Dodaj do ulubionych

Lista kosmetykow nie testowanych na zwierzetach.

IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.02, 18:41
Zapraszam na moja strone, wejdzcie na link "ekogaleria" - zobaczycie zdiecia
zwierzat z laboratorium wiwisekcyjnego.
Zas na link "cruelty free shopping guide" - wejdz i zobacz liste firm, ktore
nie testuja swych produktow na zwierzetach jak i nie zlecaja innym
laboratoriom. Lista jeszcze nie dokonczona, ale postaram sie do poniedzialku
przepisac :-)))
www.syrenka.cxa.de

Obserwuj wątek
    • Gość: anka Re: Lista kosmetykow nie testowanych na zwierzeta IP: *.osiedle.net.pl 06.09.02, 19:08
      próbowałam wejść na tą stronę z listą kosmetyków ale mi sie nie udaje:( czy
      mogłabys przesłać mi ta listę na pocztę k.leo@wp.pl
      mam też takie pytanie odnośnie testowania kosmetyków czy produkty oznaczane
      króliczkiem na opakowaniach to:
      - produkty nietestowane
      - produkty których firma zleciła testoawnie komuś innemu?
      • Gość: Syrenka Re: Lista kosmetykow nie testowanych na zwierzeta IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.02, 20:44


        > próbowałam wejść na tą stronę z listą kosmetyków ale mi sie nie udaje:( czy
        > mogłabys przesłać mi ta listę na pocztę k.leo@wp.pl
        > mam też takie pytanie odnośnie testowania kosmetyków czy produkty oznaczane
        > króliczkiem na opakowaniach to:
        > - produkty nietestowane
        > - produkty których firma zleciła testoawnie komuś innemu?

        Przesle Ci w poniedzialek, czemu Ci nie dziala to nie wiem :-((
        Firma nie testujaca na zwierzetach, czyli ta z kroliczkiem- ani nie testuje
        produktu, ani komponentow, anie nie zleca tego za pieniadze innym laboratoriom.
        Stosowane sa metody in-vitro o ktorych juz pisalam i podawalam linki. Wlasnie
        przeczytalam w necie, ze firma Lóreal w nastepnych latach rowniez zamierza
        zaprzestac wiwisekcji. pozdrowka :-)))
      • Gość: Syrenka Preludium zbrodni. IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.02, 20:52
        Fragmenty ksiazki "Holocaust-wiwisekcja dzisiaj", dr. Schar-Manzoli i Max Keller

        Preludium zbrodni

        Kot unieruchomiony jest przy pomocy specjalnego aparatu. Głowa zwierzęcia
        została ostrzyżona i jej czubek posmarowano jodyną. Za pomocą elektrycznej piły
        usunięto wierzchołek czaszki; mózg został odsłonięty. Jest to początek długiej
        serii eksperymentów, podczas których substancja mózgowa będzie niszczona,
        krojona, rażona prądem elektrycznym; oczy będą kaleczone, a z kręgosłupa
        pobierany będzie rdzeń kręgowy.
        Wiwisekcja - od łacińskiego słowa vivus (żyjący) i sectio (ciąć, rozcinać)
        oznacza zatem "ciąć, rozcinać żyjące ciało". Jest to słowo, którego
        wiwisektorzy nie lubią, ponieważ wyraża jasno (być może zbyt jasno), co się
        dzieje w laboratoriach badawczych. Wolą oni wyrażenie "eksperymenty zwierzęce".
        Z prostego powodu nie będziemy dyskutować tu o nazewnictwie, bowiem to co jest
        rzeczywiście ważne, to nie kwestia nazwy, lecz wiedza o istocie rzeczy.
        W celu skuteczniejszej obrony eksperymentów na zwierzętach, ci którzy je
        wykonują zapewniają, że zwierzęta nie cierpią, ponieważ są znieczulane, że
        eksperymenty te służą dobru ludzkości, że są one kontrolowane, ograniczone do
        bezwzględnej konieczności, obwarowane bardzo ścisłymi przepisami i
        ograniczeniami oraz, że są przeprowadzane zgodnie z kryteriami etycznymi.
        Kwestia katastrof związanych z lekami farmakologicznymi i szczepionkami
        wynikających z eksperymentów zwierzęcych, które dotykają zarówno istoty ludzkie
        jak i środowisko, została już przedstawiona przez nas w innych publikacjach.

        Zabiegi operacyjne jakim poddane zostały zwierzęta są wstrząsające. Wyrażając
        konkluzje p. Pereya bardziej praktycznymi słowami - powodem tego eksperymentu
        było otwieranie brzuchów zwierząt w celu: usunięcia i przeszczepu trzustki,
        obserwacji skutków podwiązania naczyń krwionośnych, wycięcia lub podwiązanie
        jelit i wywołania "obstrukcji", implantacja rozmaitych materiałów do naczyń
        krwionośnych (transplantacja), odsłonięcie żył i tętnic, a następnie poddawanie
        je działaniu substancji radioaktywnych.
        Pozew złożony w sądzie w Lozannie oznajmiał - z punktu widzenia oskarżycieli -
        że eksperymenty te są niebezpieczne dla ludzkiego zdrowia; zawierał w
        załączeniu czterdzieści dokumentów potwierdzających niebezpieczeństwo
        zwierzęcych eksperymentów. Były wśród nich listy od pacjentów leczonych w CHUV
        zaświadczających, że po hospitalizacji w CHUV i przebytych tam zabiegach
        terapeutycznych (zabiegach testowanych wcześniej na zwierzętach) wyszli oni ze
        szpitala w gorszych warunkach zdrowotnych niż przed ich hospitalizacją. Jednak
        pozew sądowy został odrzucony przez sędziego p. Chatelaina, nawet bez
        rozpoczęcia dochodzenia w tej sprawie. Odrzucenie tego pozwu usprawiedliwiają
        następujące słowa: "Dobrze znane jest, nawet poza kręgami medycznymi, że
        przeprowadzanie eksperymentów na zwierzętach jest nieodzownym etapem postępu w
        naukach medycznych. Do zadań sądu nie należy wszczynanie postępowania przeciwko
        naukowcom ani ingerowanie w techniczny i moralny zakres naukowej metody, która
        jest uznana jako obowiązująca na całym świecie". (Orzeczenie sądu z 28 sierpnia
        1981 r.).
        Co by powiedział sędzia wydający ten wyrok, gdybyśmy przedłożyli mu podobne
        orzeczenie podpisane przez doktorów, naukowców, ordynatorów szpitali i
        profesorów uniwersyteckich (zrzeszonych chociażby w organizacji ILDAV), którzy
        reprezentują pięć kontynentów? Czy w dalszym ciągu twierdziłby on, iż metoda
        badawcza, na której opiera się jego przekonanie "jest uznana jako obowiązująca
        na całym świecie"? Kampania prowadzona przez ATRA (która praktycznie
        zapoczątkowała naukowy ruch antywiwisekcyjny), sprawiła, że duża i wpływowa
        gazeta Tribune Dimanche poświęciła dwie pełne strony Instytutowi CHUV i
        Corcelles-le-Jorat: bogato ilustrowany reportaż opracowany przez Air Agency
        zawierał całkowite rozgrzeszenie wszystkiego, co się tam działo. Jest to typowa
        procedura w takich wypadkach. Przy pomocy publikowania artykułów czyni się
        wysiłki, by powstrzymać działalność ruchu antywiwisekcyjnego.
        Pomimo tego, pomimo "stosowania znieczulenia", "psów bawiących się piłką"
        przed eksperymentami, "psów, które się niczego nie boją", gdy są przywiązywane
        do stołu operacyjnego - prawda na ten temat stopniowo wychodzi na jaw, tak jak
        informacje o męczarniach psów w Corelles-le-Jorat. "Przy pomocy noża
        elektrycznego, dr Mirkovitch otwiera pierwszy brzuch (dla zademonstrowania
        przed dziennikarzami użyto dwa psy). "Nacięcie ledwo co krwawi; asystent
        umieszcza retraktor i pobiera pierwszą próbkę krwi; następnie tętnica, która
        dostarcza krew do brzucha jest zamykana klamerką; wywołuje się niedokrwienie.
        Potem następuje godzina oczekiwania z otwartym brzuchem na pobranie drugiej
        próbki krwi, która pozwoli określić występowanie badanego enzymu. Psy pogrążone
        są w głębokim śnie i nic nie czują. Po godzinie klamerka jest usuwana i
        pobierana jest druga próbka krwi. Asystent spryskuje operowane miejsce
        penicyliną i ostrożnie, pracując razem z doktorem, zszywa nacięcia. Te dwa
        operowane psy wciąż jeszcze śpią, gdy późnym popołudniem wracają do swych
        klatek w schronisku dla psów w Ropraz". (Tribune Dimanche, 25.05.1980).
        Następnego dnia zwierzęta te znów zostaną zawiezione do laboratoriów
        CHUV. "Obudziły się dobrze wypoczęte po poprzednim dniu, gdy zostały operowane;
        w ich oczach nie ma przejawu niepokoju". Być może są one nawet bardzo
        szczęśliwe... czyż nie takie właśnie wrażenie powinno zostać w pamięci
        społeczeństwa? Po pierwsze nie mówi się prawdy, że wykonywano wiwisekcję
        (przecież ona nie istnieje i jest wymysłem chorych umysłów). A następnie
        pojawia się łagodna, przyjemna wersja, która ucieszy wszystkich i uspokoi naszą
        świadomość. Żaden ludzki pacjent, któremu otwarto brzuch, odsłonięto naczynia
        krwionośne i przepływ krwi między nimi został zablokowany klamerką, a całość
        została zszyta - nie obudzi się "dobrze wypoczęty", prawie zdrowy bez "przejawu
        niepokoju w oczach". Lecz te dwa psy mogą to zrobić... te dwa psy nie mówią i w
        tym wypadku mają dodatkowe zadanie do wykonania - mają przekonać opinię
        publiczną, że ich cierpienie nie istnieje, że cierpienie to jest owocem chorej
        wyobraźni jakichś idiotów, którzy posuwają się do przesady.
        Następnego dnia te dwa psy (oznaczone liczbami "962" i "965") są z powrotem
        przywożone do Instytutu CHUV. Szwy zostają usunięte, brzuch jest ponownie
        otwierany - pobiera się nową próbkę krwi, wycina się część jelit. "Nie jest
        możliwa eutanazja psów przed usunięciem jelit" - wyjaśnia dr Mirkovitch.
        Jednocześnie podejmuje się próbę znieczulenia świadomości społecznej, lecz bez
        większego sukcesu. Po ujawnieniu informacji o instytucie CHUV, teraz kolej na
        nową, jeszcze gorszą historię (także z Lozanny).


        wiecej na viva.eko.org.pl link "publikacje" po kliknieciu na tytul
        ksiazki. Zachecam do lektury...
        • Gość: Syrenka Preludium zbrodni C.D.czyli troche o naukowcach IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.02, 21:05
          Prof. Van der Loos analizuje mózg myszy; ma on ich około 1500 w swym
          Instytucie. Ponieważ wąsy tych zwierząt wysyłają sygnały do mózgu, zostają one
          odcięte. Eksperyment mający znaczenie dla istot ludzkich? Nie ma problemu -
          jesteśmy na etapie "naukowej dociekliwości", to jest "czysta" pasja odkrywania
          i nie koniecznie musi znaleźć praktyczne zastosowanie! Van der Loos osiągnął
          sukces w stworzeniu nowego gatunku myszy z dodatkowymi wąsami. Jeśli jest zbyt
          wiele myszy w Instytucie, nie ma powodów do zmartwień - są one zabijane eterem
          lub zamrażane w chłodni! Dr Giorgi pracuje z królikami i żabami. Stworzył on
          kijankę z trzema oczami. Trzecie oko jest przeszczepione na tylnią część ciała
          zwierzęcia. "Ciekawostka", którą zapewne nie da się ekstrapolować na istoty
          ludzkie. Jednak jest ona użyteczna dla eksperymentatorów z finansowego punktu
          widzenia. Mielina (tłusta substancja, która pokrywa niektóre włókna nerwowe)
          jest ekstrahowana z oczu królików, do których wszczepia się pewną substancję
          radioaktywną. To są codzienne czynności, legalne działania wspierane przez rząd
          i władze. Oprócz kotów, także małpy są poddawane eksperymentom przez doktorów
          Giorgi, Innocenti i Garey. To jest wciąż kwestia "naukowej ciekawostki" - i oni
          przyznają się do tego. Nie mamy żadnych zastrzeżeń do słowa "ciekawostka", lecz
          wiele można by powiedzieć o towarzyszącym mu przymiotniku "naukowa". Badania
          nad niedowidzeniem zaczęły się w 1870 r., ponad sto lat temu. Podobnie jak w
          przypadku badań w innych dziedzinach, są one ciągle powtarzane w typowych
          odmianach i z fatalnymi skutkami dla ludzkiej medycyny. Naturalne niedowidzenie
          jest z pewnością nieporównywalne ze sztucznym niedowidzeniem wywołanym zszyciem
          powiek, usunięciem oczu, lub przecięciem nerwów wzrokowych. Jak zawsze, tylko
          obserwacja kliniczna pacjenta i badanie rzeczywistych przypadków ludzkich
          dolegliwości może dać wiarygodne dane, a nie brutalne, utopijne operacje
          przeprowadzane na koszt zwierząt.
          Co więcej, jak już wspominaliśmy odnośnie "ciekawostki naukowej", związana z
          tym kwestia finansowa jest bardziej wymowna niż jakikolwiek komentarz.
          Najbardziej okrutne i absurdalne eksperymenty są definiowane przez samych
          naukowców jako "ciekawostki" i tym sposobem są wykonywane dla ich własnych
          celów. Wykorzystywane tylko do sprawozdań, recenzji i artykułów w czasopismach
          naukowych, nigdy nie znajdą praktycznego zastosowania w ludzkiej medycynie czy
          w weterynarii. Praktykowane są bez wyrzutów sumienia. Dzięki nim zdobywa się
          nowe fundusze. Wszystko to jest w pełni legalne. Istnieje prawo w prawie,
          zwyczaj w obrębie społecznie akceptowanych zwyczajów i to właśnie legalizuje
          wszelkie eksperymenty wiwisekcyjne. Wiwisektorzy, którzy sobie przypisują
          aspekt legalności, korzystają z przywileju wolnej woli i nieskrępowanego
          działania.

          Instytut Anatomii w Lozannie

          Patric Bertholet przez dwa lata trzymał zwierzęta w piwnicach Instytutu
          Anatomii w Lozannie i był on pierwszym, który ujawnił co się tam działo. Został
          zwolniony z pracy, ponieważ okazywał współczucie niektórym, szczególnie
          cierpiącym zwierzętom. W 1980 r. ATRA otrzymała potwierdzenie tego, co już
          wcześniej podejrzewano, a mianowicie, że w Instytucie Anatomii mieszczącym się
          przy ulicy Bugnon w Lozannie, wykonuje się ohydne eksperymenty na kotach.
          Potwierdzenie tego nadeszło też z innego raportu sporządzonego przez Agence Air
          (Tribune Dimanche, 5.10. 1980). ATRA natychmiast złożyła nowy pozew sądowy
          (9.10.1980) przeciwko dyrektorowi Instytutu - Holendrowi, prof. Hendrick van
          der Loos i jego ekipie, Włochom - dr Pier Paolo Giorgi i dr Innocenti oraz
          Anglikowi - dr Lawrence Garey. W tym samym czasie ATRA rozpoczęła kolejną
          zmasowaną akcję wydając ulotki i oświadczenia prasowe.
          Fakty były wstrząsające: koty z powiekami zszytymi razem, lub z wyłupanymi
          oczami, koty z amputowanymi łapami, myszy po operacji mózgu z obciętymi wąsami
          (zwierzę pozbawione wąsów traci możliwość orientacji), iniekcje radioaktywnych
          substancji do oczu królików, itd.
          W celu studiowania wpływu niedowidzenia na rdzeń kręgowy kotów, powieki zostały
          zszyte razem, czasem już przy narodzinach. Innym kotom zostały wyłupane oczy,
          zwierzęta pozostają żywe po tych okropnych i okaleczających operacjach przez
          długi czas, aż do "półtora roku" zgodnie z raportem Tribune Dimanche. Nerw
          oczny innych kotów został przecięty w celu wywołania sztucznego zeza, podczas
          gdy "badania wyników analizowano na komputerze, który został dotowany przez
          Konfederację" (za pieniądze szwajcarskich podatników).
          W instytucie Anatomii istnieje wydział rozmnażania kotów. Około 10 samic dwa
          razy w roku wydaje na świat młode na potrzeby Instytutu. Są nawet ludzie,
          którzy umieszczają tam swoje koty w celu dostarczenia małych kotków do
          eksperymentów! Zagraniczni naukowcy przybywają do Instytutu, by współpracować z
          nim i przywieźć z sobą swoje zwierzęta. Pewien dostawca z niemieckojęzycznej
          części Szwajcarii także przywozi zwierzęta do eksperymentów. Doktorzy Garey i
          Innocenti byli pochłonięci strachem przed epidemią gastrycznego zapalenia
          jelita i zapalenia spojówek, dlatego dziennikarzo m z Agence Air nie pozwolono
          wejść do pomieszczeń, w których wykonywano eksperymenty na zwierzętach.
          Epidemia czy cenzura?
          "Jeden kot ma tylko kikuta zamiast tylnych łap i nie jest niezdolny do
          samodzielnego poruszania się...". Doktor Innocenti wyjaśnił, że ten kot jest
          jak człowiek z jedną nogą. Niedołęstwo kota zaczęło się od momentu, w którym
          się urodził, gdy jego łapy zostały amputowane. Sekretarz Wydziału Medycyny,
          który pracował w tym samym budynku co naukowcy, słyszał jęki kotów. Dla
          doktorów Gareya i Innocentiego był to jęk kotów, które się bawiły, samców,
          które walczyły lub kociąt, które miauczały. Jeden kotek miał jedno oko zszyte.

          Przyczyną tego stanu rzeczy jest także przemysł chemiczny, który masakruje
          zwierzęta we wszystkich częściach świata. Wiele elementów składa się na obraz
          tej sytuacji i czynniki ekonomiczne również odgrywają tu ważną rolę. Lecz w tym
          momencie chcemy po prostu podkreślić podatność wielkiej części społeczeństwa na
          akceptację kłamstw i tzw. danych naukowych, akceptację nieprawdziwych
          informacji podawanych przez pewne masmedia, a także egoizm i obojętność na los
          innych. Wielu ludzi gotowych jest tolerować masakrę zwierząt w imię dogmatów i
          powszechnie przyjętych sloganów takich jak: "dobro społeczeństwa", "nowe
          terapie", "nauka". Jednak co to jest za dobro?, jakie nowe terapie?, jaka
          nauka? Poprzez poświęcanie zwierzęcia nigdy nie odkrywa się niczego, co mogłoby
          być użyteczne dla medycyny lub weterynarii. Wszystkie medyczne i farmaceutyczne
          odkrycia są uzyskiwane na podstawie klinicznej obserwacji pacjentów, badaniach
          ludzkich organizmów, danych opartych na zapisach zarejestrowanych w szpitalach
          i instytutach medycznych wprowadzanych do komputerowej bazy danych. Jeśli chce
          się odkryć działania jakiegoś wirusa, lub patogenicznego oddziaływania pewnej
          substancji, wówczas pracuje się na kulturach ludzkich komórek in vitro; jeśli
          chce się odkryć jakąś terapię - obserwuje się proces zdrowienia pacjenta po
          ostrożnym dawkowaniu nowego leku. Jeśli chce się badać rany, obrażenia i
          warunki fizjologiczne związane z określoną dolegliwością, to nie ma lepszej
          metody od analizy tkanek pacjenta, który cierpi lub cierpiał na tą dolegliwość.
          Oskarżenie wniesione do sądu 9 października 1980 r. przez ATRA przeciwko
          Lozańskiemu Instytutowi Anatomii było poprzedzone oświadczeniami prasowymi
          informującymi o nowych działaniach tego Instytutu. Oskarżenie to zawierało
          kategoryczną prośbę, by Instytut Anatomii został zamknięty. 12 października
          1980 r. szwajcarskie gazety (a w szczególności La Suisse) opublikowały artykuł
          informujący, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oraz Wydział Zdrowia
          Publicznego kantonu Vaud nakazały wstrzymanie wyk
          • Gość: Syrenka Klinika Okulistyczna w Zürichu IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.02, 21:10
            W 1981 r. zespół kierowany przez prof. Klöti, późniejszego dyrektora
            Uniwersyteckiej Kliniki Okulistycznej w Zürichu, wydłubał oczy dziesięciu kotom
            i dwudziestu szczurom w celu prowadzenia badań nad siatkówką oka. Tymczasem
            dziesięciu innym kotom zniszczono rogówkę poprzez uderzenie oka
            zwierzęcia "niklowaną kulą magnetyczną" (raport podpisany w lipcu 1981 r. przez
            prof. Klöti i jego współpracowników prof. G. Niemeyer, dr Ch. Remé i dr B.
            Schimmelpfenning. Raport zatwierdzony przez władze).
            Eksperymenty nad rogówką oka są wciąż wykonywane w Klinice Okulistycznej w
            Zürichu (obecnie kierowanej przez prof. B. Gloor), jak dokumentuje to Forschung
            (1987, str. 376). Na przykład serie eksperymentów przeprowadzanych przez prof.
            Niemeyera, który napisał: "Badamy efekty leków na modelu oddzielonych oczu
            ssaków metodami elektrofizjologicznymi" - co oznacza, że oni wyłupują kotom
            oczy, a następnie podłączają prąd elektryczny w nadziei uzyskania rozwiązań dla
            problemów "naukowych".
            Według dokumentów podpisanych przez odpowiednie osoby, eksperymenty nad rogówką
            oka trwały od co najmniej 1976 r., kiedy zespół prof. Rudolfa Witmara
            (Niemeyer, Remé, Bigar) badał rogówkę oka dwóch kotów i poświęcił następne 10
            kotów w celu usunięcia im rogówek. W tym samym raporcie (z dn. 4 sierpnia 1976
            r.) wspomina się o tym, że siatkówka oka 30 szczurów została usunięta i że
            wciąż żywe zwierzęta były poddawane eksperymentom; natomiast 20 żab zabito
            przed usunięciem siatkówki. W dodatku, w ramach tych samych serii eksperymentów
            na 4 kotach wykonywano doświadczenia typu elektrofizjologicznego z wstawieniem
            specjalnych elektrod (prawdopodobnie do oczu - w raporcie nie określono
            szczegółów) w celu badania żyjących komórek siatkówki oka".
            W 1977 r. (raport z dn. 8 marca) poświęcono 31 kotów, 60 szczurów i 160
            królików wskutek operacji, które dotyczyły m.in. perfuzji in vitro siatkówki
            oka (dokument podpisany: Witmer, Martenet, Niemeyer, Gruber, Remé). W następnym
            1978 roku eksperymenty wciąż kontynuowano w ciszy i spokoju. Tylko w semestrze
            zimowym w Klinice Okulistycznej w Zürichu eksperymentowano na oczach 27 kotów,
            46 królików i 1 psa, które to zwierzęta, poza wyłupaniem im oczu, zostały
            poddane innym torturom - na przykład transplantacji plastykowych soczewek,
            transplantacji "kompatybilnych" materiałów do rogówki i spojówki oka,
            faszerowanie ich organizmów lekami, itp. Zwierzęta te trzymano żywe przez 3 do
            9 tygodni. Pies musiał przechodzić implantację protez do rogówki oka i po
            upłynięciu sześciu miesięcy (jak można przeczytać w raporcie z 16 marca 1978
            r.) był on wciąż żywy.
            Jak już wspomnieliśmy, ponieważ dokumenty będące w naszym posiadaniu to tylko
            kilka kropel w oceanie, nie wiemy jak wiele kotów i innych zwierząt było
            torturowanych w ramach eksperymentów na ich oczach. Możemy jednak
            udokumentować, że eksperymenty te kontynuowano przez długie lata i zapewne
            można je zaliczyć do jednych z najbardziej okrutnych. Kto z nas może sobie
            wyobrazić sytuację ofiary unieruchomionej w sali tortur, nie mogącej nic
            wiedzieć i widzieć, ponieważ nasze oczy zostały wyłupane?
            23 marca 1980 r. prof. Klöti i prof. Niemeyer podpisali raport, w którym mówi
            się o wykorzystaniu 8 kotów i 20 królików. Ośmiu kotom wydłubano oczy, a
            następnie w pustych oczodołach umieszczono substancje odżywcze z pomocą
            perfuzji w celu przeprowadzenia "biochemicznych badań siatkówki oka"! Jak
            zwykle w takich wypadkach naukowcom nie zabrakło fantazji. Rogówki 20 królików
            zostały transplantowane, a do układu wzrokowego implantowano sztuczne
            substancje.
            Od maja do lipca 1980 r. (raport z 19 sierpnia) wydłubano oczy 6 kotom, 60
            szczurom i 40 żabom. Jednocześnie 35 królików zostało poddanych transplantacji
            sztucznych soczewek, a ich nerw trójdzielny został poddany koagulacji
            termicznej.
            Transplantacje rogówki i protez rogówkowych są wciąż wykonywane w Klinice
            Okulistycznej w Zürichu z pomocą finansową Eye Bank Foundation (Forschung, str.
            380, 1987 r.). Ludziom niewidomym z pewnością nie można pomóc poprzez
            wydłubywanie oczu kotom, szczurom ani żabom, ani też przez inwestowanie
            pieniędzy w ten proceder.
            • Gość: Syrenka Centrum Chirurgii Eksperymentalnej w Padwie. IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.02, 21:15
              Od 1973 r. w Uniwersyteckiej Klinice Okulistycznej w Zürichu otwiera się
              czaszki kotów w celu przecinania nerwów wzrokowych i naczyń krwionośnych
              przylegających do gałek ocznych. Oczy zostają wydłubane i zanurzone w
              specjalnym roztworze nasyconym ogromną ilością substancji chemicznych.
              Projekt ten, który trwał 18 lat jest wciąż finansowany przez Fundusz Leczenia
              i Zapobiegania Ślepocie Kantonu Zürich i jest kierowany przez prof. Dr Güntera
              Niemeyera. Projekty te nie mają żadnej wartości medycznej z powodu różnic
              anatomicznych i patologicznych pomiędzy oczami kotów i ludzi. Tylko wyniki
              klinicznych obserwacji pacjentów, badania grup ochotników, autopsje oraz
              eksperymenty z komórkami, tkankami i organami pobranymi z ludzkich organizmów
              mogą dostarczyć pewnych i wiarygodnych danych. (Źródła: Vision Research, Vol.
              13: 1613-1618, 1973; Journal of Neuroscience Methods, Vol.3: 317-337, 1981;
              Forschungs-bericht der Universität Zürich vol. 2: str. 415-416, 1987-1989).



              Podczas inspekcji przeprowadzonej przez organizację OIPA w obecności policji z
              Padwy (Włochy) w 1987 r. w Centrum Chirurgii Eksperymentalnej w Padwie otwarto
              chłodnie tego instytutu. Może był to przypadek, że w tym dniu nie
              przeprowadzano eksperymentów na zwierzętach, przypuszczalnie dlatego, że ktoś
              przewidział inspekcję. Widząc zaniepokojone spojrzenia policjantów prof. dr
              Ghezzo i prof. dr Antonio Rizzoli (znany neurolog i psychiatra, współpracownik
              organizacji ILDAV oraz OIPA przeprowadzającej tę inspekcję) wyciągnęli trzy
              splamione krwią plastikowe torby. Każda torba zawierała okropnie zmasakrowane
              ciała psów, tzn.:

              - średniej wielkości suka setera irlandzkiego, której klatka piersiowa została
              otworzona a wewnętrzne organy usunięte. Wewnątrz klatki piersiowej znajdowała
              się wciąż wysterylizowana gaza; rana nie została zamknięta; łopatka i kość
              barkowa uległy przemieszczeniu.
              - suka psa nieznanej rasy; klatka piersiowa została otworzona a organy
              wewnętrzne usunięte; mięsień przepony był związany sznurkiem. Plastykowa torba
              była pełna krwi, co sprawiało wrażenie, iż zwierzę zostało w niej umieszczone
              jeszcze żywe.
              - Czarno-biały seter, samiec, który został poddany usunięciu kości; rana na
              długość kręgosłupa. Jego sierść została ogolona a rany zszyte.

              Te i inne szczegóły zostały odnotowane w raporcie sporządzonym przez policję.
              Podczas inspekcji zrobiono fotokopie zdjęć z przeprowadzanych eksperymentów.
              Straszliwe serie tortur wykonywanych pod różnym pretekstem na psach i świniach.
              Po pierwsze, transplantacje trzustki. Kilka szczegółów: 6 lutego 1987 r. kości
              miednicy psa zostały usunięte, operacja trwała 7 godzin, pies przetrwał to
              maltretowanie aż do 7 maja. Operowane zwierzęta są transportowane do
              miejscowości Abano Terme, gdzie roztacza się nad nimi opiekę, a następnie
              wracają z powrotem do instytutu w Padwie. Podczas inspekcji zadano pytanie o
              powód tego transportu i uzyskano odpowiedź, że "Jęki zwierząt niepokoją
              sąsiadów w całej okolicy!"
              Zebrane dokumenty pokazują, że od 12 stycznia do 22 czerwca 1987 r. wykonano
              operacje na 59 świniach i 11 psach. Wśród osób odpowiedzialnych za te
              eksperymenty był prof. Paolo Vassanelli, który specjalizował się w
              transplantacjach trzustki. Jego wiwisekcje zostały przerwane w lecie 1987 r.,
              kiedy, tak się złożyło, iż umarł on na raka trzustki.
              • Gość: Syrenka Re: Centrum Chirurgii Eksperymentalnej w Padwie. IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.02, 21:20
                Transplantacje - klasyczny przykład fiaska eksperymentów na zwierzętach

                Wśród najczęściej wykonywanych eksperymentów chirurgicznych w Szwajcarii są
                eksperymenty dotyczące transplantacji. Transplantacje mają swoją długą historię
                nacechowaną horrorem i niepowodzeniem. Próbowano je wykonywać już w
                starożytności, lecz zaniechano ich ze względu na ich destruktywny charakter.
                Stały się znów modne podczas ostatniego stulecia. Obecnie znów się je
                praktykuje z charakterystyczną im, makabryczną fantazją - nogi zwierząt
                przyszyte do brzucha, śledziona implantowana w miejsce wątroby, oczy wydłubane
                i przeszczepione do tylnej części ciała, nerw kulszowy przecięty i wszczepiony
                do brzucha, itd. Wspomnieliśmy tylko o kilku przykładach z poprzednich stron
                tej książki.
                W dziedzinie transplantacji szczególne zainteresowanie przejawiano i przejawia
                się nadal wobec takich organów jak serce, wątroba, śledziona, płuca, oczy i
                nerki.

                Holokaust zwierząt toleruje się pod starym pretekstem poszukiwania rozwiązań
                problemów patologicznych człowieka.

                Transplantacje nerek - po raz pierwszy przeprowadzał je w 1953 r. francuski
                chirurg, dr Jean Hamburger. Podczas tych wczesnych lat procent sukcesu,
                ewoluujący na podstawie przeżycia pacjentów, wynosił 2%. Ten odsetek wydaje się
                nam być godny zaufania, jako że tą znikomą liczbę pacjentów, którzy przetrwali,
                prędzej czy później czekały dializy i transplantowane nerki musiały zostać
                usunięte. Dlatego szanse przeżycia były praktycznie zerowe.

                Transplantacje wątroby - po raz pierwszy przeprowadzane w 1963 r. przez dr
                Thomas E. Starz (Denver, USA). Spośród 16 operowanych pacjentów, 6 umarło
                natychmiast a 10 pozostałych - krótko po, typowej w tym wypadku, szpitalnej
                agonii.

                Transplantacje trzustki - po raz pierwszy wykonywane w 1967 r. przez dr Walton
                C. Lillehei (Minneapolis, USA). Spośród 25 operowanych pacjentów, 23 zmarło
                natychmiast, a dwóch pozostałych - parę dni później.

                Transplantacje płuca - po raz pierwszy przeprowadzane przez belgijskiego
                lekarza, dr Fritz. Spośród 30 operowanych pacjentów wszyscy zmarli natychmiast
                po operacji, poza jednym pacjentem (operowanym przez prof. Derom, także Belga),
                który zmarł w szpitalu po 9 miesiącach agonii.

                Transplantacje serca - po raz pierwszy przeprowadzane w 1967 r. przez dr
                Christiana Barnaard (Cape Town, RPA). Pierwszy pacjent, Louis Washkansky, zmarł
                18 dni po operacji. To był początek długiej serii niepowodzeń w dziedzinie
                transplantacji serca, włącznie z tzw. "sztucznym sercem". W 1968 r. na całym
                świecie wykonano 101 transplantacji na 101 pacjentach, z których nikt nie
                przeżył. Na początku lat siedemdziesiątych ludzkich ofiar transplantacji serca
                było już w sumie 5 000.

                Trzeba przyznać, że obecnie wielu pacjentom udaje się przeżyć z
                transplantowanym sercem. Jakość ich życia z pewnością nie jest najlepsza i
                zapewne ich organizmom nie jest łatwo tolerować fizjologiczny szok tego rodzaju
                operacji chirurgicznej. Należy stwierdzić, iż wszelka operacja, która - jak
                większość operacji chirurgicznych - nie jest środkiem terapeutycznym lecz
                raczej zastępczym środkiem powstrzymującym rozwój choroby, ponieważ usunięcie
                jakiegoś organu czy chorej tkanki z pewnością nie jest tym samym, co usunięcie
                przyczyny choroby. Obecnie, niektóre osoby poddane transplantacji mogą przeżyć.
                Czemu można przypisać tę zmianę? Wyjaśnił to prof. Giulio Tarro, naczelny
                Wirusolog w Szpitalu Cotugno w Neapolu, profesor na Wydziale Medycyny i
                Chirurgii Uniwersytetu w Neapolu, Przewodniczący Fundacji Beaumont-Bonelli ds.
                Badań nad Rakiem, współpracownik organizacji ILDAV - różnice leżą po części w
                tym, iż rezultaty eksperymentów na zwierzętach nie pasują do istot ludzkich.
                Niepowodzenie pierwszych przeszczepów wynikało z tego, iż przyjęto koncepcję
                bezpośredniej korelacji pomiędzy istotami ludzkimi a zwierzętami, opartej na
                ślepej ufności w zwierzęce eksperymenty. Należałoby uwzględnić także kwestię
                immunologii (a zwłaszcza problem odrzucania transplantowanych organów przez
                ludzki organizm), co ewidentnie nie ma nic wspólnego z reakcją zwierzęcą. Prof.
                Tarro wyraża to następującymi słowami:

                "Stosowanie terapii farmakologicznych i chirurgicznych, które nie były
                wystarczająco przetestowane w laboratoriach lub podczas autopsji, podkreśla
                bezużyteczność wykonywania tego rodzaju operacji chirurgicznych na zwierzętach.
                Ponad wszystko, należy opisać jako skandaliczny fakt, iż operacje tego rodzaju
                są opisywane jako dobrze tolerowane, chociaż nie podaje się szczegółów odnośnie
                ich kosztów. Wymownym przykładem są transplantacje serca. Forsowanie tej drogi
                w latach sześćdziesiątych przez chirurgów (którzy nigdy wcześniej nie
                interesowali się tą dziedziną i którzy nie mieli żadnego doświadczenia w
                zakresie immunologii) doprowadziło do fatalnych skutków, podczas gdy dzisiaj
                profesjonalizm działania umożliwił uzyskanie 80% przypadków przeżycia w 5 lat
                po operacji".

                (dokument z 11 czerwca 198 9 r.)

                Z pewnością nie chcielibyśmy tym wyjaśnieniem rozgrzeszać "terapii"
                transplantacji, częściowo dlatego, że de facto nie reprezentuje ona żadnej
                terapii. Jednak chcielibyśmy zwrócić uwagę, że jeśli chce się uzyskać w
                badaniach pewne wyniki - niezależnie w jakiej dziedzinie - to nigdy nie powinno
                się uciekać do eksperymentów na zwierzętach, lecz do innych metod.
                • Gość: Syrenka Fiasko chirurgii eksperymentalnej IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.02, 21:22
                  Ci chirurdzy, którzy ocalają ludzkie życia, zapewne nie nauczyli się swej
                  profesji dzięki eksperymentom na zwierzętach. Dobrą podstawą dla chirurga są
                  studia anatomii ludzkiego ciała wsparte przez praktykę w operacjach pod
                  przewodnictwem sprawdzonego fachowca. Nie jest to niczym nowym - świadectwo
                  tego sięga ostatniego stulecia i pochodzi od znanych chirurgów , którzy
                  pracowali nad rozwojem technik chirurgicznych bez wykorzystywania zwierząt.
                  Obecnie rozwija się nowe techniki operacyjne pomocne w ratowaniu
                  ludzkiego życia. Ważne jest jednak, abyśmy byli świadomi, że używanie zwierząt
                  w badaniach nie jest korzystne dla człowieka.
                  Prof. Salvatore Rocca Rossetti, chirurg, profesor Nefro-Urologii
                  Uniwersytetu w Turynie, szef Instytutu Urologii Uniwersytetu w Turynie,
                  współpracownik organizacji ILDAV (International League of Doctors for the
                  Abolition of Vivisection):

                  "Widziałem eksperymenty chirurgów wykonywane na pewnych organach psów, wierząc,
                  że były one identyczne z analogicznymi eksperymentami dotyczącymi istot
                  ludzkich, a oni nie wiedzieli, że przecinali inny organ - na przykład gruczoł
                  limfatyczny zamiast tarczycy.
                  Żaden chirurg nie stał się dobry w swym fachu dzięki temu, że nauczył się
                  operować na zwierzętach. Wprost przeciwnie - to prowadziło do pomyłek i
                  niekompetencji. Miałem okazję być tego świadkiem przez kilka dziesięcioleci
                  praktyki w mojej profesji, kiedy byłem dyrektorem różnych instytutów. Niestety,
                  nie ma czasu, by prowadzić ucznia za rękę i tłumaczyć mu sens badań
                  semiotycznych. Nie ma czasu na praktykę chirurgiczną, na pokazywanie bardzo
                  prostych rzeczy stosowanych w technice operacyjnej (która wymaga dużo czasu i
                  cierpliwości). Często wynika to z przyczyn organizacyjnych, a nie z braku woli.
                  Zamiast tego, niedoświadczony uczeń jest wysyłany, prawie zawsze samotnie, do
                  laboratorium, w którym trzyma się zwierzęta doświadczalne, mając bardzo mgliste
                  wyobrażenie, czego się można tam nauczyć. Czeka go tam niepowodzenie, ponieważ
                  nie ma on wiedzy odnośnie technik operacyjnych. Istnieją jednak inne modele do
                  nauki technik operacyjnych, jak ludzkie zwłoki, które stanowią fundamentalną
                  bazę dla wszystkich chirurgów.
                  Wykonywałem dziesiątki tysięcy operacji na ludziach i nigdy wcześniej nie
                  wykonywałem ich na zwierzętach. Codzienne wykonywanie ważnych operacji jest
                  częścią naszej pracy. Nie tylko ja, lecz wszyscy z nas pracują w ten sposób i
                  nikt z nas nigdy nie praktykował ich najpierw na zwierzętach. Uczyliśmy się
                  solidnego rzemiosła praktyki operacyjnej, wybiegając daleko poza przygotowanie
                  teoretyczne. Chirurgia jest rzemiosłem, które jest przekazywane z ojca na syna
                  i stopniowo można się nauczyć jego rzetelnego wykonywania, dzięki czemu, po
                  nauczeniu się podstawowych technik jest się w stanie robić całą resztę. Trzeba
                  wykonywać tę pracę świadomie, mając bardzo duży zasób wiedzy".


                  (Deklaracja przekazana OIPA, 1991 r.).
                  • Gość: Syrenka Re: Fiasko chirurgii eksper. - dokonczenie. IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.02, 21:25
                    Ekstrapolowanie danych dostarczanych przez chirurgię eksperymentalną jest
                    niemożliwe, zarówno dla istot ludzkich jak i dla zwierząt. Ważne jest, by
                    pamiętać, iż każdy reaguje indywidualnie na nóż chirurga - zgodnie ze swymi
                    warunkami umysłowymi i psychicznymi, w zależności od czasu i okoliczności, i że
                    te warunki odgrywają decydującą rolę podczas całej operacji. Czas po-
                    operacyjnej rekonwalescencji może decydować o przeżyciu pacjenta. Ważne jest
                    także, aby pamiętać, że zwierzęta, które poddaje się eksperymentom
                    chirurgicznym są generalnie osobnikami zdrowymi i w konsekwencji są obdarzone
                    dużą odpornością fizyczną. Z drugiej strony, organizm pacjenta oczekującego
                    operacji (czy jest to istota ludzka, czy też zwierzę) jest osłabiony chorobą, a
                    jego odporność immunologiczna jest często niewystarczająca.
                    W celu uwiarygodnienia domniemanych "sukcesów" swych eksperymentów,
                    niektórzy naukowcy wykorzystują zwierzęta, takie jak: psy, świnie, cielęta,
                    kozy - i oczywiście koty i małpy - te ostatnie wykorzystuje się głównie w
                    neurochirurgii. Zwierzęta laboratoryjne są przez pewien czas po operacji
                    sztucznie utrzymywane przy życiu - tak długo, jak jest to konieczne, by opisać
                    dany eksperyment w naukowej gazecie. Natomiast ludzka istota musi przez resztę
                    swego życia cierpieć niedołęstwo, choroby, tolerować sztuczne materiały
                    wszczepione w jej ciało. Jej życie może być dla niej istną kalwarią. Toteż
                    faktem jest, iż bez względu na to, czy jakaś operacja jest poważna czy banalna,
                    żaden chirurg nie jest w stanie skutecznie i sprawnie operować pacjenta, jeśli
                    swe doświadczenia zawodowe czerpie z eksperymentów na zwierzętach.

                    Powody tego są oczywiste:

                    1) Odmienna kompozycja i pozycja organów w ciele. Kość udowa psa, pysk
                    zwierzęcia, kończyny myszy, anatomia wewnętrzna różnych gatunków zwierząt -
                    jest odmienna od istot ludzkich. Różnice te są tak duże, że z ledwością można
                    czynić jakieś porównania.
                    2) Odmienne stopnie odporności tkanek. Tkanki rozmaitych gatunków
                    zoologicznych reagują odmiennie na nóż, protezy i materiały używane podczas
                    operacji chirurgicznej. Nawet nici chirurgiczne są przyswajane i odrzucane w
                    odmiennym stopniu przez ludzi i przez inne gatunki.
                    3) Odmienne reakcje podczas operacji. Odporność kardiologiczna zwierząt jest
                    generalnie silniejsza niż ludzi i to samo odnosi się do ich odporności
                    fizycznej. Zwierzę jest zdolne tolerować długie i niebezpieczne operacje,
                    których człowiek nie byłby w stanie przetrwać.
                    4) Odmienne reakcje pooperacyjne. Zwierzę w mniejszym stopniu jest narażone
                    na infekcje pooperacyjne, ponieważ jego odporność jest większa od odporności
                    człowieka. Antybiotyki podawane ludziom po operacjach chirurgicznych osłabiają
                    i tak już osłabiony system odpornościowy i wystawiają pacjenta na działanie
                    wirusów; czasami nawet opóźniają lub uniemożliwiają wyzdrowienie .

                    Na poprzednich stronach wspominaliśmy o eksperymentach mikrochirurgii -
                    techniki, która wykorzystuje pewne wyrafinowane, nowoczesne instrumenty (na
                    przykład - niezwykle cienkie igły i nici, nowoczesne mikroskopy, itd.),
                    umożliwiające wykonywanie operacji na tkankach kalibru mniejszego niż 1
                    milimetr lub na bardzo małych częściach anatomicznych. Nowe techniki
                    mikrochirurgiczne są wykorzystywane w transplantacji, implantacji, kardiologii
                    i endoskopii. W związku z mikrochirurgią publikujemy poniższą deklarację dr
                    Bruno Fedi, profesora Uniwersytetu w Rzymie, szefa anatomii patologicznej
                    Szpitala Terni, wiceprzewodniczącego organizacji ILDAV:


                    "Zwierzę ma inną anatomię niż człowiek, w konsekwencji czego operacja
                    chirurgiczna przebiega w odmienny sposób. Krwawienia i konsystencja tkanki są
                    odmienne u istot ludzkich, i dlatego szwy chirurgiczne o wiele łatwiej wykonuje
                    się na zwierzętach. Jeśli chodzi o mikrochirurgię, to oprócz tego, co już
                    zostało powiedziane, należy podkreślić iż uczący się na chirurga adept musi
                    wiedzieć, gdzie można znaleźć naczynia i nerwy ludzkie - czasami można się tego
                    nauczyć tylko na ludziach, częściowo ze względu na istnienie wielu
                    indywidualnych wersji, o których należy wiedzieć. Nie można nauczyć się
                    lokalizacji nerwu kości łokciowej lub nerwu biodrowo-pachwinowego u ludzi przez
                    praktykowanie tego na świnkach morskich lub psach. Ze względu na koszt dostawy
                    zwierząt, do doświadczeń wykorzystuje się zwłaszcza małe zwierzęta. Nie szuka
                    się u nich nerwu kości łokciowej lub jego ekwiwalentu w kończynach przednich,
                    lecz nerwu kulszowego w udach. To jest błędna i fałszywa nauka! Eksperymenty te
                    muszą być najpierw wykonywane na ludzkich zwłokach a dopiero później na żywych
                    ciałach pod kierunkiem doświadczonego chirurga. To jest proces dłuższy i
                    trudniejszy, lecz jest on pod każdym względem lepszy. Szkolenie i nauczanie
                    młodych chirurgów musi być najwyższej jakości".

                    W mikrochirurgii coraz częściej stosuje się modele badawcze i doświadczalne,
                    które nie wykorzystują zwierzą i które dają wspaniałe rezultaty, jak np. prace
                    badawcze nad ludzkim łożyskiem i próbkami skóry pobranej podczas wykonywania
                    rutynowych operacji. W niektórych krajach istnieją nawet specjalne książki,
                    które zawierają próbki syntetycznego materiału, posiadającego te same cechy jak
                    ludzka skóra, przeznaczonego do ćwiczeń technicznych.
                    Prof. Fedi wspomniał też o ważnej bibliografii zawierającej publikacje naukowe
                    takich naukowców jak doktorzy McGregor, Willie i Grigor (Uniwersytet w
                    Edynburgu), doktorzy Waterhouse, Moss i Townse nd (Frenchay Hospital w
                    Bristol), itd., którzy uważają łożysko za podstawowy materiał do wykonywania
                    rzetelnych badań w dziedzinie mikrochirurgii. Łożysko jest tkanką ludzką i
                    dlatego reaguje na szwy chirurgiczne w określony i wiarygodny sposób -
                    odpowiedni do ekstrapolowania danych na ludzi. Kiedy zdamy sobie sprawę, że w
                    szpitalach położniczych na całym świecie wyrzuca się codziennie tony łożysk i
                    że zwierzęta są wciąż masakrowane i torturowane w imię badań nie mających
                    związku z nauką, wówczas uświadomimy sobie skalę ignorancji i ograniczoności
                    umysłowej, której wpływowi tak bezkrytycznie się poddajemy.
                    Jak już wspomniał prof. Rocca Rossetti i prof. Fedi - eksperymenty na
                    zwierzętach w dziedzinie chirurgii są także przeprowadzane na poziomie
                    szkoleniowym. Konsekwencje tego można przewidzieć. Student i młody chirurg,
                    który zdobywał praktykę eksperymentując na zwierzętach, wkracza w swój zawód
                    nieprzygotowany i stwarza potencjalne niebezpieczeństwo dla pacjenta.
                    Podsumujmy to opinią znanego angielskiego lekarza, którego książki są
                    tłumaczone na całym świecie - dr Vernon Coleman, współpracownik Królewskiego
                    Towarzystwa Medycznego, wydawca British Clinical Journal, założyciel i wydawca
                    European Medical Journal pisze:

                    "Według mojej zawodowej opinii krojenie żywych, lub nawet martwych zwierząt
                    przez studentów jest wymogiem zupełnie niepotrzebnym. Wiadomo jest już na całym
                    świecie, że obecnie studenci mogą się uczyć czegokolwiek i z jakiejkolwiek
                    dziedziny wiedzy bez konieczności poświęcania do tego zwierząt. Są inne,
                    wspaniałe metody. Chciałbym też dodać, iż oczywiste wydaje się także, że jeśli
                    studenci eksperymentują na zwierzętach, wówczas sami się dehumanizują i mogą
                    doznać poważnego i trwałego uszczerbku natury psychologicznej i emocjonalnej".
                    (Deklaracja z dn. 16 maja 1991 r.)

                    Dr Coleman wydaje swoje oświadczenia zaopatrując je w długie serie cytatów z
                    rozmaitych publikacji naukowych odnośnie szkolenia dydaktycznego bez
                    wykorzystywania zwierząt.
                    • Gość: Syrenka Dlaczego KONIECZNE JEST zaprzestanie wiwisekcji. IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.02, 21:41
                      Mam nadzieje, ze nie zameczylam Was ta iloscia zamieszczonych fragmentow.



                      Dlaczego konieczne jest zaprzestanie wiwisekcji

                      1. Powody naukowe. Dane dostarczane przez zwierzęce eksperymenty są fałszywe,
                      chaotyczne, nierzetelne, nie dające się ekstrapolować ani na ludzi, ani na inne
                      zwierzęta.

                      a) Choroby wywoływane sztucznie w laboratoriach są modelami utopijnymi; nie
                      są one tym samym, co choroby występujące w rzeczywistości.

                      b) Rozmaite gatunki reagują odmiennie - zarówno jeśli chodzi o zwierzęta jak
                      i ludzi. Każdy osobnik reaguje indywidualnie (a nie identycznie do innych
                      osobników).

                      c) Stres, udręka i strach na jaki cierpią zwierzęta laboratoryjne, zmienia
                      ich reakcje i zachowanie, nie tylko wobec poszczególnych osobników
                      indywidualnych, ale też zmienia ich reakcje w czasie.

                      2. Powody prawne. Eksperymenty na zwierzętach nie gwarantują bezpieczeństwa
                      ani pacjentom, ani konsumentom; dlatego nie powinny być prawnie zalegalizowane,
                      ponieważ zagrażają zdrowiu całej ludzkiej populacji. Potrzebę ich wykonywania w
                      majestacie prawa odczuwają tylko ci, którzy zarabiają na tych eksperymentach:

                      a) Producenci, którzy sprzedają szkodliwe produkty po uzyskaniu autoryzacji,
                      w wyniku spełnienia wymogu wykonania testów na zwierzętach.

                      b) Wiwisektorzy, którzy przeprowadzają eksperymenty na zwierzętach, chroniąc
                      w ten sposób swoje dochody i karierę.

                      c) Handlarze i pośrednicy handlu zwierzętami, producenci sprzętu do
                      wykonywania wiwisekcji (aparaty unieruchamiające, stoły operacyjne, itp.).

                      Z punktu widzenia zdrowotnej szkodliwości produktów, których
                      rzekoma "nieszkodliwość" jest gwarantowana przez eksperymenty na zwierzętach,
                      legalizacja testów na zwierzętach oznacza legalizację dystrybucji szkodliwych,
                      śmiertelnie trujących substancji, które mogą zabić kogokolwiek w dowolnym
                      czasie. W tym sensie jest to równoznaczne z ludobójstwem.

                      3. Powody społeczne. Duża część społeczeństwa skłania się w kierunku medycyny
                      przyjaznej ludziom i opowiada się za zdrowym systemem oferującym chorym
                      skuteczne i bezpieczne terapie oraz prawdziwą profilaktykę. Konsumenci chcą
                      nabywać dobra konsumpcyjne, które nie są szkodliwe. Chcą zdrowych produktów,
                      które są bezpieczne i spełniają cel dla jakiego zostały zakupione.

                      Większość zdrowotnych funduszów ubezpieczeniowych gromadzi ogromne sumy
                      pieniędzy, które następnie są wydawane na usługi i produkty bazujące na
                      eksperymentach na zwierzętach, podczas gdy znaczący procent podatków płaconych
                      przez obywateli służy finansowaniu eksperymentów na zwierzętach. Wszystko to
                      jest sprzeczne z interesem zarówno pacjentów jak i podatników.
                      Mamy do czynienia z gigantycznym, lecz nieskutecznym systemem zdrowotnym,
                      gdyż stosuje on nieskuteczne metody: leki mające nieprzewidywalne skutki
                      uboczne, szczepionki wątpliwej wartości, wyszukane i kosztowne, lecz
                      nieskuteczne terapie oraz całą plejadę leków, z których 90% to produkty
                      bezużyteczne i często szkod liwe dla zdrowia.

                      4. Powody etyczne. To o czym wcześniej pisaliśmy, nieuchronnie prowadzi nas
                      do aspektu etycznego. Zgodnie z zasadami etyki ludzkie życie musi podlegać
                      ochronie - zgodnie z potrzebami w zakresie zdrowia, prawa i struktur
                      społecznych. Ludzie chcą korzystać z dobrodziejstw medycyny opartej na
                      rzetelnych i wiarygodnych badaniach. System, który kieruje życiem indywidualnej
                      jednostki i którego jest ona częścią, powinien być "przyjazny" a nie wrogi -
                      dlatego musi posługiwać się środkami, które pomagają, a nie zabijają.

                      Gdy na podstawie niepodważalnych danych zostało udowodnione, że liczba zgonów z
                      powodu raka wzrosła w Szwajcarii o ponad 300% w ciągu ostatnich pięćdziesięciu
                      lat, podczas gdy w tym samym czasie populacja Szwajcarów nawet się nie
                      podwoiła, naukowe fiasko eksperymentów na zwierzętach jest jasno widoczne. A
                      jest to przykład pierwszy z brzegu, jeden spośród tysięcy.
                      Etyka odnosi się również do zwierząt. One także są żywymi istotami, które
                      cierpią, odczuwają i są obdarzone wrażliwością. W świecie, który uważa się za
                      cywilizowany i zaawansowany, jakiekolwiek tortury nie mogą być tolerowane.
                      Szacunek dla życia ma wymiar uniwersalny i dotyczy także zwierząt.
                      W tym miejscu przytoczmy pytanie, jakie często zadają obrońcy wiwisekcji,
                      by siać zamieszanie w głowach naiwnych osób: "Czy wolisz poświęcić psa, czy
                      dziecko?" Ta hipokryzja jest częścią fałszywej mentalności osób nie
                      zainteresowanych obroną życia, gdyż żadne zwierzę poddane wiwisekcji nigdy nie
                      ocaliło życia żadnemu człowiekowi. Wprost przeciwnie - "poświęcane" zwierzęta
                      często na wielką skalę przyczyniały się do śmierci ludzi, przez produkty i
                      techniki będące wynikiem eksperymentowania na zwierzętach.
                      Inne pytanie będące przejawem hipokryzji, często powtarzane przez
                      wiwisekcyjne lobby brzmi: "Jeśli nie możemy eksperymentować na zwierzętach, to
                      na kim powinniśmy to robić? Na ludziach?" Pytanie to świadczy o wielkiej
                      ignorancji. W istocie, z naukowego punktu widzenia, nie ma istoty żywej, na
                      której można by eksperymentować z korzyścią dla innej żywej istoty, gdyż każda
                      istota jest indywidualna, odmienna od pozostałych.

                      Jeśli pewnego dnia my, ludzie, przestaniemy maltretować i torturować
                      zwierzęta, być może wówczas ludzkie istoty przestaną wzajemnie się zniewalać i
                      masakrować.

      • Gość: Syrenka Re: Lista kosmetykow nie testowanych na zwierzeta IP: *.dip.t-dialin.net 09.09.02, 23:18
        Przepraszam, ze nie dotrzymuje obietnicy, ale caly weekend bylam na wyjezdzie i
        bez komputera, na dzien dzisiejszy jestem przy literce M i postaram sie w
        przeciagu 2-3 dni skonczyc przepisywanie. Ciezko mi to idzie, bo niektore nazwy
        firm po angielsku sa troche skomplikowane i musze sprawdzac po literce, nie
        chce jakichkolwiek bledow, pozdrawiam !!!
        • morssik Re: Lista kosmetykow nie testowanych na zwierzeta 10.09.02, 09:06
          Jesteś chora psychicznie. Piszesz sama do siebie.
          • ma.fia Re: Lista kosmetykow nie testowanych na zwierzeta 10.09.02, 09:12
            To nie choroba psychiczna, ale naturalna potrzeba rozmawiania z
            najinteligentniejszą na całym świecie osobą - czyli właśnie... Syrenką.

            Ciekawe, kto kogo zagnie na tym temacie, Syrenka Syrenkę, czy odwrotnie.
            • Gość: katrina Re: Lista kosmetykow nie testowanych na zwierzeta IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.02, 09:55
              Syrenko, naprawdę wystarczyłby link.
              • ma.fia Re: Lista kosmetykow nie testowanych na zwierzeta 10.09.02, 09:59
                Przy zakupach ja i tak posługuję się artykułem Basi:

                www.wizaz.pl/testy_na_zwierzetach.php
                Właśnie, czy ta lista jest jeszcze aktualna? Ktoś wie?
                • Gość: gAndzia Re: Lista kosmetykow nie testowanych na zwierzeta IP: *.se.com.pl / 10.0.200.* 10.09.02, 11:22
                  bardziej by się przydała lista firm dostępnych w polsce - z tych u syrenki 8/10
                  nie ma i niewygodnie się to czyta. może ktoś by to sprawdził z listą basi i tu
                  wpisał:)?
                  • Gość: areta Re: Lista kosmetykow nie testowanych na zwierzeta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.09.02, 08:55
                    Gość portalu: gAndzia napisał(a):

                    > bardziej by się przydała lista firm dostępnych w polsce - z tych u syrenki
                    8/10
                    >
                    > nie ma i niewygodnie się to czyta. może ktoś by to sprawdził z listą basi i
                    tu
                    > wpisał:)?

                    A po cholerę. Nie lepiej okładać sie pokrzywami i smarować dziegciem.
                  • ma.fia Re: Lista kosmetykow nie testowanych na zwierzeta 12.09.02, 09:31
                    Nie rozumiem. Sprawdził z listą Basi?
                    Chcesz poprawić listę Basi???
                    • Gość: gAndzia Re: Lista kosmetykow nie testowanych na zwierzeta IP: *.se.com.pl / 10.0.200.* 12.09.02, 10:55
                      lista basi nie zgadza się z listą syrenki (np. shiseido), więc dobrze byłoby z
                      nich obu zrobic sciagawkę dla polek.
    • basia_kwiat Re: Lista kosmetykow nie testowanych na zwierzeta 12.09.02, 16:42
      gandzia, wlasnie sprawdzilam moj orginalny tekst z Worda, a tekst na wizazu i
      u mnie Shiseido jest na czarnej liscie a na wizazu na tej dobrej, widocznie
      nastapila pomylka. Postaram sie sama porownac obie listy i jesli wizaz wyrazi
      zgode wysle nowa poprawiona liste firm, nie wiem czy da sie poprawic
      opublikowany juz tekst, ale moze moglby sie pojawic nowy tekst z uaktualniona
      lista.
      Pozdrawiam
      • Gość: elve Re: Lista kosmetykow nie testowanych na zwierzeta IP: *.netland.gda.pl 12.09.02, 16:56
        osobiście byłabym niezmiernie wdzięczna za podobną inicjatywę.
        pzdrv
        • basia_kwiat Re: Lista kosmetykow nie testowanych na zwierzeta 12.09.02, 17:08
          a ja osobiscie bylabym takzr wdzieczna za jakakolwiek pomoc:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka