Dodaj do ulubionych

prosze o pomoc-milosc

IP: *.ipt.aol.com 07.11.02, 13:27
jestem w zwiazku przeszlo 3 lata. na poczatku bardzo sie kochalismy, lecz
byly tez zle chwile i dlatego w miedzyczasie rozstalismy sie na 6 miesiecy,
bo on nie wiedzial czy to ma sens. po czym jednak znow postanowilismy byc
razem (to byla jego nieprzymuszona decyzja). teraz po pol roku bycia razem on
twierdzi ze nie wie czy mnie kocha
ja nie czuje sie dobrze jak cos takiego slysze...nie wiem dlaczego wygasly
uczucia. widze tez ze nie jest mu latwo tak po prostu skonczyc-cos musi
byc "za" prosze pomozcie...czym jest milosc i co to znaczy jak sie kogos
kocha???
czasem sie zastanawiam czy ja jestem po prostu zbyt oddana i on jest przez to
pewny ze ja z nim bede.



Obserwuj wątek
    • misiunia2 Re: prosze o pomoc-milosc 07.11.02, 13:40
      Witaj! Mysle, ze nikt Ci nie da zadnej konkretnej rady jak masz postapic, bo
      zadna z nas nie zna Ciebie, Twojego Chlopaka i szczegolow sytuacji. Posluchaj
      wlasnego serca... Czy jestes szczesliwa? Czy uwazasz, ze to jest "ten jedyny"?
      Dziwne troche takie rozstawanie sie na 6 miesiecy i powrot, ale jak napisalam -
      nie znam szczegolow wiec sie nie wypowiadam. Wsluchaj sie w siebie, zrob cos
      dla siebie, zastanow sie, czy dostajesz w zamian tyle, ile dajesz. Poza tym -
      nie musisz chyba podejmowac zadnych decyzji, obserwuj siebie i Jego a czas
      pokaze, co z tego bedzie. Trzymaj sie cieplutko i BADZ RADOSNA I SZCZESLIWA!
      Pozdrawiam! misiunia
      • Gość: kaja Re: prosze o pomoc-milosc IP: *.ipt.aol.com 07.11.02, 13:59
        dziekuje za mile slowa...dobrze by bylo jakbym nie musiala podejmowac zadnej
        decyzji ale tak nie jest. ja czuje ze tym razem ja musze sie zdecydowac. ja juz
        sie zdecydowalam zeby dalej to ciagnac ale u niego pojawiaja sie te same
        problmy co kiedys i on sie zastanawia czy mnie kocha. dlatego pytam i prosze o
        pomoc -napiszcie co waszym zdaniem jest miloscia (pomomo wzlotow i upadkow
        jakie sa w zyciu).
        dziekuje za wypowiedzi
        • martaiti Re: prosze o pomoc-milosc 07.11.02, 14:11
          kaja, jeżeli którekolwiek z Was ma wątpliwości to nie wiem czy jesteście sobie
          przeznaczeni. Tak naprawde to może boisz się być sama i wybrałas, że
          będziesz "to ciągnąć"...Miłość to coś więcej niż chęć "ciągnięcia" związku...
          Co zrobisz gdy on co kilka miesiecy bedzie sie zastanawiał czy Cie dalej kocha?
          Pamiętaj, że warto czekać na tego jedynego.
          Postaw sobie pytanie czego tak naprawde oczekujesz od zycia, od związku, od
          partnera..
          zycze powodzenia i szczescia w miłości.
          m
    • czarodziejka1 Re: prosze o pomoc-milosc 07.11.02, 14:09
      Może to co napiszę wyda Ci się śmieszne, ale to taki stary, francuski
      sprawdzony sposób. Jeśli bez obrzydzenia możesz umyć swoje zęby szczoteczką
      swojego faceta, to znaczy, że go kochasz bez zastrzeżeń. Jeśli się wahasz lub
      Cię odrzuca, to daj sobie z nim spokój!
      • Gość: Konwalia Re: prosze o pomoc-milosc IP: *.proxyplus.cz / 192.168.0.* 07.11.02, 14:25
        czarodziejka1 napisała:

        > Może to co napiszę wyda Ci się śmieszne, ale to taki stary, francuski
        > sprawdzony sposób. Jeśli bez obrzydzenia możesz umyć swoje zęby szczoteczką
        > swojego faceta, to znaczy, że go kochasz bez zastrzeżeń. Jeśli się wahasz lub
        > Cię odrzuca, to daj sobie z nim spokój!

        Eeee, to żaden sposób. Ja myłam a wcale nie kochałam bez zastrzeżeń:)
        • Gość: Jagna Re: prosze o pomoc-milosc IP: 167.83.9.* 07.11.02, 14:50
          Gość portalu: Konwalia napisał(a):

          > czarodziejka1 napisała:
          >
          > > Może to co napiszę wyda Ci się śmieszne, ale to taki stary, francuski
          > > sprawdzony sposób. Jeśli bez obrzydzenia możesz umyć swoje zęby szczoteczk
          > ą
          > > swojego faceta, to znaczy, że go kochasz bez zastrzeżeń. Jeśli się wahasz
          > lub
          > > Cię odrzuca, to daj sobie z nim spokój!
          >
          > Eeee, to żaden sposób. Ja myłam a wcale nie kochałam bez zastrzeżeń:)

          A ja kocham, ale tą samą szczoteczką bym raczej nie chciała myć zębów.
          • Gość: fanny Re: prosze o pomoc-milosc IP: *.chello.pl 07.11.02, 14:54
            Gość portalu: Jagna napisał(a):

            > > A ja kocham, ale tą samą szczoteczką bym raczej nie chciała myć zębów.


            Dlaczego?
            • Gość: Jagna Re: prosze o pomoc-milosc IP: 167.83.9.* 07.11.02, 14:57
              Gość portalu: fanny napisał(a):

              > Gość portalu: Jagna napisał(a):
              >
              > > > A ja kocham, ale tą samą szczoteczką bym raczej nie chciała myć zębów
              > .
              >
              >
              > Dlaczego?
              No, bo takie.... niehigieniczne.
              • czarodziejka1 Re: prosze o pomoc-milosc 07.11.02, 15:16
                No widzisz, jednak coś w tym jest... Jeśli się kogoś kocha, to Ty to On, a On
                to Ty, więc nie powinnaś mieć żadnych obiekcji używająć jego szczoteczki do
                zębów :)))
              • Gość: kaja Re: prosze o pomoc-milosc IP: *.ipt.aol.com 07.11.02, 15:17
                co do szczoteczki to robcie jak chcecie...ja nie o to pytalam...
                • Gość: Oriana Re: prosze o pomoc-milosc IP: *.crowley.pl 07.11.02, 16:11
                  Mam takie odczucie, że to jest podtruwający związek.
                  Tkwiłam kiedyś przez chwilę w czymś takim, on jak spotka tą właściwą to
                  bezwątpienia odejdzie. :-(
                  Chyba nie warto czekać na taką chwilę ...
                  Zrobisz jak Ci serce podpowie.
                  Powodzenia
                  Oriana
    • drzazga1 Prawda bywa brutalna 07.11.02, 17:07
      ale przymykanie oczu na nią tylko pogarsza Twoją sytuację

      Gość portalu: kaja napisał(a):

      > jestem w zwiazku przeszlo 3 lata. na poczatku bardzo sie kochalismy, lecz
      > byly tez zle chwile i dlatego w miedzyczasie rozstalismy sie na 6 miesiecy,
      > bo on nie wiedzial czy to ma sens. po czym jednak znow postanowilismy byc
      > razem (to byla jego nieprzymuszona decyzja). teraz po pol roku bycia razem on
      > twierdzi ze nie wie czy mnie kocha

      Za mało miał biedaczek czasu, żeby się zastanowić?
      Zakładam, że jest dorosłym człowiekiem?
      Facet jest albo na tyle gruboskórny i głupi, że nie zdaje sobie sprawy, ile Ci
      sprawia bólu albo robi to specjalnie, bo jest pewien, że Ty i tak nie
      odejdziesz - wg mnie to podpada pod psychiczne znęcanie.
      W każdym przypadku - uciekaj, gdzie pieprz rośnie!
      Trzeciej możliwości nie widzę.

      Odstaw faceta od siebie, nieodwołalnie. Jeżeli mieszkacie razem, niech się
      wyprowadzi albo Ty się wyprowadź. Żadnych spotkań. Powiedz mu, że może wrócić,
      jak już będzie wiedział. Do tego czasu - szlaban.

      > ja nie czuje sie dobrze jak cos takiego slysze...

      byłoby nienormalne, gdybyś czuła się dobrze.
      Jesteś żywym, czującym człowiekiem, należy Ci się uczciwość ze strony faceta.
      Jeżeli on nie ma do Ciebie szacunku - droga wolna.


      nie wiem dlaczego wygasly
      > uczucia.

      czasami tak już jest. Po prostu. I kompletnie nic nie możesz zrobić. Nie ma w
      tym niczyjej winy, po prostu tak się dzieje.


      widze tez ze nie jest mu latwo tak po prostu skonczyc-cos musi
      > byc "za"


      jasne, że coś musi być. Przyzwyczajenie. Wygoda.

      Kilka przykładów argumentów "za":
      Dobrze mieć pod ręką kogoś, kto akceptuje i wybacza.
      Komu można wyżalić się, gdy spotka coś złego.
      Kogoś do łóżka, kiedy ma się akurat na to ochotę.
      Kogoś, kogo zawsze można zostawić, jeżeli trafi się ciekawszy egzemplarz.
      Przecież zawsze można wrócić z powrotem i zostanie się przyjętym z otwartymi
      ramionami. Fajnie, co?

      Mogłabym ciągnąć tę wyliczankę jeszcze bardzo długo. Jest mnóstwo powodów, dla
      których jest się z kimś niekochanym. Z kimś, kim się w gruncie rzeczy pogardza,
      bo kocha, więc jest w takim układzie na z góry przegranej pozycji.



      prosze pomozcie...czym jest milosc i co to znaczy jak sie kogos
      > kocha???
      > czasem sie zastanawiam czy ja jestem po prostu zbyt oddana i on jest przez to
      > pewny ze ja z nim bede.

      Jak się kogoś kocha, to się go świadomie nie rani. A jak się kogoś rani to się
      go nie kocha. Nie jestem autorką tej definicji, ale to jedna z trafniejszych,
      jakie zdarzyło mi się usłyszeć.

      Możesz spróbować dalej ciągnąć ten układ, czemu nie. Ale musisz zdawać sobie
      sprawę, że będziesz coraz bardziej nieszczęśliwa i sfrustrowana. Twoja miłość
      nie wystarczy na Was oboje. On będzie powtarzał numer z rozstawaniem się "na
      jakiś czas", w końcu i tak odejdzie. Do bólu rozstania dojdzie poczucie
      zmarnowanych lat.

      Jeżeli rozstaniecie się teraz będziesz cierpiała, tęskniła. Bardzo. Ten ból z
      czasem stanie się lżejszy, a kiedyś zniknie zupełnie.
      Tkwiąc w tym "związku" przekreślasz swoje szanse na związanie się z kimś
      naprawdę wartościowym.


      Kaju, napisałam to na podstawie Twojego postu i częściowo własnych doświadczeń.
      Życzę Ci, żebyś znalazła w sobie siłę, aby móc pokierować własnym życiem. Bo
      wybór nigdy nie jest łatwy.
      Pozdrawiam
      D.
      • Gość: kaja Re: Prawda bywa brutalna IP: *.ipt.aol.com 07.11.02, 17:14
        masz swieta racje....my mieszkamy razem i wlasnie juz raz sie wyprowadzalam.
        jezeli terza sie wyprowadze to na zawsze-nie ma powrotow. to dla mnie za wielki
        bol. juz teraz jak do siebie wrocilismy to bylo mi ciezko ise do niego
        przyzwyczaic.
        teraz jest mi ciezko bo nie wiem jak dlugo zniose to jego zastanawianie sie
        dziekuje ci
        pozdrawiam
        • drzazga1 Re: Prawda bywa brutalna 07.11.02, 17:21
          Gość portalu: kaja napisał(a):

          > masz swieta racje....my mieszkamy razem i wlasnie juz raz sie wyprowadzalam.
          > jezeli terza sie wyprowadze to na zawsze-nie ma powrotow. to dla mnie za
          wielki
          > bol. juz teraz jak do siebie wrocilismy to bylo mi ciezko ise do niego
          > przyzwyczaic.
          > teraz jest mi ciezko bo nie wiem jak dlugo zniose to jego zastanawianie sie
          > dziekuje ci
          > pozdrawiam

          Trzymaj się, dziewczyno.

          Można bardzo długo tkwić w stanie zawieszenia, z nadzieją, że może...
          kiedyś.... może Cię pokocha. Ale to bardzo, bardzo mało prawdopodobne.
          Pozdrawiam jeszcze raz
          D.
          • Gość: kaja Re: Prawda bywa brutalna IP: *.ipt.aol.com 07.11.02, 18:10
            w sumie jestem osoba ktora nie od razu pokazuje swoje uczucia i ciezko sie
            angazuje ale jezeli strzala trafi to tez ciezko sie odkochac.
            dziekuje ci jeszcze raz za slowa otuchy. to bardzo zyciowe to co napisalas.
            kto jest za dobry to dostaje w dup....to chyba prawda.
    • Gość: Maruda Re: prosze o pomoc-milosc IP: *.nyc.rr.com 07.11.02, 18:56
      Gos´c´ portalu: kaja napisa?(a):

      > teraz po pol roku bycia razem on
      > twierdzi ze nie wie czy mnie kocha

      Moja droga,
      Z miloscia jest jak z orgazmem, jesli sie zastanawiasz, czy to jest 'to', to
      mozesz o wszystkim zapomniec :-)))))
      Milosc sie konczy z chwila, w ktorej jedna strona przestaje sie starac -
      jakiekolwiek byly by tego przyczyny.
      Ja nigdy w zyciu nie tkwilabym w zwiazku, w ktorym czula bym sie niekochana.
      Ale - twoje zycie, Twoj wybor.
      • Gość: kaja Re: prosze o pomoc-milosc IP: *.ipt.aol.com 08.11.02, 10:26
        dziewczyny, po waszych wypowiedziach czuje sie lepiej-nasza sprawa napewno
        wyjasni sie w nastepnych dniach. jestem przygotowana na najgorsze
        dziekuje za wsparcie
        pozdrawiam
    • Gość: 30-tka Re: prosze o pomoc-milosc IP: *.waw.net.pl 08.11.02, 13:48
      Widzę, że w zasadzie sama już jesteś bliska podjęcia decyzji, ale dorzucę
      jeszcze swoją historię.

      Otóż, byłam przez 7 lat w analogicznej sytuacji. Facet raz mówił, że mnie
      kocha, za chwilę dzwonił i twierdził, że to nie ma sensu. To mieliśmy się
      pobierać, to nie chciał mnie więcej widzieć. Cierpiałam jak potępieniec.
      Przeszło mi dopiero, gdy poznałam kogoś, kogo uznałam za równie interesującego.

      Gdy patrzę na to z perspektywy czasu, to niekiedy żałuję, że nie pożegnałam go
      ostatecznie po pół roku znajomości, kiedy to zaproponował mi seks we troje ze
      swoją żoną (a byli tuż przed rozwodem). Byłam tak zakochana, że raz nawet
      poszłam na to. Potem się okazało, że Kasię - swoją żonę szantażował podobnie,
      jak mnie ("jak pójdziesz ze mną i z Ewą do łóżka, to z tobą zostanę"). Miałam
      wtedy 19 lat, on - 38.

      Cóż, życie jest przewrotne. Losy Bartka i moje potoczyły sie w ten sposób, że
      teraz to on jest ode mnie zależny. Głównie finansowo, bo nie ma pracy, a ja
      pozwalam mu dorabiać w firmie, w której mam kierownicze stanowisko. Oczywiście,
      skacze koło mnie na paluszkach. Spytałam go kiedyś, czemu mnie tak
      traktował. "Bo mi się w głowie przewróciło" - odparł. A czemu miał do mnie
      różne nieuzasadnione pretensje? "Bo byłaś pod ręką". Ot, co.

      Życzę owocnych przemyśleń.
      Ewa


      • Gość: kaja Re: prosze o pomoc-milosc IP: *.ipt.aol.com 08.11.02, 14:02
        dziekuje ci:). zastanawiam sie caly czas dlaczego tak jest ze jak sie kogos
        zbyt mocno kocha to sie tak cierpi.
      • naila Re: prosze o pomoc-milosc 08.11.02, 14:04
        Jejku, dziewczyno, nie daj się! Podobnie jak 30-tka tkwiłam
        w chorym związku 7 lat!!! I bardzo cieszę się teraz z tego, że
        to wszystko przerwałam, mimo, że tamten planował nawet, że mnie
        poślubi. To jest psychiczne znęcanie się i nie pozwalaj na to.
        Naprawdę nie było łatwo i długo mi zajęło dojście do tego, że
        z tym człowiekiem nie będę szczęśliwa, ale w końcu to zauważyłam
        i teraz jestem z tego bardzo zadowolona. Powiem Ci, że jak z nim
        zerwałam, to zaczęłam "żyć" i oddychać normalnie.
        Nie tkwij w chorym związku, bo szkoda czasu.
        Teraz tamten chłopak nawet się ze mną nie przywita, ale ja mam to
        w ... nosie.

        Pomyślnego rozwiązania problemu i nos do góry - będzie lepiej!!!
        • Gość: kaja Re: prosze o pomoc-milosc IP: *.ipt.aol.com 08.11.02, 15:42
          podziwiam:)wiem ze musze byc silna zeby to zrobic...
      • drzazga1 Re: prosze o pomoc-milosc 09.11.02, 19:12
        Gość portalu: 30-tka napisał(a):

        > Widzę, że w zasadzie sama już jesteś bliska podjęcia decyzji, ale dorzucę
        > jeszcze swoją historię.
        >
        > Otóż, byłam przez 7 lat w analogicznej sytuacji. Facet raz mówił, że mnie
        > kocha, za chwilę dzwonił i twierdził, że to nie ma sensu. To mieliśmy się
        > pobierać, to nie chciał mnie więcej widzieć. Cierpiałam jak potępieniec.
        > Przeszło mi dopiero, gdy poznałam kogoś, kogo uznałam za równie
        interesującego.
        >
        > Gdy patrzę na to z perspektywy czasu, to niekiedy żałuję, że nie pożegnałam
        go
        > ostatecznie po pół roku znajomości, kiedy to zaproponował mi seks we troje ze
        > swoją żoną (a byli tuż przed rozwodem). Byłam tak zakochana, że raz nawet
        > poszłam na to. Potem się okazało, że Kasię - swoją żonę szantażował podobnie,
        > jak mnie ("jak pójdziesz ze mną i z Ewą do łóżka, to z tobą zostanę"). Miałam
        > wtedy 19 lat, on - 38.
        >
        > Cóż, życie jest przewrotne. Losy Bartka i moje potoczyły sie w ten sposób, że
        > teraz to on jest ode mnie zależny. Głównie finansowo, bo nie ma pracy, a ja
        > pozwalam mu dorabiać w firmie, w której mam kierownicze stanowisko.
        Oczywiście,skacze koło mnie na paluszkach. Spytałam go kiedyś, czemu mnie tak
        > traktował. "Bo mi się w głowie przewróciło" - odparł. A czemu miał do mnie
        > różne nieuzasadnione pretensje? "Bo byłaś pod ręką". Ot, co.
        >
        > Życzę owocnych przemyśleń.
        > Ewa
        >


        Cholera, ale ścierwo cuchnące Ci się trafiło.
        Chyba jestem mściwa, bo na Twoim miejscu odpłaciłabym mu teraz z nawiązką. To
        byłyby najciężej zapracowane pieniądze w jego życiu.
    • Gość: inka Re: prosze o pomoc-milosc IP: *.BMJ.net.pl 09.11.02, 21:02
      Kaju! wiem jak jest Ci trudno, bo sama czasami zastanawiam się nad odejściem,
      bo po prostu czasem juz brakuje mi sił, powodów było kilka, ale nie
      zdecydowałam się na odejście, bo mimo wszystko nadal się kochamy, raz jest
      lepiej raz gorzej, jednak większość tych naszych problemów spowodowana jest
      czymś na co nie mieliśmy wpływu,
      to jest naprawdę strasznie trudna decyzja ale myslę, że jak się ją juz podejmie
      i zamknie za sobą drzwi to będzie łatwiej, najgorzej jest powiedzieć sobie dość
      jestem z Tobą
      napisz co tam u Ciebie
      pozdrawiam

      P.S "Antidotum" Kasia Kowalska
      • Gość: kaja Re: prosze o pomoc-milosc IP: *.ipt.aol.com 11.11.02, 09:26
        dziekuje wam:)
        rozmawialismy i on nie chce mnie stracic. ja nie zdecydowalam sie na
        zakonczenie bo jestem chyba na razie za slaba...chce zobaczyc czy w nastepnych
        dniach sie cos poprawi tzn-czy on sie zdecyduje.
        tak jak u ciebie-u nas sa pewne sprawy na ktore nie mamy zupelnie wplywu i
        dlatego to tez powoduje psucie zwiazku. ale z drugiej strony jak sie kogos
        kocha to wszystkie inne sprawy to nic........
        • Gość: inka Re: prosze o pomoc-milosc IP: *.BMJ.net.pl 11.11.02, 13:12
          w takim razie trzymam kciuki, że by wszystko się ułożyło!!!

          to prawda, że jeśli się kogoś kocha to inne sprawy to nic ale wszystko zależy
          od tego co to za sprawy owszem są i te banalne ale jest ta jedna najważniejsza
          po której on się bardzo zmienił :( (nie chcę tu o tym pisać)

          w każdym razie POWODZENIA! Bądż dzielna!
          inka

          P.S jeśli chciałabyś pogadać to pisz na maila inka6@op.pl
    • Gość: ala_s Re: prosze o pomoc-milosc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.02, 21:45
      Kaja - znikaj. Spakuj się, zamknij drzwi i klucz zostaw pod wycieraczką.

      Ja czekałam 4 lata - a moje 'szczęście' podejmowało decyzję... I podjęło. Ja
      od 5 jestem sama, a on ma żonę i 2 dzieci...

      A na odchodne (on odszedł)usłyszałam, że nigdy nie traktował mnie jak
      partnerki "docelowej ", ale skoro byłam pod ręką...
      • Gość: julie Re: prosze o pomoc-milosc IP: *.gibnynex.gi 09.11.02, 23:28
        twoj nie umiejacy zdecydowac czy cie kocha czy nie facet to jakby psychiczny
        blizniak mojego bylego chlopaka. zostawial mnie dwa razy. cierpialam
        potwornie, to jest straszny bol, jakby ktos ci zabral cos co jest niezbedne do
        zycia. kochalam go niesanowicie. on nie byl pewny. raz mnie kochal do
        szlenstwa, oswiadczal sie, a po dwoch miesiacach stwierdzal, ze 'ja chyba nie
        jestem w stanie nikogo pokochac'. i tak w kolko to samo. do tego trzeba
        jeszcze dodac potworna, nieuzasadniana niczym zazdrosc. nie byl pewny czy mnie
        kocha za to byl pewien, ze naleze tylko do niego, nie moge miec wlasnego
        zycia, nie powinnam pracowac, bo tam sa mezczyzni, z ktorymi na pewno sypiam,
        itd. w koncu ja to przerwalam po 3 latach, wyjechalam za granice, on
        oczywiscie nie usychal za mna z tesknoty. po miesiacu znalazl jakas 19-to
        latke. teraz jestem szczesliwa, znalazlam kogos kto nie ma watpliwosci ze chce
        ze mna byc. czasem jeszcze boli (to juz ponad rok) jak mam napad wspomnien,
        ale ciesze sie, ze to skonczylam. o ironio, w napadzie wspomnien przychodza mi
        do glowy przewaznie te mile chwile. przypominam sobie jednak na sile jak to
        naprawde bylo i ile przez niego przeplakalam wieczorow. uwierz mi, znajdziesz
        kogos komu na tobie naprawde zalezy. podobno naczynie raz rozbite nawet
        sklejone nigdy juz nie bedzie takie samo. jest w tym chyba troche prawdy, wiec
        chyba juz bym nie pozwolila facetowi do mnie wrocic gdyby mnie zostawil.
        trzymaj sie.
    • Gość: kasiarpo1 Re: prosze o pomoc-milosc IP: *.dsl.siol.net 11.11.02, 10:09
      Wiem z doswiadczenia,ze takie odgrzewane zwiazki to nic innego jak smak
      przypalenia.Czlowiek porownuje i czasami mysli ze samemu bylo lepiej,a jednak
      samamu smutno i kolomyja!
      Zycze pomyslengo rozwiazania tego zamieszania
      • Gość: kaja Re: prosze o pomoc-milosc IP: 193.174.103.* 08.01.03, 09:47
        to przykre, ale mam nadzieje ze sa wyjatki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka