byhanya
11.05.05, 08:33
nie wiem co mam zrobic.
bardzo dziwna sytuacja i wrecz szokujaca.
mieszkam z mezem po slubie cywilnym od 4 lat. razem z nami mieszkaja moje
dzieci. on nie ma zadnych.
zawsze mialam wrazenie ze tryma wszystkich na dystans, ale nie na ostro.
obwinialam go od poczatku za brak czulosci i takiego cieplego kontaktu. moj
maz nigdu nie objal ani moich dzieci ani nikogo.
teraz obrazek
leze na tapczanie pozno wieczorem i ogladam film. przysiada zie moj malzonek
i caluje mnie po policzku, a ze mialam nadzieje na cos wiecej powiedzialam,
ze tak to caluje sie mame. odpowiedz byla szokujaca - " ja mamy nie caluje
wcale" - "tak jestem wychowany"
zaczelam kojarzyc wszystkie wydarzenia i sytuacje.na koniec zapytalam czy
jakbysmy razem mieli dziecko to czy calowal by je - opowiedzial "byc moze"
sama jestem wychowana w domu gzdie kazdy byl dla kazdego czuly. nie bez
przesady ale otwartosc oddanie to nasza ceccha.
jestem w kropce. jestem roztrzesiona. POMOCY co mam o tym sadzic?
czy to jest normalne i jak z tym zyc i czy w ogole zyc............