notoja11
19.08.09, 14:15
u mojej mamy pierwsze objawy dały się zauważyć, kiedy była krótko przed
trzydziestką. myśleliśmy, że to jedyny przypadek w rodzinie, jednak jak się
później okazało, na bielactwo chorowała jeszcze nasza ciocia (rodzona siostra
taty mamy, czyli mojego dziadka). czy w związku z tym można uznać, że choroba
mamy jest jednak dziedziczna a nie nabyta?
zaczęło się, jak zwykle, od niewielkich plamek na grzbietach dłoni, łokciach,
kolanach. w tym momencie miejsca te są już jednymi wielkimi białymi plamami.
dodatkowo pojawiają się odbarwienia na powiekach i w innych miejscach.
mama dopiero niedawno pogodziła się z chorobą. chyba jest już ok. tymczasem
moja siostra dobiega 30stki i cały czas się martwi, że zaraz się zacznie. ja
jestem 8 lat młodsza i mam ten sam problem, ale nie wiem, czy nie schizuję
jeszcze mocniej. jak tylko zobaczę jakąś białą plamkę na ciele, zaczynam
szaleć. ostatnio zauważyłam trzy kropki na udzie, mają średnicę nie większą
niż 2 mm, ale mnie wydaje się, że to już koniec, że jestem chora. sama cały
czas się nakręcam. z jednej strony tłumaczę sobie - plamy zazwyczaj pojawiają
się najpierw na łokciach, kolanach, stopach, ale to przecież nie jest reguła,
i co jeśli ja...? wysiada mi psychika, dręczę się, że to jednak dziedziczne.
mam już jakąś fobię, która ostatnio bardzo się nasiliła.
czy ewentualne bielactwo w bardzo wczesnym stadium da się jakoś potwierdzić,
wykonując jakieś badania, albo najlepiej wykluczyć? są jakieś testy? gdzie
można je wykonać?
proszę, piszcie, co wiecie o tej chorobie i o sposobach jej leczenia.