Dodaj do ulubionych

21 lipca zaczynam glodowke!

09.07.04, 19:28
Taki sam post wyslalam tez na grupe medycyna zanim pomyslalam, ze tutaj to
bardziej pasuje. Przepraszam za mnozenie bytow. A teraz mniej wiecej
powtarzam to, co wyslalam na tamta grupe:
Po 21 lipca zostaje na dwa tygodnie sama. To dobry moment na glodowke, bo nic
mnie nie bedzie kusilo, nie bede miala dla kogo i musiala gotowac. Poniewaz
lubie jesc, bedzie mi ciezko. Moze ktos dolaczy i bedziemy sie wspierac?
Podejmuje glodowke nie w celu odchudzenia sie, ale oczyszczenia organizmu.
Przypuszczam, ze w ten sposob mam szanse pozbyc sie alergii, ktorej przyczyna
ciagle nie jest ustalona.
Podstawa bedzie ksiazeczka "Glodowka zdrowotna", autor dr med. Hellmut
Luetzner. Jak zorientowalam sie ze wstepu, glodowka ma trwac tydzien.
Ech, trzeba bedzie pozegnac sniadanka z kawusia. Nie wiem, czy wytrzymam,
dlatego byc moze pomoglaby mi swiadomosc, ze nie ja jedna i ze nie wypada
nawalic.
Obserwuj wątek
    • no1teresa Re: 21 lipca zaczynam glodowke! 09.07.04, 19:53
      a ja mysle, ze bez codziennych obowiazkow zwiazanych z prowadzeniem domu i
      rodzina moze byc trudniej; dobrze jest "byc zajeta" i nie koncentrowac sie za
      bardzo na sobie, zachecam do ruchu i spacerow;
      jak przetrwasz 2 pierwsze dni, to pozniej juz latwizna
      powodzenia
        • piscina Re: 21 lipca zaczynam glodowke! 10.07.04, 19:02
          boma1 napisała:

          > Wiem z doświadczenia, że dobrze jest sobie coś pomyśleć, taką
          > "intencję", wtedy jak się człowiek łamie, to sobie przypomni i juz
          > lżej na duszy.

          Jakiejs bardziej wznioslej intencji nie moge znalezc. Mam praktyczna: oczyscic
          organizm, bo jem za duzo pieczywa i produktow bialkowych (nabial, mieso).
          Roslinne jem na szczescie tez. Licze na zlagodzenie lojotoku, ktory mimo mojego
          wieku rozbestwil sie strasznie, na zlagodzenie pewnych dolegliwosci jelitowych
          oraz alergicznych. Moze taki cel wystarczy?
          Do wytrwania zmobilizuje mnie tez (mam nadzieje) to, ze skoro rozpoczelam
          watek, czuje sie zobowiazana zdac relacje z przebiegu i zakonczenia i wstyd
          byloby mi skapitulowac.
          Nadal licze na to, ze ktos tutaj do mnie dolaczy i bedziemy sie wspierac.
      • piscina Re: 21 lipca zaczynam glodowke! 10.07.04, 18:53
        no1teresa napisała:

        > a ja mysle, ze bez codziennych obowiazkow zwiazanych z prowadzeniem domu i
        > rodzina moze byc trudniej;

        No nie wiem, jesli musialabym robic zakupy i gotowac, no w ogole patrzyc na
        jedzenie.

        > dobrze jest "byc zajeta" i nie koncentrowac sie za
        > bardzo na sobie, zachecam do ruchu i spacerow;
        > jak przetrwasz 2 pierwsze dni, to pozniej juz latwizna

        Tak, chyba masz racje. Zauwazylam, ze kiedy siedze w domu, czesciej mam ochote
        cos zjesc. Chyba ze siedze w Internecie, wtedy latwiej zapominam o jedzeniu ;)

        > powodzenia

        Dziekuje, oj przyda sie dobre zyczenie.
    • boma1 Re: 21 lipca zaczynam glodowke! 11.07.04, 09:01
      masz racje mnie jest latwiej pościc kiedy dziecki wyjezdżają na wakacje, tylko
      mąż musi zęby na półkę albo do baru. Dobrze jest przeprowadzic kuracje
      oczyszczajacą wg Tombaka tzw cytrynową
      Każdego dnia na czczo pije sie odpowiednio
      1dz. sok z 1 cytryny
      2dz. 2
      3dz. 3
      4dz. 4
      5dz. 5
      6dz. 4
      7dz. 3
      8 2
      9dz. 1
      poza mozna jadac normalnie, ale czułam się po tym super, pojawiaja się rózne
      sensacje, ale myślę , że to indywidualne tolerancje organizmu, taka kuracja
      oczyszcza wątróbkę, ale i organizm z nadmiaru kwasu moczowego
      Polecam
      pozdr
      BM


    • arecibo1 Re: 21 lipca zaczynam glodowke! 12.07.04, 00:46
      Ja tez mam zamiar w te wakacje zrobic glodowke, ale najpierw musze sobie
      zalatwic wyjazd na wakacje i wtedy zobacze co i jak. Bedzie trwala tydzien do
      dwoch i bede oczyszczenie wspomagal ssaniem oleju.

      Jesli tydzien to Twoja pierwsza glodowka to moze byc troche za dlugo (ale nie
      musi). Mozesz przedtem zrobic kilka 1dniowek, zawsze troche Cie przygotuje.

      Tu znajdziesz kilka ksiazek o glowodkwach:

      sci.pam.szczecin.pl/~fasting/

      Chodzi o to ze przed glodowka lepiej jest jesc duzo warzyw i owocow zeby sie
      przygotowac - a z glodowki trzeba POWOLI wychodzic. Tu jest wlasnie
      niebezpieczenstwo - w wychodzeniu. Trzeba to zrobic jak trzeba :)

      Wg tabela doktora Mcltchena do alergii ma sie to tak:

      Alergia
      19 (przypadki)
      17 (wyzdrowenia)
      2 (brak poprawy)

      ale nie mam podane ile trzeba w sumie przeglodowac zeby wylczeyc alergie. W
      kazdym razie na pewno pomoze Ci glodowka. Mozesz tez wspomagac lecznenie
      ssaniem oleju - opisane na forum ziola, gdzie sa o tym 2 watki.

      pozdr.




      --
      Folding@home Polska
      Nie ma co czekac, trzeba sie dopisac!

      • piscina Re: 21 lipca zaczynam glodowke! 12.07.04, 23:30
        Dzieki za informacje, w wolnej chwili zaglebie sie w podany przez Ciebie link.
        Wydaje sie, ze ksiazka, o ktorej pisze w pierwszym moim poscie w tym watku,
        jest dosc dobra i wyczerpujaca. Autor tez kladzie nacisk na umiejetne, lagodne
        wychodzenie z glodowki, podaje nawet przykladowe jadlospisy.
        Spotkalam sie dzisiaj przypadkowo ze znajoma, ktorej nie widzialam kilkanascie
        lat, i powiedzialam o swoim zamiarze. Okazalo sie, ze ona od kilkunastu lat co
        roku takie glodowki robi, tyle ze 9-dniowe, a nawet 11-dniowe.
        Byloby milo, gdybys zaczal w tym samym czasie, co ja, ale mysle, ze i tak dam
        rade. Serdecznie pozdrawiam :-)
    • piscina Re: 21 lipca zaczynam glodowke! 22.07.04, 21:32
      No i wlasnie dobiega konca pierwszy dzien glodowki, przy czym juz wczoraj nie
      zjadlam kolacji, a obiad byl warzywny z dodatkiem kaszy jaglanej.
      Dzisiaj do poludnia bylo OK, ale po poludniu glod zaczal dawac sie we znaki i
      nadal troche sie daje. Oszukuje go pijac wode mineralna (tzn. nie taka
      lecznicza, tylko Muszynianke, Galicjanke itp., takze wode oligocenska).
      Zrobilam tez sobie lekka zielona herbate, glownie dlatego, zeby wypic cos
      cieplego, bo sama przegotowana woda bylaby za miekka, pozbawiona soli
      mineralnych. Jutro chcialabym sobie zrobic cieniutki sok marchwiowo-selerowy,
      ale nie wiem, czy to wskazane. No bo jesli juz sie zdecydowalam, to chce
      przeprowadzic te glodowke porzadnie, bez ustepstw.
      Boje sie tylko, czy dobrze bede spala z tym uczuciem glodu.
      Jutro kolejna relacja.
      Aha, cos mnie lekko ciagnie w kolanach. Podobno to prawidlowe, ze miejsca ze
      zlogami i w ogole smieciami najpierw dolegaja, bo te smieci z nich wylaza. Ale
      chyba jeszcze na to za wczesnie. Moze po prostu za duzo dzisiaj siedze.
      Do jutra :-)
      • piscina Re: Drugi dzien glodowki 23.07.04, 21:52
        Wlasnie konczy sie drugi dzien glodowki. Jednak odeszlam od ortodoksji, tj. od
        wylacznego picia wody. Wedlug ksiazki, o ktorej wspomnialam w pierwszym poscie,
        mozna tez pic soki, a na obiad i/lub kolacje wywar z jarzyn (w tym takze
        ziemniakow). Dzisiaj na sniadanie wypilam herbatke z rozy z lyzeczka miodu
        (dopuszczalne raz na dzien), na obiad dwie szklanki przecedzonego przez sitko
        zawiesistego wywaru z warzyw (zrobionego wg przepisu w ksiazeczce), a poniewaz
        mi zostal, to na kolacke wypilam szklanke, a teraz zaparzylam herbatke z
        aronii. Miedzy "posilkami" pilam wode mineralna albo oligocenska. Dzisiaj czuje
        sie super, duzo dala ta herbatka z miodem, po prostu inny smak niz woda, no i
        ten wywar z jarzyn, poczulam sie najedzona, a smakowalo - wspaniale!
        Pisze te informacje, moze ktos, kto sie nosi z zamiarem przeprowadzenia
        glodowki, skorzysta.
        Czekam, az zaczne marznac, podobno cos takiego w glodowce wystepuje, no i kiedy
        cos mnie zacznie bolec. Bo te kolana to chyba sie pomylilam. Cos tam w nich
        kreci, ale gdyby nie glodowka moze nie zwrocilabym na to uwagi.
          • piscina Re: Drugi dzien glodowki 25.07.04, 15:05
            no1teresa napisała:

            > najwyrazniej "glodowka" u Ciebie znaczy co innego niz u mnie, bowiem
            > przyjmujesz cale mnostwo skladnikow odzywczych

            To prawda. Chcialam zrobic taka, ze tylko woda, ale po poltora dnia
            zrezygnowalam, bo czulam straszna czczosc, cos mnie ciagnelo w zoladku. Mnie
            zalezalo przede wszystkim na odstawieniu produktow macznych (zwlaszca pieczywa
            jadlam duzo) i tluszczu. Specjalnie jakos nie choruje (chyba ze o tym nie wiem)
            i jestem prawie chuda i tym sie pocieszam, ze odeszlam od ortodoksji w
            glodowaniu.
            Dzisiaj na sniadanie wypilam szklanke naparu z melisy i z malutkiej lyzeczki
            polizalam troche miodu (ze wzgledu na serce), na obiad wypije odcedzony wywar z
            jarzyn, a na kolacje moze szklanke rozwodnionego soku z jablek albo z marchwi.
            Miedzy tymi posilkami;) pije dosc czesto malymi lyczkami wode.
            A Ty robilas sobie glodowke? Jesli tak, to napisz o tym pare slow, dobrze? :-)
        • piscina Re: Piaty!? dzien glodowki 26.07.04, 17:11
          No i jakos zyje i dobrze sie czuje. Odstawilam nawet lizanie plaskiej lyzeczki
          miodu do cienkiej herbatki na sniadanie. Chyba schudlam (nie mam wagi), co mnie
          nie cieszy, bo jestem raczej chuda. Na obiad wczoraj i dzisiaj przecedzony
          wywar z przeroznych jarzyn i zabka czosnku (wg Lutznera), bo boje sie troche w
          moim raczej zaawansowanym wieku tak calkiem o wodzie, zwlaszcza przy pierwszej
          glodowce. Rano herbatka, wieczorem pol szklanki soku z marchwi i buraka, ale
          dzisiaj bedzie chyba tylko melisa. Luetzner i nie tylko on dopuszczaja takie
          glodowki o soczkach i wywarach, zreszta w swojej ksiazce on o takiej glodowce
          pisze, daje nawet przepisy na te wywary.
          Czuje sie dobrze, coraz lepiej, mimo ze wczoraj do trzeciej (tak!) w nocy
          pracowalam przy komputerze, potem nie moglam zasnac i obudzilam sie o szostej,
          wiec wole nie liczyc, ile spalam. Moze nawet odstawie i te soczki i wywary i
          tylko woda?
          Niestety, wzielam sie za czytanie ksiazki Tyrmanda "Filip", gruba bardzo i caly
          czas jest o restauracji w eleganckim niemieckim hotelu w czasie okupacji,
          glowny bohater jest kelnerem i, jak zobaczylam, pzrez cala ksiazke o jedzeniu,
          i to niekiedy barzdo apetycznie. Odlozylam na lepsze czasy, wzielam Zoszczenke.
          • no1teresa Re: Piaty!? dzien glodowki 26.07.04, 18:00
            dla mnie termin "glodowka" jest jednoznaczny
            wg mnie stosujesz diete wywarowa, soczkowa, diete 5 kcal, lizana i co tylko
            chcesz, ale jednak diete
            wplynie ona niewatpliwie pozytywnie na uklad pokarmowy, oczysci i poprawi prace
            organow trawiennych, a popos co z wyproznieniami?
            natomiast nie dojdzie raczej w ten sposob do przestawienia sie organizmu na
            odzywianie endogenne- tu dopiero dochodzi do oczyszczania wszedzie
            organizm w pierwszej kolejnosci pozbywa sie wody, potem tluszczu - dlugosc tej
            fazy zalezy od stopnia zatluszczenia, jesli jestes chuda, to raczej duzo nie
            schudniesz, bo nie masz z czego
            poza tym po powrocie do normalnego odzywiania, nadrobisz wszystko, pewnie
            jeszcze z nawiazka,
            w prawdziwych glodowkach chudnie sie glownie w pierwszym okresie i wynosi to
            1-1,5kg dziennie. Po spaleniu tluszczu dalszego chudniecia praktycznie nie ma,
            tzn.jest, ale minimalne. Ja zgubilam 10kg w ciagu 10 dni, a potem jo-jo mimo
            naprawde symbolicznego jedzenia. Normalnie gotowalam (doprawialam na oko) i
            funkcjonowalam. Tylko 8-go dnia czulam sie b.zmeczona, powloczylam nogami,
            walilo mi serce i to tak glosno, ze slyszalam straszne dudnienie i wydawalo sie,
            ze wszyscy w promieniu kilku metrow tez je slysza. Poszlam kontrolnie do
            lekarza, ale praca serca, cisnienie, wyniki krwi i moczu byly wrecz modelowe.
            Tak bylo tylko w pierwszej glodowce, widocznie serce pracowalo bardzo
            intensywnie, bo calosc byla mocno obciazona uwalnianiem i wydalaniem tych
            pokladow zanieczyszczen, ktore gromadzilam latami. Przyrownuje to do prania
            wstepnego bardzo zabrudzonych ubran, bo w nastepnych glodowkach nie bylo juz
            podobnych sensacji.
            pozdrawiam
            • piscina Re: Piaty!? dzien glodowki 26.07.04, 20:29
              Moja znajoma, ktora takie glodowki jak moja robi co roku od 20 lat, ma oznaki
              oczyszczania sie organizmu typowe dla glodowki: najpierw rozne dolegliwosci
              fizyczne i pobolewania, ale potem oblozony jezyk, pogorszenie sie zapachu ciala
              itd. Ona ma sie z czego oczyszczac, bo miedzy glodowkami lubi sobie pojesc.
              Ale wiesz, poniewaz czuje sie chyba coraz lepiej, sprobuje rzeczywiscie przejsc
              na sama wode, najwyzej nie wytrzymam. Choc troche balabym sie, bedac teraz
              sama, sensacji z sercem, o ktorych piszesz.
              No nic, dzisiaj juz tylko woda, a potem sprobuje tyle, ile wytrzymam. Widzisz,
              ja juz jestem starsza pani w dodatku raczej chuda i troche sie boje tyle czasu
              o samej wodzie, zwlaszcza ze to moja pierwsza glodowka. No i troche boje sie
              osteoporozy - chociaz w tak krotkim czasie chyba nic sie nie stanie.
              Wyproznien nie ma, bo na poczatku oczyscilam dwu- albo trzykrotnie jelita.
              Aha, jaka pilas wode? I jak dlugo glodowalas? Jestes pierwsza osoba, ktora mi
              mowi, ze glodowala o wodzie tylko, dotad znalam to tylko z ksiazek
              propagujacych glodowki, dlatego zadaje Ci te pytania.
              Ale rany boskie, w moim wypadku 10 kilo stracic to straszne! ;)
              • no1teresa Re: Piaty!? dzien glodowki 26.07.04, 21:12
                po pierwsze strach ma wielkie oczy, w rzeczywistosci robisz sobie przysluge
                chcialabym zapytac, w jakim to zaawansowanym wieku jestes, bo glodowki
                przeprowadzaja i ludzie 70-letni, pod warunkiem, ze nie sa skrajnie wychudzeni
                tak jak powiedzialam, prawdopodobnie nie schudniesz duzo, bo zrzuca sie tak
                gwaltownie tluszcz, a Ty go nie masz, po prostu wczesciej/szybciej przejdziesz
                do fazy oczyszczania wlasciwego
                nawet w dlugotrwalych glodowkach (40dni i wiecej) nie stwierdzano objawow
                awitaminozy, tak ze spokojnie
                a lewatywy trzeba robic codziennie, spalanie zachodzi caly czas, ale jest tego
                za malo na wyproznienia samoczynne; nie moze byc zalegania niczego w jelicie
                grubym, bo moze dochodzic do wchlaniania i podtruwania z tej strony
                mialam glodowki 10, 16 i 14, przy drugiej i trzeciej czulam sie b.dobrze, po
                pierwszej tez, dlatego byly nastepne
                wode pilam mineralna, a wlasciwie przefiltrowana kranowke i gotowana, na cieplo,
                bo ja bardzo marzlam
                chudniecia sie nie boj, odzyskasz jeszcze szybciej i wiecej
                trzymaj sie
                • piscina Re: Szosty dzien glodowki 27.07.04, 21:30
                  No to juz minela doba tylko o wodzie. Czuje sie niezle, tylko dokucza mi
                  uczucie glodu, a wlasciwie takie ciagniecie w zoladku, niestety. Wywar z jarzyn
                  bardzo na to pomagal. To mi dokucza najbardziej.
                  Dziekuje za rade aby czesciej robic lewatywy. Mialas racje.
                  Co do wieku, to mam ciut mniej, tez okroglo. No i jestem dosc chuda. Dlatego
                  jestem troche ostrozna.
                  Ale ciagle organizm jest tak rozrzutny, ze lojotok nie ustal. Skad to sie
                  bierze, to zdumiewajace.
                  W ogole nie odczuwam tez zimna, no moze troche dzisiaj, ale tez i sie
                  ochlodzilo.
                  Bardzo sobie cenie Twoje uwagi, pozdrawiam :-)
                  • piscina Re: Siodmy dzien glodowki 28.07.04, 22:05
                    I obawiam sie, ze ostatni. Bardzo dokucza mi uczucie glodu i gniecenie w
                    zoladku odkad jestem na samej wodzie; przed poludniem jest w porzadku, ale po
                    poludniu jest ciezko. Zreszta jutro zobacze. Marze o jedzeniu, ach, jak mi
                    bedzie smakowalo, tylko trzeba bedzie stopniowo.
                    Nigdy nie przepadalam za rybami, jadlam je z rozsadku, a od paru godzin chodzi
                    za mna biale miesko ryby.
                    • no1teresa Re: Siodmy dzien glodowki 29.07.04, 13:52
                      sorry za brak odpowiedzi, siadl mi wczoraj komputer, teraz dal sie uruchomic,
                      ale obraz na monitorze nie pozwoli mi na dluzsze korzystanie
                      lewatywe mozna np.z naparu kwiatu rumianku;, 1 lyzka ziol na min.1/2 l wody
                      wiesz, nie wiem, czy Cie zachecac dd dluzszej glodowki, wg mnie Ty po 2 dniach
                      scislej wody zaczynasz przchodzic dopiero do glodowki, wtedy jest zimno, a po
                      2-3 adaptacji do glodu lyk wody "zalatwia" poczucie glodu skutecznie;
                      co do smaczkow i chetek, to oczywiscie sa, ale prawdopodobnie bedziesz baaardzo
                      rozczarowana tymi smakami, po prostu wyobrazasz sobie znacznie wieksze doznania
                      i przyjemnosci, niz one wlasciwie sa; ja zakonczylam pierwsza glodowke po 10
                      dniach, bo tez tak juz nie moglam sie doczekac jakiegos przyjemnego smaku i ....
                      zaraz pozalowalam, ze nie dotrwalam np.do 14 dni (kiedy np. w oku zachodza wazne
                      procesy)
                      poza tym chyba wiesz, ze nalezy wychodzic stopniowo z takich polglodowych diet
                      pozdrawiam
                      • piscina Re: Osmy dzien glodowki 29.07.04, 21:01
                        O wodzie zyje juz czwarty dzien i jedzenie za mna jednak troche chodzi,
                        zwlaszcza po poludniu i wieczorem, picie wody nie pomaga, gniecie troche w
                        zoladku (no ale ja bylam prawie bulimiczka;) ) no i ten absmak kwasnawy w
                        ustach. Ale zapachu niemilego nie ma, cialo takze pachnie w normie. Chcialabym
                        jeszzcze troche wytrzymac, skoro tyle przebrnelam. Do tych 14 dni (kiedy, jak
                        piszesz, poprawiaja sie oczy) raczej nie dotrwam, niestety. Chce jednak, zeby
                        organizm wreszcie skapitulowal i nie marnowal tyle tluszczu na nos i czolo
                        (skad on tyle go po tylu dniach bierze?) oraz zeby mi ustapila alergia. Objawia
                        sie podraznieniem i obrzekiem wokol oczu oraz puchnieciem nosa, takze wewnatrz,
                        i objawami zatokowymi (zatoki wkluczone).
                        Ale co zauwazylam: mimo odstawienia na czas glodowki Zyrtecu jest lepiej niz
                        kiedy go bralam: nos mi sie troche udraznia, nie podrazniaja mi sie powieki i
                        zmniejszyl sie obrzek nosa, prawie zniknal. Nie wiem jednak, czy to glodowka,
                        czy niemal odstawienie w tym czasie okuarow metalowych, nawet do czytania
                        staram sie uzywac teraz tych do komputera, plastikowych (chociaz slabsze). Aha,
                        przyczyna alergii mimo kilku serii testow nie zostala stwierdzona.
                        Co do rozczarowania smakami - pewnie masz racje, choc dzisiaj wracalam do domu
                        i sasiedzi robili bitki, ach, jak pachnialo. Szybko schronilam sie w
                        mieszkaniu, ale w domu tez ten zapach, a przeciez nigdy tego nie bylo, zeby
                        czuc w mieszkaniu, co jedza sasiedzi.
                        Ja w ogole jestem miesozerna, tyle ze z rozsadku sie ograniczam.
                        Co do wychodzenia z glodowki, to wiem, ze trzeba stopniowo. W tej ksiazce sa
                        nawet jadlospisy. Przy okazji pytanie: czy siemie lniane (cale ziarna) kupowane
                        w aptece na kleik trzeba myc? Nigdy takiego kleiku nie robilam.
                        • no1teresa Re: Osmy dzien glodowki 29.07.04, 21:58
                          z wywiadu nt.glodowki www.glodowka.pl/pytania.php cytuje:

                          Czy głodówka może uleczyć wieloletnie alergie?
                          Alergie, które w naszych czasach zaczęły występować tak masowo, że zdobyły sobie
                          status choroby społecznej, również są spowodowane zaburzeniami w przemianie
                          materii w organizmie. To medycyna już wie. Ale dotąd nie opracowano skutecznego
                          leczenia prowadzącego do wyleczenia z choroby. Zalecza się jedynie objawy, lub
                          usuwa skutki. Tak traktowana alergia rozwija się, nasilając objawy i powoduje
                          drastyczne skrócenie życia chorego. Tymczasem lekarze zajmujący się głodówkami
                          twierdzą, że każdy, kto ma zaburzenia zdrowotne, których przyczyn nie można
                          określić, powinien poddać się głodówce leczniczej. Będzie ona swego rodzaju
                          testem, a także leczniczą terapią porządkującą wszystkie funkcje organizmu.

                          Jesli wytrwalas tyle o wodzie to zachecam do wytrwalosci, probuj dalej. Sukcesem
                          byloby min.10dni o wodzie. A najgorsze sa poczatki, ktore masz dawno za soba.
                          Wytrzymaj, bedziesz szczesliwa i zadziwiona poprawa zdrowia i samopoczucia.
                          No i chodz na spacery, a potem wczesnie spac, najlepszy sposob na przetrwanie,
                          ja nigdy nie bylam tak wyspana, jak podczas glodowek.
                          Siemie mozna szybko przeplukac na sicie tuz przed gotowaniem, czy zalaniem
                          wrzatkiem.
                          Powodzenia! Tyle juz pokonalas, byloby szkoda zaprzepascic taka szanse!
                          • piscina Re: Osmy dzien glodowki 29.07.04, 22:11
                            Mnie pomaga swiadomosc, ze na dobre w kazdej chwili moglabym juz przestac, bo
                            juz z gorki. Gdyby nie to gniecenie w zoladku, wszystko byloby fraszka. Zaczyna
                            sie po poludniu i trwa do zasniecia. Wcale sie nie zmniejsza w miare uplywu
                            dni. Woda mi nie smakuje (dobra, oligocenska, przegotowana albo tylko
                            podgrzana, zeby nie wytracac mineralow). Z zimna woda jeszcze gorzej, zreszta i
                            tak teraz nie powinnam schladzac zoladka.
                            Mysle jednak, ze jeszcze troche wytrwam.
                            Dzieki za towarzyszenie:-))
                            • no1teresa Re: Osmy dzien glodowki 30.07.04, 15:24
                              wyjezdzam i od teraz moge Ci tylko towarzyszyc i wspierac mentalnie
                              jednak z doswiadczenia mowie, ze warto glodowke pociagnac, ze moment
                              zaspokojenia smaczkow i tak Cie minie, bedzie po prostu troche pozniej, wech i
                              smak w glodowce sie wyostrzaja, pracuja lepiej, tak jak i wszystko
                              trzymaj sie dzielnie!
                                • piscina Re: poprawka 30.07.04, 19:12
                                  no1teresa napisała:

                                  > mialo byc oczywiscie " zaspokojenie smaczkow i tak Cie NIE minie",
                                  >tego momentu nie da sie przegapic

                                  Tak też zrozumiałam:) No ciągnę to z dnia na dzień.
                                  Pozdrawiam i do... powrotu :-)
                        • piscina Re: Minal 12-ty i ostatni dzien glodowki 03.08.04, 22:18
                          A dzisiaj juz kleiki i wywary z jarzyn. Czuję się dobrze, sił mam dużo, a pod
                          koniec, kiedy zorientowałam się, że mimo picia tylko wody można dobrze
                          funkcjonowac, robiłam długie spacery i gimnastykę.
                          Efekty: mimo odstawienia lekow antyalergicznych alergia mi sie wyraźnie
                          zmniejszyła, udroznił się nos i zeszczuplał, czyli ustapil obrzęk śluzówek.
                          Jeszcze trochę są objawy tzw. zatokowe, tzn. jest wydzielina, ale nie ma
                          takiego zatkania. Po drugie, trochę zmniejszył mi się łojotok. Dlatego żałuję,
                          że kończę, ale... aby do wiosny; na przedwiośniu, kiedy różne religie zalecają
                          posty, zrobię drugą, już bardziej odważnie. To było na razie sprzątanie wstępne.
                      • d-huntress Pytanie do no1teresy 02.09.04, 16:45
                        no1teresa napisała:


                        > zaraz pozalowalam, ze nie dotrwalam np.do 14 dni (kiedy np. w oku zachodza
                        wazne procesy)

                        Moja gorąca prośba: mogłabyś napisać dokładniej, co się wtedy dzieje?

                        W kwestii głodówek leczniczych nie jestem nowicjuszką, znoszęj e bardzo dobrze,
                        ale moja najdłuższa dotychczas trwała 10 dni. Mogłabym głodować dłużej jeśli
                        warto:)

                        Acha i podzielę się moim sposobem na wstępne oczyszczenie przedgłodówkowe
                        przewodu pokarmowego.
                        Tzn. nie jest to mój autorski sposób, dowiedziałam się o nim na forum fitness
                        od Joggera:)
                        Mianowicie w dzień poprzedzający głodówkę ostatni posiłek zjadam najpóźniej o
                        godzinie 12, a wieczorem tuż przed pójściem spać wypijam 1/2 szklanki oliwy z
                        oliwek lub oleju z pestek winogron (nieco mniej obrzydliwy;)), ponieważ nie
                        umiem tej porcji wychylić duszkiem zagryzam cytryną.
                        Przyznaję, że w smaku to jest paskudne.
                        Zaraz potem trzeba się położyć do łóżka, bo trochę się kręci w głowie.
                        A ranek zaczyna się od "posiedzenia" w ustronnym miejscu.

                        Można też pić olej rano na czczo, ale wtedy dzień należy spisac na straty.

                        Jest to doskonały sposób na oczyszczenie jelita grubego, jesli ktos ma tzw.
                        kamienie kałowe to bez trudu się ich pozbędzie (miękną), znacznie lepszy i
                        mniej inwazyjny od szeroko reklamowanego (i kosztownego) płukania jelit, a
                        dokładniejszy od lewatywy.

                        Oczywiście w kolejnych dniach głodówki lewatywy i tak trzeba robić jak to juz
                        zostało wspomniane, bo cały czas zbierają się odpady przemiany materii, a masa
                        kałowa jest zbyt mała na samoczynne wypróżnienia.
                        • no1teresa Re: Pytanie do no1teresy 04.09.04, 10:58
                          okolo 12 dnia glodowki ulegaja widocznemu poszerzeniu wlosniczki w obrebie oka,
                          co oznacza lepsze zaopatrywanie tkanek oka w skladniki odzywcze przez krew - to
                          jest to, co zapamietalam; bylo cos dokladniej, ale nie moge znalezc, a czesc
                          ksiazek podarowalam nieopatrznie znajomemu z Hameryki
                          warto wiedzie, że cukier powoduje zaburzenie białek soczewki oka
                          przy roznych problemach gloduje sie roznie, np. przy skornych albo
                          dlugotrwajacych stawowych glodowka krotsza nie wystarczy, jesli juz to wiele
                          kuracji etapowych;

                          powiedz, jakie masz problemy oczne?
                          ten sposób z olejem w przeddzień zamierzam wykorzystac, właśnie dojrzewam do
                          rozwiazań radykalnych
                          • d-huntress Problemy z oczami 06.09.04, 10:58
                            Krótkowzroczność - 4,5 i -5,00

                            Wzrok zacżął mi się pogarszać mniej więcej w 13 roku życia. Rodzice i
                            dziadkowie okularów nie potrzebowali, wiec nie jest to dziedziczne, co prawda
                            mama (54 lata) ma początki jaskry :(((.

                            Podejrzewam, ze moje problemy ze wzrokiem mogą mieć przyczynę w dużej ilości
                            leków zjadanych w dzieciństwie - dychawica oskrzelowa i alergia praktycznie na
                            wszystko - zniknęło mniej więcej koło 15 roku życia, mogę np. spać na poduszce
                            z pierza, mieszkać ze zwierzętami, jako dziecko się dusiłam. Leki na pewno
                            osłabiły wątrobę, choć nigdy nie miałam z jej strony dolegliwości po zjedzeniu
                            czegoś ciężkostrawnego.
                            Nikt w bliższej ani dalszej rodzinie astmy ani alergii nie miał, podejrzewam,
                            że u mnie mogą sie rozwinąć na skutek przestawienia na sztuczny pokarm z
                            polecenia lekarza....
                            • no1teresa cos o nieostrym widzeniu wiem 06.09.04, 19:23
                              tak, wszystko co wchlaniamy odbija sie przede wszystkim na stanie dwoch naszych
                              glownych filtrow: nerek i watroby, dlatego warto o nie zadbac
                              Wg medycyny chinskiej oko jest narzadem zmyslu watroby, ale jego funkcjonowanie
                              zalezy tez od nerek. Dalej zacytuje z ksiazki Tajemnice energii zycia - Josefa
                              Jonasa:
                              "Jesli watroba jest przeciazona, wowczas oczy staja sie wrazliwe na swiatlo,
                              latwo tworza sie w nich stany zapalne.
                              Jednak zgodnie z wyobrazeniami Wschodu, na wiekszosc funkcji oka wplywaja nerki.
                              Oko, ktore cierpi z powodu zlego stanu nerek, lzawi, widzi nieostro, podlega
                              procesom degeneracyjnym, zagrozone jest oddzieleniem sie siatkowki lub zmetnieniem.
                              Bedziemy miec sokole oczy, gdy i reszta ciala bedzie zdrowa."

                              ojciec Klimuszko o grzybach:
                              "Grzyby mieszcza w sobie ogrom sil dobroczynnych. Sa one rowniez naturalnymi
                              antybiotykami, dzialajacymi bez skutkow ubocznych oraz - ze tak powiem -
                              "naprawiaczami" systemu nerwowego, zwlaszcza NERWOW WZROKOWYCH.
                              ..Przez 25 lat zalecalem delikatna kuracje grzybami tym chorym, ktorych
                              organizmy byly do ostatecznosci wycienczone roznymi schorzeniami, osiagajac
                              prawie zawsze dobre wyniki.
                              ..Poleca sie zatem spozywanie grzybow o kazdej porze roku, czesciej niz to
                              czynimy i to pod kazda postacia."

                              Pamietaj o jagodch, pomysl o okladach na oczy z Ziol Szwedzkich, wystrzegaj sie
                              glutaminianu sodu wszechobecnego w gotowych potrawach i przyprawach- bardzo
                              szkodzi oczom, wzrokowi.
                              To samo z cukrem - zakwasza, obniza odpornosc, zaburza procesy regulacyjne i
                              pogarsza sie m.in. zaopatrzenie tkanek w tlen.
                              • d-huntress Re: cos o nieostrym widzeniu wiem 07.09.04, 17:17
                                no1teresa napisała:

                                > ojciec Klimuszko o grzybach:
                                > "Grzyby mieszcza w sobie ogrom sil dobroczynnych. Sa one rowniez naturalnymi
                                > antybiotykami, dzialajacymi bez skutkow ubocznych oraz - ze tak powiem -
                                > "naprawiaczami" systemu nerwowego, zwlaszcza NERWOW WZROKOWYCH.
                                > ..Przez 25 lat zalecalem delikatna kuracje grzybami tym chorym, ktorych
                                > organizmy byly do ostatecznosci wycienczone roznymi schorzeniami, osiagajac
                                > prawie zawsze dobre wyniki.
                                > ..Poleca sie zatem spozywanie grzybow o kazdej porze roku, czesciej niz to
                                > czynimy i to pod kazda postacia."

                                Chodzi o grzyby jadalne? Hodowlane pieczarki chyba nie mają specjalnie
                                własciwości leczniczych.


                                >Pamietaj o jagodch, pomysl o okladach na oczy z Ziol Szwedzkich,

                                Czytałam o okładach w książce "zioła z Bozej apteki", autorką jest niemiecka
                                zielarka, nazwiska w tej chwili nie pamiętam. Zalecała smarowanie powiek
                                nalewką, po uprzednim natłuszczeniu maścią nagietkową. Przyznam, ze miałam
                                opory, w końcu jest to nalewka na alkoholu.

                                wystrzegaj sie
                                > glutaminianu sodu wszechobecnego w gotowych potrawach i przyprawach- bardzo
                                > szkodzi oczom, wzrokowi.

                                Z tym akurat kłopotu nie będzie, nie znosze posmaku glutaminianu, nie
                                jadam "zupek z kubka" ani gotowych przypraw, wolę kupić zioła i przyprawiać
                                wedle własnej fantazji:)

                                > To samo z cukrem - zakwasza, obniza odpornosc, zaburza procesy regulacyjne i
                                > pogarsza sie m.in. zaopatrzenie tkanek w tlen.

                                O, z tym będzie gorzej. Co prawda nie słodzę kawy ani herbaty, nie piję napojów
                                gazowanych i słodyczy tez nie jadam zbyt wiele, ale za to uwielbiam pierogi,
                                grahamki, ciasto drożdzowe i ogólnie węglowodany. Z różnych przyczyn chcę z tym
                                powalczyć - głodówka będzie etapem wstępnym, a potem zdecydowane ograniczenie
                                produktów skrobiowych.

                                Kiedyś stosowałam dietę ubogowęglowodanową i pamietam, że świetnie uregulowało
                                mi się łaknienie. Prawdopodobnie był to skutek stabilizacji wydzielania
                                insuliny. Przy spożywaniu posiłków z dużą ilościa cukrów (a skrobia to tez
                                cukier) poziom insuliny we krwi ulega dużym wahaniom - bezpośrednio po posiłku
                                gwałtownie wzrasta, ale po krótkim czasie równie szybko spada i wtedy ma się
                                napady głodu - takie mechanizm działa w osób zdrowych, nie tylko w chorych na
                                cukrzycę.
                • piscina Re: Pytanie 28.07.04, 10:52
                  Mam do Ciebie jeszcze jedna sprawe: czy wiesz, co mozna dodawac do wody
                  uzywanej do lewatywy w wypadku ewentualnych niepozadanych bakterii czy drozdzy
                  czy jakiegos innego paskudztwa, ktore powoduje niepozadana fermentacje czy jak
                  to nazwac. Wiem np., ze sa jakies naturalne srodki, np. z czosnkiem to na
                  robaki. Ale tez juz nie pamietam, w jakiej postaci i w jakiej proporcji.
                  Kiedys bylam w tych sprawach (tzn. medycyny naturalnej) dosc oblatana, czytalam
                  rozne nawet trudno wowczas w Polsce dostepne materialy, ale przez ostatnie 10-
                  12 lat bylam tak zaabsorbowana praca zawodowa, ze wszystko to odpuscilam, no i
                  baaardzo duzo zapomnialam. Mialam tez bardzo duzo materialow, ale wiekszosc
                  roszeszla sie po ludziach.
    • anucha78 Re: 21 lipca zaczynam glodowke! 24.07.04, 22:12
      dzisiaj siedzac na dzialce i wcianajac pyszne wisienki maliny i inne swieze
      owoce przypomnialam sobio o dziewczynie ktora wlasnie przeprowadza glodowke
      i zal mi sie ciebie zrobilo
      bo zawsze o glodowkach mysle wiosna gdy nie ma jeszcze nowalijek a stare
      przetwory sie skonczyly
      a teraz gdy ziemia kipi od swiezynek to az grzech nie jesc takich darow
      i po co glodowka skoro mozna przeprowadzic diete owocowa
      tez oczyszcza a ile energii dostajemy

      wiec moze jeszcze sie zastanow bo zima bedziesz marzyc o wisienkach i tych
      pysznych porzeczkach
      a ze sloja to nie to samo, juz nie mowiac o mrozonkach
      • piscina Re: 21 lipca zaczynam glodowke! 25.07.04, 14:57
        Calkowicie sie z Toba zgadzam, dlatego chyba w wiekszosci religii, jesli nie we
        wszystkich, na wiosne zaleca sie post.
        Ja robie glodowke teraz z przyczyn, o ktorych juz napisalam zostalam na 3
        tygodnie sama i nie musze zajmowac sie kuchnia ani widziec, jak ktos cos je,
        czy wachac zapachow jedzeniowych.
        Owocow tez mi zal, ale przed glodowka duzo ich jadlam, a po glodowce do nich
        wroce. Niestety, nie mam dzialki, jestem skazana na bazarek, ale wybor jest
        duzy.
    • tulipano Wywar z jarzyn 29.07.04, 09:54
      Podziwiam Cię za głodowanie. Ciągle o tym myslę, ale sie boję, ale gdybym tak
      jak ty stosowała pól-głodówke posilajac sie wywarem z jarzyn - może dałabym
      radę. Tylko nie wiem jak go przygotowac, bo rozumiem, ze to nie jest zwykła
      zupa jarzynowa przecedzona, tylko muszą być jakies odpowiednie składniki,
      proporcje, etc. Możesz podac swój przepis na ten wywar na forum lub na gazetowa
      pocztę?
      Co do lewatywy: litr wody, pół szklanki oleju słonecznikowego, jajko. A kefir
      zacznij pić po skończeniu głodówki to na taki 'czysty' organizm dobrze i łatwo
      zadziała.
      Pozdrawiam
      • piscina Re: Wywar z jarzyn 29.07.04, 21:41
        Przepisow na taki wywar w tej ksiazce jest kilka. Na poczatek wywar
        ziemniaczany:
        1 l wody, 1/4 kg ziemniakow, 1/2 pora, kawalek pietruszki, 1/4 selera, po 1/2
        lyzeczki kminku i najeranku, szczypta soli morskiej (ja uzywam zawsze
        kamiennej, szarej z mikroelementami) odrobina Vitam-R, plynnego Cenovisu lub
        butelkowanego przecieru jarzynowego (ja tego nie dawalam, bo nie mialam,
        ksiazka zostala napisana przez Niemca), szczypta swiezo zmielonej galki
        muszkatolowej (nie dawalam), 2 lyzeczki platkow drozdzowych (nie dawalam, i tak
        za duzo jadlam bialka).
        Ja dodalam jeszcze nac selera i pietruszki, pokrojonego pomidora i kawalek
        papryki, bo zostala.
        Wszystko drobno pokroic, ugotowac i przecedzic. Bylo, jako jedyny posilek w
        ciagu dnia, przepyszne.
        On podaje jeszcze wywar marchewkowy, wywar selerowy i wywar pomidorowy.
        Skladniki mniej wiecej te same, zmieniaja sie tylko proporcje zgodnie z nazwa.
        Mozna tez pic slabe soki owocowe, ale mnie nie sluzyly. Widocznie organizm
        potrzebowal warzyw.
        Co do lewatywy, to na co ona ma byc? Przeciw fermentacji? Wydaje mi sie to malo
        prawdopodobne, poza tym jak potem umyc wlewnik po tym oleju, zwlaszcza te
        przezroczysta rurke? To chyba jakas lewatywa odzywcza. Mam ksiazke
        Poprzeckiego "Receptariusz zielarski", autor to swietny fachowiec, i on w
        odniesieniu do bardzo wielu chorob zaleca lewatywy z roznych rzeczy, bo uwaza,
        ze przez lewatywe jest najlepsze wchlanianie. On zaleca np. ziemniaki, jajka,
        wywar z kapusty slodkiej (ktorej wartosci odzywcze bardzo ceni), szpinak,
        drozdze (zabite), gotowana cebula, jajko, mleko w proszku i rozne inne rzeczy,
        w zaleznosci od schorzenia. Oczywiscie lewatywa nie jest u niego remedium
        jedynym, daje jeszcze przy danej chorobie mnostwo innych rad, glownie ziola.
        W ogole radzi, zeby w terapiach zielarsko-jedzeniowych uzywac produktow z
        naszego ekosystemu, czy z naszej strefy klimatycznej.
        Dziekuje za wspieranie podziwem:) Przy polglodowce spokojnie dalabys sobie
        rade, ja znosilam to calkiem dobrze, a jestem zarloczna (nie podjadam, jem
        raczej tylko glowne posilki, ale b. duzo. Taka dieta z wywarami i sokami
        oczywiscie tez pomoze, ale inaczej niz glodowka. Oczyscisz organizm z nadmiaru
        bialka i tluszczu, przyda sie nawet jesli nie masz nadwagi.
        Co do kefiru, wiem, ze chodzi o te bakterie na poczatek, ale bede chciala
        ograniczyc do minimum nabial. Kiedys mozna bylo kupic w buteleczkach kwasek
        mlekowy, przezroczysty, byl swietny do surowki ze slodkiej kapusty (moja mama
        robila), teraz go nie widze.
        • piscina Re: Wywar z jarzyn 29.07.04, 21:58
          I jeszcze jedno: moja znajoma, ktora od 20 lat robi takie wlasnie niby-glodowki
          (tzn. z sokami, ziolkami i wywarami, jak opisalam w pierwszych moich postach),
          ma w jej trakcie wszystkie niemile objawy glodowki scislej (pobolewanie roznych
          narzadow, przykry zapach ciala i z ust, marzniecie, miala nawet bole glowy), a
          potem czula sie swietnie, rzeska, zdrowa, ladna cera. Czyli jakies pozytywne
          procesy zachodzily. Ja zadnych takich objawow nie mialam i nie mam, no, od
          dwoch dni jest mi troche chlodniej. Jej, odwrotnie niz mnie, dobrze robily soki
          owocowe, a po warzywnych wrecz dostawala torsji. Widocznie organizm tak sobie
          zyczyl.
          Mnie wypicie tego wywaru okolo 15-tej (do tego czasu, po wypiciu rano herbatki
          z plaska lyzeczka miodu, albo i bez, raczej nie odczuwalam czczosci) bardzo
          dobrze robilo na reszte dnia, potem tylko heratka ziolowa na kolacje albo
          troche rozcienczony soczek jarzynowy z sokowirowki i bylo znakomicie. Na
          sniadanie tez herbatka ziolowa albo owocowa. Ale mnie rzeczy owocowe nie
          sluzyly, chociaz normalnie nie wyobrazam sobie dnia bez owocow.
    • arecibo1 6dniowy post leczniczy 08.09.04, 04:45






      Znalazlem na pl.misc.dieta:

      "From: "misiczka" <szukajcieaznajdziecie@mailabrak.com>
      Newsgroups: pl.misc.dieta
      Subject: przeżyłam głodówkę ;-)
      Date: Tue, 7 Sep 2004 10:59:04 +0200
      Organization: news.onet.pl

      Ponieważ udało mi się przeżyć głodówkę, chciałam się podzielić swoimi
      uwagami.

      Zacznę może od tego, że głodówka nie miała służyć odchudzaniu, choć utrata
      kilogramów była miłym bonusem za wytrwałość.
      Pomysł głodówki przemyślałam bardzo dokładnie, zaopatrzyłam się w
      literaturę - między innymi "Leczenie głodem" Gerharda Leiboda. Oprócz tego
      udało mi się znaleźć na stronach www dwie książki o głodowaniu z dokładnymi
      wskazówkami. Jakby ktoś był chętny, mogę wysłać mailem.
      Głodówkę postanowiłam też zsynchronizować z fazami księżyca i zaczęłam w
      dniu pełni, choć właściwie najlepszy moment to ponoć chyba 2 czy 3 dni po
      pełni, ale ja czułam, że "już czas"
      Pierwszy dzień nie był najgorszy. Piłam dużo wody nieskozmineralizowanej
      Dobrawa (tej takiej różowej), rumianek i mielisę. Drugi dzień był już
      zdecydowanie gorszy. Po pierwsze, czekało mnie wypicie roztworu soli
      gorzkiej, bo drugie, głód zaczął mi się dawać we znaki
      Muszę przyznać, że ten drugi dzień, to był chyba najgorszy, kryzysowy.
      Doszło do tego, że chodziłam do lodówki wąchać smalec wegetariański (przepis
      można znaleźć na wegetarianskie-dania.blog.pl). Ale nic nie zjadłam
      Tak naprawdę, to nawet nie chodzi o to, że ma się ochotę na jedzenie, ale
      człowiek tak jest przyzywczajony do zaspakajania głodu, że jak mu burczy w
      brzuchu cały dzień, to myśli cały czas krążą wkoło jedzenia. Rano wypiłam tę
      gorzką sól rozpuszczoną w wodzie i faktycznie, nie mogłam odejść zbyt daleko
      od toalety
      Trzeciego dnia obudziłam się i nie czułam głodu. Rewelacja. Nie myślałam już
      obsesyjnie o jedzeniu, a sama głodówka wydała mi się czymś łatwym i
      przyjemnym. Tak było czwartego i piątego dnia. Szóstego dnia poczułam, że
      znów mam kryzys. Ale nawet nie to, że chciałam coś zjeść, tylko po prostu
      zaczęłam być zmęczona już psychicznie tym głodowaniem. W dodatku tego dnia
      miałam przyjęcie rodzinne i cały dzień stałam przy kuchni, robiąc lazanię,
      sałatkę owocową, ciasto itp. To był ostatni dzień głodówki. Czułam, że mam
      już dość. Siódmego dnia zaczęło się "wychodzenie": sok z marchewki, owoce i
      ziemniaki gotowane. Wszystko w małych ilościach, dobrze przeżute.
      Wczoraj też owoce, a wieczorem kromka pszennego pieczywa z pomidorem.

      Zrzuciłam jakieś 7-8 kg. Nie jest to na pewno efekt odwodnienia, bo czasem
      wlewałam w siebie nawet do 3,5 litra płynów dziennie. Na pewno po części to
      efekt opróżnienia jelit, ale, tera,z kiedy powoli zaczynam jeść, waga nie
      poszła w górę, tylko nadal spada.
      Roztwór soli piłam co drugi dzień, dwa razy w ciągu 6 dni głodówki zrobiłam
      sobie lewatywę.

      Z efektów zauważalnych. Mam więcej energii, lepiej śpię, przestały mnie
      boleć plecy, a codziennie budziłam się z potwornym bólem kręgosłupa.
      Wystarczy mi w tej chwili naprawdę niewielka porcja, żeby się najeść.

      Głodówkę mam zamiar powtórzyć znów na wiosnę.
      Polecam wszystkim.
      • d-huntress Sól gorzka, napary z ziół, wychodzenie z głodówki 08.09.04, 10:20
        W jakim celu pije się roztwór soli gorzkiej? Mnie się to jakoś kojarzy z
        wywoływaniem wymiotów, ale chyba nie o to chodzi?

        Do tej pory w czasie głodówek piłam napary z ziół - głównie pokrzywy, rumianku.

        Co do węchu rzeczywiście bardzo sie wyostrza:) szczególnie zapachy jedzenia
        odczuwa się mocno:)

        Z tego co wiem wychodzenie z głodówki powinno trwać tyle samo co głodówka.
        Ja na poczatku piłam świeży sok z jabłka(rozcieńczony) i marchewki,naste pnego
        dnia sok nierozcieńczony, potem po pół jabłka rozgotowanego z małej ilości wody
        (bez skórki), potem starte surowe jabłko, potem gotowana marchewka, odrobina
        rozgotowanej na wodzie kaszy manny, starte warzywa doprawione oliwą, kaszka
        kuskus itd. powolutku wracałam do normalnego jedzenia.
        • arecibo1 Re: Sól gorzka, napary z ziół, wychodzenie z głod 08.09.04, 17:38
          > W jakim celu pije się roztwór soli gorzkiej? Mnie się to jakoś kojarzy z
          > wywoływaniem wymiotów, ale chyba nie o to chodzi?

          Chodzi o oczyszczeniue jelit. To jest hiperosmatyczna ciecz i przeplywa
          "na wylot" przez ukl. pokarmowy, zabierajac ze soba gnijace resztki jedzenia.

          > Do tej pory w czasie głodówek piłam napary z ziół - głównie pokrzywy, rumianku.

          Niektorzy uwazaja ze lepiej pic tylko wode źrodlana.

          > Z tego co wiem wychodzenie z głodówki powinno trwać tyle samo co głodówka.

          Tak, to jest wlasnie najwazniejsze i chyba najtrudniejsze. Przynajmniej mi
          dokuczalo.

          Podaje linki gdzie mozesz znalezc cale ksiazki o glodowkach:

          sci.pam.szczecin.pl/~fasting/download/LITERATURA.HTM
          kippin.focus-x.org/
          (logowanie jest darmowe i strona nie spamuje).
          • d-huntress Re: Sól gorzka, napary z ziół, wychodzenie z głod 17.09.04, 14:56
            arecibo1 napisał:

            > Chodzi o oczyszczeniue jelit. To jest hiperosmatyczna ciecz i przeplywa
            > "na wylot" przez ukl. pokarmowy, zabierajac ze soba gnijace resztki jedzenia.

            Acha:), dzięki za informację.

            >
            > > Do tej pory w czasie głodówek piłam napary z ziół - głównie pokrzywy, rum
            > ianku.
            >
            > Niektorzy uwazaja ze lepiej pic tylko wode źrodlana.

            Zioła piłam po części dlatego, że ciepły napar "udawał" posiłek. Ale myślę, ze
            tym razem wytrzymam tylko na wodzie.

            >
            > > Z tego co wiem wychodzenie z głodówki powinno trwać tyle samo co głodówka
            > .
            >
            > Tak, to jest wlasnie najwazniejsze i chyba najtrudniejsze. Przynajmniej mi
            > dokuczalo.

            Dokucza, oj dokucza... Ale jest konieczne.

            >
            > Podaje linki gdzie mozesz znalezc cale ksiazki o glodowkach:
            >
            > sci.pam.szczecin.pl/~fasting/download/LITERATURA.HTM
            > kippin.focus-x.org/
            > (logowanie jest darmowe i strona nie spamuje).

            Dziękuję raz jeszcze:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka