Gość: eh
IP: *.cheeloo.pl
28.08.11, 14:16
Zdarzyło wam się, że " wasz" lekarz wykrywa coś co mu się nie podoba i jego zdaniem wymaga dalszej diagnostyki. To coś może być zarówno czymś bardzo poważnym jak i błahostka. No właśnie wykrywa i za cholerę nie chce powiedzieć co podejrzewa, bawi się tylko tekstami " proszę się nie przejmować", " proszę zapomnieć",
" - pewnie nic groźnego ale trzeba sprawdzić bo zawsze istnieje ryzyko.
- ryzyko czego?
- proszę się nie przejmować"
Te głupawe teksty mają niby służyć temu, żeby niepotrzebnie nie denerwować pacjenta. Tylko że taki pacjent wróci do domu i i tak będzie się katował a co gorsza będzie siedział na necie i czytał o milionie chorób które BYĆ MOŻE go dotknęły. Nakręci się i będzie jeszcze gorzej.
Czy lekarze nie mogą po prostu powiedzieć co podejrzewają, czym może być dana zmiana + zespół objawów. Przecież to nie diagnoza a jedynie podejrzenie które po badaniach się potwierdzi bądź wykluczy.
Taki delikwent może się przygotować na to co go czeka - poczytać o czymś konkretnym, jaka są statystyczne szanse że to coś poważnego itd itd - jak się potwierdzi będzie jakaś merytoryczna dyskusja. Przecież tak ten pacjent nie zapomni o tym co mu nad głową wisi.