odpowiedzialność

22.03.07, 22:13
W dyskusjach o Alicji Tysiąc pojawia sie co jakiś czas,że sama jest sobie
winna, jeśli decydowała się na seks to powinna ponosić konsekwencje i juz.
Jest w tym rozumowaniu zasadniczy błąd. Mianowicie z jednej strony uznaje
isę,że jest osoba dorosła i ma odpowiadac za swoje czyny.
A z drugiej uznaje się,że nie ma prawa decydowac o własnym ciele, o sterylizaji.

to w końcu jest dorosła i odpowiada za siebie, swoje decyzje, to co robi i za
swoje ciało czy też nie?O odpowiedzialności moze być mowa tylko wtedy, kiedy
jest wolność wyboru.
    • freeda2 Re: odpowiedzialność 22.03.07, 22:26
      a ja to rozumiem. te glosy o tym ze powinna pomyslec o antykoncepcji wczesniej.
      Nie jestem przeciwniczką przerywania ciązy tak w ogole. ale uwazam ze nie moze
      to byc sposob na niechciane dziecko. jestem za tym zeby kobieta w sytuacjach
      ktorych nie jest w stanie wczesniej przewidziec i im zapobiec usuwala
      ciaze(jesli oczywiscie tego chce)-czyli gwalt, zagrozenie zyciza czy zdrowia
      matki lub powazna choroba dziecka9to szeroki temat). ale nie mzoe byc tak ze
      najpierw uprawia sie seks a potem dopiero mysli co bedzie jesli pojawi sie
      ciaza. panią Alicję Tysiąc z nam z roznych wypowiedzi telewizyjnych-i uwazam ze
      jest w tym wszystkim troche jej winy(moze nawet wiecej niz troche?). mowila
      kiedys o tym ze nie moze stosowac antykoncepcji hormalnalnej ale na mily Bog!
      -do prezerwatyw nie ma zadnych przeciwskazan. i mysle ze kobieta z jej
      schorzeniem powinna inaczej to sobie zorganizowac. nie liczyc na aborcje w razie
      wpadki tylko zabezpieczac sie tak zeby ciazy nie bylo.
      ja nie chce miec jeszcze dziecka. przez jakis czas stosowalam pigulki, teraz
      uzywam prezerwatyw. nie chce miec teraz dziecka, uwazam w trakcie seksu(seks
      uwielbiam i kocham sie czesto) bo jestem odpowiedzialna. i nie uwazam aborcji za
      srodek antykoncepsyjny!
      nie mozna robic z siebie ofiary dlatego ze sie wczesniej nie pomyslalo.
      i na koniec-jestem oburzona kiedy mlodziez wszechpolska pokazuje malutkie
      figurki plodu. uwazam ze kobieta jesli decyduje sie na taki zabieg( z wlasciwych
      powodow) i tak juz ma ciezko ze musi to zrobic. ale jestem tak samo oburzona
      kiedy slysze jak kobiety mowią ze sie wyskrobią w razie wpadki i najwyzej w
      danym roku nie pojada na wakacje(bo aborcja kosztuje)-slyszalam taką wypowiedz...
      kobieta zaplodniona jednbak nosi w sobie zycie...tak uwazam...i nie wolno tego
      prawa do aborcji naduzywac.
      • sir.vimes Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 22.03.07, 22:29
        ale antykoncepcja zawiodła.
        • freeda2 Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 22.03.07, 22:30
          a jaką?
          • lolyta Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 22.03.07, 22:32
            nei w tym rzecz, jaka. rzecz w tym, ze gdyby chciala zapobiec mozliwie
            radykalnie ciazy i sie wysterylizowac, wlasnei ze wzgledu na odpowiedzialne
            podejscie do ewentualnych konsekwencji, to nie moglaby tego zrobic. Nie moze
            podjac decyzji o nieplodnosci, a jak zostanei zaplodniona, to jej sie mowi, ze
            trzeba bylo sie odpowiedzialnoscia i decyzja wykazac wczesniej.
            • freeda2 Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 22.03.07, 22:35
              alez wlasnie w tym rzecz! bo jesli stosowala kalendarzyk malzenski to jakby nie
              stosowala antykoncepcji.
              i jeszcze-jest antykoncepcja i antykoncepcja-jesli moje zycie byloby
              zagrozone(lub zdrowie) to stosowalabym dwie metody, tak zeby nie bylo niespodzianek.
              • lolyta Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 22.03.07, 22:36

                > alez wlasnie w tym rzecz!

                ale w czym, bo nie bardzo widze, jak sie to odnosi do problemu niemoznosci
                podjecia decyzji o sterylizacji?
              • kot_behemot8 Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 23.03.07, 10:28
                A mnie bardzo dziwi to, że wszyscy zarzucają tej kobiecie że nie stosowała
                antykoncepcji, podczas gdy nikt tak naprawdę nie wie - stosowała czy nie...
                O ile wiem, pani Tysiąc nie wypowiadała się w tej sprawie i wiadomo tylko, że
                antykoncepcję hormonalną odradził jej lekarz a sterylizacji wykonac nie mogła
                bo jest zakazana. Nic więcej nie wiemy - może miała źle załozoną spiralę, może
                może partner wymusił seks bez prezerwatywy?
                Dlaczego wszyscy ją oceniają mimo że nie znają faktów?
                • freeda2 Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 23.03.07, 11:41
                  ano dlatego ze sprawa zrobila sie publiczna. i jesli Pani Tysiac jest lub tylko
                  przedstawia sie w roli ofiary to mysle ze winna nam jest wyjasnienia. to jest
                  moim zdaniem kluczowe w tej sprawie. jesli by sie wiec okazalo ze zrobila ze
                  swej strony wszystko comogla zeby w tę ciążę nie zajsc a pomimo to zaszla i
                  Polska nie dala jej prawa skorzystania z aborcji to będę tę Panią popierac.
                  jesli natomiast niefrasobliwie uprawiala seks bez zabezpieczenia to dla dla mnie
                  juz zadną ofiarą nie jest. i robienie z siebie ofiary w takich okolicznosciach
                  odbieram jako bezpodstawne i zenujące.
                  co do ewentualnego wymuszenia seksu bez prezerwatywy przez partnera to rozumiem
                  ze mialby to byc gwalt, tak? bo jesli tak-prawo do aborcji zasadne. ale jesli
                  partner ktory wymusil nadal jest partnerem Pani Tysiąc to znaczy ze Pani Tysiąc
                  to odpowiada i sama jest sobie winna(ten wątek to czysta hipoteza rzecz jasna)
                  • kocia_noga Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 23.03.07, 11:45
                    freeda2 napisała:

                    > ano dlatego ze sprawa zrobila sie publiczna. i jesli Pani Tysiac jest lub
                    tylko
                    > przedstawia sie w roli ofiary to mysle ze winna nam jest wyjasnienia. to jest
                    > moim zdaniem kluczowe w tej sprawie.

                    Nie,to w tej sprawie w ogóle nie ma znaczenia.
                    Zaś ty stawiasz ją w roli oskarżonej i domagasz się żeby się tłumaczyła, pzry
                    czym sobie zostawiasz decyzję czy jej tłumaczenia ci wystarczą, czy też nie.
                    • kot_behemot8 Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 23.03.07, 11:50
                      Właśnie. Alicja Tysiąc zapytana o antykoncepcje miałaby pełne prawo
                      odpowiedzieć, że pytającemu nic do tego bo to jej prywatna sprawa. Polskie
                      prawo nie uzaleznia bowiem jej prawa do aborcji od tego czy była antykoncepcja
                      czy jej nie było. To prawo zostało złamane i dopiero to jest kwestią publiczną
                      mogącą być poddaną pod nasz osąd. Całą reszta to PRYWATNA SPRAWA TEJ KOBIETY.
                      • freeda2 Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 23.03.07, 11:59
                        a ja kolejny raz mowie-rozumiem prawo do aborcji. nie rozumiem tylko stawiania
                        sie w roli ofiary w sytuacji kiedy mozna bylo temu wszystkiemu zapobiec ale sie
                        nie zapobieglo...z glupoty? niefrasobliwosci? i powolywanie sie teraz na
                        feminizm, prawa kobiet itd. jest w tej sytuacji nie na miejscu. feministka to
                        kobieta swiadoma. ale jesli najpierw jest sie tylko taką malą, nierozsadna
                        kobietką ktora nie wie skad sie biorą dzieci a potem feministką ktora krzyczy o
                        wlasnym prawie do wlasnego brzucha to chyba cos jest nie tak, tak?
                        • kot_behemot8 Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 23.03.07, 12:07
                          freeda2 napisała:

                          > a ja kolejny raz mowie-rozumiem prawo do aborcji. nie rozumiem tylko stawiania
                          > sie w roli ofiary


                          Rozumiem więc, że jak potrąci ci pijany kierowca na pasach i zostaniesz
                          sparalizowana, to nie będziesz się uważała za ofiarę wypadku drogowego, no bo
                          przecież można było się lepiej rozejrzeć i na te pasy nie włazic a w ogóle to
                          najzdrowiej jest siedzieć w domu?
                          Do sądu po odszkodowanie oczywiście też nie pójdziesz, renty nie przyjmiesz?



                          w sytuacji kiedy mozna bylo temu wszystkiemu zapobiec ale sie
                          > nie zapobieglo...z glupoty? niefrasobliwosci?


                          No to jeszcze raz to samo:
                          Skąd wiesz, że nie zapobiegała? Byłas u niej pod łózkiem? Wiesz chyba, że nie
                          istnieje 100% pewna antykoncepcja?



                          i powolywanie sie teraz na
                          > feminizm, prawa kobiet itd. jest w tej sytuacji nie na miejscu.


                          A kto się powołuje na prawa kobiet? Ona w Starsburgu powiołała się po prostu na
                          obowiązujące prawo. I przypominam, że ten procers wygrała.



                          feministka to
                          > kobieta swiadoma. ale jesli najpierw jest sie tylko taką malą, nierozsadna
                          > kobietką ktora nie wie skad sie biorą dzieci a potem feministką ktora krzyczy
                          o
                          > wlasnym prawie do wlasnego brzucha to chyba cos jest nie tak, tak?


                          Skąd wiesz, że AT TYsiąc jest feministką? Ja niczego takiego nie słyszałam.
                          • freeda2 Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 23.03.07, 12:32
                            to ja tez jeszcze raz
                            -dwie metody antykoncepcyjne zastosowane w odpowiedni sposob dają 100%
                            -nie porownuj moje go przechodzenia na pasach do tego o czym ja napisalam bo to
                            naduzycie i demagogia-jesli Pani Tysiąc stosowalaby antykoncepcje to wlasnie tak
                            jakby przechodzila przez przez pasy na zielonym swietle i wtedy nie ma mowy o
                            jej winie
                            -powtarzam ze uslyszlam jak pani Tysiąc mowila o tym ze nie stosowala
                            antyykoncepcji bo hormonow brac nie mogla-wiec ja pytam(bo nie wiem) co
                            stosowala zeby ciazy zapobiec
                            -pytam dlatego ze Pani Tysiac zrobila ze swojje sprawy sprawe publiczną wiec
                            chyba nalezą sie nam wyjasnienie jesli mamy sie opowiedziec po ktorejs ze stron
                            (czy upublicznienie tej sprawy bylo dobre dla Pani Tysiac wtedy gdyby wszyscy
                            jej zalowali i byli za nią, a gdyby chcieli juz zapytac o pewne szczegoly to to
                            juz sie robi w tedy prywatna sprawa tej Pani?
                            -i na koniec-jestem za prawem do aborcji-jestem za tym zeby mozna bylo legalnie
                            w odpowienich warunkach bez prproblemow poddac sie temu zabiegowi. ale powinny
                            byc to nieliczne i uzasadnione przypadki-a nie konsekwencje-niefrasobliwego
                            seksu, dobrej zabawy na imprezie czy mysleniem-"jakos to bedzie"
                            • bitch.with.a.brain Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 23.03.07, 14:30
                              dla ciebie jedyną antykoncepcją jest antykoncepcja hormonalna?
                          • freeda2 Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 23.03.07, 12:39
                            i jeszcze-a jesli ciebie potraci samochod i zostaniesz sparalizowana bo
                            przechodzilas w miejscu niedozwolonym to bedziesz sie domagala wiezienia dla
                            tego kierowcy nie uznając ze to twoja wina? tylko dlatego ze nagle znalazlas sie
                            w duzo gorszej sytuacji niz on. ty sparalizowa a on zdrowy?
                            • kot_behemot8 Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 23.03.07, 12:56
                              > i jeszcze-a jesli ciebie potraci samochod i zostaniesz sparalizowana bo
                              > przechodzilas w miejscu niedozwolonym


                              Rzecz w tym Freedo, ze pani Tysiąc przechodziła w miejscu DOZWOLONYM...
                              • freeda2 Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 23.03.07, 12:58
                                a co to dla Ciebie dokladnie znaczy? i skad o tym wiesz? co wedlug Ciebie to to
                                dozwolone miejsce w kontekscie Pani Tysiąc?
                                • kot_behemot8 Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 23.03.07, 13:03
                                  freeda2 napisała:

                                  > a co to dla Ciebie dokladnie znaczy? i skad o tym wiesz? co wedlug Ciebie to
                                  to
                                  > dozwolone miejsce w kontekscie Pani Tysiąc?


                                  Podjęcie ryzyka zajscia w ciążę grożącą utratą wzroku było w jej przypadku
                                  analogią przechodzenia w miejscu dozwolonym, gdyż polskie prawo dopuszcza
                                  aborcję w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia.
                                  • freeda2 Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 23.03.07, 13:07
                                    aaaaaaaaa
                                    no i wszystko jasne
                                    to dla mnie ta Pani ofiarą nie jest.
                                    i nie mowie tu o prawie.
                                    mowie tu o moralnym uzasadnieniu decyzji o aborcji. i podkreslam-jestem za
                                    prawem do aborcji ale to nierozsadne doprowadzic do ciazy tylko dlatego ze i tak
                                    bede mogla usunąc. to glupie. po prostu. egoistyczne. a jeszcze potem
                                    przedstawianie siebie jako ofiary-zenujące.
                                    • kot_behemot8 Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 23.03.07, 13:48
                                      freeda2 napisała:

                                      > aaaaaaaaa
                                      > no i wszystko jasne
                                      > to dla mnie ta Pani ofiarą nie jest.


                                      Czyli że potrącony na pasach i sparalizowany też nie jest ofiarą. Faktycznie,
                                      wszystko jasne.
          • sir.vimes Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 22.03.07, 22:35
            prezerwatywy.

            Wniosek jaki można wyciągnąć z jej przypadku (kompletnie abstrahując od kwestii
            aborcji) jest taki, że osoba dla której ciąża jest dużym zagrożeniem i która nie
            może stosować antykoncepcji hormonalnej powinna mieć prawo do sterylizacji.

            Chociaż ja w ogóle jestem za prawem do sterylizacji na życzenie.
            • freeda2 Re: Alicja Tysiąc stosowała antykoncepcję 22.03.07, 23:14
              jestem za. jak najbardziej.
      • lolyta Re: odpowiedzialność 22.03.07, 22:35
        ale na mily Bog!
        > -do prezerwatyw nie ma zadnych przeciwskazan.

        na mily Bog! jaki jest stopien pewnosci przy stosowaniu prezerwatyw?

        --
        Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
        Pinezki nie ponosi za
        nie żadnej odpowiedzialności.
        www.pinezka.org/
        • sir.vimes Re: odpowiedzialność 22.03.07, 22:37
          Ze środkiem plemnikobójczym 99.

          Bez - około 80.

          Jeżeli dobrze pamiętam.
          • freeda2 Re: odpowiedzialność 22.03.07, 22:43
            ale co chcecie Drogie Panie udowodnic? ze gadam glupoty i kazda z nas powinna
            miec prawo do aborcji na kazdym kroku bo to jej brzuch?
            powtarzam-nie jestem przeciwniczką aborcji w ogole. jestem przeciwniczką
            martwienia się o niechcianą ciąze po seksie. lubie sie kochac i lubie czuc w
            sobie mezczyzne bez prezerwatywy. ale pomimo to kocham sie z prezerwatywą bo
            uwazam ze po to mam rozum zeby pewnym sytuacjom zapobiegac. a jesli moje zycie
            lub zdrowie byloby zagrozone to stosowalabym dwa srodki antykoncepcyjne.
            aborcja jest dla mnie mniejszym zlem w okreslonych sytuacjach ale mierzi mnie
            chcęc jejj naduzywania lub beztroska z jaką sie do niej podchodzi.
            jesli teraz wszystkie malo myslace kobiety z niechcacymi ciazami z usmiechem na
            ustach bedziemy wysylac na aborcje zamiast edukowac o zapobieganiu tylko dlatego
            zeby pokazac ze brzuch kobiety to jej sprawa to mam wrazenie wylejemy dziecko z
            kąpielą...
            • karolana Re: odpowiedzialność 22.03.07, 22:54
              Co chcą udowodnić? Ano to, że ŻADNA metoda antykoncepcyjna nie jest 100% pewna i
              ze skoro odmawia się prawa do sterylizacji, powinno się dać prawo do usunięcia.
              Gdzie widzisz niejasność??
              • freeda2 Re: odpowiedzialność 22.03.07, 22:59
                jestem za prawem do sterylizacji. poszlabymnawet dalej.patrzac na niekotre
                mamusie i tatusiow-w niektorych przypadkach jestem za sterylizacją przymusową.
                co do aborcji nie wiem czy powiedzialam to jasno-jestem za tym ze mozna bylo ją
                legalnie przerowadzac, zeby takie bylo prawo. ale jestem tez za tym zeby myslec.
                edukowac mlodych ludzi i stawiac na myslenie. polączenie dwoch metod
                antykoncepcyjnych dobrze zastosowanych daje 99,99% pewnosci ze ciazy nie bedzie.
                A Pani Alicja Tysiąc powiedziala ze nie mogla stosowac antykoncepcji hormonalnej
                wiec sie nie zabezpieczala...(pare lat temu w tv).
                • sir.vimes Zabezpieczała się. 22.03.07, 23:03
                  nie wiem po co drugi raz (czy trzeci) piszesz, że nie. Jeżeli tak.



                • lolyta Re: odpowiedzialność 23.03.07, 12:47
                  freeda2 napisała:

                  > jestem za prawem do sterylizacji.

                  no super, ale co to ma do rzeczy w tej konkretnej sprawie, skoro jest po ptokach
                  a prawa do sterylizacji nie ma? uwazasz ze trubunal w Strasburgu powinien orzec
                  "freeda uwaza ze pani powinna miec prawo do sterylizacji, wiec niech sie pani
                  wypocha"?
                  • freeda2 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 12:52
                    no nie. jeszcze chwila a uwierze ze kobiety odwiedzające forum FEMINIZM to mocno
                    ograniczone istoty. napisalam tylko ze jestem za prawem do sterylizacji w ogole.
                    zeby mozna bylo to zrobic na wlasne zyczenie. nie pisalam tego w kontekscie
                    obecnej sytuacji Pani Tysiąc.
                    czy toz rozumiale? czy trzeba drukowanymi literami?
                    • lolyta Re: odpowiedzialność 26.03.07, 16:07
                      istto rzekomo i pozornie nie ograniczona, twoje zdanei na temat sterylizacji nei
                      ma sie nijak do zaistnialej juz sytuacji pani Tysiac i nie mozesz jej oceniac
                      przz pryzmat tego co ty uwazasz ze powinna miec prawo zrobic, skoro tego prawa
                      nie miala. dotarlo czy wiekszymi literkami napisac?
                      • freeda2 Re: odpowiedzialność 26.03.07, 19:58
                        Szanowna Lolyto
                        Po pierwsze-chyba ma sie nijak a nie nie ma sie nijak...to chyba chcialas mi tu
                        blyskotliwie napisac
                        Po drugie-napisalam o tym ze uwazam ze w Polsce kazdy powinien miec prawo do
                        sterylizacji bo wtedy mozna by uniknąc takich sytuacji jak z Panią Tysiąc. I mam
                        prawo do takiego zdania, co wiecej mam prawo wyrazic to zdanie na publicznym forum.
                        A po trzecie-dotarlo do mnie ni mniej ni wiecej tylko to ze nie umiesz
                        dyskutowac, nie umiesz odnalezc się w sytuacji w ktorej ktos ma inne zdanie, nie
                        umiesz czytac ze zrozumieniem i nie jestes otwarta na dyskusje ktora nie toczy
                        sie tak jakbys sobie tego zyczyla.

                        Po czwarte pozdrawiam i zycze poszerzenia horyzontow.
                • lolyta Re: odpowiedzialność 23.03.07, 12:50
                  polączenie dwoch metod
                  > antykoncepcyjnych dobrze zastosowanych daje 99,99% pewnosci ze ciazy nie bedzie

                  Co oznacza ni mniej ni wiecej, ze statystycznie jedna osoba na tysiac stosujaca
                  obie metody w ciaze zajdzie. Albo jedna osoba ktora ma stosunki trzy razy w
                  tygodniu zajdzie raz w ciagu 3 lat.
                  Znaczy sie, prawdopodobienstwo zawodnego dzialania polaczonych metod, jesli
                  patrzec na to od strony obywateli 40milionowego panstwa, jest ogromne, jest to
                  raczej kwestia "przedzej czy pozniej".
            • sir.vimes Udowodnić ? Komu ? Po co? 22.03.07, 23:01

              Nie wiem czy ktoś chce coś ci udowadniać. Ale napisałam wyraźnie , jaka jest
              moja konkluzja.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=59541905&a=59543593
              • freeda2 Re: Udowodnić ? Komu ? Po co? 22.03.07, 23:05
                wiec ja pytam jaką stosowala metode antykoncepcyjną? skoro wiesz ze stosowala.
                ja tego nie wiem. wiec chcialabym sie dowiedziec.
                • sir.vimes No to jeszcze raz 22.03.07, 23:12
                  Wklejam:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=59541905&a=59543593
      • illiterate Antykoncepcja A.T. 22.03.07, 23:08
        freeda2 napisała:

        > a ja to rozumiem. te glosy o tym ze powinna pomyslec o antykoncepcji wczesniej
        ...

        Alicja Tysiac jest jedna z tych osob, ktore ze wzgledow zdrowotnych nie moga
        przyjmowc antykoncepcji hormonalnej. Wyjasniala to setki razy podczas tych
        szesciu lat, kiedy to niektore kregi robily z ofiary oskarzona (min. o
        lekkomyslnosc). Uzywala z partnerem prezerwatywy, i to ona zawiodla.
        • freeda2 Re: Antykoncepcja A.T. 22.03.07, 23:11
          wiec powinna stosowac prezerwatywy ze srodkiem plemnikobojczym.
          • sir.vimes Re: Antykoncepcja A.T. 22.03.07, 23:14
            Podejrzewam, że takie stosowała. Też zawodzą.

            Znam osoby, które miały z nią kontakt z powodu tej sprawy - według nich jest to
            skromna, odpowiedzialna osoba.
            • freeda2 Re: Antykoncepcja A.T. 22.03.07, 23:16
              no ale wiesz, to jest tylko twoje podejrzenie.
              ale jesli jest tak jak mowisz to oczywiscie ta aborcja jest uzasadniona.
              • sir.vimes Re: Antykoncepcja A.T. 22.03.07, 23:18
                Aborcja byłaby uzasadniona nawet jeśli wcale by nie stosowała antykoncepcji.

                Po prostu w takich jak ten przypadkach aborcja jest legalna.
                • freeda2 Re: Antykoncepcja A.T. 22.03.07, 23:23
                  ale ja nie mowie o legalnosci. wedlug mnie aborcja powinna byc legalna. ja mowie
                  o mysleniu i nie zaslanianiu sie prawem do wlasnego brzucha. rozpatruje to w
                  innych kategoriach.
                  • sir.vimes Re: Antykoncepcja A.T. 22.03.07, 23:45
                    > o mysleniu i nie zaslanianiu sie prawem do wlasnego brzucha

                    W kraju w którym nawet w drastycznym przypadku odmawia się prawa do legalnej
                    aborcji trudno jest mówić o zasłanianiu się prawem do własnego brzucha.
                    • freeda2 Re: Antykoncepcja A.T. 22.03.07, 23:59
                      mowię tu o zapędach kobiet ktore nazywają sie feministkami. i czesto powtarzanym
                      hasle-moj brzuch-moja sprawa. dla mnie feminizm to cos innego. to mądrosc,
                      swiadomosc, kobiecosc rowna z meskoscią. feministka powinna dbac o zdrowie, o
                      swoje cialo i swiadomie planowac macierzynstwo(nie tylko-ale mowimy tu o
                      planowaniu ciazy i aborcji). a nie rzucac haslo-moj brzuch-moja sprawa i zamiast
                      myslec korzystac z prawa do aborcji.
            • sir.vimes Re: Antykoncepcja A.T. 22.03.07, 23:18
              Ale i tak niewiele to wnosi do całej sprawy.

              Ważne, że
              osoby w takich sytuacjach nie maja prawa do sterylizacji
              i
              w jej przypadku naruszono prawo odmawiając jej prawa do legalnej aborcji.

              To kim jest pani Tysiąc , jaką antykoncepcję stosuje i z kim - nie ma
              najmniejszego znaczenia.
              • freeda2 Re: Antykoncepcja A.T. 22.03.07, 23:22
                dla mnie o tyle ze jesli by tej anytykoncepcji nie stosowala-nie bylaby jak dla
                mnie az tak pokrzywdzona przez panstwo(mowie o aborcji a nie o sterylizacji)

                to taka samo jak z ludzmi biednymi ktorych nie stac na dziecko/dzieci. cholera
                mnie bierze jesli ktos od lat jest w zlej sytuacji materialnej i powoluje na
                swiat szescioro dzieci a potem w telewizji wystepuje w roli ofiary i domaga sie
                pomocy. o rodzinach patologicznych juz nie wspomne. cop innego jesli rodzina juz
                mając dzieci nagle z jakiegos powodu znajduje sie w zlej sytyacji-wtedy pomoc
                jest bardziej zasadna.
    • wiarusik Re: odpowiedzialność 22.03.07, 22:38
      Przecież miała wybór-z gumką lub bez.
      Wybrała bez,który zakwitł;)
    • jan_stereo Re: odpowiedzialność 22.03.07, 22:48
      ponosic mozna rozne konsekwencje, pytanie czemu takie,a nie inne. Kiedy sobie wbije noz w noge, to moge poniesc konsekwencje tego czynu na kilka sposobow, moge sie wykrwawic, moge pojsc do szpitala,moge ratowac sie na wlasna reke..a moge sobie wbic jeszcze jeden noz w konsekwencji...kolejne pytanie jest takie: jaka jest zasadniczo roznica koncowa pomiedzy uniknieciem powstania plodu poprzez stosowanie antykoncepcji, a usunieciem powstalego plodu w wyniku aborcji, bo jak dla mnie,efekt zasadniczo ten sam.
      • freeda2 Re: odpowiedzialność 22.03.07, 22:52
        to szkoda ze tak to postrzegasz. kiedy dochodzi do zaplodnienia to jest poczatek
        zycia. nowego zycia.
        • jan_stereo Re: odpowiedzialność 22.03.07, 22:59
          poczatek zycia to tylko poczatek zycia czy gdzies tu dostrzegasz jakas wymierna przewage nad brakiem owego poczatku?
    • wiarusik Re: odpowiedzialność 22.03.07, 22:54
      @
    • planicjuszniewypal Re: odpowiedzialność 22.03.07, 23:01
      Jak to nie można się sterylizować, niedawno jakiś juhas odciął sobie genitalia,
      bo czół sie niespełniony;)
      A tak serio oświećcie mnie i podrzućcie jakiś artykuł prawny zabraniający
      sterylizowania się??
      Nie mówię że takowego nie ma, tylko chciałbym go przeczytać jeśli jest.
      • karolana Re: odpowiedzialność 22.03.07, 23:23
        www.federa.org.pl/publikacje/mat_info/steryliz.htm
    • piekielnica1 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 10:45
      > W dyskusjach o Alicji Tysiąc pojawia sie co jakiś czas,że sama jest sobie
      > winna, jeśli decydowała się na seks to powinna ponosić konsekwencje i juz.
      > Jest w tym rozumowaniu zasadniczy błąd.

      I to błąd na który nikt dotychczas nie zwrócił uwagi.
      W psychologii, w rozdziale "Potrzeby" seks zaliczany jest do potrzeb
      pierwszego rzędu, podstawowych.
      Potrzeba zspakajania popędu seksualnego wynika również z fizjologii czlowieka.
      Większość społeczeństwa, w tym również część kobiet w wyniku wielowiekowych
      nakazów kulturowych i religijnych uważa, że to prawo przysługuje tylko
      mężczyznom, natomiast kobieta mająca takie potrzeby to prostytutka jak pisze
      pan annapatrycja.
      Na forum i w tym wątku wielu forumowiczów, i o zgrozo forumowiczek ma za złe
      Pani Tysiąc również jej potrzeby erotyczne.
      Jest to łamanie praw człowieka.
      • planicjuszniewypal Re: odpowiedzialność 23.03.07, 11:24
        Bredzisz kochana, bredzisz ;)
        Pokaż mi jeden wątek, w którym ktoś, przyrównuje ją do prostytutki.(Nie zauważyłem)
        Nikt nie odbiera jej prawa do seksu, ale za to większość ludzi nakłada moralny
        obowiązek zabezpieczania się- szczególnie w jej wypadku.

        A z innej beczki

        > W psychologii, w rozdziale "Potrzeby" seks zaliczany jest do potrzeb
        > pierwszego rzędu, podstawowych.
        > Potrzeba zspakajania popędu seksualnego wynika również z fizjologii czlowieka.

        W rozlicznych wątkach na tym forum feministki starały sie udowodnić mężczyznom,
        że ich skłonność do zdrady, posiadania wielu partnerek, nijak ma się do ich
        potrzeb psychicznych, fizycznych(które są pochodną, naturalnej chęci przekazania
        swojego materiału genetycznego jak największej liczbie partnerek)a jedynie są
        wynikiem "nieodpowiedniego wychowania w społeczeństwie patriarchalnym". A tu
        nagle taki argument z Twojej strony, o zaspakajaniu swoich potrzeb...Doprawdy
        zaskakujące;)

        Ale to tylko kolejny przykład na to jaką "panną lekkich obyczajów" może być
        prawda w rękach fanatyka demagoga:(
        Ps. Napisałem "panna lekkich obyczajów" bo prawda jest rodzaju żeńskiego, gdyby
        była męskiego napisałbym "Kawalerem lekkich obyczajów"- to w ramach
        powstrzymania upierdliwości niektórych forumowiczek-frazesowiczek.
        • kocia_noga Re: odpowiedzialność 23.03.07, 11:51
          planicjuszniewypal napisał:

          > > Potrzeba zspakajania popędu seksualnego wynika również z fizjologii czlow
          > ieka.
          >
          > W rozlicznych wątkach na tym forum feministki starały sie udowodnić
          mężczyznom,
          > że ich skłonność do zdrady, posiadania wielu partnerek,

          Potzreba jedzenia jest taką samą podstawową potrzebą,a jednak potępiana jest
          kradzież żywności,jej zatruwanie itp.
          Wytłumaczę ci jasno, bo możesz nie zrozumieć: zaspokajanie swoich potrzeb nie
          może się odbywac kosztem cudzej krzywdy.
          >
          > Ale to tylko kolejny przykład na to jaką "panną lekkich obyczajów" może być
          > prawda w rękach fanatyka demagoga:(

          Tak,a w dodatku mało refleksyjnego.
          • planicjuszniewypal Re: odpowiedzialność 23.03.07, 13:26
            Moim zdaniem kradzież to zupełnie nieudana analogia.
            Głód i potrzeby seksualne to nie ten sam poziom potrzeb- zajrzyj do książki;)

            Natomiast, jest porównanie bliższe i całkiem trafne:
            Męskiej potrzebie posiadania jak największej liczby partnerek odpowiada, kobieca
            potrzeba posiadania partnera o wysokim statusie społeczny.(Wysoki status
            społeczny informuje, iż mężczyzna jest zdrowy na ciele i umyśle, co gwarantuje
            zdrowe potomstwo i zapewnia dzieciom byt materialny)
            Oczywiście to uogólnienia, nad częścią potrzeb potrafimy panować, co więcej
            doprowadziliśmy (jako ludzie, całe szczęście) społeczeństwo do takiego stopnia
            rozwoju, w którym to kobieta nie musi być zdana, na łasek czy niełaskę
            mężczyzny. Szkoda tylko, że większość kobiet przez to rozumie pomoc państwa, a
            nie prace i samorealizację(feministki akurat na tym polu należy pochwalić), ale
            to już inna bajka.
            Wracając do początkowego wątku, jeśli by męskie zdrady(choć nie są one tylko
            domeną mężczyzn) nazwać łajdactwem, to równie dobrze można by nazwać kobiece
            pragnienie bycia ze "stabilnym" partnerem(co nie jest tylko domeną kobiet)
            ku..twem. Cel z punktu widzenia genetyki i potrzeb jest ten sam.

            Tylko mnie daleko, do takiego spojrzenia na potrzeby kobiet(ku..two), co
            więcej staram się być "stabilnym" partnerem, a Tobie z łatwością przychodzi
            nazywanie zdradzających mężczyzn łajdakami.

            Ps. Stabilny rozsądny mężczyzna uwalnia kobietę z części obowiązków
            macierzyńskich, aby mogła sie realizować i ja to rozumie, wiec Ty postaraj sie
            zrozumieć, że facet jeśli nie zrealizuje się "małżeńskim łożu" to zdradzi.

            Oczywiście to nie takie proste, można jeszcze być "stabilnym" partnerem i
            pewnego dnia dowiedzieć się, że kobieta od ciebie odeszła spotkawszy
            przydrożnego wajdelotę, gdyż był romantyczny, czuły i jego czas był tylko dla niej.
            Lub też będąc najlepszą żono-kochanką, dowiedzieć się pewnego dnia że mąż
            odchodzi z młodą modelką.

            Ehhh nawet bym chciał aby świat był taki prosty jak mówisz, piszesz "chłopcy są
            źli- dziewczynki dobre";) Przynajmniej bym miał pewność, że jeśli sie staram to
            się nie rozczaruje :)
            • kocia_noga Re: odpowiedzialność 26.03.07, 21:12
              planicjuszniewypal napisał:

              ....duzo i nie na temat.

              Rozmowa była o zdradzie.Zdrada polega na niedochowaniu wierności,a wiernośc
              jest punktem umowy małżeńskiej.Zdrada to złamanie przysięgi.
              Mam nadzieję,że zrozumiałes.


              > Ehhh nawet bym chciał aby świat był taki prosty jak mówisz, piszesz "chłopcy

              > źli- dziewczynki dobre";)



              W którym miejscu tak mówię? Podlinkuj,a jesli nie to odszczekaj.
          • planicjuszniewypal Re: odpowiedzialność 23.03.07, 14:10
            Byłbym zapomniał
            > Wytłumaczę ci jasno, bo możesz nie zrozumieć: zaspokajanie swoich potrzeb nie
            > może się odbywac kosztem cudzej krzywdy.

            Mężczyźni z reguły mają mniejsza potrzebę aktywnego macierzyństwa/ojcostwa. Co
            oznacz mniej więcej tyle, że kobieta ma ją silniejszą. Czy zaspokojenie kobiecej
            potrzeby wychowywani dzieci, przez co zmusza się mężczyznę do utrzymania rodzin
            bądź, płacenia alimentów jest krzywdą?
            To co napisałem to zupełna głupota, z którą się nie zgadzam, ale wedle Twojej
            logi jest prawdą.
            Przemyśl co piszesz!!!
            • kocia_noga Re: odpowiedzialność 26.03.07, 21:14
              planicjuszniewypal napisał:

              > Byłbym zapomniał
              > > Wytłumaczę ci jasno, bo możesz nie zrozumieć: zaspokajanie swoich potrzeb
              > nie
              > > może się odbywac kosztem cudzej krzywdy.
              >
              > Mężczyźni z reguły mają mniejsza potrzebę aktywnego macierzyństwa/ojcostwa. Co
              > oznacz mniej więcej tyle, że kobieta ma ją silniejszą. Czy zaspokojenie
              kobiece
              > j
              > potrzeby wychowywani dzieci, przez co zmusza się mężczyznę do utrzymania
              rodzin
              > bądź, płacenia alimentów jest krzywdą?
              > To co napisałem to zupełna głupota,


              I to akurat jest prawda.

              Reszta to bełkot.
          • planicjuszniewypal Re: odpowiedzialność 23.03.07, 14:55
            Wiesz co zróbmy tak, ja jestem przeciętnym facetem ty nieprzeciętną kobietą;)
            Zróbmy tabele, podzielmy ją na dwie kolumny mężczyźni, kobiety. Następnie każdą
            z tych kolumn podzielmy na potrzeby i obowiązki. Zatytułujmy tą tabele, potrzeby
            i obowiazki partnerów w związku i rodzicielstwie. Umówmy się też, ze potrzeba
            nie jest obowiązkiem. Trywialny przykład, jeśli ja nie odczuwam potrzeby
            zamykania klapy w ubikacji, to jest to dla mnie obowiązek. Jeśli byłbym pedantem
            i czół potrzebę jej zamykania, nie wpisuje jej jako obowiązek, gdyż jest to moja
            potrzeba. Zgadzasz się? Ja postaram się w niedziele rano wypisać tu swoje wypociny;)
            • kocia_noga Re: odpowiedzialność 26.03.07, 21:17
              planicjuszniewypal napisał:

              > Wiesz co zróbmy tak...

              Lepiej zróbmy coś innego.
              ja ci naszkicuję taką sytuację.Kiedyśtam będziesz miał swoją
              dziewczynę,będziecie ze sobą chodzić i dogadywac się,zanim się
              pobierzecie.Dogadacie się co do klapy,i innych rzeczy w waszym
              małżeństwie.Dogadacie się też co dla każdego z was jest krzywdą,dzięki czemu
              będziecie mogli zaspokajać swoje potzreby bez wyrządzania sobie krzywdy
              nawzajem.
      • freeda2 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 11:49
        Pani Piekielnico,prosze sie opamietac. To chyba najwyzszy czas. Nikt Pani Tysiac
        nie odmawia prawa do seksu i orgazmu. Ale niech to bedzie swiadomy i rozsadny
        seks. (nie chodzi mi o jego przebieg ale o podejscie do sprawy;). powolywanie
        sie na przez Panią na:"Potrzeba zspakajania popędu seksualnego wynika również z
        fizjologii czlowieka" o czym przeczytala pani w rozdziale POTRZEBY w ksiazce do
        psychologii to niezla demagogia. bo jesli Pani Tysiac tak bardzo musiala sie
        kochac ze zapomniala ze z tego moze powstac zycie i nalezaloby sie
        zabezpieczyc(ze wzgledu na swoją sytuację) to w ten sam sposob mozna
        usprawiedliwic gwalciciela ktoremu prawa czlowieka gwarantują prawo do orgazmu...
        • kot_behemot8 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 11:53
          Do znudzenia zadaję to pytanie ale trudno:
          Skąd wiesz, że AT się nie zabezpieczyła? Byłas tam tego dnia, leżałaś pod jej
          łóżkiem? No i chyba wiesz, że 100% pewna antykoncepcja nie istnieje.
        • kocia_noga Re: odpowiedzialność 23.03.07, 11:55
          freeda2 napisała:

          > nie odmawia prawa do seksu i orgazmu. Ale niech to bedzie swiadomy i rozsadny
          > seks.


          Ty uznajesz apriori,że A.T. uprawiała nierozsądny seks.
          • freeda2 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 12:03
            nie. nie apriori. sama slyszalam jak powiedziala ze nie stosowala antykoncepcji
            bo hormonow brac nie mogla. wiec ja sie pytam co stosowala? i wiem, ze jedna
            metoda nie daje 100% pewnosci. ale juz dwie odpowiednio zastosowane tak.
            i jesli Pani Tysiąc jest ofiarą za ktorą stoją organizacje kobiece to ja bym
            chciala wiedziec co ta ofira zrobila zeby tej sytuacji zapobiec.

            • kot_behemot8 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 12:10
              freeda2 napisała:

              > nie. nie apriori. sama slyszalam jak powiedziala ze nie stosowala
              antykoncepcji
              > bo hormonow brac nie mogla. wiec ja sie pytam co stosowala?


              Pytasz, czyli nie wiesz. A skoro nie wiesz, to dlaczego osądzasz?
              Ja nie wiem co ona stosowała i dlaczego zawiodło, więc nie osądzam i tyle.
              • freeda2 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 12:14
                to szkoda ze jestes tak malo wymagająca i bez znajomosci faktow bronisz tej Pani
                z powodu dzienie pojetej solidarnosci rzekomo wyzwolonych kobiet
                • kot_behemot8 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 12:58
                  freeda2 napisała:

                  > to szkoda ze jestes tak malo wymagająca i bez znajomosci faktow bronisz tej
                  Pan
                  > i
                  > z powodu dzienie pojetej solidarnosci rzekomo wyzwolonych kobiet


                  Nie bronię jej z powodu solidarności tylko z powodu zasady mówiącej, że nie
                  osądza się nie znając faktów. Skoro nie wiem, czy i jaką antykoncepcję ona
                  stosowała, to znaczy że nie znam faktów - a jak nie znam faktów, to nie osądzam.
                  EOT
            • piekielnica1 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 13:42
              freeda2 napisała:

              > nie. nie apriori. sama slyszalam jak powiedziala ze nie stosowala
              antykoncepcji
              > bo hormonow brac nie mogla. wiec ja sie pytam co stosowala?

              Stosowała jedynie obowiązującą i dopuszczalną metodę - kalendarzyk małżenski
            • bitch.with.a.brain Re: odpowiedzialność 23.03.07, 14:28
              powiedziała,że nie stosowała antykoncepcji hormonalnej.
              to po pierwsze.
              Po drugie w tym wątku chodzi mi po prostu o błąd w rozumowaniu polegajacy na:
              1) uznaniu,ze jest odpowiedzialna za swoje czyny i powinna ponosić konsekwencje
              2)uznaniu,że nia ma prawa być za siebie odpowiedzialna i zdecydowac się na
              sterylizacje.
              Jak się do tego ustosunkowujesz?
        • evita_duarte Re: odpowiedzialność 23.03.07, 12:32
          fredeo czy ty umiesz czytac? Jasno odpowiedzialo ci juz kilka osob, ze ta para
          (nie kobieta tylko) zabezpieczala sie TAK JAK POZWOLILO JEJ NA TO PRAWO
          POLSKIE. Hormonow brac nie mogla, nie mogla tez poddac sie sterylizacji, bo
          prawo na to nie pozwala.
          • freeda2 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 12:34
            evito-a czy ty umiesz czytac ze zrozumieniem?? od kiedy to polskie prawo
            zabrania stosowania prezrwatyw wraz ze srodkiem plemnikobojczym??
            • kot_behemot8 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 13:00
              freeda2 napisała:

              > evito-a czy ty umiesz czytac ze zrozumieniem?? od kiedy to polskie prawo
              > zabrania stosowania prezrwatyw wraz ze srodkiem plemnikobojczym??


              Proszę podać link do autoryzowanego wywiadu z panią T w którym ona stwierdza,
              że nie stosowała prezerwatywy ze środkiem plemnikobójczym.
              • freeda2 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 13:03
                ja nie znam takiego wywiadu i dlatego pytam Was-ludzi ktorzy bronia Pani Tysiąc.
                Pytam czy wiecie czy sie zabezpieczla i jak. Bo na razie mam mieszane uczucia i
                nie umiem jednoznacznie ocenic tej sytuacji.
                • sir.vimes Eee tam 23.03.07, 13:13
                  Nie warto dyskutować , jeżeli ktoś ciągle zawraca do samego początku dyskusji.

                  Mi się np. nie chce po raz kolejny odpowiadać na to samo pytanie, przeklejać
                  linki do poprzednich odpowiedzi.

                  • freeda2 Re: Eee tam 23.03.07, 13:16
                    no nie warto
                    jak ktos ma klapki na oczach, nakladl sobie do glowy pare frezesow ktorych nie
                    jest w stanie sensownie uzasdnic, i jest zamkniety na dyskusje ktora nie idzie
                    po jego mysli.
                    wiem, wiem-najlepszy rozmowca dla niektorych to ten ktory nie zadaje
                    niewygodnych pytan, nie drazy i jest glupszy...
                    • sir.vimes Re: Eee tam 23.03.07, 13:44
                      No właśnie - dlatego nie bardzo chce mi się z tobą dyskutować. Dysponujesz
                      zaledwie kilkoma , starymi, nudnymi frazesami i w co drugim poście starasz się
                      obrażać forumowiczki /wiczów. Nuuuda.
                      Poza tym rzeczywiście nie umiesz pogodzić się z tym, że dyskusja nie idzie po
                      twojej mysli. Słuszne masz spostrzeżenia - teraz wyciągnij z nich wnioski.
                      • freeda2 Re: Eee tam 23.03.07, 14:03
                        hehe, jasne
                        a w ktorym momencie ja tu kogos obrazilam?
                        i nie, nie frustruje mnie ze ktos ma inne zdanie od mojego. mnie frustruje jesli
                        z kims rozmawiam a ten ktos nie slyszy co do niego mowie.
                        i najwazniejsze-kilka razy napisalam ze
                        -uwazam ze polskie panstwo zawiodlo bo nie dalo Pani Tysiac skorzystac z
                        naleznych jej praw
                        -Pani Tysiac miala prawo wedlug polskiego prawa poddac sie aborcji
                        ale
                        zakladając ze Pani Tysiac sie nie zabezpieczala(swoją drogą ciekawe dlaczego
                        jakos wyraznie o tym nie mowi-) to dla mnie nie jest męczęnnicą. po prostu.
                        tylko tyle.
                        • mistrz_jajecznicy Re: Eee tam 23.03.07, 14:34
                          freeda2 napisała:
                          > ale
                          > zakladając ze Pani Tysiac sie nie zabezpieczala(swoją drogą ciekawe dlaczego
                          > jakos wyraznie o tym nie mowi-) to dla mnie nie jest męczęnnicą. po prostu.
                          > tylko tyle.

                          Nie jest męczennicą bo nie pomyślała i bzyknęła się bez gumki? A co to za
                          różnica? I jakie to ma znaczenie czy jest męczennicą czy nie? Istotne jest, że
                          ma zrujnowane zdrowie i to bynajmniej nie dlatego, że pojechała bez gumy, ale
                          dlatego bo jakiś przepełniony chrześcijańską miłością bliźniego lekarz
                          stwierdził, że powinna urodzić i miał głęboko w swoim chrześcijańskim tyłku jej
                          zdrowie.
                • kot_behemot8 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 13:55
                  freeda2 napisała:

                  > ja nie znam takiego wywiadu i dlatego pytam Was-ludzi ktorzy bronia Pani
                  Tysiąc
                  > .
                  > Pytam czy wiecie czy sie zabezpieczla i jak.


                  A my ci cierpliwie odpowiadamy, że nie wiemy, nie znamy takiego wywiadu a skoro
                  nie wiemy to nie oceniamy. No bo jak sie nie zna faktów, to się ich nie ocenia.
                  Skoro nie wiem czy ona uzyła prezerwatywy, to jak mogę ją potępiać za to że nie
                  użyła...
                  O jezu jakie to tłumaczenie jest nudne.
            • falafala Re: odpowiedzialność 23.03.07, 13:41
              Freeda piszesz, ze jestes za prawem do aborcji, ale tez za tym by kazdy
              rozsadnie postepowal w seksie, dla mnie oczywiste i tez mi sie marzy taka
              sytuacja idealistyczna, ale:
              Pani Tysiac jest poszkodowana bo majac prawna mozliwosc dokonania aborcji (co
              uznal Trybunal) nie wykonano jej, nie ma znaczenia, czy sie zabezpieczala czy
              nie, dla tego prawa. Dyskusje o metodach antykoncepcji i ich skutecznosci
              wogole nie pasuja do tego przypadku pod wzgledem prawnym
              Podle jest sugerowanie ze kobieta wspolzyla sobie ot tak z mysla: "jest mi
              obojetnie najwyzej usune", co robie wiele ludzi na forum.

              Ty natomiast zaczynasz tworzyc zawilosci moralne nie do sprawdzenia, "jestem za
              prawem aborcji, ale udowodnij mi ze sie zabezpieczalas" - nierealne. Albo sie
              jest za prawem do aborcji, albo nie, jak wyobrazasz sobie sprawdzanie czy sie
              ktos zabezpieczal czy nie. Jedynie co mozna zrobic i to najlepsze to edukowac,
              edukowac i edukowac, ulatwic dostep do srodkow antykoncepcyjnych, pozwolic na
              dobrowolna sterylizacje, pomagac matkom w trudnej sytuacji i miec nadzieje, ze w
              ten sposob ograniczy sie ilosc aborcji (na widzimisie i wogole) do minimum. A
              rozliczanie innych ludzi z moralnosci zostawmy ewentualnym zaswiatom, a sami
              dbajmy zeby zyc moralnie to moze sie pare osob od nas nauczy.
              • freeda2 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 13:56
                kot_behemot8 napisala:

                "Podjęcie ryzyka zajscia w ciążę grożącą utratą wzroku było w jej przypadku
                analogią przechodzenia w miejscu dozwolonym, gdyż polskie prawo dopuszcza
                aborcję w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia"

                i dla mnie to jest nie w porzadku.
                ale zgadzam sie z tobą falafala. mnie chodzilo o cos troche innego-moze nie
                napisalam tego wyraznie. jestem za prawem do aborcji i rozumiem ze nikt nie
                jest w stanie sprawdzic tego czy kobieta idąca na aborcje sie zabezpieczla czy
                nie. i nie chce nikogo umoralniac. ja wiem ze dla mądrej kobiety to jest ciezkie
                przezycie jesli musi poddac sie aborcji i nie ma potrzeby mowic jej czy zrobila
                dobrze czy zle-ona sama musi to w sobie poukladac.
                chodzi mi jednak o to ze jesli Pani Tysiąc przedstawia sie jako osoba
                poszkodowna na calej linii ze sie tak wyraze i chce by jej zalowano i pomagano
                to ja bym chciala wiedziec w czym uczestnicze i znac fakty ktore pozwola mi sie
                opowiedziec po ktorejs ze stron. bo przyznając jej prawo do tego ze taka aborcje
                powinno sie jej wykonac(bo ma to zagwarantowane w prawie polskim) to tym samym
                nie przyznaje jej prawa do roli polskiej meczęnnicy ktora obarcza winą innych za
                to ze nie pomyslala wczesniej o podwojnym zabezpieczeniu.

                • falafala Re: odpowiedzialność 23.03.07, 14:34
                  Tak sprawa jet bardzo wielowymiarowa, sama sie nad tym zastanawialam, bo mozna
                  na nia patrzec z roznej strony. Duzo latwiejsza bylaby ocena, gdyby kobiecie
                  odmowiono aborcji plodu np. bez glowy i kazano ciaze donosic do konca. Wtedy
                  podejzewam, ze nawet wiekszosc przeciwnikow aborcji bylaby oburzona.
                  Tu jest inaczej, mozna pytac, drazyc, roztrzasac, potepic i wyslac na stos
                  . Mysle ze fakt robienia z niej meczennicy jest jedynie kontrreakcja
                  na atak ze strony tzw. obroncow zycia, a nie zamierzony cel. Jest ona zwykla
                  kobieta, ktorej odmowiono wykonania aborcji, do czego miala prawo zapisane w
                  ustawodawstwie. W zwyklych przypadkach gdy prawo zle dziala, ludzie sie skarza i
                  wygrywaja, a tutaj miala kobieta dwie mozliwosci siedziec cicho i przyjac
                  sytuacje jako ciezki los, lub walczyc o prawo. Bardzo chcemy by osoba ktora
                  popieramy byla krystalicznie czysta, tak latwiej, ale by popierac nie musimy sie
                  zgadzac w pelni z czyims postepowaniem. Pani Tysiac nie jest nosnikiem wzorca
                  moralnego, ale jest takim swoistym mementum mori dla wszystkich pozostalych, ze
                  jest wiele dylematow, ktore nigdy nie uda nam sie rozstrzygnac jednoznacznie.
              • piekielnica1 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 14:01
                > rozliczanie innych ludzi z moralnosci zostawmy ewentualnym zaswiatom, a sami
                > dbajmy zeby zyc moralnie to moze sie pare osob od nas nauczy.


                Zgadzam się z Tobą, ale freeda2 jest jeszcze młodą idealistką, i życie jeszcze
                nie nauczylo jej, że nie ma niczego pewnego: nie ma pewnych zabezpieczeń przed
                ciążą, pewnych niezawodnych partnerow, doskonałego zdrowia danego na całe życie,
                nie ma nawet rozsądku danego raz na całe życie - czujnego i niezawodnego.
                Bywają w życiu sytuacje, że z mózgu robi się budyń - na małą chwilę, ale mającą
                duży wpływ na dalsze życie.

                freeda jest jeszcze idealistką, ale życie płata figle i weryfikuje ten czarno-
                biały, czy biało-czarny obraz świata.
                W zaskakujący, nieoczekiwany i nieprzywidywalny sposób. Bywa, że bardzo bolesny.
                Wtedy nabywa się pokory.

                • freeda2 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 14:09
                  poslcuhaj Piekielnico, obys nie musiala przkonywac sie tyle razy co ja jak wiele
                  rzeczy/sytuacji/ludzi jednak zawodzi. i jak czesto jedna sytuacja ma wiele odcieni.
                  nie jestem mlodą idealistką. mam 30 lat i wiele rzeczy rozumiem. tylko ze jak ja
                  wdalam sie w romans z mezczyzną nie dla siebie a potem mialam depresje to nikogo
                  za to nie oskarazalam. tylko siebie. za chwilowy brak mozgu zastapiony budyniem.
                  i tylko o to mi chodzi. jesli ta pani miala przez chwile budyn zamiast mozgu to
                  niech nie obarcza 100% winą polskiego panstwa za swoje klopoty.
                  latwosc z jaką wydajesz taki osąd to ciebie stawia w roli mlodej,
                  niedoswiadczonej osoby.
                  • piekielnica1 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 14:25
                    Pożyjesz, zobaczysz.
                    Bądź tylko wobec siebie wtedy szczera.
                    Pani Tysiąc miała prawo do aborcji, której jej odmówiono.
                    Za to zapacą wszyscy podatnicy, a powinien lekarz, szpital, który miał
                    obowiązek to wykonać.

                    > latwosc z jaką wydajesz taki osąd to ciebie stawia w roli mlodej,
                    > niedoswiadczonej osoby.

                    też byłam tak prostolinijna, przezroczysta i pewna swojej niezachwianej postawy
                    moralnej, etycznej, ludzkiej, katolickiej. Biała niewinna lelija.
                    I też dostałam zupełnie niezawinionego, niezasłużonego, niespodziewanego kopa.
                    I wcale nie byłam nierozsądna, czy zlekceważylam cokolwiek.
                    Pozwoliło mi to zweryfikować swoją postawę i stwierdzić, że życie napewno nie
                    jest czarno-białe.
                    A orzekanie o winie innych w sposób jednoznaczny jest niesprawiedliwe.
                    • freeda2 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 14:44
                      dobra, passuje bo juz sie poczulam zmeczona.
                      czytalas co napisalam? nie jestem ani cudowna, ani mega prostolinijna, zrobilam
                      wiele niefajnych rzeczy w zyciu.
                      jestem za tym zeby odszkodowanie ktore przyznano Pani Tysiac zaplacili z wlasnej
                      kieszeni lekarze ktorzy odmowili jej prawa do aborcji.
                      jestem tez za tym zeby za pomylki lekarskie lekarze mieli dozywotni zakaz
                      wykonywania zawodu i placili ze swoich kieszeni odszkodowania osobom poszkodowanym.
                      jestem tez za tym zeby pijani kierowcy mieli zabrane prawo jazdy do konca zycia
                      i placili dozywotnią rente osobie ktora przez jezdzi na przyklad na wozku.
                      jestem za tym zeby ojcowie placili na swoje dzieci.
                      i za tym zeby poslowie mieli mniejsze uposazenie i byli choc troche madrzejsi.

                      tylko ze nie o to w tym wszytskim chodzi.
                      bo jestem tez za tym zeby w Polsce kobiety myslaly.
                      bylam przez jakis czas w bardzo kiepskiej sytuacji materialnej. bralam wtedy
                      leki na depresje. wiedzialam ze nie moge w zadnym wypadku pozwolic sobie wtedy
                      na dziecko(finanse i ryzyko choroby dziecka z powodu moich lekow) i mialam pare
                      cudownych sytuacji ktore mogly sie skonczyc pelnym stosunkiem ale zrezygnowalam.
                      nie,niedlatego ze nie lubie seksu lub nie jest on mi potrzebny i moge sie bez
                      niego obejsc. nie, nie moge. lubie seks ale w sytuacji kiedy zabraklo
                      zabezpieczenia wiedzialam co jest wazniejsze.
                      tylko tyle.
                      I przepraszam Panią Alicje Tysiąc i osoby ktore poczuly sie urazone. nie
                      chcialam nikogo obrazic. Zycze Pani Alicji duzo zdrowia.
                    • freeda2 Re: odpowiedzialność 23.03.07, 14:45
                      p.s.

                      piekielnica1 napisała:

                      > Pożyjesz, zobaczysz.

                      dziekuje, juz wiele widzilam. za duzo. i raczej nie mam na mysli pieknych
                      zachodow slonca.
    • bitch.with.a.brain Re: odpowiedzialność 26.03.07, 15:52
      dla tych, których frapowała kwestia antykoncepcji.W DF dzisiejszym jest reportaż
      o Alicji Tysiąc.
      Atosowała antykoncepcję, niestety prezerwatywa zawiodła.
      I jakei teraz macie opinie?
      • wiarusik Re: odpowiedzialność 26.03.07, 15:54
        Przed użyciem należy dmuchnąć w prezerwatywę by sprawdzić czy nie dziurawa;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja