delikatna2007
30.08.07, 22:18
bo ja mam.
muszę wstawać pół godziny wcześniej niż mój chłopak (suszenie
włosów, wklepywanie kremu, filtrów i podkładów - a to wszystko się
musi wchłonąć);
przed wyjściem na imprezę ja poświęcam godzinę - on po prostu bierze
prysznic i się goli; w czasie gdy ja się szykuję, on czyta gazetę -
ja potem wyglądam, ale nie mam nic do powiedzenia;
w sobotę przed południem ja: piling, samoopalacz, paznokcie; on
sobie leży i czyta (jw).
a i tak mam wyrzuty, że jestem "zaniedbana", bo np. nie mam siły do
robienia czegokolwiek z włosami i nie mam zupełnie kiedy pójść do
kosmetyczki (ani ochoty).
chcę ładnie wyglądać, ale czemu do cholery musi to kosztować tyle
czasu???? proponuję zastąpić słowo "kobieta zadbana" stwierdzeniem
"kobieta mająca za dużo czasu".