nelly87
22.12.08, 14:55
Hej! Wiecie co... doszłam do wniosku, że nie znoszę się malować.
Tzn. nie chodzi o samą czynność wykonywania makijażu, ale po prostu
źle się czuję z tym wszystkim na twarzy, jakoś sztucznie,
nienaturalnie... Sama nie wiem, jak to przybliżyć.
Kosmetyki do malowania oczu w ogole moga dla mnie nie istniec; mam
wyrazna oprawe oczu, wiec nie uzywam w ogole tuszu do rzes, cieni
czy kredki.
Ale nawet jesli uzyje jedynie podkladu i dajmy na to, pudru
brazujacego, zle sie z tym czuje. Tzn. wizualnie jest jak
najbardziej ok, cera wyglada swiezo i promiennie, niedoskonalosci sa
zamaskowane. Jednak caly czas mam uczucie, ze cos mam na twarzy i
czuje sie jak w jakiejs masce. Musze przyznac, ze jest to bardzo
niekomfortowe. czy ktoras z Was ma podobnie? Dodam, ze to nie wina
kosmetykow, uzywam tych dobrej jakosci, lekkich. Zreszta, to uczucie
towarzyszy mi bez wzgledu na uzyty kosmetyk. Nie chcialabym
calkowicie rezgnowac z makijazu.