Dodaj do ulubionych

W ramach linkowania: "Ladies against feminism"

14.11.05, 12:58
No właśnie - taka strona, którą swojego czasu znalazłem w sieci, "Damy
przeciw feminizmowi":

www.ladiesagainstfeminism.com/

Linkuję, bo może kogoś zainspiruje do jakiejś dyskusji, czy coś :) Jest to
strona w sumie religijna, promująca (bardzo konserwatywną) chrześcijańską
kobiecość itd. Jednocześnie sprawia wrażenie nawet inteligentnej - na pewno
widywałem bardziej prymitywne "antyfeministyczne" strony w sieci.

To tak w ramach ciekawostek...
Obserwuj wątek
    • bleman Re: W ramach linkowania: "Ladies against feminism 14.11.05, 21:59
      Fajne obrazki.
      ;-)

      A tresc...nie lubie religijnego belkotu.
      • stephen_s A tak :) 15.11.05, 00:01
        Obrazki są jak najbardziej w moim guście :)
        • kochanica-francuza Re: A tak :) 15.11.05, 00:04
          stephen_s napisał:

          > Obrazki są jak najbardziej w moim guście :)
          >
          Hłe, hłe. A wkleić ci zdjęcie zdeformowanych żeber w gorsecie?
          • stephen_s Re: A tak :) 15.11.05, 00:04
            > Hłe, hłe. A wkleić ci zdjęcie zdeformowanych żeber w gorsecie?

            Ale przecież wiesz, że gorsetu to ja nie popieram :)
            • kochanica-francuza Re: A tak :) 15.11.05, 00:07
              stephen_s napisał:

              > > Hłe, hłe. A wkleić ci zdjęcie zdeformowanych żeber w gorsecie?
              >
              > Ale przecież wiesz, że gorsetu to ja nie popieram :)
              >
              Serio? A to co innego.
              • stephen_s Re: A tak :) 15.11.05, 00:10
                No serio. Ile razy muszę mówić, że wiktoriańską modę lubię, ale z pominięciem
                gorsetu? :)

                Doskonale sobie zdaję sprawę, co to było...
    • marti_xxx Re: W ramach linkowania: "Ladies against feminism 14.11.05, 22:47
      Wybacz, Stefan, ale moze mnie oswiecisz, co w tej stronie jest "nawet
      inteligentnego"?

      Pozdrawiam,

      Marti
      • kochanica-francuza Re: W ramach linkowania: "Ladies against feminism 14.11.05, 23:20
        marti_xxx napisała:

        > Wybacz, Stefan, ale moze mnie oswiecisz, co w tej stronie jest "nawet
        > inteligentnego"?

        Forma , misiu. Forma, w jakiej treść została przestawiona. Nie jest to np.
        bełkicik "feministki są głupie i nie mają cyców",jakiego kupa w necie.
      • stephen_s Re: W ramach linkowania: "Ladies against feminism 14.11.05, 23:58
        > Wybacz, Stefan, ale moze mnie oswiecisz, co w tej stronie jest "nawet
        > inteligentnego"?

        Jak napisała Kochanica - forma. Te panie mają swoją wizję świata, jak pisałem -
        mocno konserwatywną, ale przedstawiają ją w sposób kulturalny i spokojny. Wręcz
        przyznają, że nie uważają się za wszystkowiedzące, nie twierdzą, że życie
        rodzinne jest idealne, że Kościół nie ma swoich ciemnych stron, zapraszają do
        dyskusji... Wierz mi, to jest coś. Widziałem trochę
        innych "antyfeministycznych" stron w sieci - i są o wiele bardziej bełkotliwe i
        agresywne.

        Może wynika to z tego, że to strona o kobietach dla kobiet pisana przez
        kobiety. Nie zaś strona, gdzie prymitywni "macho" próbują udowodnić, czemu
        kobiety są gorsze i mają słuchać się mężczyzn.
        • evita_duarte Re: W ramach linkowania: "Ladies against feminism 15.11.05, 04:30
          I wszystko bylo byloby ok gdyby ta strona byla pro... czemustam a nie
          against... czemustam. Bedac przeciuwko zdaja sie twierdzic, ze ich wizja zycia
          jest lepsza od onnej, a ztym juz sie nie zgodze. Moim zdaniem kazdy pomysl na
          zycie jest swietny tak dlugo jak uszczesliwia danego czlowieka.
          • stephen_s Re: W ramach linkowania: "Ladies against feminism 15.11.05, 11:14
            No fakt, tym niemniej - w tym swoim byciu "anty" one są mimo wszystko raczej
            kulturalne...
        • marti_xxx Re: W ramach linkowania: "Ladies against feminism 16.11.05, 11:39
          Niestety dla mnie forma nie ma nic wspolnego z inteligencja...
          To troche tak jakbys ocenial IQ czlowieka po dobrze skrojonym garniturze.

          Moze sie nie ludze juz, ze strony typu "zapraszanie do dialogu" czy ladne
          obrazki - roznia sie czyms od stron o niezaspokojonych babochlopach. Tylko
          mydla oczy... :(

          Ale estetycznie, rzeczywiscie, niczego sobie.

          Pozdr,

          m
          • stephen_s Re: W ramach linkowania: "Ladies against feminism 16.11.05, 12:12
            > Niestety dla mnie forma nie ma nic wspolnego z inteligencja...
            > To troche tak jakbys ocenial IQ czlowieka po dobrze skrojonym garniturze.

            No, to trochę zły przykład. Chodzi raczej o sytuację, gdy np. ktoś mówi "Nie
            akceptuję aborcji, ale rozumiem, ze są osoby, które widzą przesłanki
            przemawiające za nią". Różni się to trochę od sytuacji, gdy ktoś inny
            twierdzi "Aborcja to zło, a kto ją popiera, ten jest nazistą!!!".

            Podobnie patrzę na tę stronę... System wartości tych pań jest mi obcy, ale
            widzę, że wyrażają go z pewnym umiarkowaniem i zdolnością do krytycyzmu.

            > Moze sie nie ludze juz, ze strony typu "zapraszanie do dialogu" czy ladne
            > obrazki - roznia sie czyms od stron o niezaspokojonych babochlopach. Tylko
            > mydla oczy... :(

            A ja jednak uważam, że nawet wśród ludzi o bardzo odmiennych od naszych
            poglądach warto doceniać spokój i brak agresji. Naprawdę, nie każdy
            konserwatysta jest krwiożerczym oszołomem...
    • kochanica-francuza "Kobiecość i Skromność" 15.11.05, 00:09
      no niech ja skoczę!...

      www.ladiesagainstfeminism.com/artman/publish/cat_index_16.shtml
      (zdjątko w sam raz dla stepha)
      • stephen_s Hehe... 15.11.05, 00:13
        Zajrzyj tu:

        www.ladiesagainstfeminism.com/artman/publish/article_2172.shtml

        i tu:

        www.ladiesagainstfeminism.com/artman/publish/article_108.shtml

        Mówiłem, obrazki zupełnie jak dla mnie ;)))
        • nietakasama Re: Hehe... 15.11.05, 00:16
          Modern Womanhood - nie ma to jak leciec na stereotypach.
          Tworyc tej strony mieli chyba jakies traumatyczne doswiadczenia :)
          No ja tak jednak nie
          wygladam:www.ladiesagainstfeminism.com/images/modernwomanportrait.jpg
          • abaddon_696 Re: Hehe... 15.11.05, 00:19
            Wiem, wiem, masz hairy do pasa:)
            Swoją drogą, nie mam nic przeciwko wyglądowi na "chłopczycę".
            • stephen_s Re: Hehe... 15.11.05, 00:22
              > Swoją drogą, nie mam nic przeciwko wyglądowi na "chłopczycę".

              Alez ja też nie :) Jak parę lat temu robiłem komiks, to główna bohaterka
              dokładnie tak wyglądała :)
            • nietakasama Re: Hehe... 15.11.05, 00:23
              Ja też nie, luz, kto jak chce byle było czysto :)
              Tylko niech mi nikt nie wmawia ze taki model jest typem
              klasycznym "wspolczesnej kobiecosci"

              Moze w hameryce kobiety latają w za dużych portkach bez linii, trampkach i
              kurtkach po starszym bracie, strzygą sie tez na brata i stoja w rozkroku, ale
              jakos na naszych ulicach jeszcze takiego standardu nie zauważyłam :)
              • stephen_s Re: Hehe... 15.11.05, 00:25
                > Tylko niech mi nikt nie wmawia ze taki model jest typem
                > klasycznym "wspolczesnej kobiecosci"

                No właśnie :) Akurat z "współczesną amerykańską kobiecością" kojarzy mi się
                obrazek cheeleaderki na obcasach, a nie chłopczycy...
                • abaddon_696 Re: Hehe... 15.11.05, 00:31
                  > No właśnie :) Akurat z "współczesną amerykańską kobiecością" kojarzy mi się
                  > obrazek cheeleaderki na obcasach, a nie chłopczycy...

                  Ale cheerleaderki z reguły są szczupłe i ładne (wiem bo żyłem długo w USA) więc
                  raczej nie są najlepszym statystycznym modelem kobiety amerykańskiej -
                  proponuję pochodzić po centrum jakiegoś wielkiego miasta typu Philadelphia czy
                  Detroit.
              • kochanica-francuza Re: Hehe... 15.11.05, 00:28

                >
                > Moze w hameryce kobiety latają w za dużych portkach bez linii, trampkach i
                > kurtkach po starszym bracie, strzygą sie tez na brata i stoja w rozkroku, ale
                > jakos na naszych ulicach jeszcze takiego standardu nie zauważyłam :)

                No ja wyglądałam podobnie. Ale to była ostentacyjna modern - antiwomanhood (z
                powodów osobistych, a wcale nie feministycznych, hehe)

                Poza tym niedługo znowu będę pewnie tak wyglądać,

                bo żadne ładne ciuchy damskie na mnie nie pasują,

                a to co jest w sklepach dla grubych (mam rozmiar 44/46to tak na styk, bo w
                większości sklepów jest do 42, ) to
                jest śmiech na sali.

                Producenci - do maszyn!!!!!!!!!!!!!!!!
              • abaddon_696 Re: Hehe... 15.11.05, 00:28
                > Tylko niech mi nikt nie wmawia ze taki model jest typem
                > klasycznym "wspolczesnej kobiecosci"

                Nie, ale jest coraz bardziej popularny.
                W dzisiejszych czasach taki wygląd to zwyczajna wygoda dla kobiety, przecież
                nie macie monopolu na samodoskonalenie się - faceci przecież też na ogół
                strzygą się króciutko i ubierają luźnie.
                • nietakasama Re: Hehe... 15.11.05, 00:30
                  Nie zauważyłam.Raczej przeraża mnie zalew tandetnej golizny i full-makijażu.
                  • abaddon_696 Re: Hehe... 15.11.05, 00:32
                    nietakasama napisała:

                    > Nie zauważyłam.Raczej przeraża mnie zalew tandetnej golizny i full-makijażu.

                    No bo Polska jest między zachodem a Ukrainą:)
              • evita_duarte Re: Hehe... 15.11.05, 04:40
                nietakasama napisała:


                >
                > Moze w hameryce kobiety latają w za dużych portkach bez linii, trampkach i
                > kurtkach po starszym bracie, strzygą sie tez na brata i stoja w rozkroku, ale
                > jakos na naszych ulicach jeszcze takiego standardu nie zauważyłam :)


                Nie nie nie. Hamerykanki nie lataja ani jak ta dziewucha ani tez jak
                cheerleaderki. Ulubiony stroj to biodrowki i krotka bluzka a ztego wszystkiego
                wycieka tluszcz. Ciezko jest kupic mal;e ciuchy...
                • zlotoslanos Re: Hehe... 15.11.05, 10:26
                  Mam zdjęcia psiółki Polki mieszkającej w Niemczech,z pobytu na Florydzie.Nie
                  raz były przyczyną żartów ,zagadek -kto naliczy nań ,więcej
                  tłuścioszków.Pośrodku piękna szczuła blondyna,szykowna Europejka...a w około
                  tłum,ulica tłustych,nijakich ludzi.Od dzieci już poczynając.W szortach
                  pomarszczonych w kroku,bluzach może nie powyciąganych a porociąganych na
                  pewno.Każdy w ręku dzierży fastfooda.Ten luz amerykański,o którym tyle się mówi
                  jest ok ale nie w stylu,ubiorze i wyglądzie.
                  • evita_duarte Re: Hehe... 15.11.05, 17:57
                    Ja tez mam takie zdjecia. Zwlaszcza na poczatku to jest zaskakujace, bo u nas
                    jak widzimy pietnastolatke co wazy ok. 150 kilo to myslimy: Cukrzyca albo inna
                    choroba. A w Stanach to jest na porzadku dziennym. Ja tutaj przytylam tez
                    calkiem sporo chociaz fastfoodow nie jadlam. Ale to juz gdzies pisalam we
                    wszystkim syrop... blach.
                    PS. Zlota gdzies ty byla przez ostatnie dni? Stesknilam sie :)
                    • nietakasama Re: Hehe... 15.11.05, 23:15
                      heh, ja ta nigdy w hameryce nie widziałam, bylam tylko w Europie i pocztowki
                      oraz zdjęcia od znajomych tez tylko z Europy przychodza, więc się nie znam ;)

                      Swoją drogą- kraj który generoje chorobliwe pożadanie piekna generuje też- na
                      gruncie realnym, otyłosc w stopniu chorobowym...
                      • bleman Re: Hehe... 15.11.05, 23:18
                        > Swoją drogą- kraj który generoje chorobliwe pożadanie piekna generuje też- na
                        > gruncie realnym, otyłosc w stopniu chorobowym...

                        Chorobliwy kult ciala to jest w wenezuali oraz innych krajach ameryki lacinskiej.
                        • nietakasama Re: Hehe... 16.11.05, 20:47
                          hehe, a w hameryce nie? :)
                          • bleman Re: Hehe... 16.11.05, 20:50
                            Nie w takim stopniu jak w USA.
                            • bleman Re: Hehe... 16.11.05, 20:51
                              Znaczy sie ameryce lacinskiej....przejezyczylem sie ;-)
                    • zlotoslanos Re: Hehe... 15.11.05, 23:19
                      Ja też, evi :-)
              • stephen_s A propos "modern womanhood"... 15.11.05, 12:58
                > Moze w hameryce kobiety latają w za dużych portkach bez linii, trampkach i
                > kurtkach po starszym bracie, strzygą sie tez na brata i stoja w rozkroku, ale
                > jakos na naszych ulicach jeszcze takiego standardu nie zauważyłam :)

                Wiesz, tak myślałem nad tym obrazkiem "współczesnej kobiety"... Oczywiscie, to
                jest gruba przesada... tym niemniej, niedawno sobie uświadomiłem, że ze znanych
                mi kobiet w (mniej więcej) moim wieku znakomita większość chodzi w spodniach.
                Na palcach jednej ręki mogę policzyć te, które widuję w sukienkach lub
                spódnicach.

                Zaś kobietę, która wpisuje się w stereotypowy "kobiecy wygląd", tj. długie
                włosy + sukienka + obcasy, znam dokładnie jedną.

                Coś chyba jest na rzeczy z tym, że obecnie moda zrobiła się nieco bardziej
                uniseksualna, niż w przeszłości... Spójrz teraz na to z punktu widzenia kobiety
                wychowanej w atmosferze konserwatywnej, dla której kobiecość = luźne, delikatne
                suknie itd. Z tego punktu widzenia, przy pewnym przejaskrawieniu, "współczesna
                kobiecość" faktycznie może się jawić tak jak na tym obrazku...
                • kocia_noga Re: A propos "modern womanhood"... 15.11.05, 14:28
                  stephen_s napisał:

                  Spójrz teraz na to z punktu widzenia kobiety
                  >
                  > wychowanej w atmosferze konserwatywnej, dla której kobiecość = luźne,
                  delikatne
                  >
                  > suknie itd.

                  Uwaga moja nie odnosi się do wszystkich konserwatystów - nie do tych , którzy
                  chcą troch e pzrystopować twmpo zmian , ani nie do tych , którzy z nostalgią
                  spoglądają wstecz, lecz do tych , co pragna zmian .
                  W każdej konserwie oprócz śledzika sprzed lat równiez i cebulka jest antyczna ,
                  i olej , i sól starodawna , i ręce maszyna która te puszkę zrobiła.
                  Moda jest częścią swoich czasów , wynika z nich , wyraża je itd. Wraca czasem
                  tęsknotą , pzrypomina jakies detale , ale nie cytuje dosłownie .Konserwatyści
                  domagający się powrotu jakiejś dziedziny dawnych czasów musieliby wrócić do
                  zycia i lampy naftowe, i manufaktury , i te końskie zadki smagane batem. W
                  spódnicy niewygodnie się prowadzi samochód i jeżdzi na rowerze , niewygodnie
                  pracuje i uprawia sport.Będąc "skromną" kobietą nie zdobędzie się pracy na
                  kastingu , ani nie da się pracowac z klientami chyba w żadnej firmie.Dodatkowo
                  narazić się można na epitety "cnotki" , "wiochy" czy inne od ulicznej gawiedzi
                  przed która nie chroni służba , bo po ulicach się chodzi samodzielnie.Nie
                  mówiąc juz o wyrazach zniesmaczenia od osobników w kalesonach i obwiniania o
                  feminizm .
                  • stephen_s Re: A propos "modern womanhood"... 15.11.05, 14:51
                    > W
                    > spódnicy niewygodnie się prowadzi samochód i jeżdzi na rowerze , niewygodnie
                    > pracuje i uprawia sport.

                    No ale widzisz - odwracasz hierarchię wartości :) Dla tych pań to
                    właśnie "skromność" jest najważniejsza. Jeśli stoi to w sprzeczności z wygodami
                    typu uprawianie sportu - no to sport odpada.

                    A poza tym, nasze prababki na rowerach w spódnicach jeżdziły :)

                    > Będąc "skromną" kobietą nie zdobędzie się pracy na
                    > kastingu , ani nie da się pracowac z klientami chyba w żadnej firmie.

                    Zapominasz, że owe panie uważają, że podstawowym powołaniem kobiety jest
                    rodzina, nie praca :)

                    > Dodatkowo narazić się można na epitety "cnotki" , "wiochy" czy inne od
                    > ulicznej gawiedzi

                    Zapewne taka pani odpowiedziałaby, że w takim razie nasze społeczeństwo jest
                    chore, jeśli skromnie ubrana kobieta jest wyśmiewana. I w pewnym stopniu jest
                    to prawda...

                    Przecież te panie zdają sobie sprawę, że ubierają się w sposób nietypowy jak na
                    dzisiejsze czasy. I to jest część ich "misji" - ponownie pokazać światu,
                    że "skromna" kobiecość jest piękna, a nie "wsiowa" :)
                    • kocia_noga Re: A propos "modern womanhood"... 15.11.05, 17:46
                      stephen_s napisał:

                      sport.
                      >
                      > No ale widzisz - odwracasz hierarchię wartości :) Dla tych pań to
                      > właśnie "skromność" jest najważniejsza. Jeśli stoi to w sprzeczności z
                      wygodami
                      >
                      > typu uprawianie sportu - no to sport odpada.

                      Jasne , jasne , ale one chciałyby to upowszechnić .
                      >
                      > A poza tym, nasze prababki na rowerach w spódnicach jeżdziły :)


                      Przeciez nie twierdziłam ,że się nie da, tylko że wygodniej w spodniach.W
                      podstawówce miałam nauczycielkę która stanowczo się sprzeciwiała takiemuu
                      bezeceństwu jak spodnie u dziewcząt .Kiedyś była wycieczka w góry i parę
                      dziewczynek ubrało się w spodnie. Była naprawdę zdruzgotana . Pod jej okiem
                      schodziłyśmy na złą drogę. Opowiadała nam często ,że ona całą wojnę przeżyła w
                      spódnicy , i po górach chodziła, i na rowerze jeździła i nie pamietam już co
                      jeszcze.
                      > Zapominasz, że owe panie uważają, że podstawowym powołaniem kobiety jest
                      > rodzina, nie praca :)


                      No mówię przeciez ,że mają do tego prawo , ale aspiracje żeby to się
                      upowszechniło sa rodem z Marsa.
                      >
                      > > Dodatkowo narazić się można na epitety "cnotki" , "wiochy" czy inne od
                      > > ulicznej gawiedzi
                      >
                      > Zapewne taka pani odpowiedziałaby, że w takim razie nasze społeczeństwo jest
                      > chore, jeśli skromnie ubrana kobieta jest wyśmiewana. I w pewnym stopniu jest
                      > to prawda...
                      >

                      Jest to g.. prawda. Ulicznicy zawsze byli i będa .Damy (ladies) nie chodziły
                      po ulicy samotnie i nie musiały narażać się na takie uwagi.A ulicznikom
                      wystarczy żeby ktos się wyróżniał czymkolwiek , a czasem sama chęć wystarczy za
                      powód.
                      • stephen_s Re: A propos "modern womanhood"... 15.11.05, 18:40
                        > Jasne , jasne , ale one chciałyby to upowszechnić .

                        No ale chyba im wolno? :)

                        > Opowiadała nam często ,że ona całą wojnę przeżyła w
                        > spódnicy , i po górach chodziła, i na rowerze jeździła i nie pamietam już co
                        > jeszcze.

                        No widzisz!!! Da się :)))))))

                        > No mówię przeciez ,że mają do tego prawo , ale aspiracje żeby to się
                        > upowszechniło sa rodem z Marsa.

                        Abstrahując od kwestii, czy zgadzam się z nimi (bo nie ;)), to przecież mają
                        prawo do tego... Skoro uważają, że tradycyjna rodzina to coś potrzebnego, to
                        mają prawo przekonać inne kobiety do tej opinii.

                        > Jest to g.. prawda. Ulicznicy zawsze byli i będa.

                        Pewnie, ale kiedyś nie wyzwano by Cię od "cnotki" za chodzenie w długiej
                        sukience. Bo to była NORMA.
                        • kocia_noga Cytujesz czy dyskutujesz? 15.11.05, 18:45
                          stephen_s napisał:

                          > > Jasne , jasne , ale one chciałyby to upowszechnić .
                          >
                          > No ale chyba im wolno? :)

                          Pisałam już o tym , może niedoczytałeś.
                          >
                          > > Opowiadała nam często ,że ona całą wojnę przeżyła w
                          > > spódnicy , i po górach chodziła, i na rowerze jeździła i nie pamietam już
                          > co
                          > > jeszcze.
                          >
                          > No widzisz!!! Da się :)))))))


                          j.w.



                          >
                          > > No mówię przeciez ,że mają do tego prawo , ale aspiracje żeby to się
                          > > upowszechniło sa rodem z Marsa.
                          >
                          > Abstrahując od kwestii, czy zgadzam się z nimi (bo nie ;)), to przecież mają
                          > prawo do tego... Skoro uważają, że tradycyjna rodzina to coś potrzebnego, to
                          > mają prawo przekonać inne kobiety do tej opinii.



                          j.w.


                          >
                          > > Jest to g.. prawda. Ulicznicy zawsze byli i będa.
                          >
                          > Pewnie, ale kiedyś nie wyzwano by Cię od "cnotki" za chodzenie w długiej
                          > sukience. Bo to była NORMA.
                          >

                          Łomatko , wyzywaliby mnie za coś innego .I jesli nie od "cnotki" to od
                          k...ew.Tysz piknie.
                          • stephen_s Staram się dyskutować :) 15.11.05, 19:08
                            > Pisałam już o tym , może niedoczytałeś.

                            OK, OK. A więc chodzi Ci o to, że upowszechnianie takich idei jest bez sensu,
                            bo tego się nie da zrobić, tj. wcielić tego w życie?

                            Wiesz, jako idealista odczuwam wewnętrzny sprzeciw wobec takiego toku
                            myślenia :) "Licz siły na zamiary" i tak dalej :)

                            Odnośnie wygody noszenia spódnic - wiesz, znowu mamy do czynienia z hierarchią
                            wartości: skoro noszenie spodni jest niemoralne, to trudno, trzeba się
                            przemęczyć w spódnicach :)

                            Wiesz, jeść najwygodniej to jest w sumie palcami - a nie robimy tego... ;)

                            > Łomatko , wyzywaliby mnie za coś innego .I jesli nie od "cnotki" to od
                            > k...ew.Tysz piknie.

                            Słowem, Twój argument z wyzwiskami pada, bo okazuje się, że niezależnie od
                            stroju kobiecie grozi wyzywanie. Słowem, nie jest argument za tym, żeby ubierać
                            się tak a nie inaczej.

                            Nota bene, panie argumentują, że "skromny" strój jednak budzi pewien respekt i
                            szacunek mężczyzn. Więc może ograniczyłby on wyzwiska?
                            • kocia_noga Re: Staram się dyskutować :) 15.11.05, 19:22
                              stephen_s napisał:

                              > OK, OK. A więc chodzi Ci o to, że upowszechnianie takich idei jest bez sensu,
                              > bo tego się nie da zrobić, tj. wcielić tego w życie?


                              To , czy cos jest bez sensu , a to , czy ja godze się , żeby człowiek zajmował
                              się tym , to różne sprawy .Otóż dla mnie działalnośc tych miłosniczek modestii
                              jest ich bzikiem , do którego mają prawo .

                              >
                              > Wiesz, jeść najwygodniej to jest w sumie palcami - a nie robimy tego... ;)

                              Nie powiedziałabym , jedzenie sztućcami jest daleko wygodniejsze.

                              > Słowem, Twój argument z wyzwiskami pada, bo okazuje się, że niezależnie od
                              > stroju kobiecie grozi wyzywanie. Słowem, nie jest argument za tym, żeby
                              ubierać
                              >
                              > się tak a nie inaczej.

                              Zasadniczo tak .I np w NY mozna się swobodnie ubrac jak się chce , jesli cię
                              ma ktos zwymyslać , to zrobi to nie z powodu stroju , ale już na ulicach w
                              np... hm... Wólce Koziej będę narażona na wyzwiska z powodu stroju
                              odbiegającego od przeciętności .
                              >


                              > Nota bene, panie argumentują, że "skromny" strój jednak budzi pewien respekt
                              i
                              > szacunek mężczyzn. Więc może ograniczyłby on wyzwiska?

                              j.w.
                              >
                              • stephen_s Re: Staram się dyskutować :) 15.11.05, 19:31
                                > To , czy cos jest bez sensu , a to , czy ja godze się , żeby człowiek
                                > zajmował
                                > się tym , to różne sprawy .Otóż dla mnie działalnośc tych miłosniczek
                                > modestii
                                > jest ich bzikiem , do którego mają prawo .

                                No to w czym problem, bo naprawdę nie rozumiem?

                                > Nie powiedziałabym , jedzenie sztućcami jest daleko wygodniejsze.

                                Doprawdy, sprawa dyskusyjna :) Na pewno jest jednak kulturalniejsze... I tak
                                właśnie zapewne argumentują owe panie: może "skromny" strój nie jest szczytem
                                wygody, ale jest co najmniej w lepszym guście.

                                > Zasadniczo tak .I np w NY mozna się swobodnie ubrac jak się chce , jesli cię
                                > ma ktos zwymyslać , to zrobi to nie z powodu stroju , ale już na ulicach w
                                > np... hm... Wólce Koziej będę narażona na wyzwiska z powodu stroju
                                > odbiegającego od przeciętności .

                                No to panie by odpowiedziały pewnie: jak ich idee się upowszechnią, to
                                właśnie "skromne" stroje staną się przeciętnością :)

                                Acha, jeszcze odnośnie strojów prowokujących wyzwiska - wiesz, jako kobieta
                                tego nie możesz wiedzieć, ale ja wcale nie jestem przekonany, czy aby na
                                pewno "skromny" strój by wyzwisk nie pohamował. Ja przynajmniej autentycznie
                                przed tak ubraną kobietą odczuwałbym pewien respekt... Co nie znaczy, że przed
                                innymi kobietami go nie odczuwam. Ale jednak jest moim zdaniem coś takiego w
                                takim stroju, co tworzy pewien dystans, pewną powagę między tak ubraną kobietą,
                                a facetem. Przynajmniej ja tak mam...
                                • kocia_noga Re: Staram się dyskutować :) 15.11.05, 19:39
                                  stephen_s napisał:

                                  > No to w czym problem, bo naprawdę nie rozumiem?

                                  To ja nie rozumiem . Wyrazilismy opinie na temat tej organizacji .A ty
                                  myslałes ,ze ja chcę zabronic im działać?


                                  > Acha, jeszcze odnośnie strojów prowokujących wyzwiska - wiesz, jako kobieta
                                  > tego nie możesz wiedzieć, ale ja wcale nie jestem przekonany, czy aby na
                                  > pewno "skromny" strój by wyzwisk nie pohamował. Ja przynajmniej autentycznie
                                  > przed tak ubraną kobietą odczuwałbym pewien respekt... Co nie znaczy, że
                                  przed
                                  > innymi kobietami go nie odczuwam. Ale jednak jest moim zdaniem coś takiego w
                                  > takim stroju, co tworzy pewien dystans, pewną powagę między tak ubraną
                                  kobietą,
                                  >
                                  > a facetem. Przynajmniej ja tak mam...

                                  Ja jako kobieta doświadczyłam różnych zaczepek , czego akurat ty możesz nie
                                  wiedziec , to to ,ze taki strój dla jednych byłby sygnałem do zachowania
                                  dystansu , a dla innych powodem do wyśmiewania .
                                  >
                                  • stephen_s Re: Staram się dyskutować :) 15.11.05, 19:43
                                    > To ja nie rozumiem . Wyrazilismy opinie na temat tej organizacji .A ty
                                    > myslałes ,ze ja chcę zabronic im działać?

                                    No właśnie nie było to jasne... Ale może źle coś zrozumiałem. Ta pora roku źle
                                    na mnie działa :)

                                    > Ja jako kobieta doświadczyłam różnych zaczepek , czego akurat ty możesz nie
                                    > wiedziec , to to ,ze taki strój dla jednych byłby sygnałem do zachowania
                                    > dystansu , a dla innych powodem do wyśmiewania .

                                    Hmmm. Warto w takim razie byłoby sprawdzić, jak te proporcje się rozkładają...
          • kocia_noga Re: Hehe... 15.11.05, 09:53
            nietakasama napisała:

            > Modern Womanhood - nie ma to jak leciec na stereotypach.
            > Tworyc tej strony mieli chyba jakies traumatyczne doswiadczenia :)
            > No ja tak jednak nie
            > wygladam:www.ladiesagainstfeminism.com/images/modernwomanportrait.jpg


            ...ale możesz, jeśli zechcesz .Im tez nikt nie każe tak wyglądac . Jeśli
            zechcą, mogą się u brać przecież w długie suknie , wiele kobiet tak się
            ubiera .Nie wiem o co im tak własciwie chodzi. Czy chca zwalczać wolnośc wyboru
            w stroju i zachowaniu? Zdaje się że tak.Tekstów nie czytałam poprzestałam na
            obrazkach i wygląda mi to na bardzo naiwne marzenie o świecie zaludnionym przez
            bogate kobiety z klas wyższych i srednich.
            • stephen_s Re: Hehe... 15.11.05, 11:18
              > Czy chca zwalczać wolnośc wyboru w stroju i zachowaniu?

              W pewnym sensie - no bo uważają, że ta wolność wyboru ma tragiczne skutki...

              A tak naprawdę one po prostu uważają, że "tradycyjna" kobiecość (ze sporym
              dodatkiem religii) jest pożyteczna - więc to promują. Konserwatystki po prostu.

              > Tekstów nie czytałam poprzestałam na
              > obrazkach i wygląda mi to na bardzo naiwne marzenie o świecie zaludnionym
              > przez bogate kobiety z klas wyższych i srednich.

              A to błąd nie czytać tekstów, bo wcale tak nie jest, jak piszesz :)
          • bleman Re: Hehe... 15.11.05, 15:10
            > wygladam:www.ladiesagainstfeminism.com/images/modernwomanportrait.jpg

            Heheh ... jak sie te wzorce wygladu zmieniaja...wychodzi na to ze mam tak z 7
            razy dluzsze wlosy od "modern woman" ;-)
            • abaddon_696 Re: Hehe... 15.11.05, 15:18
              > Heheh ... jak sie te wzorce wygladu zmieniaja...wychodzi na to ze mam tak z 7
              > razy dluzsze wlosy od "modern woman" ;-)

              Metalem jesteś? :)
              • bleman Re: Hehe... 15.11.05, 15:19
                Mjetalne ciuchy zakladam tylko na imprezy okolicznosciowe...w tych wioskowych
                szmatkach na codzien nie chodze.
                • abaddon_696 Re: Hehe... 15.11.05, 15:22
                  bleman napisał:

                  > Mjetalne ciuchy zakladam tylko na imprezy okolicznosciowe...w tych wioskowych
                  > szmatkach na codzien nie chodze.

                  Ech, przecież wiadomo, ze nie o ciuchy tu chodzi:)
                  Metal po prostu słucha metalu, czy to heavy, speed, doom, thrash, death,
                  black...
                  • bleman Re: Hehe... 15.11.05, 16:18
                    > Ech, przecież wiadomo, ze nie o ciuchy tu chodzi:)
                    > Metal po prostu słucha metalu, czy to heavy, speed, doom, thrash, death,
                    > black...

                    Ano gdzies po katach wala sie pareset CD z takimi tam... ;-)
        • kochanica-francuza Re: Hehe... 15.11.05, 00:24
          stephen_s napisał:

          > Zajrzyj tu:
          >
          >Carriage Ride by Consuelo Gamboa,

          moje ulubione imię!

          ale zbyt słodko, bleeeee bleeee... nadmiar kremu .
          >
          > i tu:
          >
          > <a
          href="www.ladiesagainstfeminism.com/artman/publish/article_108.shtml"
          target="_blank">www.ladiesagainstfeminism.com/artman/publish/article_108.shtml</a>
          >
          hmmm... ta "nowoczesna kobiecość" to nie zawsze tak wygląda... a panie z tej
          strony to noszą takie szaty i zalegają w fotelach? nie wierzę!

          >
          • stephen_s Re: Hehe... 15.11.05, 00:27
            > hmmm... ta "nowoczesna kobiecość" to nie zawsze tak wygląda... a panie z tej
            > strony to noszą takie szaty i zalegają w fotelach? nie wierzę!

            Nie, raczej noszą "domek na prerii" itd. Tak mi wyszło jak wczytałem się w te
            teksty... "Domek na prerii", sukienki dżinsowe itd.
            • kochanica-francuza Re: Hehe... 15.11.05, 00:29
              stephen_s napisał:

              > > hmmm... ta "nowoczesna kobiecość" to nie zawsze tak wygląda... a panie z
              > tej
              > > strony to noszą takie szaty i zalegają w fotelach? nie wierzę!
              >
              > Nie, raczej noszą "domek na prerii" itd. Tak mi wyszło jak wczytałem się w te
              > teksty... "Domek na prerii", sukienki dżinsowe itd.

              eeee, to brzydkie
              >
            • nietakasama Re: Hehe... 15.11.05, 00:32
              A ja sobie ostatnio skroiłam taka super kiecke dzinsową :) że hej!
              Absolutnie wygodna i fajowa.
              A co do rozmiarow, ja zazwyczaj noszę cos miedzy 36/38, a tu sie nagle okazało
              ze w Angel Eyes moj rozmiar to...42 :))

              Chude chude, coraz chudsze...
              • stephen_s Re: Hehe... 15.11.05, 00:34
                A to ja już nie wiem, o co chodzi, nie znam się na rozmiarach :)
                • nietakasama Re: Hehe... 15.11.05, 00:36
                  To ja po polsku: chodzi o to, że to co zazwyczaj jest small lub middle, w
                  firmowym sklepie dla panienek okazało sie byc large :)

                  Ale jak ktos kiedys widzial rozebranego manekina z wystawy takiego sklepu, to
                  nie dziwota :)
                  • stephen_s Re: Hehe... 15.11.05, 00:37
                    > To ja po polsku: chodzi o to, że to co zazwyczaj jest small lub middle, w
                    > firmowym sklepie dla panienek okazało sie byc large :)

                    OK, już rozumiem :)
      • nietakasama Re: "Kobiecość i Skromność" 15.11.05, 00:15
        No fajnie.
        Moze by im ktos przypomniał, ze moda- na ten przykład- wiktoriańska, tez jest
        seksualnie pobudzająca i też sluzy zaspokajaniu męskich potrzeb estetycznych.
        • stephen_s Re: "Kobiecość i Skromność" 15.11.05, 00:17
          > Moze by im ktos przypomniał, ze moda- na ten przykład- wiktoriańska, tez jest
          > seksualnie pobudzająca i też sluzy zaspokajaniu męskich potrzeb estetycznych.

          No i że, jak powszechnie wiadomo, purytanizm epoki wiktoriańskiej doprowadził
          do takiej kumulacji napięcia seksualnego u ludzi, że potem kobieta kostkę u
          nogi obnażyła, a faceci w pobliżu wskakiwali do wody, by uspokoić burzące się
          hormony :)
          • nietakasama Re: "Kobiecość i Skromność" 15.11.05, 00:19
            Ot co :)
            • stephen_s Re: "Kobiecość i Skromność" 15.11.05, 00:23
              Co nie zmienia faktu, że epokę wiktoriańską i tamten ich image lubię, jak sama
              wiesz :)
              • bleman Re: "Kobiecość i Skromność" 15.11.05, 22:22
                Gorsety lubisz ;-) ?
                • stephen_s Re: "Kobiecość i Skromność" 15.11.05, 23:47
                  Nie, gorsetów akurat nie... Ale reszta była miodzio :)
      • stephen_s "Kobiecość i Skromność" - ciuszki :) 15.11.05, 00:22
        Pomysły i sklepy ze "skromnymi" ciuchami:

        www.ladiesagainstfeminism.com/artman/publish/article_133.shtml

        Mówcie co chcecie, ale niektóre rzeczy tutaj:

        www.modestclothing.com/

        są naprawdę ładne :)

        (akurat to jest sklep dla ortodoksyjnych Żydówek, z tego co mi mówiono)
        • nietakasama Re: "Kobiecość i Skromność" - ciuszki :) 15.11.05, 00:27
          Wiec powiem co chcę:) :

          Niektore są absolutnie fu: www.tznius.com/cgi-bin/product.pl?
          productid=412

          A niektore kewl i sama takie rzeczy lubię: www.modestclothing.com/cgi-
          bin/product.pl?productid=416


          Tylko zastanawia mnie jedno: czemu to wszytko służy?
          • stephen_s Re: "Kobiecość i Skromność" - ciuszki :) 15.11.05, 00:32
            Mi się podoba to:

            www.modestclothing.com/cgi-bin/product.pl?productid=384&groupid=26

            i to:

            www.hannahlise.com/detail.aspx?ID=183

            A czemu to służy? Po prostu te panie uważają, że tak się powinno ubierać,
            inaczej jest to bezwstydne...
            • nietakasama Re: "Kobiecość i Skromność" - ciuszki :) 15.11.05, 00:44
              Dla mnie te ciuchy to Kurniki Dolne, ale niech bedzie ci na imie franek :)

              Mnie gnebi ta wiejsko-mormonskość; no bo tak- ja rozumiem że mozna sie
              opowiadać za skromniejszymi ubioraminiz te obecnie modne. Ale dlaczego tak
              wsiursko?
              Ja bym na przyklad zaproponowała sługa spodnicę ciemne bordo z lekkim
              rozporkiem i motywem kwiatowym i bluzkę czarna z długim rekawem i delikatnym
              dekoltem w serek, jakaś apaszka plus delikatne kolczyki. Skromnie?
              No skromnie.
              Ale nie wiochowo :)
              • stephen_s Re: "Kobiecość i Skromność" - ciuszki :) 15.11.05, 00:49
                Wiesz, to nie chodzi tylko o skromność, ale też o tzw. cnotliwość... W takich
                kręgach ona jest bardzo konkretnie definiowana - np. żadna spódnica z
                rozporkiem nie przejdzie. Też dekolt, jeśli jest, musi być bardzo skromny,
                rękawy mają być długie... No i całość ma nie podkreślać kształtów. Więc w sumie
                najprościej chyba kobiecie wyznającej takie zasady faktycznie założyć lużną
                suknię z dżinsu do kostek, chustkę na głowę (to wręcz biblijne!)...

                Choć na owej stronie też jest artykuł na temat owej "wsiurskości", wbrew
                pozorom :) Panie też czują problem :)
        • bleman Re: "Kobiecość i Skromność" - ciuszki :) 15.11.05, 15:12
          eee jakie te ciuchy aseksualne...
          • kochanica-francuza Re: "Kobiecość i Skromność" - ciuszki :) 17.11.05, 12:48
            bleman napisał:

            > eee jakie te ciuchy aseksualne...
            oj bleman jak coś powie! No jak miały takie być z założenia to są!

            Blemanku, a ty nosisz koszulę podkreślającą boski (nie przepakowany!)tors, hę?

            • bleman Re: "Kobiecość i Skromność" - ciuszki :) 17.11.05, 13:17
              > Blemanku, a ty nosisz koszulę podkreślającą boski (nie przepakowany!)tors, hę?

              Nosze to co aktualnie jest czyste ;-)
        • greenmiau Re: "Kobiecość i Skromność" - ciuszki :) 17.11.05, 09:01
          No, niektóre nakrycia głowy są reczywiście fajne :) Ale tylko jeśli je wyrwać z
          kontekstu i domieszać do całkiem innej reszty stroju. Na przykład takiej reszty
          z dekoltem i wygodnych spodni :)
    • kocia_noga Re: W ramach linkowania: "Ladies against feminism 16.11.05, 20:54
      Te panie nie wróciły z letnich wakacji. Obiecały napisać jesienią i znikły.Co
      się mogło latem wydarzyć , co je odwiodło od falbanek?
      • pavvka Re: W ramach linkowania: "Ladies against feminism 17.11.05, 06:51
        kocia_noga napisała:

        > Te panie nie wróciły z letnich wakacji. Obiecały napisać jesienią i znikły.Co
        > się mogło latem wydarzyć , co je odwiodło od falbanek?

        Poznały facetów, którzy lubią kobiety w mini :-P
        • greenmiau Re: W ramach linkowania: "Ladies against feminism 17.11.05, 09:03
          Po prostu ktoś rzucił się na ich apetyczne odsłonięte... kostki :)
          • stephen_s Nieeeeee... ;)))))) 17.11.05, 12:37
            Nie mów o kobiecych kostkach!!!

            Jakoś tak... gorąco mi się zrobiło... muszę wziąć prysznic...

            :))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka