29.01.05, 21:36
Jestem po niechcianej aborcji.Chlopak meczyl mnie ponad miesiac i w koncu
dopial swego.Od momentu zabiegu mam plamienia,krwawienia(juz 3 tyg).Teraz
zbiera mi sie jakis plyn w macicy.Co to moze oznaczac?Lekarz twierdzi,ze nic
groznego.
Obserwuj wątek
    • Gość: inga26 Re: Aborcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 22:26
      jest osobne foru ABORCJA mysle ze tam szybciej ci ktoś pomoże.
      • 1979karo Re: Aborcja 06.06.25, 13:25
        Dziewczyny, jeśli stoicie przed taką decyzją – naprawdę warto rozważyć klinikę legalna-aborcja.nl. Cały proces był szybki i zorganizowany, bez zbędnego stresu. Obsługa przemiła, profesjonalna i bardzo wyrozumiała. Co ważne – na miejscu jest tłumacz, więc można spokojnie wszystko zrozumieć i dopytać. Moja znajoma czuła się tam bezpiecznie i otoczona opieką.
    • mana72 Re: Aborcja 29.01.05, 22:52
      niechaciana aborcja - ha ha ha. chłopak mnie męczył.. lepiej serio znajdz to
      forum aborcja bo mi sie scyzor w kieszeni otwiera.
      • Gość: olka Re: Aborcja IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 29.01.05, 22:59
        Juz czas zdac sobie sprawe,ze ludzie moga miec rozne poglady, nie koniecznie
        takie jak ty.
        • mana72 Re: Aborcja 29.01.05, 23:18
          to nie miejsce na taka dyskusje. ale przyjmij do wiadomosci, ze jesli stoisz
          na stanowisku ze kobieta ma prawo wyboru - to tez trudno ci będzie zrozumiec
          tekst zalozycieli wątku "niechciana aborcja" i "chlopak na mnie cos tam
          wymógł". więc juz czas zdac sobie sprawę ze zanim sie cos powie trzeba najpierw
          wiedziec o czym.
          • Gość: olka Re: Aborcja IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 30.01.05, 13:06

            jesli stoisz > na stanowisku ze kobieta ma prawo wyboru - to tez trudno ci
            będzie zrozumiec
            > tekst zalozycieli wątku "niechciana aborcja" i "chlopak na mnie cos tam
            > wymógł".

            Tak, stoje na stanowisku, ze kobieta ma prawo wyboru, wiec dla mnie tekst:
            "chlopak na mnie cos tam wymogl" jest nie do zrozumienia, bo to ja moge cos na
            nim wymoc, a nie on na mnie. A jezeli ktos latwo ulega wplywowi swojego
            chlopaka, to sam jest winien, ze musi cale zycie sie meczyc. A jak sie idzie do
            lozka, to trzeba wiedziec co z tego moze wyniknac, w kosciele was ucza cale
            zycie, a wy dalej macie same dwoje.
      • nat.london Re: Aborcja 01.02.05, 00:08
        mana72 napisała:

        > niechaciana aborcja - ha ha ha. chłopak mnie męczył.. lepiej serio znajdz to
        > forum aborcja bo mi sie scyzor w kieszeni otwiera.

        BArdzo prostacki post. Twojego scyzora sie nie boje kozaczko..Chcialam tego
        dzieckabardzo,ale balam sie ,ze zostawi mnie tak mowil i bede sama z
        dzieckiem.Dziki niemu mam depresje.Wrzeszczal,blagal zebym usuwala bo odejdzie
        ode mnie na zawsze.Uleglam z milosci,,myslalam,ze po 7 latach moge mu ufac,,a
        matka bylabym wspaniala,,stal nade mna 3 dni jak kat,zeby wszystko dobrze poszlo
        • mana72 Re: Aborcja 01.02.05, 07:11
          matką byłabys wspaniałą? to jakiś żart? udowodniłas jaką byłabys matką. pod
          presją faceta abortowałas dziecko - którego tak bardzo chciałas. i zrobiłas to
          z miłosci i mysłalas ze mozesz mu ufac.. powinnas pomyslec zanim zaczełas
          ryzykownie wsółzyc bez zabezpieczenia. juz w 4 klasie szkoly podstawowej uczą
          skad sie biorą dzieci. nie uwazalas? nie wiedzialas biedaczko? a jesli
          wiedzialas i mimo wszystko ryzykowałas to czemu nie wzielas na siebie
          odpowiedzialnosci za to co robisz? nie rozumiem tym bardziej bo z twoich postów
          wynika ze miałas oparcie w swojej rodzinie, moglas na nich liczyc. po siedmiu
          latach myslalas ze mozesz ufac facetowi z którym jestes.. dla mnie kiedy tylko
          wypowiedzialby slowa - usuń ciązę - zaufanie sie konczy rozumiesz? bo to znaczy
          jedno- jest nieodpowiedzialny i dba wyłacznie o swój interes a ciebie i dziecko
          ma gdzies! moze lepiej ze nie masz tego dziecka bo az sie boje pomyslec co by
          się stalo gdybys nie potrafila udzwignac cieżaru jego wychowania np. a to ze
          masz depresje to dobrze. w pełni zasłuzenie wspaniała matko.
          • Gość: mhmm Re: Aborcja mana72 popieram cie masz racje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.05, 10:37
            Poieram masz całkowitą racje.Szuka kobita winy w facecie.Głownie jej zależało na
            nim niż na tym bezbronnym płodzie.Jak wchodziła dołózka to nad tym nie
            myślała.Uważa że spowiedż załatwi sprawę.A gdzie jej sumienie i kochanej
            mamusi.Pisze ze ma rodzicow po studiach i wstydzi sie za ich postepowanie.Ona
            uważa że tylko ludzie inteligentni kończą studia.Chamstwo tez dostaje dyplomy i
            tacy nic nie maja wspolnego z inteligencją.Dostajesz teraz swira nie z powodu
            aborcji lecz z powodu tego ze cie puścił kantem
    • adams_wawa Re: Aborcja - NIE MA SPRAWIEDLIWOŚCI !!!! 29.01.05, 23:25
      nie ma sprawiedliwości na tym świecie - jedni chcą zajść w ciążę a nie mogą a
      drudzy nie chcą i zachodzą

      ---------------
      Forum o testach owulacyjnych
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25638
      • adams_wawa Re: Aborcja - NIE MA SPRAWIEDLIWOŚCI !!!! 30.01.05, 10:57
        fu*k


        --
        planujesz dziecko??
        allegro.pl/show_item.php?item=40763109
    • sssssttttt Re: Aborcja 30.01.05, 11:30
      Czy Wy świętoszki nie mogłybyście się czasmi ugryźć w język? Dziewczyna i tak
      swoje przecierpi, nie ma obawy, po co ja jeszcze dołować?
    • Gość: ewa2000 Re: Aborcja IP: *.chello.pl 30.01.05, 14:33
      Może zostawmy moralną ocenę autorki watku i zajmijmy się jej zdrowiem.
      Natychmiast do ginekologa - to może być bardzo groźne!
      • Gość: TYM Re: Aborcja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.05, 15:15
        A co jej pomoże forum?Sprawę może załatwic u ginekologa a nie w internecie.A tak
        nawiasem jak jej przejdzie to znowu parobowi wskoczy do łóżeczka. Co to za
        partner ktory zmusza kobietę do aborcji? Sądzę że gdyby byli oboje dojrzali i
        spełniali warunki nie byłoby takiego problemu..Odważna jest informujac na forum
        o swoim problemie.
        • Gość: mimi Re: Aborcja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.05, 15:21
          A co, miała z ambony ogłosić?
          • Gość: miriam Re: Aborcja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.05, 15:42
            Niech mamusi powie ze sie puszcza a pozniej ma problemy.Mamusia napewno nie
            wie.To porzadna rodzina i ksiadz po kolędzie chodzi.
            • Gość: Magda20 Re: Aborcja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.05, 20:46
              a niech was szlag :] ręce opadają... ale prędzej czy później też będziecie
              cierpieć i zobaczycie jak to miło jeszcze na dokładke słuchać miłych
              komentarzy...! Na każdego przyjdzie pora....
    • antosiczek Re: Aborcja 30.01.05, 18:51
      Uważam, że niektóre uwagi forumowiczów są głęboko nie na miejscu. Zło aborcji
      już się stało, nic i nikt tego nie odwróci. Życie zostało odebrane - nic tego
      nie zmieni. Głupawe teksty dotyczące młodej dziewczyny, która jest tu także
      ofiarą są poniżajace.
      Ta sytuacja pokazuje przede wszystkim, że seks to bardzo powazna sprawa i nie
      mozna go traktować jak zabawy. Seks jest dla dorosłych, odpowiedzialnych ludzi -
      którzy umieja przyjąć jego konsekwencje. Jezeli chłopak chciał beztrosko sie
      dupczyć nie przyjmujac tego konsekwencji (konsekwencją była ciąża), to jest po
      prostu niedorosłym smarkaczem. Dużym chłopcem, który nie dojrzał do prawdziwej
      miłości. Podobnie z resztą trudno mówić o dojrzałości autorki postu. Nie mnie
      jednak to oceniać. Wiem jedno - dzieci powinny zająć się nauką, dokształcaniem
      zawodowym, jakims konstruktywnym hobby. Seks niech zostanie dla ludzi, którzy
      są gotowi ponosić konsekwencje swoich wyborów.
      Do autorki postu: nie daj się omamić zapewnieniami chłopaka, że Cię kocha. Byc
      może kocha, ale wyłącznie Twój tyłek (wybacz, że tak wulgarnie). Jeśli kochałby
      Cie naprawdę, przyjąłby życie, które poczęliście. Gdyby kochał zrobiłby
      wszystko, by zapewnic Tobie i dziecku właściwe warunki do rozwoju, do zycia, to
      by Ci pomógł w dzzwiganiu tych konsekwencji. Tu nie ma miłości, jest egoizm:
      aby mi było dobrze. Nie wiem ile macie lat - ale dalekie to wszystko od
      dojrzałości, niestety. Zgłos się do lekarza, dolegliwości, które opisujesz mogą
      mieć bardzo przykre skutki. Moja znajoma po aborcji od 14 lat próbuje zajśc w
      ciążę - bez rezultatów.
      • antosiczek Re: Aborcja 30.01.05, 19:53
        Mam dobrych znajomych. Chodzili ze sobą kilka miesięcy. Ona uczyła się w
        pierwszej klasie ogólniaka, on chodził do drugiej klasy technikum po szkole
        zawodowej. Zaszła w ciązę. Miała 16 lat, on 20. Przyjął fakt ciązy i zachował
        się bardzo odpowiedzialnie. Przeniósł się do szkoły prowadzącej zajęcia
        zaocznie, postarał sie o pracę. Dbał o swoją dziewczynę i poczete dziecko.
        Urodziło się zdrowe. On pracował i uczył się, pomagał jej we wszystkich
        obowiązkach związanych z maleństwem. Kiedy szedł do pracy na druga zmianę - do
        południa siedział z niemowlęciem: ona wróciła do szkoły dziennej. Przyglądali
        się nadal sobie, czy chcą być razem, czy są dla siebie. Nie chcieli brac slubu
        tylko z powodu ciaży. Chcieli by ta decyzja była wolna. Pobrali sie , kiedy ich
        córka skończyła dwa lata. Byli juz wtedy pewni, że to nie dziecko zmusiło ich
        do ślubu - sami tego chcieli. Popatrz (do autorki, która wywołała temat) jak
        wiele dojrzałości w tym młodym człowieku! Popatrz, jaki jest odpowiedzialny,
        konsekwentny. Ile w nim prawdziwej męskości - zadbał o swoją kobietę, zadbał o
        ich dziecko. Ile tu mądrosci i ileż dorosłości. Są wspaniałymi rodzicami.
        Straszliwie mnie wkurzaja beztroscy i nieodpowiedzialni gó..arze. On Cię po
        prostu oszukał. Drań.
        • nat.london Re: Aborcja 31.01.05, 12:04
          Mam prawie 24 lata,moj ex rowniez.Pochodzi z bardzo bogatej rodzinki..ma
          macoche w wieku 34 lat.Ojca,ktory zmusil swoja bylą zonę do 4 aborcji..Kocham
          go od 7 lat.Moze 8..Na poczatku chcial tego dziecka,potem tatus natlukl mu do
          glowy,ze jest za mlody.Bardzo zaluję tego co zrobilam,ze się poddalam..Mowil,ze
          kocha,ze mnie nie zostawi..tylko nie chce jeszcze dziecka..zostawil mnie 2 dni
          po aborcji..mowiac,ze ma dosc bagna i moich rodzicow wyzywających go od
          mordercy..Wiedzieli jak chcialam tego dziecka.Obecnie mam silną depresje,biore
          leki.Nie pomagaja za bardzo.Mam mysli samobojcze,zawalam studia..a moi rodzice
          nadal się wtracaja..pisza do niego podle smsy.Nie na poziomie,a oboje sa po
          studiach..Wstyd mi za nich.Moj byly narzeczony...nie chce miec ze mna nic
          wspolnego przez nich...Ale czy to nie ja powinnam zlekcewazyc?Tak.Wiem.
          • Gość: renia Re: Aborcja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.05, 13:04
            Nie bardzo potrafie zrozumiec ten problem.Masz 24 lata czyli jestes dorosła
            ,rozumiem ze masz za soba rodzicow ktorzy gdybys chciała donosić ciąże
            pomogliby.Więc dlaczego twoj pseudo narzeczony wymógł na tobie aborcje.Czy ty
            dorosłaś do roli matki.Może to on cie nie widział w roli matki i żony.Nie
            potrafie tego zrozumiec.Jego ojciec wymuszał aborcje na matce,zyje obecnie z
            kobieta niewiele starsza od ciebie.Czy nie zauważyłas ze to niezbyt ciekawa
            rodzina i ciągnęłaś ta znajomośc.Dlaczego twoja mama wyzywajac go teraz od
            mordercy nie stanęła na wysokości zadania i nie porzygarnęła cie z ta ciąża.Czy
            te zachowania rozwiążą problem.Odnosze wrażenie że nikt z wymienionych osób nie
            spełnił warunków począwszy od ciebie skończywszy na narzeczonym,Dziecko to nie
            zabawka.Małżeństwo nie nie tylko pocałunki,przytulanie to cała masa obowiązków
            ,wyrzeczeń wzajemnego wyrozumienia i ciąłej pielęgnacji.Wniosek jest jeden oboje
            nie dorośliście do założenia rodziny.
          • Gość: Magda20 Re: Aborcja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.05, 23:45
            Doskonale Cie rozumiem, i bardzo mi smutno, że jesteś a takiej sytuacji. W tym
            stanie człowiek jest tak rozdarty wewnętrznie, że nie jest w stanie myśleć
            racjonalnie, myśli się o tym co trzeba... a nie co czuje... Ja także usnęłam
            ciąże, ale ze względu na swoją rodzinę niestety, nie mogli sie dowiedzieć.
            Teraz nawet nie chce myśleć o tym wszystkim. Najgorsza jest Twoja sytuacja, nie
            masz wsparcia, ale jeśli sama sobie nie pomozesz to nikt Ci nie pomoze. A o nim
            lepiej zapomnij, bo jakby kochał to nie byłoby mowy o takim postępowaniu.
            Musisz zapomnieć, musisz. I nie obwiniaj sie, czasu nie cofniemy. Bardzo mi
            przykro. I nikt nie zrozumie kobiety, która dokonała aborcji, nikt kto nie
            znalazł się w takiej sytuacji. Nie zadręczaj się, prosze...
    • lilith76 Re: Aborcja 31.01.05, 14:43
      nat, może to teraz zabrzmii cynicznie, ale to, że cię zostawił, to najlepsza
      rzecz jaką dla ciebie zrobił. jak można dalej być z kimś takim? jak mozna
      wplątac się w taką rodzinę???
      zajmij się swoim zdrowiem, odpocznij psychicznie - to wymaga czasu. na
      przyszłość zanim zajdziesz w ciążę skonsultuj to z kandydatem na ojca dziecka.
      i bądź bardziej samodzielna!
      dziwię się reakcji twoich rodziców - skoro teraz dostajesz od nich takie sms-y,
      tzn. że byliby gotowi przyjąć cię z dzieckiem. dlaczego nie namowili cię do
      urodzenia dziecka? może ważniejszy był dla ciebie chłopak.
      czasu nie cofniesz, ale naucz się czegoś na tym błędzie.
    • Gość: antosiczek Re: Aborcja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.05, 19:44
      Bardzo mi przykro, że musisz to przechodzic. Niestety jak sama juz
      doświadczasz, konsekwencje są ogromnie trudne. To co można zrobić byś sama
      sobie pomogła; jesli jestes wierząca, pomocą może być sakrament pojednania,
      poszukanie dobrego psychologa. Sama możesz sobie nie poradzić. Zetknęłam się z
      kobietami, które dokonały aborcji. Żyły przez lata same ze swoją tajemnicą i są
      wrakiem człowieka. Te, które skorzystały z mocy sakramentu i psychoterapii po
      kilku latach wyszły "na prostą". Nie będzie łatwo. Ale żeby dalej żyć
      potrzebujesz czyjegoś wsparcia, miłości, pomocnej dłoni, kogos kto Cię wysłucha
      i nauczy jak wybaczyć sobie samej. Poszukaj kogoś takiego. Znajdziesz napewno.
      Nie zostawaj sama ze swoim bólem, to jest najgorsza rzecz jaką można zrobić.
      Scenariusz, że niedorosły chłopiec Cię zostawi był do przewidzenia. Chciałoby
      sie napisać, "gdzie Ty miałaś oczy" - ale tego nie napiszę o Tobie. I tak drogą
      cenę zapłaciłaś za tę znajomość. Zbyt wysoką.
      I niech mi jeszcze ktos powie, ze aborcja to nic takiego, że nie pozostawia
      skutków ubocznych. I naprawdę nie mam na myśli skutków natury fizycznej
      (obezpłodnienie, nawracajace stany zapalne). Człowiek to cos więcej niz ciało i
      w wyniku aborcji ciało cierpi najmniej.
      • Gość: mhmm Re: Aborcja antosiczek daj sobie luz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.05, 21:12
        Nie truj z jakims tam sakramentem pojednania.Ta rodzina nie ma nic wspolnego z
        katolicyzmem.Sam może za nim nie przepadam ale aborcja u założycielki wątku była
        z rozmysłem.Jeśli jej matka wiedziała i nie doradziła nic to o czym tu
        mówić.Przecież tu nie chodzi o aborcje jak wyrażnie można odczytać z postu ale o
        to że w 2 dni po zabiegu ja zostawił.To nie jest młodziutka dziewczynka bez
        doświadczenia ze nie wiedziała co ma robic ,jesli sie zdecydowała na aborcje bo
        on tak chciał to nic soba nie przedstawia.W kazdym razie mniejsze zło bo z niej
        taka matka i on ojciec jak ze mnie ksiądz.Daruj sobie kobieto te kazania.
        • nat.london Re: Aborcja antosiczek daj sobie luz 01.02.05, 00:15
          Tak zrobilam to bo on tego chcial.Uwazal,ze jest za mlody na dziecko,a ja
          wiedzialam,ze mnie zostawi jesli tego nie zrobie.Wylam z bolu psychicznego po
          aborcji.Chcialam tego dziecka,ale on byl wzniejszy,,a i tak mnie zostawil po
          zabiegu..Jestem bardzo wierzaca,musze isc do spowiedzi.Zrobilabym wszystko by
          cofnac czas.
          • ainer1 trzymaj sie 01.02.05, 00:35
            nie osadzam, ale idz ze swoim zdrowiem do ginekologa, a potem do spowiedzi jelsi
            Ci to ulzy i mysle, ze psychoterapia bedzie koniecna, ale to pewnie lepiej
            okresli fachowiec - psychiatra.
            Renia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka