Gość: Kay
IP: *.one.pl
22.01.04, 18:40
Wielu pracodawców (szczególnie tych z branży spożywczej) wymaga od kandydata
na pracownika minimum sanitarnego. Ostatnio od pani w urzędzie pracy
usłyszałem, że w przypadku zaliczenia w szkole (handlowej, ekonomicznej czy
też gastronomicznej) takiego przedmiotu jak towaroznawstwo czy technologia
(żywienia), minimum sanitarne jest już "zaliczone" i niepotrzebny jest w tym
momencie żaden dodatkowy papierek. Dodam, że w szkole (liceum ekonomicznym)
miałem obydwa przedmioty, na dodatek niczym się nie różniły poza kolejnością
tematów w programie nauczania. Mam zaliczone wszelkie witaminy, kwasy,
bakterie i inne tego typu zagadnienia.
Jednak przy jednej rozmowie z potencjalnym pracodawcą okazało się, że jednak
moje tzw. szkolne minimum sanitarne jest absolutnie nieważne i koniecznie
muszę mieć na to osobny papierek.
Nie widzę żadnego problemu w tym, żeby go zdobyć... poza jednym. Skąd osoba
bezrobotna ma nagle wytrzasnąć grubo ponad 100 zł, żeby po raz kolejny w
życiu słuchać wykładu na temat jakiś drobnoustrojów? Czy kilkugodzinny kurs,
za który zapłacę resztę własnych oszczędności lub pożyczone pieniądze,
zastąpi mi to, czego uczyłem się przez dwa lata?
A może znowu chodzi tylko o to, żeby komuś zwiększyć stan kasy?