miloja
13.02.06, 12:50
Witam!
W 2000 r przeszłam ciążę pozamaciczną.Przeszłam to okropnie,do dziś pozostał
mi jakiś paraliżujący strach.Do szpitala trafiłam po tym jak rozpoczęły się
plamienia.Wtedy lekarka myślała o poronieniu zagrażającym.W szpitalu zaraz
przy przyjęciu zemdlałam,lekarz zaczął coś podejrzewać i zostawili mnie...jak
się okazało później na wiele tygodni.Ciągle robiono mi badania krwi,beta
wzrastało,często usg z którego nic nie wynikało,bo pęcherzyka ciążowego nie
było nigdzie widać.Minęło już dużo czasu,to już chyba był koniec 2 miesiąca a
lekarze ciągle czekali,niewiem na co,bo przecież ewidentnie było wiadomo,że
to nie ciąża w macicy.Do tego wszystkiego cały czas miałam plamienia.
W końcu pewnego ranka dostałam okropnego bólu brzucha i zaczęłam
mdleć.Wszystko potoczyło się błyskawicznie,zaraz zemdlałam i znalazłam się na
stole operacyjnym.Okazało się,że to była ciąża jajowodowa,która już pękła i
doszło do zapalenia otrzewnej.Niewiem jakim cudem,ale lekarz zachował część
tego jajowodu.
Miesiąc później dostałam strasznych bóli brzucha i znowu szpital,tym razem
niedrożność jelit spowodowana poprzednią operacją,a właściwie zrostami.
2003r zaszłam w ciążę i udało się,mam już moją ukochaną dziewczynkę i teraz
ma ponad 2 latka,ale pamiętam wtedy bałam się strasznie wyroku.Niestety poród
zakończył się cięciem cesarskim,a więc znowu operacja.
Teraz-zaszłam znowu w ciążę,zupełnie niespodziewanie,mam już 34 lata,ale w
sumie cieszę się.Tylko,że znowu dopada mnie ten paraliżujący strach czy to
nie c.p.,bo przecież ryzyko jest bardzo duże.To dopiero początek,więc niewiem
czy jutro lekarz rozwieje moje wątpliwości.Narazie nie mam żadnych bóli ani
plamień,ale to dopiero początek...
Pozdrawiam.