IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 25.09.02, 17:02
Zdarza Wam się czasem wpaść w dołek psychiczny?
Najchętniej spędziłabym ten czas pod kołdrą w zamkniętym pokoju bez luster.
Jednak życie nie zna litości i trzeba wyjść z domu, pokazać się ludziom,
robić dobrą minę.
Co zrobić, żeby się chciało - podnieść, zadbać o siebie, umalować. Czy w
ogóle jest sens się do tego zmuszać, złego nastroju nie ukryje najgrubsza
warstwa pudru. Czy jest jakiś sposób, żeby troszkę oszukać tych, co na mnie
patrzą?
Obserwuj wątek
    • Gość: Grażyna Lubicz Re: W dołku IP: *.pl 25.09.02, 17:06
      O tak ja mam ciagle dołek psychiczny.Rysiu mi każe siedziec w domu z dziećmi i
      tylko przy garach stać.Nie pozwolił mi iść do pracy w Centrum Europa, więc
      siedzę bez grosza przy dupie,z Ryśkiem niedojdą co nas utrzymac nie potrafi, a
      na dokładke mnie zdradza z panią świetliczanką.I co ja mam zrobić?grażyna lubicz
    • Gość: ap77 Re: W dołku IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.09.02, 18:45
      Gość portalu: betta napisał(a):

      > Zdarza Wam się czasem wpaść w dołek psychiczny?
      > Najchętniej spędziłabym ten czas pod kołdrą w zamkniętym pokoju bez luster.
      > Jednak życie nie zna litości i trzeba wyjść z domu, pokazać się ludziom,
      > robić dobrą minę.
      > Co zrobić, żeby się chciało - podnieść, zadbać o siebie, umalować. Czy w
      > ogóle jest sens się do tego zmuszać, złego nastroju nie ukryje najgrubsza
      > warstwa pudru. Czy jest jakiś sposób, żeby troszkę oszukać tych, co na mnie
      > patrzą?




      Posłuchaj najnowszego Myslovitz. Mnie naprwde pomaga:)
      Głowa do góry




      Co cię nie zabije, to cię wzmocni!!!!!!!!!
      • anna_wu Re: W dołku 25.09.02, 19:14
        Ap77:) wiesz, zaskoczylas mnie bo wydawalo mi sie, ze to tylko mnie tak
        optymistycznie nastraja ta plytka:).
        Betta, z tymi dolkami to jest tak, ze jak sie w nim siedzi to wszystko staje
        sie beznadziejne i bez widoku ratunku.
        Ja po wygramoleniu sie na powierzchnie staram nabierac pewnego dystansu do
        stanu w jakim sie znajdowalam. Jezeli znowu za jakis czas czuje, ze moge popasc
        w cos pdobnego, przypominam sobie moje wczesniejsze rozwazania na ten temat.
        Wszystko siedzi w naszej glowie. Jezeli zdolamy nad tym panowac, zycie stanie
        sie naprawde lepsze:).
        A czy chowac sie przed swiatem? Nikt nie jest idealny i najgorzej jest takiego
        udawac za wszelka cene.
        Kup sobie Myslovitz, poplacz i pozbadz sie toksycznych mysli:).
        Jestem z Toba Betta:))
    • Gość: Hanuś W dołku IP: *.net.autocom.pl 25.09.02, 20:01
      Hm...dołek ma tylko jeden plus,zawsze się z niego wychodzi!
      Moge Ci powiedzieć, jak ja radzę sobie z dołkami.
      Mam kilka swoich sposobów, które jak sądzę są nie obce innym.
      Jak mam dołek to wolę być sama, leje sobie wodę do wany pale świeczki,
      kadzidełka itp, puszczam sobie jakąś muzyczke i siedze w wannie w różnych
      piankach, czasem rycze czasem nie.
      Idę sobie też czasem na jakiś masaż i do kosmetyczki na jakieś fajne pachnące
      zabiegi.
      Jak dołek jest poważniejszy to wyciąga mnie z niego mąż. A jak jemu się nie
      udaje to dzwoni do mojej psiapsiuly a Ona jako znana jedza przywraca mnie do
      pionu OJ!!! szybko.
      Hanka
      • Gość: Syrenka moje sposoby na dolek IP: *.dip.t-dialin.net 25.09.02, 20:41
        A wiec kiedy mam dolek, a zdarza sie to rzadko, mi pomaga:

        - gorace cappucino, przyprawione kardamonem i cynamonem, juz sam zapach
        sprawia, ze nabieram ochoty na zycie

        - puszczam ulubiona muzyke, ostatnio Roxette i stare utwory Madonny (like a
        virgin, like a prayer, holiday) - to mnie naprawde pobudza do zycia

        - spryskuje sie perfumkami, otulam kocykiem, siadam na kanapie i wlaczam
        playstation, gre Lemmings - prosze nie nie smiac, ale kiedy na ekranie widze te
        smieczne zielone potworki i slysze kiedy wydaja dzwieki "juuupi", trudno mi sie
        powstrzymac od smiechu. No i gra nieglupia, ok 300 rund, jeszcze nie pamietam
        abym po 30 minutowej sesji wstawala od ekranu z dolkiem

        - motywuje sie np: mowie sobie, ze jak bede fit caly dzien, naucze sie tam
        czegos, zrobie cos itd - to wowczas na nastepny dzien kupie sobie jakis
        drobiazg np zarowiasty dlugopis, kwiatka, jakas przeceniona ksiazke z wierszami

        - pije sojowy napoj kakaowy - zawsze mnie uspokaja i ten slodki, mleczny smak w
        buzi, mniam... Albo zjadam marchewke i czekolade.

        - buszuje po necie, forach, ciekawych stronkach - oczywiscie nie tylko wtedy
        gdy mam dolka.

        Sorki, byc moze troche nie na temat, pozdrawiam
      • ptasia Re: W dołku 25.09.02, 20:45
        oj, Myslovitz mnie nie nastraja bardziej optym. - ta nowa płyta też nie - ale i
        tak ich lubię :-)
        a mi pomaga zdołowanie się do cna, tj, słuchanie np. Dido lub sountracku grupy
        Air do "Virgin Suicides" ("przekleństwa niewinności") lub czegoś podobnie
        depresyjnego, poleżenie/poryczenie twarzą do kanapy, a potem
        stopniowe "nagradzanie" się: może kawka, może wino, może kino, kąpiel... czasem
        pomaga mi sport. No i - podczas gramolenia się z dołka - mój chłopak.
        • milla_ Re: W dołku 26.09.02, 08:12
          Ptasia, sciagnelas ten soundtrack z netu, czy masz na plycie?
          • ptasia Re: W dołku - do Milaa 29.09.02, 20:01
            z netu, netu (od ponad roku całą muzykę w ten sposób uzyskuję) - a konkretnie
            przez Kazaa
            • ptasia Re: ojoj 29.09.02, 20:04
              sorki, Milla, za przekręcenie nicka :-)
    • sliwkaa Re: W dołku 26.09.02, 09:42
      Ja wczoraj mialam takiego dolka jak przyszlam z pracy do domu :(( co zrobilam ??

      Wzielam sobie goraca kapiel, zrobilam moja ulubiona salatke z Mozarella, ciepla
      herbatka, i już o 21 polozyłam się łóżeczku ... nie z facetem ..ale z babska
      gazetą :))))
      DO tego jeszcze muzyka Tori Amos, duzo snu i dzisiaj jestem jak nowo narodzona

      POLECAM i TRZYMAJ SIĘ CIEPŁO.... wszystko ma gdzies swój sens J)))
    • Gość: betta Re: W dołku IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 30.09.02, 01:09
      Dzięki Wam dziewczyny, kiedyś na pewno skorzystam z Waszych rad.
      Z perspektywy mojego dołka nie widać już niestety światełka. Dna też jeszcze
      nie widać, żeby się od niego odbić.
      Właśnie wszystko mi się zawaliło. Sens życia widzę tylko w dwóch słodkich
      buziaczkach, które zmuszają mnie do jako takiej egzystencji, a nawet do
      uśmiechu. :)
      Nie chcę już dłużej zatruwać, ale nieco smutno mi się robi, kiedy czytam posty
      szczęśliwych panien młodych czy świeżutkich mężatek. Ja też tak się cieszyłam
      kilka lat temu, całkiem niedawno.
      Oby zawsze były tak szczęśliwe, jak teraz. Oby żadna z Was nie musiała pisać
      takiego postu.

      Ściskam Was

      ps. Nie śmiejcie się ze mnie, ale co to za piosenka? Ja ostatnio jestem na
      etapie piosenek Natalki i Boba Budowniczego. :D
      • Gość: mucha Re: W dołku IP: *.vif.net 30.09.02, 01:48
        Nie przejmuj się. Raz na wozie raz pod wozem. Takie jest życie. Też mam
        czasem doła, i niestety nie mam żadnego sposobu na pozbycie się go. Wszystko
        mi się wydaje beznadziejne a ja sama sobie najbardziej. Powiem Ci tylko, że
        najlepiej się chyba po prostu komuś wyżalić, pogadać z jakąś życzliwą duszą.
        No i z tego co zrozumiałam, zdaje się, masz dzieci. Najkochańsze stworzonka na
        świecie. To na pewno pomaga, motywuje i nadaje sens życiu-masz kogoś kto Cie
        kocha i potrzebuje. Staraj się skupić na sobie, na swoich osiągnięciach, myśl,
        że trochę w życiu przeszłaś, były dobre chwile, były gorsze... A co będzie to
        będzie... Nie zamykaj się w sobie,nie odcinaj od świata. Wtedy najtrudniej
        zobaczyć jakiekolwiek światełko.
      • Gość: aneta-k do betta IP: *.dyn.optonline.net 30.09.02, 04:37
        Droga betta!
        Czasami w zyciu zdazaja sie takie sytuacje ,ze nie wiemy jak sobie poradzic.W
        psychologa nie bede sie bawic bo nim nie jestem,ale ja kilka lat temu
        przezylam chyba cos czego zaden rodzic nie chcialby byc na moim miejscu,a
        mianowicie stracilam synka w wypadku samochodowym,mial prawie trzy latka.
        Nie bede Tobie pisac co ja i moj maz przezylismy i slad pozostal...na zawsze.
        Od tamtego zdarzenia kompletnie zmienilam swoje podejscie do zycia.Wiecej sie
        smieje ,nie komplikuje sobie zycia,zadnych klotni,zadnych stresow.Jesli cos
        nie idzie po mojej mysli,staram sie to rozwiazac na spokojnie,bo uwazam,ze
        zawsze moze byc gorzej...a od straty dziecka nic juz gorszego nie moze byc.
        Kiedy czytam niektorych dziewczyn posty na tym forum,jak sie nawzajem
        czepiaja,to dokladnie mnie to bawi,ze zamiast olac to,to tylko nie potrzebnie
        sie stresuja.
        Tobie naprawde radze zrobic tak jak ja i zobaczysz,ze zycie choc czasami jest
        sorki-pojebane,ale moze byc i calkiem O.K.Wszytko zalezy tylko od nas.pozdr
        p.s.mam nadzieje,ze nie pomylilysmy forum...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka