Dodaj do ulubionych

zupełnie siebie nie lubię...

26.04.09, 12:39
a właściwie swojej figury.problem zapewne banalny ale dla mnie poważny.dopadł mnie chyba jakiś "kryzys wieku średniego" (mam 35 lat).nigdy nie miałam większych problemów ze swoim ciałem czy figurą-ot jak chyba każda kobieta czasem dieta,kosmetyczka załatwiały sprawę.od jakiegoś czasu jest gorzej.
mam dwoje dzieci,jestem niezbyt ładna,mam 174 cm wzrostu i ważę niestety 72 kg.mam duży biust,niezłe wcięcie w talii,szerokie biodra i masywne uda.ciągle walczę z nadwagą,która nie rzuca się tak bardzo w oczy bo jestem proporcjonalnie zbudowana-tzw. figura klepsydry.brzuch jednak wisi,rozstępy są i nie znikną,cera tez już nie ta..kilka lat temu udało mi się schudnąć 18 kg do wagi 67 kg-w takiej czułam się idealnie.po ciąży jednak z powrotem przytyłam i mimo trzymania diety,dużej ilości ruchu,nie podjadania słodyczy itp. nie jestem w stanie schudnąć.staram się modnie i raczej młodzieżowo ubierać i czesać ale zdaję sobie sprawę,że przy moim wieku i figurze pewnych rzeczy już nie zrobię i nie założę..nie mogę się z tym pogodzić-wiem,że są kobiety grubsze ode mnie,zaniedbane,wyglądające starzej ale...zazdroszczę tym,które wyglądają młodziej,ładniej i szczuplej.
na mordercze diety i ćwiczenia nie mam ani czasu ani ochoty ani siły.
jak to zrobić,żeby siebie zaakceptować?
Obserwuj wątek
    • czarna-kura Re: zupełnie siebie nie lubię... 26.04.09, 12:39
      dodam jeszcze,że nie stać mnie na SPA,seanse u kosmetyczki czy drogie kosmetyki..
    • panirogalik Re: zupełnie siebie nie lubię... 26.04.09, 13:33
      na forum uroda raczej rozmawiamy o tym,co zrobić aby usunąć przyczynę problemu
      niż co zrobić żeby problem zaakceptować... Ale moze ty przesadzasz? Piszesz ze
      masz figurę klepsydry to jak nic jest seksi. Moze też wstarczy załozyć
      obciskające gacie jak w Bridget Jones skoro nie masz czasu, OCHOTY i siły na
      dietę i ćwiczenia? Ale jak ty nie masz ochoty na działane to pozostaje ci
      siedzieć i płakać.
    • jagoda_pl Re: zupełnie siebie nie lubię... 26.04.09, 13:52
      Nie chcę, aby zabrzmiało to złośliwie, bo i tak widać jak na dłoni,
      że jesteś zdołowana, ale... co my możemy zrobić? Co banda dziewczyn
      deliberujących o stabilności filtrów przeciwsłonecznych może zrobić
      dla osoby, która siebie nie akceptuje i nie ma ochoty nic ze sobą
      zrobić?

      Bo tekst "polub siebie" to IMHO tak działa jak "weź się w garść" na
      osobę pogrążoną w depresji.
      • czarna-kura Re: zupełnie siebie nie lubię... 26.04.09, 14:22
        mnie po prostu to forum wydało się odpowiednie na takie wynurzenia bo mój
        problem traktuje poniekąd o urodzie..a może doradzicie inne forum?
        co do ochoty-nie mam jej bo nie widzę żadnych efektów swoich działań-działa tu
        zwyczajnie brak motywacji:(
        • jagoda_pl Re: zupełnie siebie nie lubię... 26.04.09, 14:51
          Ja bym nie polecała żadnego forum, tylko dietetyka, trenera fitness
          lub nawet psychologa...
        • panirogalik Re: zupełnie siebie nie lubię... 27.04.09, 20:25
          ćwicz i zwracaj uwagę na to co jesz dla zdrowia, nie tylko żeby schudnąć.
    • happy_time Re: zupełnie siebie nie lubię... 26.04.09, 15:12
      Zdrowa dieta, picie dużych ilości wody, sporo ruchu, szczególnie na
      świeżym powietrzu nie tylko wpływają pozytywnie na figurę, ale także
      na samopoczucie. Wybierz się na zakupy, do fryzjera i kosmetyczki.
      Nie muszą to być drogie zabiegi, a na pewno sprawią, ze poczujesz
      się lepiej. Masz dzieci więc wybierz się z nimi na spacer, na
      wycieczkę rowerową, pograjcie w piłkę. Poprawi Ci się humor. I nie
      pisz, że nie masz ochoty na diety i ćwiczenia bo bez wysiłku na
      pewno nie dasz rady poprawić swojego wyglądu. Czyli więcej robić, a
      mniej narzekać :)
    • zdanka1 Re: zupełnie siebie nie lubię... 26.04.09, 15:13
      >ale...zazdroszczę tym,które wyglądają młodziej,ładniej i szczuplej

      Czego? Nie masz pojecia jakie mozna mieć problemy i jak być
      nieszczesliwym człowiekim bedący młodą , szczupła i ładniejsza niz
      ty. Zajmij sie soba o swoim zyciem, a nie gapieniem na inne
      kobiety - kobiety sie podziwia i pozycza czasem od nich jakiś
      pomysł, a nie zazdrosci- wszystkimi babami naraz i tak nie bedziesz.
    • jut-ra Re: zupełnie siebie nie lubię... 27.04.09, 21:26
      Rozumiem, że możesz tak się czuć, choć z tego co napisałaś wynika, ze
      obiektywnie nie jest źle. Co to znaczy "jestem niezbyt ładna"? Nie znam kobiety,
      która uważałaby się za ładną! A poza tym to jest dość subiektywne, prawda? Masz
      swoje zalety, swoje mankamenty - jak każda z nas. Zawsze znajdziesz ładniejszą,
      zgrabniejszą od siebie ale też tę brzydszą, bardziej zaniedbaną. Często
      problemem kobiet jest to, że się nieustannie porównują, oceniają, a co za tym
      idzie - wydaje im się, że niedostają do jakiegoś tam wzorca, ciągle są "nie
      dość" szczupłe, "nie dość" zadbane, mają nie takie włosy, makijaż itp., czują
      się jak na nieustannym castingu. Spróbuj złamać w sobie to myślenie. Na pewno
      masz wiele zalet i wiele z nich zachwyca twoje otocznie. Zostań tu, na forum,
      może znajdziesz jakieś dobre dla ciebie rozwiązania, by rozkwitnąć. Dlaczego
      miałoby to ciebie nie dotyczyć?
      :)
      Pozdrawiam
      • paulinaa Re: zupełnie siebie nie lubię... 28.04.09, 21:25
        jut-ra napisała:

        Nie znam kobiety
        > ,
        > która uważałaby się za ładną!

        o mój Boże! gdzie Ty żyjesz?
        • jut-ra Re: zupełnie siebie nie lubię... 28.04.09, 23:46
          Wśród ludzi :)
          Co więcej - moja praca polega na szczególnym rodzaju pomocy - zajmuję się
          terapią. I nie pracuję w zawodzie od roku ani nawet pięciu :)
          Wiele pozornie przebojowych, atrakcyjnych (obiektywnie przecież!) kobiet
          codziennie z niepokojem zerka w lustro. Między akceptacją siebie a przekonaniem
          o własnej atrakcyjności jest spora różnica...
          • paulinaa Re: zupełnie siebie nie lubię... 30.04.09, 09:14
            uff odetchnęłam, masz kotakt z patologią, to wiele tlumaczy
            • jut-ra Re: zupełnie siebie nie lubię... 30.04.09, 11:05
              Patologią zajmuje się psychiatria.
    • aeromonas Re: zupełnie siebie nie lubię... 27.04.09, 23:39
      NIE akceptować! Schuść i basta! Polecam bieganie i pływanie. No i
      mniej żryć, oczywiście.
      • minniemouse Re: zupełnie siebie nie lubię... 28.04.09, 00:58
        ""jak to zrobić,żeby siebie zaakceptować?"""


        musisz sobie zadac pytanie i na nie opdowiedziec -
        wlasciwie dlaczego mialabys byc gorsza od tych wszystkich innych
        bab (i facetow tez) ktorzy maja inne z kolei mankamenty bo nikt nie
        jest idealny.
        dlaczego baba z wylewajacym sie sadlem z przyciasnych portkow moze
        chodzic dumnie z odlosnietym brzuchem i bez skrepowania ubiera
        bluzke ala kondom podkreslajac swoje cztery waly tluszczu na plecach

        a ty uwazasz sie z gorsza majac w sumie calkiem niezla figure, z
        tego co opisujesz.
        po prostu, skupiaj sie na tym co masz ladne a nie to nieladne.
        i podkreslaj to co masz ladne.


        polecam tez jakos zdobyc show z UK pt "How to Look Good Naked"
        i polskie napisy do niego. jesli to mwozliwe.

        Minnie
      • yowah76 Re: zupełnie siebie nie lubię... 04.05.09, 03:31
        aeromonas - i pocwiczyc jezyk polski ;)
    • romy_sznajder Re: zupełnie siebie nie lubię... 28.04.09, 01:39
      > ważę niestety 72 kg.
      > kilka lat temu udało mi się schudnąć 18 kg do wagi 67 kg

      Czyli kiedys wazylas 85kg. Tak sie utwierdzam, czy oby nie ma tu jakiejs pomylki. Bo czegos nie rozumiem. Kiedys schudlas 18 kg, a dzis nie umiesz schudnac 5kg (72-67=5kg)?
      NIC tak nie wzmacnia silnej woli, jak uczucie ze kiedys sie udalo.

      Najpierw schudnij. To jest bardzo proste (masz cel: 5kilo). Ja mam jedna metode na schudniecie: nie jem. Nie dopuszczam do nadwagi wiekszej niz 2kg, ale jesli juz to nie jem tak dlugo az nie zrzuce, na ogol jest to 1kg/1dzien. Glodowki SA zdrowe, poczytaj cos o tym, jest sporo podrecznikow jogicznych, na przyklad. W razie watpliwosci zrob mono-diete, efekt podobny. Tylko soki, ew. tylko kasza + duzo wody mineralnej, choc potrwa dluzej. Mysle ze po tygodniu bedziesz wazyla tyle co trzeba.
      Dociagnij do 65kg, bo ze dwa kilo szybko wroci, albo podziel akcje na dwie tury, dwa razy po tydzien, co 2 tygodnie.
      Potem nalezy to po prostu utrzymac -czyli cwiczyc, codziennie (sorry) i pilnowac co sie je (no sorry, nie ma w zyciu drog na skroty). Wyglada na to, ze robisz to i teraz, wiec chodzi o wyeliminowanie tych pieciu kilo. I pilnowac wagi, nie dopuszczac do przyrostu wagi. Kilogram - dwa zrzucic banalnie prosto, ale 5 to juz trudniejsza operacja. Ale warto.

      Ale tyle jeczenia o 5 kilo? Rany, dziewczyno, masz dzieci, jestes zdrowa, wysoka, zaraz bedziesz chudsza o 5 klio. a jesli znajdziesz sensowna aktywnosc fizyczna to i szczesliwsza (endorfiny).
      • iluminacja256 Re: zupełnie siebie nie lubię... 28.04.09, 08:54
        >Ja mam jedna metode na schudniecie: nie jem. Nie dopuszczam do
        nadwagi wiekszej niz 2kg, ale jesli juz to nie jem tak dlugo az nie
        >zrzuce, na ogol jest to 1kg/1dzien.

        1 kg to odpowiednik 1 litra wody . Dodatkowo piszesz do 35 laki,
        która traci juz aparat miesni0wy . Takie rady mozna serwować chyba
        20 latkom, a i to nie bardzo.
        • romy_sznajder Re: zupełnie siebie nie lubię... 28.04.09, 11:20
          Eee, no ruch to podstawa. Napisala dziewczyna, ze sie duzo rusza i ja to biore za punkt wyjscia.

          Mam lat wiecej, wiec to nie to.
          Trzeba zrzucic i tyle, a nie jojczyc na forum. Piec kilo to niewielki wysilek. Trudniej to potem utrzymac, ale motywacja juz bedzie.

          Jesli ktos nie ma nawyku uprawiania sportow to latwiej schudnie, ale trudniej utrzyma efekty. Jak ktos sie rusza, to trudniej zgubi pare kilo, ale latwo mu przyjdzie utrzymanie tego na zawsze.
          I juz, przedstawilam moj patent.
        • kat_ja1 Re: zupełnie siebie nie lubię... 30.04.09, 00:31
          Dodatkowo piszesz do 35 laki,
          > która traci juz aparat miesni0wy . Takie rady mozna serwować chyba
          > 20 latkom, a i to nie bardzo.

          O matko! ale zabrzmiało;) 35 latka, to wg Ciebie tracąca aparat mięśniowy
          zwiotczała stara baba??ja mam 36 lat, a mój "aparat mięśniowy" ma się lepiej niż
          u niejednej, a 8 z 10 dwudziestolatek. w Polsce panuje przekonanie, że kobieta
          po trzydziestce, to stary rupieć i co by nie robiła, nie stanie sie młodsza....A
          ja myślę, że większość życia pracuje się na to, jak wygląda się po tej
          nieszczęsnej trzydziestce.....Mam koleżankę, która jak miała jeszcze 20-parę
          lat, korzystała bez umiaru z solarium, imprezowała parę razy w tyg, pijąc przy
          tym więcej niż niejeden facet, lubiła frytki, ogólnie mc donald, chipsy, słono,
          słodko i tłusto....Dziś ma tyle co ja, czyli 36 lat....ale wygląda na 50. Mi nie
          dają więcej niż 29.

          Jeżeli koleżanka chce schudnąć, niestety musi się za siebie zabrać. Ja od
          dłuższego czasu mieszkam w londynie, a nawet tu chodzę na siłownię. Narzekanie
          niewiele da.
    • feralcat Re: zupełnie siebie nie lubię... 28.04.09, 13:57
      Bardzo ci współczuje, myślę że nie powinnaś się nad sobą użalać tylko podejść do
      problemu rzeczowo.
      Ja na twoim miejscu nie marnowałabym pieniędzy na kosmetyczki i nie działające
      kosmetyki.
      -manicure, pedicure, depilację, peeling i maski na włosy możesz zrobić sama;
      -jeśli chodzi o cerę to polecam wizytę u dermatologa i stosowanie retinoidów
      (Atrederm, Retin A itp.),dużo o nim dobrego piszą kobiety w twoim wieku,
      poczytaj na forach wizaz.pl albo laboratorium urody.pl, ja polecam Dr
      Wasyłyszyna z Warszawy- b.dobry dermatolog, warty pieniędzy wydanych na dojazd
      do niego i wizytę. www.wasylyszyn.com/
      -krem nawilżąjacy może byc najtańszy Nivea, one i tak nie działaja na głębszy
      naskórek, na dzień powinnaś stosować filtry.
      -załóż specjalne konto w banku i odkładaj małą sumkę co miesiąc na jakiś super
      zabieg np. botox albo lifting, ja osobiście jestem za poprawianiem urody w ten
      sposób.
      -o odchudzaniu poczytaj tutaj:
      www.sfd.pl/Dla_pocz%C4%85tkuj%C4%85cych-t373792.html dużo rzetelnej i
      fachowej wiedzy
      -zapisz się do klubu fitness, to wydatek 60-100zl miesięcznie a tam tez są
      trenerzy którzy będą służyć ci pomocą, zapisz się z koleżanką jeśli możesz,
      razem raźniej.
      -jeśli nie masz czasu na klub fitness to ćwicz sama, ale na pewno znajdziesz 4
      godziny tygodniowo, myśl o tym jak będziesz się dobrze czuć kiedy zobaczysz
      rezultaty swojej pracy.
      -i ogólnie ruszaj się ile możesz, lato idzie, biegaj, jeździj rowerem, wspinaj
      się po górach itd..

      Głowa do góry, jesteś młoda i jeszcze dużo możesz zrobić ze swoim ciałem, życie
      masz jedno, kobieto działaj bo będziesz tego żałować za paręnaście lat!
      • mirabeela super rada 28.04.09, 19:38
        Radzę: spij!!!
        Dosypiaj, odsypiaj, kladz sie w odpowiednich godzinach do lozka,
        wstawaj nie w poludnie, ale tak do godz. 10 rano!

        To jest bardzo wazne, bo nie tylko poprawia widocznie urode, ale
        przede wszystkim samopoczucie. Co jest niedocenione i nieocenione!

        Mam swiadomosc, ze przy 2 dzieci, nie jest to latwe, zwlaszcza, ze
        jesli same ida spać, to marzysz o tym by miec' chwile dla siebie',
        ktora niekoniecznie musi byc przespana (wg. maksymy 'wyspimy sie po
        smierci'), ale pomyśl szybko o tym jak jutro bedziesz sie czuła:
        oprocz zmeczenia spowodowanego brakiem snu, dopadnie CIE chandra,
        dąsy, nastroje, co w dluzszej perpektywie prowadzi do..
        niezadowolenia, a czasem nawet dalej.. I będzie w srodku lata
        depresyjnie.

        Na probe zorganizuj sobie tydzień podporządkowany własnie spaniu.
        O 21:30 kłade sie do łozka, wstaje o 8. Wietrze okno, biore kapiel,
        pije cieple mleko..
        Nie zarywam nocy!
    • czarna-kura Re: zupełnie siebie nie lubię... 28.04.09, 20:40
      bardzo wam wszystkim dziękuję-i za rady "mniej żreć" i za te normalniejsze:).
      sprawy wyglądają tak-nie jest to chyba kwestia wyglądu i kompleksów tylko bardziej świadomości,że czas upływa i nie jest się młodszym:( nagle zdałam sobie sprawę,że nie jestem już beztroską nastolatką,której wystarczy godzina snu do odespania całej zarwanej nocy..
      i wyjaśniam-cały czas stosuję dietę z okresu "wielkiego schudnięcia"-właściwie po prostu zmieniłam całkowicie styl odżywiania czyli dużo owoców i warzyw,mało słodyczy,zero podjadania,pieczywo tylko ciemne z ziarnami,raczej gotowanie niż smażenie itp.jadam regularnie-obowiązkowo duże śniadanie,zero kolacji.nie gimnastykuję się,bo normalnie brak mi czasu a wieczorem marzę tylko o łóżku.za to wszędzie poruszam się pieszo-do pracy i z pracy,właściwie wogóle nie jeżdżę autobusami,sporadycznie samochodem.dużo spaceruję z malutkim dzieckiem-codzienny spacer to dobra gimnastyka.generalnie prowadzę na tyle aktywne życie na ile mam siłę i czas.siłownia odpada-mam chory kręgosłup.
      o sprawy kosmetyczne staram się dbać na bieżąco-prawie się nie maluję i cerę mam gładką więc tu przynajmniej nie mam problemu,choć widać po niej upływ czasu:(
      widzicie więc,że sytuacja nie jest taka jednoznaczna.wbrew pozorom jest bardzo trudno zrzucić te 5 kg-zauważyłam,że im jestem starsza tym trudniej zgubić wszelkie nadwyżki.w mojej sytuacji rady typu mniej żryj czy więcej się ruszaj nijak się mają do mnie.czas chyba pogodzić się z przemijającą młodością..
      dziękuję za ciepłe słowa i wysłuchanie moich żali:)
      • romy_sznajder Re: zupełnie siebie nie lubię... 28.04.09, 20:59
        siłownia odpada-mam chory kręgosłup.

        Tym bardziej polecam joge. Ze 3x w tyg po 1,5godz. Za pare miesiecy bedziesz
        kims innym, bo pierwsze postepy sa szybkie.

        Spacer to niestety zadna gimanstyka. Juz predzej marsz ...
        Ale Ty wcale nie chcesz schudnac:) Wczesniej zrozumialam, ze chcesz.
        • czarna-kura Re: zupełnie siebie nie lubię... 28.04.09, 21:13
          chyba faktycznie nie jest to dla mnie priorytet-ale byłoby miło:)chociaż mężowi
          się podobam.
          tak jak pisałam-chodzi raczej chyba o kryzys wieku średniego...
      • iimmkk Re: zupełnie siebie nie lubię... 28.04.09, 21:54

        > chyba pogodzić się z przemijającą młodością..


        Mam 35 lat. Nie wydaje mi się, zeby mi własnie młodość przemijała ;)
        Uwazam, ze okres 30-45 lat to najlepszy czas dla kobiety.
        • mal-sia Re: zupełnie siebie nie lubię... 30.04.09, 07:39
          ja mam 35 lat i bardzo się z tego cieszę:) mankamenty urody staram sie ukryc pod
          fajnymi tzn pasujacymi dla mnie ubraniami.Mam syna który jest dla mnie motywacja
          by zyc pełnią zycia.Czasem dopada mnie depresja -wtedy szkuam kogoś do pogadania
          i wybieram sie na spacer,nawet na plac zabaw ze swoim synem(ma 6 lat) iimmkk
          napisała:
          Mam 35 lat. Nie wydaje mi się, zeby mi własnie młodość przemijała ;)
          Uwazam, ze okres 30-45 lat to najlepszy czas dla kobiety.UAWżAM ZE MA śWIETą
          RACJę!BUZIACZKI
    • k1k2 jest taki sposob 30.04.09, 17:47
      ""jak to zrobić,żeby siebie zaakceptować?""

      jest na to sposob. pozornie prosty. trzeba NAJPIERW zaczac siebie
      dobrze traktowac - dbac o siebie, odnosic sie z troska jak wobiec
      kogos 'godnego' uwagi. nawet jesli to sie wydaje z poczatku
      sztuczne. sprawaic sobie przyjemnosci, wypoczywac, prawic sobie
      chocby najdrobniejsze (lecz szczere) komplementy. zabrac siebie na
      relaksujacy spacer do lasu czy do kina, co knto lubi. Itd, itp. w
      rezultacie, po jakims czasie, stosunek ciebie do siebie sie zmieni.
    • green_basik Re: zupełnie siebie nie lubię... 02.05.09, 11:04
      a właściwie swojej figury.problem zapewne banalny ale dla mnie poważny.dopadł m
      > nie chyba jakiś "kryzys wieku średniego" (mam 35 lat)

      Z kryzysami wieku średniego poczekaj do klimakterium.

      > udowana-tzw. figura klepsydry.brzuch jednak wisi,rozstępy są i nie znikną,cera
      > tez już nie ta.
      Mniej jedz, oszczędzisz na chirurga plastycznego.


      • czarna-kura Re: zupełnie siebie nie lubię... 02.05.09, 12:18
        green_basik-chyba nie doczytałaś ile jem więc powtórzę-jem obfite śniadanie bo
        bez tego nie funkcjonuję,w pracy wafle ryżowe,ew. jogurt,jabłko,po pracy obiad i
        potem kilka wafli ryżowych,jogurt czy inna przegryzka.po 19 nie jadam.nie
        wyobrażam sobie mniej jeść..
        co do mojego wieku-jeszcze kilka miesięcy temu nie miałam z nim żadnego
        problemu,zawsze powtarzałam,że dopiero po 30-tce czuję,że żyję,świadoma swojego
        ciała,potrzeb itp.nagle poczułam się jakoś
        tak..staro,nieatrakcyjna,gruba,brzydka..ja wiem,że to bardzo fajny wiek ale ta
        świadomość przemijania..
        tak sobie poczytałam te wasze wypowiedzi,przemyślałam parę spraw i dotarło do
        mnie od kiedy trwa ten stan-w styczniu byłam na pogrzebie kolegi z klasy-miał 35
        lat i umarł nagle na zawał..całkiem bez sensu..
        • green_basik Re: zupełnie siebie nie lubię... 02.05.09, 12:35
          green_basik-chyba nie doczytałaś ile jem więc powtórzę-jem obfite śniadanie bo
          > bez tego nie funkcjonuję,w pracy wafle ryżowe,ew. jogurt,jabłko,po pracy obiad
          > i
          > potem kilka wafli ryżowych,jogurt czy inna przegryzka.po 19 nie jadam.nie
          > wyobrażam sobie mniej jeść..

          To zastąp te produkty tańszymi, jakoś musisz oszczędzić na chirurga
          plastycznego, tych zwisów na brzuchu inaczej się nie pozbędziesz.

          > tak sobie poczytałam te wasze wypowiedzi,przemyślałam parę spraw i dotarło do
          > mnie od kiedy trwa ten stan-w styczniu byłam na pogrzebie kolegi z klasy-miał 3
          > 5
          > lat i umarł nagle na zawał.

          To się zdarza, ale rzadko.
          Mężczyźni umierają z reguły około lat 60 , 70.
          Kobiety umierają zdecydowanie później.
          Idź do psychologa, może pomoże.
          • hermina5 Re: zupełnie siebie nie lubię... 04.05.09, 08:32
            >
            > To zastąp te produkty tańszymi, jakoś musisz oszczędzić na chirurga
            > plastycznego, tych zwisów na brzuchu inaczej się nie pozbędziesz

            Zwisów na brzuchu mozna sie pozbyć dzieki chirurgi, ale tak zrytego
            dekla jak twój trudno nawet przy pomocy młota pneumatycznego. Jak
            czytam twoj produkcje na forum -np. o espadrylach na plaze, bo tak
            powidziaął Francuz, maz kolezaneczki z kompleksami polskosci ,to mi
            ręcę opadają , a tu to samo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka