27.08.12, 00:30
Witam. Już od dwóch lat nikt nie potrafi mnie zdiagnozować. Nawet nie wiem, czy mam wiele chorób, czy to tylko jedna.
Dwa lata temu stwierdziliśmy z mężem, że pora leczyc się na niepłodność. Okazało się, że mam tsh podwyższone i prolaktynę. Zaczęłam przyjmować euthyrox 25 i dostinex.
Moim problemem okazały się niepękające pęcherzyki. Podawano mi zastrzyki na pęknięcie i miałam inseminację. Tydzien po inseminacji zaczełam krwawić i miałam okropny ból i tak przez miesiąc. Lekarze stwierdzili albo poronienie, albo infekcja. Brałam antybiotyki. Po miesiącu zaczęły mi puchnąć ręce. Zobiłam wszystkie badania i wyszedł czynnik reumatoidalny podwyższony. W międzyczasie kolejne inseminacje na przemian z tabletkami antykoncepcyjnymi, jeżeli chciałam zrezygnować w danym cyklu. Stawy zaczęły mnie okropnie boleć. Nawet w ręce nic nie moglam chwycić.Reumatolog przepisała mi apo-napro na miesiąc, powiedziała, że to pewnnie po infekcji. Na kilka miesięcy pomogło. Potem znowu podobną dawkę, ale ta już nie pomogła. Poszłam do innej reumatolog. Ta kategorycznie powiedziała, ze to reumatoidalne zapalenie stawów, mimo iż anty ccp wyszło dobrze. Dostałam kolejny niesterydowy lek, który wcale mi nie pomagał. Stawy koszmarnie bolały. Lekarze od niepłodności nadal naciągali mnie na inseminacje, mimo iż pęcherzyki nie pękały. Następny objaw to szum w uszach, który przekształcił się w pisk. Z obawy, ze przedawkowałam leki rzuciłam całe leczenie. Pisk w uszach nie dawał mi spać. Wariowłam powoli. Laryngolog nr 1 przepisał mi betaserc i mówił, ze to przejdzie, widocznie gdzieś było za głośno. Nic nie przeszło. Poszłam do endykrologa, który przeklinał na tych od niepłodności, ze zrobili ze mnie bome hormonalną. Zakazał brać euthyrox, za to przepisał steryd - encorton oraz estrogen na menopauzę (mam 30 lat) oraz badanie na ostoperozę(?). Zrobiłam w końcu usg tarczycy - wyszło prawidłowe. Laryngolog nr 2 wyslała mnie na badanie słuchu, jak wykazało, ze ok wysłała mnie do neurologa. Przestałam brać sterydy, bo źle się czułam. Nastepnie miałam rezonans głowy, który nic nie wykazał. Neurolog przepisał dekapine na migrenę. I wtedy się poddałam. Pod dwóch latach krążenia po lekarzach, faszerowania lekami wpadłam w depresję.Wszędzie leczyłam się prywatnie, nigdzie nie czekałam. Próbowałam odejsć od męza a potem popełnic samobojstwo. Mąż mnie powstrzymał. Od kilku miesięcy leżę tylko w domu, bardzo rzadko wychodzę. Stawy mnie koszmarnie bolą, okropnie mi piszczy w głowie i dużo przytyłam. Lekarzy się boję, rzadnych leków nie biorę i właściwie czekam na śmierć. Mąż jakoś nie potrafi zrozumieć, ze potrzebuje psychiatry. Powtarza, ze będziemy mieli dzieci i wszystko się ułoży. Dużo pracuje, więc chyba mu na rękę, ze nigdzie nie wychodzę i cicho siedzę w sypialni, przeważnie oglądam seriale.Nie mam rzadnych znajomych, rodzice są na drugim koncu Polski, nic nie wiedzą.
Ciekawe czy ktoś dotrwał do końca.
A ja tylko chciałam mieć rodzinę. Dwa lata temu miałam pracę, perspektywy, plany, znajomych...
Teraz....ból i chęć śmierci.
Szukam pomocy.
Przepraszam, ze tutaj ale już nie wiem gdzie.
Obserwuj wątek
    • malinova14 Re: Pomocy! 27.08.12, 08:24
      Nie zalamuj sie .Polecam akupunkture ,najlepiej w sprawdzonym dobrym miejscu.
      Mi ona jako jednya pomogla przed laty po zaleceniach lekarzy na problemy ginekologiczne przepisywali mi mase rozmaitych hormonalnych lekow ,zastrzykow .pielegniarki az sie za glowe lapaly pytajac co mi dolega bo czesc wlasnie byla dla kobiet w czasie menopauzy itp.Rozlegulowali mi kompletnie hormonalna gospodarke ,jeden ginekolog straszyl bezplodnoscia a drugi rakiem ,szkoda slow co przezylam i co sie nasluchalam.
      Moja deska ratunku byla wlasnie akupunktura ktora odblokowala "czakramy" czy cos w tym stylu ,do tego doatalam mieszanke ziol ktore pilam ok 2 tyg i wszystko wrocilo do normy ! Wyzdrowialam! A lekarzom za hormony dziekuje .
      Piski w uszach to prawdopodobie tinnitus (chyba tak sie pisze )i nalezaloby sie przyzwyczaic bo podobno raczej sa nie do wyleczenia choc nie jestem pewna bo widzialam ksiazke o leczeniu tego alternatywnie.
      Pozdrawiam i nie zalamuj sie .Podobno jak niektorzy dobrzy lekarze pisza i mowia ze nie ma chorob nieuleczalnych .
      Poilecam rowniez film na youtube pt "Jak zwalczyc starosc i choroby"! Wez sie w garsc i pracuje nad soba ,mysl tylko pozytywnie:)
      • malinova14 Re: Pomocy! 27.08.12, 08:26
        mozesz napisac do mnie maila :)
        • snajper55 Re: Pomocy! 27.08.12, 12:47
          malinova14 napisała:

          > mozesz napisac do mnie maila :)

          Masz coś do sprzedania?

          S.
          • malinova14 Re: Pomocy! 27.08.12, 13:14
            snajper55@ do sprzedania oferuje bezpalnie dobre slowo ,pokrzepienie i otuche :)
            Bezinetersowna pomoc chociazby moralne wsparcie czasem moze wiele dac i znaczyc.
            Ty snajper 55 chyba nie poszukujesz tego?
            Czy chcialbys cos kupic?
            Widze ze krecisz sie po forum zdrowie i rowniez udzielasz rozmaitych bezplatnych porad ;)
            • snajper55 Re: Pomocy! 27.08.12, 14:11
              malinova14 napisała:

              > snajper55@ do sprzedania oferuje bezpalnie dobre slowo ,pokrzepienie i otuche
              > :)
              > Bezinetersowna pomoc chociazby moralne wsparcie czasem moze wiele dac i znaczyc.
              > Ty snajper 55 chyba nie poszukujesz tego?
              > Czy chcialbys cos kupic?
              > Widze ze krecisz sie po forum zdrowie i rowniez udzielasz rozmaitych bezplatny
              > ch porad ;)

              Ale nie na telefon. :)

              S.
    • siostra.bronte Re: Pomocy! 27.08.12, 14:38
      Musisz zrobić porządek z tarczycą. Wejdź na to forum, na pewno Ci pomogą. Takich historii jest tam pełno.
      forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html
      • grazkavita Re: Pomocy! 27.08.12, 15:50
        Sprawa zdrowia to jedno, ale Twoja kobieca psychika to drugie...Bardzo chcesz mieć dziecko...Wiele kobiet decyduje się na adopcje, czasami gdy juz zagości maleństwo pojawia sie następne, tym razem rodzone.Przy czym jedno i drugie jest tak samo kochane.Przemyśl to.
    • botenloginjestwolny Re: Pomocy! 27.08.12, 19:22
      gzagza napisał(a):
      > Mąż jakoś nie potrafi zrozumieć, ze potrzebuje psychiatry.

      Ale chodzisz do tego psychiatry czy nie, bo mąż?
    • prim.asol Re: to ty sama musisz sobie pomóc 27.08.12, 19:39
      w takim stanie dziecko ? Czy dzieci są lekarstwem na życiowe klęski ? Koszmarne założenie. Czy ty masz możliwość decydowania o sobie czy tylko mąż cię w tym wyręcza ? Kobieto - twoje życie zależy wyłącznie od ciebie. Dopóki tego nie zrozumiesz będziesz myśleć o śmierci . Ale tylko myśleć, bo już decyzję trudno podjąć. Mąż musiałby się zgodzić ? Jesteś na dnie , obudź się. I sama zapisz się na wizytę u dobrego psychiatry.Pozdrawiam i życzę pobudki z tego snu zwanego niby życiem ....
    • tigerness Re: Pomocy! 27.08.12, 20:32
      "A ja tylko chciałam mieć rodzinę. Dwa lata temu miałam pracę, perspektywy, plany, znajomych...
      Teraz....ból i chęć śmierci".

      Rodzinę można stworzyć nie tylko z biologicznym dzieckiem. Także tworząc rodzinę zastępczą, a w dalszej kolejności przysposabiając dziecko. Oczywiście wiele par ma opory przed podjęciem decyzji w ww. kierunku.

      Przede wszystkim radziłabym zająć się sobą, swoim stanem psychicznym. Nawet w sposób farmakologiczny, przyjmując leki przepisane przez lekarza.
    • ewa933 Re: Pomocy! 26.11.12, 21:21
      dotrwałam do końca. Spróbuj, proszę Cię z dobrym psychologiem, psychiatrą, pozwól sobie pomóc na początek w ten sposób. Chodzi o to żebyś stanęła na nogi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka