yahu7
07.02.07, 15:35
moje zdjęcie:
img293.imageshack.us/my.php?image=jjei9.jpg
Od sierpnia do początku grudnia 2 razy zrobiono komplet badań TK i MRI.
Pierwszy raz MRI był z kontrastem w celu stwierdzenia czy zaobserwowana cysta
wybarwia się, co oznaczać mogło proces inwazyjny "tworu". W moim przypadku
nie nastąpiło wybarwienie, dlatego w diagnozie opisano jako łagodny twór
mogący być procesem rozrostowym. Drugi komplet badań był szalenie
ukierunkowany na określone fragmenty kręgosłupa, zrobiono spiralne TK z
odtworzeniem i szczegółowe badanie MRI fragmentu "krzyżowego" kręgosłupa.
Po konsylium 3 profesorów (2xradiolodzy + neurochirurg, a wcześniej także
prof. ortopeda)orzekli posiadanie przezemnie cysty Tarlowa o dość
specyficznym umiejscowieniu, chociażby z powodu tego że jest na granicy
L5/S1, a zwykle są niżej. Choć i wyżej bywają. analiza zdjęciapokazuje
ciekawy obraz przy kręgosłupie maleńkich "kropek" przy kręgach T, które moga
być też maleńkim "tarlowikami". A te cysty lubią być w towarzystwie.
Moi eksperci uważają Tarlowa za rzecz wrodzoną, zatem nie klasyfikują go jako
łagodny NOWO-twór. On po prosu nie jest nowy, to twór wrodzony
(prawdopodobnie?)
Czas od ostatniego list, jako Nowicjusz, poświęciłem nie tylko na diagnozy
ale także na rozpoznanie co z sobą robić. Oto moje uwagi:
1. nie ćwiczyć specjalnie, byłem i ćwiczyłem w Instytucie McKenziego i
naprawde można dać sobie spokój!
2. zainwestować w łózko!!!! tzn. materac, ewnt regulacje automat. stelaża.
Śpię teraz na high-tech. materacowym "tempurus" wraz z wałkiem i poduszką!
Ulga. Zaraz odczuwam jak spię gdzieś poza domem.
3.Spacery...spacery....spacery...... Polecam Norvegian-walking z kijkami!
Choć ostatnio chodziłem turystycznie bez kijków nawet po 10-15 km dziennie.
4. planować intensywnie zadania na krótką metę do zrobienia. Ze świadomością,
że muszę ....i koniec, muszę zrobić muszę wyjechać. Absolutnie zaakceptować
swoją dolegliwość, ogodzić się że nie minie i....żyć. Wiem, że trywiaqlne
ale.... Psychika "pozytywna" jest szalenie pomocna. Dobrze byc z natury
optymistą, to pomaga bezwzględnie!
5. leki: nie katuj się mocowaniem ze sobą, że leków nie weźmiesz, bo.....się
przyzwyczaisz, bo co będzie później, bo się uzależnię! Bzdura! Brak leków
całkowity to permamentny stan zapalny na skutek ucisków i drażnienia nerwów
przez torbiele. Wypracuj sobie minimalna dawkę w minimalnym okresie (np.
każda podróż, lub okres gorszego samopoczucia - npprzez 2 tygodnie).
Ja biore "duodiclac", tzna zwykły diklofenac. Lek przeciwzapalny i tez
przeciw bólowy. Biorę formę 75 mg o przedłużonym działaniu ((1xna dobę)
Miałem przerwe w braniu leków 2 miesiące i trochę się "doprawiłem. Teraz
biorę prze 2 tygodnie, zrobię przerwę 2-3tygodni i znów 1-2tygodni lek.
Oczywiście nie zapominać o lekach osłonowych na żołądek typu np. omeprazoli
(losec).
Tyle obserwacji, tyle innych chorób jest gorszych, my już mamy swoją, zatem
statystycznie powinno nas większe zło ominąć (....statystycznie....).
Trzymajcie się Forumowicze wszystkiego dobrego w 2007 roku. postępy
diagnostyczne są coraz większe, znajomość internetu też zatem zobaczycie jak
nasza "siła" liczebna wzrośnie!
Pozdrawiam