basen - ryzyko?

09.09.05, 08:52
Napiszcie proszę, jakie są Wasze doswiadczenia, patrząc na
pływalnię jako czynnik chorobotwórczy :)
Do tej pory korzystałam sporadycznie z basenu, bez wiekszych skutków
ubocznych. W tym roku postanowiłam zakupić karnety dla całej rodzinki i mam
pewne obiekcje. No, wiecie, grzybice i te rzeczy. Szczególnie gdy widzę
wychodzące z autokarów, spocone wycieczki biegnące pędem do aquparku.
Koleżanka dodatkowo odradza, bo sama miała problemy w ubiegłym roku (i to
korzystając z róznych basenów), lekarz też nie zachęca, a ja lubię pływać.
Ale ryzyko jest, szczególnie w przypadku stóp i narzadów płci żeńskiej :(
Czy rzeczywiscie duże?
    • starlette Re: basen - ryzyko? 09.09.05, 09:18
      Ja boję się basenów i unikam, prawie zawsze po basenie mam problemy 'kobiece'.
      Była niedawno jakaś afera w Warszawie. W jakimś basenie wykryto pałeczki Coli
      czy czegoś tam a niby woda chlorowana/ozonowana. Ludzie niestety nie myją się
      przed basenem, to jest obrzydliwe! Mam natomiast koleżankę, która nawet bedąc w
      ciąży chodziła na basen i nic jej nie było.
      • delta77 Re: basen - ryzyko? 09.09.05, 09:50
        Ja tez uwielbiam plywac. W zeszlym roku chodzilam 3x w tygodniu i siwetnie sie
        czulam..., poza paskudztwem, ktore tam zlapalam... -"problemy kobiece" jak tu
        kolezanka napisala. Grzybkow stop na szczescie nie zlapalam. Widzialam nawet w
        sklepach specjalne "czepki" gumowe na stopy do basenu.

        Jednak teraz juz wiem, ze nie pojde wiecej na basen. W dodatku ostatnio sanepid
        w naszym miescie znalazl pelno bakterii w roznyc basenach i zbiornikach. Tez
        przerazaja mnie te liczne autokary stojace przed aqua parkiem. Wiekszosc na
        rej. ros. i ukr. Nie daleko sa tez bazary, wiec chyba takie baseny traktowane
        sa jako laznie publiczne.
        Bardzo ubolewam, ze nie poplywam juz sobie. Moze gdybym nie miala problemow z
        tym zwiazanych, nie zwracalabym na to uwagi...

        Pozdrawiam
    • 180754kw Re: basen - ryzyko? 09.09.05, 10:27
      czesc. zostaje ci tylko kupno dla calej rodzinki "stroju pletwonurka" i wtedy
      juz na 99.9% nikt sie nie zarazi zadnymi BAKTERIAMI. Pozdrawiam HEJ.
    • poziomka76 Re: basen - ryzyko? 09.09.05, 11:29
      Chodzę regularnie i to od wielu lat, i jeszcze nigdy nic nie złapałam. Ale
      zawsze pamiętam o klapkach. Generalnie uważam, żeby bosą stopą nie stanąć
      nigdzie poza moim własnym klapkiem :) Śmiesznie to może wygląda, ale grzybica
      stóp jest mi obca. Oczywiście chyba nie da się uniknąć zakażenia, jeśli woda
      jest zanieczyszczona np. pałeczkami coli, ale ryzyko raczej nie jest większe
      niż zakażenie np. salmonellą podczas pałaszowania latem lodów czy toksoplazmozą
      jedząc np. niedomytą śliwkę. Najważniejsze to zachować zdrowy rozsądek. Jeśli
      czystość na basenie wzbudza Twoje obawy, nie idź tam po prostu. I tym bardziej,
      gdy masz obniżoną odporność. Pozdrawiam :)
      • luna15 Re: basen - ryzyko? 09.09.05, 12:45
        Na basenie mozna cos zlapac, ale wtedy tylko gdy organizm jest podatny na tego
        typu zakazenia, malo odporny....Ja chodze 5 lat nigdy niczego nie złapałam poza
        przypadkowym łykiem wody :)
        • alutka100 Re: basen - ryzyko? 10.09.05, 23:13
          Dzięki za odpowiedzi! Może nie będzie tak źle? Chociaż, nie ma to, jak prywatny
          basen:)
          Znajoma zawsze robi sobie i córce po basenie nasiadówkę z jakichś ziółek. Jak
          sądzicie czy to może prewencyjnie pomagać w przypadku gorszej kondycji organizmu??
          • incognitto Re: basen - ryzyko? 11.09.05, 11:13
            alutka100 napisała:

            > Napiszcie proszę, jakie są Wasze doswiadczenia, patrząc na
            > pływalnię jako czynnik chorobotwórczy :)

            Takie same jak:
            -przebywanie w mieszkaniach ludzi gdzie naczelną postacią
            jest ukochany pies, ktoremu to nie wyciara się zadka po przyjsciu z dworu gdzie
            na trwaniczku zrobil kupke, a potem wskakuje na kanapy itd
            -jedzenie nie dokladnie, albo wcale mytych owocow
            -spozywanie posiłkow w miejscach publicznych, nie waidomo jakimi rcyma
            przyrządzonymi
            -oraz spozywanie wszelkiej zywności spozywanej bez obrobki termicznej,
            chociaz grzyby nie gina w wys temperaturze

            tak więc moj sąsiad to by zakończył tak nieladnie (ale realnie co tu dużo
            mowić):

            ..rzeznik też ma katar...

            (przepraszam:))))
Pełna wersja