WOLNE ZWIAZKI!!!! PROSZE O POMOC!!!!

13.04.05, 21:12
Witam wszystkich. Jestem studentka socjologii. Bede brala udzial w debacie na
temat: wolny zwiazek czy malzenstwo. Moja grupa wylosowala, ze bedzie bronila
wolnych zwiazkow. Mam wielka prosbe o pomoc w znalezieniu argumentow pro
wolnozwiazkowych i jakis pomyslow na temat obalania podstawowych argumentow
za malzenstwami. Czemu ludzie wola wolne zwiazki? Kto je bardziej woli,
mezczyzni, czy kobiety? Bardzo prosze o pomoc. Z gory dziekuje.
    • Gość: mona Re: WOLNE ZWIAZKI!!!! PROSZE O POMOC!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 22:13
      Są bardziej partnerskie. W małżeństwie niestety to nie zawsze sie udaje. Ja
      jestem mężatka a moja siostra zyje w wolnym zwiazku i u nich obowiązki domowe
      łatwiej jest podzielić na pół. może mi coś do głowy przyjdzie to napisze:)
    • dokowski Pamiętajcie o fundamentach - o naturze ludzkiej 13.04.05, 22:59
      Większość mężczyzn instynktownie boi się wolnych związków, gdyż większościową
      strategią genów kobiecych jest grupowanie się w haremy wokół najwybitniejszych
      mężczyzn: władców, bogaczy oraz w ostateczności pozostałych mężczyzn stojących
      wysoko w hierarchii społecznej. Nawet jeśli kobieta zdecyduje się na związek z
      przeciętnym mężczyzną, to instynktownie będzie dążyć do pozyskania plemników od
      kogoś wybitniejszego niż partner.

      Mężczyźni oczywiście preferują związki, w których mogą całkowicie kontrolować
      swoje kobiety, tak aby uniemożliwić im pozyskiwanie plemników od lepszych
      samców. Kiedyś więc zdarzyło się, że sojusz przeciętnych mężczyzn wymusił
      wprowadzenie prawa, które by zapewniało każdemu dostęp do jednej samicy.
      Monogamia była pierwszym prawem, pierwszym zwycięstwem kultury (patriarchalnej)
      nad naturą (kobiety). Monogamia oznacza, że władcy i bogacze przegrali z ludem,
      że kobiety zostały zniewolone przez sojusz męskiej hołoty.
      • Gość: trevik Re: Pamiętajcie o fundamentach - o naturze ludzki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.04.05, 23:52
        Wiekszosc kobiet instynktownie boi sie wolnych zwiazkow, gdyz wiekszosciowa
        strategia genow meskich jest rozprzestrzenianie swojego materialu genetycznego
        na jak najwieksza liczbe kobiet (czy to z uzyciem sily, czy po dobroci - wazny
        jest tylko efekt), przede wszystkim tych najladniejszych, w ostatecznosci
        rowniez tych przecietnych jak i od biedy zupelnie brzydkich. Nawet jesli
        mezczyzna zdecyduje sie na zwiazek z zupelnie przecietna kobieta, to
        instynktownie bedzie dazyc do przekazania swoich plemnikow rowniez komus
        lepszemu niz partnerka.

        Kobiety oczywiscie preferuja zwiazki, w ktorych moga calkowicie kontrolowac
        swoich mezczyzn, tak, aby uniemozliwic im przekazywanie plemnikow innym kobietom
        i przez to utracic wsparcie konieczne do przezycia wlasnego potomstwa. Kiedys
        wiec zdazylo sie, ze sojusz przecietnych kobiet wymusil wprowadzenie prawa,
        ktore zapewnialo kazdej dostep do tylko jednego samca. Monogamia byla pierwszym
        prawem, pierwszym zwyciestem kultury (zakaz poligamii) nad natura (mezczyzny).
        Kazdy zakaz wolnych zwiazkow oznacza, ze atrakcyjne kobiety przegraly z
        przecietnymi, ze mezczyzni zostali zniewoleni przez sojuz zenskiej holoty.

        PS: Jak masz ochote, to mozemy sobie dalej w tym tonie popierd...ic
        • dokowski To tak jakbyś napisał, że kobiety mają więcej ... 14.04.05, 00:07
          Gość portalu: trevik napisał(a):

          > atrakcyjne kobiety przegraly z
          > przecietnymi, ze mezczyzni zostali zniewoleni przez sojuz zenskiej holoty.
          >
          > PS: Jak masz ochote, to mozemy sobie dalej w tym tonie popierd...ic

          ... mięśni w odpowiedzi na mój tekst mówiący, że mążczyźni mają więcej mięśni.
          Możesz sobie wierzyć, że kobiety są takie same jak mężczyźni, ale wystarczy, że
          spróbujesz w zdaniu zastąpić kobiety i mężczyzn miejscami, a otrzymujesz jawną
          bzdurę.
          • Gość: trevik Re: To tak jakbyś napisał, że kobiety mają więcej IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.04.05, 00:22
            Nie, nie sa takie same i pewnie niejedno z tego, co napisalem da sie podwazyc,
            Problem w tym, ze jesli juz probujesz uzasadniac co byloby wlasciwe dla kobiet i
            jaka holota kogo terroryzowala kryteriami jakosci uzyskiwanego potomstwa, to
            powinienes zaakceptowac wszystkie sposoby uzyskiwania jak najlepszego potomstwa
            dla kazdego z osobna, bo takim kryteriami powinni moc sie sugerowac zarowno
            kobiety jak i mezczyzni. Kobiety wtedy myslalyby w sposob zupelnie
            usprawiedliwiony o wiazaniu sie z jednym partnerem i robieniu go w konia poprzez
            uzyskiwanie kodu genetycznego od lepszych dawcow a zrzucanie ciezaru temu, ktory
            nic z dzieckiem wspolnego nie ma, faceci natomiast gwalciliby co popadnie,
            zwlaszcza kobiety ladne, aby zapewnic jak najlepszy material swojemu potomstwu.
            Swiat wtedy bylby piekny i zyloby sie nam wszystkim super.

            Ja jednak wierze, ze to iz w stabilnej demografii jest mniej-wiecej rownowaga
            liczebna kazdej z plcii ma jakies uzasadnienie - po prostu na jednego mezczyzna
            przypada jedna kobieta (w niewielkim zaokragleniu) i mozna uzasadniac to na tle
            religijnym (jak ja to uzasadnialbym), albo i nie (poprzez ewolucje, ze taki
            model jest najbardziej wlasciwy dla przetrwania gatunku). Twierdzenie jednak, ze
            naturalna, optymalna i dobra jest poligamia, bo to i tamto (bardzo wybiorczo
            koncentrujac sie na jakosci przekazywanego kodu genetycznego) wierz mi, ale jest
            czczym pieprzeniem i nie obejmuje wszystkich problemow zwiazanych z urodzeniem i
            utrzymaniem potomstwa przy zyciu.
            • dokowski Różne rodzaje doboru działają z różną siłą 14.04.05, 00:41
              Gość portalu: trevik napisał(a):

              > czczym pieprzeniem i nie obejmuje wszystkich problemow zwiazanych
              > z urodzeniem i utrzymaniem potomstwa przy zyciu.

              Najsilniej działa selekcja przez pasożyty i symbionty - w jednym pokoleniu może
              powstać zupełnie nowy gatunek.

              Dobór płciowy jest na drugim miejscu, a o nim tutaj pisałem.

              Na trzecim miejscu jest dobór krewniaczy a dopiero na czwartym jest to, co mi
              zarzuciłeś, że pominąłem.

              I jeszcze o analogiach w Twoim stylu. Spróbuj przenieść na kobiety wyjaśnienie
              ewolucyjne przyczyn gwałcenia kobiet przez mężczyzn.
              • Gość: trevik Re: Różne rodzaje doboru działają z różną siłą IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.04.05, 01:01
                > I jeszcze o analogiach w Twoim stylu. Spróbuj przenieść na kobiety wyjaśnienie
                > ewolucyjne przyczyn gwałcenia kobiet przez mężczyzn.

                To znaczy chodzi o dobor drugiej polowki materialu genetycznego metoda brutalnej
                sily? Trudno tego wymagac, bo kobiety sa fizycznie slabsze to raz, dwa z uwagi
                na konstrukcje faceta nie musza sie silowo starac, aby facet popuszczajac swoim
                popedom prawie wszystko przelecial - zrobi to najprawdopodobniej bez uzycia
                sily, chyba, ze kobieta jest juz totalnie nieatrakcyjna, albo on jest juz za
                bardzo "zarzniety".
                • vito77 Poczytajcie "Wojny plemników" Robina Bakera 14.04.05, 12:28
                  Zawarte są w niej ciekawe spostrzeżenia.
    • Gość: alee Re: WOLNE ZWIAZKI!!!! PROSZE O POMOC!!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.04.05, 00:11
      ja po prostu nie widze żadnych korzyści w byciu w związku zalegalizowanym.
      szczerze mowiąc to dla mnie żadna róznica(aha, jestem kobieta)
    • Gość: woman Re: WOLNE ZWIAZKI!!!! PROSZE O POMOC!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 00:22
      ja w koncu wzielam slub cywilny, bo nasze matki byly totalnie nieszczesliwe, a
      mi w sumie bylo wszystko jedno, ale uwazam, ze to troche glupie przysiegac komus
      milosc przed urzednikiem, swieckim czy koscielnym. albo sie chce z kims byc albo
      nie, po co ten swistek. nadmienie, ze ja mam 38 lat a maz 54. zwykle sie uwaza,
      ze jak sie wezmie slub, to zwiazek jest trwalszy. dla mie to bzdura, ludzie
      potem tylko zyja w hipokryzji.
    • Gość: kilkujadek Re: Małżeństwo to także instytucja prawna... IP: *.mad.east.verizon.net 14.04.05, 05:29
      Ciężko Ci będzie znaleźć argumenty przeciwko zawieraniu małżeństw, gdy rozumiemy
      je jako akt prawny. Owszem, można wtedy próbować zagdybać interlokutora na
      śmierć (gdyby zmienić prawo, to...), ale to nie jest dobra linia ataku.
      W Twojej sytuacji próbowałbym sobie znaleźć argumenty ukazujące, że ochrona
      prawna małżeństwa na niewiel się zdaje, bo...

      Moim zdaniem 'wolne związki' to taki koncept dla dzieci i młodzieży. Większość
      tak ma, ale potem zwykle się z tego wyrasta.

      (-) Kilkujadek

      PS. WOLNE ZWIĄZKI kontra 'JEDEN ZWIĄZEK W JEDNYM ZAKŁADZIE'...
      • red_one Re: Małżeństwo to także instytucja prawna... 14.04.05, 08:41
        osobiscie nie rozumiem pedu do malzenstwa. spowodowane jest to marzeniem
        dziewczyn: suknia slubna? rodzice maja duzo do powiedzenia, bo w naszym
        spoleczenstwie wciaz pomagaja finansowo dzieciom i potem wymagaja
        posluszenstwa? katolicyzm gra duza role tez.
        jestem przeciwna rejestrowaniu uczuc. zyje w wolnym zwiazku juz 13 lat i jesli
        sie podejdzie do tego powaznie, nikt na tym nie cierpi.
        sporo czytalam na forum o tym i glownym argumentem przeciw jest: "zyli bez
        slubu, on odszedl i zostawil ja z dzieckiem. zostala glupia na lodzie."
        alimenty na dziecko facet i tak jest zobowiazany placic, bo uznal dziecko. wiec
        to nie jest powod do slubu. troche inaczej sprawy sie maja z majatkiem. brak
        regulacji prawnych. ale jesli zyjecie i planujecie przyszlosc, to kupujac dom -
        rejestrujecie go na pol. to samo z pozostalymi dobrami materialnymi. wtedy
        dziewczyna nie zostaje na lodzie i slub malo/nic nie zmienia w aspekcie prawnym.

        uczucia - dla mnie wazne jest prawo wyboru. musze miec swiadomosc, ze moge
        odejsc w kazdej chwili i on tez. i to zmusza nas do wlozenia wiekszego wysilku
        w zwiazek.

        mamy troche inna sytuacje, bo mieszkamy w holandii, gdzie "mieszkanie razem"
        jest oficjalna instytucja i znam wiecej par wolnych niz po slubie.

        mysle, ze w polsce duzy problem stanowi tez to, ze jest to cos nowego i brak
        jest slow na okreslenie takich zwiazkow. konkubinat ma negatywne brzmienie.
        wiem tez z doswiadczenia, np moja mlodsza siostra oswiadczyla mi, ze nazywa
        mojego faceta moim mezem, bo opowiadajac kolezankom o nim jako o moim chlopaku -
        wciaz jest pytana - to nowy chlopak? w polsce "chlopak" to termin przejsciowy
        do narzeczonego i meza. nie mozna miec chlopaka cale zycie.
        tak samo moj tata. zalatwiajac cos oficjalnego w biurze powiedzial: corka z
        mezem. nazewnictwo ozdwierciedla jak powazny jest zwiazek. niestety.

        jak masz jakies pytania - pisz tu lub na priva. chetnie odpowiem.

        powodzenia.
        • Gość: trevik Re: Małżeństwo to także instytucja prawna... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 14.04.05, 09:13
          Sposob pojmowania zwiazku "wolnego" na tej zasadzie, na ktorej Ty to pojmujesz
          ma coraz to mniej wspolnego ze zwiazkiem prawdziwie wolnym - wiele srodowisk
          wklada wiele wysilku aby prawnie zinstytucjonalizowac wolne zwiazki jako
          malzenstwa light i tyle. Prawo do dziedziczenia, prawo do wspolwlasnosci, prawo
          do adopcji dzieci, prawo do wspolnego opodatkowania, generalnie wszystko oprocz
          trudnosci w opuszczeniu partnera - taka schizofrenia, w ktorej otrzymuje sie
          prawo do posiadania majatku partnera (malo kto tak patrzy, ze akurat swoj
          majatek dzieli jak w malzenstwie, poza tym taka chata na pol to potrafi ladnie
          przywiazac a na pewno bardziej niz jakis papier, ktory podpisuje dwoch
          golodupcow) a nie otrzymuje gwarancji opieki od partnera (wszyscy raczej patrza
          na to, ze nikt ich nie zmusza do pozostania z partnerem). Zalegalizowany wolny
          zwiazek to prawdziwa wspolnota egoistow, nic wiecej, nic mniej. Do tego zreszta
          juz doszlo, ze coraz wiecej domaga sie dodatkowo takiej edukacji spoleczenstwa,
          aby na zwiazki partnerskie (lebenspartnerschaft - dobrze tlumacze?) bylo
          identyczne spojrzenie spoleczne jak na malzenstwo, bo niby nie sa niczym gorszym.

          Takze w pierwszym kroku przy jakimkolwiek mysleniu o wolnych zwiazkach musi sie
          adwokatka tychze prawdopodobnie zdecydowac, czy bedziesz optowaa za prawdziwie
          wolnymi zwiazkami, czy za tymi malzenstwach light na ktore naprawde jest moda na
          zachodzie - wolne zwiazki szerzej znane byly tylko wsrod hipisow i jakos maja
          slabe wziecie.
          • red_one Re: Małżeństwo to także instytucja prawna... 14.04.05, 09:37
            i zostalam egoistka. tego jeszcze nie bylo :o)

            mysle, ze adwokatka ma na mysli wolne legalne zwiazki. nie wiem jak to w
            niemczech zwa, tu to jest "samenwonen".

            > Do tego zreszta juz doszlo, ze coraz wiecej domaga sie dodatkowo takiej
            edukacji >spoleczenstwa, aby na zwiazki partnerskie (lebenspartnerschaft -
            dobrze >tlumacze?) bylo identyczne spojrzenie spoleczne jak na malzenstwo, bo
            niby nie sa niczym gorszym.

            a dlaczego myslisz, ze sa gorsze? o co chodzi w malzenstwie? kochac, szanowac,
            budowac. to samo w tych zwiazkach. a to, ze brak slubu? to jest ten wielki
            minus?
            • Gość: trevik Re: Małżeństwo to także instytucja prawna... IP: *.dip.t-dialin.net 14.04.05, 10:41
              Ja juz to Tobie napisalem - generalnie chodzi o to, aby zostawic pewne
              przywileje wynikajace z malzenstwa; glownie te panstwowe, bo to reszta
              podatnikow za nie zaplaci, jak prawa do emerytury po drugiej stronie, wspolne
              ubezpieczenia, wspolne opodatkowanie itd. czyli elementy polityki tzw.
              prorodzinnej, ale nie tylko bo psychologicznie zwolennicy "wolnych" zwiazkow
              chca czasem jeszcze pewnych gwarancji od partnera (jak wspolny majatek - to w
              gruncie rzeczy pewien "bezpiecznik" przed gwaltownym opuszczeniem, nawet jesli
              ktos nie zdaje sobie z tego sprawy), ale nie takich, ktore im samym za bardzo
              utrudnialyby odejscie.

              To taki brak konsekwencji i schizofrenia: albo ktos jest zwolennikiem prawdziwie
              wolnego zwiazku bez regulacji i wara od traktowania przez panstwo takiego
              zwiazku jak malzenstwo (bo malzenstwem sie brzydza, szkoda, ze nie jego
              przywilejami, ktore jednak maja pewne uzasadnienie w interesie demograficznym
              panstwa), albo malzenstwo. Lebenspartnerschaft (tak sie to tutaj nazywa, na
              razie dotyczy glownie pedalow, bo na malzenstwa niemcy jednak maja spojrzenie
              dosyc konserwatywne) nie jest prawdziwie wolnym zwiazkiem - przypomina mi raczej
              wyjadanie rodzynkow z tortu.

              > a dlaczego myslisz, ze sa gorsze? o co chodzi w malzenstwie? kochac, szanowac,
              > budowac. to samo w tych zwiazkach. a to, ze brak slubu? to jest ten wielki
              > minus?

              Nie tyle w malzenstwie, co w rodzinie a malzenstwo poprzez formalny kontrakt
              stanowi pewne umocnienie fundamentu rodziny, wbrew temu co miliony lewakow na
              tym swiecie mowia, jednak podejscie psychologiczne malzonkow do malzenstwa
              poprzez ustalenie formy prawnej jest inne, niz ludzi, ktorzy zyja bez tego.
              Oczywiscie ma to dalsze konsekwencje na przyszlosc w postaci wychowania dzieci,
              jak one sie czuja w takiej rodzinie i jak sa wychowywane. Wolny zwiazek !=
              malzenstwo, bo w pewnych sprawach jest wyraznie gorszy. Co wcale nie znaczy, ze
              w pewnych sprawach nie musi byc lepszy - gdy para dzieci nie chce i robi
              wszystko, aby ich nie miec, w zasadzie malzenstwo nie jest im tak potrzebne,
              chyba nawet nie jest wskazane.

              I aby nie bylo watpliwosci: jestem wrogiem rozdawania przywilejow panstwowych
              parze wspolnie zyjacych singli - czy sie to nazywa zwiazek partnerski, czy
              malzenstwo, ktore nie planuje dzieci, bo nie roznia sie w kontekscie interesow
              panstwa od samotnie zyjacych singli.


              Gruss,

              T.
              • red_one Re: Małżeństwo to także instytucja prawna... 14.04.05, 10:55
                trevik,

                bede sie streszczac, bo mnie czas goni, rozpisze sie pozniej, ale..

                jesli panstwo legalizuje "zycie razem" wraz ze wszystkimi jego aspektami (
                renty, alimenty, dobra materialne) i brak wlasciwie tylko slubu, to twoj cytat

                > I aby nie bylo watpliwosci: jestem wrogiem rozdawania przywilejow panstwowych
                > parze wspolnie zyjacych singli - czy sie to nazywa zwiazek partnerski, czy
                > malzenstwo, ktore nie planuje dzieci, bo nie roznia sie w kontekscie interesow
                > panstwa od samotnie zyjacych singli.

                nie jest prawdziwy. bo wtedy sa to single zyjacy wlasciwie w takiem samym
                zwiazku jak malzenstwo, ale bez slubu. o jeden papier mniej, chociaz tez nie
                jestm pewna, bo przeciez wolny zwiazek trzeba zglosic do gminy. interes panstwa
                jest nienaruszony.

                noo.. odnosze to do holandii. zdaje sobie sprawe, ze polska jest mocno do tylu
                w tej dziedzinie. a niemcy w srodku? :o)
                • vito77 jedna uwaga 14.04.05, 11:35
                  Danie wolnym związkom przywilejów małżenstw spowoduje, że będą one musiały być
                  w jakimś stopniu sformalizowane tj.
                  - trzebabędzie je zgłaszać, czy rejestrować,
                  - wyjście z tego związku też będzie w pewnym stopniu sformalizowane,
                  - powstałe spory majątkowe, czy podział majątku pewnie nadal będzie musiał
                  przeprowadzać sąd.

                  Tak więc taki związek będzie pewną formą czystego ślubu cywolnego. Tak więc nie
                  będzie do końca wolnym związkiem. Może łatwiej będzie się rozstć ale powstałe
                  spory majątkowe mogą znacznie przedłużć wyjście z niego tak jak w zwykłych
                  rozwodach.
                  • Gość: trevik Re: jedna uwaga IP: *.dip.t-dialin.net 14.04.05, 12:14
                    Czyli wniosek jest taki, ze "wolne" zwiazki maja tym wiecej zwolennikow wsrod
                    tzw. normalnych ludzi (hipisow trudno zaliczyc do tej grupy, powiedzmy, ze
                    normalni to ci, ktorzy sa w stanie jako-tako utrzymac cywilizacje a nie tylko na
                    niej pasozytowac) im mniej sa faktycznie wolne i im wiecej maja roznych
                    zabezpieczajacych regulacji.

                    Po prostu wyglada na to, ze niektorym czkawka odbija sie samo slowo malzenstwo,
                    wiec go nie zawieraja a z drugiej strony probuja wciskac regulacje, ktore
                    wlasnie byly zarezerwowane dla malzenstwa wlasnie do zwiazkow "wolnych". Ale ja
                    gotow jestem sie zalozyc, ze minie znow kilkadziesiat lat i jakas grupa (a moze
                    juz nawet tacy sa) zacznie krzyczec, ze nie beda rejestrowac sie w gminach, bo
                    uczucia "zarejestrowane" im nie odpowiadaja, tylko chca zyc jak ludzie wolni...
                    potem zaczna sie upominac o coraz to wiecej... itd. i tak w kolko jak ten waz,
                    co swoj ogon zre.
    • vito77 Re: WOLNE ZWIAZKI - kobieta może zostac na lodzie 14.04.05, 09:09
      Prawda jest taka, że instytucja małżeństwa daje słabszej stronie (finansowo,
      życiowo) w związku większe zabezpieczenie. Po pierwsze:
      - dzieci, w przypadku wolnych zwiazków są pewne problemy prawne z ojcostwem,
      nazwiskiem itp.
      - w przypadku śmierci ojca dziecko dostanie rentę - w wolnum związku raczej nie.
      - jeżeli nie spisano intercyzy to majątek nabyty w okresie trwania małżeństwa
      dzielony jest po połowie w przypadku rozwodu. W przypadku wolnego związku nie
      ma tego, w przypadku rozstania jedna ze stron może zostać na lodzie.
      - za nim człowiek się rozwiedzie często się zastanowi dwa razy. Rozwód jest
      czasochłonny, kosztowny. W wolnym związku po pierwszej lepszej kłótni można
      wyjść zabierając swoje rzeczy.
      - jeżeli po rozwidze była żona lub mąż wpadliby w biedę (bo nie pracowali
      zajmowali sie domem) to sąd może nakazać płacić dla tej osoby alimenty.

      Podsumowując
      Po 5 latach na ogół każdy zwiazek przeżywa kryzys. Prawie każdy meżczyzna
      zaczyna myśleć o innej partnerce często młodszej. Tak więc jeżeli wolny związek
      przeżywa kryzys to szybko może się rozpaść a storona "słabsza finansowo"
      zostanie na lodzie.
      Generalnie jeżeli:
      planujemy mieć dzieci z daną osobą,
      wydaje nam się że jest to ta właściwa osoba to małożenstow będzie miało sens.
      No i jeszcze wspólne opodatkowani, czasami jest to rocznie ładnych kilka
      tysiączków zaoszczędzonych (jeżeli jeden z małzonków zarabia znacznie więcej).
      • red_one Re: WOLNE ZWIAZKI - kobieta może zostac na lodzie 14.04.05, 09:25
        > - dzieci, w przypadku wolnych zwiazków są pewne problemy prawne z ojcostwem,
        > nazwiskiem itp.

        z tego co wiem, to akurat z tym problemow nie ma. rozmawialam z prawniczka na
        forum i ten punkt odpada. alimenty sie sadzi jak na meza.

        > - w przypadku śmierci ojca dziecko dostanie rentę - w wolnum związku raczej
        nie.

        no na ten temat tzreba by bylo poszukac artykulow prawnych. nie bede sie
        klocic :o)

        > - jeżeli nie spisano intercyzy to majątek nabyty w okresie trwania małżeństwa
        > dzielony jest po połowie w przypadku rozwodu. W przypadku wolnego związku nie
        > ma tego, w przypadku rozstania jedna ze stron może zostać na lodzie.

        tak samo jest za granica. trzeba sie zarejsetrowac w gminie, ze zyje sie razem.
        na oko nikt nigdzie niczego nie akceptuje. tylko w polsce brak tego podejscia,
        mysle, ze z braku doswiadczenia w tej dziedzinie. mieszka sie razem poki dobrze
        nie myslac o przyszlosci. a potem placz.

        > - jeżeli po rozwidze była żona lub mąż wpadliby w biedę (bo nie pracowali
        > zajmowali sie domem) to sąd może nakazać płacić dla tej osoby alimenty
        > No i jeszcze wspólne opodatkowani, czasami jest to rocznie ładnych kilka
        > tysiączków zaoszczędzonych (jeżeli jeden z małzonków zarabia znacznie więcej).
        >

        no, niestety - brak regulacji prawnych. chociaz sprawdzilabym to jeszcze
        dokladniej. jak to jest w przypadku wspolnoty majatkowej, intercyzy.

        > - za nim człowiek się rozwiedzie często się zastanowi dwa razy. Rozwód jest
        > czasochłonny, kosztowny. W wolnym związku po pierwszej lepszej kłótni można
        > wyjść zabierając swoje rzeczy.

        tu wazne jest podejscie indywidualne czlowieka. polska mentalnosc bym
        powiedziala. jak wolny zwiazek, to wszyscy mysla, ze jedno trzasniecie drzwiami
        i koniec. ja uwazam, ze wlasnie dlatego, ze para wie jak latwo odejsc - stara
        sie bardziej i klotni jest mniej. wyjsc zawsze mozna, z malzenstwa tak samo.
        dluzej tylko trwa zalatwianie formalnosci i drozej.

        > Po 5 latach na ogół każdy zwiazek przeżywa kryzys. Prawie każdy meżczyzna
        > zaczyna myśleć o innej partnerce często młodszej. Tak więc jeżeli wolny
        >związek przeżywa kryzys to szybko może się rozpaść a storona "słabsza
        >finansowo" zostanie na lodzie.

        masz na mysli to, ze w malzenstwie facet znajduje sobie kochanke i ciagnie
        podwojne zycie dopki mu kryzys nie minie. a w wolny zwiazek sie rozpada? to ja
        poprosze to drugie. przekonales mnie :o)
        • vito77 Re: WOLNE ZWIAZKI - kobieta może zostac na lodzie 14.04.05, 10:41
          Jeżeli mówimy o sytuacji w Polsce to instytucja małżenstwa daje stronie
          słabszej finansowo (a często jest to kobieta bo w większosci przypadków zajmuje
          się dzieckiem) większe zabezpieczenie.
          Jeżeli jest rozdzoelnosć majątkowa to niestety nie mozna się rzoliczc wspólnie
          przed fiskusem.

          >ja uwazam, ze wlasnie dlatego, ze para wie jak latwo odejsc - stara
          > sie bardziej i klotni jest mniej.
          To nie argument w sytuacji kiedy przychodzi kryzys w małżeństwie i ludzie
          różnie do niego podchodzą. Jeden może bedzie się starał a drugi zabierze rzeczy
          i wyjdzie.
          Kobieta może siedzieć w domu i zajmowac się dziećmi ale w przypadku rozstania
          zostanie na lodzie jak żyła w konkubinacie i nic nie będzie miała do kasy męża
          zgromadzonej na jego koncie bankowym, kupionych samochodów, chociarz w domu
          tyrała.
          Z tego co wiem to w przypadku rozwodu dzielone są środki zgromadzone na
          funduszach emerytalnych. Konkubinat tego nie daje.
          Jeżeli w Polsce da sie konkubinatowi takie prawa jak małżenstwu to spora cześć
          korzyści z małżenstwa zniknie ale obecnie tak nie jest.
          Niemniej smam ceremonia ślubu jest miłą i podniosłą chwilą w często monotonnym
          życiu. Jest co powspominać.

          To że komuś ułzyło się w konkubinacie nie oznacza że tak układa sie wszystkim.
          Nie na darmo mówi się o męskim kryzysie wieku średniego. Można powiedzieć, że
          małżenstwo zawiera w sobie pewną formę ubezpieczenia od pozostanie jednej ze
          stron na lodzie po rozstaniu.
          Z drugie strony to wolne związki bardziej leżą facetom i częściej kobiety dążą
          do zawarcia małżeństwa szczególnie ok. 30.


    • red_one tak dla wiadomosci 14.04.05, 11:01
      to dodam, ze olikra zalozyla ten watek gdzie mogla. jest na kobiecie i
      towarzyskim i jeszcze pewnie na kilku.
      • olikra Re: tak dla wiadomosci 14.04.05, 19:36
        W ramach sprostowania. Zalozyłam na kilku, owszem. Bo przypuszczam, ze nie
        wszystkie osoby wchodza tylko na feminizm, czy kobiete. A mi chodzilo o jak
        najwieksza liczbe wypowiedzi na ten temat. Debata byla dzisiaj. Moglam wpasc na
        ten pomysl wczesniej, zeby zalozyc to forum. Aleniestety wpadlam dopiero
        wczoraj. Musze powiedziec, ze wywiazaly sie naprawde ciekawe dyskusje. I za to
        chcialabym wszystkim serdecznie podziekowac. Ale niestety debata zostala
        przegrana z kretesem. Mowi sie trudno i studiuje sie dalej. Ale dyskutowac na
        ten temat mozna dalej, bo to temat rzeka. :-)
        • Gość: tomek Re: tak dla wiadomosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 22:50
          Ale niestety debata zostala
          > przegrana z kretesem.

          To było do przewidzenia. Ten, kto wymyślił małżeństwo nie był wcale taki głupi:)
          • olikra Re: tak dla wiadomosci 15.04.05, 18:31
            Zgadzam się w stu procentach. :-)
    • kr_kap Re: WOLNE ZWIAZKI!!!! PROSZE O POMOC!!!! 14.04.05, 22:26
      Zawarcie związku małżeńskiego jest rytem przejścia, jednym z wielu.

      1. bardzo ważnym dla uczestników, bardzo ważnym dla ich otoczenia - jeśli
      rozwinąć,to będzie argument za
      2. bardzo nieważnym dla uczestników, obojętnym dla otoczenia - jeśli rozwinąć,
      to będzie argument przeciw

      W ogóle samo myślenie na ten temat to niebywale mozolna sprawa, bo trzeba rozważyć:
      - wolny związek jako pierwszy czy jako kolejny;
      - wiek uczestników;
      - płeć uczestników;
      - uczestnicy dzietni czy bezdzietni; (według mnie to jeden z bardziej
      interesujących układów do rozważenia - związek dwojga ludzi, katolików, z
      których żadne nie jest rozwodnikiem, a mających dzieci, acha - i nie
      deklarujących się jako hipisi, feministki czy cykliści ;) Osobiście znam tylko
      kilka takich par.
      - jak wyznaczyć granice czasowe wolnego związku - kiedy już można mówić, że to
      wolny związek a nie na przykład życie ze sobą "na próbę", w perspektywie ślub,
      który może się nigdy nie zdarzyć, albo życie latami ze sobą, bez planów
      ślubnych, bez chęci posiadania potomstwa, a tu ups, jednak dzidziś i co teraz
      pierwsza klaso?



    • gdgt Re: WOLNE ZWIAZKI!!!! PROSZE O POMOC!!!! 15.04.05, 19:08
      nie wiem, czy bylo to podnoszone na forum, bo nie mam czasu czytac wszystkiego,
      ale zaleta wolnego zwiazku jest mozliwosc natychmiastowego i bezkosztownego
      zakonczenia zwiazku. Niestety, poznajemy partnera (partnerke) dopiero po jakims
      czasie. Jesli nie pasujemy do siebie, wolny zwiazek mozna zakonczyc bez sprawy
      rozwodowej i bez opowiadania sedzi (sedzinie) o roznych, np. lozkowych,
      sprawach. A co to jest rozwod wiedza tylko ci, ktorzy to gehenne przechodzili:
      to zabiera lata, tysiace zlotych i mnostwo nerwow. I bardzo czesto konczy sie
      trauma, szokiem i innymi nieprzyjemnymi stanami.
      Lekarstwem na to jest albo wolny zwiazek, albo odpowiednio dlugi okres
      narzeczenstwa. Pozdrawiam
Pełna wersja