Dodaj do ulubionych

Problem z jelitem grubym...

30.03.06, 00:29
Witam Was serdecznie! Piszę, bo bardzo się martwię. Moja Mama wyznała mi
dzisiaj, że ma problemy z jelitem grubym: nie może siedzieć długo w jednej
pozycji, jak stoi to "też czuje to jelito", przy opróżnianiu się odczuwa
parcie i dyskomfort, a pod palcem wyczuła "coś podłużnego i twardego"...
Przepraszam za ten szczególowy opis, ale może któraś z Was wie, co mamy
robić. Dodam, że moja Babcia, czyli mama mojej Mamy zmarła na raka jelita
grubego... Błagam! poradźcie coś! Bardzo się o Nią boję!
Dziękuję i pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Problem z jelitem grubym... 30.03.06, 09:57
      Viola, banie się nic nie pomoże, trzeba iść do lekarza. Jeśli tylko macie taką
      możliwość wybierzcie się od razu do gastroentenorologa lub proktologa. On
      zajrzy wziernikiem (ponieważ zmiana jest w zasięgu palca, wystarczy pewnie
      rektoskop, czyli nic strasznego) i powie co się dzieje. Bo to nie musi być od
      razu jakas zmiana złośliwa.
      Ale idźcie do lekarza jak najszybciej! Skąd jesteście?
      • armelia Re: Problem z jelitem grubym... 30.03.06, 11:29
        Mój tato miał w jelicie grubym guza (wielkości orzecha włoskiego), który okazał
        się nowotworem. Najważniejszym objawem, jaki miał, to krwawienie z odbytu. Po
        operacji przez 3 miesiące miał stomie, później ją zlikwidowano. To było 5 lat
        temu! Tato żyje, ma się dobrze, bierze jedynie leki na nadciśnienie. To jest
        uleczalne, tylko trzeba iśc do lekarza. Nie ma poporstu na co czekać.
        Pozdrawiam serdecznie
        • wiolasb Re: Problem z jelitem grubym... 30.03.06, 15:15
          Dziewczyny! Bardzo Wam dziękuję za odpoweidź. Zdaję sobie sprawę, że wizyta u
          lekarza jest priorytetem, ja to wiem, tylko muszę teraz przekonać Mamę - ona
          nie chce nikogo martwić, bo ma wiele problemów i nie chce dokładać kolejnego...
          Stąd mój strach, ale zrobię wszystko, bu jeszcze w przyszłym tygodniu poszła...
          Jestem z Wałbrzycha - może macie namiary na jakiegoś lekarza? Dziękuję Wam i
          pozdrawiam :-)
          • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Problem z jelitem grubym... 30.03.06, 15:28
            Ja jestem z Centrum niestety:-). Wytłumacz mamie, że odwlekanie wizyty u
            lekarza niczego nie załatwi. Jeśli dzieje się coś niedobrego, każdy dzień
            zwłoki w leczeniu to mniejsze szanse,
            jeśli wszystko jest OK, szkoda nerwów na domysły.
            Twoja mama pewnie boi się, że w jej przypadku będzie tak jak z babcią. A
            przecież wcale nie musi!
            Kiedyś z moją mamą doszłysmy do wniosku, że człowiek boi się iść do lekarza i
            trwa w przeświadczeniu że problem nie nazwany nie istnieje-a to nieprawda-on
            jest i jeśli nie dowiemy się na czym polega, nie będziemy mogli z nim walczyć.
            Trzymam kciuki za Twój dar przekonywania :-)
            • mremiszewska Re: Problem z jelitem grubym... 23.09.06, 00:01
              Witam. Jestem tu po raz pierwszy...Mój tata choruję na tę chorobę i ma przrzuty na wątrąbę. Trwa tu już rok.Na szczęście dobrze znosi chemię i ładnie wygląda, chociaż wiem ,że to o niczm nie świadczy...Ale trzeba wierzyć,że cuda się zdarzają. Chciałam zapytać jakie jest znaczenie wskaźnika LD-H (dehygrogeneza mleczanowa czy coś takiego)? jak dlugo statystycznie żyją chorzy w tym przypadku? Mam nadzieję, że istnieją ludzie, którzy żyją wiele lat po postawieniu takiej diagnozy...

              Małgosia

              Ps- chciałbym abyście do mnie pisali...może lżej będzie przebrnąc przez tę chorobę...może bedę wiedziała jak pomóctacie... Słyszałam o leku AVASTIN? Czy coś wiecie na jego temat?
          • gontcha Re: Problem z jelitem grubym... 30.03.06, 15:43
            Hej,
            Gastroenterologa, czy proktologa nie polecę, ale za to dobrego specjalistę-
            onkologa od jelita grubego tak. Wejdź na strone www.onkomed.pl - dr. M. Bębenek
            to super spec od r.j.g. Poza tym poczytaj sobie na tej stronce o onkologicznej
            poradni genetycznej - zajmują sie m.in.rakiem jelita grubego - są
            tam 'wytyczne' i 'ankieta'. Do onkologa nie musicie miec skierowania
            oczywiście, choć Onkomed to prywatna przychodnia - znajdziesz wszystkie
            informacje na ich stronie. Przychodnia jest we Wrocławiu (w sumie niedaleko od
            Wałbrzycha). A poza tym uważam, że w przypadku Twojej Mamy lepiej 'podmuchać na
            zimne'.
            Pozdrawiam, Anka

            PS. Oczywiście to nie musi byc wcale rak. Mam objawy podobne do tych, które ma
            Twoja Mama i są to....hemoroidy. Ale sprawdzić to musiscie i to bez zbytniego
            zwlekania.
            • wiolasb Re: Problem z jelitem grubym... 30.03.06, 16:24
              Dziewczyny - jesteście kochane! Raz jeszcze dziękuję! Postanowiłam, że po
              prostu umówię Mamusię na wizytę sama! I w ten sposób postawię ją przed faktem
              dokonanym! Nie możemy przecież zaniedbywać swojego zdrowia! Wierzę, że będzie
              dobrze. Już zabieram się za dzwonienie... Buziaczki ;-)
                • wiolasb Re: Problem z jelitem grubym... 03.04.06, 14:22
                  Witajcie! Gontcha - dziękuję raz jeszcze. Już umówiłam Mamusię - nie
                  spodziewałam się, że w tym ONKOMEDZIE jest taki długi termin oczekiwania. Mamy
                  wizytę dopiero 12 marca... Ale poczekamy! Mam nadzieję, że wszytko będzie ok.
                  Pozdrawiam gorąco!
                  • gontcha Re: Problem z jelitem grubym... 03.04.06, 18:08
                    Hej,
                    Mam na imię Anka.
                    Ciesze się, że zarejestrowałaś Mamę do lekarza. W onkomedzie (pewnie do
                    Bebenka) terminy takie to raczej normalka, tym bardziej że go nie było ostatnie
                    dwa tygodnie i nie przyjmował. Ale na pewno warto sie udać tam. Powodzenia i
                    trzymam kciuki :)
                    Anka
                    • wiolasb Re: Problem z jelitem grubym... 12.04.06, 22:15
                      Witajcie! Dziś Mamusia była u dra Bębenka. Powiedział jej, że na 99% to są
                      żylaki. Przepisał jakąś maść! Dał specjalną ankiete do wypełnienia, by
                      sprawdzić, czy istnieje duże ryzyko zachorowania na raka... Póki co baaardzo
                      się cieszę, oetchnęłam z ulgą! Mam nadzieję, że ta maść pomoże i nie będą
                      potrzebne kolejne wizyty! Póki co trzeba dmuchać na zimne!
                      Raz jeszcze dziękuję Wam kochane Dziewczyny za wsparcie i pomoc - jestem Wam
                      dozgonnie wdzięczna! Pozdrawiam i życzę zdrówka!
                      Ps Zbliżają się Święta Wielkanocne, więc WESOŁEGO ALLELUJA!
        • ewusia13 Re: Problem z jelitem grubym... DO ARMELII 18.04.06, 12:05
          CZESC,JESTEM W PODOBNEJ SYTUACJI. MOJEMU OJCU 3 MIESIACE TEMU WYCIETO GUZA (RAK
          JELITA GRUBEGO), TERAZ MA STOMIE, BIERZE CHEMIE. TWOJ POST MNIE BARDZO
          PODBUDOWAŁ!!!!MAM NADZIEJE ZE MOJ OJCIEC TEZ Z TEGO WYJDZIE. MOZESZ MI NAPISAC
          COS WIECEJ JAK PRZEBIEGALO LECZENIE, JAKIE MIAL BADANIA. NIE CHCE NICZEGO
          PRZEOCZYC I ZROBIC WSZYTSKO ZEBY OJCIEC BYL ZDROWY.
          POZDRAWIAM
          • armelia Re: Problem z jelitem grubym... DO ARMELII 18.04.06, 13:36
            Droga Ewusiu. Przypadek mojego ojca to faktycznie troche niesamowita sprawa. On
            krwawił z jelita blisko dwa lata i ciagle mówiono mu że to hemoroidy, masakra..
            Potem dostał krwotoku i zaraz po kolonoskopii miał operację. Ważną sprawą była
            tutaj odpowiednia chemia, niestety nie pamiętam co to było, bo tak jak pisałam
            to bylo 5 lat temu, ale zajrzę we wszytkie papiery jak tylko sie z ojcem
            spotkam i wtedy napisze ci wiecej konkretów. Chemię brał przez 6 misięcy, przez
            jeden tydzień w miesiącu. Dość cieżko ją znosił ale wytrwał do końca. Potem
            miał znów kolonoskopie i tomografię komputerową raz w roku. Chemia zadziałała,
            przytył nieludzko wręcz ( i do dziś te kilogramy mu zostały, waży ponad sto
            kilo) ale co tam.. Nie ma żadnych przerzutów, nic.. Właśnie w marcu minęło 5
            lat i można uznać go za wyleczonego z raka. Oczywiście był to nowotwór złośliwy.
            Nie był leczony innymi środkami oprócz tej paskudnej chemii po której
            poschodziły mu wszystkie paznokcie i miał mase innych dolegliwości. Natomiast
            brat mojego ojca nie wybrał chemii do końca (tez rak jelita grubego), bo
            fatalnie ją znosił i niestety po roku dostał przerzuty na wątrobę. Ewusia,
            wszystko będzie dobrze, to jest wyleczalne, jak widać na przykładzie mojego
            taty. Jak poprzeglądam jego papiery to napisze ci więcej konkretów.
            Pozdrawiam i bądź dobrej mysli.
    • ewusia13 Re: Problem z jelitem grubym... 20.04.06, 10:14
      dziękuję wszystkim za słowa otuchy. uwierzyłąm, że rak jelita to nie wyrok i mój
      ojciec wyzdrowieje!!! a jeśli macie jakieś rady jak postępować z tą chorobą i
      jak ją leczyć to będę bardzo wdzięczna.
      pozdrawiam
      • live28 Re: Problem z jelitem grubym... 22.04.06, 19:38
        cszę się że trafiłam TUTAJ! Mój Tato również miesiąc temu miał kolonoskopię
        (polip), szybko operację, a niedawno przyszedł wynik: adenocarcinoma.
        Szok już minął, ale świat nasz popękał. We wtorek ma spotkanie z
        chemioterapeutą. Co dalej...jeśli ktoś coś wie, proszę, odezwijcie się!!
        Jak przebiega terapia, na co zwrócić uwagę, może jakieś zalecenia, przemyślenia...
        Pozdrawiam
        live
        • live28 Re: Problem z jelitem grubym... 22.04.06, 20:19
          Bardzo potrzebuję kontaktu z Osobami, które zetknęły się z rakiem jelita
          grubego!!! Przeczytałam wiele artykułów w necie i fachowych pismach, ale ciągle
          brak nam (mi i Tacie) informacji od Ludzi z Doświadczeniem
          • ewusia13 Re: Problem z jelitem grubym... 24.04.06, 08:48
            witam
            ja pewnie nie będę bardzo pomocna, bo sama z tą chorobą zetknęłąm się dopiero 3
            miesiące temu. ojciec miał operacje na koniec stycznia, ma wycięte jelito i
            załóżoną stomię. po wizycie u onnkologa okazało się, że nie można podac chemii
            bo rana po operacji słabo się goiła więc musieliśmy się najpierw uporać z tym...
            jak rana się zagoiła ojcu odrazu podano chemie, dostaje przez 5 dni w tygodniu
            zastrzyk, pozniej 3 tyg. przerwy i kolejna seria 5 zastrzykow. takich serii ma
            byc6 a pozniej zobaczymy.
            poki co ojciec chemie znosi bardzo dobrze, wogole nie widac u niego choroby,
            chociaz widac lekkie osłabienie bo czasami przysypia w ciagu dnia.
            na razie jedynie mogę poradzic zeby zadbac o dobre wyniki morfologii bo one sa
            warunkiem do podania chemii.
            pozdrawiam i powodzenia
            • live28 Re: Problem z jelitem grubym... 24.04.06, 18:23
              Dziękuję bardzo za odzew! Tato ma morfologię w porządku, my sami też juz lepiej
              funkcjonujemy:) jakaś taka siła na nas spłynęła. Choć to dopiero jutro wizyta u
              onkologa w sprawie chemii.
              Pozdrawiam Ciebie i Twojego Ojca! I duuużo siły!
              Będzie dobrze:))
        • demolkaaa Re: Problem z jelitem grubym... 02.06.06, 17:42
          dzisiaj odebralismy wynik hist-pat. mojej babci, niestety to adenocarcinoma
          recti.Prawdopodobnie nie ma żadnych przerzutów, ma skierowanie na
          operację.Chciałabym sie dowiedziec jak wyglada leczenie w tego typu nowotworze,
          czy konieczna jest chemioterapia??dziekuje za odpowiedzi.
    • ewusia13 Re: Problem z jelitem grubym... 27.04.06, 18:46
      pewnie sie powtarzam ale mam zasadnicze pytanie.
      jakie badania powinna wykonać osoba z rakiem jelita grubego?
      Mój ojciec miał wycięty guz a teraz bierze 3 serię chemii, a co dalej? słyszałam
      o USG jamy brzusznej, RTG płuc i tomografi komputerowej.
      Czy ktoś wie ile takie badania mogą kosztować prywatnie i gdzie można wykonać je
      w łódzkim?
      wolę być przygotowana jeśłi się okaże że na badania z NFZ trzeba będzie czekać
      kilka miesięcy...
    • ewusia13 Re: Problem z jelitem grubym... 10.05.06, 09:53
      Live28 jak się czuje twój tata? lekarze zadecydowali już o chemii? Mój ojciec
      jest właśnie w trakcie 3 serii.
      codzień wchodzę na to forum i sprawdzam czy są jakieś nowe informacje o
      nowotworze jelita grubego...

      Armelia czy znalazłaś w dokumentacji swojego tatty jak przebiegało leczenie?

      jeśłi ktoś ma jakiekolwiek informacje jak pomóc osobą z tą chorobą to proszę o
      odzew.
      pozdrawiam
      • ewaw1022 Re: Problem z jelitem grubym... 10.05.06, 14:41
        Ewusia, moja mama w piątek skończy 6 cykl chemii 5fu. Teraz dostaje skierowania
        na usg jamy brzusznej, rtg płuc, tk, badanie krwi, które będą robić na początki
        czerwca, a 14.VI ma się zebrać konsylium. Dowiemy się jakie efekty przyniosła
        chemii i ewentualnie co dalej. W trakcie chemii robili mamie usg jamy brzusznej
        dwa razy i morfologie, badania markerów nie miała robionych w ogóle.
        Pozdrawiam, Ewa
        • ewusia13 Re: Problem z jelitem grubym... 10.05.06, 22:57
          czesc ewa
          dzięki za odzew, kontakt z osobami, które borykają się z tym samym problemem co
          ja jest dla mnie bardzo ważny i jak czytam o osobach, które też się leczą i
          dobrze znoszą tę chorobę nabieram więcej wiary, że w przypadku mojego taty też
          będzie ok!!!
          mój ojciec w piątek kończy 3 cykl takiej samej chemii jak twoja mama ale on nie
          dostał jeszcze żadnego skierowania na badania, jedynie morfologię, która jest
          konieczna do podania chemii.
          A jak twoja mama znosiła chemię, jakieś skutki uboczne? mój tata póki co znosi
          ją dobrze chociażwidać lekkie zmęczenie w czasie tego tygodnia gdy bierzez
          zastrzyki.
          Jeśli możesz to pisz na bieżąco jak przebiega leczenie twojej mamy, czy długo
          czekała na badania od momentu skierowania czy robicie badania prywatnie?
          pozdrawiam serdecznie
          ewa
          • ewaw1022 Re: Problem z jelitem grubym...no i jak było znami 14.05.06, 11:16
            Witaj! Nareszcie dotarłam:)
            Zacznę od tego, że moja mama nie miała robionej operacji (tzn. otworzyli ją i
            zamknęli) ponieważ rak był rozsiany i dawał przerzuty. Mama trafiła do
            szpitala, z guzem jajnika i wodobrzuszem, a po badaniach histopatologicznych
            okazało się, że to nowotwór jelita. To wszystko się wydarzyło we wrześniu. W
            październiku poszliśmy na onkologię, a tam dali zestaw badań jakie musimy
            wykonać np. gastroskopie, TK i wyobraź sobie, że nie dali na skierowania. A
            więc wszystko robiliśmy prywatnie w CO. Tylko okazało się, że możemy ubiegać
            się o zwrot kosztów NIŻ, to powiedzieli, że wolą nam to zrobić bez odpłatności.
            Oczywiście zmieniliśmy lekarza, ale oficjalnej skargi nie złożyliśmy, że lekarz
            odmówił wystawienia mamie skierowania na badania.
            Od 5 grudnia mama zaczęła dostawać chemię. Pierwszą zniosła bardzo dobrze,
            drugą okropnie! Wylądowała w szpitalu z odwodnieniem, przez częste biegunki i
            wymioty. Leżała prawie dwa tygodnie, nie mogąc nic jeść Kolejne chemie, to na
            szczęście tylko osłabienie,(bez biegunek i wymiotów), ale również zaczęło jej
            dokuczać owrzodzenia jamy ustnej, okropność okropność zapalenie gardła. Włosy
            mamie wychodzą, ale stopniowo. Teraz kupiła sobie perukę, bo ma duże prześwity.
            W piątek skończyła 6 cykl chemii. Na razie czuje się nie źle, chociaż wrzody
            zaczynają się jej robić. W te tygodnie, w których dostawała chemię, czuła się
            doskonale, nie była osłabiona.
            Jeśli chodzi o badania to w zasadzie miała je robione wtedy jak zasugerowała,
            że boli ją np. jajnik, albo brzuch. To wtedy robili usg. Nie robili jej w ogóle
            badania markerów, bo powiedzieli, że chemia działa na nią świetnie, że wody w
            brzuchu nie ma. Teraz 5 czerwca ma mieć robioną TK, trg płuc, no i już miała
            robioną mammografię. 13 czerwca dowiemy się co i jak. Pewne jest, że jeśli
            pacjent był operowany od razu w CO, to zupełnie inaczej się nim zajmują i
            zlecają cześciej badania.
            Ewa jeśli operacja się u Twojego taty powiodła, to uwierz, że będzie dobrze. U
            mojej mamy szkoda tylko tego, że ją nic nie bolało, przez tak długi czas, a jak
            zaczął boleć ją jajnik, w kwietniu, to mówili, że to zwykłe zapalenie. Dopiero,
            jak miała sama czuła, że coś jest nie tak, brzuch jej zaczął rosnąć, poszła
            prywatnie na usg i powiedzieli, że takich wyników nie widzieli jak długo żyją.
            Później operacja, no i dalej już wiesz...
            Miałam etap, że mówiłabym o chorobie prawie wszystkim, tylko, żebym usłyszała,
            że to pomyłka, a później nastąpił etap, że nie mówiłam nic, bo bałam się, że
            przez moje mówienie, będzie jeszcze gorzej, że ten rak mnie słyszy, że jeszcze
            bardziej się rozwinie, a teraz nastąpił etap czekania na wyniki. Wierzę, że
            będzie dobrze, pomimo tego co lekarze mówili wcześniej o rokowaniach i
            statystykach.
            Pozdrawiam, Ewa

            • zizi30 Re: Problem z jelitem grubym...no i jak było znam 15.05.06, 17:29
              Witajcie!
              Trafiłam tutaj przypadkowo, nawet nie wiedziałam, że taki wątek można znaleźć.
              Jak coś się dzieje, to człowiek myśli, że już taki sam problem nikogo nie
              dotyczy. Ale to nieprawda!
              U mojej mamy w grudniu 2005r wykryto raka jelita grubego. Był "obklejony" na
              około jelita aż do zwieracza. Są przerzuty na wątrobie na lewym płacie i między
              płatami. I znaleziono go przypadkowo, bo nie dawał żadnych objawów. Tylko
              niewielką temperaturę od czasu do czasu. Poza tym nic. Żadnego bólu, krwawień,
              biegunek, zatwardzeń itp. A lekarz powiedział, że jest już od przynajmniej 10
              lat!!!
              Mama jest już po operacji i po szóstej chemii. A ja się cieszę, że was
              znalazłam. O mamy chorobie dowiedziałam się w szpitalu dzień przed urodzeniem
              się mojego synka. Takiego haosu uczuć nie przeżyłam nigdy w życiu. Ale mamy
              nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Mama też. tak później to pomyślałam, że
              może tak musiało być. Dzięki mojemu małemu Adaśkowi mama walczy bardzo, jest
              pogodna. pozdrawiam was wszystkie albo wszystkich i dzięki, że jesteście!
              Trzymajcie się
              • ewaw1022 Re: Problem z jelitem grubym...no i jak było znam 16.05.06, 08:12
                Zizi, właśnie u mojej mamy powiedzieli, to samo, że "jak ona funkcjonowała, że
                to przecież tyle lat trzeba, żeby, aż tak się rozwinął". Trzy lata temu, mam
                trafiła do szpitala, z wrzodami żołątka, miała robione dwie tomografie, bo
                podejrzewali, że jest coś na trzustce, ale na szczęście była zdrowa. Wypisując
                ją ze szpitala, powiedzieli, że miała tyle kompleksowych badań zrobionych i, że
                jest zdrowa. A niecałe trzy lata później dowiaduje się, że ma zaawansowanego
                raka jelita z przerzutami. Paranoja!!
                Pozdrawiam, Was wszystkich
                Ewa
                  • live28 Re: Problem z jelitem grubym...no i jak było znam 16.05.06, 17:34
                    Witam i pozdrawiam!
                    Mój papa jest już po pierwszej chemii, w następnym tygodniu czeka go druga
                    seria. Pierwszą znosił całkiem dobrze (nudności, osłabienie były wg niego do
                    zniesienia). Teraz w przerwie pojawiły się ranki w jamie ustnej i na wargach.
                    Biedaczek. Przed chemią, oprócz morfologii nie miał innych badań (to był dłuugi
                    weekend, więc szpital w ogóle działał na pół gwizdka). Niepokoi nas ciągle
                    utrzymujące się krwawienie - lekarz kazał doczekać do następnego tygodnia. Wg
                    mnie jest to sprawka chemii działającej na hemoroidy. Tego się trzymamy.
                    Co do rad: zmuszamy papcia do picia dużej ilości wody (chemia musi wpłynąć do
                    organizmu, popływać i wylać się przez skórę - tak mówił lekarz), dlatego ma pić,
                    pić, pocić się, prysznic, pić...
                    • ewusia13 Re: Problem z jelitem grubym...no i jak było znam 18.05.06, 22:58
                      Witaj live28
                      ciesze się, że I chemie twój tata zniósł dobrze. mój jest właśnie po III serii i
                      na razie wszystkie przechodzi łagodnie, tata nie odczuwa żadnych dolegliwości :)
                      nie słyszałam nic o piciu dużej ilości wody ale warto spróbować, powiem jutro
                      mojemu tacie.
                      ja słyszałam tylko o buraczkach i pokrzywie ale niestety mój tata jest oporny,
                      twierdzi, że wyniki morfologii i tak ma dobre bez tych "specyfików" więc nie
                      będzie ich pił bo mu nie smakują...
                      Póki co lekarze nic nie wspominali o badaniach kontrolnych, myślę, że dopiero po
                      VI serii

                      a tak przy okazji, czy twój tata ma wyłonioną po operacji stomię?
                      pozdrawiam
                      ewa
                      • aaj3 Re: rak jelita i nie tylko 30.05.06, 17:47
                        Witajcie,przygnała mnie tu do was rozpacz,bezradność,złość,strach i
                        bezgraniczny żal,że świat toczy się dalej,a ja muszę odejść, mam 48 lat Walczę
                        z rakiem od ponad roku zaczęło się od macicy,jestem po chemi,naświetlaniu i
                        brachoterapii,w lipcu zeszłego roku miałam ostatni zabieg a 26 maja
                        dowiedziałam się że mam wznowę na jelicie, niecały rok po chemii.
                        Mam 12 letniego syna,jak będzie żył gdy mnie już nie będzie,jak go przygotować
                        do życia bez matki.Do tej pory jakoś się trzymałam,mówiłam sobie-dam radę "to
                        tylko maleńka przerwa" teraz jestem przerażona i rozżalona,zadaję sobie pytanie
                        dlaczego ja ? dlaczego teraz?
                        przecież mam dla kogo żyć,tylu rzeczy nie widziałam,tylu rzeczy nie nauczyłam
                        swojego dziecka,tylu słów nie powiedziałam swoim bliskim,Czytałam Wasze
                        wypowiedzi i jeszcze bardziej dociera do mnie jak bardzo obciążona jest
                        rodzina,jak bardzo Wy się martwicie o Swoich bliskich,mój syn nie wie na co
                        jestem chora,jak mam mu to powiedzieć,jak wytłumaczyć 12letniemu dziecku,że
                        zostanie samo z tatą,bo nawet dziadków już nie ma.Przepraszam,czasem trzeba się
                        wywrzeszczeć żeby mieć siłę pokazać moim chłopcom w miarę spokojną twarz i
                        udawać że nie boli.
                        Wcale nie jestem,silna i dzielna....udaję
                        • tolka3 Re: rak jelita i nie tylko 31.05.06, 09:58
                          aaj3 nie mów tak!!! Ja wiem, że ta siła, ten uśmiech to pozory. Ale to nie
                          koniec! Kurcze no nie poddawaj się, proszę! Nie myślo o przygotowaniu syna do
                          życia bez matki, bo naprawdę przed Tobą jeszcze wiele długaśnych lat życia może
                          być. Masz dla kogo żyć, chcesz żyć, pokonasz to cholerstwo. No bo za wcześnie
                          dla Ciebie. Tak, masz rację, my, dzieci rodziców chorych, siostry, bracia, czy
                          też sami chorzy piszący tutaj, jesteśmy przerażeni, często mamy doły ogromne,
                          ale zarówno tu, na tym forum, jak i na innych, widać, że po pierwsze nowotwór
                          da się wyleczyć, po drugie, jeśli nawet wszyscy dookoła (lekarze) twierdzą, że
                          się nie da, to i tak nie znaczy, że się nie da :) Bo akurat w tej chorobie cuda
                          rzeczywiście się zdarzają.

                          Napisz coś więcej o sobie, gdzie się leczysz? Jakie jest ropoznanie?
                          • aaj3 Re: rak jelita i nie tylko 31.05.06, 14:21
                            Taaaak,uśmiech,robienie dobrej miny to zdecydowanie pozory,człowiek robi
                            wszystko żeby rodzina się nie martwiła,żeby myśleli,że jest lepiej,że jest
                            poprawa,i w rezultacie jest sam w tej całej kołomyji.Ja mam chyba w całym
                            nieszczęściu to szczęście,że jestem z Warszawy i teoretycznie mam ułatwiony
                            dostęp do lekarzy.Ale to niestety tylko teoria,ostatnio w trakcie wizyty w
                            trakcie której był pobierany wycinek do badania usłyszałam,że pobrano tak mały
                            wycinek cytat" z powodu braku odpowiednich szczypczyków w gabinecie"
                            Nic dodać nic ująć.
                            Zaczęło się u mnie od szyjki macicy rozpoznanie IIB nie było operacji,bo było
                            już za późno,były nacieki.Zastosowano napromieniowanie,chemię i cez.Ostatni cez
                            wzięłam w lipcu zeszłego roku.Jakiś czas było ok,ale od stycznia znowu zaczęło
                            boleć,najpierw mówili,że to skutki popromienne,a teraz 26 maja okazało się że
                            to przerzut na jelita. 13 czerwca mam kolejną wizytę,wtedy będę wiedziała więcej
                            Leczę się w Centrum Onkologii na Ursynowie.
                            Ktoś bardzo mądry pomyślał o tym żeby takie forum funkcjonowało,dziękuję za to
                            że jesteście,że można wejść tu i się wyżalić dziękuję.....
                            dziękuję......dziękuję......
                            • tolka3 Re: rak jelita i nie tylko 31.05.06, 14:30
                              Jeszcze kilka razy usłyszę/przeczytam, że lekarze mówili, że ból to skutki
                              popromienne i pójdę i gołymi rękami uduszę tych w CO. Od stycznia do maja to 5
                              długich miesięcy... Aaj3 trzymaj się, nic więcej nie potrafię powiedzieć, ale
                              wierzę, że dasz radę. Zaglądaj tu do nas jak najczęściej, jeśli nie jesteś
                              zadowolona z lekarza, szukaj innego...
                            • b_a_l_b_i_n_k_a Re: rak jelita i nie tylko 31.05.06, 14:58

                              Kurcze, sama ogromnie sie martwiłam rok temu, kiedy moja mama po r. szyjki
                              miała podejrzenie nacieku jelita.
                              Aniu, jeśli ten naciek jest niewielki a wszystko wokół czyste, może możnaby
                              było usunąć ten kawałek jelita?
                              Do 13 czerwca jeszcze dwa tygodnie. Może wybrałabyś się wczesniej do PFESO na
                              przykład do dr. Panka? On jest dobrym chirurgiem i moze cośby Ci poradził.
                              • aaj3 Re: rak jelita i nie tylko 01.06.06, 11:02
                                Balbinko nie wiem o czym piszesz co to jest PFESO,od marca zeszłego roku jestem
                                leczona w CO na ursynowie,tam mnie skierowano ze szpitala na Madalińskiego
                                byłam prywatnie u onkologa i diagnoza była taka sama.Nigdy nie chorowałam, nie
                                mam żadnego doświadczenia w kontaktach z lekarzami,mogę sobie iść tam gdzie
                                chcę a nie tam gdzie mnie skierują?
                                Wydawało mi się że lekarze wiedzą co robią,ja nie znam się na medycynie, oni są
                                od tego żeby mi pomóc ( tak mi się do tej pory wydawało)Nie mam pojęcia jak
                                powinno wyglądać prawidłowe leczenie.
                                W styczniu zaczęłam się skarżyć na bóle w dole brzucha,potem doszły biegunki
                                które trwały właściwie do kwietnia.Biegunki były z krwią,nie ze śladami
                                krwi,tylko poprostu duże skrzepy krwii śluzu.Lekarz przepisał mi środki przeciw
                                hemoroidom i Diclofenak w czopkach,sama doczytałam się w ulotce ,że nie można
                                stosować tego środka na podrażnione jelita,więc zmienił mi na Dicloberl,cały
                                czas mówił że kłopoty z jelitami wynikają w związku z silną dawką
                                promieniowania którą w moim przypadku zastosowano,jak już mówiłam nie znam się
                                na tym,wierzyłam że wiedzą co robią,teraz stwierdzili że na ścianie jelita jest
                                guz i że to przerzut.13 czerwca ma zapaść decyzja co dalej
                                • ulaw2 Re: rak jelita i nie tylko 01.06.06, 11:24
                                  aaj3 ponawiam pytanie:jak zdiagnozowano ten przerzut? Czuy miałaś robioną
                                  tomografię czy kolonoskopię? Jeżeli nie to wcale nie musi to być przerzut ale
                                  równie dobrze mogą to być owrzodzenia po napromienianiu.Piszesz o pobieraniu
                                  wycinka, skąd go pobierano?
                                  • aaj3 Re: rak jelita i nie tylko 01.06.06, 11:44
                                    miałam robioną rektoskopie 9 maja teraz 26 była brana powtórnie,dlaczego nie
                                    wiem .
                                    Tomografię robili mi tylko raz,przed chemią i wtedy powiedzieli że ognisko jest
                                    tylko w macicy
                                    kolonkoskopii wogóle mi nie robili.
                                    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: rak jelita i nie tylko 01.06.06, 11:59
                                      Aniu! PFESO to prywatna przychodnia i szpital onkologiczny (moja mama była tam
                                      prywatnie operowana). Lekarze są ci sami co w CO.
                                      To jest link: www.pfeso.edu.pl
                                      Zrobiłabym tak: Zapisz się do PFESo n.p. do Panka. Spytaj jakie sa mozliwośći
                                      jeśli chodzi o operację, jakie badania trzeba byłoby zrobić etc., On Ci powie.
                                      Będziesz wiedzieć przed wizyta w CO i porównasz to co Ci powie lekarz prywatnie
                                      i to co Ci powiedzą w CO, gdzie na przykład moga nie brać pod uwagę operacji bo
                                      na przykład "procedura jest inna".



                                      • aaj3 Re: rak jelita i nie tylko 01.06.06, 13:59
                                        Balbinko,bardzo dziękuję,zapisałam się na 7 czerwca do dr.Panka.
                                        Wiecie co,nie wiem dlaczego nie trafiłam na tą stronę wcześniej,dzisiaj jestem
                                        trochę spokojniejsza i poczytałam co piszecie.Ja jestem chora od ponad roku i
                                        jestem totalnym laikiem i raczkującym oseskiem w porównaniu z Waszą wiedzą.
                                        Jestem pełna podziwu dla Was,Wasze mamy mogą być z Was dumne,że mają tak
                                        rozsądne i oddane dzieciaki.
                                        Ja jak dowiedziałam się o swojej chorobie to zupełnie zamknęłam się w sobie w
                                        swoim małym światku,nie chciałam nikogo widzieć i o niczym słyszeć.Przez cały
                                        czas wmawiałam sobie,że mnie to nie dotyczy ,że lekarze się pomylili.Takie
                                        strusie chowanie głowy w piasek.Nie mam w domu z kim pogadać bo syn za mały,a
                                        mąż bardziej przerażony jak ja,to jeszcze jego trzeba wspierać.
                                        Dzisiaj poczytałam co piszecie o zaleceniach lekarzy i dochodzę do wniosku,że
                                        ja zupełnie nic nie wiem.Nikt mi do tej pory nie powiedział o jakiejkolwiek
                                        diecie,czy owrzodzenia na wargach i w nosie mają z chorobą coś wspólnego.
                                        • b_a_l_b_i_n_k_a Re: rak jelita i nie tylko 01.06.06, 14:26
                                          Tu masz trochę opinii na jego temat.
                                          Trochę o nim pisałyśmy w wątku Marzeny3007 i na liście dobrych onkologów. Jeśli
                                          Ci powie, że on nie wykonuje operacji jelita, spytaj o dr Andrzeja Cichockiego
                                          też z PFESO, on operował żylaki nogi mojej mamie, ale jest też bardzo cenionym
                                          chirurgiem - proktologiem.
                                          Nie poddawaj się! Ściskam Cię mocno :-)


    • ewusia13 Re: Problem z jelitem grubym... 11.06.06, 22:40
      Witam
      dawno nikt si tu nie odzywał...
      Live28, demolkaaa, armelia, ewaw1022, zizi30 - CO U WAS?
      mój ojciec skończył właśnie 4 chemię, czuje się dobrze chociaż ma czasem zawroty
      głowy, może ktoś wie coś na ten temat?
      napiszcie czasem jak przebiega leczenie waszych bliskich, wierzę, że wszyscy
      pokonamy te chorobe ale ja bardzo potrzebuje Waszego wsparcia !!!
      pozdrawiam
      ewa
      • zizi30 Re: Problem z jelitem grubym... 16.06.06, 19:08
        Witaj Ewusia13!
        Może te zawroty u twojego taty to też wpływ chemii, różne rzeczy się po niej
        dzieją. A może tata więcej leży i ma slabsze krążenie??? Popytajcie lekarza.
        Ja też dawno tu nie zagłądałam. Mam maluśkie dzieci, jak pisałam, i znalezienie
        czasu niekiedy bgraniczy z cudem.
        Moja mama jest teraz po 11 chemii. markery trochę spadają, choć jeszcze są
        barzdo duże. mama czuje się w miarę dobrze. Tak w środku między chemią ma przez
        3-4 dni temperaturę, puls 30! Poza tym drętwiały jej bardzo palce u rąk, że nie
        mogła się nawet podpisać. Ale to rozćwiczyla i już mija. Jest jednak bardzo
        dzielna, nie poddała się od początku. Po prostu powiedziała:"musimy z tym
        walczyć". A my jasteśmy takiego samego zdania. Załamany człowiek ma mniej siły,
        choć to bardzo, bardzo trudne.
        Pozdrawiam cię i wszystkich barzdo serdecznie. Live28,demolkaaa,armelia,
        ewaw1022 i wszystkich, którzy walczą. Trzymajcie się!!!
        I gorąco pozdrawiam też aaj3. Wierzę, że dasz sobie radę.
        Nadzieja umiera ostatnia.
        • ewaw1022 Re: Problem z jelitem grubym... 20.06.06, 11:31
          Witajcie kochani!
          Dziękuję za pamięć! Codziennie czytam wszystkie posty, ale niestety rzadko
          piszę. Wieczorem kładąc się spać, myślę o Was wszystkich, to jest niesamowite,
          nie znasz ludzi, a szczerze życzysz im zdrowia i trzymasz za nich kciuki.
          Moja mama jest już po konsultacji. Odetchnęliśmy trochę, ponieważ chemia (5-fu
          paliatywna) zabiła część komórek nowotworowych z otrzewnej, a dokładniej z
          całej sieci większej, no i przede wszystkich stanął w miejscu. Także bardzo się
          cieszymy, mama w ogóle nie ma wody w brzuchu. Czuje się dobrze. Lekarka była
          bardzo zdziwiona pozytywnie, bo nie liczyła na regresję. Zaleciła kolejne trzy
          cykle tej samej chemii i ponowna TK.
          Wierzę, że również zadziała na mamę jak poprzednia.
          Ewusia13 możesz liczyć na nasze wsparcie, jak będziesz miała jakieś pytania to
          pisz.
          Pozdrawiam wszystkich, nie będę wymieniała, bo byłaby to długa lista :))
          Ewa


      • ewusia13 płytki krwi 22.06.06, 16:53
        jeszcze jedno pytanie w sprawie badań...
        jak już wspominałam ojciec jest po 4 chemii i ma lekkie zawroty głowy ale
        niepokoi mnie jeszcze jedno, otóż od początku chemii ma poniżej normy płytki
        krwi, nie pamiętam dokładnie wartości ale za każdym razem sąponiżej normy - i to
        dość dużo poniżej :(
        prowadząca go pani doktor mówi ze to jeszcze nie jest tak żle ale boje siębo
        ojciec leczony jest w małym szpitalu do którego przyjeżdza raz w tygodniu pani
        doktor ze szpitala kopernika w Łodzi
        i tak przy okazji jeszcze jedno pytanie, jak myslicie trzymać się dalej tej pani
        doktor czy wybrać siędo szpitala specjalistycznego?
        dodam, że ojciec chwali sobie tę lekarkę ale czasami jak czytam wasze posty to
        wydaje mi sie ze trzeba szukać najlepszych specjlaistów a nie zadawalać się tym,
        który akurat przyjmuje najbliżej
          • live28 Re: płytki krwi 26.06.06, 19:47
            Witam Wszystkich serdecznie!
            Uff, ostatnio bardzo dużo pracowałam i na nic czasu... Mój papa pojechał dziś na
            trzecią chemię. Jest całkiem dobrze nastawiony do terapii - bardzo podpasowała
            mu lekarka (młoda "wychowanka" znanego nazwiska w onkologii).
            Obiecuję, ze jutro napiszę coś więcej. Pozdrawiam, pamietajcie "damy radę"
            • d.dol Re: płytki krwi 29.06.06, 20:18
              Witajcie,
              znalazlam Was bo rozpaczliwie poszukiwalam wszelkich info na temat jelita
              grubego.Moj tata jest wlasnie po operacji wyciecia guza jelita grubego,sa
              przerzuty na watrobe - nieoperacyjne.Od mamy wiem,ze to juz IV stadium.Lekarz
              powiedzial,ze jeszcze moze zdarzyc sie cud,powiedzial tez,że chemia moze byc
              ale nie musi (nie wiem jak to interpretowac).Czekamy na wyniki badania
              histopatologicznego,ale lekarz zasugerowal,zeby tata cieszyl sie zyciem i
              pozalatwial swoje sprawy....Czy jest jeszcze dla niego jakas szansa???????
              i jeszcze jedno,znalazlam podobny wątek na forum,ale nie ma tam nic
              konkretnego.Tata ma opad 30,a podobno przy nowotworach opad jest
              trzycyfrowy.....
              napiszcie cokolwiek wiecie,jestem przygotowana na wszystko
              • emgoro Re: płytki krwi 29.06.06, 21:11
                A gdzie tata jest leczony? W wątku Lista Specjalistycznych Szpitali
                Onkologicznych jest ośrodek w Gdańsku, który leczy raka jelita grubego z
                przerzutami do wątroby, może warto tam poszukac jakieś pomocy. Nie zapytasz to
                nie będziesz pewna czy jest szansa czy jej nie ma. Podobno to bardzo dobry
                ośrodek od leczenia przerzutów do watroby
                pozdrawiam
                Robert
                • live28 Re: płytki krwi 30.06.06, 07:04
                  Podstawą jest nie załamywać się!! I szukać pomocy tam, gdzie już mają
                  doświadczenie. Mój papa ma wstrzymaną chemię, bo robią mu serie badań i
                  prześwietleń - już wiemy, że oprócz kolejnych chemii, czeka go jeszcze
                  radioterapia. Ale dzielnie przez to przechodzi, wczoraj wyszedł na przepustkę ze
                  szpitala, żeby skosić trawnik i podciąć żywopłot. I tak trzeba! Zająć się czymś,
                  co koi nerwy i dodaje sił do walki. Plus dużo grejfrutów i świeżego soku z marchwi.
                  • d.dol Re: płytki krwi 30.06.06, 08:38
                    Tata operowany byl w 32tys. mieście,do najblizszego szpitala onkologicznego
                    jest ok. 120km (Olsztyn).Najgorsze,ze tata jest swiecie przekonany,ze wątroba
                    też jest zoperowana i jest pelen optymizmu.Nie chcemy mu mówić o tej
                    wątrobie,bo to odbierze mu checi do zycia,wole walki.Przy łóżku ma zdjęcie
                    mojej półrocznej córeczki,bo to dla niej ma zyc.Tata długo ukrywal,ze cos jest
                    nie tak.On jest bardzo twardy i dumny.Przezyl 6 lat Sybiru (jak ich zsyłali
                    miał 2 lata) i to wpłynęło chyba na jego dalsze zycie.Nigdy sie nie przyznał,że
                    go coś boli.Od 3 miesięcy gorączkował i nie wiadomo było dlaczego.Lekarz
                    rodzinny leczył go jak przy zwykłym przeziębieniu....Jak tylko dostaniemy
                    wyniki badan,to mama jedzie z nimi do Warszawy,przefaxujemy tez do Wrocławia,bo
                    tam mamy kuzynke lekarza.
                    Ten rok w ogole zaczal sie dla nas pechowo-moja corka urodzila sie z wada serca
                    i tez jezdzilam z nia po roznych szpitalach.Jest juz OK,ale teraz
                    tata...Najgorsze,ze nie moge przy nim byc caly czas,bo mieszkam 160km od domu
                    zizi30-zagladasz tu jeszcze???
                    • ewaw1022 Re: płytki krwi 30.06.06, 20:11
                      Witaj
                      Kiedy dowiedzieliśmy, że mama ma raka (niestety nieoperacyjnego) to mój syn
                      miał 1,5 roku. Wiadomo, przeżyliśmy straszny wstrząs, ale dobrze, że mamy
                      Piotrusia, daje mamie nadzieję i siłę walki. Mnie również przy zniżkach formy i
                      dołkach psychicznych bardzo mobilizuje. Całej prawdy mama o przerzutach też nie
                      wiem i na razie staram się, żeby się nie dowiedziała. Może źle robię,(sama
                      zadaje sobie to pytanie), ale obawiam się, że gdyby mama znała prawdę to
                      nadzieja w niej by zgasła.
                      Wam również życzę dużo wiary, tym bardziej, że są kliniki, które mogą Wam pomóc.
                      Pozdrawiam serdecznie,
                      Ewa
                      • d.dol Re: płytki krwi 30.06.06, 20:37
                        dziekuje za cieple slowa
                        Tata jest juz czwartą dobę po operacji i dzisiaj był już na spacerze na
                        dworze.Chce do domu!!! Prosi mame,żeby go "porwała" chociaż na chwilę.Czuje się
                        bardzo dobrze.
                        Lekarze zrobili jakieś obejscie przy wątrobie (przetoke???) i powiedzieli,ze
                        jest taka szansa,ze guz nie będzie tak szybko rósł.Bardzo w to wierzę!!!
                        Jestem pod wrazeniem siły mojej mamy (jest 15lat młodsza od taty),nie znałam
                        jej od tej strony.W dniu kiedy tata poszedl na badania i okazalo sie,ze to
                        jelito grube i watroba,to mama jechala pelna obaw do szpitala onkologicznego na
                        usg piersi,bo mammografia cos wykryła.Teraz oboje muszą być pod opieką
                        onkologiczną.
                        To pewnie slogan czesto tutaj powtarzany,ale zycie nas wszystkich zupelnie sie
                        przewartosciowalo...
                        pozdrawiam wszystkich
                        danadol
                    • zizi30 Re: płytki krwi 09.10.06, 22:34
                      Witajcie!
                      Bardzo dawno nie pisałam, zaglądam tez bardzo rzadko, ale cieszę się, że
                      powakacyjne wiadomości optymistyczne. Pozdrawiam Was gorąco i waszych bliskich
                      w tej walce.
                      Moja mama po kolejnych chemiach bardzo słaba. Zrobili przerwę, bo bardzo
                      gorączkowała. A po przerwie też nie zaczeli chemi, bo ma za dużo białych
                      krwinek. Nie wiem dlaczego i co może byc przyczyną. lekarze narazie też nie.
                      Mam tylko nadzieję, że mama będzie walczyła dalej, bo czasami zaczyna jej
                      brakować chęci. Nie bardzo może jeść. Prawie po wszystkim jest jej niedobrze,
                      ma zgagę. Czasami jast na kilku łyżkach owsianki. Czy wasi bliscy też się żle
                      czują po jedzeniu?
                      Na szczęście moje dzieciaki dodają mamie sił. I mam nadzieję, że dadzą radę.
                      Trzymajcie się jeżeli tu jeszcze zaglądacie. powodzenia
                      d.dol - szukałaś mnie???
                      • d.dol Re: do zizi 09.10.06, 22:44
                        tak szukałam Ciebie w czerwcu
                        po prostu chciałam się dowiedzieć czegoś więcej,bo trafiłam tu akurat w
                        momencie kiedy dowiedziałam sie o nowotworze taty tez z przerzutami do wątroby
                        mało się dzieje na tym topiku:)
                        Moj tato właśnie dzisiaj rozpoczął 4 chemię.Na razie czuje się dobrze i tak
                        jest jakies 2 tyg. po chemii,a pozniej zaczynają go znowu nawiedzać
                        gorączki,marźnie w nogi bardzo,ale akurat na to zawsze sie skarżył (w sumie
                        jedyna rzecz na jaką w życiu narzekał to wiecznie zimne nogi:) )
                        Mojemu tacie apetyt dopisuje,tylko nie na wszystko moze sobie pozwolic -
                        pozegnal sie ze smazonymi i ciezkostrawnymi potrawami.
    • live28 Re: Problem z jelitem grubym... 02.09.06, 18:58
      Witam po wakacyjnej przerwie! Wczoraj mój tata wrócił z sanatorium. Obydwoje
      rodzice zadowoleni i mocno zakochani. Aż miło przy nich być. po 12 godzinach
      podróży z wakacji, tata pojechał na kolejną porcję chemii. Teraz z wenflonem na
      ręce kosi trawnik - ma w sobie tyle siły i taki błysk w oczach, że trudno
      uwierzyć w chorobę. Wszystkim zyczę takiej mocy w walce. Radość życia i odwaga
      niech będzie z Wami!
      • ewusia13 Re: Problem z jelitem grubym... 02.09.06, 20:03
        witaj
        jak to miło usłyszeć taki optymizm i radość życia!!!
        na szczęście u mojego ojca też widać sporo optymizmu, tak jakby zapomniał, że
        choruje na raka...
        oby tak dalej, czekam na wiecej takich pozytywnych postów, zawsze one mnie
        nałodowują pozytywnym nastawieniem do tego wszystkiego
        pozdrawiam
        ewa
          • tofika Re: Problem z jelitem grubym... 13.09.06, 14:52
            Jest, jest Ania--aaj3:)dzis dostalam wiadomosc...
            jeszcze w szpitalu ,.od czerwca..
            ale jest coraz lepiej, pod koniec wrzesnia moze juz bedzie w domku..
            napewno myslala tez o WAs...ale nie ma dostepu do komputera..
              • tofika Re: Problem z jelitem grubym... 14.09.06, 08:53
                Balbinko...(Ja tez, do Was tu przyszlam , bo wciaz czekalam na wiadomosc...)
                napisal Ani maz, ...
                wiec Ania od czerwca caly czas jest w szpitalu ,dlatego nie majac komputera nie
                mogla do nas odezwac, jest Dobrze!, czyli leczenie pomyslne.. i troszke
                jeszcze --pod koniec wrzesnia bedzie w domku.. ide na forum 50l i zaraz
                pozdrowie od Ciebie...dziekujmy Aniolom i prosmy zeby wspierali
                pozostalych ,ktorzy potrzebuja wiary w odzyskanie zdrowia...ja to wszystko
                wiem, ja to przeszlam...tofika
                  • ewusia13 Re: Problem z jelitem grubym... 11.12.06, 14:10
                    witaj
                    u mojego taty wszystko jest w porządku :)
                    po operacji i chemii miał robione badania kontrolne
                    usg jamy brzusznej, rtg płuc, rektoskopie i marker CAE (albo CEA, sama już nie wiem)
                    wszystko jest w porządku a marker mimo tego, że jest w normie jeszcze spada więc
                    wierze, że tacie uda a może już udało pokonać się raka!!!
                    dodam, że nowotwór był rozpoznany w III stadium wiec nie było za ciekawie a mimo
                    to teraz jest ok wiec myślę, że można pokonać tę chorobę niezależnie od
                    zaawansowania
                    • zizi30 Re: Problem z jelitem grubym... 13.12.06, 22:07
                      witajcie!
                      niestety, pisałam na forum, moja mama wybrała to Inne życie. A może Ktoś ja
                      wybrał. A pare dni temu odeszła też mama Ewaw. Mamy kolejnego Anioła. Zapalam
                      dla nich wirtualne światełko (*)
                      Ewusia. Bardzo ciesze sie, że u twojego taty lepiej. Pewnie,że raka mozna
                      pokoac niezaleznie od zaawansowania. I wierze, że twojemu tacie się uda.
                      chociażby po to, żeby to udowodnić. Trzymajcie się i walczcie. Zawsze. I do
                      końca. Pozdrawiam. zizi
                      Nadzieja nie umiera nigdy!!!
    • ewusia13 Re: Problem z jelitem grubym... 19.02.07, 14:07
      witam wszystkich
      ja zaglądam na forum codziennie :) to już chyba nałóg...
      u mojego taty na szczęście bez zmian: w sierpniu zakończył chemie, badania
      kontrolne wykazuja, że wszystko jest ok. właśnie w styczniu minął rok od
      wykrycia choroby i operacji.
      problem jest tylko z tym, że na stomii ma dużą przepuklinę i lekarze nie chcą
      tego operować a troche to utrudnia tacie życie bo tata jest osobą przy kości :)
      delikatnie mówiąć

      życzę wszystkim duuużo zdrówka i powodzenia w leczeniu

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka