Gość: Mela
IP: *.chello.pl
04.08.02, 00:59
Tak tu duzo na forum o fryzjerach ostatnio, wiec chcialam sie pozalic. Nie
chcodze do wizjonera (zastanawiam sie wlasnie dlaczego), chodze do FP bo mam
blisko. Za kazdym razem stzyze mnie ktos inny, ktos inny farbuje. Zawsze
prosze o jedno, a dostaje drugie. Wczoraj poszlam, zeby poprawic sobie humor.
Wybralam fryzjerke, na ktora kiedys trafilam i bylam zodowolona.
Wytlumaczylam jaki chce balejage zeby wygladal naturalnie i ze zalezy mi na
psostym obcieciu i wycieniowaniu koncowek, bo wyjezdzam i nie chce sie na
wakacjach przejmowac wlosami, niech sie same ukladaja. Dostalam grube, zolte
pasma, bez przewagi ciemnych (kolejne takie farbowanie i juz prawie same
jasne mam), fryzure wystrzyzona i wycieniowana tak, ze dzis ukladalam wlosy
godzine na wsytskie mzoeliwe sposoby i w koncu zwiazalam gumka. Za nic sie
nie ukaldaja, kolor jest paskudny. Przeczytalam tu, ze wlosy nie cycki,
odrosna, tylko dlaczego ja place 240 zl za zepsucie mi fryzury, za tygodnie
emczenia sie z ukladanem tego, co juz fryzjerce nie chcialo sie ulozyc. A jak
przeczytalam ze u wizjonera fraba, strzyzenie i modelowanie ksztuje 200 zl to
sie zalamalam. Ja to dopiero jestem snobem! Place tyle za koszmar na
glowie...
A moze macie rade, co z tym koszmarem teraz zrobic?
Pozdrawiam