kkoszalina
07.08.11, 22:12
Czerwienię się na twarzy, nie są to słodkie rumieńce ale wręcz purpurowe... Według mnie to sprawa wychowania. Mnie od dzieciństwa mama trzymała pod kloszem, jak gdzies wyszłam to miałam być w domu na 19 najpóźniej, mimo 18 lat nigdy nie byłam na prawdziwej dyskotece czy zwykłej domówce u przyjaciół. To samo z chłopakami, ogóle z nimi się wstydziłam "zagadać". Wszystko zależy od tego jakie mamy kontakty z ludźmi. Ja mam praktycznie znikome gdyby nie szkoła. Ostatnio czerwienię sie chyba najbardziej ze wszystkich lat od kiedy mam ten problem. Wydaje mi się, że nie jestem atrakcyjną dziewczyną i to jest fakt bo do piękności nie należę, ale jestem na pewno miła, słyszałam takie opinie od ludzi, a czerwienienie sie dotknęło właśnie mnie. Inni mówią, ze to nie problem, a ja uważam, ze to gigantyczny problem... Ciągle siedze w domu, nie cierpie chodzic na zakupy, najchętniej żyłabym na bezludnej wyspie. To wydaje się dla kogoś śmieszne, a dla mnie to mała tragedia. Przez to można sobie nie poradzić w zyciu. Gdzie ja pracę znajdę jak nie mogę pracować z ludźmi, bo się ich wstydzę i boję zaczerwieniania się przy nich.
Czerwienić się zaczęłam jak miałam 12 lat, dojrzewanie.