Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    O szczęściu

    05.02.06, 10:16
    W życiu nie ma takiej chwili, abyśmy nie mieli wszystkiego, co potrzebne aby
    czuć się szczęśliwymi. Pomyśl o tym przez minutę
    (...)Jeśli jesteś nieszczęśliwy, to dlatego, że cały czas myślisz raczej o
    tym, czego nie masz, zamiast koncentrować się na tym, co masz w danej chwili.

    (...)Miłość i wolność można znaleźć tylko wtedy, kiedy człowiek potrafi
    cieszyć się każdą nową chwilą, która nadchodzi, i następnie gdy pozwala jej
    odejść, by móc być w pełni otwartym na przychodzącą rzeczywistość. "

    (...)Pomyśl o jakichś bardzo bolesnych wydarzeniach z Twego życia. Za ile z
    nich jesteś dzisiaj wdzięczny, ponieważ dzięki nim zmieniłeś się i dojrzałeś.
    Oto prosta prawda życiowa, której większość ludzi nigdy nie odkrywa.
    Szczęśliwe wydarzenia sprawiają, że życie jest czarujące, ale nie prowadzą do
    odkrywania prawdy o sobie ani do duchowego wzrostu, ani do wolności. To jest
    zarezerwowane tylko dla rzeczy, osób i sytuacji, które sprawiają nam ból
    ....... dla mnie ruch DDA , to nie " kółko pokrzywdzonych kombatantów" .....
    to szansa pracy nad sobą , to szansa rozwoju i wzrostu duchowego ...... nie
    każdemu z ludzi jest to dane ........ kręcę się w "klimatach" Ojca de
    Mello ....... który tak nawiasem mówiąc , nie był teologiem tylko terapeutą :)
    Obserwuj wątek
      • januszek96 Re: O szczęściu 05.02.06, 11:15
        – Jaime, obudź się!

        Syn w odpowiedzi: – Nie chcę wstawać, tato.

        Poirytowany ojciec: – Wstawaj, musisz iść do szkoły!

        Jaime na to: – Nie chcę iść do szkoły.

        – Dlaczego? – pyta ojciec.

        – Są trzy powody ku temu – stwierdził Jaime.

        – Po pierwsze, bo tam jest potwornie nudno; po drugie, bo mi dzieciaki
        dokuczają, a wreszcie po trzecie, bo nienawidzę szkoły.

        Na to ojciec: – To ja ci podam trzy powody, dla których powinieneś pójść do
        szkoły. Po pierwsze, bo to jest twój obowiązek; po drugie, bo masz czterdzieści
        pięć lat; i po trzecie, ponieważ jesteś dyrektorem szkoły.

        Obudź się! Przebudź się wreszcie! Jesteś dorosły. Nie jesteś niemowlakiem, by
        cały czas spać. Obudź się! Porzuć swe zabawki. Pora wydorośleć.

        Większość ludzi twierdzi, iż pragnie jak najszybciej opuścić przedszkole. Ale
        nie wierz im. Nie mówią prawdy. Jedyne, czego naprawdę chcą, to by naprawić im
        popsute zabawki. "Oddaj mi moją żonę". "Spraw aby tatuś i mamusia byli
        dobrzy". "Oddaj mi szczęście". "Zwróć mi moją wcześniejszą reputację". Tego
        właśnie naprawdę chcą. Pragną, aby zwrócono im dotychczasowe zabawki. Tylko
        tego, niczego więcej. Psychologowie twierdzą, że ludzie chorzy w istocie rzeczy
        nie chcą naprawdę wyzdrowieć. W chorobie jest im dobrze. Oczekują ulgi, ale nie
        powrotu do zdrowia.Oczekują zmiany otoczenia ......... Otoczenie się nie
        zmieni , a ja sam mam taką możliwość ......... Toksyczna rodzina ?.........
        próbuję ją zmieniać ?....... chyba wysadzjąc ją w powietrze ;D ....... nie
        posiadam możliwości,aby zmienić drugiego człowieka....... ale mam możliwość
        opuścic ludzi którzy mnie gnębią...... co też uczyniłem i mam się dobrze ? Oni
        dalej krecą się za swoimi ogonami , krzywdząc siebie i innych ...... Ale mnie
        już tam nie ma ........ :))
      • agiaagakwiatk Re: O szczęściu 05.02.06, 22:31
        januszek96 napisał:

        > W życiu nie ma takiej chwili, abyśmy nie mieli wszystkiego, co potrzebne aby
        > czuć się szczęśliwymi.
        Niestety nie w pełni zgadzam się z tym zdaniem. Jak czuć się szczęśliwym, jeśli
        ktoś dowie się, że dziecko, które ma urodzić umrze, bo nie ma szans na
        przeżycie? Przepraszam, ale ja nie widzę w tym akurat momencie szczęścia wkoło
        mnie. Tak, mam męża, zdrową córkę. Mogę się z tego cieszyć. Ale szczęście
        przesłania mi tragiczna wiadomość...
        • januszek96 Re: O szczęściu 06.02.06, 01:23
          agiaagakwiatk napisała:

          > januszek96 napisał:
          >
          > > W życiu nie ma takiej chwili, abyśmy nie mieli wszystkiego, co potrzebne
          > aby
          > > czuć się szczęśliwymi.
          > Niestety nie w pełni zgadzam się z tym zdaniem. Jak czuć się szczęśliwym,
          jeśli
          >
          > ktoś dowie się, że dziecko, które ma urodzić umrze, bo nie ma szans na
          > przeżycie? Przepraszam, ale ja nie widzę w tym akurat momencie szczęścia
          wkoło
          > mnie. Tak, mam męża, zdrową córkę. Mogę się z tego cieszyć. Ale szczęście
          > przesłania mi tragiczna wiadomość........................ Pooglądaj sobie
          jeszcze telewizję , poczytaj gazety ......zawsze coś sobie znajdziesz , aby być
          nieszczęśliwą . Twoje zdrowie , Twoje życie ....... Tylko Ty możesz dokonywać
          wyboru.........
          • agiaagakwiatk Re: O szczęściu 06.02.06, 23:29
            Wiem, że mogę decydować o swoim życiu. Ale nie zmienię tego, że dziecko po
            urodzeniu umrze. Chodzi mi o to, że w tym momencie nie widzę szczęścia wkoło
            mnie. Mogę poczytać gazety... Ale myśl "noszenia"chorego dziecka nie daje mi
            skupić się na filmie, artykule w gazecie. Czuję ruchy dzieciaka, powinnam się z
            tego cieszyć, ale jak? Ono zdrowe nie jest i nie będzie. Jak starszej córce
            powiedzieć, że brat czy siostra umrze? To wcale nie jest takie proste. Sorry za
            smęty, ale tak w tej chwili odczuwam, może kiedyś się to zmieni...
            • inna.basia Re: O szczęściu 07.02.06, 10:10
              To co czujesz porównałabym do żałoby. A w takim stanie trudno czuć się
              szczęśliwym. I to jest normalne.

              Nie powiem Ci, że wiem co czujesz, ale mam znajomą z bardzo chorym dzieckiem,
              rokowania są złe. Ona bardzo sie martwi, ale nie jest nieszczęśliwa. Żyją
              normalnie. Na kazdego z nas przyjdzie czas. Trudno żyć wiedząc o śmiertelnej
              chorobie, ale jaką masz pewność przy noszeniu zdrowego dziecka, że po porodzie
              nie stanie się coś złego i dziecko nie umrze? Ty swoje dziecko kochasz, wydasz
              je na świat i pomożesz mu przeżyc tyle, ile będzie mu dane przeżyć. Pomysl, ile
              chorych śmiertelnie dzieci jest swiadomych swej choroby. Wiele z nich bardzo
              dobrze to znosi, lepiej niż rodzice. Twoje dziecko nie jest świadome choroby,
              czuje tylko Twoją bliskość. Tylko to jest mu potrzebne.
              A starszemu dziecku nic nie mów. Chyba że jest już dużo starsze. Dzieci wiele
              rzeczy przyjmują doroślej niz nam się wydaje. Przyjmuja świat takim jaki jest,
              nie buntują się.
              Nie myśl o tym, czego to dziecko nie przeżyje. Myśl, jak TO życie które
              otrzymało przeżyc jak najlepiej. Zapomnij o sobie, nie noś jeszcze żałoby.

              Świadomość smierci nie jest taka zła - moze sprawic, że nie zmarnujemy żadnej
              chwili życia, ale to od nas zalezy, jak ją wykorzystamy. Jak zawsze.
            • januszek96 Re: O szczęściu 07.02.06, 11:40
              To jest forum DDA na którym sobie pomagamy , dzielimy się wiedza i
              doświadczeniem ........ jednym z naszym problemów jest poczucie braku
              szczęścia ....chciałem o tym napisać ....a agiaagakwiak podaje mi tu jakieś
              extremalne przykłady o nieszczęściu ! O co Ci w ogóle chodzi ! Jaki Ty masz
              problem ? Jak się znalazlaś na forum DDA ? Czy nie powinnaś być na
              forum "Młodych Matek" .....albo na innym traumatycznym forum .....ja zajmuję
              sie dzisiaj moim dysfunkcyjnym dzieciństwem , i nie interesują mnie w tym
              momeńcie inne poblemy niezwiązane z tematem ( pomijam już zupełnie wiarygodność
              problemu ,bo to jest anonimowy internet ) lecz nie pomijam możliwości
              sabotowania i robienia na złość.......
              • inna.basia Re: O szczęściu 07.02.06, 20:29
                Czy Ty nie reagujesz nazbyt emocjonalnie? Wiarygodność poruszanego problemu
                ZAWSZE może być podważana, ale niekiedy lepiej nic nie powiedzieć, niż ją
                podważać. To raz.

                Dla Ciebie forum młodych matek to inne traumatyczne forum? To dwa.

                Większość z nas tutaj zajmuje się swoim dzieciństwem, wszyscy chcemy wyciągnać
                jak najwięcej dobrego z tego, co w naszym życiu było złe. Bywa, że i ja czuję
                sie kompletnie nieszczęśliwa (chociaż już coraz rzadziej) i powiem Ci, że to
                uczucie jest związane z życiem obecnym, a nie z dzieciństwem, przynajmniej
                bezpośrednio, bo posrednio to i owszem. Miewam mętlik w głowie i potrzebę
                wygadania. Może kobiety tak mają?...
                Ale jeśli chcesz, żeby ludzie pisali tylko o tym, o czym TY chcesz, to forum
                chyba nie spełni Twoich oczekiwań. Jak świat światem zawsze wątki zbaczały z
                tematu. Pozostaje sie cieszyć, że nie zostałeś zignorowany ;-)
                To trzy.
                Pozdrawiam.
                I przepraszam, tak na wyrost ;-)
                B.




                • agiaagakwiatk Re: O szczęściu 07.02.06, 23:59
                  Jak znalazłam się na forum? Mój tato lubił i lubi nadużywać alkoholu. Związane
                  były z tym i są moje lęki, niepewność siebie, strach przed nowymi, nieznanymi
                  sytuacjami, strach przed poznaniem nowych ludzi itp. Może powinnam udzielać się
                  na innym trałmatycznym forum? A owszem udzielam się. Jeśli kogoś to interesuje,
                  nietrudno to sprawdzić. Ale nie oto chodzi. Januszek 96, jeśli zajmujesz się
                  swoim dzieciątkiem, które nie jest zdrowe, to bardzo dobrze, znaczy że je
                  kochasz. To, co piszę nie jest prawdziwe? Chciałabym, żeby tak było ale
                  niestety nie jest. Przecież nie będę przysyłała wyników usg i badań lekarskich,
                  by potwierdzić, że to, co piszę jest prawdą. Inna.basiu bardzo dziękuję Ci za
                  to, że stanęłaś w mojej obronie. To, że może w tym momencie nie potrafię być
                  szczęśliwa na siłę wbrew sobie, nie znaczy, że nie będę potrafiła być
                  szczęśliwa nigdy. Januszek 96, nie ekscytuj się tak. Ty masz chore dziecko, ale
                  ono żyje. Daruj, ale jestem ciekawa,czy potrafiłbyś cieszyć się, gdybyś
                  dowiedział się, że Twoja żona nosi w sobie dziecko, kóre ma nie zamkniętą
                  pokrywę czaszki, a do tego nie ma mózgu lub ma go tylko w szczątkowym zakresie.
                  Gdybyś w tym momencie potrafił być szczęśliwy, to dobrze. Choroby mezmózgowia u
                  swojego dziecka nie wymyśliłam, bo i po co. A czy to, że może teraz nie
                  potrafię się cieszyć, to dyskwalifikuje mnie jako uczestnika tego forum?
                  • agiaagakwiatk Re: O szczęściu 08.02.06, 00:14
                    Januszek 96 chcę sprostować poprzedniego posta. Zbyt szybko przeczytałam, co
                    napisałeś i wyciągnęłam zły wniosek, że zajmujesz się swoim chorym dzieckiem.
                    A tymczasem Ty piszesz o swoim traumatycznym dzieciństwie. Nie chcąc Cię
                    obrazić, napiszę, że chyba jeszcze jesteś młodym człowiekiem i niewiele wiesz o
                    posiadaniu własnych dzieci. Może się mylę, jeśli tak, to sprostuj to, co
                    napisałam. Podobnie jak znaczna większość uczestników tego forum, nie miałam
                    łatwego dzieciństwa w rodzinie alkoholowej...Czy udzielasz mi pozwolenia, abym
                    mogła czasem napisać coś na tym forum? Nie mam zamiaru nikogo dołować. A z tym
                    pozwoleniem żartowałam.
      • wera11 Re: O szczęściu 06.02.06, 11:06
        Ja też dorzucę mały cytacik:
        "Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się.
        Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!"
        Zgadzam się w całości.
        • januszek96 Re: O szczęściu 08.02.06, 09:38
          O czym ja piszę ??? O swoim chorym dziecku ??? O swoim traumatycznym
          dzieciństwie ??? Gdzie ??? Ja tu ....kuźwa , piszę o szczęściu !!!! Koleżanko
          nie wyłgasz się ....... podałaś kontrprzykład , jak być nieszczęśliwym...... i
          nie swój > patrz swój pierwszy post (a co było jakby ktoś.....)Potem dopiero
          przeszłaś na siebie. Ja dość się naczytałem opowieści neurotycznych ,
          nieszczęśliwych panienek....... Tylko to nie jest mój problem ,tylko ich .....
          Ja dzisiaj jestem uczciwy wobec siebie i innych , bo poznałem tego
          konsekwencje...... Praca w DDA polega na szukaniu rozwiązań , na wyjściu z
          impasu w jakim się znalazłem , na chwyceniu życia które mi się wymyka........
          co też staram sie czynić . Zaczynam pisać " o szczęsciu" a Ty wrzucasz historię
          rodem z niskobudżetowego horroru . Wiesz co to jest sabotowanie ? Nie
          zabraniam Ci pisania , ale zacznij może nowy wątek na forum DDA pt. Moja
          koszmarna ciąża ? To znakomity temat ....... Wszystkich to
          napewno "porwie" ...... Moim nickiem się nie sugeruj , bo mozesz się "
          przejechać " nie Ty pierwsza i nie ostatnia .....
          • wera11 Re: O szczęściu 08.02.06, 10:05
            No dobra, dobra..., nie wyżywaj się na niej.
            Ma dziewczyna kłopoty.
            Wolno jej się martwić, tak jak Tobie cieszyć.
            Dlaczego podpisałeś się pod moim wątkiem?
            Ja się cieszę i lubię się cieszyć, w tym widzę ulgę dla siebie.
            Nie złość się, pisz dalej o szczęściu.
      • agiaagakwiatk Re: O szczęściu 08.02.06, 12:17
        Nick istnieje, ale trzeba szukać według autora i na szystkich forach, nie tylko
        dda. A na tym forum też jest więcej moich wpisów. Ale nie o to przecież chodzi.
        Nie rozumiem, jak mam się nie sugerować Twoim nickiem. W odniesieniu do wieku,
        czy do czego. Nie moja wina, że niektórym życie pisze "horrory". Jeślo Tobie
        nie pisze, bardzo się cieszę. Ale dajmy już spokój temu nieszczęściu. Chcę być
        szczęśliwa, chodziło mi tylko o to, że czasem może być tak źle, że trudno w
        danym momencie znaleźć szczęście. Można je odszukać potem, kiedy skończy się
        jakaś zła sytuacja. Nie chodzi tylko o moją historię. Przecież ktoś może być
        dda i mieć np. raka, zanim się z tym 0oswoi nie będzie umiał być szczęśliwy.
        SAle potem szczęście odnajdzie. Dajmy spokój już tej kłótni i TAKIEJ wymianie
        zdań. Uznajmy, że ja mam inne zdanie* na razie). Ty inne i już. Przecież, gdyby
        wszyscy myśleli tak samo, byłoby nudno.Pozdrawiam Aga
      • elkaserdelka do januszka96 i nie tylko 08.02.06, 18:27
        Jestem na tym forum pierwszy raz. Bardzo podoba mi się, co napisał januszek96 o
        szczęściu. Tylko nie bardzo rozumiem januszku96 dlaczego tak bardzo
        niepozytywnie wyrażasz się i czemu tak mocno negujesz wpisy agiaagakwiatk.
        Jeżeli dziewczyna przeżywa ogromną tragedię, a z tego, co pisze pewnie tak
        jest. To raczej należałoby ją pocieszyć, a nie dołować. Wszystkim szczęśliwym
        i"mniej szczęśliwym" wysyłam całe mnóstwo uśmiechów.
        • januszek96 Re: do januszka96 i nie tylko 09.02.06, 07:13
          Tak zareagowałem , bo dzisiaj mam już dosyc negatywnego , depresjonującego
          myślenia.......... Ludzie z DDA cierpią na szereg dysfunkcji , wynikiem których
          są mocne depresje .......... jak myślisz , skąd one się biorą ? Z nikąd ?
          • elkaserdelka Re: do januszka96 i nie tylko 10.02.06, 00:58
            Nie sądzę, żeby brały się znikąd. Ale z tego, co czytam Aga też jest dda. A do
            tego zdołowana swoim nieszczęściem. Niech ona po prostu dotrwa do końca tej
            ciąży i wtedy być może odnajdzie szczęście, życzmy jej tego. Sorry, teraz
            doczytałam... Aga chyba już jest po rozwiązaniu, po porodzie. Zyczmy jej tego,
            co dobre.Ela
        • januszek96 Re: O szczęściu 09.02.06, 07:15
          "Ślepa ,bezmyślna odpowwiedzialność za innych wyczerpuje mnie i moją energię.
          Odpowiedzialność za siebie wyzwala mnie " To jest z dzisiejszych afirmacji.
          Jeśli ktoś chce ciepieć za innych ( patologiczne ciąże , nowotwory , głodujące
          dzieci w Afryce , bezbozni Amerykanie ) To jego sprawa , to jego brak
          odpowiedzialności........ Ja dzisiaj postanawiam , zajmować sie sobą i modlę
          się do Boga ....... Panie , nie stawiaj na mojej ścieżce "oszołomów" , niech
          się błąkają po bezdrożach.......
          • wera11 Re: O szczęściu 09.02.06, 07:41
            Dziad swoje, baba swoje.
            Januszek – dziewczyna chciała tylko powiedzieć, że nie może a przez to nie chce
            być w danym momencie szczęśliwa, po prostu, nic więcej.
            Nie odbiera przez to żadnemu z nas prawa do tego uczucia.
            Trzeba było to przyjąć i dalej zajmować się sobą i swoim szczęściem.
            Na jej szczęście przyjdzie czas później, ma tego świadomość, i bardzo dobrze,
            tak trzymać.
            A Ty jawisz się niczym jakiś uzurpator, wiesz wszystko lub Ci się wydaje, że
            wiesz.
            Życie i droga przez życie jest pełna różności, pełna innych ludzi stawianych na
            niej, ludzie bywają różni, jeden się cieszy, drugi smuci.
            A My?
            Nam do szczęścia trzeba tylko równowagi pomiędzy jednym i drugim, pomiędzy
            wielkim smutkiem a hurraoptymizmem.
            Pisz o szczęściu... ale bardzo Cię proszę nie gardź innymi, bo tak jakoś
            dziwnie mi wyszło.
            Pisz o szczęściu bo to pomaga, czasem chwilowo, czasem na dłużej.
            Moim zdaniem to bardzo potrzebny wątek.
            Czy ja jestem "oszołomem"?
            Nie wydaje mi się.
            Pozdrawiam.
            • januszek96 Re: O szczęściu 09.02.06, 11:23
              Nie, nie jestes "oszołomem -ką", nikt tu nie jest kimś takim. A ją odebrałem ,
              jako kogoś kto chce mnie obedrzeć z resztek szczęścia. Mnie dzieciaka DDA , to
              chyba lekkie chamstwo...... A tak w gruncie rzeczy , to faktycznie ta
              dziewczyna nie ma powodu do radości ......nie dość że jest w ciąży z dzieckiem
              bez głowy , to jeszcze ma raka , no i jest DDA . Jak ja lubię ludzi którzy mają
              gorzej ode mnie...... :)) Jest OK zamykamy temat !
              • wera11 Re: O szczęściu 09.02.06, 11:38
                Nadstaw ucho...
                lewe lub prawe, które wolisz, dostaniesz prztyczek.
                Ja Cię lubię, choć nic Ci z tego...
                A ten prztyczek to za to, że zapomniałeś,
                iż nikt nie jest w stanie odebrać Ci tego co czujesz...
                oczywiście jeśli Ty sam na to nie zezwolisz.
              • inna.basia Re: O szczęściu 09.02.06, 19:37
                "A ją odebrałem..." - Januszek96, tak to sobie na privie mozna pisać,
                przeciez "ona" też to czyta.
                "...jako kogoś kto chce mnie obedrzeć z resztek szczęścia. Mnie dzieciaka DDA ,
                to chyba lekkie chamstwo......" - rozumiem - jak DDA rozumie DDA, co czujesz,
                ale przestań sie zachowywać, jakby cały świat się wokół Ciebie kręcił, jakby
                każdy tylko czyhał żeby ci dokopać, przecież żeby napisac to co Aga napisała
                wystarczy po prostu cierpieć. Ona nie myślała o Tobie tylko o sobie. Ty nie
                myślisz o niej tylko o sobie, i najwyraźniej odreagowujesz na Agnieszce
                wszelkie krzywdy, jakie Ci wyrządzono. I czemu, bo aktualnie nie jest
                szczęśliwa i "psuje" Twoje szczęście? Zapomniałeś, że Twoje szczęście zalezy
                tylko od Ciebie, że nie zależy od nikogo - ani od tego co ktoś zrobi, ani co
                czuje, co mysli (nawet o Tobie) i co napisze? To Ty masz zmienic swój odbiór,
                a nie inni "nadawanie".

                ...to jeszcze ma raka , no i jest DDA . Jak ja lubię ludzi którzy mają
                >
                > gorzej ode mnie...... :))

                Przeczytaj jeszcze raz to co napisała Aga. Naprawdę wyczytałeś że ma raka? Rak
                był tylko przykładem sytuacji w której trudno się cieszyć, analogicznej do
                opisywanej.
                PS - Ja też lubię tych co mają gorzej ode mnie. Ale tych co lepiej i podobnie
                też, nieszczęśników i szczęśliwych, ze złamanym życiem i tych którym sie
                powiodło. Ciebie też lubię, chociaz jeszcze nie zrozumiałeś, że własne rany nie
                upoważniają do ranienia innych.
                A mówi się, że DDA to empaci :-)))
      • agiaagakwiatk Re: O szczęściu 10.02.06, 00:44
        Januszek96 daj już spokój. Przeczytałeś co napisałam do Ciebie na priva? Zejdź
        już ze mnie, życz mi szczęścia "jako i ja Tobie życzę"! Wyzbądź się negatywnych
        emocji. Raka nie mam. Tylko jedno dziecko, które jest(było) mocno chore- już
        po "wszystkim co złe" i jedno zdrowe, męża który mnie wspiera w tej sytuacji.
        Nie rozumiem coś Ty taki wściekły. To już nie można przez jakiś czas myśleć
        inaczej niż Ty? Pozdrowienia Aga. Dziewsczyny jeszcze raz szczerze dziękuję za
        wsparcie. Może to, co napiszę znowu nie spodoba się januszkowi96...Trudno
        narażę się...Nie ma to jak babska solidarność(w tym wypadku). Dziewczyny,
        jeszze raz dzięki.
      • elkaserdelka Re: O szczęściu 10.02.06, 00:53
        Januszek96 ja Ciebie bardzo przepraszam, ale mam pytanie. Czy gdybyś spotkał
        Agnieszkę w realu, to udusiłbyś ją gołymi rękami? Facet tak nie można. Ty kipisz
        (chyba, jak się mylę sprostuj) nienawiścią do tej dziewczyny. Przecież ona
        życzy Ci wszystkiego dobrego, a Ty kopiesz leżącego. Miałam nadzieję, że na
        forum DDA można znależć wsparcie. Dodam, że jestem tu nowa, świeżutka. Twoje
        wpisy dotyczące Agi wskazują na to,że chyba jest inaczej. Daj jej już spokój.
        I może faktycznie według jej sugestii przeczytaj, co napisala do Ciebie na
        priva. Ela
      • bubel111 do januszek96 i agiaagakwiatk 10.02.06, 03:31
        januszek96 i agiaagakwiatk czy moglibyście dalej( sorry za określenie )żreć się
        na privie. Przepraszam, jeśli kogoś "udało mi się urazić". Ale to nic nie wnosi
        dla dda. Może ich tylko odstraszyć. Nie róbcie tego litości!
        • januszek96 Re: do januszek96 i agiaagakwiatk 10.02.06, 07:47
          Ja rozumiem forun DDA jako forum tematyczne , czyli zajmuje się sobą , swoim
          problemem. I przyjmuję formę jaka obowiązuje na mitingach ( nie do końca) czyli
          mówimy o sobie i nie teoretyzujemy na inne tematy. Dziewczyna zaczeła pisać (
          pierwszy jej post jest dla mnie ważny) .....czysto teoretycznie i nie o
          sobie ........ - jak ktoś ma problem , potem ( tak to odczułem) wzieła go na
          siebie ...... a dalej już mi poszło , jeśli się zajmuje innymi , a nie
          sobą .......- bo ktoś tam...... to można go potraktować jak " ktosia " .......
          czyli czysto teoretycznie ........ i nikt nie musi się czuć urażony ....... PS
          Ja już chyba napisałem , że kończę temat ?
          • januszek96 Re: o szczęściu 10.02.06, 09:56
            Ta cała dyskusja jest bardzo terapeutyczna. Znaleźliśmy się tu na tym
            forum ,poniewaz mamy szereg dysfunkcji które utrudniają nam życie. Dlaczego mam
            wejść z dyskusją na priva...... Czy to nie będzie przypominać - Januszek idź do
            pokoju, bo mamusia z tatusiem chcą się pokłócić ? Dlaczego nie mam opisywać na
            forum swoich emocji ? Bo ktoś "nowy " sie przestraszy ? To czym ma byc to
            forum ? Fasadą na której będziemy pisac "głodne kawałki" ? To chyba troche
            nieuczciwe...... Ja kopię leżącego ? A dlaczego Agnieszka się kładzie ?
            Postawa "ofiary" , "sierotki" jest fatalna i przynosi więcej złego niż dobrego.
            Niech wstaje i "walczy"......nie ze mną .....tylko o siebie ! Ja Agnieszkę
            przepraszam ( będzie to świadczyło o moim dużym poczuciu własnej wartości :))
            Acha .....wychodzi ze mnie psychopatyczna osobowość ? Niewiem ...... moze to
            dlatego ,że zakodowali mi Cyfrowy Polsat i oglądam teraz TV Trwam :D
            • pixie65 Re: o szczęściu 10.02.06, 10:10
              Januszek...możesz opisywać na forum SWOJE emocje...Posty pisane ze współczuciem
              i zrozumieniem to nie są "głodne kawałki", a ciepło i bliskość niekoniecznie
              muszą być słabością i zagrażać poczuciu bezpieczeństwa DDA - odsłonię się,
              swoją wrażliwość, to wtedy mnie kopną, zranią...? Trzeba być "twardzielem" ?
              Agnieszka wyjaśniła "dlaczego się kładzie", dla mnie to akt odwagi : zobaczcie,
              tu mnie boli...A Twoja reakcja z mojego punktu widzenia podszyta jest lękiem i
              potrzebą, zeby wszystko było "cacy", a ludzie żyli długo i
              szczęśliwie...Bliskość, z którą często mamy kłopoty to także TOWARZYSZENIE
              innym w cierpieniu, a niekoniecznie ustawianie ICH do pionu.
              • januszek96 Re: o szczęściu 10.02.06, 11:51
                .........Posty pisane ze współczuciem
                i zrozumieniem to nie są "głodne kawałki".........> tak nie napisałem ,
                manipulacje schowaj dla kogoś innego...... Dobrze ? Przez "głodne kawałki"
                rozumiem wrazesy pisane pod publikę.....
              • pixie65 He, he, he... 10.02.06, 13:38
                i widzisz Januszek jak pochopnie wyrażasz swoje sądy...etap w...się mam już
                daleko za sobą :-))) A dalej jest cytat z Twojego postu:

                "To czym ma byc to
                forum ? Fasadą na której będziemy pisac "głodne kawałki" ?

                O czym myślałeś jeśli nie o postach z tego wątku? Bo może coś przeoczyłam?
                I powiem, że nie martwi mnie wcale, a tym bardziej nie w... mnie Twoja złość.
                Bardziej mnie smucą te posty "dajcie spokój", "przestańcie" i takie tam...Ale
                większość z nas zapewne przechodziła przez taką fazę bezradności, uległości i
                niektórym pewnie nie było lekko słysząc "WEŻ SIĘ W GARŚĆ!!!". Jak chcesz
                to "się weź",i wyciągnij się z rzeki za włosy (samodzielnie), ja już dawno
                przestałam walczyć, wyluzowałam i poprosiłam o pomoc :-)))
                • januszek96 Re: He, he, he... 10.02.06, 14:06
                  Ja chciałem przeprosić wszystkich , których zupełny brak empati u
                  Pixie......dotkliwie dotknął..... PS >O czym myślałeś....< Nie , nie myślałem
                  o postach ,kombinuj dalej o czym ja myślę ;))
      • wera11 Wniosek końcowy... 10.02.06, 18:58
        Wiecie co?
        Suma sumarum oberwało się Konstatacji...
        Konstatacji a nie Konstancji.
        Ja Konstatacji dziękuję za to, że utworzyła to forum,
        bo jakoś żadnemu z NAS nie przyszło to do głowy.
        A miało być tak pięknie...
        Korzystajmy dalej, niech każdy wynosi z niego to co dla niego najlepsze,
        potrzebne.
        • januszek96 Re: Wniosek końcowy... 12.02.06, 12:40
          Jeszcze raz ja........ prawie wszystkie moje dzisiejsze działania mają żródło w
          soczewce mego dzieciństwa ....... moja matka miała dziesiątki powodów aby byc
          nieszczęśliwą ......... dlatego się zirytowałem .... a potem jeszcze bardziej ,
          gdy tych powodów nieszczęść , zaczeliście bronić , apogeum nastąpiło gdy z
          manipulacją wmieszała się "psycholożka" dla której jestem "zły'....... i
          wróciliśmy do mojego dzieciństwa , ja od urodzenia dla swoich rodziców
          byłem "zły" manipulowali mną...... Ale to nic , pracujmy dalej.......
          • kwiaaatek1 Re: Wniosek końcowy... 12.02.06, 13:37
            januszek,w gruncie rzeczy dobry z Ciebie człowiek tylko pokaleczony jak my
            wszyscy tu zresztą:)jak Ciebie czytam,przypominam sobie siebie sprzed dwóch
            lat,to były początki mojej terapii,spotkań z psychologami,wszystko mnie wtedy
            wkurwiało a najbardziej ludzie,których nie mogłam zmienić,wtedy korespondowałam
            z takim jednym kolegą DDA,co się wciąż nad sobą użalał,w końcu nie wytrzymałam i
            tak mu 'dokopałam',że myślałam,że się więcej nie odezwie,a skutek był taki,że
            znajomość przeszła do realu.próbuję sobie przypomnieć powód mojej złości-to
            chyba było coś w tym stylu-ja się zmieniam,coś ze sobą robię ,próbuję wyjść z
            bagna i wkurwia mnie,że inni jeszcze w nim siedzą,a chciałabym aby też z niego
            wyszli,żeby widzieli swoje problemy i coś z nimi robili zamiast użalać się nad
            sobą.to była oznaka wyższości nad innymi-ja coś robię ze sobą a Wy nie.wpadłam w
            skrajność i ma mam wrażenie,że Ty teraz to robisz.jestem za mówieniem
            prawdy,tego co się czuje,ale...uważam,że nie trzeba w każdej sytuacji zachowywać
            się jak słoń w składzie porcelany pod hasłem''jestem szczery i postępuję zgodnie
            ze swoimi uczuciami'',trzeba zważać,aby kogoś przy okazji nie pokaleczyć.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka