asabird
13.04.07, 14:42
Drodzy forumowicze! Pomyślałam, że skoro AA mają piciorysy i w czymś im to
pomaga, to my możemu mieć fajkorysy. Zaczynam od swojego:
"W moim domu nikt nie palił, papierosy uważane były za coś okropnego i
śmierdzącego. Od najmłodszych lat wiedziałam, że nie warto palić fajek, bo
można się uzależnić i dostać raka. Zainteresowałam się nimi w II klasie
liceum. W czasie wakacji pojechałam na 2 tygodnie do RFN - w Polsce dopiero
rodziła się demokracja, a tam wszystko wydawało mi się takie super i ekstra.
Moi równieśnicy z RFN jarali na potęgę, wszyscy byli tacy szcupli, piękni i
fajni, i ja też chciałam taka być. Z tej wymiany młodzieżowej przywieźliśmy
do szkoły nowe fryzury, nową muzykę i nowy styl ubierania. Paliliśmy w
elitarnej grupce na przerwach i po lekcjach, na imprezach. Pamiętam, że
mieliśmy pewne problemy z kupieniem fajek i tylko jeden kioskarz puszczał oko
i nam sprzedawał. Studiow skonczyłam w kłebach dymu. Dosłownie przed sesjami
jarałyśmy na potęgę w moim domu albo w domu mojej koleżanki. Niejednokrotnie
zwracano nam uwagę, że lekko przeginamy. Znajomi spoza studiów palili tylko
na imprezach. Teraz raczej nie palą. Po studiach prowadziłam dość zabawowy
tryb życia, a potem z kolei miałam bardzo stresującą pracę i rzucenie w ogóle
nie wchodziło w grę. Jednak pamiętam, że paląc przez ostatnie 10 lat, prawie
codziennie mówiłam sobie, że pora z tym skończyć. Rzuciłam w ciąży, ale nie
mogłam doczekać się końca karmienia i równo po 3 miesiącach kupiłam wino i
fajki, potem zaczęłam popalać, przestałam karmić i rozpaliłam się na całego.
Rzuciłam 01.01.2007, jednak złamałam się i teraz robię to ponownie. Staram
się nie przejmować niepaleniem, tylko tak z marszu.
Sorry za zanudzanie i chetnie poczytam Wasze fajkorysy.