Dodaj do ulubionych

Feline do tablicy!!!

IP: *.ipt.aol.com 20.01.04, 07:02
news.bbc.co.uk/2/hi/health/3409221.stm

> Zaraz Cie z tego przeegzaminuje!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Feline, to znowu brednie IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 20.01.04, 08:56
      Jasio podal link do artykulu, z ktorego nic nie wynika- zwykla papka. Tu jest
      lepszy:

      archneur.ama-assn.org/cgi/content/abstract/61/1/82

      Krytyka:

      1. w tytule jest twarde twierdzenie "reduced risk", w pierwszym zdaniu
      streszczenia juz lagodniej: "Antioxidants may protect the aging brain against
      oxidative damage" Kazde zdanie, ktore zawiera czasownik "may", jest rownie
      prawdziwe jak jego przeczenie. Innymi slowy, powyzsze zdanko to belkot.

      2. to jest ewidentnie odprysk wiekszego projektu na temat demencji w ogole. Jest
      to praca obserwacyjna, co prawda prospektywna, ale okres obserwacji to raptem 2
      razy po 2 lata, na przestrzeni 5 lat. I to ma byc podstawa do wyciagniecia
      istotnych wnioskow?

      3. sekcje "wyniki" zacytuje ze streszczenia in extenso:

      "Results Analyses of prevalent and incident AD yielded similar results. Use of
      vitamin E and C (ascorbic acid) supplements in combination was associated with
      reduced AD prevalence (adjusted odds ratio, 0.22; 95% confidence interval,
      0.05-0.60) and incidence (adjusted hazard ratio, 0.36; 95% confidence interval,
      0.09-0.99). A trend toward lower AD risk was also evident in users of vitamin E
      and multivitamins containing vitamin C, but we saw no evidence of a protective
      effect with use of vitamin E or vitamin C supplements alone, with multivitamins
      alone, or with vitamin B–complex supplements."

      Ani Jasio, ani dziennikarzyna z BBC nie odrozniaja "associated" i "caused". Z
      tego, ze u osob jedzacych witaminki stwierdzono mniej Alzheimera nie wynika, ze
      to dzieki witaminkom bylo mniej Alzheimera.

      4. W dodatku ich liczby nie budza zaufania. Na poczatku mieli populacje 4740
      pacjentow, z tego 200 przypadkow Alzheimera. Na koncu, po 5 latach, zostalo 3227
      "survivors at risk", cokolwiek to znaczy, w tym 104 przypadki Alzheimera. Czyli
      prawie polowa stwierdzonych przypadkow zmarla, albo byla lost to follow up. I
      co, czy to nadal sa dane, na podstawie ktorych mozna wyliczyc tak spektakularne
      odds ratio jak 0.22? Bardzo watpie.

      Konkluzja: z tego artykulu nic nie wynika, nie fatyguj sie, Feline.
      • Gość: Jasio Do lekarza impotenta IP: *.ipt.aol.com 20.01.04, 20:55
        > No, Doki, daj mi choc jeden przyklad wyleczenia Twojego pacjenta z
        Alzheimerem.

        < No popisz sie Doki, albo daj se siana....

    • uve Re: Feline do tablicy!!! 20.01.04, 17:50
      Gość portalu: Jasio napisał(a):

      > news.bbc.co.uk/2/hi/health/3409221.stm
      >
      > > Zaraz Cie z tego przeegzaminuje!!!


      Kiepski adres Jasiu! Ona w to nie wierzy, ma oczy zasloniete jak kon u rolnika,
      patrzy tylko tam gdzie mu gospodarz pozwala.
      Ciekaw jestem jakby tak postawil tych niedowiarkow na diete, np woda
      destylowana bez zadnych vitamin, mineralow, wegl. tluszczy itd, ciekawe jak by
      dlugo pociagneli.
      • Gość: Jasio Re: Feline do tablicy!!! IP: *.ipt.aol.com 20.01.04, 20:51

        uve napisał:

        > Gość portalu: Jasio napisał(a):
        >
        > > news.bbc.co.uk/2/hi/health/3409221.stm
        > >
        > > > Zaraz Cie z tego przeegzaminuje!!!
        >
        >
        > Kiepski adres Jasiu! Ona w to nie wierzy, ma oczy zasloniete jak kon u
        rolnika,
        >
        > patrzy tylko tam gdzie mu gospodarz pozwala.
        > Ciekaw jestem jakby tak postawil tych niedowiarkow na diete, np woda
        > destylowana bez zadnych vitamin, mineralow, wegl. tluszczy itd, ciekawe jak
        by
        > dlugo pociagneli.


        te konowaly zaraz by sobie cos na recepte kupily....
    • venus22 Re: Feline do tablicy!!! 21.01.04, 01:50
      Drogi Jasiu widze ze znowu za duzo szaleju sie napiles- a juz myslalam ze
      ziolka to takie zdrowe..
      Zostaw ty w spokoju naszych lekarzy - nikt nie broni ci leczyc sie
      alternatywnymi metodami i moze nie przyszlo ci do glowy ze oprocz takich jak
      ty sa tez i tacy co wola tradycyjna medycyne..

      Tylko spokoj moze nas uratowac.
      Venus
      • Gość: Jasio Re: Feline do tablicy!!! IP: *.ipt.aol.com 21.01.04, 05:26
        > Juz glosilas ze Twoja migrena, to kalectwo, prawda?


        > Wiec dlaczego, jak inwalida ...na glowe, sobie nie pomozesz w ramach wlasnej
        recepty ... 'Tylko spokoj moze nas uratowac'?
        • Gość: Venus Re: Feline do tablicy!!! IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 21.01.04, 07:52
          Ja sobie pomagam w ramach swojej recepty i nikomu jej nie narzucam.
          jak niektorzy.
          Venus
      • Gość: Doki nie w tym rzecz IP: *.214-200-80.adsl.skynet.be 21.01.04, 10:49
        Venus, to nie o to chodzi kto jakie metody leczenia czy dbania o zdrowie preferuje.
        Chodzi o nieumiejetnosc logicznego myslenia u Jasia, a Jasio bynajmniej nie jest
        tu wyjatkiem. Zamiescil link do artykulu i az mu sie oczy smialy z tego triumfu:
        "a nie mowilem?" Niby ze 100 razy juz powtarzal, ze witaminki sa dobre na
        wszystko i voilà- teraz niby maja nawet zapobiegac Alzheimerowi.

        Tylko ze ze wspomnianego artykulu to wcale nie wynika. W tym badaniu stwierdzono
        korelacje pomiedzy przyjmowaniem suplementow witaminowych a wystepowaniem
        alzheimera, przy czym dane sa watpliwej jakosci (bo 50% dropout rate), w dodatku
        nie ma mowy o standardyzacji suplementowi bynajmniej nie ma mowy o
        suprafizjologicznych dawkach witamin, nie mowiac juz o randomizacji czy chociaz
        kontroli innych czynnikow, ktore moglyby wplywac na zaobserwowane roznice.
        Podsumowujac, jako dowod, ten artykul jest BEZ ZADNEJ WARTOSCI i jesli tylko
        papier nie jest zbyt gladki, to mozna go powiesic w ubikacji.

        Drugi blad, ktory popelnia Jasio, i miliony razem z nim to ten, ze skoro
        niedobor witamin szkodzi, a wziecie dawki witamin zapobiega niedoborowi, czyli
        przywraca zdrowie, to wziecie 10- krotnej dawki witamin zapewnia 10 razy tyle
        zdrowia. Przeciez to bzdura.

        PZDR
        • Gość: feline Re: nie w tym rzecz IP: *.dial.proxad.net 21.01.04, 16:32
          Jezeli ktos z uczestnikow zastanwial sie, dlaczego popimo tak "explicité"
          zatytulowanego watku milcze, to pozwole sobie posluzyc sie cytatem z tworczosci
          rownie nobliwego co posiadajacego poczucie humoru biskupa:
          "Pytal glupi madrego: na co rozum zda sie?
          Na to mu madry powie poniewczasie: -na to, wedlug mego zdania
          zeby nie odpowiadac na glupie pytania"...
          Wszystkich wspoldyskutantow przepraszam, za ewentualne niedoslownosci cytatu,
          nie mam pod reka "materialu zrodlowego".
          I ja nie odpowiedzialabym na ewidentna zaczepke, gdyby w tym watku nie zabrali
          glosu rozsadni dyskutanci. I do nich kieruje moje slowa: szkoda Waszych i
          moich wysilkow na wytlumaczenie czegokolwiek osobnikom w rodzaju "prymusow
          zacietrzewionej glupoty "w rodzaju uve'go i Jasia ,nieprzemakalnych na wszelka
          forme wiedzy, ktorzy w najlepszym przypadku "lizneli" cos po lebkach z jak juz
          pisalam wulgaryzujacych nauke publikacji takich, jak ta z linku zacytowanego w
          inicjalnym poscie.
          Nie mam NIC przeciwko temu, by osobiscie wlewali w siebie konkokcje ziolowe,
          smarowali sie takimiz unguentami,zapalali w uszach chocby gromnice a sypiali na
          peczkach ustawionych na sztorc gwozdzi, popijali uryne - nawet wielbladzia
          (ponoc najbardziej skuteczna), nadymali sobie pluca hektolitrami "ozywczego"
          tlenu a w jelita pompowali na przemian hektolitry wody w ramach
          hydrocolonoterapii i tony tluszczu w "jedynej slusznej diecie". Co robia z
          wlasnym organizmem to ich wolna wola i wybor. Wara im jednak od ingerowania w
          wybor leczenia sie innych uzytkownikow forum. Na szczescie ludzie zachowali
          dosc zdrowego rozsadku, aby w tym watku i innych odniesc sie z nalezna rezerwa
          do ich natarczywych sugestii. na tym z mojej strony udzial w tym temacie
          zamykam na wieki wiekow amen.
          • Gość: Jasio w tym rzecz IP: *.ipt.aol.com 21.01.04, 16:48
            > Feline, wciskasz ciemnote przecietnego, zakompleksionego lekarza. W Twoim
            wypadku lekarza od za-, i odkreacania kurka. Wieje od Ciebie lodowka poczatkow
            ubieglego stulecia, wiec sadze ze i to robisz skostnialymi palcami...

            > Okres swoje dzisiejsze cierpienia, to byc moze bede mogl sluzyc pomoca.


            > Rosadna...


            > Poszukaj w slowniku to ostatnie slowo powyzej...
            • Gość: do Jasia - slowo Rezamykajace wszelka wymiane zdan IP: *.dial.proxad.net 21.01.04, 17:38
              bo o dyskusji z nim mowy byc nie moze: jesli chcesz kogokolwiek pouczac, to
              najpiierw doucz sie sam. Musisz w tym celu przemoc swoj organiczny strach przed
              wiedza. W ramach treningu zacznij od regulek gramatyki jezyka polskiego a potem
              mozesz szermowac swoimi "teoriami" wyssanymi z palca - pewnie niedomytego.
              Czasownik szukac pociaga za soba uzycie II przypadku (dopelniacz, genitivus
              odpowiadajacy na pytania: kogo? CZEGO?)To moze tez wiedza skostniala, ale jej
              posiadanie, lub NIEposiadanie, jak w Twoim przypadku swiadczy o poziomie wiedzy
              i kultury wypowiadajacego sie. O Twoich juz nie raz pisalam i wiecej nie
              zamierzam..
              • Gość: Jasio Re: Rezamykajace wszelka wymiane zdan IP: *.ipt.aol.com 22.01.04, 01:24
                > Masz racje. Zawsze mialem awersje do gramatyki. Nie znam przypadkow, nie
                praktykuje odmiany, deklinacji, czy jakkolwiek sie to nazywa. Niemniej
                dziekuje za uwage, choc wiem ze jednak sie tych 'regulek' nie naucze, bo sie
                zawsze 'regulkami' brzydzilem, jako ze wkuwanie 'regulek' zazwyczaj do glupoty
                prowadzi. Choc zgodnie z 'regulkami'...

                > Ciekawy jestes czy cokolwiek w zyciu zrobilas, co nie bylo zgodne
                z 'regulka'? A jezeli ta 'regulke' w miedzyczasie zmieniono, to czy naprawde
                czujesz sie zagubiona? No jak wowczas sie dostosowujesz do 'regulki', ktora
                nia np. wczoraj nie byla?


                > A co to ma do rzeczy w obliczu waszej arogancji i 'ad personam' atakow w
                przypadkach, kiedy nie macie nic do powiedzenia, poza ulepianiem Diabla, aby
                nim straszyc? Witaminowego, w tym wypadku...

                > Tez metoda w napedzaniu sobie pacjentow. Dobrych, bo oglupionych...


                P.S. Pozwolisz ze nie bede komentowal Twojej higieny, feline. Nie znajduje sie
                w poblizu Ciebie, wiec naprawde nic nie czuje...


                > Poza smierdzaca arogancja, oczywiscie!
        • Gość: Jasio Re: tym rzecz, Doki IP: *.ipt.aol.com 21.01.04, 16:35
          > ze miliony, ktorym mozesz tylko zaszkodzic, bo pomocy zadnej 'tradycjonalna'
          medycyna udzilic nie moze, poza odeslaniem do domu, aby tam pacjent sobie
          umarl bez zawracania glowy lekarzowi, moglyby znalezc pomoc, ulge w
          cierpieniach, lub nawet i wyleczenie sie, ale Ty i przemysl farmaceutyczny na
          to nie pozwalacie. Glownie dlatego ze to, co mogloby pomoc nie mozna
          opatentowac, aby bylo to kolejna kopalnia zlota...

          > Gdybys mial pojecie zielonkawe chocby o witaminach, to wiedzialbys ze
          Twoja 'standaryzacja' jest jsna w tych przypadkach, bo witaminy rozpuszczalne
          w tluszczach okresla sie w 'jednostkach'(I.U.) a reszte po prostu wagowo. No i
          ze witaminy to nie tylko kwestia niedoboru, ale i kwestia terapeutyki, ale to
          ostatnie pozostaje poza sfera Twojej, zablokowanej 'wiara', swiadomosci !

          > Gdyby tak Twoje podejscie 'randomizacji', etc., stosowac do kazdej dziedziny
          zycia, to bedac konsekwentny, Doki, w jakim kierunku bys sie ....podcieral?

          > Poslalem Wam ten artykul, aby wskazac ze jednak, ze zaobserwowano, ze moze
          pomoc, a Ty piejesz jak nagle przebudzony kogucik. Do piania natura
          zaprogramowanego, jak sie to ma i u Ciebie, tylko ze Natura nie ma nic z tym
          wspolnego, bo jako lekarz, robisz raczej za maszyne i odrzucasz wszystko to,
          gdzie sie dziurki niekoniecznie zgadzaja. Wiec wypadalaloby okreslic to
          jako...zgrzytanie, czy moze tez trzeszczenie...

          >Prawda, Doki?

          > Mily jestes. Pozdr.


          > P.S. Szukalem terapeutycznych dawek najrozniejszych witamin na Twoja,
          lekarska, przypadlosc. No i znalezc nie moglem. Dotad.

          > Czy to oznacza ze Twoja jest przypadlosc, ktora tylko chirurgiczna
          interwencja mozna usunac?
          • Gość: Doki Re: tym rzecz, Doki IP: *.214-200-80.adsl.skynet.be 21.01.04, 17:49
            Przypisujesz mi naprawde wielka potege, chociaz nie jestem az tak mozny, by
            szkodzic milionom, w dodatku w zmowie z poteznymi koncernami.

            > Gdybys mial pojecie zielonkawe chocby o witaminach, to wiedzialbys ze
            > Twoja 'standaryzacja' jest jsna w tych przypadkach, bo witaminy rozpuszczalne
            > w tluszczach okresla sie w 'jednostkach'(I.U.) a reszte po prostu wagowo.

            Gdybys z kolei Ty mial pojecie o medtodologii prowadzenia badan naukowych,
            wiedzialbys, ze chodzi mi o to, zeby wszyscy bioracy udzial w badaniu brali ten
            sam preparat witaminowy. Tymczasem pacjenci brali, co chcieli. To jest wlasnie
            brak standardyzacji.

            > No i ze witaminy to nie tylko kwestia niedoboru, ale i kwestia terapeutyki

            No tak tu mnie zagiales. Nie slyszalem takiego slowa jak "terapeutyka" i nie
            wiem co ono znaczy.

            > Gdyby tak Twoje podejscie 'randomizacji', etc., stosowac do kazdej dziedzi
            ny zycia, to bedac konsekwentny, Doki, w jakim kierunku bys sie ....podcieral?

            Widzisz, Jasiu, randomizacja to nie jest to smierdzace, co zostawiasz w
            ubikacji. Nie osmieszaj sie.

            > Poslalem Wam ten artykul, aby wskazac ze jednak, ze zaobserwowano, ze moze
            > pomoc, a Ty piejesz jak nagle przebudzony kogucik.

            A ja tylko zwrocilem uwage, ze z tego artykulu wcale nie wynika, ze moze pomoc.
            I napisalem dlaczego. Wiem, ze to dla ciebie za trudne. Na chwile przestan wiec
            zarzucac mi ignorancje, bo poki co sam sie nia popisujesz, nie potrafiac
            zinterpretowac prostego tekstu.

            PS: na razie mam dosc dyskusji z Toba.
            • Gość: Jasio Re: tym rzecz, Doki IP: *.ipt.aol.com 22.01.04, 01:10
              > Niewiele sie spodziewalem po Twojej arogancji, wiec nie jestem zaskoczony
              Twoim sposobem prowadzenia dyskusji.

              > Klade to na karb rozowoju mojej polszczyzny przechodzac studia, publikacje i
              wyklady w angielskiem. Dlatego tez zdarza sie ze adoptuje jakies slowo z tego
              jezyka, sadzac ze jest przynajmniej podobne do polskiego. Tak wiec
              pojecie 'therapeutic', pojawilo sie w mojej wypowiedzi jako 'terapeutyka'. Za
              co serdecznie przepraszam, rozumiejac ze przyslowiowa niechec, czy tez
              nieudolnosc Polakow w stosunku do nauki jezyka, takze i swojego (...)
              przeszkodzila i Tobie w zrozumieniu mojego okropnego przekretu.

              > Wiesz, te cholerne gazety zamieszczaj sensacyjne 'odkrycia' witamin i skutki
              ich 'therapetical' stosowania w nadzieji ze jednak znajdzie sie cos, co
              pomoze, a nie zatruje cierpiacych. Chorujacy na choroby wobec
              ktorych 'medycyna' jest absolutnie bezsilna, powinni raczej szybciej umierac
              i nie usilowac sie leczyc popuki, doputy 'medycyna' nie opatentuje jakiegos
              specyfiku, ktory mozna opatentowac, prawda?

              > W kazdym badz razie zadne wiadomosci ze cos jednak pomaga i moze byc
              tym 'czyms' co w przyszlosci moze byc szeroko stosowane, jest jednak
              zdecydowana zbrodnia przeciwko....'medycynie'!

              > Cholera, dlaczego tylko wiele z tych patentowanych, cudownych lekow zabija,
              mami i szkodzi, aby w wielu przypadkach, po tysiacach umarlych i kalek, bylo
              wycofywane z rynku. Jak to moze byc?

              > Podziwiam zawsze bezczelnosc demagogii i arogancji z nia zwiazanej. To tak,
              jakby dyskutowac o religii, wierze, etc., etc..
              • uve Re: tym rzecz, Doki 22.01.04, 02:27
                Gość portalu: Jasio napisał(a):

                > > Feline, wciskasz ciemnote przecietnego, zakompleksionego lekarza. W Twoim
                > wypadku lekarza od za-, i odkreacania kurka. Wieje od Ciebie lodowka
                poczatkow
                > ubieglego stulecia, wiec sadze ze i to robisz skostnialymi palcami...
                >
                > > Okres swoje dzisiejsze cierpienia, to byc moze bede mogl sluzyc pomoca.
                >
                >
                > > Rosadna...
                >
                >
                > > Poszukaj w slowniku to ostatnie slowo powyzej...

                Chociaz jeden odwazny, smial prawde powiedziec. Mnie tez dosc czesto szokuje ta
                ciemnota tutaj co poniektorych. Nieraz zadaje sobie pytanie: Ci ludzie
                (niektorzy lekarze) przeciez sa po studiach, powinni miec horyzonty bardziej
                otwarte na inne idee w leczeniu, ale niestety chyba specjalnie byli
                wyksztalceni tylko w jednym kierunku tak, zeby w innym nie mogli spojrzec.
                Teraz te witaminy, bez witamin, mineralow i innych skladnikow nie moglibysmy
                zyc, nasz system obronny nie moglby funkcjonowac, a przy tym wiele organow.
                Witaminy a witaminy to roznica, niektore robia wiecej szkody niz pozytku, musza
                to byc witaminy kompleksowe pochodzenia naturalnego. A najlepszymi ich zrodlami
                sa warzywa i owoce, a nie jakies tabletki.
                • Gość: Jasio Jestem za. A moze nawet i przeciw... IP: *.ipt.aol.com 22.01.04, 07:33
                  uve napisał:


                  Chociaz jeden odwazny, smial prawde powiedziec. Mnie tez dosc czesto szokuje ta
                  >
                  > ciemnota tutaj co poniektorych. Nieraz zadaje sobie pytanie: Ci ludzie
                  > (niektorzy lekarze) przeciez sa po studiach, powinni miec horyzonty bardziej
                  > otwarte na inne idee w leczeniu, ale niestety chyba specjalnie byli
                  > wyksztalceni tylko w jednym kierunku tak, zeby w innym nie mogli spojrzec.


                  >> Uve, z tymi medycznymi studiami jest krucho, jezeli sie wezmie pod uwage
                  przygotowanie lekarza gdy w gre wchodzi odzywianie jako profilaktyka i
                  pierwsza bron przed choroba. Oczywiscie witaminy odgrywaja w tym wielka role.
                  Studia medyczne pozwalaja lekarzom otrzec sie o ten watek, ale
                  niewystarczajaco intensywanie. Poza tym, jak mozesz zaobserwowac produkujacych
                  sie tutaj lekarzy, zamknieci sa na wszystko to, co moze pomoc ich pacjentowi,
                  bo to im wpojono w okresie studiow. Czyli, czym skorupka za mlodu nasiaknie...

                  > Sa lekarze, i to wielu, ktorzy sa ambitni i chca pomoc swoim pacjentom
                  poza ...'regolkami' ktorych malpowania ich nauczono. Sa to lekarze, ktorzy
                  doskonale sobie zdaja sprawe z faktu, ze kazdy specyfik jest szkodliwy w
                  wiekszym, czy mniejszym stopniu pomagajac jednoczesnie na 'cos'. Poza tym sa
                  lekarze, ktorzy interesuja sie faktem ze wiele lekarstw powoduje zaburzenia
                  otganizmu, manifestujace sie deficytem okreslonych witamin i mineralow w
                  organizmie. Uczcziwy lekarz dba o to, aby nie tylko byc na biezaco w
                  znajomosci aplikacji kolejnego opatentowanego ( dla ceny!!!) specyfiku, ale i
                  w ocenie jego szkodliwosci. Kazdy zainteresowany swoim zdrowiem powinien udac
                  sie do biblioteki, gdzie znajduje sie biezacy wykaz lekarstw i wszelkich
                  ubocznych, szkodliwych skutkow jego stosowania ( w Stanach, jest to w kazdej
                  bibliotece). Szczegolnie dlatego ze lekarz nie jest w stanie zapamietac tej
                  litanii skutkow podtruwania swoich pacjentow specyfikami, ktore niby pomagac
                  maja w odzyskaniu zdrowia.


                  > Teraz te witaminy, bez witamin, mineralow i innych skladnikow nie moglibysmy
                  > zyc, nasz system obronny nie moglby funkcjonowac, a przy tym wiele organow.
                  > Witaminy a witaminy to roznica, niektore robia wiecej szkody niz pozytku,
                  musza to byc witaminy kompleksowe pochodzenia naturalnego. A najlepszymi ich
                  zrodlami sa warzywa i owoce, a nie jakies tabletki

                  > Uve, niestety nie zgadzam sie w tym punkcie z Toba. Moze to bylo i kiedys
                  prawda, ale najprawdowpodobniej bardzo, bardzo dawno temu, kiedy czlowiek
                  zmuszony byl jesc dziesiatki najrozniejszych owocow, i innych czesci roslin,
                  nasiona i cokolwiek znajdowal jadalnego. Na dziewiczej nieomal glebie!

                  > Dzisiaj nikt nie wie jakie wartosci maja i owoce, i warzywa. Pomijajac fakt
                  ze uprawiamy rosliny na glebach z ktorych mikroelementy sa raczej tak
                  wyczerpane, ze produkty rolne/ogrodnicze nie maja juz tej wartosci jaka mialy
                  kiedys, to w gre wchodi fakt ze czesto trafia na rynek produkt ze scisle
                  kontrolowanego mikroklimatu, jakim jest szklarnia, folia, etc., gdzie
                  skladnikow pokarmowych jest znaczaco mniej, w tym i witamin.

                  > Co ja chce wyraznie powiedziec, to to, ze niby to ten sam pomidor, czy
                  jablko, ale choc ladniej to wyglada to gorszej jakosci. Odzywczej, znaczy.

                  > Dodaj do tego ryzyko, jakie przynosi ochrona roslin, zatrucie powietrza i
                  gleby, jakos wody uzywanej w irygacji i masz dosc ryzykowny obraz swoich
                  witaminek i mineralow. A kwestia czasu dla kupna i przygotowania 'zdrowych'
                  posilkow? Kiedy ten owoc, czy warzywo zeszlo z pola? Jaki czas byly te
                  produkty przechowywane w warunkach, w ktorych wygladaja dobrze. Znaczy dobrze
                  handlowo! Bo to oznacza znacza zmniejszona wartosac odzywcza!

                  > Kto chce byc tego wszystkiego swiadomym? No i dodaj do tego inne miesa i
                  ryby, ktorych spozycie teraz...zabija! Przerazajace, prawda?

                  > Ano prawda. Czy sie chce wierzyc, czy tez nie.

                  > A teraz problem witamin w 'pigulkach'. Biorac pod uwage to wszystko, co
                  ujalem powyzej, jak naprawde wyglada 'zdrowe' odzywianie z udzialem tych
                  wszystkich produktow? Bo ja od wielu lat nie mam zaufania do tego wszystkiego,
                  jak sie to mawialo w Polace : 'to jest na sprzedaz, a nie do jedzenia,
                  panie...". Szczegolnie ze sie okazuje ze ta filozofia nie jest tylko wylacznie
                  polskim patentem!!!!

                  > Dlatego tez aby byc pewnym ze moj ulubiony organizm, szczegolnie ze
                  dysponuje tylko jednym(...), jest natankowany tym wszystkim, co tylko moze
                  potrzebowac, ja uciekam sie do 'pastylek'z tymi wszystkimi witaminami i
                  mikroelementami, ufajac zarazem instynktowi mojego organizmu, ze wydali to, co
                  bedzie jemu niepotrzebne, no i zmagazynuje to, co zmagazynowac mozna.

                  > I wiesz co? Po dwudziestu kilku latach tej filozofii mojej, ten moj jedyny i
                  tak mi potrzebny organizm, pyka sobie rowno pod, i z gorki. I wcale a wcale
                  nie narzeka tak, abym sie tym specjalnie przejmowal....

                  > Chyba to przez wzajemne sie zrozumienie....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka