prawoglosu
22.12.09, 17:45
najgorsze jest kiedy ktoś rzuca publiczne oskarżenia
a jakoś nie ma nic do zarzucenia bezpośrednio człowiekowi którego oczernia, może zapomniał o kim mówi, albo uważa że posiada prawo głosu publicznie, natomiast bezpośrednio jest cisza jak makiem zasiał, to albo nie ma żadnych argumentów i odwołuje się do opinii tych którzy nie mogą podważyć jego zdania bo nie znają sprawy, albo się boi że ta druga strona ma argumenty i uważa że trzeba zrobić trochę wrzawy na wszelki wypadek, albo odbiera drugiej stronie prawo głosu... ciekawy jestem co sądzicie o takiej sprawie?