Gość: BIEDNA
IP: *.bialap.cvx.ppp.tpnet.pl
05.05.03, 11:13
WĄSIKI na brodzie!!!!!!
Witam!
Mam ogromny problem, z którym coraz trudniej mi żyć. Otóż wyrastają mi włoski
nie tam gdzie trzeba. Tzn. na brodzie, na brzuchu, piersiach, czuję też że w
nosie (!!!). Najgorsze są te na BRODZIE. Zaczęło się to w ok. 17 roku mojego
życia. Najpierw włoski pojawiły się na piersiach, zagęściły i poczarniały na
nogach. W wieku ok. 20 lat pojawiły się 2 prawie niewidoczne czarne włoski na
brodzie. 2 lata później miałam ich już ok. 6. Dwa lata później miałam ok. 10.
Teraz mam prawie 25 lat i koszmar. Włoski pojawiają się, można tak
powiedzieć, zanim zdążę się ich pozbyć! Zawsze wyrywałam włoski pęsetką.
Teraz mój dzień wygląda tak: godz. 22.00 wyciągam pęsetkę, siadam przed
lusterkiem, świecę mocne światło i wyrywam, wyrywam..., te włoski co mają
0,05 mm, oraz te, które jakimś cudem przez 24h urosły 2mm. Po 20 minutach
jest już OK. Idę spać. Rano zauważam jeszcze kilka przez noc urośniętych
włosków, lub takie czarne kropeczki, z których te włoski się „wylęgają”. Idę
po pęsetkę. Znów wyrywam. OK. Już mogę gdzieś iść. Mogę spotkać się z
chłopakiem. Nawet przy mocnym świetle. Koniec dnia godzina 20.00. Z
przerażeniem zauważam, iż ok. 5 włosków znów „wydostała” się z mojej twarzy.
Idę znów po pęsetkę.
DLA MNIE TO KOSZMAR.
Mój chłopak nic o tym nie wie. Przecież mu nie powiem, że masz dziewczynę u
której rośnie broda. Planujemy ślub itd. Teraz wyobrażam sobie taką scenę po
ślubie:
JA - „Nie wchodź do łazienki, jeszcze 10 minut”
ON - „Co ty tam robisz, musisz być zamknięta, otwórz”,
JA - „Zaraz...”.
ON - „A może byśmy pojechali na 2 dni nad jezioro, taka piękna pogoda. Może
Robert i dzieci pojadą z nami?”.
JA myślę „kurcze nie mogę nigdzie jechać, tam nie będzie można wieczorem
uciec od ludzi, zapalić światło i wziąć się za moją pieprz...ną brodę. Jak go
od tego odwieść? Najlepiej gdybyśmy do końca życia nie musieli nigdzie
jechać...”.
Podobnie było w tym roku: Moja koleżanka namawiała mnie na pieszą pielgrzymkę
kościelną, trwającą ok. 1 tydzień. Ile ona mnie namawiała, ile musiałam robić
uników by nie pojechać.....
Czytałam poprzednie wątki o takim samym problemie na forum. Co mnie
PRZERAZIŁO to fakt, iż ktoś stwierdził, że ŻADNE PROSZKI, A ŁYKAŁA WIELE, NIE
ZMIENIŁY FAKTU, IŻ WŁOSKI PRZESTAŁY ROSNĄĆ!!!!!! :-( Choć unormował się stan
hormonalny. Kiedyś leczyłam się na tarczycę, lekarz wykonał 1 badanie krwi na
hormony i powiedział że są w normie. Co nowego mogę dodać do tego wątku, to
słyszałam (czytałam) że przyczyną rośnięcia włosków może być też cukrzyca. Ja
mam podwyższony poziom: 94. Może to to???
A teraz moje pytanie: może są jakieś niekonwencjonalne sposoby pozbycia się
owłosienia. Już chciałam sobie wyrżnąć całą brodę nożem bo zauważyłam, że
włosy na bliźnie nie rosną. A może kupić reklamowane urządzenie coś
takiego: “Bear and biutyful” (tak to brzmi, wiem że źle napisałam). Tam to
urządzenie reklamują że włoski pod wpływem prądu wypadają, a z czasem W OGÓLE
NIE ROSNĄ!!!
JAK MAM USZKODZIĆ WŁOSKI, CEBULKI, może czymś polać. Słyszałam w hiszpańskiej
telewizji reklamują substancję, którą pryska się po depilacji, ta substancja
wnika w miejsce cebulek i kilka miesięcy z głowy.Tylu przecież jest
łysiejących, a z życia każdy wie, iż szybciej można popsuć niż naprawić. Na
laser mnie nie stać i nie będzie stać. Jakie mam wyjście? Lekarze mi nie
pomogą, dopóki sama nie wpadnę na pomysł, że może na coś jestem chora! MAM
DOSYĆ!