Gość: Jurek IP: *.onhill.gda.pl 29.07.03, 08:54 metody konwencjonalne nie dały poprawy, rakk nabłonkowy gardła rozwija się - proszę powiedzcie jak można się leczyć w sposób niekonwencjonalny? Jurek Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: aurum Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.tpsa.pl 29.07.03, 09:42 moze dieta optymalna? :-D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.onhill.gda.pl 29.07.03, 10:10 Gość portalu: aurum napisał(a): > moze dieta optymalna? :-D na czym taka dieta polega???? w ogóle mam problemy z jedzeniem.. prawie nie jem.. piję tylko płyny dziękuję za odpowiedź Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.onhill.gda.pl 29.07.03, 21:56 bardzo proszę - podzielcie się ze mną swoją wiedzą, nawet jeśli nie wierzycie, ze mi to pomoże - pozdrawiam was wszystkich nie poddam się tak łatwo temu wyrokowi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła - IP: *.onhill.gda.pl 29.07.03, 21:57 bardzo proszę - podzielcie się ze mną swoją wiedzą, nawet jeśli nie wierzycie, ze mi to pomoże - pozdrawiam was wszystkich nie poddam się tak łatwo temu wyrokowi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malik Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła - IP: *.crowley.pl 25.08.03, 14:10 Czesc Jurek, Bardzo podoba mi sie Twoja postawa :) Napisz na mojego maila tarek@wp.pl . Dam Ci namiary na osobe, ktora moze Ci pomoze. Jestes z Warszawy??? A co do diety to znajdziesz informacje na stronie www.dieta- optymalna.info/ Pozdrawiam Malik Odpowiedz Link Zgłoś
rosanne Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła 29.07.03, 12:26 Przeczytaj "Uleczyć nieuleczalne" Michał Tombak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.onhill.gda.pl 29.07.03, 19:17 rosanne napisała: > Przeczytaj "Uleczyć nieuleczalne" Michał Tombak. nie czuję się najlepiej... ale nie chcę siępoddać... przeczytam tą książkę ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.devs.ac-net.pl 30.07.03, 02:02 Jurek, trzymaj sie! Ja osobiscie wierze najpierw w Boga i modlitwe, a zaraz potem w medycyne chinska, ktora najpierw oczyszcza, potem wzmacnia organizm i jego sily witalne, ogolnie traktuje czlowieka calosciowo i to przy pomocy metod naturalnych, ziol i jedzenia Zycze powrotu do zdrowia i zwroc uwage na swoj stan psychiczny - wszelkie negatywne uczucia (niechec, nienawisc, NIEWYBACZENIE, zal, zlosc, zazdrosc, zawisc, niezyczliwosc itp.), kazdy stres - sa dla zdrowia zabojcze. Czytalam o czlowieku, ktory dowiedziawszy sie, ze ma raka (nie pamietam jaki) i nie wiecej, niz 6 m-cy zycia przed soba, odcial sie od prasy, radia i telewizji, odosobnil sie by nie docieraly do niego zadne zle wiesci, ani telefony i rozpoczal kuracje smiechem: zaopatrzyl sie w komedie i dobry humor- nagrania kabaretow - i... po kilku miesiacach (bodajze 4) badania nie wykazaly sladu raka. Inna z kolei kobieta, tez po takiej diagnozie, przypomniala sobie, ze 'morsy' ponoc nigdy nie choruja. Poszukala takiej grupy, przeniosla sie nawet na wybrzeze i po jakims czasie tez wyzdrowiala, ku zdumieniu lekarzy. Wiec nie trac nadziei, probuj, mozesz tylko zyskac Zycze Ci powrotu do zdrowia, bede Cie myslowo wspierac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa jeszcze o SMIECHU IP: *.devs.ac-net.pl 30.07.03, 02:10 Znalazlam jeszcze artykul o SMIECHU (mam nadzieje, ze pojdzie w calosci): Chichot szarych komórek, czyli dlaczego warto się śmiać Andrzej Hołdys Czemu instynktownie lgniemy do ludzi wesołych, a omijamy ponuraków? Na czym polega tajemnicza moc śmiechu? Jak to się dzieje, że nasz organizm tak potrzebuje radosnych bodźców, nawet wtedy, gdy nie wszystko wokół nas idzie po naszej myśli? Szczególnie wtedy. Kiedy pod koniec lat 70. Lee Berk wraz z grupą przyjaciół zaczynał jako jeden z pierwszych "poważne" badania nad śmiechem, zamierzał znaleźć odpowiedzi na powyższe pytania. Chciał się dowiedzieć, dlaczego właściwie jest to tak przyjemna - dla nas i dla innych - reakcja. Dziś profesor Berk jest uznanym naukowcem, wicedyrektorem Centrum Neuroimmunologii na amerykańskim Loma Linda University. Nadal jednak, jak ćwierć wieku temu, zajmuje się głównie śmiechem i jego wpływem na nasz organizm. W tym czasie napisał dziesiątki prac i przeprowadził mnóstwo eksperymentów. Teraz jednak nie jest już jednym z kilkudziesięciu, lecz kilku tysięcy naukowców prowadzących takie badania. Wszystkie one jak dotąd kończą się podobnym wnioskiem. Berk formułuje go następująco: - Nasze neurony uwielbiają być pobudzane wesołymi bodźcami, a ludzie z poczuciem humoru szukający "jaśniejszej strony życia" są zwykle zdrowsi i bardziej zadowoleni z życia. Urodzeni do śmiechu Co takiego dzieje się w nas, kiedy się śmiejemy? Mnóstwo przyjemnych rzeczy. Warunek jest jeden - powinien to być śmiech spontaniczny i autentyczny. Zresztą inny trudno sobie wyobrazić. Prawdziwego śmiechu - co podkreślają wszyscy znawcy przedmiotu - nie sposób bowiem zatrzymać, podobnie jak płaczu. Obu zachowań, jeśli są szczere, nie da się również kontrolować. Spróbujcie zachować poważną twarz, gdy słyszycie lub widzicie coś, co was naprawdę śmieszy. Nie da się powstrzymać nagłej fali chichotów, która stopniowo ogarnia całe ciało. Można oczywiście nauczyć się blokować takie spontaniczne reakcje, jak starożytni Grecy i Rzymianie, uważając, że głośne wybuchy śmiechu są właściwe tylko ludziom nieokrzesanym, a człowiek z wyższych sfer powinien wykazać się w tym względzie powściągliwością. Umiarkowanie zalecają wciąż kodeksy dobrego zachowania, a wesoły rechot nadal jest niechętnie widziany (raczej słyszany) w gronie ludzi o sztywnych manierach. - A przecież spontanicznie śmiejemy się niemal od urodzenia. To jest nasz naturalny stan bycia i naturalna potrzeba. Taki właśnie nieskrępowany śmiech mamy na myśli, mówiąc o jego pozytywnych reakcjach na organizm - mówi Berk. Wspomina, jak 20 lat temu zorganizował spotkanie, w którym udział wziął jego kolega z uczelni Stanley Tan oraz William Fry z Uniwersytetu Stanforda. - Oglądaliśmy komedie, które nas bardzo śmieszyły, i równocześnie obserwowaliśmy, jak pracują nasze serca, oraz mierzyliśmy, jak zmienia się skład hormonów w naszej krwi. Było nam naprawdę wesoło. W ciągu następnych lat przebadaliśmy w ten sposób setki osób. Wyniki były zdumiewające - opowiada. Śmiej się, gdy jest ci źle Śmiech - jak wynika z badań Berka i wielu innych uczonych - wywołuje same pozytywne reakcje: pobudza do pracy układ krążenia, masuje mięsień sercowy, zapewnia większą wentylację płuc i dotlenia krew. Za najbardziej intrygujące zjawisko uznano jednak to, że szczery śmiech wzmacnia układ odpornościowy. Ludzie weseli są bardziej odporni na infekcje. Śmiech sprawia bowiem, że w naszej krwi zaczyna krążyć więcej tzw. limfocytów T-pomocniczych, których specjalnością jest niszczenie atakujących nas wirusów. Przybywa także przeciwciał, takich jak immunoglobulina A, które chronią głównie górne drogi oddechowe i stanowią pierwszą linię obrony przed wieloma zarazkami próbującymi przez usta i nos wniknąć do naszego organizmu. Pod wpływem śmiechu stajemy się również bardziej odporni na ból (wzrasta produkcja endorfin - naturalnych środków przeciwbólowych) i mniej zestresowani (spada poziom hormonów stresowych, które kurczą nam naczynia krwionośne i podwyższają ciśnienie krwi). Wielu naukowców i lekarzy wyciągnęło już praktyczne wnioski z tych obserwacji. Śmiech zaczynają traktować jako metodę wspomagania leczenia, skoro poprawia nastrój i łagodzi odczuwanie bólu. - To może być dla niejednego człowieka szokujące zalecenie: śmiej się, gdy jesteś chory lub gdy jest ci po prostu źle. Jak tu się śmiać, skoro nie mam żadnego powodu do radości, obruszą się. Ale śmiech naprawdę pomaga w takich właśnie trudnych sytuacjach. Pokazują to wszystkie badania - podkreśla Sheryl McWilliams, która wspólnie z prof. Berkiem założyła w klinice onkologicznej działającej w ramach uniwersytetu Loma Linda bibliotekę z humorystycznymi książkami, komiksami i filmami. Wesołe historyjki mogą również wypożyczyć pacjenci przychodzący do szpitala na chemioterapię. Zaś sam Berk opracował ostatnio specjalną ankietę o nazwie SMILE (uśmiechnij się), za pomocą której określa typ poczucia humoru pacjenta, a następnie przepisuje mu odpowiedni zestaw rozweselających kaset i książek. Dawka śmiechu w gabinecie - Śmiech zaczyna być doceniany, a badania nad nim zyskują na popularności. Niedługo kardiolodzy zaczną zalecać swoim pacjentom więcej śmiechu w sytuacjach stresowych - mówi psycholog Michael Miller z Uniwersytetu Maryland, autor badań, z których jednoznacznie wynika, że ludzie pozbawieni poczucia humoru i rzadko znajdujący powody do śmiechu częściej zapadają na dolegliwości układu krążenia. - Nadejdą takie czasy, kiedy lekarz będzie obok leków zapisywał choremu codzienną dawkę humoru, na przykład lekturę komiksu - zauważa uczony. Może więc niedługo obok popularnych ostatnio barów tlenowych zaczną powstawać gabinety śmiechu, dokąd będziemy wpadali na pół godziny, by za odpowiednią opłatą (płatne z góry) wyśmiać się za wszystkie czasy? Jedno z badań Millera polegało na tym, że zapytał on 150 osób zdrowych i 150 zawałowców w tym samym wieku, jak zareagowaliby na rozmaite zaskakujące sytuacje życiowe. Można je wyliczać w nieskończoność: kelner wylewa nam zupę na kolana, sprzedawca, wydając nam pieniądze, myli się na naszą niekorzyść, wsiadamy do złego pociągu, elektrownia wyłącza nam prąd w połowie fantastycznego filmu, podczas prasowania przypalamy suknię przed wyjściem na bal, samochód psuje się na dzień przed wyjazdem na wakacje itd. Nic, tylko się wściec i rzucić przykrym słowem! Tak właśnie reagowała znaczna większość spośród tych uczestników testu Millera, którzy cierpieli na dolegliwości układu krążenia. Przyznawali oni, że w podobnych sytuacjach odczuwali zwykle agresję, złość i wrogość. Natomiast w grupie osób zdrowych przeważali ci, którzy nie dawali się sprowokować przez los, lecz w trudnym momencie uruchamiali poczucie humoru. - Wesołe usposobienie chroni nas przed nadmiernym stresem, który ma wręcz katastrofalny wpływ na pracę serca i stan naczyń krwionośnych. Jeśli więc rzadko się śmiejesz, może to oznaczać, że szybciej wylądujesz u kardiologa - przestrzega naukowiec. Ty się śmiejesz, ja się śmieję Łatwo powiedzieć, śmiejmy się. Ale z czego? Ze wszystkiego - odpowiada biolog Robert Provine, jeden z najlepiej znanych badaczy zjawiska śmiechu. Badania Millera, o których czytaliście przed momentem, również dowodzą, że śmiać można się nawet z wielu pozornie przykrych zdarzeń. Wszystko zależy od naszego nastawienia i poczucia humoru. Provine, obserwując około 1200 rozmów, obliczył, że ludzie śmieją się tylko w 20 proc. z tego powodu, że usłyszeli, przeczytali lub obejrzeli coś humorystycznego. Znacznie częściej śmiech pojawiał się po prostu na widok drugiego roześmianego człowieka. To jego zdaniem tłumaczy, dlaczego tak lubimy wesołych ludzi. Dzięki nim sami stajemy się uśmiechnięci, a w konsekwencji choć trochę zdrowsi. Ponuracy przyprawiają nas o choroby. - Poprosiłem kiedyś grupę studentó Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa Re: jeszcze o SMIECHU -cd. IP: *.devs.ac-net.pl 30.07.03, 02:14 poszlo prawie w calosci, oto koncowka artykulu: - Poprosiłem kiedyś grupę studentów, aby przez kilka tygodni zapisywali wszystkie te momenty, kiedy się serdecznie śmiali. Okazało się, że zdarzało im się to rzadko, gdy byli sami, choć generalnie uważali się przecież za ludzi zadowolonych z życia. Dlaczego? Bo do porządnego śmiechu potrzeba przynajmniej dwojga - stwierdza uczony. -------------------------------------------------------------------------------- Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl - 2003 © Agora SA -------------------------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Dziękuję Ci Teresko :) IP: *.onhill.gda.pl 30.07.03, 10:45 Gość portalu: Teresa napisał(a): > poszlo prawie w calosci, oto koncowka artykulu: > > > - Poprosiłem kiedyś grupę studentów, aby przez kilka tygodni zapisywali > wszystkie te momenty, kiedy się serdecznie śmiali. Okazało się, że zdarzało im > się to rzadko, gdy byli sami, choć generalnie uważali się przecież za ludzi > zadowolonych z życia. Dlaczego? Bo do porządnego śmiechu potrzeba przynajmniej > dwojga - stwierdza uczony. > > ----------------------------------------------------------------------------- -- > - > Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl - 2003 © Agora SA > ----------------------------------------------------------------------------- -- Tereso - jestem Ci ogromnie wdzięczny. Zacznę więc się uśmiechać chociaż jestem tym wszystkim bardzo przygnębiony. serdecznie Cię pozdrawiam. Jurek > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa Re: Dziękuję Ci Teresko :) IP: *.devs.ac-net.pl 30.07.03, 22:02 Wbrew wszystkiemu nastaw sie pozytywnie i walcz! Wiem, ze nielatwo, ale Ty chcesz przeciez pokonac chorobe. My tu bedziemy Ciebie wspierac, ale mam nadzieje, ze tam u siebie tez masz biskie osoby, na ktorych ciepla zyczliwosc i pomoc mozesz liczyc? Krotko mowiac, ze nie jestes sam? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wawa Re: jeszcze o SMIECHU -cd. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.03, 10:47 Jest taka ksiazka ,,Samoleczenie metoda B.S.M.,,Piotr Lewandowski, ja wyleczylam w ten sposob pewne przypadlosci, wiara w te metode nie ma nic do rzeczy. Probuj jeszcze u dobrego energoterapelty, tez potrafia byc skuteczni. Sa koscioly ktore organizuja specjalne msze uzdrawiajace, bylam wielokrotnie i polecam. Pozdrawiam serdecznie i ciesze sie, ze sie nie poddajesz, bede myslala o Tobie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa moze to? IP: 66.42.36.* 30.07.03, 21:30 Przeczytaj ksiazke "Woda zycia" Armstronga. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: moze to? IP: *.onhill.gda.pl 30.07.03, 22:04 Gość portalu: Ewa napisał(a): > Przeczytaj ksiazke "Woda zycia" Armstronga. Pozdrawiam Dziękuję Ci Ewo... Jestem po operacji, radioterapii... teraz mam chemię.. nie jest mi dobrze.. nie wiem jak długo będę mógł z wami rozmawiać... ale to, że ktoś chce ze mną rozmawiać... wspierać mnie informacyjnie i duchowo.. znaczy dla mnie wiele... dziękuję Wam... jurek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: moze to? IP: *.tarchomin.waw.pl / 192.168.1.* 30.07.03, 22:20 zyczę Ci Jurku duzo siły i wiary ze moze byc lepiej, calym sercem jestem z Toba pozdrawiam trzynaj sie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: moze to? IP: *.onhill.gda.pl 31.07.03, 21:12 Gość portalu: ola napisał(a): > zyczę Ci Jurku duzo siły i wiary ze moze byc lepiej, calym sercem jestem z Toba > > pozdrawiam trzynaj sie Olu ... dziękuję :) Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adriana Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.bc.hsia.telus.net 31.07.03, 01:33 Witaj Jurku, podobnie jak Ty, choruje na nowotwor, swoja chemie skonczylam w czerwcu wiec jestem w stanie wyobrazic sobie jak sie czujesz... Swoja terapie wspomagalam ziolami, w tym slynna vilcacora. Ma ona silne wlasciwosci antyrakowe i ponoc pomogla juz wielu ludziom. Ziola te rosna w Peru, gdzie do leczenia wykorzystuje je Ojciec Edmund Szeliga (moze gdzies juz o tym slyszales). Nie jestem w stanie powiedziec na ile mi pomogly, bo moje leczenie jest dosyc skomplikowane i niestety wciaz trwa, ale przyslowiowy "tonacy" kazdej deski sie chwyta... Jesli jestes zainteresowany, to sluze pomoca. Stosowalam je przez prawie pol roku, oczywiscie mieszanki zamawialam w Peru, choc wiem ze Centrum ma tez swoja siedzibe w Londynie. Maja tam swoich lekarzy, ktorzy po wgladzie Twojego opisu choroby, maja ulatwione zadanie dobierajac odpowiednie ziola, dawki, diete itp. Gdybys mial mozliwosc i sily, to polecam ksiazke Grzegorza Rybinskiego i Romana Warszewskiego pt: VILCACORA LECZY RAKA. Zycze Ci duzo sil w zmaganiach z chemia, pozdrawiam serdecznie i jestem dobrej mysli :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.onhill.gda.pl 31.07.03, 21:11 Gość portalu: adriana napisał(a): > Witaj Jurku, > podobnie jak Ty, choruje na nowotwor, swoja chemie skonczylam w czerwcu wiec > jestem w stanie wyobrazic sobie jak sie czujesz... > Swoja terapie wspomagalam ziolami, w tym slynna vilcacora. Ma ona silne > wlasciwosci antyrakowe i ponoc pomogla juz wielu ludziom. Ziola te rosna w > Peru, gdzie do leczenia wykorzystuje je Ojciec Edmund Szeliga (moze gdzies juz > o tym slyszales). Nie jestem w stanie powiedziec na ile mi pomogly, bo moje > leczenie jest dosyc skomplikowane i niestety wciaz trwa, ale przyslowiowy > "tonacy" kazdej deski sie chwyta... > Jesli jestes zainteresowany, to sluze pomoca. > Stosowalam je przez prawie pol roku, oczywiscie mieszanki zamawialam w Peru, > choc wiem ze Centrum ma tez swoja siedzibe w Londynie. Maja tam swoich lekarzy, > > ktorzy po wgladzie Twojego opisu choroby, maja ulatwione zadanie dobierajac > odpowiednie ziola, dawki, diete itp. > Gdybys mial mozliwosc i sily, to polecam ksiazke Grzegorza Rybinskiego i Romana > > Warszewskiego pt: VILCACORA LECZY RAKA. > Zycze Ci duzo sil w zmaganiach z chemia, pozdrawiam serdecznie i jestem dobrej > mysli :) Adriano... dziękuję... mam niezbyt dużo siły ... ale Cieszy mnie to, że mogę tutaj z wami rozmawiać. Tobie też życzę dużo sił ...nie mogę jeść... ale dzisiaj zjadłem zupę rybną i naprawdę mi smakowała... dziękuję :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uve Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.vc.shawcable.net 31.07.03, 22:34 Mysle ze nie ma tu za bardzo czasu na czytanie ksiazek, trzeba sie brac za leczenie! Mamy pacjenta w Bialymstoku ktory ma identyczny problem. Jest u nas na terapii poltora miesiaca, czekamy na efekty. Leczenie u nas polega na stosowaniu diety, lekarstw ziolowych plus innych rzeczy. Moge Ci napisac wiecej via email; uve@gazeta.pl Zycze powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.onhill.gda.pl 01.08.03, 22:15 Gość portalu: uve napisał(a): > Mysle ze nie ma tu za bardzo czasu na czytanie ksiazek, trzeba sie brac za > leczenie! Mamy pacjenta w Bialymstoku ktory ma identyczny problem. Jest u nas > na terapii poltora miesiaca, czekamy na efekty. > Leczenie u nas polega na stosowaniu diety, lekarstw ziolowych plus innych > rzeczy. Moge Ci napisac wiecej via email; uve@gazeta.pl > Zycze powodzenia. ... jutro napiszę ... może to mi pomoże... dziękuję... Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.onhill.gda.pl 02.08.03, 13:13 Gość portalu: uve napisał(a): > Mysle ze nie ma tu za bardzo czasu na czytanie ksiazek, trzeba sie brac za > leczenie! Mamy pacjenta w Bialymstoku ktory ma identyczny problem. Jest u nas > na terapii poltora miesiaca, czekamy na efekty. > Leczenie u nas polega na stosowaniu diety, lekarstw ziolowych plus innych > rzeczy. Moge Ci napisac wiecej via email; uve@gazeta.pl > Zycze powodzenia. Uve... dziękuję Ci...i proszę o pomoc Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amj02 Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.client.attbi.com 01.08.03, 05:52 Jurek, zycze Ci szybkiego powrotu do zdrowia. Poltora roku temu swiat zawalil sie dla mnie. Nie moglam uwierzyc jak lekarz powiedzial mi,ze mam raka. Najgorsze bylo to ,ze moje coreczki nie mialy jeszcze 3 latek. Mialam przed soba wizje co sie z nimi stanie jak mnie zabraknie.Naprawde liczylam dni ile mi pozostalo. To byl koszmar. Nie moglam o tym przestac myslec. Czekaly mnie 2 operacje a pozniej leczenie (naswietlania i chemia). Nie wiem ,moze na szczescie ominela mnie chemia (lekarze uwazali ,ze wiecej spowoduje zniszczen niz dobrego dla mojego organizmu)ale musze brac lekarstwo przez 5 lat. Rozumiem co w tej chwili przechodzisz. Mnie moja choroba bardzo zmienila. Zaczelam zupelnie inaczej patrzec na swiat,zwolnilam tepo zycia.Badz pozytywny ,mysl pozytywnie. Wiara czyni cuda. Podobno jestem zdrowa , tak przynajmniej twierdza moi lekarze (musze meldowac sie co 3 miesiace do kontroli) ale musze sie przyznac ,ze jak sie zle poczuje to rozne mysli zaczynaja krazyc. Przedewszystkim najtrudniej opanowac jest strach przed choroba. Zawsze zadaje sobie pytanie "Boze a co teraz"? Teraz czuje sie jak gdybym dostala druga szanse zycia i nie moge tego zmarnowac. Zycze Ci tego z calego serca. Ktos juz wczesniej napisal Ci o ziolach z Peru. Ja tez o tym slyszalm nawet sama ostatnio zakupilam sobie te ziolka . Podobno trzeba brac przynajmniej miesiac aby widziec roznice. Pomagaja one na rozne schorzenia, nie tylko na raka. Gosia Mamusia Alyson, Megan & Julia ur 01/27/99 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.onhill.gda.pl 01.08.03, 22:13 Gość portalu: amj02 napisał(a): > Jurek, zycze Ci szybkiego powrotu do zdrowia. Poltora roku temu swiat zawalil > sie dla mnie. Nie moglam uwierzyc jak lekarz powiedzial mi,ze mam raka. > Najgorsze bylo to ,ze moje coreczki nie mialy jeszcze 3 latek. Mialam przed > soba wizje co sie z nimi stanie jak mnie zabraknie.Naprawde liczylam dni ile > mi pozostalo. To byl koszmar. Nie moglam o tym przestac myslec. Czekaly mnie 2 > operacje a pozniej leczenie (naswietlania i chemia). Nie wiem ,moze na > szczescie ominela mnie chemia (lekarze uwazali ,ze wiecej spowoduje zniszczen > niz dobrego dla mojego organizmu)ale musze brac lekarstwo przez 5 lat. > Rozumiem co w tej chwili przechodzisz. Mnie moja choroba bardzo zmienila. > Zaczelam zupelnie inaczej patrzec na swiat,zwolnilam tepo zycia.Badz > pozytywny ,mysl pozytywnie. Wiara czyni cuda. Podobno jestem zdrowa , tak > przynajmniej twierdza moi lekarze (musze meldowac sie co 3 miesiace do > kontroli) ale musze sie przyznac ,ze jak sie zle poczuje to rozne mysli > zaczynaja krazyc. Przedewszystkim najtrudniej opanowac jest strach przed > choroba. Zawsze zadaje sobie pytanie "Boze a co teraz"? > Teraz czuje sie jak gdybym dostala druga szanse zycia i nie moge tego > zmarnowac. Zycze Ci tego z calego serca. > Ktos juz wczesniej napisal Ci o ziolach z Peru. Ja tez o tym slyszalm nawet > sama ostatnio zakupilam sobie te ziolka . Podobno trzeba brac przynajmniej > miesiac aby widziec roznice. Pomagaja one na rozne schorzenia, nie tylko na > raka. > Gosia > Mamusia Alyson, Megan & Julia ur 01/27/99 .. dzisiaj miałem kryzys...nie mogę jeść... muszę brać kroplówki... dziękuję Gosiu Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Waldzior Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: devil:* / 192.168.150.* 02.08.03, 11:52 Witaj Jurku. Po bardzo nieprzyjemnych zdarzeniach na tym forum postanowiłem nie "odzywać" się więcej. Ale nie potrafię przejść obok takiego jak Twój przypadku zeby sie nie podzielić moją informacją. Otóż od dwóch miesięcy zajmuję się rozprowadzaniem pewnego produktu medycyny naturalnej który wspaniale i co najważniejsze niezwykle skutecznie wspomaga leczenie wielu chorób. Nie będę tu pisał co to za produkt bo znów zaczną się głosy typu "dusigroszu" "bezpłatna reklama"itp ("dzięki" którym zrezygnowałem z wpisów w tym forum). Opiszę Ci tylko jedno zdarzenie: 1,5 miesiąca temu moja znajoma z Lublina która co nieco wie na temat tego produktu zadzwoniła do mnie żebym jak najszybciej wszedł na Gadu Gadu bo ma bardzo ważną sprawę. Okazało się że mama jej znajomego z internetu (Piotrka) właśnie poszła do szpitala gdyż wykryli u niej raka. Wiadomo - przy okazji rozpacz w rodzinie itp - nie dziwię sie takiej reakcji bo jest ona jak najbardziej normalna. Dzień po tej mojej rozmowie ze znajomą produkt o którym wspominam na wstępie był już w Szczecinie. No i mama Piotrka zaczęła go pić podczas pobytu w Szpitalu. Reakcja opiekujących sie nią lekarzy była różna - od całkowicie negatywnych do całkowicie pozytywne - zależy od kogo usłyszała. Wiedząc o wielu pozytywnych skutkach tego produktu, całe szczęście posłuchała tych pozytywnych. Dwa tygodnie temu dostaję informację od Piotrka poprzez internet - Waldek - u mama jest wyleczona z raka całkowicie - badania wykazały że już raka nie ma, lekarze i rodzina są zszokowani, wyślij mi następne dwi butelki tego produktu bo kobiety które sie tam tez razem z mamą leczyły też chcą go używać. Dzisiaj dostałem informację że Piotrek znów ma następne chętne osoby do używania tego produktu. Na czym cała sprawa polega? Piotrek potrzebował czegoś co pomoże wyleczyć jego mamę. Nie przeszkadzało mu że to jest ode mnie. Przecież jakby musiał iść po coś do apteki to na pewno poszedłby, kupił i nie wyzywał ani sprzedawczynię, ani lekarza od "dusigroszy" itp - wszystko zależy od nastawienia, czy chcesz sobie pomóc czy komuś dokopać. Powiem więcej - pierwszą i następne butelki wysłałem do Szczecina "po kosztach". Nie zarobiem ani jednej złotówki na nich. Nagrodą dla mnie w tym wypadku jest jedno zdanmie - "Waldek - dziękuję, mama jest zdrowa" - tego nie zamieniłbym za żadne pieniądze - właśnie przede wszystkim dla takich zdań zająłem się dystrybucją tego produktu (gdyż od kilku lat mam działalność gospodarczą w zupełnie innej dziedzinie - utrzymanie czystości - i zarobki wystarczają mi na życie na normalnym poziomie). W związku z powyższym jeśli jesteś zainteresowany tym produktem - o wiele więcej informacji mogę Ci przesłać emailem. Mój adres waldex@netbiz.com.pl Wyślę Ci także linki do anglojęzycznych opisów wielu wyleczonych użytkowników tego produktu - anglojęzycznych - ponieważ w naszym kraju produkt ten był jeszcze na początku tego roku całkowicie nieznany i teraz właśnie garstka ludzi zajęła się jego rozprowadzaniem, wiec na o wiele więcej efektów działania tego produktu po prostu trzeba trochę poczekać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Waldzior Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: devil:* / 192.168.150.* 02.08.03, 11:58 I jeszcze jedno chciałbym dodać. Ponieważ przeczytałem wiele na temat tego produktu i jego działania - dzielenie się z innymi moimi w tym temacie informacjami uważam za OBOWIĄZEK wobec ludzi. Niezależnie od odbioru. A decyzję czy ktoś chce skorzystać z tego czy nie pozostawiam już Wam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.onhill.gda.pl 02.08.03, 13:03 Gość portalu: Waldzior napisał(a): > I jeszcze jedno chciałbym dodać. Ponieważ przeczytałem wiele na temat tego > produktu i jego działania - dzielenie się z innymi moimi w tym temacie > informacjami uważam za OBOWIĄZEK wobec ludzi. Niezależnie od odbioru. A decyzję > > czy ktoś chce skorzystać z tego czy nie pozostawiam już Wam. Waldku.. dziękuję .. Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek nie chcę brać już chemii - ona mnie zabija IP: *.onhill.gda.pl 02.08.03, 16:46 nie chcę brać już chemii - ona mnie zabija!!!!!!!!!!Niech mi ktoś powie ... co mam robić???? Jurek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alma Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.netp0wer.net 03.08.03, 08:56 Jurku - jest mi bardzo przykro ,że Cię dopadło to wstrętne choróbstwo :(.Jednak bądź dobrej myśli,bo jak już wcześniej pisano,dobre nastawienie i wiara czyni cuda.Myślę,że powinieneś słuchać przede wszystkim lekarzy,gdyż oni wiedzą najlepiej jak Ci pomóc.Wytrwaj w tej walce i bądź dobrej myśli.Napewno się uda (bo dlaczego nie? skoro innym się udało). Pozdrawiam cieplutko :-) Alma Odpowiedz Link Zgłoś
ypsilon Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła 04.08.03, 08:20 Drogi Jurku, trzymaj się. Nie wiem, czy ci w jakiś sposób pomogę, jest w Stanach lekarz. który leczy neoplastonami - dr S. Burzyński. Ponoć to pomaga na niektóre formy C. Podaję Ci adres: www.cancermed.com; e-mail: golunski@burzynskiclinic.com. Spróbuj pisać po polsku, tam pracuje wielu Polaków. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kryskmiecikbaran Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła 24.08.03, 18:52 Jurek nie żyje....zmarł we wtorek... bardzo wierzył, że wasze rady pomogą mu...starałam się, te które były możliwe wprowadzić do jego leczenia... wszystko jednak było za późno... za długo lekarka rodzinna leczyła Jurka na zapalenie gardła.. przez dwa lata nie kierowała go na diagnozę do specjalisty... uspakajała, że antybiotyki pomogą.. nie pomogły... Dziękuję Ci AURUM za odpowiedź na list Jurka, Dziękuję Ci ROSANNE za wskazówki, brat cieszył się z tych wskazówek, Dziękuję Ci TERESKO za myślowe wspieranie mojego brata... dzięki Twoim wskazówkom przynajmniej przez chwile, w ostatnich dniach jego życia, były momenty uśmiechu.... chciałabym Cię kiedyś za to uścisnąć i osobiście podziękować Dziękuję Ci Gościu WAWA za chęć pomocy Jurkowi, Dziękuję Ci EWO za nowe wskazówki, Dziękuję Ci ADRIANO.. Jurek nie zdążył wziąść zalecanego przez Ciebie leku.. nie mógł już przełykać.. to był wyjątkowo agresywny rak... lekarze byli zdziwieni tak szybkim jego rozwojem, Dziękuję Ci UVE ... już było za późno aby skorzystać z Twojej propozycji... Jurek chciał do Was przyjechać .. sądził, że najpierw trochę sie wzmocni... dobrze że oprócz medycyny konwencjonalnej pojawiają się inne propozycje, które znane i stosowane są już w krajach zachodnich Dziękuję Ci GOSIU.. Twój list dał Jurkowi dużo nadziei..życzę Ci szczęścia.. i radości... pozdrawiam i całuję Twoje córeczki...mają wspaniałą mamusię, Dziękuję Ci WALDKU.. kupiłam to lekarstwo... myślę, że gdyby wcześniej to pomogłoby.. niestety za późno dowiedziałam się o tym lekarstwie... dziękuję za chęć pomocy Dziękuję Ci ALMA.. Jurek do końca wierzył lekarzom, szykował się w środę na kolejną chemię... było za późno.. wszystko było za późno.. rak był zbyt agresywny Dziękuję Ci YPSILON... gdybym wiedziała o tym wcześniej ... może byłoby inaczej...ech... Dziękuję Wam. Jurek w ostatnich momentach cieszył się, że jest ktoś kto chce mu pomóc. Pozdrawiam Was i jeszcze raz dziękuję Krystyna siostra Jurka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teresa Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.devs.ac-net.pl 24.08.03, 19:10 Droga Krzysiu, wlasnie przeczytalam. Tak mi przykro. W poniedzialek wrocilam z urlopu w gorach. Chodzac po gorach myslalam o Jurku wielokrotnie, modlilam sie za niego takze. No coz, niezbadane sa wyroki boskie... moze chociaz Jurek nie cierpial bardzo? Tez chcialabym Cie teraz przytulic do serca. Trzymaj sie Krysiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amj02 Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.client.attbi.com 25.08.03, 15:05 Krysiu Ze lzami w oczach przeczytalam Twoja wiadomosc o Jurku.Prawde mowiac ostatnio zagladalam tutaj na forum z mysla o Jurku, szukalma wiadaomosci az do dzisiaj.Bardzo mi przykro. Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XxX Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.devs.ac-net.pl 27.08.03, 17:59 up Odpowiedz Link Zgłoś
uve Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła 28.08.03, 07:05 kryskmiecikbaran napisała: > Jurek nie żyje....zmarł we wtorek... bardzo wierzył, że wasze rady pomogą > mu...starałam się, te które były możliwe wprowadzić do jego leczenia... > wszystko jednak było za późno... za długo lekarka rodzinna leczyła Jurka na > zapalenie gardła.. przez dwa lata nie kierowała go na diagnozę do > specjalisty... uspakajała, że antybiotyki pomogą.. nie pomogły... > > Dziękuję Ci AURUM za odpowiedź na list Jurka, > > Dziękuję Ci ROSANNE za wskazówki, brat cieszył się z tych wskazówek, > > Dziękuję Ci TERESKO za myślowe wspieranie mojego brata... dzięki Twoim > wskazówkom przynajmniej przez chwile, w ostatnich dniach jego życia, były > momenty uśmiechu.... chciałabym Cię kiedyś za to uścisnąć i osobiście > podziękować > > Dziękuję Ci Gościu WAWA za chęć pomocy Jurkowi, > > Dziękuję Ci EWO za nowe wskazówki, > > Dziękuję Ci ADRIANO.. Jurek nie zdążył wziąść zalecanego przez Ciebie leku.. > nie mógł już przełykać.. to był wyjątkowo agresywny rak... lekarze byli > zdziwieni tak szybkim jego rozwojem, > > Dziękuję Ci UVE ... już było za późno aby skorzystać z Twojej propozycji... > Jurek chciał do Was przyjechać .. sądził, że najpierw trochę sie wzmocni... > dobrze że oprócz medycyny konwencjonalnej pojawiają się inne propozycje, które > znane i stosowane są już w krajach zachodnich > > Dziękuję Ci GOSIU.. Twój list dał Jurkowi dużo nadziei..życzę Ci szczęścia.. i > radości... pozdrawiam i całuję Twoje córeczki...mają wspaniałą mamusię, > > Dziękuję Ci WALDKU.. kupiłam to lekarstwo... myślę, że gdyby wcześniej to > pomogłoby.. niestety za późno dowiedziałam się o tym lekarstwie... dziękuję za > chęć pomocy > > Dziękuję Ci ALMA.. Jurek do końca wierzył lekarzom, szykował się w środę na > kolejną chemię... było za późno.. wszystko było za późno.. rak był zbyt > agresywny > > Dziękuję Ci YPSILON... gdybym wiedziała o tym wcześniej ... może byłoby > inaczej...ech... > > Dziękuję Wam. Jurek w ostatnich momentach cieszył się, że jest ktoś kto chce > mu pomóc. > Pozdrawiam Was i jeszcze raz dziękuję > > Krystyna siostra Jurka > No, Czesc Krystyna! Bardzo mi przykro z powodu Twojego Brata. Wierze ze Pan Bog dopomoze Wam w tych ciekich chwilach. Bedac na urlopie (zreszta tez w gorach) sam tez myslalem o Jurku, ciekaw bylem jak mu leci, napisal mi email, ale pozniej nie odpowiedzial. Nasz pacjent w Bialymstoku majacy identyczna chorobe walczy z nia. Narazie niewiadomo, ale guzy zamienily sie we wrzody, zaczely ropiec. Stan pacjenta poprawia sie powoli. Ktos powiedzial iz gdyby nam sie udalo przedluzyc jego zycie nawet o rok i to juz jest cos. No coz zobaczymy. Jeszcze raz zycze powodzenia, i sil w tych ciezkich chwilach. Z powazaniem - uve. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wawa Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.08.03, 09:20 Jest mi bardzo smutno, ze nie udalo sie pomoc, pozdrawiam wszystkich cierpiacych Odpowiedz Link Zgłoś
kryskmiecikbaran Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła 28.08.03, 22:17 Gość portalu: wawa napisał(a): > Jest mi bardzo smutno, ze nie udalo sie pomoc, pozdrawiam wszystkich > cierpiacych Jeszcze raz dziękuję WAM wszystkim za szczerą chęć pomocy mojemu Bratu.... a także w tym momencie mnie... wierzę, że wasza chęć niesienia pomocy innym .. jest czymś wyjątkowym ... i wspaniałym ... oby takich ludzi jak WY było więcej... DZIĘUJĘ Krystyna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nina Re: jak niekonwencjonalnie leczyć raka gardła IP: 212.160.125.* 29.08.03, 15:26 Cześć. Piasłeś że nie możesz jeść, jeśli nie będziesz jadł organizm nie będzie miał możliwości obrony, rozumiem że jest to trudne ale możesz sobie pomóc To się nazywa odżywianie komórkowe na cellnutrition.5u.com są opisane produkty odżywcze bardzo może pomóc Ci koktajl proteinowy i roseox który akurat nie jet opisany, jeszcze nie ma go w polsce ale jeśli będzie trzeba to nie ma problemu. Roseox to bardzo silny antyoksydant, niszczy wolne rodniki które tworzą komórki rakowe i przyspieszają starzenie, dużo antyoksydantów zawiera też prawdziwa liściasta zielona herbata. Te produkty pomogły już nie jednemu, a ty oprócz nich masz jeszcze wolę życia a to bardzo dużo. Poczytaj jeśli będziesz chciał pomogę ci. Kontakt znajdziesz na mojej stronie. Trzymam za ciebie kciuki Odpowiedz Link Zgłoś