Dodaj do ulubionych

Nieuleczalna choroba

28.02.05, 07:55
Zwracam się do Was prosząc o opinię.
Moja mama, żyje z nieuleczalnym, jak się okazało w piątek nowotworem. Opinię
taką przedstawili profesorowie z dwóch różnych klinik. Ciężko mi się jest
pogodzić z tym faktem, może łatwiej byłoby mi to przełknąć, gdyby nie
towrzyszący tej chorobie ciągły ból.
A chciałbym się zapytać o leczenie może u jakiegoś znachora. Człowiek zawsze
szuka nadziei do końca. Tylko z drugiej strony, ani ja, ani moja mama nie
wierzy w taką formę leczenia. Poza tym jakby sie okazało, że "Pan znachor"
wyciąga od Nas pieniądze, naprawdę mógłby żle skończyć.
Jednak proszę o opinię, może znacie udokumentowane przypadki cudownych
wyleczeń z poważnych chorób. Jak tak to ewentualnie podam numer telefonu i
chciałbym już telefonicznie porozmawiać.
Pozdrawiam Robert
Obserwuj wątek
    • Gość: jaga Re: Nieuleczalna choroba IP: *.chello.pl 28.02.05, 08:46
      sama do niego chodzę pyziabienergoterapia.republika.pl/ ma być w
      warszawie 8marca
      • Gość: pola Re: Nieuleczalna choroba IP: *.kom / *.kom-net.pl 28.02.05, 11:30
        Ile razy już byłaś, z jakim schorzeniem i jak go "czujesz"? Czy już jest jakas
        poprawa? Pozdrawiam.
    • Gość: bela Re: Nieuleczalna choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 10:54
      Niedawno też pożegnałam swoją mamę.Rak. Nadzieja jest czymś cudownym, co
      pozwala trzymać się życia i walczyć z chorobą. Dlatego sądzę że skuteczne
      bywają metody niekonwencjonalne, bo pozwalają uruchomić choremu własne siły
      obronne i zwalczać chorobę. To wiara czyni cuda. Ale jak wiesz cuda zdażają się
      bardzo rzadko. Przygotuj się więc i na drugą bardziej prawdopodobną
      ewentualność. Życzę ci dużo siły, no i tego łutu szczęścia ,który niektórym się
      trafia.
    • Gość: Pola Re: Nieuleczalna choroba IP: *.kom / *.kom-net.pl 28.02.05, 11:34
      <<Poza tym jakby sie okazało, że "Pan znachor"
      wyciąga od Nas pieniądze, naprawdę mógłby żle skończyć<<
      Hee, a jak lekarz weźmie pieniądze i nie pomoże to też źle kończy, bo w moim
      przypadku wiele razy tak było? Czy "Pan znachor" to cudotwórca, chyba nie wiesz
      że nie istnieje panaceu\m.
      • trebor_d Re: Nieuleczalna choroba 01.03.05, 07:52
        Przecież Pan znachor to tylko cudotwórca w mojej opini. Wszystko co nie da się
        opisać przy pomocy nauki zasługuje na miano cudu.
        Lekarze w w przypadku mojej mamy nie wyciągnęli ani grosza. Ciężko było sie
        dostać do dobrych klinik, ale wytrwałość to domena moja i mojego ojca. Jaka
        była nasza radość, gdy dostaliśmy się do prof. Sadowskiego w Klinice Jana Pawła
        w Krakowie z polecenia ongolaga w Krakowie, który już przedstawił nam swoją
        wizję operacji. Ale niestety, operacja okazała sie niewykonalna.
        I jak mam uwierzyć w cudowne uleczenie, skoro tyle "lat nauki" powiedziało nie.
        No cóż muszę sie z tym pogodzić.
        Na przyszłość w przypadku komplikacj zdrowotnej zasiegajcie rady conajmniej
        dwóch specjalistów. Gdyby moja mama nie zaufała jednemu z lekarzowi (lekarz
        pierwszego kontaktu), nowotwór byłby operowalny. Zaniedbanie, zła diagnoza
        przyczyniła sie do takiego stanu rzeczy, że tęgie głowy mówią nie, jest już za
        póżno. I tak się skończył niegroźny ból wówczas kregosłupa.
        Zastanawiam się nad "zniszczeniem" ów lekarza, raczej pseudolekarza, ale nie z
        powodu mylnej diagnozy, tylko z zachowania się jego w stosunku do mojej mamy,
        gdy potrzebowaliśmy skierowań na badania, do klinik, itd. Ale to historia na
        film i nie chce mi się już pisać o tym, bo jak pomyślę to tylko niepotrzebnie
        sie denerwuję. Co z tego będę miał: oprócz satysfakcji, pewnoś, żę nikomu
        więcej nie spapra komuś, życia.

    • Gość: Elka Re: Nieuleczalna choroba IP: *.g / *.g-net.pl 01.03.05, 13:08
      archiwum.onkolink.pl/onkolink/2005-02/msg00058.html
      W uzupelnieniu tematu cytuje fragment ksiazki dr Michala Tombaka pt.
      "Uleczyc nieuleczalne" w rozdziale "Cofnac nowotwór" na temat roli soków z
      buraka i marchwi w przypadku choroby nowotworowej.

      "Szczególna role w procesie leczenia raka odgrywa sok z buraków i marchwi.
      Wieloletnie badania naukowe dowiodly, ze sok z buraka i marchwi zatrzymuje
      rozwój guza, wyplukuje stare chore komórki nowotworowe i zwieksza
      skutecznosc dzialania enzymów utleniajacych, przy czym sok z buraka moze
      zwiekszyc zdolnosci utleniajace o 400-1000 %.Do konca jeszcze nie zbadano
      roli barwników, wchodzacych w sklad marchwi i buraka, ale to, ze hamuja
      rozwój komórek nowotworowych zostalo udowodnione naukowo.

      Najlepszym polaczeniem dla osób chorych na nowotwór jest sok z marchwi i
      buraka w proporcji 4:1. Pic nalezy 1-2 litry soku dziennie w równych
      porcjach: co 4 godziny w ciagu dnia (najlepiej na pól godziny przed
      posilkiem) i jeden raz o pierwszej w nocy. Niektóre osoby nie toleruja soku
      z buraka, co przejawia sie mdlosciami, oslabieniem, spowolnieniem tetna,
      obnizeniem cisnienia. W przypadku wystapienia podobnych reakcji nalezy
      ograniczyc przyjmowanie soku do 2 stolowych lyzek na dobe i z dnia na dzien
      zwiekszac te ilosc. Zamiast soku z buraków mozna dodac do soku marchwiowego
      sok z jablek i 2 lyzki czerwonego wina (na kazdy litr soku).

      Podzielone sa opinie specjalistów, czy sok z buraka nalezy spozywac od razu
      po przygotowaniu, czy odstawic na 1-1,5 godziny. W swiezo wycisnietym soku
      jest 2,5 razy wiecej aktywnego tlenu, a takze niezbednego dla hemoglobiny
      aktywnego zelaza. I dlatego osobom chorym na nowotwory proponuje pic sok od
      razu po przygotowaniu. Przy okazji zwracam uwage na to, ze dla osób chorych
      na anemie lub ludzi w podeszlym wieku, u których zaklócony jest proces
      oddychania komórkowego spozywanie soku z buraków jest po prostu
      koniecznoscia. Regularne jego przyjmowanie gwarantuje kazdemu dzialanie
      odmladzajace organizm, biale zdrowe zeby i 80% zabezpieczenia przed
      chorobami nowotworowymi"


      www.wolfpunk.most.org.pl/nowotwor.htm - naturalne leczenie
    • Gość: WAŻNE Re: Nieuleczalna choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 13:22
      Leć do kiosku i kup miesięcznik "Vilcacora-żyj długo" Poczytaj w nim o środkach
      roslinnych a Andów. Są naprawde cudowne i sprawdzone. Są tam również świadectwa
      osób, które wyszły z choroby! O Vilcacorze można też kupic książeczkę cena 8 zł
      (b. polecam. Odwiedż też stronę Heger z Gdańska. Tam porad udzielają lekarze
      specjaliści.
      Mój tata chorował na nowotwór złośliwy, po 3 miesięcznej kuracji choroba
      zaczęła sie cofać, zmiany w płucach zniknęły, wyniki po chemioterapii miał na
      prawdę dobre.
      Do tego dieta - nic smażonego, tłustego i w konserwach, dużo owoców i warzyw -
      szczególnie tych zielonych, ryby, czosnek, pomidory. No i oczywiscie pozytywne
      nastawienie!
      Polecam gorąco Centrum Onkologii w Warszawie i doc. Rukę
      Trzymam kciuki i pozdrawiam
      Ela
      • trebor_d Re: Nieuleczalna choroba 01.03.05, 14:37
        Dzięki za informacje. Poszperałem w necie i znalazłem strony dotyczące
        Vilcacory i sronę o Heger, muszą poczytać.

        > Mój tata chorował na nowotwór złośliwy, po 3 miesięcznej kuracji choroba
        > zaczęła sie cofać, zmiany w płucach zniknęły, wyniki po chemioterapii miał na
        > prawdę dobre.

        Dobrze dobrana chemioterapia, czy działanie ziółek?
    • Gość: Aga Re: Nieuleczalna choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 15:19
      Znam bioenergoterapeute z Łodzi.Pomógł mamie wyjsc z powaznego zapalenia płuc i siostrze z chorób układu trawiennego.Niestety mojego wujka,który miał złosliwego raka nie potrafił juz uleczyc-ale to powiedział,przy pierwszym spotkaniu z wujkiem,po prostu choroba juz sie za bardzo rozwinęła.Tylko,ze On juz na poczatku powiedział,że jest za późno,ze on juz tu nic nie pomoze-w tym był uczciwy,nie wyciągał przynajmniej niepotrzebnie kasy.Jesli chcesz jego namiary podaj swoj adres e-mail,albo gg to Ci napisze.
      • Gość: gryzak Re: Nieuleczalna choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 19:50
        Podaj mi prosze namiary na tego bioenergoterapeutę. gryzak@gazeta.pl
        • venus22 Re: Nieuleczalna choroba 01.03.05, 21:04
          >>gdyby nie towrzyszący tej chorobie ciągły ból.<<

          mama powinna dostawac jakies porzadne srodki p/bolowe i w odpowiednich
          dawkach, czy dostaje?

          Dostaje np morfine?

          Venus
          • Gość: trebor_d Re: Nieuleczalna choroba IP: 193.27.5.* 02.03.05, 07:51
            Bierzę przez cały czas morfinę w "plastrach", które przylepia się do ciała. Czy
            to nie jest za bardzo inwazyjne dla organizmu, cału czas brać morfinę?
      • agaaga19 Re: Nieuleczalna choroba 03.03.05, 14:59
        jeżeli możesz prześlij mi również dane tego bioenergoterapeuty
        dzięki aga
    • Gość: Jasio Poczytaj i zdecyduj IP: *.ipt.aol.com 02.03.05, 00:19
      > www.cancertutor.com/index.html

      >
      • Gość: trebor_d Re: Poczytaj i zdecyduj IP: 193.27.5.* 02.03.05, 07:54
        Dzięki za link. Muszę sobie potłumaczyć, trochę to potrawa bo z angielskim to u
        mnie trochę kulawo
        • Gość: eM Re: Poczytaj i zdecyduj IP: *.home1.cgocable.net 02.03.05, 08:31
          Wpisz w google Alternative Cancer Treatment i zobacz ile jest stron (6,070,000)
          obiecujacych "cudowne" wyleczenie raka , czy myslisz ze podana przez Jasia jest
          ta jedyna wlasciwa ?.
    • Gość: Maggie Re: Nieuleczalna choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 00:29
      Nie wiem w jakim stadium jest rak Twojej mamy, ale zainteresuj sie tez
      GŁODÓWKA!!! Potrafi zdzialac cuda. Polecam ksiazke "Lecznicza głodówka"
      G.P.Małachow.

      Powodzenia!!
    • Gość: Ela Re: Nieuleczalna choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 08:34
      I jeszcze odnosnie Vilcacory - ona łagodzi ból, skutki chemioterapii i podobno
      wiekszości osób nie wypadaja włosy.
      Radzę nie zwlekać. Kuracja rozpoczyna sie od oczyszczenia organizmu przez
      miesiąc (w beznadziejnych przypadkach 2 tygodnie) Preparaty mozna zamówic w
      formie kapsułek, suszu, kropelek - wg uznania. To naprawde działa!!!
      Odnośnie mojego taty - lekarze byli zdumieni wynikami i tym w jaki sposób 70
      letni juz człowiek znosi leczenie (wzioł 10 chemii + radiorerapia i operacje).
      Mój tata to nie tylko jeden taki przypadek...
      Wyślij opis choroby mamy + wyniki do Hegera lub do Andean Medicine Center do
      Londymu (przedstawicielstwo). Osobiście dzwoniłam do Londynu - są w gazecie
      podane numery pod którymi rozmawia sie po polsku. Zalecą kuracje, dobiorą zioła
      odpowiednie do choroby. Ważne jest rozpoznanie i dane takie jak wiek, waga,
      inne choroby, przebieg leczenia itp.
      Radziłabym nie wieżyc żadnym cudotwórcą. To w większości naciągacze.
      A tak na marginesie indianie spozywajacy vilkakorę żyją ponad sto lat i nie
      choruja na raka! Vilcacorę mamy dzieki polskiemu misjonarzowi ks. Szelidze. i
      bierze ja nawet papież.
      Nie zwlekajcie. Liczy sie każdy dzień.
      Powodzenia
      Ela
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka