Dodaj do ulubionych

Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeministow

10.11.04, 11:41
tutaj Szwecja jest jednym panstwem w ktorym, czego dowiodly badania,
pochodzenie spoleczne nie decyduje o losie i karierze jednostki.
To jest ogromne osiagniecie, wyraz prawdziwej rownosci szans. Panstwo mi te
szanse daje, a ja robie z moim zyciem NAPRAWDE, co chce.
Warto o tym antyfeminsitom i przeciwnikom szwedzkiego panstwa przypomniec.
Zas opiewane przez wielu USA moga sobie tylko o tym pmarzyc.
Obserwuj wątek
    • losiu4 Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist 10.11.04, 13:13
      o, to w Szwecji pojawił się jakiś Tesla, Ford, czy - jak za nim , a właściwie
      za produktem jego firmy, nie przepadam - Gates? O innych nie wspomnę. Czy ktoś
      im drogę do kariery tamował?

      Pozdrawiam

      Losiu
      • Gość: ggigus do Losia IP: 217.233.122.* 11.11.04, 19:45
        obawiam sie, ze nie zrozumiales zybt dobrze, o czym pisalam.
        Jesli chcesz, to Ci wyjasnie.
        Tesla byl - rozne zrodla roznie podaja - Serbem, Czechem, Chorwatem, Wegrem.
        • Gość: ggigus Re: do Losia - pardon IP: *.dip.t-dialin.net 11.11.04, 19:46
          pozdrawiam tez!
          • losiu4 Re: do Losia - pardon 12.11.04, 13:16
            także:

            Pozdrawiam

            Losiu
        • losiu4 Re: do Losia 12.11.04, 13:16
          chodzi o umożliwienie dostepu do kariery w danym kraju :) nieważne, czy
          Serbowi, Czechowi, Chorwatowi czy innym. I o efekty udostepnienia tejże :)

          Pozdrawiam

          Losiu
          • Gość: ggigus nie, Losiu, niestety nie IP: 194.95.59.* 15.11.04, 16:05
            nie chodzi o skald narodowosciowy, a raczej o to, czy dzieci, ktorych rodzice
            maja nizsze wyksztalcenie, maja takze szanse na zrobienie matury i studia. Np.
            w Bawarii syn lekarza ma 6krotnie wieksze szanse, ze zda mature i pojdzie na
            studia, niz syn robotnika.
            a takze potem dalej - ilu np. synow robotnikow jest menedzerami duzych
            przedsiebiortw - w Niemczech znowu jest to jedna osoba. Cala reszta ma
            odpowiednie pochodzenie spoleczne, bo powtarzam, nie chodzi tu o kwestie
            narodowosciowe.
            W Szwecji jest inaczej.
            • monikaannaj Re: nie, Losiu, niestety nie 15.11.04, 16:26
              A konkretnie jak?
              Przyszło mi tez do głowy, że przeciez cos takiego jak umysłowe zdolnosci (niech
              będzie - inteligencja) pozwalajce zostac lekarzem są chyba w pewnym stopniu
              dziedziczne, nie?

              Poza tym losiu właśnie napisał, ze w USA zdolni ludzie maja zawsze szansę na
              studia i kariere właśnie bez wzgledu na "skald narodowosciowy".
              • mlody.panicz Re: nie, Losiu, niestety nie 15.11.04, 16:49
                monikaannaj napisała:

                > A konkretnie jak?
                > Przyszło mi tez do głowy, że przeciez cos takiego jak umysłowe zdolnosci
                (niech
                >
                > będzie - inteligencja) pozwalajce zostac lekarzem są chyba w pewnym stopniu
                > dziedziczne, nie?

                wydaje sie, ze powinno to dzialac takze w druga strone: pozycja rodzicow w
                zaden sposob nie powinna wplywac na fakt objecia funkcji hydraulika badz
                bezrobotnego. czy tak jest w rzeczywistosci?
                mozna sie tez zastanowic nad hierarchia prestizu poszczegolnych zawodow w
                roznych krajach.
                pozdrawiam
                mp
              • Gość: ggigus dziedziczne?? IP: 194.95.59.* 15.11.04, 16:53
                moze i sa, czy to mialyby oznaczac, droga Moniko, ze powracamy do feudalizmu i
                ze syn robotnika ma szanse pozostac tylko robotnikiem?
                nie wiem, na ile takie zdolnosci umyslowe - o bardzo szerokie pojecie - sa
                dziedziczne. i chyba malo kto wie. I co to zanczy w pewnym stopniu? ze syn
                robotnka moze byc robotnikiek wykwalifikowanym, ale juz nie moze zdac maarury??
                Ale aa pantwa, ktore daja swoim mieszkancow szanse rozwoju wlasnych zdolnosci
                umyslowych. To np. wysmiewana przez antyfeministow Szwecja.
                • monikaannaj Re: dziedziczne?? 15.11.04, 17:09
                  >>powracamy do feudalizmu i
                  > ze syn robotnika ma szanse pozostac tylko robotnikiem?

                  A skądże!
                  tylko zastanawiam sie czy warto dofinansowywac wszystkich synow hydraulikow na
                  studiach skoro wielu z nich jest na poziomie intelektualnym tatusiów? Bo chyba
                  jakies dofinansowywanie w tej Szwecji miałaś na mysli, bo cóz innego?
                  Poza tym - kto w Szwecji zostaje hydraulikiem?
                  I jeszcze jedno: uwazasz, ze hydraulik to cos gorszego niz lekarz czy prawnik?
                  Moze i nie ma co liczyc na zarobki prawnika ( z lekarzem to juz różnie bywa -no
                  ale ten prestż!) ale za to na pewno ma więcej czasu dla żony i dzieci:)
                  • ggigus dofinansowywac?? 15.11.04, 17:30


                    Chyba tez masz Moniko problemy ze zrozumieniem tego, co ja pisze. Pisze o
                    rownym dostepie do oswiaty i do kariery zawodowej.
                    ponadto nie weim, jak chcesz sprwdazam przydatnosc syna hydraulika do nauki i
                    czy syn lekarza - przez sam fakt posiadania ojca lekarza - mialby byc od
                    takiego testu zwolniony?
                    Wyznam, ze pochodze z rodziny inteligenckiej i podlegalam takim samym etapom
                    nauczania, jak inne, "nieitneligenckie" dzieci i nie widze w tym nic
                    niewlasciwego.
                    Nie pisze, ze hydraulik jest gorszy niz lekarz. Ale jesli statystyczny syn
                    lekarza zostaje lekarzem a syn hydraulika hydraulikiem, trudno mowic o rownosci
                    szans i wyborow.
                    DEcyduje pochodzenie, jak w czasach feudalnych.
                    Byc moze masz racj,e ze hydrauli ka wiecej czasu na zone i dzieci, nie wiem,
                    nie znam az tak dobrze zadnego hydraulik.a Nie o czas wolny jednak chodui, a o
                    mozliwosc wyboru wlasnej drogi zyciowej, dla kazdeg o i to niezaleznie od jego
                    pochodzenia.




                    Listopad to dla Polski niebezpieczna pora!

                    S. Wyspiański
                    • monikaannaj Re: dofinansowywac?? 15.11.04, 17:48
                      No jasne, ty piszesz jasno jak kłebek drutu, tylko ja taka z problemami...

                      Pisze o
                      > rownym dostepie do oswiaty i do kariery zawodowej.

                      Bez dofinnsowywania. To napisz prosze jak to sie stało, dlaczego w Szwecji jest
                      równo a gdzie indziej nie jest. Trzeba było prawo takie napisac zeby było
                      równo, czy tez samo z siebie sie stało? A co przeszkadza bawarskiemu synowi
                      robotnika iść na studia.

                      >>jak chcesz sprwdazam przydatnosc syna hydraulika do nauki i

                      Może... na egzaminach?

                      Ale jesli statystyczny syn
                      > lekarza zostaje lekarzem a syn hydraulika hydraulikiem, trudno mowic o
                      rownosci szans i wyborow.

                      Wrócmy do bawarii. W całych Niemczech studia sa bezpłatne. Dla kazdego kto zda
                      egzaminy. Egzaminy są jednakowe. Dla syna lekarza i hydraulika (wczesniej
                      chodzili razem do liceum czy co tam jest w Niemczech). Gdzie tu nierówność???
                      gdzie brak mozliwości wyboru?
                      • Gość: ggigus monikoaanoj, wyjasniam Twoje watpliwosci IP: 194.95.59.* 16.11.04, 13:39
                        Jak to sie stalo - byl o tym inny post. Powtarzam, nie pisalam o tym, jak.
                        Nikt ynowi robotnika nie przeszkadza ,ale istnieje takie zjawisko jak selekcja
                        spoleczna. Widac je nawet w Twoich wypowiedziach, skoro wiesz lepiej, jaka
                        kariere moze i powniniem zrobic syn hydraulika,a nie kierujesz sie ani widza ni
                        przydatnoscia takiej osoby, a pochodzeniem jego ojca. Mam nadzieje, ze teraz
                        zrozumialas. W Niemczech to przypadek, kiedy nauczyciele kieruja w wieku 10 lat
                        dzieci do gimnazjow, technikow i zawodowek - upraszczam na nasze realia. I
                        nauczyciele czesto kieruja sie pochodzeniem spolecznym rodzicow.
                        Egzaminow w niemieckich uniw. , niestety, nie ma, masz zle iformacje. Ale ze
                        dzaiala selekcja spoleczna - patrz wyzej, wiec na studia nie trafiaja zbyt
                        czesto synowie hydraulikow. Poniewaz malo ich studiuje, wiec jeszcze mniej robi
                        kariery - przypomne o jedynym niem. menedzerze z rodziny robotniczej, chodzi o
                        wieksze przedsiebiorstwa.
                        W Szwecji, gdzie jest wyrownany poziom szkol o tym pisal autor innych postwo,
                        nie ma selekcji spolecznej na zadnym etapie. Jest rownosc wszystkich obywateli.
                        prawdziwa.
                        pozdrawiam
                        • monikaannaj Re: monikoaanoj, wyjasniam Twoje watpliwosci 16.11.04, 17:59
                          Egzaminow nie ma... jak zwał, tak zwał: jest jakas matura czy coś na podstawie
                          czego dostaja sie na studia.
                          I naprawdę jest tak, ze zdolny , majacy dobre wyniki uczeń moze trafic do
                          zawodówki bo tatus jest smieciarzem?

                          A jak jest w Polsce - nie przypominam sobie, zeby to nauczyciel abstrachujac od
                          wuników w podstawówce decydował o dalszej nauce?
                    • losiu4 Re: dofinansowywac?? 15.11.04, 18:55
                      ooopsss.. to dla dzieci lekarzy czy prawników egzaminy polikwidowano? (pomijam
                      ewidentne szwindle, ale to naprawdę niewielki procent)

                      Pozdrawiam

                      Losiu
                  • yamadei Re: dziedziczne?? 15.11.04, 21:16
                    monikaannaj napisała:

                    > tylko zastanawiam sie czy warto dofinansowywac wszystkich synow hydraulikow
                    na
                    > studiach skoro wielu z nich jest na poziomie intelektualnym tatusiów? Bo
                    chyba
                    > jakies dofinansowywanie w tej Szwecji miałaś na mysli, bo cóz innego?

                    Nie wiem co twoja rozmówczyni miała na mysli, ale mogę odpowiedzieć co POWINNA
                    BYŁA mieć na myśli. Tajemnica edukacyjnego sukcesu Szwecji i innych krajów
                    nordyckich jest banalnie prosta i nie są nią żadne "punkty za pochodzenie" czy
                    stypendia (u nich w ogóle nie ma stypendium socjalnego...) - rzecz w bardzo
                    wysokim poziomie bardzo egalitarnego i całkowicie darmowego szkolnictwa
                    podstawowego i średniego. Im się po prostu udało wyrównać poziom kształcenia w
                    szkołach wiejskich, małomiasteczkowych i stołecznych i nie było to "równanie w
                    dół" ale wręcz przeciwnie. To nie przypadek, i nie manifestacja że dzieci
                    skandynawskich rodzin królewskich uczą się w zwykłych, rejonowych
                    podstawówkach. U nas jest to odbierane jako dziwactwo w duchu politycznej
                    poprawności, co zresztą wiele mówi o nas samych...
                    Dobre szkolnictwo stwarza równe szanse startu dla wszystkich, zdolnych i
                    zdolnych inaczej;) Wasza rozmowa świadczy o kompletnym niezrozumieniu tego
                    faktu. Darujcie, ale te teksty o synu hydraulika który niepotrzebnie pcha się
                    na studia i pewno jest jeszcze jakoś "dofinansowany" to straszna
                    parafiańszczyzna.
                    Pozdrawiam


                    • mlody.panicz Re: dziedziczne?? 15.11.04, 21:33
                      yamadei napisał:

                      rzecz w bardzo
                      > wysokim poziomie bardzo egalitarnego i całkowicie darmowego szkolnictwa
                      > podstawowego i średniego.

                      prosze o litosc. o wysokim poziomie nie ma nawet mowy.zeby nie byc goloslownym,
                      przytocze zabawna anegdotke: do szkoly licealnej - w ktorej uczy sie osoba,
                      ktora zna osoba, ktora znam ja :) - wiec do owej szkoly przyszla niedawno grupa
                      lotna z kuratorium (czy czegos rownie wytwornego) w celu doradzenia (jakzeby
                      inaczej!), co zrobic, zeby bylo lepiej. a dokladnie: co zrobic, zeby uczniowie
                      nie sluchali na lekcjach muzyki z walkmanow, nie chodzili po klasie, nie
                      rzucali sie kulami papierowymi - przypomne, to wszystko podczas lekcji. szkola
                      jest w stolicy jednego z panstw skandynawskich.

                      To nie przypadek, i nie manifestacja że dzieci
                      > skandynawskich rodzin królewskich uczą się w zwykłych, rejonowych
                      > podstawówkach.

                      renomowanych - tak. zwyklych - juz troche mniej.

                      Wasza rozmowa świadczy o kompletnym niezrozumieniu tego
                      > faktu. Darujcie, ale te teksty o synu hydraulika który niepotrzebnie pcha się
                      > na studia i pewno jest jeszcze jakoś "dofinansowany" to straszna
                      > parafiańszczyzna.

                      parafianszczyna mozna tez nazwac bezgraniczne uwielbienie dla raju
                      skandynawskiego, ktorego plusy przeslonily niektorym jego minusy. a prawda jest
                      taka, ze skandynawia jest rzeczywiscie dobrym miejscem do zycia z punktu
                      widzenia wiekszosci swiata, z wyjatkiem europy zachodniej i ameryki polnocnej.
                      pozdrawiam
                      mp
                      • yamadei Re: dziedziczne?? 16.11.04, 08:20
                        przytocze zabawna anegdotke: do szkoly licealnej - w ktorej uczy sie osoba,
                        > ktora zna osoba, ktora znam ja :) - wiec do owej szkoly przyszla niedawno
                        grupa
                        >
                        > lotna z kuratorium (czy czegos rownie wytwornego) w celu doradzenia (jakzeby
                        > inaczej!), co zrobic, zeby bylo lepiej. a dokladnie: co zrobic, zeby
                        uczniowie
                        > nie sluchali na lekcjach muzyki z walkmanow, nie chodzili po klasie, nie
                        > rzucali sie kulami papierowymi - przypomne, to wszystko podczas lekcji.
                        szkola
                        > jest w stolicy jednego z panstw skandynawskich.


                        Istnieją lepsze sposoby oceniania jakości szkolnictwa niż opowiadanie anegdotek
                        i liczenie papierowych kulek rzucanych przez uczniów. Metody bardziej wymierne
                        i bardziej obiektywne.

                        > parafianszczyna mozna tez nazwac bezgraniczne uwielbienie dla raju
                        > skandynawskiego, ktorego plusy przeslonily niektorym jego minusy. a prawda
                        jest
                        >
                        > taka, ze skandynawia jest rzeczywiscie dobrym miejscem do zycia z punktu
                        > widzenia wiekszosci swiata, z wyjatkiem europy zachodniej i ameryki polnocnej.

                        Zawsze się dziwię skąd u części ludzi (narodowa prawica wyobrażająca sobie że
                        jest liberalną prawicą, zazwyczaj) ta chorobliwa niechęć do państw
                        skandynawskich. To znaczy, ja rozumiem skąd niechęć - bo dla prawicowców sam
                        fakt istnienia takiego kraju jak Szwecja to policzek, więc muszą sobie
                        przynajmniej wmawiać że wzystko czego Szwedzi się tkną, to zepsują. Nie
                        rozumiem natomiast obsesyjności tej niechęci i skali zaślepienia.
                        Twój post niestety nie diagnozuje choroby, ale jest jeszcze jednym typowym jej
                        symptomem.
                        Pozdrawiam

                        • Gość: monikaannaj Chorobliwa niechęć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 09:14
                          A gdzies ty ją wypatrzył w tym wątku? Równie dobrze mozna by mówić o
                          chorobliwej fascynacji. Jasne, jak ktos jest socjalistą, to przypadek Szwecji
                          jest dla niego bardzo atrakcyjny. A fakt że nie jest sie socjalistą i nie pieje
                          z zachwytu na samo hasło Szwecja, nie oznacza od razu bycia "narodowa prawica
                          wyobrażająca sobie że jest liberalną prawicą,". A parafiańszczyzna jest takze
                          wywalanie osobistych podsumowań zamiast argumentów.
                          • yamadei Re: Chorobliwa niechęć? 16.11.04, 09:41
                            Nie miałem na myśli akurat tego wątku tylko częste zjawisko na różnych grupach
                            dyskusyjnych. Inaczej niż obsesją nazwać się tego nie da.
                            Pozdrawiam
                          • Gość: ggigus parafianszczyzna, droga Moniko, sa Twoje IP: 194.95.59.* 16.11.04, 13:08
                            twierdzenia o synach hydraulikow i ich przyszlych losach.
                            Nic na to nie mozna poradzic.
                            • monikaannaj Re: parafianszczyzna, droga Moniko, sa Twoje 16.11.04, 13:22
                              To nie radź. A przy okazji nie traktuj mnie protekcjonalnie, droga giggius.

                              PS. Ja ciegle uwazam ze w tobie siedzi drobnomieszczańskie przekonanie iz
                              LEPIEJ jest byc lekarzem a hydraulikiem - troche wstyd.
                              • Gość: ggigus nie radze, a stwierdzam IP: 194.95.59.* 16.11.04, 13:25
                                Nie pisalam ani razu o tym ze lepiej jest byc lekarzem niz hydraulikiem. Za to
                                Ty obszernie pisalas, co powinny robic dzieci hydraulikow.
                                Pisalam o prawdziwej rownosci szans dla wszystkich obywateli, niezaleznie od
                                ich pochodzenia. Tylko przypominam, na jaki temat zaczelam ten watek.
                                pozdrawiam
                        • mlody.panicz Re: dziedziczne?? 16.11.04, 09:35
                          yamadei napisał:

                          > Istnieją lepsze sposoby oceniania jakości szkolnictwa niż opowiadanie
                          anegdotek
                          > i liczenie papierowych kulek rzucanych przez uczniów. Metody bardziej
                          wymierne
                          > i bardziej obiektywne.

                          zapewne. jednak tzw. obserwacja nie moze byc ignorowana. ja patrze i widze. Ty -
                          wiesz. ot, roznica.

                          > Twój post niestety nie diagnozuje choroby, ale jest jeszcze jednym typowym
                          jej
                          > symptomem.

                          bzdura. nie masz pojecia jaki jest moj stosunek do skandynawii i na czym jest
                          oparty. jesli wiesz tyle samo o samej skandynawii, to sobie nie porozmawiamy.
                          pozdrawiam
                          mp
            • losiu4 Re: nie, Losiu, niestety nie 15.11.04, 17:08
              mnie też o to chodziło :) bo ogólnie rzecz biorąc wszędzie na świecie jest
              łatwiej dzieciom ludzi znanych i wpływowych :)

              > Np.
              > w Bawarii syn lekarza ma 6krotnie wieksze szanse, ze zda mature i pojdzie na
              > studia, niz syn robotnika.

              czyżbys sugerowała, ze dyskryminuje sie tam synów robotników?

              > a takze potem dalej - ilu np. synow robotnikow jest menedzerami duzych
              > przedsiebiortw - w Niemczech znowu jest to jedna osoba. Cala reszta ma
              > odpowiednie pochodzenie spoleczne, bo powtarzam, nie chodzi tu o kwestie
              > narodowosciowe.

              przypatrz sie na życie i kariery założycieli duzych firm w USA. I porównaj je z
              karierami założycieli i menedżerów firm w Szwecji :) i osiągniecia (jeśli
              chodzi o ilosć firm i ich obroty)

              > W Szwecji jest inaczej.

              znaczy jak?

              Pozdrawiam

              Losiu
              • ggigus tak, Losiu 15.11.04, 17:25

                oczywiscie, Losiu, jesli syn lekarza czy urzednika ma 6krotnie wwiksza szanse,
                zdac mature, jest to dyskyminacja pewnej grupy ludnosci. System
                szkolnictwa niemieckiego taki jest, nie pisze zadnych rewelacji. Tak samo
                dziala system amerykanski czy niemiecki - najbogatsi posylaja dzieci na studia
                i elity reprodukuja sie same, zazdrosnie strzegac do siebie dostepu. Stwarzajac
                przy tym ulude rownosci szans, co widac po Twoich wypowiedziach, w pelni sie
                udalo.
                Kariery menedzerow szwedzkich? H&M i Ikea. Volvo ze wspomne jeszcze.To te
                najbardziej znane.
                W Szwecji jest inaczej - czyli jest tak, Losiu , ze od Ciebie jako ucznia i
                czlowieka zalezy , czy zdasz mature ,pojdziesz na studia i zrobisz kariere. A
                nie zalezy to - jak np. w USA, gdzie warstwa liczaca 10 %ludnosci najbogatzych
                posiada 72% zasobow materialnych - nie zalezy to od Twojej mamusi i tatusia i
                ich podchodzenia. Bo w Szwecji nie ma mieszanki feudalizmu z kapitalizmem.
                Czy juz pojales roznice miedzy USA, Niemcami a Szwecja?
                pozdrawiam

                Listopad to dla Polski niebezpieczna pora!

                S. Wyspiański
                • losiu4 Re: tak, Losiu 15.11.04, 19:12
                  ggigus napisała:

                  > oczywiscie, Losiu, jesli syn lekarza czy urzednika ma 6krotnie wwiksza
                  > szanse, zdac mature, jest to dyskyminacja pewnej grupy ludnosci

                  będzie tak wtedy i tylko wtedy, gdy prawne przeszkody staja przeciw karierze
                  dzieci z ubozszych warstw społecznych. Takich przeszkód nie ma. Jedyną
                  przeszkodą jest: 1. finanse (co w przypadku liceów, szczególnie w miastach jest
                  słabym argumentem, gdyz wszystko jest "na miejscu") 2. checi samych uczniów
                  jesli chodzi o kształcenie. DOstepu na studia nikt nikomu nie broni
                  (przeszkoda: finanse), ba w Ameryce jest nawet wynalazek "studentów -
                  sportowców", co to poza mięśniami niewiele soba prezentują :). Elity blokują
                  dostep nie tyle do możliwości studiowania, co do dostepu do zawodu (i to silnie
                  widać w Polsce u praników czy lekarzy).

                  > Kariery menedzerow szwedzkich? H&M i Ikea. Volvo ze wspomne jeszcze.To te
                  > najbardziej znane.

                  Zgadnij w którym roku powstało Volvo i Ikea :) i zgadnij, jaki system nauczania
                  wtedy tam panował, kto założycielami tych firm był i w jaki sposób do fortuny
                  doszli :) no i jak przez kilkadziesiąt ostatnich lat ma sie liczba różnych
                  patentów, wynalazków i fortun w USA i Szwecji wraz z historia ich twórców.

                  Pozdrawiam

                  Losiu
                  • Gość: ggigus nie, Losiu IP: 194.95.59.* 16.11.04, 13:02
                    jezeli mature i studia robia glownie dzieci z rodtzin inteligenckich, to
                    zanczy, ze zawodzi system szkolny, bo wspiera jedna grupe.
                    Losiu kochany, nie chodzi mi o rok powstania, ale o to, kto tam te kariere
                    teraz robi. Teraz, nie za sto lat i nie przed stu laty.
                    Co do tak uwielbianych przez Ciebie USa - np. w Harwardzie o przyjeciu na
                    studia decyduje to, czy tato i dziadek przyszelgo studenta byl absolwentem
                    Harwardu. Chyba nie da sie skuteczniej pokazac sily eliminacji takiego systemu
                    szkolnictwa. Wyczytalam to w najn. nuemrez Le mde dypl. w wersji niemieckiej,
                    ze podam zrodla.
                    • losiu4 Re: nie, Losiu 16.11.04, 20:53
                      Gość portalu: ggigus napisał(a):

                      > jezeli mature i studia robia glownie dzieci z rodtzin inteligenckich, to
                      > zanczy, ze zawodzi system szkolny, bo wspiera jedna grupe.

                      ależ skad!! czyżby dzieci inteligentów i robotników inaczej w jednej klasie
                      uczono? program jest _taki sam_ dla jednych i dla drugich.

                      > Losiu kochany, nie chodzi mi o rok powstania, ale o to, kto tam te kariere
                      > teraz robi.

                      hmmmm skoro podpierasz sie przykładami sprzed iluś tam lat i to przeczących
                      Twojej tezie, to chyba coś tu jest nie tak. Zgadnij, komu jest nie tak :) Teraz
                      własnie jest tragedia. Bo wtedy człowiek włsnymi zdolnościami mógł dojść do
                      czegoś. Teraz, jeśli nie ma przekładni, do niczego nie dojdzie. W Europie i
                      Szwecji. W Ameryce nadal może dojść do czegoś. Ale się to kończy, bo
                      poprawiacze zycia innym doszli do głosu.

                      > Teraz, nie za sto lat i nie przed stu laty.

                      kobieto, tak wiec wytłumacz jedno: czemu tylu zdolnych ludzi ucieka do USA?

                      > Co do tak uwielbianych przez Ciebie USa - np. w Harwardzie o przyjeciu na
                      > studia decyduje to, czy tato i dziadek przyszelgo studenta byl absolwentem
                      > Harwardu.

                      hihihi, nie uwielbiam USA. Znaczy lubię ichniejszy styl życia prostych ludzi i
                      niektórych (do niedawna) urzędów. Nie lubię busza młodszego. I powiedz mi
                      jedno: czy na Harvard przyjmuje sie tylko dzieci prominentów? bo zarówno
                      przyjmuje dzieci ustosunkowane, jak i mięśniaków do drużyny futbolowej czy
                      bejsbolowej.

                      > Chyba nie da sie skuteczniej pokazac sily eliminacji takiego systemu
                      > szkolnictwa. Wyczytalam to w najn. nuemrez Le mde dypl. w wersji niemieckiej,
                      > ze podam zrodla.

                      nic nie podawaj. Bo eliminacja jest o wiele gorsza w tzw. socjalistycznych
                      krajach, w których dostep do studiów jest w miarę równy, niż w USA (chociaż
                      niekoniecznie: vide UG prawny). A potem poczytaj sobie, co ludzie mówią o
                      sytuacji w Europie. I czemu tylu ludzi ucieka do USA. Zastanów sie jeszcze raz
                      nad liczbami :)

                      Pozdrawiam

                      Losiu
                      • sagan2 Re: nie, Losiu 17.11.04, 08:48
                        losiu4 napisał:


                        > czyzby dzieci inteligentow i robotnikow inaczej w jednej klasie
                        > uczono? program jest _taki sam_ dla jednych i dla drugich.

                        w jednej klasie moze nie... ale, jak pisano w artykule, ktory kiedys linkowalam,
                        w polsce coraz czesciej te dzieci NIE sa w jednej klasie. dzieci "bogaczy" sa w
                        osobnej klasie, ze znacznie lepszym programem nauczania (zajecia dodatkowe,
                        jezyki, hobby rozwijane w szkole, ... itp itd), oczywiscie za doplata, a dzieci
                        biedniejsze, ktorych na doplaty nie stac, sa w innej klasie, z minimum
                        programowym, czesto z fatalnym rozkladem zajec (pozno wieczorem albo
                        "rozwalonym" na caly dzien)...
                        oczywiscie sa to szkly panstwowe.
                        uwazasz, ze to stwarza rowne szanse?...
                        • losiu4 Re: nie, Losiu 19.11.04, 07:50
                          a wiesz? tez o tym co piszesz - słyszałem. tyle że dzieeje się to w wielokim
                          świecie, a jam prosty chłop ze wsi, gdzie tego typu rzeczy raczej nie
                          występują... chociaż nie zdziwiłbym sie, gdyby za jakiś czas sytuacja się
                          zmieniła. Tyle tylko, że nijak się to m do panującego u nas i w USA rozwiązań w
                          dziedzinie szkolnictwa

                          Pozdrawiam

                          Losiu
      • nietakasama Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist 15.11.04, 22:45
        Chwileczkę, przeczytaj uważniej powyższy post.
        Przeciez jego autor nie mówił o wybitnych osiagnięciach jednostek na polu
        ekonomicznym, ale o względnej równości ludzi jakotakich, jako obywateli,
        członków społeczenstwa.
        To, że Bill Gates ma dobrze, nie czyniszczęśliwymi innych obywateli jego kraju
        ani nie wyrównuje szans edukacyjnych.

        Pomyśl zanim napiszesz.
    • Gość: ert Bzdury !!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.11.04, 00:55
      1) To, że w Szwecji jest większa równość majątkowa o niczym nie świadczy i
      niczego nie dowodzi (swoją drogą chętnie chciałbym poczytać te badania)
      Sprawiedliwość nie równa się równości majątkowej, a jedynie równości w dostępie
      do edukacji, służby zdrowia, równości wobec prawa etc. Szwecja ma znacznie
      więcej np. bezrobotnych pozostających przez dłuższy czas bez pracy niż USA. GDP
      liczone według parytetu siły nabywczej jest jak 2:3 (Szw:USA). Poza tym, wzrost
      gospodarczy jest niższy w Szwecji i wogóle oni powoli już się "zwijają"

      2) Naczytałaś się feministycznych głupot. Istnieje coś takiego jak index GDI,
      który mierzy równość między kobietami i mężczyznami w różnych aspektach. W
      rankingu światowym (jeżeli chodzi o ten index) USA jest chyba 3. Szwecja jest
      na pewno NIŻEJ. Zazwyczaj uważa się, że to kobiety są "mniej" równouprawnione,
      co ciekawe Szwecja jest jednym z niewielu państw (jeżeli nie jedynym) gdzie to
      mężczyźni mają gorzej. Ten index można znaleźć na stronach ONZ (trzeba szukać
      pod hasłem Development Office czy Programme już nie pamiętam)
      • yamadei Re: Bzdury !!! 16.11.04, 09:39
        Poza tym, wzrost
        >
        > gospodarczy jest niższy w Szwecji i wogóle oni powoli już się "zwijają"


        Takie posty jak twój śmieszą mnie na tyle mocno, że zadałem sobie trud
        ściągnięcia paru pozytecznych danych. Trzymaj się mocno chłopie, bo czeka cię
        teraz duża przykrość.
        Najpierw Szwecja:
        GDP (US$ bn; market exchange rate) 240.9 Real GDP growth 3.1
        GDP (US$ bn; PPP) 238.9 Real domestic demand growth 2.4
        GDP per head (US$; market exchange rate) 26,943 Inflation 1.2
        GDP per head (US$; purchasing power parity) 26,723 Current-account
        balance/GDP 2.9

        Teraz USA
        GDP (US$ bn; market exchange rate) 10,446(b) Real GDP growth 3.0
        GDP (US$ bn; PPP) 10,446(b) Real domestic demand growth 3.6
        GDP per head (US$; market exchange rate) 36,406 Inflation 2.3
        GDP per head (US$; PPP) 36,406 Current-account balance/GDP -3.6

        Naprawdę wydaje ci się, że wskaźniki gospodarcze dowodzą twojej tezy -
        czyli "zwijania się Szwecji"? Powtarzam: Szwecja miała w ostatnich latach
        średni wzrost (Real GDP growth)3,1 - USA 3,0. A jak wiadomo wzrostu im więcej
        tym lepiej a więc ;)
        Wiesz ile w świetle tych danych jest warta twoja teza? Jeśli masz jakiekolwiek
        pojęcie o ekonomii, to na pewno wiesz...A jeśli nie masz to będziesz dalej
        próbował ściemniać zamiast się przyznać do błędu (bajeczki o przewadze
        wskaźnika PPP, nawet nie będę na to odpowiadał, więc sobie daruj).
        Dodam jeszcze, ze podane dane to "historical averages 1998-2002" a nie jakieś
        tak przypadkowo i tendencyjnie wybrane liczby.
        Pozdrawiam
        • Gość: BD Re: Bzdury !!! IP: 195.164.48.* 16.11.04, 12:06
          Witam,

          yamadei napisał:

          > A jeśli nie masz to będziesz dalej
          > próbował ściemniać zamiast się przyznać do błędu (bajeczki o przewadze
          > wskaźnika PPP, nawet nie będę na to odpowiadał, więc sobie daruj).

          Chyba nie czytasz abo nie rozumiesz danych, które przytaczasz. Akurat
          porównanie GDP per capita Szwecji i USA jest o tyle wygodne, że poziom cen jest
          niemal identyczny, więc czy bierzemy po kursach rynkowych czy po PPP wychodzi
          niemal tak samo: Szwecja ma albo 74,0% (po kursach) albo 73,4% (po PPP) GDP per
          capita USA. Mniej zacietrzewienia, więcej uwagi.

          pozdrawiam,

          BD
          • yamadei Re: Bzdury !!! 17.11.04, 10:28

            Mniej zacietrzewienia, więcej uwagi.


            Wzajemnie kolego. Ale cieszę się, że podobnie jak ja uważasz, że w przypadku
            takich krajów jak Szwecja i USA (o podobnym poziomie cen) lepiej jest
            posługiwać się realnym wzrostem PKB zamiast parytetem siły nabywczej;)
            Jakby nie patrzeć te dane dowodzą, że Szwecja ma _większy_ realny wzrost niż
            USA i to nie zacietrzewienie każe mi to stwierdzić tylko uczciwość.
            Tobie uczciwość powinna kazać wytknąć zacietrzewienie nie mnie tylko gościowi
            którego zdaniem gospodarka Szwecji zwija się i niedługo padnie zaś USA wręcz
            przeciwnie.
            Pozdrawiam

            • Gość: BD Re: Bzdury !!! IP: 195.164.48.* 18.11.04, 09:40
              Witam,

              yamadei napisał:

              > Wzajemnie kolego. Ale cieszę się, że podobnie jak ja uważasz, że w przypadku
              > takich krajów jak Szwecja i USA (o podobnym poziomie cen) lepiej jest
              > posługiwać się realnym wzrostem PKB zamiast parytetem siły nabywczej;)

              Nie potrafisz się przyznać do błędu. Zjechałaś kogoś za używanie PPP w
              sytuacji, gdy jest to jak najzupełniej uprawnione i prowadzi do tego samego
              wyniku co kursy wymiany. Poza tym zupełnie mieszasz zagadnienia -
              zdanie "lepiej posługiwac się realnym wzrostem zamiast parytetem" jest bez
              sensu. To coś w rodzaju "lepiej jeść ogórka niż stosować żarówki
              energooszczędne". To są przecież zupełnie niezależne kwestie!

              > Tobie uczciwość powinna kazać wytknąć zacietrzewienie nie mnie tylko gościowi
              > którego zdaniem gospodarka Szwecji zwija się i niedługo padnie zaś USA wręcz
              > przeciwnie.

              Gdybyś czytała coś więcej ze strony Economista, z której korzystałaś to byś
              znalazła o Szwecji choćby i to:

              "The large size of the public sector has partly contributed to the relatively
              low long-term economic growth rate in Sweden since the early 1970s. "

              www.economist.com/countries/Sweden/PrinterFriendly.cfm?Story_ID=1085686
              Bo 0,1% dla średniej z 4 (dość nietypowych) lat jeszcze wiosny nie czyni. Z
              EUROSTATU możesz wydobyć rachunki narodowe np. GDP w cenach stałych. Pomiędzy
              rokiem 1980 a 2003 GDP Szwecji wzrosło o 58% natomiast USA o 101%, a np.
              Japonii o 74%.

              pozdrawiam,

              BD
              • yamadei Re: Bzdury !!! 18.11.04, 10:46
                > Nie potrafisz się przyznać do błędu.

                Zlituj się dziewczyno, co ty bredzisz? Jak błąd niby popełniłem? Ty mi nie
                udowodniłaś żadnego błędu.

                Zjechałaś kogoś za używanie PPP w
                > sytuacji, gdy jest to jak najzupełniej uprawnione i prowadzi do tego samego
                > wyniku co kursy wymiany

                No kiedy najwyraźniej _nie_prowadzi. Przetrzyj niebieskie oczęta i popatrz na
                dane. Skoro nawet tego nie zauważyłaś to nie będę już pytał jakie są różnice w
                metodzie wydatkowej i produktowej i dlaczego lepiej się posługiwać tą drugą -
                dla celów porównawczych naturalnie. (wolę to dodać bo znowu coś sobie ubzdurasz
                na mój temat)

                Poza tym zupełnie mieszasz zagadnienia -
                > zdanie "lepiej posługiwac się realnym wzrostem zamiast parytetem" jest bez
                > sensu. To coś w rodzaju "lepiej jeść ogórka niż stosować żarówki
                > energooszczędne". To są przecież zupełnie niezależne kwestie!

                To ty mieszasz a nie ja. Liznełaś trochę ekonomii i wydaje ci się że zjadłaś
                wszystkie rozumy. Zdanie "lepiej posługiwac się realnym wzrostem zamiast
                parytetem" jest jak najbardziej sensowne pod warunkiem że rozmawiamy o sytuacji
                w której chcemy porównywać gospodarki dwóch różnych krajów. (choćby ze względu
                na uwzględniony popyt zagraniczny a nie tylko krajowy, o składzie koszyka też
                niejedno dałoby się powiedzieć) Kontynuując twój przykład z żarówkami i
                ogórkami można powiedzieć, że lepiej da się porównać apetyt dwóch osób mierząc
                ilość zjadanych przez nie ogórków niż ilość zużywanej emergii elektrycznej.
                Przykład przesadny ale sama mi go podsunełaś ;-)

                > Bo 0,1% dla średniej z 4 (dość nietypowych) lat jeszcze wiosny nie czyni. Z
                > EUROSTATU możesz wydobyć rachunki narodowe np. GDP w cenach stałych. Pomiędzy
                > rokiem 1980 a 2003 GDP Szwecji wzrosło o 58% natomiast USA o 101%, a np.
                > Japonii o 74%.

                To faktycznie szczyt obiektywizmu, porównywać najgorsze lata rozpasanego
                konsumpcjonizmu Szwecji z latami gwałtownego wzrostu USA za Reagana. Chcesz
                porównywać długoterminowo, to porównaj ostatnich 100 lat. Nawet nie musisz w
                tym celu szukać danych o wzroście, prosta logika wystarczy. Sprawdź w jakim
                punkcie była 100 lat temu Szwecja a w jakim USA i w jakim są oba te kraje
                obecnie. Poczytaj coś o emigracji Szwedów za chlebem do bogatej Ameryki, o tym
                ilu ludzi umierało w Szwecji z głodu jeszcze w końcu 19 wieku.
                A na koniec porównaj obecny poziom życia w obu tych krajach. To nawet nie
                wymaga znajomości ekonomii więc będzie ci łatwiej. Tylko mniej się zaperzaj a
                więcej myśl.
                Pozdrawiam
                • Gość: BD Re: Bzdury !!! IP: 195.164.48.* 18.11.04, 13:05
                  Witam,

                  yamadei napisał:

                  > No kiedy najwyraźniej _nie_prowadzi. Przetrzyj niebieskie oczęta i popatrz na
                  > dane. Skoro nawet tego nie zauważyłaś to nie będę już pytał jakie są różnice
                  > w metodzie wydatkowej i produktowej i dlaczego lepiej się posługiwać tą
                  > drugą - dla celów porównawczych naturalnie.

                  Po pierwsze jestem facetem, po drugie oczy mam szare.

                  Wypisujesz jakieś piramidalne bzdury, mówimy o porównaniu GDP mierzonego
                  parytetem siły nabywczej i mierzonego nominalnie wg kursów walut. Przy
                  identycznych cenach (jak to się szcześliwie składa w USA i Szwecji) metody te
                  dadzą te same wyniki (co widać na stronie Economista). Różnice to mogłyby
                  wystąpić, jakbyśmy porównywali miary alternatywne, np. GDP i wartość dodaną.

                  > To ty mieszasz a nie ja. Liznełaś trochę ekonomii i wydaje ci się że zjadłaś
                  > wszystkie rozumy.

                  Trochę liznąłem, jestem z wykształcenia i zawodu ekonomistą. Uczyłem studentów,
                  wypowiadałem się jako ekspert w kilku miejscach (np. w "Rzeczpospolitej"
                  i "Gazecie Wyborczej"). Choć oczywiście na wielu rzeczach znam się słabiej,
                  makroekonomia nie jest moją specjalnością. Ale tym bardziej Twoją :)

                  > Zdanie "lepiej posługiwac się realnym wzrostem zamiast
                  > parytetem" jest jak najbardziej sensowne pod warunkiem że rozmawiamy o
                  > sytuacji w której chcemy porównywać gospodarki dwóch różnych krajów.

                  Jest bez sensu - jedna metoda odnosi się do porównania aktualnego bogactwa
                  krajów, druga do dynamiki. To są różne wymiary.

                  > To faktycznie szczyt obiektywizmu, porównywać najgorsze lata rozpasanego
                  > konsumpcjonizmu Szwecji z latami gwałtownego wzrostu USA za Reagana.

                  Daj spokój, sama wybrałaś 5 lat do potwierdzenia Twojej tezy, a jak któs weźmie
                  ostatnie 24 lata (zawierające też i "Twoje" 5 lat) to od razu jest
                  nieobiektywny. Po prostu ręce opadają. Dane podałem od 1980 bo tak głęboko
                  sięgają statystyki EuroStatu. Jak masz lepsze, to je przytocz (statystyki, nie
                  opowiastki o głodujących dzieciach).

                  > A na koniec porównaj obecny poziom życia w obu tych krajach.

                  To już zrobiłem wcześniej - Szwecja ma 74% poziomu USA.

                  pozdrawiam,

                  BD
                  • nkosikazi Re: Bzdury !!! 18.11.04, 15:47
                    Jest bez sensu - jedna metoda odnosi się do porównania aktualnego bogactwa
                    > krajów, druga do dynamiki.


                    Chyba jednak nie. Zastrzegam że ekonomistką w przeciwieństwie do moich
                    szanownych choć nader czupurnych rozmówców :-) nie jestem, ale to akurat widać
                    gołym okiem - tzn wystarczy to co wbito mi do głowy za zajęciach z biznesu w
                    ogólniaku :-) W tej pierwszej metodzie nie porównuje się aktualnego bogactwa
                    czyli PKB tylko jego realny wzrost w porównywanym roku. No bo chyba "real
                    growth" to jest realny _wzrost_ PKB..
                    Nawet laik zauważy, że kraj może mieć mały PKB a w jednym wybranym roku
                    osiągnąć bardzo wysoki wzrost. I co to będzie znaczyło, że Albania jest
                    bogatsza od USA?? (zakładając że będą mieli wzrost np 15% a USA tylko 5)
                    Jak na mój gust to obie te metody porównują właśnie dynamikę a nie aktualne
                    bogactwo zaś różnią się sposobem obliczania tej dynamiki - i to już są
                    szczegóły w które nie wchodzę bo za mało się na tym znam.
                    pzdr
                    • Gość: bezdenny Re: Bzdury !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 16:11
                      To USA są bogatsze, a 30 lat temu bogatsza była Szwecja. To USA rozwija się
                      szybko, a Szwecja wolno, albo wcale. I dlatego dziś bogatszy jest choćby
                      Singapur, albo Irlandia.
                      1% różnicy w dynamice PKB, to bardzo dużo. Na tyle dużo, że widać gdzie jest
                      dziś np. meksyk a gdzie USA
                      • nkosikazi Re: Bzdury !!! 18.11.04, 16:14
                        A jaki to ma związek z tym co ja napisałam?
                        Poza tym z tych danych wynika różnica nie 1 a 0,1% w dynamice realnego wzrostu.
                        Na korzyść Szwecji, tak się jakoś zabawnie składa ;-)
                        pzdr
                        • Gość: bezdenny Re: Bzdury !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 16:55
                          Chciałem trochę przybliżyć to o czym mówimy. na przestzreni ostatnich 30 lat
                          różnica w tempie średniorocznego rozwoju jest znacznie większa niż 1%. jeśli te
                          różnice się utzreymają przez następne 30 lat a to jest czas w którym nasi
                          forumowicze będą wybierać się na emeryturę, to szwecja w porównaniu z USA
                          będzie nie tylko biedniejsza, ale zwyczajnie biedna - inna liga.
                          Dla mnie w całej tej dyskusji istotne jest to: z jakich wzorców powinniśmy
                          korzystać my - UE w tym Szwecji, czy USA. Ja twierdzę, że USA.
                          • nkosikazi Re: Bzdury !!! 18.11.04, 17:57
                            Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                            > Chciałem trochę przybliżyć to o czym mówimy. na przestzreni ostatnich 30 lat
                            > różnica w tempie średniorocznego rozwoju jest znacznie większa niż 1%. jeśli
                            te
                            >
                            > różnice się utzreymają przez następne 30 lat a to jest czas w którym nasi
                            > forumowicze będą wybierać się na emeryturę, to szwecja w porównaniu z USA
                            > będzie nie tylko biedniejsza, ale zwyczajnie biedna - inna liga.
                            > Dla mnie w całej tej dyskusji istotne jest to: z jakich wzorców powinniśmy
                            > korzystać my - UE w tym Szwecji, czy USA. Ja twierdzę, że USA.

                            A skąd wiesz co będzie za 30 lat? Z góry zakładasz że nie utrzyma się ta
                            korzystna tendencja którą widać w ostatnich kilku latach. Szwecja miała swoje
                            wzloty i upadki, ale w sumie jak już to wyżej napisano w ciągu ostatnich 100lat
                            przeszła drogę od wielkiej nędzy do równie wielkiego bogactwa. Ameryka też
                            chyba miewała jakieś okresy stagnacji, ciekawe np jaki tam był wzrost w latach
                            20.. A czy 100 lat temu była tak biednym krajem jak ówczesna Szwecja? Na pewno
                            nie.. No to kto odniósł większy sukces, kto miał większy wzrost w dłuższej
                            perspektywie czasowej? Chyba jasne że Szwecja. Na jakiej podstawie mam więc
                            wierzyć, że za 30 lat będzie biednym krajem, dlatego że ty tak uważasz? To nie
                            jest sla mnie jakaś obiektywna miara.
                            pzdr
                            • mlody.panicz Re: Bzdury !!! 18.11.04, 18:24
                              nkosikazi napisała:

                              > No to kto odniósł większy sukces, kto miał większy wzrost w dłuższej
                              > perspektywie czasowej? Chyba jasne że Szwecja. Na jakiej podstawie mam więc
                              > wierzyć, że za 30 lat będzie biednym krajem, dlatego że ty tak uważasz? To
                              nie
                              > jest sla mnie jakaś obiektywna miara.

                              jej, tez sie wlacze :)
                              nie masz racji :(
                              wiekszy sukces odniosly stany zjednoczone. pomijam perspektywe np. 500 lat (jak
                              szalec to szalec!), ale chocby i owa perspektywa ostatnich stu lat. twierdzisz,
                              ze stany zjednoczone byly juz wtedy bogatsze? niewnikajac w statystyki,
                              zapominasz o jednym, bardzo waznym czynniku: do stanow przez ten caly czas
                              naplywali BIEDNI imigranci, a mimo to, stany tak sie rozwijaly, ze - zgodnie z
                              podanymi troche wyzej danymi - sa o wiele bogatsze od szwecji. przypominam
                              takze, ze wszelkie porownania wzrostu w krotkim okresie sa w tym przypadku
                              bardzo mylace. szwecja jest krajem o wiele mniejszym niz usa, stad i rola
                              handlu zagranicznego jest w jej przypadku o wiele wieksza. a handel moze miec w
                              przypadku krajow malych olbrzymie znaczenie (przyklad polski po przystapieniu
                              do ue, a wczesniej - po upadku zsrr).
                              i na koniec: rzeczywiscie, nie wiadomo, co sie bedzie dzialo za trzydziesci
                              lat. nie mozna wykluczyc, ze szwecja zacznie sie dynamicznie rozwijac i
                              przescignie w bogactwie usa (tzn. w pkb per capita). tylko - i wszyscy to
                              mowia - stanie sie to tylko wtedy, gdy odejdzie od socjalistycznego modelu
                              gospodarczego. dane za ostatnie trzydziesci lat pokazywaly bowiem, ze
                              ograniczajac wolny rynek rozwijala sie o wiele gorzej. czyli: wroci ku
                              liberalizmowi (a na swiecie nie bedzie kataklizmu gospodarczego) - bedzie sie
                              rozwijac. przyspieszenie ostatnich lat mialo miejsce wlasnie dzieki
                              ograniczeniu panstwa opiekunczego.
                              pozdrawiam
                              mp
                    • Gość: BD Re: Bzdury !!! IP: 195.164.48.* 19.11.04, 09:18
                      Witam,

                      > czyli PKB tylko jego realny wzrost w porównywanym roku. No bo chyba "real
                      > growth" to jest realny _wzrost_ PKB..

                      Nieporozumienie może wynikać z tego, że pisałem o porównaniu "wzrostu realnego
                      do parytetu" a potem "jedna metoda odnosi się do porównania aktualnego bogactwa
                      krajów, druga do dynamiki" - oczywiście w drugim zdaniu miary mają inną
                      kolejność niż w pierwszym.

                      Realny wzrost to oczywiście dynamika, ale PPP to sposób pomiaru GDP
                      uwzględniający różnice cenowe między krajami, np. Polska ma około 40% średniego
                      GDP unijnego mierzonego PPP, ale ledwie ze 20% mierzonego kursami (czy ceny u
                      nas są średnio wciąż 2 razy niższe niż w UE). W krajach o zbliżonych cenach
                      różnice w GDP wg PPP i wg kursów będą małe - nie wiem więc czemu yamadei
                      zaatakowała metodę PPP w kontekście porównania USA i Szwecji. A realny wzrost
                      to dynamika GDP mierzonego tak czy owak.

                      pozdrawiam,

                      BD
      • nkosikazi GDI 17.11.04, 08:55
        Istnieje coś takiego jak index GDI,
        > który mierzy równość między kobietami i mężczyznami w różnych aspektach. W
        > rankingu światowym (jeżeli chodzi o ten index) USA jest chyba 3. Szwecja jest
        > na pewno NIŻEJ.

        Czyżby?
        Zainteresował mnie ten GDI więc sprawdziłam. Wychodzi na to że albo zmyślasz
        albo mylisz się po raz drugi (pierwszy błąd odnośnie wzrostu g. i
        rzekomego "zwijania się" Szwecji udowodniono ci kawałek wyżej)
        Podaję wartości GDI wzięte ze strony
        www.undp.org/hdr2003/indicator/indic_197_1_1.html
        Szwecja 0.940
        USA 0.935

        Lepszy od USA wskaźnik GDI ma oprócz Szwecji jeszcze kilka innych krajów, m.in.
        Norwegia, Islandia i Australia.
        pzdr
      • nietakasama Ciekawe... 20.11.04, 20:19
        "feministyczne głupoty", ciekawe określenie...
        Najprościej zdyskredytować to, z czym się nie zgadzamy, przyklejając temu łatkę.
        Brakowalo mi tylko "bakskije gadaniny" i już śmiałabym się na całego.

        Litości.
    • Gość: ert Jeszcze dodam... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.11.04, 00:59
      To, że możesz sobie robić ze swoim ŻYCIEM co chcesz, oznacza, mniej więcej, że
      możesz leżeć albo stać a 1000zł od państwa się należy. W USA trzeba sobie na
      taki luksus zarobić...niestety nie ma nic za darmo co dziś widać. USA idą do
      przodu a EU zostaję w tyle bo sobie rozpieściła obywateli. Oczywiście USA to
      nie raj na ziemi ale różnica jest nader widoczna. Zresztą Szwecja to model
      napewno nie do powtórzenia w USA, Polsce czy innym kraju..

      BTW. Jest taki wskaźnik, który mierzy równość w dochodach między kobietami i
      mężczyznami. Co ciekawe w Polsce jest on wyższy niż np. w Niemczech, ale wam
      jak zwykle źle!!!
      • yamadei Re: Jeszcze dodam... 16.11.04, 08:25
        Zresztą Szwecja to model
        > napewno nie do powtórzenia w USA, Polsce czy innym kraju..

        A model USA tym bardziej
      • Gość: ggigus a ja dodam, ze IP: 194.95.59.* 16.11.04, 13:06
        w USA 10% ludnosci ma 72% maajatku calsoci, co nie swiadczy o tym, ze w USa na
        taki luskusu sobie mozesz zarobic. nie, musisz tylko nalezec do odpow. klasy. W
        Szwecji jest inaczej.
    • Gość: BD Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist IP: 195.164.48.* 16.11.04, 12:12
      Witam,

      ggigus napisała:

      > tutaj Szwecja jest jednym panstwem w ktorym, czego dowiodly badania,
      > pochodzenie spoleczne nie decyduje o losie i karierze jednostki.

      1. Jakie badania?

      2. Można to zrobić na wiele sposobów, np. popularne w Szwecji niedobrowolne
      sterylizacje różnych mniej użytecznych obywateli niewątpliwie wyrównują
      statystycznie szansę edukacyjne pozostałych :)

      > To jest ogromne osiagniecie, wyraz prawdziwej rownosci szans.

      Można to też zrobić przez masową urawniłowkę - np. skoro posada lekarza będzie
      tak samo atrakcyjna jak hydraulika, to faktycznie, dziedziczenie zawodów będzie
      bez sensu.

      > Warto o tym antyfeminsitom i przeciwnikom szwedzkiego panstwa przypomniec.
      > Zas opiewane przez wielu USA moga sobie tylko o tym pmarzyc.

      No i wreszcie ważne są miary bezwględne. Co z tego, że w USA Murzyni mają
      gorzej niż biali, skoro mogą mieć lepiej niż przeciętni Szwedzi :)

      pozdrawiam,

      BD
      • Gość: ggigus do Bd o badaniach IP: 194.95.59.* 16.11.04, 13:12
        Badania sa bardzo proste . wystarczy sprawdzic, kto robi mature i idzie na
        studia, a potem dostaje odpow. posade - sprawdzic pochodzenie spoleczne takich
        osob.
        Powtarzam w Bawarii syna lekarza ma 6krotnie wieksza szanse na mture i studia,
        a wsrod menedzerow wiodacych niem. przedsieiorst jest jedna osoba o pochoszeniu
        robotniczym. Takie dane krzycza same za siebie, bo nie ma mowy o - no zdadnij -
        demokratycznej rownosci szans wszystkich obywateli.
        • monikaannaj Re: do Bd o badaniach 16.11.04, 13:25
          No to odpowiedz wreszcie jak twoim zdaniem Szwecja osiagneła taki raj na ziemi,
          w porównaniu z Bawaria zwłaszcza, w której studia sa darmowe a egzaminy takie
          same dla wszystkich.
          • Gość: ggigus do Monikiaannaj IP: 194.95.59.* 16.11.04, 13:31
            Moniko, jak ten raj osiagnela Szwecja, pisal ktos inny pare watkow wyzej.
            Ze przypomne - nie zajmowalam sie problemem - jak, ale pisalam o tym, ze
            wysmiewana Szwecja to osiagnela. Jako jedyna. O tym w wywiadzie dla niemieckiej
            Taz mowil Wolfgang Engler. Wywiad z nim ukazal sie niedawno w GW, tyle ze na
            nieco inny temat.
            A po drugie, kochana Moniko, musze Cie traktowac protekcjonalnie, skoro nie
            chcesz(nie potrafisz?) doczytac, ze pisalam wyraznie i wielokrotnie o wadach
            szkolnictwa niemieckoege. Przy okazji dodam - wady szkolnictwa niemieckiego sa
            wyrazna wskazowka dla szwedzkiego sukcesu, kochana Moniko. Tyle tytulem logiki.
            dodam, ze darmowe studia - byc moze juz niedlugo jednak platne w Bawarii - nie
            byly tematem moich rozwazan.
            A egzamonow wstepnych w Niemczech generalnie nie ma, to inna tradycja
            uniwersytecka.
            pozdrawiam
            • monikaannaj Re: do Monikiaannaj 16.11.04, 13:42
              Nie musisz złotko, ale skoro nie potrafisz inaczej, to proszę.

              Ok. czyli szkolnictwo szweckie jest świetnie zorganizowane, tak, ze dzieciom z
              rodzin robotniczych (zaniedbanym troche intelektualnie przez rodziców i może
              mniej inteligentnym - po tatusiach) wyrównywany jest poziom. Do pozioomu dzieci
              lekarzy. A dzieci lekarzy co robią w tym czasie?
              • Gość: ggigus a widzisz, pomoglo, bo nie zadajesz juz IP: 194.95.59.* 16.11.04, 13:48
                glupich pytan nie na temat!
                nie wiem, co robia w tym czasie dzieci lekarzy.
                Ale mam pomysl, jak rozwiac Twoje watpliwosci - w szkole dzieci sie ucza.
                dzieci lekarzy przez fakt bycia dzieckiem lekarza, nie rodza sie od razu
                wyposazone w olbrzymia wiedze na poziomie miedzynarodowej matury.
                stad smiale przypuszczenie, ze w szwedzkiej szkole dzieci lekarzy i robotnikow
                ucza sie ramie w ramie.
        • hans123 Re: do Bd o badaniach 16.11.04, 14:59
          Gość portalu: ggigus napisał(a):
          > Powtarzam w Bawarii syna lekarza ma 6krotnie wieksza szanse na mture i
          studia,
          > a wsrod menedzerow wiodacych niem. przedsieiorst jest jedna osoba o
          pochoszeniu
          > robotniczym. Takie dane krzycza same za siebie, bo nie ma mowy o - no zdadnij
          > - demokratycznej rownosci szans wszystkich obywateli.

          Podobnie dane "krzyczą" o tym jak wysoki wzrost pomaga, choć nie wystarcza aby
          być dobrym koszykarzem.
          Może dla niższych osób jakieś operacje wydłużania kończyn refundowane przez
          państwo - aby była równość szans.

          Dane które tutaj podałaś nie są niczym dziwnym. Jest jedno kryterium dostania
          się na studia takie samo dla wszystkich- egzamin.
          Zacznijmy od tego, że "zdolności do nauki" są w pewnym stopniu dziedziczne-
          więc skoro rodzice 1 dziecka potrafili dostać się na studia a innego nie, to
          dziecko tych pierwszych już ma pewną przewagę odziedziczoną po rodzicach.
          Ale to jeszcze nic, drugi czynnik to środowisko w którym dziecko przebywa od
          narodzin (a nawet przed). Czy matka ma dość pieniędzy na wszystkie badania,
          czy stać ją aby zapewnić sobie najlepszą opiekę lekarską, czy jest świadoma że
          alkohol, papierosy, narkotyki w czasie ciąży prowadzą do pogorszenia stanu
          zdrowia dziecka, w tym do niższej inteligencji? Czy przed narodzinami
          dziecko "słucha" np. muzyki poważnej- czytałem, że korzystnie wpływa to na
          zdolności matematyczne choć nie tylko.
          Po narodzinach w zależności od rodziców dziecko różnie spędza czas, ma dostęp
          do różnych książek, programów, dodatkowych zajęć w szkole lub poza nią.
          Informacje o życiu, o tym co w nim ważne czerpie od rodziców. Są oni dla niego
          wzorem. Szkoła nie zniweluje tej przewagi jednych dzieci nad innymi. Nie ma tu
          żadnej dyskryminacji, ktoś kto poświęcił wiele czasu i wysiłku w
          dodatku "jakosciowo" lepszego niż inni rodzice w rozwój swojego dziecka widzi
          później efekty tego trudu.
          Pamietaj jednak, że nie jest to system zamknięty. Dziecko które miało "gorzej"
          na starcie może dostać się na studia, a dziecku które miało "lepiej" może się
          to nie udać.

          To czego ty chcesz to sytuacja w które taki sam % dzieci z różnych środowisk
          będzie dostawał się na studia. Rozwiązania są 2:

          1. "Punkty za pochodzenie"- bezsensowne, gdyż obniżają poziom nauczania,
          doprowadzają do sytuacji gdy ktoś gorszy ale "odpowiedni klasowo" studiuje, a
          ktoś lepszy nie. Prowadzi to do marnowania środków przeznaczonych na edukację
          na osoby, które nie przyswoją wiedzy w takim stopniu jak ci którzy lepiej
          napisali egzamin wstępny, ale odpadli z powodu pochodzenia.

          2. Tak wysokie podatki, oczywiście progresywne, żeby wszyscy mieli bardzo
          zbliżone dochody. Dodatkowo 100% podatek od spadków, żeby każdy mógł korzystać
          tylko z tego co sam wypracował, a nie "nieuczciwie" zwiększał swoje szanse z
          pomocą aktywów pozostawionych przez dziadka :) . Wtedy stopień edukacji jaki są
          w stanie zapewnić swoim dzieciom będzie podobny. Zostają jeszcze uwarunkowania
          genetyczne, z tym też mozna coś zrobić, ale nie będę pisał co, bo jeszcze w
          Szwecji to wprowadzą :)
          Wada takiego "wyrównywania" jest dla mnie oczywista- dyktat przeciętności.
          • ggigus oj Hansie 16.11.04, 15:06
            Daruj sobie egzamin jako kryterium, bo sa kraje, gdzie egzaminu nie ma.
            Nie wiem, jak mam to jeszcze raz pisac, ale nie domagam sie punktow za
            pochodzenie, ani dulszczyzny w stylu dzieci lekarza lepsze sa.
            Dmagam sie rownych szans dla wszystkich i pokauje kraj, ktory to osiagnal -
            Szwecje.Jestes zwolennikiem tezy, ze srodowisko ma wplyw na czlowieka. Na pewno
            ma, ale na ile? Iluz synow lekarzy bierze narkotyki i to nie tylko dlatego, ze
            to drogie, szpanerskie hobby. Tak mozna bez konca, ale mnie takie domorosle
            hipotezy strasznie nudza.
            Panstwo, jesli chce, aby jego obywatele dali z siebie wszytko, powinno tymze
            obywatelom umozliwisc taka sama szanse rowzoju i realizacj i zyciwoych
            pragnien. Nielazenie od tego, czy jeszcze liczni Dulscy twierdza, ze syn
            lekarza jest lepszy, madrzejszy i sie lepiej nadaje.
            I nie pisalam o podatkach progresywnych, pisalam o edukacji, dostepnej dla
            wszystkich i nikogo ze wzgledu na pochodzenie nieselekcjonujacej. A to wszytko,
            ze przypomne, osaignela wysmiewana przez wszystkich antyfem.- Szwecja.
            no i jeszcze jedno - ile matek po studiach pali w czasie ciazy i po? Sporo.
            To rasistowski mit, ze ludzie z lepszych rodzin sa lepzymi rodzicami.
            • Gość: bezdenny Re: oj Hansie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 15:18
              ggigus napisała:

              > To rasistowski mit, ze ludzie z lepszych rodzin sa lepzymi rodzicami.

              Witamy w krainie polit-poprawnych nonsensów. Oczywiście, że ludzie z lepszych
              rodzin są lepszymi rodzicami. Gdyby było inaczej byliby ludźmi z gorszych
              rodzin.
              • Gość: ggigus pudlo! IP: 193.174.96.* 16.11.04, 17:18
                przemoc fizyczna wobec zon i dzieci dotyczy nawet w wiekszym stopniu mezczyzn z
                wyzszym wyksztalceniuem, wyczytalam
                a na serio - o tym, jakim sie jest rodzicem nie decyduje dyplom.
                • Gość: bezdenny Re: niestety trafiony zatopiony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 14:32
                  twoja odpowiedź jest nie na temat.
                  Ja pisałem o absurdach i nonsensowności polit-porawnego myślenia i pojęć.
                  napisałaś mniej więcej że jak ktoś uważa że ludzie z gorszych rodzin są
                  gorszymi rodzicami to taki ktoś jest "rasistą"
                  A więc:
                  jeśli używasz pojęcia "gorsza rodzina" w tradycyjny sposób - biedniejsza,
                  gorzej wykształcona etc to popadasz w stereotypy z którymi sama walczysz. To
                  polit-poprawni twierdzą że wszyscy są równi, że wykształcenie, bogactwo etc nie
                  są kategoriami świadczącymi o wartośco obywatela. generalnie dla was wszycy są
                  tacy sami i jednakowo fajni z wyłączeniem katolików i prawicy.
                  jeśli zaś uzywasz pojęcia "gorsza rodzina" w znaczeniu tak w której nie ma
                  wzajemnego szacunku, miłości, troskliwości etc (bo rodzina jest od zapewniania
                  własnie takich rzeczy) to oczywiście wpadasz w sprzeczność z punktu widzenia
                  logiki, bo oczywiście ktoś gorszy jest gorszy, a nie lepszy.
            • hans123 Re: oj Hansie 16.11.04, 15:57
              ggigus napisała:

              > Daruj sobie egzamin jako kryterium, bo sa kraje, gdzie egzaminu nie ma.

              Ale muszą za pomocą czegoś decydować kto się dostanie. A jeśli przyjmują
              wszystkich i część odpada podczas sesji to tym bardziej nie ma mowy o
              dyskryminacji. Wtedy są egzaminy poprawkowe i zła forma jednego dnia nie
              przekreśla wszystkiego.

              > Nie wiem, jak mam to jeszcze raz pisac, ale nie domagam sie punktow za
              > pochodzenie, ani dulszczyzny w stylu dzieci lekarza lepsze sa.

              Lepsze( jeśli chodzi o studiowanie) są te dzieci, które dostały się na studia.

              > Dmagam sie rownych szans dla wszystkich i pokauje kraj, ktory to osiagnal -
              > Szwecje.

              Chciałbym się bliżej przyjrzeć na czym polegają te równe szanse. Oprócz tego co
              napisałaś chciałbym trochę liczb. Proszę link do odpowiednich badań.

              >Jestes zwolennikiem tezy, ze srodowisko ma wplyw na czlowieka. Na pewno
              >
              > ma, ale na ile?

              Jeśli chodzi o edukację to na ile widać przy porównaniu czyje dzieci dostają
              się na studia.

              > Panstwo, jesli chce, aby jego obywatele dali z siebie wszytko, powinno tymze
              > obywatelom umozliwisc taka sama szanse rowzoju i realizacj i zyciwoych
              > pragnien.

              Czyli nie bawić się w "wyrównywanie" wszystkiego ale pozwolić na maksymalna
              wolność jednostki. Szanse na realizację marzeń zawsze będą różne ponieważ każdy
              ma inne marzenia. Wtedy daje z siebie wszystko dla siebie, a nie do wspólnej
              kasy. Wolność zwłaszcza dla najlepszych, którzy zmuszani są do finansowania
              reszty zostającej w tyle. Tak tworzy się konkurencyjna gospodarka i państwo w
              którym wszystko zalezy od nas, jeśli jest się w czymś naprawdę dobrym to ciężką
              pracą można wiele osiągnąć. Takie państwo szanuje się za nieograniczone
              możliwości rozwoju, a nie za to, że "sąsiad nie będzie miał więcej niż ja".
              USA czeka na najlepszych.

              Nielazenie od tego, czy jeszcze liczni Dulscy twierdza, ze syn
              > lekarza jest lepszy, madrzejszy i sie lepiej nadaje.

              Nadaje się ten kto zda na studia. Jeśli występuje korelacja z tym, że rodzice
              są lekarzami, widocznie nadaje się bardziej.

              > I nie pisalam o podatkach progresywnych, pisalam o edukacji, dostepnej dla
              > wszystkich i nikogo ze wzgledu na pochodzenie nieselekcjonujacej.

              Czy w Niemczech edukacja nie jest dostępna dla wszystkich?


              A to wszytko,
              >
              > ze przypomne, osaignela wysmiewana przez wszystkich antyfem.- Szwecja.

              Podaj link do badań to zobaczę dokładnie co to za osiagnięcia.

              > no i jeszcze jedno - ile matek po studiach pali w czasie ciazy i po? Sporo.
              > To rasistowski mit, ze ludzie z lepszych rodzin sa lepzymi rodzicami.

              Matki lepiej wykształcone i zamożniejsze są w stanie lepiej zadbać o swoje
              zdrowie podczas ciąży, i mają zazwyczaj większa wiedzę na ten temat. Czy ją
              wykorzystują, czy też nałóg wygrywa to inna sprawa. Poza tym palenie to tylko
              przykład, chodziło mi ogólnie o dbanie o zdrowie które zależy od świadomości
              istnienia zagrożeń i pieniędzy na ich zwalczanie.
              • Gość: ggigus Re: oj Hansie uparty IP: 193.174.96.* 16.11.04, 17:23
                jesli studia zaczynaja glownie dzieci z odp. pochodzeniem, to zanczy, ze
                selekcja skutecznie miala miejsce juz wczesniej. Zechciej to zrozumiec
                nie mam linkow do badan, podawalam w innym poscie zrodlo - wypowiedz
                niemieckiego socjologa Englera dla gazety Taz.
                co do USA - trudno mowic o realizacji marzen, kiedy 10% ma 72% materialnej
                calosci. Jesli tak myslisz, to hm, g mnie to naiwne.
                co do palenia - wiele kobiet pali, nie tylko tych po zawodowkach. otylosc
                polskich dzieci to tez domena masy ciemniakow??
                W Niemczech edukacja nie jest dostepna dla wszystkich, skoro syn lekarza ma
                6krotnie wieksza szanse zdac mature, niz syn robotnika.
                pozdr
                • hans123 Re: oj Hansie uparty 16.11.04, 20:46
                  Gość portalu: ggigus napisał(a):

                  > jesli studia zaczynaja glownie dzieci z odp. pochodzeniem, to zanczy, ze
                  > selekcja skutecznie miala miejsce juz wczesniej.

                  Z tego co napisałaś, w przypadku Niemiec- w szkole średniej. Ja jednak nie
                  uważam takiej selekcji za coś złego. Państwo stwarza możliwości wszystkim, kto
                  skorzysta, to już nie jego problem. Lepiej przeznaczyć środki na lepsze warunki
                  dla chętnych do nauki, niż na "zachęcanie". Nic na siłę.

                  Zechciej to zrozumiec
                  > nie mam linkow do badan, podawalam w innym poscie zrodlo - wypowiedz
                  > niemieckiego socjologa Englera dla gazety Taz.

                  OK, przeczytałem niżej.

                  > co do USA - trudno mowic o realizacji marzen, kiedy 10% ma 72% materialnej
                  > calosci. Jesli tak myslisz, to hm, g mnie to naiwne.

                  Ale cały czas możesz zaobserwować jak do grona najbogatszych awansują kolejni-
                  ostatnio twórcy Google. W jakim innym kraju jest to możliwe? Poza tym przy
                  niskim bezrobociu można zarobić na życie nawet nie bedąc w tych 10%.

                  > co do palenia - wiele kobiet pali, nie tylko tych po zawodowkach. otylosc
                  > polskich dzieci to tez domena masy ciemniakow??

                  Co do palenia (i innych używek w ciąży) to już się wypowiedziałem. A odnośnie
                  otyłości to w przypadku dorosłych można tak powiedzieć. Tylko dlaczego
                  ciemniaki, myślałem, że zaproponujesz jakieś politycznie poprawne okrteślenie :)

                  (nie miałem dość czasu aby znależć coś o dzieciach- tutaj jest o dorosłych):
                  serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34157,967571.html
                  >W Niemczech edukacja nie jest dostepna dla wszystkich, skoro syn lekarza ma
                  >6krotnie wieksza szanse zdac mature, niz syn robotnika.

                  Odpowiedz co rozumiesz przez równość w moim poście poniżej.

                  >pozdr

                  pozdr


              • nkosikazi Re: oj Hansie 17.11.04, 17:07
                > > Dmagam sie rownych szans dla wszystkich i pokauje kraj, ktory to osiagnal
                > -
                > > Szwecje.
                >
                > Chciałbym się bliżej przyjrzeć na czym polegają te równe szanse. Oprócz tego
                co
                >
                > napisałaś chciałbym trochę liczb. Proszę link do odpowiednich badań.

                To chyba ONZ przeprowadza rokrocznie tego typu badania, także zresztą w Polsce.
                Jest to rodzaj testu kompetencji uczniów, o ile pamiętam badane są 15 latki.
                Test sprawdza podstawowe umiejętności zwłaszcza umiejętność czytania tekstu ze
                zrozumieniem, rozumienia instrukcji obsługi np.urządzeń mechanicznych,
                rozwiązywania prostych problemów logicznych, zdolność do jasnego formułowania
                swoich myśli np w formie pisma do urzędu itd.
                W tych testach od lat wiodą prym właśnie kraje skandynawskie, z kontynentalnych
                niezłą jest zdaje się Szwajcaria. Polska wypada beznadziejnie, bodajże na
                przedostatnim miejscu w Europie przed Albanią. USA wypadają słabo. Nie mam
                niestety namiarów na te badania, ale jeśli ci zależy to pewno coś znajdziesz na
                stronach ONZ.
                pzdr
          • sagan2 Re: do Bd o badaniach 16.11.04, 15:58
            hans123 napisał:

            > Dane ktore tutaj podalas nie sa niczym dziwnym. Jest jedno kryterium dostania
            > sie na studia takie samo dla wszystkich- egzamin.

            Giggus pisala kilka razy - w niemczech generalnie NIE MA egzaminow na studia.
            a nawet jesli jest, powstaje pytanie, kto lepiej zdaje egzaminy? ano dzieci
            lepiej (wy)ksztalcone...
            ... kiedys juz podawalam link, ze w polsce zaczyna byc widoczna wyrazna selekcja
            na dzieci rodzicow biednych i bogatych JUZ na poziomie szkol podstawowych. te
            bogate dostaja (w panstwowych szkolach!!) duzo lepsze wyksztalcenie, niz te
            biedne. co oczywiscie zmniejsza szanse biednych na dostanie sie na studia, czyli
            dalsza edukacje. czyz to nie jest selekcja spoleczna???
            dodam jeszcze, ze badania pokazaly, ze gdy laczy sie klasy biednych z bogatymi,
            to rownanie nastepuje DO GORY, a nie do dolu, czyli bogaci nie traca, a biedni
            zyskuja...
            • hans123 Re: do Bd o badaniach 16.11.04, 16:11
              sagan2 napisała:

              > Giggus pisala kilka razy - w niemczech generalnie NIE MA egzaminow na studia.
              > a nawet jesli jest, powstaje pytanie, kto lepiej zdaje egzaminy? ano dzieci
              > lepiej (wy)ksztalcone...

              Jeśli nie ma egzaminów to co jest?
              A lepiej zdaje egzaminy ten kto jest lepszy.

              > ... kiedys juz podawalam link, ze w polsce zaczyna byc widoczna wyrazna
              selekcj
              > a
              > na dzieci rodzicow biednych i bogatych JUZ na poziomie szkol podstawowych. te
              > bogate dostaja (w panstwowych szkolach!!) duzo lepsze wyksztalcenie, niz te
              > biedne. co oczywiscie zmniejsza szanse biednych na dostanie sie na studia,

              Ale zwiększa szanse dzieci bogatych rodziców. Chyba nie ma nic dziwnego w tym,
              że rodzice martwią się o swoje dzieci, a nie o cudze?
              Chociaż rzeczywiście takie coś w szkole państwowej to patologia. Ale wiadomo,
              szkoła bez pieniędzy, rodzice mogą coś dopłacić i pomóc dziecku to nic
              dziwnego, że to robią.

              czyl
              > i
              > dalsza edukacje. czyz to nie jest selekcja spoleczna???

              To chęć zapewnienia jak najlepszej przyszłości swoim dzieciom.

              > dodam jeszcze, ze badania pokazaly, ze gdy laczy sie klasy biednych z
              bogatymi,
              > to rownanie nastepuje DO GORY, a nie do dolu, czyli bogaci nie traca, a biedni
              > zyskuja...

              Chętnie się dokształcę w tym temacie- proszę o link.
              • Gość: ggigus do Hansa IP: 193.174.96.* 16.11.04, 17:16
                zamaist egz. jest woilny wstep na wiekszosc kierunkow, na paru z tzw. numerus
                clausus trzeba miec albo bdb matzre labo pare lat poczekac.
                Taki system ma i wady i zalety.nioe chodzi o to, czy rodzice matrwia sie o
                swoje, czy cudze dzieci, ale o to, zeby WSZYSTKIE dzieci mialy ROWNA szanse
                zdobycia wyksztalcenia, jakie CHCA uzyskac sami zainteresowani, nie zas jakie
                maja pochodzenie itp.
                powoli mnie nudzi to powtarzanie sie.
                podaj link na swoje badania o rownaniu do dolu, ja podalam zrodlo, z ktorego
                korzystalam, zakladajac ten link
                • hans123 Re: do Hansa 16.11.04, 19:55
                  Gość portalu: ggigus napisał(a):

                  > zamaist egz. jest woilny wstep na wiekszosc kierunkow, na paru z tzw. numerus
                  > clausus trzeba miec albo bdb matzre labo pare lat poczekac.

                  OK, dzięki.

                  > Taki system ma i wady i zalety.nioe chodzi o to, czy rodzice matrwia sie o
                  > swoje, czy cudze dzieci, ale o to, zeby WSZYSTKIE dzieci mialy ROWNA szanse
                  > zdobycia wyksztalcenia, jakie CHCA uzyskac sami zainteresowani, nie zas jakie
                  > maja pochodzenie itp.

                  Co dla ciebie znaczy równa szansa?
                  Czy jeśli zabroni się w szkołach publicznych tworzenia klas dla "wybranych",
                  podział na klasy będzie losowy i zadba się o wysoki poziom nauczania, zajęcia
                  dodatkowe bezpłatnie dla wszystkich chętnych, to wystarczy. Co jeśli nadal
                  więcej dzieci lekarzy będzie na studiach, w wyniku tego, że mają lepsze oceny w
                  wyniku nazwijmy to "lepszej atmosfery do nauki" w swoim domu. Czy nauczyciel ma
                  się skupiać na tym aby wszyscy zrozumieli materiał i dopiero iść dalej, czy też
                  przyjąć że jeśli większość go opanowała to ona stanowi normę, a reszta niech
                  nadrobi sama zaległości. Jeśli ma więcej czasu poświęcać słabszym uczniom to co
                  w tym czasie mają robić ci lepsi? A to z tych najlepszych uczniów moga wyrosnąć
                  przyszli wybitni naukowcy.

                  Rozważmy model niemiecki- zamiast egzaminu na studia konkurs świadectw.

                  Kiedy według ciebie będą równe szanse:
                  A) Są teraz :)
                  B) Bez względu na pochodzenie taki sam procent uczniów z danego środowiska
                  składa dokumenty na przykład na medycynę- dostają się najlepsi.
                  C) Rozkład ocen z matury w każdej z grup utworzonych w oparciu o rodzaj pracy
                  rodziców jest taki sam.
                  D) Tak jak w pkt. C) oraz dodatkowo rozkład wybieranych kierunków studiów jest
                  taki sam w każdej z tych grup- czyli np. 30 % maturzystów mających rodziców
                  lekarzy idzie na medycynę, 30 % maturzystów mających rodziców piekarzy idzie na
                  medycynę.
                  E) Inny przypadek- Jaki?




        • Gość: BD Re: do Bd o badaniach IP: 195.164.48.* 16.11.04, 16:10
          Witam,

          Gość portalu: ggigus napisał(a):

          > Badania sa bardzo proste . wystarczy sprawdzic, kto robi mature i idzie na
          > studia, a potem dostaje odpow. posade - sprawdzic pochodzenie spoleczne
          > takich osob.

          Pytając "jakie badnia" prosiłem o namiar na źródła. Nie musi być ogólnodostepne
          w internecie, mogę sprawdzić w bibliotekach i elekronicznych bazach naukowych.

          > Powtarzam w Bawarii syna lekarza ma 6krotnie wieksza szanse na mture i
          > studia,

          Choćby to stwierdzenie jest dla mnie niejasne. Co oznacza "6-krotnie mniejsza
          szansa" - że odsetek studentów wśród dzieci lekarzy i robotników tak się różni,
          czy odsetek tych, którzy chcieliby zostać studentami i im się to udało. To dość
          zasadnicza różnica. Jeszcze za czasów mojej nastoletniości np. wiele osób
          uważało liceum za stratę czasu...

          pozdrawiam,

          BD
          • Gość: ggigus zrodla IP: 193.174.96.* 16.11.04, 17:26
            wypowiedz W. Englera dla niemieckiej gazety Taz.
            o szesciokrotnie mniejszej szansie wyczytalam m.in. w Süddeutsche Zeitung w
            ramach dyskusji o wynikach badan Pisa, badan poziomu uczniw w calej Europie
            Bawarczycy byli dobrzy, ale zrodla ich szkcesu wiaza sie ze spoleczna, ostra
            selekcja
            co do straty czasu - owszem, kiedys tak bylo, ze sie szlo do technikum ,ale dzis
            jest inaczej. I warto p tym pamietac
            pzdr
    • Gość: bezdenny Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 14:19
      Bo oczywiście jest się z czego smiać.
      jak rozumiem podajesz takie przykłady jako godne nasladowania. I tu mam
      zasadnicze obiekcje. Nie ulega watpliwości, że Szwecja się nie rozwija. Pisane
      było o tym wielokrotnie. 30-letni Szwed urodził się w najbogatszym kraju
      świata. W ciągu tych 30 lat szwecja spadła do trzeciej dziesiątki jeśli brać
      pod uwagę zamożnośc społeczeństwa. To z czym mamy do czynienia w szwecji to
      korzystanie na różne sposoby z bogactwa wypracowanego przez poprzednie
      pokolenia i zasadniczo odtwarzanie a nie powiększanie aktywów.
      Co dla Polski powinno być proryetetem. oczywicie wzbogacanie się, likwidacja
      biedy, zapewnienie wszystkim warunków by mogli wieśc godziwe życie. To oznacza
      że mamy zasadniczo różne priorytety.
      Odwzorowywanie rozwiązń szedzkich doprowadzić może tylko do jednego - bedziemy
      w stagnacji tak jak w szwecja. różnica będzie taka że oni będą tkwić w
      stagnacji mając 27 tys $ na głowę, a my 5 razy mniej.
      Wzorem oczywiście dla nas powinny być takie kraje jak chocby USA , gdzie wbrew
      temu co piszesz są nieograniczone możliwości dla każdego komu się chce.

      • Gość: ggigus Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist IP: 194.95.59.* 18.11.04, 14:34
        jsli o przyjeciu na Harvard decyduje m.in. , czy tato i dziadek kandydata
        skonczyli Harvard, jesli 10%ludnosci w USA ma 72% bogactwa, jesli lawinowo
        rosnie liczba ludzi bez ubezpieczenia zdrowotnego, jesli w wiezieniach siedza
        generalnie czarni, mlodzi mezczyzni i dzieki temu spada wsrod nich bezrobocie i
        jesli wg statystyk Stanow Zj. osoba bezrobotna to jest osoba, ktora pracuje
        pow.4 godzin tygodniowo, to jest to rzeczywscie kraj wielu mozliwosci.
        Aha, wybrano wlasnie drugiego Murzyna na senatora w calej historii parlamentu
        pldamerykanksiego.
        Tak jak Ty jestem przekonana, ze USA kazdy moze osiagnac, co chce.Moje dane to
        potwierdzaja.
        • Gość: bezdenny Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 15:49

          Socjaliści, lewacy - tacy jak Ty uważają, że sam fakt iż są różnice w
          zamozności, wykształceniu jest zły. ja natomiast nie widzę nic złego w tym, że
          jedni sa bogatsi, lepeij wykszatłceni etc.
          Do przykładów które podajesz ciężko się rozsądnie odnieśc, bo one nie mają nic
          do rzeczy
          Gość portalu: ggigus napisał(a):

          > jsli o przyjeciu na Harvard decyduje m.in. , czy tato i dziadek kandydata
          > skonczyli Harvard,

          Co to ma do rzeczy. Napewno nie jest to jedyne kryterium i napewno nie
          decydujące. czasami pewnie może to pomóc i tyle. Ale jest jedna zasadnicza
          sprawa: Harvard to uczelnia prywatna i może sobie przyjmować kogo chce - np.
          tylko i wyłącznie właścicieli psów marki yorkshire.
          Są uniewrystety państwowe/stanowe i kto chce studiowac zawsze może to zrobić.
          NTB odsetek ludzi studiujących jest w USA wyższy niż w Szwecji. Za to w szwecji
          znacznie więcej ludzi uczęszcza na kursy dla bezrobotnych - jakaś
          sprawiedliwość musi być.

          jesli 10%ludnosci w USA ma 72% bogactwa,

          Co to za dane? sprecyzuj, bo nie wiadomo o co w tym chodzi. Ale zasadniczo to
          całkiem normalne, że np. tylko kilka % populacji ma wyższe stanowiska etc, jest
          inteligentna, a jeszcze inna część np. zgrabna. Wartości bezwzględne są takie -
          nikt w USA nie musi byc biedny, każdego jeśli chce stać na dom, samochód etc.
          każdego kto chce.
          jesli lawinowo
          > rosnie liczba ludzi bez ubezpieczenia zdrowotnego, j

          A to niby skąd dane?
          esli w wiezieniach siedza
          > generalnie czarni, mlodzi mezczyzni i dzieki temu spada wsrod nich bezrobocie
          i

          Niby o czym ma to świadczyć. Bo wg mnie może tylko o tym, że to oni popełniają
          najwięcej przestępstw. czy to, że w polskich więzieniach siedzą głównie faceci
          oznacza jakąś formę dyskryminacji? Kompletnie niezrozumiały argument - czy mają
          wypuścić czarnycyh przestepców, albo wsadzić paru białych niewinnych by zmienić
          proporcje? czy w polsce powinno wsadzić się więcej kobiet?
          >
          > jesli wg statystyk Stanow Zj. osoba bezrobotna to jest osoba, ktora pracuje
          > pow.4 godzin tygodniowo,
          tego to zupełnie nie rozumiem. czy chcesz powiedzieć, że bezrobocie wynosi 95%?
          to jest to rzeczywscie kraj wielu mozliwosci.

          > Aha, wybrano wlasnie drugiego Murzyna na senatora w calej historii parlamentu
          > pldamerykanksiego.

          Czy aby napewno? No i niby co z tego. I co za to za parlament
          południowoamerykański? Dwa dni temu murzynka zastapiła murzyna na stanowisku
          min. spr. zagr. I co z tego. Niby o czym ma to świadczyć. Ilu Murzynów jest w
          Szwedzkim parlamenncie? O czym ma tez np. świadczyć to, że większośc koszykarzy
          to Murzyni?
          > Tak jak Ty jestem przekonana, ze USA kazdy moze osiagnac, co chce.Moje dane
          to
          > potwierdzaja.
          Niczego nie potwierdzają, a świadczą jedynie o tym, że masz b. blade pojęcie o
          tym jakie są USA. To nie jest raj na ziemi, bo takiego nigdzie nie ma , ale
          jest to kraj któremu najpełniej udało się zrealizowac idee egalitaryzmu,
          wolności etc.
          • ggigus Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist 18.11.04, 15:54
            Nie chodzi orznice, a o to, ze jesli 10 % ma lwia czesc calosci, to cosw
            podziale jest nie tak. cala reszta nie lezy do gory wentylem.
            nie chodzi Harvard jako o typ uczelini ,ale o ktryteria, na jakich przyjmowani
            sa kandydaci. Tyle logiki.To znaczy, ze osoba spoza grona rodziny absolwentow
            nie ma szans na studia, ergo na kariere, ergo na bogactwo. A potem sie bierze
            10% i 72%.
            Dane o ludnosci bez ubezpieczenia zdrowotnego wyczytalam ostanio w paru art.,
            meidzy innymi w porowniaku AKandy i USa, bilansie polityki G. Busha



            Listopad to dla Polski niebezpieczna pora!

            S. Wyspiański
            • ggigus za wzczesnie wyslalam, sorek 18.11.04, 15:56
              Czarni w wiezeniach i tak nie maja szans na prace, a jest ich tak duzo, ze
              siedzac w wiezieniu, poprawiaja statystyke bezrobotnych.
              co do samej metody statystyki bezrobocia - dowiedzialam sie otym na zajeciach z
              socjologii, chodzilo o sama statystyke bezrobob. o o to, jak mozna manipulowac
              danymi, okreslajac rozmaicie osobe bezrobotna - taka osoba moze w niektorych
              krajach pracowac 4, a w niektorych 15 godz na tydzien.
        • hans123 Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist 18.11.04, 15:59
          Gość portalu: ggigus napisał(a):

          > jsli o przyjeciu na Harvard decyduje m.in. , czy tato i dziadek kandydata
          > skonczyli Harvard,

          Na stronie
          www.admissions.college.harvard.edu/prospective/applying/requirements/
          nic takiego nie pisze. A sytuacja, że dzieci idą w ślady ojca i chcą się dostać
          na taką uczelnię to nic dziwnego. Poza tym, jeśli ojciec się dostał to może od
          początku szkoły średniej zachęcać dziecko do różnych rodzajów dodatkowej
          działalności, które pozwolą wypełnić puste miejsca w aplikacji.
          A co do samej aplikacji to jest tam pytanie o wykształcenie rodziców, ale
          dziadka nie znalazłem :)

          >jesli 10%ludnosci w USA ma 72% bogactwa,

          Nie zdążyli się nawrócić na socjalizm? Straszne :)
          Poza tym wygrał Bush, więc podatki nie wzrosną.

          jesli lawinowo
          > rosnie liczba ludzi bez ubezpieczenia zdrowotnego,

          Nie ma takiego obowiązku. Każdy troszczy się o siebie.

          jesli w wiezieniach siedza
          > generalnie czarni, mlodzi mezczyzni

          Przykro mi, możliwe są wyjatki, ale ogólnie nie uznaję pojęcia "siedzenia za
          niewinność"- zasłużli sobie na to więc nie ma co im współczuć.

          >i dzieki temu spada wsrod nich bezrobocie i

          Bezrobocie jest niskie w USA, a nie tylko wśród jednej grupy jego mieszkańców.

          >
          > jesli wg statystyk Stanow Zj. osoba bezrobotna to jest osoba, ktora pracuje
          > pow.4 godzin tygodniowo,

          powyżej czy poniżej?

          >to jest to rzeczywscie kraj wielu mozliwosci.

          Oczywiście, ale dla pracowitych, a nie chętnych do korzystania z pracy innych.

          > Aha, wybrano wlasnie drugiego Murzyna na senatora w calej historii parlamentu
          > pldamerykanksiego.

          Może parytety?

          > Tak jak Ty jestem przekonana, ze USA kazdy moze osiagnac, co chce.Moje dane
          to
          > potwierdzaja.

          W pełni.
      • Gość: trevik Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.04, 16:52
        Szwecja dla socjalistow jest wygodnie przywolywanym argumentem (jest i socjalizm
        i dobrobyt), dla liberalow rowniez (kiedy ten dobrobyt powstawal to az tak duzo
        socjalizmu tam nie bylo), ale wielu zarowno z jednej jak i z drugiej strony
        zapominaja o kilku czynnikach, ktore wychodza poza os liberalizm
        gospodarczy/socjalizm(etatyzm) a w ktorych szwecja jest mocna:

        1) korupcja (albo prawie jej brak)
        2) sprawnie dzialajace prawo - co do systemu karnego mozna miec watpliwosci czy
        wiezniow nie traktuje sie zbyt lagodnie, ale wykrywalnosc przestepstw i
        nastawienie obywateli do lamania prawa jest jednoznaczne
        3) przejrzystosc finansow i innych spraw publicznych - korupcja, nepotyzm i
        niegospodarnosc sa dobrze ukrecone
        4) myslenie gospodarne u obywateli, w skrocie: jesli bieda oznacza glownie stan
        umyslu, wtedy jasnym jest, ze z kogos, kto raz byl prawdziwie bogaty szybko
        biedaka sie nie zrobi. Taka wanka-wstanka. To tlumaczy tez sprawe gospodarki
        niemiec po II wojnie swiatowej.
        5) Spoleczenstwo obywatelskie oraz tradycyjna uczciwosc obywateli.

        W tych regionach szwecja jest po prostu silna i jest czym szkody spowodowane
        socjalizmem nadrabiac.
    • Gość: PATRICK LOMBARDI Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist IP: 213.192.80.* 19.11.04, 10:01
      GLUPIS I NAIWNY I CI GORSZE TO O CZYM PISZESZ NIE ODZWIERCIEDLA PRAWDY. SZKODA
      Z TOBA POLEMIZOWAC. A CO DO U.S.A. TO SZWEDZI JAK I RESZTA SWIATA MOZE CO
      NAJWYZEJ POZAZDROSCIC I TO WSZYSTKIEGO, LACZNIE Z TYM, ZE AMERYKANSKJI FEMINIZM
      NIE MA ZADNEGO WPLYWU NA TO SPOLECZENSTWO (tak naprawde).
      • losiu4 Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist 20.11.04, 18:45
        niestety ma wpływ. I to rosnący. A szkoda

        Pozdrawiam

        Losiu
    • Gość: Sebastian Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist IP: *.autocom.pl 24.11.04, 21:38
      > To jest ogromne osiagniecie, wyraz prawdziwej rownosci szans. Panstwo mi te
      > szanse daje, a ja robie z moim zyciem NAPRAWDE, co chce.
      Równośc szans oznacza (przynajmniej teoretycznie) że twoje szanse nie są
      mniejsze niż czyjeś.
      Aby wyrównać szansę można np utrudnić życie komuś.
      Szanse są wyrównane ale z robieniem z życiem NAPRAWDE co sie chce nie ma to
      wiele wspólnego.
      Mam pytanie.
      Czy skoro w Szwecji można się realizować zawodowo TAK JAK SIE CHCE to czy mozna
      sobie założyć firmę, w której bedzie się zatrudniało np. tylko mężczyzn?
      • Gość: Ronima Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist IP: *.bredband.comhem.se 25.11.04, 00:44
        GGigus! Tego raju o ktorym piszesz juz nie ma. Skonczyl sie w latach 70tych,
        gdy tylko resztki soc.realizmu jeszcze sie tlily.
        To co piszesz to juz tylko zwykla demagogia.
        Miszkam 25 lat w Szwecji i z autopsji moge powiedziec jak wyglada sytuacja a
        wiec (trzymaj sie) Twoje pieniadze i ile ich masz decyduja kim i gdzie
        zajdziesz w zyciu. Twoje pieniazki decyduja czy masz zdrowe zeby czy usmiechasz
        sie szczerbata gebusia, masz mozliwosc prywatnych lekarzy lub do wyboru 2
        letnie kolejki na operacje, twoje dzieci beda uczesczaly do zwyklej szkoly w
        ktorej brak nauczycieli a poziom jest ponizej krytyki czy oddasz je do
        prywatnej ,elitarnej . Egzaminow nie ma fakt, ale aby skonczyc studia trzeba
        umiec pisac a skonczywszy zwykla szkole nie zawsze jest pewne czy nauczysz sie
        pisaci liczyc. Tak, ze znow wszystko zalezy od twojego statusu majatkowego.
        Twoje dzieci nie zdobeda mieszkania jesli nie podplacisz kogos w urzedzie lub
        kupisz prywatnie. Przykladow moglabym mnozyc tysiace. Bez prawa jazdy nie ma
        pracy ale aby miec prawo jazdy musisz dobrze zaplacic aby twoje dziecko je
        otrzymalo etc...
        Sluchaj, raje istnieja tylko w bajkach, mysle ,ze Szwecja niczym sie nie rozni
        od innych krajow a te propagandowe slogany sa tylko dla politykow aby otrzymac
        glosy w kampani wyborczej.
        Tutaj zyje sie tak samo ciezko i szaro jak wszedzie , chyba ze sie jest elita z
        forsa a dzieci krola szastaja sie po klubach dostepnych tylko dla wlasnie elity.
        • efcia5 Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist 25.11.04, 10:41
          Czy jest może jakaś inna Szwecja?
          Bo ta w której ty mieszkasz i ta w której mieszkam ja to najwyraźniej dwa
          zupełnie różne kraje.
          I gdzieś ty kiedy widziała szczerbatego Szweda... chyba ci się z Polską
          pomyliło. Szwed po normalnej szkole nie umiejący pisać ani czytać? Znowu chyba
          piszesz o jakimś innym kraju. I po co kupować mieszkanie, nie lepiej tak jak
          wszyscy - wynająć? Przecież są tanie... jeśli tu mieszkasz to wiesz.
          Pozdrówka-
          • Gość: vivo Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist IP: *.localdomain / 193.235.68.* 25.11.04, 11:38
            No to pewniejest stez inna Szwecja. Ja mieszkam tu od 18 lat i moge Ci
            zareczyc, ze widzialem szczerbatych zswedow. Chyba wiesz, ze opieka
            stomatologiczna jest tutaj sprywatyzowana i kosztuje. Ja do stomatologa jezdze
            do Polski - zarowno taniej jak i o niebo LEPIEJ. Z nauka- moje dzieci mosialem
            w domu doksztalcac, bo po szwedzkiej szkole bylyby jak tlumoki, ani be, ani me,
            ani kukuryku. Szwecja sprawdz sie na szrednim poziome, jezeli chvcesz cos
            wiecej musisz samemu to wypracowac. WE szkolach jest rownanie do najnizszego
            (zeby nie byc posadzonym o dyskryminacje)zamiast do lepszych. A dzieci
            szwedzkich elit chodza do szkol prywatnych, czesto zagranicznych, wiec o zadnej
            rownosci nie moze byc mowy. I zeby nie bylo niedomowiem - ja naleze do
            finasowej elity do tej czesci spoleczenstwa (ok3-5%)ktora zarabie powyzej 60000
            SEK miesiecznie(netto). I doceniam to, ze moge w tym kraju to robic. Ale
            jednoczesnie mwienia i Szwecji jako o kraju rownym dla wszystkich jest totalna
            pomylka. Owszem, jest rowny jezeli masz male potrzeby i jestes zyciowym
            minimalista. A co do dyskryminacji to wg mnie kobiety tutaj mino calej swojej
            ideologi sa duzo bardziej dyskryminowane (rowiez mentalnie!) niz w innych
            krajach europejski. Szwecja to doskonaly przyklad jak kraj moze zbudowac na
            zewnatrz swoj idealny obraz, ktory tak odbiega od rzeczywistosci. I jak duzo
            ludzi (lacznie ze szwedami) w niego wierzy. Ale w tym wypadku wiara nie czyni
            cudow. Natomiast jak ktos chce przezyc zycie bezproblemowo i w duzej mierze na
            koszt innych (przy jednoczesnych ograniczonych wymaganiach)Szwecja jest jakims
            wyborem. Ale nie wzorem do nasladowania.
      • efcia5 Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist 25.11.04, 11:29
        Czy skoro w Szwecji można się realizować zawodowo TAK JAK SIE CHCE to czy mozna
        >
        > sobie założyć firmę, w której bedzie się zatrudniało np. tylko mężczyzn?


        Czemu nie? Gdybys zbierał grupę do męskiego striptizu to nawet w Szwecji nie
        robionoby ci problemów z zatrudnieniem samych mężczyzn :-))
        A na serio to myślę, że jakieś 99,99% ludzi nie odczuwa takich ekscentrycznych
        potrzeb jak stworzenie firmy zatrudniającej z założenia samych mężczyzn.
        Większość z nich w ogóle nie zamierza niczego zakładać, chce tylko pracować i
        mieć poczucie właściwiego traktowania przez pracodawcę i dlatego potępiają
        wszelkie przejawy dyskryminacji, także ze względu na płeć. Natomiast ci
        najaktywniejsi którzy chcą zakładać własne firmy kierują się wyłącznie zasadą
        osiągania zysku a nie dziwactwami w rodzaju "sami mężczyźni w firmie".
        Biznesmen kierujący się takimi nieracjonalnymi zachciankami prędko by
        zbankrutował.
        Pozdrówka-
        • monikaannaj Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist 25.11.04, 11:46
          Może i by zbankrutował. Jego sprawa. Nie sądze zeby państwo musiało przewidywac
          takie sytuacje i zbraniac właścicielom prywatnych firm ekstrawagancji mogacych
          prowadzić do bankructwa.
          • Gość: Ronima do efci5 IP: *.bredband.comhem.se 25.11.04, 12:28
            Wynajac mieszkanie?? ha ha ha o czym ty w nocnych majakach mowisz? 10 do 15 lat
            czekania w kolejce a jesli nie to ew. w jakims slumsie z Somalijczykami,
            brudzie i smrodzie, widzialas jak tam zyja?
            Masz forse to mozesz sobie zalatwic takie mieszkanie jakie chcesz, nie
            masz ...to wiadomo .
            My tez jezdzimy do Polski do lekarzy, nie wszyscy Szwedzi maja taka mozliwosc,
            lub po prostu sie boja. Bo mysla tak jak media , ze Szwecja to raj na ziemi.
            Ale mysl a realia to juz inna sprawa.
            Ty byc moze przyjechalas niedawno do Szwecji a byc moze pochodzisz z jakies
            wioski polskiej to dla ciebie Szwecja to raj, pomieszkaj , naucz sie jezyka i
            niuansow to ci sie oczy otworza.
            Zalezy gdzie mieszkasz? W Norrland? Tam najwiecej UE laduje i socjal najlepiej
            rozwiniety z braku pracy.
            • efcia5 Re: do efci5 25.11.04, 20:07
              Pochodzę z Krakowa.
              Mieszkam w Szwecji od 12 lat (przyjechałam jako dziecko z rodzicami)
              Obecnie mieszkam w Uppsali. Mówię po szwedzku bez akcentu.
              I mam pytanie: dlaczego mieszkasz w Szwecji skoro tak tobie tu źle i
              beznadziejnie?
        • Gość: Sebastian Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist IP: *.autocom.pl 25.11.04, 19:35
          > Czy skoro w Szwecji można się realizować zawodowo TAK JAK SIE CHCE to czy mozn
          > a
          > >
          > > sobie założyć firmę, w której bedzie się zatrudniało np. tylko mężczyzn?
          >
          >
          > Czemu nie?
          Czemu nie?
          Bo szwedzkie prawo tego zabrania.
          W Szwecji gdzie wg Ciebie jest NA PRAWDE wolny wybór nie mozna tego zrobić mimo
          ze nikogo to nie krzywdzi.
          • efcia5 Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist 25.11.04, 20:00
            > Czemu nie?
            > Bo szwedzkie prawo tego zabrania.


            No co ty nie powiesz. Jakoś nie zauważyłam a mieszkam tu już parę lat. Nie
            pomyliły ci się czasem *prywatne* firmy z publicznymi urzędami?
            • Gość: Sebastian Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist IP: *.autocom.pl 25.11.04, 21:11
              > No co ty nie powiesz. Jakoś nie zauważyłam a mieszkam tu już parę lat. Nie
              > pomyliły ci się czasem *prywatne* firmy z publicznymi urzędami?
              Nie. Nie pomyliło mi się.
              Jeśli twierdzisz, że w prywatnej firmie w Szwecji można (w sensie prawnym) w
              prywatnej firmie dobierać pracowników wg płci to obawiam się że za chwilę nie
              ze mną bedziesz musiała polemizować lecz z wieloma kobietami z tego forum.
              • Gość: Ronima Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist IP: *.bredband.comhem.se 25.11.04, 21:34
                A tak dla rozrywki przeczytajcie co pisza Polacy mieszkajacy w Szwecji
                ekonomia kieszonkowa cyt.
                2004-11-25 18:36
                --------------------------------------------------------------------------------
                Tak okreslaja niektorzy ekonomisci ekonomie, ktora jest codziennoscia wielu
                rodzin w Szw2ecji.
                Rozumiane jest przez to, ze przecietnemu Szwedowi po zaplaceniu podatkow i
                rachunkow zostaje niewielka suma pieniedzy na zycie tzw kieszonkowe.
                Caly miesiac zyja jedzac makaron z tanimi parowkami, a najczesciej z tanim
                miesem mielonym.
                Ostatni tydzien przed wyplata starcza juz tylko na sam makaron...
                • efcia5 Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist 26.11.04, 10:36
                  Co za nonsens...
                  To ile twoim zdaniem zarabia netto "przeciętny Szwed"?
                  (Podaj też ile kosztują najtańsze parówki;))
                  Chcesz namiary na stronę SCB (statistik)?
              • efcia5 Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist 26.11.04, 10:30
                Nie. Nie pomyliło mi się.
                > Jeśli twierdzisz, że w prywatnej firmie w Szwecji można (w sensie prawnym) w
                > prywatnej firmie dobierać pracowników wg płci to obawiam się że za chwilę nie
                > ze mną bedziesz musiała polemizować lecz z wieloma kobietami z tego forum.


                Z faktami się nie polemizuje. Tak się składa, że mój mąż (Szwed) pracuje w
                takiej właśnie firmie.
                Nie, nie jest wcale striptizerem ;))
                Jest architektem, pracuje z samymi mężczyznami - jedna kobieta w firmie zajmuję
                się administracją.
                Właściciel nigdy nie miał z tego powodu żadnych nieprzyjemności i w ogóle ten
                temat tutaj *nie istnieje*.
                • Gość: Sebastian Re: Szwecja, wysmiewana przez grono antyfeminist IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 11:50
                  Przeczytaj jeszcze raz uważnie mój post.
                  Wyraźnie napisałem, że chodzi mi o ASPEKT PRAWNY.
                  Czy w Szwecji można np. napisać w ogłoszeniu, że pracodawca chce zatrudnić
                  MĘŻCZYZNĘ?
                  Czy nie istnieją przepisy o zakazie dyskryminacji przy zatrudnianiu?
                  To co ty piszesz jest dla mnie oczywiste. Naturalnym jest, że bzdurne przepisy
                  są omijane i lekceważone.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka