Dodaj do ulubionych

Wypadające włosy...problem inaczej...

IP: *.autocom.pl 04.10.05, 19:26
Witam Dziewczyny :)
Moje pytanie-jak w temacie- dotyczy wypadania włosów, ale troszeczkę z innej beczki. Wypadanie samo w sobie nie jest dla mnie aż takim problemem, bo mam to szczęście, że włosy rosną mi wyjątkowo szybko, ale..Może najpierw opiszę sytuację(przepraszam, jeśli się rozpiszę, ale chciałabym dokładnie opisać, co się dzieje):

Od kilku już lat mam problem z włosami. Jakoś tak chyba sobie wymyśliły, że mnie nie lubią i masowo emigrują (najczęściej na szczotkę, albo do wanny po myciu). Poczytałam sobie na różnych forach o wszelkich sposobach walczenia z tą masową "emigracją" i doszłam do wniosku, że właściwie większość sposobów już przerobiłam- jak dotąd bez większych rezultatów..Zaczynam myśleć, że taka już moja uroda, że raz na kilka miesięcy moje włosy całkowicie słabną i wypadają.Wypadanie trwa około miesiąca, może dwóch, a potem przestaje. Moim problemem jest to, że jak już przestają wypadać... to potem nie odrastają :( Znaczy odrastają, ale z tyłu i na środku głowy-po dwóch, trzech miesiącach już mam konkretną szczecinkę i nie widać śladów po przebytych "kryzysach". Z przodu natomiast nie rosną w ogóle, albo bardzo mało.Nad czołem zaczynam mieć już konkretne prześwity (mam ciemne włosy). Obawiam się, że jeszcze kilka takich sesji i zostanę bez włosów, albo z bardzo wysokim czołem ;).
I teraz moje pytanie: czy spotkałyście się z czymś takim,że włosy odrastają gdzie im się podoba, a nie na całej głowie? Trochę za młoda chyba jestem na łysienie (26 lat)..Może któraś z Was miała podobnie?
Z góry dziękuję za odpowiedzi.

Pozdr :)
Obserwuj wątek
    • Gość: dwa_buciki Re: Wypadające włosy...problem inaczej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 21:05
      Dermatolog:)

      I sprawdź czy np. masz regularny okres, nigdy nie miałaś kłopotów z hormonami,
      albo nie masz nadwrażliwości na testosteron lub jego nadmiaru (np. wąsik,
      wyraźne owłosienie na ciele).
      • Gość: Kaczuszka Re: Wypadające włosy...problem inaczej... IP: *.autocom.pl 05.10.05, 00:44
        :)
        Kiedyś byłam (przy innej okazji) u dermatologa i tak przy okazji wspomniałam na temat moich włosów.. hehe! Usłyszałam, że powinnam pożerać preparaty ze skrzypem i że "na pewno pomoże"..tiaa.. Tym razem wybiorę sie może do kogoś innego ;)
        Z okresem też nie mam problemów.A co do hormonów, to ostatnio miałam robione badania(też przy innej okazji ;) )i wszystko było OK. Z owłosieniem u mnie jest tak, że mam bardzo mocne włoski(cebulki, czy co tam)- ot taka nasza rodzinna przypadłość. Musiałybyście widzieć kosmetyczki, jak się przy mnie męczą przy depilacji :D Na głowie do pewnego czasu było tak samo- można mnie było niczym przysłowiowi jaskiniowcy za kołtun ciągnąć i żaden włosek by nie został wyrwany ;)... A teraz taki klops :/
        A wracając do dermatologa: to o co konkretnie mam pytać? Jakieś badania skóry? Cebulek?....Wolałabym wiedzieć, po co mam iść,bo wiadomo, że niektórzy lekarze lubią zbywać pacjentów (jak np już wyżej wspomniany)...

        pozdr.
        • kontoanny Re: Wypadające włosy...problem inaczej... 06.10.05, 17:25
          Witam wszytkie zdesperowne i załamane panie! mam ten sam problem z włosami.
          Zaczął się jakieś 5 lat temu, kiedy to po narkozie, wypadło mi mnóstwo włosów.
          Ilości tej się wręcz nie da opisać. Kitek schudł mi aż o połowę!
          Niestety nigdy nie odrósł.

          Nie pamietam co było później...
          Jednakże 2 lata temu będąc na wakacjach postanowiłam zaoszczędzić nie kupując
          miesa- skutek- tragiczny! Znowu wypadały mi garściami włosy!

          Gdy powróciłam do mięsa włosy wypadały dalej, jednakże nie aż tak tragicznie-
          tak mi się wydaje.
          W tym roku od jakiegoś 1,5 miesięca znowu makabryczny wzrost tego okropnego
          procesu. Jest to już w takim stopniu, że aby spuścić wodę z wanny, muszę
          najpierw wyjąć włosy z kratki.
          Gdy je układam rękoma- co nie wsadzę dłoni między włosy, to mi wychodzi cała
          masa- wygląda jak pajęczyna! Tak mogę zrobić spokojnie z 15 razy, niczym trochę
          się ten proces ograniczy.

          Teraz pytanie...
          włosów nie farbuje, nie susze, nie prostuje, nie żeluje, itd.
          Używam nafty z jajkiem i cytyrną. Zaczęłam rozcieńczać szampony skrzypem
          polnym! W końcu jest on głownym składnikiem wszytkich badziewiackich tabletek!

          Stosowałam Skrzypowite, Silikę i mnóstwo innych świńst. Używałam WAX i nic!
          Kompletnie nic! Po WAXie jedynie bardziej błyszczały.

          Czytając tu rózne fora porobiłam badania.
          TArczyca w normie...
          Poziom żelaza.... podobno włosy wypadają jak jest go mnie, całe szczęście
          zrobiłąm badania przed podjęciem decyzji o rozpoczęciu takowej kuracji... co
          się okazało- mam NADMIAR żelaza.

          Z tego co się orientuję to może powodować problemy z układem krążenia, ale czy
          to miało by aż taki wpływ na moje włosy???????????


          Ktoś ma jakiś pomysł?
          Wszelkie wizyty u dermatologa wydają mi się bezsensowne... skoro oni i tak nas
          zbywają jakimiś bezsensowymi lekami, nie podchodząc indywidualnie do pacjenta!

          Ktoś ma pomysł co mi w takim razie może dolegać i co zrobić aby zahamować ten
          koszmarny proces?

          To jest okropnie krępujące- ciągnę swojego partnera za włosy i żadnego mu nie
          wyrwę... a ja tylko dotknę i wypadają.

          Najgorzej jest podczas mycia i po umyciu... wychodzą mi całe pasma!!!

          a osobiście wątpię by stres spowodowany myciem włosów i ich wypadaniem był na
          tyle poważny by im zaszkodzic... w końcu staram się o tym nie myśleć... do
          czasu aż nie zacznę się kąpać!
          aż strach się czesać dziewczyny!

          kurde to faceci powinni łysieć- nie my!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka