Mam 24 lata, od prawie 5 lat biorę tabletki antykoncepcyjne (ostatnio ponad 2
lata Triquilar), z ktorych działania jestem bardzo zadowolona (regularny cykl,
niezła cera, dobre samopoczucie...). Wyniki mam dobre i czuję się dobrze. 2-3
ostatnie cykle nie były już takie super - zaczęły mnie boleć piersi. Lekarz
zlecił mi badanie poziomu prolaktyny, której jest oczywiście zbyt dużo - 51,58
ng/ml (norma do 25 ng/ml). Za kilka dni odbieram wyniki testu z
Metoclopramidem. Na razie nie chcę mieć dzieci, więc bardzo mi zależy na
skutecznej i pewnej antykoncepcji, a pigułki były dla mnie niemal idealne.
Wyczytałam, że terapia prowadząca do obniżenia poziomu prolaktyny wyklucza
stosowanie antykoncepcji hormonalnej... Czy wobec tego pozostaje mi wkładka (co
do której mam bardzo mieszane uczucia

), pianki/żele/kremy (na które w
większości jestem uczulona), prezerwatywy (które też powodują u mnie ogromny
dyskomfort - uczulenie na lateks?), czy też liczenie dni i mierzenie
temperatury...? :-\\\
Czy może da się to jakoś obejść - sensownie i bez szkody dla zdrowia i
przyszłej ciąży (planowanej na kiedyś)?
K.