elve
06.10.03, 13:18
ostatnio kupiłam sobie moje pierwsze "dorosłe" perfumy (choć gdy je miałam po
raz pierwszy, dorosła wcale nie byłam :) ) - Vanderbilt, te z łabędziem, we
wrzosowym pudełeczku. zakładałam, że skrzywię się, pomyśle: "jak ja mogłam
cos takiego nosić", i komus oddam. a tu niespodzianka: bardzo mi sie
podobają, wywołały lawinę skojarzeń trudnych do opisania słowami. no i mam
zagwozdkę: czy to jest tak, że podobaja się bo były pierwsze (i
zostały "wdrukowane" w gust, maja na niego (nieuświadomiony oczywiście) wpływ
do tej pory, i do końca zycia już się bedą podobać), czy też podobają się, bo
sa obiektywnie ładne? jak na Wasze upodobania zapachowe wpłynęły Wasze
pierwsze perfumy? i jaki macie do nich stosunek dziś?