Dodaj do ulubionych

Czy kobieta ma prawo do aborcji

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.01, 11:41
Czy kobieta powinna miec prawo do decydowaniu o urodzeniu dziecka? Czy aborcja
powinna byc dostepna w sytuacjach kiedy zagraza zdrowiu kobiety? Czy moze o tym
decydowac Sejm czy powinni ludzie, ktorzy sa w wieku, kiedy podejmuje sie
decyzje o posiadaniu dzieci.
Ja chcialabym moc zadecydowac razem z partnerem o tym, czy podjac taka decyzje
czy nie. Nie potrzebuje, by w w moralnych decyzjach zastepowal mnie jakis posel.
Co o trym myslicie???
Obserwuj wątek
    • Gość: mary Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.05.01, 18:23
      Tylko kobieta moze decydowac, czy moze urodzic dziecko
      czy nie. Bo co w sytuacji, kiedy tzw. partner
      zgwalcil. On rowniez ma podejmowac decyzje?
      • Gość: Muija Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.tampere.fi 23.05.01, 15:06
        Gość portalu: mary napisał(a):

        &#62 Tylko kobieta moze decydowac, czy moze urodzic dziecko
        &#62 czy nie. Bo co w sytuacji, kiedy tzw. partner
        &#62 zgwalcil. On rowniez ma podejmowac decyzje?

        Szkoda tylko, ze nasz rzad nie uwaza kobiety za kompetentne do podejmowania takiej decyzji.
        Niestety pomysl z referendum na temat ustawy antyaborcyjnej upadl, moze uda sie do niego wrocic po
        wyborach.
        Jesli zas chodzi o gwalt malzenski to, szczerze mowiac nie wiem nawet czy polskie prawo zna takie
        pojecie. Tak wiec w swietle obecnej ustawy, nie ma mowy o podejmowaniu jakiejkolwiek decyzji,
        poniewaz odgornie panowie poslowie juz to rozstrzygneli......
        • Gość: Gabi Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 212.160.130.* 23.05.01, 18:14
          Gość portalu: Muija napisał(a):

          &#62 Gość portalu: mary napisał(a):
          &#62
          &#62 &#62 Tylko kobieta moze decydowac, czy moze urodzic dziecko
          &#62 &#62 czy nie. Bo co w sytuacji, kiedy tzw. partner
          &#62 &#62 zgwalcil. On rowniez ma podejmowac decyzje?
          &#62
          &#62 Szkoda tylko, ze nasz rzad nie uwaza kobiety za kompetentne do podejmowania tak
          &#62 iej decyzji.
          &#62 Niestety pomysl z referendum na temat ustawy antyaborcyjnej upadl, moze uda sie
          &#62 do niego wrocic po
          &#62 wyborach.
          &#62 Jesli zas chodzi o gwalt malzenski to, szczerze mowiac nie wiem nawet czy polsk
          &#62 ie prawo zna takie
          &#62 pojecie. Tak wiec w swietle obecnej ustawy, nie ma mowy o podejmowaniu jakiejko
          &#62 lwiek decyzji,
          &#62 poniewaz odgornie panowie poslowie juz to rozstrzygneli......

          Ja z kolei bardzo żałuję, że panowie posłowie zdecydowali kiedyś i zapisali to w
          kodeksie karnym, że nie można zabijać. Drażni mnie bardzo mój sąsiad i chciałbym
          poderżnąć mu gardło. Ale nie mogę, bo w relacje między nami sąsiadami wtrącili
          się politycy. Chciałbym, aby w tej sprawie było referendum, ale niestety, nikt
          nie chce podjąć tego pomysłu.
          Przykro mi, ale taka jest logika wypowiedzi, do której się tutaj przewrotnie
          odniosłem. Po prostu takie debaty nie mają sensu. Trzeba rozstrzygnąć, czy
          aborcja jest zabójstwem czy nie. Jeśli tak, to referendum i decyzja podejmowana
          wspólnie z partnerem nic nie znaczą. Jeśli zaś nie jest to zabójstwo, to każda
          kobieta powinna mieć prawo usuwania ciąży kiedy tylko chce. Ale ten dylemat niech
          rozstrzygną autorytety naukowe, nasze gadanie nic tu nie da.

          • Gość: kobieta Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.dialup.supermedia.pl 23.05.01, 21:52
            Gość portalu: Gabi napisał(a):

            &#62 Drażni mnie bardzo mój sąsiad i chciałbym
            &#62 poderżnąć mu gardło. Ale nie mogę, bo w relacje między nami sąsiadami wtrącili
            &#62 się politycy. Chciałbym, aby w tej sprawie było referendum, ale niestety, nikt
            &#62 nie chce podjąć tego pomysłu.

            Ha Ha Ha

            &#62Trzeba rozstrzygnąć, czy aborcja jest zabójstwem czy nie.

            Kto ma to rozstrzygnąć??? Posłowie - w 90% mężczyżni (często prokościelni
            dewoci)??? Księża - mężczyżni bezdzietni???

            &#62Ale ten dylemat niech rozstrzygną autorytety naukowe, nasze gadanie nic tu nie
            da.

            Aha, autorytety naukowe. No tak. Wszyscy lekarze??? Wszyscy naukowcy??? Czy może
            tylko wybitni naukowcy??? Nasi czy z zagranicy??? O aborcjii ma więc zadecydować
            grupka ludzi ze stopniami naukowymi. W żadnym wypadku kobieta w ciąży np
            zgwałcona, bez środków do życia, niepełnoletnia. Nie, ona nie ma prawa postąpić
            zgodnie z własnym sumieniem, przekonaniami religijnymi, moralnością. Lepiej żeby
            np. alkoholiczka lub narkomanka urodziła dziecko, niechciane, niekochane i
            znęcała się nad nim. No ale może przecież oddać dziecko do adopcjii. Tak, bo
            dzieci w domu dziecka to mają super. To nic, że od najmłodszych lat pozbawione
            miłości i czułości, to nic że ledwo starcza na życie.

            Może nie widać tego w mojej wypowiedzi ale nie popieram aborcjii, tak jak nie
            popieram jej zakazu. To chyba najtrudniejszy problem. No bo z jednej strony,
            każdy ma prawo żyć, a z drugiej nawet zabroniona aborcja istniała, istnieje i
            będzie istnieć (wystarczy otworzyć dowolną gazetę). Uważam, że lepiej
            zalegalizować aborcję (do 3,4 miesiąca), ale obwarować ją wieloma warunkami tzn
            obowiążkowym wykładem o metodach aborcji i konsekwencjach, rozmową z psychologiem
            i przedstawieniem wszelkich innych możliwości itp. Niektórym wydsje się, że jak
            coś jest prawnie zakazane, to problem z głowy. Niektóre kwestie niestety są
            nierozwiązywalne.
            Sama nigdy nie byłabym w stanie zdecydować się na aborcją, ale istnieją
            przypadki, okolicznosci, w których jest to jedyna wyjście. Wtedy kobieta, w pełni
            zdecydowana, w zgodzie z sobą, nie widząc innej możliwości, ma prawo dokonać
            aborcjii w godziwych warunkach. Każdy przypadek, każda jednostka jest inna, nie
            można do wszystkich przykładać tej samej miary. A już na pewno nie mogą decydować
            o tak ważnych sprawach osoby znające problem tylko w teorii.
            • Gość: EWA Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 192.168.19.* / *.biskupin.wroc.pl 24.05.01, 00:42
              Człowiekiem się jest od chwili poczęcia i stwierdzono to ponad wszelką
              wątpliwość (wbrew pozorom nie jest to wymysł tzw. kleru czy dewotek). Ba,
              dziecko w łonie matki w świetle prawa można uczynić spadkobiercą! Jeśli jest
              uznawane za osobę prawną, dlaczego wielu nie chce uznać jego prawa do życia?
              Odnośnie pomysłu, aby dopuszczać aborcję na przykład do trzeciego lub czwartego
              miesiąca życia wewnątrzłonowego: a dlaczego nie do ósmego? Czym różni się
              dziecko czteromiesięczne od pięcio, ośmio, czy dziewięciomiesięcznego? Taki
              szesnastotygodniowy szkrab ma już wszystko "na miejscu":ręce, nogi, serduszko
              miarowo bijące (czy ktoś z was słyszał, jak "pika" takie serce?!),
              ukształtowane wszystkie organy wewnętrzne. Potem już tylko rośnie i nabiera
              krzepy. Jeśli usankcjonować prawnie "aborcję na życzenie", to może ktoś wpadnie
              na pomysł, aby uśmiercać nowonarodzone dzieci - byłby to większy komfort dla
              matki i odpowiedź na "ręce precz od mojej macicy!". Przepraszam wrażliwych za
              drastyczność, ale może w ten sposób niektórzy uświadomią sobie, że dziecko,
              które jest ukryte w łonie matki i słodki noworodek jak z "pampersa" to ten sam
              CZŁOWIEK.
            • Gość: Esther Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.datamonitor.com 24.05.01, 09:49
              Mam wrazenie ze ta cala dyskusja o prawie kobiety do aborcji jest zaczynana od
              konca. Jak to sie dzieje ze kobiety w ogole znajduja sie w takiej sytuacji ze
              musza podejmowac tak trudne decyzje? Majac prawo do tego czy nie, aborcja nie
              jest czyms latwym i prostym do zrobienia. Kobiety powinny miec przede wszystkim
              prawo do rzetelnej wiedzy na temat antykoncepcji i darmowych srodkow
              antykoncepcyjnych (tak jak w wiekszosci krajow zachodnich) aby zapobiec tak
              trudnym sytuacjom. Jak mozna mowic o aborcji jesli u nas w kraju nie robi sie
              nic aby niechcianym ciazom zapobiegac.
              Niestety jedno wiaze sie z drugim i tak jak uwaza sie ze kobieta musi urodzic,
              tak nikt nie wspomina o tym ze to ona bedzie wychowywac to dziecko przez
              kolejne 20 lat, oraz nie uwaza sie ze jakakolwiek wiedza na temak zapobiegania
              ciazy jest kobietom potrzebna.
              • Gość: EWA Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 192.168.19.* / *.biskupin.wroc.pl 24.05.01, 14:16
                Owszem, kobieta ma prawo do rzetelnej wiedzy na temat ciąży i antykoncepcji.
                Ale czy naprawdę uważasz, Esther, że te wszystkie niechciane ciąże to wynik
                niewiedzy lub braku dostępu do literatury o tym właśnie traktującej? Przecież
                teraz księgarnie, przychodnie, biblioteki są wprost zarzucane książkami i
                broszurami na temat świadomego macierzyństwa, nie wspominam o prasie kobiecej,
                czy dla nastolatków. Firmy farmaceutyczne wprost zabijają się, żeby swoje
                pigułki i inne środki reklamować, gdzie się da. Obserwuje się wprost modę na
                antykoncepcję. Naprawdę tego nie zauważasz? Sądzisz, że te wszystkie 17-18
                letnie mamusie i ich "partnerzy", to niewinne dzieci, które nie wiedzą, że
                dzieci nie przynosi bocian? Oni wiedzę na temat seksu, konsekwencji współżycia
                i wszystkiego, co z tym związane mają często większą, niż ich dużo starsi
                koledzy, czy ich rodzice, gdy byli w ich wieku. Poczytaj sobie czasem dział
                korespondencji w pismach młodzieżowych, to włosy staną ci dęba. Kompletny brak
                odpowiedzialności, traktowanie życia w sposób hedonistyczny, nieprzewidywanie
                konsekwencji swojego postępowania, traktowanie współżycia jako sposobu
                na "wyładowanie się", instrumentalne traktowanie swojego ciała. To
                nieposzanowanie swojego człowieczeństwa! Te listy typu: "spotkałam go pierwszy
                raz na dyskotece, od razu się w nim zakochałam, po imprezie poszliśmy do niego
                i nie wiem nawet kiedy znaleźliśmy się w łóżku". To nie brak uświadomienia
                powoduje te wszystkie dramaty, lecz brak odpowiedzialności i myślenie nie tym
                organem co trzeba (dotyczy zarówno chętnych dziewcząt jak i ich jurnych, pożal
                się Boże - partnerów).
                • Gość: Esther Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.datamonitor.com 24.05.01, 15:19
                  Oczywiscie ze masz racje - ja wspomnialam tylko o czesci tego problemu, majac
                  na mysli kobiety (a znam takich wiele) dla ktorych slowa zakonnicy na naukach
                  przedmalzenskich "przerwatywa jest srodkiem wczesnoporonnym" sa swiete, mialam
                  tez na mysli kolezanke ktora nie uzywa niczego, bo latwiej jej przychodzi mysl
                  o usunieciu ciazy niz "zasmiecaniu" ciala hormonami.
                  Zgadzam sie z twoim listem w 100% - jedyna moja obawa jest to,kiedy aborcja
                  dlaniektorych staje sie srodkiem antykoncepcyjnym. Oczywiscie zakazywanie
                  aborcji przez prawo sprawi tylko ze kobiety nie beda tego robily oficjalnie.
                  I mimo tego uswiadomienia w gazetach, o ktorym wspominasz, twierdze dzisiejsze
                  15 latki maja lepsza wiedze na te tematy niz niektore 25 latki ktore znam.
                  • Gość: Ka Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.*.*.* 29.05.01, 13:59
                    Witajcie
                    Chciałam zaznaczyć, że niezależnie od ilości ulotek reklamujących środki
                    anykoncepcyjne, edukacja społeczeństwa w kwestii metod zapobiegania niechcianej
                    ciąży jest w Polsce 'w powijakach'.
                    Fachowość ginekologów jest powalająca (zob. czerwcowe wydanie TwojStyl)co
                    potwierdzi każda pani, która prosiła o poradę swojego lakarza w doborze środków
                    anykoncepcyjnych (nawet jedna z Kas Chorych w Polsce nie tak dawno wymyśliła,
                    że nie będzie finansować poradnictwa antykoncepcyjnego!!).
                    To wszystko prowadzi do tego, że dziewczęta i niejednokrotnie kobiety, nie mają
                    wiedzy na temat antykoncepcji.
                    A jeśli chodzi o sprawę ustawy antyaborcyjnej...
                    jak ktoś wcześniej zauważył, aborcja nie jest zabiegiem, o kórym się zapomina,
                    jest ogromnym ciosem dla kobiety, która musi się na taki zabieg zdecydować.
                    Uważam, że nieporozumieniem jest, aby ustawa miała decydować w tak drażliwych
                    względach moralnych. Nie jestem zwolennikiem referendum - to niepotrzebne.
                    Prawo nie może regulować wszystkich aspektów życia człowieka i tak jest w tym
                    przypadku.
                    Zadaniem edukacji jest zapewnienie każdemu możliwości oceny własnego
                    postępowania w kwestiam, w których trudno jest jednoznacznie opowiedzieć sią za
                    pewnym rozwiązaniem.
                    pozdrawiam
                    • Gość: blue Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.05.01, 17:26
                      No wlasnie, mowi sie ze aborcja nie moze byc rozwiazaniem problemu niechcianej
                      ciazy, zakazuje sie jej pod kara wiezienia dla lekarza wykonujacego zabieg,
                      prawo przewiduje takze kare dla osoby, ktora dopomagala, a wiec np. dla meza,
                      ktory dowiozl do gabinetu!!!!!!; a jednoczesnie robi sie wszystko, by
                      uniemozliwic korzystanie z nowoczesnych i skutecznych metod antykoncepcyjnych.
                      Tak jakby zapraszalo sie do skorzystania z podziemia aborcyjnego. Jesli znam
                      zalety i wady pigulki oraz swoj stan zdrowia i chce korzystac z hormonalnych
                      pigulek, to nie interesuje mnie swiatopoglad lekarza. Profesjonalizm to
                      rzetelna informacja o faktach , a nie przekonaniach. Znam historie dziewczyny,
                      ktora poszla wykupic pigulki, a w aptece oprocz opakowania dostala rowniez od
                      zatroskanej farmaceutki odbita na ksero karteczke o zabijaniu dzieci poprzez
                      lykanie hormonow.....Chyba juz nic mnie nie zdziwi, ostatnio przeczytalam, ze
                      odbyl sie jakis Kongres, na ktorym przyjeto m.in. postulat, ze in vitro godzi w
                      dobro dziecka czy tez w swietosc zycia.
                      Jesli chodzi o referentum: czy powinno byc czy nie, to zupelnie nie mam pomyslu
                      na to, co moglabym zrobic, by wplynac na zmiane obowiazujacego prawa, bo jesli
                      nie publiczne"glosowanie" to co innego. Marsze, ale kto w nich pojdzie, ludziom
                      sie juz znudzilo! Co robic? Czy macie jakies pomysly?
                • Gość: Gabi Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 09:34
                  Zdecydowanie zgadzam sie,ze przede wszystkim nalezy udostepnic kobietom (oraz
                  mlodym dziewczynom) rzetelna i fachowa wiedze na temat antykoncepcji. To
                  pierwszy krok,by zmniejszyc ilosc niechcianych ciaz i tym samym aborcji.
                  ALE przede wszystkim, jezeli chodzi o aborcje, to osobiscie jestem za,ale tu
                  nie chodzi o to,zeby byla ona traktowana jak pewnego rodzaju antykoncepcja
                  (dziwnie brzmi, ale mam nadzieje ze wiecie o co mi chodzi i TAK WIEM CO TO JEST
                  ANTYKONCEPCJA), cos na zyczenie, kiedy chce i ile razy chce. Aborcja ma byc
                  RZADKA, BEZPIECZNA i LEGALNA ( zwlaszca w sytuacjach,w ktorych jest dla kobiety
                  jedynym wyjsciem - patrz obowiazujaca ustawa, ktora zreszta nie jest
                  przestrzegana).
                  • Gość: Krzysiek Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 13:25
                    "Rzadka, legalna i bezpieczna" - co to sa zacofany pomysł? Jaka "bezpieczna"???
                    Dla kogo??? Dla dziecka?!! Samej kobiecie przez całe życie towarzyszy tzw.
                    syndrom post-aborcyjny. Jaka "legalna"??? To czemu nie zaproponujesz, by można
                    było legalnie "usunąć" dzieci juz narodzone, jeśli tylko rodzicom się zachce?!!
                    Jaka "rzadka"??? Każde zabicie człowieka jest tragedią! Czy zabicie 200 Żydów w
                    Jedwabnem stanowi różnicę niż gdyby zabito 1600?!! Co ty ważysz człowieku?:
                    Życie małego, niewinnego dziecka mniej ważne od twoich sloganów czy
                    samopoczucia rodziców?
                    • Gość: Estera Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.01, 19:36
                      Jestes Krzysztofie superznawca postskrobankowej psychiki kobiecej, czyzbys mial
                      doswiadczenia w tej kwestii ? usuwales ciaze, ze sie wypowiadasz? Czy raczej
                      chodzisz do kosciola na madre pogadanki ?Ja kobieta mówie ci ze to wszystko
                      bzdura!!Usuwalam przypadkowa ciaze jako 18-latka, mam teraz 45 lat i nigdy nie
                      zalowalam.Nawet przez mysl mi nie przeszlo urodzic niechciane dziecko. Jakie
                      ono mialoby zycie ? Pomysl troche nim zabierzesz glos w nieswojej sprawie.
              • Gość: ja Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 10.10.1.* / 62.32.180.* 10.07.01, 14:28
                co to oznacza, że znalazła się w trudnej sytuacji?? Przecież wiedziała co robi
                i jakie mogą być tego konsekwencje - cierp ciało jak żeś chciało - co innego w
                przypadku gwałtu - tutaj decyzja powinna należeć do kobiety.
                Każdy dorosły człowiek powinien odpowiadać za swoje czyny (za niepełnoletnich
                odpowiadają rodzice) - mam tutaj na myśli dzieci oddawane do domów dziecka -
                biologiczni rodzice powinni na nie płacić alimenty, dlaczego ma to robić całe
                społeczeństwo tylko dlatego że jakaś baba sobie "poużywała" i nie pomyślała
                wcześniej co sie może stać.
                Sa też inne sposoby "zagospodarowania niechcianego dziecka" choćby oddanie do
                adopcji, nawet zrzeknięcie się praw dla konkretnej rodziny. Nie jestem jakąś
                zarzyłą fanatyczką kościła czy jakiejś innej organizacji, ale sama mam dziecko
                i nie wyobrażam sobie żeby nie miało się urodzić, przecież każdy sposób jest
                dobry zamiast aborcji!!!
                • Gość: kobieta Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 10.07.01, 23:26
                  Gość portalu: ja napisał(a):

                  - co innego w
                  &#62 przypadku gwałtu - tutaj decyzja powinna należeć do kobiety.
                  Aha, tzn, że w przypadku gwałtu płód jest inny, inaczej zbudowany, gorszy???
                  Aborcja po wpadce - morderstwo, po gwałcie - sprawiedliwość???

                  mam tutaj na myśli dzieci oddawane do domów dziecka -
                  &#62 biologiczni rodzice powinni na nie płacić alimenty, dlaczego ma to robić całe
                  &#62 społeczeństwo tylko dlatego że jakaś baba sobie "poużywała" i nie pomyślała
                  &#62 wcześniej co sie może stać.
                  Jak widać szkoda ci pieniędzy na dzieci innych. A nie przyszło ci do głowy, że
                  b.często rodzice oddają dzieci do domów dziecka, ponieważ nie mają ich za co
                  utrzymać, wyżywić itd.
                  Poza tym życie nie kręci się tylko wokół forsy.

                  Sa też inne sposoby "zagospodarowania niechcianego dziecka" choćby oddanie do
                  &#62 adopcji, nawet zrzeknięcie się praw dla konkretnej rodziny.

                  Tu się zgadzam, na pewno lepiej jest oddać dziecko do adobcji, niż wykonać
                  aborcję (którą i tak każdy może wykonać, jeśli ma kasę, mimo że jest zabroniona).
                  A bdyby tak zalegalizować aborcję, ale poprzedzić ję przymusowymi wizytami u
                  psychologa i przymusowymi wykładami/rozmowami na temat dostępnych alternatyw.
                  Uważam, że (paradoksalnie) zmniejszyłaby się liczba wykonanych zabiegów. Mnóstwo
                  kobiet decydujących się na ostateczność, po prostu nie widzi innej możliwości.


            • Gość: Marta H. Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 13:40
              Gość portalu: kobieta napisał(a):
              &#62 nawet zabroniona aborcja istniała, istnieje i
              &#62 będzie istnieć (wystarczy otworzyć dowolną gazetę).

              Tak jak np. kradzież: istniała i istnieje - to co, lepiej ją zalegalizować, tak?
              Czy już zaczęłas "kobieto" zbierać podpisy w tej sprawie? Nie będzie
              wtedy "kradzieży" lecz np. "przygarnięcie". Taki eufemizm, wzorem "aborcji"
              miast "zabicia". A może jeszcze tak np. mordobicie? Było i jest, więc może je
              uprawomocnić? Wtedy problem zniknie, bo będzie legalny? Zastanawiałaś się kiedys
              nad tym, kobieto?
              • Gość: kobieta Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 10.07.01, 23:50
                Gość portalu: Marta H. napisał(a):

                &#62 Gość portalu: kobieta napisał(a):
                &#62 &#62 nawet zabroniona aborcja istniała, istnieje i
                &#62 &#62 będzie istnieć (wystarczy otworzyć dowolną gazetę).
                &#62
                &#62 Tak jak np. kradzież: istniała i istnieje

                Ha ha ha, cóż, to prawda, ale porównanie całkowicie nietrafne.

                W legalizacjii aborcji widzę cel. I tak każdy (kto ma forsę) może dokonać
                aborcji, mimo że jest zakazana. A gdyby tak ją zalegalizować (na pewno każdy
                mając do wyboru legalnę-bezpieczną, a nielegalną-w wątpliwych warunkach-wybierze
                legalną)i poprzedzić serią przymusowych rozmów z psychologiem o wszelkich
                możliwych alternatywach i pokazem, jak wygląda aborcja. Uważam, że paradoksalnie
                zmniejszyłaby się liczba dokonanych zabiegów, udałoby się przekonać choć część
                kobiet do innych rozwiązań.
                W obecnej sytuacji, każda zamorzniejsza kobieta może wyjechać za granicę, by
                dokonać aborcjii. Możliwości wyboru nie mają tylko ubogie kobiety, często z
                marginesu. I potem mamy konsekwencje obecnego prawa - od kilkudziesięciodzietnych
                rodzin, gdzie z ledwością starcza na chleb (nie mówiąc już o ubraniach,
                książkach - jakie perspektywy mają te dzieciaki), poprzez skatowane
                kilkulatki, "matki" rzucające dzieciakami o ściany, noworodki w śmietnikach i
                trupy niemowlaków na strychu.

                Myślę, że wyjaśniłam, jaki cel miałaby legalizacja aborcjii - ukazanie
                alternatyw! (nie widzę za to najmniejszego sensu w legalizacjii np kradzieży:).

        • Gość: Irys Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 13:34
          Gość portalu: Muija napisał(a):
          &#62 Niestety pomysl z referendum na temat ustawy antyaborcyjnej upadl, moze uda sie
          &#62 do niego wrocic po wyborach.

          A może tak referendum, czy wolno zabijać zielonookie blondynki poniżej IQ 100?
          Albo brązowookie brunetki powyżej 193,5 cm? Co Pani na to, droga Pani-demokratko?
      • Gość: Marcin Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 13:28
        Bo dziecko to jej część ciała, hę? Miła Pani, o czym ty piszesz?! Kiedyś pisano
        tak o niewolnikach przypisanych do pana, później o Żydach i Polakach jako
        podludziach Niemców - teraz małe dzieci są częścią matek? A obrazki medyczne
        kiedykolwiek widziała, hę? A na USG była?
    • Gość: Kwiku Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 10.2.1.* / 193.41.231.* 10.07.01, 13:16
      Nikt, nikt nie ma prawa decydować o życiu drugiego człowieka, nawet jeśli się
      on jeszcze nie urodził. Każdy z nas mógł być "usunięty" ponieważ, którejś z
      naszych mamuś mógł zaświtać do głowy pomysł, że np. ze względów społecznych nie
      ma ochoty być dalej w ciąży. Natomiast kobieta ma prawo oddać dziecko do
      adopcji zaraz po porodzie, nie mówiąc o korzystaniu ze środków
      antykoncepcyjnych - jest to jej sprawa. Może też zastanowić się "przed" jakie
      niesie to ze sobą konsekwencje.
      Pozostaje sprawa gwałtów. Moja propozycja jest taka: wszystkim facetom
      stawiąjącym się np. przed komisją poborową należy pobrać próbkę DNA. Z czasem
      powstała by baza danych wszystkich mężczyzn w Polsce. W przypadku gwałtu
      sprawca byłby ustalany już po godzinie. Konsekwencje kara np. 15 lat ciężkiego
      więzienia + praca w kamieniołomach na alimenty dla dziecka.
      • Gość: Esther Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.datamonitor.com 10.07.01, 14:23
        Oczywiscie ze nikt nie ma prawa - ale to prawo jest
        martwe, bo zabraniajac jedynie, nie podaje innych
        rozwiazan. Polska jest jednym z niewielu krajow gdzie
        tabletki antykoncepcyjne sa platne.
        Kobiety ktore poddaja sie aborcji sa przewaznie w
        desperacji, i decyzja o usunieciu ciazy jest
        przewaznie decyzja czlowieka ktory bardzo sie boi, bo
        czuje ze jest w sytuacji ktora przerasta jej sily.
        Rzadko usuwaja ciaze kobiety sukcesu, pewne siebie i
        zadowolone z zycia - one wiedza jak sobie zaplanowac
        zycie.
        W Niemczech kosciol katolicki prowadzi poradnie dla
        kobiet w ciazy, ktore chca ciaze usunac. Dopiero po
        odbyciu tych wizyt moga udac sie do kliniki i usunac
        ciaze. 2/3 kobiet decyduje sie na zatrzymanie dziecka -
        mimo tego papiez wydal nakaz zaprzestania tej
        dzialalosci, twierdzac ze kosciol posrednio bierze
        udzial w aborcji 1/3 pozostalych. Niemiecki arcybiskup
        odmowil.
        Nie jest sztuka wydac prawo i grzmiec ze nie wolno
        zabijac - nalezy chciec zrozumiec sytuacje kobiety
        ktora na taki krok sie decyduje. Ludzie ktorzy w
        takiej sytuacji sie nie znalezli - mam kolezanke ktora
        usunela, bedac w kompletnej depresji po tym jak
        chlopak i rodzina sie od niej odwrocila, a nikt nie
        zaoferowal pomocy - nie powinni innych osadzac.
        Obojetnie jakie jest moje zdanie na ten temat - jestem
        przeciw usuwaniu ciazy - nie mam prawa
        potepiac "grzesznych" obojetnie czy tu chodzi o
        kradziez czy zabojstwo - bo zaden z nas nie jest bez
        winy.
        • Gość: kobieta Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 10.07.01, 23:54
          Gość portalu: Esther napisał(a):

          &#62 Oczywiscie ze nikt nie ma prawa - ale to prawo jest
          &#62 martwe, bo zabraniajac jedynie, nie podaje innych
          &#62 rozwiazan. .
          &#62 Kobiety ktore poddaja sie aborcji sa przewaznie w
          &#62 desperacji, i decyzja o usunieciu ciazy jest
          &#62 przewaznie decyzja czlowieka ktory bardzo sie boi, bo
          &#62 czuje ze jest w sytuacji ktora przerasta jej sily.
          &#62 W Niemczech kosciol katolicki prowadzi poradnie dla
          &#62 kobiet w ciazy, ktore chca ciaze usunac. Dopiero po
          &#62 odbyciu tych wizyt moga udac sie do kliniki i usunac
          &#62 ciaze. 2/3 kobiet decyduje sie na zatrzymanie dziecka -
          &#62 mimo tego papiez wydal nakaz zaprzestania tej
          &#62 dzialalosci, twierdzac ze kosciol posrednio bierze
          &#62 udzial w aborcji 1/3 pozostalych.
          &#62 Nie jest sztuka wydac prawo i grzmiec ze nie wolno
          &#62 zabijac - nalezy chciec zrozumiec sytuacje kobiety
          &#62 ktora na taki krok sie decyduje. Ludzie ktorzy w
          &#62 takiej sytuacji sie nie nie powinni innych osadzac.

          100% RACJII !!!
          • Gość: Kwiku Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 10.2.1.* / 193.41.231.* 11.07.01, 15:08
            Drogie Esther i Kobieto !
            piszecie:
            &#62 &#62 Oczywiscie ze nikt nie ma prawa - ale to prawo jest
            &#62 &#62 martwe, bo zabraniajac jedynie, nie podaje innych
            &#62 &#62 rozwiazan.

            nie ma innych rozwiązań - życie człowieka jest najwyższą wartością na tym
            świecie, tzw. inne rozwiązania stosował np. Hitler - doskonale wiecie czym taki
            relatywizm się kończy.

            &#62 &#62 Kobiety ktore poddaja sie aborcji sa przewaznie w
            &#62 &#62 desperacji, i decyzja o usunieciu ciazy jest
            &#62 &#62 przewaznie decyzja czlowieka ktory bardzo sie boi, bo
            &#62 &#62 czuje ze jest w sytuacji ktora przerasta jej sily.

            Mogą urodzić i oddać dziecko do adopcji. Pisałem już o tym -
            należy myśleć przed a nie po.

            &#62 &#62 W Niemczech kosciol katolicki prowadzi poradnie dla
            &#62 &#62 kobiet w ciazy, ktore chca ciaze usunac. Dopiero po
            &#62 &#62 odbyciu tych wizyt moga udac sie do kliniki i usunac
            &#62 &#62 ciaze. 2/3 kobiet decyduje sie na zatrzymanie dziecka -
            &#62 &#62 mimo tego papiez wydal nakaz zaprzestania tej
            &#62 &#62 dzialalosci, twierdzac ze kosciol posrednio bierze
            &#62 &#62 udzial w aborcji 1/3 pozostalych.

            Jeśli np. do poradni zgłosi się 9.000 kobiet w ciągu roku, to czy jakikolwiek
            kościół ma prawo przyzwalać na zabicie 3.000 dzieci ? Czy ktokolwiem ma prawo na
            to przyzwalać ?

            &#62 &#62 Nie jest sztuka wydac prawo i grzmiec ze nie wolno
            &#62 &#62 zabijac - nalezy chciec zrozumiec sytuacje kobiety
            &#62 &#62 ktora na taki krok sie decyduje. Ludzie ktorzy w
            &#62 &#62 takiej sytuacji sie nie nie powinni innych osadzac.
            &#62
            To nie żadne prawo które ktoś wydaje. Zastanówcie się o czym piszecie - chodzi o
            życie małych bo małych ale Ludzi !!! A jak bandyta zabije Ci kogoś bliskiego to
            też nie można go osądzać ?
            • Gość: Esther Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji KWIKU IP: *.datamonitor.com 11.07.01, 16:33
              Gość portalu: Kwiku napisał(a):

              &#62 Drogie Esther i Kobieto !
              &#62 piszecie:
              &#62 &#62 &#62 Oczywiscie ze nikt nie ma prawa - ale to prawo jest
              &#62 &#62 &#62 martwe, bo zabraniajac jedynie, nie podaje innych
              &#62 &#62 &#62 rozwiazan.
              &#62
              &#62 nie ma innych rozwiązań - życie człowieka jest najwyższą wartością na tym
              &#62 świecie, tzw. inne rozwiązania stosował np. Hitler - doskonale wiecie czym taki
              &#62
              &#62 relatywizm się kończy.
              &#62
              Mowie o pomocy dla kobiet w trudnych sytuacjach (duchowej i finansowej), a ty nie
              wiem co masz na mysli.



              &#62 &#62 &#62 Kobiety ktore poddaja sie aborcji sa przewaznie w
              &#62 &#62 &#62 desperacji, i decyzja o usunieciu ciazy jest
              &#62 &#62 &#62 przewaznie decyzja czlowieka ktory bardzo sie boi, bo
              &#62 &#62 &#62 czuje ze jest w sytuacji ktora przerasta jej sily.
              &#62
              &#62 Mogą urodzić i oddać dziecko do adopcji. Pisałem już o tym -
              &#62 należy myśleć przed a nie po.
              &#62

              Wlasnie po to jest potrzebna ta pomoc dla tych kobiet aby pomoc im znalesc inne
              rozwiazania!! Czy naprawde tak ciezko zrozumiec to co pisze? Moze po prostu
              sprobuj przeczytac moj list bez wtlaczania swoich interpretacji?

              &#62 &#62 &#62 W Niemczech kosciol katolicki prowadzi poradnie dla
              &#62 &#62 &#62 kobiet w ciazy, ktore chca ciaze usunac. Dopiero po
              &#62 &#62 &#62 odbyciu tych wizyt moga udac sie do kliniki i usunac
              &#62 &#62 &#62 ciaze. 2/3 kobiet decyduje sie na zatrzymanie dziecka -
              &#62 &#62 &#62 mimo tego papiez wydal nakaz zaprzestania tej
              &#62 &#62 &#62 dzialalosci, twierdzac ze kosciol posrednio bierze
              &#62 &#62 &#62 udzial w aborcji 1/3 pozostalych.
              &#62
              &#62 Jeśli np. do poradni zgłosi się 9.000 kobiet w ciągu roku, to czy jakikolwiek
              &#62 kościół ma prawo przyzwalać na zabicie 3.000 dzieci ? Czy ktokolwiem ma prawo n
              &#62 a
              &#62 to przyzwalać ?

              To nie jest przyzwolenie. 3000 i tak nie posuchaloby nikogo i gdyby aborcja byla
              zabroniona pojchalaby do Czech. 9.000 to kobiety ktore nie pojechaly do Czech bo
              poradnia pokazala im inne rozwiazania - np adopcja. Ale lepiej zamknac poradnie w
              cholere, bo czesc pojechala do Czech? Przeczysz sam sobie....
              U nas wyglada to tak, ze 12.000 usuwa ciaze. Po kryjomu. No ale jakie to ma
              znaczenie, liczy sie to ze kazdy umywa rece.


              &#62
              &#62 &#62 &#62 Nie jest sztuka wydac prawo i grzmiec ze nie wolno
              &#62 &#62 &#62 zabijac - nalezy chciec zrozumiec sytuacje kobiety
              &#62 &#62 &#62 ktora na taki krok sie decyduje. Ludzie ktorzy w
              &#62 &#62 &#62 takiej sytuacji sie nie nie powinni innych osadzac.
              &#62 &#62
              &#62 To nie żadne prawo które ktoś wydaje. Zastanówcie się o czym piszecie - chodzi
              &#62 o
              &#62 życie małych bo małych ale Ludzi !!! A jak bandyta zabije Ci kogoś bliskiego to
              &#62
              &#62 też nie można go osądzać ?

              Nie mi osobiscie. Ja wole myslec o tym, ze ktos kiedys mogl tego zwyrodnialca-
              morderce sprowadzic na dobra droge. Ale ta sie nie stalo. Tak samo nie osadzam
              zlodzei bo czesto nie znaja innego sposobu na zycie. Pewnie, osadzac ich w
              wiezieniach - i tak wyjdai bedzie to samo.
              Nie potrafisz ogarnac calej sprawy, nie chesz pomyslec choc chwile nad tym co
              kieruje ludzkimi zachowaniami, czesto aktami rozpaczy.
              Widzisz usuniecie ciazy i sadzisz innych, pomstujac z oburzeniem.
              Dzieki takim ludziom swiat wlasnie jest takim miejscem jakim jest, ludziom ktorzy
              sada innych ze swojego punktu widzenia per
              • Gość: Kwiku Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji KWIKU IP: 10.2.1.* / 193.41.231.* 12.07.01, 10:01
                Przypisujesz mi myśli według własnego uznania - uważam, że kobietom w trudnej
                sytuacji, będącym w ciąży należy pomagać !!! Jeśli nie zrobią tego organizacje
                charytatywne to ma to robić państwo. Tylko zależy o jakiej pomocy mówimy. Jeśli
                to ma być aborcja to kolejny raz mówię NIE. Bez względu na sytuację nie masz
                prawa decydować o tym czy Twoje dziecko ma żyć czy nie. To, że dana kobieta jest
                w trudnej sytuacji w żaden sposób nie może usprawiedliwiać zbrodni jaką jest
                aborcja.
                Szczęście twojego dziecka nie zależy wcale od stanu twojego konta, ani od
                sytuacji w jakiej się znajdujesz !!! POMYŚL O TYM !!! Znam dzieci z bardzo
                biednych domów, które są szczęśliwe i jednocześnie zblazowane, rozwydrzone z
                b.bogatych domów, które nie widzą sesnsu życia.
                Piszesz:"Nie osadzaj, bo nie wiesz w jakiej sytuacji w zyciu mozesz sie jeszcze
                znalesc" - skąd wiesz co w życie przeszedłem - to Ty zaczynasz sądzić innych.
                Kolejny cytat:"nie chesz pomyslec choc chwile nad tym co kieruje ludzkimi
                zachowaniami, czesto aktami rozpaczy". Może to Ty wyjaśnisz mi co kieruje
                ludzkimi zachowaniami, bo ja nie wiem. Często zadaję sobie pytanie jak to
                możliwe, że Niemcy zabili 6 milionów Żydów i cały czas nie znajduję na nie
                odpowiedzi. No więc napisz mi, proszę co kieruje ludzkimi zachowaniami ? Czym
                wytłumaczysz zabicie osoby najbliższej jaka tylko może być tj. własnego dziecka -
                brakiem mieszkania ? karierą ? facetem, który Cię oszukał ? debetem na koncie ?
                miną wścibskiej sąsiadki ? Ciekawe, ciekawe ....
        • Gość: ako Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji do " zlej kolezanki " ! IP: *.isholf.is 12.07.01, 13:17
          Gość portalu: Esther napisał(a):

          &#62 Oczywiscie ze nikt nie ma prawa - ale to prawo jest
          &#62 martwe, bo zabraniajac jedynie, nie podaje innych
          &#62 rozwiazan. Polska jest jednym z niewielu krajow gdzie
          &#62 tabletki antykoncepcyjne sa platne.
          &#62 Kobiety ktore poddaja sie aborcji sa przewaznie w
          &#62 desperacji, i decyzja o usunieciu ciazy jest
          &#62 przewaznie decyzja czlowieka ktory bardzo sie boi, bo
          &#62 czuje ze jest w sytuacji ktora przerasta jej sily.
          &#62 Rzadko usuwaja ciaze kobiety sukcesu, pewne siebie i
          &#62 zadowolone z zycia - one wiedza jak sobie zaplanowac
          &#62 zycie.
          &#62 W Niemczech kosciol katolicki prowadzi poradnie dla
          &#62 kobiet w ciazy, ktore chca ciaze usunac. Dopiero po
          &#62 odbyciu tych wizyt moga udac sie do kliniki i usunac
          &#62 ciaze. 2/3 kobiet decyduje sie na zatrzymanie dziecka -
          &#62 mimo tego papiez wydal nakaz zaprzestania tej
          &#62 dzialalosci, twierdzac ze kosciol posrednio bierze
          &#62 udzial w aborcji 1/3 pozostalych. Niemiecki arcybiskup
          &#62 odmowil.
          &#62 Nie jest sztuka wydac prawo i grzmiec ze nie wolno
          &#62 zabijac - nalezy chciec zrozumiec sytuacje kobiety
          &#62 ktora na taki krok sie decyduje. Ludzie ktorzy w
          &#62 takiej sytuacji sie nie znalezli - mam kolezanke ktora
          &#62 usunela, bedac w kompletnej depresji po tym jak
          &#62 chlopak i rodzina sie od niej odwrocila, a nikt nie
          &#62 zaoferowal pomocy - nie powinni innych osadzac.
          &#62 Obojetnie jakie jest moje zdanie na ten temat - jestem
          &#62 przeciw usuwaniu ciazy - nie mam prawa
          &#62 potepiac "grzesznych" obojetnie czy tu chodzi o
          &#62 kradziez czy zabojstwo - bo zaden z nas nie jest bez
          &#62 winy.


          Esther napisalas cyt. "mam kolezanke ktora usonela ,bedac w kompletnej depresji
          po tym jak chlopak i rodzina sie od niej odwrocila , a nikt nie zaoferowal
          pomocy " .

          A dlaczego Ty jej nie zaoferowalas tej pomocy ? Wymadrzasz sie tutaj na forum ,
          a nie zastanowilas sie nad tym co piszesz !
          • Gość: Esther Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji do IP: *.datamonitor.com 12.07.01, 15:29
            Nie pisz glupot jak nie wiesz o co chodzi. Ani nie piszesz niczego madrego ani
            nie wlaczasz sie w dyskusje.
            Nie bede ci tlumaczyc o co chodzi bo i tak nie zrozumiesz. Gdybys myslala choc
            troszke, moze na przyklad przyszloby ci do glowy ze wtedy jeszcze jej nie
            znalam? Proste? czy mam napisac jeszcze cos do tego?
            Moze ja sie wymadrzam ale ty ze swoim tekstem wyjetym z kontestu do piet tej
            dyskusji nie dorastasz:)))) Chcialas zablysnac wnikliwa analiza mojego
            wymadrzalego listu? Poczytaj troche i rozejrzyj sie po swiecie.
            Serdecznie pozdrawiam,
            Esther
    • Gość: Mariusz Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 13:19
      A czy kobieta ma prawo do zabicia np. ojca, matki, brata czy siostry
      lub narodzonych już dzieci? Jeśli przeszkodą miałoby byc tylko to, że ich
      widać, bo są już narodzeni, wystarczy ubrac ich w worek, zawiązać i dokonać ...
      eliminacji. Czy tak? Zaprawdę logika iście nieludzka - najbezbroniejsze dziecko
      karać zabiciem go, bo źle wpływa na samopoczucie "rodziców".
      • Gość: Amal Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.gessel.com.pl 10.07.01, 15:36
        Dlaczego to właśnie panowie są tak zdecydowanymi przeciwnikami aborcji?
        Ciekawe, czy zmieniliby zdanie, gdyby mogli choć przez chwilę znaleźć się po
        drugiej stronie...
        • Gość: Blondi Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 195.205.4.* 10.07.01, 19:54
          Gość portalu: Amal napisał(a):

          &#62 Dlaczego to właśnie panowie są tak zdecydowanymi przeciwnikami aborcji?
          &#62 Ciekawe, czy zmieniliby zdanie, gdyby mogli choć przez chwilę znaleźć się po
          &#62 drugiej stronie...


          No właśnie, też tego nie rozumiem. Ja miałam taką sytuację: wpadłam i chciałam
          się wyskrobać, ale mój chłopak mi nie pozwolił. Potem urodziłam tego bachora, to
          z kolei mój chłopak nie daje kasy na jego wychowanie. Dlaczego on jest taki
          niekonsekwentny: najpierw się miesza, a potem zostawia?
          Przecież my kobiety jesteśmu fair: jak zachodzimy w niechcianą ciążę, to same
          decydujemy o skrobance. Jak chcemy urodzić, to rodzimy i nigdy nie domagamy się
          alimentów. No bo przecież, jak mój brzuch jest moją własnością i to ja decyduję
          czy urodzić czy nie, to sama odpowiadam za skutki mojej decyzji, prawda? Bo czy
          ktoś widział kiedyś pannę, która urodziła i chciała potem jakieś pieniadze od
          ojca tego dziecka. Takich nie ma, prawda?
      • Gość: Momo Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.cezex.pl 10.07.01, 15:39
        Jak miło czytać wasze psty, więc jednak są ludzie myślący podobnie jak ja. A
        już straciłam nadzieję po burzliwej dyskusji na forum "kobieta" w
        wątku "Wpadka". Zwyzywano mnie tam od świętych, bigotek, idealnych i zakazano
        zabierania głosu w tej sprawie.
        Dla mnie odniesieniem w tej sprawie jest posznowanie życia świetnie ukazane w w
        Bibli np. w Prawie Mojżeszowym. Cenię i czytam Biblię i uważam że wskazówki tam
        zawarte są ponadczasowe i aktualne do dziś, a zupełnie nie potrzebne mi sa
        ustawy antyaborcyjne ustalane przez posłów w naszym sejmie czy gdziekoplwiek
        indziej. JA PO PROSTU SAMA WIEM, CO MI WOLNO A CZEGO NIE WOLNO.
        pozdrawiam i życzę miłego dnia.
        • Gość: kobieta Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 11.07.01, 00:00
          Gość portalu: Momo napisał(a):

          a zupełnie nie potrzebne mi sa
          &#62 ustawy antyaborcyjne ustalane przez posłów w naszym sejmie czy gdziekoplwiek
          &#62 indziej. JA PO PROSTU SAMA WIEM, CO MI WOLNO A CZEGO NIE WOLNO.

          Racja. Każda kobieta (baa, człowiek) posiada własny rozum, sumienie, wie co mu
          wolno, a czego nie. Mają więc prawo wyboru. Obowiązkowe rozmowy z psychologiem i
          wykłady poprzedzające legalną aborcję, pozwoliłyby podjąć decyzją z pełną
          świadomośćią, z wiedzą co do wszelkich możliwych alternatyw.

          • Gość: j Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.nyc.adsl.bellatlantic.net 11.07.01, 07:36
            Plod czy nie plod, to czlowiek!
            Jakby te kilka komorek nie bylo czlowiekiem od samego poczatku, to nigdy by sie
            nim nie stalo. Jesli wciaz ktos twierdzi, ze to nie czlowiek, wiec podaje taka
            anegdotke. Jesli idziesz na polowanie z paroma ludzmi i widzisz, ze cos sie
            rusza w krzakach a tego nie widzisz. Oddajesz strzal bedac pewnym, ze to jakis
            zwierz a nie jeden z uczestnikow polowania? Nie! A wiec bezpieczniej jest
            zalozyc, ze to czlowiek i nie rezykowac jego zycia.
          • esther Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji 11.07.01, 09:27
            To wlasnie o to chodzi - nie o teksty o tym co jest zarodkiem a co dzieckiem,
            bo to juz samo robi z czlowieka przedmiot, i jest tylko watkiem wyrwanym z
            kontekstu i ulubionym tematem do dyskusji co po niektorych panow.
            Chodzo o prawo ktore zakazuje ale nie podaje w zamian rozwiazan. Przez ten
            wlasnie zakaz, podobnie jak wiele innych, ludzie potrzebujacy pomocy (bo w
            takiej sytuacji jest wiekszosc kobiet w niechcianej ciazy) nie maja dokad
            pojsc. Tu nie chodzi o prawo do zabijania, ale o to ze czlowiek potrzebujacy
            pomocy tej pomocy nie otrzymuje bo chore prawo robi z tego zakaz.
            W ten sposob wiekszosc aborcji przeprowadza sie w ukryciu i zadna z tych kobiet
            pomocy nie otrzymuje, chociaz wiadomo ze wieksza czesc kobiet zdcydowalaby sie
            na zatrzymanie dziecka gdyby ktos z nimi o tym porozmawial (juz wczesniej
            pisalam o systemie w Niemczech, gdzie dzieki poradnictwu przed aborcyjnemu 2/3
            kobiet decyduje sie na zatrzymanie dziecka)
            I to jest ta paranoja naszego prawa - nie to czy pozwala zabijac, dzieci,
            ojcow, czy matki, czy brac narkotyki, ale to ze ludzie ktorzy maja problem, nie
            moga sobie z nim poradzic, i nie maja sie do kogo zwrocic. Prawo zamiast
            pomagac - nakazuje i karze.
            Wkurzaja mnie dyskusje typu - zarodek to czlowiek, a moze nie, a wedlug mnie to
            dopiero po 3 miesiacach. Ciaza jest ciaza i mato do siebie ze przewaznie konczy
            sie narodzinami dziecka.

            • Gość: Ania8 Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.01, 16:31
              Ale te problemy i nieszczęścia ludzkie są właśnie skutkiem grzechu. Przecież
              nie po to Bóg dał przykazania, by nas ograniczyć,
              Pozbawić przyjemności, lecz po to, żeby właśnie nie było tych nieszczęść
              ludzkich, bo one są właśnie wynikiem , skutkiem grzechu, który też jest
              skutkiem innego, a ten jeszcze innego grzechu. W tym jest problem, że my nie
              widzimy w przykazaniach zła, dlatego grzeszymy. A skutki? One nie są takie
              krótkie i bezbolesne. To właśnie one doprowadzają ludzi do popełniania
              większych grzechów, a skutki tych większych grzechów doprowadzają do
              nieszczęścia i tragedii. I to, że kobieta zabija nienarodzone dziecko nie jest
              wynikiem tego, że nie stosuje środków antyk., lecz tego, że zagmatwała się już
              tak w skutkach coraz to większych grzechów, że musi iść dalej – myśląc, że
              następny jej wyczyn da ulgę. Daje? Wątpię. A potem to już jest taka
              nieszczęśliwa, bierze jakieś psychotropy, pije alkohol, skutek? Depresja. Więc
              załamuje się, bierze prochy, skutek? Samobójstwo. I to wszystko właśnie przez
              nie przestrzeganie przykazań, a w przypadku niekatolika – jest to skutek nie
              przestrzegania przepisów prawnych. I nie może państwo udzielać pomocy tym, co
              mają kłopoty, bo po I – sami się w nie pakują (bo nie wierzą w tragiczne skutki
              nie przestrzegania choćby najmniejszego przykazania lub przepisu, a po II nie
              będzie takim osobom pomagał, bo to byłoby sprzecznością – skoro skutki
              złamania jakiegoś przepisu (przykazania) – np. depresja- dałoby się naprawić
              innym przepisem (przykazaniem) – środki antykonc. by nie doprowadzić kobiety do
              aborcji, to znaczyłoy, że ten grzech- który powoduje depresję- nie jest
              grzechem, ponieważ da się go naprawić, i przepisy zabraniające tego grzechu
              (np. doprowadzającego do depresji ) byłyby bez sensu. Więc prawo nie może
              przeczyć samo sobie!
              W tym problem, że ludzie nie wierzą Bogu, że ma rację ostrzegając nas przed
              skutkami grzechu, a jak już ludzie się w nie wplączą to spadają coraz niżej i
              tym trudniej jest im uwierzyć, że następny krok będzie jeszcze gorszy.

              Odpowiesz mi na wątku "Czy środki antykoncepcyjne szkodzą?"
              • esther Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji 17.07.01, 09:37
                Gość portalu: Ania8 napisał(a):

                &#62 Ale te problemy i nieszczęścia ludzkie są właśnie skutkiem grzechu. Przecież
                &#62 nie po to Bóg dał przykazania, by nas ograniczyć,
                &#62 Pozbawić przyjemności, lecz po to, żeby właśnie nie było tych nieszczęść
                &#62 ludzkich, bo one są właśnie wynikiem , skutkiem grzechu, który też jest
                &#62 skutkiem innego, a ten jeszcze innego grzechu. W tym jest problem, że my nie
                &#62 widzimy w przykazaniach zła, dlatego grzeszymy.

                Ale gdzie w przykazaniach jest zlo? Przykazania pewnych rzeczy zakazuja, pewne
                nakazuja ale po to mamy wolna wole i przykazanie aby "szukac" abysmy mogli
                podejmowac wlasne decyzje, ktore juz z samego braku perfekcyjnosci u czlowieka
                nie moga byc 100% DOBRE. Bog nie powiedzial ze czlowiek ma byc dobry i idealny,
                Bog dal nam przykazania, rozum i kazal szukac.

                A skutki? One nie są takie
                &#62 krótkie i bezbolesne. To właśnie one doprowadzają ludzi do popełniania
                &#62 większych grzechów, a skutki tych większych grzechów doprowadzają do
                &#62 nieszczęścia i tragedii. I to, że kobieta zabija nienarodzone dziecko nie jest
                &#62 wynikiem tego, że nie stosuje środków antyk., lecz tego, że zagmatwała się już
                &#62 tak w skutkach coraz to większych grzechów, że musi iść dalej – myśląc, ż
                &#62 e
                &#62 następny jej wyczyn da ulgę.

                Tego rozumowania nie pojmuje dlaczego dla ciebie wszystko wynika z grzechu? Czy
                milosc, czy seks jest grzechem? W takm razie jakim cudem Piesn nad Piesniami
                znalazla sie w Pismie Swietym?
                Czlowiek jako istota slaba nie popelnia grzechow lecz bledy, na ktorych albo sie
                uczy albo nie, ale tacy jestesmy i tego nie da sie zmienic. Jedyne co mozemy
                robic to starac sie myslec i analizowac nasze postepowanie i wedle mozliwosci
                uczyc sie z tego. Kobieta ktora usuwa ciaze z reguly od poczatku nie przejmuje
                odpowiedzialnosci za swoje postepowanie, "leczac" krotkotrwale skutki, pozbywajac
                cie problemu u jego konca a nie na poczatku. Poczatkiem jest milosc fizyczna ze
                swiadomoscia jej konsekwencji i mozliwosc zabezpieczenia, obojetnie jakiego.

                Daje? Wątpię. A potem to już jest taka
                &#62 nieszczęśliwa, bierze jakieś psychotropy, pije alkohol, skutek? Depresja. Więc
                &#62
                &#62 załamuje się, bierze prochy, skutek? Samobójstwo. I to wszystko właśnie przez
                &#62 nie przestrzeganie przykazań, a w przypadku niekatolika – jest to skutek
                &#62 nie
                &#62 przestrzegania przepisów prawnych. I nie może państwo udzielać pomocy tym, co
                &#62 mają kłopoty, bo po I – sami się w nie pakują (bo nie wierzą w tragiczne
                &#62 skutki
                &#62 nie przestrzegania choćby najmniejszego przykazania lub przepisu, a po II nie
                &#62 będzie takim osobom pomagał, bo to byłoby sprzecznością – skoro skutki
                &#62 złamania jakiegoś przepisu (przykazania) – np. depresja- dałoby się napr
                &#62 awić
                &#62 innym przepisem (przykazaniem) – środki antykonc. by nie doprowadzić kobi
                &#62 ety do
                &#62 aborcji, to znaczyłoy, że ten grzech- który powoduje depresję- nie jest
                &#62 grzechem, ponieważ da się go naprawić, i przepisy zabraniające tego grzechu
                &#62 (np. doprowadzającego do depresji ) byłyby bez sensu. Więc prawo nie może
                &#62 przeczyć samo sobie!

                Prawo przeczy samo sobie.
                Mowiac ze ludzie sami w klopoty sie pakuja sugerujesz ze wiedza co robia i sa
                swiadomi wlasnych wyborow wiec nie nalezy im pomagac. Rownie dobrze mozna
                powiedziec co mnie obchodzi cudze zycie i miec w nosie aborcje i nienarodzone
                dzieci, ktorych tak bronisz.

                "to znaczyłoy, że ten grzech- który powoduje depresję- nie je
                • Gość: Ania8 Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.07.01, 02:22
                  &#62 Ale gdzie w przykazaniach jest zlo?

                  Ja nie mówię, że przykazania są złem, lecz rzeczami, które należy przestrzegać,
                  by nie spotkały nas nieszczęścia. A złe jest to, że się ich nie przestrzega.


                  &#62Przykazania pewnych rzeczy zakazuja, pewne
                  &#62 nakazuja ale po to mamy wolna wole i przykazanie aby "szukac" abysmy mogli
                  &#62 podejmowac wlasne decyzje, ktore juz z samego braku perfekcyjnosci u czlowieka
                  &#62 nie moga byc 100% DOBRE. Bog nie powiedzial ze czlowiek ma byc dobry i idealny

                  Powiedział, przecież mając na sumieniu nawet 1 grzech nie będziemy zbawieni. On
                  nawet nie mówi, czy ten grzech będzie ciężki, czy lekki. Myślisz, że człowiek,
                  który nie grzeszył w 99% wejdzie do nieba?


                  &#62 Bog dal nam przykazania, rozum i kazal szukac.

                  No tak, przykazania są wskazówkami. Fizycznie są możliwe do spełnienia, ale
                  człowiek sam bez Bożej pomocy nie jest w stanie ich przestrzegać, i nie
                  przestrzega – stąd biorą się tak olbrzymie skutki
                  grzechu.


                  &#62 A skutki? One nie są takie
                  &#62 &#62 krótkie i bezbolesne. To właśnie one doprowadzają ludzi do popełniania
                  &#62 &#62 większych grzechów, a skutki tych większych grzechów doprowadzają do
                  &#62 nieszczęścia i tragedii. I to, że kobieta zabija nienarodzone dziecko nie
                  &#62 jest wynikiem tego, że nie stosuje środków antyk., lecz tego, że zagmatwała
                  się już tak w skutkach coraz to większych grzechów, że musi iść dalej – myśl
                  &#62 ąc, że następny jej wyczyn da ulgę.
                  &#62 Tego rozumowania nie pojmuje dlaczego dla ciebie wszystko wynika z grzechu?
                  &#62Czy milosc, czy seks jest grzechem?

                  Nie, nie jest. No oczywiście – przed małżeństwem inaczej to wygląda, Ale czy w
                  małżeństwie przynosi jakieś negatywne skutki?
                  &#62W takm razie jakim cudem Piesn nad Piesniami
                  &#62 znalazla sie w Pismie Swietym?
                  &#62 Czlowiek jako istota slaba nie popelnia grzechow lecz bledy, na ktorych albo
                  &#62się uczy albo nie, ale tacy jestesmy i tego nie da sie zmienic.

                  Da się – człowiek sam tak jak mówisz – nie może tego zmienić, ale z pomocą Ducha
                  św. Może – bez Jego pomocy, to choćby niewiem jak się starał, nic z tego nie
                  wyjdzie. Tzn powinno wyjść, ale człowiek jest za słaby, by sprostać woli Bożej


                  &#62Jedyne co mozemy
                  &#62 robic to starac sie myslec i analizowac nasze postepowanie i wedle mozliwosci
                  &#62 uczyc sie z tego.

                  Tak, ale i tak jakieś błędy będzie robił, bo ich jest tak strasznie dużo, że
                  gdyby człowiek żyjąc na ziemii cały czas studiował tylko swoje błędy, to byłybu
                  to bardzo ciężkie studia, a jak wiemy nikt w dzisiej nie traci większość swojego
                  cennego czasu na rozdrapywanie błędów (jeżeli w ogóle poświęca im trochę czasu)
                  ponieważ 1) nie ma na to czasu, 2)nikt tego przecież nie lubi, 3)i nie wierzy, że
                  mogą spowodować nieszczęścia – po prostu nie zastanawia się nad tym. Człowiek
                  nie jest świadomy skutków zła, dlatego je wyrządza!


                  &#62Kobieta ktora usuwa ciaze z reguly od poczatku nie przejmuje
                  &#62 odpowiedzialnosci za swoje postepowanie, "leczac" krotkotrwale skutki, pozbywaj
                  &#62 ąc poczucie problemu u jego konca a nie na poczatku.

                  I o to właśnie chodzi - by wyczuwać błąd w zarodku jego powstania, a nie – gdy
                  ma już wszystkiego dosyć.


                  &#62Poczatkiem jest milosc fizyczna ze swiadomoscia jej konsekwencji i mozliwosc
                  &#62zabezpieczenia, obojetnie jakiego.

                  Obojętnie jakiego? A jak to zabezpieczenie zabija nowo powstały płód zaraz po
                  zapłodnieniu? To to samo, jakby zdecydowała się na
                  aborcję.
                  • Gość: Esther Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.datamonitor.com 23.07.01, 10:20
                    Witaj, Aniu,

                    Czy naprawde uwazasz ze przestrzegajac przykazania ustrzegamy sie od
                    nieszczesc? Przykazania to nie talizman a raczej pewne wytyczne, podstawowe
                    wskazowki dla czlowieka. Od nieszczesc nikogo nie uchronia.

                    Nie ma nigdzie mowy o tym ze czlowiek z grzechem na sumieniu nie bedzie
                    zbawiony - tylko prawdziwa wiara zbawi czlowieka. Na czym polega prawdziwa
                    wiara? Na calkowitym zaufaniu i ciaglym poszukiwaniu Boga. Nie na ''grzechach''
                    czy ich ilosci. Grzech jest bledem a czlowiek ma w naturze bladzic. Prawdziwa
                    wiara nie polega na zyciu wg przykazan czy siedzeniu w kosciele, tylko na
                    prawdziwym WIERZENIU. Wystarczy przestudiowac dokladnie Pismo Swiete.

                    Bog to nie policjant czy sedzia ktory ma nam pomagac w zyciu bez grzechu. Bog
                    nas kocha.

                    Malzenstwo jako slub w kosciele jest tylko symbolem, Bog blogoslawi dwoje ludzi
                    w momencie kiedy daje im milosc. Postawa kosciola co do seksu przedmalzenskiego
                    zostala wymyslona i narzucona tylko przez kosciol, podobnie jak celibat ksiezy
                    ma swoj poczatek w zapobiegnieciu "rozchodzenia" sie bogactwa kosciola.

                    "Tzn powinno wyjść, ale człowiek jest za słaby, by sprostać woli Bożej"
                    To brzmi jakby to nie sam Bog stworzyl czlowieka:)) Jak to -stworzyl specjalnie
                    slabego i karze za to ze czlowiek nie jest taki jakby Bog chcial?
                    Z naszymi "grzechami" jestesmy dokladnie tacy jakich Bog chcial nas miec.
                    Jedynie sama wiara ma znaczenie.

                    "Obojętnie jakiego? A jak to zabezpieczenie zabija nowo powstały płód zaraz po
                    zapłodnieniu? To to samo, jakby zdecydowała się na
                    aborcję"

                    wiesz, wg kosciola nawet metody naturnalne sa grzechem - tzn manipulowanie
                    plodnoscia aby swiadomie nie zajsc w ciaze.

                    Poza tabletkami wczesnoporonnymi inne srodki nie "zabijaja" nowo powstalego
                    plodu. Tabletki zwyczajnie uniemozliwiaja plemnikowi dotarcie do jajeczka - nie
                    dochodzi do zadnego zaplodnienia. Gdyby tak bylo, kobiety biorace tabletki
                    cierpialyby dolegliwosci pierwszych dni ciazy dosc czesto:))))
                    Powinnas poczytac dokladnie o tym jak normalne tabletki dzialaja - nie dochodzi
                    do zaplodnienia wiec skad mowa o aborcji??

                    "1)jest powszechnie mówione – co jest złem, i wydaje mi się, że ludzie wiedzą o
                    tym co dobre, co złe , ale jeśli nie znają skutków zła, to nie wierzą, że to
                    jest
                    złe, i dlatego próbują. I dlatego w Piśmie św. Jest cytat: „błogosławieni,
                    którzy
                    nie widzieli, a uwierzyli” do św. Tomasza
                    2) Każdy człowiek ma sumienie, które mu mówi, i człowiek tak naprawdę doskonale
                    wie, czy w to, w co się pakuje jest dobre, czy złe, ale musi posłuchać swojego
                    sumienia – to sumienie to nic innego jak głos Boga mówiący np. „nie
                    przyśpieszaj
                    prędkości do 200/h, bo się załatwisz!”


                    Ale co jest zlem a co nie jest? To co jest powszechnie uwazane? Gdzie?

                    Z drugiej strony Bog nakazuje czlowiekowi poszkiwanie i w naturze podarowal nam
                    chec do ryzyka. Przyspieszanie predkosci do 200km/h jest czescia tego. Gdyby
                    ludzie nie ryzykowali, swiat bylby znacznie bardziej zacofany.

                    "Mam na myśli Pana Boga, który za nas będzie rozwiązywał wszystkie problemy,
                    będzie w nas żył, więc nie dopuści do żadnego błędu, ponieważ On się nie myli,
                    nie grzeszy"

                    Wiesz, mam wrazenie ze ty jakos osobno rozpatrujesz to ze czlowiek jest tworem
                    Boga, a ni esiebie samego, z wymaganiami Boga co do czlowieka. Bog nie dopusci
                    do bledu? Przeciez to Bog stworzyl ten swiat z jego pokusami i bledami, i nie
                    tylko po to aby czlowiekow zycie utrudniac i go karac, ale po to aby dac mu
                    radosc (milosc, seks, ambicja). Bog sie nie myli i nie grzeszy, ale fakt ze
                    stworzyl n
                    • Gość: Ania 8 Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.07.01, 12:41

                      Witam!

                      &#62 Czy naprawde uwazasz ze przestrzegajac przykazania ustrzegamy sie od
                      &#62 nieszczesc? Przykazania to nie talizman a raczej pewne wytyczne, podstawowe
                      &#62 wskazowki dla czlowieka. Od nieszczesc nikogo nie uchronia.

                      Tak, tak uważam, dlaczego? Otóż Adam i Ewa gdy żyli w raju byli szczęśliwi dotąd,
                      dokąd nie zgrzeszyli. I to właśnie grzech sprawił, że zostali wygnani z raju,
                      spadły na nich nieszczęścia i choroby. Np. kobieta musiała odtąd rodzić dzieci
                      mężczyzna ciężko pracować, a Pan Bóg tak o sobie by ich nie strącił z raju, gdyby
                      nie z powodu grzechu.




                      &#62 Nie ma nigdzie mowy o tym ze czlowiek z grzechem na sumieniu nie bedzie
                      &#62 zbawiony - tylko prawdziwa wiara zbawi czlowieka. Na czym polega prawdziwa
                      &#62 wiara? Na calkowitym zaufaniu i ciaglym poszukiwaniu Boga. Nie na ''''grzechach''''
                      &#62
                      &#62 czy ich ilosci. Grzech jest bledem a czlowiek ma w naturze bladzic. Prawdziwa
                      &#62 wiara nie polega na zyciu wg przykazan czy siedzeniu w kosciele, tylko na
                      &#62 prawdziwym WIERZENIU. Wystarczy przestudiowac dokladnie Pismo Swiete.

                      Jest mowa np.w Marku 9,43-47 „ ... jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem
                      grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego,
                      niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła”

                      &#62 Bog to nie policjant czy sedzia ktory ma nam pomagac w zyciu bez grzechu. Bog
                      &#62 nas kocha.

                      Kocha, tzn chce nam oszczędzić nieszczęść spowodowanych przez grzech


                      &#62 Malzenstwo jako slub w kosciele jest tylko symbolem, Bog blogoslawi dwoje ludzi
                      &#62 w momencie kiedy daje im milosc. Postawa kosciola co do seksu &#62 &#62
                      &#62przedmalzenskiego
                      &#62 zostala wymyslona i narzucona tylko przez kosciol,

                      Nie tylko przez kościół, bo dużo przed przyjściem Chrystusa Bóg dał przykazania,
                      gdzie było: 6 – nie códzołóż. Kościół działa teraz, po przyjściu Chrystusa, jakby
                      Go zastępuje – i wprowadza jakieś normy – np. 5 przykazań kościelnych, ale po I)
                      dlatego, że z biegiem czasu zmienia się cywilizacja, i trzeba zformułować to co
                      jest w Piśmie św. Tak, by było to zrozumiane dla dzisiejszej cywilizacji, po II)
                      to, co Kościół teraz wymyśla, to nic ponad to, co jest w Piśmie św. Dlatego
                      należy ufać i kościołowi i Bogu

                      &#62 podobnie jak celibat ksiezy
                      &#62 ma swoj poczatek w zapobiegnieciu "rozchodzenia" sie bogactwa kosciola.

                      Dlaczego tak twierdzisz, mówisz, jakbyś była temu przeciwna. A gdyby pewna grupa
                      ludzi założyła sobie, że będzie żyła w celibacie, tylko dlatego, bo im się tak
                      podoba, przecież każdy ma prawo do tego, jak żyje. Im celibat wcale nie jest
                      narzucony, jak nie chcą, to mogą nie przychodzić do seminarium

                      &#62 "Tzn powinno wyjść, ale człowiek jest za słaby, by sprostać woli Bożej"
                      &#62 To brzmi jakby to nie sam Bog stworzyl czlowieka:)) Jak to -stworzyl specjalnie
                      &#62
                      &#62 slabego i karze za to ze czlowiek nie jest taki jakby Bog chcial?
                      &#62 Z naszymi "grzechami" jestesmy dokladnie tacy jakich Bog chcial nas miec.
                      &#62 Jedynie sama wiara ma znaczenie.

                      Bóg wcale nie chciał, byśmy grzeszyli. Bóg nas stworzył, a skłonność do zła
                      stworzył w nas szatan. I to, że grzeszymy, to nie przez Boga, lecz przez szatana.
                      Bóg wcale nie chce, byśmy podlegali naszym skłonnościom do grzechu.


                      &#62 Poza tabletkami wczesnoporonnymi inne srodki nie "zabijaja" nowo powstalego
                      &#62 plodu. Tabletki zwyczajnie uniemozliwiaja plemnikowi dotarcie do jajeczka - nie
                      &#62
                      &#62 dochodzi do zadnego zaplodnienia.
                      • esther Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji 25.07.01, 16:45
                        Gość portalu: Ania 8 napisał(a):

                        &#62
                        &#62 Witam!
                        &#62
                        &#62 &#62 Czy naprawde uwazasz ze przestrzegajac przykazania ustrzegamy sie od
                        &#62 &#62 nieszczesc? Przykazania to nie talizman a raczej pewne wytyczne, podstawow
                        &#62 e
                        &#62 &#62 wskazowki dla czlowieka. Od nieszczesc nikogo nie uchronia.
                        &#62
                        &#62 Tak, tak uważam, dlaczego? Otóż Adam i Ewa gdy żyli w raju byli szczęśliwi dotą
                        &#62 d,
                        &#62 dokąd nie zgrzeszyli. I to właśnie grzech sprawił, że zostali wygnani z raju,
                        &#62 spadły na nich nieszczęścia i choroby. Np. kobieta musiała odtąd rodzić dzieci
                        &#62 mężczyzna ciężko pracować, a Pan Bóg tak o sobie by ich nie strącił z raju, gdy
                        &#62 by
                        &#62 nie z powodu grzechu.
                        &#62

                        Co to znaczy byliby szczesliwi? Zyli bez problemow? Idealnie? Zycie polega na tym
                        ze wlasnie jest i cierpienie i problemy i radosc. Problem w tym za dla wielu, w
                        tym ma wrazenie dla ciebie, radosc kojarzy sie z grzechem i szatanem.


                        &#62 &#62 Nie ma nigdzie mowy o tym ze czlowiek z grzechem na sumieniu nie bedzie
                        &#62 &#62 zbawiony - tylko prawdziwa wiara zbawi czlowieka. Na czym polega prawdziwa
                        &#62
                        &#62 &#62 wiara? Na calkowitym zaufaniu i ciaglym poszukiwaniu Boga. Nie na ''''''''grze
                        &#62 chach''''''''
                        &#62 &#62
                        &#62 &#62 czy ich ilosci. Grzech jest bledem a czlowiek ma w naturze bladzic. Prawdz
                        &#62 iwa
                        &#62 &#62 wiara nie polega na zyciu wg przykazan czy siedzeniu w kosciele, tylko na
                        &#62 &#62 prawdziwym WIERZENIU. Wystarczy przestudiowac dokladnie Pismo Swiete.
                        &#62
                        &#62 Jest mowa np.w Marku 9,43-47 „ ... jeśli twoje oko jest dla ciebie powod
                        &#62 em
                        &#62 grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego,
                        &#62 niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła”
                        &#62
                        &#62 &#62 Bog to nie policjant czy sedzia ktory ma nam pomagac w zyciu bez grzechu.
                        &#62 Bog
                        &#62 &#62 nas kocha.
                        &#62
                        &#62 Kocha, tzn chce nam oszczędzić nieszczęść spowodowanych przez grzech


                        Oszczedzic nam bycia czlowiekiem? Oszczedzic nieszczesc - smierci kogos bliskiego?



                        &#62
                        &#62 &#62 Malzenstwo jako slub w kosciele jest tylko symbolem, Bog blogoslawi dwoje
                        &#62 ludzi
                        &#62 &#62 w momencie kiedy daje im milosc. Postawa kosciola co do seksu &#62 &#62
                        &#62 &#62przedmalzenskiego
                        &#62 &#62 zostala wymyslona i narzucona tylko przez kosciol,
                        &#62
                        &#62 Nie tylko przez kościół, bo dużo przed przyjściem Chrystusa Bóg dał przykazania
                        &#62 ,
                        &#62 gdzie było: 6 – nie códzołóż. Kościół działa teraz, po przyjściu Chrystus
                        &#62 a, jakby
                        &#62 Go zastępuje – i wprowadza jakieś normy – np. 5 przykazań kościelny
                        &#62 ch, ale po I)
                        &#62 dlatego, że z biegiem czasu zmienia się cywilizacja, i trzeba zformułować to co
                        &#62
                        &#62 jest w Piśmie św. Tak, by było to zrozumiane dla dzisiejszej cywilizacji, po II
                        &#62 )
                        &#62 to, co Kościół teraz wymyśla, to nic ponad to, co jest w Piśmie św. Dlatego
                        &#62 należy ufać i kościołowi i Bogu

                        Milosc przed slubem nie jest ''cudzolsotwem''. Cudzolostwo to zdrada
                        partnera.Milosc jest tylko miloscia i nie ma w niej miejsca na zaden grzech.



                        &#62 &#62 podobnie jak celibat ksiezy
                        &#62 &#62 ma swoj poczatek w zapobiegnieciu "rozchodzenia" sie bogactwa kosciola.
                        &#62
                        &#62 Dlaczego tak twierdzisz, mówisz, jakbyś była temu p
                        • Gość: Ania 8 Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.07.01, 09:16
                          &#62&#62&#62 Co to znaczy byliby szczesliwi? Zyli bez problemow? Idealnie?
                          Z problemami, tyle, że jak je powierzymy w porannej modlitwie Bogu, to On
                          sprawi, że szybciej one się nam rozwiążą. Musimy tylko chcieć, tylko zacząć je
                          rozwiązywać, On po prostu stworzy możliwość rozwiązania problemów, otwiera
                          ludziom oczy, tak, że z zupełnie innej strony do tych codziennych spraw
                          podejdą. Owszem, musimy robić, to co robimy, ale to przyjdzie nam z niezmierną
                          łatwością i szybkością.

                          &#62&#62&#62Zycie polega na tym ze wlasnie jest i cierpienie i problemy i radosc.
                          &#62&#62&#62&#62Problem w tym za dla wielu, w tym ma wrazenie dla ciebie, radosc kojarzy
                          &#62&#62&#62&#62sie z grzechem i szatanem.

                          Życie polega na tym, że człowiek w życiu czyni dobrze i czyni źle. Tylko z
                          tego, co czyni dobrze czerpie radość. A z tego, co czyni źle – nie czerpie
                          radości. Jeśli łamie przykazania, bo myśli, że to przyniesie mu szczęście, to
                          się myli. Z łamania przykazań radość może być tylko pozorna (jak już mówiłam –
                          szatan musi nas czymś zachęcić do grzechu – właśnie tą pozorną radością, bo
                          prawdziwej nie posiada – więc nie może dać prawdziwej, Bożej miłości)

                          &#62 Kocha, tzn chce nam oszczędzić nieszczęść spowodowanych przez grzech
                          &#62&#62&#62Oszczedzic nam bycia czlowiekiem?

                          Tak, bo jeżeli pozwolimy Mu, żeby On zadziałał w naszym życiu, (a nie,
                          żebyśmy my rządzili swoim życiem) to nie będziemy sami – zawsze w dwójkę to
                          lepiej...

                          &#62&#62&#62Oszczedzic nieszczesc - smierci kogos bliskiego?

                          No właśnie – większość ludzi oskarża Boga o nieszczęścia, które na niego
                          spadają, o to, że ktoś umrze, czy złamie nogę. Ale to nie Jego wina:
                          1) Są nieszczęścia będące skutkiem grzechu,( więc wina szatana) ponieważ
                          człowiek nie wierzy, że jeśli Bóg pokieruje jego losem, to będzie lepiej
                          2) ale jest też tak,że ktoś codziennie rano modli się i powierza Bogu swój
                          los i też czasem zachoruje, albo zginie w wypadku. Otóż w takim wypadku Pan Bóg
                          szczególnie troszczy się o to, by ten człowiek wszedł do nieba, a więc by żył
                          bez grzechu. I ponieważ wie, że np. za miesiąc spotka kolegów, którzy go
                          namówią do brania w żyły – to Bóg wie, że ten gość będzie straszecznie
                          grzeszył, i chcąc uniknąć tego np. dopuści do wypadku – bo wie, że to jest
                          najlepszy czas, wktórym ten czowiek ma jeszcze szansę odcierpienia swoich win w
                          czyśćcu. Albo np. małżeństwo się rozwodzi, i jeśli to małżeństwo codziennie się
                          modli, by ich życie było w rękach Boga to On widząc, że małżonkowie chcą złamać
                          przysięgę małżeńską wie, że nigdy nie będą zbawieni,( ponieważ nie da się już
                          tego grzechu naprawić, bo z takim grzechem na pewno zbawionym się nie będzie)
                          więc dopuszcza np. chorobę ich dziecka, bo wie, że to ich później połączy. Po
                          prostu robi wszystko, by człowiek był zbawiony. Co innego, gdyby Ci małżonkowie
                          nie modlili się codziennie rano o szczęśliwy, dzień (tzn. punkt 1))– wtedy z
                          mniejszą predyspozycją podchodziłby do tego małżeństwa – pomyślałby sobie –
                          skoro oni nie chcą, bym ingerował w ich życie, to tak ich kocham, że nie będę
                          wtrącał się w ich sprawy – skoro wybierają rozwód – niech się rozwodzą, ale
                          niech potem nie liczą, że będą zbawieni. – i nie da tej choroby dziecka. Ale
                          czy to jest lepsze? Czy cokolwiek na ziemii może być lepsze od zbawienia, od
                          którego przecież zależy cała wieczność, a nie tylko parę chwil spędzonych na
                          ziemii?

                          &#62&#62&#62&#62Milosc przed slubem nie
                    • Gość: Ania 8 Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.07.01, 12:54
                      Esther, oto ciąg dalszy mojego listu:
                      (dokończenie)

                      ...więcej ponad to, co jest w Piśmie świętym, Kościół by wtedy musiał tworzyć
                      jakąś sektę, nową wiarę. To wszystko, co mówi, mówi w oparciu o Pismo święte, i
                      to, co z niego wynika.

                      &#62 Ludzie robia z Boga sedziego i kata, dla mnie Bog jest przynajmniej tak
                      &#62 kochajacy i dobry jak moj wlasny (a jesli jest nieskonczenie dobry to znaczy ze
                      &#62
                      &#62 jest iles razy bardziej kochajacy niz moj wlasny ojciec) i jako taki akceptuje
                      &#62 moje bledy i wybacza mi. I pozwala mi rozmawiac ze soba bez posrednictwa
                      &#62 ksiedza.

                      No ale, to nie kościół (chociaż nawet gdyby) stworzył kapłaństwo i spowiedź św.
                      Lecz Chrystus tuż przed ukrzyżowaniem w wielki czwartek. Samo rozmawianie bez
                      pośrednictwa spowiedzi nie umożliwia człowiekowi odejścia od grzechu,
                      Poprzez spowiedź św. Bóg daje szczególną łakę (uświęcającą) odejścia od grzechów,
                      które się popełniło, dzięki niej trudniej szatanowi do nas dotrzeć



                      &#62 I jest ponad takimi rzeczami jak tabletki antykoncepcyjne czy
                      &#62 uczeszczanie do kosciola (Bog to nie ksiegowy).

                      No tak, ale człowiek, nie chodzący do kościoa musi sam martwić się o swoje
                      sprawy, sam podejmwać decyzje, ktre są niestety bardzo trudne, sam zabiegać o
                      pracę, o wszystko, co mu jest potrzebne, ja dziękuję za takie życie – nic, tylko
                      problemy i zmartwienia. A tak, jeśli przyjmuję Jezusa w niedzielę w Kościele – to
                      po coś go przyjmuję – nie od tak sobie – bo kościół każe, lecz po to, by On żył
                      we mnie, i zajmował się moimi ciężkimi sprawami, moją pracą, tylko wystarczy Go
                      przyjąć do swojego serca i powierzyć Mu nasze życie . On sam bez naszego „tak”
                      nie przyjdzie, i nie będzie kierował naszym życiem, bo daje nam wolność.
                      Przekazuje nam w komunii św. Siebie, tzn. swoją miłość, byśmy mogli z tą jego
                      miłością pracować, i dawać dobro innym ludziom.
                      Nasze dobro, które czynimy sami, nie za pośrednictwem Boga jest bardzo małe, jest
                      prawie niczym (gdyż gdy nie ma w nas Boga, cały czas musimy się zajmować własnymi
                      sprawami i problemami) w porównaniu do dobra, które wyświadczymy innym za
                      pośrednictwem Jezusa przyjętego w komunii św.


                      &#62O wiele bardziej ponad, niz nam
                      &#62 malym ludziom sie wydaje. My krazymy w kolko i wrecz ponizamy istote Boga
                      &#62 przypisujac mu taka role.

                      Gdyby Bóg chciał, żebyśmy tak krążyli w kółko, to poco by mówił o przykazaniach?
                      Po co Pismo św? Czy chce żebyśmy byli mu nieposłuszni? A czy Matka mówiąc
                      dziecku, żeby posprzątało swój pokój jednocześnie chce, by to dziecko go nie
                      posprzątało?
                      Skoro chce zostawić mu wolny wybór, to po co mu nakazuje?


                      &#62 Nie zdajemy sobie sprawy jak dobrze Bog nas zna i jak
                      &#62 bardzo Bog nas kocha - dla mnie swiat wyraza sie bardziej jako "God''''s
                      &#62 playground" - "Bozy plac zabaw", w pozytywnym znaczeniu, ale ukazujacy ze
                      &#62 jestesmy jego tworem i on kieruje naszymi losami.

                      Bóg nie pokieruje naszym losem, jeśli Go o to nie poprosimy. Za bardzo nas kocha,
                      by wtrącać się w nasze sprawy (choć bardzo tego chce!)


                      Pozdrowienia.
                      • esther Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji 25.07.01, 16:58
                        Witaj, Aniu,

                        &#62 Esther, oto ciąg dalszy mojego listu:
                        &#62 (dokończenie)
                        &#62
                        &#62 ...więcej ponad to, co jest w Piśmie świętym, Kościół by wtedy musiał tworzyć
                        &#62 jakąś sektę, nową wiarę. To wszystko, co mówi, mówi w oparciu o Pismo święte, i
                        &#62
                        &#62 to, co z niego wynika.
                        &#62
                        &#62 &#62 Ludzie robia z Boga sedziego i kata, dla mnie Bog jest przynajmniej tak
                        &#62 &#62 kochajacy i dobry jak moj wlasny (a jesli jest nieskonczenie dobry to znac
                        &#62 zy ze
                        &#62 &#62
                        &#62 &#62 jest iles razy bardziej kochajacy niz moj wlasny ojciec) i jako taki akcep
                        &#62 tuje
                        &#62 &#62 moje bledy i wybacza mi. I pozwala mi rozmawiac ze soba bez posrednictwa
                        &#62 &#62 ksiedza.
                        &#62
                        &#62 No ale, to nie kościół (chociaż nawet gdyby) stworzył kapłaństwo i spowiedź św.
                        &#62
                        &#62 Lecz Chrystus tuż przed ukrzyżowaniem w wielki czwartek. Samo rozmawianie bez
                        &#62 pośrednictwa spowiedzi nie umożliwia człowiekowi odejścia od grzechu,
                        &#62 Poprzez spowiedź św. Bóg daje szczególną łakę (uświęcającą) odejścia od grzechó
                        &#62 w,
                        &#62 które się popełniło, dzięki niej trudniej szatanowi do nas dotrzeć
                        &#62

                        Ale co nam konkretnie daje? Ksiadz jest tylko czlowiekiem i poza tym ze ma role
                        nauczac nas, nie posiada zadnych szczegolnych przywilei ani blogoslawienstw.
                        Tylko Jezus mogl blogoslawic i wybaczac, a nie apostolowie. Oni nie mieli go
                        kopiowac, ale kontynuowac prace duszpasterska. A nie wybaczac grzechy w imieniu
                        Boga bo to mogl tylko robic na ziemi Jezus.

                        &#62
                        &#62
                        &#62 &#62 I jest ponad takimi rzeczami jak tabletki antykoncepcyjne czy
                        &#62 &#62 uczeszczanie do kosciola (Bog to nie ksiegowy).
                        &#62
                        &#62 No tak, ale człowiek, nie chodzący do kościoa musi sam martwić się o swoje
                        &#62 sprawy, sam podejmwać decyzje, ktre są niestety bardzo trudne, sam zabiegać o
                        &#62 pracę, o wszystko, co mu jest potrzebne, ja dziękuję za takie życie – nic
                        &#62 , tylko
                        &#62 problemy i zmartwienia. A tak, jeśli przyjmuję Jezusa w niedzielę w Kościele &#
                        &#62 8211; to
                        &#62 po coś go przyjmuję – nie od tak sobie – bo kościół każe, lecz po t
                        &#62 o, by On żył
                        &#62 we mnie, i zajmował się moimi ciężkimi sprawami, moją pracą, tylko wystarczy Go
                        &#62
                        &#62 przyjąć do swojego serca i powierzyć Mu nasze życie . On sam bez naszego „
                        &#62 ;tak”
                        &#62 nie przyjdzie, i nie będzie kierował naszym życiem, bo daje nam wolność.
                        &#62 Przekazuje nam w komunii św. Siebie, tzn. swoją miłość, byśmy mogli z tą jego
                        &#62 miłością pracować, i dawać dobro innym ludziom.
                        &#62 Nasze dobro, które czynimy sami, nie za pośrednictwem Boga jest bardzo małe, je
                        &#62 st
                        &#62 prawie niczym (gdyż gdy nie ma w nas Boga, cały czas musimy się zajmować własny
                        &#62 mi
                        &#62 sprawami i problemami) w porównaniu do dobra, które wyświadczymy innym za
                        &#62 pośrednictwem Jezusa przyjętego w komunii św.
                        &#62

                        To samo, komunia jest symbolem i sama ja przyjmuje ale Bog jest przy mnie zawsze.
                        Bez wzgledu na to czy przyjmuje komunie czy nie."Rozłup drewno; Ja tam jestem.
                        Podnieś kamień, a znajdziesz mnie tam" - mimo iz kosciol neguje te teksty, one
                        maja duzo prawdy..


                        &#62 &#62O wiele bardziej ponad, niz nam
                        &#62 &#62 malym ludziom sie wydaje. My krazymy w kolko i wrecz ponizamy istote Boga
                        &#62 &#62 przypisujac mu taka role.
                        &#62
                        &#62 Gdyby Bóg chciał, żebyśmy tak krążyli w kółko, to poco by mówił o przykazaniach
                        &#62 ?
                        &#62 Po co Pismo św? Czy
                        • Gość: Ania 8 Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.01, 13:33
                          09:16:52 odpowiedz na list odpowiedz cytując

                          &#62&#62&#62 Co to znaczy byliby szczesliwi? Zyli bez problemow? Idealnie?

                          Z problemami, tyle, że jak je powierzymy w porannej modlitwie Bogu, to On
                          sprawi, że szybciej one się nam rozwiążą. Musimy tylko chcieć, tylko zacząć je
                          rozwiązywać, On po prostu stworzy możliwość rozwiązania problemów, otwiera
                          ludziom oczy, tak, że z zupełnie innej strony do tych codziennych spraw
                          podejdą. Owszem, musimy robić, to co robimy, ale to przyjdzie nam z niezmierną
                          łatwością i szybkością.

                          &#62&#62&#62Zycie polega na tym ze wlasnie jest i cierpienie i problemy i radosc.
                          &#62&#62&#62&#62Problem w tym za dla wielu, w tym ma wrazenie dla ciebie, radosc kojarzy
                          &#62&#62&#62&#62sie z grzechem i szatanem.

                          Życie polega na tym, że człowiek w życiu czyni dobrze i czyni źle. Tylko z
                          tego, co czyni dobrze czerpie radość. A z tego, co czyni źle – nie czerpie
                          radości. Jeśli łamie przykazania, bo myśli, że to przyniesie mu szczęście, to
                          się myli. Z łamania przykazań radość może być tylko pozorna (jak już mówiłam –
                          szatan musi nas czymś zachęcić do grzechu – właśnie tą pozorną radością, bo
                          prawdziwej nie posiada – więc nie może dać prawdziwej, Bożej miłości)

                          &#62 Kocha, tzn chce nam oszczędzić nieszczęść spowodowanych przez grzech
                          &#62&#62&#62Oszczedzic nam bycia czlowiekiem?

                          Tak, bo jeżeli pozwolimy Mu, żeby On zadziałał w naszym życiu, (a nie,
                          żebyśmy my rządzili swoim życiem) to nie będziemy sami – zawsze w dwójkę to
                          lepiej...

                          &#62&#62&#62Oszczedzic nieszczesc - smierci kogos bliskiego?

                          No właśnie – większość ludzi oskarża Boga o nieszczęścia, które na niego
                          spadają, o to, że ktoś umrze, czy złamie nogę. Ale to nie Jego wina:
                          1) Są nieszczęścia będące skutkiem grzechu,( więc wina szatana) ponieważ
                          człowiek nie wierzy, że jeśli Bóg pokieruje jego losem, to będzie
                          lepiej
                          2) ale jest też tak,że ktoś codziennie rano modli się i powierza Bogu
                          swój los i też czasem zachoruje, albo zginie w wypadku. Otóż w takim wypadku
                          Pan Bóg szczególnie troszczy się o to, by ten człowiek wszedł do nieba, a więc
                          by żył bez grzechu. I ponieważ wie, że np. za miesiąc spotka kolegów, którzy go
                          namówią do brania w żyły – to Bóg wie, że ten gość będzie straszecznie
                          grzeszył, i chcąc uniknąć tego np. dopuści do wypadku – bo wie, że to jest
                          najlepszy czas, wktórym ten czowiek ma jeszcze szansę odcierpienia swoich win w
                          czyśćcu. Albo np. małżeństwo się rozwodzi, i jeśli to małżeństwo codziennie się
                          modli, by ich życie było w rękach Boga to On widząc, że małżonkowie chcą złamać
                          przysięgę małżeńską wie, że nigdy nie będą zbawieni,( ponieważ nie da się już
                          tego grzechu naprawić, bo z takim grzechem na pewno zbawionym się nie będzie)
                          więc dopuszcza np. chorobę ich dziecka, bo wie, że to ich później połączy. Po
                          prostu robi wszystko, by człowiek był zbawiony. Co innego, gdyby Ci małżonkowie
                          nie modlili się codziennie rano o szczęśliwy, dzień (tzn. punkt 1))– wtedy z
                          mniejszą predyspozycją podchodziłby do tego małżeństwa – pomyślałby sobie –
                          skoro oni nie chcą, bym ingerował w ich życie, to tak ich kocham, że nie będę
                          wtrącał się w ich sprawy – skoro wybierają rozwód – niech się rozwodzą, ale
                          niech potem nie liczą, że będą zbawieni. – i nie da tej choroby dziecka. Ale
                          czy
                        • Gość: Ania 8 Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.01, 13:47
                          Witam ponownie, oto ciąg dalszy:

                          Oczywiście, że niemożliwe. Ale jak już pisałam, uczyć musielibyśmy się całe
                          wieki ponieważ jesteśmy mniej inteligentni od szatana, który nam to zło
                          podsyca.
                          Ale znów zacytuję: „zło dobrem zwyciężaj” więc tylko za pomocą dobra a więc
                          Boga da się zwalczyć błędy.

                          A propo wczesnoporonnych - zabijają człowieka, a więc stwarzają nieszczęście
                          dziecku, apropo antykoncepcyjnych - zabijają człowieka, który jeszcze nie
                          powstał, więc też mu się dzieje krzywda. Apropo alkolizmu księży jak widzisz są
                          ludzie, którzy są gotowi się poświęcić - stają na głowach, żeby nam zapewnić
                          niebo, a my go nie chcemu wybierając nasze słabości. I co za to mają? Nic,
                          oprócz potężnej odpowiedzialności przed Bogiem za nas.

                          &#62&#62&#62W takm razie jakim cudem Piesn nad Piesniami
                          &#62&#62&#62znalazla sie w Pismie Swietym?
                          &#62&#62&#62Czlowiek jako istota slaba nie popelnia grzechow lecz bledy, na ktorych albo
                          &#62&#62&#62sie uczy albo nie, ale
                          &#62&#62&#62tacy jestesmy i tego nie da sie zmienic.

                          Pytałaś o Pieśń nad pieśniami - znajduje się ona w starym testamencie, a
                          ponieważ my żyjemy po przyjściu Chrystusa – obowiązuje nas Nowy testament –
                          jest w nim nieco zmienione prawo. W starym testamencie obowiązywało 10
                          przykazań, w nowym 2 przykazania miłości. A ponieważ tak naprawdę te
                          przykazania miłości zawierają się w 10 przykazaniach ( stworzył je ten sam Bóg)
                          to na nich Kościół się opiera. I ponieważ człowiek ze starego testamentu miał
                          na sumieniu grzech pierworodny nie mógł przyjąć miłości Bożej do siebie, by tą
                          Bożą miłością żyć i obdarowywać nią innych. Dlatego tamci ludzie byli skazani
                          na piekło. Dlatego prorokowie tak wyczekiwali przyjścia Chrystusa , który
                          zabierze z nich te grzechy – by miłość Boża mogła wejść do ich dusz. Miłość
                          Boża nie może wejść do serca człowieka, który ma na sumieniu grzechy, i dlatego
                          jesteśmy w lepszej sytuacji od ludzi ze starego testamentu, bo mamy księży, w
                          których jest Chrystus i zmazuje nam nasze brudy – autentycznie je zapomina .

                          &#62 Nie ma nigdzie mowy o tym ze czlowiek z grzechem na sumieniu nie bedzie
                          &#62 zbawiony - tylko prawdziwa wiara zbawi czlowieka. Na czym polega prawdziwa
                          &#62 wiara? Na calkowitym zaufaniu i ciaglym poszukiwaniu Boga. Nie
                          &#62na ''''grzechach''''
                          &#62 czy ich ilosci. Grzech jest bledem a czlowiek ma w naturze bladzic. Prawdziwa
                          &#62 wiara nie polega na zyciu wg przykazan czy siedzeniu w kosciele, tylko na
                          &#62 prawdziwym WIERZENIU. Wystarczy przestudiowac dokladnie Pismo Swiete

                          Wiara nie polega tylko na wierze. Mówisz – wystarczy przestudiować dobrze Pismo
                          św. – ok.
                          . „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
                          a miłości bym nie miał,
                          stałbym się jak miedź brzęcząca,
                          albo cymbał brzmiący.
                          Gdybym też miał dar prorokowania,
                          I znał wszystkie tajemnice,
                          I posiadał wszelką możliwą wiedzę,
                          I WSZELKĄ MOŻLIWĄ WIARĘ, TAK, IŻBYM GÓRY PRZENOSIŁł,
                          A MIŁOŚCI BYM NIE MIAŁ,
                          BYŁBYM NICZYM.
                          I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
                          A ciało wystawił na spalenie,
                          Lecz miłości bym nie miał
                          Nic bym nie zyskał.............
                          ...........................................
                          TAK WIĘC TRWAJĄ: WIARA, NADZIEJA I MIŁOŚĆ –
                          TE TRZY:
                          Z NICH ZAŚ NAJWIĘKSZA JEST MIŁOŚĆ.
                          1Kor 13,1-13

                          Sprawa wydaje się prosta: ...”.gdybymposiadaą wszelką możliwą wiarę, taką iżbym
                          góry przenosił – byłbym niczym.” - bo szatan też ma taką wiarę, i
    • Gość: Gabi Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.01, 09:39
      Piszac o trudnych sytuacjach mialam wlasnie na mysli gwalty w tym gwalty
      malzenskie i oczywiscie sytuacje,gdy ciaza zagraza zdrowiu i zyciu kobiety badz
      gdy dziecko ma sie urodzic nieuleczalnie chore - w tych wypadkach moim zdaniem
      kobieta zdecydowanie powinna miec prawo do aborcji!!! A piszac,ze aborcja ma
      byc rzadka chodzi mi o to, ze skoro jest legalna w kilku przypadkach, to i tak
      bedzie miala miejsce,ale poprzez edukacje seksualna i latwo dostepna
      antykoncepcje moznaby sprawic,ze bedzie tych aborcji mniej;a bezpieczna?
      Wszyscy wiedza,ze aborcja istnieje w podziemiu aborcyjnym i wtedy wykonywana
      jest w roznych warunkach (czasem bardzo zlych) a to dlatego ze mimo ustawy,
      wielu lekarzy nie chce jej dokonywac i kobiety musza decydowac sie na podziemie.
      • Gość: Ewa Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 192.168.19.* / *.biskupin.wroc.pl 11.07.01, 17:18
        Gość portalu: Gabi napisał(a):

        &#62 Piszac o trudnych sytuacjach mialam wlasnie na mysli gwalty w tym gwalty
        &#62 malzenskie i oczywiscie sytuacje,gdy ciaza zagraza zdrowiu i zyciu kobiety badz
        &#62
        &#62 gdy dziecko ma sie urodzic nieuleczalnie chore - w tych wypadkach moim zdaniem
        &#62 kobieta zdecydowanie powinna miec prawo do aborcji!!!


        Gdybyś bardziej "wgłębiła się" w temat, wiedziałabyś, że akurat w tych
        przypadkach aborcja jest w Polsce dozwolona...



        • Gość: Gabi Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.01, 09:24
          Gość portalu: Ewa napisał(a):

          &#62 Gość portalu: Gabi napisał(a):
          &#62
          &#62 &#62 Piszac o trudnych sytuacjach mialam wlasnie na mysli gwalty w tym gwalty
          &#62 &#62 malzenskie i oczywiscie sytuacje,gdy ciaza zagraza zdrowiu i zyciu kobiety
          &#62 badz
          &#62 &#62
          &#62 &#62 gdy dziecko ma sie urodzic nieuleczalnie chore - w tych wypadkach moim zda
          &#62 niem
          &#62 &#62 kobieta zdecydowanie powinna miec prawo do aborcji!!!
          &#62
          &#62
          &#62 Gdybyś bardziej "wgłębiła się" w temat, wiedziałabyś, że akurat w tych
          &#62 przypadkach aborcja jest w Polsce dozwolona...
          &#62
          &#62 wiem,ze jest dozwolona,chyba nie czytalas wszystkich moich wypowiedzi,ale mimo
          tego bardzo trudno jest kobiecie nawet gdy aborcja jej brzydko mowiac
          przysluguje,znalezc szpital i lekarza,ktory by zabiegu dokonal.Zazwyczaj lekarze
          stwarzaja problemy,zadaja wielu dokumentow i odsylaja ze szpitala do szpitala.I
          to nalezy zmienic.
          &#62
          &#62

          • Gość: Ewa Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 192.168.19.* / *.biskupin.wroc.pl 12.07.01, 17:05


            &#62 &#62 Piszac o trudnych sytuacjach mialam wlasnie na mysli gwalty w tym gwa
            &#62 lty
            &#62 &#62 &#62 malzenskie i oczywiscie sytuacje,gdy ciaza zagraza zdrowiu i zyciu ko
            &#62 biety
            &#62 &#62 badz
            &#62 &#62 &#62
            &#62 &#62 &#62 gdy dziecko ma sie urodzic nieuleczalnie chore - w tych wypadkach moi
            &#62 m zda
            &#62 &#62 niem
            &#62 &#62 &#62 kobieta zdecydowanie powinna miec prawo do aborcji!!!

            No i to prawo przecież ma!


            &#62 &#62 &#62 wiem,ze jest dozwolona,chyba nie czytalas wszystkich moich wypowiedzi,ale
            &#62 mimo
            &#62 tego bardzo trudno jest kobiecie nawet gdy aborcja jej brzydko mowiac
            &#62 przysluguje,znalezc szpital i lekarza,ktory by zabiegu dokonal.Zazwyczaj lekarz
            &#62 e
            &#62 stwarzaja problemy,zadaja wielu dokumentow i odsylaja ze szpitala do szpitala.I
            &#62
            &#62 to nalezy zmienic.
            &#62 &#62

            Chyba trudno się dziwić, że żądają wielu dokumentów, skoro prawnie aborcja jest
            dozwolona w kilku przypadkach. A co konkretnie należy zmienić? Zmusić lekarza do
            wykonania tego, co kłóci się z jego światopoglądem na przykład? Nie wszyscy
            ginekolodzy robią skrobanki, nawet nie "większość", jak niektórzy sądzą. Mój mąż,
            (ginekolog), jak i wielu jego kolegów nigdy nie "usunie" żywego, rozwijającego
            się dziecka.

            • Gość: Ewa Do blondi IP: 192.168.19.* / *.biskupin.wroc.pl 13.07.01, 19:18
              Właśnie wpadł mi w oko post Blondi (czyżby pseudo adekwatne do osoby?)Nie wiem,
              czy list nie był przypadkiem prowokacją w celu rozgrzania dyskusji, jeśli nie,
              to szczerze współczuję autorce. Ale wcale nie trudnej sytuacji życiowej - to
              akurat zafundowała sobie na własne życzenie. Współczuję bezgranicznej
              bezmyślności i beztroski. Konsekwencje będą jak widać długofalowe, może będzie
              czas, by dojrzeć nie tylko do macierzyństwa, lecz życia w ogóle. Moja droga,
              tak się składa, że aby coś zrobić należy wcześniej pomyśleć, także o
              konsekwencjach. Dotyczy to też współżycia, nie wierzę, że nie wiedziałaś, skąd
              się biorą dzieci. A mężczyznę, z którym się to "robi" wypadałoby wcześniej może
              poznać? Wyskrobać to można sobie brud z uszu, a nie dziecko.
      • Gość: Zuza Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.01, 13:53
        A jakby Twoja matka miała niezły wypadek, to też byś ją zabiła, tylko dlatego,
        że teraz na Ciebie spadną obowięzki opiekowania się nią?
    • Gość: Kry66 Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.chello.pl 14.07.01, 11:38
      Oczywiscie, ze ma. Kiedys (nie pamietam w ktorym roku) francuzki rzad mial
      glupi pomysl zeby zabronic aborcji. Francuzki wyszly na ulice z
      transparentami "moj brzuch jest moja wlasnoscia". Bylo ich tysiace. Polki chyba
      tego nie potrafia. Przykro.
      • Gość: Ewa Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 192.168.19.* / *.biskupin.wroc.pl 14.07.01, 16:08
        Gość portalu: Kry66 napisał(a):

        &#62 Oczywiscie, ze ma. Kiedys (nie pamietam w ktorym roku) francuzki rzad mial
        &#62 glupi pomysl zeby zabronic aborcji. Francuzki wyszly na ulice z
        &#62 transparentami "moj brzuch jest moja wlasnoscia". Bylo ich tysiace. Polki chyba
        &#62
        &#62 tego nie potrafia. Przykro.

        Oczywiście, mój brzuch jest moją własnością, moje są jelita, żołądek, wątroba,
        trzustka, itd. Tylko, że w tym "brzuchu" (a dokładnie w macicy) rozwija się
        zupełnie odrębny organizm - ma ręce, nogi, serce, mózg i wszystko to, co ma każdy
        człowiek. Więc skoro "to" też jest "własnością kobiety", proponuję unicestwiać po
        urodzeniu, przynajmniej zmniejszy się liczba powikłań pozabiegowych (wcale nie
        małych). A zwolennikom aborcji polecam wizytę wraz z ciężarną kobietą w gabinecie
        USG i obejrzenie najpiękniejszego filmu świata. Założę się, że nikt z was -
        entuzjastów - nie widział, jak kilkutygodniowy szkrab ssie kciuka...
        • Gość: Ojciec Re: Cieszę się i dziękuję Ci Ewo !!! IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.01, 23:22
          Świat nie jest całkiem zły, jeśli jeszcze są Kobiety, które bardziej kochają
          Życie niż siebie. Nie tylko po zajściu w ciążę...
        • Gość: Blondi Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 195.205.4.* 15.07.01, 13:39
          Gość portalu: Ewa napisał(a):

          &#62 Gość portalu: Kry66 napisał(a):
          &#62
          &#62 &#62 Oczywiscie, ze ma. Kiedys (nie pamietam w ktorym roku) francuzki rzad mial
          &#62
          &#62 &#62 glupi pomysl zeby zabronic aborcji. Francuzki wyszly na ulice z
          &#62 &#62 transparentami "moj brzuch jest moja wlasnoscia". Bylo ich tysiace. Polki
          &#62 chyba
          &#62 &#62
          &#62 &#62 tego nie potrafia. Przykro.
          &#62
          &#62 Oczywiście, mój brzuch jest moją własnością, moje są jelita, żołądek, wątroba,
          &#62 trzustka, itd. Tylko, że w tym "brzuchu" (a dokładnie w macicy) rozwija się
          &#62 zupełnie odrębny organizm - ma ręce, nogi, serce, mózg i wszystko to, co ma każ
          &#62 dy
          &#62 człowiek. Więc skoro "to" też jest "własnością kobiety", proponuję unicestwiać
          &#62 po
          &#62 urodzeniu, przynajmniej zmniejszy się liczba powikłań pozabiegowych (wcale nie
          &#62 małych). A zwolennikom aborcji polecam wizytę wraz z ciężarną kobietą w gabinec
          &#62 ie
          &#62 USG i obejrzenie najpiękniejszego filmu świata. Założę się, że nikt z was -
          &#62 entuzjastów - nie widział, jak kilkutygodniowy szkrab ssie kciuka...

          Mój brzuch jest moją własnością...
          Dwie uwagi:
          1. Dlaczego brzuch jest tylko wtedy właśnością kobiety, kiedy ta chce przerwać
          ciążę. Kilka miesięcy później ten brzuch jakoś robi się współwłasnością ojca
          dziecka. Dlaczego tak jest, że kobieta chce sama decydować - urodzić czy nie
          urodzić. Kiedy jednak "zdecyduje o swoim brzuchu", że urodzić, zawsze chce, żeby
          mężczyzna wziął na siebie współodpowiedzialność za wychowanie i utrzymanie
          dziecka. Skąd ta niekonsekwencja?
          2. Jeżeli mój brzuch jest moją własnością i to upoważnia mnie do zabicia dziecka,
          które mam w tym brzuchu, to dlaczego nie miałabym zabić rocznego dziecka, które
          biega po moim mieszkaniu? Przecież moje mieszkanie też jest moją własnością.
          Ja wiem, że nikomu w głowie się to nie mieści, ale to logiczne rozumowanie,
          prawda? A jeżeli nie logiczne, to w którym miejscu?

          • Gość: Ewa Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 192.168.19.* / *.biskupin.wroc.pl 15.07.01, 13:58
            Niestety zupełnie nie zrozumiałaś kontekstu mojej wypowiedzi, w związku z tym
            nie widzę możliwości interesującej dyskusji.
            • Gość: Blondi Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: 195.205.4.* 15.07.01, 18:03
              Gość portalu: Ewa napisał(a):

              &#62 Niestety zupełnie nie zrozumiałaś kontekstu mojej wypowiedzi, w związku z tym
              &#62 nie widzę możliwości interesującej dyskusji.

              Do kogo to było? Do mnie? Bo jeśli tak, to informuję Cię, że zrozumiałam
              znakomicie. Napisałam to samo co Ty, tylko przewrotnie (w punkcie 2), dodając
              jeszcze punkt 1, równie przewrotnie. Popieram to co Ty napisałaś, więc może
              rzeczywiście trudno dyskutować. Nie będziemy przecież wymieniać grzeczności
              typu: "Masz rację", "Dziękuję, Ty także masz rację". Ale jeszcze raz podkreślam:
              nie wiem czy do mnie pisałaś tego posta, więc może niepotrzebnie teraz staram się
              wyjaśnić coś, co rozumiesz...
              • Gość: mm Do Esther - przeczytaj pliz! IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 17.07.01, 01:16
                Esther, mam do Ciebie małe pytanko,
                moze na pozór idiotyczne, ale dla mnie bardzo
                ważne: SKĄD JESTEŚ?? (chodzi mi o miejscowość)

                mm
                • esther Re: Do Esther - przeczytaj pliz! 17.07.01, 09:16
                  W Anglii czy w Polsce?:)))
                  Moze napisz prywatnie,
                  esther@poczta.gazeta.pl

                  Pozdrowienia
      • Gość: Zuza Re: Czy kobieta ma prawo do aborcji IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.01, 13:59
        No właśnie - dziecko, które się urodzi NIE JEST NASZĄ WŁASNOŚCIĄ !
        Czym się ono różni od Ciebie? Czy Ty chciałbyś być czyjąś własnością?
        Czy chciałbyś, byśmy byli niewolnikami?
        Czy chciałbyś, by twoje dziecko było Twoim niewolnikiem?
        ...no to jesteś EGOISTA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka