radekzbroda
21.08.06, 18:29
Witam, od paru lat jestem pracownikiem szkoły specjalnej.
Od ładnych paru lat polska oświata lansuje tzw. klasy integracyjne.
Mam wyjątkowo mieszane uczucia dotyczące tego rozwiązania i przychylam się
raczej do pewnego zdania wygłoszonego przez (niepamiętam kogo, ale to ktos
znany był :) parafrazując brzmiało ono mniej więcej tak :"Nauczanie
integracyjne tam gdzie to możliwe, nauczanie specjalne tam gdzie to konieczne"
Osobiście znajome nauczycielki, które obdarzono owymi klasami integracyjnymi
mówią o bardzo różnym poziomie dzieci i także o różnym ich wpływie na całośc
klasy.
Jakiś czas temu przeczytałem artykuł po którym ręce mi opadły. Otóz artykuł
ten opisywał klasę integracyjną, gdzie dzieci pomagały lub wręcz wyręczały
chłopca z upośledzeniem w wykonywaniu zadań, a Pani dyrektorka achy i ochy
wypowiadała. przecież takie dziecko, nic już samo nie zrobi...
Wydaje mi się, że dzieci do klas integracyjnych powinny byc starannie
dobierane (w zasadzie powinno wyłączyć się tu władztwo rodziców w tej
sprawie, zresztą podobnie jak kierowanie na badania). W zasadzie nie widze
większych problemów z funkcjonowaniem dzieci upośledzonych ruchowo, ale z
dziećmi z zaburzeniami umysłowymi czy upośledzone umysłowo to już kwestia
wymagająca indywidualnego podejścia- czyli wyjścia poza lczby, czego nasza
oświata mimo szumnych haseł jakoś nie może przełknąć...
Jakie jest Wasze zdanie, jakie macie wrażenia na ten temat, czekam na Wasze
opinie.