Gość: agulha
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
25.12.04, 12:57
Postanowiłam napisać te kilka słów. Pewnie nikt ich sobie nie weźmie do
siebie, ale jeśli choć jedna osoba, to może uniknie się jednej tragedii.
Otóż, mówi się dużo o profilaktyce raka sutka - prawda? Badaj sobie piersi,
jeśli wyczujesz guzek, idź na ultrasonografię - prawda? A mało się mówi o
tym, co zrobić, jeśli na tej ultrasonografii "coś" wyjdzie. To może ja
powiem, czego wówczas nie należy robić? Kiedy lekarz robiący usg
powie: "proszę iść i zrobić biopsję", a na pytanie, "co to może być?"
mówi "nie wiem", NIE należy go przyduszać pytaniem "ale co to
najprawdopodobniej może być?". Jeżeli odpowie: "najprawdopodobniej torbiel,
ale proszę zrobić biopsję", należy przyjąć do wiadomości drugą część zdania.
NIE należy usprawiedliwiać się brakiem czasu. NIE należy słuchać idiotów,
którzy mówią "to na pewno tylko torbiel, nie martw się". Kiedy "torbiel"
zaczyna rosnąć, NIE należy sobie wmawiać, że widocznie tak może być. NIE
należy sądzić, że rozpoznanie nowotworu to wyrok. Trzeba zdać sobie sprawę,
że te badania przesiewowe robi się nie po co innego, tylko po to, żeby dać
sobie szansę wyleczenia i żeby ona była jak największa, ale że samo wykonanie
badania tej szansy nie zwiększy, jeśli wynik nie jest prawidłowy i dalej nic
się z tym nie zrobi.
Dzisiaj rano zmarła w hospicjum moja najlepsza przyjaciółka. 37 lat. Wyższe
wykształcenie, doktorat z nauk ścisłych. Zamieszkała w Warszawie, gdzie jest
kilka ośrodków onkologicznych i wszelka diagnostyka na wyciągnięcie ręki. 3
grudnia zeszłego roku zrobiła sobie usg i postąpiła tak, jak właśnie piszę,
że NIE należy. Miała 11 miesięcy spokoju. A potem po miesiącu bólów brzucha
padło rozpoznanie: przerzuty do wątroby. I już nie było żadnego ratunku, i
ona doskonale o tym wiedziała, chociaż próbowała się oszukiwać. I miała
świadomość, że sama się do tego przyczyniła. Czasu się nie odwróci. Nie
pomoże bunt, płacz, żal, udawanie, że to może zapalenie, bioenergoterapia ani
w ogóle nic. A poziom opieki onkologicznej dla takich osób, leczenia
przeciwbólowego i paliatywnego jest w Polsce taki [wyłączam z tej oceny
hospicjum - oni są w porządku], że nóż się w kieszeni otwiera.