e_wok
14.01.05, 18:55
czyli "meska natura". Molestowanie seksualne zwyklo sie tlumaczyc nia
wlasnie. No bo skoro jest kobieta gdzies na podoredziu to "meska natura"
domaga sie dzialan o podtekscie (a wlasciwie tekscie) seksualnym, no bo jest
okazja (a okazja jest sama obecnosc kobiety). A w druga strone - kiedy
szefowa molestuje podwladnego? Coz to za molestowanie, przeciez "chetna"
kobieta to pochlebstwo dla "meskiej natury". Jest kobieta nastawiona
romansowo, "meska natura" przeciez nakazuje korzystac z okazji, wiec o
molestowaniu nie ma mowy - kto w nie uwierzy?