Dodaj do ulubionych

Teściowa - antyfeministka

22.07.08, 19:11
Parę uwag z jej repertuaru:
1) "Długo zastanawiałam się czy iść do pracy czy zostać w domu
w końcu podjęłam decyzję, że nie pójdę",
2) "Miałam zaniedbywać dom, żeby zarobić na dwie sukienki?",
3) "Kobiety REALIZUJĄ się zawodowo,żeby mieć się gdzie wystroić
i żeby zdradzać męża",
4)"Ja zawsze byłam taką słabą kobietą".
Kiedy dawałam teściom moją kartę do Makro teściowa zapytała:
5)"A to na kartę kobiety też nas wpuszczą?".

Prawdę mówiąc trochę jej zazdroszczę. Mąż jej powiedział, że póki on
żyje, to ona nigdy nie będzie musiała pracować. I słowa dotrzymuje.
Obserwuj wątek
    • kocia_noga Re: Teściowa - antyfeministka 22.07.08, 20:17
      Zaniedbuje dom?
    • bene_gesserit Re: Teściowa - antyfeministka 22.07.08, 20:49

      1. Nie ma nic zlego w decyzji zostania w domu
      2. Tym bardziej, jesli praca, ktora kobieta moze wykonywac, jest
      paskudnie malo platna.

      A co do reszty punktow - mezczyzni w Posce zyja srednio siedem
      chyba lat krocej niz kobiety.
    • adrianna1987 Re: Teściowa - antyfeministka 22.07.08, 21:46
      ad1. "podjęłam decyzję" - to świadczy o tym, że sama decyduje za
      siebie.
      ad2. Widocznie dom jest dla niej ważniejszy niż dwie sukienki. Ma do
      tego prawo.
      Reszta rzeczywiście jest troszkę żenująca. Ale każdemu zdarzy się
      wypalić dziwnym tekstem w przypływie jakichś emocji.
    • saszenka2 Re: Teściowa - antyfeministka 23.07.08, 01:37
      A czy dając kasę, nie traktuje jej jak służącej? Cóż, utrzymywanie
      kogoś budzi w pewnym momencie poczucie krzywdy i wówczas zaczyna się
      wymagać, aby za tę kasę "druga osoba zachowywała się tak i tak". No
      i zaczyna się wypominanie," po co to kupujesz". Z czasem kupienie
      lepszego proszku do prania może zakończyć się awanturą.
    • brak.polskich.liter Re: Teściowa - antyfeministka 23.07.08, 01:54
      O ile wybor takiej, a nie innej opcji na zycie przez pania tesciowa jest jak
      najbardziej OK, o tyle komunikat "wszystkie kobiety, ktore wybraly inny styl
      zycia, niz ja, to wywloki" - juz niespecjalnie.

      Z ciekawosci - czego konkretnie zazdroscisz tej kobiecie?
      • kocia_noga Re: Teściowa - antyfeministka 23.07.08, 07:50
        brak.polskich.liter napisała:

        > Z ciekawosci - czego konkretnie zazdroscisz tej kobiecie?
        >

        Ja zrozumiałam,że tego, że teściowa nie pracuje.Zapytałam więc,
        czy 'zaniedbuje dom', tak jak te pracujące lafiryndy.
        • lafiorka-z Re: Teściowa - antyfeministka 23.07.08, 08:03
          Dzięki za odpowiedzi:)
          Poczytałam sobie i trochę mnie zdziwiło, że uważacie za całkiem normalne te
          wypowiedzi, które mnie najbardziej bulwersują.
          Bo ile znacie kobiet, które długo myślą czy podjąć pracę zarobkową?
          I ile takich, które jak już pójdą do pracy, to po to, żeby sobie zarobić na dwie
          sukienki?
          Przecież kobiety pracują po to, żeby razem z mężami, a często same, utrzymywać
          swoją rodzinę. I nawet jeśli zarabiają bardzo mało, to zarobków nie przeznaczają
          na sukienki, tylko na czynsz lub spłatę rat za pralkę i telewizor.

          Zapewniam Was, że mój teść szanuje swoją żonę o wiele bardziej niż typowy Polak,
          który przeważnie prezentuje postawę: "chciałaś równouprawnienia, to zasuwaj".
          Może zazdroszczę jej tego, że jest rozpieszczoną kobietką, choć przyznaję, że
          bardzo oddaną swojemu mężowi.
          • bene_gesserit Re: Teściowa - antyfeministka 23.07.08, 10:58

            Chodzi o umowe.
            Jesli decyzje mezczyzny i kobiety w zwiazku sa dobrowolne i
            niewymuszone, to nic w nich zlego ani bulwersujacego. Decyzja o
            pracy w domu wtedy jest zla, jesli kobieta dokonuje jej pod presja,
            czyli nie ma wyboru (tzn. 'rozwod albo zostajesz w domu'). Jesli
            jest wynikiem ustalen obu stron, jest jak najbardziej ok. Noi -
            praca domowa to najczesciej ciezka, nuzaca i odpowiedzialna harowa,
            zwlaszcza jesli spada w calosci na jedna ze stron. Praca jak
            najbardziej godna szacunku.

            Wypowiedz o sukienkach zrozumialam tak, ze tesc zarabia dosc sporo,
            a ona raczej nie mialaby na to szans, wiec jej zarobki szly by na
            waciki itd.

            Oczywiscie - decyzja o zostaniu w domu w naszej rzeczywistosci
            wiaze sie z wielkim ryzykiem materialnym dla kobiety w przypadku
            rozwodu lub smieci meza. Znam historie, w ktorej niepracujaca,
            slabo wyksztalcona kobieta zostala wymieniona po 25 latach na
            mlodszy model i zostala praktycznie bez srodkow do zycia -
            wyksztalcony i obrotny ex wykiwal ja przy podziale majatku, a na
            prace w wieku ponad 50 lat osoba bez doswiadczenia zawodowego nie
            miala szans.
            Podobnie moze stac sie, kiedy maz umiera, bo u nas zdaje sie nie ma
            zwyczaju zakladania bardzo wysokich ubezpieczen na zycie.
        • lafiorka-z kocia_noga:) 23.07.08, 08:23
          Ogród cudo-:) Ja też chcę mieć taki. Napisz, ile czasu trzeba na to poświęcić?
          Ja też zaniedbuję dom od lat, ale nie mam takich ogrodowych wyników.
          • kocia_noga Re: kocia_noga:) 23.07.08, 09:59
            lafiorka-z napisała:

            > Ogród cudo-:) Ja też chcę mieć taki. Napisz, ile czasu trzeba na
            to poświęcić?
            > Ja też zaniedbuję dom od lat, ale nie mam takich ogrodowych
            wyników.


            Czego zazdrościsz teściowej?
            Według jej słów i pojęcia kobiety zarabiające pieniądze zaniedbują
            dom, czyli praca na rzecz domu jest poza dyskusją.Zrozumiałam wobec
            tego,że teściowa ma lepiej, bo poza domowo-ogródkową harówką nie
            musi przynosić pieniędzy a w dodatku mąż jest dla niej miły.
            A co do mojego ogródka to pierwsze dziesięć lat najtrudniejsze.
            • lafiorka-z Re: kocia_noga:) 23.07.08, 11:26
              Zgadzam się, że praca w domu jest ciężka i niewdzięczna, ale przecież
              w domach kobiet pracujących też się jada, też się gotuje, zmywa naczynia i
              pierze, a kurz nie chce odpuścić i osiada na meblach
              i podłodze.
              Ogród też mam, ale nie taki ładny, choć bardzo się staram.
              • kocia_noga Re: kocia_noga:) 23.07.08, 13:36
                lafiorka-z napisała:

                > Zgadzam się, że praca w domu jest ciężka i niewdzięczna, ale
                przecież
                > w domach kobiet pracujących też się jada, też się gotuje, zmywa
                naczynia i
                > pierze,

                "się" ?

                Rozumiem,że zgadzasz się na to, że utrzymanie domu ogrodu, zakupy
                wyżywienie to obowiązek kobiety, bez względu na to, czy zarabia
                pieniądze czy nie.
                Ja uważam inaczej.
                • lafiorka-z Re: kocia_noga:) 23.07.08, 14:28
                  Przyparta przez Ciebie do muru odpowiem, że z wymienionych prac domowych, do
                  mnie należy tylko pranie i układanie w szafach.

                  To, że kobieta nie pracuje, wcale nie oznacza, że prace domowe są
                  jej obowiązkiem. Przypuszczam, że częściej może pozwolić sobie
                  na pomoc domową niż ta na etacie.
                  Tak przynajmniej jest wśród znanych mi "żon przy mężach".
                  Pozdrawiam:)
              • saszenka2 Re: kocia_noga:) 24.07.08, 00:15
                lafiorka-z napisała:

                > Zgadzam się, że praca w domu jest ciężka i niewdzięczna, ale
                przecież
                > w domach kobiet pracujących też się jada, też się gotuje, zmywa
                naczynia i
                > pierze, a kurz nie chce odpuścić i osiada na meblach
                > i podłodze.
                > Ogród też mam, ale nie taki ładny, choć bardzo się staram.

                Zjeść można na mieście albo kupić gotowy obiad do podgrzanka.
                Ewentualnie ugotować na cały tydzień. Poza tym zmywarka, pralka i
                już mniej roboty. A nad kurzem trześć się nie trzeba, chyba że ktoś
                w domu ma alergię.
                • saszenka2 Re: kocia_noga:) 24.07.08, 00:16
                  saszenka2 napisała:

                  > lafiorka-z napisała:
                  >
                  > > Zgadzam się, że praca w domu jest ciężka i niewdzięczna, ale
                  > przecież
                  > > w domach kobiet pracujących też się jada, też się gotuje, zmywa
                  > naczynia i
                  > > pierze, a kurz nie chce odpuścić i osiada na meblach
                  > > i podłodze.
                  > > Ogród też mam, ale nie taki ładny, choć bardzo się staram.
                  >
                  > Zjeść można na mieście albo kupić gotowy obiad do podgrzanka.
                  > Ewentualnie ugotować na cały tydzień. Poza tym zmywarka, pralka i
                  > już mniej roboty. A nad kurzem trześć się nie trzeba, chyba że
                  ktoś
                  > w domu ma alergię.
                  Trząść*, oczywiście.
                • magnusg Re: kocia_noga:) 24.07.08, 10:42
                  "Zjeść można na mieście albo kupić gotowy obiad do podgrzanka.
                  > Ewentualnie ugotować na cały tydzień. Poza tym zmywarka, pralka i
                  > już mniej roboty. A nad kurzem trześć się nie trzeba, chyba że
                  ktoś
                  > w domu ma alergię.
                  Nie kazdego stac, zeby jesc na miescie,szczegolnie jak ma dzieci.I
                  moze nie kazdy ze wzgledow higienicznych chce jesc w jakis knajpach,
                  gdzie nie wiadomo co i jak jest przyrzadzane.
                  I podaj danie, ktore dobrze smakuje ugotowane tydzien wczesniej.
                  Ale tak po zatym to oczywiscie wszystko mozna po za domem.Na sex tez
                  mozna isc do agencji.Pytanie tylko czy tak ma wygladac wspolne zycie?

                  "
                  • saszenka2 Re: kocia_noga:) 25.07.08, 01:00
                    magnusg napisał:

                    > "Zjeść można na mieście albo kupić gotowy obiad do podgrzanka.
                    > > Ewentualnie ugotować na cały tydzień. Poza tym zmywarka, pralka
                    i
                    > > już mniej roboty. A nad kurzem trześć się nie trzeba, chyba że
                    > ktoś
                    > > w domu ma alergię.
                    > Nie kazdego stac, zeby jesc na miescie,szczegolnie jak ma dzieci.I
                    > moze nie kazdy ze wzgledow higienicznych chce jesc w jakis
                    knajpach,
                    > gdzie nie wiadomo co i jak jest przyrzadzane.
                    > I podaj danie, ktore dobrze smakuje ugotowane tydzien wczesniej.
                    > Ale tak po zatym to oczywiscie wszystko mozna po za domem.Na sex
                    tez
                    > mozna isc do agencji.Pytanie tylko czy tak ma wygladac wspolne
                    zycie?
                    >
                    > "
                    Spierałabym się, czy rzeczywiście stołowanie się w domu jest takie
                    tanie. Nie dość, że trzeba kupić produkty, to jeszcze zapłacić za
                    prąd/gaz niezbędny do przygotowania posiłku na obiad. A gaz i prąd
                    jest drogi.
                    • bene_gesserit Re: kocia_noga:) 25.07.08, 01:06

                      Stolowanie sie w domu jest o wiele tansze, nawet jesli na miescie
                      jada sie w najtanszych knajpach. Chyba, ze mowimy o barach
                      mlecznych, kebabach i fakdonaldzie. Wiem, bo gotowaniem w domu
                      zajmuje sie ja i zdarza mi sie zrobic pyszny obiad dla dwoch osob
                      za 5 zeta albo i mniej.

                      W obu przypadkach - czestego jedzenia w knajpach albo barach
                      mlecznych - predzej czy pozniej dochodzi koszt leczenia. A to z
                      otylosci, a to z chorob krazenia, a to dolegliwosci zoladkowych.
                      • saszenka2 Re: kocia_noga:) 26.07.08, 02:36
                        bene_gesserit napisała:

                        >
                        > Stolowanie sie w domu jest o wiele tansze, nawet jesli na miescie
                        > jada sie w najtanszych knajpach. Chyba, ze mowimy o barach
                        > mlecznych, kebabach i fakdonaldzie. Wiem, bo gotowaniem w domu
                        > zajmuje sie ja i zdarza mi sie zrobic pyszny obiad dla dwoch osob
                        > za 5 zeta albo i mniej.
                        >
                        > W obu przypadkach - czestego jedzenia w knajpach albo barach
                        > mlecznych - predzej czy pozniej dochodzi koszt leczenia. A to z
                        > otylosci, a to z chorob krazenia, a to dolegliwosci zoladkowych.
                        >
                        Podziwiam, że tak tanio Ci wychodzi:) Jak patrzę na pierogi, to mi
                        wychodzi, że lepiej pójść do knajpki na mieście i zamówić, niż kupić
                        mąkę za ponad dwa złote, ser za cztery, cebulę, ziemniaki za 1,50 za
                        kg i zapłacić za gaz, aby te ziemniaki ugotować, następnie ugotować
                        pierogi, potem je odgrzać i przyrządzić zasmażkę. Może zależy to od
                        tego, co chce się zjeść. Im bardziej wymyślna potrawa, tym lepiej
                        przyrządzić ją w domu.
                        • bene_gesserit Re: kocia_noga:) 26.07.08, 12:52

                          Pierogi z zasmazka?!?

                          Maka na pierogi dla dwoch osob kosztuje tyle, ile (gora!) cwierc
                          kilo maki, to samo dotyczy ziemniakow i sera oraz innych produktow,
                          ktore wymienilas. Pierogi gotuje sie pare minut - koszt gazu to
                          pare zlotych. Itd. Inna sprawa, ze ja pierogow nie robie, bo mi sie
                          nie chce. Polecam nalesniki z ruskim farszem - zrobienie ich to
                          mniej niz pol godziny (jesli masz ugotowane juz ziemniaki i odstane
                          ciasto), a zamiast zasmazki mozna je podac z jakas fajna salatka.
                          • saszenka2 Re: kocia_noga:) 27.07.08, 01:19
                            bene_gesserit napisała:

                            >
                            > Pierogi z zasmazka?!?
                            >
                            > Maka na pierogi dla dwoch osob kosztuje tyle, ile (gora!) cwierc
                            > kilo maki, to samo dotyczy ziemniakow i sera oraz innych
                            produktow,
                            > ktore wymienilas. Pierogi gotuje sie pare minut - koszt gazu to
                            > pare zlotych. Itd. Inna sprawa, ze ja pierogow nie robie, bo mi
                            sie
                            > nie chce. Polecam nalesniki z ruskim farszem - zrobienie ich to
                            > mniej niz pol godziny (jesli masz ugotowane juz ziemniaki i
                            odstane
                            > ciasto), a zamiast zasmazki mozna je podac z jakas fajna salatka.
                            >

                            A ta cebula podsmażona, zwie się inaczej?:) Pytam, bo się słabo
                            orientuję. Sałatka z warzyw to najszybszy, najtańszy i najzdrowszy
                            obiad, zwłaszcza latem. Dlatego to akurat robię na obiad. Zwłaszcza
                            że w takie upały nie chce się nam jeść niczego gorącego.
                            • bene_gesserit Re: kocia_noga:) 27.07.08, 01:26
                              Zasmazka to maka smazona na tluszczu, ktora sie w niektorych domach
                              zageszcza zupy albo sosy. Chyba, ze to jakas regionalna
                              dwuznacznosc. W moim domu na smazona cebule mowi sie 'smazona
                              cebula' po prostu :)
                    • six_a Re: kocia_noga:) 25.07.08, 12:48
                      restaurator też Ci policzy za gaz i prąd, nie martw się:)))
                      zresztą w domu ugotujesz raz i masz na dwa dni, czyli załóżmy
                      cztery posiłki dla dwóch osób, a w lokalu za ten prąd skasują Cię
                      przy każdym posiłku.
                      w domu jest zdecydowanie taniej, jeśli chodzi o zakupy i
                      przygotowanie, tylko czas, czas jest bezcenny.
                      • saszenka2 Re: kocia_noga:) 26.07.08, 02:41
                        six_a napisała:

                        > restaurator też Ci policzy za gaz i prąd, nie martw się:)))
                        > zresztą w domu ugotujesz raz i masz na dwa dni, czyli załóżmy
                        > cztery posiłki dla dwóch osób, a w lokalu za ten prąd skasują Cię
                        > przy każdym posiłku.
                        > w domu jest zdecydowanie taniej, jeśli chodzi o zakupy i
                        > przygotowanie, tylko czas, czas jest bezcenny.
                        >
                        >
                        Wiem i dlatego najczęsciej wybieram zamrożone pierogi. To chyba
                        wychodzi najtaniej i szybko. Nie muszę się męczyć z ich lepieniem,
                        kupować sera, mąki i trudzić się, żeby wyszło z tego coś jadalnego.
                        • six_a Re: kocia_noga:) 26.07.08, 12:26
                          >Nie muszę się męczyć z ich lepieniem, kupować sera, mąki i trudzić
                          się, żeby wyszło z tego coś jadalnego.

                          OK, a inni wolą się "namęczyć", żeby nie jeść psa zmielonego z nogą
                          od krzesła.
            • saszenka2 Re: kocia_noga:) 24.07.08, 00:13
              kocia_noga napisała:

              > lafiorka-z napisała:
              >
              > > Ogród cudo-:) Ja też chcę mieć taki. Napisz, ile czasu trzeba na
              > to poświęcić?
              > > Ja też zaniedbuję dom od lat, ale nie mam takich ogrodowych
              > wyników.
              >
              >
              > Czego zazdrościsz teściowej?
              > Według jej słów i pojęcia kobiety zarabiające pieniądze zaniedbują
              > dom, czyli praca na rzecz domu jest poza dyskusją.Zrozumiałam
              wobec
              > tego,że teściowa ma lepiej, bo poza domowo-ogródkową harówką nie
              > musi przynosić pieniędzy a w dodatku mąż jest dla niej miły.
              > A co do mojego ogródka to pierwsze dziesięć lat najtrudniejsze.

              Też odniosłam takie wrażenie. Poza tym ona poniekąd lekceważy pracę
              kobiet, traktuje ją jak jakąś fanaberię. Może u niej w rodzinie
              kobiety w ogóle nie pracowały> Ona chyba uważa, że praca w domu to
              obowiązek i nie ma zlituj. Ona chyba zazdrości jej tego, że teściowa
              odbębnia "swoją naturalną powinność" i nic poza tym. Zgadzam się z
              Kocią.
              • lafiorka-z Re: kocia_noga:) 24.07.08, 08:00
                saszenka2 napisała:

                > Też odniosłam takie wrażenie. Poza tym ona poniekąd lekceważy pracę
                > kobiet, traktuje ją jak jakąś fanaberię. Może u niej w rodzinie
                > kobiety w ogóle nie pracowały> Ona chyba uważa, że praca w domu to
                > obowiązek i nie ma zlituj. Ona chyba zazdrości jej tego, że teściowa
                > odbębnia "swoją naturalną powinność" i nic poza tym. Zgadzam się z
                > Kocią.

                Akurat odwrotnie: u mnie w rodzinie wszystkie kobiety pracowały.
                I akurat praca w domu, to według mnie żadna robota.
                Jeśli więc czegoś zazdroszczę teściowej, to tego, że całe życie mogła się obijać.

                • kocia_noga Re: kocia_noga:) 24.07.08, 09:56
                  lafiorka-z napisała:

                  praca w domu, to według mnie żadna robota.
                  > Jeśli więc czegoś zazdroszczę teściowej, to tego, że całe życie
                  mogła się obija
                  > ć.
                  >

                  No widzisz, o to mi chodziło.Teąściowa nie obijała się moim zdaniem,
                  tylko prowadziła dom.
                  To praca, którą w bogatych domach zajmują się za pieniądze
                  pokojówki,lokaje,kucharki,ochmistrzynie i kto tam jeszcze.
                  W mniej zasobnych domach tę pracę wykonywała zwyczajowo zona,
                  podczas gdy mąż zarobkował. Od ładnych paru lat żony również
                  zarobkują i trwa zmiana modelu małżeństwa przystosowująca go do
                  nowej sytuacji.
                  Ty zazdrościsz teściowej "obijania się", a z drugiej strony
                  piszesz,ze dzielicie się obowiązkami domowymi, czyli nie odwalasz
                  dwóch etatów.
                  Z tego wynika,ze albo teść dzieli obowiązki domowe z zoną poza pracą
                  zarobkopwą, albo stać ich na gosposię, albo jakośc pracy domowej
                  teściowej jest niska, albo jest jakąś cudotwórczynią i niskim
                  nakładem pracy, czyli "obijaniem się" osiąga zadowalające rezultaty.
                  Co do poglądów teściowej w ogóle nie wypowiadam sie, ponieważ ona
                  nie uczestniczy w dyskusji, za to twoja uwaga o tym,że zazdrościsz
                  jej "obijania się" warta jest rozważenia.
                • bene_gesserit Re: kocia_noga:) 24.07.08, 10:45
                  lafiorka-z napisała:
                  > I akurat praca w domu, to według mnie żadna robota.

                  Ale wlasciwie dlaczego nie?
                  • lafiorka-z Re: kocia_noga:) 24.07.08, 12:08
                    bene_gesserit napisała:

                    > lafiorka-z napisała:
                    > > I akurat praca w domu, to według mnie żadna robota.
                    >
                    > Ale wlasciwie dlaczego nie?
                    >
                    >
                    Dlatego, że są pewne czynności, które każdy wykonuje i nie nazywa tego pracą.
                    Czy pracą można nazwać poranny prysznic, mycie zębów, jedzenie?
                    Robienie zakupów to też nie jest praca, tylko przyjemność, chociaż
                    gospodynie domowe chętnie wystawiłyby za to rachunek.
                    Kiedy robię porządek w kuchni po śniadaniu, to też jest czynność, której za
                    robotę nie uważam.
                    Za to praca zawodowa wiąże się z odpowiedzialnością wobec innych ludzi, stresem
                    i konsekwencjami nieporównywalnymi z myciem podłogi.
                    A czy wychowywanie dzieci, to też praca? Może dojdziemy do wniosku,
                    że bycie żoną i matką, to praca.

                    • kocia_noga Re: kocia_noga:) 24.07.08, 13:45
                      lafiorka-z napisała:

                      > Robienie zakupów to też nie jest praca, tylko przyjemność, chociaż
                      > gospodynie domowe chętnie wystawiłyby za to rachunek.
                      > Kiedy robię porządek w kuchni po śniadaniu, to też jest czynność,
                      której za
                      > robotę nie uważam.


                      oraz :
                      Zgadzam się, że praca w domu jest ciężka i niewdzięczna, ale przecież
                      w domach kobiet pracujących też się jada, też się gotuje, zmywa
                      naczynia i
                      pierze, a kurz nie chce odpuścić i osiada na meblach
                      i podłodze.

                      To w końcu jak?
                      Ciężka, czy lekka, robi się sama czy ktos musi ją zrobić, a jeżeli
                      tak, to kto?
                      • lafiorka-z Re: kocia_noga:) 24.07.08, 15:30
                        kocia_noga napisała:

                        > Ciężka, czy lekka, robi się sama czy ktos musi ją zrobić, a jeżeli
                        > tak, to kto?
                        >
                        No cóż, polityczna poprawność nakazuje uznać tę pracę za ciężką.
                        Twiedzę, że ta robota "się robi", a jeśli ktoś uważa inaczej, to jego sprawa.
                        • bene_gesserit Re: kocia_noga:) 24.07.08, 16:02

                          Zadna polityczna poprawnosc -

                          Wiele zalezy od tego, jaka sie ma tolerancje na brud i syf i ile
                          chce sie dac dzieciom.
                          Mozna dzieciaki po powrocie ze zlobka/przedszkola/szkoly sadzac
                          przed telewizorem - mozna sie z nimi bawic, chodzic na spacery,
                          czytac im ksiazki, wymyslac gry, prowadzic do placowe kulturalnych.
                          To sie samo nie robi, tzn ja nigdy takiego zjawiska nie
                          zaobserwowalam.

                          To samo dotyczy mieszkania - mozna tez mieszkac w domu, w ktorym w
                          przeciagach kulaja sie od jednej do drugiej sciany kulki z kurzu,
                          gdzie kibel smierdzi, bo kto by tam go myl czesciej niz raz na pare
                          tygodni, gdzie ksiazki sa pokryte korzuchem kurzu, posciel nie jest
                          zmieniana od dziesieciu dni, w zlewie pietrza sie poprzerastane
                          plesnia gary, a stol sie klei, jakby go ktos posmarowal guma
                          arabska.

                          Dodatkowo na wsi ta praca mnozy sie przez wieksza ilosc dzieci i
                          przez obowiazki okolodomowe, ktore zaczynaja sie o swicie, a koncza
                          o zmierzchu.

                          Polecam jedna z licznych lektur na temat:
                          tinyurl.com/6rebks z danymi z Akademii Ekonomicznej w
                          Poznaniu (badania z zeszlego roku): "Naukowcy wyliczyli nawet, że
                          panie, które po pracy zarobkowej zajmują się dzieckiem i domem, na
                          dodatkowy, bezpłatny etat poświęcają ok. 55 godzin tygodniowo,
                          czyli prawie 8 godzin - przez siedem dni w tygodniu."
                          • lafiorka-z Re: kocia_noga:) 24.07.08, 16:15
                            bene_gesserit napisała, że zgodnie z wyliczeniami naukowców kobieta pracuje w
                            domu 55 godz. tygodniowo. Czy mam rozumieć, że niepracująca
                            pracuje 110? Nieprawda.
                            Powiedzmy, że jakaś Pani odpłatnie sprząta mój dom codziennie po trzy godziny.
                            To w zupełności wystarcza. Ja muszę jeszcze tylko poukładać
                            w szafach, bo nie lubię, jak mi ktoś grzebie i zrobić parę innych rzeczy, które
                            traktuje jako przyjemność i relaks.
                            • bene_gesserit Re: kocia_noga:) 24.07.08, 16:27
                              A, czyli jednak twoja praca domowa to nie jest takie zupele nic, co
                              sie samo robi i jest w zasadzie przyjemnoscia? Jesli ta
                              hipotetyczna 'pani' pracowalaby u ciebie codziennie, 6 dni w
                              tygodniu, placilabys jej ponad 850 zlotych. To jak - warte to cos
                              czy nie warte?

                              Noi nie wiem, czy mialas kiedys do czynienia z dziecmi - tak blizej
                              i przez dluszszy czas - ale jesli myslac o macierzystwie widzisz
                              siebie z pilniczkiem w dloni nad czasopismem i slodko spiace 20
                              godzin na dobe niemowle, to jestes w bledzie.

                              Jesli sie nie ma dzieci i ma male mieszkanie, trzy godziny dziennie
                              wystarczaja. Ale sa rodziny, ktore maja wieksze mieszkanie, albo/i
                              dzieci. Wtedy wychodzi 8, 9, 10 godzin dziennie - siedem dni w
                              tygodniu.
                              • lafiorka-z Re: kocia_noga:) 24.07.08, 17:44
                                Czas kiedy moje dziecko było małe, a ja spędzałam z nim czas nie
                                pracując przez prawie rok, wpominam jako najpiękniejszy okres w moim
                                życiu. Nie przypominam sobie, żebym czuła się wtedy zatyrana,
                                a wręcz przeciwnie, byłam zrelaksowana i szczęśliwa. Niestety
                                musiałam wrócić do pracy, a przede wszystkim do zarabiania
                                pieniędzy.

                                Zapewniam Cię, że nawet w sporym domu wystarczą trzy godziny
                                dziennie na tzw. brudne prace: mycie umywalek, toalet, podłóg,
                                odkurzanie. Reszta to przyjemna kosmetyka.
                                • bene_gesserit Re: kocia_noga:) 24.07.08, 20:54

                                  Moze mamy inne pojecie przyjemnosci - ja tam sie nie relaksuje przy
                                  sprzataniu, przeciwnie - wole to odwalic, zeby sie zajac czyms
                                  fajniejszym. Nie kazde dziecko pozwala swojej matce na
                                  zrelaksowanie i szczesliwosc.

                                  Noi - feminizm kojarzy sie z pogarda dla pracy domowej i kobiet
                                  domowych, ale nieslusznie. Przeciwnie - wspolczesne feministki
                                  czesto walcza o przywrocenie godnosci pracy w domu. A z twoich
                                  postow wynika, ze cichaczem zazdroscisz tesciowej i tyle. Co jest
                                  zrozumiale. Niezrozumiale jest natomiast, ze czujesz do niej - jako
                                  kobiety domowej - tyle niecheci graniczacej z pogarda. Bo wychowala
                                  twojego meza (chyba dobrze? ;) i bo sama mialabys ochote - jak mi
                                  sie wydaje - zostac domowa kobieta. Wiec nie rozumiem, o co ci
                                  wlasciwie chodzi.
                                  • six_a Re: kocia_noga:) 24.07.08, 22:57
                                    po dłuższej dyskusji zaczynam rozumieć, na czym polega ten relaks
                                    przy sprzątaniu: przychodzi pani i tyra 3 godziny dziennie,
                                    szorując sedesy, a lafiorka się w tym czasie relaksuje.
                                    niestety, pani trzeba płacić, dlatego lafiorka też musi tyrać, i na
                                    dodatek ma pretensje do męża, że nie jest taki jak teść.
                                    cudo po prostu...
                                  • saszenka2 Re: kocia_noga:) 25.07.08, 01:07
                                    bene_gesserit napisała:

                                    >
                                    > Moze mamy inne pojecie przyjemnosci - ja tam sie nie relaksuje
                                    przy
                                    > sprzataniu, przeciwnie - wole to odwalic, zeby sie zajac czyms
                                    > fajniejszym. Nie kazde dziecko pozwala swojej matce na
                                    > zrelaksowanie i szczesliwosc.
                                    >
                                    > Noi - feminizm kojarzy sie z pogarda dla pracy domowej i kobiet
                                    > domowych, ale nieslusznie. Przeciwnie - wspolczesne feministki
                                    > czesto walcza o przywrocenie godnosci pracy w domu. A z twoich
                                    > postow wynika, ze cichaczem zazdroscisz tesciowej i tyle. Co jest
                                    > zrozumiale. Niezrozumiale jest natomiast, ze czujesz do niej -
                                    jako
                                    > kobiety domowej - tyle niecheci graniczacej z pogarda. Bo
                                    wychowala
                                    > twojego meza (chyba dobrze? ;) i bo sama mialabys ochote - jak mi
                                    > sie wydaje - zostac domowa kobieta. Wiec nie rozumiem, o co ci
                                    > wlasciwie chodzi.
                                    >
                                    Zgadzam się z Bene. Dla mnie sprzątanie to katorga. Zdecydowanie
                                    wolę swoją pracę. Ona naprawdę daje satysfakcję i jej efekt trwa
                                    dłużej, niż do pierwszego osadzenia się kurzu.
                    • bene_gesserit Re: kocia_noga:) 24.07.08, 15:53
                      lafiorka-z napisała:


                      > Dlatego, że są pewne czynności, które każdy wykonuje i nie nazywa
                      tego pracą.
                      > Czy pracą można nazwać poranny prysznic, mycie zębów, jedzenie?
                      > Robienie zakupów to też nie jest praca, tylko przyjemność, chociaż
                      > gospodynie domowe chętnie wystawiłyby za to rachunek.
                      > Kiedy robię porządek w kuchni po śniadaniu, to też jest czynność,
                      której za
                      > robotę nie uważam.
                      > Za to praca zawodowa wiąże się z odpowiedzialnością wobec innych
                      ludzi, stresem
                      > i konsekwencjami nieporównywalnymi z myciem podłogi.
                      > A czy wychowywanie dzieci, to też praca? Może dojdziemy do
                      wniosku,
                      > że bycie żoną i matką, to praca.

                      Dobrze wyksztalconej niani moja znajoma placi 1800 zlotych za 9-10h
                      x 5 dni tygodniowo. Gosposi - 11 zeta na godzine (dziennie mniej
                      wiecej 5 godzin, wlacznie z zakupami - samochod do dyspozycji - i
                      przygotowaniem posilkow, 6 dni w tygodniu). Czyli lacznie wydaje
                      na 'bezwartosciowa' prace kobiet domowych ponad 3200.
                    • six_a Re: kocia_noga:) 24.07.08, 16:00
                      >Kiedy robię porządek w kuchni po śniadaniu, to też jest czynność,
                      której za robotę nie uważam.

                      zgadza się do momentu, kiedy sprzątasz po sobie, a kiedy to robisz
                      za kilkuosobową rodzinę, bo reszta dziwnym trafem sprzątania po
                      sobie nie uważa za taką oczywistość, to robisz to samo co płatna
                      gosposia domowa, tylko nikt Ci za to nie płaci.
                      taki sam wysiłek, takie samo poświęcenie czasu, chcesz powiedzieć,
                      że gosposie domowe zatrudniane do domów tak naprawdę "nie pracują".
                    • saszenka2 Re: kocia_noga:) 25.07.08, 01:02
                      lafiorka-z napisała:

                      > bene_gesserit napisała:
                      >
                      > > lafiorka-z napisała:
                      > > > I akurat praca w domu, to według mnie żadna robota.
                      > >
                      > > Ale wlasciwie dlaczego nie?
                      > >
                      > >
                      > Dlatego, że są pewne czynności, które każdy wykonuje i nie nazywa
                      tego pracą.
                      > Czy pracą można nazwać poranny prysznic, mycie zębów, jedzenie?
                      > Robienie zakupów to też nie jest praca, tylko przyjemność, chociaż
                      > gospodynie domowe chętnie wystawiłyby za to rachunek.
                      > Kiedy robię porządek w kuchni po śniadaniu, to też jest czynność,
                      której za
                      > robotę nie uważam.
                      > Za to praca zawodowa wiąże się z odpowiedzialnością wobec innych
                      ludzi, stresem
                      > i konsekwencjami nieporównywalnymi z myciem podłogi.
                      > A czy wychowywanie dzieci, to też praca? Może dojdziemy do
                      wniosku,
                      > że bycie żoną i matką, to praca.
                      >

                      Opieka nad dzieckiem to jak najbardziej praca. Jesteś za nie
                      odpowiedzialna, jak zresztą za zrobieniem zakupów, żeby potem się
                      nie okazało, że o pieczywie zapomniałaś.Stanie na co dzień w
                      kolejkach też może niektórych męczyć.
                    • easz Re: kocia_noga:) 25.07.08, 12:33
                      >
                      > > lafiorka-z napisała:
                      > > > I akurat praca w domu, to według mnie żadna robota.
                      > >
                      > > Ale wlasciwie dlaczego nie?
                      > >
                      > >
                      > Dlatego, że są pewne czynności, które każdy wykonuje i nie nazywa tego pracą.


                      Ależ w tym rzecz, że NIE KAŻDY. Zgadnij kto?..
                • six_a Re: kocia_noga:) 24.07.08, 15:55
                  >I akurat praca w domu, to według mnie żadna robota
                  spróbuj ją scedować na innego domownika z takim argumentem, to
                  zobaczysz, czy żadna robota;)

                  zresztą, sama mówisz, że pierzesz i roznosisz do szaf, czyli w sumie
                  roznosisz, bo reszta jak wiadomo "sama się robi";)
                  • kocia_noga Obijanie się 24.07.08, 19:24
                    Lafiorka uważa że prace domowe należą do kobiety i wyłącznie do
                    niej, więc zazdrości teściowej,że ta dodatkowo nie pracuje zawodowo
                    tylko obija się w domu.Tak, Lafiorko?
                • saszenka2 Re: kocia_noga:) 25.07.08, 00:57
                  lafiorka-z napisała:

                  > saszenka2 napisała:
                  >
                  > > Też odniosłam takie wrażenie. Poza tym ona poniekąd lekceważy
                  pracę
                  > > kobiet, traktuje ją jak jakąś fanaberię. Może u niej w rodzinie
                  > > kobiety w ogóle nie pracowały> Ona chyba uważa, że praca w domu
                  to
                  > > obowiązek i nie ma zlituj. Ona chyba zazdrości jej tego, że
                  teściowa
                  > > odbębnia "swoją naturalną powinność" i nic poza tym. Zgadzam się
                  z
                  > > Kocią.
                  >
                  > Akurat odwrotnie: u mnie w rodzinie wszystkie kobiety pracowały.
                  > I akurat praca w domu, to według mnie żadna robota.
                  > Jeśli więc czegoś zazdroszczę teściowej, to tego, że całe życie
                  mogła się obija
                  > ć.
                  >

                  No i wyłazi z Twojego postu tradycyjne, stereotypowe
                  myślenie. "Praca w domu to nic", bo tak się wychowuje dziewczynki.
                  To ich obowiązek, fragment życia, to takie "naturalne", gdy jest
                  się człowiekiem płci żeńskiej, więc tego nie trzeba traktować jak
                  pracy.
                  • lafiorka-z Re: kocia_noga:) 25.07.08, 05:52
                    Chyba trzeba zakończyć tę dyskusję. Przyznaję wam trochę racji: moja
                    niechęć do teściowej jest niezdrowa. Zazdrość - wstydliwe uczucie.
                    Myślę, że w naszych stosunkach obie zachowujemy się, jak zazdrosne
                    suczki. Oczywiście najchętnie powiedziałabym "to ona zaczęła":))

                    Fajnie, że chciałyście ze mną pogadać, chociaż nie we wszystkim
                    macie rację. Pozdrawiam:)
                    • kocia_noga Re: kocia_noga:) 25.07.08, 08:12
                      lafiorka-z napisała:

                      > Chyba trzeba zakończyć tę dyskusję. Przyznaję wam trochę racji:
                      moja
                      > niechęć do teściowej jest niezdrowa.



                      Nikt tu nie oceniał twojej niechęci ani nie obrażał was mianem
                      suczek.Nasza dociekliwość szła w innym kierunku.
                      To dobrze,że kończysz dyskusję, a nie jak inne trolle rozpaczliwie
                      coraz bardziej się pogrążasz.
                      • lafiorka-z Re: kocia_noga:) 25.07.08, 08:30
                        Kocia-nogo, to zwerbalizuj może, w którym kierunku idzie ta twoja dociekliwość.
                        Rozumiem, że pochylasz się na moim problemem, jak badacz naukowy... Hmm...
                        • kocia_noga Re: kocia_noga:) 25.07.08, 08:45
                          lafiorka-z napisała:

                          > Kocia-nogo, to zwerbalizuj może, w którym kierunku idzie ta twoja
                          dociekliwość.


                          Werbalizuję od początku dyskusji.

                          > Rozumiem, że pochylasz się na moim problemem, jak badacz
                          naukowy... Hmm...

                          Źle rozumiesz.
                        • lafiorka-z Re: kocia_noga:) 25.07.08, 08:46
                          Ps. określenie suka, jest niewątpliwie inwektywą, choć jako wielbicielka psów i
                          właścicielka bardzo charakternej suczki, odniosłam to raczej do jej zachowania
                          wobec innych suczek, chcących naruszyć jej przestrzeń.
                          Czy zauważyłaś może, w jakim kontekście używa się tej inwektywy.
                          Dajesz do zrozumienia, że jestem trollem. No taka opinia w wykonaniu badacza
                          naukowego może zepsuć humor:))
                    • bene_gesserit Re: kocia_noga:) 25.07.08, 11:20
                      lafiorka-z napisała:

                      > Chyba trzeba zakończyć tę dyskusję. Przyznaję wam trochę racji:
                      moja
                      > niechęć do teściowej jest niezdrowa. Zazdrość - wstydliwe uczucie.
                      > Myślę, że w naszych stosunkach obie zachowujemy się, jak
                      zazdrosne
                      > suczki. Oczywiście najchętnie powiedziałabym "to ona zaczęła":))

                      Nie jest wazne, kto zaczal. Wazne jest, kto jest madrzejszy i
                      zacznie - uparcie i na poczatku z trudem - traktowac druga strone
                      jak czlowieka, milo i uprzejmie, bez szpilek. To sie oplaci, bo ta
                      druga tez w koncu zmadrzeje.

                      A jesli nie mozesz wbrew swoim checiom zostac kobieta domowa,
                      sprobuj tak pokierowac swoim zyciem, aby praca ci to choc w czesci
                      wynagradzala.
                      • easz za grosze... 25.07.08, 14:09
                        Skojarzyła mi się przy tym wątku książka "Za grosze pracować i (nie) przeżyć" -
                        trochę może przygnębić jej lektura, ale polecam.

                        Trochę to idzie może w innym kierunku, ale można sobie w niej zobaczyć "od
                        środka" jak wygląda świat najniżej opłacanach prac w usa, które tak się składa
                        wykonują gł. kobiety - m. in. "korporacyjne" sprzątanie(plus) w domach u
                        klientów. Jeśli ktoś sam się takimi rzeczami nie para a/i po tej lekturze nadal
                        będzie uważał, że harówka w domu to nie praca, to... ja odpadam!

                        Poza tym jest tam sporo "ciekawostek" z pogranicza ekono-społeczno-itd.,
                        przystępnym językiem. Napisała dziennikarka, która przez naście miesięcy
                        realizowała eksperyment, w którym zatrudniała się na takich właśnie etatach -
                        salowych, kasjerek, sprzątaczek. Poświęciła również sporo miejsca opisom
                        degradacji jaka b. szybko dokonuje się w psychice ludzi tak żyjących - właściwie
                        skazanych na wegetację; także na swoim przykładzie - po powrocie do dawnego
                        życia - szybciej niż planowała, bo nie wytrzymała - najpierw wszystko
                        odchorowała, dopiero potem napisała książkę (z tego co pamiętam). Przejmujące.

                        Może jestem naiwna, ale małym szokiem było dla mnie również np. to, że w takim
                        kraju! osoba, która pracuje nawet na 2 etaty (krótko, bo na dłuższą metę nie
                        daje rady tego ciągnąć zwyczajnie - tej niby lekkiej pracy-niepracy) mieszka w
                        samochodzie, albo w motelu i żyje jak żyje... I to powszechne wykorzystywanie -
                        czy czegoś nie przypomina?

                        Inne skojarzenie - program tv <Perfekcyjna pani domu>.



                        • kocia_noga Re: za grosze... 25.07.08, 14:57
                          easz napisała:

                          Poświęciła również sporo miejsca opisom
                          > degradacji jaka b. szybko dokonuje się w psychice ludzi tak
                          żyjących

                          Kilkadziesiąt pokoleń i niskie mniemanie o sobie i swojej roli w
                          świecie, o obowiązkowym przymusie służenia domowi i mężowi a także
                          dzieciom i starszym członkom rodziny wchodzi w krew wszystkim
                          niewolnikom.Potem juz mozna zazdrościć innemu niewolnikowi ludzkiego
                          pana i za nic miec własną pracę.


                          > Inne skojarzenie - program tv <Perfekcyjna pani domu>.
                          >
                          PPPD ma swoją dumę i profesjonalizm.Ma wyznaczone cele i wzorce.
                          W programie Anthei wystąpiło też paru facetów, więc nie jest
                          przypisane do płci. Jest mistrzyni i uczniowie.
                          Nie oglądałam wszystkich odcinków, ale były domy, gdzie obydwoje
                          małżonków pracowało na rzecz domu, odcinek, gdzie facet głównie tym
                          się zajmował, ale większość jednak tradycyjnie - to sprawa kobiety,
                          nawet (jak pewna fryzjerka z programu) pracuje zawodowo do późna.
                          >
                          • easz Re: za grosze... 25.07.08, 15:30
                            kocia_noga napisała:

                            > > Inne skojarzenie - program tv <Perfekcyjna pani domu>.
                            > >
                            > PPPD ma swoją dumę i profesjonalizm.Ma wyznaczone cele i wzorce.
                            > W programie Anthei wystąpiło też paru facetów, więc nie jest
                            > przypisane do płci. Jest mistrzyni i uczniowie.

                            Tu chodziło mi o to, że w tym programie dobitnie widać, że to harówka - gdyby
                            ktoś sam nie uprawiał i nie wierzył nadal - jak założyciel/ka wątku.
                            • kocia_noga Re: za grosze... 25.07.08, 17:51
                              easz napisała:

                              w tym programie dobitnie widać, że to harówka - gdyby
                              > ktoś sam nie uprawiał i nie wierzył


                              He he he.Gdyby nie wierzył to wystarczy zaproponowac komuś to "nic"
                              jak radziła sixa.
                              Opieka nad dzieckiem to "nic" dopóki się o nią nie poprosi
                              koleżanki, albo ( w niektórych układach) męża.
    • stephen_s Re: Teściowa - antyfeministka 23.07.08, 08:52
      Wszystko inne zrozumiem, ale ten tekst o Makro to autentyk? Zdumiewające...
      • lafiorka-z Re: Teściowa - antyfeministka 23.07.08, 09:44
        Gdybym miała taką wyobraźnię, to wymyślałabym dialogi do filmów komediowych.
        Tekst o Makro jest całkowicie autentyczny:)
        • dirty_pretty_thing Re: Teściowa - antyfeministka 26.07.08, 18:30
          Też uważam, że sprzątanie w domu to żadna robota, a osoby które zostają w domu i
          zajmuje im ona 8h na dzień, po prostu zaczynają się nudzić i wymyślają sobie
          robotę.
          • bene_gesserit Re: Teściowa - antyfeministka 26.07.08, 21:59

            Ile masz dzieci, dpt?
          • lafiorka-z Re: Teściowa - antyfeministka 26.07.08, 22:56
            Może więc zadam następujące pytania:
            1) czy praca zawodowa dla kobiety jest zachcianką, czy koniecznością?
            2) czy praca zawodowa jest jednoznaczna z zaniedbywaniem domu?
            3) czy kobiety podejmują tę pracę dla zaspokojenia swoich zachcianek
            ( zakup modnej kiecki )?
            4) czy podjęcie pracy przez kobietę sprawia, że staje się ona chłopo-
            babą ( nie jest słabą kobietą )?
            Gdybym pozytywnie odpowiedziała na powyższe pytania, to byłabym
            słodką idiotką.
            • kocia_noga Re: Teściowa - antyfeministka 27.07.08, 06:37
              No rozumiem, ale nadal uważasz,że podstawowym przyrośniętym od
              urodzenia do śmierci obowiązkiem kobiety jest prowadzenie domu.
              Czy o mężczyznach powiesz, że idąc do pracy zaniedbują dom ?
              • lafiorka-z Re: Teściowa - antyfeministka 27.07.08, 16:49
                kocia_noga napisała:

                > No rozumiem, ale nadal uważasz,że podstawowym przyrośniętym od
                > urodzenia do śmierci obowiązkiem kobiety jest prowadzenie domu.
                > Czy o mężczyznach powiesz, że idąc do pracy zaniedbują dom ?
                ------------------------
                Prowadzenie domu nie jest ani podstawowym ani przyrośniętym obowiązkiem
                kogokolwiek. Nie twierdzę, że jakieś prace są immanentnie przypisane do
                konkretnej płci. Może mężczyzna być przedszkolankiem,
                a kobieta saperem, jeśli mają takie kwalifikacje.
                Twierdzę natomiast, że luksusem jest taki układ w rodzinie, gdy jedno zarabia
                wystarczająco dużo, żeby drugie nie musiało zarobkować.
                Oczywiście można sobie wyobrazić, że zarabiający małżonek/małżonka, kiedyś się
                znudzi i pogoni tego drugiego, ale to wcale nie takie częste.
                Uważam, że dostarczanie rodzinie środków utrzymania jest znacznie trudniejsze
                niż odpowiedzialność za ład, porządek i czyste gacie.

                Wszystko jedno czy środki utrzymania dostarcza kobieta czy mężczyzna
                i wszystko jedno które z małżonków nie pracuje.
                To ostatnie zdanie kieruję specjalnie do Kociej_nogi, bo znów może mi zadać
                pytanie, dlaczego uważam, że odpowiedzialność za ład, porządek i czyste gacie
                jest "podstawowym przyrośniętym od urodzenia do śmierci obowiązkiem kobiety".
                Kocia_nogo - nie jest!

                • bene_gesserit Re: Teściowa - antyfeministka 27.07.08, 20:38
                  lafiorka-z napisała:

                  > Uważam, że dostarczanie rodzinie środków utrzymania jest znacznie
                  trudniejsze
                  > niż odpowiedzialność za ład, porządek i czyste gacie.

                  Sa ludzie, dla ktorych to jest latwiejsze, sa tacy, dla ktorych to
                  meka. Wszystko zalezy od wypadkowej osobowosc-temperamet tego z
                  malzonkow, ktory zostaje w domu. Ludzioe, ktorzy dobrze czuja sie w
                  powtarzalnych, nuzacych czynnosciach, ktorzy czerpia duza
                  satysfakcje z przebywania z dzieckiem, pobyt w domu odbieraja moze
                  nie jako latwizne, ale cos, w czym sie odnajduja. Kobiety, ktorych
                  temperament sklania raczej do szukania mocnych bodzcow, (czyli np
                  zawolane taterniczki, aktorki, sprotsmenki eksremalne) pobyt w domu
                  moga przyplacic ciezka depresja, bo powtarzalne obowiazki, duzo
                  odtworczych czynnosci i niewielka ilosc bodzcow bedzie dla nich
                  meka nie do zniesienia.

                  Dlatego dobra rada: nie sadz wszystkich podlug siebie, bo sie srogo
                  natniesz.
                  • lafiorka-z Re: Teściowa - antyfeministka 28.07.08, 08:04
                    Bene-gesserit, nie znam osobiście ani jednej taterniczki, aktorki ani
                    sportsmenki ekstremalnej. Za to spotykam kasjerki w supermarketach, sprzątaczki,
                    zwykłe urzędniczki. Nic więc dziwnego, że z nimi bardziej się identyfikuję.

                    Pozdrawiam cię: Prosta Kobieta:)
                    • six_a Re: Teściowa - antyfeministka 28.07.08, 09:42
                      ale "zwykłe" kasjerki chyba średnio stać na luksus niepracowania?
                      albo zatrudniania pomocy domowej?

                      wśród baardzo bogatych ludzi też się pracuje, choćby miała to być
                      praca we własnoręcznie stworzonej fundacji. po prostu praca jest
                      wartością samą w sobie - dowolna praca, nawet ta, którą wykonuje
                      się w domu.
                      więc proszę, nie rozdzielaj wielce szanowanej pracy zawodowej od
                      pracy polegającej wg Ciebie na siedzeniu w domu. Znacznie lepiej
                      dla psychiki jest znaleźć sens w tym co się robi, a nie
                      pozbawiać "to coś" sensu i znaczenia jako mniej ważne, mniej
                      ciekawe, i w ogóle MNIEJ od tego, co robi dajmy na to mąż.

                      Zresztą takie bagatelizowanie tego, co się samemu robi, mści się
                      potem okrutnie. Jeśli nie doceniasz sama siebie i swojego wysiłku
                      wkładanego w utrzymanie domu, nikt inny też nie będzie tego
                      doceniał. ani mąż, ani dzieci, a teściowa pewnie też w końcu uzna,
                      że siedzisz w domu i się obijasz.
                      • lafiorka-z Re: Teściowa - antyfeministka 28.07.08, 09:59
                        six_a napisała:

                        >
                        > Zresztą takie bagatelizowanie tego, co się samemu robi, mści się
                        > potem okrutnie. Jeśli nie doceniasz sama siebie i swojego wysiłku
                        > wkładanego w utrzymanie domu, nikt inny też nie będzie tego
                        > doceniał. ani mąż, ani dzieci, a teściowa pewnie też w końcu uzna,
                        > że siedzisz w domu i się obijasz.
                        >
                        • lafiorka-z Re: Teściowa - antyfeministka 28.07.08, 10:00
                          Teraz już rozumiem dlaczego do wszystkiego trzeba dorabiać ideologię:
                          żeby być szanowanym:)
                          • six_a Re: nie wiesz:) 28.07.08, 10:34
                            jest to NORMALNA potrzeba każdego człowieka.
                            • six_a Re: :) 28.07.08, 10:40
                              no, jakby tak porównać liczbę pracujących i deklarujących chęć do
                              pracy z niepracującymi, powiedzmy w Europie, to wyjdzie niestety,
                              że część niepracująca zajmuje się dorabianiem ideologii.
                              szczególnie że przez kilkanaście lat życia: edukacja od
                              przedszkolnej do studiów przygotowuje do pracy, a nie do
                              nicnierobienia:)
                    • bene_gesserit Re: Teściowa - antyfeministka 28.07.08, 10:56

                      Widze, ze nie ten. To moze jasniej:

                      Zeby uplastycznic to, o czym pisalam, pisalam o dwoch skrajnych
                      grupach pod wzgledem temperamentu. 'Taterniczki' spotyka sie rownie
                      rzadko, co 'bibliotekarki' - to sa osoby z obu koncow skali: te,
                      ktore potrzebuja bardzo wielu silnych bodzcow (taterniczki) i
                      takie, ktore potrzebuja niewielkiej ilosci slabych bodzcow
                      (bibliotekarki). Oczywiscie - pomiedzy tymi skrajnymi grupami jest
                      cale morze 'mniej' lub 'bardziej', ale one tez sa 'bardziej
                      taterniczkami' albo 'bardziej bibliotekarkami'. Innymi slowy: ten,
                      kto do bycia zadowolonym potrzebuje raczej silnych wrazen
                      ('bardziej taterniczka'), w domu ich nie znajdzie i zacznie sie tam
                      dusic albo nawet i popadac w klopoty (np w stres, nerwice, nalogi).
                      To, zebysmy sie (w koncu!) zrozumialy.

                      A - i jeszcze: reaktywnosc temperamentu nie ma nic wspolnego ani
                      z 'prostota' ('bibliotekarka' moze byc tak samo skomplikowana,
                      inteligentna itd, co 'taterniczka'), ani - zeby bylo jasne - z
                      plcia. Nawet mi do glowy nie przyszlo, zeby wartosciowac tak
                      neutralny wymiar, jak temperament. Swiatu potrzeba i taterniczek i
                      bibliotekarek.

                      Chodzilo mi o to, ze jesli odnajdujesz sie w czynnosciach domowych
                      i w zasadzie sa one dla ciebie przyjemnoscia, to prawdopodobnie
                      jestes w grupie typow wyskoreaktywnych ('biblitekarka') - czyli
                      jestes kims, kto czuje sie uskrzydlony, gdy znajduje sie w
                      sytuacji 'spokojnej', kto z kolei meczy sie w stresujacej,
                      dostarczajacej silnych bodzcow pracy. Nie ma w tym nic zlego, ani
                      dobrego, reaktywnosc nie wartosciuje czlowieka. Tyle, ze
                      wysokoreaktywnym trudno zrozumiec niskoreaktywnych ('taterniczki')
                      i na odwrot. Radzilam ci wiec, zeby roboczo uznac, ze ludzie sa
                      rozni - to ci naprawde wiele ulatwi.
                      • envi Re: Teściowa - antyfeministka 28.07.08, 20:31
                        Sprzatanie domu to ciezka praca, w UK sprzataczka dostaje 8 funtow za godzine
                        takiej pracy - sprzatanie prywatnych domow. Zona w Polsce robi to za darmo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka