Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Tak daleko i tak blisko :)

      • Gość: irek Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 10:17
        odezmij sie
        • Gość: Asia Irek?? IP: *.akl.callplus.net.nz 01.03.04, 10:30
          odzywam sie, rozwin swoja mysl bo nie bardzo wiem o czym mowisz? :)

          pozdrawiam
          • Gość: Asia Re: Irek?? IP: *.akl.callplus.net.nz 01.03.04, 10:53
            no prosze jak ten czas leci, tak niedawno u nas bylo lato a tu prosze wiosna
            juz gdzie niegdzie na druga polkole zaglada

            dzieki wszystkim za dobre slowa, Gunther no Ty jestes nie zastapiony, masaz
            zdecydowanie pomogl tym bardziej ze zostal podparty szklanka wodki na cieplo z
            miodem i cytrynka serwowana przez malzonka osobistego zreszta, po pierwszych
            dwoch lykach myslalam ze nie przezyje ale mazonek naklonil mnie do wypicia do
            dna wiec jako dobra zona musialam sie posluchac. Co prawda zanim przyszedl do
            lozka to ja juz slodko flirtowalam z Morfeuszem no ale i tak pomoglo bo dzisiaj
            rano wstalam jakby nigdy nic.

            Big Boss nas zaszczycil swoja obecnoscia w piatek, co prawda z kolacji
            piatkowej nic nie wyszlo, dzisiaj od rana wszystko szybko szybko, ale po pracy
            wybralismy sie na kolacje cala paczka. Kilka tygodni temu postanowilam ciutke
            mniej jesc wiec zaczelam od chlebka czosnkowego, malego drinka, pozniej prawns
            ryzyk i warzywka na parze, a pozniej to juz ledwo dychalam, aha bo bylo jeszcze
            po drinku, :)
            nastroje wszyscy mieli swietne, bawilismy sie wspaniale, kazdemu bym zyczyla
            takiego Bossa, facet zawsze usmiechniety, zadowolony i nawet jak musi cos
            wytknac to i tak to czlowiek przyjmuje jako dobra rade a nie krytyke. Bardzo
            fajna restaruracja, o przyjemnie brzmiacej nazwie Volare, oczywiscie zaraz
            sobie nucilam znana piosenke, i nawet nie wpominalam mojego zlego samopoczucia
            z poprzedniego dnia, i niech tak zostanie.

            Troche sie nie zgadzam z Kazikiem z tymi gadatliwymi kobietami ani z Poeta w
            sprawie wykrzykiwania i trzaskania drzwiami, ale dzisiaj nie bede sie spierac o
            szczegoly :)

            Rane jak dobrze pojdzie to prawie babcia zostane hihihi (ok z gratulacjami
            poczekam az bedzie pewniak)

            yum yum truskaweczki w czekoladzie mmm, niestety na deser juz nie mialam
            miejsca dzisiaj, nastepnym razem musze to jakos inaczej urzadzic, moze plynna
            dieta az do deseru :)))

            Pysiek ty to lucky woman yestes, ja juz dawno nie widzialam rumieniacego sie
            starszego pana, takich mlodszych to i owszem nawet mi sie zdarza po winie
            widziec bo musze sie przyznac ze wina to ja nijak pic nie moge bo zaraz mnie
            sie takie zarty trzymaja ze ci mlodsi faceci sie rumienia.

            Tak swoja droga to uwielbiam ogrodki i cieszy mnie fakt ze tutaj gdzie mieszkam
            tych ogrodkow jest duzo :) fanie sobie posiedziec, popatrzec na ludzi, na
            rzeke ... bylam kilka razy na lunchu w tak przepieknym miejscu ze gdyby ktores
            z was sie kiedys w moje strony wybraly to poprostu mus zeby tam pojsc, cos
            fantastycznego

            caluski dla Wszystkich Panow, ogolonych czy nie,, oczywiscie dla Guntera
            specjalny za ten masaz, bez tego pewnie bym w lozku lezala i marudzila. Dzieki
            Yoggi.
            Dla Pan cieplutkie pozdrowienia :)
            • Gość: Iza (bez) troski kraj IP: *.gostyn.pl / 217.97.143.* 01.03.04, 14:48
              witajcie kochani :)
              Asienko, nie ma jak goracy sex na takie stany . dziala napotnie , nawet banki
              nie sa potrzebne, powodzenia w terapii !!!
              ale widze, ze jakas dusza z przeszlosci cie szuka, ...Irku kim jestes i czego
              chcesz od naszej Asi ??? ( tak sie przemawia do dusz, moze poskutkuje hihi )

              posylam wam cos ciekawego, co dreczy miliony mlodych
              serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1935613.html
              Pysiek, Ty to niezla jestes, widac dziadek nawet bez viagry podolal :))))))
              Pozdrawiam wszytskich cieplo, powoli wiosenka wita, w Au jesien ale i tak jedno
              slonko nam przyswieca :)
              buziaki !!!

              • mojito Re: (bez) troski kraj - terapia. 01.03.04, 17:37

                Iza napisala:

                "Asienko, nie ma jak goracy sex na takie stany".

                Witajcie,
                terapia na wszystkie stany :))))).
                Pozdrowionka,
                mojito.
                • Gość: ifa... beztroski kraj z Zielonymi IP: *.dsl.netsource.ie 01.03.04, 21:16
                  witam serdecznie,

                  Pysiek angielski,holenderski,hiszpanski,polski i jeszcze irlandzki...:-) moja
                  wrodzona ciekawosc mnie korci aby zapytac jak ty to robisz???

                  Saba pozwol ze sie przylacze do gratulacji,ze tak powiem:O holender,superasko!
                  :-)))

                  Slodka Mandarine mowie ci alkoholowo-celtyckie historie z zycia wziete sa
                  czasami tak surrealistyczne jak filmy Felliniego dla ludzi z kontynetu i innych
                  ladow a czasami tak zabawne prosto jak najlepsza kolorowa komedia,


                  .....W piatek tez mialam ta przyjemnosc podobnie jak Asia zabalowac na firmowej
                  imprezie,ale bardzo suto zakrapianej,nie tam jakis maly drink :-)
                  kolacja byla wspaniala plus Zlotej i Bialej Pocieszycielki w kombinacji i bez
                  jak rowniez chmielowych trunkow i przerobionych wlasciwie owocow winogronowych
                  nikt sobie nie zalowal,miedzy innymi dlatego ze firma placila as much as you
                  like
                  jak to z Zielonymi (ajriszami) na imprezach bywa wszyscy w rownym stopniu
                  wchodza w ten "inny,lepszy" wymiar,bez wzgledu na wiek,plec i poglady,krotko
                  mowiac wszyscy upijaja sie tak samo mocno :-))))czys chlop czy baba,
                  ja takie rzeczy raczej to praktykuje z przyjaciolmi poza praca,
                  dlatego po takiej imprezie w Polsce i po taaaaakich szalenstwach wzielabym
                  chyba tydzien wolnego,
                  a tu prosze okazalo sie dzis w pracy ilez to wiecej uznania mam w oczach moich
                  irlandzkich kolegow i wiecej sympatii u moich irlandzkich kolezanek,:-)))))
                  mimo,ze przez kilka lat juz bylismy juz na dziesiatkach imprez firmowych
                  Zieloni chyba uznali ze za ta jedna wyjatkowo naleza mi sie ordery!!!!

                  hihihi - az nie chce myslec jakie to modly i mianowania na krolowe dostaja
                  kolezanki ktore passed out tamtej nocy :-)))

                  ach zycie...!:-)

                  pozdrawiam bardzo zielono
                  i.

                  ps a propos linku Izy,jest znakomita do tego ilustracja we wprost:
                  www.wprost.pl/cover/?I=1110
                  • tangerin bezroska to ja jestem:) 01.03.04, 23:17
                    Tak sobie czytam i czytam te posty i czasem sie zasmiewam, bo przypomina to
                    trochę zabawe w gluchy telefon. No bo wyszlo, ze Pysiek biega w bieliznie po
                    Sydney, Mojito sie nie goli, ogólnie sex i rozpusta tu panuje!

                    Iza, ten artykulik opisuje nasza szara rzeczywistosc, komentarzy do niego nie
                    chcialo mi sie czytac, bo jest ich juz prawie 700, a poza tym, co sie bede
                    dolowac. Przerazajacych historii mam dosc na wlasnym podworku + zyciorysy moich
                    przyjaciol i znajomych. To zadna nowosc, patrzec na wysilki ludzi ledwo
                    wiazacych koniec z koncem, bo dostaja co miesiac ok 700PLN na reke bez szans na
                    podwyzke a maja dyplom uczelni wyzszej i kilkuletnie doswiadczenie. I wbrew
                    pozorom oni wcale nie chca wyjezdzac, chca tylko aby w koncu u nas
                    wynormalnialo.

                    A z mojej kolejnej rozmowy kwalifikacyjnej nici :( Ale co tam, dzis dostalam
                    cynk, ze moze mnie przyjma na praktyki:)hura!!! Poza tym moze to i dobrze, z ta
                    praca, bo nauki mam duzo (w czerwcu koncze studia-hope so!, no policealna
                    szkole, a poza tym mam jeszcze ten egzamin CPE , no i prawo jazdy na dokladke),
                    wiec sie nie nudze i do egzaminów koncowych nudzic sie nie bede. Poza tym te
                    tlumaczenia i korki... jakos przezyje. A nóż widelec jakims cudem znajde jekas
                    prace?

                    Mojito, ta cnota to nie taka, co byś chcial:)A w takie nudne niebo, o ktorym
                    nauczano mnie na religii tez nie wierze. Moje Niebo jest czaderskie i
                    oczywiscie koedukacyjne!!

                    Ifa, nie pij tyle bo bedziesz wygladac, jak te Irlandki, ktore udalo mi sie
                    poznac;). Ja przestalam, jak sie okazalo, ze znajomy Irlandczyk stoczyl sie pod
                    stol, a ja zostalam sama na placu boju i dalej pilam. A to, z czym sie meczylam
                    przez kolejne dwa dni, to nie byl kac, tylko najzyczajniejsze w swiecie
                    zatrucie alkoholowe. Ale odjazd!:)

                    Amigos, kolorowych snow, takich CMYK-owych lub RGB systemie.
                    • Gość: ifa Re: bezroska to ja jestem:) IP: *.dsl.netsource.ie 01.03.04, 23:47
                      no rzeczywiscie masz racje Mandarine,bieganie po miescie w bieliznie,zarost,sex
                      i pijanstwo :-))))
                      bron matenko bron, zadnych zatruc nawet tych alkohlowych nie doznalam jeszcze i
                      ma nadzieje nie poznam,bo duzo tancze i ogolnie sie ruszam poczas takich
                      sesji :-)
                      do Irlandek brakuje mi jeszcze dobre pare kilogramow i mam nadzieje ze tez tak
                      zostanie
                      sytaucje jaka powyzej opisalam to raczej w celu zobrazowania roznic kulturowych
                      i percepcji spolecznych bardziej niz zobrazowania ilosci wypitych trunkow
                      wiem ze rozni na pewno ludzie to czytaja,ja sama takie ciekawostki lubie czytac
                      o innych kulturach,wiec tak...z mlodej piersi sie wyrwalo!!!

                      pozdrawiam cieplo!
                      bunia
                      i.
                      • Gość: Asia my o czym bysmy nie zaczeli IP: *.adsl.xtra.co.nz 02.03.04, 00:37
                        to i tak na sexie konczymy, no ale czy jest cos przyjemniejszego???
                        Iza poniewaz masz medyczne wyksztalcenie to wzielam sobie twoja rade do serca
                        (do lozka?) juz jak sie leczyc to wedlug zalecen personelu medycznego,, mam
                        nadzieje ze dluga i czesta kuracje przepisujesz hihi

                        No faktycznie chyba jakis duszek mnie szukal bo zamilkl, teraz bede sie martwil
                        kto i kiedy mnie oszukal kurcze, a ja glupia myslalam ze wszyscy na okolo
                        zyczliwi byli i nikt mnie nie oszukiwal

                        swoja droga z tym oszukiwaniem, przypomnialo mi sie ze moge jeszcze swoj pit
                        wyslac do US niech mi ktos uprzejmie poda jakis link gdzie moge sie komputerowo
                        rozliczyc , bede wdzieczna

                        za nasza kolacyjke tez oczywiscie firma placila, i tez bez ograniczen, no ale
                        nastepnego dnia trzeba bylo do pracy, zreszta zdrowie juz nie to, chociaz
                        umowilam sie z Big Boss ze nastepnym razem on przyjdzie bez swojej corki a ja
                        bez swojej :)

                        teraz to juz tylko mi przyszlo poczekac az do domu wroce coby kuracje
                        powtorzyc :) kurcze czyz zycie nie jest piekne

                        pozdrawiam cieplutko z zimnego i mokrego dzisiaj chch


                        Nawalony odezwij sie moze, wszyscy jestesmy ciekawi co u ciebie :)
                        trzymaj sie cieplutko
                        • mojito Re: my o czym bysmy nie zaczeli 02.03.04, 00:48

                          Asienko,
                          poszukam jakiegos tematu nieerotycznego. Jak znajde to napisze.
                          Jak nie, to tez :))).
                          Pozostaje zastanawiajac sie nieerotycznie (ciezko mi to idzie),
                          mojito.
                          • Gość: Asia Re: my o czym bysmy nie zaczeli IP: *.adsl.xtra.co.nz 02.03.04, 01:27
                            hehehe Mojito kazdemu by ciezko szlo, nie wysilaj sie skabie bo jaki temat bys
                            nie poruszyl to mnie i tak sie z jednym kojarzy lol, zreszta nie tylko mnie,
                            juz dawno jakis mysliciel wymyslil ze wszystko sie ze sexem wiaze i niech tak
                            zostanie

                            pisz co tam Ci do glowy przyjdzie zawsze chetnie cie czytam bo piszesz bardzo
                            interesujaco nawet jak o zupie (no masz znowu mi sie to z czymsik skojarzylo)
                            dobra koncze bo glodnemu zupa na mysli
                            • yvona73pol Re: my o czym bysmy nie zaczeli 02.03.04, 01:53
                              no to ja pozwole sobie zainaugurowac kolejna stronke ;))
                              a, Ifa - Pysiek jeszcze francuskim wlada, dorzuc do listy - tez nie wiem jak to
                              robi, ja najbardziej zazdroszcze holenderskiego, z kolei marze o nauce
                              dunskiego, tylko okazji brak....
                              pozrdawiam i spadam do szkolki, bom spozniona (impressska wczoraj, ale ja
                              sober),
                              pa, caluski,
                              Iwona
                              • mojito A jednak wiosna (nieoficjalnie). 02.03.04, 02:35

                                Hola Amigos,

                                dzisiaj bylo 17 C. Awangarda wiosenna dotarla do miasta.
                                Pojawily sie samochody topless. Z wylewajaca sie z nich muzyka.

                                Przeszedlem kolo sklepu Victoria`s Secret aby zobaczyc czy wiosna
                                zmienila ekspozycje wystawowa. Zmienila. W jednym oknie nie bylo nic.
                                Interpretuje to jako bielizniana sugestie letnia dla Pan.
                                Z ciekawosci skrecilem aby zobaczyc wystawe francuskiego sklepu z bielizna
                                "Coeur". Rozczarowanie. Na wystawie duszacy kolor czerwony i kapiacy zloty.
                                Troche tak jakos ... buduarowo. Styl przyciezki. Za duzo roznych nonsensow,
                                przepraszam, czerwonych dodatkow futerkowych. Niepotrzebnie rozpraszaja.
                                Na razie nie bede tamtedy przechodzil. Wola boska i skrzypce.

                                W gazetach ostatnio kilka artykulow ze zdjeciami o Sydney. Wyplywajacy z portu
                                super statek Adonia i olbrzymi, prawie 30 metrowy , unoszacy sie nad miastem
                                balon - podobizna Vincenta van Gogh. Przylecial z Holandii na Canberra
                                Balloon Fiesta.

                                Wczorajsze Oscary to sukces Kiwilandu. Podobno 26 tysiecy Nowozelandczykow
                                bralo udzial w realizacji trylogii. Jeden procent ogolnej populacji.

                                Mandarynko,
                                darowanej cnocie w zeby nie zagladam. Potrzebna mi byla jakakolwiek cnota
                                ze wzgledow statystycznych. Teraz moge powiedziec ze mam. Nie wnikajac w opis.
                                Z podjeciem pracy poczekaj byc moze do poniedzialku. Zycze powodzenia.

                                Asienko,
                                nie udalo mi sie tak zupelnie nieerotycznie :((. Bede tym niemniej probowal.

                                Dzisiaj dzien bez zupy. Z wyjatkowa uwaga pisze to zdanie.

                                Nasze numerki na srode:

                                04 13 34 48 53 Powerball 20,
                                01 03 12 21 34 Powerball 06,
                                15 17 29 35 41 Powerball 28. Do wygrania 61 milionow. Good luck to us.

                                Slonecznie pozdrawiam lekko przygnebiony moja niemoca oddzielenia erotyki
                                od wiosny,
                                mojito.

                                • pysiek13 Zarost, sex i pijanstwo 02.03.04, 03:26
                                  Witajcie,

                                  Ifa napisala: 'moja wrodzona ciekawosc, mnie korci aby zapytac jak ty to
                                  robisz?'
                                  Ifa, nie tylko po ciemku wierz mi ;))))
                                  a tak serio, to ciekawosc to pierwszy i nie ostatni stopien do piekla i teraz
                                  juz wiemy gdzie wiekszosc z nas zmierza :)))) i dlaczego.
                                  poniewaz temat jezykowy wraca, znowu sie powtorze: najlepsza metoda nauki
                                  jezyka zagranicznego jest ...
                                  ale, ale nie chwale sie wcale. znam tak naprawde dobrze holenderski i
                                  angielski. polski tez znam, ale w mowie mam zaciecia. kiedys poznalam bardzo
                                  fajnego Polaka, ktory moja wiedza jezykowa skutecznie poglebil, i nie tylko.
                                  kontakt z zywym jezykiem jest bardzo wazny ;))))
                                  irlandczykow wszedzie pelno, tak jak Polakow, o podobienstwie obu narodow juz
                                  ktos tu wspomnial. ze mna tez pracuje Irlandczyk Ifa, jak trzezwy, potrafi
                                  sensownie rozmawiac, stad ten cytat, to on, nie ja ;) a hiszpanski? to tylko
                                  przelotny romans, zawsze cos w glowie zostaje. poza tym urodzilam sie i
                                  mieszkalam, tam gdzie mieszkalam, nie mialam na to zbyt duzego wplywu ;) w
                                  czasie szkolnych wakacjimoj podrozniczy temeperament ponosil mnie, byly
                                  mozliwosci i chyba wiekszosc wykorzystalam.
                                  i jeszcze jedno, dla borykajacych sie z jezykami: www.dictionary.com albo inne
                                  dostepne online translators rownie pomocne ;)

                                  Iza, no ladnie, az usiadlam! dziadek, niewinny rumieniec i viagra! Twoje mysli
                                  niebezpiecznie galopuja na skroty ;) a ja myslalam, ze takie sympatyczne
                                  zblizenia miedzy ludzmi sa jakby ponad czasem. stay cool !
                                  a wlasnie, co jest cool?
                                  co mozna wyczytac z twarzy czlowieka? ludzkie twarze ukrywaja tak wiele jak
                                  fasady domow, za ktorymi w jaskiniach mieszkan, toczy sie tajemne zycie ludzkie.
                                  naprawde jaki jestes, nie wie nikt :))))
                                  i jeszcze wracajac do ogrodkow. jest takie miejsce w Sydney gdzie mozna wypic
                                  kawe i nie tylko ;) obserwujac ladujace samoloty: widok jest fascynujacy,
                                  samolot leci prawie na ciebie, kolka wypuszczone itd. ale przepraszam, samolot
                                  to tez temat seksualny. juz Emanuelle bardzo dawno temu, kiedy filmy erotyczne
                                  byly w powijakach, udowodnila ze mozna to robic w czasie long haul i nie tylko.
                                  wyobraznia pracuje ...
                                  OK to moze na inny temat, chlopaki przyniesli lody ...
                                  pozdrawiam


                                  • Gość: GUNTHER_0 Re: Zarost, sex i pijanstwo IP: 203.185.240.* 02.03.04, 03:54
                                    Witajcie,

                                    jak milo, znowu mamy nasz ulubiony temat na wakandzie:)))
                                    przyznaje racje Pysiek, zywy jezyk to najlepszy instrument do poznania nie
                                    tylko jezyka. ja tym sposobem nauczylem sie hiszpanskiego, a co, a ona prawie
                                    ze nauczyla sie po polsku;) najlepiej umiala mowic: jeshche.
                                    Asienko, ciesze sie ze z powrotem forma dopisuje i jestes w formie dowolnej
                                    znaczy nie banalnej, i unikalnej:))) party z glownym bossem, i bez dzieci, nie
                                    mow to Ty dopiero jestes podrywaczka na calego;)
                                    Iza, ten Twoj link to straszy, nie moge czytac to horrrror. ja tez zgodze sie z
                                    Tangerin ze ludzie wcale nie chca wyjezdzac z Polski, bo Polska to piekny kraj.
                                    tylko ze nie ma kto konkretny pokierowac tym pieknym krajem. jak nieraz zerkne
                                    w TV to dopiero smiac mi sie chce. ta strona Wprost jest doskonala i samo za
                                    siebie mowiaca;)))
                                    Mojito Amigo, ogolony dzis? no,to inna rozmowa, nie tu bedziesz podrywal
                                    dziewczyny na zarost ;) porzadek musi byc;) i wiosna u Ciebie,czyli dziewczyny
                                    pomalu sie rozbieraja, optymistycznie to brzmi. z wiosna widze ze zawialo Cie
                                    do bieliznianych sklepow, a kogo Ty tam ubierasz, pozwole spytac? czy tylko
                                    wyobraznia pracuje,jak powyzej?
                                    Ifa, Iza, Tangerin, Iwonka, Aisa, Tako, kurcze duzo Was:)))chlopy odzywac sie
                                    prosze, raz dwa
                                    czolko, pozdrawiAM
                                • Gość: Numbat Re: A jednak wiosna (nieoficjalnie). IP: 5.5D* / *.syd.ops.aspac.uu.net 02.03.04, 05:34
                                  serdecznie ppozdrawiam wszystkich- blizszych i dalekich)Oczywiscie Asie
                                  ciepelkowato tez:)))....nareszcie zrobilem sobie,lekki luz....bo ile mozna
                                  pracowac:)) mozna, ale sa inne sprawy.
                                  Moj czlowiek z ktorym wspolpracuje polecial , na Bali bo ma tam jakies swoje
                                  sprawy. I troche wiecej luzu...temperatury "spadly" jest dzisaj 31
                                  stopni ,wiatr z oceanu i jest naprade przyjemnie.
                                  Brawo dla New Zeland- 11 Oskarow- (Australia 2-Oskary.)
                                  Pikanterii calej sprawie wreczania Oskarow dodaje- ze wszystko to co
                                  ogladalismy-bylo z 5 sekundowym opoznieniem. To znaczy realzatorom
                                  programu ,chodzilo o to zeby...ewetualnie nie bylo jakiegos swiatowego skandalu.
                                  Jak w poprzednim roku kiedy Bush zostal bardzo skrytkowany.
                                  w sumie "Lord of the Rings:the Return of the King--Peter Jackson.
                                  W sumie cala trylogia-"zajela" (chodzi o raelizacje filmu)...az 7 lat zycia!!!
                                  Ogrona produkcja. W sumie przy calej produkcji- uczestniczylo okolo 30 tys.osob.
                                  Ostatnia czesc produkcja prawie rok czasu: ogromna ilosc pracy dla calego
                                  miasta.
                                  Fenomenlnie. Okazlo sie ze wplywy z biletow (i inne sprawy: sprzedaz pamiatek
                                  i tak dalej) prawie 3biliony dolarow.( chyba po polsku 3 miliardy?))).
                                  Wkrotce rezyser Mr.Jackson zamierza zajac sie realzacja nowej wersji
                                  "King-Kong" cala produkcja ma sie odbyc na New Zeland.( dla ludzi chcacych
                                  pracowac przy produkcji filmu jest szansa zatrudnienia!!! naparwde jak w
                                  wypadku:- "Lord of the Rings".
                                  Pmietam bardzo dawno temu kiedy w Polsce ogladlem "Picnic At Hanging Rock"-
                                  ( w tym czasie zostal ten film przetlumaczony jako "Piknik pod Wiszaca Skala"-
                                  rezyser Peter Weir- rok produkcji 1975 ( alze ten czas mija:))) ostantio
                                  zrealizowal "Master and Commander"- czlowa rola Russel Crowe.), wtenczas po
                                  obejrzeniu "Piknik pod Wiszaca Skala"....moim "skromnym marzeniem" bylo dostac
                                  sie do Australii. Czyli marzenia mozna i trzeba realizowac.

                                  cieplo pozdrawiam wszystkich do
                                  nastepnego klikniecia.

                                  ps. w ostatnia niedziele byla sprzedaz w internacie biletow lotnicczych po
                                  calej Australii- (chodzilo o wschodnie stany. I tak w maju bedzie mozna poleciec
                                  za $29 dolcow!!!! z Brisbane do Sydney...Melbourne ....Adelade..Cairns...i tak
                                  dalej.Quntas uruchamia nowe polaczenia ,a Blue Vargin- tez opuszca ceny.
                                  Dla konsumentow to bardzo fajna sprawa. Wogole w tym momecie mozna bardzo tanio
                                  samolotami podrozowac po calej Australii i New Zeland.
                                  Australijski dolar oscyluje (okolo 0.80centow w stosunku do amerykanskiego
                                  dolara).Bardzo dobrze dla podrozy, po za Australie.( dla Australijczykow),
                                  bezrobocie w Australii obecnie ponizej 6% w ielu dziedzinach brak fachowcow.
                                  np. projekty budowalne i inzynieryjskie ale w innych zawodach tez.
                                  Bum dobrej ekonomicznej, kondycji Australii trwa nadal.Aby tak dalej.

                                  cieplo p[ozdrawiam wszystkich
                                  do nastepnego klikniecia.Achoj.

                                  ps.dzisja wzniose (czerwonym winem) toast za zyczliwosc na forum....niech trwa.
                                  • tangerin Re: A jednak wiosna (nieoficjalnie) 02.03.04, 08:42
                                    Jaka wiosna? toz to srodek zimy srogiej, bialo wszedzie, zimno wszedzie. Konca
                                    nie widac, trzeba bedzie spokojnie poczekac do maja i wtedy po tygodniu wiosny
                                    lato wjedzie z rozpedem zza rogu. Własnie kolejna stluczka (z tego ostatniego
                                    pietra to jednak duzo widac), policja, samochod do transportu innych samochodow
                                    (jak sie takie cos nazywa?), dobrze ze karetki pogotowia nie ma!

                                    Ale i tak mimo panowania pani zimy planuje w weekend troche pogrzebac w ziemi i
                                    posiac bazylie, miete, czaber i np.niebiesko kwitnaca lobelie i postawic potem
                                    te wszystkie skrzyneczki na parapecie. I patrzec jak rosna!!! (roslinki a nie
                                    skrzyneczki)

                                    ps A mi sie w nocy snily truskawki w czekoladzie, ach...Az zyc sie chce!

                                    Ps2 Ifa, pisz, ile sie da o tych roznicach kulturowych. Wszyscy piszcie! Ja to
                                    uwielbiam, to pociaga mnie w podrozach. te wszystkie historyjki maja swoje
                                    smaczki. To wspaniale, ze sie roznimy, bez tego byloby okropnie nudno!
                                    Potrzebna jest jeszcze tolerancja i szacunek, dla tych roznic wlasnie:)

                                    Ps3 Pysiek, ciekawosc to pierwszy stopien do wiedzy, jak mawiala moja babcia.
                                    Pieklo nie wchodzi w gre;) Chociaz, jesli w piekle ma byc tak, jak w tym watku
                                    u Asi, to jestem pierwsza w kolejce.

                                    Koncze, bo mnie znowu system wyloguje.
                                    • Gość: Asia Re: A jednak wiosna (nieoficjalnie) IP: *.akl.callplus.net.nz 02.03.04, 09:01
                                      witam Numbat,

                                      dawno do nas nie zagladales, rane Ty to pracowity czlowiek jestes :)
                                      Kiedy Ty te zarobione pieniadze wydajesz??? zrozumialabym jakbys mial jakas
                                      utrzymanke kora by na lewo i na prawo,, czy tez siennik wypychasz? lol

                                      Na ciebie to zawsze mozna liczyc jezeli chodzi o liczby, wskazniki, opracowania
                                      naukowe, dane statystyczne i tak dalej, nie wiem skad ludzie biora zaciecie do
                                      takich spraw,, no ale ty sie pewnie pieleniem ogrodka wcale a wcale nie
                                      interesujesz :)

                                      pozdrawiam cieplutko,, :)

                                      Gunther - ja podrywaczka ?? (niewinna minka) , czy Ty bys ciagal swoje
                                      dzieciaki na kolacje? lol
                                      jedna 21 lat, druga 20 i tylko o randkach i chlopakach gadaja, przeplatajac tu
                                      i tam jakims fantastycznym ciuchem, a my stare pierdoly o pracy chcielismy
                                      porozmawiac, ot i caly sekret :))

                                      tangerin

                                      ktoregos dnia mialam lekcje roznic kultorowo jezykowych ze tak powiem,, ktos
                                      cos mowil, rozumialam kazde wypowiedziane slowo, natomiast sensu w zaden sposob
                                      zlapac nie moglam - co czasem bywa denerwujace ale dziala w obie strony, bo
                                      czasem moge udac ze nie wiem o co chodzi, lub poprosic o powtorzenie jezeli
                                      chce sie dluzej zastanowic nad odpowiedzia :)))

                                      pozdrawiam wszystkich cieplutko

                                      Mojito nigdzie nie zboczyles, opowiadaj dalej :)) o zupie tez bo zimno sie
                                      zrobilo to cos na rozgrzwke by sie przydalo :))
                                      • Gość: Numbat Re: A jednak wiosna (nieoficjalnie) IP: 5.5D* / *.syd.ops.aspac.uu.net 02.03.04, 09:22
                                        Asia..natura jest obok mnie...
                                        wiec cala Australia jest wielkim ogrodem:)))
                                        oczywiscie z wyjatkami,
                                        Wiesz ( wzgledy zawodowe)...w koncu "wpadne"
                                        na New Zeland...a jak wpadne...to nie wypadne
                                        Toast beda plynely, rzeka stulecia i nie tylko.
                                        Ale poniewaz ,juz noc praktycznie to czas na
                                        jakies zmyslne winko...i jakis kurczak podlany czerwonym winem...

                                        cieplo pozdrawiam
                                        do nstepnego klikniecia.
                                      • mojito Zanim zasne... 02.03.04, 09:42

                                        Witajcie tuz przed snem,

                                        Asienko,
                                        dziekuje za zrozumienie. Natychmiastowe i radykalne pisanie bez erotyki
                                        mogloby sie skonczyc szokiem erotycznym. Cholera wie, jakie to
                                        mialoby efekty uboczne. I nie wiem czy moje ubezpieczenie pokrywa terapie.

                                        Mandarynko,
                                        slowo ktorego poszukujesz to laweta.
                                        Roznice kulturowe/kulturalne :))).
                                        Kiedys w restauracji podeszla do mnie Pani i powiedziala: Obserwuje Pana.
                                        Ja tez bylam w Europie. Amerykanie kroja mieso od razu na kawalki i
                                        przekladaja widelec do prawej reki odkladajac noz. My nie rozstajemy sie
                                        z nozem do konca i kroimy na biezaco.
                                        Koledze Japonczykowi przytrafilo sie w supermarkecie, ze patrzac na niego
                                        kobieta krzyknela, przepraszam Pana, ale ryzu zapomnialam kupic.

                                        Polski dowcip o ekshibicjoniscie znacie. Wchodzi kobieta obladowana siatami
                                        do windy a tam eks. rozchyla plaszcz. Cholera, mowi kobieta - jajek
                                        zapomnialam kupic.
                                        W piekle przed wejsciem dwie kolejki. Jedna dluga i zawijana dla "pantoflarzy"
                                        i druga, jednoosobowa dla "prawdziwych mezczyzn". Zdziwiony diabel/reporter
                                        pyta stojacego samotnie "prawdziwego m." - dlaczego Pan tu stoi?
                                        Zona mi kazala - odpowiada facet.

                                        Numbat/Meteoryt,
                                        czesc.

                                        Gunther, Pysiek/Boss,
                                        :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))).

                                        Ide spac. Niech tylko znajde kordelke. Jest hunter green koloru.
                                        Ciemna, butelkowa zielen z granatowa krata. Bez powloczki.
                                        Blizsza cialu kordelka... Nie wiem czy sen o jedzeniu daje dodatkowe
                                        kalorie tak jak sen o ..... powoduje ich strate?

                                        Dobranoc i dzien dobry,
                                        mojito.
                                      • Gość: Tora Re: A jednak wiosna (nieoficjalnie) IP: *.widzew.net / *.widzew.net 02.03.04, 09:45
                                        Witaj Asiu! Witajcie wszyscy, których słowa miałam przyjemność czytać!Jestem tu
                                        pierwszy raz i nie mogę ukryć wzruszenia! Moc uczuć przewala się po mym sercu.
                                        Bardzo długo szukałam takich jak Wy - wspaniałych ludzi,a ponieważ moja
                                        zdolność poslugiwania się netem jest delikatnie mówiąc słaba (eh! latka nie
                                        te!) - zajęło mi to sporo czasu.Z upojeniem godnym bąbelek szampana czytam
                                        wasze "opowieści z dalekiego kraju" i ciarki błądzą po całym ciele mym.
                                        Australią i NZ jestem zauroczona od czasu wejścia w sieć. Chłonę jak gąbka
                                        wszelkie info, ale brakowało mi głosu ludu. Dziękuję, że jesteście! Czy mogę tu
                                        czasem zajrzeć i pogadać? Mieszkam TU i chyba tak pozostanie. Gorące (choć na
                                        świecie ciężka zima) pozdrowienia dla wszystkich!
                                        • mojito Re: A jednak wiosna (nieoficjalnie) 02.03.04, 09:50

                                          Tora,
                                          :))))))))))).
                                          mojito.
                                          • Gość: ora Re: A jednak wiosna (nieoficjalnie) IP: *.widzew.net / *.widzew.net 02.03.04, 09:57
                                            Dziekuje! To najwspanialszy komentarz do moich słów! Boję się tylko jednego: a
                                            co będzie jak kliknę i wyjdę z tej strony? Mogę Was już nigdy nie
                                            znależć!!!!!!! Znikniecie mi i gdzie ja Was będę szukać? Kurcze! Wiedzy mi
                                            brakuje komuterowej chyba?!
                                            • Gość: Asia Tora witaj IP: *.akl.callplus.net.nz 02.03.04, 10:26
                                              jak to milo ze do nas trafilas, jakie to latke nie te?? nie gadaj glupot
                                              wszystkie latka to sa te, te najwspanialsze dla ktorych warto zyc, w kazdym
                                              wieku uczymy sie czegos nowego, obslugi komputerow tez sie mozna nauczyc i
                                              widac niezle ci idzie. Jakas polowa z nas raczej z tych co to z komp w
                                              dziecinstwie do czynienia nie mieli, ale w klawisze stukac sie nauczylismy i
                                              jak widac sprawia nam to radoche.

                                              Zagladaj do nas jak najczesciej, napisz cos o sobie, tyle ile chcesz
                                              oczywiscie, podrzuc jakis ciekawy temat bo ostatnio coraz czesciej zbaczamy na
                                              tematy zupno lozkowe hihihi

                                              Specjalistow od komputerow tez tu mamy, jeden jak sie o tym przekonal to juz
                                              wiecej do nas nie zaglada hahaha , ale gdybys potrzebowal porad to jestem
                                              przekonana ze ktos z nas rade znajdzie.

                                              pozdrawiam cieplutko chociaz u mnie dzis wyjatkowo malo cieplo :))



                                              • Gość: Tora Re: Tora witaj IP: *.widzew.net / *.widzew.net 02.03.04, 11:12
                                                Dziękuję za miłe słowa Asiu!Cóż tam pisać o mnie? Mieszkam w Łodzi, mam mężą(od
                                                19 lat tego samego -niestety!! he,he,he)i dwóch wspaniałych synów:Krzysia i
                                                Piotrka.Krzyś w tym roku zdaje maturę i startuje na Politechnikę,a Pioter ma 15
                                                lat i za około 5 lat planuje wyemigrować, zgadnij gdzie? Ha,ha,ha,! Jestem w
                                                tym szczęśliwym położeniu, że w tej przerażającej polskiej rzeczywistości MAM
                                                PRACĘ! Jestem audytorką w dużej firmie odzieżowej (dżins o światowej sławie -
                                                nie chcę pisać marki bo to jakiś tam rodzaj reklamy). A tak poza tym to u mnie
                                                już nic ciekawego, oprócz moich sentymentalnych podróży po necie i możliwości
                                                porozmawiania z takimi odlotowymi ludźmi jak WY!Ale lizusuje co nie?
                                                • tangerin Re: Tora witaj 02.03.04, 11:39
                                                  Witaj, witaj Tora:)))) lepiej juz trafic nie moglas:) Asieńka wszystkich
                                                  przygarnia pod te swoje skrzydelka. A komputerem sie nie martw, to proste w
                                                  obsludze urzadzonko, tzeba sie z nim tylko zaprzyjaznic, potem to juz z gorki...
                                                  A podlizuj sie, podlizuj, kazdy lubi od czasu do czasu posluchac jakichs milych
                                                  komplementow, he,he,he;)))))))))))))))

                                                  Iwona, pisze i pisze tego maila do Ciebie i nie moge skonczyc. Wczoraj zzarlo
                                                  mi wszystko, co wysmarowalam i musze od nowa;) Tak to jest, jak sie robi piec
                                                  rzeczy na raz.
                                                  • Gość: Tora Re: Tora witaj IP: *.widzew.net / *.widzew.net 02.03.04, 12:31
                                                    A teraz uwaga! Oto mój dzisiejszy obiad dla moich mężczyzn: zupa pomidorowa z
                                                    makaronem, a na drugie - ziemniaczki i schabowy z kapustą! I co Wy na to?
                                                    Pamiętacie jeszcze ten cudowny smak kawałka polskiej świnki na talerzu!Ślinka
                                                    cieknie z Waszych słodkich jęzorków?? Zyczę miłego dnia (nocy?).Zaraz wychodzę
                                                    do pracy. Pozdrawiam Wszystkich!!!!
                                                    • Gość: ifa hej hej IP: *.proxy.lucent.com 02.03.04, 14:57
                                                      Hej Tora dobrze ze wlasnie jestem w trakcie lunchu (dzis wyjatkowo przy biurku)
                                                      bo smaczku narobilas kochana !
                                                      Zup nie lubie przyznac sie musze,wiec rozkoszy nie doznaje na tematy zupne ale
                                                      ziemniaczki,koniecznie polskie i schabowy z kapusta to cos co wciaz nie pozwala
                                                      zostac wegetarianka! a chcialabym bo zwierzeta,po podrozach to moja najwieksza
                                                      milosc i pasja,kocham je wszystkie,marzy mi sie wielka farma z co najmniej 10
                                                      kotami i kilkoma psami,narazie niestety zadawalam sie lekcjami jazdy konnej i
                                                      radoscia przebywania w ten sposob blisko zwierzakow,

                                                      Pysiek tez tak mysle jak slodka Mandaryncia ze ciekawosc to dobra cecha pod
                                                      warunkiem ze nie przechodzi w wscibskosc,babcia ma racje ;-)

                                                      Mam cicha nadzieje ze te promocje lotniczne pod koniec roku tez beda w AU,bo
                                                      bede zwiedzac czerwona wyspe od Darwin po Melbourne i naokolo,

                                                      Yvonka sciskam cie mocno,Madarinko buziaki slodkie jak najslodsza mandarynka

                                                      zegnam wszystkich czule,robie miejsce dla nowych przybylych choc wiele
                                                      niezabawialam w goscinie,ale bylo bardzo milo - dziekuje.
                                                      Co by sie Guther juz nie martwil ;-)wysle meza zeby pisal

                                                      trzymam kciuki za Sabe!

                                                      Dowiedzenia
                                                      Pozdrawiam

                                                      Tangerine gdybys kiedykolwiek cokolwiek moj e-mail ifa18@wp.pl /powodzenia
                                                    • tangerin Re: hej hej 03.03.04, 00:43
                                                      Pisze szeptem, bo juz wszyscy spia. Tu na forum tez cisza ogroma, wiec jeszcze
                                                      obnizam ton o polowe.
                                                      Zreszta, na pol-sennie, pol na jawie ide jednak w objecia mojego misia.
                                                      Komputer, biedaczek, tez zmeczony jest, bo ciezko dzis pracowal, ale niestety,
                                                      nie wylacze go, tylko pozwole mu na mala drzemka na stand-by, bo o 5 rano nie
                                                      mam ochoty patrzec jak budzi sie powolnie, przeciagajac sie leniwie.

                                                      Ifa, czy Ty gdzies sie wybierasz? Wiem, ze do AU i NZ, ale to chyba jeszcze nie
                                                      teraz, co? Co ma znaczyc to pozegnanie? nie zebym byla wscibska...

                                                      Slodkich snow zycze/milego dnia
                                                    • Gość: Iza dzien dobry bardzo !!! IP: *.gostyn.com / *.intergostyn.pl 03.03.04, 08:25
                                                      dziendoborek !
                                                      koniec iszy nocnej :) witamy Cie Tora, bardzo mi/nam ( chlopaki moga cie
                                                      powitac indywidualnie :))cie poznac.
                                                      Wiecie co, widze, ze ten link do artykulu co przeslalam wzbudzil rozne emocje.
                                                      Pragne podkreslic jedna wazna rzecz, POLSKA TO PIEKNY KRAJ ! ( czytaj
                                                      krajobrazy, zabytki, swojski klimat itd. ) ale zycie tu dla wielu mlodych staje
                                                      sie udreka. Wybaczcie, ze pozwole sobie to napisac. Wy, ktorzy mieszkacie
                                                      daleko stad i pamietacie Pl z dawnych lat, czy z milych chwil tu spedzonych,
                                                      nie borykacie sie z problemami zycia codziennego. Macie swoje, tam, Ja to
                                                      rozumiem, bo idealnie nie jest nigdzie. Ale jak slusznie zauwazyliscie, kraj
                                                      jest super, tyle ze w niewlasciwych rekach. Nie na wszystko czlowiek ma wplyw (
                                                      spoleczenstwo tak, ale ludzie maja rozne cele w zyciu ). Ja tez mam tu lepsze i
                                                      gorsze chwile. Gdybym was zapytala , dlaczego wyjechaliscie z kraju ??? To byly
                                                      tytul naszego ( sienko, pozwolisz ze tak napisze ) watku. Nie meijscie mi zatem
                                                      za zle, ze jestem po stronie autora tego artylulu. Niedlugo skladam prace
                                                      doktorska, potem obrona. Juz teraz nikt tu gdzie mieszkam nie chce mnie z takim
                                                      dyplomem, bo jestem zagrozeniem. Bo tu sa scisle uklady, w ktore ja nigdy nie
                                                      wchodze. Bo dla mnie wazna jest spraw ai problem innego. Dlatego nie raz
                                                      musialam zmienic prace. Teraz dojezdzam prawie 100 km w jedna strone. Pracuje 6-
                                                      7 dni w tygodniu. Praca super, ale za co mam ukladac przyszlosc ? Ale nie
                                                      poddaje sie. Przepraszam, ze dzis tak egoistycznie i emocjonalnie, ale prosze
                                                      zrozumcie !!! kazdy musi sobie znalezsc miejsce na tym swiecie, a gdzie to jego
                                                      sprawa.
                                                      Moze innym razem napisze wam cos milszego. Pysiek, z tym sexem to ja zartem,
                                                      ale swoja droga jedyny stan blogosci ( jak trzeba to nawet w pojedynke hihi ),
                                                      wiec czemu nie isc tym tokiem. I jezyka mozna sie dobrze nauczyc ( a ja wciaz
                                                      naiwna na kusy chodze :))
                                                      Caluski ogromne dla was kochani. pa
                                                    • Gość: Tora Re: dzien dobry bardzo !!! IP: *.tvsat364.lodz.pl 03.03.04, 09:04
                                                      Zgodzę się z Tobą, że dla wielu układów i układzików jesteś zagrożeniem. Ale
                                                      ten problem istnieje nie tylko u nas. Mam daleką koleżankę w Anglii, która ze
                                                      swoimi dwoma fakultetami i znajomością kilku języków - nie może znależć godnej
                                                      pracy. Nie ma szans na pracę zgodną z jej kwalifikacjami, a nie chce
                                                      też "przerzucać ziemniaków" (jak się to mówi)za pare funtów. Wegetuje więc
                                                      biedna imając się jakiś dorywczych prac, byle przeżyć - bez szans i perspektyw
                                                      na powrót do kraju z prozaicznego powodu braku kasy.Teraz łatwiej chyba
                                                      pracować przy tych umownych ziemniakach niż załapać się w jakieś układy, które
                                                      dałyby Ci szansę pracy zgodną z wykształceniem i umiejętnościami. Czasami
                                                      trzeba iść na kompromis, doraźnie coś robić, żeby "nie zginąć", być
                                                      elastycznym.Ale jak długo i w takim razie - co dalej??
                                                      Pozdrowienia!
                                                    • Gość: Tora Re: hej hej IP: *.tvsat364.lodz.pl 03.03.04, 08:28
                                                      A u mnie sroga zima.Budząc się dzisiaj rano, zanim jeszcze moje ciało
                                                      zdecydowało się podjąć się wyzwania dnia, uszu moim dobiegł odłos pracującego
                                                      traktorka. Niechybny to znak, że podstępna i nieprzewidywalna Pani Zima znów
                                                      dała znać o sobie. Ów traktorek codziennie rano podejmuje nierówną walkę ze
                                                      zwałami tego czegoś białego, mokrego i zimnego, co cichaczem spadło i legło
                                                      cichutko na ziemi.Postanowiłam podejść do okna w nadzieji jednak, że być może
                                                      tym razem to nie śnieg. Ale skąd! Oczywiście miliardy oszalałych, podstępnych i
                                                      zwariowanych płatków śmiało mi się w nos i odstawiało swój mityczno-taneczny
                                                      pląs.No cóż.Z perspektywy własnego domu, gdzie ciepełko otula cię jak subtelny
                                                      szetland - to nawet całkiem nieźle wygląda! Gorzej będzie, gdy będę musiała
                                                      opuścić domowe pielesze i zmierzyć się z tym białym szleństwem.Ono ze mną
                                                      zawsze wygrywa, ponieważ jako człek ciepłolubny nie mam najmnieszych szans aby
                                                      polubić zimę ze wszelkimi jej dobrodziejstwami. (o ile mróz i napięte do granic
                                                      wytrzymałości z zimna mięśnie można nazwać dobrodziejstwem!).I nic tu nie
                                                      pomaga.Ani ciepła, puchowa kurtka, ani rękawice ani idiotyczna gruba czapa.Całe
                                                      moje Ja instynktownie i z całą mocą broni się przed wszechogarniającym
                                                      zimnem.Asiu!Podrzuć mi proszę trochę słońca i ciepła!Masz go teraz pod
                                                      dostatkiem! Zamarzam!
                                                    • kazachstan Re: hej hej 03.03.04, 10:05
                                                      Dobry wieczor,

                                                      dobry wieczor Tora, musze Ciebie przywitac oddzielnie. na poczatek tak pieknie
                                                      nam opisalas nasza polska zime, ze az sie znowu zatesknilo. dziekuje za ten
                                                      opis. co zrobic, taka nasza slowianska dusza. ciepla Ci nie podrzuce, bo u nas
                                                      troche sie ochlodzilo, ale jeszcze bedzie grzac. tak naprawde chlodno zrobi sie
                                                      dopiero w maju, chociaz w ciagu dnia ciagle cieplo, zaczynaja tylko noce i
                                                      ranki byc chlodne. u nas jak widzisz tematyka przerozna, raz o zupie raz o d...
                                                      przepraszam, nikogo nie urazilem chyba. ja troche za stary zeby tak ja tu
                                                      wszyscy o seksie pisac, ale poczytac to czytom, i usmieje sie nieraz z moja
                                                      pania. ja w Polsce bywam od czasu do czasu i za kazdym razem zmiana, ale wolno
                                                      to idzie, rozumiem was. nie moge tez powiedziec co lepsze, ja juz tu po prostu
                                                      sie przyzwyczilem. wielu Polakow jednak z ktorymi sie spotykam, to powiem wom,
                                                      bardzo sa serdeczni,zapraszaja, czestuja, chca sie pochwalic, domem, ogrodkiem,
                                                      samochodem , ale tyz swoja nostalgie pokazuja. taka prawda. ale nie tylko Polak
                                                      teskni, Grecy i Italiance tez, a obok mieszka taki mlody Libanczyk, jest tu od
                                                      urodzenia a teskni za krajem ojca, czego to tak? dziwni to ludzie. ja tu bede
                                                      mial pytanie dla Asi, chociaz daleko, a moze Pysiek bedziesz wiedziec, albo kto
                                                      z dusza ogrodniak , male ogrodnicze pytanie. posadzielem clematis i ladnie rosl
                                                      przez dwa lata a teraz marnieje, nie wiem czy przesadzac, pytalem ogrodnika i
                                                      nic nie moze poradzic, moze kto z was wie.
                                                      pozdrawiam i trzymam kciuki, bo dzis chyba losowanie a tizedik nic nie
                                                      przypomina
                                                      Kazik
                                                    • Gość: Tora Re: hej hej IP: *.tvsat364.lodz.pl 03.03.04, 12:35
                                                      Dziękuję Kaziu za miłe słowa!
                                                      Eh! Ta różnica czasu! Ja się tu produkuję do Was, a Wy śpicie!No cóż!
                                                      Kolorowych snów dla Wszystkich i do następnego kliknięcia!
                                                    • yvona73pol Re: hej hej 03.03.04, 13:33
                                                      Witam Tora!
                                                      piekny opis zimy, zima ma racje bytu jedynie dla sniegu, no i swiat, i
                                                      mikolaja/gwiazdora, no i jeszcze moze sylwestra...jak jest duuuuzo sniegu i
                                                      sypie nadal, ("i znowu zima zaskoczyla drogowcow") plus minimalny mrozik, taki
                                                      coby sniezek nie stopnial, no to zyc nie umierac i nawet moja cieplolubna
                                                      natura sie raduje (najchetniej by poszla w plener, fotki popstrykac ;))
                                                      a wiesz, ze ja studiowalam w Lodzi? I lubie to miasto, mimo jego pozornej
                                                      szarzyzny, jest pelne magicznych miejsc, no i puby najlepsze, ponoc nawet
                                                      stolyca tam jezdzi...
                                                      Kazik, niestety nie moge ci nic poradzic, ale trzymam kciuki za twoj clematis;
                                                      trzymam tez kciuki za losowanie srodowe, i kolejne, coby w koncu wybrac sie do
                                                      NZ i poogladac to, co znam z kina (LOTR ;)); no i poszalec w doborowym
                                                      towarzystwie ;)))
                                                      a tymczasem zaniedbuje nawet Morfa, Mojito, az mi glupio, ale tak ostatnio
                                                      wychodzi, a ponoc odrobina rozlaki dobrze robi ;))
                                                      Tangerine, dzieki za mejlika, odpowiem rychlo, ale musze miec chwilke czasu na
                                                      zebranie mysli, a wlasnie mi, zdaje sie, zmieniaja roster i nie wiem kiedy bede
                                                      pracowac, prawdopodobnie juz jutro rowniez...
                                                      Iza, text czytalam, wiele znam z autopsji, zgadzam sie z autorem, choc
                                                      oczywiscie kazdy ma inne doswiadczenia zyciowe, a i ja chetnie bym sie nie
                                                      zgodzila w paru punktach (ale nie bede przeciez negowac tego, co osobiscie
                                                      znam)...
                                                      wiec tymczasem caluski,
                                                      do niebawem,
                                                      Iwona
                                                    • tangerin w marcu jak w garncu! 03.03.04, 14:28
                                                    • mojito Clematis/powojnik i seks. 03.03.04, 15:09

                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      Kazik,
                                                      wejdz prosze na www.dspace.dial.pipex.com/clematis. To strona International
                                                      Clematis Society. Sa tam informacje na temat i mozliwosc zadawania pytan.
                                                      Byc moze tam znajdziesz odpowiedz na powod marnienia Twojego powojnika.

                                                      W Filadelfii od soboty zaczyna sie coroczny Flower Show. Olbrzymia wystawa
                                                      calej masy przeroznych kwiatow. Odwiedzaja ja tlumy ludzi.
                                                      Bedzie trwala tydzien.
                                                      Po dzisiejszym losowaniu zabieraj swoja Pania i przylatujcie.
                                                      Ci co lubia kwiaty sa zawsze nia zachwyceni. Wy bedziecie na pewno tez.

                                                      Do F. przyjechala wczoraj disnejowska myszka Miki. Dzisiaj odbywa sie
                                                      bardzo burzliwe i zapowiadajace rebelie/przewrot zebranie roczne akcjonariuszy
                                                      Walt Disney Company. Zapowiada sie to wszystko bardzo widowiskowo.

                                                      Musze leciec, spadam wiec,
                                                      pozdrowionka sloneczne,
                                                      mojito.
                                                    • tangerin i znowu sie nie wyslalo, he, he 03.03.04, 14:57
                                                      Cze wszystkim,
                                                      Snieg u nas juz stopnial, dzis slonko przygrzewa, nawet blekit nieba
                                                      widoczny:))))))))) Ale i tak zimno! Przytaszczylam do domu caly wor ziemi,
                                                      taksowka oczywiscie, bo 50kg na wlasnych pleckach daleko bym nie uniosla-to
                                                      ciut wiecej niz waze sama (juz nie moge sie doczekac tego weekendowego
                                                      szalenstwa!)
                                                      Kazik, nie mam pojecia, co dolega Twojemu klematisowi, pytalam mamy, ale tez
                                                      nie wie. Pewnie jakies robale lub srodki chemiczne mu zaszkodzily:( Nasze (w
                                                      ogrodku rodzicow) rosly pieknie az do momentu powodzi i padly, bo one sa
                                                      wrazliwe, a w tej powodziance bylo wszystko, ble... Moze napisz na forum ogrod,
                                                      tam ludziska sobie pomagaja w sprawach kwiatowych.

                                                      Mojito, nie napisales, jaka zupka wczoraj byla; bez twoich zupek, to dzien
                                                      stracony.

                                                      A ja dzisiaj mam na obiad lody waniliowe, bo nie chce mi sie gotowac.:)
                                                      Wybieram sie dzis do ksiegarni po zapas testow z angola, ale moze po drodze
                                                      wstapie do sklepu z bielizna, tak poogladac chociaz, slonce wylazlo i sie tak
                                                      jakos rozluznilam... Wczoraj przez przypadek widzialam takie fajne odlotowe
                                                      pomaranczowe zamszowe buciki i sobie teraz o nich marze. Mam juz wisniowo-
                                                      malinowe, rowniez zarabiste. Rany, kiedy ja w koncu dorosne i zaczne sie
                                                      ubierac, jak prawdziwa kobieta, a nie wiecznie te dzinsy, bojówki i owocowe
                                                      sweterki, dziwne buciki? Ale na te rozmowy o prace ubieram sie w garsonke, jak
                                                      Bozia przykazala, bo chyba nie da sie inaczej:(

                                                      Ps.wlasnie obzeram sie paczkami serowymi, ktore babcia zrobila, mowie wam,
                                                      NIEBO W GEBIE!
                                                      sie manko per tutti
                                                    • mojito Ok, wczorajsza zupa. 03.03.04, 15:19

                                                      Hola Mandarynko,
                                                      zaniedbalem sie. Przepraszam. Bedzie teraz coraz gorzej poniewaz od
                                                      soboty zamierzam rozebrac sie/rozkrecic, zajrzec do swojego srodka
                                                      i przestawic swoj system na wiosne.
                                                      Wczoraj byla chicken and corn chowder soup (roztrzepany kurczak z kukurydza).
                                                      Drugie danie ze wzgledu na pospiech polaczylem z deserem.
                                                      Czarna gorzka czekolada (piec kawaleczkow) i dwa pomarancze.
                                                      Cholera, musze zaczac chodzic na basen. Moze od poniedzialku...

                                                      Zadzieram kiece i lece (w wirtualnej przenosni oczywiscie),
                                                      ciao,
                                                      mojito.
                                                    • tizedik losowanie 03.03.04, 16:21
                                                      Dziendoberek wszystkim :-)))
                                                      Z powodu niezaleznych ode mnie okolicznosci zewnetrznych niestety znowu nie
                                                      moge z wami byc tak czesto, jak bym chciala.

                                                      Ale podam wam znowu interesujacy nas wszystkich link
                                                      www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
                                                      mam tez link dla Kazika
                                                      www.dspace.dial.pipex.com/clematis
                                                      Kazik, zajrzyj tez tutaj, tak dla uzyskania pogladu na sprawe....;-)
                                                      www.aussiefarmsforsale.com/nsw.htm
                                                      Trzeba byc przygotowanym na ewentualnosc...;-)

                                                      A teraz wychodze sobie w sniezna zawieje... Pa!

                                                    • kazachstan Re: losowanie 03.03.04, 20:58
                                                      Dzien dobry,

                                                      no i jak tu nie wierzyc w moc internetu.prosze od razu tyle pomocnych adresow,
                                                      dziekuje wam wszystkim bardzo, zaraz po sniadaniu zajrze. flower festival tez
                                                      chetnie bym obejrzal, raz mialem okazje zobaczyc w Holandii to jeszcze jak
                                                      mieszkalem w RFN cos pieknego, czy moze jest jaki link na ten festival? tydzien
                                                      festival a dla mnie to bylaby cala wyprawa, ale bardzo chetnie moze innym
                                                      razem.znaczy po srozie wszystko bedzie jasne.
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                      Kazik
                                                    • mojito Kazik - www.theflowershow.com - Filadelfia. 03.03.04, 21:46

                                                      Kazik,
                                                      to najwieksza na swiecie wystawa kwiatow pod dachem.
                                                      Do zobaczenia po srozie,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Tora Eh! Ta Łódź! IP: *.tvsat364.lodz.pl 03.03.04, 22:59
                                                      Dobry wieczór iwona!
                                                      Powiadasz, że Łódź to niezłe miasto? Nie licząc tej szarzyzny, pogmatwanych
                                                      ulic, jezdni jak ser szwajcarski, totalnego bzrobocia i biedy, która szerzy swe
                                                      kły na każdym rogu - no to może coś tu jest magicznego. Miastem mego serca i
                                                      tak na zawsze pozostanie mój rodzinny Kraków.
                                                      Mojito!
                                                      Twoje zupy rozpalają zmysły. Żeby tak jeszcze zapach szedł z komputera!
                                                      Asia!
                                                      Gdzie jesteś? Jestem z Wami co prawda dość krótko, ale Ciebie mi jakoś dziwnie
                                                      brakuje!
                                                      Pozdrowienia!!
                                                    • Gość: Tora Re: Eh! Ta Łódź! IP: *.tvsat364.lodz.pl 03.03.04, 23:04
                                                      Rany koguta!!!Iwona! Chyba sobie palec przykleję do shifta, żeby mi już nigdy
                                                      Twoje imię nie wyskoczyło z małej litery!
                                                      SORRY!!
                                                    • Gość: Asia Re: Eh! Ta Łódź! IP: *.adsl.xtra.co.nz 04.03.04, 01:03
                                                      Tora jestem skarbeczkowa, poprostu nie zawsze mam czas zeby cos napisac :) a
                                                      czasem nic nie mam do dodania juz sie tyle nagadalam na tym watku i na
                                                      poprzednich ze czasem sie czuje jakbym juz wszystko powiedziala co mam do
                                                      powiedzenia :)
                                                      Bardzo mi sie podobal Twoj opis zimy, i faktycznie ze jak czlowiek patrzy przez
                                                      szybke to milo wtedy w domu posiedziec i docenia sie wlasne gniazdko, swoja
                                                      droge lubie zime

                                                      pozdrawiam cieplutko

                                                      Dla wszystkich ktorzy zastanawiaja sie co u Nawalonego - wyglada na to ze widzi
                                                      jakies swiatelko w tunelu, napisal do mnie z czego sie bardzo ciesze :) wiec
                                                      wszystkim donosze ze jednak nie wsiadl w samochod :))
                                                      Proponuje abysmy mu wszyscy wysylali nasza dobra energie :) Mojito na Twoje
                                                      sily tez bardzo licze

                                                      pozdrawiam wszystkich cieplutko
                                                    • nawalony Re: Eh! Ta Łódź! 04.03.04, 02:17
                                                      skoro Asia napisala publicznie przyznaje, ze ktos z was pomogl bardzo. nie wiem
                                                      jak to sie stalo techniczeni ale zmusilo mnie to do wytrzezwienia ale ktos
                                                      naslal do mnie czlowieka ktory mi pomogl to przez duze P.ktokolwiek z was to
                                                      jest duze dzieki
                                                    • gunther_0 Re: Eh! Ta Łódź! 04.03.04, 04:17
                                                      Witajcie kochani,

                                                      taki zaganiany tydzien, ze nie mam czasu przysias do komputera, a tu znowu
                                                      ktos nowy do nas zawital. Witaj Tora;) znaczy jestes z tych BOAT PEOPLE ?
                                                      Nawalony, to znaczy Nawrocony? oby do przodu chlopie, wszyscy maja dolki, lucky
                                                      jestes ze ktos cie znalazl chociaz nie bardzo wiem co masz na mysli.
                                                      ja tez bym chcial zeby tak na przyklad mnie ktos odnalazl, chociaz wcale sie
                                                      nie chowam;))) niektorzy to maja szczescie.
                                                      Mojito Amigo,
                                                      Ty cos jakis nieswoj jestes ostatnio, nie dosc ze zaniedbujesz kulinarne menu i
                                                      nie informaujesz na biezaco co zajadasz. Tora to co innego, od razu wiedziala
                                                      jak nas drasnac kotletem schabowym;)i jeszcze nam dowalila tym opisem sniegu;)
                                                      no i jakos tak niewiele piszesz, az Cie nie poznaje. wiosna przeciez u Was wiec
                                                      co tam na duszy Ci? wypije za Twoje samopoczucie dzis i za Was wszystkich tez.
                                                      Sabcia, to jak tam sprawy, potwierdzone czy ciagle wiadomosc pending? jakby co
                                                      to pusc golebia z wiadomoscia, nie nie pawia jeszcze bron Boze:)))
                                                      kazik, co to za climaterium chodujesz, cos ty? i jeszcze mowisz, ze marnieje?
                                                      toc dobrze, kobieta Ci rozkwita za to:)))
                                                      Asienko, zdrowa pogodna i rozkoszna jak zwykle:))) przytulasy
                                                      dzis na lunch w zastepstwie jadlospisu Mojito podaje co jadlem: for entree,
                                                      St.Patrick oysters(afrodyzjak), spatzle with veal, lody kawowe z likierem
                                                      (afrodyzjak) i orzechami. i tak zafrodyzjakowany, musze gdzies wybuchnac;)))
                                                      czolko wszystkim gonie do pracy, to jest owczy ped? czy dularowy ped?
                                                    • yvona73pol Re: Eh! Ta Łódź! 04.03.04, 04:18
                                                      to jest wiadomosc z rzedu tych, co dodaja skrzydel!....
                                                      myslalam regularnie (bo nie powiem, ze ciagle, tak sie nie da, mam dosc zajety
                                                      mozg ;)) co tam u ciebie, no i doczekalam sie, super wiesci, trzymam nadal
                                                      kciuki, no i mam nadzieje, ze bedziesz czasami "forumowal" z nami i w tlustych
                                                      czasach....
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Asia Re: Eh! Ta Łódź! IP: *.adsl.xtra.co.nz 04.03.04, 04:27
                                                      Witam Nawalony

                                                      tak jak Yvona napisala, mam nadzieje ze zostaniesz z nami i bedziesz sie z nami
                                                      dzielil zlymi i dobrymi wiadomosciami, jestem przekonana ze z czasem tych
                                                      dobrych bedzie duzo duzo wiecej niz tych zlych, a jezeli sie trafia jakies zle
                                                      to wszyscy bedziemy Cie wspierac tak jak umiemy :)

                                                      pozdrawiam
                                                    • Gość: Asia Re: Eh! Ta Łódź! IP: *.adsl.xtra.co.nz 04.03.04, 04:50
                                                      Rane Gunther jak Ty same ofrodyzjaki spozywasz to zazdroszcze tej ktora cie
                                                      bedzie rozafrodyzjakowac,
                                                      jadlospis do pozazdroszczenia a ja dzisiaj na dwoch jogurtach do godz 19 :(

                                                      dzisiaj rodzalam w pracy 3 torby fasolki (dwa rodzaje zolata, buttercup, i
                                                      zielona) mieszana najlepsza yum yum, dziwne ze ludzie lubia jesc, maja
                                                      mozliwosc wychodowania ale nie przyjdzie im to glowy, nawet mi zaplacic chcieli
                                                      Kazik moze jakis badylarski inters otworzymy razem :)

                                                    • Gość: Tora Przedwiośnie już kwili! IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.03.04, 09:40
                                                      Przeczytałam wczoraj w gazecie, że u nas w Łagiewnikach (to takie duże,
                                                      urokliwe zalesisko blisko Łodzi)zeczęły nieśmiało kwilić jastrzębie. Wg
                                                      ornitologów niechybny to znak, że przedwiośnie tuż, tuż.A dziś raniutko,
                                                      wsłuchując się w niczym nie zmąconą ciszę poranka (oprócz nieszczęsnego
                                                      traktorka!)i ja usłyszłam kwilenie jakiejś nieśmiałej ptaszencji. Jastrząb to
                                                      pewnie nie był, raczej jakiś wróbelek czy inne małe, pierzaste i fruwające
                                                      stworzonko.
                                                      Eh! Żyć się chce!!! Jeszcze tylko żeby to białe paskudztwo zniknęło!
                                                      A teraz coś ku uciesze gawiedzi wszelakiej - wierszyk Adama Władysławiusza ze
                                                      zbioru: "Krotochwile ucieszne i żarty rozmaite" (1609r)
                                                      BABA
                                                      Jak mię widzicie, chociam baba stara,
                                                      Przecię ja z młodzieńcami jeszcze jara
                                                      Będę wesoła i pójdę do tańca,
                                                      Bo mi barzo miło wedle młodzieńca.
                                                      I będę skakać jako młoda sarna,
                                                      Choć mi dupa wisi, jak młyńskie żarna.

                                                      Przepraszam za "wyrazy", ale zachowałam orginalną pisownię. Jako żywo to opis
                                                      mej skromnej osoby, no może z tymi żarnami nieco przesadzone.
                                                      Pozdrowienia!!
                                                    • Gość: Iza kwiaty we wlosach potargal wiatr ... IP: *.gostyn.com / *.intergostyn.pl 04.03.04, 10:05
                                                      witajcie kochani spiacy i ci zabiegani :)
                                                      co do wiosenki to sama juz powoli czuje jak tetni przyroda i do zycia sie
                                                      sklania.Te pierwsze promyki slonka juz mnie grzeja od kilku tygodni ale
                                                      kompletne szalenstwo gdy poczujesz glaskajacy po twarzy, smagajacy wlsosy
                                                      uroczy wietrzyk...pelen wonnych eliksirow, Czlowiek az staje w zachwycie,
                                                      wciaga w pluca moc zywiolu, jakby byl to ostatni oddech. Ale nie gryzi, jak
                                                      mrozny dziadek tylko doddaje sil, energii, zycia !! urocze :)
                                                      a do tego te ledow wystajace z ziemi delikatne , zielone kielki...cyz moze byc
                                                      cos wspanialszego. OD RAZU CHCE SIE ZYC !!!
                                                      A pozosyalych mamatorow flory zaparaszam na targi kwiatow w Poznaniu.
                                                      Niezliczona gama zapachow, kolorow, po prostu szal dla zmyslu wechu (
                                                      wspolczucia dl alergikow ). Ale wiecie , najelpiej byc w ostatnim dniu tego
                                                      szalenstwa bo te kwiaty z calego siata rozdaja ( tylko ciete , w doniczkach
                                                      mozna kupic i to calkiem tanio ).Zatem Mojito kochany, delektuj sie w F. a ja
                                                      pojde tu, potem wymienimy zdania :) Co prawda na nazwach to sie juz nie znma,
                                                      ale ornitolog tez latac nie umie a o ptakach sie wypoiwiada jak znawca
                                                      sztuki :))
                                                      U mnie dzis mile sniadanko ( jajeczko w szynce i szparagi w galarecie mniam...)
                                                      ale za to popoludniu bedzie uczta smakow-bar salatkowy :)
                                                      Milego dnia wszytskim, Witam tez narwoconych :)
                                                      do uslyszenia papapa
                                                    • Gość: Iza Re: kwiaty we wlosach potargal wiatr ...slowa tez IP: *.gostyn.com / *.intergostyn.pl 04.03.04, 10:09
                                                      rany boskie, wieszcze polskiego by sie w grobie przewrocili :)))polknelam co
                                                      druga literke z pospiechu, WYBACZCIE
                                                      Mam nadzieje, ze sie domyslicie tresci postu :)
                                                      w arzie czego wyjasnie po powrocie :)
                                                      pa
                                                    • tangerin Re: Przedwiośnie już kwili! 04.03.04, 10:29
                                                      Dobudzam sie kawa i przeciagam radosnie. Mily poczatek dnia: Tora obiecuje, ze
                                                      wiosna juz tuz, tuz, lalalala...
                                                      I nie pisz, kochanienka, ze z Ciebie stara baba, nawet zatrem, bo to nieprawda.
                                                      Wiek nie ma tu nic do rzeczy, jak mawia moja babcia, ktora mimo, ze przed
                                                      80.,czsem pyta mnie, dlaczego nie nosze miniówki, bo moja mama nosila.
                                                      I tak mala dygresyjka, nie wiem, ile wynosila srednia wieku w roku 1609, ale
                                                      spekuluje, ze niska bardzo i ta stara baba mogla dotyczyc calkiem spokojnie
                                                      pani w okolicach trzydziestki lub jeszcze mlodszej.:)))))))) Gdzies czytalam,
                                                      ze jak sie przeglada gazety przedwojenne, to mozna natknac sie na kwiatki
                                                      typu "czterdziestoletni starzec". W sumie to ciekawe i az kusi, aby sprawdzic u
                                                      zrodla.


                                                      Nawalony, ja jescze nie pisalam do Ciebie. Witaj i czuj sie tu, jak u siebie w
                                                      domu. Nie pytam Asi o zdanie, bo wiem, ze w tej sprawie nie musze:))))))))
                                                      I zycze Ci powodzenia na Nowej Drodze Reszty Twojego Zycia. I uwierz, wszysko
                                                      sie uda. Wiem, ze to brzmi banalnie, ale naprawde tak mysle. Nie rozpisuje sie
                                                      zanadto, bo na pewne tematy jeszcze nie potrafie, a moze jeszcze nie chce,
                                                      pisac ani mowic, bo ciagle bola zbyt mocno. Pozdrawiam


                                                      Kazik, daj znac, co z tym Twoim Clematisem? Moijito, jakze Ty chcesz sie
                                                      przygotowywac do wiosny? Mysle o jakims klubie sportowym, silowni (w zyciu tam
                                                      nie bylam!). Moze jakas joga lub pilates? To brzmi mniej inwazyjnie niz te
                                                      wszystkie aerobiki, abs-y, tbs-y itd. A Gunther to ma dobrze, od tego ciaglego
                                                      noszenia i masowania naszej Asi wzmacniaja mu sie miesnie i juz nic nie musi
                                                      robic. Przyjemne z pozytecznym, he, he


                                                      Pozdr. dla wszystkich.

                                                      Ps. A jak tam losowanie? Kazik, farma juz kupiona?
                                                    • tizedik Farma? 04.03.04, 10:50
                                                      Znowu wchodze na minutke, z poczucia obowiazku oczywiscie ;-)
                                                      Mojito zaopatrzyl sie w takie numerki:
                                                      04 13 34 48 53 Powerball 20,
                                                      01 03 12 21 34 Powerball 06,
                                                      15 17 29 35 41 Powerball 28.
                                                      Niestety...:-(
                                                      Wylosowano (3/3/2004) 5 11 17 23 53 PB 34

                                                      Ale... do wziecia jest teraz 70 milionow!!!!!!!!!!!!!!!
                                                      www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
                                                      Kazik, mozesz szukac czegos wcale nie najtanszego......:-))))))))))))
      • Gość: Saba + IP: 213.144.232.* 04.03.04, 12:25
        Moi drodzy,
        Troche Was zaniedbalam, ale mam nadzieje, ze mnie rozumiecie i wybaczycie.
        Teraz mam taki metlik w glowie i tyle sie musze nauczyc.. buszuje po necie, ale
        w calkiem innych tematach. Trzymajcie kciuki za mnie i za fasolke!
        Jest super :-)
        Pozdrawiam
        Saba
        • Gość: Tora Re: + IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.03.04, 12:38
          A to heca! Porównywać wieszczowe pisanie do zwykłych frywolności plebejskich
          pisanych przez nikomu nie znanego wiejskiego pisarczyka!
          I ten partyzancki ton, że "..wiecie o którego posta mi chodzi.." czy coś w tym
          kontekscie. No przecież można chyba szczerze napisać co i jak!
          Jeżeli jestem nieproszonym gościem u Was - to też przyjmę z uśmiechem. Nie
          każde tak hermetyczne i zgrane towarzystwo jak Wy akceptuje kogoś nowego, ale
          wystarczy napisać. Jakieś tam pokłady inteligencji we mnie są i zrozumiem,
          nawet z podtekstów.
          I nie odbierajcie tego w tym sensie, że się obraziłam czy coś. Nie! Ja po
          prostu nie cierpię niedomówień i obłudy.

          Nie mniej jednak pozdrawiam Was wszystkich gorąco! (A przy tym wieszczu
          uśmiałam się do łez!!)
          • Gość: Tora Re: + IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.03.04, 12:45
            Tangerin
            Jasne, że tak nie wyglądam. I nie ważne ile człek ma lat, tylko na ile się
            czuje! Ale ów wierszyk bardzo mi się spodobał i pozwoliłam sobie go zamieścić.
            Z różnym skutkiem jak się okazuje! Ale mam nadzieję, że inni odbiorą to li
            tylko jako przerywnik humorystyczno-słowny!

            Macham przyjaźnie łapką do wszystkich!
            • tangerin Re: + 04.03.04, 13:05
              Tora, to był,jest calkiem fajny przerywnik humorystyczno- słowny! A reszta była
              tylko mala dygresyjką. I teraz chyba się załamię, bo mam fatalne poczucie
              humoru i nikt go nie rozumie:(((( A moze powinnam wiecej sie wysypiac?
              Ja wiem, ze kazdy ma tyle lat na ile sie czuje. jesli obrazilam Cie czyms to,
              to sorry ogromne.
              Macham lapka do Ciebie:)))) i do wszystkich innych tez.

              Saba, trzmam kciuki za Was oboje!!!
            • yvona73pol Re: + to nie tak 04.03.04, 13:43
              Tora, to nie chodzilo o twoj post, to dotyczylo postu napisanego poprzednio
              przez autorke, z wieloma "bledami" czyli literowami, no i sie w ten sposob
              chciala wyeksplikowac... przynajmniej ja tak zrozumialam, a po twoim poscie
              przejrzalam jeszcze raz dokladnie i na to samo mi wychodzi...
              Lodz oprocz biedy i szarosci ma magiczne miejsca, i fajne klimaty, choc wiele
              jest do zrobienia jeszcze, a niewiele sie niestety robi... a skoro ty jestes z
              Krakowa, to sie nie dziwie, nie ma porownania, Krakow jest jednym z, o ile nie
              jedynym Takim Miastem (szkoda tylko, ze tak daleko do morza ;))
              no to moi drodzy, powiadacie, ze party bedzie przelozone, ale za to
              huczniejsze? tak trzymac, nalezy myslec perspektywicznie...
              Saba, doksztalcaj sie, ale bez przesady, bo za wiele sie dowiesz ;)) my ci tu
              dzielnie sekundujemy (a jak zechcesz, to nawet pominutujemy ;)))
              caluski dla wszystkich,
              Numbat, nie napisales jeszcze czemu numbat, nie doczytales??
              pozdrowionka nieco zaspane....
              Iwona
              • mojito Czuje wiosne.:)))). 04.03.04, 20:02
                Hola Amigos,

                Kazik,
                przekladamy ogladanie wystawy kwiatowej na ftorek. W sobote po losowaniu
                zaczniecie sie ze swoja Pania pakowac (lekko). Spotkamy sie przed
                wejsciem na wystawe w samo poludnie we ftorek. Poznacie mnie po duzej
                zoltej skorzanej torbie na brzuchu. Kangura, niestety, nie mam.
                Farme teraz zgodnie z sugestia Tizedik ogladaj niemala.

                Iza,
                o wystawie kwiatow napiszemy z Kazikiem po ftorku.

                Mandarynko,
                moje wiosenne przygotowania to zanurzenie sie w zielonym piwie 17 marca
                (swieto irlandzkie sw. Patryka) i powrot na basen.

                Tora,
                spoko. Ja nie widze zadnej osobistej wycieczki pod Twoim adresem.
                Napewno nie od Izy. Twoja liryka sympatyczna.

                Gunther/Amigo,
                milo czytac, ze masz sie dobrze. Ja nie moge jesc tyle afrodyzjakow.
                W polaczeniu z wiosna taka piorunujaca kombinacja moze spowodowac,
                ze moge walnac w dywan. Sama wiosna jest wspanialym afrodyzjakiem.
                Ostrygi tez lubie.

                Nawalony ( a moze dzisiaj nie :)),
                czesc.

                Pysiek/Boss,
                no wlasnie, how are you doing, Amigos :)))))?

                Tizedik,
                excellent job.

                Dzisiaj dalem spokoj delColle. Kolega zaproponowal niedawno otwarty
                Mexican Grill - Qdoba. Nie jadl tam, ale przez szybe widzial cos
                apetycznego.
                Zupa koniecznie - tortilla sopa i grilled chicken quesadilla (marynowane
                kawalki kurczaka zawiniete w meksykanski nalesnik - tortilla).
                Jako nowi klienci dostalismy 15% descuento, szeroki meksykanski usmiech
                i buen provecho! Piwo corona musielismy, niestety, kupic sami. Salud!
                Jedzenie poprawne. Apetycznosci rzeczywiscie atrakcyjniejsze niz jedzenie.
                Teraz jestem troche rozdarty (jak sosna). Chyba jednak wroce od poniedzialku
                na zupy do delColle.

                Numerenki maniana.

                Pozdrowionka sloneczne i prawie zielone dla Was wszystkich,
                mojito.
        • tak_o a czytaliscie to? 05.03.04, 00:40
          Przekroj" nr 32/33 (sierpien 2003), fragment recenzji Terminatora 3:
          "W T3 John Connor już podrósł i ma 22 lata. Ponieważ nie chce, żeby go
          mordercze roboty wytropiły, żyje bez karty kredytowej, telefonu i pracy.

          Tak jak 20 procent Polaków, którzy powinni być zatem wdzięczni
          przewidującej polityce społecznej rządu Leszka Millera - w wypadku
          ewentualnego buntu maszyn, będą przecież nie do odnalezienia [...]"
          • Gość: Tora Re: a czytaliscie to? IP: *.widzew.net / *.widzew.net 05.03.04, 01:02
            Witaj tak_o!
            Mam kartę, telefon i pracę. O ja nieszczęsna! Już przepadłam.Roboty mnie
            dopadną!
            Czy będzie nietaktem, jeśli spytam skąd klikasz? Toć to już pierwsza w nocy!
            Ja coś nie mogę spać, więc siedzę i błądzę sobie tu i tam.
            • tak_o Re: a czytaliscie to? 05.03.04, 01:10
              a klikam Ci ja z Wroclawia. Czesc nocny marku. Jak tam w Lodzi? Zima trzyma?
            • mojito Glosowac tez jest niedobrze. 05.03.04, 01:10
              Witajcie,
              nie nalezy rowniez glosowac poniewaz rejestracja ulatwi robotom sprawe.

              Asiu,
              obejrzalem zdjecia Twojego domu i ogrodu. Nie widzialem garazu
              w ktorym bedziemy szmal dzielic. Opisz wiec stukajac :))).
              Pozdrowionka,
              mojito.
              • Gość: Tora Re: Glosowac tez jest niedobrze. IP: *.widzew.net / *.widzew.net 05.03.04, 01:20
                tak_o
                Oj trzyma, trzyma jak diabli.
                Wrocław powiadasz? Byłam raz. Jakieś tam wszystko u Was poplątane. Nowe bloki
                mieszają sie ze starymi kamienicami. Połapać się trudno. Nie ma to jak
                średniowieczny układ: Starówka i reszta świata, tak jak w Krakowie moim
                kochanym.Ale zapewne moje odczucia są subiektywne, bo cóż można powiedzieć po
                tak krótkim pobycie jak mój! Ale Ostrów Tumski - bajka!
                • tak_o Re: Glosowac tez jest niedobrze. 05.03.04, 01:47
                  Szczerze mowiac jestem swiezo flancowana wroclawianka i jeszcze nie do konca
                  poznalam uroki i nieuroki tego miasta. A do Lodzi mam sentyment, bo studiowalam
                  tam i moi przyjaciele i kumple tam mieszkaja. Fajni ludzie sa z Lodzi! i okolic
                  oczywista. I z Krakowa na pewno tez fajni ;))

                  Bylam tam pare razy przy okazji obwozenia znajomych cudzoziemcow po Polsce
                  (Krakow i Zakopane obowiazkowo!) i bardzo szybko sie krakowski Kazimierz
                  zmienia. Podoba mi sie tam, jest atmosfera.

                  Kiedys przyjechal znajomy mojego meza z zona. Anglicy, ona Zydowka. No to
                  oczywiscie pojechali do Oswiecimia, a my ich zabralismy do Krakowa. Ten facet
                  byl fajny, inteligentny z poczuciem humoru, a jej nie potrafilam rozgryzc. Albo
                  lekko tępawa, albo wszedzie tropila slady przesladowan. Bylismy na Wawelu
                  (opowiedzialam o Wandzie co nie chciala Niemca i o smoku i dzielnym szwewczyku -
                  wszyscy zachwyceni moja znajomoscia historii), potem na Rynek gdzie zobaczyla
                  portret Zyda i zaczela mowic, ze nie powinni tego tak drogo sprzedawac, bo to
                  na pewno ukradzione z zydowskiego domu. Tlumaczylam jej, ze od Romantyzmu w
                  Polsce zaczela sie moda na malowanie chlopow przy pracy, karczmarzy - Zydow
                  przewaznie i ze rownie dobrze obraz mogl pochodzic ze szlacheckiego dworku
                  (choc rownie dobrze mogl byc namalowany przed sekunda, sie nie znam niestety).
                  Nie uwierzyla. No ok, poszlismy na Kazimierz. To dalej plotlam co slina na
                  jezyk przyniosla bawiac sie w przewodnika. Przechodzilismy przez Planty i
                  powiedzialam, ze tu byly stare mury obronne miasta, ale wyburzyli i posadzili
                  roslinnosc. Potem pogadalam troche o Kazimierzu, ze mieszkali tam i Zydzi i
                  malarze i inni artysci (domy publiczne sobie podarowalam), a teraz to wszystko
                  sie pieknie odnawia i sie o to dba. Nagadalam sie, nagadalam, a ona na koniec
                  sie pyta czy Polacy to tych biednych Zydow za tymi murami to trzymali tez po
                  wojnie. No i co byscie zrobili na moim miejscu zeby nie wybuchnac? Troche sie
                  kobiecie w glowinie poprzestawialo. pamietam, ze jak kiedys uslyszalam
                  Francuzke mowiaca, ze nie lubi Polakow, bo w Polsce byl Auschwitz, to tak z
                  politowaniem sobie nad nia glowa pokiwalam, ale cosik mi sie widzi, ze zjawisko
                  szersze jest. I tak to mi sie Krakow skojarzyl z moim nieudanym przewodnictwem
                  niestety.

                  A Ty Tora nie tesknisz do Krakowa? Co Cie przygnalo do Lodzi, ze tak zapytam
                  niedyskretnie?
                  • Gość: Tora Re: Glosowac tez jest niedobrze. IP: *.widzew.net / *.widzew.net 05.03.04, 02:32
                    No już miałam przylepić się do poduchy, a tu tak pieknie mi Kraków
                    przypomniałaś.
                    A skąd ja w Łodzi? (tylko żeby było krótko!)
                    Siódma gałąź rodziny mojego męża i tak ze dwudziesta któraś mojej zeszli się
                    razem i wydali ogromniaste przyjęcie(w Łodzi). Nasze oczy, dusze i wszelkie
                    inne fluidy się zeszły no i po 80 dniach byłam już łodzianką!
                    Banał.A może przeznaczenie?
                    Całusy i dzięki za ten Kazimierz i zacofana kobitkę!
          • Gość: Tora Re: a czytaliscie to? IP: *.widzew.net / *.widzew.net 05.03.04, 01:13
            Tangerin!
            Twoje poczucie humoru ma się całkim dobrze. Nie dramatyzuj!
            Mojito
            Dziękuję! Co prawda poziom dyskusji między nami wynosi jakieś 0,1 posta na dwa
            kilometry przewijania rolką myszki, to ja i tak uwielbiam czytać Twoje relacje
            na tematy przeróżne. Wątek zup - przepyszny!! U nas też jest losowanie Toto-
            lotka - w sobotę można "ustrzelić" około 4 mln. Jak wygram - czy mogę dołączyć
            do waszej farmy?
            • mojito Farma. 05.03.04, 01:21
              Witaj Tora,
              mozesz i bez wygrania. Farma to Kazikowa nie komunalna.
              Kazik zdecydowanie wie co chce zrobic ze swoja wygrana dzialka.
              A my roznie. Wiec ta farma to takie ucielesnienie naszych jeszcze
              nie okreslonych dzialek/marzen.
              Ale wszyscy sie cieszymy, ze Kazik zdecydowal sie kupic duza farme
              ze zwierzetami i widokiem na ocean.
              Dobrze jest miec dobrego znajomego z farma w Australii.
              Czolko,
              mojito.
              • Gość: Tora Re: Farma. IP: *.widzew.net / *.widzew.net 05.03.04, 01:27
                No bez wygrania to ani rusz. Oceanu żadną miarą nie pokonam.
                A na farmie moich marzeń koniecznie musiałby być taras. Ogromny taras.Może
                nawet monumentalny! Taki zadaszony, zeby słonko nie było za wścibskie, a ciałko
                moje mogło spocząć w cudnym cieniu! Tak! Taras! Koniecznie!!
                • mojito Re: Farma. 05.03.04, 01:38

                  Taras zawsze dobrze miec. Z tarasem lepiej. Jak sie nazywal
                  ten rosyjski Taras?
                  Sluchaj, pisze nieoficjalnie w sprawie loteryjnej poniewaz ja
                  tylko kupuje losy. Do wszystkich wiekszych decyzji potrzebna
                  jest zgoda/podpis Glownej Ksiegowej z Kiwilandu i jednoosobowego
                  Dyrektoriatu Tizedika.
                  Mysle, ze Asia/Tizedik po tej olbrzymiej wygranej wydadza zgode
                  na zakup biletu lotniczego Lodz - Kiwiland.
                  Nie wiem czy wiesz, ze w tej loterii pewien udzial ma australijski
                  topdog - Al Boss?
                  • Gość: yvona Re: Farma. IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 05.03.04, 01:57
                    Taras - spiesze doniesc - Szewczenko, ale chyba go sobie darujemy na faremce
                    Kazika? zwlaszcza, ze nie wiadomo, co to za typek i spod jakiej gwiazdy ;)),
                    no, chyba, ze zawita na forum przypadkiem ;))
                    a tymczasem spadam - obowiazki wzywaja,
                    caluski,
                    Iwona
              • tangerin Re: Farma. 05.03.04, 01:38
                Jak to milo, ze jest tu paru Markow Nocnych, bo juz sie czulam ouszczona przez
                caly swiat:))))))
                Tak_o Wroclaw jest the best!(sama tu mieszkam, gniazda kalac nie nalezy)I mimo
                tego poplatania kocham to miasto. Tora, Twoj Krakow tez uwielbiam. Wystarczy
                przycupnac na Starowce i czlowiek wie, ze zyje. A w Lodzi nigdy nie bylam, ale
                slyszalam, ze macie knajpe w ktorej toalety sa na pietrze i siusiajac mozna
                ogladac bawiacych sie osobnikow, bo weneckie lustra sa wmontowane w podloge.
                Czyli mozna "olac" kogo sie nie lubi.;)

                A u mnie za oknem znowu sniegiem tawniki przypruszone:( Mojito, podziel sie ta
                wiosna troche...
                • mojito Siusianie. 05.03.04, 01:44

                  Yo, Mandarynka,
                  w Szczecinie jest pub Londyn w ktorym toaleta ma pisuar zrobiony
                  z duzych ekranow/monitorow i widzi sie/siusia na siedzacych przy
                  barze. Pomysl troche kontrowersyjny.
                  Jezeli nie ma nikogo w toalecie to "wycieczki" Pan przychodza
                  ten pisuar obejrzec.
                  W kazdym razie na wszelki wypadek przy barze tam nie siadam.
                  • tangerin Re: Siusianie. 05.03.04, 02:00
                    A mozna tak konkretnie skierowac strumyczek na konkretne osoby?
                    No tak, przy barze tez bym nie siadala.
                    A tak swoja droga, to fajnie masz z tym Patrykiem, a Ifa to juz szczegolnie.
                    Pamietam, ilez to ja tych Guiness'ow ponalewalam, i to z takim slicznym
                    shamrockiem na piance. Pamietam tez, ze raz nawet zerwalam sie z wieczornego
                    shifta w ten dzien, bo kazali nam nosic takie glupie plastikowe kapelusze.;)
                    oczywiscie zaraz poszlam do innego pubu i juz jako klient wygralam tam takie
                    fajne miniaturowe skrzypki.

                    Tutaj znajomy barman nie poleca Guinessa lanego, bo wolno schodzi i w
                    rezultacie czesto bywa przeterminowany.
                    • mojito Re: Siusianie. 05.03.04, 02:07
                      A jakie "pywenko" z kija jest najpopularniejsze?
                      • tangerin Re: Siusianie. 05.03.04, 02:18
                        A to juz zalezy od browaru z jakim knajpa ma umowe, czesto gesto zywiec.
                        Chociaz ja tam wole butelkowe, bo tutaj nie potrafia nalewac tych z kranika. No
                        i wieksza pewnosc, ze bez dodatkow w postaci wody.
                • Gość: Tora! Re: Farma. IP: *.widzew.net / *.widzew.net 05.03.04, 01:48
                  Czyli dobrze pamiętam, że poplątane, zapewne masz rację, że piekne to Wasze
                  miasto!Ale i tak co Kraków to Kraków. Ja lubiłam przesiadywać na fontannie koło
                  kwiaciarek w Rynku Głównym. Tam i "plusk fal" był i gruchanie gołębi i gadki
                  przekupek.
                  Eh! Ta moja krakowska nostalgia!
                  Mojito!
                  Czuję się zaszczycona, ale ja do Was choćby kajakiem! Zachaczę najpierw po
                  Ciebie, a potem to już pestka! Śmigniemy turbo i ino mig będziemy w Kiwilandzie.
                  • Gość: Tora Re: Farma. IP: *.widzew.net / *.widzew.net 05.03.04, 01:53
                    Co do łódzkich knajpek to posiadam absolutne zero informacji. Nie bywam ze
                    względów różnych.
                    Pomysł trochę dziwny albo ja zacofana jestem.
                    • tak_o Re: Farma. 05.03.04, 01:56
                      Lubie taka kawiarenke - Verte sie chyba nazywa, pyszna kawa i 3 rodzaje
                      wysmienitych ciast. Przy Piotrkowskiej w bramie prawie naprzeciwko Hortexu -
                      polecam!
                  • mojito Re: Farma i pawie. 05.03.04, 01:54

                    Milo mi. Ale dobrze by bylo abym wioslowal z przodu.
                    Latwo ulegam chorobie morskiej.
                    Nie dobrze jest miec mnie za soba :))).
                    • Gość: Tora Re: Farma i pawie,nawigacja, stery i motory. IP: *.widzew.net / *.widzew.net 05.03.04, 01:59
                      Dobra!
                      To Ty nawigacja, stery i motory, a ja tylko motory?
                      Chyba, że ktoś się jeszcze przyłączy. Ponoć w kupie siła?!:)
                • Gość: yvona toalety pubowe IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 05.03.04, 02:00
                  no, to jeszcze ja,
                  widze, ze slych niesie daleko o sympatycznym pubie na Piotrkowskiej, "Lodz
                  Kaliska" to byla taka znana grupa artystyczna z czasow poprawnosci i socrealu,
                  nie musze dodawac, ze alternatywna - moj ulubiony pubek ;)))
                  caluski, cukiereczki, ciasteczka,
                  Iwona
                  • mojito Re: toalety pubowe 05.03.04, 02:02

                    Dzieki Iwono za Taras.
                    Tora,
                    i qpy nikt nie rusza :)).
                    • Gość: Tora Re: toalety pubowe IP: *.widzew.net / *.widzew.net 05.03.04, 02:15
                      O Mamciu moja złota!
                      Toż to już druga w nocy!
                      Już widzę jak moja druga połowa brzęczy od rana, że chodzę nieprzytomna,a
                      grafik tak napięty i muszę jeszcze o 6 rano budzić równie nieprzytomnego syna
                      mego.
                      Pozwolicie więc, że przytulę się do poduchy.
                      Dobranoc tym co blisko i tym co daleko.
                      Bo Ci co najdalej to już nowy dzionek mają!
                      Hejka!!!:):):)
                  • tangerin Re: toalety pubowe 05.03.04, 02:11
                    A to Lodz Kaliska? Dobrze wiedziec, jak bede przelotem to wpadne.
                    U nas tez jest jedno fajne miejsce o nazwie PRL. Czerwono jak cholera i z
                    tamtych czasow... Malolaty zwlaszcza sie jaraja, bo oni ni w zab tej
                    prehistorii socjalistycznej nie pamietaja.

                    I jeszcze taka mala ciekawostka o Wroclawiu. Tutaj nikt nie jest pewny ani dnia
                    ani godziny, jesli chodzi o tramwaje. Czesto zmieniaja trasy (o rozkladach nie
                    wspomne)- remonty wieczne ulic i nie tylko - i nawet rodowici Wroclawianie maja
                    problemy, o przejezdnych nic nie wspomne.
                    • tak_o klimaty soc 05.03.04, 02:16
                      Wystawa radzieckiego plakatu z czasow wiadomych jest we Wrocku. Jeszcze nie
                      widzialam, a Ty Tangerin? uwielbiam takie klimaty, teraz mozna sie bezpiecznie
                      z tego posmiac: "Wrog cie kusi coca-colą"
                      • tangerin Re: klimaty soc 05.03.04, 02:26
                        Nie dotarlam na wystawe, bo malo ostatnio dla przyjemnosci ruszam sie po
                        miescie. A jest jeszcze taki pub Wania, lub cos takiego, kolo Uniwersytetu.
                        Dawno nie bylam, ale wtedy pelno ta bylo wszelakiej masci leninkow.;) A
                        klimacik...
                        • gunther_0 Koty w marcu 05.03.04, 02:52
                          Witajcie,

                          co wy ludziska, jakie knajpy, gdzie, juz sie pogubilem, w pubie sikaja na
                          glowe, ktos kajakiem plynie, ratunku! ja niestety nie bywam od paru lat i nie
                          jestem ze tak powiem w temacie, ale poczytac milo. nikogo tam z Walbrzycha nie
                          ma?
                          no i tak: za moich czasow sie mowilo,koty w marcu, a Lenin w pazdzierniku :)
                          wiosna u was, u mnie tez cieplo i wiosennie, a nawet cieplej niz wiosennie, a
                          co? pochwalic sie nie mozna. jak nam Mojito wygra ta kupe szmalu, to bedzie nam
                          wszsytko jedno i bedzeimy sie ewentualnie przemieszczac razem z pogoda, nie?
                          Amigo, no dobrze zes sie odezwal, bo juz myslalem, zes tez trafiony ustrzelony;)
                          zdrowko wszystkim
                          graba
                          • mojito Re: Koty w marcu 05.03.04, 03:01

                            Hola Amigo,
                            popatrz, o kotach marcowych zapomnialem.
                            Czy one, ten tego na dachach, czy wszedzie?
                            • gunther_0 Re: Koty w marcu 05.03.04, 03:56
                              Hola Amigo,

                              zaczynam chylic glowe przed porada Iwonki, moze ten laptop bylby lepszym
                              rozwiazaniem, chociaz nie byloby takich numerow jak teraz - trzeci raz to
                              pisze. ale ja lubie miec wolne rece;)))
                              no wiec , co do kotow, Amigo to musimy spytac Asienki bo ona to w wolnych
                              chwilach to rzadzi Kotka na Dachu,albo Pysiek bo ona jest sexpert od kotow;)))
                              dzis slonko nam tak rowno daje Amigo, ze wrocilem na moja ulubiona plaze. tam
                              juz skoro swit chlopaki lokalne plywaja na surfboard, Manly jest piekne, uwierz
                              mi;))) ale dzis byl wypadek, jeden z chlopaczkow rozwalil sie na skalkach i
                              bylo pogotowie. a tak niewinnie ten sport wyglada.
                              no i jakos mnie nostalgia wziela i przypomnialo mi sie Amigo, na naszym very
                              very poczatku pisania pisalismy o GINekologicznym jachcie, pamietasz? patrz jak
                              to fortuna kolem, no tego.teraz jak dobrze pojdzie to po ftorku,my tego mozemy
                              spelnic marzenia, tylko musimy poprosic o zgode Asienka, chyba nie bedzie miala
                              nic przeciw, co? i bedziemy sobie plywac, na wodach pomiedzy Australia i new
                              Zealand i nie tylko;)))kurde, ale fajosko:)))
                              zdrowko tymczasem jak mnie wyrzuci tym razem nie pisze, pieprze
                              • mojito Re: Koty w marcu 05.03.04, 04:24

                                Hola Amigo,
                                jak moge zapomniec o jachcie Gin.ekologicznym i majtkach na nim?
                                Czy z majtkow zrezygnowalismy? Nie pamietam.Oczywiscie, ze pamietam.
                                Idea tli sie na tylnej fajerce.

                                Amigo, z nasza dzialka mozemy zrobic co chcemy. Dzielimy szmal
                                i nie pytamy. Plywamy sobie na takim jachcie jakim chcemy.
                                Kazdy robi co chce. Takie zalozenie. Kazik na farmie sobie.
                                Asie juz zauwazylem na dachu jako kotke.
                                Ale uszlo mojej uwadze co z kotami ma Pysiek? Z psem rozumiem, Boss.
                                Ale koty?
                                Jak nam wypali w sobote, to od ftorku mozna by rozpisac zaciag
                                na jacht np. Room.ekologiczny. Juz zastanawialismy sie nad tym.
                                Ale sympatyczna idea i warta powalkowania jeszcze troch.
                                Moze oddaj ten komputer lub zamien na laptopa. Chyba mlodziez ma racje.

                                Amigo, ta nostalgia jachtowa ekologiczna musnela mnie skrzydlem.
                                Troche sie wzruszylem. Wlasnie mysle, ze moze wyskocze za moment
                                na krotko i przywitam sie z margarita. Moze przy okazji witania sie
                                przywitam sie tez z cuba libre?
                                Mam pretekst - pod sobotnie ciagnienie. A drugi albo pierwszy toast
                                ten wczesniej obiecany.

                                Piatka Amigo, Ty chyba juz weekendowo,
                                zdrowko wiec i do nastepnego,
                                mojito.
                              • yvona73pol Re: Koty w marcu 05.03.04, 12:35
                                no widzisz Gunther, sluchaj sie cioci Iwonki, bo ona dobre rady daje ;)))
                                a co do kotow w marcu - nietoperze tez, jak zdolalam zaobserwowac w Botanic
                                Garden ;)))
                                to tak chcialam napredce,
                                do zobaczonka,
                                Iwona
      • y2n4s7 Re: Tak daleko i tak blisko :) 05.03.04, 03:32
        Sam mam zamiar szybko opuścić ten "nasz" kraj gdyż ztwierdziłem że tylko
        grawitacja mnie tu trzyma. A jak ma się sprawa u Ciebie Asiu?, jestem tutaj od
        niedawna więc mominąłem napewno sporo interesujących rzeczy. Również pozdro for
        szukających i pracujących. W Polsce praca to powoli przywilej dla nie
        licznych...
        • Gość: Asia (kotkanadachu Sexpert IP: *.adsl.xtra.co.nz 05.03.04, 04:13
          no kurcze Gunther faktycznie chyba sporo tych afrodyzjakow konsumujesz jak juz
          zaczynasz pieprzyc na forum, nie napisales tylko jaka potrawe ale znajac twoje
          wybredne podniebienie jestem przekonana ze taka ktora tego pieprzenia
          wymagala :)

          jezeli chodzi o kotki to nie tylko na dachu, stwierdzam to z cala powaga mojego
          autorytetu i doswiadczenia.

          Mojito a po co Ty te zdjecia ogladales, ja je tylko dla kamilii zamiescilam, w
          weekend jak bede miala troche czasu to zamieszcze pare zdjec z naszych wypraw
          tu i tam po nz dlatego nie podawalam linku cobys tam chwilowo nie wlazil
          kurzcze pieczone w pysk

          swoja droga garaz stoi, forse zdecydowanie jest gdzie liczyc, zdjecia
          obejmowaly polowe dzialki dlatego garazu na nich niet


          y2n4s7 - witam w naszych skromnych porgach, u mnie wszystko okey dokey :)

          napisz nam cos o sobie prosze :)

          pozdrawiam



          aha musze sie pochwalic dzisiaj dostalam swoje wizytowki a do tego laminowane
          hahaha rane teraz to nikt mi nie podskoczy, nawet zaden kot, no chyba ze na
          dach wskoczy to wtedy dam mu sie polasic troche :))
          • mojito Re: Sexpert 05.03.04, 04:33

            Asienko,
            uspokoilas mnie tym garazem. Przez moment myslalem, ze przebudowalas
            w ciagu weekendu dom przy okazji przemeblowania. Kobiety tak robia.
            Ich prerogatywa.

            Kurde, powiadasz laminowane? Gratuluje.
            I ciesze sie, ze koty nie sa do dachu ograniczone.

            Chyba sie jednak napije.
            Zdrowenko, milego wekendu i dobranoc,
            mojito.
            • Gość: Asia Re: Sexpert IP: *.adsl.xtra.co.nz 05.03.04, 04:46
              Mojito

              u mnie dzis piatek wiec za niedlugo tez wypije za Twoje zdrowko i pomyslnosc
              naszych numerkow (tych od totolotka gdyby ktos mial kocie mysli) pewnie ci sie
              przysni jakis mily trunek jak bede pila za Twoja pomyslnosc :) zycze milej
              nocki pod cieplutko kordelka :)
      • tangerin PROSZE O POMOC 05.03.04, 17:54
        I DUCHOWE WSPARCIE. Dzis o 14 dowiedzialam sie, ze egzamin mam pojutrze w
        niedziele (07.03) (i w dodatku o 17!!!!), a nie, jak mialo byc, za dwa
        tygodnie. :((((
        Troche jeszcze czasu mam,cos tam przeciez umiem, no i bede ryc i kuc, ale
        przeraza mnie swiadomosc, ze poprawki nie ma, a jak obleje, to nie skoncze
        moich studiow, bo nie zmusze sie, aby ten przedmiot powtarzac po raz kolejny.

        Kochani, szklaneczki w dlon i pijcie prosze za mnie, dzis i jutro; jak te
        procenty sie rozprzestrzenia, to moze sie wyluzuje. Taaa, wiem, ze histeryczka
        jestem, ale tylko ten jedyny pan profesor doprowadza mnie do histerii i stanow
        bliskich omdlenia, nikt inny jeszcze tak na mnie dzialal. Mojito, Ty bedziesz
        musial chyba z wiaderka chleptac, ostatnio dobrze Ci z moja grypa poszlo...

        tak wiec mam nadzieje, ze chociaz po szklaneczce kazde z Was walnie, ja juz
        zrobie reszte - po prostu bede sie intensywnie uczyc!!!!

        Ps.Wszelkie dobre i wibracje, fluidy i duszki mile widziane.:))))))

        Zegnam sie dzis na wpol zemdlona z przerazenia. Jesli nie padne, to
        przezyje!!!

        Ps2 Ja zupelnie nie potrafie sciagac, bede musiala polegac wiec na swoich
        faldkach mozgowych, tylko czy one sobie poradza?
        • mojito Wsparcie duchowe i alkoholowe. 05.03.04, 20:54
          Witajcie Wszyscy,

          czesc Mandarynko,
          mocne wsparcie duchowe juz od teraz masz. Kazdy dobry aktor histeryzuje
          (ma treme) przed egzaminem (wystepem). Zdasz na pewno. Tylko tego
          jeszcze nie wiesz.

          Wsparcie alkoholowe dolaczy do wsparcia duchowego poznym wieczorem. TGIF.
          Wsadze glowe w kubelek z rumem (ciemnym), coca cola i lodem. W zebach
          bede trzymal plasterki limetki. Absolutnie nie ma mowy aby sie Tobie nie
          powiodlo. Everything is gonna be alright :))). Trust me.

          Pozdrowionka zapewniajace/uspokajajace,
          mojito.
          • mojito Wsparcie duchowe i alkoholowe. Post scriptum. 05.03.04, 21:02

            Spojrz na termin optymistycznie. Jest o 17:00 w niedziele.
            Moglby byc o 5:00 albo w samo poludnie. Spoko. Zdasz na bank.
            W niedziele rano na moment zacisnij piastki. Byc moze bedziemy
            mieli duzo kasy na zmiekczenie serca egzaminatora/ki.
            Zacisnij piastki juz w sobote poznym wieczorem.
            • gunther_0 Re: Wsparcie duchowe i alkoholowe. Post scriptum 06.03.04, 02:05
              Witajcie wszyscy,
              hej, Tangerin to Ty mi kumpla rozpijasz! powodzenia zycze i egzamin wcale nie
              taki straszny, wierze ze Ci sie uda:)))
              rozpisaliscie sie kochani o tych polskich knajpach i ja tez z sentymentu i tak
              troche pod ten GINekologiczny jacht, wpadlem wczoraj do polskiego klubu. eee,
              nie ma atmosfery zapomnij. panowie przy barku, na parkiecie jakies znudzone
              parki, zmienilem lokal. w Polsce to byla ciekawa sprawa miedzy Warszawa i
              Krakowem, jakies takie wspolzawodnictwo, a tu wyobrazcie sobie tez to jest. w
              Sydney podobno same robole, a w Melbourne sama kultura;) no i w przelocie
              zawadzilem o Manly dzis, jak tam przyjemnie, tylko jakos pusto? nie wiem co
              grane. ach, ta milosc wiosenna, Mojito upatrzyles kogos moze ciekawego, moze u
              Ciebie kobiety bardziej przychylne?
              zdrowko wszystkim i milego weekendu, jutro walcze znowu z rybkami
              • mojito Glowa w kubelku z rumem. 06.03.04, 06:45
                Witajcie popolnocnie Wszyscy,

                oh, Mamo, gdzie jest moja kordelka?

                Mandarynko,
                wszystko zalatwione. Masz dokladnie opity egzamin i prawie jak zdany. Spoko.
                Barman, Roberto, zapewnil mnie, ze jego cocktaile absolutnie dzialaja.
                Jego specjalizacja to wlasnie coctaile egzaminacyjne. Gdyby cos nie tak,
                to zapisz nazwisko i adres egzaminatora. Wujek Roberto z Palermo, Corleone,
                zalatwia reklamacje w Europie. Wroclaw podlega jego jurysdykcji.

                Gunther/Amigo,
                w tutejszym polskim klubie tez kiedys bylem. Jedzie sie do niego kawalek.
                Niestety, wialo smutkiem kiedy tam bylem. Nie ponawialem podrozy.
                Dzisiaj nikogo nie widzialem poniewaz widocznosc w glowa w kubelku byla
                ograniczona. Oczu nie otwieralem z obawy przed zalaniem ich rumem (ciemnym).
                Moze jutro...

                Zycze zlapania taaaaaaakiej ryby i udanego weekendu.
                Ide spatulu, gdzie jest moja kordelka?

                Aha,
                nasze numerki na dzisiaj:
                24 29 32 43 49 Powerball 09,
                09 10 13 16 35 Powerball 18,
                08 21 22 36 51 Powerball 32.

                Do wygrania 70 milionow. Tizedik ewentualnie szczegoly wyjasni.
                Asienko, miej liczydelko pod reka. Kazik, na farme patrz niemala.

                Spatulu wiec ide, gdzie jest... Jest, jest kordelka moja kochana.
                Dobranoc i dzien dobry,
                mojito.


                • Gość: iza Pozegnanie IP: *.gostyn.com / *.intergostyn.pl 06.03.04, 09:32
                  witajcie kochani !
                  chcialabym Wam waszytskim podziekowac za rozmowy, slowa otuchy, zabawne
                  historyjki i dyskuje o sprawach mniej lub bardziej waznych.
                  Mysle , ze na mnie przyszla juz pora.
                  Zegnam sie z Wami bardzo serdecznie :)))))))))))
                  USCISKI <>
                  papa , zycze Wam powodzenia, spelnienia marzezn, usmiechu na twarzy i slonca w
                  serduszku !
                  Iza
                  • Gość: Tora Re: Pozegnanie IP: *.widzew.net / *.widzew.net 06.03.04, 11:14
                    IZA!
                    DLACZEGO!
                    • yvona73pol Re: Pozegnanie 06.03.04, 14:16
                      Iza, nie mow,
                      nie opuszczaj nas, co z party na farmie????? bez ciebie to nie to samo....
                      a moze przenosisz sie do jakiejs zapadlej mongolii, gdzie internetu nie ma??
                      eee, niemozliwe, siec jest wszedzie...
                      jakas taka moda nastala na pozegnania, nie wiedziec czemu...
                      no, ale dzis wyjatkowo jakis pechowy dzien, od rana sie nie wiedzie,
                      czarnowidztwo kompletne, a teraz jeszcze ty.... no to juz nie wiem, co mam
                      robic, nawet spac nie moge, bo wypralam "kordelke" a tu caly dzien padalo, no i
                      nie wyschla, w ogole jak tu w Sydney pada, to caly dom wilgocia przesiakniety i
                      wszystko, co z materialu rowniez, jak w bagienku...
                      a tak na marginesie, to co masz na mysli piszac, ze na ciebie przyszla pora??
                      Wielkie Zmiany?? alez my chetnie posekundujemy...
                      caluski dla wszystkich,
                      Iwona
                      • kazachstan Re: Pozegnanie 07.03.04, 05:55
                        Witajcie,

                        no nie, nie rozumiem tez my tu dopiero sie rozkrecamy a Ty Iza sie zegnasz,
                        gdzie to sie wybierasz. przeciez nikt nie pisze regularnie i sie nie zegna.
                        pisz jak czas pozwala. jestes tu mile widziana. ja tez jakis smetny dzien mam,
                        troszke pada i duszno jak w pralni. to sie nazywa humid, ciezko oddychac. ale
                        bedzie Iwonka jeszcze cieplo, nie martw sie. ja dzis spedzilem troche u dzieci
                        czas, zakrzalem do wnukow, bo to pociecha straszna. tak siedze teraz przy
                        herbacie i rozmyslam, jak to dzieci sie ksztaltuja w dzisiejszych czasach. ja
                        ze Slaska to wiecie, co ojciec powidzial to swiete. ja tez byl surowy dla moich
                        chlopakow, a oni swoje dzieci to nie wiem. telewizja nie daje dobrych wzorow i
                        te gry komputerowe, ale moze to ja taki stary.
                        no tak Iwonka smetny dzien, ale pozdrawiam was milo
                        Kazik
                        • Gość: Tora Re: Pozegnanie IP: *.widzew.net / *.widzew.net 07.03.04, 08:35
                          Co Ty tam Kaziu opowiadasz, żeś stary! Stary to może być koń i smalec.
                          A co do dzieci, to masz rację. To nie te czasy.Przedtem polecenia rodziców
                          trzeba było bez szemrania wykonać. A teraz! Posprzątaj, weż się do lekcji - i
                          co słyszę?Zaraz, potem ,nie teraz!
                          Wczoraj u nas piękne słonko świeciło, ale było -8 i wiało dość mocno.Choć
                          zdecydowanie nie zazdroszczę Ci tej duchoty.
                          A sobota była u mnie dniem totalnej chandry, nie miałam nawet siły żeby się
                          zalkoholizować jak należy na tę okoliczność!
                          Zazdroszczę Mojito! On to odrazu wiaderkami!
                          Pozdrowienia dla wszystkich!!:):)
                          • e-mania wieksza farma!!!!!!!!!!! 07.03.04, 19:15
                            Po otworzeniu strony www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp widac od
                            razu, ze glownej nagrody znowu nie mamy :-( Za to stawka wzrosla do 79 milionow!
                            Wylosowano numery: 3/6/2004 9 17 46 49 51 9
                            A my mielismy:
                            24 29 32 43 49 Powerball 09,
                            09 10 13 16 35 Powerball 18,
                            08 21 22 36 51 Powerball 32.
                            Mojito, czy za to cos placa? Powiedz, zebym mogla w szczegolach rozdysponowac.

                            Tymczasem wiec zarzadzam, co nastepuje:
                            Kazik! Prosze rozgladac sie WIEKSZA farma!
                            Podpisano: Tizedik, dyrektoriat w jednej osobie.

                            Mam nadzieje, ze pamietasz o szczegolach, czyli o dostepie do wody (mniejszej
                            lub wiekszej), obecnosci niegroznych zwierzat (Bosssa do tej kategorii nie
                            zaliczam, bo to kumpel z wojazy naszego Mojito), knajpce (w ostatecznosci moze
                            byc duuuuzy bufet) oraz tarasie. O zglaszanie kolejnych zyczen niniejszym
                            uprzejmie prosze.

                            W kontekscie przyjemnosci, jakie juz nam sie rysuja na horyzoncie oraz
                            poprzednich postow, glownie o wiosnie, o czym wspominal takze Gunther (ciekawe,
                            bo tam jeszcze lato..;-) mam dla panow(!) wierszyk. Zeby jednak nie mysleli, ze
                            jakis byle jaki, to prezentuje im dzielo noblisty, czyli Czeslawa Milosza. Oto
                            ono:
                            "Moje uszy coraz mniej słyszą z rozmów, moje oczy słabną, ale dalej są
                            nienasycone.
                            Widzę ich nogi w minispódniczkach, spodniach albo w powiewnych tkaninach.
                            Każdą podglądam osobno, ich tyłki i uda, zamyślony, kołysany marzeniami porno.
                            (...)
                            Nie moja wina, że jesteśmy tak ulepieni, w połowie z bezinteresownej
                            kontemplacji i w połowie z apetytu.
                            Jeżeli po śmierci dostanę się do Nieba, musi tam być jak tutaj, tyle że pozbędę
                            się tępych zmysłów i ociężałych kości."

                            Gdyby zas panowie byli zainteresowanie, dlaczego skrot (...) pojawia sie w tak
                            intrygujacym momencie, od razu informuje, ze nie pochodzi ode mnie.

                            Jak tam po weekendzie? Tangerin, egzamin zdany? Pozostali nasaczeni napojami?
                            Jakies efekty niepozadane? Oby jak najmniejsze - zycze.
                            • tizedik Re: wieksza farma!!!!!!!!!!! 07.03.04, 19:22
                              Informuje uprzejmie i od razu, ze ten wpis powyzej pochodzi ode mnie!
                              Pomylilam sie dopiero drugi raz :-))))
                              Mam nadzieje, ze mi wybaczycie. Ale kiedy ma sie do czynienia z tak duza kasa
                              mozna sie pomylic... Dobrze, ze to Asia jest Glowna Ksiegowa ;-)
                            • mojito Do Dyrektoriatu (jednoosobowego). 07.03.04, 19:40

                              Drogi Jednoosobowy Dyrektoriacie,
                              lotera placi juz od trafienia Powerball - trzy dolary.
                              PB plus numer to cztery dolary.
                              Nasze poprzednie trafienie PB plus dwa numery wzbogacily nas na krotko
                              o siedem dolarow. Mozna to znalezc gdzies na ich stronie.
                              Pozostajac totolotkowo,
                              mojito.
                          • mojito Re: Pozegnanie - :(((. 07.03.04, 19:31
                            Witajcie serdecznie i prawie wiosennie Wszyscy,

                            Izo,
                            zostawiasz watek bez Twojej milej opieki medycznej. Moze rozwazysz
                            cwiartke etatu? Wszystkiego najlepszego Tobie i Twojej Rodzinie.

                            Kazik,
                            teraz przesunmy nasze spotkanie na piontek. Dzisiaj otworzono oficjalnie
                            Philadelphia Flower Show. Obszar wystawy ponad 33 akry. Bogato reprezentowane
                            sa orchdee/storczyki. Wejdz na go.philly.com/flowershow i zobacz
                            cztery rodzaje clematis`ow.

                            Gunther/Amigo,
                            jestesmy ciagle w businessie totolotkowym. Weekendowy dodatek do FT (.com)
                            nazywa sie "How to spend it". Sa ciekawe propozycje majtkowe.
                            Zobacz na www.edmistoncompany.com Jak udaly sie ryby? Co smazysz?

                            Pysiek/Boss,
                            wystawa kwiatowa ma ekspozycje poswiecana tarasom (Terraces). Daje pomysly
                            na ukwiecenie malych przestrzeni. Zabieraj Bossa i przylatuj z Kazikami.

                            Iwona,
                            dzisiaj masz sie lepiej, wierze. Kordelka wyschla? Keep smiling, Mate.

                            Tora,
                            te wiaderka ktorymi pije to takie nieduze. Male wiaderka :))).

                            Asiu,
                            :)))))))).

                            Nasze totolotkowe przedsiewziecie kwitnie. Nikt nie rozbil puli i teraz
                            na srode kumulacja urosla do 79 milionow.
                            My wygralismy cztery dolary (49 i PB 9). Tizedik, wiem teraz co robic.
                            Mozemy wiec przedluzyc nasze totolotkowe marzenia...

                            Slonecznie pozdrawiam,
                            niedzielnie, leniwie, nieogolenie i z brakami w garderobie,
                            mojito.
                            • tizedik farma, ta wieksza..;-) 07.03.04, 19:41
                              mojito napisał:
                              > My wygralismy cztery dolary (49 i PB 9). Tizedik, wiem teraz co robic.
                              > Mozemy wiec przedluzyc nasze totolotkowe marzenia...

                              ;-)))))))))))))))))))))
                              • mojito Re: farma, ta wieksza..;-) 07.03.04, 19:45

                                Do totolotkowej srody wiec.
                                :))))))))))))))))))))))))).
                                • mojito I jeszcze jedno w sprawie mistrza Milosza. 07.03.04, 19:52
                                  • mojito Re: I jeszcze jedno w sprawie mistrza Milosza. 07.03.04, 20:00
                                    Ah, ta cholerna prawie wiosenna niecierpliwosc.
                                    Sadze, ze Mistrz opisujac kobiety/dziewczeta widziane z tylu
                                    niepoprawnie uzyl slowa porno. Nie aby sie czepiac Mistrza ale
                                    w tym wieku moze sie cos popieprzyc. Z calym szacunkiem.
                                    To o czym on pisze to czysty wyjalowiony erotyzm graniczacy
                                    ewentualnie z seksualnymi zadumaniami. Porno to absolutnie nie jest.
                                    I to tyle o poezji...
                                    • tizedik Re: I jeszcze jedno w sprawie mistrza Milosza. 07.03.04, 20:21
                                      Zwroc uwage, ze dzielo(?) noblisty jest jednak okrojone. Tak zrecznie, ze mozna
                                      sie tylko domyslac (wymyslac), co moglo byc w wycietym fragmencie ;-)
                                      Moze cos bylo.... bo mistrz napisal - marzyl o tym, zeby przynajmniej w Niebie
                                      odzyskac sprawnosc zmyslow i kosci (ciala?)...;-)
                                      • mojito Re: I jeszcze jedno w sprawie mistrza Milosza. 07.03.04, 20:51

                                        Tatatata. Nawet jezeli w Niebie odzyskamy sprawnosc to po cholere nam
                                        ona tam. Potwierdza to tylko moje przypuszczenie, ze trzeba sie powaznie
                                        zastanowic czy warto tam isc. I ograniczac sie za zycia.
                                        Pieklo wydaje sie byc znacznie ciekawszym. Troche cierpienia tylko
                                        nas troche uszlachetni. Chyba jednak Pieklo Inc. Tylko nie socjalistyczne.
                                        Znasz dowcip o piekle socjalistycznym i kapitalistcznym?

                                        Jezeli mistrz widzial tam cos pornograficznego to niezupelnie byla
                                        poezja. Mysle jednak, ze troche pomylil pojecia. Starsi Panowie
                                        w obawie przed zawalem serca uzywaja tych pojec wymiennie.

                                        Osobiscie uwazam, ze lepiej robic niz ogladac. Dlatego erotyka, seks tak.
                                        Pornografia niekoniecznie. Ktos kiedys powiedzial, ze nie lubi ogladac
                                        pornografii poniewaz irytuje go swiadomosc, ze innie maja wiecej zabawy niz on.
                                        • tizedik Re: I jeszcze jedno w sprawie mistrza Milosza. 07.03.04, 21:45
                                          Sadzisz, ze w Niebie nic z tych rzeczy? Toc to przeciez ma byc kraina wiecznej
                                          szczesliwosci, wiec bylaby to sprzecznosc z zalozenia. Z drugiej strony,
                                          pozbawione cielesnosci duchy eteryczne nie moga z tych przyjemnosci skorzystac,
                                          to niestety oczywiste.
                                          Moja wiedza w temacie starszych panow jest mizerna, a osobistych doswiadczen
                                          jeszcze nie posiadam. Ograniczajac sie do zrodla w postaci noblisty dochodze do
                                          wniosku, ze zal za utracona sprawnoscia fizyczna jednak dokuczac im potrafi.
                                          Pornografia czy erotyka - wszystko jedno jak je zwal - im sie po prostu tak
                                          kojarzy czas minony, a juz niedoscigly. Zlosliwie dodam - moze pomysl o tym
                                          czasem..;-) Jak dozyjemy, tez nas starosc dopadnie! A zawal, drogi Mojito,
                                          dodam jako kolejne memento, szczegolnie grozny jest dla mezczyzn w wieku od 30
                                          do 50 pare lat.
                                          Pewnie, ze lepiej grzeszyc, a potem zalowac, anizeli zalowac, ze sie nie
                                          grzeszylo. Ale to juz kiedys napisalam, chociaz nie w tym seksownym kontekscie.
                                          Zwroc uwage jednak, ze kwestia zalu takze i tutaj sie pojawia.

                                          Dowcipu o piekle nie znam. A moze i znam, ale nie pamietam. Niestety, jestem
                                          klasycznym przykladem baby, ktora nie tylko nie pamieta, ale i potrafi zarznac
                                          najlepszy dowcip. Tak jak w tym o setce (papierowy czerwony banknot, ktory
                                          kiedys w Polsce byl w obiegu) i o tramwaju stajacym na przystankach. Kobiecina
                                          usilowala go powtorzyc na tyle niezrecznie, ze maz z przerazeniem zlapal sie za
                                          glowe: kochanie, i jak ty teraz zrobisz z niego tramwaj?
                                          • mojito Re: I jeszcze jedno w sprawie mistrza Milosza. 07.03.04, 22:34

                                            Sadze, ze w Niebie nic z tych wlasnie rzeczy. Bedziemy szczesliwi
                                            ale inaczej. Tak jak nie chcemy.
                                            Bedziemy chodzic powaznie w dlugich szatach (jasnych), spiewac w chorach
                                            i ewentualnie pic wino. Nie wiem, czy za reke bedzie mozna sie trzymac.
                                            Kolano bedzie na pewnie wykluczone. Cos w rodzaju papieskiego, wyzszego
                                            szczescia. Oj, chyba tak nie chce... Wole interesujaco w syntetycznej smole.

                                            Troche o starszych Panach wiem poniewaz mojej kolezance ekonomicznie
                                            ukierunkowanej starszy pan zmarl podczas. Co za wspaniala, godna
                                            pozazdroszczenia smierc. Dla niego oczywiscie. Moja kolezanke tak ten
                                            ekonomiczny przypadek zestresowal, ze teraz robi to nieekonomicznie
                                            z duzo mlodszymi. Troche tez narzeka ale juz z innego powodu.
                                            Trudno o optymalna milosc, tfu, relacje (aby uniknac slowa stosunek).

                                            O socjalistycznym piekle to to, ze zawsze czegos brakuje - wegla, smoly itp.
                                            W kapitalistycznym wszyscy pensjonariusze bez zadnych utrudnien "pieka sie".

                                            Z kladzeniem dowcipow to przyklad drogerii w ktorym facet kupuje proszek
                                            OMO wysypuje sobie natychmiast na glowe i zapytany dlaczego mowi, ze jest
                                            homoseksualista (w hiszpanskim poczatkowe h pomija sie milczeniem).
                                            Stojaca za nim kobieta wraca do domu i probuje opowiedziec zdarzenie
                                            mezowi: stoje sobie, a przede mna facet kupuje proszek IXI.... :)))))

                                            Stawal, stawal az zawal... Jak ja jestem to nie ma zawalu. Jak jest zawal
                                            to byc moze mnie nie bedzie. Do diabla z zawalem. Nie martwi mnie to zbytnio.
                                            Chociaz ostatnio prawie zre czarna czekolade.

                                            Oki doki, zjezdzam sobaczyc jakie maja zupy w delColle.
                                            Ta niepewnosc ekscytuje mnie lekko. Jeszcze bez zawalowej obawy.
                                          • fasolencja Powerball? 07.03.04, 22:35
                                            Witajcie Wszyscy
                                            a propos tematu seksownego powyzej czy czujesz Mojito granice miedzy seksem a
                                            pornografia tzn czy moglbys powiedziec mi co dla Ciebie juz nie jest jednym a
                                            juz jest drugim, mam nadzieje ze pytanie nie jest zbyt osobiste? ciekawa tez
                                            jestem opinii innych, nie oczekuje odrazu bardzo szczegolowych opisow;)

                                            Czy ktos moze mi powiedziec czy kupie w Polsce losa na Powerballa?
                                            Byl juz kiedys podany link ale niebardzo mam teraz czas szukac i czytac.
                                            Pa
                                            Fasolka

                                            • tizedik Re: Powerball? 07.03.04, 23:14
                                              W Powerballa grac mozna tylko w Stanach, w dodatku tylko w niektorych stanach.
                                              Otworz link, to zobaczysz.
                                              www.powerball.com/powerball/pb_map.asp
                                        • Gość: Pysiek13 Takie tam glupoty same IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 07.03.04, 22:19
                                          Witajcie,

                                          z gory uprzedzam ze bedzie glupawo, bardziej glupio, albo wrecz strasznie
                                          glupio pisane, mam problemy z odmiana wiec glupiej chyba byc nie moze, po
                                          prostu nieprzemyslane bzdety ;) pod takim tytulem mozna pisac co dusza
                                          zapragnie i uprzedzam, zeby nikt nie mogl sie przyczepic ;)))
                                          po pierwsze, to chcialam wyjasnic tym ktorzy pisuja do mnie na prywatna
                                          skrzynke, ze wystepuje w jednej osobie, ze nie jestem Tizedik, nie jestem
                                          Yvona, a napewno tez nie jestem Kazik (!) znam taki przypadek z religii gdzie
                                          God wystepuje w trzech osobach: Bog Ojciec, Syn Bozy i tak dalej, ale ja nie,ja
                                          nie smiem i nie mam jeszcze objawow schizofrenic, ja naprawde jestem jedna, i
                                          nawet forma przyjeta przez niektorych Me, Myself and I, nie pasuje do mnie.
                                          rozumiem ze moj log in Pysiek 13 jest mylacy, ale naprawde wierzcie, ze 13,
                                          jest po prostu waznym numerem, ostatnio z dnia na dzien nabierajacym wartosci
                                          numerem, a nie liczba postaci pod ktora tutaj wystepuje.
                                          gdybym byla mezczyzna, to mozna by zastanowic nad wersja ja i ON. pisarz Ellia
                                          Kazan w ksiazce 'Uklad" tlumaczyl, ze mezczyzna i jego penis to dwie rozne
                                          osobowosci: bohater ksiazki bywal impotentem w poblizu zony, i jego Wielki Oles
                                          nie dawal znaku zycia, natomiast kiedy urocza Gwen pojawiala sie na horyzoncie,
                                          powstawal spreznie, rozgladajac sie dookola pytal jakby nigdy nic: czo sze
                                          sztalo? no wiec, ja nie, ja urodzilam sie bez, nad czym juz moj tata ubolewal,
                                          bo jedna corka to jeszcze do przezycia, dla tak meskiego mezczyzny jak moj
                                          tata, ale dwie !!! nawet moj kuzyn, ktory w wieku 5 lat pochylil sie
                                          nieopatrznie nad kolyska kiedy mnie przewijano, rozplakal sie ! a kiedy go
                                          spytano, czemu placzesz, odpowiedzial, no bo, no bo, jej urwalo !!! no wiec,
                                          tak mnie urwalo, i ten przypadek prosze sobie tez wykreslic, jestem JA jedna w
                                          jednej osobie. kropka!
                                          zeby nie pograzac jednak zupelnie mojego taty, ktory byl wspanialym
                                          czlowiekiem, i tak pod katem rozmyslan Kazika, dodam ze tata kiedys do nas
                                          powiedzial: gdyby nie wy dziewczynki, nie wiedzialbym jak wyglada zycie. i to
                                          bylo bardzo, bardzo sympatyczne, bo moj tata byl wojskowym, malo mowil, i
                                          uslyszec taki komplement to bylo dla takiej 'dziewczynki' wielkie przezycie :)))
                                          Kazik, co ksztaltuje dziecko? pojscie razem do ZOO, czytanie wspolnie ksiazek,
                                          wspolne spalenie jajecznicy, czochranie po glowie, pierwsza rozmowa: czy masz
                                          chlopaka? czy palisz? jezeli to wszystko jest rozegrane uczciwie, dziecko staje
                                          sie uwaznym czlowiekiem, uwaznym na innych tez. moj tata byl od Swieta, ale
                                          znalazl czas i dal mi to wszystko: dzieki niemu potrafie pamietac pozytywne
                                          chwile, skupiac sie na radosci i lubie ludzi. popatrz na swoich synow Kazik, sa
                                          OK, maja rodziny, pracuja, moze tez im nalezy troche zaufac, moze tez sa na
                                          dobrej drodze :))))

                                          wczoraj wieczorem mialam wychodne, zaproszono mnie na BBQ, takie ogrodkowe
                                          party i to tez jest bardzo pozytywne, byc zapraszana, ze ludzie chca mnie
                                          ciagle widziec ;))))nie jest zle, absolutnie ;)))) i bylo bardzo sympatycznie
                                          do momentu kiedy zmierzchl zapadl i komary ruszyly do akcji. gospodyni na
                                          nieszczescie nie miala zadnych lamp anti-insect, ani nic w tym stylu. ktos na
                                          ochotnika zaoferowal sie skoczyc do sklepu i kupic pare swiec zapachowych,
                                          ktore sa ogolnie dostepne w sprzedazy i calkiem skuteczne. fajnie, czlowiek
                                          pomyslal, kupil, ladnie to wygladalo, swiece zapalono, komary znikly, ale razem
                                          z komarami znikneli wszyscy w oparach mgly. chyba czlowiek sie pomylil i kupil
                                          swiece dymne dla desantu, bo mgla byla tak gruba jak w Lodynie jesienna
                                          pora ;)))) i w tej mgle to juz rozmowa sie nie kleila, a raczej ludzie zaczeli
                                          sie kleic do siebie, konwersacja gdzies sie rozplywala. jakis facet tez
                                          usilowal pod oslona mgly jakies manewry wojskowe i przyblizyc sie troche do
                                          mnie, postanowilam wiec skorzystac z oslony i absolutnie niezauwazona opuscic
                                          towarzystwo :)))) i dzieki czemu nawet jestem wyspana :)))) Beetoven zwykle
                                          kiedy zaczynal tworzyc swoja piekna muzyke oblewal glowe wode z lodem,
                                          niektorym tez by to sie przydalo ;)

                                          no i tyle spraw tu potoczylo beze mnie ;) witaj Tora Tora, milo Cie poznac,
                                          masz zaciecie literackie, Tangerin egzamin OK wierze gleboko, Tizedik wiersz
                                          absolutnie na czasie, wydaje mi ze masz prace o podobnym profilu ;) nie wiem
                                          Mojito jaka roznica z tym pieklem socjalistycznym i tak dalej, a swoja droga
                                          nie rozmieniasz na drobne :)))) Asia, najlepszego, Gunther usmiechnij sie, to
                                          najtanszy sposob zeby poprawic sobie samopoczucie, Iza, Twoja rezygnacja
                                          absolutnie nie zostala zatwierdzona ;) Yvona, pogoda jak w pralni, jak Kazik
                                          napisal, ale to przejsciowe ;)
                                          i jeszcze raz przypominam JA to JA, w jednej osobie JA JA i sami widzicie
                                          wyszly z etego jaja do kwadratu ;))))
                                          pozdrawiam serdecznie
                                          PS
                                          stoje tu jeszcze przestepujac z nogi na noge,i nerwowo obgryzajac paznokcie:
                                          czekam na Wasze potwierdzenie, znaczy Tizedik prosze napisz ze Ty to Ty, a nie
                                          JA to samo Yvona i KAzik :))))
                                          • kazachstan Re: Takie tam glupoty same 07.03.04, 22:40
                                            Dzien dobry,

                                            ha ha, jakie to ciekawe pisanie od rana. Tizedik wiersz bardzo ladny, nie
                                            znalem ze Milosz tez takie pisze. no i co do meskiej mocy i starosci, to powiem
                                            ze niektorzy mogliby sie przeliczyc. jest takie powiedzenie w starym piecu
                                            diabel pali. no i to pieklo nie zacheca mnie, ja to katolik, staram wszystko
                                            robic po Bozemu, mam potem spokojne sumienie i spei tez spokojnie. ciesze sie
                                            pysiek ze znowu piszesz, te slowa o ksztaltowaniu dziecka bardzo ladne. ale nie
                                            bardzo zrozumialem o czym piszesz, co mam potwierdzic, ze ja to ja, no to
                                            teraz chyba ja bede sie szczypal, tak jak kiedys Gunther sie szczypal. ty jakas
                                            pechowa jestes ze ktos cos do ciebie ciagle pisze, do mnie nigdy nie pisza. ale
                                            potwierdzam ja jestem Kazik we wlasnej osobie. bardzo bym chcial poznac Ciebie
                                            Pysiek ale to jak czas ci pozwoli, wtedy tez moje potwierdzenie bedzie bardziej
                                            wymowne. cieszy tez juz mala wygrana, bardzo bym chcial taki flower festival
                                            moc obejrzec. dziekuje Mojito za podanie tgo link dla clematis, znalazlem
                                            odpowiedz, bardzo dobre urzadzenie ten internet. Asia, a swoja droga ogrodnicze
                                            strony sa, ale tak pisac tylko na jeden temat to mniej ciekawe.
                                            pozdrawiam wszystkich
                                            Kazik
                                          • Gość: tizedik Re: Takie tam glupoty same IP: *.acn.waw.pl 07.03.04, 22:52
                                            Potwierdzam.
                                            Ja to ja, Pysiek to Pysiek.
                                            Potwierdze ten wpis kolejnym, po zalogowaniu.
                                            • tizedik Re: Takie tam glupoty same 07.03.04, 23:07
                                              Zgodnie z obietnica - potwierdzam jeszcze raz.
                                              Pysiek, mnie tez sie wydaje... ;-)
                                              • Gość: Pysiek13 Re: Takie tam glupoty same IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 07.03.04, 23:09
                                                Dzieki :)))))))))))))
                                          • Gość: Tora Re: Takie tam glupoty same IP: *.widzew.net / *.widzew.net 07.03.04, 22:54
                                            Pysiek!
                                            Gwarancja, że Ty to Ty!Z Kazikiem gadałam, więc wiem, że to On. Z Yvoną także
                                            samo, a Tizedik wiadomo to Tizedik.
                                            Nie sposób Cię pomylić z kimkolwiek!(Jak śmieli barbarzyńcy!!)
                                            Co do dzieci to masz rację! Ja z moim młodszym najbardziej lubię siedzieć w
                                            kuchni, tworzyć jakiegoś piernika,pleśniaka czy innego orzechowca i plotkować o
                                            sprawach błahych, ważnych, śmiesznych i tych , które stanowią o tym, że ja baba
                                            w słusznym wieku świetnie się z moim Pioterem dogaduję.Inna sprawa ze starszym.
                                            Ponieważ jest już "dorosły" próbuje się odciąć od nas. Sam podejmuje decyzje
                                            nie zawsze słuszne dla niego, ale tylko małe kopniaki od życia mogą go czegoś
                                            nauczyć.Wszystko jest pod naszą kontrolą, żeby za bardzo go nie bolało.
                                            A z Pioterem mam w przyszłym tygodniu randkę na lodowisku! Oj będzie się
                                            śmigać, będzie!
                                            Pozdrowinka!!!:):)
                                            • Gość: Tora Re: Takie tam glupoty same IP: *.widzew.net / *.widzew.net 07.03.04, 23:04
                                              Mojito!
                                              Oczywiście ja też nie wygrałam w naszego totolotka, a więc pozostaje w dalszym
                                              ciągu kajak!
                                              Kaziu!
                                              Piszesz, że nikt do Ciebie nie pisze. Ja bardzo chętnie, tylko nie znam meila.
                                              Pozdrowionka!(O!teraz jest poprawnie!)
                                              • poetal_liryczny Re: Takie tam glupoty same 07.03.04, 23:16
                                                to jeszcze nie bylo przerabiane: meski penis :-) i pornografia.podpisuje sie tu
                                                pod kazikiem co do pieca,wiek nie ma tu zadnego znaczenia. to Pysiek co
                                                piszesz. meska impotencja czasami jest wybiorcza,prawda sama prawda.co do
                                                pornografii Fasolencja to dla jednego czlowieka wiele rzeczy bedzie pornografia
                                                a dla innych normalka. jak pierwszy raz przyjechalem do Hamburga w latach 80-
                                                tych to na ulicach byla sama pornografia, bo w Polsce mielismy szlaban na takie
                                                sprawy, ale potem okazalo sie ta straszna pornografia to wcale nie pornografia
                                                i patrze na pewne sprawy inaczej. chodzi tylko wydaje mi sie o kwestie dobrego
                                                smaku, a smaki miewamy rozne.
                                                • Gość: Pysiek13 Re: Takie tam glupoty same IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 07.03.04, 23:18
                                                  Hi Poeto L.

                                                  please explain: co znaczy w Twoim mniemaniu wybiorczy?
                                                  cheers
                                                  • gunther_0 Re: Takie tam glupoty same 07.03.04, 23:28
                                                    Witajcie, hola Amigos, hola,

                                                    Ty Mojito o zupie, a oni tu o....nie tym razem na penisa weszlismy, oj,
                                                    ostroznie bo to bardzo delikatna nasza dekoracja;)
                                                    Poeto, zgadzam sie tym razem z Toba, Oles, czy tez jak w moim przypadku Junior,
                                                    jest wybiorczy, ma swj rozum po prostu, kieruje sie nie tylko instynktem ale
                                                    tez intuicja, taki osmy zmysl, no tego:))))))))))))
                                                    widze ze towarzystwo w doskonalych humorach od poniedzialku, moj weekend jak
                                                    zwykle rybki. widze Pysiek ze jestes nadzwyczaj popularna;)lubia ludziska do
                                                    Ciebie pisac, co im tam przyniesie slina na jezyk. widzisz pisalas ze dobrze
                                                    miec kontakt z zywym jezykiem i masz za swoje, nie kazdy ma poczucie humoru;)
                                                    wiem ze jestes jedna, wiem nawet ze jedyna w pewnych sytuacjach, kiedy potrzeba
                                                    pomocy, ale nie kazdy to zauwaza, klaniam nisko:)))
                                                    pozdrowionka dla wszystkich
                                          • mojito Troche o zupie a troche o ... 07.03.04, 23:23
                                            Yo, Pysiek,
                                            milo Ciebie widziec. Jednoosobowo jak Dyrektoriat (Tizedik).
                                            Mam juz zupe ze soba. Dzisiejszy wybor minestrone i italian wedding.
                                            Ze wzgledu na szpinak kupilem minestrone. Duza. Przelalem do miseczki.
                                            Zielonej. Poniewaz dzisiaj niedziela. Bez kosciola. Pojde do piekla. Hurrra!

                                            Uklad Kazana znam dobrze. Byl tez chyba film. Wielki Oles byl tlumaczony
                                            na Jednookiego. Autor doszedl do wniosku, ze jest to najuczciwszy organ
                                            meski. Albo chce albo nie... Nie ma kompromisow jak z reszta naszego
                                            ciala. Gwen oczywiscie pamietam. Florence mniej. Nie wiem dlaczego :))).
                                            Pamietasz co Gwen miala zwyczaj szkicowac podczas nudnych meetingow?

                                            Wiesz, moze sie i rozmieniam na drobne. Ale nie majac absolutnej pewnosci,
                                            ze grube beda sklaniam sie do powiedzenia starej niani.
                                            Jak mowila stara niania,lepiej ciupciac bez kochania, nizli kochac bez
                                            ciupciania. Tak mowila stara niania. Oczywiscie szczesliwa opcja lezy po
                                            srodku. Ale w cierpliwym i spokojnym oczekiwaniu na cos co moze pojawic sie
                                            lub niekoniecznie - czasami sie tzw. rozdrabniam. Alternatywa zupelnego
                                            nierozdrabniania sie w oczekiwaniu jest dla mnie nie do przyjecia.

                                            Jak sie ma moj Amigo/Pal Boss? Say hello to him from me. Super dog.

                                            Wracajac do zupy slonecznie pozdrawiam,
                                            mojito.
                                            • Gość: Pysiek13 Re: Troche o zupie a troche o ... IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 07.03.04, 23:41
                                              Yo Mojito,

                                              Boss dziekuje za pozdrowienia i macha jak zwykle serdecznie zdrowa lapa, prawa,
                                              lewa w opatrunku po ugryzieniu pajaka. lapa ma sie lepiej i Boss rowniez, z
                                              wiosenna jesienia przyszly nowe perspektywy i humor znacznie sie poprawil :))))

                                              Pamietam Gwen i co rysowala. film byl bardzo dawno zrobiony i w roli glownej
                                              Kirk Douglas. czasami ksiazki sa lepsze od filmu, a czasem odwrotnie.

                                              powiedzenia starej niani nie znalam, ile to mozna sie tu nauczyc ;))))
                                              napisalam, ze mysle sie ze sie nie rozdrabniasz :(((( oh, well

                                              pozdrawiam
                                              • mojito Re: Troche o zupie a troche o ... 08.03.04, 00:07
                                                Czesc Gunther/Amigo,
                                                calym zalozeniem jest aby uczesniczyc w tych dyskusjach o zupie i ...
                                                nie zaczynajac ich samemu. Mozna byc wowczas posadzonym o...
                                                Jak Panie zaczynaja to dobrze... Jak ryby?

                                                Pysiek,
                                                rzeczywiscie przeczytalem uwaznie raz jeszcze. Wyglada na to, ze sie
                                                nie rozdrabniam. Kochana jestes.
                                                Mysle, ze po poczatkowym szoku Twojego Taty po Twoim urodzeniu sie penisless
                                                pozniej zmienil zdanie i byl szczesliwym i usatysfakcjowanym ojcem.
                                                Corki dobrze tez miec :))).

                                                Ciesze sie, ze Boss ma sie lepiej i noga goi sie.
                                                Raz jeszcze go pozdrow.

                                                Dojadajac letnia zupe pozdrawiam,
                                                mojito.
                                            • mojito Fasolencjo - subtelnosci pornograficzne :))). 07.03.04, 23:51
                                              Witaj,
                                              pytanie mnie o seks pytaniem osobistym? Skadze znowu! Wszystkie inne
                                              pytania to osobiste :))).
                                              Sprobuje wyjasnic swoj punkt rozrozniania.
                                              Zaczne nie od motyli ale od kolektywu i kliki. Tam gdzie my jestesmy
                                              tam jest kolektyw. Tam gdzie nas nie ma jest wstretna klika.
                                              Przez analogie i estrapolacje tam gdzie ja biore udzial to seks...
                                              Ale powaznie. Playboy uwazam za erotyczne czasami poetyckie wydawnictwo.
                                              Hustler juz za zaawansowane pornograficzne.
                                              Generalnie tam gdzie seks ma zalozenia pierwotne i jest samym dla siebie
                                              ( i innych :))) to jest seks. Wszystkie inne kombinacje dla celow wtornych
                                              i konsumpcyjnych dla nieuczestniczacych w wydarzeniu to pornografia.
                                              Dochodzi tez element wulgarnosci ktory zaczyna sie tam gdzie konczy sie
                                              poezja erotyczna/seksualna.
                                              Czy to chociaz w pewnym stopniu odpowiedzialo na Twoje pytanie.
                                              Mozemy ta odpowiedz jeszcze uzupelnic.

                                              Co do totolotka to wspomnialem wczesniej, ze przy podzialach i wiekszych
                                              wydatkach potrzebny jest podpis/zgoda Glownej Ksiegowej i Dyrektoriatu.
                                              Ale sadze, ze wydatek na bilet do Kiwilandu i tygodniowe koszty utrzymania
                                              dla piszacych na tym forum zostana przez obie Panie zaakceptowane.
                                              Tak, ze prosze tez trzymaj kciuki.

                                              Czesc Poeto,
                                              Hamburg (St. Paoli), Amsterdam to posocjalistyczne wspomnienia.
                                              Do diabla z socjalizmem w postaci jakiej znalismy.

                                              Pysiek,
                                              z ta impotencja wybiorcza to moze ja sprobuje. Podobno istnieje.
                                              Najogolniej i nie wchodzac w szczegoly to to co pisalas o Gwen i Florence
                                              z Ukladu. Niektore kobiety nas "kreca" a wobec innych jestesmy bardzo
                                              poprawni :))).

                                              Ciagle jedzac zupe pozdrawiam,
                                              mojito.
                                              • gunther_0 Re: Fasolencjo - subtelnosci pornograficzne :))). 08.03.04, 02:57
                                                Hola Amigo,

                                                rybki w porzasiu, dziekuje, zlowilem pare. inne rzeczy mnie martwia troche za
                                                to, ale Pysiek pisze ze mam sie usmiechac wiec sie usmiecham. no nie tak jak
                                                pewien wspominany tu czlowiek ktory ma usta tak szerokie ze moglby jesc banana
                                                w poprzek, ale sie usmiecham;)))
                                                Twoj punkt rozrozniania bardzo interesujacy, tylko widzisz nie zgodze sie z
                                                Toba co do ciupciania. mianowicie, kiedy ciupcianie i nie kochanie, to nam
                                                mezczyznom to uchodzi, mowi sie facet ma powodzenie, jesli choddzi o kobiety
                                                jak to robi bez kochania, to wiadomo, nie bede wspominal, ale tak krotko to
                                                wychodzi, ze no tego, ze jest puszczalska. taka to prawda;)
                                                a Hamburg w czasach socjal to byly czasy, Poeto, ale to archaik, to przeciez ja
                                                pamietam tylko ulicami sie przeszedlem i wlos mi sie nawet jezyl:)))
                                                lunch time kochani, znowu grzeje jak cholerka, Iwonka co Ty tam narzekasz,
                                                tylko moment padalo.
                                                zdrowko i piwko
                                                • Gość: eva Pozdrowienia z Auckland :) IP: *.fastadsl.net.nz 08.03.04, 03:03
                                                  Dojechalam dwa tygodnie temu i napawam sie cieplutka pogoda. Po -20 stopniach
                                                  w Kanadzie jest to przyjemna odmiana. Wrazenia? Z wygladu slicznie, klimat
                                                  jak na razie wspanialy (zobaczymy jak bedzie w zimie), a reszta to dla mnie nic
                                                  nowego wiec jestem bezuzyteczna jesli chodzi o dzielenie sie wrazeniami :(
                                                  Cieplutko pozdrawiam, eva
                                                • mojito Re: Fasolencjo - subtelnosci pornograficzne :))). 08.03.04, 03:21

                                                  Hola Amigo,
                                                  uchowaj Boze puszczalskie kobiety :))).
                                                  Ja pisze caly czas z meskiego punktu widzenia.
                                                  Poczekaj na moment... niech sie upewnie.
                                                  Ok, ciagle z meskiego. Ja tylko chcialem lekko
                                                  zasugerowac, ze w oczekiwaniu na nasze wielkie kochanie
                                                  zdarza sie nam to oczekiwanie troche uprzyjemniac.
                                                  Kobietom absolutnie tego nie zalecam (tak jak bym mial cos do
                                                  gadania/zalecania). Nasze kochania powinny byc prawie dziewicze
                                                  i nie duzo wiedziec o seksie. Powinny tylko wiedziec o milosci.
                                                  Tylko tutaj jest male wyzwanie - z kim nam przyjdzie przyjemnie
                                                  oczekiwac na to wielkie zwalajace nas z nog i ogluszajace uczucie
                                                  jezeli wszystkie beda takie prawie dziewicze?
                                                  Czyli w zasadzie zgadzam sie z Toba zupelnie Amigo.

                                                  Dobrze, ze slonko u Was grzeje. Niepokoila mnie ta mokra kordelka Iwony.
                                                  O nerki trzeba dbac. Usmiechac sie tez nie zaszkodzi.
                                                  Szczegolow numerycznych nie pamietam ale wiecej miesni twarzy pracuje
                                                  przy nadasaniu sie niz przy usmiechaniu :))).

                                                  Zdrowenko i piwenko (albo dwa),
                                                  mojito.
                                                  • Gość: Asia Dzien kobiet :)) IP: *.adsl.xtra.co.nz 08.03.04, 03:57
                                                    witam kochani

                                                    u nas dzisiaj dzien kobiet na calego, wszystkie (jest nas 7 przemilych pan)
                                                    dostalysmy po pieknym bukiecie kwiatow od jednego z naszych kolegow, :)) czyz
                                                    to nie mily gest z jego strony , oczywiscie wszystkie go wysciskalysmy i
                                                    wycalowalysmy :)))

                                                    20 marca moja 22 rocznica slubu - rane alez ten czas leci, wlasnie robie mezowi
                                                    niespodzianke i wplacilam na polatanie sobie balonem nad Nowa Zelandia a do
                                                    tego szampanskie sniadanko :) mam nadzieje ze malzonek nie bedzie sie opieral i
                                                    wsiadzie do kosza bo bedzie to niespodzianka
                                                    mam nadzieje ze mnie tez sie nozki nie beda specjanie trzesly :)

                                                    czytajac wasze posty az sie usmiechnelam, bo jakby coraz czesciej na sprawy
                                                    sexualne schodzimy, dobrze ze to nie ja tym razem zaczelam

                                                    eva witam w NZ

                                                    Mojito z tym ze kobietki powinny wiedziec tylko o milosci, zgadzam sie w calej
                                                    rozciaglosci- nawet mam kolege ktory wiecznie narzeka na swoja zone ze ona
                                                    tylko o milosci wie, ale kiedy go zapytalam czemu sie z nia ozenil powiedzial
                                                    ze po slubie miala sie zmienic, no jakos ta zmiana im nie wyszla
                                                    tak to juz jest z Panami ze chca sie ozenic i przy stole miec siostre zakonna a
                                                    wlozku ladacznice, tyle ze nie wszystkie sa w stanie takie przeciwstawne role
                                                    odgrywac, chwala tym ktorym to sie udaje ale czasem to bywa tak samo jak
                                                    kobitki ktore wychodza za maz za alkoholika wierzac w to ze po slubie sie
                                                    zmieni, tez nie zawsze to sie udaje

                                                    jaka jest recepta? oczywiscie nie ma zadnej, najlepsza chyba to jak najmniej
                                                    zaklamania i szukania tego co czlowiekowi do szczescia potrzebne bo liczenie na
                                                    wielkie zmiany moze pozostac tylko liczeniem

                                                    kiedys poczytalam sobie na forum odpowiedzi dla jakiejs Pani ktora pytala czy
                                                    kobieta z dzieckiem moze byc atrakcyjna dla mezczyzny, przykro bylo czytac
                                                    odpowiedzi, my polacy jestesmy pod tym wzgledem 100 lat za murzynami ze tak
                                                    powiem, w innych krajach ten problem nie istnieje i kobieta po przejsciach nie
                                                    jest traktowana jak ostatnia dziwka

                                                    nie wiem dlaczego opinie na temat takiego samego zachowania bywaja tak
                                                    diametralnie rozne w przypadku gdy jest to kobieta, mozliwe ze duza role
                                                    odgrywa tu odczucie ze kobieta jest wlasnocia swojego meza, narzeczonego,
                                                    kochanka i meskie ego cierpi tu niezmiernie gdy nie wszystko idzie wedlug planu
                                                    psa ogrodnika :))

                                                    teraz mozecie sie na mnie rzucic i mnie rozszarpac hihihi

                                                    caluski dla wszystkich osobnikow pci meskiej z okazji Swieta Kobiet ( i niech
                                                    mi nikt nie mowi ze to komunistyczne swieto bo tak nie jest)

                                                    Asia
                                                    • fasolencja subtelnosci ........... 08.03.04, 12:02
                                                      Dzieki Tizedik! trudno kupie sobie Totolotka.

                                                      Poeto L
                                                      tez tak mi sie zdaje ze ta granica jest sprawa indywidualna kazdego. dlatego
                                                      pytalam o Wasze zdanie.

                                                      Mojito
                                                      tak tak Twoja odpowiedzzaspokoila moja ciekawosc jak cos jeszcze Ci sie nasunie
                                                      to smialo bo ja lubie d=sie doksztalcac w kazdym temacie
                                                      dobrze ze nie zaczales od motyli bo nie matakiej potrzeby
                                                      to porownanie do kolektywu i kliki bardzo ciekawe i obrazowe.
                                                      Czyli to co ktos ''praktykuje''to dla niego jest seks a to co jest na zewnatrz
                                                      poza nim co go nie dotyczy i co przekracza jego granice dobrego smaku to
                                                      pornografia dobrze Cie zrozumialam?
                                                      przy najblizszej okazji przejze hustlera i wtedy juz zupelnie mi sie rozjasni
                                                      co jest co.
                                                      Tylko ta puszczalskosc kobiet cos mi zamacila jak to okreslil Gunther kobity
                                                      majace wielu partnerow zreszta i tak delikatnie. Czyli idealam jest kobieta
                                                      ktora zna sie tylko na milosci ale jest ladacznica dla tego jednego jedynego?
                                                      hmm
                                                      W rewanzu za bezplatne korepetycje bede trzymac kciuki za wygrana
                                                      a co do zgody na przelot i pobyt w Kiwilandzie bez pisemnej zgody Dyrektora i
                                                      Ksiegowej nie ma co mowic hop za dobrze znam kobiety
                                                      Pa
                                                      Fasolka
                                          • numbat Re: Takie tam glupoty same :)))ha! ha ha 09.03.04, 04:41
                                            Gość portalu: Pysiek13 napisał(a):

                                            > Witajcie,
                                            >
                                            > z gory uprzedzam ze bedzie glupawo, bardziej glupio, albo wrecz strasznie
                                            > glupio pisane, mam problemy z odmiana wiec glupiej chyba byc nie moze, po
                                            > prostu nieprzemyslane bzdety ;) pod takim tytulem mozna pisac co dusza
                                            > zapragnie i uprzedzam, zeby nikt nie mogl sie przyczepic ;)))
                                            > po pierwsze, to chcialam wyjasnic tym ktorzy pisuja do mnie na prywatna
                                            > skrzynke, ze wystepuje w jednej osobie, ze nie jestem Tizedik, nie jestem
                                            > Yvona, a napewno tez nie jestem Kazik (!) znam taki przypadek z religii gdzie
                                            > God wystepuje w trzech osobach: Bog Ojciec, Syn Bozy i tak dalej, ale ja
                                            nie,ja
                                            >
                                            > nie smiem i nie mam jeszcze objawow schizofrenic, ja naprawde jestem jedna, i
                                            > nawet forma przyjeta przez niektorych Me, Myself and I, nie pasuje do mnie.
                                            > rozumiem ze moj log in Pysiek 13 jest mylacy, ale naprawde wierzcie, ze 13,
                                            > jest po prostu waznym numerem, ostatnio z dnia na dzien nabierajacym wartosci
                                            > numerem, a nie liczba postaci pod ktora tutaj wystepuje.
                                            > gdybym byla mezczyzna, to mozna by zastanowic nad wersja ja i ON. pisarz
                                            Ellia
                                            > Kazan w ksiazce 'Uklad" tlumaczyl, ze mezczyzna i jego penis to dwie rozne
                                            > osobowosci: bohater ksiazki bywal impotentem w poblizu zony, i jego Wielki
                                            Oles
                                            >
                                            > nie dawal znaku zycia, natomiast kiedy urocza Gwen pojawiala sie na
                                            horyzoncie,
                                            >
                                            > powstawal spreznie, rozgladajac sie dookola pytal jakby nigdy nic: czo sze
                                            > sztalo? no wiec, ja nie, ja urodzilam sie bez, nad czym juz moj tata
                                            ubolewal,
                                            > bo jedna corka to jeszcze do przezycia, dla tak meskiego mezczyzny jak moj
                                            > tata, ale dwie !!! nawet moj kuzyn, ktory w wieku 5 lat pochylil sie
                                            > nieopatrznie nad kolyska kiedy mnie przewijano, rozplakal sie ! a kiedy go
                                            > spytano, czemu placzesz, odpowiedzial, no bo, no bo, jej urwalo !!! no wiec,
                                            > tak mnie urwalo, i ten przypadek prosze sobie tez wykreslic, jestem JA jedna
                                            w
                                            > jednej osobie. kropka!
                                            > zeby nie pograzac jednak zupelnie mojego taty, ktory byl wspanialym
                                            > czlowiekiem, i tak pod katem rozmyslan Kazika, dodam ze tata kiedys do nas
                                            > powiedzial: gdyby nie wy dziewczynki, nie wiedzialbym jak wyglada zycie. i to
                                            > bylo bardzo, bardzo sympatyczne, bo moj tata byl wojskowym, malo mowil, i
                                            > uslyszec taki komplement to bylo dla takiej 'dziewczynki' wielkie
                                            przezycie :))
                                            > )
                                            > Kazik, co ksztaltuje dziecko? pojscie razem do ZOO, czytanie wspolnie
                                            ksiazek,
                                            > wspolne spalenie jajecznicy, czochranie po glowie, pierwsza rozmowa: czy masz
                                            > chlopaka? czy palisz? jezeli to wszystko jest rozegrane uczciwie, dziecko
                                            staje
                                            >
                                            > sie uwaznym czlowiekiem, uwaznym na innych tez. moj tata byl od Swieta, ale
                                            > znalazl czas i dal mi to wszystko: dzieki niemu potrafie pamietac pozytywne
                                            > chwile, skupiac sie na radosci i lubie ludzi. popatrz na swoich synow Kazik,
                                            sa
                                            >
                                            > OK, maja rodziny, pracuja, moze tez im nalezy troche zaufac, moze tez sa na
                                            > dobrej drodze :))))
                                            >
                                            > wczoraj wieczorem mialam wychodne, zaproszono mnie na BBQ, takie ogrodkowe
                                            > party i to tez jest bardzo pozytywne, byc zapraszana, ze ludzie chca mnie
                                            > ciagle widziec ;))))nie jest zle, absolutnie ;)))) i bylo bardzo sympatycznie
                                            > do momentu kiedy zmierzchl zapadl i komary ruszyly do akcji. gospodyni na
                                            > nieszczescie nie miala zadnych lamp anti-insect, ani nic w tym stylu. ktos na
                                            > ochotnika zaoferowal sie skoczyc do sklepu i kupic pare swiec zapachowych,
                                            > ktore sa ogolnie dostepne w sprzedazy i calkiem skuteczne. fajnie, czlowiek
                                            > pomyslal, kupil, ladnie to wygladalo, swiece zapalono, komary znikly, ale
                                            razem
                                            >
                                            > z komarami znikneli wszyscy w oparach mgly. chyba czlowiek sie pomylil i
                                            kupil
                                            > swiece dymne dla desantu, bo mgla byla tak gruba jak w Lodynie jesienna
                                            > pora ;)))) i w tej mgle to juz rozmowa sie nie kleila, a raczej ludzie
                                            zaczeli
                                            > sie kleic do siebie, konwersacja gdzies sie rozplywala. jakis facet tez
                                            > usilowal pod oslona mgly jakies manewry wojskowe i przyblizyc sie troche do
                                            > mnie, postanowilam wiec skorzystac z oslony i absolutnie niezauwazona opuscic
                                            > towarzystwo :)))) i dzieki czemu nawet jestem wyspana :)))) Beetoven zwykle
                                            > kiedy zaczynal tworzyc swoja piekna muzyke oblewal glowe wode z lodem,
                                            > niektorym tez by to sie przydalo ;)
                                            >
                                            > no i tyle spraw tu potoczylo beze mnie ;) witaj Tora Tora, milo Cie poznac,
                                            > masz zaciecie literackie, Tangerin egzamin OK wierze gleboko, Tizedik wiersz
                                            > absolutnie na czasie, wydaje mi ze masz prace o podobnym profilu ;) nie wiem
                                            > Mojito jaka roznica z tym pieklem socjalistycznym i tak dalej, a swoja droga
                                            > nie rozmieniasz na drobne :)))) Asia, najlepszego, Gunther usmiechnij sie, to
                                            > najtanszy sposob zeby poprawic sobie samopoczucie, Iza, Twoja rezygnacja
                                            > absolutnie nie zostala zatwierdzona ;) Yvona, pogoda jak w pralni, jak Kazik
                                            > napisal, ale to przejsciowe ;)
                                            > i jeszcze raz przypominam JA to JA, w jednej osobie JA JA i sami widzicie
                                            > wyszly z etego jaja do kwadratu ;))))
                                            > pozdrawiam serdecznie
                                            > PS
                                            > stoje tu jeszcze przestepujac z nogi na noge,i nerwowo obgryzajac paznokcie:
                                            > czekam na Wasze potwierdzenie, znaczy Tizedik prosze napisz ze Ty to Ty, a
                                            nie
                                            > JA to samo Yvona i KAzik :))))

                                            pysiek:))
                                            witam wszystkich tez i oczywiscie pozdrawiam.
                                            Ale sie usmielem:))) bo oczywiscie piszac do siebie czesto, zdarza sie
                                            ze, ludziki myla znaki zodjaku:)) to znaczy piszac mysli sie o innej osobie,
                                            i czasmi wychodza smieszne niespodzianki. Tak to bywa na forum.
                                            W tamtym tygodniu mielsmy "urwanie niebios"-sila wiatru 140 km na godzine!!!
                                            Ocena wygladal, tak jakby chcial zalac caly kontynent. Fale ( w tym regionie
                                            gdzie mieszkam dochodzily do 15 metrow).Zywiol ogromny -bardzo duze opady
                                            deszczu....i tak siedzac sobie (zeby wiatr mnie nie porawal)(i czerwone winko
                                            bylo)...w domku napislem
                                            "A"....I dedykuje wszystkim:

                                            "A....."
                                            Jezeli wszyscy wypowiemy,
                                            ostatnie slowa,
                                            jeszcze bedzie cos do powiedzenia.

                                            Moze to bedzie,
                                            zwyczajny deszcz,
                                            moze ksztyna ziemi,
                                            gdzies posrodku pustynnych drzwi.

                                            Spotkania-planetrane,
                                            dalekich ,bliskich
                                            gdzies tu....
                                            gdzies tam...

                                            Zapalimy troche uczuc,
                                            w oblokach obejrzymy,
                                            czas juz przeszly.

                                            Pewnych z Nas,
                                            przysypie Ziemi snieg,
                                            zetrze zycia miecz
                                            innych spali slonca zar.

                                            W dalekich-bliskich
                                            galaktykach.....
                                            oddamy sobie czesc.

                                            do nastepnego klikniecia.
      • tangerin Jakze daleko... 08.03.04, 11:53
        Witam wzystkich i od razu zaznaczam, ze dlugo dzis nie zabawie, bo cale poklady
        mojego optymizmu zostaly wessane przez czarna dziure, a ciezko bedzie odbudowac
        nowe. Tak po prostu nie mam juz sil. Nie oblalam egzaminu, moj profesor nie
        pozwolil mi go nawet pisac. Mam w tym tygodniu zglosic sie na dywanik, ale nie
        wiem, czy przezyje te kolejne upokarzania. Wiem jedno, ze jesli nie pozwoli mi
        pisac, lub pozwoli i udupi, kolejnej proby juz nie bedzie, nie bede powtarzac
        tego przedmiotu po raz trzeci, bo mi juz wtedy zaden psychiatra nie pomoze. Nie
        jestem workiem treningowym, aby ktos podbudowywal swoje ego moim kosztem, nie
        znajde sily, aby usmiechac sie i udawac, ze sie nic nie dzieje. Oznaczac to
        bedzie, ze nie skoncze studiow z powodu jednego przedmiotu, ale niech i tak
        bedzie:( Nie dramatyzuje, niestety. Ale nic to...
        nie bede Wam juz dluzej smęcic, rozowe okulary zgubilam wczoraj w drodze do
        domu.:(

        ps. Witaj Pysiek. TO bylo wielkie wejscie i w dodatku w trzech osobach:))))
        A ja myslalam, ze jest Was tylko dwoje w mieszkanku z tarasem : Ty i Boss.
        Zabawne byly te podejrzenia o zchizofrenie:))he,he...

        Ps. Jak mi troche przejdzie, to sie odezwe. Rany, dlaczego nie ma wyjazdow na
        Marsa albo na ksiezyc? BO chcialabym byc jak najdalej stad. papatki. milego
        dnia i sodkich snow zycze.
        • yvona73pol sucha kordelka i king-kong 08.03.04, 12:34
          ale sie popisalo.... nie wiem czy spamietam, co mam pisac;
          no wiec:
          Witaj Eva!!!!!! co prawda w Kiwilandzie, ale zawsze to niedaleko Sydney...
          widze, ze to slonko antypodzkie wyszlo specjalnie na twoje powitanie ;-)
          Pysiek, uroczyscie potwierdzam - Ja to Ja, aczkolwiek mile polechtalo mnie to
          pomylenie (z toba, nie zmyslow);
          co do pornografii, to jedna z prac mgr w Lodzi na wydziale socjologii obszernie
          traktuje to zjawisko, bralam nawet udzial we wstepnych badaniach...
          bylo zabawnie ;-))
          Tangerin, glowa do gory!! jeszcze sie potwor moze zlitowac, a Mojito toasty nie
          na darmo wznosil ( Kordelka wyschnieta, dziekuje za trossske ;-))), a i my
          tutaj mysl;imy o tobie;
          wiecej pisac nie moge, bo mam nauki zatrzesienie, brrr!...
          caluski i do nastepnego wejscia
          Iwona
          ps. a King-Kong to dlatego, ze chce popracowac przy tak odjechanym filmie, ale
          na razie nie wiem, jak to ugryzc, czy ktos z was zna Petera Jacksona??
          ;-)))
          • Gość: Tora Kobiety! IP: *.widzew.net / *.widzew.net 08.03.04, 16:14
            Czyż to nie o nas dziewczyny??

            "Kobieto, królowo, szatanie, aniele,
            Motylu, głazie, kwiecie,
            Duchu z niebios w ludzkim ciele,
            Nie ze świata, a na świecie,

            Niepoznana, niepojęta,
            Odmienna i jednakowa,
            I słaba i nieugięta,
            Niewolnica i królowa!"
            (Józef Ignacy Kraszewski)
            • Gość: pysiek13 Re: Kobiety! IP: *.a.007.syd.iprimus.net.au 08.03.04, 22:53
              Witajcie,

              Tora, jasne nie ma to jako self-promotion ;)))) mimo, ze usiluja nam wmowic
              niektorzy ze jestesmy TYLKO wynikiem pierwszych prob klonowania Pana Boga, no
              niby z tego zebra Adama, potem nam w sredniowieczu dolozyli ze jestesmy
              NIEWIEstami, od niewiedzy ogolnej, ale srednia krajowa obecnie wyrownana, nie
              dajemy SIE ;))))
              Mojito, dziekuje ;)))) sprawe sex i porno wyjasnil z grubsza, a co
              najwazniejsze podejmuje wyjasniac w dalszym ciagu, gdyby ktos niechcacy mial
              jakies watpliwosci. wszyscy sobie zdajemy sprawe z konsekwencji jakie przyniosl
              sex ;)))) umieramy, bo zaczelismy uprawiac sex !!! milion lat temu twierdza
              biolodzy, na dnie oceanow (tak, wcale nie bylo to w lozku), nasi pra-przodkowie
              pogardliwie zwani pierwotniakami, poczuli niesamowita zadze i zaczeli uprawiac
              sex. naukowcy udowodnili, ze pierwotniaki ktore mnozyly sie przez podzial nie
              umieraly. dokonalismy wyboru, nie wiadomo ale chyba NIEswiadomego. co tam,
              milions of people long for immortality, a nie wiedza co zrobic z czasem w rainy
              saturday afternoon ...

              wczoraj w pracy bylo drobne nieporozumienie z jednym z moich kolegow. wiadomo,
              ze mezczyzni bywaja terytorialni i absolutnie potrafie to uszanowac.
              wspomnialam juz mojego tate, w domu jakies zbedne przedmioty w nieoczekiwanych
              miejscach nie byly absolutnie tolerowane: ladowaly w smietniku, jakie to bylo
              proste ! no i wczoraj niechcacy dolozylam pare teczek na szafke sasiadujaca z
              moja i bylo male elektryczne spiecie. za czasow studenckich kiedy mieszkalam w
              tzw. komunie koedukacyjnej, wprowadzil sie do nas skromny chlopak, i z braku
              innego pokoju, dostal pokoj bez okna. aby mu to wynagrodzic, przydzielilysmy
              mu jego wlasna prywatna lazienke, i na dodatek z oknem ! nie narzekal, wrecz
              przeciwnie, nazwal lazienke oaza i nawet tam czesto odbywaly sie rozne
              konferencje i nawet biesiady (butelki z lodem w sink, spanie w wannie i takie
              rozne). lazienka nie tylko ze miala okno na swiat, byl tam rowniez rewelacyjny
              szeroki parapet. konflikt rozpoczal sie w momnecie kiedy dziewczyny z braku
              miejsca w mieszkanku, zaczely dokladac swoje rzeczy do jego oazy. chlopak w
              krotkim czasie wyprowadzil ;( cos w tym musi byc ...

              a na zakonczenie anegdota mojej babci, Tangerin lacze sie z Toba w babcinej
              milosci!!! a ze moja babcia pochodzila z kresow, jest to o miasteczku na
              granicy Polski/Rosji. w czasie roznych konfliktow miasteczko przechodzilo z rak
              do rak, dwoch ludzi spotyka sie i jeden pyta drugiego:
              - czy jestesmy dzis w Rosji?
              - nie, jestesmy w Polsce
              - no to cale szczescie, bo bym nie przezyl kolejnej ruskiej zimy ...
              its' funny how we can make something seem bearable or unbearable, by changing
              its name. Tangerin use the power of psychology well this week :))))

              Asia, swieto kobiet ? mnie zle sie kojarzy. dzien swiety swiecic i tak dalej,
              ale bynajmniej mna sie nie przejmuj. wiesz moj polski kuzyn nazywal mnie CKM i
              dlugo nie moglam wpasc co to znaczy ;)))) chcialam tylko powiedziec, ze kwiatki
              sympatycznie jest dostac od swieta tez, ale tych sie spodziewasz,a te nie od
              swieta, bez okazji bardziej ciesza ;))))

              pozdrawiam wszystkich

              PS dla Yvony: dziekuje za wyjasnienie :)))) mam nadzieje ze chcesz byc
              dziewczyna King-Kong? Peter Jackson nie znam, ale znam Jack Peterson, moze byc?
              • kazachstan Re: Kobiety! 08.03.04, 23:16
                Dzien dobry,

                Asia, z przyjemnoscia przeczytalem, ze u Ciebie mezczyzni pamietali o Swiecie.
                nie moge powiedziec, czy jest to miedzynarodowe Swieto, bo nigdzie nie ma
                takiego zamieszania jak w Polsce 8 marca. ja owszem sprawilem mojej pani
                bukiet, nie tylko z ogrodu, dodalem kilka kupnych tez i jej ulubione perfumy.
                byla zadowolona. i teraz co Pysiek pisze to absolutna racja, panie maja
                tendencje do inwazji. jeszcze jak bylem zonaty, moja zona upychala jakies
                bambetle w moim garazu, miejsce mojego warsztatu pracy gdzie trzymalem
                wszystkie moje narzedzia bylo ciagle przesuwane,nie mowiec o szafie. w szafie
                to ja mialem trzy cieniutkie poleczki, nie narzekalem, bo ja duzo nie
                potrzebuje, ale to tez bylo malo. Swieta prawda. spojrzcie na damskie torebki,
                to jest dobry przyklad, tam to tylko wiecie czego brak? kazdy ma swoje
                doswiadczenia.
                teraz jest sprawiedliwie, moja Pani ma swoje rzeczy u siebie, ale tez jak
                wracamy z jakiejs wyprawy, wrzuca wszystko na oslep do mojego garazu, jak ja
                mam na wszystko zaplanowane miejsce. tak potwierdzam z cala stanowczoscia
                jestem terytorialny.
                pozdrawiam
                Kazik
                • Gość: Pysiek13 Damskie torebki !!!! IP: *.a.007.syd.iprimus.net.au 08.03.04, 23:23
                  Witaj Kazik,

                  ale piekny temat podsunales !!! to przeciez mozna prace magisterska
                  napisac :)))) a jakie masz doswiadczenia z damska torebka ?
                  pozdrawiam
              • Gość: Tora Re: Kobiety! IP: *.widzew.net / *.widzew.net 08.03.04, 23:23
                A co się będę szczypać! Dobra auto-reklama nie jest zła.
                Każda z nas musi być po trosze szatanem i aniołem, aby poradzić sobie z
                problemami, facetami, klimatami, opiniami, głupimi uśmieszkami koleżanek,
                podłością szefa (jeśli takowa istnieje),kolejką w banku, brakiem kasy, brakiem
                czasu i całą długaśną resztą spraw.
                A dzień kobiet? Ogólnie mi nie przeszkadza. Miło dostać kwiatka w ten dzień jak
                i w każdy inny, choć element zaskoczenia jest bardzo istotny.
                I ja stawiam na babciną miłość! To niepowtarzalne uczucie pielęgnuję w sobie,
                pomimo tego, że mojej ukochanj Babci nie ma już z nami!
                Pozdrawiam!
                • poetal_liryczny Re: Kobiety! 08.03.04, 23:30
                  damskie torebki, macie racje to jest temat. nie cierpie kiedy kobieta kaze mi
                  ja potrzymac, albo ciagle cos w niej szuka. zawartosc torebek damskich Boze, to
                  przeciez skarbnica, caly Sezam, albo i wiecej. bywalo, ze wypadaja z tamtad
                  rozne przedmioty nie koniecznie uzytkowe. najgorzej mnie denerwuje, ze kobieta
                  niby wszystko tam ma, a jak przychodzi co do czego to nie moze znalesc.
                  Tora, ja tez swietuje Dzien Kobiet, auto promocja jest mile widziana mimo
                  wszytko jakby nie to to pewnie bysmy Was nie zauwazali? ;-)
                  • Gość: Tora Re: Kobiety! IP: *.widzew.net / *.widzew.net 08.03.04, 23:37
                    O nie!
                    Jesteście tak bystre chłopaki, że i bez naszej pomocy wiecie w którą stronę
                    spoglądać, aby zobaczyć coś interesującego dla Was!!
            • mojito Zalzawiony dzien. 08.03.04, 23:28
              Witajcie Wszyscy,

              Pada. Temperatura spadla gwaltownie do 3 stopni. Z powodu wystawy kwiatowej
              ruch samochodowy w miescie sie zapchal. Nie ma miejsc do parkowania.
              Chcac zaparkowac objezdza sie miasto w kolko. Ludzie wsciekli. Na dzien dobry
              gotowi gardlo przegryzc. Cos mi to przypomina...

              Wszystkim Paniom, milym i niemilym, serdeczne z potrojnym :))) zyczenia.

              Fasolencjo,
              wroce jeszcze na moment do naszej wymiany opinii o subtelnosciach.
              Pisalem w lekkiej tonacji i wierze, ze nie odebralas tego protekcjonalnie.
              Wlasnie dlatego opuscilem motyle. Nad klasyfikacja pornografii nie
              specjalnie sie wczesniej zastanawialem. Ktos powiedzial, ze rozpoznamy
              pornografie gdy ja zobaczymy. Uwazam,ze to co dorosli ludzie robia
              w odosobnieniu to jest tylko wylacznie ich sprawa. O gustach, preferencjach
              i sposobach nie nalezy tez sie rozwodzic poniewaz to indywidualna sprawa.
              Mysle, ze pornografia mozna nazwac akty (nie kobiece) utrwalane w celach
              komercjalnych.
              Co do idealow kobiet to nie mam. Poniewaz zdarzylo mi sie zauroczyc
              wielokrotnie w roznych "modelach" kobiet. I wiem, ze jest to nieprzewidywalne.
              Dobrze jest aby kobieta sporo wiedziala na rozne tematy (seks wlaczajac).
              Jakie cechy glownie podobaja mi sie niechetnie zdradzam aby unikac ewentualnej
              manipulacji. Moj model to demokratyczny model - 50/50 we wszystkim.
              Co do loterii sadze, ze tu bedzie inaczej. Jezeli trafimy to bilet do NZ masz.
              Z reszta tak jak wczesniej wspomnialem. Trzymaj wiec kciuki.

              Mandarynko,
              masz moja empatie. W dalszym ciagu uwazam, ze w koncowym rezultacie
              bedzie o.k.

              Tora,
              chyba Tuwim napisal rzadko publikowany wiersz - "Oda do Dupy"?
              Czy mialas okazje czytac to kiedys?

              Iwona,
              uspokoil mnie stan Twojej kordelki.

              Ewo,
              czesc. Napisalas wystarczajaco. Jest pieknie i swieci slonce. Na reszte
              poczekamy cierpliwie.

              Gunther,
              graba.

              Musze wracac do pracy. Jeszcze bez zupy. Przygnebiajacy dzien.
              Sloneczne pozdrowionka dla Wszystkich,
              mojito.
              • Gość: Tora Re: Zalzawiony dzien. IP: *.widzew.net / *.widzew.net 08.03.04, 23:33
                Nie. Nie miałam.
              • mojito Damskie torebki - co za uroczy temat. 08.03.04, 23:55

                Witajcie ponownie,
                juz wychodzilem ale temat uroczy poruszyliscie i jeszcze troche posiedze.

                Pysiek,
                o dniu swieta kobiet mam mieszane uczucia. Wczoraj Asia strzelila
                ostrzegawczo aby nie wydziwiac z tym dniem wiec pominalem milczeniem
                lekko go tylko zaznaczajac. Ale poruszylas znowu...
                Staram sie kobiety we wszystkie dni traktowac najlepiej jak umie.
                Wybieranie jednego dnia i robienia hoopla troche bylo dla mnie sztuczne.
                Pamietam z Polski zmeczone, obladowane siatami kobiety niosace
                jeden smutny (wczesniej podpisany) czerwony gozdzik, ktory powinien
                zalatwic duzo :))). Teraz juz mi to przeszlo i traktuje jako jeszcze
                jeden dzien do zlozenia Wam zyczen tego co sobie zyczycie.

                Toreka damska, ah torebka. Pracuje z kolega nad opatentowaniem torebki
                ktora by miescila wszystkie niezbedne rzeczy i mozliwosc zlokalizowania
                ich w czasie ponizej minuty. I zeby pasowala do kazdego obuwia.
                Jezeli nam sie to uda bedziemy bogaci ponad nasze wyobrazenia i moze
                nawet Nobel sie trafi.

                Jak noga Bossa?

                Kazik,
                z terytorialnoscia to cos jest. Moj kolega w momencie gdy tego obecny
                obiekt zainteresowania zaczyna mu przestawiac naczynia (szklanki do piwa)
                w kuchni zaczyna rewaluowac znajomosc. To przestawianie niepokoi go bardzo.
                I nas czasami rowniez, prawda?

                Musze leciec, niestety, ciekawe jaka dzisiaj bedzie zupa?
                Na razie,

                mojito.
                • tangerin Re: Damskie torebki - co za uroczy temat. 09.03.04, 00:16
                  Przed snem postanowilam wrzucic jeszcze Forum praca i od razu poprawil mi sie
                  troche humor, chociaz dalej kiepsko i dalej mam depreche:/

                  Tak, damskie torebki, to dobry temat, szczegolnie dla osoby, ktora takowej nie
                  posiada. Bo ja nie posiadam takiego cuda. Wystarcza mi plecaczek, zreszta to,
                  co mi potrzebne, zmiesci sie w kieszeni: telefon, klucze do domu, miniaturowe
                  chusteczki higieniczne, nawet portfela nie mam, bo jak mam, to zawsze mi
                  ukradna:( Ach, mam tez taki fajny koszyczek, ale on raczej nadaje sie na
                  letnie klimaty. I tez jestem terytorialna, lubie miec kawaleczek przestrzeni
                  tylko dla siebie. A moze ja facetem powinnam być?

                  A na dzien kobiet moj brat kupil mi dwa wielkie ciacha (na poprawienie humoru
                  tez), tato zlozyl mi zyczonka telefoniczne i obiecal czekoladki, dostalam pare
                  zyczonek internetowych i tyle. Na miescie podobno wszyscy meczyli podwiedniete
                  tulipany, ale nie wiem, bo nie wychodzilam dzis z domu, bo mi sie nie chcialo
                  zupelnie.
                  Fasolka i Iwonka, dzieki serdeczne!
                  I dziekuje za empatie i slowa wsparcia, bo czuje sie od wczoraj, jak to moja
                  babcia mawiala "jak wyzygany grysik"

                  A do Petera zadzwonie jutro, stary kumpel, na pewno nie odmowi.
                • kotkanadachu Re: Damskie torebki - co za uroczy temat. 09.03.04, 00:27
                  Mojito

                  zrewiduj swoje poglady na damskie torebki, ktora kobieta by chciala zeby jedna
                  torebka pasowala do wszystkich pantofelkow????? toc caly urok polega na tym
                  zeby tych torebek miec spora ilosc (o pantofelkach juz nie wspomne te sa
                  poprostu niezbednie konieczne w duuuuuzzzyyyych ilosciach) :)

                  wiesz to ze czasem szukamy czegos duzej niz 1 minute w torebce nie jedna
                  uchronilo od niezrecznych sytuacji zyciowych, zawsze mozna szukac i szukac
                  czegos w tej torebce jezeli np nie mamy checi na jakies pytanie odpowiedziec
                  lub potrzebujemy chwilke czasu zeby pomyslec
                  nie wiem czy dzieki swojemu patentowi staniesz sie bogaty bo jakby od poczatku
                  masz bledne zalozenia dot. damskich torebek, no ale zycze powodzenia kto wie
                  moze przekabacisz pare pan na swoja modle :)

                  ktos wspomnial o tym ze go denerwuje trzymanie damskiej torebki, no coz mnie
                  tez widok faceta z damska torebeczka denerwuje, pamietam kiedys mialam takiego
                  absztyfikanta ktory koniecznie chcial nosic moja torebeczke idac ze mna,
                  skonczylo sie tym ze byl moim absztyfikantem bardzo krotko

                  wracajac do dnia kobiet,, nie widze w nim nic zlego, i wlasciwie troche smutno
                  ze wiekszosc polakow przestala ten dzien uznawac a przyjela np bez zadnych
                  zastrzezen bardzo skomercjalizowane Walentynki, pewnie tylko dlatego ze
                  przyszly z USA , jak tak dalej pojdzie to wieszcz sie w grobie przewroci bo sie
                  okaze ze polacy to gesi jednak

                  • mojito Re: Damskie torebki - co za uroczy temat. 09.03.04, 01:26
                    Droga Kotkonadachu,
                    dziekuje za konstruktywne sugestie. Ja nie mam pogladow na damskie
                    torebki innych niz te, ze czesci kobiet sa one niezbedne.
                    Nisze potrzeb plecaczkow Mandarynki tez chcemy opatentowac.
                    Moje spostrzezenia sa oparte na bacznym przygladaniu sie co kobiety
                    robia z i nosza w torebkach.
                    W oparciu o te spostrzezenia chcemy stworzyc komercyjny hit.
                    Taki hit, ktory by "akomodowal" wiekszosc torebkowych kobiet.
                    Sprawe zmiany ubarwienia torebek sprobujemy rozwiazac przez wejscie
                    w handlowe porozumienie z rodzina Kameleonow. Inspiracja tez byla dla
                    nas nowa dwudziestodolarowka ze zmieniajacymi sie kolorami w zaleznosci
                    od punktu patrzenia. Tutaj jednak poruszamy sie niezwykle ostroznie
                    poniewaz niewlasciwe eksperymenty z banknotami moga przerwac nasze
                    zaawansowane prace na pare ladnych lat. A tego absolutnie nie chcemy.
                    Dlatego przemila Kotkonadachu wszystkie Twoje sugestie co do damskich
                    torebek beda bardzo mile widziane. Innych Pan rowniez.
                    Uwagi kobiecego lobby plecaczkowego/koszykowego absolutnie tez z uwaga
                    przeczytamy. Bywa rowniez skrzyzowanie torebki z workiem i opinie Pan
                    noszacych swoje miezbednosci w ten sposob tez nam pomoga.

                    Pogoda jest dzisiaj ohydna i tylko sloneczny temat damskich torebek
                    i perspektywa patentu przebija sie przez ciemne, zachmurzone i placzace
                    niebo. Sama mysl o sukcesie handlowym i ewentualnej wdziecznosci kobiet
                    grzeje nas dzisiaj.

                    Na zakonczenie, maly chlopczyk przychodzi do domu ze szkoly i skarzy sie
                    mamie, ze koledzy w klasie smieja sie z jego dziewczecosci.
                    Mama zapewnia go, ze jest ok. I pyta co zrobil, gdy koledzy go przedrzezniali.
                    Jak to co, mowi chlopczyk - uderzylem ich torebka!.

                    W oczekiwaniu na ewentualne sugestie torebkowe pozostaje,
                    mojito.

                    P.S. Ciagle jeszcze bez zupy. Okienko opportunity zupianej bedzie
                    jeszcze otwarte przez 34 minuty.
                    m.
                    • yvona73pol i znow kieszenie... 09.03.04, 02:10
                      witam niebywale slonecznie ;)))))
                      Sydney dzis kapie sie w promieniach slonca od rana, co wyraznie podnioslo
                      poziom serotoniny, jak obserwuje - nie tylko moj; humans to jednak gatunek
                      cieplolubny; sadze ze Eskimosi to jakas nisza ewolucyjna ;))
                      i tak oto, Mojito drogi, zatoczywszy luk, dyskusja powrocila dotyczaca
                      kieszeni - a to za sprawa torebek: poniewaz - dobra torebka, aczkolwiek ciezka
                      do zdefinoiwania jesli chodzi o zewnetrze, jesli chodzi o wnetrze, niebywale
                      proste sie wszystko staje, a mianowicie - jak najwiecej kieszeni, kieszonek,
                      koniecznie kilka na suwak, kilka minikieszonek na dlugopis/szminke, i sukcess
                      gotowy;
                      co do kroju natomiast i koloru, no to lezymy na calej linii - o ile klan
                      Kameleonow zalatwi sprawe koloru, to z shape'em juz nie tak lekko, ale tu
                      licze, na inwencje filadelfijska ;)
                      i na forumowe sugestie...
                      plecaczki tez lubie, a zwlaszcza teraz, kiedy ciagle poza domem, no i trzeba
                      nosic ze soba wiele, za wiele...
                      Tange, dzieki za call do P.J., sadze, ze bedzie mna zachwycony ;))
                      Pysiek, Jack P. moze byc, zawsze moze sie okazac, ze wiaze go niewidzialna nic
                      z Peterem J.; co do checi uczestnictwa, planowalam raczej zostac stylistka
                      Slynnej Malpy, ewentualnie dekoratorem jej przytulnej jaskini; moge nawet
                      malowac drzewa, jesli bede za malo zielone (zielono mi....;)))
                      pragne radosnie poinformowac, ze koszmarna prezentacje mam juz za soba (hura!!);
                      teraz tylko egzamin we czfartek, no i dzis wyspac sie nareszcie, a w
                      najblizszych tygodniach pomeczyc troche imigracje (jak to mozliwe, ze wiza
                      konczy sie wczesniej niz szkola, na ten przyklad, sadze, ze powinnam domagac
                      sie zadoscuczynienia ;)) nie uwazacie?), pobatikowac, postrzelac fleszem,
                      podosloneczniac sie i takie tam przyjemne rzeczy;
                      popatrzcie, jak to slonko dobrze wplywa na czlowieka....
                      caluski wielokrotne,
                      Iwona
                    • gunther_0 Re: Damskie torebki - co za uroczy temat. 09.03.04, 02:10
                      Witajcie,

                      och jaki uroczy temat kaziu zaczales. Mojito Amigo w swoim projekcie musisz
                      uwzglednic jeszcze klase business women ;) z walizeczka zamiast torebki.
                      pamietam jakis komiedowy film gdzie kobieta sie rozplakala i zamiast chusteczki
                      z torebki wyciagnela damska podpaske :) no i dowcip: pedal zobaczyl w kosciele
                      procesje i krzyczy do ministranta: hej, Lala torebka ci sie pali!
                      dzis jestem w wysmienitym humorze, no niemalze siodme niebo kochani :))))))))))
                      pozdrawiam wszystkich w szampanskim humorze
                      • mojito Co to slonce (kochane) moze... 09.03.04, 02:56
                        Witajcie Iwona/Gunther,
                        czytam, czytam i dziwiac sie ciesze. Co to slonce z nami
                        wyprawia :))). I jego cholerny brak tez.
                        Liczac na Wasz dyskrecje zdradze Wam glowna atrakcje jeszcze
                        nieopatentowanej torebki damskiej.
                        Pamietacie bajkowa lulke-niewykurke, bulke-niedojadke i butelke-niewypijke?
                        Czas teraz dodac jeszcze jedna rzecz niewyczerpalna w damskiej torebce.
                        W jednej z licznych kieszonek wewnetrznych i zamknietych zamkiem
                        bedzie znajdowal sie damski portfel/portmonetka nie-wydajka.
                        Kobiety beda mogly godzinami/dniami/weekendami robic zakupy bez najmniejszego
                        uszczerbku dla portfela. Banknoty (plci obu) bede sie same reprodukowaly
                        w portfelu i jeszcze cieple a czasami ze sladem pepowiny gotowe beda
                        do kobiecego puszczenia w obieg.
                        Ale to jeszcze gleboko chroniony sekret. Przeprowadzamy proby z prototypem
                        i do czasu uzyskania patentu prosze o Wasza dyskrecje.
                        Wynalazek ten ma na celu usamodzielnienie ekonomiczne kobiet i lekkie
                        odciazenie mezczyzn. Po opatentowaniu bedzie to absolutnym hitem rynkowym.

                        Dzisiejsza zupa - chicken pastina. Mala. I makaron nitki z parmezanem,
                        czerwonym pieprzem i chyba z dotykiem czosnku. Na zimno. Zdarzylem tuz przed
                        zamknieciem. Tylko po to, zeby uslyszec od Pani zdziwione pytanie:
                        Co to dzisiaj, cos specjalnego? Przewaznie kupuje tam tylko zupe.

                        Wracajac do pracy nad prototypem damskiego portfela pozdrowionka,
                        mojito.
                        • kotkanadachu Re: Co to slonce (kochane) moze... 09.03.04, 03:11
                          Mojito

                          kurcze Ty to masz glowe, to ja poprosze taka jedna, konicznie z Kameleona i z
                          ta pormonetka niewydajka

                          swoja droga pamietam jak mi moj dziadek opowiadal o takim jednym co z diablem
                          zawarl uklad i zawsze mial 5 zl w kieszeni (tyle ze w tamtych czasach te 5 zl
                          bylo niezla sumka)

                          pozdrawiam i trzymam kciuki zebys jak najpredzej te torebki zaczal produkowac
                          • mojito Re: Co to slonce (kochane) moze... 09.03.04, 04:05
                            Droga Kotkonadachu,
                            prace nad prototypem trwaja 24/7. Pracujemy rownoczesnie nad zamiana
                            banknotow na jedna uniwersalna kobieca karte kredytowa (ukkk). Kolory karty
                            beda opcjonalne. Rozowy bedzie tez. Karty pozwola nam zmniejszyc rozmiar
                            torebki do atrakcyjnej wielkosci.
                            Jako gospodyni/gospodarz watku pierwszy opatentowany egzemplarz otrzymasz
                            gratis. Twoja corka bedzie mogla nabyc podobny egzemplarz w mocno ciachnietych
                            cenach promocyjnych. Szeroko reklamowana promocja ruszy jednoczesnie
                            w Australii i Europie z naciskiem za byly blok wschodni.

                            Pertraktacje z diablem rowniez prowadzimy. Na razie utknely na martwym
                            punkcie. Jego advocatus diaboli zgodzil sie na nasze warunki ale my
                            nie zgodzilismy sie na dozywotnie oddanie naszych dusz. Zgodzilismy sie tylko
                            oddac je czasowo. Myslimy o pieciu latach. Sadzimy, ze jakos bez duszy
                            przeskoczymy ten okres piecioletni. Z tym co dostaniemy od diabla powinnismy
                            byc ok. nawet chwilowo bez duszy.

                            Buzka olbrzymia,
                            mojito.
                            • Gość: Asia Re: Co to slonce (kochane) moze... IP: *.adsl.xtra.co.nz 09.03.04, 04:37
                              Mojito

                              sloneczko masz moja dozgonna wdziecznosc za taka wspanialomyslnosc, i duchowo
                              cie wspieram w Twoich zmaganiach, zaoferuj posrednikowi moze i kawalek mojej
                              duszyczki dla ukkk warto sie poswiecic, podejrzewam ze niejedna kobieta by to
                              zrobila, jezeli chodzi o kolor dla mnie nikoniczne rozowy, ale wybredna w tym
                              wzgledzie nie bede, aby mi pasowal pod kolor moich oczu, pantofelkow, ubrania i
                              lakieru na paznokciach, no i oczywiscie zeby sie z makijazem "nie gryzl" po za
                              tym to juz zostawie dobor Twojemu gustowi i wiem ze wybierzesz dla mnie
                              najlepszy z mozliwych :)

                              rane u nas dzisiaj znowu lato, piekna pogoda mam nadzieje ze jak bede tym
                              balonem w przestworzach surfowac tez bedzie tak pieknie :)

                              buziaczki
                              • mojito Re: Co to slonce (kochane) moze... 09.03.04, 04:49
                                Asienko,
                                co do koloru do nie ma sprawy. Kolor ukkk sobie sama wybierzesz.
                                Dzieki za wsparcie i propozycje czastki duszy.
                                Niestety, diabel uparl sie tylko na dusze meska.
                                Na propozycje czastki kobiecej delikatnej i wrazliwej duszy
                                zasmial sie tylko diabelsko i powiedzial, ze kobiecej duszy nie chce.
                                Powiedzial, ze kobieca to on chce... ale swist wiatru zagluszyl jego
                                slowa i nie uslyszalem co on chcial kobiecego.
                                Jako, ze kobieca dusza nie jest obiektem przetargu nie ponawialem
                                propozycji i pojecia nie mam co on moze chciec od kobiet.
                                Buzka przeogromna,
                                mojito.
                      • kotkanadachu Re: Damskie torebki - co za uroczy temat. 09.03.04, 03:04
                        ohhoooo Gunther

                        to brzmi bardzo interesujaco ten twoj wysmienity humor prawie ze siodme niebo,
                        powiedz nam cos wiecej bo mnie ciekawosc zezre jak to moja kolezanka mowi :)
                        nie badz taki podziel sie choc troszke tym co sie przyczynilo do Twojego
                        dobrego humoru, (czyzby ???:)
                        • Gość: Gunther_0 Meskie teczki - co za uroczy temat. IP: 203.185.240.* 09.03.04, 05:15
                          Witajcie uuuuuuuupalnie, kurde dawno tak nie dalo, uff:)))

                          Mojito, Ty jak zwykle trzymasz reke na pulsie kobiecych potrzeb, chociaz ja
                          osobiscie wolalbym jakbys te rece trzymal przy sobie;) no tego, udany jestes;)
                          ta torebka robi furore nawet jeszcze w produkcji.
                          Asienko, skarbie, niezupelnie co myslisz , niestety,ale cos drgnelo;)))
                          mnie tylko ciekawi jak to jest, Saba wyslala nam Plusik;))) i sie nie odzywa,
                          czy to tez odbiera mowe? kobiety doswiadczone w byciu w ciazy prosze sie
                          wypowiedziec, Ty Pysiek tez mozesz sie wypowiedziec;)))chyba dowiadczenia
                          mialas podobne?
                          w lunch strzelilem sobie a co, dla ochlody i tak dla utrzymania nastroju
                          zdrowko wszystkim
                          • Gość: Asia Re: Meskie teczki - co za uroczy temat. IP: *.adsl.xtra.co.nz 09.03.04, 05:28
                            tez sobie strzelilam tyle ze teraz, a co tak dla animuszu
                            Gunther ty nie badz taki komu powiesz jak nie mnie, spodziewam sie jakiegos
                            sprawozdania czym cie mozna w taki wysmienity humor wprowadzic ,, wiesz
                            gdzie :)
                            • mojito Co Wy z tymi meskimi teczkami? Czemu to sluzy? 09.03.04, 06:16

                              Hola Amigo,
                              faktycznie zdarza mi sie periodycznie miec klopoty z rekami.
                              Wlasciwie jedna, niesforna prawa. Lewa jest poprawna w wiekszosci
                              ale prawa czasami nie. Bylem nawet z nia u lekarza.
                              Zbadal, obejrzal, powiedzial, ze on tez ma podobnie.
                              Z tym, ze on jest leworeczny i ma klopoty z lewa.
                              I zna innych pacjentow ktorzy rowniez maja klopoty przejsciowe
                              z rekami. Lewym i prawymi. Niektorzy maja z obiema (casus ambidextrous).
                              Dotychczas nauka nie zna na to lekarstwa. Sa teorie, ze ta przypadlosc
                              moze przejsc z wiekiem. Z jakim wiekiem, teoria nie mowi.
                              Czy Ty tez masz czasami cos takiego Amigo?
                              Ja cholera dzisiaj nie pilem, moze jutro...
                              Piatka/graba Amigo,
                              mojito.
                              • gunther_0 Re: Co Wy z tymi meskimi teczkami? Czemu to sluzy 09.03.04, 06:24
                                Witaj Amigo,

                                no tego, tak, mam problem chyba ten sam;))) a teczka, jak to do czego teczka
                                sluzy? to Ty nie uzywasz? wiem wiem ze uzywasz, ale nie teczke, w porzasiu:)))
                                zdrowko napisze napisze
                                • mojito Nieuleczalna wydolnosc reki (prawej). 09.03.04, 06:45
                                  Witaj Amigo,
                                  odetchnalem z ulga. Widocznie ten reczny problem dotyka wiekszosci
                                  mezczyzn na roznych kontynentach. Ciekawe czy Eskimosi tez to maja.
                                  Im jeszcze bardziej zimno w dlonie. Ciekawe jak oni je grzeja, tfu, lecza.
                                  Teczke mam i owszem ale nie widze w niej nic erotycznego.
                                  I ona kojarzy mi sie z pewnymi obowiazkami i papierami.
                                  Torebka damska tak mi sie nie kojarzy. Kojarzy mi sie inaczej. Ciekawiej.
                                  I zawartosc ma ciekawsza...

                                  Bede szedl lulu. A swoja droga ciekawe jak sobie Morf radzi w Sydney?
                                  Nic o nim nie slychac. O kordelce slychac a o nim nie.

                                  Milego dnia zycze i dobranoc,
                                  mojito.
          • trinidas Re: sucha kordelka i king-kong 09.03.04, 08:18
            yvona73pol napisała:



            > ps. a King-Kong to dlatego, ze chce popracowac przy tak odjechanym filmie,
            ale
            > na razie nie wiem, jak to ugryzc, czy ktos z was zna Petera Jacksona??
            > ;-)))

            Pozdrawiam
            Najlepiej jak skontaktujesz sie, z New Zeland (Welington)ich centrala filmowa.
            Znajdziesz tzw.linki w www.google...
            maja telefonfy. Z tego co slyszalem Peter Jackson zamierza w najblizszych
            kilku ,miesiacach zaczac cala filmowa produkcje.Podobno ogromna sprawa.

            do nastepnego klikniecia
            • yvona73pol Re: sucha kordelka i king-kong 09.03.04, 11:07
              dzieki Trinidas (& Tobagos??); na pewno zajrze na wszelkie mozliwe strony, z
              efektem zapewne roznym, bede powiadamiac na biezaco...
              jak tylko napisze egzamin :(, ale mi sie nie chce.....
              widze, ze koncept torebki rozwija skrzydla, a portfel-niewydajka -
              znakomity!!!! i zapisuje sie na UKKK, jakby mozna prosic kolor jagodowy z lekka
              pomaranczowa smuga (a jak!);
              Eskimosi maja zmyslne "nareczniki" zwane rekawicami, ale niech was to nie
              zmyli, z rekawicami, jakie znamy, niewiele maja wspolnego; trzymaja skubancy w
              tajemnicy z obawy przed Ob. Patentem ;)))
              upal nadal szaleje, ale podobno jutro ma szalec niestety gdzie indziej;
              zobaczymy....
              Morfowi nie podoba sie moje uzaleznienie forumowe, za pozno niby chodze spac
              (czasami nie mozna uruchomic internetu, podejrzewam w tym jego reke, nie wiem
              tylko, czy lewa, czy prawa, whatever), wiec czasami nie ma go przez pare dni,
              ale w koncu zawsze przychodzi i ma taki glupkowaty usmieszek na gebie;
              rozbrajajacy, musze przyznac...
              Pysiek, chcialam zawsze zapytac - jak wyglada Boss? bo jak czytam, to sobie
              wyobrazam takiego wypisz-wymaluj jak z serialu "Gliniarz i prokurator"
              pamietasz??
              pozdrowionka upalne (jeszcze)
              Iwona
              • kazachstan Re: sucha kordelka i king-kong 09.03.04, 11:36
                Dobry wieczor,

                no wlasnie Iwona dobrze napisala, ja wprawdzie psa widzialem, ale czemu nie
                opublikowac zdjecia tak znanego psa. nie wiem jaki jest ten link do albumu
                Asia, prosze mi napisac uwaznie to ja tez zalacze moj ogrod do kolekcji, z
                altanka. ale nie wiem jaki to serial Gliniarz i Prokurator czy byla to wersja
                angielska, czy to polski film?
                wieczor dzis bardzo przyjemny, az milo usiasc na zewnatrz, jasmin pachnie,
                magiczny wieczor, naprawde. Gunther cos widze ze dla ciebie cos tez magiczny
                dzien dzisiaj pochwal sie bracie, zadzwon. dopiero byly Swieta a juz polowa
                marca, zachodze w glowe jak to szybko leci.
                pozdrawiam wszystkich
                Kazik
      • tangerin groch z kapusta 09.03.04, 23:26
        A u nas znowu snieg i chlapa. I wiosny ani widu, ani slychu. Ale wiosne mam w
        serduszku, he,he, zaczynam skladac i sklejac te moje potluczone rozowe
        okularki, znalazlam je tuz za rogiem w oplakanym stanie i mam nadzieje, ze po
        reperacji beda jeszcze ladniejsze i rozowsze...

        Ano, przezylam pierwszy dywanik, obylo sie bez rekoczynow, drugi termin w maju
        lub czerwcu, ale zanim to nastapi,o ile nastapi, czekaja mnie jeszcze dlugie
        godziny negocjacji, (o nauce nie wspomne, to sie rozumie samo przez sie, a
        bedzie jejduzo, oj bedzie), efekt jest trudny do przewidzenia, bo to jak
        stapanie po cienkim lodzie, ale mam nadzieje, ze moja detrminacja i upor
        sprawia, ze wszystko bedzie ok i potem juz tylko jakies male egzaminki i
        egzamin koncowy w czerwcu/lipcu i bede wolna. Jesli sie nie uda, to i tak bede
        wolna, bo rzuce wszystko w cholere, i tyle. Wiem, ze do tego czerwca wiele razy
        bede bezsilnie plakac w poduszke, ze bede musiala z usmiechem nastawiac drugi
        policzek, ale to przeciez tylko 4 miesiace. I KONIEC. Juz sie nie moge doczekac.

        I tak sobie mysle, ze nigdzie na swiecie takie cyrki nie bylyby mozliwe, to
        chyba tylko u nas tak sie dzieje, przeciez gdziekolwiek bym byla, moglabym
        oskarzyc pana profesorka o mobbing i tyle. Nie mowie juz o tekstach innych
        nauczycieli akademickich typu: ty dziewczyno lepiej siedz w domu i dzieci baw,
        a nie tu mi dupe trujesz lub ty sie nawet do garow nie nadajesz, wyzywanie od
        idiotek, kretynek, umawianie sie i nie przychodzenie, nawet zadanie flaszki za
        wyznaczenie terminu egz itd, bo to jest "normalne", kazdy o tym wie i godzi
        sie na to, ale zapewniam, ze duzo gorsze sa perfidne metody umyslu chorego i
        przy tym szalenie inteligentnego. Chyba napisze scenariusz, to bylby niezly
        thriler! Zatrudnie Petera J, Iwonka bedzie robic dekoracje, zreszta kazdy z Was
        dostanie jakas fuche i milony dolarow.:")))))))

        No, wlasnie, Asia, gdzie ten link, tez bym chciala sobie poogladac Twoja
        chalupke, ogrod Kazika i te jego slynne clematisy i altanke, zobaczyc mordke
        usmiechnieta Bossa. (Pysiek, a moze Boss powinien miec indywidualna web site,
        pokazujaca fotki z jego licznych podrozy, co?)

        A tak wracajac do waszych dyskusji o pornografii, to ostatnio dostawalam kilka
        razy dziennie spamy o bardzo interesujacej tresci, a mianowicie dotyczace tzw
        penis enlargement roznymi metodami i podobno skutecznymi na 99,99%. Mi to nie
        potrzebne, bo plci zenskiej jestem, wiec jak juz cos, to moze silikon bardziej
        bylby na miejscu w moim przypadku, ale gdyby jakis pan byl zaineresowany, to
        przesle info bezwlocznie.:)))))

        I Mojito, mimo ze portfeli nie nosze, to na ten Twoj chetnie sie pisze, nawet
        lancuchem sie do niego przykuje. Ty jestes geniuszem!!!!!!!!!!!

        pozdrawiam Was wszystkich goraco, kaloryferowo, bo to jedyne zrodlo ciepla w
        tym momencie.

        ps. Hmm, te roznice w wielkosci rak, to chyba nie to co mysle, co ;))))
        • Gość: yvona Re: groch z kapusta& p.enlargement IP: *.kentinstitute.nsw.edu.au / *.nexnet.net.au 10.03.04, 01:30
          no widzisz, Tange, bedzie dobrze...
          a w miedzyczasie moze znajdziesz sposob na psychola;
          scenaruisz popieram, chetnie poscenografuje, a i inni tez pryloza ochocza reke
          (lewa i prawa ;)))
          a ten enlargement to tez raz dostalam, ale cos mi sie zdaje ze to tez metoda
          silikonowa, aczkolwiek temat jakos nie wzbudza mojego zainteresowania....
          jakos wszelka ingerencja chirurgiczna w moja cielesnosc napawa mnie obawa,
          zreszta chyba nie tylko mnie, choc siegnelam wyzyn i mam nawet dentystofobie i
          to krancowe stadium (uzasadnione), ale na szczescie ostatnio cos cicho w
          temacie...
          mialo padac, ale na razie nawet przyjemnie, cieplo, i przerozne sprawy na
          glowie;
          Kazik, Gliniarz i prokurator na pewno znasz, to serial rodem z USA, prokurator
          baaardzo gruby i sympatyczny, gliniarz "przystojny", pies nie w ciemie bity,
          jak to sie w polskim zascianku mawia, laciaty, buldog zdaje sie angielski, ale
          glowy nie dam...
          pozdrowionka,
          Iwona
        • mojito Wkrotce szroda. Nasza szroda. 10.03.04, 01:48
          Witajcie Amigos,

          skonczyl sie ten pi.przony poniedzialek. Od razu roznica.
          Siedze w lepszym nastroju we ftorku. Chlodno i dzdzyscie
          ale juz nie poniedzialkowo. Ftorkowo :))).

          Asienko,
          sadze, ze zatrzymamy sie wszyscy w hotelu Millennium. Nie ma sensu
          szalec z hotelem George. Na dobra kolacje mozemy wszyscy pojsc do
          Piko Piko lub Pescatore. Co Ty na to?

          Iwona,
          rozgladaj sie za jakims malym studio filmowym. Albo udzialami w duzym.
          Studia filmowe , niestety, sa drozsze od farm.

          Pysiek,
          przychyl sie naszej prosby i umiesc zdjecie Bossa na watku.
          Niech wszyscy wiedza, ze to fotogeniczny pies. Moze to zdjecie w szortach
          cargo ze szklaneczka chianti w lapie na tarasie i patrzacego z zamysleniem
          w kierunku Rio. BossaTaNova nie pisze? Bitch!

          Mandarynko,
          przykre, ze masz takie perypetie z egzaminujacym. Na podstawie corocznych
          obserwacji, rozmow i opinii podobnych do Twoich uwazam, ze duza czesc
          meskiej kadry naukowej w Polsce to zalosne i zakompleksione dupki, ktorych
          jedyna szansa zwrocenie na siebie kobiecej uwagi to bycie upierdliwymi
          i starajacymi sie strach wywolac gburami.
          Gdyby mieli troche wyobrazni to mieliby szanse na normalna znajomosc
          postudyjna. A tak natychmiast po zdaniu egzaminow dziewczyny daja im
          kopa w tylek. Pies go tracal. Wierze, ze mimo wszystko uporasz sie z tym.

          Reklamy penis enlargement to od dluzszego czasu najbardziej popularne
          pop-ups na monitorach w Stanach. Pojawiaja sie srednio okolo kilkunastu
          razy dziennie. Wazny jest sposob ich interpretacji ( o tym wspomniala Pysiek).
          Niektorzy mezczyzni odbieraja to nieuzasadnienie personalnie
          a inni (ja w ich liczbie) uwazaja, ze warto jest miec ewentualna opcje.
          Silikonow w Stanach od pewnego czasu sie nie robi. Panie sadzily sadownie
          skutecznie produkujaca silikonowe woreczki firme do bankructwa.
          Teraz najwiekszym przemyslowym centrum silikonowego upiekszenia jest Rio.
          Nie bede sie wypowiadal niepytany na temat syntetycznosci.

          Nasze szrodowe numereczki generowane komputerowo:
          07 18 22 28 33 Powerball 39,
          04 21 29 39 49 Powerball 38,
          09 13 20 23 25 Powerball 36,
          16 18 40 46 47 Powerball 28.

          Do wygrania 79 milionow dolarow. Trzymajmy wiec kciuki.
          Tizedik ewentualnie podciagnie pozniej link. Good luck to us.

          Dzisiaj duza beef chili z duzym kawalkiem kukurydzianego chleba.
          Lyzka sama stala wbita miedzy fasole i kawalki wolowiny.
          Jednodaniowy obiad. Zycie jest piekne. Szroda przed nami :))).

          Pozdrowionka dla Wszystkich,
          mojito.

          • Gość: Asia Re: Wkrotce szroda. Nasza szroda. IP: *.adsl.xtra.co.nz 10.03.04, 04:05
            Mojito

            jak wygramy te 79 melonow to mozemy gdzie tylko nasze dusze zapragna nie mowiac
            juz o cialkach
            zamiast Millenium moze Redges, ladniej polozony, nad sama rzeka (no rzeczka
            powiedzmy jak juz jakos ten strumyk nazwac musimy) po drogiej stronie ulicy
            tutejsi gondolierzy ktorzy zabiora nasza paczeke na dluzsza przejazdzke i
            poopowiadaja troche o calej 200 letniej historii i 20 letnich zabytkach :)
            w Piko Piko mozemy zaczac, gdzie skonczymy to sie okaze, zaraz obok hotelu jest
            fajna japonska restauracja Sala Sala (jezeli dobrze pamietam) podaja naprawde
            pyszne jedzonko a i niezla sake , zreszta Chch w porownaniu do takiej Philadefi
            to jak coala do grizzli wiec oblecimy wszystkie knajpy, mozna niezle zjesc w
            Camelocie przy Cathedral Square, lub np w Volare, 5 min samochodem od
            srodmiescia ale jedzenie yum yum jak sie ktos zmeczy to fajny ogrodek z tylu

            z innej beczki

            wlasnie szykuje dokumenty dla debt collectors firma nazywa sie "climax ltd" a
            credit reference mieli od Bargain Boys,, osobiscie uwazam ze jak te referencje
            im Bargain Boys dali to firma powinna sie nazywac LTD Climax ,, only fair lol

            pozdrawiam wszystkich cieplutko i w rozowym nastroju
            • mojito Re: Wkrotce szroda. Nasza szroda. 10.03.04, 04:24
              Kurde Asiu,
              ale masz numerek. Diabelski. Zazdroszcze.
              Z tym hotelem to zastosujemy sie do Twojej sugestii.
              Czy nas pomiesci? O Sala Sala czytalem ale nie bylem
              pewien czy wszyscy lubia japonska kuchnie.
              Czy ci gondolierzy tez serenadowac nas beda?
              Poczytalem dzisiaj troche i poogladalem przewodniki
              o Christchurch bo lubie znac miejsce dzielenia szmalu.
              Wiem jak daleko jest od lotniska i pare jeszcze atrakcji.

              Martwi mnie tylko zakaz picia i noszenia otwartych butelek
              w czwartek, piatek i sobote od 19 do 7. Bedziemy musieli pic pod
              dachem. Nie lubie przymusow. Kto zreszta lubi?

              Ten Climax to cienki. Bardzo ograniczony, tfu, Ltd.
              Niektorzy mowia, ze lepiej w ogole nie miec climaxa
              niz miec byle jaki. Moze to i dobrze, ze zbankrutowal.

              Do poruszania sie po miescie bedzie potrzebny nam autobus lub dwa.
              Ogrodek z tylu tez. Najlepiej z hamakiem aby sie sadelko zawiazalo.

              Buzienka przeogromna,
              mojito.
              • gunther_0 Re: Wkrotce szroda. Nasza szroda. 10.03.04, 04:58
                Witajcie, no to sie wetne;)))

                Asienko ja tam zdaje sie na Twoja znajomosc lokali, pic zgadzam sie pod Twoim
                przywodctwem wszedzie, niech bedzie Chch, nad rzeka, czy pod mostem, bedzie w
                porzasiu, nie. jak juz wygramy to wpadniecie potem do nas do Sydney, my z
                Kazkiem i moze niektore Damy dolacza, pokazemy Wam co mamy do pokazania tutaj.
                no nie wiem czy bysmy nie zaskoczyli Philadelphii;))) Asienko, jak plany
                latania balonem? ktora to rocznica slubu, piata? Skarbie, ale czy czasem nie
                robisz tego pod swoj temperament? moze Twoj partner bardziej przyziemny, bez
                urazy? musialabys wiecej napisac jaki on czlowiek, to bym Ci powiedzial czy
                pomysl dobry.
                Tangerine, to co piszesz to w mojej glowie sie nie miesci, ale moze mam za mala?
                optymistycznie jednak patrzysz na sytuacje, 4 miesiace i sprawa albo w jedna
                albo w druga, napewno w jedna:)))ja bym ci wystawil najlepszy dyplom za
                cierpliwosc do tych pseudonaukowcow. to juz dzis sie wyjasni jak dobrze
                pojdzie, zawsze twierdzilem, ze my tu jestesmy do przodu, u nas juz sroda:)))
                no i tak lunch zlecial, chyba wezem jakas neospazmine na uspokojenie, cos mnie
                ostatnio ponosi. Asiu Ty to wiesz najlepiej, co jest dobre na uspokejenie;)))
                zdrowko wszystkim
                • Gość: Asia Re: Wkrotce szroda. Nasza szroda. IP: *.adsl.xtra.co.nz 10.03.04, 05:28
                  Gunther mam malo czasu wiec jednym slowem

                  SEX
          • yvona73pol beef chili... 10.03.04, 05:40
            ...mniam..... i jeszcze kukurydziany chlebek.... ty to masz dobrze Mojito;
            zgodnie z sugestia rozejrze sie za studiem/udzialami :))))
            sadze, ze beda w nim produkowane same oscarowe kawalki ;) i nie tylko,
            awangarda mile widziana;
            co do silikonu, to mamy z przyjaciolmi pewne doswiadczenia - otoz jest to
            wielce "poslizgowy" material, jesli go rozdrobnic, przekonala sie o tym
            pewna "wychowawczyni" internacka, ale wiecej nie probowalysmy; przeszlysmy do
            dalszych experymentow ;))
            inne zastosowanie dosc kontrowersyjne, ale pani Deneuve wybrnela z tej kwestii
            znakomicie i postawila na zlote nici, ponoc mniej inwazyjne; zlote nici w
            twarzy, nie sadze wiec by byly dobrym materialem na jakiekolwiek enlargment ;)
            to w Chch jest lotnisko? no prosze.... a sadzilam, ze to taka sobie miescinka,
            na zdjeciach nie wyglada na "wlascicielke" lotniska... no, ale pozory myla;
            szroda mija calkiem przyjemnie, okazalo sie ze powinnam pozalatwiac pare
            urzedowych spraw wczesniej, ale jakos mi to nie zmienilo humoru, po zajeciach
            mala promenadka, teraz male pisanko, a pozniej troche zarobkowania, no i
            wieczorem wielki relax, odliczanie godzin/minut/sekund, trzymanie kciukow, i
            inne pozyteczne rzeczy...
            a tymczasem, pozdrowionka, no i do czfartku, hej, ho, hej, ho....
            Iwona
            • kazachstan Re: beef chili... 10.03.04, 07:42
              Dzien dobry

              ja juz zacieram rece, czekam cierpliwie i smieje sie co to bedzie, naprawde jak
              my strzelimy ta glowna wygrane to bym sie nie zdziwil. takie tu dziwne rzeczy
              sie dzieja na tym Asi forum ze zachodze w glowe.
              no i poprosze po raz drugi o ten link, tylko prosze dokladnie podac zebym
              czegos nie pokrecil. dziekuje bardzo
              Kazik
              • Gość: Asia Re: beef chili... IP: *.akl.callplus.net.nz 10.03.04, 09:40
                Mojito

                hotel pomiesci nas i osoby towarzyszace no problem, z gondolierami rozmawialam
                dzisiaj powiedzieli ze beda nam serenadowac ile dusza zapragnie jak im sie damy
                czegos napic, martwic sie nie musimy ze nas przekapia po wiekszej ilosci
                drinkow bo woda do kolan, i dobra na lekkie otrzezwienie bo mokra

                tym zakazem sie nie martw bo jak wygramy te 79 to trunki beda nosic za nami,
                jak w butelkach nie mozna to sobie zazyczymy w kieliszkach na srebrnej tacy a
                co

                z lotniska do srodmiescia rzut beretem,, 10-15 min no moze 25 w godz szczytu

                dwa wesole autobusy zamowione. nie wiem czy wiesz ze w chch mozna sobie
                zafundowac trip takim wesolym autobusem, wozi pasazerow od knajpy do knajpy, na
                pokladzie tez knajpa, pod koniec imprezy wszystkich zbiera i odstawia w
                umowione wczesniej miejsca bo co poniktorzy nie sa w stanie zartykulowac gdzie
                maja byc odstawieni wiec lepiej to zaklepac przy wsiadaniu

                o ogrodek/ogrodki sie nie martw, hamak tez jest :)


                Ivonka jakie lotnisko? chyba zartujesz na takim zadupiu lotnisko? my sobie
                tylko makietke strzelilismy i udajemy ze miedzynarodowe jestesmy, w koncu jakos
                swoje poczucie wartosci musimy podnosic w oczach swiata

                Kazik, poprosze Mojito coby ci ten link podal bo ja z linkami jestem na bakier,
                ale tak naprawde to tam niema nic do ogladania, brakuje mi czasu zeby zamiescic
                pare zdjec z okolic, narazie tylko moj namiot

                pozdrawiam serdecznie wszystkich
      • Gość: Saba Witam i o zdrowie pytam IP: 213.144.232.* 10.03.04, 10:25
        Czesc Wszystkim!

        Znowu wpadam tylko na chwile, pozdrawiam wszystkich i zaluje, ze nie mam czasu
        zeby dluzej z wami poplotkowac. W pracy sie dzieje, a prywatnie to sami
        wiecie :-) Podobno mojej fasolce zaczynaja juz sie formowac raczki i nozki i
        zaczyna bic serduszko, strasznie jestem ciekawa jak wyglada, ale pierwsze USG
        dopiero za miesiac.. Chcialabym juz wszystkim dookola powiedziec, szczegolnie w
        pracy, zeby mnie wlaczyli na "wersje uprzywilejowana", bo zaczynam nie
        wyrabiac, ale musze jeszcze poczekac.

        Mojito, w tym roku nici z Rio :-(
        Pysiek, kiedy bedziesz w NL?
        Asiu, opublikowalas album?
        Gunter, jak tam twoje bicepsy?

        Pozdrawiam wszystkich
        Saba
        • fasolencja Re: Witam i o zdrowie pytam 10.03.04, 16:11
          ..Wszystkich
          Mojito
          ta pierwsza definicja,porownanie bardziej mi sie podobala.
          No jasne ze trzymam kciuki! i na wyjzad do NZ pisze sie!!!

          o ktorej jutro losowanie?

          pozdrawiam
          fasolka
          • mojito Re: Witam i o zdrowie pytam 10.03.04, 16:40
            Zdrowenko absolutne Wszystkim,

            Saba,
            rozwijaj sie zdrowo. Rio poczeka.
            Sama mysl o nim zaowocowala :))).

            Fasolencjo,
            zostanmy wiec przy pierwszej definicji.
            Jutro o 5 rano Twojego czasu (moja 23:00 dzisiaj).
            Spij wiec z walizka lekko spakowana.

            Iza,
            puk, puk, wszystko ok?
            :))))).

            Dzionka milego zycze,
            mojito.
            • tangerin Re: Witam i o zdrowie pytam 10.03.04, 18:42
              Ja nie pytam, ja mam nadzieje, ze wszyscy zdrowi;) i zadowoleni.

              Saba, trzymam kciuki za Ciebie i Malenstwo, to Rio swoja droga troche
              niebezpieczne, zeby na sama mysl, jestem pod wrazeniem:) Odtad dla wlasnego
              bezpieczenstwa bede unikac myslenia o tym miejscu cudownym, dopoki wlasciwy
              czas nie nadejdzie...

              Rany, ja dzis od rana niemalze przy komputerku, ale cala zaplanowana na dzis
              praca zrobiona, przy okazji sprzatam intensywnie mieszkanko, bo troche
              zapuscilam je ostatnio przez te uniwerkowe perypetie, pralka cicho mruczy...
              Taki spokojny dzionek.
              Za to jutro bede latac jak kot z pecherzem po calym miescie, oj bedzie sie
              dzialo, oj bedzie...

              Tora, gdzie relacja z wizyty na lodowisku? Czekam niecierpliwie.

              Mojito, Asia pisala, ze Ty to specjalista od linkow jestes, wiec przylaczam sie
              do prosby Kazika i czekam.

              Ywona, jak egzamin?

              Ide na spacer, co bede w domu siedziec, jak wroce, to zajme sie pakowaniem
              walizek.
              Papatki per tutti.
              • mojito Wirtualna podroz do Christchurch - per favore. 10.03.04, 19:20

                Mandarynko,
                eee tam. Od linkow to ja specjalista nie jestem. Tizedik jest. I inni.
                Ja raczej od zup (jedzenia). Chociaz trafic gdzie chce potrafie.

                Aby dotrzec na razie wirtualnie do Asi (z jej zgoda) nalezy kliknac
                na forum Polonia (Spoleczenstwo).
                Tam na watku "Polonia z Nowej Zelandii" na stronie drugiej (101-200)
                z data 27.02.04 i czasem 12:19 jest wpis Asi.
                Nalezy kliknac na podany tam link. Aby dotrzec jednak do Asi nalezy wpisac do
                szukaj: Album Asi (w tytulach) inaczej sie nie da.
                Milego podrozowania.
                Cholera, pranko tez bede musial zrobic.
                Pakujcie sie lekko.

                Volare, oh oh, cantare, oh oh oh oh....

                Ciao,
                mojito.
                • tizedik Re: Wirtualna podroz do Christchurch - per favore 10.03.04, 19:47
                  Saluto,

                  facet, ty to umiesz podejsc czlowieka...;-)
                  Poczulam sie wrecz zobowiazana do wklejenia linkow :-)

                  Ten do zdjec
                  foto.onet.pl/albumy/album.html?id=17225&q=Album%20Asi&k=2
                  No i oczywiscie ten nasz dyzurny
                  www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
                  Numery nas interesujace pojawia sie o czasie wlasciwym, juz wskazanym przez
                  Mojito.
                  No to bawcie sie dziewczyny :-) Chlopaki tez :-)

                  Ciao
                  • mojito Re: Wirtualna podroz do Christchurch - per favore 10.03.04, 19:53
                    :)))))))))))).
                    Trudno sie dobrze bawic bez dziewczat.
                    Nie jest to niemozliwe ale jest trudne
                    i nie takie rozrywkowe. :))))))))))))))).
                    • Gość: Asia Re: Wirtualna podroz do Christchurch - per favore IP: *.adsl.xtra.co.nz 10.03.04, 20:50
                      Asienko, jak plany
                      latania balonem? ktora to rocznica slubu, piata? Skarbie, ale czy czasem nie
                      robisz tego pod swoj temperament? moze Twoj partner bardziej przyziemny, bez
                      urazy? musialabys wiecej napisac jaki on czlowiek, to bym Ci powiedzial czy
                      pomysl dobry.


                      Gunther tereaz to mi dales do myslenia, moze on i jest bardziej przyziemny toc
                      ja wlasnie chce mu nieba przychylic, myslalam ze to dobry pomysl ale teraz to
                      sama nie wiem, bardzo prosze o wiecej opinii na ten temat bo mam juz malutko
                      czasu zeby o czyms innym pomyslec,
                      myslalam ze wycieczka balonem bedzie fajna niespodzianka o cos o czym sie
                      bedzie pamietac .. no ale moze faktycznie robie to pod moj temperament

                      ok nigdy mnie do tej pory nie zawiedliscie wiec czekam na Wasze opinie i
                      ewentualne pomysly

                      Saba niczym sie nie przejmuj skarbeczkowa, w pracy niech sie dzieje co chce i
                      tak Ty (Wy) jestescie najwazniejsi, wszystko bedzie perfect :)))

                      pozdrawiam serdecznie
                      • Gość: Pysiek13 dzisiaj THUMBSday !!!! ale bywaja tez TEARSday ... IP: *.a.007.syd.iprimus.net.au 10.03.04, 22:37
                        Witajcie porannie :))))

                        ale tu milo, wszyscy jakos pod-ekscytowani, normalna goraczak ... zlota.

                        Mojito, Twoj pomysl z torebka rzeczywiscie bardzo dobry, poprosze tylko zeby
                        byla niewidzialna, lubie tez miec rece wolne i zeby byla specjalna przegrodka
                        na czekolade, mozliwie chlodzona, i oddzielna na zagryzajki Boss. z credit card
                        to nie, dziekuje postoje ;)))) jakos wszystko lepiej smakuje jak ciezko lub
                        mniej ciezko zdobyte, ale zdobyte. nigdy nie zapomne wyrazu twarzy mojej
                        polskiej cioci, kiedy w 80 roku 'zdobyla' papier toaletowy! ale od tego czasu
                        to juz swiat evolve, to juz historia, teraz papier wszedzie w Polsce w kwiatki,
                        kropki, moze byc tez z twoim imieniem. nie mowie, ze nie lubie MIEC, miec jest
                        dobrze, ale to juz lepiej poczekam na te 79, chociaz zawsze myslalam, ze to 69
                        ta magiczna figura ;))))

                        Boss po ugryzieniu od pajaka, ma dziure na lapie, rana goi ale zostawila
                        okropna blizne. wiem, wiem Mojito ;) mezczyzna z blizna ... niektorzy bez
                        blizny daja sie lubic ;)))) ale jego blizna jest bardzo nieladna. no i ja tez
                        mam dziure, czarna w tej chwili, na mozgu. w ciagu ostatnich kilku dni musialam
                        przeczytac okropne ilosci informacji i co gorsze wysnuc wnioski. z wysnuwaniem
                        to juz gorzej. madry czlowiek JJ z Zielonej Ireland powiedzial, ze ideal reader
                        is suffering from ideal insomnia. tak, ze ostatnie pare nocy ... znowu pranko
                        mozgu. co tam, wlaczylam pralke mozgu na ekonomiczny, przyspieszony program i
                        niech sie kreci, w miedzyczasie pogryzam czekolade gorzka, potem tylko
                        wirowanie, no moze suszenie sobie darujemy i wnioski same wysnuwaja :)))) tak,
                        pranko mozgu nie jest przyjemnym zajeciem, ale jak za to placa ;)))) wlasnie
                        przyszlo mi na mysl, ze zwykle mialam problem z rubryka zawod we wszystkich
                        formularzach, teraz spokojnie moge wpisac: pracownik pralni, albo po prostu -
                        praczka!

                        Saba, bardzo cieple gratulacje, jak dobrze pojdzie bede w NL w lato :))))
                        wpadne!
                        Tangerin, jak dobrze ze te rozowe okulary od-nalazlas ;)))) jakby co, to wal
                        smialo mam kilka spare one, w tym zakresie mozesz mnie liczyc ;))))
                        Gunther, Ty jeden pamietasz o wszystkich ciazach, jak to milo :)))) moja ciaza
                        dojrzewa i mam nadzieje, ze dziecko pomyslu nie bedzie overdue, planuje porod
                        na polowe maja, badania okresowe pilnuje i jak narazie wszystko very stable,
                        and well balanced :) czego i Tobie zycze :))))
                        Asia, Ty dopiero swojego meza 'ponad poziomy wznosisz' :)))) dla mnie pomysl
                        super, ale moze rzeczywiscie dla niego zbyt u-lotny. wiesz poczekaj jeszcze
                        chwilke, ta wygrana moze wyjasnic wszystkie zawahania !

                        pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie

                        PS
                        taki zagorzaly insomniac to nie jestem, jestem insomniac wybiorczy, dobrze
                        pamietac powiedzenie: w oczekiwaniu na szczesciu przespij sie :)))) co czynie
                        niniejszym, nadrabiajac braki ;)


                        • tangerin Sensual welcome 10.03.04, 22:54
                          Tak, nie pomyliliscie sie, sensual welcome.

                          Wyobrazcie sobie jeden z pierwszych moich dni w pubie, ok. 12 noon, pusto,
                          cicho, zywej duszy ani widu ani slychu. Zostawiono mnie na laske lub nielaske
                          losu, stoje za counter, robie taki maly stock control, nagle widze faceta,
                          ktory opiera rower o lade i mowi "sensual welcome" i usmiecha sie glupawo, z
                          lekka slinac sie przy okazji. Gosc po 50., widac, ze zniszczony i sterany
                          zyciem, wokol glowy aureolka z siwo-brazowych, mocno przerzedzonych wlosow,
                          wielkie niebieskie oczy i ten glupawy usmiech. Patrze na niego jak na wariata,
                          w glowie szukam nazw roznych drinkow, zastanawiam sie, czy mu sie nie pomylilo
                          z "sex on the beach" przez przypadek, on powtarza to swoje sensual welcome, jak
                          jakas katarynka, coraz bardziej zniecierpliwony. W koncu po dlugich
                          petraktakcjach udalo mi sie go sklonic do powiedzenia czegos innego poza owym
                          sensual... i okazalo sie, ze facet chce one pint of John Smith Extra Smooth -
                          the bitter. Sprawnie przeprowadzil mnie przez proces nalewania tego poczatkowo
                          dziwnego dla mnie trunku. Tak, to byl jeden z naszych regulars, dziwak, a jakze.

                          Polubilismy sie bardzo, bylam nawet jego ulubiona barmanka, oczywiscie do
                          czasu, kiedy tam pracowalam, potem znalazl sobie inna:))))) i tak czasem
                          gawedzilismy. Pan wpadal do nas ok 4 x na tydzien, czasem nawet co godzine i
                          zamawial to swoje "sensual welcome". Oczywiscie zawsze wpadal do nas, kiedy
                          mial przerwe w pracy, zajmowal sie scianami (czyli tynkami, malowaniem itd), co
                          powodowalo u niego szybkie znudzenie i znuzenie. W zaleznosci od bliskosci
                          owych scian, wsiadal na rowerek lub uzywal wlasnych nozek i nas odwiedzal.
                          Liczba wypijanych dziennie pint miescila sie przecietnie w 12, jego rekord
                          wyniosl dobrze ponad 20, wiec raczej trudno bylo miec pretensje, ze co jakis
                          czas zjawial sie z reka w gipsie, bo zlecial z drabiny, lub w bandazach, bo
                          wlozyl lape do jakiegos zracego kwasu. Zawsze przy tym zachowywal trzezwosc
                          umyslu, nie zataczal sie, ot jak czlowiek, ktory walnal sobie ze dwa piwka i
                          tyle. W okresie nasilonych problemow z wlasna zona, ilosc bitterka powiekszala
                          sie znacznie, co powodowalo automatycznie wzrost odniesionych obrazen. A zona
                          jego byla hetra okropna, przy okazji niezle zakonserwowana byla, dopiero z
                          bliska widac bylo, ze czterdzieche dawno ma za soba. Pan posiadal trzy piekne
                          cory, najmlodsza miala ok 5latek, i podobno sensual bylo jej pierwszym
                          slowem.;) Troche czlowiek nasluchal sie tych jego historii...A owo sensual
                          welcome nabieralo roznych znaczen, w zleznosci od kontekstu znaczylo prosze,
                          dziekuje, na zdrowie, dzien dobry....

                          Ach, to byly czasy, kiedy znalo sie wiekszosc pijakow z okolicy. Nie zapomne
                          sceny, kiedy szlam na kolecje z moim facetem, odstawiona bylam jak ta lala, a
                          tu nagle z piskiem opon zatrzymuje sie rowerek, stacza sie z niego pan z
                          brzuszkiem ubabrany farba i w roboczych ciuchach, krzyczy do mnie "sensual
                          welcome", ja poklepuje go po ramieniu, gawedzimy sobie przyjemnie, on tez
                          poklepuje mnie po ramieniu przyjacielsko. Po jakims czasie zauwazam dopiero
                          przerazone zdziwienie na twarzy mojego facteta, ktory w ogole nie wie, co sie
                          dzieje, he,he.

                          To takie jedno z moich barmanskich wspomnien.
                          Sensual welcome, moi drodzy! :)))))))))))))))))))))))))))

                          Ps. Asiczko, widzialam domek, zgrabny bardzo:)))))
                          A ja bym sie ucieszyla z lotu balonem, i to bardzo, mysle ze Twoj maz padnie z
                          wrazenia!:)))))))

                          PS2. Pysiek, u was rano? U mnie noc:(
                          I dbaj tam o Bossa i jego blizne; facet z blizna, to brzmi intrygujaco:)))))
                          • Gość: Pysiek13 Re: Sensual welcome IP: *.a.007.syd.iprimus.net.au 10.03.04, 23:23
                            Hi Tangerin,
                            bardzo sympatyczna story :)))) bo przeciez w czlowieku, to najladniejsze co
                            ukryte. Cheers

                        • tangerin Re: dzisiaj THUMBSday !!!! ale bywaja tez TEARSda 10.03.04, 22:56
                          Ps3 Podoba mi sie ten zawod: Praczka! Ach...;)
                        • poetal_liryczny Re: dzisiaj THUMBSday !!!! ale bywaja tez TEARSda 10.03.04, 23:02
                          nie jestem sybaryta z legendarnego miasta Sybaris, gdzie zylo sie wylacznie dla
                          przyjemnosci, ale ta wasza wygrana jest bardzo necaca. ile to spraw mozna by
                          wyklarowac, no i moze trasa Polen-Deutschland nareszcie by stracila jedna
                          koncowke.pieniadz to ciagle niestety nasz motor napedowy, ale bez niego tez zle.
                          co do podrozy balonem to patrze na to sceptycznie, to tylko sprawa widokowa. a
                          jesli jest polaczona z pewna doza strachu wzmacnia emocje, ale czy one sa
                          porzadane w tym kierunku. nie mylic strachu z emocjami.jakby nie bylo lot
                          balonem jest interpretowany bardzo romantycznie, tylko jesli ktos przez caly
                          ten lot kurczowo zaciska knykcie to romantyzmu w tym malo.
                          pysiek pranie mozgu moze byc przyjemnoscia :-)
                        • mojito Re: dzisiaj THUMBSday !!!! Milo mi :))))))))). 10.03.04, 23:04

                          Yo, Pysiek,
                          ja tylko na moment. Wroce za pare godzin. Mam nadzieje z cudowna wiadomoscia.
                          Nie, nie ciazowa. Poruszylas numerologie. Kazda liczba milionow jest dobra.
                          Chociaz wydaje mi sie, ze my 69 przeskoczylismy. Inaczej bysmy zauwazyli
                          i odpowiednio skomentowali. Chyba byla inna poprzednio ale teraz jest
                          jaka jest. Tizedik bedzie wiedziala czy bylismy poprzednio jeszcze przed 69
                          czy juz po.
                          Co do czekolady to rozwaz oswojonego kolibra (i tak ciagle unosza sie)
                          ktory na kazde Twoje pstrykniecie palcow (lub inny znak na zyczenie)
                          bedzie dziobem wsuwal Twobie kawalek czarnej gorzkiej czekolady w podniebienie.
                          To nowosc handlowa. Jezeli wolisz tradycyjnie nosic swoje kawaleczki
                          czekolady to wrocimy do etui-czekoladowego lub torebki.
                          Musze spadac,
                          pozdrowionka dla Wszystkich, pamietajcie o kciukach,
                          mojito.
                          • kazachstan Re: dzisiaj THUMBSday !!!! Milo mi :))))))))). 10.03.04, 23:17
                            Dzien dobry,

                            no ja tu zagladam a tu takie ozywienie przez ta loterie, wszyscy siedza jak na
                            szpilkach. narazie wstrzymuje sie z wplaceniem depositu na farme, skoro az tyle
                            propozycji roznych macie. knajpa, basen, dla mnie hodowla koni, inni sugeruja
                            tu hodowle wina. tobedzie widac raj na ziemi. cieszy mnie jednak najbardziej ze
                            humory dopisuje wam wszsytkim i ze chwilowe niepowodzenia pozostaly tylko
                            chwilowe. to jest bardziej pozytywne niz ta nasza wygrana, choc tez nie
                            wzgardze. Gunther widze tylko cos zostajesz z tylu, moze wpadniemy znowu na
                            jednego? dzwon, wpadnij, wiesz ze ja mam wiecej czasu od ciebie.
                            no i dziekuje za link, teraz potrzebuje fachowca zeby pomogl mi zalaczyc moje
                            zdjecie
                            pozdrawiam
                            Kazik
                            • Gość: Asia Re: dzisiaj THUMBSday !!!! Milo mi :))))))))). IP: *.adsl.xtra.co.nz 10.03.04, 23:47
                              Kazik potrzebuje jeszcze Twojej opinii w sprawie lotu balonem, bardzo prosze
                              napisz co Ty o tym myslisz

                              z ta wygrana to ja proponuje 69 plus 10 i sprawa zalatwiona, 69 dla
                              przyjemnosci a reszta na jakies nieprzewidziane dziury budzetowe

                              Pysiek mam nadzieje ze po tym ciezkim praniu pozwolisz sobie na jakies
                              przyjemnosci zeby sie zrelaksowac :)
                              • mojito Thumbsday, lot balonem i pol dolara. 11.03.04, 00:51
                                Asienko,
                                tez sie wetne z balonem. Sugeruje takie, mimomochodem zapytanie
                                meza co sadzi o balonach i najogolniej lotem balonem. Bez opowiadania
                                mu planow i szczegolow. Bedziesz wiedziala. Moze nie przepada i wowczas
                                nie warto. Niektorzy ludzie nie lubia i juz. Rozwiniesz wowczas plan "B".

                                Wyobrazcie sobie, ze przechodzac przez park znalazlem dwadziescia piec
                                centow. Wow!. Dwie przecznice dalej z niedowierzeniem zauwazylem lezace
                                na chodniku i usmiechajace sie do mnie drugie 25 centow. Wow! Wow!
                                Takiego znaku od Lady Luck nie mozna ignorowac. W polaczeniu z Pyskowym
                                Thumbsday postanowilem nam dokupic dwa losy. Licho/luck nie spi.
                                Oto one: 01 22 24 46 53 PB 36 i 14 20 26 28 37 PB 08. Tizedik zanotuj.

                                Teraz to juz prawie na pewno niewykluczenie wygramy. Jeszcze tylko
                                cztery godziny i troche i bedziemy z zalem musieli porzucic nasze prace :))).

                                Zdrowenko i odrobiny szczescia (tego namacalnego),
                                mojito.
                                Kazik,
                                ten pomysl z winem na farmie super. Chociaz ja nie majac cierpliwosci
                                na czekanie na caly proces produkcji wina kupilbym juz gotowa piwnice:))).

                                Mandaryno,
                                barowe opowiesci sa mi bliskie. Zaluje,ze zaniedbalem piwo poniewaz
                                piwne sensual welcome ominelo mnie.
                                Chociaz codziennie gdy otwieram rano oczy spodziewam sie od dnia sensual
                                dzien dobry. Roznie bywa. Moje reminescencje barowe przy nastepnej okazji.

                                • mojito Re: Thumbsday, lot balonem i pol dolara. 11.03.04, 00:57
                                  Przepraszam za powstaly chaos w moim powyzszym poscie.
                                  Tylko ekscytacja spowodowana goraczka zlota moze to wyjasnic.
                                  • Gość: Asia Re: Thumbsday, lot balonem i pol dolara. IP: *.adsl.xtra.co.nz 11.03.04, 01:32
                                    hey Mojito

                                    don't worry be happy, this time we r in for BIG Bugs :)))
                                    • mojito WIEKSZA farma, WIEKSZE studio :))))) 11.03.04, 06:10
                                      Hola Amigos,

                                      my nic i nikt nic. W sobote do wygrania bedzie 90 milionow.
                                      Bardzo erotyczna suma. Szczegoly na linku Dyrektoriatu.

                                      Pysiek,
                                      moze nam sie zdarzyc liczba 96. Czy z tej strony to ma jakies znaczenie?

                                      Ide zagrzebac sie w kordelke,
                                      dobranoc i dzien dobry,
                                      mojito.
                                      • yvona73pol Re: WIEKSZA farma, WIEKSZE studio :))))) 11.03.04, 13:59
                                        e, nie moze byc, to moze na cale studio starczy?? :))))))))))))
                                        ty to masz glowe Mojito,
                                        az z tej radosci oslablam i tez ide pod kordelke, z Morfim oczywiscie ;))))
                                        caluski, szczegolnie dla Saby, fajnie, ze sie odzywasz, tesknilismy :)
                                        Iwona
                                        • yvona73pol piatek, tygodnia koniec i poczatek 12.03.04, 14:44
                                          i znowu ja, pisze zaniepokojona rankingiem;
                                          otoz nasz wateczek zlecial na leb, na szyje i znalazl sie na stronie nr2,
                                          karygodne, coz, zbliza sie lykent, czyli czas relaxu, zdaje sie, ze dla mnie
                                          tez, co nieslychanie mnie cieszy, jedyne co niepewne, to pogoda, jak bedzie
                                          ladnie w niedziele, to chcemy sie wybrac ze znajomymy do Blue Mountain, bo tak
                                          wstyd, nie bywac, nie zwiedzac itd... jedna rzecz mnie niepokoi - zawsze
                                          zdawalo mi sie, ze do Blue to w gore i na skos, w prawo bardziej, a tu niedawno
                                          wyczytalam na linii "metra", ze wrecz przeciwnie, w lewo i totalnie w bok - i
                                          co teraz? skonfudowana jestem niezmiernie, czy aby trafimy?? pozostajac w
                                          niepewnosci, udaje sie zwawym kliknieciem w poszukiwaniu wiesci kingkongowych,
                                          tymczasem sle caluski, i do uslyszenia,
                                          Iwona
                                          • tangerin Re: piatek, tygodnia koniec i poczatek 12.03.04, 16:59
                                            HEj, hej,

                                            No tak, cisza na watku zapanowala, wszyscy pod wrazeniem sumy przyszlej
                                            wygranej zamilkli i planuja juz te farmy zielone, wypasione studia filmowe...

                                            A ja jestem okropnie zabiegana, zaraz znowu wychodze, potem wracam i siedze do
                                            rana nad projektem z 3dmaxa (poczatki bywaja meczace), potem szkolka, potem
                                            imprezka, w niedziele znowu szkolka. Itd, itp. Nie narzekam, im wiecej mam do
                                            zrobienie, tym lepiej funkcjonuje. Szkoda tylko, ze doba nie moze trwac 36
                                            godzin co najmniej i ze czlowiekowi nie wystarczaja 3 godziny snu. No i kiedy
                                            ja sie wreszcie wyspie, bo spac lubie nade wszystko?

                                            Poza tym z cisza nocna wcale nie jest tak rozowo, bo sasiedzi zza sciany daja
                                            koncerty, ostatnio jakos lepiej sie miedzy nimi uklada i zamiast klotni,
                                            rzucania przdmiotami i placzu jestem mimowolnym swiadkiem ich uniesien
                                            milosnych. Juz nawet zatyczki do uszu kupilam, ale i tak ryk lwa zdobywcy
                                            wyrwal mnie dzis ze snu o trzeciej nad ranem.(bo to pan zazwyczaj daje glos) No
                                            coz, oni jak te marcowe koty, mam nadzieje, ze w kwietniu w koncu cisza
                                            bedzie. :)

                                            I musze sie pochwalic pogoda, bo u nas niebo blekitne, troche cieplej niz
                                            zwykle, kolezanka mowila, ze od przyszlego tygodnia ma byc 15 stopni! Ciekawa
                                            jestem, jakze ja przezyje taki upal...:))))))))))))))))))

                                            Iwonko, ciekawe, co to jest to Blue Mountain, jak bede miala troche czasu to
                                            wrzuce do gogli i sie dowiem:)

                                            Milego wykendu wszystkim zycze, papatki, i juz mnie nie ma.;)
                                            • Gość: Pysiek13 Shaterrrrrrrrday .... IP: *.b.003.syd.iprimus.net.au 13.03.04, 06:18
                                              Witajcie,

                                              dzisiaj sobota bardzo pracowita wlasnie wychodze z pracy. tez tak bywa, co
                                              zrobic. w lunch time wlaczyl sie nam na comp system security alert, ze w
                                              budynku FP i security poszukuja 4 terrorystow, ktorzy ukryli sie w budynku. 3 z
                                              nich juz odnalezieno: Bin Sleeping, Bin Loafing and Bin Drinking, w dalszym
                                              ciagu poszukuja Bin Working. jesli ktos widzial takiego podejrzanego osobnika,
                                              nalezy niezwlocznie zglosic do management :))))
                                              rozumiem, ze nikt nie odzywa, bo wszyscy nabrali duzo powietrza i niemalze na
                                              bezdechu czekaja az Mojito oglosi dobra nowine? OK, to ja tez biore duzo wdech
                                              i zanurzam sie w oczekiwanie :))))
                                              pozdrawiam
                                            • mojito Wlasnie stuknela sobota. 13.03.04, 06:21
                                              Witajcie wczesniesobotnio Amigos,

                                              wiosna zatrzymala sie na chwile. Wietrznie i chlodno. Ma tak byc
                                              przez pare najblizszych dni.

                                              Blue Mountain kojarzy mi sie z kawa z Jamajki. Najdrozsza na swiecie.
                                              Jedyna kawa, ktora podrozuje w beczkach a nie jak wszystkie inne w workach.
                                              Plantacja nalezy do Japonczykow. Pare lat temu widzialem ja po raz pierwszy
                                              w Polsce w Gdansku (chyba w Marasce).

                                              Tora,
                                              z pewna doza niepokoju podaje strone wspomnianego wczesniej wiersza Tuwima:
                                              www.smiech.net i kliknij na "poezje".
                                              Gdyby byly trudnosci z wejsciem wrzuc do googla tytul jego wiersza:
                                              "Calujta mnie w d.pe" - bez wykropkowania.
                                              Prosze, rozprosz lub potwierdz moje przypuszczenia co do Twojego milczenia.

                                              Nasze sobotnie/niedzielne numerki na losowanie Powerball:

                                              01 18 27 30 38 PB 37,
                                              02 12 33 41 44 PB 19,
                                              02 05 08 27 28 PB 11.

                                              Do wygrania 90 milionow dolarow. Trzymajcie wiec kciuki. Good luck to us.

                                              Dzisiaj zapomnialem o zupie. Gdybym pamietal bylaby to grzybowa z peczakiem.

                                              Zanurzam sie w sobote, niestety bardzo pracowita,
                                              pozdrowionka sloneczne,
                                              mojito.
                                              • mojito Re: Wlasnie stuknela sobota. 13.03.04, 06:28
                                                Yo, Pysiek,
                                                telepatycznie chyba :)))). Moj entuzjazm co do soboty lekko stepiony
                                                "bin working" jego zakret mac! Ile to dni do lata?
                                                No chyba, ze trafimy "BIG ONE", el gordo, dzisiaj :)))).
                                                Say hi to Boss,
                                                mojito.
                                                • yvona73pol Blue Mountain 13.03.04, 07:10
                                                  Mojito, masz bardzo przyjemne skojarzenia, czy smaczne? sprobuj opisac, a ja
                                                  poszukam tegoz specyfiku w okolicach; a moze w kafejkach Blue Mountain
                                                  podaja "blue mountain"?....
                                                  Tangerine, BM to takie urocze (ponoc) miejsce gdzie jak nazwa wskazuje,
                                                  zamierzam zastac jakies niewielkie, ale jednak, mountain, a blue, bo ponoc w
                                                  powietrzu unosi sie taka blekitna mgielka kolorujaca wszystko w zasiegu wzroku
                                                  monotematycznie ("w smutnym kolorze blue" - ale ja sie nie zgadzam na smutnosc
                                                  blue!); poza tym - lesistosc terenu prawie tropikalna, papugi w hurtowych
                                                  ilosciach, moze nawet jakies mega-motyle?? tu juz popuszczam wodze fantazji,
                                                  nie wiem tak naprawde czego sie spodziewac, wezme na pewno aparat i sprobuje
                                                  uwiecznic to i owo (z przewaga owego zapewne ;))
                                                  Pysiek, Bin Working bedzie niebywale trudny do zlokalizowania, gosc umie sie
                                                  maskowac, podobno w wielu miejscach, gdzie widoczna jest jego dzialalnosc, nikt
                                                  go nie widzial, a poza tym jest wielu podstawionych agentow, ktorzy przyznaja
                                                  sie do jego tozsamosci, jednakowoz nie sa, a nawet bardzo nie sa (im bardziej
                                                  nie sa, tym usilniej sie przyznaja, sprawa znana powszechnie...);
                                                  no i oczekujac na piekna (niemokra i niechmurna) pogode niedzielna, zgodnie z
                                                  ogolna tendencja wstrzymywania oddechu sobotniego przylaczam sie ochoczo,
                                                  zwlaszcza, ze zabezpieczylam sie zdrowotnie, nabywszy witaminki i spozywszy je
                                                  na lunch (ale nie tylko tableteczki, ;)))
                                                  calussski
                                                  Iwona
                                                • kazachstan Re: Wlasnie stuknela sobota. 13.03.04, 07:16
                                                  Dobry wieczor,

                                                  rzeczywiscie nikt nic nie pisze, jakby wszystko zamarlo w oczekiwaniu. sobota
                                                  minela calkiem przyjemnie, nie bylo bardzo goraco, ale pojechalem z moja Pania
                                                  na Flemington market po warzywa. tam dobrze jest kupowac w wiekszych ilosciach,
                                                  bo wypada duzo taniej i tak np. kupilismy skrzynke winogron za $6.90, worek
                                                  20kg kartofli za $4.90, skrzynke 10 kg pomidorow za $6.90, reszte warzyw mam w
                                                  swoim ogrodku, pomidory tez, ale jak dzieci przyjada to rozdam i znowu dla
                                                  siebie nie mam.
                                                  Iwona napisalas, ze wybierasz sie do Blue Mountains, to bardzo ladne gory,
                                                  Gunther tez tam byl i mu sie podobalo. Katoomba, to taka docelowa turystyczna
                                                  miejscowosc i Trzy Siostry to nazwa trzech skal, nie tam zadne szczyty. gory sa
                                                  niskie cos jak nasze Bieszczady, a nazwe zawdzieczaja kolorowi powietrza nad
                                                  gorami. poniewaz te gory sa pokryte nie lasem tylko buszem, rozne eukaliptusy i
                                                  inne miejscowe rosliny, wydzielaja rozne olejki ktore w polaczeniu ze sloncem
                                                  daja piekny nu, efekt, blekitu. od Trzech Siostr jest piekny punkt widokowy na
                                                  cale gory, sa tez trasy spacerowe dla mniej lub wiecej zaawansowanych
                                                  piechurow. mozna tez przejechac sie Scenic Railway z pieca na leb, jest to taka
                                                  atrakcja, kto lubi. kiedys tam wydobywali wegiel i zostal szyb po kolejce, a
                                                  teraz woza turystow. jest to tor tak pochylony ze jedziesz prawie w pionie, jak
                                                  Twoja mama Mojito spiac. kolacja pachnie przyjemnie, moja Pani zrobila placki
                                                  ziemniaczane i zjemy na zewnatrz, bo cieplo i przyjemnie. po slasku takie
                                                  placki to nie nazywaja sie ziemniaczane, ale tak juz bede uprzejmy dla mojej
                                                  Pani.
                                                  pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki
                                                  Kazik
                                                  • mojito Re: Wlasnie stuknela sobota. 13.03.04, 07:48
                                                    Yo, Amigos,

                                                    Ostatnio Iwona "deflorowala" (jak to mozliwe:))) te nowe strony.
                                                    Niech dzisiaj bede ja.
                                                    Blue Mountain chyba jest wszedzie. Wejdz tez na ich strone. Do nazwy
                                                    dodaj coffee i wrzuc do googla. Ja nie jestem specjalnie kawosz.
                                                    Lubie mocne espresso w lecie (ale to moja integralna czesc zycia niezdrowo)i od
                                                    czasu do czasu z Wlochem-gazeciarzem. Probowalem z ciekawosci i wydawalo mi
                                                    sie, ze wyczuwalem ta jej aksamitnosc. Na pewno znajdziesz gdzies w poblizu.
                                                    Znana jest wlasnie jako Blue Mountain coffee. Moze gdzies w Blue Mountains?
                                                    Zadziwila mnie w Polsce cena.Poczatkowo myslalem, ze to pomylka w druku.
                                                    Dziesiec razy drozsza niz nastepna. Stad moje zaciekawienie. W Gdansku chyba 15
                                                    zl za filizanke, w Szcz. 20,
                                                    a w Warszawie ok. 35 (moze dlatego, ze stolyca?). Przypomnialem sobie,
                                                    ze 100 g mielonej - chyba 120 zl!

                                                    Kazik,
                                                    dobra cena winogron. Za skrzynke. Ile to moze byc kg?
                                                    Moja mama byla oburzona tym co wyrabiam z nia na forum. Zaprzeczyla
                                                    spaniu na stojaco i niechetnie przyznala sie do dwoch poduszek.
                                                    Ale ja tam swoje wiem. No moze odrobinke przesadzilem :)).
                                                    Placki ziemniaczane z czym? Skwarki? Smietana? I altanka jeszcze!!!
                                                    Cholera, musimy "trafic" dzisiaj.

                                                    Zdrowenka wszystkim,
                                                    mojito.
                                                    • kazachstan Re: Wlasnie stuknela sobota. 13.03.04, 08:01
                                                      Dobry wieczor raz jeszcze,

                                                      no nie placki ze smietana, to specjalnosc mojej pani. ja tez lubie podane po
                                                      wegiersku, z bardzo ostrym gulaszem wolowym i papryka, doskonala kombinacja. a
                                                      w naszych gorach niestety kawy nie hoduja, w ogole Australijczycy nie potrafia
                                                      pic kawy. oni tak po angielsku herbata o piatej, a kawy picia to od nas
                                                      emigrantow sie nauczyli. najpierw przeklinali italianos, a potem zajadali sie
                                                      ich kuchnia i polubili kawe. najlepiej w Sydney jednak parza kawe Grecy, sa
                                                      dobre cafejki i gorsze gdzie sprzedaja popluczyny nie kawe. ja lubie czasem
                                                      wypic kawe, ale tak od dnia codziennego to herbata, jak to Polsce bylo.
                                                      pozdrawiam
                                                      kazik
                                                    • mojito Re: Wlasnie stuknela sobota. 13.03.04, 08:42

                                                      "...po wegiersku, z bardzo ostrym gulaszem wolowym i papryka..."

                                                      O matko jedyna!!! Zaslinilem sie zupelnie...
                                                    • Gość: Asia Re: Wlasnie stuknela sobota. IP: *.akl.callplus.net.nz 13.03.04, 10:22
                                                      jednym slowem placek zbojnicki :) mmmmmmmmmmm yum yum
                                              • Gość: Tora Re: Wlasnie stuknela sobota. IP: *.tvsat364.lodz.pl 14.03.04, 08:55
                                                Mojito!!
                                                tora13@gazeta.pl -jeśli masz ochotę.
                                                • gunther_0 jaka tam sobota, wieczor niedziela, nie powiem 14.03.04, 10:56
                                                  Witajcie no wiec,

                                                  i od samego poczatku powiem, ze taka partyzanka co Tora tu nie zaczela
                                                  bynajmniej, ale odchodzi od dawna, to mi sie nie podoba. no bo albo piszemy tu,
                                                  albo sie prywatyzujemy. i widze, ze sporo z nas uprawia ta partyznake od
                                                  dawna ;) piszac mniej na forum. no ja tez nie powiem czasem cos napisze do
                                                  sympatycznych osob, ale temat nam sie rozchodzi i chyba lepiej pisac tu
                                                  ogolnie , niz underground szczegolnie. to tyle, bo lubie nasz watek i uwazam,
                                                  ze trzeba dbac zeby tok watku toczyl sie nam wartko, no nie?
                                                  tak poza tym, to powiem ze bylem w ogrodzie botanicznym na lunch, ale nie dla
                                                  tego ze tam jest knajpa gdzie dobrze zjesc mozna, ale dlatego ze jeden facet
                                                  wdrapal sie na drzewo az 30m w protescie przeciwko drzewom na Tasmanii. to samo
                                                  uczynili facet na Tasmanii, w melbourne i Adelaide, wszyscy trzej naukowcy
                                                  zainteresowani ochrona srodowiska, znaczy Zieloni. no i zainteresowalem sie tym
                                                  protestem, bo z tego zrobilo sie zamieszanie i okazalo sie ze oni maja racje,
                                                  bo Rzad Australijski w d...ma ochrone, wycina drzewa jak popadnie i sprzedaje
                                                  do Japonii. wiec znowu szmal, kurde, i mowicie ze pieniadze swiatem nie kreca?
                                                  ech, jakis kiepski dzien dzisiaj, wczoraj bomba, dzis protest, jutro co? moze
                                                  wylece z pracy? ide sie napisc do pubu
                                                  czolko wszystkim
                                                  • Gość: Tora Nasz kochany wątek! IP: *.tvsat364.lodz.pl 14.03.04, 12:06
                                                    Co z Wami kochani!
                                                    Jak pisałam i to dość często to mało kogo to obchodziło.
                                                    Ja też bardzo polubiłam ten wątek, ale wątek mnie chyba nie za bardzo.
                                                    Scen nie odwalam, much w nosie też nie mam, ale dziwne to wszystko.
                                                    Tak czy inaczej lubię Was czytać. Lubię wyobrażać sobie jak wyglądacie, w
                                                    jakich miejscach jesteście, co robicie, jak wygląda świat wokół Was.
                                                    Waszą "farmę marzeń" mam już opracowaną w szczegółach. Jest prześliczna!
                                                    Trzymam kciuki za Waszą wygraną!
                                                    • gunther_0 Re: Nasz kochany wątek! 14.03.04, 12:43
                                                      Witaj Tora,

                                                      jestes jak najbardziej welcome. takie chwilowe przemilczenia sa absolutnie
                                                      chwilowe mozesz mi wierzyc. wiesz jak to jest, na przyklad ja mialem maly dolek
                                                      psychiczny ale juz pomalu wychodze. trzeba czesto pogodzic sie z istniejacym
                                                      stanem rzeczy i nie doszukiwac sie zbyt personalnych wycieczek, co nie ?
                                                      u was tam wczesna wiosna, u nas wczesna jesien ale pogoda bardzo znosna. wiec
                                                      tylko dopisze dziewczyny badzcie dla nas lepsze tej wiosny/jesieni :)))
                                                      zdrowko wszystkim
                                                    • poetal_liryczny Re: Nasz kochany wątek! 14.03.04, 12:53
                                                      no to jak Australia w dolku psychicznym, to ja z tej strony globu w doskonalym
                                                      nastroju. Tora Ty nie przejmuj sie jak ktos bezposrednio nie odpisuje, tak to
                                                      bywa, ze albo malo sie pisze albo wszyscy naraz. poczekaj jak ktos tu wyjdzie z
                                                      ciekawym tematem to zaraz wszyscy sie rusza. mnie sie wydaje ze ciekawie
                                                      piszesz, ale czasem trudno komentowac kazda wypowiedz. ja w doskonalym nastroju
                                                      dla odmiany, zeby wyrownac twoje meskie dolki Gunther. cos tak czuje pomiedzy
                                                      liniami ze masz sercowe klopoty, pisze to z wlasnego doswiadczenia, jak czuje
                                                      sie niepotrzebny to zaraz straszna deprecha. jutro oczekuje sprawozdania z tych
                                                      gor od Iwony i znowu bedzie o czym pisac. to do jutra.
                                                    • Gość: Tora Re: Nasz kochany wątek! IP: *.tvsat364.lodz.pl 14.03.04, 14:12
                                                      Jestem i będę z Wami!
                                                      Teraz jadę do tesciowej na niedzielny rosół, a potem na działkę zobaczyć czy
                                                      nam jej nie ukradli. A może wiosna gdzieś tam juz nieśmiało wyziera spod
                                                      listków!
                                                      Muszę przywitac się z drzewami, choinkami i całą resztą budzącej się do życia
                                                      zieloności!
                                                      Aha! Może wiecie czym smaruje się przycięte gałęzie coby soki nie "uciekały"?
                                                      Pozdrawiam Wszystkich wiosennie!!!!!
      • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 14.03.04, 11:06
        Dobry wieczor,

        Gunther no brachu, najpierw nie odzywasz sie som a potym piszesz smetnie
        jakosik. to czego ty ni dzwoni i ni pogoda, ja tu wieczorkiem sam piwko
        popijom, a ty tam smecisz.
        piszesz o wycinaniu, a co to nowego, nic nowego zawsze robili tak i beda robic.
        tojuz taka brudna polityka,a nie orientuja sie ze dolki sami pod soba kopia.
        tylko, ze to znowu nas na dole dotyczyc bedzie bardziej niz tych na stolkach,
        bo oni zdaza sie dobrze urzadzic.
        pozdrawiam wszytkich
        Kazik
        • tangerin ogrodowo i nie tylko 14.03.04, 15:52
          Czesc i czolem!!!!

          A ja dzisiaj zaspalam! I nie poszlam do szkoly, cholera jasna. Chyba sie
          starzeje, albo cos: wrocilam o 3 nad ranem, nastawilam wszelkie mozliwe budziki
          na 7 rano i obudzilam sie o 13. A budziki powylaczane oczywiscie, ale nawet
          tego nie pamietam... Ladne kwiatki, he,he. A imprezka sie udala, wypilam Wasze
          zdrowko, wszystkich bez wyjatku, dwoma lampkami czerwonego winka. Glownie to
          powstrzymywalam sie od picia procentow - bo ta szkola, ale chyba na darmo, bo i
          tak zaspalam, he,he.

          Wrzucilam do Gogli owe niebieskie gory, ominelam lukiem tematy zwiazane z kawa
          i czyms tam w Kanadzie i USA bodajze, i rzucilam sie ogladac zdjecia z AU. Rany
          Julek, tak mi odpierniczylo, ze ogladalam i ogladalam, i przestac nie moglam,
          zapchalam sobie komputer rozniastymi fotografiami z AU i NZ i dalej bede
          ogladac... I tak sobie mysle,ze wycieczka w tamte rejony jest nieunikniona, jak
          nie w tym zyciu, to w przyszlym... Iwona, musisz koniecznie zdac relacje z
          podrozy, bo inacze chyba zniose jajko!

          Tora, Ty sie nie przejmuj, ze nie zawsze bezposrednio odpisuja, ale na pewno
          czytaja, bo Oni wszyscy sa przesympatyczni; ja tez jestem przesympatyczna, ale
          chyba tylko wtedy, jak spie - tak przynajmniej twierdzi moja mama. ;)A mi sie
          nawet ten balagan artystyczny na watku podoba, szczegolnie, jak wszyscy pisza
          na raz i o wszystkim, i nie wiadomo, o co chodzi.;)

          Gunther, a Ty mam nadzieje juz lepiej i mniej smetnie sie czujesz; z tymi
          drzewami to tak zawsze, jak to Kazik powiedzial, brudna polityka i tyle. i mimo
          ze boli, to nie zawsze jestesmy to w stanie zmienic:(

          Kazik, a ja mam do Ciebie i Asi, i Tory, bo sie dowiedzialam wlasnie o tej
          dzialce, pare pytan ogrodkowo-balkonowych. Mieliscie moi drodzy takie pnacze
          jak Kobea (cobaea)? A powoj gwiazdzisty (quamoclit lobata)? Slyszalam, ze to
          ciekawe roslinki i fajnie rosna. Ta Kobea kwitnie pozno i ma fioletowe
          dzwoneczki, a jej liscie na jesien robia sie soczyscie czerwone, a ten powoj z
          kolei ma kwiaty przechodzace z bialego w pomaranczowo-czerwony. Chyba wybiore
          sie na poszukiwania nasion. Zakupilam juz Tunbergie, Wilca Cardinala, lobelie,
          Balsamine, Nemezje, Dzwonek Karpacki i Browalie. Wszelkie nadwyzki roslinek
          podaruje mojej mamie do ogrodu, bo na moj balkon sie nie zmieszcza.:( W planach
          mam jeszcze zakup pelargonii i bidensow, i kocanek. Oraz werbeny, bakopy,
          diascii oraz niecierpkow. Zastanawia mnie tez Scevola niebieska, ale jej to na
          zywo nie widzialam, tylko na zdjeciach. Rok temu mialam tez duzo odmian
          petunii, kaskadii i surfinii, ale z nimi jest duzo roboty i poza tym w tym roku
          mam ochote na mniejsze kwiatuszki i troche dziki "ogrod" w czewieni, blekicie,
          zolci i bieli bez dodatkow rozowego. Szkoda, ze nie popelnilam zadnego zdjecia
          mojego zeszlorocznego balkonu, bo naprawde robil wrazenie:))))

          I sie rozpisalam jak zwykle, ale juz to naprawiam i ide szorowac skrznyki
          balkonowe.
          Asia, Pysiek/Boss, Tora, Iwonka, Saba/Malenstwo, Tizedik, Tak-o, Fasolka,
          Amigos: Mojitos, Kazikos, Guntheros, Poetos, Numbatos :)))))))))))))))))))))) I
          cala reszta tez:)))) Panie Nawalony, a moze by sie tak pan czasem odezwal?
          Iza, Ifa: wpadnijcie chociaz na chwilke, co dziewczyny?

          Mandarynka - wiosennie i balokonowo rozmarzona i nadal zaspana..
          Ps. Woda na kawe juz nastawiona....
          • Gość: Tora Re: ogrodowo i nie tylko i jeszcze zimowo!!! IP: *.tvsat364.lodz.pl 14.03.04, 18:57
            No to po zawodach! Właśnie wróciłam z działki! Miało być milo i zielono! Ale
            gdzie tam!! To białe, mokre cholerstwo jakby nie miało zamiaru stopnieć i leży
            sobie wszędzie, bezczelnie rozwalajac sie w każdym zakątku. Choinki nie chciały
            ze mną gadać (jedną mi nawet ukradli - chyba na święta?),trawy nie udało mi się
            zobaczyć, reszta drzew i krzewów też jakaś taka ospała! Wszystko jeszcze ponure
            i niewiosenne niestety!!
            Tangerin!
            A co tam szkoła! Najważniejsze, że impreza się udała i że piłaś za nasze
            zdrówko! No i wyspana byłaś pewnie jak bąk!!
            Kazik!
            Poradź co z tymi przyciętymi gałęziami! Wie, że to się czymś paćka, ale nie
            wiem czym. Słyszałam, że można nawet emulsją do malowania ścian, ale jakoś mnie
            to nie przekonuje.
            Pozdrowienia mimo wszystko wiosenne!
            • Gość: ifa slodka Mandaryncio-specjalnie dla ciebie!!! IP: *.dsl.netsource.ie 14.03.04, 21:15
              Hej sloneczko-Mandarincio dla takich duszyczek jak Ty nigdy sie nie
              odmawia,wiec zgodnie z zyczniem-wpadam na chwilke!
              dzieki ci wielkie za pamiec,
              POzdrawiam cie baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo serdecznie!

              W Dublinie weekendo-week Patrykowy (sam Sw Patryk w srode 17-ego)
              wielkie obchody zaczely sie juz od
              soboty,festviale,pokazy,fireworks,zabawa,sztuka...dzieje sie dzieje
              Nawet przyjechal do Dublina z Polski "Teatr Osmego Dnia",biegniemy zatem
              zobaczyc juz jutro ten reklamowany wszedzie "spectacular open air show with an
              extensive cast,big props and exciting music",jest to takze akcent wobec tego
              wielkiego wydarzenia jakie nadchodzi 1 maja,kiedy to dolaczymy do wiekiej
              15-stki!
              ach jak ja kocham takie wlasnie akcenty polskie wszedzie za granica,polski
              teatr,polski film,....a najbardziej w tym lubie to ze nie oglada tego tylko
              POlonia,bo jak ostatnio bylam w teatrze w Dublinie,ktory goscil Teatr
              Rozmaitosci z W-wy w sztuce "Festen"(same znakomitosci w obsadzie
              Peszek,Stenka,Dylewska itp)to wiekszosc na sali bylo wlasnie
              Irlandczykow,musieli co prawda czytac dialogi ze screenu,ale i tak wychodzili
              zachwyceni z tego co slyszalam!!!

              i tak patriotycznie pozdrawiam i dla wszyskich bezwzgledu czy obchodza czy nie
              St.Patrick's Day przesylam zielone pozdrowienia z ojczyzny Patryka

              Tora,a u nas zonkile juz kwitna,wszedzie zolto,a drzewa zaczynaja rozowiec,
              ach Pani Wiosno piekna ty piekna!


              kwiatowe calusy Mandaryncio,obiecuje wypic za twoje egzaminy najprawdziwszym
              Guinnesem z gesta pianka ktora zostaje na ustach :-) masz gwarantowane zdanie
              wszystkich egazaminow do konca swego zywota!

              Ifa
              • mojito Taka sobie prawie zwyczajna niedziela. 14.03.04, 22:38

                Witajcie absolutnie wszyscy, Amigos,

                w F. dzisiaj zielono. Swietopatrykowo. Przez miasto przeszla parada
                Sw. Patryka. Wszyscy dzisiaj jestesmy Irlandczykami. Skoczne irlandzkie
                melodie ozywily ulice. Taniec - river dance i inne uatrakcyjnily aleje.
                Sympatyczna rudosc wlosow Irlandek wniosla duza doze kobiecosci.
                Wieczorem wepchne sie na pewno do zatloczonego irlandzkiego pubu
                i obleje sie zielonym piwem.
                Aby utrudnic ostateczny werdykt gdzie zostane skierowany po ziemskiej
                podrozy - pieklo/niebo, zahaczylem na moment dzisiaj o msze w katedrze.
                Chcialem leciutko zrownowazyc dzisiejsza niedzielna wyprawe do Irlandii - per
                procura pub.
                W pazdzierniku chyba, wszyscy beda Polakami - Parada Pulaskiego.

                Toro,
                :)))). Dziekuje za rozwianie przypuszczen. Boje sie poza forum, boje... :)).
                Nadeszla odpowiedz z Polski w sprawie Twoich drzew (uciete konary).
                W kazdym sklepie ogrodniczym mozna kupic powszechnie tam znana papke
                z zawartoscia fungo - czegos tam (miedziany jakies).

                Dzieki za pite zyczenia zdrowia i pomyslnosci. Ja za Wasze albo pije
                albo trzymam kciuki. Kolorowy parasol moich dobrych zyczen przykrywa
                Was wszystkich.

                Leze niedzielnie na kanapie i wszystkie wyzwania tego swiata sprowadzilem
                do egzystencjalnego pytania: ktory dzisiaj irlandzki pub?
                Mam przeczucie ze kolor wlosow za barem bedzie decydujacym czynnikiem.

                Troche irlandzko a troche polsko serdecznie pozdrawiam,
                mojito.
                • mojito Post scriptum totolotkowy. 14.03.04, 22:43
                  Zapomnialem dodac, ze ktos szczesliwie rozbil nasza farmiana pule.
                  Nie bylismy to my. Do nastepnej duzej kumulacji wiec.
                  m.
                  • Gość: Pysiek13 patrzenie zezem IP: *.b.006.syd.iprimus.net.au 15.03.04, 05:41
                    Witajcie,

                    u nas tez Zielony weekend, wszedzie pelno celebrantow w szampanskich humorach,
                    i pewnie nastepny bedzie podobny. swiety, czy nie swiety, Irish czy nie,
                    celebrowac warto ;) moj kolega Irish, to juz od tygodni robil przygotowania,
                    sprawdzal czy piwo ma ciagle ten sam smak ...

                    a ja w pracy i powiem, ze udalo mi jakims cudem przepchnac duza sprawe. za
                    sprawa wielu ludzi czuwala nade mna laska boska. modlil za mnie moj ulubiony
                    kapelan wojskowy, mojego taty chszesniak, obiecal duchowe wsparcie, choc
                    twierdzil filozoficznie, ze zdaje sobie sprawe z tego, ze jestem z 'kosciolem
                    niekoniecznie'. to bardzo ladne slowo. modlili takze przyjaciele grzesznicy,
                    przyjaciele z forum pili za moje powodzenie i udalo sie ;)))) moje pomyslne
                    zakonczenie czesci duzej/waznej sprawy w pracy jest tyle wazne, ze zwykle
                    jestesmy w pracy oceniani jako team a nie individualna osoby. zwykle jednak
                    nasz boss krytykujac nasz team wymownie patrzyl na mnie, teraz mialam ogromna
                    satysfakcje, ze nie mogl patrzec. nawet mu nie wypadalo :))))
                    a ze krytykowanie to paskudne zajecie, wyznaje rowniez zasade 'kill or join', w
                    moim przypadku skoro boss niemozliwy do wy-eliminowania, nalezy go wykorzystac
                    tak by dzialal na moja korzysc ;)))) mam niezwykle trudne zadanie biorac pod
                    uwage jego odmienne sexual preferences ...

                    Tangerin, zasypalas takimi nazwami botanicznymi, ze az nie moge ochlanac. tak
                    praktycznie to wiele miejsca na tarasie nie mam do sadzenia, ale bardzo lubie
                    jak cos pachnie w moim ogrodku i mam oprocz pnacej rozy, ktora pachnie, tez
                    lavenda i duzo ziol w skrzynkach. niektore ziola sa oprocz tego ze praktyczne,
                    to bardzo ozdobne. Twoj balkon koniecznie musisz pokazac w albumie.

                    Yvona, dzieki o pytanie o Boss, ale on jest bardzo niepozorny pies. nie jest
                    buldog, ani zaden duzy pies, on jest rasy kundel, ale podobny do terrier JAck
                    Russell. Mojito powie najlepiej jak wyglada, i nie stronniczo ;)))) dla mnie
                    moj pies przeciez naj-piekniejszy. ale tez poszukam zdjecie i wrzuce do albumu,
                    tylko poprosze haslo.

                    Kazik, te placki ziemniaczane z czymkolwiek jadasz to jadasz dobrze i jeszcze w
                    altance, zlituj sie ;)))) Twoja Pani dba o Ciebie :))))
                    niektorzy tu rozpisuja o roznych apetycznych potrawach w zupelnie nie-
                    oczekiwanych porach, albo na przyklad jak jestem bardzo glodna :( na przyklad
                    Mojito, mowie Ci, Ty kiedys oberwiesz ;))))
                    OK to ja dzis na lunch mialam: chrupiace crostini i zupa krem pomidorowy, i
                    sprobowalam troche od kolegi prowansalski daube, czyli rodzaj gulasz z
                    wszystkich mies, a na deser nalesniki Suzette z pomaranczami i likierem, ale on
                    moze duzo zjesc ;) sa tutaj takie tanie bary szybkiej obslugi szczegolnie w
                    Chinatown, gdzie placi raz przy wejsciu 'and you can eat as much as you can'.
                    jesli dla kogos ilosc wazniejsza niz jakosc ;)))) czasem tam koledzy wpadaja
                    szczegolnie jak dzien bardzo busy i nie ma czasu delektowac, to widzialam jak
                    niektorzy potrafia duzo zjesc :))))
                    Gunther, jaka rybe smazyles w weekend, czy tez lowiles ? pochwal sie, pisales
                    ze potrafisz zrobic i Kazika Pani Ciebie tez chwalila :))))

                    Tora, Twoje opisy tego mokrego i wstretnego, absolutnie mnie nie zniechecaja ;)
                    lubie pory roku jakiekolwiek by nie byly, a tutaj to co my mamy ? albo goraco,
                    albo zimno ;))))
                    Ifa, milo ze wpadasz nawet od czasu do czasu :))))

                    pozdrawiam wszystkich bardzo pracowicie dzis




                    • poetal_liryczny Re: patrzenie zezem 15.03.04, 06:16
                      czesto kobietom sie oberwie w miejscach pracy za tak zwany caloksztalt i sam
                      jestem swiadkeim ze niestety to zdarza czesto. mimo, ze duzo tez mowi sie o
                      rownych prawach. a w Polsce to juz zupelnie sredniowiecze, to nie tylko kobiety
                      sa zle traktowane ale pracownicy ogolnie. moze jednak nie bede rozwijal tematu,
                      bo znowu zejdziemy na niebezpieczne tory.
                      moja znajoma doksztalcala mnie na temat perfum, kiedy poradzilem sie jej co do
                      wyboru dla mojej wybranki. wiec podobno Skin, to skora, Nu jest nagi, a Marmure
                      to szept. nie za bardzo zrozumialem, co dokladnie te nazewnictwo ma ulatwic w
                      wyborze.
                      a co do por roku, to nie wiem czy bylabys pysiek zachwycona jezdzic w blocie w
                      korkach po ulicach ze zlym oznakowaniem. tym razem jestem w Niemczech w zime, a
                      drogi polskie ciagle przedstawiaja duzo do zyczenia.
                      • gunther_0 Re: patrzenie zezem 15.03.04, 06:46
                        Witajcie,

                        oj fajnie wczoraj bylo, zielono rzeczywiscie;))) wypilem za Wasze zdrowko jak
                        zwykle, a teraz to wyjatkowo za Sabe i malenstwo.
                        Poeto, ja Ci powiem jak to z perfumami jest.jest to jedyna rzecz, ktora zdradza
                        kobieca obecnosc jak zgasisz swiatlo;)))a nazwy co to maja ulatwic, no tego,
                        maja ulatwic, ogolnie cala sprawe no wiesz. no bo gdzie naklada sie zapach?
                        wszedzie tam gdzie lubi byc kobieta calowana:)))
                        Kazik, dziekuje serdecznie dziekuje za zaproszenie, wiem ze mozna na Ciebie
                        liczyc, ale czasem to tego, trzeba oswoic sie z wlasnymi problemami;) no i jak
                        bedziesz wybieral sie znowu na Flemington Market to daj znac. wiesz ja chetnie
                        doloze sie ale takich strasznych ilosci to ja nie kupuje, po co ma sie
                        marnowac.ale jakbyswa kupili na pol, albo na trzy czesci to juz lepiej.
                        Tora, ja Ci powiem, ze taka rozpaplana zima tez miala swoj urok. naprawde
                        uwierz mi. ja pamietam, ze jak mi w zyciu wszystko dobrze sie uklada to jakas
                        tam pogoda mi nie przeszkadza. a jak znowu cos nie tak, jak ostatnio, to slonce
                        nawet przeszkadza;))) no i co o tym myslisz skarbie?
                        Tangerin, to Ty jestes niegrzeczna dziewczynka do szkoly psiakrew zaspalas? to
                        trzeba bylo tu gwizdnac na forum bysmy Cie obudzili na czas:)))ja mam taki
                        podreczny gong jakby co, to tak trzymam na wypadek jakby Mojito Amigo oglosil
                        nasza wygrana. wiec prosze miej to na uwadze;)ale Twoja niesfornosc zostala
                        wybaczona, skoro napisalas ze hodujesz rozne kwiatki to jestes napewno poczciwa
                        dusza:)))i to ze w tym barze, no tego, to juz mnie tak przekonalas ze do
                        grobowej deski nie zapomne;)))
                        Iwonka a Ty gdzie jestes z tym sprawozdaniem? ja bylem w Blue, podobalo mi sie.
                        zahaczylem o Leura, jest to historyczne miasteczko, gdzie maja smieszne
                        kolonialne sklepy, na przyklad sklep z cukierkami, gdzie mozna kupic rozne
                        krojone na miejscu cukierki, albo wydzielane jak w aptece z wielkich sloikow.
                        jest zabytkowy bottle shop z piwniczka, gdzie mozna poprobowac roznych dobroci,
                        piekarnia gdzie recznie wyrabiany, pare starych kosciolow i tyle. ale jak na
                        Australie to bardzo duzo ;)))
                        no ja tez w pracy Pysiek, co myslisz ze tylko Ty pracujesz w poniedzialki;)))
                        nie bede pisal o rybie, bo powiecie ze tylko o rybach pisze. a jak chcesz
                        sprobowac naprawde czy moja ryba dobra, to powiedz, sporzadze i dam znac:)))
                        pozdrawiam wszystkich, Ifa, tych co wpadaja na chwilke wyjatkowo serdecznie
                        zeby moze zostali z nami na dluzej, Izy tylko tu brakuje i Tako, chociaz bylo
                        was wiecej: Santia, Kamila gdzies sie wykruszyly;)
                        zdrowko
                        • Gość: Pysiek13 NU prawda ... IP: *.b.006.syd.iprimus.net.au 15.03.04, 06:59
                          Gunther, oczywiscie ze chce sprobowac i nie tylko rybe ;)))) a co jeszcze
                          dobrego potrafisz zrobic ? sporzadz wiec i poczestuj nas tu wszystkich, napewno
                          uczciwie powiemy czy dobra :))))
                          • gunther_0 Re: NU prawda ... 15.03.04, 07:07
                            Naga prawda? w porzasiu, zrobie rybe, chociaz nie tylko ryba dobrze mi
                            wychodzi. potrafie inne rzeczy tez dobrze robic, tylko nie mam okazji
                            wszystkich moich talentow zaprezentowac, no tego;) dobrze, ze chociaz u Asienki
                            sie zdazylem sprawdzic z tym masowaniem, bo tak to nikt by mnie tu nie
                            zauwazyl;) widzisz Bubu, na Ciebie tylko moge zawsze liczyc;))) ale dobra
                            Pysiek, robie specjalna rybe i poczestuje wszytkich, a niech tam, zobaczcie
                            jakie mam dobre serce.
                            zdrowko
                            • Gość: Asia Re: NU prawda ... IP: *.akl.callplus.net.nz 15.03.04, 07:42
                              witam serdecznie po bardzo udanym weekendzie, pogode mielismy wspaniala dobrze
                              ze w weekend bo na ogol taka bywa jak czlowiek pracuje, mialam rozne plany zeby
                              cos w ogrodku porobic ale wyszlo na to ze nic nie robilam, milo bylo
                              poleniuchowac i dac sobie spokoj z ogrodkiem chociaz na troche. U mnie juz
                              jesiennie i taka ladna pogoda jak w ostatni weekend zadko sie zdarza.

                              Donosze uprzejmnie ze w przyszly weekend lecimy balonem, no chyba ze pogoda nie
                              dopisze to wtedy oczywiscie trzeba bedzie przelozyc na inny dzien, ale jak
                              dopisze to nic mnie nie powstrzyma

                              Gunther powiedz misiaczku co cie gnebi ostatnio bo tak sie skarzysz ze az mi
                              sie przykro robi i cos mi sie wydaje ze chyba lekko przesadzasz z tym ze nikt
                              cie nie zauwaza, ale wiem ze jak czlowiek ma lekko handre to nie tylko
                              zauwazania potrzebuje ale duzo przytulania, wiec moze tego ci wlasnie brakuje :)
                              ja co najwyzej moge cie wirtualnie za raczke potrzymac - zdaje sobie sprawe ze
                              to niewiele pomaga ale wiesz ze zycze Ci jak najlepiej
                              caluski i przytulaski

                              Pysiek Ty lepiej sprawdz jak dobrze Gunther gotuje bo moze on nam sie tutaj
                              tylko tak zachwala a jedyne co umie to wode na herbate ugotowac :)
                              Licze na Twoje wybredne podniebienie ze sprobujesz i wszystkim nam powiesz jak
                              smakowalo bo niestety innej mozliwosci sprawdzenia tych przechwalek nie mamy
                              tylko poprzez Twoja osobe,, druga mozliwosc to jak juz wygramy te wielkie
                              pieniadze ale watpie zeby Gunther wtedy mial chec gotowac dla naszej gromadki,
                              zreszta niewiadomo ile jeszcze musimy poczekac
                              ja jestem wielbicielka ryb i innych morskich stworzonek wiec badz tak dobra i
                              nie daj mi dlugo czekac na Twoja opinie :))

                              pozdrawiam wszystkich cieplutko


                            • mojito Nu(de) prawda. St. Patrick Day/noc piekna sprawa. 15.03.04, 08:33
                              Hola Amigos,
                              ep, ale jestem nawalony,tfu, moze to niewlasciwe, niech bede naprany.
                              I jeszcze Boze, pozwol mi uwazac na to co pisze. Dobry Boze, pleaseeee.

                              Zsuwajac sie z kanapy mialem juz gotowy zarys planu co do uczestnictwa
                              w Akademii Swietopatrykowej. Te wczesniej wspomniane rude wlosy zadecydowaly.
                              Surprise, surprise...
                              Zastanawialem sie tylko czy zabrac paszport i oddac w szatni na wypadek
                              gdyby uroczystosci przeniosly sie do Dublina. Kto pil z Irlandczykami
                              ten wie, ze wszystko jest mozliwe. Rzucilem jeszcze raz okiem na mieszkanie
                              nie wiedzac kiedy moge je zobaczyc ponownie. Wola boska i skrzypce.

                              Sam Irish Pub (zalozony w 1972) jak wiekszosc irl. pubow. Duzy kwadratowy
                              bar i mnostwo siedzacych zakamarkow. Lubie pic przy barze. W zakamarkach
                              nie lubie. Nie dzisiaj.
                              Bar nabity po brzegi. Bez wolnego miejsca przy barze. Stanalem w trzecim
                              rzedzie. Piwo. Dzisiaj krolowaly Guiness i Harp. O Harpie nigdy nie slyszalem.
                              Niech bedzie Harp. Pijem spokojnie Harpa i ogladalem docelowe miejsce przy
                              barze. Te po przeciwnej stronie na zakolu baru wydawalo sie miec glownie
                              przystojna obsluge. Nastepne piwo i w droge. Z pomoca kolan i okci zaczalem
                              sie przesuwac. Przesuwanie bylo uciazliwe, czasochlonne i wymagalo napicia sie
                              po drodze. Popijalem czyjes piwa poniewaz moje juz ktos wypil.
                              Chyba po godzinie i czterech piwach dotarlem do upatrzonego miejsca przy barze.
                              Faktycznie, punkt dobry. Kobiecy. Przodem do wejscia. Delikatne proby
                              wsuniecie sie miedzy stojacych nie powiodly sie. Po namysle wsunalem sie
                              "na chama". Stalem dobrze. Zaiskrzylismy na moment ze stojacym blisko
                              Irlandczykiem. Ale tylko na moment. Rozmowa zeszla na Kathleen - wspomniana
                              rudowlosa zielonooka barmanke. Irlandzcyk mial plan. Pochwalilem gust.
                              Lody zaczely topniec. On mi piwo. Ja jemu piwo. Ken. Pochodzi z Cashel.
                              Ozywilem sie. Pamietalem Cashel z kija w Irish Pubie w Szczecinie.
                              Zaczela sie rodzic przyjazn. Kolega Kena stojacy obok jest z Limeric.
                              Po piwie. Rozmowa zeszla na moment z Kathleen na tequile. Anejo i reposado.
                              Postanowilismy przypomniec sobie smak natychmiast. Obu. Ken wlal sobie
                              reposado do kufla z piwem. Zaczalem sie z nim zegnac. Zdecydowanie za wczesnie.
                              Oprocz Kathleen pracowaly jeszcze dwie dziewczyny. Kolega z Limerick
                              zaczal mylic imiona. Zaczynalismy byc coraz bardziej zabawni (smieszni).
                              Kolega Kena zaczal opowiadac dziewczynom o kolekcji czegos. Ja nawiazalem
                              do mojej irlandzkiej (zielonej) kordelki. Oba tematy nie zostaly podjete.

                              Po przeciwnej stronie baru znaczny sukces. Panowie namowili dwie dziewczyny
                              na zademonstrowania irlandzkich krokow tanecznych. Na barze. Na moment.
                              Bardzo dobra wiadomosc. Zla wiadomosc - byly w spodniach. Zaklady na temat
                              koloru ich bielizny upadly. Nie mozna bylo zweryfikowac kolorow.

                              Ze smutku jeszcze po piwie. I jeszcze jednym. Strzemiennym. Czas isc do domu.
                              It`s a long, long way to Tipperary.

                              Cudowna sprawa jest to, ze dzisiaj moge przyjsc smierdzacy papierosami
                              i alkoholem, zmeczony i z przekrwionymi oczami kolo poludnia.
                              Szef, jezeli bedzie mial sile, usmiechnie sie zyczliwie. Irlandczyk.
                              A wszyscy ci co przyjda raniutko i wyraznie wyspani nie wiedza, ze Mr. L.
                              bedzie pamietal ich jako tych co dobrze Irlandii nie zycza :)).

                              Gunther/Amigo chcialem jeszcze cos o tych drzewach, przytulaniach sie do nich
                              i dziewczynach. Ale nie mam sily. Prosze, przypomnij, powroce do dziewczat.

                              Poeto,
                              nazwy perfum manipuluja nasza zmyslowa wyobraznia. A wiec skora (skin)
                              wiadomo. Nu(de) od nagosci wiadomo. Murmur - mruczando rowniez ma swoje
                              konotacje. Tutaj jeszcze dodatkowa gra slow jest szmer serca (heart murmur).
                              Brakuje Grzechu (Sin) - tez by sie dobrze sprzedawal.

                              Pyskowy pies - Boss jest super psem. Dobrze ulozonym. Ma sympatyczne
                              pysio i powinien byc pokazany.

                              Kochaniuccy Wszyscy,
                              jeszcze tylko przyblize butelke wody mineralnej (niemalej) do kanapy,
                              siusiu, paciorek i bez nastawiania budzika przytule sie do mojej, dzisiaj
                              irlandzkiej, kordelki.
                              Dziendoberek dla Was a dla mnie lulu,
                              mojito.
                              • tizedik Re: Nu(de) prawda. St. Patrick Day/noc piekna spr 15.03.04, 12:06
                                Rany boskie, Mojito! Toz tych piw bylo co najmniej 9! Plus utrwalacz. I ty
                                jeszcze mozesz po takiej dawce pisac??! Ale to i dobrze, z drugiej strony, bo
                                powodzenie kazdego z nas solidnie opiles. Powinno nam sie darzyc teraz...;-)
                                Moze wiec i my zabierzemy sie za jakies gry losowe... Co poddaje pozostalym pod
                                rozwage.
                                Musze usprawiedliwic swoja nieobecnosc, tym bardziej, ze zaniedbalam rowniez
                                obowiazek podania do powszechnej wiadomosci wygrywajacych liczb. Niniejszym
                                wiec informuje, ze w poprzednim tygodniu co nieco jezdzilam, sluzbowo, pod
                                przymusem, ponadto nie byly to wyjazdy na spotkania przyjemne. Potem musialam
                                wiec odpoczac. A jak juz odpoczelam, nie mogalam za nic w swiecie wejsc na
                                strone Powerballa. Pewno byla zapchana przez ten tlum, z ktorego kazdy czul sie
                                potencjalnym wielokrotnym milionerem. Podobnie jak my...;-) Dopiero dzis
                                znalazlam strone niejako zastepcza, ktora tu sobie zapisze na przyszlosc
                                www.washingtonpost.com/wp-dyn/metro/lottery/
                                Na razie, wroce do was w lepszym momencie.:-)

                        • Gość: Tora Re: patrzenie zezem IP: *.tvsat364.lodz.pl 15.03.04, 08:10
                          Dzień dobry wszystkim!!!
                          U nas wstał nowy dzień. Jest +4, ptaszki świergolą, słonko gdzieś tam nieśmiało
                          pomyka w oddali. Właśnie jestem po lekturze Waszych poniedziałkowych słów. Wy z
                          grubsza macie poniedziałek za sobą, ja go dopiero zaczynam. I wiecie co? Ja
                          zawsze będę o ok. 10 godzin młodsza od Was.(Cóż za epokowe odkrycie, no nie?!)

                          Gunther! Dzięki za miłe słowa. Co do pogody to tylko ta okropna zima dołuje
                          mnie czasami.Resztę pór roku odbieram pozytywnie i specjalnie się nimi nie
                          stresuję. Do tego stopnia, że jak mam w planach np. mycie okien to guzik mnie
                          obchodzi czy aktualnie np.pada deszcz. Plan jest planem i okna zasuwam nawet
                          jak leje.To samo było z moim Tatą. Zawsze jak chciał myć samochód to padało. No
                          i co? Gdyby chciał się dostosować do pogody, to całe życie jeżdziłby upaćkanym
                          wozem.Ja przypuszczam, że działały tu jakieś nieznane mnie i Tacie moce
                          nadprzyrodzone. No bo żeby tak przez całe życie deszcz przy myciu?

                          Mojito!Dzieki za tą paćkę. Muszę się rozejrzeć. No i nie rozumiem Twojego
                          strachu. Ja jestem grzeczna dziewczynka!

                          Mandarynko!Pisz, pisz jak najwięcej. Twoje słowa to lek na niejedną zbolałą,
                          chorą duszę.

                          Wiecie czego mi najbardziej brakuje na tym forum? Waszych prawdziwych imion.
                          Może to zbyt odważne i śmiałe wyzwanie, być może schowani za nickiem czujemy
                          się bezpieczniejsi, anonimowi, ale niech tam, ja nie mam się czego wstydzić!

                          Pozdrawiam wszystkich odważnie - BOŻENA
                          • Gość: Saba Re: patrzenie zezem IP: 213.144.232.* 15.03.04, 09:50
                            Czesc Wszystkim,

                            Poniedzialek, a ja mam takiego lenia dzisiaj..
                            TO jeden z tych dni, kiedy chcialabym spakowac plecak i pojechac gdzies
                            daleko.. gdzie nie musialabym nic robic oprocz tego na co akurat mam ochote :-
                            ) wczoraj na Yorin Travel byl program o Nepalu i tak mi sie zachcialo tam
                            wrocic.. a tu w tym roku nici z dalekich wakacji :-( Pozostaja mi ksiazki,
                            zdjecia, wspomnienia i mapy..

                            Pamietacie jak pisalam o ksiazce, w ktorej Veronica opuszcza Holandie i wyrusza
                            do Indii w poszukiwaniu swojego JA? Znalazla je w malej tybetanskiej wiosce..
                            Odwazna dziewczyna.

                            Wczoraj rozpoczal sie nowy program z serii moich ulubionych, bo o podrozach.
                            Jest 8 par i maja za zadanie dotrzec z jednego konca Rosji na drugi majac do
                            dyspozycji 2 Euro dziennie. No, powiem Wam, ze wyzwanie jest konkretne i rozne
                            ciekawe przygody ich spotykaja. Dalibyscie sie namowic na taki challange?

                            Tora, imie Bozena mi do ciebie pasuje. Kazik to Kazik, Asia to Asia, Ywona =
                            Iwona, Pysiek to nie wiem.. gdybym miala zgadywac to bym ja nazwala.. Anna,
                            Gunter = Grzegorz? Mojito = Mikolaj?

                            Pozdrawiam, Saba
                            • Gość: Tora Charakterki i imiona IP: *.tvsat364.lodz.pl 15.03.04, 10:31
                              Sabunia!
                              Trochę chyba uprościłaś. Gunther Grześ? Nigdy w życiu! Grześ nie łowi ryb,
                              Grześ siedzi cichutko w domku pod pantofelkiem swej lubej.To samo z Mojito. Toć
                              to nick-drink Hemingwaya, hawana club i tak dalej. I to jest Mikołaj? Bardziej
                              Piotr, no może ewentualnie Marek.
                              A co z innymi: Tizedik, Tangerin, Poeta liryczny i cała przesympatyczna reszta?!

                              Dwa Euro dziennie na odludziu Rosji to chyba całkim spore pieniądze, ale
                              rzeczywiście zadanie to nie lada. Chyba nie dałabym się namówić.
                              Pozdrawiam-Bożena
                              • Gość: yvona Blue Mountain.... IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 15.03.04, 13:41
                                witam ponownie, i sprobuje pokusic sie o mala relacje w wyprawy:
                                wyjazd z dworca Central, dziesiata rano (tak, tak, dla niektorych to jest
                                rano ;));
                                w przedziale, jak zauwaza kolezanka Joanna, dosc rasistowsko - sami biali;
                                panie obok - francuzki w slusznym wieku, rzna w karty...
                                my - staramy sie podziwac widoki za oknem;
                                (przypisy - ubrana jestem w spodnie, bluzke na ramiaczkach, przyciasne adidasy)
                                widoki za oknem przypominaja Joannie Pensylwanie, mi - nie przypominaja nic, a
                                raczej powoduja totalne zdegustowanie - jak to, to jest Australia??? taka
                                szara, brudna, kiepsko zabudowana??....
                                pogoda, w okolicach centrum Sydney nawet obiecujaca, zaczyna sie psuc, widac za
                                oknem wyrazne ochlodzenie i co gorsza deszcz.... ale nic to, jedziemy dalej;
                                dojezdzamy do Katoomby, wysiadamy i koncertowo dajemy sie orznac - placimy
                                22baxy za bilet, tzw. autobus objazdowy; chwile dalej okazuje sie, ze sa
                                jeszcze inne srodki transportu, tansze... dobra, wsiadamy, pierwszy przystanek -
                                Water Falls, wysiadamy, idziemy, jakies kaskady, faktycznie sa, ale takie
                                mizerne, jak w kazdym polskim lesie... komentujemy jak jakies, za
                                przeproszeniem, patriotki; idziemy dalej "w las", dochodzimy do punktu
                                widokowego (gdzie powinnysmy zobaczyc "waterfalls", wita nas piekna, gesta,
                                biala sciana mgly, co powoduje nasz atak smiechu; wracamy i czekamy na bus, coz
                                nam zostalo, zimno jak cholera, dobry humor wraca za sprawa stada kakadu, ktore
                                urzeduja przy sklepiku z pamiatkami; kupuje karty do gry z aborygenskimi
                                rysunkami, bo podobno to pomoze papugom;
                                autobus uwozi nas ku "Trzem Siostrom" - to skaly, ktore kiedys byly siostrami,
                                ojciec zaklal je w kamien "na chwile" po czym zginal w bitwie, i juz tak
                                zostalo; Siostry piekne rzeczywiscie, nawet slonko wyjrzalo, specjalnie dla
                                nas ;))
                                nawet lokalny Aborygen sie pojawil...
                                za to zawiodlam sie tzw. muzeum, wypchane zwierzatka, okrutnicy... nie dla mnie;
                                jazda dalej, do Gordon Falls; pan z autobusu wciaz mowi jak szalony o kolejnych
                                numerach przystankow, w koncu nikt nie wie gdzie jest i z obledem w oku usiluje
                                zlokalizowac na mapie to, co widac za oknem...
                                wysiadamy, szukamy, Fallsow jakos nie widac, ze sciany skalnej ciurczy jakas
                                struzyna, znow szalony smiech, i proby fotograficzne podejmowane wbrew
                                logice ;))
                                oczekiwanie na laweczce w mzaweczce i zimnie na transport uwienczone sukcesem,
                                jedziemy do Leury, gdzie szturmujemy toalete ;))
                                no i wielkie zaskoczenie - Leura - miasto jak ze snow/koszmarow wg. Joanny;
                                zupelnie nieaustralijskie klimaty, uklad miasta, witryny jak we Francji (a tam
                                umieja robic witryny!!!), takie niejednoznaczne, atmosfera senna, wloczymy sie
                                tu i tam w oczekiwaniu na pociag, Leura mnie urzeka, i jeszcze ta mgla idaca
                                przez miasto, jak w "Pikniku pod wiszaca skala", cudownie, gdyby jeszcze nie
                                bylo tak k....rewsko zimno!!
                                generalnie - pogoda nie dopisala, ale i tak zadowolona, naprawde, zwlaszcza ze
                                poznalam Leure, warto bylo, moze nawet wieksze wrazenie na mnie zrobila niz BM??
                                (pomijajac smieszna nazwe knajpki francuskiej - Le gobelet - czyli plastikowy
                                kubek, lub naczynie do picia takie malo reprezentacyjne ;))
                                to tyle, caluski i o komentarze prosim,
                                Iwona
                                • tangerin misz masz i lavazza a nie Blu... 15.03.04, 16:15
                                  Wiedzialam co robie, zem zasiadla do czytania z goracym kubeczkiem
                                  aromatycznej kawy (nie, nie Blue Montain, zwykla lavazza) :)))))))

                                  I sie rozmazylam zielono-patrykowo, wspominalam te wszystkie celebracje, ktore
                                  i mnie przypadly w udziale. No coz, obylo sie bez roznych parad, za to
                                  Guinessik zielony byl! I kapelusik zielony tyz:) W Polsce jakos do glowy by mi
                                  nie przyszlo, aby obchodzic sw.Patryka, ale gdybym znala tu paru Irlandczykow,
                                  to na pewno skorzystalabym z okazji:) Ale dzieki Wazym opisom moglam przeniesc
                                  sie w inne miejsce i na moment dzieki Ifie maszerowalam ulicami Dublina, lekko
                                  zawiana, zeby nie bylo watpliwosci, ulicami Filadelfii dzieki Mojito, ale
                                  niewiele pamietam, glownie bary, bo zawiana juz bylam totalnie, niewiele takze
                                  pamietam z Sydney. Obudzilam sie dzis lekko na kacu, ale co sie dziwic, jak tu
                                  wszyscy tego Guinessa tankuja a potem te procenty wedruja po wspolnym
                                  krwioobiegu ziemi i trafiaja do tego, kogo trzeba;)) A tak prawde
                                  powiedziawszy, to dzisiejszej nocy snil mi sie Londyn, z calym dobrodzeijstwem
                                  inwentarza, czyli z klopotami takze. Ale i tak bylo super:))))) znalezc sie na
                                  starych smieciach.

                                  A wczorajszy wieczor cholernie byl stresujacy: zadzwonilam mama i poinformowala
                                  mnie, ze jeden z moich mlodszych braci nie dosc ze mnie odwiedzi, to jeszcze
                                  przyprowadzi swoja dziewczyne/narzeczona, ktora mialabym zobaczyc po raz
                                  pierwszy. I dostalam tony wskazowek co do mojego zachowania typu: nie praw mu
                                  kazan, nie badz zlosliwa, nie patrz na nia krzywo, powstrzymaj sie od
                                  komentarzy ironicznych i w ogole to zachowaj sie tak, aby biedaczka nie uciekla
                                  itd. Przerazil mnie fakt, ze moja rodzicielka zna mnie tak dobrze i rzucilam
                                  sie pedem do lazienki, aby wyskoczyc z okularow i wskoczyc w szkla kontaktowe,
                                  ktore nadaja mi bardziej przyjazny wyglad. No i spiesze doniesc, ze wszyscy
                                  uczestnicy wizyty przezyli, ze swej strony dodam, ze nie musialam sie
                                  specjalnie starac, bo dziewczyna jest ok. Ufff, czeka mnie jeszcze jedna wizyta
                                  kolejnej dziewczyny drugiego brata, ale mysle, ze zaprawiona w bojach dam sobie
                                  rade;)Zreszta, co zlego, to nie ja. Ja nawet niewinnie wygladam. Nawet
                                  bardzo;)))


                                  Tora, u nas sladu sniegu nie ma nawet! I dzis od rana tak cieplo, ze
                                  maszerowalam w rozpietym plaszczyku, teraz tez mam otwarte wszystkie okna, to w
                                  lazience tez, i nie marzne, a ja zmarzluch jestem. Ale lato to jeszcze nie jest.

                                  Iwonko, troche mnie rozwalil ten Twoj post, bo spodziewalam sie piania z
                                  zachwytu, bo po tym, co sie naogladalam na necie, to oszalalam niemalaze. ALe
                                  to pewnie ta pogoda cholerna. Ale czekam na zdjecia z Leury, miedzy snem a
                                  koszmarem jest cieniutka roznica i to jest wlasnie fascynujace. Ach!

                                  A te wymieszane pory roku na naszym globie, to fajowa rzecz. Tu wczesna wiosna,
                                  tam wczesna jesien, w Irlandii i w UK (ach, a Holland park te kobierce zonkilii
                                  zolciotkich) wiosna w rozkwicie pelnym.

                                  Nie, nie bede sie juz wiecej rozpisywac, zostawie sobie cos na wieczor, albo na
                                  jutro, albo na swiety nigdy :) Przesylam caluski gorace dla wszystkich,
                                  szczegolnie upalny dla naszego/Saby Malenstwa.

                                  Ifa, no w koncu znak zycia, jestem doprawdy wzruszona!

                                  Papatki XXXXXXXXXxxxx

                                  E [na ta literke zaczyna sie moje imie, zgaduj Tora:), sama ciekawa jestem co z
                                  tego wyjdzie, nagrody wirtualne przewidziane;) ]
                                  • mojito Szewski/irlandzki poniedzialek. 15.03.04, 18:44
                                    Witajcie poniedzialkowo Amigos,

                                    wstalem i jest calkiem owszem. Troche zielony jestem ale to
                                    wczorajsze/dzisiejsze pozostalosci. Niechetnie zerwalem ta czterolistna
                                    koniczynke z czolka ktora przylepila mi jedna z kolezanek Kathleen.
                                    Tyle szczescia a ja nawet nie znam imienia.
                                    Dzisiaj nic nie bede robil. Ja i wszyscy ktorzy sa Irlandczykami, otarli sie
                                    o Irlandczykow lub wiedza kto to sa Irlandczycy.
                                    W kazdym razie opici jestescie Wszyscy dokladnie. Woda ma szalone wziecie.
                                    I kawa. Zaczely sie spekulacje co do zup w delColle a wiec zycie wraca
                                    do wloskiej normy.

                                    Iwona,
                                    zaczalem czytac Twoja relacje i zaczela sie obiecujaco. Czytam - bylam
                                    ubrana tylko w przyciasna koszulke na ramieniu i w za duze addidasy...
                                    Ale czar prysl. Okazalo sie, ze zle czytam. Jeszcze powinienem ze wszelkim
                                    czytaniem poczytac. Ciagle alkohol w zrenicach...

                                    Tora,
                                    napisal do mnie post scriptum pies ogrodnika a moze jego corka?
                                    Czytanie mi dzisiaj nie idzie (vide wyzej Iwona).
                                    "Rany po cieciu nalezy zasmarowac tego samego dnia biala farba emulsyjna
                                    z dodatkiem Topsinu w stezeniu 2% lub Funabenem 4. Jeszcze tego samego
                                    roku dookola powstalej po cieciu rany wytwarza sie pierscien szybko
                                    grubiejacy i zablizniajacy. Zgrubienie nazywa sie kalusem. Kalus z roku
                                    na rok rozszerza sie do srodka rany i zalewa ja wreszczie calkowicie."

                                    Tizedik, Saba, Mandarynka,
                                    lekko oslabiony :)))))))).

                                    Ide sie przejsc troche. Moze zupe zjem w parku na lawce. Swieze powietrze
                                    dobrze mi zrobi...

                                    Pozdrowionka ciagle z domieszka alkoholu,
                                    mojito.
                                    • Gość: Tora Re: Szewski/irlandzki poniedzialek. IP: *.tvsat364.lodz.pl 16.03.04, 08:34
                                      No, poniedziałkowa pogoda trochę poprawiła mój niedzielny podły nastrój
                                      pogodowy, ale co z tego! Wtedy gdy na świecie zrobiło się pięknie, ja musiałam
                                      zasuwać w pracy do ciemnej nocy. Ale i tak wieczorny spacer był super!

                                      Kurcze! To Wasze "patrykowanie" wymaga niezłej kondycji! Prawdopodobnie dla
                                      mnie po wypiciu mojitowskiej ilości niekoniecznie zielonego piwska, najlepszym
                                      miejscem spoczynku byłby katafalk - ku uciesze jednych i mam nadzieje rozpaczy
                                      innych.
                                      Aha! Mam niezawodny sposób na kaca! DZIEŃ WCZEŚNIEJ NIE PIĆ!
                                      Tangerin!
                                      E - dla mnie to możesz być tylko Ewą! Eugienia, Eleonora - odpadają! To
                                      pozostaje jeszcze Ela? Nie!!!!Edyta? Może - żadkie i ładne, ale jakoś to chyba
                                      nie Ty.
                                      Mojito!
                                      Podziękuj psu! Mądre z niego stworzenie!

                                      Pozdrawiam wszystkich wiosennie!!

                                      P.S. Dziewczyny! Jaką "kreację" polecacie na wycieczkę po Australii? W środę
                                      wygrywam kumulację (4 mln)więc pora się zastanowić!
                                      • yvona73pol kreacja 16.03.04, 13:01
                                        no, Tora, przede wszystkim wygodne buty, no i nie neglizuj sie za bardzo, bo
                                        juz nie ma do czego :((
                                        reszte dokupisz w miare potrzeby na miejscu, po lekkim szoku jaki doznasz
                                        ogladajac witryny, cos tam dla siebie wybierzesz (szok spowodowany dziwnym
                                        stylem ubraniowym, takim dosc dalekim od wszystkiego, co widzisz w Europie);
                                        a mnie cusik chorobsko rozbiera, to te "deszcze niespokojne" z BM, niestety;
                                        ale wybaczam, poznalam Leure, a bylo warto...
                                        co do Tangerine, nie powiem, choc wiem, ale moge ulatwic - na 7 liter ;))
                                        caluski,
                                        Iwona
                                        • Gość: Pysiek13 Bez proznowania ... IP: *.b.002.syd.iprimus.net.au 16.03.04, 13:55
                                          nie ma prawdziwego szczescia, Saba :)))) to nie JA, to Anton C.
                                          Witajcie wieczornie,

                                          Saba teraz to nawet nie tylko mozesz, ale wrecz powinnas troche leniuchowac i
                                          nie tylko w poniedzialek. mam nadzieje ze u Was wszystko OK, czego Wam zycze
                                          bardzo serdecznie :))))
                                          co do podrozowania across Rosja z cienka dieta, nie takie rzeczy sie robilo w
                                          mlodosci, Panie Dzieju za moich mlodych lat ;) niech otre lze wspomnien. powiem
                                          szczerze ja bylam i chyba jestem porzadnie shurnieta jesli chodzi o
                                          podrozowanie, nawet bez pieniedzy, ale cudem zwykle docieralam do celu :))))

                                          nie wiem czy pamietacie taki glupawy ale bardzo smieszny film 'Kleopatra' ktory
                                          zrobili Francuzi na podstawie comix Asterix i Obelix. i byl tam taki moment
                                          kiedy jadac na wielbladach Asterix mowi: cos ten twoj wielblad wydaje dziwne
                                          odglosy, a Obelix odpowiadda to nie wielblad tylko moj brzuch ;) no to ja
                                          podobnie. probowalam sama sie oszukac i wydawalo mi ze to moze rury
                                          kanalizacyjne, potem w-sluchiwalam w moj comp, ale w koncu musialam uwierzyc
                                          wlasnym uszom, to byl moj brzuch z glodu. od lunch nic nie jadlam. ale dzieki
                                          Bogu nikt, absolutnie NIKT na forum nie wychylil z zadnym apetycznym tematem,
                                          za co Wam serdecznie dziekuje dzis i od jutra podnosze ban i obiecuje Mojito,
                                          ze nie bede traktowac Cie tak surowo juz wiecej i straszyc ;)od jutra a to juz
                                          u mnie za pare minut, wszyscy mozecie roz-pisywac na kulinarne tematy dowoli ;)
                                          jeszcze byla tak smieszna scena w filmie, kiedy Julius Ceasar nie mogl wejsc do
                                          restauracji na kolacje, bo spelling nie zgadzal ;))))

                                          Asia, dziekuje za zaufanie, czuje wzruszona i wyrozniona naprawde, jako jedno-
                                          osobowa reprezentacja Was tu wszystkich do probowania ryby Gunther ;)))) wola
                                          Boska i ... no tego Gunther ;) porzadz rybe na PIONTEK to akurat postny dzien
                                          i niech bedzie po bozemu :))))

                                          Tora/Bozena, ja naprawde nie mam co rozbierac, ja jestem taki Pysiek na codzien
                                          serio ;) moje imie z chrztu swietego jest takie dlugasne, i wszystkim kojarzy
                                          zupelnie z czyms innym, wiec niech tak juz zostanie. Saba, Anna to moja starsza
                                          siostra, ale mnie przestraszylas, to ja tak powaznie tu wygladam ?
                                          No i Tora, zycze wygranej :))))ale kreacje i Australia ? zapomnij ;)))) Yvona
                                          zreszta czesto ma racje.
                                          ale z Mojito i Mikolaj to zgadza :)))) no bo kto by nam kupowal te losy za
                                          darmo, kto by zaprosil mojego psa na taaaakie wakacje ? no kto ? tylko Sw.
                                          Mikolaj :)))) no i teraz przyznaj Mojito skad tak naprawde piszesz ?

                                          pozdrawiam wszystkich piszacych i czytajacych
                                          • poetal_liryczny Re: Bez proznowania ... 16.03.04, 14:14
                                            naprawde Mojito, to ja zaczne pisac listy z zyczeniami do ciebie.prosze i co tu
                                            sie okazuje mamy prywatnego mikolaja. ja nie bede sie przedstawial, bo po to sa
                                            nicki,zeby wlasnie bylo troche atmosfery tajemniczosci. ale jak wszyscy sie
                                            przedstawia to ja tez moge. wlasciwie to bez roznicy Tora, czy Bozena, tak samo
                                            pisze i moja wyobraznia pewnie maluje zupelnie inny twoj portret niz jestes w
                                            rzeczywistosci i to jest wlasnie ciekawe.przynajmniej dla mnie.a imie niczego
                                            tak naprawde nie zmienia.
                                            ja widzialem "Kleopatre" bardzo dobry film, wcale nie glupawy, francuzi robia
                                            doskonale gagi i wstawili mnostwo wspolczesnych elementow na starozytnym tle
                                            Egiptu.w roli Kleopatry Monica B piekna kobieta i w mleku sie kapala. to tez
                                            pasuje do tego proznowania. pieknie starozytni egipcjanie potrafili proznowac
                                            tez.
                                            • mojito Re: Bez proznowania ... niestety 16.03.04, 18:40
                                              Witajcie lunchowo prawie,
                                              nie do wiary. Pada snieg. Autentyczny snieg jego zakret mac.
                                              Grube platy i cos gradowo stuka o szybe. I stopienki F/C spadly.
                                              Nie ma ich wcale. Jest zero. Null. Nada.
                                              A reniferom dalem tydzien wakacji. Co za pech. Jestem teraz niemobilny.
                                              Proznowanie rzecz piekna. Dolce far niente jeszcze slodsze.
                                              Niestety, jego zakret, niestety na razie w sferze marzen (Marzen?)
                                              Nawet wyjsc sie nie chce. Wszystko przykryte/zakryte/okutane.
                                              Oko slizga sie bez mozliwosci zatrzymania sie. A juz bylo tak wizualnie...
                                              Co za dziwny ftorek. Nawet jesc mi sie nie chce. To co mi sie chce
                                              jest na razie nieosiagalne. Drugie i trzecie chcenie tez.
                                              Gdzie jest to cholerne slonce? Sloneczko kochane?
                                              Meterologicznie nieciekawie pozdrawiam, co za ftorek...
                                              mojito.
                                              • tangerin Re: Bez proznowania ... niestety, oj niestety 16.03.04, 23:14
                                                Serwus!
                                                Niedawno wrocilam. Wlasnie grzeje mi sie obiadek, he,he. Wiem, ze pozno, ale
                                                tak czasami bywa...
                                                Zupka jarzynowa przyprawiona galka muszkatalowa, dzis wyjatkowo takze drugie
                                                danie: ryz,piers kurczecia pociachana w paseczki i przerobiona na potrawke,
                                                pikantna, pachnaca odrobina kminku i papryki, no i salatka do tego oczywiscie.
                                                Mniam,mniam. Tak mi sie dzis zebralo na gotowanie i nawet nie zdazylam zjesc.

                                                Pysiek, nie czuje sie winna, piszac o jedzeniu, bo dla Ciebie to juz sroda, he,
                                                he. Ale zapach ladny sie roznosi, juz widze, jak Boss merda ogonkiem z
                                                zachwytu:)

                                                Mojito, swiety Mikolaju, jak sie mialo taki wspanialy dzien patrykowy, to
                                                trzeba to odkupic odrobina sniegu. Aby Cie pocieszyc, dodam, ze u mnie pogoda
                                                wiosenna od wczoraj, cieplutko - kobietki zdjely to i owo z siebie, zrobilo sie
                                                wiec sympatycznie, bo panowie jakos czesciej sie dzis usmiechali do swoich
                                                mysli, zapwene kosmatych. I tak przy okazji panie swiety, to ja chcialabym
                                                zlozyc reklamacje dotyczaca zeszloroczego 6 grudnia: nie otrzymalam zadnego
                                                prezentu tamtego dnia, nawet los o mnie zapomnial i przesolilam zupe, co bylo
                                                zbrodnia niewybaczalna, bo to byl moj ulubiony barszczyk czerwony. Licze na
                                                tegoroczne uwzglednienie mojej osoby przy podziale prezentow, bo nie chcialabym
                                                ponownie zostac na lodzie.

                                                Tora, moze byc Ewa, blisko bylas, to nawet od paru lat moja ksywa:)

                                                No to koniec pisania, fajrant! Ide jesc, bo zupa zaczyna powoli bulgotac, a moj
                                                zoladeczek wyrywa mi sie z brzuszka:))))

                                                :))))))))))))))))))))) 4 all.
                                                • gunther_0 Re: Bez proznowania ... niestety, oj niestety 17.03.04, 01:21
                                                  • gunther_0 Re: Bez proznowania ... niestety, oj niestety 17.03.04, 01:31
                                                    witajcie, cos nerwowo mi sie dzis wyslalo ;)
                                                    to ja nie wiedzialem ze taki nastroj jest zarazliwy, juz nie bede zreszta.
                                                    wczoraj sobie posiedzialem w pubie pokiwalem sie na stolku i jest w miare w
                                                    porzasiu. Mojito, Ty kurde Mikolaj? no dobra, niech bedzie taka wersja
                                                    nowoczesnego Mikolaja, nasz wlasna forumowa;)))graba Mojito, ale ze nie chce ci
                                                    sie jesc to juz kiepsko, a no tego?jasne, to w porzasiu, szafa gra;)to
                                                    najwazniejsze:)))
                                                    Tora ja tam Grzes nie jestem i mysle tak jak Poeta napisal, to bez roznicy czy
                                                    Bozenka czy Tora i tak was lubie dziewczyny;)))
                                                    Pysiek, w porzasiu sprawie rybe na piontek, nie ma sprawy. wez tylko kartke i
                                                    dlugopis na notatki;) czy masz jakies specjalne zyczenie na atipasto? i gdzie,
                                                    plenerek, czy bardziej kameralnie czyt. u mnie?
                                                    Poeto najpierw kupowales perfumy, teraz kapiesz ta swoja Kleopatre w mleku,
                                                    opisz to dokladnie to zaczyna byc interesujace.
                                                    Asienko jestem i caly w usmiechach:)))zdrowenko
                                                    lece bo mam meeeeeeting
                                                    czolko
                                                    • mojito Takie sobie rozne - nie o pogodzie. 17.03.04, 03:06
                                                      Witajcie slonecznie Amigos,

                                                      pogoda ohydnie ohydna. Pada, sniezy i zaslania kobiety.
                                                      Nie bede o niej pisal tylko raz jeszcze zloze pogodzie serdeczne
                                                      zyczenia aby ja szlag nagly trafil jak najszybciej.

                                                      Od dzisiaj ujednolicilem menu obiadowe. Zupa wiadomo. W delColle.
                                                      Drugie do odwolania to samo.
                                                      Kupuje po drodze plastykowy pojemniczek z lisciami szpinaku. Przykryty
                                                      jest podzielonymi na osobne przegrodki miejscami na pokrojone jajka
                                                      na twardo, tarty bekon, malutkie pomidory (wielkosci wisni i tak sie nazywaja
                                                      - cherry) i dwa rodzaje tartego sera. Miesza sie to razem z dressing
                                                      do wyboru. Moj ulubiony to olive oil vinaigrette. Sa rowniez lekki country
                                                      French, musztardowy (musztarda Dijon), Caesar i inne.
                                                      Bede to teraz jadl wygodnie przez pare tygodni. Ktoregos dnia obudze sie
                                                      i pierwsza mysla bedzie to, ze dzisiaj juz absolutnie nie salaty szpinakowej.
                                                      Dzisiejsza zupa/danie beef chili zawsze z kukurydzianym chlebem.
                                                      Deseru nie mam. Picie tez mam uproszczone - lemon iced tea.

                                                      Zaniepokoily mnie powaznie rozne przypuszczenia i spekulacje mikolajowe.
                                                      Winie za to Sabe. Bedzie miala bardzo pomyslny rok. Same sukcesy. Dwa widoczne.
                                                      Jej strzal w ciemnosci z Holandii przelecial mi niepokojaco nad glowa.
                                                      Faktycznie urodzilem sie 6 grudnia i moje drugie imie sila rzeczy jest
                                                      Mikolaj. Lubie intuicje kobieca ale bez przesady...
                                                      Moje pierwsze imie jest ponad litera M - na poczatku alfabetu.

                                                      Odpowiadajac wiec na reklamacje Mandarynki chce Was poinformowac, ze w tym
                                                      roku instytucja Mikolaja zostanie sprywatyzowana. Bedzie under new mamagement.
                                                      Pewne rzeczy zostana zmienione inne ciekawie odswiezone.
                                                      Rozwaza sie wymiane parku reniferow. Rudolf chyba odejdzie na zasluzona
                                                      emeryture. Jego czerwony nos i rubaszny sposob bycia (poklepywanie dziewczat)
                                                      budzil sporo kontrowersji. Polepszy sie przeplyw informacji i dostarczanie
                                                      zyczen bedzie skrupulatnie notowane. Po raz pierwszy wprowadzi sie nowa
                                                      usluge "prezentowa". Wystarczy podac wzrost, kolor wlosow, oczu i plec.
                                                      On bedzie wrzucony przez komin a ona delikatnie dostarczona do rak wlasnych.
                                                      Tegoroczne zyczenia beda juz przyjmowane od konca lata (wrzesien). Mikolaja nie
                                                      bedzie odchodzilo czy byl ktos grzeczny czy nie. Wszyscy moga sobie zyczyc.
                                                      Adres pod ktory nalezy elektronicznie zyczenia to www.ja_chce@sw.mikolaj.npole.
                                                      Niestety, nie przewiduje sie reklamacji i zwrotow. Polityka - widzialy
                                                      galy co zamawialy bedzie przestrzegana.

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      faktycznie apetyt na jedzenie troche stracilem. Ale szczesliwie inne czesci
                                                      apetytu pozostaly bez zmian z niektorymi nawet zaostrzonymi.

                                                      Ujawnili sie szczesliwi posiadacze losu ktory rozbil nasza farmiana pule.
                                                      Malzenstwo. On stracil prace i kupil los idac do biura unemployment.
                                                      Ladna sprawa, co?

                                                      Cieplo pozdrawiajac absolutnie niezaleznie od ohydnej pogody,
                                                      mojito.
                                                    • tizedik Re: Takie sobie.......... 17.03.04, 15:34
                                                      Ech zycie................:-((((((((((
                                                      Nie, troche przesadzilam.............
                                                      Ech praca................:-((((((((((

                                                      Od jakiej puli zaczynamy kolejna runde Powerballa?
                                                    • Gość: ifa Do Pysiek IP: *.dsl.netsource.ie 17.03.04, 16:20
                                                      Witam serdecznie to jeszcze raz ja,
                                                      dziekuje Pysiek za mile powitanie mojej chwilowej wizyty

                                                      mam pytanie i prosbe zarazem Pysiek,czy podalabys mi swojego e-maila
                                                      wiem ze juz kiedys na jakis stronach podawalas juz,ale nigdzie go sobie nie
                                                      zarejestrowalam,ze tak powiem

                                                      jesli nie chcesz podawac tak publicznie,aby nie zapchano ci skrzynki z
                                                      pytaniami typu czy ty to ty albo nie ty, a nie sprawi ci problemu to napisz
                                                      please na ifa18@wp.pl

                                                      dzieki z gory jesli tak,
                                                      jesli nie chcesz tego robic to tez spoko,trudno,zapomij o prosbe

                                                      pozdrawiam bardzo slonecznie dzis
                                                      ifa
          • Gość: Numbat Re: ogrodowo i nie tylko IP: 203.3.65.* 24.03.04, 05:32
            serdecznie i cieplo pozdrawiam wszystkie nowe i stare dusze.
            Ach to zycie pedzace zbyt szybko...ach te wino czerwone wypite nad rozszlalym
            oceanem. Bo po upalach ( juz koniec marca)...zaczynaj pojawiac sie w Australii
            cyklony- ktore "przybywaja" z Oceanu...i pozniej nikna w glebi oceanu.
            Zywiol ogromny. Sila wiatru ponad 140 km. na godzine. Sa ostrzeznia ze, fale
            oceaniczne moga nawet dochodzic do kilkunastu metrow wysokosci.
            Prze jakis okres w okolicach, gdzie mieszkam (Gold-Coast, Colongata) plaze byly
            zamkniete. A okoliczni mieszkancy przygotowuja i barykaduja wybrzeza , workami
            z piaskiem bo fale moga byc naprawde potezne.
            Powli zbylzamy sie do konca tutejszego lata. Przyroda zmienia fenomenalnie
            kolory...papugi przylatuja na tutejsze drzewa i wrzeszcza jak politycy na
            Tajawnie:))) porobilem "ukradkiem" zdjecia. Jak opracuje??? w koncu jakas swoja
            strone www. to kochani zobaczycie fenomenalne ptactwo. Cudowne kolory
            i oczywiscie cala natura w pelni. W poprzednim tygodniu byly miadzynarodowe
            zawody w tym regionie ,w plywaniu na deskach wodnych. Fenomenlne wrazenie, bo w
            tym regionie sa naprade potezne fale i odbywal sie zawody- narodowe
            australijskie ratownikow morskich. Plywanie poprzez wzburzone fale dlugimi
            lodziami.W tym momecie dosc silny wiatr, ale cyklon ktory byl przez pare dni,
            "odlecial" w kierunku Nowej Kaledonii moze po drodze sie gdzies "rozmyje".
            Zreszta ten okres w Australii to wlasnie okres szczegolnie, Zachodnia i
            Polnocna Australii narazona jest na dzialni cyklonow. I tak to jak, co roku.
            Oczywiscie dla osob chcacych poznac i spentrowac cala Australie, od kwietnia
            jest to najlepsza pora..poniewaz w tropiku temperatury sa dobre dla organizmu
            i wiele drog ( normalnie zalanych w porze deszczowej - listopad-grudzien-
            styczen-luty-marzec )jest do przejechania. Snieg w Australii spadnie gdzies w,
            miesiacu czerwcu. I oczywiscie na poludniu ludziska beda sobie, jezdili na
            nartach.To tak z grubsza...serdecznie pozdrawiam wszystkie dusze i do
            najblizszego klikniecia.
      • tangerin In love again! 17.03.04, 20:50
      • tangerin In love again! 17.03.04, 21:32
        Niestety,to tylko nazwa wody toaletowej YSL. Natknelam sie dzis na nia w
        perfumerii i zdebialam. Ostatni raz widzialm ja bodajze w 1997 w Londynie,
        kiedy bylam szalenczo i jednoczensnie platonicznie zakochana w Takim Jednym.
        (mial takie staropolskie fajne imie, zakola mu sie juz robily, ale ta aura jego
        powalala mnie z nog...) Chcialam sobie kupic (te wode pachnaca), ale mialam
        wtedy inne wazniejsze wydatki, a potem, jak juz mialam forse, to nagle zniknela
        z rynku. I teraz sie pojawila po latach, a ja mam wazniejsze wydatki:(

        I zakochana nie jestem, moje serce jest jak glaz zimny, he,he. Zaden Taki Jeden
        nie pojawia sie ostatnio, zero randek, spacerow przy swietle ksiezyca. Ci
        dzisiejsi panowie tacy jacys dziwaczni sa: albo na drugim spotkaniu oswadczaja,
        ze sie chca ze mna ozenic, albo ze wcale, bo ja zbyt zwariowana i niezalezna
        jestem na zone,he,he. Hmmm....

        Tak, ta historia z naszymi pieniazkami farmowymi jest cudowna. Ciekawe, czy ta
        para tez ma w planach farme, jak myslicie?

        Tizedik:
        Praca:(((((( ciagle brak
        Zycie:)))))))))) i apetyt rosnie!
        Brakuje mi do szczescia tylko zelu pod prysznic o zapachu pomaranczy, bo nic
        tak rano nie ozywia i nie daje energii do zycia wlasnie, ale u nas nie do
        kupienia. Pewnie dlatego wiekszosc Polakow taka markotna jakos wedruje co rano
        do pracy..

        pozdrawiam cieplutko i wiosennie wszystkich

        Mandarynka not in love, again!

        ps. Dziekuje za uwzglednienie mnie na liscie prezentowej, na pewno zarejestruje
        sie na Ja_chce@ i cieszy mnie, ze fakt otrzymania prezentu nie bedzie zalezal
        od bycia grzecznym lub nie. Bo ja jestem Bad Girl, niestety;)

        Ps2 Naprawde, 6 grudnia masz Mikolaju urodziny?
        • tangerin Re: In love again! 17.03.04, 21:39
          Ale robie balagan na forum:)
          Odpisywalam na trzy maile jednoczesnie i na 2 SMS-y.
          Pomylilam dwoch adresatow i chyba beda klopoty teraz;)
          Chyba sie zakochalam w In Love Again:)
          • mojito Niech bedzie o zapachach. 17.03.04, 23:14

            Witajcie slonecznie Wszyscy,

            pogoda bez zmian ohydna, jej mac. Platki sniegu topia sie na twarzy.
            I deszcz od czasu do czasu. Zakret jego mac.

            Zaprzyjazniona osoba zwrocila mi uwage na nowa reklame perfum Lancome
            - Attraction. Nie widzialem. Wczoraj zainteresowalem sie i zdecydowalem
            zobaczyc czym lato bedzie pachnialo. Zostawilem pieniadze i karty kredytowe
            w domu poniewaz zdolnosc i sila perswazji atrakcyjnych sil sprzedajacych
            i promujacych jest legendarna. Nie czulem sie wystarczajaco silny
            aby zagladajacej gleboko w oczy sprzedawczyni powiedziec nie.
            Slabiutki jestem, oj slabiutki.
            Zanurzylem sie wiec bezpienieznie w szeregi stoisk kosmetycznych.
            Wow!! Zmysl powonienia i zmysl wzroku zostaly uderzone mocno.
            Zapachowo troche mniej ale wizualnie - o mamo.
            Nawet konserwatywna Chanel odswiezyla wizualnie reklame Coco/Mademoiselle.
            Jej atrakcyjne ostrzezenie - watch out, monsieur - rzuca sie w oczy.
            Escada ma szarpiaca zmysly reklame -Island Kiss. Zapach jednak byl lekkim
            rozczarowaniem. O dwa tony co najmniej za slodki i odrobine przyciezki.
            Odetchnalem z ulga. Ominalem duzym lukiem stanowisko CK - nie lubie
            osobiscie projektanta. Nie znam ale nie lubie. Jego ostatnia nazwa Crave
            tez zle mi sie kojarzy. Raczej z jedzeniem. Minalem Chloe, Clinique (chyba)
            i dotarlem do stanowiska Lancome. Linia zapachowa - Attraction - prawie
            dziewicza. Sila sprzedajaca powiedziala, ze od miesiaca dopiero w sprzedazy.
            Zapach na listku owszem podobal mi sie bardzo. Uprzejmie wysluchalem calego
            wykladu jak zmienia sie zapach na skorze kobiecej i tak dalej.
            I jeszcze pare informacji majacych mnie zmiekczyc/oslabic.
            Musialem sie troche wycofac aby nabrac dystansu i obejrzec nowa reklame
            Lancome/Attraction jednym okiem a drugim sily sprzedajace. Stalismy
            oko w oko i nie mialem perspektywy. Nabierajac perspektywy narazilem sie
            meskiej sile sprzedajacej poniewaz odrzucilem zdecydowanie chec zainteresowania
            mnie zapachami meskimi. Poza tym nawet chwilowa rozmowa z mlodym baaaardzo
            dobrze ulozonym mezczyzna rozpraszala mnie i zaslaniala mi perspektywe.
            Z zadowoleniem zauwazylem, ze sprzedawca sie nadasal i odwrocil do mnie tylem.
            Zapach ladny, swiezy, lekki. Wiosenny i sloneczny. Reklama bardzo zmyslowa.

            Tizedik,
            zastanowmy sie wspolnie nad dolnym progiem loteryjnym. Zaczyna sie od 10 M.
            Ja proponowalem kiedys 50 M a pozniej obnizylem na 30 M.
            Ale Twoja/Wasze sugestie beda mile widziane. Nie chcialbym za niskiego
            progu poniewaz forum mogloby przybrac charakter hazardowy.
            Zastanowmy sie wiec wszyscy wspolnie od jakiego progu snimy o farmie.

            Mandarynko,
            rzeczywiscie pojawilem sie na swiecie 6 grudnia wieczorem (20:15).
            Rozumiejac troche dusze kobiety nie chcialbym abys cierpiala z powodu
            braku pomaranczowego zelu do kapieli. Zwazywszy, ze niedlugo
            prywatyzacja instytucji Sw. Mikolaj Inc. bedzie sprawdzala praktycznosc
            golebi to mozesz rozwazyc moja niezobowiazujaca propozycje.
            Jezeli zechcesz pomoc w przetarciu golebiowych kanalow to mozesz
            wyrazic zyczenie albo zalegle prezentowe albo tegoroczne z dostawa
            wczesniejsza zelu pomaranczowego do kapieli. Sadze,ze zel jest zupelnie
            bezpieczny i nie bedzie budzil plotek i domnieman na forum.
            Perfumy, rozumiesz, to juz calkiem inna sprawa. Co o tym sadzisz?
            Jezeli zdecydujesz sie na wczesniejszy/zalegly prezent to juz
            w ciagu tygodnia, dziesieciu dni, bedziesz wchodzila w dzien pachnaca
            pomaranczami.

            Tora/Bozena,
            nic nie piszesz o "randce" na lodowisku. Jak poszlo slizganie sie?

            Gunther/Amigo,
            tego tam. Masz juz upatrzona rybe? Na grillu ja czy inaczej?
            Czy to jeszcze tajemnica/niespodzianka? Wino australijskie?

            Kazik,
            za ile srednie farmy z widokiem na ocean chodza?

            Asiu,
            balenem w ten weekend? Czy nastepny?

            Pysiek/Boss,
            :)))))))))))))))).

            Poeto,
            boje sie zapytac o ewentualna wrzesniowa tresc listu/zyczenia do sw. MIkolaja.

            Zdrowenka Wszystkim i sloneczka,
            mojito.
            • tizedik Re: Niech bedzie o zapachach. 18.03.04, 00:18
              Hej!
              Tangerin, a ja juz myslalam, ze mozna ci zazdroscic...
              Chociaz z drugiej strony... Mam takiego kolege, ktory przy roznych okazjach
              zyczy mi "wielkiej milosci", a ja zawsze protestuje. Jakiz to szalenie
              obciazajacy stan!...;-)
              W kwestii zapachowej (pomaranczowy zel) to mysle, ze nie masz racji. Ja
              wprawdzie nie lubie kosmetykow o owocowych zapachach, wiec staram sie ich nie
              kupowac, ale cos mi sie w oczy rzucilo. Chyba jest taka seria Eris, obecnie
              Lirene (z francuska, jak sadze..;-) w pomaranczowych opakowaniach. Ani chybi -
              pomaranczowa. Ale skoro masz szanse na spelnienie mikolajowych zyczen awansem,
              to chyba juz szukac nie musisz...;-)
              Mojito, w kwestii hazardowania sie mam opinie taka, ze moglibysmy nie zdazyc z
              wyszukaniem odpowiedniej farmy na forumowe spotkanie, jesli gralibysmy co pare
              dni. Poza tym, te emocje...;-) Nie wiadomo, czy znieslibysmy takie obciazenia.
              To moze startujmy od puli wyzszej. 30 milionow wydaje mi sie kwota rozsadna ;-)
              Pozdrawiam wszystkich :-)))
              • mojito Niech wiec bedzie trzydziestka. 18.03.04, 00:25
                Yo, Tizedik,
                niech wiec bedzie trzydziestka. Te mlodsze sumy uwiklalyby nas.
                Miej wiec oko na linki i od trzydziestu zaczniemy.
                Siemaneczko,
                mojito.
                • tangerin Re: Niech wiec bedzie trzydziestka. 18.03.04, 01:21
                  Az sie zarumienilam, z zachwytu i ze wstydu jednoczesnie. Wzruszylam sie
                  ogromnie Mojito propozycja wykorzystania kanalu golebiowego i to tylko po to,
                  bym mogla pachniec, tak jak na prawdziwa mandarynke przystalo. Z drugiej strony
                  to, co napisalam nie mialo charakteru roszczeniowo-wykorzystujacego. :)Rany,
                  jak to malo potrzeba mi do szczescia:))))) Thanx!

                  I przyznam Ci sie Tizedik, ze nie przepadam za owocowymi zapachami, bo
                  zazwyczaj sa nieudolnie nasladowane, ale ten pomaranczowy zel to wyjatek! Co ja
                  sie naszukalam takiego cudu u nas! nawet w Yve Rocher zrobilam kiedys
                  zamieszanie ogromne, bo oni tam maja takie rozne owocowe specjalnosci, ale to
                  nie to:( Ten podany przez Ciebie trop sprawdze, jak najszybciej sie da i dam
                  znac, co i jak. A w Anglii tego maja na peczki, przynajmniej mieli, mozna bylo
                  sobie kupic nawet taki made in Tesco. Ja nawet poszlam dalej w tym
                  pomaranczowym szlenstwie, wyczailam nawet takie zele w piance, mowie Ci kosmos
                  totalny! Mialam wrazenie, ze wykapalam sie w morzu pomaranczowym:)))
                  Przywiozlam nawet sobie troche na zapas, ale rodzina mnie szybko "ograbila", o
                  przyjacolkach nie wspomne;) Ale juz niedlugo, moi drodzy, w przyplywie
                  pozadania wyskocze do tego Londynu na zakupy zelowe i juz tam zostane.:)))) I
                  bede Wam wszystkim wysylac zele pod prysznic pod choinke:)))))

                  Nie wiedzialam, ze Lancome na nowe pachnidlo. Pare lat temu zajmowalam
                  sie "wprowadzaniem" Miracle, czy jak sie to pisze. Nawet wyslano mnie na
                  szkolenie do Warszawy, gdzie zrobiono nam wode z mozgu.Oblewali nas tym
                  Miraclem od stop do glow, karzac wykrzykiwac cos o swiezosci poranka,
                  oczekiwaniu na cudowna przyszlosc, zaletach Umy Tuhrman. Istny klub wariatow.
                  Potem stalam sobie w perfumerii ubrana w bluzeczke rozowa- no wiecie, ten roz
                  mial symbolizowac roz poranka, oblana zapachem od stop do glow, z rozowymi
                  cieniami na powiekach i rozowa szminka na ustach, "napadalam" na niewinnych
                  klientow plci obojga i namawialam ich na wydanie oszczednosci zycia i kupno
                  owej "swiezosci poranka, kobiecosci, szczescia, marzen" itd z calkiem
                  przyzwoitym efektem. Nawet rodzina zrobila sobie wycieczke do tej perfumerii,
                  aby zobaczyc mnie w takich barwach wojennych. Ale zdjecia sobie nie dalam
                  zrobic:)

                  Co do 30 baniek, to podoba mi sie ten pomysl. Zrszta, co sie bedziemy
                  rozdrabniac, nie? Poza tym ma wystarczyc na wszystko, a takie marne 10mln
                  zielonych nie wystarczylyby na bank:)

                  Tora, a jak tam Twoja kumulacja? Kiedy lot na Antypody?

                  No to koncze, bo moj Mis pluszowy czeka. I poczytam sobie "the man in the iron
                  mask" pana Dumasa, oczywiscie po angielsku, bo francuskiego nie znam.

                  No to narty i sanki!
                  • gunther_0 Re: Niech wiec bedzie trzydziestka. 18.03.04, 03:21
                    Hola Amigos, hola,

                    dziewczyny nam zaczynaja sie rumienic to juz dobry znak. kapiel najpierw byla w
                    mleku, teraz w pomaranczach:)))to ja juz sobie wyobrazam co to bedzie sie
                    dzialo, jak my niechcacy wygramy! Jesuuuuuuuuuu, Amigo!
                    Kazek, ja nie wiem czy Ty nie pozalujesz ze ujawniles sie z ta farma, cos mi
                    sie wydaje ze to bedzie dopiero wesole miasteczko a nie farma. no, ale dobra
                    sam chciales. my zadbamy ze bedziesz mial rozrywke do konca zycia;))) pamietaj,
                    ze ma byc nad morzem, w gorach, z ladny widokiem, nad rzeka albo jeziorem,
                    piwniczka dobrze zaopatrzona, tor wyscigowy, hodowla koni, supermarket, hodowla
                    wina, lotnisko dla samolotow sportowych, hodowla roz, jeszcze jeden
                    supermarket, hodowla fasoli, hodowla pieniedzy i jeszcze jakas agencja
                    wspomagania ubogich pt: Mojito/Boss/Sw.Mikolaj, co bedzie rozdawac prezenty. Ty
                    jeszcze poki co masz czas to sie wycofaj, bo potem to pies pogrzebany. Pysiek,
                    nie Twoj spoko :)))
                    no i wkrotce piontek mamy, rybka przygotowana wstepnie, znaczy materialy
                    pomocne i alkoholowe. wino oczywiscie Mojito australijskie, maja bardzo dobre z
                    Hunther region, albo z South Australia, doskonale. Pysiek jakos zamilkla i nie
                    wyrazila opini na temat miejsca. Pysiek daj znac uprzejmie, to tak pod katem
                    przygotowania plan A albo B, plenerek moze byc ale wiaze sie ze spakowaniem
                    turystycznej lodowki, masz to na uwadze ? mniej litosc i nie trzymaj mnie w
                    niepewnosci tak dlugo.
                    Atraction, nie atraction, lubie jak kobiety ladnie pachna, ale bez przesady. co
                    tu duzo pisac: czasem zwykle mleczko pachnie ladniej niz perfumy. perfum nie
                    mozna uzywac all over, a inne kosmetyki tak i zapach potrafi byc b\nieuchwytny
                    i dyskretny. dobrze o tym wiecie dziewczyny, a Ty Tangerin to wygladasz na
                    experta w tym zakresie:)))
                    Tizedik widze ze Ty znikasz i pojawiasz sie jak ten feniks. taka zapracowana i
                    jeszcze sluzbowo podrozujesz, to masz interesujaco. co tam nowego w menu, ja
                    lubie drazyc temat do konca;)))
                    Iwonka, ciesz sie ze zgadzamy sie co do Leura, ale chyba missnelas pare fajnych
                    miejsc. wiesz takei zorganizowane ogladanie to nie zawsze jest obiektywne, w
                    Australii o jakies rewelacyjne wodospady sie nie natknalem, ale pewnie dlatego
                    ze dla rownowagi maja oni tu dosyc wody naokolo w oceanie. ale jest warta
                    obejrzenia Kiama, Kazik kiedys wspomnial, jedzie sie do dolu w strone Nowra.
                    jest tam miejsce zwane Blow Hole, czyli po prostu wielki wytrysk.formacja
                    skalna jest tak ciekawa, ze cisnienie wody wydrazyly podziemny tunel w skalach
                    i przy odpowiedniej pogodzie, fale napierajace na brzeg powoduja ze woda
                    wytryskuje na wysokosc do 60 metrow w gore, jak gejzer. ale trzeba wiedziec
                    kiedy tam jechac, bo przy spokojnej pogodzie nie ma takiego efektu.ale jest za
                    to rainforest do obejrzenia w pobliskim Minnumarra, albo tez Jamberoo Water
                    Park gdzie mozna uzyc na wodnych slizgawkach, bylem, jezdzilem, majtki cale;)))
                    no i tyle ode mnie
                    zdrowka wszystkim zycze
                    Asienko pisz co sdo nas :))))))))))))
                    czolko
                    • Gość: kangur Juz w domu IP: *.bpb.bigpond.com 18.03.04, 08:48
                      Ludzie,ale sie porobilo!Trzy miesiace nie bylo mnie tutaj, a juz trudno bylo
                      was znalezc na tym nowym watku!I znow prawie 800 postow!Asia-Ty czynisz cuda!
                      Mowy nie ma abym to nadgonil.Wpadlem teraz na chwile tylko,odezwe sie jak sie
                      znow ustabilizuje w domu.Wpierw musze sie wziac za siebie bo dzieki mojito i
                      Jego rekomendowanym restauracjom,pubom itp przybytkach w Szczecinie uzyskalem
                      8kg.opone ponizej klatki z piersiami.Odwiedzilem te miejsca+duzo wiecej,cudowne
                      zarcie.Dam znac wkrotce ale nie wiem co sie dziej na watku,moze ktos tak
                      pokrotce mnie wprowadzi?Mojito,czasem zagladalem w kawiarenkach internetowych i
                      co to za historia z pieskim rodem z Sydney latajacym samolotem przez pol globu?
                      Ucalowania dla wszystkich,a szczegolnie dla szefowej.CU
                    • Gość: Tora Re: Niech wiec bedzie trzydziestka. IP: *.widzew.net / *.widzew.net 18.03.04, 12:39
                      Hello Wszystkim!!!

                      Po pierwsze: z mojej kumulacji nici. Nic nie wygrałam, ale też nikt inny. W
                      sobotę zatem jest do wzięcia 8 mln. Ja wiem, że przeliczając to na $, to jest
                      ok. 2 mln. Skoro Wy zaczynacie od trzydziestki, to ja i tak odpadam w
                      przedbiegach. Ale i tak pokusa jest ogromna.

                      Po drugie: moimi wyczynami na lodowisku nie ma się co chwalić. Wyobrażenia
                      przerosły rzeczywistość. Jakoś kurcze lewa noga za jasne diabły nie sluchała
                      się prawej i odwrotnie. Zero współpracy i synchronizacji. Po półgodzinnym
                      odstawianiu pajaca zeszłam z lodowiska pokonana totalnie.

                      Po trzecie: zapachy!! To moje życie i zarazem udręka.Mój mąż mówi, że mam węch
                      jak pies myśliwski. I coś w tym jest. Zdarzyło się kiedyś, że mój ślubny w
                      godzinach rannych odwiedził znajomego trudniącego się wyrobem zniczy. Kiedy
                      bardzo późnym wieczorem dotarł do domu moje pierwsze wrażenie było takie, że
                      włuczył się chyba po cmentarzu. Do tej pory czuję w nosie zapach starej
                      kamienicy w Krakowie na ul.Floriańskiej, gdzie dane mi było mieszkać. Pamiętam
                      zapachy większości miejsc, które odwiedziłam. Jeziora, góry, morze, specyficzny
                      Kraków właśnie, no i oczywiście niezapomniany zapach podpłomyków pieczonych na
                      wiejskim piecu przez moją ciocię.
                      Co do reszty zapachów - zwłaszcza tych dla pań, to uważam, że są one używane w
                      nadmiarze i całkowicie nieadekwatnie do sytuacji.Zapach piżma w pracy - drażni,
                      a ewidentny jakiś tam super fresh na wieczornym spotkaniu - mnie przynajmniej
                      rozbawia. Pomijam tu milczeniem takie zapachy, których nawet niewielka ilość
                      sprawia, że natychmiast dość intensywnie boli mnie głowa, niemówiąc już o
                      mdłościach.

                      Po czwarte: WIOSNA wreszcie Panie i Panowie!!! Absolutna, totalna,
                      świergocząca, migająca słońcem, rozbawiona no i oczywiśnie cudownie,
                      niepowtarzalnie pachnąca!! (Mojito! Przepraszam za ten entuzjazm i współczuję
                      Ci tego śniegu)

                      Pozdrawiam Wszystkich wiosennie-pachnąco!!!!
                      • tangerin Wiosna, wiosna, wiosna, wiosna, wiosna, wiosna.... 18.03.04, 14:49
                        Godday Mates!
                        Bedzie krotko! Pogoda za oknem cudowna, dzieciaki lataja w krotkich rekawkach,
                        krotkich spodniczek nie widze, ale nie mieszkam w centrum, wiec jesli tam
                        trafie, to wszystko opisze! Mojito tylko nie slin sie na sama mysl! Bierz
                        przyklad z Bossa, on tylko dyszy;)

                        Tora, do tej Twojej kumulacji to ja sie przylacze, jesli to nie jest szczesliwy
                        numerek, bo na tym sie nie znam zupelnie. Duzy, express lotek - to jak
                        najbardziej. jak wygram, to wystarczy nam na kajak do Au, potem tam bedziemy
                        oczekiwac na kumulacje w Power ball.(to taki szczesliwy numerek, nie?)
                        A zle dobrane zapachy wywoluja u mnie migrene:( czasem nawet te moje ulubione:(
                        I wtedy tylko dezodorant bezzapachowy, he, he.

                        Kangur, witaj! Cos kojarze te Twoje pytania restauracyjne:)W kazdy badz razie
                        milo Cie poznac "osobiscie".

                        Ywona, co tam u Ciebie? Mam nadzieje, ze chorobsko Cie nie dopadlo i poszlo
                        szukac sobie nowej ofiary.

                        No, czas zamknac komputer, co sie bedzie wiosna za oknem marnowac!
                        Do nastepnego klikniecia moi drodzy wszyscy:))))))))))))))))))
                        • kazachstan Witaj z powrotem Kangur 18.03.04, 20:52
                          Dzien dobry,

                          i jak to szybko minelo, dopiero co Kangur wyjezdzal i juz z powrotem. mam
                          nadzieje ze napiszezz nam dlugie sprawozdanie jak tam w starym kraju.ciekawy
                          jestem ogromnie i moja Pani tez, i w jakich okolicach bywales. ze przywiozles
                          dodatkowe kilogramy to tylko reklama polskiej kuchni.mam nadzieje ze nie
                          bedziesz pisal tylko o szczecinie i dowiemy sie czegos milego.
                          wiosna w Polsce to bardzo ladna pora roku, a najlepsze nowalijki. nigdzie na
                          swiecie tak nowe warzywa nie smakuja, ale co zrobic.tu juz wszystko do polowy
                          sztuczne, tak tez ludzie, moje uprawy w ogrodka napewno lepsze niz kupne na
                          markecie.ale juz ta ziemia inna, woda inna, nawet piwo inaczej tu smakuje.
                          Pozdrawiam wszystkich
                          Kazik
                          • Gość: Pysiek13 OK, znowu pod prad ... IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 19.03.04, 01:36
                            Witajcie wszyscy, witaj Kangur,

                            rzeczywiscie Kazik ma racje, minelo szybko. zapewniam Cie ze z mojego punktu
                            widzenia Twoje kilogramy sa niewidoczne, mozesz wiec smialo tu wejsc i pisac.
                            pisz duzo wiec, bo wszyscy bardzo ciekawi :))))

                            Tangerin napisal(a):
                            > moje serce jak glaz zimny, he, he. zaden Taki Jeden nie pojawia sie ostatnio,
                            dzisiejsi panowie tacy jacys dziwaczni ...
                            ja jestem zbyt zwariowana i niezalezna jestem na zone, he, he ... <

                            Yo, Manadarynka, taki statement robi wrazenie, ale ... kto powiedzial ze zona
                            ma byc nie-zwariowana i nie-zalezna ? moze akurat Ty moglabys cos nowego
                            zaproponowac w tej dziedzinie ?
                            wiem, wiem, ze wiekszosc, ze schematy, wiem Ty nie miescisz w schematach :))))
                            tak sobie pisze, nie do Ciebie ;) wiekszosc kobiet MUSI kogos miec !!! taki
                            stan to powinno leczyc, to jest jakas kobieca choroba. ile kobiet ma
                            przyjaciol, prace, swietnie sobie radza i ... konaja ze strachu przed
                            samotnoscia. potem ten lek przed samotnoscia zaczynaja nazywac miloscia i mecza
                            latami z jakims przypadkowym facetem. do tego ta ideologia, ze trzeba niesc
                            swoj krzyz, czy cos tam ... znam kilka takich kobiet: niosa te swoje krzyze i
                            niosa, lata mijaja a one trwaja w tym domowym piekielku i jeszcze domagaja
                            wspolczucia. ja z tego wypisuje.
                            tu przypomne dwa powiedzenia. jedno polskie bezwstydne i swojskie: kobieta jest
                            jak malpa, nie pusci jednej galezi, zanim nie uczepi drugiej.
                            drugie amerykanskie i troche bezczelne: kobieta jest jak ryba bez roweru ;))))
                            szczerze mowiac oba mi podobaja. to przeciez dwa stany kobiecej swiadomosci,
                            dwie filozofie zyciowe. obie znam z pierwszej reki. wizja pierwsza, ta z malpa,
                            bez faceta ani rusz. wyznawczynie tej wizji wierza (albo udaja ze wierza ?) w
                            opowiesci o dwoch polowkach jablka i otym ze kocha sie tylko raz.kazdy kolejny
                            raz nazywaja tym pierwszym prawdziwym, a wszystkie poprzednie pomylkami ;))))
                            niestety zwiazki tez im wychodza srednio, bo zaden mezczyzna nigdy do konca nie
                            wypelni ich wewnetrznej zyciowej pustki. wiec na wszelki wypadek zawsze maja na
                            oku kogos nastepnego ...
                            wizja druga ta z ryba, zaczyna od objawienia ze w zwiazku tez mozna czuc
                            przerazliwie samotna. kiedy to poczujesz, przestajesz wierzyc w bajki o
                            polowkach jablek, jesli juz, to sama stajesz jablkiem: osobnym i dojrzalym ;)
                            po takim objawieniu i kilku miesiacach radosnej niezaleznosci czesto nadchodzi
                            prawdziwy zwiazek: dwojga ludzi, a nie zadnych polowek. i to jest calkiem
                            przyjemne, chociaz wcale nie jest konieczne do zycia. bo kobieta bez mezczyzny
                            jest jak ryba bez roweru ...

                            Gunther,
                            nie gniewaj, troche u mnie busy, busy ;)
                            ryba brzmi zachecajaco, wybierz miejsce i daj znac, ciagle jest przyjemnie
                            cieplo, wiec moze plener ?

                            Mojito,
                            ja mam zyczenie do Mikolaja: poprosze o druzyne siedmiu krasnoludkow, ktora
                            pomoze mi skonczyc prace na czas :))))

                            Kazik,
                            absolutnie zgadzam co do nowalijek. kiedy bedziesz mial znowu placki ze
                            smietana? moze wpadne ...
                            pozdrawiam wszystkich absolutnie
                            Mojito :))))
                            • kazachstan Re: OK, znowu pod prad ... 19.03.04, 02:01
                              Dzien dobry,

                              ojej jakie to ladne o tych kobietach i jakie prawdziwe. no i teraz jeszcze mamy
                              swojego prywatnego Mikolaja i mozna tak skladac te zyczenia? totez nie
                              wiedzialem ze takie powazne osoby wierza w Mikolaja. ale dobrze, juz tyle
                              rzeczy tu na forum sie dzieje ktore w glowie mi sie nie mieszcza.
                              placki moga byc zrobione na zamowienie, widze ze jestes Pysiek zapracowana a
                              obietnica stoi od dawna ze sie poznamy, wiec kiedy dla ciebie wygodnie daj
                              znac, moja Pani bardzo sie ucieszy zeby ciebie poznac.
                              pozdrawiam
                              Kazik
                              • pysiek13 Re: OK, znowu pod prad ... 19.03.04, 02:16
                                oczywiscie Kazik, ze wierze w Swietego Mikolaja :)))) kiedys nawet pisalam o
                                tym, moj Tata na 18 urodziny sprawil mi wycieczke do Laponii. nie tylko spalam
                                w prawdziwym igloo, stapalam po linii Kola Polarnego, ale tez spotkalam Sw.
                                Mikolaja w jego domu ;)))) no worries, pociagnelam go za brode zeby sprawdzic,
                                czy jest real ;))) serio Kazik, uwierz ;))))
                                pozdrawiam
                                • mojito Re: OK, znowu pod prad ... niech bedzie... 19.03.04, 03:05

                                  Witajcie absolutnie Wszyscy,

                                  pogoda jej zakret juz lepsza. Dzisiaj szesc a moze to dziewiec z gory
                                  nie widze dokladnie. Sadze, ze juz w przyszlym tygodniu bede sie slinil.
                                  Chyba, ze naucze sie od Bossa dyszec tylko i sapac... Patrzec oboje umiemy.

                                  Kangur,
                                  czolko. Welcome back, Mate. Jak ten czas zapier.icza.
                                  Wierze, ze miales super pobyt. Te osiem kilo jest niewidoczne stad.
                                  Wyglada jakbys byl tylko bardziej umiesniony. Wszystko poszlo w klate.
                                  Po krotce, co na watku. Wiekszosc korespondentow znasz. Doszlo tez sporo
                                  milych nowych. Martwi mnie to, ze nie doszli niemili. Zawsze to niemile
                                  urozmaicenie. Podejrzewam, ze boja sie Asi. Asia opanowala rzut liczydlem
                                  jak bumerangiem i niemili sie boja. Asia moze przylozyc liczydlem.

                                  Tematy rozne. O kuchni, roznych powaznych i zupelnie niepowaznych sprawach.
                                  Troche o milosci, wiecej o seksie.
                                  Ostatnio praca lub jej brak wqrza nas i zaczelismy grac w amerykanska
                                  Powerball. Zamierzamy wygrac, spotkac sie najpierw w garazu u Asi w
                                  Kiwilandzie aby podzielic kase potem przeniesc sie na nowa farme Kazika z
                                  widokiem na ocean (i szykanami) i zastanowic sie co dalej. Asia jest od szmalu
                                  dzielenia, niejaka Tizedik jest jednoosobowym Dyrektoriatem - podciaga linki,
                                  daje znakdo gry (30 baniek i up) i wogole czuwa technicznie. Ja kupuje losy
                                  (trzy)i ze wszystkimi trzymam kciuki i zagryzam do krwi wargi.
                                  Kazik, oczywiscie solidna firma jest od farmy i z farma zwiazanych spraw.
                                  My wszyscy inni jestesmy beztroscy potencjalni konsumenci.

                                  Z psem to tak. Sympatyczna dziewczyna z Sydney - Pysiek (znasz ja oczywiscie)
                                  wyrazila zgode na podroz Bossa (jej psa) ze mna do Rio. Co dwa psy to nie
                                  jeden. Pies bardzo fajny. Dobry kompan podrozy i picia na miejscu.
                                  Dyskretny. Zaprzyjaznilismy sie. I troche do niego tesknie.
                                  Troche teraz cierpi poniewaz poznal przystojna Brazylijke BossaNova.
                                  Wszystko bylo super. Ale teraz ona nie pisze do niego, nie dzwoni. Suka.

                                  To tak najogolniej. Przy okazji napisz czy byles na Ladodze. Czy jadles
                                  tam pierogi i lekko byles kolysany falami Odry? Margarite tez dobra tam
                                  robia. Siedze tutaj a obok mnie siedzi Cierpliwosc i uspokaja. Jeszcze troche...

                                  Kazik,
                                  tez chce na placki. Teraz wiem, ze potrzebujecie z Twoja Pania pare dni
                                  uprzedzenia. Bede nad tym pracowal. Jakie warzywa hodujesz w ogrodku?

                                  Pysiek,
                                  anielica na pol etatu przyjela Twoje zamowienie i pchnela do realizacji.
                                  Elfy rzucily sie do magazynu aby je zlokalizowac. Troche to potrwa poniewaz
                                  krasnoludki sa male. Potknely sie o Syzyfa ktorego nikt nie chce.
                                  Nie sprawdzil sie. Byc moze w zastepstwie dostaniesz Herkulesa. Tego od
                                  stajni Augiasza.
                                  Zgadzam sie z Toba, Pysiek. Nieszczesliwa przypadkowosc przygnebia.
                                  Sadze, ze na wymarciu juz jest opinia - niech by pil, niechby bil byle
                                  tylko byl. Bylejakosc nie cieszy.

                                  Wolno zaczela sie tuczyc nasza kumulacja. Farma z wirtualnej moze zmienic
                                  sie wiec na realna.

                                  Widzialem zabawna kartke. Dwie myszki wisza na gzymsie. Jedna krzyczy
                                  do drugiej - trzymaj sie. Ty tez sie nie puszczaj - nadchodzi odpowiedz.

                                  Czego Wam serdecznie wszystkim zycze,
                                  mojito.

                                  P.S. Dzisiaj grzybowa i salata szpinakowa.
                                  m.
                              • Gość: Tora Re: OK, znowu pod prad ... IP: *.widzew.net / *.widzew.net 19.03.04, 02:22
                                OK!Tangerin!
                                Z przyjemnością wchodzę z Tobą w tandem totolotkowy! Gram tylko w dużego lotka.
                                Szczęśliwy numerek mnie nie interesuje (za mało kasy).
                                Tak więc zwiększamy szansę na farmę i całą resztę!
                                Chociaż z drugiej strony , skoro możemy wszystko "zamówić" u św.Mikołaja to co
                                my z tą kasą zrobimy - nie będzie jej na co wydawać?!
                                W związku z tym zamawiam kajak. Duży. Tak ze trzy sypialnie, salon, łazienka
                                oczywiście, nie - lepiej dwie, duża kuchnia i duży taras widokowy. Chyba jacht
                                mi z tego wyszedł, ale co tam. Jak szaleć to szaleć!
                                Do dzieła Mikołaju! Trzaśnij rózgą, pstryknij palcami lub ucałuj Rudolfa gdzie
                                trzeba. Czekamy z Tangerin na wodny środek lokomocji, który bezpiecznie
                                doholuje nas do portu Au!

                                Nowalijki - rzecz pyszna. Ale ja czekam na te prawdziwe, z ziemi, a nie pędzone
                                po holendersku na taśmie!

                                Pozdrowienia, dobrej nocki/miłego dnia dla Wszystkich!
                                • Gość: Melody Re: OK, znowu pod prad ... IP: 203.185.240.* 19.03.04, 02:53
                                  Hi,
                                  z przyjemnoscia czytam Twoje wpisy Pysiek, sama racja.nie wiem czy czytalas,
                                  czytaliscie taka ksiazke pt."Quirkalone". jest wlasnie o tej nowej tendencji
                                  wsrod ludzi zelepiej zyc samotnie. ciagle jednak w nas wegetuje taka spoleczna
                                  stigma, ze samotny to jakis dziwny odmieniec, a juz wyjatkowo kobieta samotna
                                  nie ma prawa bytu, jest jakby chora na rozyczke, lepiej wiec trzymac sie od
                                  niej z daleka, bo jeszcze mozna sie zarazic.
                                  pozdraawiam
                                  • gunther_0 Re: OK, znowu pod prad ... 19.03.04, 03:02
                                    Witajcie, hallelujah !!!

                                    no, Pysiek, dzieki ze sie odezwalas, bo juz stracilem nadzieje, ze bedziemy
                                    jesc ta rybke;)
                                    wiesz Melody, nie mysle ze ta tendencja jest o tym,ze lepiej byc samotnym,
                                    mysle ze mozna byc samotnie szczesliwym. nam tu na tzw. zachodzie jest latwiej.
                                    w Polsce niestety pracuja stereotypy. ogladam nieraz te programy "The bachelor"
                                    albo Meet Joe Millionaire, to smiac mi sie chce. to jakas psychoza.
                                    dobra o weselszym temacie, Kazik, chcialem jeszcze dorzucic do wyposazenia
                                    twojej farmy to studio Iwonki, przepraszam Iwonka zapomnialem o tym donioslym
                                    projekcie. czy naprawde jestes chora, ze nie piszesz?
                                    Mojito Amigo, to jak wszyscy juz zamawiaja prezenty to ja poprosze o rower, no
                                    bo ta ryba bez roweru;)))
                                    Zdrowko wszystkim, ciao Amigos
                                    a gdzie u diabla jest moja Asienka? Asienko rece mi sie trzesa bez noszenia, a
                                    musze trzymac kondycje dla Sabci juniorka, objaw mi sie prosze:)))
                                    • mojito Zaraz, zaraz, chwileczke... 19.03.04, 03:22
                                      Tora,
                                      jakie "wszystko mozemy zamowic"? Duzo mozecie ale teraz na moment
                                      nie docenilem kobiecej wyobrazni. Ale tylko na moment.
                                      Kajaki, rowery z ryba lub bez, krasnoludki, zele i takie inne ok.
                                      Duze zamki na lodzie, rozane ogrody, zlote gory absolutnie nie. Co Wy
                                      chcecie mnie z torbami puscic. Sa pewne sprawy ktorych nawet Milolaj nie moze.
                                      Z totkiem to moze polaczymy sily. Ty masz dzialke u nas a my mamy u Ciebie.
                                      Co Ty na to, Tora Tora?

                                      Aha, Kangur z tym cholernym Mikolajem to tez numer. Dziewczyna z Holandii (Saba)
                                      (tak daleko, a cholera tak blisko) jakos tak strzelila z tym imieniem.
                                      Moim drugim (6.12). Klamac nie lubie. Przestraszyla mnie ta bliskoscia
                                      i przyznalem sie. Czas pokaze czy slusznie. Mozna wiec rozsadne zamowienia
                                      skladac. Takie jak wieczne szczescie i podobne bede ignorowal.

                                      Melody, Gunther,
                                      :)))))))))))).

                                      Zdrowko,
                                      mojito.
                                      • Gość: Saba Re: Zaraz, zaraz, chwileczke... IP: 213.144.232.* 19.03.04, 10:33
                                        Hej Mikolaj :-)
                                        Nic sie nie martw, podobno kobiety w ciazy maja osmy zmysl, wiec pewnie mi sie
                                        uaktywnia, moze jak sie troche wysile to przewidze wygrane numery na loterie i
                                        Gunter nie bedzie musial ogladac tych smesznych programow :-)

                                        Pysiek,
                                        Usmialam sie z tych powiedzonek, szczegolnie spodobalo mi sie to o malpach,
                                        aczkolwiek chyba sie nie zaliczam, albo moje malpie skoki byly w zwolnionym
                                        tempie i zdarzalo sie dlugo zawisac w powietrzu zanim nadarzyla sie kolejna
                                        galaz :-) Ale metafora rewelacyjna!
                                        A co do ryby i roweru to kij tam wie, ale ja mowie za siebie, ze bedac sama (a
                                        zdarzaly sie takie okresy) wcale nie czulam sie szczesliwsza niz po slubie. A
                                        tak na marginesie to nie znosze wszelkich uogolnien i szufladkowan. Kazdy jest
                                        jaki jest i kazdemu wolno byc szczesliwym w taki sposob jaki mu sie podoba, pod
                                        warunkiem ze nie narusza woli drugiego czlowieka. Ostatnio widzialam w jednym
                                        taki programie o szokujacych sprawach, mezczyzne, ktorego uszczesliwia
                                        upodabnianie sie systematyczne do kota i robi wszystko w tym celu. Operacje
                                        plastyczne zmienily mu ksztalt czaszki i twarzy, wytatuowal sobie wzorki i
                                        zrobil dziurki w policzkach w ktore wklada wasy, nosek ma tez taki koci, teraz
                                        zbiera kase na ogon, bo elektryczny mu nie wystarcza, porusza sie jak kot.
                                        Ciekawe czy uda mu sie kiedys osiagnac pelnie szczescia? jak myslicie?
                                        A jeszcze wracajac do roweru to przypomnialas mi Pysiek inne holenderskie
                                        powiedzenie - zgadnij ktore :-)

                                        Pozdrawiam was wszystkich
                                        Saba i ktos kto mi ostatnio daje w kosc :-)
                                        • tangerin Re: Zaraz, zaraz, chwileczke... 19.03.04, 11:16
                                          Saba, nie moglam sie powstrzymac, genialna historia z tym kotem, chociaz
                                          wolalaby prawdziwego poglaskac. To troche tak jak Michael Jackson, tez mnie
                                          ciekawi, czy i kiedykolwiek pelnie szczescia on osiagnie.

                                          I oczywiscie cieple usciski dla Ciebie i Malenstwa:))))

                                          I napiszcie, prosze, o tym holenderskim powiedzonku z tym rowerem.

                                          Ps. Rower mialam, juz nie mam, rybki hodowal kiedys moj brat, tez juz
                                          niehoduje. I dobrze nam tak:)
                                          • tangerin Re: Zaraz, zaraz, chwileczke... 19.03.04, 11:19
                                            nie hoduje oczywiscie, a moze jeszcze przez "ch"? E, nieeee...
                                      • tangerin Spox! 19.03.04, 11:09
                                        Mozemy polaczyc te totolotkowe sily, juz to nawet kiedys proponowalam;) Jak
                                        bedzie jakas duza kumulacja to kupie jakis lucky deep, czy jak to sie to u Was
                                        nazywa. No, bedziemy z Tora wymieniac info, w co oplaca sie grac, tylko trzeba
                                        bedzie uwazac, aby sie nie uzaleznic, he,he.
                                        I nie ma "zaraz, zaraz, chwileczke" drogi Mikolaju, my juz o Ciebie zadbamy i
                                        nie pozwolimy, abys sie za bardzo nadwyrezyl i z torbami pposzedl, :)))))))))))
                                        Zaufaj nam (uff, uff!!)
                                        Ja ze swej strony dodam, ze Twoje chleptanie procentow na moja intencje dobrze
                                        mi robi i jestem z tego powodu bardzo zadowolona, wiec wielkie Thanx! To takie
                                        fajne, moc polaczyc pozyteczne z przyjemnym... I prosze o jeszcze!

                                        Oh, Pysiek, te powiedzonka Twoje sa gites, przyznam sie, ze nie znalam, ale sie
                                        naucze na pamiec i bede cytowac moim psiapsiolkom. Rany Julek, Wy nawet nie
                                        wiecie, jak wiele kobiet tutaj wyksztalconych, z praca itd ma problem powazny,
                                        bo nie ma faceta. Tak raz w tygodniu minimum wylewaja te swoje zale na moim
                                        ramieniu i ja nie mam pojecia, co mam im powiedziec. Bo naprawde czasem uwazam,
                                        ze lepiej, ze tego jednego z drugim wyrabalo w kosmos niz mialby takiej jednej
                                        z druga zycie truc. Tylko, ze one tak jakos marnieja, jak nie ma wokol nich
                                        meskiego ramienia. Az mialabym ochote oddac im swojego, gdybym go miala.;) Mam
                                        tez desperados totalne, ktore siedza na czacie i wyrywaja kwiatki, jeden za
                                        drugim, bo a noz widelec. No i przyznam, ze czasem jest zabawnie. To znaczy
                                        zabawnie mi sie tych opowiesci slucha.
                                        Ostatnio uslyszalam, ze mi to latwiej, bo jestem feministka. Nie wiem, czy
                                        jestem, cholera wie, ale ja lubie panow;) I to bardzo;) No, oni czesto gesto
                                        nie nadaja sie do zwiazkow (ze mna, a czasem do zadnych!), ale jako qmple sa
                                        the best. Ja zreszta zawsza za swoje piwo place, albo odplacam sie nastepna
                                        kolejka, wiec moze to o to chodzi. Ale ja wyroslam wsrod chlopcow, razem
                                        chodzilismy po drzewach i murach, i bramach, razem gralismy w noge i w szachy:)
                                        Moja ulubiona zabawka byl mis a potem traktor i klocki. Misia mam do tej pory,
                                        kolejnego juz, a traktor wymienilam na ogniste ferrari 250 GTO rocznik1962,
                                        ktore stoi na polce i jest przedmiotem westchnien kazdego malego chlopca, ktory
                                        mnie odwiedza, ze swoja mama oczywiscie ( i dlatego to biedne ferrari nie ma
                                        juz wycieraczek, jedno kolo ledwo mu sie trzyma, bagaznik ciezko sie otwiera -
                                        nic tylko wymienic na lepszy model)

                                        No to tyle, ide nurzac sie w wiosnie (bez kurtki!!!!) i biurokracji.
                                        Todos Amigos :)))))))), dla panow i pan serdeczne xxxxxx
                                        • yvona73pol szczecina i rower... 19.03.04, 13:01
                                          to ja, zyje,
                                          dzieki Gunther za lekki postowy niepokoj, ale nie choruje, no, moze troszeczke,
                                          za to malo czasu ostatnio mialam, a i problemy z kompem sie zdarzyly....
                                          tak Kazik sympatycznie napisal o tym/tej szczecinie, od razu mi sie
                                          skojarzylo ;)) (dokladnie to bylo, ze nie tylko o szczecinie - z malej litery,
                                          i od razu podzialalo na wyobraznie ;))))
                                          a rower, bo tez bym chciala, ale z drugiej strony to Sydney takie gorzyste,
                                          kolega nam ostatnio zgubil cztery zeby, polowe twarzy i tu i owdzie dalej,
                                          krotko mowiac wypadek, wlasnie z powodu tych gorek... wiec ten rower to taki
                                          troche obosieczny...
                                          o studiu pamietam, dobrze, ze wiecej czasu na myslenie, dopracuje szczegoly i
                                          uwazniej wybiore, a i licze na pomocne umysly ;))
                                          coz jeszcze? ano jakos leniwie dociagnelismy do weekendu, mam nadzieje, ze
                                          owocnego, mam wielkie plany, no ale ja mam zawsze wielkie plany, tyle ze "duch
                                          ochoczy, ale cialo mdle" jak to gdzies pisza...
                                          lazy, lazy girl, nieladnie, no ale to na mnie sie skrupi;
                                          Pysiek, mam pare powiedzonek staropolskich o babie, ale nie podobaja mi sie, a
                                          zwlaszcza to o watrobie, wiec moze pomine milczeniem, a temat polowek i innych
                                          takich jakos mi sie przejadl, wiec odwiesilam go na kolku i uruchamiam w razie
                                          emergency jakiejs bliskiej duszy;
                                          caluski dla wszystkich i pozdrowionka,
                                          niebawem sie odezwe,
                                          Iwona
                                          • mojito Szczecina i piontek, pionteczek, piontuniek... 19.03.04, 19:01
                                            Witajcie Amigos,

                                            dzisiaj rano snieg. Ale juz mnie on nie rusza. Topnieje na szczecinie
                                            i krotki bedzie jego zywot. Cztery stopienki tylko ale czuje sie cos in the air.

                                            Jestem wdzieczny Paniom za zrozumienie prezentowo/mikolajowe.
                                            Nie moge dostarczyc milosci na zawsze, tego aby kochal/kochala i zeby
                                            na swiecie byl pokoj. Kochane jestescie, ze to rozumiecie.
                                            Moje prezenty maja nature doraznej konsumpcji. Nawet te wrzucane przez komin.

                                            Nie duzo moge powiedziec na temat szukania mezczyzn. Po prostu ich nie szukam.
                                            No, moze raz mnie szukano aby wreczyc pozew i raz ja szukalem dluznika.
                                            W obu przypadkach to szukanie bylo wymuszone.
                                            Byc moze z szukaniem mezczyzn jest jak z szukaniem szczescia.
                                            Szczescie nie lubi jak sie jego szuka. Szczescie znajduje nas samych.
                                            Chociaz czasami jest dobrze odrobine szczesciu pomoc...

                                            Iwona,
                                            niesmialo i cichutko tez sie niepokoilem. Nie mam zaufania do Morfa.
                                            Milo czytac, ze jestes ok.

                                            Gunther/Pysiek,
                                            jaka ryba i jak byla zrobiona?

                                            Pionteczek dzisiaj. Jak milo. Piontus kochany. Piontunio.
                                            Chyba dam sobie siana z zupa dzisiaj. Lekko mam ich dosyc.
                                            Moze cos w powietrzu.
                                            Dzisiaj sandwicz z indykiem i wedzona gouda. Na buleczce kajzereczce.
                                            I cytrynowa iced tea. Niestety, bez rumu (ciemnego).

                                            Slonecznie i weekendowo wszystkich pozdrawiajac wracam do pogoni
                                            za dolarem zakret jego mac,
                                            mojito.
                                            • Gość: ifa szczescie z mezczyzna istnieje!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dsl.netsource.ie 19.03.04, 21:32
                                              Alez zes Pysiek pojechala po wszystkich kobitkach,zimnym wiadrem wody w twarz!!!

                                              Mowie to glosno:JA JESTEM TA POLOWKA,jablka,pomaranczy...moze gruszki,co kto
                                              lubi lub nie lubi,!!!!!!!!
                                              i nie czuje sie ani malpa ani ryba,moze troche kotka kiedy moj ukochany
                                              glaszcze czule po policzku lub karku!!!
                                              zle sie czuje jak moj maz spedza sobote w pracy a ja w domu,jak musze wyjechac
                                              bez niego na dluzej niz dzien,nie wyobrazam sobie wakacji bez niego,bo by mnie
                                              nie cieszyly,wszystkim co przezywam musze sie z nim nie podzielic,

                                              dzielilismy juz w zyciu wiele radosci i smutkow,prawdziwa biede i chwile
                                              przyplywow,nasze zycie jak jedno i nie wyobrazam sobie nikogo innego jako ojca
                                              moich dzieci i partnera na stare lata ktory bedzie patrzyl jak robie mu swetry
                                              na drutach,ktorych on i tak nie bedzie nosil......AMEN!!!!!

                                              i tak wlasnie tak jest:BOJE SIE i to bardzo boje sie ze ktoregos dnia mogloby
                                              go zabraknac,boje sie samotnosci ogolnie,wrecz konam o mysli o
                                              samotnosci!!!!!!!!!!!!dokladnie jak piszesz Pysiek!!!!!
                                              ale wciaz nie czuje sie ani malpa,ani ryba!po prostu nie ma nic piekniejszego w
                                              zyciu niz miec partnera/partnerke ktory jest towarzyszem
                                              zycia,przyjacielem,soulmate,wspolprzewodnikiem,kochankiem
                                              bo tak naprawde z zyciu licza sie lprzede wszystkim udzie,ludzie,ludzie!bo
                                              jesli nie to co innego?????

                                              tak czulabym pustke przeogromna pustke gdyby mojego mezczyzny zabraklo nagle,bo
                                              to tak jakby zabrano mi polowe zycia i umartwione mnie w polowie!

                                              I JESTEM SZCZESLIWA,BARDZO SZCZESLIWA MEZATKA JUZ OD 7 LAT!!!!!!!!
                                              w przeciwinstwie do samotnych kobiet ktore ciagle nie moga uwierzyc ze mozna
                                              byc bezgranicznie i w pelni szczesliwym w zwiazku z mezczyzna!!!!!!!

                                              pozdrawiam
                                              Ifa
                                              • Gość: Pysiek13 Re: szczescie z mezczyzna istnieje!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.a.002.syd.iprimus.net.au 19.03.04, 23:23
                                                OCZYWISCIE !!!!!!!!!!!!!

                                                Witaj Ifa, i az smieje radosnie do Twojego postu i do Ciebie !!!
                                                ... bo mnie jakos mimo duzych staran nie udalo byc sama.
                                                Cheers
                                                • Gość: ifa Re: szczescie z mezczyzna istnieje!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dsl.netsource.ie 19.03.04, 23:47
                                                  och Pysiek,Pysiek Ty kokietko i prowokatorko!
                                                  az zaluje ze nie jestem facetem,moze bym cie odbila Twojemu i uszczesliwila
                                                  podwojnie!!!!!
                                                  mysle ze bylabym fajnym facetem!!!;-)

                                                  czlowiek to stadne zwierze i nikt tego nie zmieni co stworzyla natura,tylko
                                                  kazdy ma inne powody do szukania przedstawiciela stada,plec brzydka lubi
                                                  glownie wzgledy fizyczne a plec piekna bardziej metafizyczne,stad ciagly
                                                  konflikt i lzy na ramieniach roznych Mandarynek!

                                                  ja sie obracam glownie miedzy parami,jakos dziwnie szczesliwymi mniej lub
                                                  bardziej kazdy na swoj sposob ale generalnie udanymi parami,
                                                  ale podobno czlowiek zyje wsrod ludzi podobnych do siebie samego.......

                                                  cheers
                                                  Ifa

                                                  ps tylko obiecajcie mi wszyscy ze nigdy nie powtorzycie mojemu husbandowi co tu
                                                  o nim napisala,bo mezczyzna nigdy nie moze wiedziec,ze kobieta jest mu tak
                                                  oddana - to zloty srodek na dozgonna milosci :-))))))
                                                  • mojito Pewna doza niepewnosci. 20.03.04, 00:31
                                                    Witajcie,
                                                    chetnie sie wetne. Mala doza niepewnosci jest zdrowa i konstruktywna.
                                                    We wszystkim. Complacency jest uwstecznieniem.
                                                    Milo mi czytac, ze mozemy byc waznym komponentem kobiecego szczescia.
                                                    Zanurzajac sie w piontkowy wieczor,
                                                    slonecznie pozdrawiam,
                                                    mojito.
                                                  • tangerin Re: szczescie z mezczyzna istnieje!!!!!!!!!!!!!!! 20.03.04, 02:10
                                                    Eh, dziewczyny, mialam isc spac, ale tak mi sie cieplutko na duszy zrobilo...
                                                    Ifa, naprawde to szczescie wielkie patrzec na dwoje zakochanych ludzi, ktorzy
                                                    mimo uplywu lat, ciagle patrza w tym samym kierunku. Moje gratulacje
                                                    najszczersze:)))))))))))) To zabrzmi banalnie, ale nawet nie potrafie
                                                    zazdroscic, cieszy mnie sam fakt, ze inni sa szczesliwi. Bo to daje wiare, ze
                                                    wszystko jest mozliwe, potwierdza, ze jest nadzieja.

                                                    Troche w zyciu przeszlam i nie zaluje zadnej sekundy, nawet tych trudnych i
                                                    pelnych bolu, bo to jest czescia zycia i pozwala nam doceniac szczesliwe
                                                    momenty. I wyznaje zasade, ze nigdy nic na sile, nie ma sensu szukac
                                                    faceta/kobiety, bo tak wypada, bo wszyscy maja -presja rodziny i srodowiska
                                                    jest czasem niezwykle moca, przed strachem przed samotnoscia. I wlasnie dlatego
                                                    zal mi tych niektorych dziewczyn, wyplakujacych sie na moim ramieniu, bo one
                                                    tak rozpaczliwie nie chca byc same, ze nie dostrzegaja z kim tak naprawde sie
                                                    wiaza, bo wazny jest fakt, ze akurat maja kawalek marynarki, ktorym moga sie
                                                    pochwalic przed rodzina i znajomymi, kazdy okruch sympatii biora za wyrazy
                                                    milosci, swoja wdziecznosc biora za uczucia milosci. Smutne to, ale prawdziwe.

                                                    A ja znam smak szczescia, milosci i przyjazni w jednym, i dlatego nie
                                                    rozmieniam sie na drobne. Nie chce substytutu, bylejakosci, trwania w sztywnych
                                                    ramach konwenasow. Nie traktuje kazdego nowopoznanego faceta jako potencjalnego
                                                    meza . Ale tez nie zamykam sie na to, co zesle mi los, nie szukam idealu i nie
                                                    czekam jak spiaca krolewna na ksiecia z bajki. Wlasciwi ludzie, wlasciwy czas,
                                                    wlasciwe miejsce i dzieja sie piekne rzeczy. Nie myslalam nigdy w kategoriach
                                                    polowek jablka czy pomaranczy (chociaz ta pomarancza jakos bardziej do mnie
                                                    przemawia, hmm, ciekawe dlaczego?), nie potrafie odpowiedziec na pytanie,
                                                    dlaczego kochalam/kocham wlasnie Jego, a nie kogos innego. Odpowiedz brzmi "po
                                                    prostu". I tego sie bede trzymac:))) I nie bede wchodzic w zbyt osobiste tematy
                                                    na forum:) , i tak duzo o sobie pisze, moze na duzo...

                                                    A ze zycie nie lubi prozni, to powiem, ze szczesliwe pary tez
                                                    znam:)))))))))))))))))I tak troche ich jest.:)))) I dzieki Bogu! Tym razem
                                                    przytocze mojego dziadka: "kazda potwora znajdzie swego amatora, jedna
                                                    wczesniej, inna pozniej, jak nie w tym zyciu, to w nastepnym" I jak to mowi
                                                    Mojito: "wola Boska i skrzypce"

                                                    Ps. Ifa, tajemnicy dotrzymam, bede milczec jak glaz! To byl prawdziwy manifest
                                                    UCZUC, jestem pod wrazeniem! Trzymaj sie cieplutko! Ty Pysiek tez!
                                                    Pozdrawiam tez wszystkie zakochane i niezakochane, te, co znalazly, te
                                                    poszukujace i te czekajace. To samo tyczy panow.:)
                                                  • tangerin I zmieniajac temat na bardziej trywialny, 20.03.04, 02:18
                                                    ale juz w osobnym poscie, bo mieszanie tematow przyziemnych z metafizycznymi
                                                    jakos sie nie godzi, przejde do wyniku moich poszukiwan.

                                                    Tizedik, sprawdzilam Twoj cynk odnosnie zelu. Donosze, ze to nie to, nie ten
                                                    zapach, nie ma porownania. Po drugie ta seria dotyczy cellulitisu, he, he. W
                                                    sumie moglaby spelnic taka role tego srodka any, o zapachu niestety nie
                                                    wspomne :(, ale przyznam, ze cos tam z pomaranczy jest.

                                                    sprawdzilam dzis tez najnowszy zapach Lancome. Nie widzi mi sie. Ostatnia nuta
                                                    jest ok, ale dwie poprzednie to zbyt duzo dla mojego nosa. I powiem Wam cos
                                                    dziwnego: rzadko kupuje zapachy zamkniete w butelce, tym sie zazwyczaj zajmuje
                                                    moj tata, nie wiem, jak on to robi, ze zawsze potem jest ok.

                                                    Mam nadzieje, ze uda mi sie dzis, bo juz sobota, kupic te losy loteryjne, ale
                                                    nie obiecuje, bo bede bardzo busy! Duzy lotek 8mln PLN, szczesliwy numerek
                                                    tylko 4 - tyle wynosi pula.

                                                    Dobraaaanoc, bo juz ziewam okropnie.
                                                    • mojito Ciagle piontek. 20.03.04, 03:06
                                                      Yo, Mandarynka,
                                                      czuje sie pozdrowiony. Sympatycznie to okreslilas.
                                                      Moze rozwazysz wiec powrot do mojej niezobowiazujacej propozycji.
                                                      Pachniec pomaranczami jest dobrze. Jezeli rozwazysz na tak, to mozesz
                                                      adres wysylkowy wrzucic do mojej swietej Mikolajowej poczty gazetowej.

                                                      Dzisiaj czuje sie cudownie. Zupelnie bez wyraznego powodu. Nie dociekam.
                                                      Carpe diem. Prawie niezatapialnie. Czego i Wam serdecznie zycze,
                                                      mojito.
                                                    • tizedik sobota trywialnie....? 20.03.04, 12:34
                                                      Tangerin,
                                                      moze ty szukasz zapachu bardziej mandarynkowego niz pomaranczowego?
                                                      Dzis wybieram sie na wiosenny rekonesans po sklepach, wiec popatrze, ba, nawet
                                                      poczytam nalepki na kosmetykach. Moze trafie na cos pomaranczowego. Ale bez
                                                      probki zapachu nie gwarantuje, ze to bedzie to. A sprawdzalas Palmolive? Maja
                                                      tam tyle owocowych zelow, ze moze i na swoj trafisz. Jak nie, to masz w
                                                      odwodzie Mikolaja :-)
                                                      Lamcome sprawdzac nie bede, bo mam obiecany perfumeryjny prezent z daleka. Na
                                                      pewno nie bedzie pachnial pomarancza, bo obydwie takich zapachow nie
                                                      preferujemy.

                                                      Z poczucia obowiazku sprawdzilam aktualna pule Powerballa; jest do wziecia 12
                                                      baniek, w gotowce - 6,7 mln. Mamy wiec przestoj i spokojnie mozemy sie poddawac
                                                      wiosennym nastrojom. Chociaz niektorym moze je zepsuc pula w rodzimym Lotku,
                                                      czyli 7 milionow w zlotowkach. Jak nie bedzie kolejek - tez sie zaopatrze w
                                                      kupon...;-)
                                                      A wiecie, na co wydadza swoje miliony ci, co trafili ostatnio prawie 90 w PB?
                                                      Tim i Pam Rivers wzieli gotowke, co dalo 49,9 mln i przeznacza ja (wstepnie
                                                      chyba) na zakup domu i powtorne pojscie do szkol.
                                                      Zapytam wiec (na razie niezobowiazujaco) - co z nasza farma? Lokalizacja, cena,
                                                      wyposazenie w ocean, albo w jezioro, studio filmowe, bar niekoniecznie
                                                      powszechnie dostepny, itp.?
                                                      Jak stuknie "trzydziestka" w puli musimy byc przygotowani...;-)
                                                    • Gość: Tora Re: sobota leniwie bardziej! IP: *.tvsat364.lodz.pl 20.03.04, 14:30
                                                      Tangerin!
                                                      Zakłady na Dużego Lotka kupione. Wystarczy tylko spokojnie poczekać do
                                                      losowania i sprawdzić. Wygrana jest prawie zagwarantowana, bo oznajmiłam pani
                                                      przyjmującej zakłady, że jak nie wygram to po prostu złożę reklamację i tyle.
                                                      Wydrukowała mi chyba odpowiednie numerki!

                                                      W tych połówkach pomarańczy coś jednak jest. Gdy pierwszy raz zobaczyłam mojego
                                                      ślubnego, od razu wiedziałam, że to jest TO. Nieważny był wygląd i cała reszta.
                                                      Po miesiącu byliśmy małżeństwem i tak trwamy w tym stanie już 18 lat. I wcale
                                                      mi się nie znudził, wręcz przeciwnie, codziennie odkrywam Go na nowo i zawsze
                                                      znajduję coś, za co warto Go kochać i być z Nim na dobre i na złe.

                                                      Dziś u mnie dzień porządków wiosennych w domu, a jutro na działce. Mam ochotę
                                                      umęczyć się fizycznie, pograbić, pokopać a potem paść nieprzytomna ze zdrowego
                                                      wiosennego zmęczenia. Nie wiem tylko czy świeże powietrze mi nie zaszkodzi, bo
                                                      przecież całą zimę człowiek tylko spalinami miejskimi oddychał.

                                                      Pozdrawiam w bojowym, porządkowym nastroju!
                                                    • yvona73pol Re: pracowity weekend (?) 21.03.04, 00:54
                                                      witam wszystkich leniuchujacych i nie tylko,
                                                      ja mam niestety duzo pracy, w zwiazku z tym wymyslam sobie rozne rzeczy, zeby
                                                      sie za nia nie zabrac, przede wszystkim sen, pozniej jakies przyrzadzanie
                                                      jedzonka, troche muzyki, pogaduchy, sprzatanie, pranie, przegladanie netu, no,
                                                      ale zebralam sie i wczoraj skonczylam jedna z dwoch pilnych prac, siedzialam do
                                                      drugiej, pozniej balam sie wyjsc po pranie, wiec dzis wszystko znow mokre -
                                                      chyba w nocy padalo? albo to trawa (bo czesc rzeczy znalazlam na ziemi, znaczy
                                                      na trawie; poza tym mamy w domu niechcianego lokatora - mysz polna, ktora nie
                                                      wie co to toaleta... i co to persona non grata, no ale myszy laciny sie chyba
                                                      nie ucza, nie slyszalam o takich ;)))
                                                      Ifa, jak wytlumaczyc kanadyjskiej kolezance slowko "wanker" nie bedac wulgarna??
                                                      mam problem...
                                                      tyle na razie, biore kolejnego byka za rogi, i mam nadzieje, ze zwycieze,
                                                      pozdrowionka,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: ifa Re: pracowity weekend (?) IP: *.dsl.netsource.ie 21.03.04, 01:50
                                                      hej Yvette!
                                                      pozdrawiam cie goraco w bardzo wietrzna sobote,a wlasciwie niedziele od 26
                                                      minut!
                                                      skonana jestem,bo bylam dzis na tzw Quad Biking i polecam goraco kazdym kto
                                                      lubi fun,szybka jazde po bardzo duzych nierownosciach zwanymi z
                                                      polska "wertepami",po wzgorzach,pagorkach,torach z spora iloscia wilgachnych
                                                      kamieni a na deser jazda po tak przerazlwie fantastycznie stromej nawierzchni
                                                      ze jedzie sie z wrazeniem ze za chwile nastapi "overturn" i wtedy trzeba cisnac
                                                      gaz na maxa....wuhuu!!!!
                                                      gdyby nie final farewell special ostatniego epizdou Sex and the City,ktory po
                                                      prostu uwielbiam, to powinnam juz spac bo jutro rano jazda konna mnie czeka,
                                                      ale nie moge nie obejrzec tego happy endu i uronic tear of joy do moich
                                                      ulubionej Samatny i lubianej calej reszty New Yorkers ...(ogladacie babeczki
                                                      ten absof****lutely film? jak to Mr Big mowi ;-)

                                                      Yvonka co do tego nieprzyzwoitego badz co badz slowa,jesli Twoja kolezanka jest
                                                      francuzka Kanadyjka to na pewno macie jakis odpowiednik a jak angielska
                                                      Kanadyjka to pewnie wie co to znaczy??
                                                      Poza tym obawiam sie nie mozna wytlumaczyc tego slowa nie bedac wulgarnym,ale
                                                      to przeciez takie malo byc,inaczej zgubisz puente ;-)

                                                      lece zanurzyc sie w cieplej kolderce (ja tez mam kolderke:-)
                                                      dzis bedzie mi sie snil New York i te smieszne sukienki glownej bohaterki Sex
                                                      and the City,a moze ja w takich sukienach baletnicy pomykajaca na QuadBiku po
                                                      wgorzach Wicklow Mountains w kasku i kaloszach....;-)))
                                                      znaurzam sie...bye bye
                                                      pozdrawiam
                                                      ifa
      • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 22.03.04, 02:07
        Dzien dobry,

        zagladam tu i zagladam i powiem, ze albo mi sie zdaje albo temperament nas
        troche opuscil. Gunther gdzies zniknal, Poeta sie malo odzywa i nie mowiac juz
        o Asi. nie wiem pewnie to jakies chwilowe przestoje. to ja napisze troche dla
        odmainy o mojej emeryturze. wiecie ile mam lat, w Australiipracuje sie do 65
        lat. kiedy nie ma pracy to w wieku 61 lat mozna zlozyc podanie do Centrelink o
        pomoc socjalna. ale to nie honor, no jakby tak noga podwinela to nie ma
        wyjscia, ale wiekszosc ludzi niestety pracuje tu do konca. sa oczywiscie
        szczesliwcy, ktorzy finansowo sa zabezpieczeni i nie musza pracowac w wieku 40
        lat, ba nawet i wczesniej. ja jak juz pisalem mialem wypadek w pracy i pracuje
        tylko 30 godzin i to mi wystarcza, jakos dotrwam do emerytury. no i juz teraz
        chcialbym rozejrzec sie za kjakims ciekawym miejscem gdzie na pension moglbym
        robic co lubie, wiec farma. tak szczesliwie sie zlozylo ze kupilem ten dom, w
        ktorym mieszkam i jakims cudem splacilem wczesniej, wiec procenty mnie bardzo
        nie nekaly.ten dom teraz jest warty ponad 3 razy wiecej, kiedy go kupilem tak
        tak ceny w Sydney skacza jak glupie. no wiec teraz przecietna cena domu okolo
        pol miliona, nie mowie o bardzo dobrych dzielnicach nad oceanem i na polnoc
        Sydney. moj skromny dom, ktory jest zadbany ale nie zaden luksus wyceniono na
        $530 tys. to ja sobie mysle, ze dzieci juz urzadzane, mnie takie trzy bedrumy
        niepotrzebne to ja sie przeniose na farme. i w tej cenie szukam farmy. nie bede
        mogl dostac juz pozyczki no i po co jeszcze szarpac sie z bankiem na stare
        lata. tak tu piszecie wszyscy, zeby woda, basen, i jeszce tam jakies cuda.
        smieje sie do tych kaprysow, mnie tak duzo nie trzeba. ale tak naprawde realnie
        mozna w tej cenie juz ladna farme kupic bo malo kto lubi taki styl zycia.
        powiem wam ze farma w Australii i jakies gospodarstwo w Polsce to dwie rozne
        sprawy. tu czasem farmy maja rozmiar wojewodztwa. wiec taka farme sobie
        upatrzylem kolo Tamworth to jest daleko w glab country, bylo 125 acres i dom
        nawet zadbany, dwie dam, rzeczka, piekne okolice, ale ktos inny mnie przebil.
        no wiec spokojnie szukam dalej no i licze tez na ten zastrzyk gotowki moze jak
        strzelimy tam u Mojito. no ale to zycie nam pokaze. tyle ode mnie. ja mysle ze
        Australia to piekny raj nie dlatego ze tu jest lepsze zycie, tylko dlatego ze
        mozna swoje marzenia zrealizowac
        pozdrawiam
        Kazik
        • mojito Mebel do spania. 22.03.04, 03:07
          Witajcie Amigos absolutnie wszyscy,

          dzisiaj wczesnym popoludniem polozylem si na kanapie. W butach oczywiscie.
          Podobno mozna tez i bez butow. Ale podobno bez butow nie sprawia tyle
          przyjemnosci. Gdy juz ulozylem sie wygodnie i zaczalem oczyszczac z wyzwan
          umysl - uslyszalem ciche: Czy drzemiesz kochany? Chce z toba porozmawiac!
          Nie wiedzac kto to mowi nie otwieralem oczu. Glos wydobywal sie z kanapy.
          To ona, moja siedmioletnia (chyba) przyjaciolka wspolnego siedzenia, lezenia
          prawie nagiego i w butach mowila do mnie. Otworzylem oczy i zamienilem
          sie caly w sluch... Miala absolutna racje, moja kochana kanapa.
          Powinna juz troche odpoczac. Umowilismy sie, ze zaczne sie wolno rozgladac
          za nowym meblem do spania. Moze uda mi sie to zrobic do lata a moze
          zaraz na jesieni. Obiecala, ze bedzie mnie jeszcze ukladala do snu do tego
          czasu. Lozko to nie moze byc poniewaz mebel dominowalby w mieszkaniu
          i oddawalby niezupelnie dokladnie charakter mieszkania. I nie moze to
          byc hamak. Niestety. Robi zle wrazenie. Z marynarzami sie kojarzy.
          W nocy sie bawia i w hamaku w dzien spia. Nie, nie hamak.
          A Wy z jakimi meblami do spania macie emocjonalny zwiazek?

          Wroce na moment do pomaranczowych polowek. Kiedys siedzielismy z kolegami
          w lecie na schodach na Walach Chrobrego i spokojnie, dokladnie, nie spieszac
          sie pilismy piwo. Podeszly do nas dwie usmiechniete dziewczyny i jedna
          wskazujac na naszego kolege palcem powiedziala kolezance: to bedzie moj
          maz!. Usmiechnelismy sie uprzejmie. Co my tam wiedzielismy. Po roku byli
          malzenstwem. Do dzisiaj szczesliwym. W lecie teraz pijemy piwo troche dalej...

          Siemaneczko Kazik,
          dzieki za przyblizenie cen farm. Wiemy teraz na jakie pieniadze patrzymy.
          Ja osobiscie jestem apartamentowy. Wlasny domek mnie nie kreci.
          Rodzice maja w Polsce i widze ile trzeba wlozyc lubianej pracy aby wygladal
          dobrze. Ale troche pomieszkac na farmie lubie. Nie za dlugo. Kazda Twoja
          farma bedzie mi sie podobala. Z basenem lub nie. Jezeli jest mniej niz
          10 km do oceanu to moze byc bez basenu :))). Oczywiscie ta z rzutem beretem
          do oceanu bylaby atrakcyjniejsza.
          Nasze sprawy zaczynaja wygladac coraz lepiej. Kumulacja osiagnela - 18 mil.

          Pozdrowionka serdeczne dla Ciebie i Twojej Pani,
          zdrowka wszystkim,
          mojito.
          • Gość: Asia Babie lato IP: *.adsl.xtra.co.nz 22.03.04, 06:27
            witam :)

            faktycznie ze troche sie nie odzywalam ale jakos brakuje mi czasu, czuje sie
            winna no ale

            wrocilo do nas lato, pogoda piekna 26 stopni to co ja lubie, nie goraco ale jak
            w sam raz

            piatek wieczor- po pracy corka zaprosila nas na kolacje mmm przeurocza knajpka
            fajne jedzenie, mielismy malo czasu bo na 19 wybieralismy sie na Zemste
            dotarlismy na Uniwersytet bo tam byl wyswietlany, grupka ok 30 osob (polakow
            oczywiscie) rozpoczela sie projekcja, po kilku min ekran zaczal sie
            przemieszczac do gory, kaseta sie zatrzymala, podjeto ponowna probe po
            nastepnych kilku min z tym samym rezultatem, po czwartym razie zaczeto oddawac
            pieniadze za bilety, piaty raz zaskoczyl, hurra udalo sie obejrzec do konca :))
            zadowoleni wrocilismy do domku

            Sobota, rano jazda rowerem do fryzjera coby troche gimnastyki zlapac, po
            powrocie szykuje lunch, corka cos tam sprzata w domu, maz pracuje w ogrodzie,
            na lunch smazona rybka, fasolka i sporo piwa, siedzimy w altance, jest cudownie
            cieplo, mila atmosfera z ubywajacym piwem coraz milej :))

            po 3 godzinach maz poszedl na kanapke na mala drzemka, ja do ogrodka troche
            popracowac, w przerwie leze pod czeresnia i przypominaja mi sie wakacje u
            dziadkow, lezenie w sadzie :)

            niedziela, z wycieczki balonem nic nie wyszlo ponoc pogoda nie dopisala ale
            ciezko bylo o lepsza, pewnie pilot gdzies pijany lezal, rano - malzonek
            odkurza, ja po prysznicu szykuje sniadanko, bekon, jajka, pomidorek duzo
            zielonej cebulki mmm yum yum
            po sniadanku szykuje picnic - koszyczek zapakowany, maz szykuje piersioweczke,
            jedziemy na plaze,, pogoda cudna, siadamy pod sosna jemy zakrapiany lunch po
            godzinie dlugi space po placy, boso podwiniete spodnie i tak mokre do
            posladkow, czuje jak moje miesnie pracuja brodzac w wodzie po kolana , jest
            cudownie , powrot do domu, po malym odpoczynku dwie godziny pracy w ogrodku, po
            drodze kupilismy sadzonki wiec trzeba bylo :)
            maly odpoczynke, gotuje kolacje, malzonek zamrozil pozostalosc w butelce, zimna
            wodka niezle idzie z kolacja :)))

            weekend cudowny pomimo ze nie nie balonem wznieslismy sie do nieba

            nie skoncze, brak czasu
            caluski do nastepnego
            • Gość: Asia Re: Babie lato IP: *.akl.callplus.net.nz 22.03.04, 09:41
              przepraszam ze to tak po lebkach bylo ale mialam malo czasu zeby bardziej
              szczegolowo opisac :) wiem ze mi wybaczycie

              Kazik podejrzewam ze za te pienadze pewnie niezla faremke kupisz nawet jak
              bedzie o polowe mniejsza, a swoja droga masz chec jakas wieksza chodowle
              prowadzic czy tylko zwierzaczki na wlasny uzytek ze tak powiem?


              Mojito ja co prawda uwielbiam swoje lozka (w liczbie mnogiej bo juz kilka ich
              mialam) lozko zawsze kupuje dobre z twardym materacem coby sie dolki nie
              robily, juz dawno zauwazylam ze jak sie ma dobre lozko to czlowiek ma chec na
              rozne rzeczy nawet poza lozkiem bo jest zdecydowanie bardziej wypoczety

              kanapka oczywiscie w domu musi byc bo na niej sie najlepiej przed telewizorem
              usypia chociaz nie czesto telewizje ogladam to lubie sobie na kanapce przysnac,
              rodzina wie ze jak sie odwracam na boczek to za 5 min bede pochrapywac. Nasza
              kanapka sie nawet rozklada tak ze w razie draki mozna kogos przenocowac ale na
              dluzsza mete do spania nie bardzo bo do lozka jej daleko


              Gunther - Pysiek

              jak tam rybka sie udala? nic sie nie odzywacie czyzby Gunter tyle naszykowal ze
              jeszcze do dzis probujecie roznych specjalow ? :)

              Pysiek mialas nam doniesc czy z Guntera jakis niezly kucharz czy tylko sie
              przechwala a Ty co nic sie nie odzywasz a my tu wszyscy jak na szpilkach na
              Twoje sprawozdanie czekamy

              pozdrawiam Wszystkich bez wyjatkow


              • tangerin jakie babie lato, wiosna! 22.03.04, 15:17
                Po pierwsze: Asiczko! wszystkiego najlepsszzego z okazji rocznicy slubu! Nie
                pamietam, ktora to juz:), ale najwazniejsze, ze nadal Wam ze soba
                fajnie:)))))))))))))
                A weekend calkiem, calkiem... I ta niedzielna pogoda....Az mi sie geba
                rozesmiala, jak czytalam spozadzony po lebkach opis:)))))))

                A po drugie: weekend to ja spedzilam robiac trywialne rzeczy. Ostatnio duzo
                jakos roznych problemow sie namnozylo: uczelnia, praca a raczej jej brak i
                kolejne rozmowy do luftu, pare bliskich mi osob zachorowalo (m.in moja Kochana
                Babcia, ale z operacji nici, bo wiek juz nie pozwoli)itd. Moja
                siedemnastoletnia siostra tez miala jakos ostatnio dola i mama mi ja podeslala.
                No i zaszalalysmy! Wydalam cale swoje oszczednosci przeznaczone na zakup pomocy
                naukowych, hehe... Tamtych pomaranczowych bucikow juz nie bylo, wiec
                zadowolilam sie kurteczka, siora dwoma parami spodni, poszlysmy tez obie do
                fryzjera, kupilysmy sobie ponadto jakies wiosenne blyszczyki do ust itd. Nie
                pomalowalysmy miasta na czerwono, bo ona jeczcze za malo dorosla na takie
                wypady.
                I przyznam sie do jednej totalnej glupoty: Dalam sobie przekluc pepek i mam tam
                kolczyka. Po prostu przechodzilysmy obok takiego miejsca, ja tam wlazlam i
                ostatnie pieniadze wylozylam na stol. No i teraz mam! Takie przebite pepki
                dlugo sie goja, czasem nawet do pol roku, chyba mnie jakas pomrocznosc jasna
                czy ciemna ogarnela. Jak cos bedzie nie tak, to wyciagne tego kolczyka i
                wyhoduje sobie mala blizne, he, he... I tak sobie tylko mysle, ze w moim wieku
                powinnam stawac sie bardziej stateczna a tu prosze.. takie kwiatki.i jeszcze
                mnie pytanie pani ubawilo: a gdzie chodzi pani na solarium, bo ma pani taki
                ladny odcien skory? Ano nigdzie, moja noga w solarium nie postala ani sekundy,
                a kolorek jakos dziwnie pozostal po wakacjach jeszcze.
                No i widzicie, czym ja sie zajmowalam w weekend. No oprocz tego zrobilam pare
                jeszcze innych, mniej trywialnych rzeczy, ale to juz inny temat.

                Podobala mi sie rozmowa z kanapa, ja mam swoje lozko, ale wymieniac go nie
                chce, bo dobrze nam razem, oj dobrze...

                Kaziku drogi, juz niedlugo i wyladujesz na ukochanej farmie. Ja mam tylko
                pytanko, chcesz hodowac roslinki, czy zwierzatka? I nie zal Ci bedzie tej
                Twojej cudnej i juz legendarnej altany zostawiac na pastwe obcych ludzi?
                I prawde mowiac, to jakos nie pamietam, ile masz lat, ale dla mnie wiek nie ma
                znaczenia, wszyscy tutaj mamy rozna ilosc wiosen na karku, a mnie sie wydaje,
                ze tyle samo, bo jakos nie odczuwam dystansu:))

                Mojito, na razie nie skorzystam z Twojej magicznej skrzynki sw. Mikolaja,
                obawaiam sie tez, ze koszty przesylki przekroczylyby wartosc prezentu, ale
                pamietam o Twojej propozycji i ilekroc sobie o tym pomysle, to rumienie sie
                troszeczke. Obiecuje, ze w chwili najwiekszej desperacji wyciagne lapke po
                pomoc i splone mocniejszym rumiencem:))

                Ifa, "sex in the city", no coz nie ogladam, ale tez ja niczego nie ogladam z
                prostej przyczyny, bo nie mam telewizora. Jak moj grat sie popsul, to wynioslam
                go na smietnik i tyle. I nie planuje zakupu nowego,bo odkrylam, ze moje zasoby
                czasowe zwiekszyly sie znacznie. No, ale mam komputer i internet, kolejny
                pozeracz cennych minut:) Kolejne korzysci sa takie, ze znajomi bedac u mnie,
                nie wykrzykuja ni z gruszki, ni z pietruszki: moge wlaczyc Tv, bo wiesz, zaczal
                sie moj ulubiony serial, to tylko pol godzinki. No ale teraz zwabiam ich
                kuszaca propozycja, ze ugotuje cos pysznego i wala jak w dym!
                Ale, prosze, jak masz czas, to wrzuc, zakonczenie "sex..." Sama jestem ciekawa,
                jak to sie zakonczylo:)))

                Mowie Wszystkim do widzenia, nucac "wiosna, wiosna , ach to ty", czy jak to tam
                szlo...

                Ps. Numerkow duzego lotka nie podaje, bo juz za pozno, ale kupilam 1 losa na
                chybil trafil, ponadto pan z tego mojego kiosku byl tak sympatyczny, ze
                zakupilam takze los szczesliwego numerka. I nici z wygranej. nawet nie wiem,
                czy ktos rozbil pule, czy tez nie. Tora, oswiec mnie prosze.
                • Gość: Tora Re:Wiosna!Wiosna! IP: *.tvsat364.lodz.pl 22.03.04, 18:02
                  Wiosna, wiosna! Akurat!!!
                  Nie wiem, jak w innych rejonach, ale u nas z soboty na niedzielę tak waliło
                  gradem, że ho, ho! Zerwałam się o 5 nad ranem w panice, że mój młodszy potomek,
                  lubiący spać przy otwartym oknie - jest już po uszy zasypany tymi paskudnymi
                  zimnymi kulkami! Na szczęście mój nocny marek (znaczy się mąż)w porę pozamykał
                  okna. Ja i tak w wielkiej trwodze na wszelki wypadek "obleciałam łąkę" i
                  posprawdzałam czy aby szyby nie popękały. Uspokojona i umęczona ległam na
                  mym "kochanym spanku".Nasz ostatni zakup w tej materii okazał się zupełnym
                  niewypałem. Co z tego, że szerokie i długie. Ale jakie twarde!! Tak, tak, wiem,
                  że powinno takie być (coby te dołki się nie robiły) no ale bez przesady! Czuję
                  się tak, jakbym spała na dechach, no ale może to dobrze dla mojego kręgosłupa.

                  Diabli wzięli nasza kumulację Tangerin! To znaczy nie diabli tylko jedna osoba!
                  7,1 mln!!!! Wyobrażasz sobie! Cóż za niefart! Zmieniam kolekturę. Ta kobitka
                  jednak złe numerki mi wystukała!

                  Wczoraj oglądałam Asiu wspaniały program o NZ na Discovery. Gospodarzem i
                  przewodnikiem po wspaniałych rejonach NZ była wasza premier - Helen Clark.(Czy
                  nadal pełni tę funkcję? - nie jestem w temacie). Najbardziej urzekła mnie
                  wyprawa do 350-metrowej "dziury w ziemi". Sam zjazd na linach trwa ok. 20
                  minut! Fascynujace są też kryształowe, czyste wody no i oczywiście wyspa fok.
                  Obejrzałam ten program z zapartym tchem i mimo, że nie pamiętam co i jak się
                  nazywało - wiem że NZ jest piękna!

                  A u nas w przyszłym tygodniu powrót zimy! Jakiej zimy?!!! Ci meteorolodzy to
                  już sami nie wiedzą co mówią!

                  Na przekór wszystkim prognozom - mocno wiosenne pozdrowienia dla absolutnie
                  wszystkich!!!
                  • Gość: ifa kogo temperament opuscil? IP: *.dsl.netsource.ie 22.03.04, 22:25
                    Kazik,
                    nie wiem czy czytasz moje posty,chyba raczej nie,bo poza Yvonka,Mandarynka i
                    Pyskiem nikt inny ich nie czyta,ale gdyby ci sie przytrafilo przeczytac ten to
                    chcialam zauwazyc ze mowiac "temparament nas opuscil" to chyba masz na mysli
                    Panow,tak jak zreszta wyliczasz...bo Panie sa bardzo aktywne i raczej siegajac
                    po kilka postow wyzej to bylo przez chwile bardzo goraco!!!! w rozmowach o
                    polowkach........ale jak to mowia w jednym z jezykow uzywanych na swiecie:
                    whatever!

                    Hej Cytrusiku,nie wiem czy jest sens abym opowiadala ci zakonczenie Sex and the
                    City,bo z tego co mi siostra mowila to w Polsce leca odcinki z ery dinozaurow i
                    wlasciwie to co sie skonczylo to jeszcze u was sie nie zaczelo...nie pytam czy
                    ewentualnie ogladalas na jakies obcej stacji telewizyjnej bo TV nie masz jak
                    przyznalas...w kazdym razie tak po krotce zakonczylo sie bardzo
                    amerykansko,kazda z glownych bohaterek znalazla to co szukala nawet jak nie
                    wiedziala ze tego wlasnie szukala, a jak nie znalazla to sie dowiedziala ze
                    wlasnie tego szuka i teraz moze zaczac szukac ;-)
                    a propos samej TV natomiast to w takiej Irlandii nie ma znaczenia czy ja masz
                    czy nie,bo wybor kanalow jest az cale 15!! na kablowce,bo bez jest tylko 4 i do
                    tego repertuar malo porywajacy czy wciagajacy,wiec tak czy siak malo sie
                    oglada,ale alternatywa zawsze jest w razie jak zachce sie ogladac :-)
                    a ja tam lubie miec alternatywe :-))))

                    pozdrawiam wszystkich bardzo temperametnie
                    ciao
                    ifa
                    • mojito Eeee tam poniedzialek. 23.03.04, 02:56
                      Witajcie Wszyscy,

                      niechetnie wstalem aby spojrzec w twarz poniedzialkowi. Rozwazalem
                      przelezenie az do ftorku ale sie nie dalo.
                      Humor mi sie poprawil gdy zdecydowalem odlozyc poniedzialkowe sprawy
                      do ftorku. Dobrze, ze jest jeszcze sroda, czwartek i piontek.

                      Ifa,
                      czytam tez. Pozdrowionka dla Szczecinianki.

                      Asiu,
                      cieple zyczonka jubileuszowe.

                      Mandarynka,
                      kolczyk z oczkiem czy nagusienki?
                      W mojej rodzinie, gdy mlodsza generacja sie przeklula to przez
                      szesc miesiecy przychodzili chlopcy z balsamami i roznymi tam aby
                      sie pepuszek goil. Byl z oczkiem.

                      Pysiek,
                      a jak bylo u Magdy :)))?

                      Tora,
                      zmiana kolektury na razie nie wchodzi w gre. Losy kupuje od pani w sari
                      z kastowym czerwonym pieprzykiem/znamieniem na czole. Karma.
                      Usmiech Monalizy interpretuje dotychczas jako obiecujacy. Czas pokaze
                      czy sie myle. Nie wiem czy ma kolczyk w pepku poniewaz nie mam pretekstu
                      aby zajrzec za kontuar.

                      Dzisiaj grzybowa. Moze dzisiaj troche odkurze. A moze jeszcze nie...

                      Sloneczne pozdrowionka,
                      mojito.
                    • yvona73pol pepki i okolice.... 23.03.04, 02:59
                      Tangerine, witaj w klubie ;)))
                      nie martw sie, najwazniejsze to przez pierwsze dwa miesiace uzywac jakiegos
                      antybiotyku w sprayu (ja mialam "biseptine", nie wiem, jaki jest polski
                      odpowiednik), no i najlepiej spodnie biodrowki nosic, albo lekko obnizone, z
                      wiadomych przyczyn;
                      (a jaka jest cena w Polsce?? ciekawi mnie bardzo...)
                      nie jestem natomiast zwolenniczka takiego "na wariata", a jesli juz, to
                      przyjrzec sie najpierw jak robia, musi byc sterylnie, dezynfekcja w takiej
                      specjalnej maszynie (a, z kwadrans przynajmniej), poza tym ja zasypalam pana
                      workiem pytan, na ktore z cierpliwoscia odpowiadal.... no i nieletni musieli
                      przyjsc z rodzicem, ktory wreczal podpisane oswiadczenie, ze sie zgadza; moi
                      rodzice juz od dawna nie musza nic wreczac ;))
                      jakos mnie wena odeszla ostatnio, nie wiem dlaczego, caly czas sie zastanawiam
                      co dalej, czy mam zostac, czy wracac, czy sobie dam rade (jesli zostane), czy
                      bedzie to rozsadne, czy nie lepiej... itd. itp. meczace to bardzo, bo wlasciwie
                      bez odpowiedzi; jednak chyba wiem co zrobie, choc nadal niepewnosc, czy bedzie
                      to sluszny wybor.... choc ponoc decyzje podejmowane przez nas sa zawsze
                      optymalne w danej sytuacji (wedlug jakiejs teorii zdaje sie psychologicznej,
                      ale glowy nie dam);
                      w kwestii legowisk nie moge sie wypowiadac, bo wciaz sie tulam po "obcych", w
                      domu tez mam zawsze cos "po kims", tak naprawde, to jestem "bezlegowiskowa"
                      jako odmiana, ale moze, kiedys, w (nie)dalekiej przyszlosci, i licze na to, ze
                      bede mogla w pelni zaszalec i wybrac cos, na czym... i tak dalej;
                      tyle w kwestiach przy-ziemnych, zrywam sie i srednio-ochoczo biegne w droge,
                      aby porozmawiac troche w jezyku Moliere'a z dwiema malymi, uroczymi
                      mulateczkami, z ktorych jedna uparcie odpowiada mi po angielsku, co
                      niekoniecznie mnie cieszy...
                      caluski,
                      Iwona
                      • mojito Re: pepki i okolice.... 23.03.04, 03:08
                        Hola Iwona,
                        poczekaj jeszcze. Nic nie napisalas o okolicach :))).
                      • Gość: Asia w dalszym ciagu babie lato IP: *.adsl.xtra.co.nz 23.03.04, 06:23
                        no u kogo wiosna to wiosna u mnie w dalszym ciagu babie lato :)) jest pieknie

                        kochani dzieki za zyczonka jubileuszowe, moze nam sie w przyszly weekend uda
                        wzniesc do nieba (balonem tym razem) jak nie to wycofuje swoje pieniadze i
                        bedzie na pare dni noclegu w motelu :)))

                        Rane chya nam sie Pysiek nie strul ta Guntherowa rybka ,, odezwijcie sie
                        kochani bo pusto bez was

                        Mojito nie przejmuj sie niedlugo u ciebie ftorek a u mnie siroda

                        Ywona jestem pewna ze podejmuesz sluszna decyzje, jak sie juz podejmuje to nie
                        mozna zalowac to wtedy jest najsluszniejsza

                        pozdrawiam Wszystkich bez wyjatkow
                        • mojito Kobiece lato i ftorek. 23.03.04, 06:38
                          Dzieki Asiu,
                          juz mi lepiej bo ftorek. W poniedzialek nigdy nie lepiej.
                          No,chyba podczas kobiecego lata:))). Wtedy mi lepiej.
                          Nie, nie sadze aby sie ryba struli. Nie u Gunthera.
                          Musi byc jakis inny powod.
                          Asiu, teraz nie wiem. Iwona z Kali-mata sypia? Az sie boje zapytac.
                          Ta dzisiejsza mlodziez.
                          Dooza boozka juz ftorkowa,
                          mojito.
                          • Gość: Asia Re: Kobiece lato i ftorek. IP: *.akl.callplus.net.nz 23.03.04, 10:11
                            hej Mojito Ty nie wygladasz na takiego co to zapomnial wol jak cieleciem byl
                            hihihihi wiesz jak Kali ma mate to czemu Ywona ma sobie zalowac
                            swoja droga jakie to jest Kobiece lato? wyjasnij prosze bo ja juz w jesieni sie
                            obracam i widac pamiec mnie zawodzi

                            z ta ftorkowa buzka to tez zupelnie sie polapac nimoge, za buzke a i ofszem
                            dziekuje uprzejmie ale u mnie ftorek i u cie ftorek? zupelnie nie moge sie
                            zorientowac jaka jest miedzy nami roznica czasu, cholerak najlatwiej to by do
                            internetu zajrzec ale kumu bys sie chcialo lubie jak mnie faceci uswiadamiaja
                            wiec badz tak mily i mi napisz bo nie wiem kiedy spisz a kiedy razem na
                            odleglosc pic mozemy, chociaz Ty ostatnio chyba sie zabstyneciles bo cos nic
                            nie piszesz, moze bys chlopie na kolej poszedl troszke popracowac :)))

                            jaka tam zakret jego itd pogoda u ciebie, kobitki sie wstydliwie rozbieraja z
                            lekka czy jeszcze nie, rane baby to wstretny narod opatuli sie toto i popatrzec
                            nawet nie da, wszystkie bym do nz lub oz wyslala tutaj przynajmniej wdziekami
                            mozna poszafowac, co poniektore to maja tyle tych wdziekow ze im az sie wylewa
                            a facetom oczy sie coraz bardziej okragle robia, moja babcia chyba z innej
                            planety byla bo mowila ze dla facetow jest bardziej intersujce to co kobieta
                            przykrywa niz to co pokazuje ale jak z wszystkimi naukowymi metodami wynikow
                            chyba nijak przewidziec sie nie da

                            u mnie jutro tem ma spasc do 17 stopni wiec pewnie przykryje to i owo i bede
                            sie uwznie przygladac czy jakis dziadek zwroci na mnie uwage moze mi sie trafi
                            choc taki co do swoich mysli sie usmiechnie jak to Pysiek miala szczescie
                            kiedys, ale szanse chyba mam male tym bardziej ze nie wiosne u mnie idzie

                            pozdrawiam serdecznie zycze jeszcze milszej sirody


                            Jest tu moze ktosik kto profesjonalnie lub z zamilowani zajmuje sie
                            landscaping? przydalaby mi sie jakas madra glowa z paroma dobrymi
                            pomyslami :))














                            • mojito Re: Kobiece lato i ftorek. 23.03.04, 10:52
                              Asienko,

                              wstalem tylko na moment aby Tobie odpowiedziec i wiekszosc wyjasnic.
                              Ja to robie z czasem tak. Dodaje do Ciebie 5h i przekrecam dzien do
                              gory nogami az oprze sie o wieczor. Obecnie u mnie jest 4:45 rano.
                              Dodaje do tego piateczke i mam dziewiateczke i minutki. Przekrecam
                              do gory nogami i mam 21:45 u Ciebie. Do Sydney dodaje czworeczke i tez
                              przekrecam dzionek. Do Europki kochanej dodaje szosteczke i nie przekrecam.
                              Oni maja dosyc swoich wlasnych przekretow.
                              Gdybys myslala, ze bajeruje to mozna to sprawdzic na www.timeanddate/worldclock.
                              Jest wiec u mnie florek.

                              U Ciebie jest babie lato a u mnie nie. U mnie kobiece lato jest przede mna.
                              Dzisiaj prawie wszystko spadlo. Niestety nie to co chcialbym.
                              Spadlo i jest ponizej. Zera. Trzy stopienki minus.

                              Sluszna uwaga i wyrzut. Zaniedbalem picie i teraz Mandarynkowy pepuszek
                              moze sie nie goic. I nie daj Boze Tizedik tez cos odczuje.
                              Ale w srode jego zakret mac wroce do baru. Moze sie przeslizgne przez
                              ftorek i nie zauwaza. W srode wyrownam/podniose poziom alkoholu we krwi.

                              Tobie Asienko, prawie dobranoc a mnie prawie dziendoberek,
                              mojito.
                              • Gość: Asia Re: Kobiece lato i ftorek. IP: *.akl.callplus.net.nz 23.03.04, 11:02
                                wow Mojito not to dziendoberek skarbeczkowy ,, rane ale ty ladnie swiergolisz o
                                tak wczesnej porze :)

                                z tym i tamtym czasem to juz tak mnie we lepetynie namontales za ja juz nic nie
                                wiem ale jak mowisz ze rano to rano, kawusie juz parzysz czy jakies inne napoje
                                rano popijasz :) rozumiem ze kanapka ci dala znac cobys dal jej odpoczac czy
                                zawsze tak cie po macoszemu traktuje? pewnie nie masz czasu ani checi coby ze
                                mna na jakims messengerze pogadac :( no to zycze ci bardzo milutkiego ftorku i
                                szybkiego stopnienia lodow , aby do wiosny
                                • mojito Re: Kobiece lato i ftorek. 23.03.04, 11:17
                                  Asienko,
                                  kanapka zapisala sie do zwiazkow zawodowych i wbudowali jej timer.
                                  Moge teraz spac nieprzerwanie trzy i pol godzinki i sprezynka mnie
                                  w ten tego kluje i musze wstac na godzinke. Po godzince moge sie
                                  polozyc i spac nastepne trzy i pol godzinki. Az mnie sprezynka ten
                                  tego znowu. Taka jej zakret kanapowa mac.

                                  Kawowy to ja nie jestem. Jezeli pije to lemon iced tea. Niestety
                                  na rum (ciemny) jest odrobinke za wczesnie. Z tym czasem to zobacz.
                                  www.timeanddate.com/worldclock Interesujace i moze sie Tobie pouklada.
                                  Zabralo mi to troche czasu zanim opanowalem przekrecanie.

                                  O ktorej Ty zblizasz sie do mebla do spania?

                                  Milego jeszcze ftorku,
                                  mojito.
                              • yvona73pol Kali-mata ;))) 23.03.04, 11:10
                                hej, Hej,
                                juz po lekcjach, dzis uslyszalam jednak pare francuskich wtretow od opornej
                                uczennicy, nie za wiele, ale jednak ;))
                                Mojito, oswiadczam, ze o Kalim mi nic nie wiadomo, ale pozostaje otwarta na
                                propozycje, choc musze przyznac, ze odsetek potencjalnych (Kali-podobnych) tu,
                                w Sydney niewielki, niestety....
                                bardzo mi sie podoba twoje radzenie sobie z czasem, choc przyznaje, ze
                                pogubilam sie juz przy Polsce... ;)
                                ale recepte na konwercje w strone Hameryki "sprzedam" kolezance, bo ona ma w NY
                                psiapsiole, i do niej dzwoni czasami, no i zawsze oblicza w pocie czola co i
                                jak;
                                a z Polska to ja robie dokladnie jak ty z antypodami - dodaje 2 godzinki i
                                przewracam do gory nogami, no i mam wlasciwy czas; tak akropol, moze sie dzis
                                wybiore podzwonic?...
                                tyle z novinek, biegne sporzadzic kolacyjke, pozdrowionka,
                                do uslyszenia,
                                Iwona
                                • mojito Re: Kali-mata ;))) MataKali. 23.03.04, 11:23
                                  Juz szedlem sie polozyc na zwiazkowa kanape ale uslyszalem
                                  francuski akcent. Bonsoir Iwono.
                                  Tak tylko licze sobie. Nie moja broszka ale licze.
                                  Morf, teraz MataKali. Ta literka M niepokoi mnie :))).
                                  I lekko zaniepokojony ide sie odrobine polozyc,
                                  pozdroofka,
                                  mojito.
                                  • tangerin wtorek, wtorek,ciagle wtorek.... 23.03.04, 14:48
                                    Eh, witam wszystkich wtorkowo. Juz mi sie zakrecilo w glowie od tego
                                    przekrecania czasu. Najprosciej z Philadelphia, ale to dlatego, ze ktos tam
                                    kiedys byl, przed Mojito, i nauczylam sie przekrecac do tylu poloweczke zegara.
                                    Z UK tez nie mam problemow. A z Au i NZ - wstyd powiedziec, ale nadrobie,
                                    nadrobie i bede szpanowac wsrod znajomych. A niech mnie jakis dzieciak zapyta
                                    na ulicy ktora godzina, to odpowiem, ktora w Sydney, ChCh, Londynie, NY itd,
                                    ale sie maly zdziwi, heheehe. I pewnie ucieknie...

                                    A wracajac do kolczyka, pani miala certyfikat, rekawiczki jednorazowe, igle
                                    jednorazowa ,znieczulono mnie ladnie, tak ze bolalo tylko troszke i przez gora
                                    10 sec, niestety, autoklawy nie bylo:( (to ta maszyna do dezynfekcji), ale
                                    kolczyk byl sterylny. Worek pytan byl, a jakze:) Cena z koczykiem 70 PLN,
                                    zazwyczaj jest drozej, ale wiosenna promocja:)W gabinetach kosmet. zazwyczaj 20
                                    PLN, szok, ale nigdy bym sie na to nie zgodzila, bo ten pistolet itd. Kolczyk
                                    na razie jest taki, jaki jest, ma oczko, ale takie malo rzucajace sie w oczy,
                                    bialawe i sie troche mieni. Jak wszystko pojdzie dobrze, to zafunduje sobie ze
                                    dwa czaderskie osobniki.
                                    Ivette, oni tu nie maja biseptone, czy jak tam, kuplilam sobie roztwor soli
                                    fizjologicznej, masc antybiotykowa Tribiotic, wode utleniona, robie oklady z
                                    rumianku. No i wietrze go, ile sie da!:))) Mam cynk na inny srodek
                                    antyseptyczny, ale jakos nie moge w aptekach odnalezc, mam nadzieje, ze nie
                                    bedzie na recepte, jak sie na niego napatocze:)
                                    No, jak na razie wszystko ok, jestem optymistka:) A Ty jakiego masz kolczyka? I
                                    zafundowalas go sobie we Francji, czy tez AU?

                                    A tymi decyzjami sie nie martw, podejmiesz te wlasciwa. Ja za to jestem
                                    niebezpieczna, potrafie zdecydowac sie w piec minut, raz nawet zadzwonilam do
                                    rodzicow z granicy polsko-niemieckiej, ze wlasnie jade sobie do UK
                                    (przechodzilam kolo biura podrozy, weszlam, popytalam, poszlam do domu, po
                                    godzinie zadzwonili, ze maja wolny bilet na ten sam dzien, powiedzialam, ze go
                                    biore i po dwoch godzinach bylam juz w autokarze) Teraz na "starosc" juz troche
                                    wynormalnialam:)))

                                    Mojito, Ty mi wygladasz na odrobine bezsennego, chlopie. Oj, pogadaj z ta
                                    kanapka cholerna, wymontuj jej tego timera, zagroz wymiana na lepszy model w
                                    trybie natychmiastowym i wywozka na smietnik. Gwarantuje, ze ten smietnik ja
                                    zmiekczy, przestanie wierzgac kopytami!

                                    A u nas niewatpliwie wiosna, chociaz jakos zimniej troche i slonce sie schowalo.

                                    Pysiek i Gunther sie nie odzywaja, bo tak im ta ryba posmakowala, ze jedza do
                                    tej pory, nie ta sama oczywiscie, ale kolejne i przyzadzone na nowe sposoby, ot
                                    co!

                                    papatki wiosenne przesylam
                                    • yvona73pol Re: wtorek, wtorek,ciagle wtorek.... 23.03.04, 15:21
                                      Hej, bonsoir a tous, znow zagladam, tuz przed snem,
                                      no widzisz MMMojito, jakos mmmnie do tej literki M ciagnie nie-bezpiecznie,
                                      analizy tematu pozostawiam tobie MMMojito drogi ;))))
                                      co do kanapki, to Tange ma racje, jak ja zastanawiam sie glosno nad jakims
                                      kwiatkiem, co to nie rosnie w ramach buntu przez przynajmniej rok, czy by go
                                      przypadkiem nie wywalic (co nie nastepuje natychmiast, bom len) to ten zaraz
                                      zaczyna rozwijac sie jak oszalaly, nadrabia w tydzien co najmniej dwa lata...
                                      Tange, moj ozdobnik pochodzi z Francji, z miasta Meaux (co ci to przypomina
                                      Mojito? ;)) i jest tzw. diamentowy, tak ze daje niezle po oczach, o ile jest
                                      widoczny; sterylizacja byla, znieczulenia nie bylo, zabieg trwal jakies trzy-
                                      cztery sekundy, bolalo dwie, a moze poltorej, przeklenstw sztuk jedna, w jezyku
                                      obcym, lokalnym, ale jedno z takich umiarkowanych (to ja); igla, na ktora
                                      przezornie nie patrzylam "przed" byla monstrualnie wielka, koniom zastrzyki
                                      mniejsza robia ;)
                                      no, ale zyje; a cena - mozesz sobie pogratulowac oszczednosci, ja dalam 60
                                      euro, ale wybralam sobie najdrozszy kolczyk (bo najladniejszy, ja tam byle
                                      czego nie wbijam sobie w cialo, nie dosc ze estetka, to jeszcze francuski
                                      piesex ze mnie ;)))
                                      no, wiec tyle w temacie, tym razem obiecuje, ze sie klade, bo zasypiam, grubo
                                      po pierwszej, a jutro szkolka, nestety....
                                      Iwona
                                      • tizedik środa bec! 24.03.04, 00:12
                                        Do nas juz przyszła! A więc spać, spać! I z tym tylko mi sie teraz łóżeczko
                                        kojarzy ;-) Zreszta opisy przekłuwania osobistego ciała dość skutecznie inne
                                        skojarzenia mi wybiły z głowy. Brrrrrrr...
                                        Melduję posłusznie, że w środę mamy w puli PB tycio więcej, bo 18 baniek.
                                        I dodam, że wyraźnie odczuwam zaniedbania Mojito w kwestii używania napojów
                                        wyskokowych. Niedobrze.
                                        Tangerin, sprawdzilam pomaranczowe zapachy. Znalazlam dwie serie roznych firm w
                                        pomaranczowych opakowaniach, ale faktycznie, zarowno Lirene, jak i Ziaja maja
                                        podstawowe dzialanie takie, jak opisalas. Ale pachna nawet, nawet. Za to wpadl
                                        mi w rece żel o zapachu mandarynek ;-) (z dodatkiem figi) firmy Fruttini. Sama
                                        słodycz... Przesada!
                                        • tangerin Re: środa bec! 24.03.04, 00:44
                                          No wlasnie, sroda bec, ide wiec lulu. I deszcz wiosenny uderza o szyby...
                                          Dobranoc i dzien dobry:))))

                                          Ha, to juz 800 postow za nami!!!!!
                                      • pysiek13 Kochaj, albo (wy)rzuc ... 24.03.04, 01:19
                                        Witajcie porannie, chociaz witam Was porannie, moze skoncze ten post w
                                        poludnie, albo wieczorkiem, albo jak mnie Gazeta wyrzuci to wcale ...

                                        z tymi globalnymi godzinami, to jeszcze zeby pogorszyc sprawe doloze fakt, ze
                                        my w ten weekend przestawiamy zegarki i spimy dluzej o godzine ... i jak jestem
                                        przy temacie SPANIE, to dodam ze spie na lozku, na duzym lozku, nawet bardzo,
                                        bardzo duzym lozku, i bardzo bardzo nisko. przewidzialam przezornie swoje
                                        upadki :)))) moje lozko nie gada, i dobrze, sprobowalo by ;)))) mam sporo
                                        specjalnych sentymentow do mojego lozka, kocham je miloscia czysta, prawdziwa i
                                        bezgraniczna, tak jak kocham spanie ;)))) a jak jest niewygodne, to stara
                                        zasada kochaj albo ... sprawdza bardzo dobrze.

                                        ... i teraz, teraz nabralam duzo powietrza w pluca i mowie glosno
                                        PHUUUUUUUUU...i WOW i jeszcze pare, na temat ryby Gunther. Asia, dzieki, tak
                                        naprawde nie odzywalam tyle czasu bo musialam ochlanac ;)))) co tam, niech
                                        bedzie ;) powiem Wam wszystko: Gunther jest bardzo przystojny, bardzo
                                        sympatyczny mezczyzna, ale to juz powiedzial wczesniej Kazik. ja jeszcze dodam,
                                        ze Gunther jest bardzo malowniczy character ;)))) oczywiscie, ryba byla
                                        wysmienita !!!
                                        prezentacja - 10 out of 10
                                        wybor wina - 10 out of 10
                                        jakosc potrawy - 10 out of 10
                                        nastroj i tak dalej: 10 out of 10 :)))))))))))))))
                                        rybka byla Huachinango Veracruzano, czyli snaper z pomidorami i dodatki, po
                                        recepte musicie zglosic osobiscie do Gunther ;) przegadalismy caly wieczor,
                                        ale, ale ... nic z tych rzeczy, nie myslcie sobie ;) Gunther mi wyznal, ze ...
                                        jego serce od dawna jest zajete. oh, well ... stalam wiec samotnie na balkonie,
                                        jak ta Julietta (u Sheankiewicz chyba ;) patrzac smetnie jak Gunther odchodzi w
                                        sina dal ...

                                        Yvona, bardzo mi podoba nazwa 'francuski piesex' jest piekna :))))
                                        Ifa, moge podac reke: jazda na rowerze ? no problem, robie to od dziecka, bo
                                        wiesz ze NL op de fiets ?
                                        Saba :)))) tyle uzbieralo do pogadania, ze nawet jakbym miala wpasc na godzine,
                                        wpadne w lato napewno ;) musze tez spojrzec jak tam maly Junior rosnie.
                                        przyslowia z rowerem nie pamietam, prawde mowiac to czasem juz mi pitoli, ktore
                                        przyslowie skad ...

                                        Mojito :)))) cos wydaje ze ostatnio cos slodko piszesz: godzinka, sprezynka,
                                        odrobinka ... zamyslam nad tym, bo to znak ze brakuje Ci zdecydowanie tej
                                        prawdziwej slodyczy ;))))

                                        Tizedik, Tangerin, zaraz poczekajcie jakie spac ? samo poludnie, slonko swieci,
                                        cieplo ... OK mozecie mi powiedziec jak nie nadazam za Wami, wcale nie
                                        obraze ;))))
                                        pozdrawiam wszystkich absolutnie








                                        • gunther_0 Re: Kochaj, albo (wy)rzuc ... 24.03.04, 02:51
                                          Witajcie,
                                          witaj Pysiek:))) ale ty jestes po prostu niemozliwa;)))
                                          dziekuje jednak za mile komplementy, klaniam nisko, i anytime;)))

                                          pozdrawiam wszystkich, napisze wiecej pewnie w lunch
                                          zdrowko
                                          • Gość: Asia Rybka i serce IP: *.adsl.xtra.co.nz 24.03.04, 03:31
                                            witajcie Pysiek i Gunther

                                            no kurcze dobrze ze w koncu cos napisaliscie bo juz myslalam ze wybraliscie sie
                                            lowic dopiero :))

                                            No no Gunther wyzszych ocen dostac nie mogles, gratuluje wiedzialam ze sie
                                            spiszesz :)))
                                            Pysiek Gunther to mial serce zajete tylko chwilowo kiedy rybke przygotowywal, a
                                            zajete bo wlozyl cale serce w to zeby cie oczarowac co jak widze mu sie
                                            udalo :) a ze Ty wiesz (sadzac po twoim lozku) co dobre no to ciesze sie bardzo
                                            ze Ci rybka smakowala :))

                                            pozdrawiam cieplutko
                                        • mojito Sleepless in Philly. 24.03.04, 03:28
                                          Witajcie Amigos absolutnie wszyscy,

                                          ciagle ftorek. Chyba przesilenie zimowo/wiosenne. Pogoda niezdecydowana.
                                          Troche jestem jakis tam tego ten. Nasza milosc z kanapa strzepi sie.
                                          Trwala siedem lat tlustych moze to juz i czas... Troche jej teraz
                                          ciaze. Nie bede mowil, ze kiedys bylo inaczej i moglem sobie ciazyc
                                          ile chcialem. Co to da...
                                          Skoro milosc sie ten tego rozlazi to pozostaje tylko Pyskowa alternatywa.
                                          Dzisiaj zrobilem pierwszy maly krok. Zajrzalem do likwidujacego sie
                                          sklepu orientalnego. Chcialem kupic szafke na ksiazki poniewaz meczy mnie
                                          ta mala sterta przewodnikow lezacych a podlodze. Dzisiaj poslizgnalem
                                          sie o Portugalie malo nie lamiac nogi i wybijajac zebow. Zwlekalem z kupnem
                                          i ktos mnie uprzedzil. Stalem wiec tam w zlym humorze. Oko moje spoczelo
                                          na futtonie do spania. Zaczalem czuc podniecenie rodzacego sie nowego
                                          romansu z opcja... Ale stlamsilem to w zarodku. Futton raczej nie.
                                          Moze zassac. Ale mysl o nowym roamansie lozkowo/kanapowym sie tli.

                                          Tam tez dostalem inspiracji. Pomyslalem, ze chetnie troche ukolorowie
                                          ta wolno nadciagajaca wiosne. Pomyslalem, ze pierdykne sobie tatuazyk. Maly.
                                          Niekoniecznie zawsze widoczny. To znaczy w wiekszosci niewidoczny. Trzeba sie
                                          do niego dokopywac. Motyw juz mam. Zwierzatko. I kolor tez. Tylko miejsce sie
                                          komplikuje. To znaczy miejsce tez mam. Dwa. Lewy i prawy. Cholera,trudno mi na
                                          razie zdecydowac. Obejrzalem reklamy odpowiednich salonow. Sa. Nie zniechecilo
                                          mnie nawet to, ze obok sa salony do usuwania tatuazu. Sama mysl mnie ozywila.
                                          Teraz tylko musze zadecydowac ktory. Lewy czy prawy. Prawy czy lewy.
                                          Dwoch nie bede tatuowal. To by rozpraszalo...
                                          Tatuowany moge sie napic. Ale musze przynies wlasna butelke. Tez mam upatrzona.
                                          Ciemny Captain Morgan. Ale tatuaz okresle i zaplace z gory. Przed piciem.
                                          Licho nie spi.

                                          Co do Guntherowej ryby to nie mialem cienia watpliwosci. Dluzsza nieobecnosc
                                          Pyska pewnie byla spowodowana dokladnym trawieniem Huachinango a la Veracruzana.
                                          Cholera, zaslinilem sie.

                                          Te sprezynki, chwileczki, odrobinki, pierduleczki to moze uboczne
                                          dzialanie zarcia gorzkiej czarnej czekolady. Chyba masz racje, Pysiek.

                                          No, zblize sie do kanapy. Zobacze moze uda sie cos z milosci jeszcze
                                          wyciagnac. Dla absolutnej pewnosci sprobuje ozywic nasza chyba stygnaca
                                          milosc. W tym przypadku kanapianym nie ma mowy o milosci z rozsadku.
                                          Moze byc tylko milosc z wygody.

                                          Zainteresowanych uprzejmie informuje, ze do picia wroce jutro.
                                          Moje zdecydowane postanowienie wzmogla Tracy (barmanka z Alma de Cuba),
                                          ktora widzac mnie na ulicy uprzejmie zagadnela : Myslalam, ze umarles...

                                          Gunther/Amigo ten tego, gdzie jestes? Daj na razie sobie siana z rybami.
                                          Na opinii jaka zdobyles teraz mozesz sie slizgac do konca roku. Co najmniej.

                                          Ide na spotkanie z kanapa. Ale tak jakos bez przekonania. Cos nie ten tego.
                                          Alternatywa Pyskowa neci mnie coraz bardziej...

                                          Slonecznie Was absolutnie wszystkich pozdrawiam,
                                          taki jakis zamyslony i cholernie niezdecydowany,
                                          mojito.
                                          • Gość: Asia Mikolaj potrzebny od zaraz IP: *.adsl.xtra.co.nz 24.03.04, 03:39
                                            chyba mnie jasny szlag zaraz .......
                                            stara baba i glupia, sama przyslowiami szafuje a i tak sie do nich nie stosuje,
                                            a one siem sprawdzaja jednakowoz
                                            ostatnie szlo cos tak,, jak chcesz stracic przyjacila to mu pozycz piniadze...
                                            na przyjacila (czy tez raczej przyjacilke jakos liczyc nie moge wiec potrzebuje
                                            Mikolaja, ale musi mi pozwolic prywatnie do niego zapukac bo moje zyczenie
                                            troche osobiste. Aha i zeby jasne bylo wszycko,szmatki i zabawki na koszt
                                            odbiorcy :))


                                            • mojito Re: Mikolaj potrzebny od zaraz 24.03.04, 04:11
                                              Asienko,
                                              caly jestem Twoj (prawie).
                                              sw. (niekoniecznie) Mikolaj(na pewno).
                                              Wal w skrzynke :))))))))))))))))))).
                                              • kotkanadachu Re: Mikolaj potrzebny od zaraz 24.03.04, 09:49
                                                Mojito ale mnie narobiles, musialam 68 maili przeczytac a niech to, musze teraz
                                                publicznie przeprosic tych ktorym nie odpisywalam, kilka dni temu nawet ktos
                                                probowal moja skrzynke zlikwidowac chyba jakies niezdrowe emocje wzbudzam,
                                                dobrze ze mam pazurki i ze Pan Administrator nie w ciemie pity

                                                Dzieki za oferte nie wiem czy dam rade wykrztusic z siebie o co mnie sie
                                                wlasciwie rozchodzi chyba bym wolala Pania Mikolajowa :)))

                                                pozdrawiam

                                                • tangerin Re: Mikolaj potrzebny od zaraz 24.03.04, 12:33
                                                  Tak,Mikolaj to piekna sprawa...A jeszcze prywatny...))))))

                                                  A u nas dalej pada i pada, i pada. I szaro, i zimno.
                                                  Posialam dzis juz reszte moich nasionek, teraz trzeba bedzie czekac w
                                                  nieskonczonosc az wykielkuja.. Jakos za male mam te parapety, musialam ostro
                                                  kombinowac, aby wszystko sie zmiescilo. No, ale poszerzylam moja hodowle
                                                  fiolkow alpejskich, co do ktorych nie mam pewnosci, ze sie przyjma, i to pewnie
                                                  dlatego...

                                                  NO, jezeli straszenie kanapki nie pomoglo, i dalej wierzga, to nie pozostaje
                                                  nic innego, jak wymiana na lepszy model w trybie natychmiastowym:)

                                                  Pozdrawiam wszystkich bez wyjatku:)))))))))))))),
                                                  Tangerynka marzaca o sloncu...

                                                  Ps, pisza i pisza o tych rybach, a czlowiek sie tylko slini i slini, czytając.
                                                  Ach, jestem pod wrazeniem talentow Gunthera:)))))))))) Spadam, zanim totalnie
                                                  sie zaslinie...
                                                  • Gość: Saba Re: Mikolaj potrzebny od zaraz IP: 213.144.232.* 24.03.04, 13:11
                                                    Czesc wszystkim,

                                                    Asiu, mam nadzieje ze u ciebie wszystko w porzadku. W razie czego maila do mnie
                                                    masz.
                                                    Widze, ze tu znowu jakies spotkania na zywo, a mnie szkoda, bo chetnie tez bym
                                                    dolaczyla na jakies antypodowe obzarstwo :-)
                                                    Co do przyslowia, to jak mozesz nie wiedziec Pysiek? A to, ktore mowi, ze uczyc
                                                    nalezy sie na starym rowerze? Oczywiscie dla tych, ktorzy nie znaja, objasniam
                                                    podtekst - chodzi o zabarwienie seksualne :-P

                                                    A tak w ogole to u mnie wszystko dobrze, ale ostatnio spanie to ulubione
                                                    zajecie, ktore mi sprawia najwiecej przyjemnosci, potrafie zasnac na swietnym
                                                    programie tv w najbardziej emocjonujacym momencie :-) Dobrze, ze w pracy nie
                                                    zasypiam :-) Jesli wszystko ok, to moja fasolka jest teraz wielkosci
                                                    truskawki :-)

                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    Saba
                                                    • mojito Mikolaj koedukacyjny. 24.03.04, 15:15
                                                      Witajcie slonecznie, wiosennie absolutnie wszyscy,

                                                      Asienko,
                                                      bez obawy. Ja jestem Mikolaj koedukacyjny. Sprawy kobiece sa mi bliskie
                                                      i w duzej mierze znane. Robie na poltora etatu. Administracja nie ma
                                                      kasy na drugi etat dla kobiecego etatu Mikolajowego. Wiec oraja mna :))).
                                                      Skrzynka drozna. E-mail dotarl. Pisz, prosze.

                                                      Tangerin,
                                                      gdzie te sliczne zielonosci siejesz w skrzynkach? Wzejdzie na pewno.

                                                      Saba,
                                                      edukacji nigdy nie za malo. Wlacznie z ta o zabarwieniu erotycznym.
                                                      I bez zabarwienia. W calych kolorach seksualnych. Zdrowka zycze.

                                                      Tizedik i hazardzisci,
                                                      dzisiaj kolejny stopien wiodacy nas do kazikowej farmy.

                                                      Z kanapa powaznie porozmawiam wieczorem. Chociaz dzisiaj rano byla
                                                      troche milsza. Zobacze...

                                                      Co za wspanialy sloneczny dzien. Ma byc nawet cale dziesiec C. (9:15).

                                                      Zdrowka wszystkim,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Nie ma to jak "wolnym" byc IP: *.adsl.xtra.co.nz 24.03.04, 22:55
                                                      Prison vs Work
                                                      > >
                                                      > >
                                                      > >Just in case you ever got the two mixed up. This should make things a
                                                      >bit
                                                      > >clearer.
                                                      > >
                                                      > >IN PRISON.. you spend the majority of your time in an 8x10 cell. AT
                                                      > >WORK... you spend the majority of your time in a 6x8 cubicle.
                                                      > >
                                                      > >IN PRISON...you get three meals a day.
                                                      > >AT WORK...you only get a break for one meal and you pay for it.
                                                      > >
                                                      > >IN PRISON...you get time off for good behavior.
                                                      > >AT WORK...you get more work for good behavior.
                                                      > >
                                                      > >IN PRISON...the guard locks and unlocks all the doors for you. AT
                                                      > >WORK...you must carry around a security card and open all the
                                                      >doors
                                                      >for
                                                      > >yourself.
                                                      > >
                                                      > >IN PRISON...you can watch TV and play games.
                                                      > >AT WORK...you get fired for watching TV and playing games.
                                                      > >
                                                      > >IN PRISON...you get your own toilet.
                                                      > >AT WORK...you have to share with some idiot who pees on the seat.
                                                      > >
                                                      > >IN PRISON...they allow your family and friends to visit.
                                                      > >AT WORK...you can't even speak to your family.
                                                      > >
                                                      > >IN PRISON...the taxpayers pay all expenses with no work required. AT
                                                      > >WORK...you get to pay all the expenses to go to work and then they
                                                      > >deduct taxes from your salary to pay for
                                                      > >prisoners.
                                                      > >
                                                      > >IN PRISON...you spend most of your life inside bars wanting to get
                                                      >out.
                                                      > >AT WORK...you spend most of your time wanting to get out and go
                                                      >inside
                                                      > >bars.
                                                      > >
                                                      > >
                                                      > >IN PRISON...you must deal with sadistic wardens.
                                                      > >AT WORK...they are called managers
                                                      > >
                                                      > >Have a Great Day at WORK !!
                                                    • kazachstan no dlatego tu jestem w Australii 25.03.04, 02:29
                                                      Dzien dobry,
                                                      ale Asia napisalas, ladne porownanie.ja nie nie narzekam i nigdy nie narzekalem
                                                      na prace.moze nie byla taka bardzo inetersujaca, czy doskonale platna, ale ja
                                                      nauczylem cieszyc sie z malych rzeczy. nie moglem tu w obcym kraju byc za
                                                      bardzo wybredny i tez nie mialem wysokich kwalifikacji,ani znajomosci jezyka.
                                                      wiec zawsze robilem to co co bylo w zasiegu reki wiec raczej praca fizyczna.
                                                      nigdy nie myslelaem ze praca to mus. jakos potrafilem dogadac z ludzmi i potem
                                                      to nawet dobrze juz mi sie pracowalo. duzo czasu rzeczywiscie spedzamy w pracy,
                                                      dobrze wiec miec dobre uklady z wspolpracownikami.
                                                      a jeszcze wracajac do tych zamowien dla Mikolaja,no nie czuj sie mojito tu
                                                      odpowiedzialny za te wszsytkie zamowienia, ale ja bardzo bym chcial w zyciu
                                                      jeszcze moc pojechac i zwiedzic kawalek swiata. nie oczekuje zbyt wiele od
                                                      zycia, ale na stare lata chcialbym tak jak wy tutaj troche podrozowac. no moze
                                                      nie tak ze jednego dnia tu a drugiego tam, bo ja to musze wszystko pomalu, ale
                                                      chcialbym na przyklad zobaczyc Grecje,zawse jakos ten kraj mnie interesowal.no
                                                      dobrze ale to narazie w sferze marzen. a to porownanie pracy z wiezieniem,
                                                      czego to ludzie nie wymysla. ja tu czuje sie wolny w Australii i jakbym nie
                                                      chcial to nawet bym nie musial pracowac. bo dostalbym zasilek dla bezrobotnych
                                                      i jakos bym sobie wegetowal.
                                                      pozdrawiam
                                                      kazik
                                                    • mojito Podatki albo smierc?. That is a question! 25.03.04, 03:38
                                                      Witajcie absolutnie Wszyscy,

                                                      jak w temacie. Siedze juz bez ruchu od dwoch godzin i zastanawiam sie.
                                                      Co za gowniany wybor. Co za miesiac!
                                                      Siedze, poniewaz relacja (nie chce uzywac slowa stosunek) z kanapa
                                                      tez sie pruje. Oboje jestesmy poirytowani i latwo o sprzeczke/wybuch.
                                                      Siedze wiec... I qrwa mysle. Co za wybor. Niech to szlag trafi.
                                                      Macie jakies sugestie?

                                                      Kazik,
                                                      w tym roku do Grecji niedobrze. Olimpiada, tlok i drozyzna. Wkrotce
                                                      juz wygramy. Podzielimy kase, kupimy/kupisz farme, studio, zamienimy
                                                      oczko na brylantowe i takie tam. I kto chce, wyruszy w podroz gdzie chce.

                                                      Wracam do siedzenia i myslenia.
                                                      Pamietasz dowcip o bacy? Pytaja bace co robi jak ma czas. Siedze i mysle.
                                                      A jak nie masz czasu? To tylko siedze - odpowiada baca.
                                                      Ok, siedze i mysle dalej...

                                                      Zdroweczko,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Podatki albo smierc?. That is a question! IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.03.04, 04:20
                                                      Kazik ja tak tylko dla zartow bo calkiem mi sie spodobalo to porownanie miejsca
                                                      pracy z wiezieniem, ja osobisice lubie pracowac i chyba bym bzika dostala
                                                      gdybym nie pracowala albo musialabym miec sporo pieniedzy, chociaz nie byl
                                                      okres ze nie pracowalam, pieniedzy tez mialam jak na lekarstwo ale absolutnie
                                                      sie nie nudzilam, robilam rozne rzeczy i jakos na wszystko wystarczalo.

                                                      Pieniadze to troche taki catch 22, im wiecej masz tym wiecej ci potrzeba i
                                                      czasem zapominamy ze pracujemy po to zeby zyc a nie zyjemy po to zeby pieniadze
                                                      robic,, to tak jak z tym zydem ktory siedzial nad brzegiem rzeki i marzyl o tym
                                                      zeby duzo pieniedzy zarobic to wtedy by mogl nic nie robic tylko nad brzegiem
                                                      rzeki siedziec i marzyc

                                                      mnie osobiscie dlatego podoba sie Australia i Nowa Zelandia bo juz niewiele
                                                      jest takich krajow gdzie ludzie zyja sobie na luzie i nie ma wyscigu szczurow.
                                                      Tutaj jeszcze jest pelno ludzi ktorym wystarczaja niezbyt wysokie pensje lub
                                                      zasilki i specjalnie sie nie przejmuja tym ze sasiad ma wiecej. Mnie co prawda
                                                      nowy driveway by sie przydal, wczoraj dostlam kosztorys na $10K az sie mnie
                                                      nozki ugiely wiec raczej bede szczesliwa bez hihihi

                                                      Mojito

                                                      az tak powaznie skarbie? czy to znaczy ze przez caly rok nie placisz? Ty sobie
                                                      jakies ladnej australijki albo kiwiski poszukaj i przenies sie w nasze strony,
                                                      bedziesz mial blisko na Kazika farme, bedziesz mogl czas na plazy spedzac i
                                                      zapomniec o podatkach, mam sie zaczac rozgladac za jakas partia dla ciebie?
                                                      moge zaczac od dzis tylko napisz jaki masz gust, wybor dozy :)))

                                                      caluski i za bardzo nie nadwyrezaj swojej biednej glowki bo cie rozboli
                                                    • mojito Re: Podatki albo smierc?. That is a question! 25.03.04, 04:49
                                                      Asienko,
                                                      kochana jestes. Teraz tylko siedze i nie mysle.
                                                      Podatki ich zakret mac place swoja niechetna droga
                                                      na biezaco. Tzn rzad federalny jego zakret mac nadgryza kazdy
                                                      moj slusznie nalezacy sie czek. Ale teraz wkrotce jego zakret
                                                      mac bedzie kfiecien. Pietnasty jego zakret mac. Szwartek.
                                                      I wola boska i podatkowe skrzypce. Bede sie musial do konca
                                                      jego zakret mac rozliczyc. Albo umrzec...
                                                      Albo przedluzyc o trzy miesiace. Ale to jego zakret agonia.

                                                      Z Australia/Kiwilandem to moze dobry pomysl.
                                                      Lezec sobie jak byk w seradeli u Kazika na farmie i miec amnezje.
                                                      Podatkowa. Jak juz bede tam to sie rozgladne zgodnie z Twoja sugestia.
                                                      Moze Kiwi moze Aussie? Nie bede Ciebie tym trudzil. To wydaje mi sie
                                                      interesujace wystarczajaco aby sie samemu porozgladac.
                                                      Wypic piwo, polezec na farmie i porozgladac sie. Co najmniej przez rok.
                                                      Chyba tak zrobie. Ja Asienko kobiet nie dyskryminuje. Generalnie
                                                      wszystkie lubie. Mezczyzn i owszem dyskryminuje i juz.
                                                      Kobiet uchowaj Boze. Dzieki za wdzieczny temat. Troche zapomnialem
                                                      o podatkach. Niestety tlumaczenie sie, ze zapomnialem o podatkach
                                                      juz bylo wielokrotnie wykorzystywane.
                                                      Siedze wiec qrwa i na zmiane mysle i nie mysle siedzac.
                                                      Co za jego zakret mac wybor? Tak Australia/Kiwiland jawi mi sie
                                                      zachecajaco.
                                                      Buzienka,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Podatki albo smierc?. That is a question! IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.03.04, 05:18
                                                      Mojito ach na co ci to :)

                                                      Mikolajku czym Ty sie przejmujesz skarbie, pieniadze to rzecz nabyta na ogol
                                                      tyle mamy ile nam potrzeba a raczej tyle ile myslimy ze nam potrzeba lub ile
                                                      nam sie wydaje ze jestesmy w stanie zarobic, ty sobie mysl ze ty masz tyle ile
                                                      potrza i kwita, sila naszej podswiadomosci i swiadomosci dziala cuda,
                                                      potrzebujesz pozyczki??? jak tak to daj znac :)) w koncu nie jestes moim
                                                      przyjacielem (no nie osobistym tylko wirtualnym) wiec stracic cie nie moge :)

                                                    • mojito Re: Podatki albo smierc?. That is a question! 25.03.04, 05:43
                                                      Nie Asienko, to nie sprawa pieniedzy. Ale sytuacji nie lubie.
                                                      Wolalbym placic podatki w dwoch ratach. Jak bede mial i jak bede chcial.
                                                      Ten przymus mi nie lezy. I pietnasty kfiecien nie podoba mi sie.
                                                      Wolalbym placic dwa razy wiecej ale 29 lutego.
                                                      Mysle, ze ten termin odpowiadalby wiekszosci ludziom.
                                                      Gdyby nie moja wrodzona niechec do zrzeszania sie to zaproponowalbym
                                                      partie podatkowa o nazwie Placimy podatki 29 lutego.
                                                      Tak sobie mysle i siedze. Kanapa nie w humorze.
                                                    • Gość: Asia Re: Podatki albo smierc?. That is a question! IP: *.adsl.xtra.co.nz 25.03.04, 06:18
                                                      rozumniem Mojito, kanape udobruchaj albo wymien na nowy model tak samo jak sie
                                                      robi z partnerami/partnerkami jak zaczynaja byc niezadowoleni
                                                      15 kfiecien polub i zapomnij bedziesz mial mniej myslenia

                                                      koniec pracki na dzis, slonko sfieci, rzeka plynie, ptaszki spiewaja, lece
                                                      papuski :)))
                                                    • mojito Re: Podatki albo smierc?. That is a question! 25.03.04, 08:14
                                                      Yo, Asiu,
                                                      pietnastego kfietnia nie polubie ale niechetnie sie z nim pogodze.
                                                      Przed wakacjami na pewno nie umre. Po, to co innego. Wola boska i skrzypce.
                                                      Z kanapa mamy ciche dni. Unikamy wzajemnie wzroku. Leze na niej ale juz bez tej
                                                      przyjemnosci co niegdys. Bede musial cos z nia zrobic. Z kochania juz
                                                      prawie na pewno nici. Pruje sie zwiazek. Przez weekend rozejrze sie
                                                      za Mikolaj-friendly kanapa. Moze mniejszym lozkiem. Bede sie rozgladal...
                                                      Ide lulu,
                                                      duza buzka,
                                                      mojito. 2:15
                                                    • Gość: Pysiek13 Benjamin ... IP: *.e.002lg.syd.iprimus.net.au 25.03.04, 11:23
                                                      Witajcie wieczorowo,

                                                      chcialam tylko wciac na chwilke, ze Benjamin owszem powiedzial, ze w zyciu
                                                      tylko pewne smierc i podatki, ale to juz przestarzale ;) mial racje tylko w
                                                      sprawie przemijania ;) Mojito, mam nadzieje dobrze dzis spisz ? ja tu czuwam,
                                                      przeczytasz pewnie rano ;) skoro 15 April Ciebie w jakims stopniu niepokoi, to
                                                      tylko swiadczy o jednym: zarobiles duzo :)))) a moze nawet za duzo ;))))
                                                      podatki u Was podobno trzeba placic czy mieszkasz w US, czy tez nie. w AU
                                                      sprawa podobna, i aby uniknac placenia podatkow pracuje tu cala machina. znaczy
                                                      wszyscy glowkuja zeby tych podatkow nie placic, albo jak juz, to minimalne. sa
                                                      rozwiazania w stylu Monaco, Cayman Island, Liechtenstein, Cypr i jeszcze pare,
                                                      dual citizienship na przyklad. ja czasem place, ale czasem dostaje nawet happy
                                                      return ! proponuje wiec przeniesc ten 15 April na 1st of April - All Fools Day,
                                                      i bedzie sprawiedliwie, wszyscy jednakowo beda czuli wykiwani przez rzad ;))))
                                                      pozdrawiam
                                                    • poetal_liryczny Re: Benjamin ... 25.03.04, 11:35
                                                      w Polsce jest taki przepis, ze jesli ktos pracuje w Polsce mniej niz 183dni w
                                                      roku placi tylko 20% zarobionych w kraju pieniedzy. ale jak zwykle wydaje mi
                                                      sie ze biedni dostaja najwiecej po d.. bo duze firmy wywoza pieniadze za
                                                      granice i placa czesto podatki wlasnie jak Pysiek napisala na Szeszylach albo
                                                      gdzies w podatkowym raju. Pavarotti wywiozl kupe pieniedzy z Wloch, do Monaco,
                                                      podobno ciagle sie toczy tam proces, ale Monaco ciagle nie podpisalo paktu
                                                      wspolpracy i chyba niewiele mu moga zrobic.
                                                      no i tez temat ciagle tu wraca do lozka. pamietacie stare wersalki i
                                                      amerykanki? to byly straszne meble, ale jakie ekonomiczne na nasze malenkie
                                                      mieszkania. ja tu gdzie mieszkam obecnie tez mam nieduze mieszkanie wlasciwie
                                                      jeden pokoj z kuchnia, wiec spanie musialo byc skladane, zeby moc uzyc pokoj w
                                                      ciagu dnia. z kolei jak bylem w Anglii to oni tam lubuja sie w lozach wielkich,
                                                      kazdy czlonek rodziny ma swoja sypilanie i mieszkania ocenia na ilosc sypialni,
                                                      a nie na ilosc pokoi. moje spanie nie jest duze tylko niestety trzeba
                                                      codziennie slac lozko.
                                                    • kazachstan Re: Benjamin ... 25.03.04, 11:48
                                                      Dobry wieczor,

                                                      mialem juz isc spac, ale skoro zaczeliscie o podatkach to wam powiem ze zawsze
                                                      rok w rok dostaje credit. no wlasciwie jest tak, ze mozna co nieco upomniec sie
                                                      z powrtotem, przeciez jakies wydatki sie ponosi jak sie pracuje, jak ubranie
                                                      robocze, buty, narzedzia. i tak jakos odpukac zawsze troche gotowki wpadnie raz
                                                      w roku. moja Pani to nawet jk dostaje z powrotem jakas gotowke to zaraz planuje
                                                      holiday i bardzo dobrze, bo to cieszy jak wpadna jakies extra nie zaplanowane
                                                      pieniadze. Asia ja rozumiem, ze to zort byl, tylko tak wyjosniol ze bez pracy
                                                      to czlowiek nie czuje swojej wartosci.
                                                      skoro Pysiek tu sie wreszcie odezwalas, to powiem ze bardzo jestem dumny z
                                                      Gunther, slaska krew, wiadomo ze dobra ocena sie nalezy. a on dobry chlop,
                                                      widzisz sama, a ze serce zajete, to jo juz tu nic nipowim. dochocta se same.
                                                      tylko dodom, ze jak masz ochote na placki to zapraszamy do naszej altanki,
                                                      tylko daj znac, bardzo chetnie poznamy
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                      Kazik
                                                    • mojito Re: Benjamin ... 25.03.04, 13:08
                                                      Witajcie Wszyscy rano,

                                                      Pysiek,
                                                      troche spie a troche glowkuje. Mieszkam, czy nie mieszkam Uncle Sam
                                                      ma na mnie oko. Bledne kolo. Pracuje aby nie pracowac. Jak za dlugo
                                                      nie pracuje to musze pracowac. Tax havens juz sie koncza.
                                                      Ja juz zaczalem biadolic/jeczec bo bede musial zaczac zagladac do
                                                      papierow. Chyba pozycze liczydlo od Asi.
                                                      Ciekawe czy ewentualnie nowa kanape bede mogl odpisac od podatku.
                                                      Niejako narzedzie pracy. Uzasadnie tym, ze glowkuje na lezaco i
                                                      kanapa jest mi niezbedna. Na krzesle nie glowkuje sie tak dobrze.

                                                      Na szczescie jeszcze jedno losowanie i jestesmy blisko farmy.
                                                      Wczoraj kumulacja wzdela sie do 25 milionow. Z drugiej strony wygrana
                                                      skomplikuje oswiadczenia podatkowe. Cholera, co za miesiac.
                                                      Lozko by duze sie przydalo aby to przemyslec. Takie kwadratowe.
                                                      Dwa na dwa. Na razie poza realnoscia. Poeta ma racje, temat lozkowo/kanapowy
                                                      powraca jak bumerang. I ciagle jest z nami.

                                                      Ide zlozyc ta nadasana kanape. Dobranoc jednym i dzien dobry innym,
                                                      mojito. 7:08

                                                    • tangerin Re: Benjamin ... 25.03.04, 14:16
                                                      Dzieki, dzieki, cos mnie od rana trafia, bo wszyscy tylko o podatkach. Cholera,
                                                      musze zajac sie swoimi; no ja mam czas do 31.04, chyba, ze sie myle i do 31.03
                                                      hehehe. Mam cicha nadzieje na zwroty podatkowe, tylko nie wiem, czy zarobilam
                                                      wystarczajca, aby sobie odliczac. (jak to co? moje wydatki na edukacje - to
                                                      podobno juz ostatni raz)Niech Cie Mojito, przypominac czlowiekowi o
                                                      podatkach... Dobrze,ze zaplacone mam, tzn mam nadzieje, bo z pracodawcami
                                                      tymczasowymi roznie bywa.

                                                      No, ide poryc troche w papierach.
                                                      pa,pa
                                                    • Gość: Tora Ten fatalny czwartek! IP: *.tvsat364.lodz.pl 25.03.04, 20:50
                                                      Witam wszystkich!

                                                      Środa - OK! Działka ma na mnie zbawienny wpływ! Grabiłam sobie resztki liści.
                                                      Ja w jedną stronę, a wiatr w drugą. Zabawa była przednia. Po dwóch godzinach
                                                      dałam za wygraną, ale dotleniłam się konkursowo!
                                                      Czwartek - KOSZMAR! W pracy totalny odlot! Zajęć tych obowiązkowych i tzw.
                                                      dodatkowych - mnóstwo, nerwy napięte do granic wytrzymałości, szef nadęty,
                                                      koleżanki markotne, atmosfera pod zdechłym Azorkiem. Potem szaleńcza jazda z
                                                      kimś bardzo bliskim do szpitala - na szczęście był to fałszywy alarm. Obiad -
                                                      zero, bo naprawiają instalację gazową. I jakby tego było mało, to dopadła mnie
                                                      wszechogarniająca totalna chandra. Nie mam na nią sposobów. Zawsze ze mną
                                                      wygrywa. Muszę jej dać czas na szaleństwo, wziąść na przeczekanie, trochę to
                                                      wszystko przespać, no i potem jakoś powoli zniechęcona odchodzi. Ale co napsuje
                                                      krwi to jej. Lecz póki co, trwam w wielkim dole smutku, nostalgii i
                                                      przygnębienia.

                                                      Wiosno! Gdzie jesteś?

                                                      Aha! I jeszcze jedno. Odebrałam dzisiaj kolejna lekcję życia. Nie ufać innym i
                                                      unikać ludzi niekonsekwentnych i obłudnych. Nieszczerość zawsze bardzo mnie
                                                      wkurza i staram się eliminować ją z mego otoczenia. ECH! życie!

                                                      Pozdrawiam wszystkich melancholijnie!
                                                      (Ileż optymizmu w tym moim poście!!)
                                                    • tangerin Re: Ten fatalny czwartek! 25.03.04, 21:56
                                                      Tora, Twoj optymizm zabija na odleglosc!

                                                      Ale nie martw sie, ja tez mialam felerny czwartek. I to od rana. Rano w
                                                      autobusie starsza pani pierdyknela mnie lokciem w moj biedny, przkluty
                                                      brzuszek, na moj cichy protest dolozyla z drugiej strony! Nagadalam babci do
                                                      sluchu, bo z bolu sie wscieklam prawie, i o dziwo pol autobusu mnie poparlo,
                                                      ale coz z tego, jak mi sie troche namieszalo z tym kolczykiem, bo krwawilam
                                                      jak biedna swinka i teraz cos mi sie tam zaczyna robic. Wykupilam pol apteki,
                                                      mam nadzieje, ze zadziala:)

                                                      Potem te cholerne podatki [wszystko przez Mojito, hehe;)], musialabym zarobic
                                                      znacznie wiecej, aby wydrzec fiskusowi te wszystkie odliczenia kosztow
                                                      poniesionych na edukacje, a tak to lipa...Ale mam dola podatkowego...

                                                      No i pare innych incydentow na dokladke, ale nie chce mi sie pisac...


                                                      No, ide sobie poogladac moje kwiatki, dzis rano zauwazylam, ze niektore
                                                      nasionka zaczynaja kielkowac!:)))))) A potem umoszcze sie wygodnie w moim
                                                      lozeczku i zabiore sie do rozwiazywania testow z gramatyki angielskiej.:( A co,
                                                      niemily koniec niemilego dnia:)

                                                      Dalej pada, nieprzerwanie, kurka wodna! i ZIMNO!!!

                                                      i obiadu/kolacji tez dzis nie bedzie, bo mi sie nic juz nie chce.

                                                      Moze piatek bedzie lepszy!

                                                      Pozdrowionka pelne nadziei sle.

                                                      Ps. Tora, umiesz liczyc, licz na siebie! To przykre, ale niektorzy ludzie juz
                                                      tak maja, i tyle. jedyne, co mozna zrobic, to trzymac ich na dystans!

                                                      Ps2. Widzialam dzis w Empiku ksiazke o kwiatach i wyczytalam z niej, ze sa
                                                      kwiaty o czekoladowych platkac, pachnace kakao. Na zdjeciu tez prezentowaly sie
                                                      calkiem, calkiem. Co do nazwy nie jesrem pewna, ale "cosmos" chodzi mi po
                                                      glowie. Hmm, moze to niezly pomysl na chandre?

                                                      ps3 Udalo mi sie w koncu kupic nasiona Kobei:))))))
                                                    • kazachstan u mnie juz piatek 26.03.04, 07:13
                                                      Dzien dobry,

                                                      no cos humor tu niektorych opuscil a tak nie mozna. dobrze jest przeczekac taki
                                                      zly czas albo przegadac. ja to zwykle jak mam zly nastroj to pojde sobie do
                                                      pubu i nawet z obcymi pogadam i od razu lepiej. moze nie chodzi tu o picie
                                                      alkoholu ale o rozmowe. teraz tez jak sobie od czasu czasu do czasu tu u was
                                                      napisze to mi jakos weselej.
                                                      jeszcze o wyrzucaniu rzeczy chcilaem dopisac, ze jak mieszkalem w Niemczech to
                                                      szwby robili raz w miesiacu tak zwane wyrzutki starych mebli i rzeczy
                                                      niepotrzebnych. a my Polacy chodzili i zbierali co lepsze. tak, byly takie
                                                      czasy a teraz na mnie kolej ze wyrzucam i potrzebujacy sobie biora. jednak
                                                      musze przyznac ze Niemcy potrafili wyrzucac calkiem dobre rzeczy, bo tam byl
                                                      taki ped, ze na przyklad jak kanapa ma wiecej niz 5lat to juz trzeba nowa kupic
                                                      bo sasiad powie ze jego nie stac albo co. to samo z samochodem, co dwa lata
                                                      zmieniali. tutaj nie tak bogato i nawet te wyrzutki tez mowia o tym, tak jak
                                                      Asia napisala,w Australi, nie wiem o Nowej Zelandi to ludzie nie zyja bardzo na
                                                      pokaz.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • mojito Takie tam, chyba optymistyczne. 26.03.04, 07:25
                                                      Witajcie,

                                                      dzisiaj piontek wiec moze bedzie lepiej. Ja zdecydowalem sie wczoraj
                                                      zanurzyc w podatkowego bluesa. Zalozylem sobie, ze bede snul sie przez
                                                      tydzien nadasany. Moze dluzej. Mysl o pudelku po butach wypelnionym
                                                      po brzegi roznymi kwitami wrozyla sukces w utrzymywaniu sie nadasania.
                                                      Przygotowujac sie do bluesa odszukalem nawet pudelko i postawilem je na stole.
                                                      Ale rano przykra niespodzianka. Obudzilem sie w dobrym nastroju i zdecydowanym
                                                      szybkim kopnieciem wepchnalem pudelko pod stol. Blues nie chcial odpalic.
                                                      Probowalem wpedzic sie w zly nastroj znanymi mi wczesniej sposobami.
                                                      Zaden qrwa nie dzialal. Sprobowalem raz jeszcze. Bez rezultatu.
                                                      Zalamka zupelna. Mialem nadzieje, ze moze pod prysznicem sie poslizgne
                                                      lekko i sobie cos niedrogiego medycznie zrobie. Kiszka kompletna.
                                                      Zaczelo mnie to wnerwiac. Ale tez i zmeczylo. Odlozylem proby bluesowe
                                                      do poniedzialku gdy wyciagne pudelko po butach i zajrze do niego.
                                                      Moze sie uda...
                                                      Idac do pracy kopalem przed soba kamien. Nawet dobrze mi to szlo.
                                                      Wracajac z pracy zauwazylem ten sam kopany kamien prawie czekajacy na mnie.
                                                      Wracalismy juz razem. Na pozegnanie wkopnalem kamien pod krzaki.
                                                      Moze dzisiaj rano bedzie na mnie czekal.
                                                      W biernym oczekiwaniu na bluesowy poniedzialek,
                                                      zycze Wam udanego piontku i gojacego sie,
                                                      mojito.
                                                    • mojito Re: Takie tam, chyba optymistyczne. 26.03.04, 07:29
                                                      Siemanko Kazik,
                                                      jestes tam jeszcze?
                                                    • Gość: Asia Re: Takie tam, chyba optymistyczne. IP: *.akl.callplus.net.nz 26.03.04, 09:07
                                                      ja jestem :)
                                                    • poetal_liryczny Re: Takie tam, chyba optymistyczne. 26.03.04, 11:42
                                                      no nie wiem, moje pisanie dzis nie bedzie az takie optymistyczne. wprawdzie o
                                                      podatki bardzo sie nie martwie, w tym roku powinno byc ulgowo. martwi mnie
                                                      natomiast moje partnerstwo z moja przyjaciolka. bo jakby to nazwac, o tym chyba
                                                      juz bylo, kochanka, przyjaciolka ? tym razem o zaufaniu, bo cos mi moja kobieta
                                                      ostatnio sie wymyka i nie to ze mam jakies podejrzenia, tylko ze okazuje sie ze
                                                      nie mam takiego prawa, byc podejrzyliwy. natomiast ona ma prawo mnie sprawdzac
                                                      i tu cos nie gra. bo jak sobie ufamy to nie sprawdzamy. ona sprawdza, a ja nie
                                                      moge, nie ma prawa takiego i jak tu ma byc sprawiedliwie. och te kobiety, czy
                                                      ja kiedys je do konca zrozumiem ?
                                                    • tangerin Re: Takie tam, chyba optymistyczne. 26.03.04, 15:34
                                                      Moi drodzy, dzis :))))))))))))))))))))))))
                                                      Podatkowe zeznanie zostanie wydrukowane i w poniedzialek zaniesione lub wyslane
                                                      bedzie i pozostanie mi bierne oczekiwanie na jakies groszowe zwroty. Na gume do
                                                      zucia wystarczy, na wakacje nie:))))))))))))))
                                                      Cholera, tez mam pudelko po butach na rachunki! Chcialam nawet kupic jakies
                                                      ladniejsze, ale po co...Tylko, ze tam trzymam wszelkiej masci rachuneczki, te
                                                      za czynsz, energie, nawet za kanape mam!

                                                      Oj Poeto, oj Liryczny, nie podoba mi sie to sprawdzanie, nie podoba. Moze
                                                      zagraj z Pania w karty otwarte? Prawdziwe partnerstwo wyklucza bowiem
                                                      sprawdznie, manipulacje, udawanie, klamstwo itd A moze Twoja Kobieta jest
                                                      zazdrosna istota?
                                                      A z tym rozumieniem kobiet, to roznie bywa, ale na pocieszenie dodam, ze czasem
                                                      nie rozumiem facetw;), kobiet zreszta tez;))))))))

                                                      A u nas juz nie pada, ale dalej ponuro.
                                                      A czesc mojego zielska kielkuje jak wsciekla (teraz widze, ze mnie oszukano -
                                                      na opakowaniu napisano, ze jest tam 10 roslinek, a mi juz wychodzi ze 20!!!),
                                                      reszta czeka w uspieniu na lepsze czasy.

                                                      No i wszystkim lepszych czasow zycze!
                                                    • Gość: Pysiek13 Kangur gdzie jestes ? IP: *.a.006.syd.iprimus.net.au 26.03.04, 22:07
                                                      Witajcie,

                                                      u mnie chyba okolo 5.00 rano ale co tam, odespie jutro ;) jutro mamy spac
                                                      dluzej o godzine, tak przykazano, i tak ma byc codziennie przez wszystkie
                                                      zimowe miesiace. przegladam tymczasem poczte, przejde po gazete poranna,
                                                      obejrzalam moje roslinki na tarasie. Tangerin, u mnie to wszystko samo rosnie,
                                                      i bez przerwy, bo nie ma mrozu. czasami wiec jak nie mam czasu przycinac i
                                                      przesadzac i wszystko az kipi z doniczek, robi sie ladna jungle. czasem Boss
                                                      podgryza jakies ziele w doniczce ale to tylko na zdrowie mu wychodzi. ogolnie
                                                      problem mam ten sam co Ty, nie wiem jak duzy Twoj balkon, moj taras chyba
                                                      troche wiekszy, bo kiedys nawet stal tam stol do tenisa, ale miejsca na
                                                      roslinki, ktore bym chciala miec i tak za malo ;))))

                                                      Poeta L. - zapedy mezczyzn zeby sprawdzac kobiety sa bardzo stare, mozna by
                                                      powiedziec jak swiat ;) lecz jesli wiek swiata liczyc od poczatku, ab ovo,
                                                      czyli od jajka, a raczej od jablka w raju, to mozna powiedziec ze Adam
                                                      sklonnosci do sprawdzania w raju nie mial, nie interesowal tym, skad Eva
                                                      dostala jablko, ktore do dzis stoi mu w gardlo, oraz jaki stopien intymnosci
                                                      osiagnely jej stosunki z wezem ;) on dopiero wtedy nabawil chyba tego niepokoju
                                                      i niepewnosci co zostala pewnie Wam w genach do dzis ;) ja mysle, ze ta
                                                      odrobina niepewnosci nie jest zla ...

                                                      moj kolega serdeczny Bob i jeszcze paru innych postanowilo namowic mnie na
                                                      wypad GDZIES, stwierdzajc ze za duzo pracuje. swieta racja, zwykle nie daje
                                                      dlugo prosic, ale teraz naprawde chcialam skonczyc prace i pojechac GDZIES ale
                                                      na dluzej ;( Bob zadziwia mie swoja subtelna technika perswazji: denerwuje sie
                                                      spontanicznie, zacheca grozba i drobnym szantazem. rozpaczliwie szukam
                                                      argumentow PRZECIW kiedy on ma cala szarancze ZA, biegly w wyszukiwaniu luk w
                                                      rozumowaniu, odpiera kazdy moj atak. na pytanie czy nie mozna spedzic weekend w
                                                      domu, straszy ze rozchoruje sie na jakas straszna chorobe i napewno bedzie to
                                                      choroba stricke ;) umyslowa. nawet, nawet spelnia wszystkie moje zachcianki,
                                                      zwlaszcza ze proponuje to co sam lubi ;) w duszy zastanawiam, czy to ja lubie
                                                      byc dlugo namawiana, czy tez Bob lubi przekonywac, bo przeciez podobne dialogi
                                                      tocza miedzy nami od wielu lat, nie tylko na temat wyjazdu GDZIES, i wcale nie
                                                      sa nudne. mysle tez, ze mezczyzni nie maja przyjemnosci w podrozowaniu, jesli w
                                                      poblizu nie ma nikogo, komu mozna objasnic swiat, mezczyzna objasnia kobiecie,
                                                      co widzi, mimo ze widzi to samo co ona. to jakis archetypiczny uklad ;)))) ale
                                                      jakie to przyjemne ...

                                                      Gunther, czemu nie odzywasz, nie piszesz ? teraz ja musze namawiac cie zebys
                                                      wyszedl z krzakow ? ;)))) jak nie chcesz to nie bede cie chwalic, staram byc
                                                      tylko obiektywna, co prawda to NU prawda, odezwij czasem, ej ?

                                                      Mojito, pudeleczko po butach na rachuneczki ? uhm, okazuje ze ja tez zadna
                                                      indywidualistka nie jestem, tez mam. tylko ja rozliczam co kwartal, to nie
                                                      zdaze duzo uzbierac. ale, ale, wiosna u ciebie a tu cos markotny jestes ;))))
                                                      wiesz co jest dobre na lepszy nastroj ? wiesz napewno :)))) no wlasnie ...
                                                      w radio wiadomosci, znowu te statystyki. w ubieglym roku w NSW zlozono
                                                      ponad 4 tys sexual harrasment claims w miejscu pracy i co ciekawe, tylko 60%
                                                      claims pochodzilo od kobiet. czlowiek ciagle widac uczy, bo wydawalo mi ze
                                                      mezczyzni nigdy nie skarza ;))))

                                                      Kazik, dziekuje za zaproszenie, moze w niedziele wieczorkiem ? wyglada ze
                                                      zostalam desgutator, OK sprawozdanie o plackach Kazika pojawi sie tak zwanym
                                                      niebawem ...

                                                      Asia, Saba, Tora, Ifa najlepszego :))))
                                                      pozdrawiam wszystkich absolutnie i tych co pisza i tych co tylko czytaja ;))))
                                                      tylko gdzie podzial Kangur ? wpadl jak meteor, moze jeszcze pojechal na oboz
                                                      kondycyjny ?
                                                    • gunther_0 Re: Kangur gdzie jestes ? 26.03.04, 23:20
                                                      Witajcie porannie,
                                                      a co, swiezo wykapany, ogolony, jajecznica pachnie przyjemnie, z pomidorami,
                                                      nie zaluje, zyc nie umierac. pogoda trzyma, wczoraj to nawet bylo upalnie,
                                                      kapalem sie wieczorkiem w oceanie, przyjemnie mowie wam, wypilem pare piw po
                                                      drodze z pracy i siup do oceanu na kapiulke;)
                                                      Pysiek, witaj, milo ze pytasz:))) wiesz powiem ci szczerze, ze okopuje sie i
                                                      przygotowuje nowe plany strategiczne. Ty cos mi tu wygladasz podejrzanie,
                                                      pierwsza bitwe wygralas, w porzasiu, ale stalas chyba troche na podwyzszeniu
                                                      albo na jakiejs gorce? mialas wiec lepszy punkt widzenia. poczekaj, poczekaj,
                                                      nie bedziemy tu kota ogonem, zbieram moje rozsproszone wojska.
                                                      no i znowu wyjechalas z tematem, jak to sexual harrasment w pracy.i mowisz
                                                      jeszcze ze chlopy sie skarza, to niemozliwe. albo nie bede mowil lepiej. ale
                                                      tak wlasciwie jak to mozna robic w pracy? nie, to chyba jest tak: ze chlopy sie
                                                      skarza ze kobiety za malo, nie?
                                                      Kazik, a czy ja tez moge wpasc na te placki?wiem troche jestem bezczelny tak
                                                      sie wpraszam, ale moze mi wybaczycie;)))
                                                      Asienko, zdrowenko:))) powiem Ci ze prze-sympatyczna kobietka powiedziala mi
                                                      niedawno, ze nigdy nie myslala ze mezczyzni potrafia sie smecic, czy Ty
                                                      uwierzysz?to tak jakbysmy nie mieli serca. to dziwne ze kobiety (nawet te
                                                      bardzo sympatyczne) mysla, ze my chlopy to co, moze nie czujemy? nie cierpimy?
                                                      Mojito Amigo:)))
                                                      to co ty w pilke z kamieniem grywasz?pograloby sie w noge, kurde tylko tu nie
                                                      ma z kim psiakrew.proponuje tak przez ocean, podaj namiary gdzie masz bramke;)
                                                      dobra tyle ode mnie, bo stygnie mi jajkownica
                                                      zdrowko wszystkim
                                                    • mojito Chyba juz lato. No moze prawie zaraz bedzie... 27.03.04, 00:28
                                                      Witajcie absolutnie wszyscy,
                                                      powtorze to raz jeszcze poniewaz mocno przymulony jestem
                                                      z niewyspania. Niestety z zadnego takiego co moglbym sie
                                                      niedyskretnie chwalic.
                                                      Przez rozne pudelka po butach. Staram sie teraz dociagnac do
                                                      sredniej nocy i isc spac poniewaz gdy padne za wczesnie
                                                      znowu cykl bede mial nieregularny.
                                                      Sami zreszta widzicie w jakim stanie jestem i co wypisuje.
                                                      Ale to chyba cykliczne. Czy periodyczne? Sam juz nie wiem.

                                                      Dzisiaj 21C. Siedzialem w parku podczas lunchu i oczom nie wierzylem.
                                                      Moi koledzy tez nie wierzyli. Tylko z powodu przymulenia nie ciesze
                                                      sie glosniej.

                                                      Gunther/Amigo zawsze to mialem Tobie powiedziec, wiec powiem na wiosne.
                                                      Cholernie Tobie zazdroszcze tych szesciojajowych jajecznic.
                                                      Z szesciu pewnie bym nie zjadl ale w dalszym ciagu zazdroszcze.
                                                      Czasami postanawiam zrobic sobie jajecznice - uboga, dwujajowa.
                                                      Ale wynika wyzwanie z patelnia. Trzeba ja umyc. Niestety nie jestem
                                                      wystaczajaco zamozny aby zmieniac codziennie patelnie na nowa.
                                                      Z pomidorami jeszcze bardziej zazdroszcze. Gorace pomidory nabieraja
                                                      innego smaku i aromatu. Jak je tniesz? W plasterki czy kosteczke?
                                                      Cholera, jak zazdroszcze.

                                                      Pysiek,
                                                      dzisiaj nie czuje sie na silach aby polemizowac co ewentualnie
                                                      poprawiloby mi humor. Niby wiem, ale boje sie dzisiaj za dlugo pisac.

                                                      Zupa byla obledna dzisiaj. New England clam chowder. Zawiesista tymi
                                                      mieczakami chyba (clam). Sama ona moze poprawic humor co prawda nie
                                                      tak jak... ah, dajmy dzisiaj spokoj.
                                                      Chyba powtorze ja raz jeszcze przed zamknieciem (20:00).
                                                      Chyba wlamalbym sie do delColle gdybym nie zdazyl dzisiaj jej kupic.
                                                      Jutro bylbym w gazecie jako facet ktory wlamal sie do deli aby zabrac
                                                      zupe. Dobry dowcip. I prawie polski.

                                                      Wlasnie, gdzie jest Kangur, i Iza, i inni...
                                                      Bede sie nad tym zastanawial krecac przymulony po mieszkaniu.

                                                      Serdecznie Was wszystkich, absolutnie wszystkich przymulenie pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      P.S. Pudelko po butach przypomnialo mi dowcip w ktorym maly chlopiec
                                                      biegnie entuzjastycznie ze swiadectwem do domu.
                                                      Kolega pyta: swiadectwo masz bardzo slabe dlaczego sie cieszysz?
                                                      Maly chlopiec entuzjastycznie mowi: jeszcze tylko dostane od ojca
                                                      mocno w d.pe i wakacje, wakacje, wakacje...
                                                      Ja tez ewentualnie uporam sie z pudelkiem po butach...
                                                      O moich trzech roslinkach przy nastepnej okazji.

                                                      Asolutnie raz jeszce wszystkich,
                                                      m. 18:29
                                                    • tangerin Re: Chyba juz lato. No moze prawie zaraz bedzie.. 27.03.04, 01:13
                                                      Jakie kurna lato, znowu nam te stopnie C podstepnie zabieracie, bo u nas ZIMNO!
                                                      I sobota juz zastukala w okienko, a ja jeszcze sobie posiedze nad projektem, bo
                                                      do szkoly DZIS ide, na 8.30.
                                                      Nie wiem, ale jakos noca lepiej mi sie pracuje, chcialabym chadzac spac o 6
                                                      rano, wstawac w poludnie albo jeszcze pozniej, ale z drugiej strony, to ja
                                                      lubie bardzo poranki wczesne, kiedy zaspana jeszcze budze sie kawa i az nie
                                                      moge sie doczekac, kiedy wchlone w siebie caly dzien:)

                                                      Pysiek, ty tylko rozbudzasz we mnie apetyt, piszac o wielkosci tarasu i braku
                                                      mrozu. A mnie ta zima rozwala! Owszem lubie snieg, ale 2 miesiace zimy to az
                                                      nadto, a juz cholerne pol roku to przesada cholerna! I dlatego lubie pogode w
                                                      Londynie, nie ma mrozu, fuksje rosna sobie w formie krzaków ogromnych, deszczu
                                                      wbrew pozorom nie za duzo, i ta wczesna wiosna... Nie wiem, jak jest u Was w
                                                      Australii z pogoda, ale pewnie tez by mi sie spodobalo:))

                                                      I wlasciwie to od paru lat chodze rozdarta wewnetrznie, bo nie wiem, gdzie
                                                      chcialabym sie osiedlic: w miescie czy na wsi. Nie moge dlugo zyc bez wsi,
                                                      otwartych przestrzeni, polnych drog, nieograniczonej niczym zielonosci,
                                                      zapachem, spiewem ptakow, konikami polnymi, spacerow do utraty tchu. A znowu
                                                      miasto, szczegolnie jakies duze, tez uwielbiam: ten dziki ped, wlaczanie sie w
                                                      pulsujacy strumien ludzi, wszystkie te swiatla wieczorne, knajpki na kazdym
                                                      rogu, wszechogarniajaca cywilizacja. To troche tak, jakby moje serce chcialo
                                                      bic raz spokojnie, miarowo zgodnie z natura, a raz nerwowo w rytm pulsujacego
                                                      zyciem miasta. Mieszkanie w dzielnicy zielonej z ogrodkiem wlasnym, to jednak
                                                      takze nie to, bo wszedzie te ograniczenia i wzrok co rusz napatoczy sie na
                                                      jakis mur lub plot, albo budynek, ze nie wspomne o doznaniach sluchowo-
                                                      wechowych, bo te samochody sa wszechobecne. No i tak sie zastanawiam, trwoniac
                                                      czas, bo i tak nic z tych przemyslen nie bedzie.:)))

                                                      Na razie pochylam sie nad moimi roslinkami z miloscia wielka, gadam do nich
                                                      niemalze i one chyba czuja sie kochane, bo pieknie rosna:)) A warunki maja
                                                      nieciekawe, niestety. To chyba tylko moja sila woli ciagnie je do gory.
                                                      Bidensy - takie zolte sloneczka - maja juz 2 cm! W poniedzialek posieje takze
                                                      werbeny, ale one jakies dziwne sa: kielkowac maja w ciemnosci i cieple, a potem
                                                      maja przebywac w jasnym, ale chlodnym srodowisku. Coz, dostosuje sie:)

                                                      Eh, wracam do mojej nauki, im szybciej skoncze, tym lepiej, co?
                                                      i jeszcze jedno, Wy tam na Antypodach, znowu wydzieracie nam godzine snu! Ale
                                                      nie martwcie sie kochani, za pol roku sie odplacimy;)

                                                      papatki i usmiechy dla wszystkich:)
                                                    • poetal_liryczny Re: Kangur gdzie jestes ? 27.03.04, 06:15
                                                      nie nie, to nie chodzi zupelnie o brak zaufania. tylko moja partnerka
                                                      zdecydowala sobie jechac do Austrii na Swieta Wielkanocne, wiedzac ze ja nie
                                                      bede mogl ruszyc sie z pracy.mysle wiec ze to troche nie w porzadku.
                                                      jajecznica owszem przemawia do mnie ale bez pomidorow lubie tradycyjnie z bacon
                                                      albo ostatcznie z kielbasa. no i Gunther teraz dopiero zaskoczylem, to ty
                                                      walczysz z pyskiem naprawde, a myslalem ze jestescie dobrzy kumple.no ale wiesz
                                                      co robisz.
                                                    • Gość: Tora! Już bardziej optymistycznie!!!!!! IP: *.widzew.net / *.widzew.net 27.03.04, 14:08
                                                      Hej wszystkim!!

                                                      Moje ostatnie smutki poszły gdzieś w dal, nie jest jeszcze co prawda super
                                                      otymistycznie, ale już jako tako funkcjonuję. Jeśli chodzi o chandrę to
                                                      przeszła jako zmutowany wirus na mojego ślubnego. Leży teraz niebożę pogrążony
                                                      w śnie zapomnienia w środku dnia.
                                                      A to wszystko prze Ciebie Mojito! Ogarniętny klątwą podatkowego pudełka
                                                      zapominasz o swoich tradycyjnych rytuałach! A co z piciem za naszą
                                                      pomyślność?! Wszystkim tutaj coś jakby smutniej i bardziej markotno bez Twoich
                                                      toastów i chłeptania "na okoliczność"! Ja Ci mówię - Ty się Mojito zmobilizuj,
                                                      załatw sprawę tych cholernych podatków, zmień kanapę albo się z nią wreszcie
                                                      dogadaj (przecież to tylko kanapa, nie kobieta - wtedy byłoby dużo trudniej!),
                                                      otrząśnij się z tego marazmu i do dzieła! Wybór trunku i jego ilość pozostawiam
                                                      Tobie do decyzji. Chociaż nie wiem czy dasz radę za jednym zamachem nadrobić
                                                      tyle zaległości! Czekamy na wyniki!

                                                      Tangerin! Bardzo dziękuję za słowa otuchy! Co to za zielsko o zapachu cacao?
                                                      Poszukaj w pamięci nazwy, to spróbuję się dowiedzieć czegoś więcej, może w
                                                      książkach, może w internecie.

                                                      Kobiety były, są i będą zawsze zazdrosne. Czasami bardzo dobrze tę cechę
                                                      maskują i ukrywają, ale gdzieś w głębi serca zawsze istnieje ziarenko
                                                      niepewności. Właśnie dlatego sprawdzają i są podejrzliwe. I nie pomogą tu
                                                      zapewnienia partnera o wierności i takich tam innych. Takie jesteśmy i już!

                                                      I tym otymistycznym akcentem pozdrawiam wszystkich!!
                                                    • Gość: Saba Re: Kangur gdzie jestes ? IP: *.adsl.wanadoo.nl 27.03.04, 17:12
                                                      O Boze, ktos tu o jajecznicy, wlasnie po przeczytaniu zaatakowala mnie
                                                      niepohamowana ochota, wiec nawet chyba nie doczytam reszty tylko lece robic
                                                      jajecznice!

                                                      :-)

                                                      Saba
                                                    • Gość: ifa Re: Kangur gdzie jestes ? IP: *.dsl.netsource.ie 27.03.04, 18:23
                                                      No wlasnie gdzie jest Kangur..."hej szczescinskie takie cudne"...hej tam
                                                      Szczescinanie pamietacie ta piesn ze swoich szkolnych lat???
                                                      ale chyba Mojito szkole lata sa troche dalej niz moje,nie wiem jak Kangura i
                                                      pewnie spiewalismy inne piosenki......
                                                      Na zielonej wyspie dzis jest zielono i niebiesko zarazem,bo znow wielki dzien
                                                      mecz ruggby ze Szkotami,i znowu jak na karnawale w Rio, ulice i puby pelne
                                                      rozentuzjazmowanych piegowatych twarzy i oszolomionych juz pierwszysmi drinkami
                                                      glow irlandczykow i rownie bialych twarzy Szkotow i ich kracistych spodnic
                                                      (kobietki oni naprawde nic nie maja pod spodniczkami-sprawdzone wielokrotnie-
                                                      ;)))),zaczeli o 14 po poludniu i tak juz bedzie do poznej nocy....
                                                      ja spogladam tym razem jednym okiem przez o okno na smiejace sie pod wplywem
                                                      oczy na ulicach a drugim w szklane okienko tv,nie majac wyboru bo malzonek fan
                                                      i mecz tez oglada!
                                                      poza przerzucaniem galek ocznych nie bardzo cokolwiek innego moge robic,bo
                                                      oslabienie organizmu po wczorajszym balu nocnym daje sie we znaki...ale z kazda
                                                      chwila i kubkiem polskiego barszczu czerwonego jest coraz lepiej :-)))
                                                      tak sie sklada ze moja firma musi wydac w 4 m-ce budzet jaki ma na caly rok na
                                                      rozrywki i dopieszczenie pracownikow i duzo jest tego ostatnio a wiadome
                                                      firmowe drinki darmowe wchodza jeszcze latwiej i bardziej smakuja,
                                                      tym razem bylo bardzo wytwornie w 5 gwiazdkowym eleganckim hotelu,panowie
                                                      przystojni w swoich odswietnych garniturach,panie w czarnych dlugich,malych,z
                                                      odkrytmi pleckami,glebokimi dekoldami,kwiatami wpietymi to tu to
                                                      tam....wytworna kolacja no a potem kokieteryjne rozmowki przy barze przeplatane
                                                      plasami na parkiecie...zupelnie jakos nie irlandzko,bo za wytwornie,ale i tak
                                                      pieknie!!!

                                                      Ja roslinek nie sadze bo przy przeprawadzkach co roku w nowe miejsce tylko bym
                                                      je krzywdzila,ale ciesze sie Mandarynko ze ci tak ladnie rosna
                                                      Z tym dylematem:wies czy miasto,mam podobnie,ale mieszkajac w Dublinie ten
                                                      problem rozwijazuje sie sam,to jest wlasnie taki polsrodek miedzy cywilizacja i
                                                      potrzeba zieleni i przestrzeni a dzieki wszechobecnego farmerstwu czlowiek nie
                                                      czuje sie przytloczony cywilizacynymi wybrykami.....

                                                      Pysku ale masz dobrze ze spisz o godzine dluzej,my spimy o godzine krocej!
                                                      wczoraj wlasnie spotkalam kolezanke ktora wrociala od was z AU po roku,buzia
                                                      jej sie nie zamykala od opowiesci i wciaz powtarzala ze ten laid-back stosunek
                                                      Aussie do wszystkiego jej sie podobal najbardziej ;-)

                                                      Yvonka,hello and where r ya?

                                                      Poeto L,zazdrosc jest mi obca na obecnym etapie malzenstwa,ale w przeszlosci
                                                      roznie bywalo,zawsze powtarzamy sobie tylko,ze jesli juz by sie cos zdarzylo to
                                                      do grobowej deski nie wolno do tego przyznac!!!!!bo jak nie wiesz to tak jakby
                                                      tego nie bylo....


                                                      pozdrawiam barszczowo dzis
                                                      Ifab
                                                    • mojito Jajecznica - sadzone/sunny side up - milosc moja. 27.03.04, 20:49
                                                      Witajcie absolutnie bez wyjatkow zadnych Wszyscy,

                                                      jajecznica taka wlasnie z dwoch jaj i ze scietym bialkem
                                                      erotycznie mnie kreci. Jak wspomnialem rzadko jem poniewaz
                                                      sytuacja ekonomiczna nie pozwala mi na codzienne kupowanie patelni.
                                                      Na sadzonych nie chce pomidorkow poniewaz mi smiejace sie zoltka
                                                      zaslaniaja. Na jajecznicy roztrzepanej to juz inna sprawa.

                                                      Dzisiaj cudownie wyspany. 20C cudownych, prawie slonecznych stopienkow.
                                                      Dziewczeta/kobiety prawie nagie. Zycie jest qrwa rzeczywiscie piekne.

                                                      Poeto,
                                                      spojrz na te swieta w Austrii troche inaczej. Jak sie laske, tfu,
                                                      dziewczyne/kobiete lubi to czasami lepiej aby jedna osoba miala przyjemnosc
                                                      niz zadna. Tak uwazam. Uwazam tez, ze na dalsza mete powinien byc jednak
                                                      balans.

                                                      Tora,
                                                      wszystko juz w normie. Moja nieregularnosc picia minela. Poczujecie
                                                      sie teraz wszyscy znacznie lepiej. Z calym olbrzymim szacunkiem i nnymi
                                                      uczuciami do kobiet - kanapa tez jest wazna. Mam duze serce i kanapa
                                                      zmiesci sie tez. Chyba jednak nowa. Ciesze sie ze zmiany Twojego nastroju.

                                                      Ifa,
                                                      troche tak. Ale Szczecia we mnie jest duzo.

                                                      Saba,
                                                      jajecznicowe pozdrowionka dla Waszej trojki (?).

                                                      Mandarynka,
                                                      a dotykasz listki roslinek delkatnie paluszkiem?
                                                      Muzyka tez jest wazna. Nie za duzo klasyki. I bez rapu.
                                                      Ja do moich trzech bezkwiatowych tez przemawiam.
                                                      Krotko, czasami szorstko, ale one wiedza, ze sa mi bliskie.
                                                      I rosna zielono i szczesliwie. Sprobowalyby inaczej.

                                                      Co za piekny dzien, prawie nagi,
                                                      ide sie pokrecic, wieczorem do Alma de Cuba,
                                                      a jutro moze kosciol, ok, ok, nie bede sie rozpedzal,

                                                      Serdecznie wszystkich pozdrawiam,
                                                      mojito. 14:50.
                                                    • matrioszkaa Puk, puk, mozna? 27.03.04, 20:52
                                                      Puk, puk, mozna?

                                                      Dzien dobry, czy jak tam komu...Wiatajcie!

                                                      Czytam Was juz czas dluzszy i postanowilam sie publicznie do tego przyznac, zeby
                                                      nie bylo, zem wscipska podgladaczka. Wscipska moze i jestem, jak to kobita, ale
                                                      juz nie podgladaczka, skoro sie przyznalam; mam nadzieje.

                                                      Swietni jestescie wszyscy razem i kazdy z osobna. Fajnie tu u Was i tyle sie
                                                      dzieje. Przylaczyc sie chcialabym. No, tego.

                                                      O kwiatkach moge pisac wschodzacych, o jedzeniu (wlasnie cieplego jeszcze placka
                                                      drozdzowego, z jagodami i kruszonka), o ciazowaniu - Saba - i dzieciach
                                                      (posiadam dwie wersje: meska, lat 3,5 i zenska, lat 1,5). Cienka mi ta
                                                      autoreklama wyszla. Niesmiala, cholera, jestem, nawet siedzac przed komputerem.
                                                      Ale co tam, mam jedna wielka zalete; ktos tu kiedys pisal, ze nie spotkal
                                                      jeszcze malomownej kobiety. Jestem malomowna. W porownaniu z moim mezem:-).

                                                      Jeden pozytek ze mnie miec mozecie: snieg. Od listopada do konca marca dysponuje
                                                      duza iloscia sniegu. Chetnie sie pozbede. Tu patrze znaczaco w kierunku Antypod.
                                                      Snieg na Boze Narodzenie? Nie ma sprawy! Na Mojito nie patrze. Wiem, ze nie
                                                      lubi. Chociaz 6 grudnia ociupinke by mu sie przydalo. Na rozbieg dla Rudolfa & Co.

                                                      Hmm, na poczatek wystarczy. Wszak malomowna jestem.
                                                      Tknela mnie jeszcze straszna mysl na temat podatkowy-czy ta Wielka Wygrana Juz
                                                      Niebawem ulega tez opodatkowaniu?

                                                      Isc dzisiaj spac czy raczej nie warto?

                                                      Pozdrawiam pytajaco
                                                      matrioszka
                                                    • Gość: Tora Re: Puk, puk, mozna? IP: *.widzew.net / *.widzew.net 27.03.04, 21:13
                                                      Cześć Matrioszka!
                                                      Pewnie że można! No jeśli Ty jesteś małomówna to my tu wszyscy milczki jesteśmy!
                                                      Z jakiego rejonu matki Ziemi nadajesz? Tyle zimy i śniegu to nie może być nic
                                                      co bym lubiła. Natomiast dziecko w wersji żeńskiej - no to już jest coś! Jako
                                                      posiadaczka dwóch wersji męskich i to dość podrośniętych, jestem pełna uznania
                                                      i tej cholernej babskiej zazdrości. Mnie to już pozostaje oczekiwanie na
                                                      wnuczkę chyba!
                                                      Pozdrawiam wiosennie chyba!
                                                    • mojito Re: Puk, puk, mozna? 27.03.04, 21:39
                                                      Witaj Matrioszka,

                                                      oczywiscie. Mam slabosc do wschodnich akcentow. Kobiecych szczegolnie.
                                                      Snieg teoretycznie lubie.
                                                      Odpowiadajac na Twoje techniczne totolotkowe pytanie to wyglada to tak.
                                                      Podatek jednorazowy i niemaly jest tylko w kraju grania. A wiec tutaj.
                                                      Gdy juz raz polozymy lape na opodatkowanych pieniadzach to wiecej zaden
                                                      rzad w zadnym kraju ich nie dotknie. Moze opodatkowac posrednio te nowe
                                                      farmy, studia, jachty i rozne materialne dobra.
                                                      Mojej dzialki na pewno rzad nie dotknie poniewaz zamienie wszystko i do konca
                                                      na sprawy ulotne i zamienie wszystko na cudowne doswiadczenia.
                                                      A tego nie mozna opodatkowac. Moga mi skoczyc na pukiel.

                                                      U nas od informacji totolotkowej jest Tizedik. Ona podciagnie link.
                                                      Po dzisiejszym losowaniu (piata rano czasu warszawskiego, moge sie troche mylic
                                                      poniewaz z czasem tam cos kombinuja) prawdopodobnie zaczniemy grac.
                                                      Taka jedna z Kiwilandu, Asia, z liczydlami, bedzie kase dzielila.
                                                      Ze wzgledow podatkowych i pewnych wyzwan do Asi garazu przywioze adwokata
                                                      doskonale znajacego sie na miedzynarodowych przepisach podatkowych.
                                                      Wierze, ze to w duzej czesci odpowiedzialo na Twoje totolotkowe pytanie.
                                                      Ty tez trzymaj kciuki.

                                                      No ide juz, zobacze z daleka, czy alma jest otwarta,
                                                      pozdroofka raz jeszcze dla Wszystkich,
                                                      mojito. 15:39
                                                    • tangerin Re: Puk, puk, mozna? 28.03.04, 00:57
                                                      Witam, witam:) Pozno jak cholera, niestety, a ja jutro do szkoly na 7.30, bo
                                                      czas zmieniaja:( Ale spoko jest! Jeszcze szumi mi w glowce od procentow, bo
                                                      pilam Wasze zdrowko, wszystkich bez wyjatku:)Wypilabym jeszcze, ale musialam
                                                      wracac wczesniej do domu, odbije sobie innym razem.

                                                      Rany, u nas dalej zimno, wyciagnelam dzis z powrotem zimowa kurtke i szalik, bo
                                                      inaczej sie nie dalo wytrzymac. No, Mojito, przestancie przeciagac te stopnie C
                                                      na swoja strone!

                                                      A na sniadanie byla dzis jajecznica! jasne, Gunthera wina, zeby nie bylo:)

                                                      Matrioszka :))))))))))) dla Ciebie i Dzieciaczkow! czuj sie jak u siebie w domu!

                                                      Tora, ten kwiatuszek czekoladowy, to aster meksykanski, nazwe dobrze
                                                      zapamietalam, bo to jednak cosmos:))) Maja rozne kolory, wrzuc w wyszukiwarke,
                                                      gogle na pewno cos wyrzuca:) Podaje Ci link, ale niestety po angielsku z
                                                      tekstem opowiadajacym troszeczke o czekoladowej wersji cosmosu i nie tylko.
                                                      www.valleyfm.com/index.php/content/view/full/522/

                                                      kwiatuszkow nie dotykam, bo sa zbyt malenkie na razie, sciagnelam jednak dzis
                                                      plastikowe woreczki z doniczek i skrzyneczek, bo niestety, roslinek jak i
                                                      dzieci nie nalezy zbyt dlugo trzymac pod kloszem, bo sie watle robia i moga
                                                      sobie nie poradzic w pozniejszym zyciu. Z ciezkim sercem to zrobilam, bo
                                                      wiadomo, chronic chcialam jak najdluzej, ale dobro zielonosci moich na
                                                      pierwszym miejscu:)Trzeba hartowac te malenstwa! Niektore jeszcze maja te
                                                      przyjemnosc, ale jak wykielkuja to koniec, woreczki sciagniemy:)

                                                      Ifa, a jak wy sie przeprowadzacie, tak raz do roku? Zmieniacie miata, panstwa,
                                                      czy tylko dzielnice? Fajowo:)
                                                      no i ta firma Twoja, u nas na ten temat cicho sza, bo czlowiek sie cieszy, jak
                                                      mu zaplaca w terminie, o rautach nawet nie wspome. Ale ja bym sie pewnie
                                                      rozalkoholizowala nadmiernie:))) A te mecze rozniaste, pamietam, te tlumy
                                                      dzikie w pubach, emocje, krzyki, wrzaski, radosc ze zwyciestwa i gorycz
                                                      porazki:)

                                                      Poeto - niech sie twoja dama zabawi w tej Austrii, mam nadzieje, ze nie
                                                      zostaniesz sam jak palec na okres swiateczny, uszka do gory:)

                                                      koncze, bo w glowce kreci mi sie coraz bardziej, procenty szumia mi w glowce,
                                                      glupoty juz wypisuje. Ale ja zawsze za duzo gadam, albo wcale, umiaru mi brak.
                                                      dobranoc

                                                      ps A gdzie Ivette? Asia pewnie dotyka nieba z latajacego balonu, Kazik polewa
                                                      placuszki smietana, Gunhter lowi ryby, Pysiek zabiera wlasnie Bossa na spacer,
                                                      Kangur sie gdzies chowa, Mojito kopie pudelko po butach, Tora, Tizedik i reszta
                                                      polskiej druzyny slodko spi, Ifa pewnie pochlania kolejny kubek czerwonego
                                                      barszczyku, Poeta wiersze uklada...
                                                    • yvona73pol ...a Yvette ma dola.... 28.03.04, 04:48
                                                      .... hej, hej,
                                                      na wstepie - dla Matrioszki :))))))))))) Welcome!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                      ...no i niestety, dopadlo mnie, bronie sie pazurami, ale ten dziwny stan, choc
                                                      nieco zelzal, to zapowiada sie na dosc trwaly; zaczelo sie wlasciwie wczoraj, i
                                                      to wielkim uczuciem niepokoju - a nie chce was straszyc, ale ja mam tzw.
                                                      przeczucia, jak cos zlego ma sie stac w mojej rodzinie (albo tez zamiennie -
                                                      snia mi sie ptaki, a to na smierc) i okolicach; nie powiem zebym to lubila,
                                                      pierwsze takie wydarzenie przyplacilam polrocznym strachem, ze znow cos
                                                      bedzie...
                                                      no i wczoraj chcialam zadzwonic do domu, ale sie balam, no i nie chce ich
                                                      straszyc, wiec zrobilam to co robie czasami - chowam glowe w piasek, udajac, ze
                                                      nic sie nie dzieje; zawsze jest nadzieja na falszywy alarm....
                                                      poza tym tlumacze sobie, ze to moze byc tylko reminiscencja moich wizowych
                                                      perypetii, ktore przede mna, a ja wciaz niezdecydowana, a jeszcze jedna
                                                      psiapsiola placze, zebym wracala, cfaniareczka, wyjezdza jesienia na studia do
                                                      Francy, a ja co? zostane jak ten bezrobotny palec w Wawie, albo co gorsza na
                                                      mojej prowincji :\
                                                      z drugiej strony jednak homesick sie odzywa, choc zagluszany rozsadkiem, no i
                                                      tutaj juz mam tez fajnych ludzi obok siebie, a i do niefajnych tez sie
                                                      przywiazalam, dziwna jestem, co? no i by sie zobaczylo jeszcze co nieco....
                                                      jajecznicy ostatnio brak, w ogole kulinarnie nedza, humor nie dopisuje, to i
                                                      jesc sie nie chce.... dobrze, ze chociaz pogoda, to sie dzis wybiore na
                                                      festiwal Indonezyjski, o ile znajde, w koncu Darling Harbour nie jest takie
                                                      wielkie.... ale z moimi talentami explorerskimi bywa roznie, czasami very
                                                      zabawnie ;))
                                                      pozdrawiam i mam nadzieje, ze w lepszym moodzie sie tu znajde niebawem...
                                                      Iwona
                                                    • mojito Re: ...a Yvette ma dola.... 28.03.04, 06:05
                                                      Bonjour Yvette,

                                                      mam prawie jasnosc w Twoich dolujacych Ciebie sprawach.
                                                      Zadzwon do domu i nie opowiadaj im o swoich kukulczych
                                                      niepokojach. Bedziesz czula sie lepiej.
                                                      Do kraju na razie nie wracaj. Chandra/home-sickness lapie
                                                      wszystkich. Poczekaj az Twoja psiapsiolka zacznie studia
                                                      i wowczas ewentualnie wracajac polecisz przez przez Francje.
                                                      Bywa, ze wszystko kumuluje sie razem i powoduje cholerny dol.
                                                      Mowiac o kumulacji, kto wie? Poczekaj z tydzien/dwa :))).
                                                      Jestem pewien, ze to chwilowe i od poniedzialku wrocisz
                                                      do swojej charakterystycznej gaiete.

                                                      Trzymaj sie w miare pogodnie,
                                                      mojito.
                                                    • kazachstan Re: ...a Yvette ma dola.... 28.03.04, 12:27
                                                      Dobry wieczor,

                                                      no nie dla wszystkich taki dobry, bo widze ze ten dol tak chodzi od jednej
                                                      osoby do drugiej. do mnie nie doszedl chociaz Pysiek troche mnie dzis
                                                      rozczarowala, bo nie mogla przyjechac na placki. mam nadzieje ze jednak sie
                                                      spotkamy, bo bylibysmy rozczarowani bardzo. powiem tylko ze Pysiek ma piekny
                                                      cieply akcent, takiego jeszcze nie slyszlaem naprawde. tak ze bardzo prosze
                                                      Pysiek, kiedy tylko czas pozwoli.
                                                      Poeta tu piszesz o swojej pani, a tak dokladnie nic nie napisales, o co
                                                      wlasciwie chodzi. jesli tylko o wyjazd to czasem troche zmiany dobrze robi. nie
                                                      mowimy tu o zdradzaniu mam nadzieje, bo to inna sprawa. ale tak odpoczac od
                                                      siebie to jest bardzo dobre od czasu do czasu. zdradzanie to sprawa juz powazna
                                                      i mam nadzieje, ze nie dotyczy ciebie. chyba jestesmy oboje starsi wiekiem
                                                      dlatego tez na te sprawy patrze inaczej, chodzi o zaufanie wzajemne. bo mnie i
                                                      mojej Pani nic nie trzyma razem jak wlasnie zaufanie, bo nawet nie mieszkamy
                                                      razem i nawet bym nie pomyslal ze ona moze mnie zdradzac. a z drugiej strony
                                                      mezczyzni sa podobno bardzo naiwni jesli chodzi o te sprawy. wiec dobrze mi
                                                      slyszec Tora, ze kobiety sa zazdrosne, to jest mocne uczucie, jak zazdrosci to
                                                      znaczy ze ciagle dla niej jestem wazny,czyz nie tak.
                                                      Mojito cieszy mnie twoj optymizm w wygrana, pisalem juz ze az sam sie smieje do
                                                      siebie ja my tu zebrali u Asi wygramy.
                                                      no i oczywiscie witam nowego forumowicza ja tam nie wiem czy kobiety malomowne
                                                      istnieja, bo nawet jak jestes malomowna to masz pewnie duzo do powiedzenia
                                                      piszac. ale znowu cicha woda brzegi rwie
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • poetal_liryczny Re: ...a Yvette ma dola.... 28.03.04, 13:13
                                                      i ja tez i to okropnego dola. dzieki kazik i wszyscy co poswiecili dla mnie
                                                      linijke. Kazik ma racje zaufanie jest istotne, ale moj niepokoj pozostaje. nie
                                                      o zdrade tu nie chodzi, dzieki Bogu, jeszcze nie,taki poczulem sie odstawiony
                                                      na boczny tor.no i Gunther tez dobrze napisal chcialbym tez wiecej dowiedziec
                                                      sie na ten temat wlasnie od wszystkich kobiet ktore tu pisza, czemu kobiety
                                                      mysla ze my nie czujemy, nie cierpimy. przepraszam ale mezczyzni tez potrafia
                                                      rozmawiac o uczuciach i czuc, potrafia kochac i nie uprawiac tylko mechanicznie
                                                      seks, nie jestesmy tacy gruboskorni na jakich wygladamy.
                                                      witaj Maruszka, skad piszesz? z Syberii ? to nie zart,bo mam bardzo fajnego
                                                      kolege ktory prowadzi badania na Syberii tam oni maja pod dostatkiem.
                                                    • Gość: ifa hey Yvette cheer up,cheer up!!!! IP: *.dsl.netsource.ie 28.03.04, 16:33
                                                      Hej Iwonka,

                                                      ja mam podobne odczucia czasami,jak mnie nachodza leki i frustracje i czuje
                                                      jakies demony wokol siebie...mam wtedy wrazenie ze katastrofa sie zbliza,ze
                                                      jakis dramat w rodzinie albo mnie czeka,ze zachoruje albo ja albo ktos...
                                                      oczywiscie nigdy nic zlego (puk puk w niemalowane) albo tak zlego sie nie
                                                      przytrafia w tym akurat czasie tylko czlowieka zdolowany umysl projektuje
                                                      pomysly a tak naprawde zauwaz w zyciu najwieksze tragedie przychodza zupelnie
                                                      nagle,kiedy ludzie sie najmniej tego spodziewaja....

                                                      takze zapewne Twoja rodzina ma sie dobrze na tyle ile dobrze sie ma kazdy
                                                      walczacy z problemami codzinnej szarej eminencji a twoje leki wynikaja z tego
                                                      ze pozwalasz umyslowi kreowac takie wizje.......
                                                      ostatnio czytalam ksiazke Ray Persaud "Pozostac przy zdrowych zmyslach" gdzie
                                                      facet poswieca wiele stron aby opisac mechanizm,jak to dziala, ze doly sa
                                                      czowiekowi tak samo potrzebne jak chwile ekcytacji i przezywania tak zwanego
                                                      szczescia,a potrzebne jest do balansu i zrownowazenia psychicznego,na
                                                      pocieszenie mowi ze im wieksze dolki tym potem wyzsze mozliwosci wzniesienia
                                                      sie na szczyty szczesliwych chwil........i im wiecej przezyjemy chwil
                                                      szczesliwosci tym bardziej glebsze dolki nas czekaja.....

                                                      sama mam dolki srednio co 2 m-ce,ale potem sobie mysle cholerka zycie takie
                                                      krotkie a ja bede je marnowac na dolki...

                                                      Mojito ma racje tak Ci sie pewnie skumolowalo,to i owo tamto i siamto....ale
                                                      pamietaj im wiekszy dolek tym intesywniejsze chwile przyjemnosci po
                                                      tym..........

                                                      podobno jest buddyjskie powiedznie " Co cie nie zabije,wzmocni cie"
                                                      mocne ze tak powiem,ale moze myslac tak latwiej wtedy przechodzic dolki,w koncu
                                                      to chwilowe zacmienie......
                                                      a jak wciaz nie lepiej,strzel sobie starenka szklaneczka a potem wez kogos z
                                                      tych co lubisz i idzice sie zabawic.....mowie cie to ma zabwienny
                                                      wplyw,szczegolnie jak robi sie to dosc regularnie ;-)
                                                      jak jeszcze dotrwasz na antypodach do wrzesnia to obiecuje ze sie zabawimy
                                                      razem jak tylko bedziesz miec chec!!! nie bedziesz zalowac,promise!!!!!

                                                      pozdrawiam w sloneczne niedzielne popoludnie
                                                      lece do kina przeniesc sie na chwile w jakis inny swiat,
                                                      ifa
                                                    • tangerin Re: hey Yvette cheer up,cheer up!!!! 28.03.04, 17:31
                                                      Iwonko:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                      ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                      )))))))))))))))) Sogni doro!

                                                      Poeto, gdybys Ty wiedzial, jakich historii wczoraj wysluchiwalam od jednej
                                                      zakochanej kobiety, to bys nie uwierzyl; az sama sie dziwie, ze umysl jest w
                                                      stanie wyprojektowac te wszystkie imaginacje zazdrosnej istoty ludzkiej. Nie
                                                      wiem, jak ten facet to znosi, ale znosi, bo jednak tez mu zalezy. Ale wiadomo,
                                                      skrajnosci wszelkie sa niepozadane i takie ataki i podejrzenia sa w stanie
                                                      zabic niejedna milosc. A faceci tez czuja, znam takich, tylko czasem
                                                      zastanawiam sie, dlaczego im tak ciezko sie do tych uczuc przyznac. Panowie, to
                                                      ulatwiloby wszystkim zycie!

                                                      A mi odbilo ostatnio z AU, im bardziej mi wszyscy odradzaja, tym bardziej sie
                                                      napalam, wg zasady na zlosc mamie odmroze sobie uszy. LKolezanka chciala, ale
                                                      juz nie chce i tak ten jej zapal na mnie przelazl. Nie wiadomo, czy cos a tego
                                                      wyjdzie, bo finansowo to ja jestem ograniczona ciezko, ale moze, moze... Takie
                                                      pol roku dobrze by mi zrobilo na Antypodach przed wyjazdem do UK.
                                                      Ifa, zapomnialam, ze Wy wyjezdzacie do AU, a ja napalilam sie na ta grzana
                                                      whiskey w Irlandii, do wrzesnia to ja sie w zyciu nigdzie nie wybiore!:(((((

                                                      I moje praktyki nabieraja coraz realniejszych ksztaltow, to tylko miesiac, ale
                                                      zawsze. Cholera, cos sie w koncu ruszylo:))))

                                                      Wracam do prac nad polaczeniem grapefruta z takim jednym panem w calkiem
                                                      sympatyczna calosc. Fotomontaz:)

                                                      Trzymajcie sie cieplutko:)
                                                    • matrioszkaa Re: hey Yvette cheer up,cheer up!!!! 28.03.04, 19:32
                                                      Dziekuje za welcome!

                                                      Tangerin- Ty te posiejki wszystkie przykrywasz woreczkiem? Ja brutalnie tylko do
                                                      ziemi i czekam na efekty; pewnie dlatego lobelia, czy jak jej tam, nie wschodzi.
                                                      Poczekaj sprawdze jeszcze. Zgadza sie. Nie rusza i juz. Reszcze brak woreczka
                                                      nie przeszkadza. Dzisiaj wrocilam ze spaceru obladowana, bo zahaczylam o sklep z
                                                      nasionami. Mam tylko obawy czy zmiesci mi sie to wszystko na balkonie?!

                                                      Tora! Mojito bezblednie wyczul wschodni akcent. Meska intuicja, psiakostka. Z
                                                      Rosji pisze, na zeslaniu tutaj jestem. Nie na Syberie, Poeto, mnie zeslano, ino
                                                      do Moskwy. Przezylam, w doslownym sensie tego slowa, tutaj zime. Napoleonowi,
                                                      nie przymierzajac, sie nie udalo. Wprawdzie atakowala mnie czterokrotnie, ale
                                                      jak widac zyje i ciesze sie z wszelkich zwiastunow wiosny.

                                                      Iwona! Pamietasz Muminki? Jak Filifjonka bala sie katastrofy? I jak szczesliwa
                                                      byla, gdy katastrofa juz nadeszla. Nie byla ona taka straszna jak sam strach.
                                                      Glowa i nos do gory!

                                                      Malomownosc dobra rzecz. Od dluzszego czasu trwa u nas dysputa dokad wybierzemy
                                                      sie na urlop wielkanocny. Ciagnie nas w przeciwne strony. Meza na Ukraine, mnie
                                                      na polnoc. Dzieci i ryby bez prawa glosu! Robiac jeno smetne miny i wzdychajac
                                                      znaczaco na dzwiek slowa Ukraina wygralam, krakowskim targiem co prawda, ale
                                                      jednak: Helsinki, Tallinn, Ryga (moze ktos byl i podrzuci co powinnam wiedziec
                                                      przed?), a na Ukraine gdy bedzie cieplej. Podejrzewam, ze gardlowaniem nie
                                                      osagnelabym tak dobrych wynikow.

                                                      Rozumiem, ze sniegu nikt nie pragnie, to doprawdy ostatni moment, za 2-3 dni nic
                                                      juz nie bedze.

                                                      Pozdrowionka

                                                      matrioszka
                                                    • tizedik farma na lekarstwo 28.03.04, 23:15
                                                      No to znowu startujemy!!!!!
                                                      www.powerball.com/
                                                      Jak widac w zalaczonym linku, pula osiagnela poziom, przy ktorym Mojito zaczyna
                                                      inwestowac...;-) A my bedziemy kibicowac cali w nerwach! Bo moze wreszcie sie
                                                      uda :-) Farma, ocean, studio, bar... Wszystko przed nami! Czy ja juz mowilam o
                                                      gorach w okolicy? Jesli nie, to prosze dopisac do listy!

                                                      Widze, ze watkowicze maja problemy, nie tylko z pogoda niestety. No coz, tak w
                                                      zyciu bywa :-( BTW. Mojito, czyzbys zapomnial o koniecznosci uzywania napojow z
                                                      procentami? Chyba musisz wzmocnic starania...
                                                      W kwestiach zyciowych wyborow watkowiczek i watkowiczow nie chcialabym nic
                                                      doradzac, bo kazdy musi sam postanowic. A potem dzialac! Moge tylko powiedziec,
                                                      co sama bym zrobila na ich miejscu. Np. na miejscu Iwony nie wracalabym do
                                                      Polski. Przynajmniej nie teraz jeszcze. Moze za rok, moze za dwa, a moze
                                                      wcale... Rozumiem, sa problemy z wiza. No to trzeba je rozwiazac! Wiem, ze
                                                      latwo mowic, gorzej, kiedy samej trzeba pokonac opor materii.
                                                      Tangerin, a ty dlaczego chcesz wyjechac tak daleko? Jedz blizej, bo to bedzie
                                                      latwiej osiagnac. A potem sie zastanowisz. No i kto wie, moze bedziesz miala
                                                      szanse dokonywania wyborow.
                                                      Chociaz ja sama, gdybym miala wybor, pojechalabym tam, gdzie cieplej. I to
                                                      nawet nie dlatego, ze ta niby wiosna mnie juz wkurza. Ja po prostu lubie
                                                      cieplo! Dlatego rozumiem Matrioszke, chociaz nawet poludniowa Ukraina nie
                                                      wydaje mi sie dosc ciepla.
                                                      Swoja droga - witaj Matrioszko!!! Nie wiem tylko, czemu twoj nick kojarzy mi
                                                      sie z "baba"...;-) "Baba" czy nie, fajnie miec w swoim gronie kogos z tej innej
                                                      strony :-)

                                                      W kwestiach relacji damsko - meskich w kontekscie powyzej "zapodanym"
                                                      wypowiadac sie nie bede. Jeszcze by mi to nasi panowie mieli za zle...;-)

                                                      Pozdrawiam wszystkich obecnych i nieobecnych :-)
                                                    • Gość: ifa Moskwa,zycie na walizkach i kino! IP: *.dsl.netsource.ie 28.03.04, 23:52
                                                      O prosze Matrioszka z Moskwy...no to rzeczywiscie troche urozmaicenia,bo tutaj
                                                      wlasciwie prawie same anglojezyczne kraje,poza Polska i chyba Niemcami Poety
                                                      zdrastwujtcie Matrioszka ;-)))
                                                      pracuje z kolega z Moskwy,chyba nie zabardzo lubi jezdzic do domu bo raczej
                                                      caly urlop spedza w Brazylii lub innych cieplych krajach,co roku jezdzi na
                                                      karnawal,inna mialam kiedys kolezanke z Moskwy ktora z kolei opowiadala mi ze
                                                      palace sie samochody na ulicach to widok calkiem normalny (moze mieszkala w
                                                      takiej dzielnicy???)i ze miala przypadek ze sama sie zszkowala jak do tego
                                                      przywykla kiedy raz idac droga w straszny mroz zatrzymala sie przy palacym
                                                      samochodzie i zaczela rece ogrzewac....nagle stwierdzila "Ze mna jest naprawde
                                                      juz zle..."i za jakies pol roku byla juz w Irladnii...
                                                      napisz cos jak sie tam mieszka,please,jestem taka ciekawa,Rosja to musi byc
                                                      ciekawy kraj,taka bogata kultura...

                                                      Mandarinio zyje na walizakach od dobrych 8 lat (o God wlasnie policzylam i sie
                                                      sama przerazilam ile to juz) dlugo mialam charakter pracy w Polsce ze
                                                      przemieszczalam sie duzo,potem przeprowadzialam sie z miasta do miasta,potem z
                                                      panstwo do panstwa,w nowym panstwie po pierwszym roku zmienialam tylko ulice na
                                                      sasiednia potem w nastepnym roku zmienilam dzielnice potem dla urozmaicenia
                                                      zmienialam pietro w tym samym budynku a nastepna zmiana to zmiana kontynetu....
                                                      no prosze a ja czasami sobie mysle jakie to moje zycie monotonne ;-)))czlowiek
                                                      czasem nie zdaje sobie sprawe z rzeczy poki tego nie napisze albo wypowie
                                                      glosno ;-)
                                                      nie nie tesknie jeszcze to stalego adresu na wiele lat,ale juz nie bawem bede
                                                      go miec byc moze,ale nie jest to paniczna potrzeba mimo ze przekroczylam to
                                                      magiczne 30 po ktorym podobno przychodzi potrzeba ustatkowania sie....
                                                      tesknie tylko za moimi kotami jakie moglbym miec,ale kot jak wiadomo
                                                      przywiazuje sie do miejsca wiec nie moge narazac tych pieknych istot na
                                                      zmiany,aczkolwiek moje koty wiele lat temu wyraznie zawsze byly przywiozane do
                                                      mnie,bo nawet czekaly przed drzwiami jak wracalam z pracy i ocieraly sie o mnie
                                                      stesknione dokladnie jak psy to robia....

                                                      ogladalam dzis 21 gramow,coz za film,niesamowity,niesamowity!!!!!
                                                      wyszlam z kina pod ogromnym wrazeniem ale i z ulga ze wracam do wlasnego zycia!
                                                      obejrzyjcie kochani kto jeszcze nie widzial - polecam tym ktorzy lubia trudne
                                                      ale dobre kino

                                                      pozdrawiam wszystkich tak gawedziarsko
                                                      ifa
                                                    • Gość: Pysiek13 w kazdym balaganie jest jednak ... porzadek :)))) IP: *.a.006.syd.iprimus.net.au 29.03.04, 01:15
                                                      Witajcie,

                                                      Ifa, to zupelnie jakbys pisala o mnie ! gdzie ja NIE mieszkalam jeszcze, ciagle
                                                      mnie nosi. rzeczywiscie przyznaje racje zycie jest bardzo monotonne ;) jak to
                                                      slusznie zauwazylas ;)

                                                      Matrioszka, witaj i jak wyzej prosi Ifa, pisz, pisz jak najwiecej o wszystkim,
                                                      Moskwa, to cos nowego/ciekawego :))))

                                                      Yvona, mysle ze Mojito napisal duzo i madrze, zostan jak najdluzej :))))

                                                      Tizedik, ale tu ladnie napisalas !!! 'zeby nie narazac sie panom' chyba jestes
                                                      ostatnia ktorej na tym bardzo zalezy ? ale usmialam, to niepodobne do Ciebie,
                                                      powiedz raczej ze nie jestes w nastroju do podejmownia dyskusji.

                                                      OK, Poeta L. zeby cos dobrze zobaczyc, trzeba sie od tego oddalic. podobnie w
                                                      milosci. nic tak nie odswieza jak rozstanie. pozwol jej wyjechac, to dobrze Wam
                                                      zrobi ;)tym bardziej, ze piszesz ze nie zdradza, wiec o co chodzi ?
                                                      czy wiernosc jest mozliwa ? zawsze mi wydawalo, ze istnienie wiernosci jest
                                                      niepodwazalne. milosc do grobowej deski ? zdradzac czy nie zdradzac ?
                                                      odpowiedzi cisna sie przemiennie jak gorace i zimne bicze wodne: tak nie tak
                                                      nie tak ... osoba zdradzana odczuwa zdrade silnie, wrecz histerycznie, o czym
                                                      pisala Tangerin. jesli bylo sie wiernym to znaczy, ze wiernosc jest mozliwa,
                                                      ale nie znaczy to, ze wiernosc jest niemozliwa ;) wiernosc jest procesem,
                                                      spelnia sie w dzialaniu i nikomu nie jest dana raz na zawsze. jesli jednak nie
                                                      bylo sie wiernym to wcale nie znaczy ze wiernosc jest niemozliwa. oczywiscie,
                                                      ze jest calkiem mozliwa, choc sie czlowiek na moment zapomnial i zgrzeszyl raz,
                                                      drugi, trzeci ... zdrade latwo wybaczyc, zwlaszcza sobie ;))))
                                                      dobrych pare lat temu bylam na slubie i weselu w Polsce. bylam swiadkiem i
                                                      slubu ale i zdrady :( na weselu zdarzaja rozne rzeczy, ale tu byla zdradzajaca
                                                      panna mloda w bialym welonie ! zatanczyla z bylym boy-friend i zniknela z nim
                                                      na pewien czas. pan mlody nie tanczyl, poniewaz byl uwalony (!) jak powiedzial
                                                      jego brat/druzba. mialam to nieszczescie, ze otworzylam nie t drzwi co trzeba,
                                                      zdradzajacy nawet mnie nie zauwazyli. wycofalam pospiesznie. malo wowczas
                                                      wiedzialam jeszcze o zyciu, moja reakcja przypominala burze z piorunami,
                                                      zamknelam w tolacie i szlochalam nad zdarzeniem ktorego nie rozumialam. bylam
                                                      pewna ze malzenstwo jest skazane na niepowodznie. bolalam nad tym, bo pan
                                                      mlody, choc uwalony, byl czlowiekiem madrym, dobrym i czulym, nie potrafilam
                                                      znalezc zadnego racjonalnego wytlumaczenia. minelo kilkanascie lat, malzenstwo
                                                      ich jest trwale, solidne, powiem wiecej szczesliwe, chociaz fundamenty na
                                                      jakich powstalo byly dosc awangardowe. teraz wiem, tlumaczenia nie bylo. zdrada
                                                      bywa jak trzesienie ziemi, nawet japonczycy nie sa w stanie zawsze przewidziec
                                                      kiedy nastapi ;) panna mloda mimo zerwania ciagle miala do bylego cielesny
                                                      pociag. byl to ostatni wysluzony pociag przed wprowadzeniem nowego rozkladu
                                                      jazdy, ktory dobrze sprawdza do dzis.

                                                      co i raz budza we mnie kobiece instynkty i sprzatam moj artystyczny balagan. ja
                                                      to tlumacze, ze po prostu nie mam miejsca na wszystkie bardzo potrzebne rzeczy
                                                      ksiazki, mapy, listy, magazyny. wszystko to w pieknym wolnym stylu gromadze w
                                                      roznych miejscach. kiedy Magda moja siostrzenica odwiedzila mi przed Swietami,
                                                      dobra dusza posprzatala pieknie cale moje mieszkanie i powiem szczerze ze bylam
                                                      wsciekla. nic nie moglam znalezc ;)a teraz wchodze do domu i z zamknietymi
                                                      oczami potrafie wyciagnac project month old spod sterty ksiazek 'do
                                                      przeczytania'. bo w kazdym balaganie jest jednak order :))))
                                                      to tak na marginesie Mojito :)))) Twoja szafka na ksiazki bardzo mnie za-
                                                      inspirowala, mnie tez by przydala, i rozmiar does matter :))))
                                                      pozdrawiam wszystkich

                                                    • mojito Oko w oko z dolem. 29.03.04, 01:20
                                                      Witajcie Wszyscy,

                                                      dzisiaj musialem pokopac troche w papierach i poszedlem do pracy.
                                                      Czego to czlowiek nie wymysli aby w niedziele nie pojsc do kosciola.
                                                      Rano miasto opustoszale. Nie widac ludzi z dolem ani bez.
                                                      Pogawedzilem troche z pania z portierni. Ma dola. Martwi sie corka.
                                                      Widzialem corke dwa razy. Tez bym sie martwil. Koledzy tez wyrazili
                                                      obawy zaczynajace sie od slow: obawiam sie, ze...

                                                      Plusy kopania w papierach w niedziele sa oczywiste. Kopie sie wydajniej.
                                                      Nie ma do kogo geby otworzyc wiec kopie sie i kopie. Skonczylem kopanie.
                                                      Pogawedzilem znowu troche z pania. Dol nie ustepuje. Byla corka z kolezanka
                                                      "pozyczyc" pieniadze.

                                                      Wracajac zajrzalem do Alma de Cuba. Zza baru patrzyly na mnie wielkie,
                                                      brazowo/zaczerwienione i nieskonczenie smutne oczy Tracy. Usiadlem na stolku.
                                                      Zamowilem cuba libre. Kot zniknal - poinformowal mezczyzna z lewej strony.
                                                      Filip - uzupelnil ten po prawej. Dwa dni juz go nie ma - dodal ten po lewej.
                                                      Zmienilem zamowienie na dwie tequile. Bez slowa wypilismy za szczesliwy
                                                      powrot Filipa. Drugi cocktail pilismy kazdy z nas osobno. Ja za Wasze doly.
                                                      Aby minely. I zeby Ci z dolami zobaczyli tecze.

                                                      Na optymistyczna nute to od srody jedziemy z farma/studio itp.
                                                      Kumulacja urosla do 31 milionow. Przystojna suma. Jutro/pojutrze kupie
                                                      losy i nasze numerki umieszcze jak zawsze.

                                                      W Moskwie bylem dwa razy. Kilkanascie lat temu. Z sympatia wspominam.
                                                      Wowczas bylo to rozrywkowe miasto. Teraz nie wiem. Moi koledzy Rosjanie
                                                      niechetnie leca w odwiedziny do kraju. W Brazylii spotkalem kilku Rosjan.

                                                      Chyba zajrze jeszcze raz wieczorem do Almy. Moze Filip wrocil...

                                                      Slonecznie i kolorowo pozdrawiam Wszystkich
                                                      zyczac od poniedzialku tylko teczy,
                                                      mojito.
                                                    • mojito Stary/nowy rozklad jazdy i rozmiar (szafki). 29.03.04, 01:46
                                                      Yo, Pysiek,

                                                      Wojciech Zukrowski w Kamiennych tablicach opisal opowiedziane przez Ciebie
                                                      scenario ze slubu. Tam tez pociag odjezdzajac juz prawie z nowym rozkladem
                                                      ostania jazde odbywa na starym rozkladzie. I pojawila sie Australijka...

                                                      Co do szafki to zgadzam sie, ze rozmiar sie liczy. Lepszy rozmiar wiekszy
                                                      niz mniejszy. Ale podobno tylko do pewnej wielkosci. Moja szafka miala
                                                      ten wlasnie juz ograniczajacy moja przestrzen rozmiar i zdecydowalem
                                                      sie poszukac odrobine mniejszego rozmiaru. Wiem juz teraz jaki rozmiar
                                                      jest moim optymalnym.

                                                      Ciagle jeszcze z ksiazkami na podlodze,
                                                      cieplo pozdrawiam,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia witam poniedzialkowo IP: *.adsl.xtra.co.nz 29.03.04, 02:37
                                                      milo powitac nowego czlonka naszej forumowej rodzinki :) Witaj Matrioszka i
                                                      opowiadaj nam jak najwiecej o swoich przezyciach

                                                      z naszej wycieszki balonem niestety nic nie wyszlo, chociaz malzonek wstal o 3
                                                      rano w niedziele, przygotowal sie, zjadla sniadanko, zrobil herbatki w termosik
                                                      itd, ok 4 rano zadzwonil uroczy Pan ze wiaterek ciutke za duzy wiec sie nie da.
                                                      No coz bywa i tak, wiecej chwilowo probowac nie bede moze poczekam do lata.
                                                      Od 5 kwietania jestem na 4 dniowym urlopie, ale ze Swieta i weekend, to w sumie
                                                      bede miala 10 dni wolnego.

                                                      Na jakies dwa trzy dni wybieramy sie na wycieczke, chwilowo jeszcze trasa
                                                      zaprogramowana nie jest, ale wzglednie malo miejsc do tej pory zwiedzilismy
                                                      wiec problemu nie bedzie, w ktora strone bysmy nie jechali to i tak zoabczymy
                                                      cos nowego.

                                                      Gunther widze ze Ci podpadalam, i rozpetales tu mala burze, ja chyba coprawda
                                                      nie calkiem to chcialam powiedziec no ale mam za swoje, wiec juz na temat uczuc
                                                      wypowiadac sie nie bede bo znowu komus podpadne, jedno jest pewne z wiekiem i
                                                      doswiadczeniami zyciowymi poglady na rozne rzeczy sie czlowiekowi zmieniaja.
                                                      Czy zazdrosc jest objawem uczucia - z tym bym polemizowala, wydaje mi sie ze
                                                      raczej objawem niezdrowej kontroli, no ale co kto woli

                                                      Pozdrawiam wszystkich cieplutko :)) i mam nadzieje ze dolki mina szybciutko,
                                                      zreszta w ten tydzien gramy wiec bardzo prosze o usmiechy na wszystkich buzkach
                                                      bo wiadomo ze smutasy nie wygrywaja
                                                    • gunther_0 Re: witam poniedzialkowo 29.03.04, 09:39
                                                      Witajcie kochani,

                                                      ja tu jestem ostatni co chcialby robic zamieszanie. Asienko, nie rozumiem czemu
                                                      na mnie obrazasz Skarbie. specjalnie glosno i na forum spytalem, bo bardzo
                                                      chcialbym ta kwestie wyjasnic: jak to jest, kobiety czuja a mezczyzni nie ?
                                                      kobiety moga sie smecic, a mezczyzni tak gruboskorni ze po nas to splywa ?
                                                      bardzo przepraszam, nie chce tu nikogo obrazac pytam sie po prostu i chcialbym
                                                      szczera odpowiedz. Asienko do Ciebie Skarbie nie pije, ale wyszedl na swiatlo
                                                      dzienne ciekawy temat. No i absolutnie sobie nie zyczylbym zebys tu sie
                                                      wycofala, ze niby na temat uczuc juz nic nigdy, no i tego. Asiu, jakby nie bylo
                                                      jest expert w sprawach uczuc i nie tylko i prosze nie wycofuj sie tutaj, bo ja
                                                      cos napisalem nie tak. uczciwie sprawe stawiam i pytanie stawiam nie tylko do
                                                      Ciebie :))) tylko do wszystkich dziewczyn, no tego. no i witaj Matroszka, no
                                                      tego, bo tu troche chyba sie zagalopowalem. ale mam nadzieje ze wybaczycie. ja
                                                      ostatnio cos nie tego, kurde. Yvonka chyba ten Twoj dol dosc gleboki bo tez
                                                      wpodlem ;)))
                                                      zdrowko wszystkim wpadlem tylko zeby Asience nie bylo przykro wiec wyjasniam
                                                      Slonko Ty moje i nie gniewaj sie prosze :)))
                                                    • gunther_0 Re: witam poniedzialkowo 29.03.04, 09:45
                                                      Sabcia, nie chce Ci smaka robic, ale na lunch bylem w szwabskiej restauracji i
                                                      jadlem golonke z kapustka i piwko tez szwabskie, a co niech tam, raz sie zyje.
                                                      jak tam truskaweczka ?
                                                    • poetal_liryczny Re: witam poniedzialkowo 29.03.04, 10:48
                                                      Gunther graba, no golonka to powiem ze rzadko jadam, ale bardzo lubie,
                                                      niektorzy uwazaja ze to niezbyt eleganckie danie. wiec jadam golonke samotnie,
                                                      napewno bede jadal w Swieta Wielkanocne ;-) Niemcy potrafia dobrze przygotowac
                                                      i jeszcze piwo, a skad ty tam masz szwabskie, jak importowe to pewnie drogie?
                                                      Pysiek dzieki za komentarz, moze i masz racje, ze trzeba spojrzec z oddali, ale
                                                      ja troche sie tu asekuruje wiesz lata juz nie te, duza konkurencja, chcialbym
                                                      miec ta pewnosc. z ta wiernoscia to tez mysle ze jest mi wierna, ale tylko
                                                      mysle, ale pewnosci nie mam, jest ciagle atrakcyjna kobieta mimo swoich lat. no
                                                      i ciagle ta zazdrosc, nie Asiu nie chorobliwa, ale to troche mnie laskocze, jak
                                                      inni panowie do niej lgna. Asia zazdrosc i milosc, no niestety ida razem i
                                                      czasem nic nie mozna na to poradzic. ale bardzo chetnie bym uslyszal co
                                                      myslisz, i tak jak Gunther napisal zawsze tu nam ladnie pisalas o uczuciach
                                                      wiec nie bocz sie tylko daj tu wyklad. to tyle.
                                                    • Gość: Asia Re: witam poniedzialkowo IP: *.akl.callplus.net.nz 29.03.04, 11:23
                                                      No widzisz Poeta, ja mam lekko inne spojrzenie niz Ty. Wydaje mi sie ze nic tak
                                                      szybko nie jest w stanie przekreslic dobrego zwiazku jak pewnosc. Taka mala
                                                      doza niepewnosci utrzymuje w zwiazku ta iskre ktora oby jak najdluzej swiecila,
                                                      bez tego osiadamy na laurach i zaczyna sie robic nie ciekawie. Wydaje mi sie ze
                                                      jak facet ma pewnosc, to po pewnym czasie zaczyna mu sie wydawac ze robi swojej
                                                      partnerce laske bo nikt by jej nie chcial gdyby nie on. (Dziala to zreszta w
                                                      obie strony)
                                                      To ze inni do niej lgna powinno mile lechtac Twoja meska ambicje.

                                                      spieralambym sie tez ze nic nie mozna na zazdrosc poradzic i doradzalabym
                                                      walczyc z zazdroscia bo potrafi zrujnowac najlepszy zwiazek, w koncu wydaje mi
                                                      sie ze zwiazek tylko wtedy moze byc udany jezeli dwoje ludzi chce byc ze soba,
                                                      a jezeli chce to nie bardzo widze tu miejsce na zazdrosc, bo dobrowolnosc ta
                                                      zazdrosc wyklucza

                                                      ot i powiedziala baba co wiedziala (moze tylko dodam ze sa osobnicy plci obojga
                                                      ktore wiedza jak wzbudzac lekka zazdrosc i tym samym uswiadamiac partnera ze
                                                      jednakowoz laski im nie robi) :)))
                                                    • tangerin Re: witam poniedzialkowo 29.03.04, 12:02
                                                      Asia, owa lekka doza niepewnosci, to jest to!:))
                                                    • tangerin Sloneczny poniedzialek 29.03.04, 11:58
                                                      A ja wstalam dzis o 9! Jak prawdziwy burzuj! Na dokladke obudzilo mnie
                                                      sloneczko, czyz moze byc cos piekniejszego? No, dodajmy jeszcze sniadanko z
                                                      kanapka z bialego serka i atomatyczna kawa! A serek i chlebek przywieziony
                                                      wczoraj przez Mame, bo u nich takie cuda robia, a u nas nie:(


                                                      Matrioszko, przykrywam, przykrywam, bo za pozno sie wzielam za to sianie.
                                                      Trzeba bylo zaczac w lutym, a nie pod koniec marca niemalze. I takie
                                                      przykrywanie, woda + cieplo i nie za duzo swiatla moga zdzialac cuda.
                                                      Przykladowo trzy tygodne skracaja sie do tygodnia i pojawiaja sie takie fajne
                                                      male kielki!
                                                      A lobelia tez jeszcze nie, bo ona jest specyficzna bardzo. Cholera, wlasnie
                                                      sprawdzilam i jest juz!!! takie tyci tyci listki pojawily sie od wczoraj!
                                                      Odrkylam je juz, niech oddychaja pelna piersia! I to jest wlasnie magia! Ale
                                                      kleome ciagle jeszcze nie:(

                                                      Tizedik, ta moja Au to od 10 lat za mna chodzi, chociaz prawde mowiac chodzila
                                                      od dziecinstwa. 4 lata temu zdecydowalam sie na Londyn tylko dlatego, ze byl
                                                      blizej i moglam przyjezdzac na zajecia. A teraz, jak zaczne studia w L, to juz
                                                      nigdzie sie nie rusze za bardzo na dluzej. Jeszeli wiec nic nie wypali, to
                                                      odloze po raz kolejny na inna okazje. Teraz to nawet dobry okres, ciagle
                                                      jeszcze przed 30stka, nieduzo, ale zawsze, wolne mam serducho, wiec nie trzeba
                                                      sie liczyc ze zdaniem niczyim, dzieci tez nie posiadam, czyli luz!

                                                      Po drugie martwie sie tez szturmem Polakow na UK i Irlandie, toz to teraz cyrki
                                                      sie beda dzialy, bo wyglada na to, ze pol Polski sie tam wybiera. A oni nas nie
                                                      chca tak naprawde, a jesli juz to nie w nadmiarze. Raz zatrzymali mnie na
                                                      granicy i tzymali ponad 8godzin w pomieszczeniu bez okien i z drzwiami pod
                                                      napieciem, mimo ze papiery ok, nasluchalam sie wtedy roznych historii naszych
                                                      rodakow, niektorzy IO tez cos niecos opowiedzieli,bo sluzylam za tlumacza, ale
                                                      najlepszy byl pan Keith cos tam, ten co zastosowal detention na mojej biednej
                                                      osobie. zadzwonil bowiem do mojego owczesnego faceta, obywatela GB, przedstawil
                                                      sie, powiedzial skad dzwoni i rzucil, ze tyle tu Polakow sie pcha i trzeba ich
                                                      wykopac w jak najwiekszej ilosci( tak, uzyl slowa kick). Moj facet byl
                                                      uprzedzony wczesniej (telefony komorkowe, hehe), ze mam przeboje na granicy,
                                                      ale w tym momencie pomyslal, ze to pewnie ktorys z moich licznych kolegow sobie
                                                      jaja robi. A na koniec pan Keith cos tam zabral mnie na bramke graniczna( tam
                                                      gdzie sprawdzaja paszporciki) i z podwyzszenia rzucil mi taka przemowe, ze
                                                      szok, Powiedzial, ze nie dostalam wizy i 1000 innych glupot. Ja wzruszylam
                                                      ramionami i wyrazilam zal z powodu jego podejscia i grubianstwa, na co pan
                                                      wreczyl mi paszport, mowiac: "Moj szef przyznal ci wize, ja bym nie dal,
                                                      chcialem tylko sprawdzic twoja reakcje na odmowe, jestem pod wrazeniem, ze po
                                                      tylu godzinach w klatce nie zmiekczyl ci sie mozg i ze wszystkie fakty podawane
                                                      przez ciebie ukladaja sie w logiczna calosc. Have a nice stay." No coz...Gdyby
                                                      spojrzenie moglo zabijac, to oboje bysmy tam padli martwi, szczegolnie
                                                      przy "...nice stay" Teraz to juz moge smiac sie do rozpuku z tej historii;)

                                                      Ale bedzie dobrze:)

                                                      Mojito, Ty sie usmiechaj do tej pani od losow loteryjnych, wybierasz sam te
                                                      numerki, czy korzystasz z lucky deep?

                                                      Buziaczki dla wszystkich, czas wracac do zajec, a nie relaksujaco sobie
                                                      gaworzyc. :))))))))))
                                                    • Gość: Asia Re: witam poniedzialkowo IP: *.akl.callplus.net.nz 29.03.04, 11:03
                                                      Gunther slonko Ty moje, widzisz z uczuciami i smetkami to tak na ogol jest ze
                                                      jak to mowia kogo boli ten steka. Na ogol to kazdy z nas malo sie przejmuje tym
                                                      ze kogos boli jezeli to nie boli nas. Czy mezczyzni i kobiety sa inni pod tym
                                                      wzgledem, pewnie nie, tyle ze moze niektore kobiety wieksze hece z tego robia.
                                                      Wiesz najwiekszy jest ambaras zeby dwoje chcialo naraz.
                                                      Sam wiesz ze jak czlowiek przekroczy 40 to trudno by znalezc osobnika ktory by
                                                      nie byl pare razy w swoim zyciu zraniony i ktory by kilka osob nie zranil.
                                                      Na ogol nie zamiarujemy nikogo ranic, ale wychodzi roznie.

                                                      Ponoc zycie kolem sie toczy a i tez nikt nam nie obiecywal ze zawsze bedzie
                                                      dobrze, kazde przezycie czegos nas uczy. Czy kobiety i mezczyzni odbieraja tak
                                                      samo, nie wiem, nigdy nie bylam facetem :)
                                                      Mnie osobiscie wydaje sie ze faceci maja silnie rozwiniete poczucie posiadania,
                                                      wlasnosci itd,, ale mozliwe ze sie myle
                                                      Inaczej tez wszystko wyglada s perspektywy a inaczej wtedy kiedy wlasnie w
                                                      takim stanie jestesmy

                                                      Ja mam troszeczke wypaczone odczuwania ale to wynika z doswiadczen zyciowych

                                                      A tak wogole to oczywiscie ze wierze w to ze Panowie sa tak samo wrazliwi jak
                                                      Panie, jesli nie bardziej sadzac chocby po ilosci pisarzy, poetow, malarzy,
                                                      piosenkarzy itd
                                                      moze poprostu w troche inny sposob wyrazamy swoje uczucia.


                                                      Rane chyba sie zaplatalam, ale mam nadzieje ze szostym zmyslem domyslisz sie co
                                                      tak naprawde chcialam napisac.

                                                      Przesylam moc przytulaskow i nie smec sie tak bardzo prosze bo moze urodzie
                                                      zaszkodzc :) Cmok w czolko
                                                    • Gość: Asia Re: witam poniedzialkowo IP: *.akl.callplus.net.nz 29.03.04, 11:27
                                                      rane przestancie z tymi smakolykami bo mnie znowu nieprzeparta chec na dobra
                                                      goraco kielbase z ogorkiem kiszonym bierze , a tu ani kielbasy ani ogorkow :(((
                                                    • Gość: Saba O zdradzie, zazdrosci i wybaczaniu IP: 213.144.225.* 29.03.04, 13:29
                                                      Czesc, witam Wszystkich,

                                                      Gunter, golonka to raczej wywoluje u mnie odruchy odwrotne do laknienia.. wiec
                                                      lepiej nie prowokuj. Z reszta ostatnio zauwazam dziwne smaki wystepujace w
                                                      kolejnych tygodniach mojej ciazy: orzeszki, gruszki, winogrona, truskawki.
                                                      Jajecznica byla jednorazowa :-) Niedobrze mi sie robi na sam zapach smazonego
                                                      miesa czy ryby.

                                                      Zdrada panny mlodej podczas przyjecia weselnego - no ostre, przyznam, ale nie
                                                      mruknelabym ani slowa nikomu. Tak ostrej sytuacji nie doswiadczylam, ale zdrada
                                                      w zyciu studenckim byla u nas na porzadku dziennym, odkad skonczylam 20 lat
                                                      przekonalam sie, ze powiedzenie "nigdy nie mow nigdy" ma sens.. Ale zeby bylo
                                                      smieszniej trafilam na meza z kamiennymi zasadami, ktory nie raz zaskoczyl mnie
                                                      urojonymi powodami do zazdrosci. Nie znosze ! ale kocham.. wiec wybaczam :-)

                                                      Widzieliscie taki film "Siostry Magdalenki" ? (to moje wolne tlumaczenie
                                                      doslowne), w kinach byl w zeszlym roku. Opowiada o mlodych dziewczetach z
                                                      Irlandii, ktore z roznych powodow umieszczone zostaly wbrew swojej woli w
                                                      klasztorze, ktory znany byl z przyjmowania pod "opieke" dziewczat o lekkich
                                                      obyczajach. Przy czym za lekkie obyczaje uznawano nawet zadziorne spojrzenie w
                                                      kierunku plci odmiennej.. Jest tam wlasnie taka scena seksu podczas wesela,
                                                      tyle ze nie panna mloda, ani nie dobrowolnie, ani zdrada, ale seks byl. Jak juz
                                                      sie dziewczyna wygadala gosciom to chlopaka poglaskano po glowce, a zgwalcona
                                                      dziewczyne jako zbrukana wyslano do klasztoru. Klasztory pelnily
                                                      funkcje "poprawczakow" dla tego typu nieszczesc az do poznych lat 90-tych,
                                                      podobno w 96-tym roku zamknieto ostatni tego typu przybytek.
                                                      Czy to cos mowi o traktowaniu seksu przez obie plci?

                                                      Pozdrawiam
                                                      Saba
                                                      (i truskawka)
                                                    • matrioszkaa Re: witam poniedzialkowo 29.03.04, 13:47
                                                      Czesc!

                                                      O Moskwie moge tylko subiektywinie. Z pozycji osoby pchajacej wozek dzieciecy
                                                      (zastanawiam sie nawet nad wydaniem przewodnika pod tym katem). Napisalabym w
                                                      nim, zeby z wozkiem do Moskwy sie nie wybierac. Do Londynu tez nie, niestety.

                                                      Bogata kultura, hmm, prawda, ale na codzien niestety tego sie nie czuje. Ale
                                                      ciekawie to tu jest, owszem. Zdarzaja sie sytuacje, ze.., ale co tam na
                                                      przykladach powiem:
                                                      1. Tutaj w sklepach samoobslugowych nie wazy sie samemu warzyw/owocow, tylko
                                                      przy wadze stoi obsluga. Jedna klientka chciala kupic banany, osoba d/s wazenia
                                                      zawiazala je w woreczek i wazy , a ta robi awanture, zeby odwiazac i wypuscic
                                                      powietrze!!!
                                                      2. Babcia na poczcie do panienki z okienka: a co wy mi tu dajecie takie
                                                      drobniaki, ja chce w jednym banknocie (3 ruble, 46 kopiejek)
                                                      3. W pociagu: z sasiedniego przedzialu przychodzi dziewczynka i chce sie z nami
                                                      zapoznac, mowimy jej jak sie nazywamy, a ona na to: ja wiem, ze sa takie imiona,
                                                      ale nie wierze ze sie tak nazywacie!
                                                      I tego typu kwiatki.
                                                      Czesto zdarza sie, ze rozumiem kazde wypowiadane slowo, ale za nic nie moge
                                                      pojac, co mowia:-(((, roznice kulturowe, psia ich, tego, pies ich lizal. A
                                                      myslalam, ze Rosjanie do Polakow podobni! G.... prawda.

                                                      Ja na tzw. walizach latek 5, nie liczac moich czasow studenckich, to nasza 6-ta
                                                      przeprowadzka, jesli zostaniemy tu 4 lata, to dla mnie b.dlugo. Takie wloczenie
                                                      sie ma swoj urok, ino czasem chce sie miec jakiegos kwiatka czy zwierze, kwiatek
                                                      mniej problematyczny i latwiej oddac w dobre rece mozna:)))
                                                      A z kwiatkami mam tu problemy natury kalendarzowej, przywiozlam w/w lobelie z
                                                      urlopu, wiec pomyslalam, ze nalezy siac miesiac pozniej niz napisane w sposobie
                                                      uprawiania. Pozywiom, uwidzim.

                                                      NA czwatek zapowiadaja -4:(((((. Tu wiosna krotka i gwaltowna, gorace lato,
                                                      krotka jesien i znowu zima. Inni mowia, ze zima trwa tu pol roku, a pozostale
                                                      pol to zla pogoda.
                                                      Moskwa rozrywkowa? Mojito, czy to byly tzw. meskie rozrywki?

                                                      Palacych sie samochodow nie widzialam, a co widuje na ulicach opisze innym
                                                      razem, jak wszystkin humory sie poprawia, bo wesole to nie bedzie.

                                                      Aha, jeszcze o uczuciach, czuciach, chuciach...
                                                      W „Plci mozgu” chyba to bylo- kobieta chciala zeby facet wyrazil jakos, ze ja
                                                      kocha, na co on umyl jej samochod. No, coz, osobiscie, bylabym uszczesliwiona!
                                                      Na takim etapie jestem, ze nie slow mi trzeba, a czynow, ale zapewniam was
                                                      panowie, ze wspomnianej kobiecie nie o to chodzilo. Miedzy mieczyznami i
                                                      kobietami jest jednak tez duza roznica kulturowa.

                                                      i z tym twierdzeniem pozegnam sie na dzisiaj
                                                      m

                                                      Asia, chcesz ogorki? Podesle? Sa juz nawet malosolne, wylawiane z akwaruim , z
                                                      koperkiem, mmmm. Kielbase o nazwie krakowska i pokska spotyka sie. Ale to nie to
                                                    • Gość: Pysiek13 Do Marioszka :)))) IP: *.a.003.syd.iprimus.net.au 29.03.04, 14:52
                                                      Witaj Marioszka,

                                                      ja ogladalam Moskwa, ale nie z perspektywy wozka. wszyscy znajomi jechali do
                                                      London, to ja pomyslalam, what a heck ? ja pojade w inna strone. ulice
                                                      szerokie, wyjasniono mi ze Stalin tak budowal zeby tanks mogly wjechac i
                                                      wyjechac. bardzo malo taxi cabs in Moscow, i bardzo drogie (?) nauczylam od
                                                      lokalnych hitchhiking, mozna bylo zatrzymac prywatne auto i negocjowac oplate i
                                                      tak wyszlo taniej niz taxi. a local's hangout: bylo miejsce zwane Pirogi at
                                                      Metro station Lubyanka. troche miejsce dla studentow, dobre i tanie jedzenie,
                                                      mozna bylo tam kupic dobre ksiazki i Cds i bylo otwarte 24 godziny. Datcha, w
                                                      Kitai-Gorod, fantastyczne late night miejsce, pelno sofas i stare rzeczy. to
                                                      bylo w apartment block, bez napisow/reklamy and you have to be buzzed in;))))
                                                      wiekszosc clubs mialy 'face control' policy, jak nie podobal twoj wyglad, you
                                                      won't get in ! dobrze bylo ubrac w markowe ubrania, to pomagalo ;) ja zwykle
                                                      mialam problem zeby wejsc ;))))
                                                      czas mozna bylo spedzic w dzien ice-skating w parku za rogiem, znajomi zawsze
                                                      przynosili butelke na rozgrzewke ;) chyba tez Russians love bowling (?)
                                                      co zapamietalam: Moscow to jedyne miejsce na naszej planecie gdzie wszyscy pija
                                                      vodka on the Metro w drodze do pracy !!!
                                                      Russian quirks: they never take things by the book and always take shortcuts
                                                      with everything. oni wola zaplacic bribe za driving licence niz zrobic test ! i
                                                      nigdy, prze-nigdy wear seatbelts, nawet w samolotcie. wracajac do London kolo
                                                      mnie siedzialo 3 Russians i nie zapieli pasow ani przy startowaniu ani przy
                                                      ladowaniu. mysle, ze to jest ich podejscie do zycia.
                                                      takie moje wspomnienia Marioszka, teraz pewnie troche zmienilo ?
                                                      pozdrawiam
                                                    • mojito Poniedzialkowo ja tez. 29.03.04, 20:52
                                                      Witajcie wiec poniedzialkowo Wszyscy,

                                                      o gwaltach nie bede. Zdecydowanie nie moj klimat. Ja jestem zwolennikiem
                                                      "zyczliwego uprzychylnienia/usposobienia" dziewczat/kobiet. To o niebo
                                                      ciekawsze i ewentualnie juz po "uprzychylnieniu" o piec nieb przyjemniejsze.

                                                      Matrioszka,
                                                      troche mnie zaniepokoilas ta latwoscia odgadniecia glownych moich rozrywek.
                                                      Chociaz cerkiew tez sie trafila. Zagorsk widzialem. I metro zrobilo
                                                      na mnie wrazenie. Mialem wowczas dobrego przewodnika po Moskwie i duzo
                                                      widzialem. Niekoniecznie turystycznego. Zauwazyliscie, ze butelka od wodki
                                                      nie miala zakretki tylko kapsel. Po otworzeniu nikt jej nie zamyka.
                                                      To jedyne miasto na swiecie gdzie zjechalem winda hotelowa na bosaka
                                                      aby gosci odprowadzic i wyladowalem na drugim koncu miasta.
                                                      Wrocilem po paru godzinach. Nie sadze aby ktos zauwazyl braku mojego obuwia.
                                                      Wow, bylo rozrywkowe miasto!
                                                      Do dzisiaj zadziwia mnie liryka piosenki/toastu: niech zyje nam towarzysz
                                                      Stalin co usta slodsze ma od malin. Od tego czasu smak malinowy mi sie
                                                      z tym kojarzy :)).
                                                      Matrioszka, masz bardzo sympatyczny nick. Cieply i kolorowy.

                                                      Pysiek,
                                                      robisz cos z szafka/polkami na ksiazki? Ja tez zaczne sie znowu rozgladac.
                                                      Lekko odsloniloby to podloge. Jak noga Bossa? Jakiego uzywa shampoo?
                                                      Czy bron Boze nie wysusza mu skory?

                                                      Saba,
                                                      glownie zdrowka.

                                                      Dzisiaj 11C. Przyjemnie. Mozna zjesc zupe w parku. Niewiedza jaka dzisiaj
                                                      bedzie, lekko mnie ekscytuje.

                                                      Serdecznie/slonecznie Was wszystkich pozdrawiajac lekko
                                                      podekscytowany niepewnoscia co do zupy,
                                                      mojito. 13:52
                                                    • tizedik Poniedzialkowo 30.03.04, 00:09
                                                      Napisalam co nieco i... skasowalam, nacisnawszy nie to, co trzeba :-( Nie bede
                                                      powtarzac ze zlosci na siebie! Tym bardziej, ze spac sie chce, bo godzinke nam
                                                      zabrali, cisnienie leci w dol, a wiosne ktos juz wprawdzie widzial, tylko nie
                                                      tutaj. Ale nie jest zle! Popatrzcie, jak jest pieknie
                                                      polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=KCASARATOGA&number=1
                                                      Tylko troche daleko...;-(

                                                      Pysiek, co ty taka domyslna, hę...? W kwestiach damsko - meskich zazdrosci
                                                      wypowiadac mi sie nie chce, to fakt. Powiem tylko, ze troche - tak, ale duzo -
                                                      to juz nie! Po prostu trzeba umiec faceta prowadzic...;-)
                                                      Podsylam wam maly tekscik o milosciach wsrod wielkich pieniedzy i polityki.
                                                      www2.gazeta.pl/obcasy/1,25364,1987199.html
                                                      Troche sie zdziwilam, jak go przeczytalam, bo sadzilam, ze ten uklad malzenski
                                                      wynika tylko i jedynie z wyrachowania. A teraz zaczynam sadzic, ze
                                                      niekoniecznie. No chyba, ze potencjalna kolejna pierwsza dama Ameryki umie
                                                      siebie tak pokazac, jak chce, a nie - jak wyglada. Prawde mowiac jednak ten jej
                                                      wizerunek nawet mi sie spodobal...

                                                      Tangerin, tak sobie teraz mysle, ze jak ty masz taka calkiem nawet fajna idee
                                                      fixe, to dobrze byloby ja kiedys zrealizowac. Bo szkoda byloby nie. Jak sie
                                                      czegos bardzo chce, to trzeba to zrobic!
                                                      Matrioszka, pisz, pisz wiecej. W Moskwie nigdy nie bylam,zaluje. Bylam za to w
                                                      Rydze, Tallinie, Kijowie, ale juz we Lwowie nie. I tez zaluje. Tym bardziej, ze
                                                      korzeniami siegam tamtych rejonow wlasnie.
                                                      Saba, dbaj o truskaweczke. Rosniemy w sile :-))))
                                                      Gunther, ty sie przestan martwic, wiosna idzie :-)
                                                      Mojito, jak dzis byla zupa? U mnie klasyczny kapusniak, bo obawiam sie, ze
                                                      jednak niedlugo bedzie tak cieplo, ze trzeba bedzie zmienic menu.
                                                      Kazik, szukaj farmy, w srode znowu gramy :-))))))
                                                      Pozdrawiam wszystkich :-))))
                                                    • Gość: Asia Re: Poniedzialkowo IP: *.adsl.xtra.co.nz 30.03.04, 02:42
                                                      Matrioszka dzieki za ogorkowa oferte, niestety nie da sie, chociaz slina mi na
                                                      sama mysl cieknie, mozliwe ze znowu bede prosic dobre duszyczki o nasionka
                                                      ogorkow takich ktore nadaja sie do kiszenia, nasiona czasem daje sie
                                                      przemycic :)) a jak sie gdziec wybiore w takie strony gdzie jest kielbasa i
                                                      ogorki to nic nie bede jadla tylko polskie zarlo hihihi

                                                      pozdrawiam
                                                    • yvona73pol Re: Poniedzialkowo 30.03.04, 03:46
                                                      hej, hej, to ja,
                                                      na poczatek oznajmiam, ze dol nieco minal, a wlasciwie zamienil sie w
                                                      trampoline z nowiuskimi resorami - rzuca b. wysoko, spada sie b. nisko, i to w
                                                      mgnieniu oka; przerwa na sen i od nowa....
                                                      no, ale ja nie o tym,
                                                      Asiu, ten argument o ilosci malarzy, poetow itd. nie przemawia do mnie
                                                      zupelnie, to byly inne czasy, gdzie w machowskiej kulturze nie bylo szans, a
                                                      nawet niedawno, popatrz na Claudel, jak z muzy zmienila sie w artystke, i, na
                                                      swoje nieszczescie, zaczela przerastac "mistrza", ten, zazdrosny, zamknal ja w
                                                      domu wariatow, z wydatna pomoca rodziny, no bo jak to, taki wstyd, zamiast
                                                      dzieci rodzic i gotowac, to za rzezbienie sie bierze, musi cos byc z nia nie
                                                      tak....
                                                      troche to gorzkie, ale historia za przyjemna nie jest, w wielu aspektach...
                                                      Gunther, odpowiedz na twoje pytanie - no, jakos najczesciej taki obraz
                                                      emitujecie w kierunku nas wy, panowie, ze wzgledow roznych, wiele jest
                                                      kulturowych (faceci nie placza, i tak dalej), malomownosc, no i faktycznie
                                                      troche inny "styl" myslenia, wiele razy udowodniony.... no to potem nie dziwne,
                                                      ze takie opinie kraza, rownie malo zabawne sa i te o nas w meskich oczach, nie
                                                      bede wymieniac, bo i tak kazdy spotkal sie z troche innymi;
                                                    • yvona73pol Re: Poniedzialkowo c. d. 30.03.04, 03:58
                                                      ...czy tylko ja taka sierota jestem, czy to zlosliwosc przedmiotow martwych?
                                                      przeciez jeszcze nie skonczylam pisac, i wcale nie zamierzalam wysylac, a
                                                      wcisnelam enter coby zaczac "od nowego wiersza", widac sie zamyslilam, i kursor
                                                      sie przeniosl poza text, bo tylko tak mozna wytlumaczyc, ze "poszlo";
                                                      to jest wlasnie ten problem ze mna i moimi dziwnymi nastrojami, ze ni stad, ni
                                                      z owad wylaczam sie, i robie glupoty (albo wlaze pod jakis pojazd na ulicy, na
                                                      szczescie hamulce dzialaja ;))
                                                      nie wiem, czy nalezy sie niepokoic takim "wielowymiarowym" zyciem, czasami to
                                                      ukrywam, z obawy, by reszty moich dni nie skonczyc w bluzeczce o przydlugich
                                                      rekawach ;))
                                                      Matrioszko, ja mam straszna ochote zobaczyc to slynne moskiewskie metro, co to
                                                      przetrzyma atak nuklearny, no i w dodatku takie imponujaco ozdobne jest (moze
                                                      nie w calej rozciaglosci, ale czesciowo - widzialam zdjecia); kurcze, jest
                                                      jeszcze tyle miejsc, w ktorych nie bylam, wole nawet o tym nie myslec; ostatnio
                                                      mam trudnosci na wyrwanie sie poza Sydney, w zwiazku z tym rekompensuje sobie
                                                      lokalnymi "atrakcjami", zeszlej niedzieli byl festiwal indonezyjski, w te
                                                      bedzie tajski, w milych okolicznosciach Darling Harbour, woda, fontanny,
                                                      zielenina wokolo, no i jak to w Sydney, tlumy skosnych ;)))... sympatycznie,
                                                      nie powiem, az szkoda wracac do chatki na przedmiesciach....
                                                      tyle na razie, jakas nudna sie zrobilam ? pewnie znowu zaraz odplyne... w
                                                      nieznane rejony psyche ;))
                                                      caluski, i ahoj,
                                                      Iwona
                                                    • mojito Poniedzialkowo z okiem na srode. 30.03.04, 04:09
                                                      Zdrowenko Wszystkim,

                                                      a wiec jedziemy znowu z farma. Nasze numereczki na srode to:

                                                      04 13 28 34 53 Powerball 18,
                                                      31 38 41 42 43 Powerball 13,
                                                      16 31 32 39 50 Powerball 19.

                                                      Do wygrania 31 milionow (przed opodatkowaniem). Dalsza informacja w rekach
                                                      Tizedikowych.

                                                      Tizedik,
                                                      Pani Heinz i jej poprzedni maz - gubernator Pennsylvanii - mieli dobra
                                                      opinie juz tutaj. Miala nawet szanse o ubieganie sie o fotel tragicznie
                                                      zmarlego meza. Nie pamietam dlaczego tego nie zrobila. Fortuna dynastii
                                                      ketchupowej. Heinz and Co.

                                                      Sklaniam sie do Twojej opinii, ze mezczyzna dobrze prowadzony jest jak
                                                      muzyka. Lekki, latwy i przyjemny.

                                                      Asiu,
                                                      w kwestii formalnej. Czy kabanosy to jeszcze kielbasa czy juz sama
                                                      dekadencka rozkosz?

                                                      Iwona,
                                                      troche sloneczniej?

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      jak tam ten tego?

                                                      Chce zauwazyc, ze mamy do siebie sympatie teraz. Wierze, ze srodowa
                                                      wygrana nie zmieni nas.
                                                      Dzisiaj zupa minestrone. Z wiosennymi warzywami plus makaron rurki.
                                                      Bardzo dobra. Moze po srodzie kupie u nich udzialy.

                                                      Pozdrowionka serdeczne,
                                                      mojto.
                                                    • mojito Emisja obrazu w kierunku... 30.03.04, 04:22
                                                      Yo, Iwona,
                                                      dobrze, ze duza czesc dolu zasypalas. Mniejszymi dolkami sie
                                                      nie przejmuj. Nie zwracaj uwagi na te male nierownosci w glebie.
                                                      Zastanawilem sie nad ta wspomniana emisja/projekcja obrazu w Waszym kierunku.
                                                      Na plotnie, ekranie, przescieradle... Nie, nie, uchowaj Bosze, nie pytam.
                                                      Tak sobie rzucilem retorycznie w przestrzen.
                                                      Trzymaj sie bezdolowo,
                                                      mojito.
                                                    • matrioszkaa milego wtorku 30.03.04, 07:11
                                                      Hej Pysiek:-)))
                                                      Nic sie nie zmienilo, jakbys tu wczoraj byla! Absolutnie potwierdzam. Pociaganie
                                                      z otwartej butelki, raczej piwa, ale czemu by i nie wodki? to tu normalka, w
                                                      metrze, w autobusie czy na ulicy. Praktyka zamiera zima, pewnie ciecz zamarza,
                                                      ale wyraznie widze, ze teraz ozywa i to zdrowo. Nie dotyczy to tylko mezczyzn,
                                                      kobiety tez pociagaja, ze zgroza zobaczylam raz ojca z dzieckiem za reke,
                                                      obydwoje z butelkami-tylko u chlopca byla to coca-cola.

                                                      Kupic tu mozna wszystko, kwestia ceny, prawo jazdy, ksiazeczke pracownicza...
                                                      Dyplom? Za jedyne bodajze 2 tys. dolarow jest to mozliwe, ze wszystkimi wpisami,
                                                      indeksem, pieczeciami i co trzeba.
                                                      Zawsze chcialam byc lekarzem, chirugiem, a jak nie to skrzypaczka:-)))

                                                      Na lotnisku jest duzo taksowek. Mafijnych. Na dzien dobry za podwiezienie do
                                                      miasta chca 100 $. Spytalam Rosjan, od nich chcieli 50. Znaczy sie nie wygadam
                                                      jak Rosjanka.
                                                      Lapie sie prywatne samochody przez podniesienie reki. Na lotnisku, niestety
                                                      takiej mozliwosci nie ma. Ale i tu mam juz metode na mafie. Polak potrafi.

                                                      Osoba o sklonnosciach samobojczych polecam przemieszczanie sie pieszo (ulice
                                                      faktycznie szerokie, kierowca najwidoczniej wydaje sie, ze jezdza autostrada,
                                                      nie maja tez zwyczaju zatrzymywania sie gdzie im nie pasuje, np. na czerwonym
                                                      swietle, na sprawnosc hamulcow bym nie liczyla, nie potrudza sie nawet o taki
                                                      test). W swietle ostatnich wypadkow, godnie pocecenia jest takze metro,
                                                      ostatecznie w godzinach szczytu mozna zostac lekko podduszonym. Ale gdy poza
                                                      masa ludzka cos widac, przyznaje, ze robi wrazenie. Kazda stacja jest inna, jak
                                                      sie zadumam i nie slysze zapowiedzi to moge po wygladzie poznac gdzie jestem.
                                                      W ogole najlepiej przyjezdzac tu latem, kiedy polowa, albo i wiecej populacji
                                                      udaje sie na swoje dacze.

                                                      Nie tak dawno zrobilam polki na ksiazki (pare kwiatkow tez tam stoi), bardzo
                                                      prosto-z 2 metowych desek, 6 sztuk= 12 metrow miejca na ksiazki. Wolalabym
                                                      szafke, moje zdolnosci stolarskie pozwalaja mi, w tej chwili, podkreslam,
                                                      jedynie na polki. Aha- i garderobe zrobilam sama-wyglada jak to co wisi w
                                                      szafie-nieco niefachowo, bo mam problemy z centymetrami i zeby bylo prosto, ale
                                                      wisi i spelnia swoja funkcje.

                                                      Saba:-)))
                                                      Pewnie jeszcze nie wiadomo czy truskaweczka jest w wersji meskiej czy przeciwnie?
                                                      A imiona juz macie? Jesli nie, moze by tu jakis konkursik rozpisac?
                                                      Niezobowiazujaco. Podaj tylko wytyczne, a tu gwardia zaraz przystapi do dziela,
                                                      kto wie moze nawet w zapale sprawe rozegra hazardowo:)))

                                                      Nie zadazam za Wami; w piotek wyjezdzam, wracam po swietach, przez tydzien bede
                                                      Was czytac...

                                                      pa
                                                      Matrioszka
                                                    • yvona73pol Re: Emisja obrazu w kierunku... 30.03.04, 15:02
                                                      chellou,
                                                      witam ponownie ftorkowo jeszcze, i zaraz szybciutko pisze, bo zapomne - milo
                                                      spotkac fana Muminkow, Matrioszka, milego wyjazdu zycze....
                                                      Mojito, drobne dolki bede ignorowac, zgodnie z zaleceniami, a tak mi sie
                                                      jeszcze przypomnialo, akropol wiekszych i tego co zostalo powiedziane na "forum
                                                      forum", jesli chodzi o doznania zyciowe, maly cytacik "uciskany pelnie zycia
                                                      zna, bo smiechowi sens nadaje strach, w bolach rodzi sie prawdziwa moc, wiec
                                                      cierpliwie kazdy cierpi wciaz" (R. Przemyk); co mnie nie zabije, to mnie
                                                      wzmocni, tak, tak, znamy to staropolskie przyslowie ;)))
                                                      z emisja na razie poczekamy, nie wiem, czy bylabym w stanie tak to na pniu
                                                      wyjasnic, bo to dosc zlozony temat, jak wiecej osob zlozy zamowienie to moze
                                                      pociagniemy temat, co? bo dzis chyba nie dam rady....
                                                      tylko jeden humorystyczny przyklad - choc wtedy mi do smiechu nie bylo - jak z
                                                      jakiegos powodu rozpaczalam "lzowo" recepta mojego taty byla prosta - kazal mi
                                                      przestac, bo jak nie, to on mi wleje, i wtedy dopiero bede miec powody do
                                                      placzu (teraz wiem, ze to byla proba poradzenia sobie z czyms, nad czym
                                                      absolutnie nie mogl zapanowac, i co mu sprawialo przykrosc, no, ale
                                                      wtedy? "potwor bez serca" ;)))
                                                      tyle dzisiaj, czekam na srode, juz troche poczulam sie jak burzuj ;)))
                                                      caluski dla wszystkich,
                                                      Iwona
      • tangerin ftoreq calkiem,calkiem.. 30.03.04, 16:05
        Ide na zielona trawke:)

        Fajne te historie z Moskwy rodem, ja jakos nie moge wybrac sie do Lwowa, nie
        zdazylam przed tymi wizami:( Ale kiedys sie wybiore, bo przeciez tam gdzies mam
        swoje korzenie.
        A z Moskwy moj tata przywiozl mamie zloty pierscionek zareczynowy z krysztalem
        gorskim; mial problemy na granicy, bo wszyscy mysleli, ze to diament, albo
        brylant (cholera, nie odrozniam tych dwoch):),

        Trzymajcie sie cieplutko.
        Ja.
        • tangerin Re: ftoreq calkiem,calkiem.. 30.03.04, 16:10
          Ale przesunelo mnie na lewo:)
          • matrioszkaa Re: ftoreq calkiem,calkiem.. 30.03.04, 19:26
            Tangerin! Jesli jestes, jak sadze, posadaczka polskiego paszportu to nie
            potrzebujesz wizy na Ukraine, Ukraincy potrzebuja na wjazd do Polski, ale
            dostajaja bezplatnie, taka umowa; mysle, ze moje wiadomosci nie sa przestarzale.
            Do Rosji i Bialorusi niestety sprawa pod gorke. Nie wiem jak Ci do tego Lwowa
            blizej jechac, ale gdzies do granicy z Ukraina to sie przez Polske
            przeczlapiesz. Korzenie tez mam na wschodzie: mame z okolic Sambora, ojciec z
            miejscowosci o milej nazwie Brody. Tez chce zobaczyc.

            Pojechalam dzisiaj kupic bilety do Rygi. Pani w okienku mowi: paszporty
            poprosze; hyyyyyyy, wrocilam, przywiozlam 4 paszporty i jeszcze jeden worek
            pieniedzy. Wracajac trolejbusem zahaczylam wzrokiem o napis: „Rozumu nie
            trzeba?”. Chodzilo jednak tylko o reklame jakiegos czasopisma. (Swoja droga
            Rosjanie maja ciekawy sposob pytania przez negacje typu: Nie chcesz herbaty?)
            No to jeszcze anegdotka, opowiada facet: ”ide sobie raz, patrze, a na plocie
            napisane :d.pa, mysle sobie: poglaszcze, a to nie d.pa, to gwodz. Ludzie, nigdy
            nie wierzcie temu, co pisza.”

            Aaa. Pysiek, z wejsciem do klubu, tez mialabym problemy:-))), jakos to mnie nie
            martwi

            To czesc! Przede mna najprzyjemniejszy czesc dnia skladajaca sie z czytania i
            lezenia w wannie. Jednoczesnie. W snie bede trzymac kciuki za wygrana, bo
            czasowo to chyba jakos tak wychodzi.
            • mojito Ftorek jest ok, chociaz bywa bolesny. 30.03.04, 20:18
              matrioszkaa napisała:

              " patrze, a na plocie napisane :d.pa, mysle sobie: poglaszcze, a to nie d.pa,
              to gwodz."

              Uuuuuuuuu,
              znam rownie bolesna wersje z bezkrytycznym czytaniem. Drzazga.
              Usiade dzisiaj na lawce z zupa (pomidorowa z ryzem i bazylia)
              i bede sceptycznie czytal.
              Ftorkowe pozdrowionka,
              mojito. 13:18
              • Gość: Asia Re: Ftorek jest ok, chociaz bywa bolesny. IP: *.akl.callplus.net.nz 31.03.04, 10:33
                rane jakis marazm sie nam wkradl tutaj,, mojito sceptycznie czyta, dziewczyny
                maja dolki. Poeta i Kazik chcieli mojej opinii uczuciowej ale chyba im do gustu
                nie przypadla bo pozostala bez komentarza, Gunther z Pyskiem gdzies przepadli,
                nie pytam gdzie bo to niewypada, mam nadzieje ze przebywaja przynajmniej w
                jakims milym miejscu i uroczo spedzaja czas.

                Moja sroda dobiega konca, pozostalo mi dwa dni pracy a potem bede sie byczyc
                przez dni 10 (jezeli oczywiscie prace w domu i ogrodku mozna nazwac byczeniem
                sie) podejrzewam ze po tym byczniu chetnie wroce do pracy zeby odpoczac :)))

                dni u mnie coraz krotsze, ja chyba jestem bliska kuzynka rodzaju kurzego, bo
                jak ciemno sie robi to mnie do lozka ciagnie, jeszcze z miesiac to pewnie w
                pracy bede nocowac bo zanim wyjde do juz bedzie ciemno

                licze teraz na druga czyli ta wiosenna polkule ze bedziecie nam tu slonko
                podsylac i rozweselac, niechze ta wiosna jak najszybciej do Was zawita coby sie
                chumorki poprawily :)

                Mojito moze wezmy i cos wygrajmy bo jakos melanholijnie nam sie zrobilo i
                pewnie gotowkowy zastrzyk niejedna dusze by rozweseli.

                Tak sobie pomyslalam ze takie wieksze farmy to by nam sie ze dwie przydaly
                zebysmy mogli miec zawsze wiosne i lato, podazajac torem moich mysli wkoncu
                zrozumialam jak dochodzi do zakladania Komun, a kiedys wydawalo mi sie ze nigdy
                w zyciu bym sie na cos takiego nie pisala, no coz z wiekiem poglady widac sie
                zmieniaja, pisze sie na dwie farmy i zastrzegam sobie prawo do czasowych
                izolacji

                Mojito mam nadzieje ze na tej lawce nie bylo drzazki bo jak byla to pewnie ci
                sie policzki zarozowily :) no masz i znowu na temat zupy zeszlam oj mnie to cos
                korci i korci

                pozdrawiam wszystkich serdecznie wlacznie z "nasza" mala truskaweczka, i
                jeszcze uprzedzam wszystkich ze jak juz nam truskaweczka podrosnie to macie
                zwracac baczna uwage na to co piszecie coby dziecinki nie zgorszyc, chyba
                Kazika mianujemy na stanowisko glownego Cenzora, wedlug mnie On sie do tego
                najlepiej nadaje :)

                • tangerin sroda, sroda... 31.03.04, 11:13
                  i mnie to przeraza, bo czas biegnie tak szybko, pedzi jak wariat;)
                  Moze sie dzis wyrobie, bo zalozylam sobie takie ambitne plany...

                  A mi sie wydawalo, ze te wizy sa, ale prawde mowiac niczego osobiscie nie
                  sprawdzalam, opieram sie tylko na "pomowieniach". Kolezanka byla ze 3lata temu,
                  przywiozla jakies albumy i zdjecia ( na jednym szklanka z kawa, bo tak jej
                  podali w knajpie, a ona zobaczyla owa szklanke wypelniona fusami do polowy i
                  przypomnialy sie jej dawne czasy w PRL, kiedy dziecieciem byla:)
                  Z tego co pamietam, to dojazd byl francowaty, bo ona podrozowala pociagiem i
                  autobusami. moze cos sie uda zorganizowac jeszcze w tym roku, kto wie?

                  Matrioszka, z tego co slyszalam, to Ryga to fajne miasto, tak przynajmniej
                  twierdzily dziewczyny, ktore sie tam urodzily. Jedna z nich znalazla sie w UK,
                  bo ja mafia ganiala po ulicach Rygi, w domu bida z nedza itd., ta druga za to
                  pochodzila z dobrej rodziny, co to maja dacze na wsi, jezdza na Wielkanoc do
                  Paryza, bo taki maja kaprys, ona obcinala wlosy tylko u fryzjera tamtejszych
                  gwiazd kina i telewizji. Tak wiec byc moze opowiesci o Rydze dotyczyly roznych
                  ulic, odleglych od siebie o lata swietlne, ale zapewniam, ze i jedne, i drugie
                  byly malownicze, wiec pewnie cala Ryga jest malownicza:), moze gdzieniegdzie
                  troche mafijna, obok juz za to bedzie dystyngowanie;), Mam nadzieje, ze jak
                  wrocisz, to opiszesz, co i jak.

                  Asia, popieram pomysl z dwiema farmami, albo jedna, ale w takim miejscu, aby
                  caly czas bylo cieplo:)

                  pozdrawki wiosenne sle, a dodatkowo wysylam caluski dla Truskaweczki. (Saba,
                  jak by nie bylo, to nasze pierwsze forumowe Malenstwo, pojawilo sie niemalze na
                  naszych oczach, dzieki; ze sie dzielisz z ta swoja ogromna radoscia:))
                  • matrioszkaa Re: sroda, sroda... i marazm 31.03.04, 12:49
                    tutaj slonce, chmury i snieg:((( tez marazmowo
                    za to mily artykul w wyborczej
                    miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35769,1984109.html
                    eh, zal serce sciska, szkoda gadac
                    podoba mi sie tu, ze ludzie czytaja w srodkach lokomocji
                    ksiazki niedrogie, CD i tym podobne rowniez
                    czytanie cyrylica zajmuje mi zbyt duzo czasu, zeby sprawialo przyjemnosc
                    poki co
                    szklanke z fusami dostalam w Bialorusi ostatnio, jakos zmoglam
                    • Gość: Saba dobra, niech bedzie konkurs.. IP: 213.144.225.* 31.03.04, 13:39
                      Czesc,

                      Zauwazyliscie, ze matrioszka to bardzo interesujaca osoba? A jak ciekawie
                      pisze! Szkoda, ze tak ja nie potrafie :-(
                      Matrioszka pisuj czesto, chetnie czytam w wolnych chwilach W pracy.
                      Moje zycie PO pracy ostatnio nie istnieje, spie jak tylko moge, szkoda ze w
                      pracy nie moge.. Wczoraj malo nie zasnelam wracajac z Utrechtu (prowadzac!),
                      byly takie korki na autostradzie.. Jutro kolejne szkolenia z nowego systemu..
                      Nowego szefa juz mamy, ale jakis taki niemrawy, moze to i lepiej, latwiej go
                      bedzie urobic..? Jeszcze nie wie, ze od polowy wrzesnia bedzie sie musial
                      obejsc beze mnie, ale jego zona rodzi w czerwcu :-) wiec na pewno bedzie
                      wyrozumialy i pozwoli mi skrocic etat.
                      Tymczasem wiosna nadchodzi, robi sie pieknie!

                      Aha! Ktos tu wspominal o konkursie na imie dla mojej truskawki :-) No wiec
                      jesli bedzie dziewczynka, to moj maz juz sobie zatrzegl wylacznosc wyboru, a na
                      chlopczyka mozemy rozpisac i zaklady i konkurs :-) Warunek - nie moze byc
                      trudne w pisowni i wymowie (czyli nie typu: Grzegorz, Kazimierz, Krzysztof)

                      Pozdrawiam slonecznie
                      Saba
                      • mojito Nie do wiary, juz sroda... 31.03.04, 15:37
                        Witajcie Amigos, absolutnie wszyscy,

                        tak wczesnie jeszcze nie pisalem. Ale zawsze jest cos po raz pierwszy.
                        I to takie optymistyczne.
                        Nie moge uwierzyc, ze jest juz sroda. Jakos tak czulem ftorek.
                        Wstalem wczesnie. Sam. Bez pomocy budzika. Przestraszyla mnie troche
                        moja wydajnosc. Jak sie utrzyma to bede mogl isc spac w poludnie.
                        W Polsce zaprzyjaznione urodziny i zadzwonilem do Sephory z zapytaniem
                        czy mozna kupic prezent placac telefonicznie karta i przeslac.
                        Mimo olbrzymiego zrozumienia mojego wyzwania jeszcze nie mozna. Szkoda.
                        Wola boska i skrzypce.

                        Asienko,
                        dzisiaj nasz dzien. Bankowo. Mozna i dwie farmy. Wszystko co chcemy.
                        Pieniadze szczescia podobno nie daja ale podobno pozwalaja wygodniej
                        byc nieszczesliwym. Z reka, plotami, lawkami i rzeczownikami rodzaju
                        zenskiego na nich wypisanymi mam bolesne doswiadczenie i poruszam sie
                        teraz ostroznie. Prawie delikatnie. Z siadaniem tez. Uwazam jak siadam.

                        Z konkursem na imie najwieksza przyjemnosc bedzie mial maz Saby.
                        Kogo to naprawde obchodzi jak sie mezczyzna nazywa. Kto zwraca na to uwage.

                        Myslac wielokierunkowo postanowilem dzisiaj zmienic na troche bar.
                        Chyba zajrze do Tequila Bar albo Dirty Frank`s. Lata tam nie bylem.
                        W Almie ostatnio smutki. Kot/Filip nie wrocil jeszcze. Probowalem
                        pocieszyc Tracy, ze to marzec i w marcu koty wiadomo...
                        Faceci przynudzaja. Ciagle o tym samym. Aaa, zmienie barowo twarze.
                        Dirty Frank`s bedzie ciekawa odmiana. Ma zla reputacje. Bedzie ciekawie.
                        W Tequila Bar barmanem jest maz mojej fryzjerki, oops, stylistki. Winien jej
                        jestem tam wizyte. Za dwa tygodnie ja odwiedze i bedzie temat do konwersacji.

                        Dzisiaj ma padac. Jutro kfiecien. Cholera, gdzie jest to pudelko po
                        butach. Moze je zabiore do baru i tam z pomoca innych pijacych zrobie
                        podatki. Zobacze. To dopiero poznym wieczorem. A tyle spraw jeszcze przede
                        mna. Zupa przychodzi natychmiast na mysl. Od jutra zaczniemy zaklady
                        co do zupy. Zwyciezca je za darmo. Duza. Bulke tez. Ale bez iced tea.

                        No, ja tu gadu gadu a pracowac trzeba. Slonecznie Was wszystkich
                        pozdrawiajac i do zobaczenia pojutrze u Asi w garazu,
                        mojito.
                        • mojito Re: Nie do wiary, juz sroda... 8:38 31.03.04, 15:38
                        • tangerin Re: Nie do wiary, juz sroda..cholerna sroda... 31.03.04, 17:06
                          A mnie jest dzis potrzebny mezczyzna,
                          najlepiej elektryk;)
                          W drodze na angielski wpadlam na chwile do domu i znalazlam sie w chmurze
                          szarego dymu! Cholerna kuchenka zaczela sie kopcic, mam takie ustrojstwo, ze
                          sie tylko naciska i gaz sam sie zapala, widocznie cos tam poszlo w diably i
                          zaczelo sie dymic i cuchnac przypalona instalacja. Wylaczylam doplyw gazu,
                          potem prad w calym miwszkaniu, wylaczylam kuchenke z pradu, wlaczylam prad,
                          sprawdzajac, czy przez przypadek nie wylaczylam lodowki, otworzylam okna na
                          przestrzal i teraz siedze w przeciagu. Gdyby to byla stara kuchenka, to jakos
                          bym sobie poradzila, bo wszystko mozna rozkrecic, odsunac; te nowoczene
                          cholerstwa tak nie maja, na dodatek to wszystko mam wmontowane w meble kuchenne
                          i nieczego nie moge ruszyc, bo jest chyba kurna zespawane, albo co.

                          I tak sobie mysle, co bylo, gdybym do domu nie przylazla w odpowiednim
                          momencie? Normalnie wrocilabym ok 21, braciszek dzis tez wraca wieczorkiem...
                          Chyba nie mielibysmy jednak do czego wracac:(

                          Pojde chyba do sklepu kupic czajnik elektryczcny, bo lata swietlne mina zanim
                          mi kuchenke naprawia. Tym bardziej, ze juz po 17, wiec juz dzis nic nie
                          zalatwie:(
                          • Gość: ifa Re:...sroda....almost over... IP: *.dsl.netsource.ie 31.03.04, 22:24
                            hej Tangerin,o rety nawet nie mysl co by bylo jakbys przyszla o 21.00...na
                            szczescie przyszlas wczesniej,
                            kiedys przezylam dosc powazny pozar piwnic w polskim bloku,a ze to bylo na
                            parterze to cale mieszkanie bylo w szarym dymie,dym wchodzil w
                            oczy,uszy,gardlo,wszystko rozchodzilo sie szybko szybami wentylacyjnymi..cos
                            okropnego,zdarzenie mialo miejsce o 1 w nocy...zerawalam sie z rodzina na rowne
                            nogi,skakalismy przez okno,bo na klatce schodowej bylo jeszcze gorzej,na
                            zewnatrz byla juz polowa bloku w koszulach nocnych i pizamach,ktos zadzownil po
                            straz ale straz nie mogla trafic i ciagle slyszelismy zblizajace sie woz
                            strazacki na sygnale poczym znow oddalajacy sie sygnal,tak z jakies 10
                            min,panika,placz dzieci i ten oddalajacy sie woz strazacki a przed dami kleby
                            dymu..az w koncu trafili!
                            dlugo mialam po tym uraz,budzialam sie w nocy na przyklad i wydawalo mi sie ze
                            dioda od sprzetu audio-video to zar ognia albo widzialam dym w pokoju,
                            minelo po jakims czasie na szczescie!

                            ....Ojejku alez mialam dzis ciezki dzien,jestem padnieta,4 wazne spotkania na
                            ktorych musialam gadalac jak nakrecona,ale teraz juz take it easy,popijam sobie
                            Karmi jaki mi kolega przywiozl z Polski (Karmi to bezalkoholwe piwo karmelowe-
                            dla niezorientowanych)

                            Madarynia zawsze chcialam spytac,skad jestes z jakiej czesci polszy?
                            mam nadzieje ze u ciebie wszystko ok po tym dymnym incydencie?

                            pozdrawiam karmelowo-sennie
                            ifa
                            • tangerin Re:...sroda...juz over... 01.04.04, 00:13
                              No i dobrze, ze juz over, ale jesli czwartek ma byc podobny, to ja wysiadam.
                              Incydent dymny ma takie konsekwencje, ze nic cieplego w domu nie ma do jedzenia
                              i nie bedzie przez dlugi okres czasu, bo zanim naprawia te moja kuchenke...A
                              stary czajnik bezprzewodowy gotuje wode wtedy, kiedy ma ochote:( Jak sie nie
                              podporzadkuje, to zostanie brutalnie wymieniony na lepszy model. Negocjacje
                              zostaly wstrzymane i tyle.
                              No i dalej smierdzi, mimo ze wszystkie okna pootwierane. Wszystko to uciazliwe,
                              ale jak pomysle o konsekwencjach wybuchu inst.gazowej + elektr. , to...

                              I ciesze sie, ze nie mam dramatycznych przezyc zwiazanych z pozarami, to
                              podobno pozniej juz zawsze gdzies sie w czlowieku tli.

                              Ide spac, ubranko tez od razu wrzuce do pralki, bo zajezdza okropnie.

                              Dobranoc i milego dnia:)

                              ps. Stukam z poludniowo-zachodniego kranca Polszy, Wroclawia, gdzies juz nawet
                              pisalam o tym moim poplatanym miescie;)

                              Ps2. kto by pomyslal, ze kuchenki bywaja takie smrodliwe i dymiaste, no kto? Na
                              pewno nie ja. Dobrze, ze piekarnik mam osobno i on nie smierdzi:)
                            • tangerin Re:...sroda....almost over... 01.04.04, 00:14
                              Cholera, wyslalo sie o 00:13...
                              Nie zebym byla przesadna....hehehe
                            • tizedik Re:...sroda....almost over... 01.04.04, 00:15
                              O ja glupia...:-( Uwierzylam, ze juz wiosna, a teraz kicham, kaszle, glowa mnie
                              boli :-( Ale zajrzalam do tutaj zalzawionymi oczkami, bo to sama przyjemnosc ;-)
                              To znaczy bylaby, gdyby nie przejscia watkowiczow. Nie calkiem dramatyczne, bo
                              jednak Tangerin do domu wrocila w pore. Ale kiedy mysle, co mogloby sie
                              zdarzyc, to strach mnie ogarnia. Tym bardziej, ze prawie niczego w zyciu sie
                              nie boje, ale pradu - jak najbardziej. Ale musze sie pochwalic, ze zarowki sama
                              wymieniam, od paru lat nawet bez "wykrecania" korkow w calym mieszkaniu. To
                              naprawde duzy postep, z ktorego jestem dumna!

                              Dziewczyny, podrozniczki in spe, informuje was calkiem kompetetnie, ze wiz
                              potrzebujemy do Rosji i na Bialorus, na Ukraine - nie. Od 1 maja Litwa, Lotwa,
                              Estonia - teoretycznie na dowod osobisty. Tak samo jak kraje jeszcze obecnej
                              Unii.

                              Mojito, wygrajmy cos wreszcie. Pare problemow udaloby sie rozwiazac nawet przy
                              pomocy czesci tej kasy, ktora jest juz do wziecia www.powerball.com/
                              No, a przyjemnosc spotkania sie w gronie watkowiczow jest w ogole bezcenna,
                              chociaz dostepna akurat za pieniadze...

                              Otwieram konkurs na imie "truskaweczki", gdyby okazala sie chlopcem. Moje typy,
                              to: Piotr i Patryk. Saba, podoba ci sie?

                              Pozdrawiam wszystkich :-)
                              • tangerin Re:...sroda....almost over... 01.04.04, 00:31
                                O, Tizedik, jestes jeszcze tam?
                                Bo ja wlasciwie chcialam jeszcze napisac o sympatycznym linku, podrzzuconym
                                przez Matrioszke. Bardzo lubie ten nasz wroclawski Empik, szczegolnie te
                                kanapki, blekitne bodajze:) Milo sie na nich czyta:) I oglada albumy o
                                kwiatkach. Na tejze kanapce wyczytalam o cosmosie o zapachu czekolady:)
                                Ale kawa za droga:( dla mnie oczywiscie. Nie bywam w Empiku za czesto, bo
                                czasem ciezko jest wyjsc o czasie, a ksiazki kupuje, mimo ze drogie okropnie,
                                bo lubie posiadac wlasne i czytac do poduchy.
                                Taak, takiego Empiku mi brakowalo, po tym calym rozpasaniu w Londynskich
                                ksiegarniach w koncu moge doswiadczac przyjemnosci, a nie o nich marzyc.:)
                                I dzieki Bogu!

                                Ide juz spac naprawde!
                                Tangerin


                                ps. Saba, z tymi imionami to ja jestem kiepska. Kiedys podobalo mi sie imie
                                Lukasz, ale to chyba za trudne:) A Piotra vel Pietruszke popieram, bo tak ma na
                                imie moj braciszek. Do Patryka ustosunowywac sie nie bede, bo targaja mna
                                wspomnienia z przeszlosci, ale pan ten wygladal znakomicie i inteligenty
                                cholernie byl, sympatyczny tez, wiec jesli Wam sie podoba...
                                • Gość: yvona imiona IP: *.kentinstitute.nsw.edu.au / *.nexnet.net.au 01.04.04, 04:39
                                  a czy Saba nie bedzie sie smiac, jak zaczne wymieniac "moje" typy? bo czasami
                                  mam dziwne pomysly.... choc czasami jednak nie; ostatnio krazy za mna Olivier -
                                  tak ma na imie moj przyjeciel z Quebecu, co to ostatnio ma problemy natury
                                  sercowej, dosc powazne, wiec mysle sobie, jak tam sobie radzi, i jakos nie
                                  bardzo wiem, co mu napisac, bo to trudny temat (rozstal sie z kims, o kim
                                  myslal, ze to "na cale zycie" i to jeszcze jak grom z jasnego nieba, po prostu
                                  pewnego wieczora wrocil do pustego mieszkania i listu z porazajaca trescia);
                                  sa tez inne ciekawe imionka, ale pochodzenia hindusko - wietnamskiego (nadal
                                  dobrzy znajomi), wiec nie sadze, by sie nadawaly....
                                  Tangerine, szczescie, ze twoj 6 zmysl zadzialal, no i skonczylo sie na smrodku
                                  jedynie;
                                  czytalam dzis o apaczach w Empiku, podoba mi sie, nareszcie jak na zachodzie...
                                  tymczasem spadam, kochani, bo praca wzywa (z daleka, na nikogo nie czeka..;)))
                                  pa, pa,
                                  Iwona
                                  • mojito Cicho aby nie obudzic zony... 01.04.04, 07:52
                                    Witajcie kfietniowo Wszyscy,

                                    aby zaczac dobrze nasz nowy miesiac poszedlem do baru Tequila.
                                    Zabralem ze soba pudelko po butach, liczac, ze znajde inspiracje
                                    podatkowa. Za barem maz mojej fryzjerki, Patty. Ostrzyzony normalnie.
                                    To bardzo uspokajajace. Bar srednio zaludniony. Zamowilem lokalny
                                    browar - Yuengling. Wypilem. Polecil swoja margarite. Uleglem.
                                    Siedzacy obok gosc ozywil sie i probowal opowiedziec mi o tym, ze zona
                                    go nie rozumie. Sluchajac go przez moment zrozumialem jego zone.
                                    Dopilem margarite, zabralem pudelko i zdecydowalem sie odwiedzic Dirty Frank`s.

                                    Bar Dirty Frank`s to filadelfijska instytucja. Jest od zawsze. Podobno od
                                    ostatniej wieczerzy. Miesci sie w niewyjsciowej dzielnicy i dobrze jest
                                    odwiedzac bar lekko uzbrojonym. Wychodzac z Tequili pozyczylem od szatniarki
                                    uzi. Zobowiazalem sie zwrocic jutro.
                                    Bar nie ma szyldu ani neonu. Trzeba wiedziec gdzie wejsc. Wchodzi sie na
                                    rogu ulicy Trzynastej i Sosnowej. Gwarny i zadymiony. Ciekawy bar.
                                    Znalazlem miejsce przy barze. Usiadlem. Wsunalem pudelko pod stolek.
                                    Siedzacy obok goscie zaczeli nadsluchiwac. Po chwili uspokoili sie.
                                    Zamowilem yuengling. On tap. Moj sasiad z prawej zaoferowal kupno mojego
                                    pudelka w ciemno. Odmowilem. Podwoil cene. Wykluczylem.
                                    Zapytalem ogolnie o podatki. Przeprosil, nigdy nie slyszal. Zapytal kolege.
                                    Kolega tez po raz pierszy uslyszal o podatkach. Nikt w barze nigdy nie
                                    slyszal o podatkach. Szczesliwy bar. Dotychczas pilem w nieodpowiednich.

                                    Przypomnialem sobie prawie-pozar Mandarynki. Zamowilem tequile. Wypilem.
                                    Przypomnialem przesiakniete ubranko i zasmarkanie Tizedika. Powtorzylem.
                                    Uzi zaczelo mnie uwierac. Przelozylem je do pudelka. Nikt sie tym nie
                                    zainteresowal. Nikt nie chcial odkupic. Kazdy mial swoje. Sympatyczny bar.
                                    Nikt sie do niczego nie wtraca. Bar otwarty codziennie do 2:00. Mozna pic bez
                                    pospiechu. Wypilem jeszcze tylko jedna cuba libre za nasza ogolna pomyslnosc.
                                    Zaplacilem. Zabralem pudelko i wyszedlem.
                                    Po drodze do domu oddalem szatniarce w Tequili uzi z banknotem.
                                    Podziekowala i polecila sie na przyszlosc.

                                    Wrocilem z kfietniowym szmerem stereo i stukam cichutko aby nie obudzic zony...

                                    Rano Tizedik podciagnie link i sprawdzi numery. Moze jestesmy bogaci...

                                    Dobranoc i dzien dobry,
                                    mojito. 00:51.


                                    • gunther_0 Re: Cicho aby nie obudzic zony... 01.04.04, 09:30
                                      Witajcie,

                                      co tu tak smetnie, ze ja troche sie posmecilem to nie znaczy ze wszyscy tak. no
                                      i nikt sie nie wyglupia zadnego kawalu nie bylo z okazji 1April, no chyba ze
                                      Amigo nam tu strzeli i wygra;))) a swoja droga to czyja zone Ty budzisz, kurde
                                      uddany jestes;)))
                                      Sabunia, ja proponuje oczywiscie najpiekniejsze imie dla Truskaweczki:
                                      mianowicie Gunther:)))no tego, powiesz ze moze Ci sie nie podoba ?albo jak nie,
                                      to Amadeus i trzecia mozliwosc to tylko moze byc Kubus;)))dobra, no tego sama
                                      wiesz ze sie wyglupiam;)))
                                      Asienko, jestem absolutnie w wysmienitym nastroju i proponuje rundke naokolo
                                      Opera House w Botanic Garden, ksiezyc dzis bedzie pieknie swiecil i pokaze Ci
                                      ladnych pare miejsc, oczywiscie noszac na rekach. mam kondycje cwicze Sabunia
                                      dla juniorka.
                                      Tizedik, Ty nie mozesz byc chora, no bo wiesz osoby na stanowiskach, to powinny
                                      byc caly czas no tego, w kondycji;)))jak chcesz to moge powtorzyc dobra
                                      recepte, podeslac Ci troche ladnej pogody? nie ma sprawy podaj adres;)
                                      Chlopy tu zostal nam tylko na placu boju Mojito, pisac tu ja chwilowo
                                      zaniemoglem ale wracam pomalu do normy piwnej, chociaz ciezko. oberwalo mi sie
                                      jak obuchem. ale to tez potrzebne widocznie:)))
                                      zdrowko wszystkim, u nas bylo 28 stopnie, kurde taaaaaka jesien co?
                                      tryzmajcie sie
                                      • Gość: Asia Re: Cicho aby nie obudzic meza IP: *.akl.callplus.net.nz 01.04.04, 10:23
                                        Mojito ty to masz nosa do tych barow, co jeden to jakis fajniejszy, nawet o
                                        podatkach nie slyszeli, porsze prosze
                                        a czemu ty sie tego pudelka nie pozbyles jak chcieli odkupic, trzeba bylo
                                        sprzedac wraz ze wszystkimi zobowiazaniami z niego wynikajacymi i mialbys
                                        spokoj :)

                                        Guther milo cie znowu tu widziec, ciesze sie ze wracasz do zdrowia :)
                                        kurcze ja juz calam w pasach bylam, raczki sie mnie trzasc zaczely ale
                                        postanowilam sie upewnic i jeszcze raz przeczytac dla podtrzymania nastroju,
                                        okazalo sie ze powinnam poprzestac na jednorazowym czytaniu i zyc w blogiej
                                        nieswiadomosci, no ale stalo sie

                                        za pierwszym razem przeczytalam ze proponujesz randke, serce mi zaczelo bic jak
                                        szalone, mysle sobie nie zdaze makijazu zrobic cobym sie nie spoznila, rzeskami
                                        zaczelam trzepotac kiedy pomyslalam o garderobie, panika mnie ogarnela dokladna
                                        mysle sobie nie mam sie w co ubrac a juz na zakupy nie zdaze, pozniej
                                        pomyslalam dobra jak randka przy ksiezycu to moze cos wygrzebie z szafy, jak
                                        obecujesz do tego ze mnie ponosic to wystarczy co nieco na siebie wlozyc coby
                                        ci za ciezko nie bylo ..

                                        ohh zycie i po co ja to drugi raz czytalam, tez cos rundki w moim wieku, chcesz
                                        mnie w zadyszke wpedzic chyba... no ale niech bedzie, jak przy ksiezycu to moze
                                        nie bedzie slychac jak ciezko dycham a ladne miejsce zawsze z przyjemnoscia
                                        ogladam szczegolnie w blasku ksiezyca a do tego jeszcze z wysokosci ramion
                                        przystojnego faceta ...... marzenie :)))

                                        Swoja droga Gunther to Ty nie badz taki wscibski i nie pytaj Mojito czyjej on
                                        zony nie chce obudzic, czy Ty bys powiedzial czyjej zonie spac nie dajesz? :)

                                        Ciekawe co sie z Kazikiem stalo, farma tuz tuz a on gdzies sie zawieruszyl

                                        pozdrawiam wszystkich cieplutko :)
                                      • tizedik Re: Cicho... 39 baniek! 01.04.04, 10:30
                                        Jak wiadomo powszechnie, Mojito znow zainwestowal w farme.
                                        Numereczki mielismy na srode takie:

                                        04 13 28 34 53 Powerball 18,
                                        31 38 41 42 43 Powerball 13,
                                        16 31 32 39 50 Powerball 19.

                                        Wylosowane zostaly takie: 15 31 34 39 50 35

                                        Za dwojeczke placa, czy nie?
                                        Placa, czy nie, teraz gramy o 39 baniek :-)

                                        Informacje sporzadzono w dniu 1 kfietnia, o godz. 10.28 czasu polskiego.
                                        Podpisano: Tizedik = Dyrektoriat

                                        BTW, katar sie nie rozwinal, ale za to chrypie, jak bym Mojito towarzyszyla w
                                        tym barze, w dodatku stosujac podwojna dawke.
                                        Gunther, pogoda nawet ladna u nas dzisiaj, tylko temperatura nie taka, jakiej
                                        bym chciala.
                                        • tizedik Pobawilam sie..:-) Weather 01.04.04, 10:57
                                          Uaktualniono: 18:00 EST dnia 01-kwiecień-2004
                                          Stacja meteo: Sydney, Australia
                                          Temperatura 79 °F / 26 °C
                                          www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=Greywolf&number=5

                                          Uaktualniono: 02:54 EST dnia 01-kwiecień-2004
                                          Stacja meteo: Northeast Philadelphia, Pennsylvania
                                          Temperatura 46 °F / 8 °C
                                          www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=HughE2030&number=37

                                          Uaktualniono: 10:30 CEST dnia 01-kwiecień-2004
                                          Stacja meteo: Warsaw, Poland
                                          Temperatura 50 °F / 10 °C
                                          www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=agentmk&number=20

                                          Uaktualniono: 09:30 IST dnia 01-kwiecień-2004
                                          Stacja meteo: Dublin, Ireland
                                          Temperatura 48 °F / 9 °C
                                          www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=psuchem68&number=2

                                          Uaktualniono: 10:25 CEST dnia 01-kwiecień-2004
                                          Stacja meteo: Amsterdam, Netherlands
                                          Temperatura 55 °F / 13 °C
                                          www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=crae&number=2

                                          Uaktualniono: 10:00 MSD dnia 01-kwiecień-2004
                                          Stacja meteo: Moscow, Russia
                                          Temperatura 24 °F / -5 °C
                                          www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=Leonid&number=6
                                          • tangerin Re: Pobawilam sie..:-) Weather JA TEZ:) 01.04.04, 11:32
                                            Dodam tylko moje miasto, jakby ktos chcial je odwiedzic i sie wahal...

                                            Updated: 11:00 AM CEST on April 01, 2004
                                            Observed at Wroclaw, Poland
                                            Temperature 52 °F / 11 °C
                                            Humidity 58%
                                            Dew Point 37 °F / 3 °C
                                            Wind at 13 mph / 20.9 km/h
                                            Wind Gust -
                                            Pressure 30.09 in / 1019 hPa (Steady)

                                            Odtad bede sprawdzac, ile stopni mamy, na necie, i nie bede kupowac termometru
                                            zaokiennego.

                                        • tangerin Re: Cicho... 39 baniek! 01.04.04, 11:18
                                          Tizedik, jako Dyrektoriat jestes po prostu "thebesciara"!
                                          Podziwiam Twoje poczucie obowiazku, ze mimo przeziebionka dalej dzialasz tak
                                          sprawnie. Cholera, jestem pod wrazeniem.

                                          Iwona, mam do Ciebie takie pytanie: pisze sie Olivier, czy Oliver? Ta ostatnia
                                          wersja jest calkiem czesto nadawana chlopcom w PL, moze to spolszczenie. A mi
                                          sie podoba ta pierwsza, no i do tego ta francuska wymowa:)
                                          A w ogole to tak smiesznie brzmi: Oliverek, pewnie sie czepiam.

                                          No to pa!

                                          Ps. Mojito: bar-czad!
                                          Ps dalej smierdzi i nie chce przestac:(
                                          Ps Tora, Ty zamieszkalas na tej swojej dzialce?
                                          • kazachstan Re: Cicho... 39 baniek! 01.04.04, 11:42
                                            Dobry wieczor,

                                            ja nie odzywalem sie chwilowo, bo mialem smutna wiadomosc, znajomy tu umarl i
                                            takie przykre doswiadczenie. nie to ze umarl, bo wszystkich nas to czeka, tylko
                                            sytuacja z jego zona nieciekawa. ale nie bede tu humoru psuc, wszyscy znowu
                                            dopinguja ta wygrane a ja tu o umieraniu.wiecie jednak im czlek starszy to
                                            jakosik to o tym umieraniu zaczyna sie myslec wiecej.
                                            Mojito, jak ty w takich roznych barach pijasz to z Ciebie tez musi byc dobry
                                            zuch. ale ze masz zone to nie wiedzialem. no dobrze ze chociaz w koncu sie
                                            pochwaliles.
                                            Gunther, no dobrze ze piszesz bo mialem do ciebie juz dzwonic, cobys nie umarl
                                            z tego zolu.dobrze ze humor ci poprawil,tak to inszo rozmowa, co ty chlopie
                                            mozesz zrobic, powim szczyrze z kobitami to nijak ni poradzisz, jako some
                                            nikcom.
                                            Tizedik, bardzo ladny grafik tu przygotowalas z pogoda, ja tylko poprawke
                                            wniose bo u nas bylo 29 stopni, ladna jesien. wieczory troche juz chlodne, ale
                                            dobrze bo zielono w ogrodzie i nie trzeba tak duzo podlewac, jak w upaly.
                                            Asia dziekuje z zaufanie, ze niby tym cenzorem mam byc, ale kogo tu pilonowac
                                            wszyscy dorosli. tylko mi troche przykrosc zrobilas ze dwie farmy maja byc
                                            kupione, to jak to mojej juz nie lubicie, czy jeszcze moze powiecie ze za mala
                                            i ze bedzie nam za ciasno. to mi sie nie podobo. albo jedna farma i duza, moze
                                            byc tak duza jak polskie wojewodztwo, to chyba sie pomiscimy, albo ja sie
                                            wypisuje z gry. po slasku sprawe stawiam, czysto i otwarcie i teraz sobie
                                            pomyslcie.
                                            pozdrawiam
                                            Kazik
                                            • tizedik Prima Aprilis 01.04.04, 14:02
                                              Przypominam, ze dzis jest PIERWSZY dzien KFIETNIA.
                                              Niektorzy chyba zapomnieli, ale nie wszyscy...;-)

                                              Kazik, masz racje, stawiaj sie! I nastawiaj sie na farme wieksza, no mniej
                                              wiecej taka, jak juz przedstawiles :-)
                                              Acha, z ta pogoda to jest tak, ze:
                                              - niekoniecznie sie sprawdzaja informacje przekazywane na tej witrynie, do
                                              ktorej linki zalaczylam
                                              - temperature sie mierzy na calym swiecie w takich samych warunkach, tzn.
                                              termometr jest umieszczony w drewnianej, azurkowej skrzyneczce, czyli w cieniu,
                                              w miejscu przewiewnym (ale nie w przeciagu;-), na odpowiedniej wysokosci nad
                                              ziemia (nie pamietam, chyba poltora metra). Czyli nie mierzy sie temperatury w
                                              sloncu!

                                              Juz wiem, ze w Powerballa nic nie wygralismy. Za dwojke placa tylko wtedy, gdy
                                              trafi sie tez PB. Znalazlam tutaj
                                              www.powerball.com/powerball/pb_prizes.asp

                                              Tangerin, ja w ogole jestem the best ;-)))
                                              Tylko dzisiaj mowie jakos dziwnie, jak chlopaka z mutacja, raz chrypie basem, a
                                              raz niemal piszcze, pardon, cienko spiewam...
                                              • yvona73pol Olivier 01.04.04, 17:21
                                                ...tez wole Olivier,
                                                znalam jednego Olivera aczkolwiek, bardzo powazny czlowiek, i troche smieszny w
                                                zwiazku z tym; ale Oliver kojarzy mi sie z Guliwer, a tego nie bardzo moge
                                                strawic - ze nie wspomne o rymie do Oliverek - kazdy widzi...
                                                Tora szaleje na dzialce, Kazik ma smutki, kazdemu jakos bliskie, w pewnych
                                                momentach, Mojito nie-budzi zone, pogoda rozna wszedzie, Matrioszka pojechala
                                                do Rygi ;))) - nic z tych rzeczy, bez skojarzen prosze...
                                                reszta podchorowuje sobie po katach i absolutnie nielegalnie ( no, ale coz
                                                zrobic...), a Iwona pada na nos, i zaczyna zasypiac nad klawiatura... w zwiazku
                                                z tym chyba sie grzecznie pozegna, wysle worek buziakow i pojdzie lulu,
                                                papa, na razie,
                                                Kazik, twoja farma the best!!!!!
                                                Iwona
                                        • matrioszkaa Prima 01.04.04, 17:25
                                          Analizuje zachcianki ciazowe Saby, tudziez samopoczucie, zeby wywnioskowac, czy
                                          mamy sobie dac siana z imieniem dla chlopca, czy tez istnieja pewne szanse.
                                          Biore pod uwage swoj przypadek oraz wszelkie mi znane. Wynik analizy: na dwoje
                                          babka wrozyla;))) Znaczy sie sa szanse. Dlatego teraz pelnym glosem mowie: Jan
                                          (niech) mu bedzie na imie. Amen.
                                          Saba:-) Prosze o podawanie dalszych materialow dowodowych (wazne-ksztalt
                                          brzucha), a ja to zaraz fachowo opracuje:)))

                                          Kawal. Ostatnio ulubiony.
                                          „Chcialbym umrzec jak moj dziadek. We snie. Nie jak jego pasazerowie. W panice”

                                          I kawal, ktory nikogo, poza mna nie smieszy:
                                          Idzie facet, patrzy a tu Murzyn siedzi na 3 pietrze okrakiem na oknie. Mysli, ze
                                          moze chce on sie z tego okna rzucac, trzeba by go jakos zagadac, wiec pyta:
                                          Bangladesz?
                                          Na to Murzyn popatrzyl w niebo, wyciagna reke i mowi: nie bangla.

                                          Moj synek, lat 3,5 jest w wyraznej fazie okreslania swojej identyfikacji plciowej.
                                          „Mama, ty nosisz majtki? Przeciez tylko panowie nosza majtki.”
                                          Stalo sie jasne dlaczego na portretach naszej rodziny, tata posiada te wazna
                                          czesc meskiej garderoby (rysunek ukazuje tez zawartosc), ja posiadam zas dosc
                                          udatne 2 atrybuty kobiecosci znajdujace sie powyzej tulowia.
                                          Jego bohaterem jest ostatnio krol lew, tak sie z nim indentyfikuje, ze wzbranial
                                          sie wczoraj przed obcieciem paznokci.

                                          Tangerin, prosze nie uzywac w mojej obecnosci slowa poplatany w odniesieniu do
                                          Wroclawia. Bo jak nie...to poczekaj - ja mam w domu Krola Lwa!

                                          Dobra; pakuje wszystkich i wio, znowu cholernie zimno tutaj.
                                          A gdzie jest Kazik? I poeta znikl gdzies?

                                        • matrioszkaa KGB 01.04.04, 17:34
                                          jesli pracuje dobrze to ten post nie powinien sie pojawic.
                                          Jestesmy tu podsluchiwani na pewno, przynajmniej telefony i podgladani.
                                          Ale gdy dzisiaj wlaczylam modem i on zaczal gadac to naprawde poczulam sie dziwnie.
                                          Hm, Moskwa.
                                          • mojito Same dobre wiadomosci! 01.04.04, 18:07
                                            Witajcie na moment wszyscy,

                                            mily dzien. Dziewiec stopni. Glowa bezbolesna i precyzyjnie pracujaca.

                                            Tizedik,
                                            wygralismy siedem dolarow. Przeoczylas nr 31 w trzeciej linijce.
                                            Mamy trojeczke 31 39 50. Zauwaz jak blisko bylismy od 100 tysiecy.
                                            Za linki dziekuje. Przed nami 39 milionow w sobote.

                                            Kazik,
                                            moja zona to Prima Aprilis. W pozostale dni roku nie mam zony. Zadnej.

                                            Gunther,
                                            super, ze humor dopisuje.

                                            Matrioszka,
                                            z Bangladeszem znam i smieszy mnie tez. A przy okazji: do przedzialu
                                            w pociagu wchodzi Murzyn a babcia pyta - co to, juz tunel?

                                            Musze leciec, serdecznie Wszystkich w czolko caluje,
                                            mojito. 11:08
                                          • Gość: Numbat Re: KGB IP: *.tnt2.gold-coast.au.da.uu.net 01.04.04, 18:12









































                                            wlasciwie, jest 1 kwietnia, obok ( coz nad moja glowa prawie pelnia ksiezyca),







                                            pozdrawiam wszystkich ...dalszych lub blizszych)..







                                            .Asiu zycie zaczyna sie,
                                            w momecie "pelni kiezyca:", wkrotce jednak przylece na New Zeland.
                                            Wyobrazcie sobie...pelnie galaktyk...migajacych gwiazd..ukladow planetarnych...
                                            ( w tym momecie jest u mnie 2 w nocy)...coz czlek moze robic o 2 w nocy,,,,,
                                            pewnie spac.?.....isc do pabu??? zbyt pozno....ale jezeli ma sie lunete...
                                            mozna w tym momecie obserowac caly Wszechswiat...genialnie...Krzyz poludnia
                                            w calej barwie...Venus...( inne planety i galaktyki)...wtenczas mozna zadac
                                            sobie, pytanie o egzystencje wobec NIEZNANEGO...galaktyki migocza
                                            fenomenalnie...wystarczy spojrzec ponad Siebie.Ponad siebie....
                                            o 2- w nocy caly wszechswiat jest barwa migocacych impulsow:)))) serdecznie
                                            pozdrawiam dalsze i blizsze dusze.
                                            ps.do nastepnego klikniecia.....gdzies w obszaeach galaktycznych migocen:)))
                                            • tangerin No prosze, cale 7 dolcow! 01.04.04, 18:39

                                              Ja tu tylko na chwile, bo okazalo sie, ze Gazeta pracuje:) Zamowilam sobie
                                              powiadamianie mailem o nowych postach na watku dzis rano, i kurna dziala! Ale
                                              chyba wylacze te opcje, bo mi sie skrzynka zapcha;) Nawet Numbat sie odezwal
                                              galaktycznie...Och...

                                              A pogoda dzis bajeczna, cale 14 stopni i sloneczko non stop kolor:) wlasnie sie
                                              zastanawiam, czy skorzystac i umyc okna, czy dalej meczyc te tlumaczenia. A
                                              moze pojsc na spacer?

                                              Matrioszka, ja sie Krola Lwa nie boje, przerabialam juz spidermana i inne
                                              dziwne stwory + Garfielda Kota;) A moze tez jestes z Wrocławia? Nadal uwazam,
                                              ze W jest poplatany, ale wlasnie dlatego tak kocham to miasto. Bo jest cudne i
                                              niecudne jednoczesnie, i takie zielone w lecie, i Park Poludniowy uwielbiam,
                                              och duzo by pisac! I tylko sie ciesze, ze sie miasto rozwija, ze robi sie coraz
                                              fajniejsze. Natomiast martwi mnie stan naszych pieknych zabytkowych kamienic,
                                              ktorych nie ma kto remontowac, latwiej jest je burzyc i budowac te cholerne
                                              plastykowo-tekturowe budynki w stylu hotelu Plazza. Jak sie wejdzie na klatke
                                              schodowa w takiej kamienicy, to mozna i cudna mozaike na scianach zauwazyc,
                                              zabytkowe wrota i inne cuda, ale trzeba zmykac, bo mozna sie napatoczyc na
                                              jakiegos ciecia pijaka, albo zapach uryny przyprawia o takie zawroty glowy, ze
                                              czlowiek chce wiac jak najdalej.


                                              Mojito, buzka dla Twojej ZONY, niech Ci sie dobrze sprawuje;)

                                              Ps. dowcipy z "nie bangla" znam i smiesza mnie, ale ja mam swisniete poczucie
                                              humoru. no i specjalne caluski dla Malenstw:) Matrioszko...

                                              pa,pa wszystkim
                                              I to wcale nie jest prima aprylis:)
                                              • mojito Zycie jest jednak qrwa piekne! 01.04.04, 20:49
                                                Witajcie lunchowo,

                                                co za wspanialy dzien. Moze dlatego, ze kfiecien.
                                                Najpierw wygralismy w totka. A teraz ja wygralem zupe!.
                                                Duza. Z bulka. Obstawialem minestrone. I wyszla.
                                                Warto sie bylo usmiechac przez rok do dziewczyny nalewajacej.
                                                Wartosci monetarne wala sie drzwiami i oknami. Az nudno :)).

                                                Myslalem, ze Oliwier to polskie imie. Od oliwy i oliwienia.
                                                Siedzenia przy barach i oliwienia. Ladne imie. I takie polskie.
                                                Kazik,
                                                tylko Twoja farma. I juz.
                                                Mandarynko,
                                                moja dzisiejsza ZONA dziekuje za pozdrowienia i zegna sie do nastepnego
                                                pierwszego kfietnia. Milo z Twojej strony.

                                                Zycie jest absolutnie qrwa piekne... zupe wygralem. Duza. I z bulka.

                                                Cichutko ja jedzac pozdrawiam,
                                                mojito. 13:50.
                                              • Gość: ifa and Oscar goes to....Kazik i Tizedik IP: *.dsl.netsource.ie 01.04.04, 21:08
                                                Tizedik,no jestem naprawde pod wrazeniem......jak by to kombinacja Pani
                                                Surmaczowej z jej mezem ze slynnego polskiego tasiemca Klanu i naszej Tangerine
                                                brzmiala:

                                                "Absolutnie,absolutnie...w rzeczy samej...the besciara Pani Dyrektor"!!!!!!

                                                Nie ma jak kto calosciowe i obiektywne spojrzenia szefa na sprawy z
                                                uwzglednieniem obiektywnych uwarunkowan dotyczacych indywidualnych przypadkow
                                                ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                well done Pani Dyrektor!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                                Kazik natomiast mnie rozsmieszyl do lez,naprawde odjechalam ze smiechu o
                                                przeczytaniu "(...)nie to ze umarl, bo wszystkich nas to czeka, tylko....(...)
                                                Kazik wielkie sorry jak to nie mialo byc smieszne,sama wiadomosc jest
                                                oczywiscie smutna,ale te kilka slow i ich sens jakos trafilo w moj humor!!
                                                Kazik ze tak powiem moze malo oryginalnie "sto lat zycze"


                                                pozdrawiam wciaz chichoczac! (czy to ma byc dwa razy ch czy samo h?-zreszta
                                                wsjorawno jak to u matrioszki mowia ;-)))))
                                                ifa

                                                • Gość: ifa Re: and Oscar goes to....Kazik i Tizedik IP: *.dsl.netsource.ie 01.04.04, 21:11
                                                  upss przepraszam mialo byc subiektywnych uwarunkowan indywidulanych
                                                  przypadkow...zreszta wszystko jedne i tak wciaz jestem pod wrazeniem Pani
                                                  Dyrektor;-)
                                                  • Gość: ifa imiona meskie IP: *.dsl.netsource.ie 01.04.04, 21:25
                                                    nie wiem czy moze to byc czescia konkursu,ale
                                                    moje ulubione imie meskie jest irlandzkie Liam (irlandzka wersja Wiliama,Wiliam
                                                    mi nie pasa ale Liam owszem)
                                                    tak bedzie mial moj synek na imie jak sie dochowam juz
                                                    Liam a na drugie imie po dziadku
                                                    wrozka mi wywrozyla 2 synow,wiec.......

                                                    Olivier tez bardzo ladne,

                                                    ciao
                                                    i.
                                                    • pysiek13 Re: imiona meskie 02.04.04, 05:20
                                                      Witajcie, ja tylko na chwilke ;))))

                                                      Kazik, rzeczywiscie Oscar nie tylko za poczucie humoru, ale jakie duze serce !
                                                      pomyslales o biedna wdowa :))))
                                                      kiedy moja babcia umarla, lekarze orzekli, ze przyczyna jej smierci nie byla
                                                      choroba tylko podeszly wiek. jakie to piekne :)))) wprawdzie zdziwilo mnie to
                                                      bardzo, bo myslalam, ze umiera SIE na cos. poza tym nie znam lekarza, ktory nie
                                                      dopatrzyl-by choroby w najzdrowszym nieboszczyku, o aktualnie zyjacym nie
                                                      wspominajac ;)))) w niektorych plemionach uwazano, ze czlowiek jest
                                                      niesmiertelny, a umiera dlatego, ze pozeraja go dzikie zwierzeta. gdyby nie ten
                                                      drobiazg, zylby wiecznie ;) mysle, ze w dzisiejszych czasach wiele osob sadzi
                                                      tak samo ;) czesto slysze, ze ktos umarl, bo: nie jadl czosnku, palil, nie jadl
                                                      rzezuchy, pil za duzo, albo za przykladem Queen Mother, nie pil codziennie gin
                                                      z tonic. chociaz moda na te dlugo-wieczne mixtures tez zmienia, podobnie jak na
                                                      trumny ;)))) oooops, przepraszam ze taki temat poruszam na takim wesolym
                                                      watku , juz nie bede naprawde ;))))

                                                      Saba, co do wybory/konkursu imion nie wypowiadam, napewno musi byc to imie
                                                      flexible, zeby nikt nie lamal jezyka. obecnie zaczyna mi podobac pewne imie
                                                      na 'A', ale tez Matrioszki 'Jan' jest b.ladne: wybitne, znane i bardzo polskie.
                                                      moj tata nazywal Jan i byl bardzo wybitny we wszystkich dziedzinach, naprawde.
                                                      i nie tylko on, pare krolow polskich przed nim rowniez ;) nie mylic prosze z
                                                      glupim jasiem, to bardzo powazny temat tu rozwazamy ;)
                                                      i jeszcze zakrece temat odwrotnie, rodzice czasem dlugo mysla nad imieniem, z
                                                      ktorego potem dziecko nie zawsze jest zadowolone anyway ...

                                                      pozdrawiam wszystkich, musze konczyc
                                                    • Gość: Asia Re: imiona meskie IP: *.adsl.xtra.co.nz 02.04.04, 05:51
                                                      Pysiek

                                                      milo ze sie odezwalas, powiedz nam jakiez to imie na A ci sie podoba, bardziej
                                                      imie czy bardziej wlasciciel imienia? :)
                                                      Mikolaj pewnie sie cieszy :)
                                                    • pysiek13 Re: imiona meskie 02.04.04, 06:56
                                                      wiesz Asiu zgadlas ;))))
                                                      bardziej mi podoba czlowiek, a potem jego imie ...
                                                      Saba Ty nie przejmuj, to tylko zabawa ;) bardzo mi podoba imie Arystoteles !
                                                      moze dlatego ze byl taki biedny ... ale madry ?
                                                    • matrioszkaa pa pa 02.04.04, 07:12
                                                      szybko, bo dzisiaj wyjezdzam, pakowac sie musze jeszcze,a rano maz poslizgnal
                                                      sie w lazience i ostatnia deske ratunku wudzial w umywalce, wskutek czego lezy
                                                      teraz ona na podlodze i czeka na wybawce, lepiej nie odwrotnie;)

                                                      jestem poniekad wroclawska, moje ostatnie miejsce pobytu to ta kamienica na
                                                      wyspie slodowej , ostatnie pietro, stoi jeszcze?

                                                      wszystkim jajecznych swiat
                                                      gdybysciw w trakcie mieli gdzies zginac to podajcie namiary na matrioszkaa@gazeta
                                                    • kazachstan te meskie i niemeskie imiona 02.04.04, 10:46
                                                      Dobry wieczor,

                                                      no prosze nie smiac sie ze mnie, tak jakos mi sie napisalo, nie zebym bardzo
                                                      rozpaczal za czlowiekiem. tylko on w zlym momencie umarl, chociaz kiedy jest
                                                      dobry moment to tez nie wiem. najpierw pisze o szczecinie teraz o umarlaku nie
                                                      tak, no widac nie mam wprawy, nie dziwota. a ty Pysiek to tez chyba tu cos
                                                      pomylilas bo Arystoteles o ile dobrze przypominam sobie to odwrotnie, byl
                                                      bardzo bogaty, chyba ze nie myslisz o Onasis, ale czy madry byl to nie wiem.
                                                      mnie podoba sie Alexander bo to imie miedzynarodowe i moj najstarszy syn tak
                                                      sie nazywa, to mialo byc za Alexander ze taki wielki, on wielki tylko urosl,
                                                      ale dobry czlowiek.wolaja go Alex.
                                                      no i cieszy mnie wasz powrot na moja farme, tak jakos dziwnie mi sie zrobilo,
                                                      ze niby zarty, jeszcze nie wygralismy a juz kazdy po katach sie rozchodzi. ale
                                                      to bez urazy.
                                                      pozdrawiam
                                                      kazik
                                                    • tangerin Arystoteles, Alexander i Kazik 02.04.04, 11:40
                                                      Eh, Kazik, nigdy nie ma dobrego momentu na umieranie, albo kazdy jest dobry.
                                                      Ale ciesze sie, ze istota ludzka nie jest wieczna, tzn biore pod uwage tylko
                                                      nasze ziemskie istnienie, w zycie pozagrobowe nie wchodze, jak tez i w procesy
                                                      reinkarnacyjne. Nie chcialabym zyc 150 lat, mysle, ze nawet 80 by mi
                                                      wystarczylo, a nawet jesli to bedzie jutro, to tez dobrze. Akurat sprawa mojej
                                                      potencjalnej smierci jakos mnie nie przeraza, ale nie wiem, czy poradzilabym
                                                      sobie z odejsciem rodzicow. Cholera, zrobilo sie zbyt powaznie, a ja nie chce
                                                      niczego na powaznie ostatnio;)

                                                      Chyba nie o tego Arystotelesa chodzilo, bo pan Onasiss byl nieszczesliwym
                                                      czlowiekiem i wiecznie cierpial na brak pieniedzy wg zasady, ze im wiecej masz,
                                                      tym wiecej potrzebujesz. Nie pamietam, czy rzeczywiscie starozytny Arystoteles
                                                      byl bardzo bardzo biedny, bo pochodzil z rodziny, gdzie zawod lekarza byl
                                                      dziedziczny, a tatus jego byl nadwornym lekarzem, a on sam pozniej jako
                                                      nauczyciel Aleksandra Wielkiego tez cos z tego musial miec. Jesli tak, to
                                                      niezly ubaw mial patrzac na swojego imiennika.

                                                      Matrioszka, milej podrozy, wracajcie cali i w jednym kawalku. A swoja droga, ja
                                                      tez sie kiedys zlapalam umywalki i w efekcie to ona znalazla sie na podlodze,
                                                      ale w kawalkach wielu. A byly to czasy, kiedy umywalke mozna bylo dostac po
                                                      Wielkim Polowaniu Na Uwmywalke, komitetach klejkowych itd. Cholera, lata 80-te
                                                      mialy swoj urok:)

                                                      Moi drodzy:))))))))))
                                                    • Gość: Asia Witaj Numbat IP: *.akl.callplus.net.nz 02.04.04, 13:40
                                                      Ty to jak meteor jestes, przelatujesz czasem bez zatrzymania.

                                                      Widze ze romantyk z ciebie niezly, jak juz tu wyladujesz to popatrzymy czy te
                                                      same gwiazdy na Twoim i moimi niebie swieca :)

                                                      pozdrawiam cieplutko
                                                    • Gość: ifa wirtualne tance? i filipinskie jedzonko IP: 192.11.224.* 02.04.04, 15:43
                                                      rzeczywiscie jak meteor,choc ladowanie bylo dosc dlugie ja widac po odleglosci
                                                      wpisu goscia i jego postu ;-)))
                                                      najpierw Mandaryne zarzuca na lewo potem Numbat ma dluuuuugie ladowanie..no
                                                      prosze nie dlugo moze uda sie wprowadzic jakies piruety i kroki taneczne w
                                                      wirtulanych tancach....

                                                      pozdrawiam piatkowo juz teraz o 14.49 pm,bo wieczorem mam randke z mezusiem w
                                                      Filipnskiej restauracji...jakies porady kochani,znacie jakies dobre danie z
                                                      filipnskiej kuchni????co pownnam zamowic??

                                                      dziekuje z gory za porady
                                                      ifa
                                                    • mojito Jedziemy z farma/studio. 02.04.04, 22:09
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      pada. Siedem stopni. Nieprzyjemnie. Zupa pod dachem. Chicken pastina.
                                                      Zaczalem chodzic na basen. Godzina dziennie robi cuda.
                                                      To na wypadek gdybym w lecie stracil koszule (ostatnia). Raz, moze dwa...
                                                      Moze juz w poniedzialek bede mogl zdjac koszule na farmie Kazika.

                                                      W zwiazku z pracami remontowymi na forum podaje nasze lucky numerki teraz:

                                                      20 34 40 45 52 PB 03,
                                                      09 10 43 49 52 PB 14,
                                                      02 20 40 43 52 PB 17,
                                                      05 26 41 46 53 PB 17,
                                                      13 17 31 38 53 PB 17,
                                                      01 07 20 21 41 PB 30,
                                                      08 33 36 38 42 PB 23.

                                                      Do wygrania 39 milionow. Reszta technicznosci w profesjonalnych rekach Tizedik.

                                                    • mojito Re: Jedziemy z farma/studio. 02.04.04, 22:13
                                                      Co za maniery. Ucieklo zupelnie bez pozegnania.

                                                      Ifa, jak jedzonko filipinskie? Co do randki nie pytam. Wiem, ze cudownie.

                                                      Ponury dzien. Sprobuje utopic ta ponurosc na basenie. Bede myslal o lecie.

                                                      Zdrowka i sloneczka Wszystkim,
                                                      mojito. 15:13
                                                    • Gość: Tora Wesołe jest życie staruszki IP: *.widzew.net / *.widzew.net 02.04.04, 23:14
                                                      Hello wzzystkim!!
                                                      Tak jak w temacie czuję się stara i zużyta. Wszystko mnie boli,kości trzeszczą,
                                                      mam dość pracy, działki.Starośc przychodzi znienacka i dopada Cię jak
                                                      choroba.Corac trudniej skupić myśli, wspiąć się po schodach, dźwignąć jakiś
                                                      ciężar. Uzbierało się tej starości trochę we mnie i musiałam dać jej upust.Już
                                                      troszkę lżej.

                                                      Numbat! Pięknie opisujesz niebo i wszechświat! Chyba kupię lunetę!!

                                                      Saba! Jeśli chodzi o moje typy imion. W zasadzie jest tylko jedno. IWO! Tak
                                                      miał mieć na imię mój drugi syn, ale oczywiście wywołało to taką burzę w
                                                      rodzinie, że się poddałam. IWO! Krótko, na temat i po słowiańsku.Dla mnie sama
                                                      poezja. Na drugim miejscu JAN. Też pięknie!

                                                      Mojito!Zyczysz wszystkim słoneczka! Dzięki wielkie! A i owszem było dzisiaj -
                                                      takie piękne! I co z tego! I tylko +4!!! Ziąb nieludzki w pełnym majestacie
                                                      słoneczka! Wiatr przewiał mnie totalnie i z wielkim trudem udało mi się
                                                      zachować słoneczny optymizm.

                                                      Kazik! Pamiętasz o olbrzymim tarasie dla mnie? Większych wymagań co do farmy w
                                                      zasadzie nie mam. Twoje kwiaty sprawią, że będzie jak w bajce. I to mi
                                                      wystarczy!

                                                      Tangerin! POzdrawiam działkowo, słoneczkowo i super-życzliwie macham łapką!

                                                      Wszystkim życzę słońca i otymizmu nawet w natrudniejszych chwilach!!!!!!
                                                    • mojito Ok, ciepelka tez zycze. 02.04.04, 23:23
                                                      Yo, Tora,
                                                      to tylko przesilenie wiosenne.
                                                      Albo dlatego, ze piontek. W sobote/niedziele bedziesz jak nowa.
                                                      Za nowa tez nie chcesz byc. Wowczas brak zupelnie doswiadczenia.
                                                      Popatrz na nowych ludzi bez zadnego doswiadczenia. Strach z taka
                                                      nowoscia.
                                                      Trzym sie mocno, cieplo i pogodnie.
                                                      Do ftorku na Kazika farmie,
                                                      ciepelko w zalaczeniu,
                                                      mojito. 16:22
                                                    • Gość: ifa czyzbyscie sie juz zaszyli na farmie na dobre? IP: *.dsl.netsource.ie 03.04.04, 21:40
                                                      hej hej co tu tak cicho?
                                                      sobota u jednych,niedziela u innych dobiega juz konca a tu wciaz tak cicho?
                                                      nawet najczestsza wizytorka Mandaryncia sie gdzies zapodziala...gdzie dzis
                                                      balujesz malenka?
                                                      bylam dzis takze bardzo zajeta,tygodniowe shopping,dopieszczenia mieszkana co
                                                      by choc raz na jakis czas poczuc ze jednak wszystko moze byc na tzw swoim
                                                      miejscu,no i dzis bohatersko nasmazylam niezly stosik polskich plackow
                                                      ziemniacznych,ku uciesze domownikow..mniam mniam..jak to niepolskim znajomym
                                                      mowie:potato burgers ;-)
                                                      no ale teraz zanim zasiade do ogladania coweekendoweego filmu,postanowilam
                                                      zajrzec do znajomych a tu niszto-nikawo!???
                                                      chyba znowu sie nie wstrzelilam w czasie,podobnie jak z pytaniem o porade co do
                                                      jedzonka filipinskiego........;-(((((((((
                                                      przez brak jakiegolwiek porady poczulam bezsens pojscia do filipinskiej i w
                                                      sumie poszlismy do Szechuan'skiej,zamieniajac randke tylko we dwoje na
                                                      spotkanie w grupie dobrych przyjaciol,bo taka chec wyrazili,
                                                      Osmiornica zapiekana w ciescie w sosie czosnkowym jako starter i King Prawns
                                                      with Cashewnuts (King Krewetki z orzeszkami nerkowcami) byly po prostu
                                                      wysmienite,a deser lodow waniliowych z obficie polanym kremem czekoladowym
                                                      czekoladowym i double expresso dopelnily rozkoszy kulinarnej!
                                                      wieczor byl tak udany ze po 3 godzinach w u Chinczykow przedluzylismy wieczor w
                                                      hotelowym drink barze i tam nawiazalismy bardzo przyjazne stosunki z barmanem z
                                                      New Zeland,polubil nas na tyle ze podawal wyjatkowo pyszne drinki efekciarsko
                                                      przygotowane,ja dostalam na przyklad Margarite w tak wysokiej szklance ze
                                                      musialam ja przesuwac w zaleznosci po ktorej stronie stolu rozmawialam ;-)
                                                      inaczej nie widzialam rozmowcy...:-))))b
                                                      ach przypomnialy mi sie Hawaje,tam to dopiero drinki maja finezje oprocz smaku
                                                      takze w wygladzie no i ta orchidea przy kazdym drinku......ach........

                                                      aloha
                                                      ifa
                                                    • yvona73pol Re: czyzbyscie sie juz zaszyli na farmie na dobre 04.04.04, 03:48
                                                      oj Ifa, ale robisz smaka, i z tymi drinkami - najchetniej na Hawajach
                                                      oczywiscie! ;)) no i zarelko, no, no...
                                                      faktycznie, jakos senny weekend, sila woli zwleklam sie z loza coby raz na
                                                      kwartal obejrzec Polish News w telewizji, a tu przykra niespodzianka - zamiast
                                                      tego - hungarian, wiec nawet posluchac sie nie da... a nastepnie - phillipino
                                                      news, Ifa ;)) ale nie wiem czy beda zachwalac jakies potrawy...
                                                      ja tu w Sydney powinnam orientalnie byc juz wyedukowana kulinarnie, ale wstyd
                                                      sie prztynac, we Francy bedac wiecej "bywalam" i sama tez pichcilam rozne
                                                      dziwne rzeczy; coz, nielekkie jest zycie studenta ;((
                                                      ale za to odbije sobie z funduszu farmianego ;))
                                                      a, przyznam sie wam, ze zakupilam tutejszego losa, ale nie wiem, jak jest z
                                                      regulaminem, czy odbior ewentualnej wygranej nie bedzie niewykonalny
                                                      przypadkiem (wiecie, nieobywatel i te sprawy, moze ktos cos wie??)
                                                      Numbat, jak tak przywoluje na mysl to zwierzatko, od ktorego przybrales miano,
                                                      to mi zupelnie nie pasuje, taki jestes rozbiegany i w chmurach, troche piszesz
                                                      jak ktos kogo dobrze znam, ten sam styl budowania zdan, a wlasciwie ciagow
                                                      myslowych ;)))
                                                      mam nadzieje, ze wszyscy sie niebawem obudza ;))) i zaleja forum potokiem
                                                      postow....
                                                      Tora, to chwilowe, taki nagly atak starosci, kazdemu sie zdarza, byle
                                                      nieczesto, nie lubie
                                                      co do imion, kolejne reminder z mojego grona ulubionych przyjaciol - Wilfried,
                                                      w skrocie Will, szalenie sympatyczny mlody czlowiek, kurcze, musze mu odpisac
                                                      na maila, bo sie przestanie odzywac....
                                                      lubie tez Nicolas, (Mojito ;)))))))))
                                                      z polskich lubie zakrecone i skomplikowane, im skomplikowansze, tym lepsze ;)))
                                                      wiec moze oszczedze.... a moj chrzesniaczek malutki, synek brata, ma na imie
                                                      prosto i ladnie - Piotrus, ale i tak ksywka uzywana na co dzien to Zolwik, a to
                                                      sie wzielo z minki malego jak mial pare dni ;))
                                                      jako dobra ciocia, nabylam z okazji chrztu maly zloty wisiorek w ksztalcie...
                                                      zolwia, z ruchomymi lapkami, lebkiem i ogonkiem, z oczkami z czarnych kamykow...
                                                      istne cudo, sama bym taki chciala, ale cholernie dziad drogi byl ;((
                                                      a tendencja nadawania dziwnych pseudo u dzieci zatacza szerokie kregi, cora
                                                      siostry mojej przyjaciolki to Kogut, w skrocie Kogi (Matylda); bardzo przyjemne
                                                      dzieciaczki;
                                                      dzis dzien zapowiada sie nieciekawy, na dzien dobry obudzil mnie deszcz, ktory
                                                      nieproszony zawital do naszego ogrodka i zmoczyl doszczetnie moja batikowa
                                                      tworczosc, tudziez calusienkie pranie, ktore radosnie zostwilam na zewnatrz; co
                                                      poddaje w watpliwosc - tzn deszcz - wszelkie wyjscie - a byly w planach dwa: na
                                                      turniej Tarota i na festiwal Tajski; jako, ze obie impressski odbywaja sie w
                                                      tzw. plenerze - nie wiem, czy jest sens sie tam wlec, a moze???
                                                      ten tarot to dlatego, zeby poznac francuskojezycznych tutejszych - to oni
                                                      organizuja, a tu klapa...
                                                      nawet nie wiem gdzie, musze mapke przebadac, bo lokalizacje znam, tyle, ze nic
                                                      mi to nie mowi...
                                                      no i pisac dwie prace, nasz "professor Kevin" oszalal i zadaje nam elaboraty,
                                                      ktore swiadcza, ze sam ma niewielkie pojecie o tym, czego wyklada, toz to
                                                      trzeba sie niezle przygotowac do tego, no i miec juz spora wiedze, jemu sie
                                                      wydaje ze to takie luzne pytanka, a tu pomyleczka....
                                                      Kazik, nie lam sie, to o szczecinie to ci tak samo z siebie wyszlo,
                                                      przypadkiem, wcale nieprawda, ze nie umiesz pisac, wrecz przeciwnie, fajnie
                                                      piszesz, a juz to o kieszeni, to byla poezja, no i nie tylko to ;))) pisz,
                                                      pisz, lubie :))))
                                                      pozdrowionka dla wszystkich, lece, moze cos zrobie z tym tak deszczowo zaczetym
                                                      dzionkiem,
                                                      Iwona
                                                    • mojito Dzisiaj zblize sie do Was. 04.04.04, 08:03

                                                      Zdrowenko absolutne Wszystkim absolutnie,

                                                      czasowo oczywiscie. Czas popchne godzine do przodu. Trace jedna
                                                      godzine ale dzisiaj niedziela wiec jest ok.
                                                      Wczoraj w parku krecono jakis powazny film. Byla nawet maszyna do robienia
                                                      sniegu i na trawniku rozrzucono slome i waciana imitacje sniegu.
                                                      Wygladalo to bardzo naturalnie. Mnostwo swiatla, ekranow i sprzetu.
                                                      Pomyslalem, ze byc moze bank udzieli Iwonie pozyczki pod zastaw naszych
                                                      losow i zaczela krecic od razu. Poznalbym ja po dokladnie opisanym
                                                      kolczyku w pepku. Bylo nawet kilka krecacych sie przy produkcji
                                                      pepkow ale wszystkie byly bezkolczykowe. Neeee, chyba Iwony nie bylo. Jeszcze.

                                                      Iwona,
                                                      skoro jestesmy przy finansach to mozesz grac spokojnie w totka.
                                                      Jezeli wygrasz - kasa Twoja. Loteria sprzedajac Tobie los zawiera z Toba
                                                      kontrakt niczym nie ograniczony. Nie ma wyszczegolnien kto moze a kto nie
                                                      moze grac. Masz wygrany los - odbierasz wygrana. Bez roznicy na status
                                                      imigracyjny. W Kalifornii byly dwa glosne przypadki wygrania duzych
                                                      pieniedzy przez nielegalnych Meksykanczykow. Po wystepie w TV zostali
                                                      deportowani ale z workami pieniedzy. Pieniadze sa Twoje. Masz wygrana
                                                      sprawe. Sa juz precedensy. A imigracja to juz inna sprawa. Good luck.

                                                      Wyniki naszej loterii znam polowicznie. To znaczy my nic.
                                                      Tizedik podciagnie link i powie nam czy jedziemy z farma/studiem dalej.

                                                      Spatulu ide serdecznie Was pozdrawiajac,
                                                      mojito. 1:03.
                                                    • Gość: Pysiek13 deszczowo, ale fajnie :)))) IP: 210.50.67.* 04.04.04, 12:04
                                                      Witajcie, Yvona ma dobre przekazy, rzeczywiscie dzis deszczowo,

                                                      ale co tam. Ifa napisala, ze baluje, to dlaczego ja mialabym nie balowac. Ifa,
                                                      absolutnie na temat Phillipino food nie moge wypowiadac, ale Twoja zamiana
                                                      wypadla wysmienicie. bardzo mi pasuje takie wychodzenie: randka we dwoje
                                                      albo 'we' i wiecej, kolacja, drinki i jeszcze raz, zmiana lokalu, drinki itd.
                                                      no i tak wczoraj wlasnie bylo troche, no tego ... po dotarciu na impreze od
                                                      razu uprzedzilam, ze przyszlam dla przyjemnosci i nie bede siedziec w kacie,
                                                      robic swietej miny i komentowac 'oh, nie, nie, ja dziekuje nie pije, bo ja
                                                      wlasnie samochodem'. bylo bardzo sympatycznie, moj Arystoteles chwilowo zniknal
                                                      z horyzontu, ale mimo wszystko bylo bardzo fajnie. gdzies przeczytalam,
                                                      ze 'great number of males between age of 13 and death, who say 'I just want to
                                                      be friends' actually want to sleep with you;) chyba nic nowego nie wyczytalam ?
                                                      pozna noca wracam do domu, ja i moj przyszly kac. przed walnieciem na lozko,
                                                      woda mineralna, wylaczam telefon, jeden but, jesli jest sila, drugi but, reszta
                                                      nie obowiazkowo ;) okolo trzeciej nad ranem straszna proba hartu ducha i ciala:
                                                      pierwsze wstawanie !
                                                      ale dzis jest OK, poranne lekkie szmery zniknely i witam radosnie telefon od
                                                      kolegi: kupilem nowy motorbike! Bob jest okropnie dumny, chociaz to wcale nie
                                                      pierwszy i ... nie ostatni motor bike, zapewniam, a znam Bob. Bob ma wyjatkowy
                                                      talent do rozbijania swoich motorbike. pierwszy wypadek mial, kiedy
                                                      poczatkujacy emigrant/driver gwaltownie zahamowal na pomaranczowym traffic
                                                      light i Bob tego nie przewidzial. a bylo to lata swietlne przed
                                                      wprowadzeniem 'red light cameras', to byl argument Bob, ktory upieral sie ze on
                                                      BY zdazyl przejechac. a biedny poczatkujacy kierowca nie dosc ze nie bardzo za
                                                      kierownica, to i nie bardzo z jezykiem angielskim. Bob walnal w jego tylek
                                                      samochodu, przelecial gora przez cala dlugosc samochodu i wyladowal z przodu.
                                                      czlowiek przerazony, ze cos go walnelo z tylu, ale nie widzac co, wysiadl, a tu
                                                      patrzy Bob przed maska wstaje poturbowany. no wiec pyta go troskliwie: how are
                                                      you? bo tak mu wydawalo stosownie zapytac ... zamiast 'are you all right';)
                                                      no i tak to 'how are you' uzywamy wszyscy od tamtej pory w podobnych
                                                      sytuacjach ;)))) jak ktos potknal o kabel w office i wywalil sie na cala swoja
                                                      dlugosc, sciagajac po drodze sterte files, to my wredni koledzy, zamiast mu
                                                      wspolczuc to w smiech i jak na komende krzyczymy:
                                                      'how are you' !!!
                                                      wracajac do Bob i jego bike, to wlasnie kupil kolejny nowy i koniecznie mialam
                                                      wpasc i podziwiac. a zeby wy-eliminowac mozliwosc odmowy, przyjechal nawet po
                                                      mnie;) w pokoju na srodku mam stol, mam tez krzesla, ale jedno jest wybitnie
                                                      oryginalne. na tym krzesle powiewa koszula, oczywiscie meska koszula i zupelnie
                                                      nie wiem skad tam wziela. Bob tez patrzyl wymownie, ale tylko patrzyl ...
                                                      to tak na marginesie co Mojito pisal. conection basen i koszula meska jest dla
                                                      mnie nie zrozumiale ;)))) basen i koszula, zamyslam sie ...

                                                      teraz juz pisze powaznie. o ksiazkach, ktore niedawno przeczytalam.
                                                      there's a seminal moment w procesie starzenia (!) kiedy zauwazasz, ze ludzie
                                                      urodzeni po tobie, na przyklad w 1980 pisza swoja pierwsza ksiazke, dostaja za
                                                      nia kupe pieniedzy i jeszcze sprzedaja od razu do Hollywood za $1 milion !!!
                                                      such precocity ! Tora, rozumiem jak czujesz, moge podac reke ;)))) tez czuje
                                                      bardzo staro w takim momencie. ale to stalo naprawde. Cecelia Ahern corka Irish
                                                      premier Bertie Ahern, po skonczeniu journalism degree, majac 21 lat napisala
                                                      swoja pierwsza ksiazke, ktora okazala sukcesem. Ifa, napewno slyszalas: "PS I
                                                      love You". ksiazka dzieje w Dublin, opisuje historie Holy, jej meza Gerry i ich
                                                      przyjaciol. Gerry nagle dowiaduje, ze ma brain tumour i umiera. ale zanim umarl
                                                      napisal listy do Holy ... it is tearjerker, ale warto przeczytac.
                                                      a druga to: "My dream, Listen to the children" napisana przez New Zealanders
                                                      John Bougen and James Irving. jezdzili obaj po swiecie i pytali dzieci w
                                                      roznych krajach o ich specjalne zyczenia i marzenia. robili tez zdjecia dzieci,
                                                      kazdemu zadajac to samo pytanie: if one of your dreams could come true, what it
                                                      would be ? odwiedzili prawie 200 roznych krajow, odpowiedzi zdarzaly takie
                                                      banalne jak: podroz do Disneyland, ale bylo wiele wypowiedzi bardzo
                                                      przejmujacych. 13-letni Jose z Equador, ktory nigdy nie chodzil do szkoly
                                                      powiedzial: it's impossible - but I would like to study at University and
                                                      become a teacher. 8-letni Elias z Guatemala: not to go to jail. 12-letnia
                                                      Momani z Indie: to have a house so I don't have to live under the building over
                                                      there. i naj-smutniejsza od 13-letni Daniel z Uruguay: what is the point of
                                                      dreaming ?
                                                      napewno ksiazka nie jest tak dramatyczna/przejmujaca jak film, o ktorym pisal
                                                      Mojito z Rio, ale te same barwy.

                                                      probowanie nowego motor bike (tylko na tylnym siedzeniu niestety) przeciagnelo
                                                      do wieczora i biorac pod uwage deszczowa pogode i very environmentaly friendly
                                                      blotko na farmie gdzie proby odbywaly, mozecie sobie wyobrazic jaki fun nieraz
                                                      mozna miec nie wysilajac specjalnie ;))))
                                                      jeszcze tylko czeka mnie dzis ogladanie rugby mecz, ktorego nie rozumiem, ale
                                                      czego nie robi dla towarzystwa ... koledzy od lat cierpliwie tlumacza mi zasady
                                                      gry rugby, ktorych nie rozumiem i nie chce zrozumiec. ale bylam zawsze calkiem
                                                      happy, chociaz jako nie-uswiadomiony fan, po prostu glosno podziwiam player's
                                                      bottom i jak serdecznie mezczyzni traktuja nawzajem podczas walki ;))))
                                                      ostatnio malo nie oberwalam, bo powiedzialam ze nie podoba mi jeden z
                                                      najlepszych zawodnikow. wszyscy jak jeden MAZ naskoczyli na mnie z pytaniem co
                                                      mi nie podoba. to im powiedzialam: because he wears his pants too high, doesn't
                                                      he? that's right, he wears his pants too high, silly sausage :))))

                                                      Tora, jak masz ochote to 'w oczekiwaniu na szczescie'i farme, wpadnij i zajrzyj
                                                      na moj taras ;)))) bedziemy przez chwile starzec razem i bedzie przynajmniej
                                                      weselej ;))))

                                                      Kazik, masz racje bron swojej farmy, bedzie jedna i jedyna w swoim rodzaju ;))))
                                                      masz monopol, naprawde ?

                                                      Saba, czy zauwazylas ze kazdy piszac o imionach ktore lubi, kojarzy nie z samym
                                                      imieniem, ale z kims sympatycznym, kto cos przypomina? ja dalej obstawiam
                                                      Arystoteles wiec, mimo ze tylko raz dzis do mnie napisal ;))))

                                                      Numbat, migajac z galaktyki, kiedy zawitasz na Ziemi ?

                                                      Gunther, ciesze ze wyszedles z dolu ;) myslalam ze taki pogodny czlowiek jak Ty
                                                      w doly nie wpada? jakby co, powiedz, reke podam pierwsza ;)
                                                      byles na Easter Show? jest warto zobaczyc Holden show :)

                                                      Tangerin, dopiero teraz dotarl do mnie zapach z Twojego mieszkania. Ty uwazaj,
                                                      Ty nie badz taka wybuchowa ;))))

                                                      Tizedik, oczywiscie ze jestes 'the best ;) i w czym jeszcze ?

                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                      pzdrawiam bardzo serdecznie :))))



                                                    • kazachstan Re: deszczowo, ale fajnie :)))) 04.04.04, 12:27
                                                      Dobry wieczor,

                                                      potwierdzam rowniez, u mnie tez pada Ivonka dobrze pisze, bo pada od rana. ja z
                                                      tego powodu jestem zadowolony, bo rosliny w ogrodzie odzyja chociaz i wody nie
                                                      trzeba marnowac.
                                                      tyle znowu Pysiek napisalas,ze az sie sam zastonowilem. z tymi marzeniami
                                                      dzieci, jakie to smutne, ale dopiero teraz mozemy sobie zdac sprawe w jakiej
                                                      szczesliwiej sytucji sami jestesmy. ja nie marze za duzo, ja raczej mocnoe po
                                                      ziemi stapam, co te marzenia Pysiek, to tylko rozczarowania. lepszy wrobel w
                                                      garsi u nas sie mowilo. no i tyle masz zawsze do powiedzenia, to moze wreszcie
                                                      znajdziesz dla dwojga starszych ludzi chwile czasu. Ifa tez usmazyla placki,
                                                      ale do nas masz blizej. no to daj znac i nie odwlekaj, bo po takim pisaniu, to
                                                      naprawde ciekawy jestesmy jaka jestes w rzeczywistosci.
                                                      no i Easter Show, to dobrze ze przypomnialas. to sa takie australijskie
                                                      dozynki, rolnicy chwala sie okazami bydla, koni, mozna rozne produkty rolnicze
                                                      kupic i dla dzieci mnostwo atrakcji. o Holden show to jeszcze nie slyszalem,
                                                      ale ja to bardzo samochodami nie interesuje.
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                      Kazik
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: deszczowo, ale fajnie :)))) IP: 210.50.67.* 04.04.04, 12:32
                                                      Witaj Kazik,

                                                      no no Kazik, teraz to byl chwyt ponizej pasa: znalesc czas dla dwoje starszych
                                                      ludzi !!!
                                                      about dreams :))))
                                                      dreams get you up in the morning
                                                      forgotten dreams are why alcohol and Australian Idol are so popular :))))
                                                      pozdrawiam
                                                    • Gość: ifa hello deszczowe Sydney! IP: *.dsl.netsource.ie 04.04.04, 13:38
                                                      Hello deszczowa Sydney,pozdrawiam niedzielnie ze slonecznego D.
                                                      slonce wlasnie mi zaglada przez ramie czytajac pewnie co pisze i troche
                                                      przyswiecajac mi screen,ale to cieplo no moim ramieniu jest tak przyjemne ze
                                                      nieodgradzam sie zaslona,niech swieci,zaraz wychodze i tak przywitac sie twarza-
                                                      twarz ze sloneczekiem na zewnatrz....jeszcza cala niedziela przed nami.....

                                                      Pysiek,alez masz humor,radosci Twoje i dobre samopoczucie bije az przez pol
                                                      Ziemi tu do nas ;-))))))
                                                      co do ksiazki slynnej corki premiera Ceceliy Ahern to ksiazka owszem jest tez w
                                                      sprzedazy i duzo slyszalam,ale tutaj tatus Ceceliy nie jest zbyt lubiany przez
                                                      ludzi,ktorzy ksiazki czytaja i to pewnie przeklada sie na corke,bo jej tez za
                                                      bardzo nie lubia te same sfery,tatusia partia zostala wybrana przez tych ktorzy
                                                      na drugi dostaja duza kase plus wysokie zasilki dla bezrobotnych,
                                                      poza tym irlandczycy bardzo sie zdenerwowali na ojca Ceceliy bo wyprawil jej
                                                      wesele za 800 tys euro!!!!w jednych z romantycznych zamkow na poludniu Francji,
                                                      zamiast wydac te pieniadze na wesela na przyklad w podmoklym zameczku pod
                                                      Cork ;-))) Cecelia slubowala jednemu z Westlife,sa para od piaskownicy.

                                                      a propos takich irlandzkich klimatow polecam kto nieogladl film Alan Parkera
                                                      "Angela's Ashes",akcja dzieje sie w Limerick,moze ktos z was czytal ksiazke,
                                                      film jest znakomicie zrobiony,piekny,zostawia na dlugo echo,ktore
                                                      rozbrzmiewa....jak to mozliwe,zeby....???

                                                      Kazik jestem pewna ze Twoja Pani jest doswiadczona gospodynia i robi
                                                      smaczniejsze placuszki ziemniaczne niz ja,takze nawet w konkury nie wchodze!

                                                      sloneczne regards
                                                      ifa
                                                    • tizedik hello :-))) 05.04.04, 00:41
                                                      Zaniedbalam troche swoje obowiazki, ech...:-( Ale prawde mowiac zaniedbalam
                                                      wszystko! Ostatnie dni spedzilam na kanapie, wstajac tylko czasami i raczej pod
                                                      przymusem, bo zapas chusteczek mam w zasiegu reki. Przeziebienie rozwinelo mi
                                                      sie dosyc ladnie, ze wszystkimi dokuczliwymi objawami, nie tylko z katarem.
                                                      Ale to oznacza, ze chyba Mojito tez zaniedbal swoje obowiazki, drinkujac albo
                                                      za malo albo wcale...
                                                      Dzis jednak informuje, ze farma nadal w naszym zasiegu, bo pula na srode urosla
                                                      do 47 milionow. Kazik, czy ty juz namierzyles cos odpowiedniego?

                                                      Pysiek przypomniala mi, ze przede mna nadal jest kilka niezrealizowanych
                                                      dotychczas zamierzen, m.in. przejechanie sie po pustyni motocyklem. Za
                                                      kierownica oczywiscie. Tam i z powrotem, i znowu, i jeszcze raz... Pusto az po
                                                      horyzont, niekoniecznie plasko, bo gorki w zasiegu. Wokol calego Lake Mead jest
                                                      taka wspaniala trasa... O rany...:-))))))
                                                      Trzeba sie wziac za realizacje! Jak wyzdrowieje...;-)

                                                      Pozdrawiam wszystkich :-)
                                                      Przez klawiature na szczescie was nie pozarazam.
                                                    • poetal_liryczny Re: hello :-))) 05.04.04, 02:03
                                                      bez marzen Kazik, to zycie nie ma sensu. tak sobie mysle. pewnie ze realia nas
                                                      czasem cholerka przygniataja. tak jak mnie ostatnio, ale nie daje sie. moja
                                                      partnerka, wyjezdza wiec na dwa tygodnie i ja bede w miedzy czasie mial kupe
                                                      czasu na marzenia.napewno nadgonie korespondencje i spotkam ludzi dla ktorych
                                                      nie mialem za duzo czasu i to jest cos.staram wierzyc ze wszystko jest w
                                                      porzadku w naszym partnerstwie.
                                                      teraz znowu, Pysiek miedzy wierszami gdzies przebaknelas niby od niechcenia, ze
                                                      mezczyzni to nie potrafia sie przyjaznic, ze tylko seks im w glowie. temat ten
                                                      widze powraca co jakis czas. ja tam kategorycznie nie zaprzeczam, bo seks lubie
                                                      i mysle, ze moze byc seks a potem przyjazn, ale jakos odwrotnie nie udalo mi
                                                      sie jeszcze. ale napewno nie seks z kazda napotkana kobieta, wiec jesli kobieta
                                                      mnie nie pociaga fizycznie,to bedzie tylko czysta przyjazn.
                                                      czy mowisz ze seks to recepta na trwala milosc?
                                                      i jeszcze cos mnie bardzo interesuje, oczywiscie odpowiedz jesli masz ochote.
                                                      wyglada ze w pracy jestes doceniana i zauwazana, jak to robisz powiedz w meskim
                                                      srodowisku. nie mow ze uzywasz swoich damskich wdziekow bo nie uwierze.
                                                    • Gość: pysiek13 Re: hello :-))) IP: 203.134.36.* 05.04.04, 02:39
                                                      Witajcie :))))

                                                      Poeta L. az nie wierze co napisales: najpierw sex a potem przyjazn ? i to ma
                                                      byc poetycko ?
                                                      nie ma zadnej recepty na milosc. a sex to tajemnica wbrew temu, co probuja nam
                                                      wcisnac, ze to fizjologia, pozycje i viagra. latwo opedzic sie od tematu,
                                                      mowiac, ze wystarczy inicjacja, utrata dziewictwa i wypuszczenie stamtad
                                                      diabla. jakby erotyka nie byla czescia nas i nie rozwijala sie razem z nami. o
                                                      kims, kto zostal umyslowo na poziomie nastolatka mowi sie 'niedorozwoj'. a w
                                                      ogole nie mowi o rozwoju seksualnym. czesto mezczyzna kusi kobiete obietnica
                                                      milosci, a w zamian daje pustke ozdobiona perwersja. dobry sex nie zna tabu,
                                                      jest forma duchowosci, rozmowa cial i slowami duszy, czasem nieartykuowanym
                                                      krzykiem ... jesli jest milosc, jest przyjazn, jest zrozumienie, jest zaufanie
                                                      i jeszcze pare waznych rzeczy :) powtorze jeszcze raz o dobry sex nie jest
                                                      trudno, jesli jednak razem osiagniecie pewien poziom intymacy wtedy napewno
                                                      latwiej przezyc nawet zyciowe tornado ;) jest w zyciu sporo spiec, ostre
                                                      zakrety, czasem ludziom jest latwiej spakowac swoje rzeczy niz porozmawiac
                                                      szczerze co dzieje w waszej sypialni ...
                                                      co do pracy, to masz racje nie uzywam damskich wdziekow ;))))
                                                      if you want to be seen - stand up :))))
                                                      if you want to be heard - speak up :))))
                                                      if you want to be appreciated - shut up :))))
                                                      najlepszego

                                                      PS Tizedik, daj znac jak bedziesz wybierac na motorcross, chetnie dolacze ;))))
                                                    • gunther_0 Re: hello :-))) 05.04.04, 03:12
                                                      Witajcie kochani,

                                                      mialem nic nie pisac, ale skoro nasz ulubiony temat na wakandzie to jednak sie
                                                      wetne ;)
                                                      ja mysle pysiek ze poeta mysli dobrze, ale niezrecznie troche napisal.
                                                      mezczyzni tez potrafia sie przyjaznic z kobietami, chociaz to bardzo ciezko im
                                                      wychodzi. widzisz na moim przykladzie ;)))) bardzo lubie przyjaznic sie z
                                                      kobietami, szczegolnie z takimi co maja cos do powiedzenia. seks i przyjazn, to
                                                      sa dwie rozne sprawy, napewno sie nie wykluczaja calkowicie;)zapewniam cie;)
                                                      ja tu troche z innej beczki.
                                                      z polska erotyka jest tak, jak z mieszkancami stolicy, ktorzy wyjada na wies i
                                                      zobacza ze za potrzeba idzie sie za stodole. inne jest zycie seksualne
                                                      przecietnego Polaka, a inne na przyklad studentow,czy ludzi otwartych na
                                                      zmiany;) ktorzy maja szerszy swiatopoglad i uprawiaja seks w stylu
                                                      zachodnioeuropejskim. nie ma co porownywac wiec seksu ludzi nalezacych do Ligii
                                                      Rodzin Polskich i sluchajacych Radio Maryja, bo uprawiaja oni ten seks tylko w
                                                      celach prokreacyjnych. ogolnie bym powiedzial, ze Polacy uprawiaja seks w
                                                      biegu. kiedys mialem w reku
                                                      "Encyklopedie erotyki" starowicza i smiac mi sie chcialo: Polacy wspolzyja
                                                      srednio od kilku razy tygodniowo do kilku razy w miesiacu. kobiety sa bardziej
                                                      wierne w amlzenstwie, a prawie polowa mezczyzn miewa kontakty pozamalzenskie.
                                                      najbardziej ceniona jest pozycja klasyczna wspolzycia, rzadziej odwrotnie na
                                                      jezdzca, czy od tylu. kontakty oralne lubi 1/3 mezczyzn, i 1/5 kobiet. kontakty
                                                      analne nie sa popularne". z tych rewelacji wynika, ze w erotyce Polak nie
                                                      jest 'analny', a za to jest 'klasyczny'.to nawet ladnie brzmi. i upadek
                                                      jezdzieckiej tradycji u nas latwo wytlumaczyc. zamiana rol naszej szlachcie nie
                                                      podoba sie, przeciez szlachcic ujezdza a nie jest ujezdzany.
                                                      ale to tak na marginesie, troche nie na temat? nie wydaje mi sie. wszystko to
                                                      ma ze soba scisle powiazanie, o niedorozwoju seksualnym nie mowi sie w ogole.
                                                      kto w ogole mowi o seksie?
                                                      no to co Pysiek wybierzesz sie ze mna na ten Holden motor show ?
                                                      pozdrawiam wszystkich absolutnie
                                                    • kazachstan Re: hello :-))) 05.04.04, 03:40
                                                      Dzien dobry,

                                                      no jednak Asia miala racje tu wam potrzebny jest cenzor. pomalutku, zaraz zaraz
                                                      tu chyba troche sie zagalopowaliscie moi drodzy. przyjazn i seks a Gunther
                                                      cytuje juz encyklopedie. Gunther widze ze wracasz to normy ale take it easy
                                                      mate. ja tylko od siebie dodam, ze seks jest bardzo prywatna sprawa i nie mozna
                                                      o tym rozmawiac publicznie sa pewne granice. o przyjazni jak najbardziej i
                                                      mysle ze jest mozliwa przyjazn z kobieta. powiem wam nawet ze przyjaznilem sie
                                                      kiedys serdecznie z kobieta zamezna, w ktorej po cichu sie podkochiwalem.
                                                      trzeba bylo jednak uszanowac ze jest mezatka i to jakos rozeszlo sie po
                                                      kosciach. widze jednak ze tu ja jestem zacofany, albo raczej moze taki zacofany
                                                      nie jestem, ale mam zasady.
                                                      Ifa, widzisz jak dobrze ze nam napisalas wiecej o tej ksiazce. znowu tu chyba
                                                      jest potwierdzenie ze pieniadze potrafia duzo zdzialac. filmu o ktorym piszesz
                                                      nie iwdzialem, ale moja Pani czytala ksiazke i bardzo chwali wiec i ja
                                                      przeczytam.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
      • numbat Re: Tak daleko i tak blisko :) 05.04.04, 04:57
        ...i znowu jak co roku:))) swieta..swiata..swieta...a po swiatch leczenie
        lub wspominanie!!! pozdrawiam absolutnie wszystkich...zdrowym dobrym..kolorowym
        jajeczkiem w...barwe optymistyczna. Wszystkiego dobrego, gdzies blizej lub dalej
        na roznych zakadkach naszej Planety.
        Dziekuje za mile slowa:)))
        Gunter:))) alez fajnie to posumowales:))) az sie usmialem po "pachy"
        jak kiedys sie zobaczymy- to wypijemy "rasowy toast...swiadomosci kobieco-
        meskiej " z domieszka lekkiej ironii -miedzykontynentalnej:))
        Coz zycie...zycie. Zmarl Peter Ustinow.
        Przed swoja smiercia...usmiechal sie do zycia....
        i na pytanie dziennikarzy c
        - co chcialby otrzymac po smierci???
        odpowiedzial:
        - moi drodzy wlasciwie po smierci- chcialbym abysccie czasmi,
        posprzatali z lisci moj grob:))) moze byc mala lopatka i szczotka:)))
        Tak to bywa z Wielkim Ludzmi tego swiata.
        Kiedy pisalem poprzednie myslenie.....to w "emocji" nacisnelem jakis
        klawiasz:))) i tak to wyszlo:)))
        Od wczoraj otwarto na Gold Coast tzw. " Zatoke Rekinow"- fenomenalna sprawa...
        koszt calej kompozycji wyniosl 13 milionow dolcow!!!
        otwarto ten projekt w Seaword- wybudowano specyjalna lagune i umieszczona
        najwieksze rekiny ( 12 sztuk) absolutnie egnialne rozwiazanie , poniewaz rekiny
        praktycznie beda w oceanie.Wczoraj setki osob bylo na otwarciu, ogromne
        oszkolne szyby i praktycznie mozna nosem dotknac rekina:)))
        Ostatnio ogladlem rewelacyjny dokument... pewien czlek na poludniu Australii
        przez 5-lat prowadzil badania nad zachowniem i reakcja rekinow.
        Wyobrazcie sobie ze ten czlowiek stal w wodzie, obok nog mial pocieta rybe.
        rekiny podplywaly i tylko szybko chwytaly rybe, temu czlowiekowi nic sie nie
        stalo!!!kamera byal umieszcona w wodzie.Rewelacyjne zdjecia.
        Jego teoria w polaczeniu z praktyka- powiedzial:
        reikny tak jak ludzie potrzebuje przestrzeni i jezli atakuja to znaczy- ze
        ludzie bedacy w wodzie wpadaj w panike.Oczywiscie komentarz do calej tej
        historii byl: nie wpadac w panike jezli obok jest rekin:))) dobre.
        Inne ujecia: grupa poczatkujacych pletwonurkow na Wielkiej Rafie Koralowej:
        zanurzona w oceanie- i trwajaca bez ruchu dluzszy czas. Podplywaj ogromne rekiny
        (grupa rekinow) i podplywaj do pletwonurkow, emocje ogromne- ale zaden z tych
        rekinow nie atakuje ludzi!!!! ktorzy praktycznie bez ruchu stoja w wodzie!!!
        Jeszcze raz wszystkich swiatecznie pozdrawiam.
        Asiu postaram sie przedzwonic...Jak moze sie wyrobie to moze spedzimy swieta???
        ( ale bede wiedzial w srode) dam znac wczesniej.
        Pozdrawiam galaktycznie:))))
        do nastepnego klikniecia
        • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 05.04.04, 23:24
          Dzien dobry,

          dzis nie pada i od rana bardzo piekny dzien, zupelnie wiosenny chociaz u nas to
          odwrotnie,wlasnie jesien idzie.mam pare dni wolnych, wiec zrobilem porzadki w
          ogrodzie i dla wnukow przygotowac musze niespodzianke z okazji kroliczka. tutaj
          dla dzieci chowa sie jajka czekoladowe w ogrodku i w roznych miejscach, i one
          szukaja. ja postanowilem zrobic cos jeszcze oprocz czekoladowych jajek, kupilem
          3 male kroliczki miniaturki zywe dla kazdego mojego wnuka i w piatek jak dzieci
          przyjada to beda mialy wielka radosc.
          tak Numbat swieta znowu i mamy tu znowu prawie tysiac wpisow. Asia jest tutaj
          niedoscigniona.szkoda tylko ze ludzie sie wykruszaja, przeciez jak nie ma czasu
          to mozna dalej pisac za jakis czas i nie koniecznie na temat. mysle ze kazdy
          temat dobry a przez tyle roznych przebrnelismy i jakos ostatnio bezkonfliktowo,
          wiec nie widze powodu czemu nie wlaczyc sie nawet od srodka jak niektorzy to
          robia. i bardzo dobrze.
          przystrzyglem powoj na mojej altanie, bo chociaz bardzo ladny i kwitnie caly
          rok to obrosl ivy. a znalazlem taka ladna odmiane ivy ze srebrnym brzegiem i te
          dwie rosliny obok to ladnie ale jak jedna obrasta druga to juz za duzo.mysle ze
          takie przedswiateczne porzadki tez nas wprowadzaja w nastroj. moja Pani nasiala
          szczypior, kupila cukrzanego baranka w polskim sklepie i szykuje stol, bo
          wszystkie dzieci i wnuki beda u mnie w niedziele na sniadanie swiateczne.
          mysle ze wszyscy dzis w dobrych nastrojach ajak nie, to zycze Wam najlepszego
          na te Swieta nadchodzace, wesolego jajka
          pozdrawiam
          Kazik
          • peter2715626 Re: Tak daleko i tak blisko :) 05.04.04, 23:36
            > moje ostatnie miejsce pobytu to ta kamienica na
            > wyspie slodowej , ostatnie pietro,

            Znam to miejsce, jedno z miejsc magicznych we wroclawskich slumsach. Bylem tam
            kiedys na koncercie Tangerine Dream.
            A w Moskwie tez kiedys bylem, mieszkalem w hotelu Miezdunarodnaja bardzo wysoko
            z pieknym widokiem na rzeke oraz palace kultury i nauki. W restauracji po
            drugiej stronie ulicy, urzadzonej w starym magazynie przerobionym na wnetrze
            ruskiej chaty jadlem rewelacyjne bliny z kawiorem.

            Pozdrawiam





            =====================

            mordor.mds.pl/peter
        • Gość: ifa ach te dylemty damsko-meskie -odwaznie i swiadomie IP: *.dsl.netsource.ie 05.04.04, 23:56
          Ach te dylematy damsko-meskie,wiecznie powracajace na lono dyskusji (ps lono
          uzyte z premedytacja ;-)))
          ja uwazam ze jednego i drugiego dobrze jak jest duzo a moze nawet
          wiecej,wlaczenie z dyskusjami o tym,gdyz to jest wlasnie to co kreci ten swiat,
          (oprocz money - jak w piosence Lizy Minelli!)
          co do kobiecych uniesien w trakcie to moge powiedziec na podstawie wielu rozmow
          z innymi kobietami,ze technika jest rownie wazna jak uczucie,i wspolczesne
          mlode kobiety nawet w Polsce,nie wspominajac o Europie Zachodniej,tak samo
          wymagaja od mezczyzn czystego zaspokojenia seksualnego jak oni od nich,oprocz
          samej milosci,bardzo tez wyraznie odgradzaja uczucie od seksu ....i oczywiscie
          najszczesliwsze sa kiedy to idzie w parze,niemniej jesli uczucie glebokiej
          milosci nie pojawiaja sie chetnie korzystaja z uciech cielesnych bez zadnych
          wyrzutow czy dylematow,czysty seks,
          Obecnie wsrod mlodych kobiet dobry i spelniony seks niekoniecznie moze istniec
          tylko z partnerem z ktorym dziela uczucia wyzsze ale cudownie jest kiedy tak
          sie dzieje!!!...
          sa faceci czuli,kochani ale kiepscy w lozku...i co wtedy???? frustracja,ktora z
          czasem sie bedzie tylko poglebiac...i tak samo w druga strone z mezczyznami!
          hormonow nie da sie oczukac,oj nie!


          pozdrawiam
          ifa
          • Gość: ifa hej Peter! IP: *.dsl.netsource.ie 05.04.04, 23:58
            hej Peter,ja sie miewasz!?
            mam Twoja stronke w favorites i co jakis czas ogladam twoje dodawane codziennie
            jedno zdjecie (moze widziales loginy z ie,to moje ;-)
            zdjecia sliczne i wasz domek,taki uroczy,wyglada na przytulny,sasiedzi bardzo
            intersujacy ;-)))
            dlaczego nigdzie na zdjeciach was nie ma,dodasz kiedys zdjecie na ktorym
            bedziesz z malzonka?

            ifa
            • Gość: ifa hej Kazik, IP: *.dsl.netsource.ie 06.04.04, 00:05
              Kazik,sorry wielkie,ale nie zrobilam refresh i jeszcze dopisalam do dylematow
              damsko-meskich,a tu juz widze o kroliczkach i siejkach...
              Tobie i Twojej Pani takze Wesolego Jajeczka,
              ifa

            • peter2715626 Re: hej Peter! 06.04.04, 00:15
              >
              > (moze widziales loginy z ie,to moje ;-)


              Widzialem loginy...
              Milo, ze podoba sie.
              Pozdrawiam Irlandie.
              Slyszalem, ze zielen tam podobna jak u nas.


              =====================

              mordor.mds.pl/peter
              • gunther_0 Re: hej Peter! 06.04.04, 02:11
                Witaj Peter dawno tu Ciebie nie bylo,

                swietnie ze piszesz znowu, bo widzisz malo nas tu;) dziewczyny jak narazie
                gora;)a jak ktory mezczyzny co ma cos do powiedzenia odezwie sie na moment to i
                zaraz znika jakby przestraszyla go liczba dziewczyn;)
                obejrzalem Twoja strone, nie powiem niczego sobie ladnie to zorganizowales
                gratulacje.
                Kazik, siemanko:)))
                widze ze za dziadkowanie sie wzioles. to moze tak pod te kroliczki wybierzemy
                sie wieczorkiem kiedy ? daj znac
                Hej dziewczyny, ja grzecznie pisze i nie wychylam sie. stanelo na tym, ze jesli
                chodzi o seks to wiemy co chcemy, zadna plec sie nawzajem nie wykorzystuje i
                potrafimy rzeczy nazwac po imieniu. w porzasiu. nie zaprzeczam, ale ja was tak
                okropnie lubie ze chyba nie wytrzymam i zaraz cos napisze;)))))))))))
                zdrowko wszystkim
                • mojito Dziura w murze. 06.04.04, 03:51
                  Witajcie absolutnie Wszyscy,

                  zimno(0), deszczowo i zapowiedz sniegu. Zakret jego mac.
                  Wczoraj uporalem sie z podatkami federalnymi. Jestem dluznikiem
                  Wuja Sama. Uporzadkowalem formularze, wypisalem czek, zajeczalem
                  i zalepilem z obrzydzeniem koperte. Teraz tylko wyslac na poczcie.
                  Nic mnie wczoraj nie cieszylo. Nawet nowa promocyjna reklama w oknie
                  Victorii Secret - Unlined demi.

                  Dzisiaj w troche lepszym nastroju. Patrzylem na koperte a ona na mnie
                  z oczekiwaniem spaceru na poczte.
                  Zaczalem odkurzac mieszkanie. Po lekkim odkurzaniu przypomnialem sobie
                  o ryzyku utraty koszuli w lecie. Poszedlem na basen. Na poczte pojde jutro.
                  Chyba. Zostaly mi jeszcze do rozliczenia podatki stanowe.
                  Sadze, ze bede mial bardzo dobrze odkurzone mieszkanie. Kondycja tez mi
                  sie wzmocni przez plywanie. Moze zdecyduje sie w wolnej chwili na male
                  leczenie kanalowe. Wola boska i skrzypce.

                  Potrzebuje mocnego kopa dzisiaj. Jestem wczorajszym zagladaniem do pudelka po
                  butach oslabiony. Tizedik jest chora. I Mandarynce sie troche pomyslnosci
                  przyda. Pojde dzisiaj do takiej malej dziury w murze z wiszaca na zewnatrz
                  butelka tequili i czerwonym napisem na murze - Lugar.
                  Dziesiec minut ode mnie. Dwadziescia przy powrocie.
                  Poczytam przed snem wytatuowane roznojezyczne napisy na rekach barmanow.
                  Na rekach dziewczat niebezpiecznie czytac. Nie wiadomo do kogo obecnie
                  tatuaze naleza. I gdzie wlasciciele siedza.

                  Kazik, dziekuje za zyczenia. Serdeczne wzajemne.
                  Nasze numery "farmacyjne" podam jutro.

                  Serdecznie Was wszystkich (absolutnie) pozdrawiam patrzac z utesknieniem
                  na sloneczne dni popietnastokfietniowe,
                  mojito.

                  • Gość: Asia brrrr IP: *.akl.callplus.net.nz 06.04.04, 10:02
                    ale sie porobilo, wczoraj siedzielismy w altance popijajac piwko, piekna
                    pogoda, slonko swiecilo i wogle bolo przeuroczo, dzisiaj rano nosa z pod
                    pierzynki nikt nie mial checi wystawic, temperatura o 3 po poludniu wynosila 3
                    stopnie C, przez 3/4 dnia lal deszcz i wogole bylo nie ciekawie. Piec dziala na
                    okraglo, coraz to cos podjadam zeby cialko mialo kalorie ogrzewcze. Jestem na
                    urlopie, pewnie po swietach chetnie wroce do pracy bo wlasnie remontujemy
                    lazienke, jutro klade kafelki, dawno juz tego nie robilam pewnie mnie polamie
                    dokumentnie ale co tam przynajmniej nie mam czasu myslec ze jest zimno, mokro i
                    wogole malo ladnie

                    podejrzewam ze swieta spedze polamana na kanapie przed telewizorem

                    widze ze znowu zeszlismy na sexualne tematy, niektorzy sie nawet encyklopedia
                    podpieraja jakby swoich doswiadczen nie mieli hihihi

                    nie rozpisuje sie bo i przeczytalam tylko po lebkach wiec pewnie zaraz cos bym
                    pomylila gdybym chciala na pojedyncze posty odpowiadac, ale wspomnijcie mnie
                    czasem i wesprzyjcie ciepla mysla jak ja bede z klejem i fuga wojowac :)

                    swiat wesolych jeszcze nie zycze bo mam nadzieje ze uda mi sie na pare min
                    przed swietami jeszcze zagladnac :)

                    pozdrawiam wszystkich cieplutko

                    • gunther_0 Re: brrrr 07.04.04, 00:16
                      Witajcie,

                      Asienko skarbie, toz to wspieranie nie bylo z braku wiedzy, bynajmniej;)))tylko
                      taka satyra w krotkich majteczkach. bo co tu mozna napisac o przecietnych
                      upodobaniach Polakow, no co?i to jeszcze na podstawie statystyk. ech smiechu
                      warte.
                      a Ty widze Asienko za meskie roboty wzielas, dzielna z Ciebie kobitka podziwiam
                      szczerze.jakby co, daj znac pomasuje chetnie zbolale plecki.
                      ja w pracy ostatnio goscinnie, w domu zreszta tez, pomagam znajomym pzry
                      remoancie domu, klada concrete na backyard i poprawiaja roof tiles, bo cos tam
                      cieknie. na Swieta smigam w Snowy Mountains (nie mylic z Blue) jakies 600 km od
                      Sydney. to sa te gory z Kosciuszko, najwyzszym szczytem w Australii. podziele
                      sie wrazeniami po powrocie, tam podobno troche chlodniej, ale w Sydney
                      temperaturka dla mnie bardzo odpowiednia.
                      mysle ze tez jeszcze troche za wczesnie na jajko, mysle ze sie odezwe
                      tymczasem zdrowko wszystkim
                      • poetal_liryczny Re: brrrr 07.04.04, 01:02
                        Swieta za pasem wiec napisze dla wszystkich wiersz, nie moj wprawdzie, ale
                        ladny, nawet nie wiem kto go napisal.

                        ranek jak wiele innych. ale wlasnie dzisiaj
                        ten spacer. szept po lesie. masz szorstkie policzki.
                        wszedzie "sz" sie panoszy, masuje szum wokol
                        i wiem, ze to jest szczescie. szemrza pierwsze pszczoly.

                        jest taki wiosenny
                        • Gość: Pysiek13 Re: brrrr IP: 210.50.176.* 07.04.04, 01:25
                          Hi, Poeta L.
                          Twoj poem jak najbardziej na czasie :)))) to wiersz Anna Piwkowska pt 'Wielka
                          Sobota'.
                          a potem jeszcze jest tak: 'chodzmy stad tacy grzeszni,szczesliwi, radosni,
                          nasze ciala sa cieple, w lesie pachna sosny,
                          zanosza sie skowronki szara struga smiechu.
                          modlimy sie by zostac, wytrwac w naszym grzechu.'

                          ... i dodam od siebie szczesliwa szeleszczac szubtelnie szreberkiem od gorzkiej
                          czekolady, modle sie modle ...
                          pozdrawiam
                          • poetal_liryczny Re: brrrr 07.04.04, 01:47
                            schodzimy na nowy temat, temat grzechu, to nie bylo jescze tu przerabiane.
                            nie znam autorki wiersza ale dziekuje. tak mnie wzelo przed swietami, moze to
                            wszystko przez ten wyjazd mojej partnerki. chcialbym czasem powiedziec o niej
                            jak mojej Pani, ale to Kazik ma zastrzezone.kiedys widzialem scene jak
                            dziewczyna bardzo mloda klocila sie ze swoim chlopakiem na parkingu. i wiecie
                            co ona wykrzyczala mu?:ty do mnie nie mow, ty sie modl!to jakos mi utkwilo w
                            pamieci. ja tez modle sie do mojej kobiety, to co nas laczy wydaje takie
                            kruche.
                            • Gość: Pysiek13 Re: brrrr IP: 210.50.176.* 07.04.04, 01:49
                              Hi Poeta L.

                              bardzo ladnie o uczuciach, no wlasnie jakie one kruche ...
                              ale powiedz co jest grzech ?
                              pozdrawiam
                          • mojito Szeleszczace szczescie i numerki farmijne. 07.04.04, 01:48
                            Witajcie slonecznie,

                            zobaczylem rzadkie i male zgromadzenie meskie na forum i pospieszylem
                            sie dopisac. Ale Pyska nie wyprzedzilem :)))).

                            Najpierw business:

                            12 15 33 34 43 PB 10,
                            02 10 15 25 26 PB 35,
                            12 25 28 30 37 PB 16.

                            Do wygrania 47 milionow w srode (jutro). Good luck to us.

                            Obejrzalem dzisiaj oferty na e-bay i allegro na wypadek wygranej.
                            Rodzina Grekow z Krety sprzedaje skrzydla po tragicznie zmarlym czlonku
                            rodu. Jakos na I. Malo uzywane. Kupie je jak wygramy. Oboje mamy/mielismy
                            sentyment do slonca.

                            Poeto,
                            wiersz bardzo ladny, wiosenny i szeleszczacy. Pyskowe addendum jeszcze
                            wiersz uatrakcyjnia.

                            Gunther/Amigo czolko.
                            Asienko, Tizedik zdrowiejcie.

                            Z jajecznym zyczeniem powroce. Na Swieta nigdzie nie jade. Siedze
                            pracowicie w domu.

                            Zdrowka i odrobiny szeleszczacego szczescia dla Wszystkich,
                            mojito. 19:48
                            • mojito Puk, puk to ja grzech. 07.04.04, 02:07
                              Jak to sie stalo, ze nie zauwazylem kielkujacego tematu grzechu?
                              Bardzo interesujacy temat. Taki grzeszny.
                              Dla mnie jest on cudownie koedukacyjny.
                              O zabijaniu, kradziezach i robieniu krzywdy blizniemu nie mowie.
                              To indywidualna moralnosc. Ale grzech?
                              Podobno mozna byc brzydkim jak grzech. Ale dla mnie grzech ma kolory.
                              Gdyby grzechy generalnie byly brzydkie i odpychajace nikt by nie grzeszyl.
                              Ale to tylko takie moje osobiste przemyslenia. Grzeszne.

                              Bez grzechu pozdrawiajac,
                              mojito. 20:07
                              • poetal_liryczny Re: Puk, puk to ja grzech. 07.04.04, 02:13
                                no oczywiscie ze mowa o grzeszeniue wedlug dekalogu, to takie tradycyjne
                                grzeszenie, grzechem pozostajace.
                                czy grzechem moze byc cos spoza schematu dekalogu? tam tak wszystko
                                podciagniete pod przykazania.
                                • gunther_0 Re: Puk, puk to ja grzech. 07.04.04, 02:17
                                  Witajcie po mesku i grzesznie;)
                                  no i jak zwykle Pysiek toss the cards
                                  ja mysle ze grzeszne moze byc spojrzenie i tego nie podciagnie sie pod zadne
                                  przykazanie Poeto. grzeszne moze byc myslenie i to jest moja ulubiona forma
                                  grzeszenia:)))
                                  zdrowko, ciezko grzeszac
                                  • kazachstan Re: Puk, puk to ja grzech. 07.04.04, 02:32
                                    Dzien dobry,

                                    to dopiero zgromadzenie, wyglada ze panow interesuja tylko grzeszne teamty.
                                    ja powiem raczej za Poeta, bo jestem katolik i robie wszystko w zyciu za
                                    przykazaniami. czego to szukac innych drog, ta przetarta, sprawdzona, nie
                                    dziwota. ale zaczelo z grzechem wszyscy wiemy ze w Raju,i z tego wywodza sie
                                    bardzo powazne konsekwencje dla ludzkosci.Ewa kusila skupiajac zarazem
                                    pragnienia mezczyzny.Adam chial ale mial szacunek dla Boga i jego ladu i
                                    porzadku.Ewa tymczasem chciala sprobowac nowego i po co?po co to bylo.jakby nie
                                    mogli sobie do tej pory siedziec w tym raju.
                                    pozdrawiam
                                • mojito Re: Puk, puk to ja grzech. 07.04.04, 02:21
                                  Wiesz, nie zawsze wiem. Mam klopot z definicja grzechu.
                                  Dla mnie grzech... juz troche wyzej pisalem, jest warty grzechu.
                                  Ale ja widze grzech byc moze inaczej. Troche silniesza siostre pokusy.
                                  Z innymi no-no z dekalogu nie mam klopotow. Nie zabijam, nie kradne
                                  i nie czynie blizniemu... Ale sam grzech przyjemnie mnie niepokoi :))).
                                  A moze to co ja mysle, grzechem nie jest?
                                  • mojito Re: Puk, puk to ja grzech. 07.04.04, 02:26
                                    Dobrze, ze zgodzilismy sie - to Pyska wina.
                                    Ona o seksie a teraz o grzechu.
                                    Gdybym tylko ja pisal to o kosciolach, muzeach, galeriach
                                    i takich tam bezgrzesznych sprawach.

                                    Gunther/Amigo,
                                    ja tez jestem slaby i grzeszny. Zdaza mi sie grzeszyc mysla i wzrokiem.
                                    Wolalbym te grzeszenia skumulowac i zamienic na grzech uczynkiem.
                                    Ale nie zawsze Pan Bog slucha mojej grzesznej modlitwy.
                                    • Gość: Pysiek13 and Oscar goes to ... Kazik again :)))))))))) IP: 210.50.176.* 07.04.04, 03:11
                                      Kazik, Ty jestes niesamowity :))))

                                      no pewnie jakie to cudownie proste ! po co im to bylo ? zyli-by szczesliwie i
                                      bez zadnych komplikacji w Raju po dzien dziesiejszy ...
                                      ale, ale znowu zwalasz wine na kobiete. Adam byl zrobiony na podobienstwo God,
                                      a o Evie nic nikt nie wspomnial oprocz tego nieszczesnego zebra (jakby nie bylo
                                      lepszej czesci meskiego ciala ;) nikt nie powinien oczekiwac wiec, ze Eva jest
                                      perfect, czy miala byc ?
                                      a poznac znaczy wiedziec :))))

                                      Hola Amigos,

                                      Poeta L.mysle ze grzeszenie znacznie wyszlo poza schematy, pomyslowosc ludzka
                                      jest nie-ograniczona ...

                                      Gunther, klaniam grzecznie, ale ja tylko spytalam ...

                                      Mojiiiiiito, co, co, co to znaczy ? 'ona o seksie a teraz o grzechu' bez
                                      pokazywania palcami prosze. no wlasnie 'zgodziliscie sie' ... ale ja nie
                                      zgadzam, absolutnie nie zgadzam. gdyby tak przejrzec Twoje wpisy to od razu
                                      widac jaki Twoj ulubiony topics ;)))) kropka. LC.

                                      to jest zupelnie jak z tym jablkiem :)))) co zreszta Adam do tej pory tkwi w
                                      przelyku. Adam mial ochote na jablko ale bal Pana Boga, Eva wiec skupia
                                      pragnienia i leki mezczyzny, u-osabia wszystko co go kusi i trwozy. Adam
                                      marzyl, Eva miala odwage ... never mind consequences :))))
                                      poznac znaczy wiedziec :))))
                                      pozdrawiam
                                      • kazachstan Re: and Oscar goes to ... Kazik again :)))))))))) 07.04.04, 03:18
                                        Dzien dobry,

                                        no widze ze tu troche sie sam zaplatalem. ale fakt jest faktem ze wina kobiety.
                                        nie widze nic smiesznego w tym co napisalem, a widze ze zbieram oscary. czy nie
                                        prawda tako ze to kobieta zaczela caly klopot?prawda.kobieta wiec kojarzy sie
                                        nam z grzeszem.moze i Adam tam sobie marzyl, ale byl posluszny.
                                        pozdraiwam
                                        Kazik
                                      • mojito Grzeszna zupa - mea culpa, mea maxima culpa. 07.04.04, 03:21
                                        Yo, Pysiek,
                                        chyba jednak Ty zaczynasz o seksie i o grzechu.
                                        A my meskie owieczki podazamy. Moze z cmami (ciemami?)
                                        bylby lepszy przyklad.
                                        Wszyscy wiedza, ze moj ulubiony temat jest o zupie.
                                        I tej wersji bede sie trzymal. Czy te LC to nie literowka LSD?
                                        :))))))))),
                                        mojito. 21:21
                                        • Gość: Pysiek13 Re: Grzeszna zupa - mea culpa, mea maxima culpa. IP: 210.50.68.* 07.04.04, 04:04
                                          Yo, Mojito,

                                          OK, podazacie jak te ciemy, bo Wam tak pasuje ;))))
                                          trzeba tylko uwazac zeby nie za blisko ognia ...
                                          pozdrawiam

                                          PS
                                          oczywiscie temat zupy Twoj ulubiony, bo jedzenie moze grzeszne nie jest ale
                                          moze byc sensualne ;))))
                                          ... i LC z LSD nie ma wspolnego.
                                          LC stands for Lost Captation or Loose Cool :))))
                                          • mojito Re: Grzeszna zupa - mea culpa, mea maxima culpa. 07.04.04, 04:22
                                            Yo, Pysiek,
                                            pewnie. Jak nam nie pasuje to nie podazamy :)).
                                            Siedzimy w domu i nie grzeszymy. Ognia sie specjalnie nie boimy.
                                            Skrzydelka mozemy sobie troche przypiec. Cmowe (ciemienie?).
                                            Mowisz, ze jedzenie zupy moze byc sensualne ?
                                            • gunther_0 Re: Grzeszna zupa - mea culpa, mea maxima culpa. 07.04.04, 04:33
                                              Fiuuuuuuuuu, kochani jak tu goraco od tego grzeszenia zrobilo;)))

                                              zadna kobitka tu jakos nie zaglada, dam ci spokoj Pysiek, taka sama jestes
                                              tutaj a nas jakos teraz kupa;)pewnie, ze spytalas tylko grzecznie, ale jakos
                                              tak dziwnie wypada na forum ze nikt inny tylko wlasnie Ty pytasz i zaczynasz te
                                              niegrzczne tematy;)))
                                              jedzenie zupy i nie tylko, pamietacie 9 and 1/2 ta komedie?tam dawali rowno,
                                              oblali sie miodem i potem....no tego, moze zmienmy temat. ja w pracy nie moge
                                              tak.
                                              i swoja droga te skrzydelka bardzo latwo opalic, ostrzegam Mojito Amigo to tak
                                              po kolezensku.
                                              graba wszystkim
                                          • poetal_liryczny Re: Grzeszna zupa - mea culpa, mea maxima culpa. 07.04.04, 04:25
                                            no moze tak zdecydowanie Kazik bym nie opowiadal sie za wina kobiety. ktos ten
                                            czyn musial zainicjowac. ludzie grzesza i najlatwiej widza cudza wine, a sibie
                                            szybko rozgrzeszaja, bo tak nam jest wygodnie.
                                            jedzenie jest bardzo sensualne, szczegolnie wlasnie kobiety pieknie potrafia
                                            jesc. skubia, przebieraja, oblizuja dyskretnie, albo nawet jak dotykaja szklo,
                                            marzenia. i ja sam na Swieta, sam jak ten palec.
                                            • mojito Na Swieta sam jak palec... 07.04.04, 04:47
                                              Poeto,
                                              nie rozdrapuj ran. Odkrec z twardego dysku pamieciowego
                                              pare wartych pamietania scenariuszy. I ogladaj, ogladaj...
                                              Jedzenie we dwojke jest bardziej sensualne niz pojedynczo.
                                              Fakt niezaprzeczalny. Czasami tak sensualne, ze bardziej sensualnym
                                              byc nie moze. Zaraz koszyczek wielkanocny/piknikowy przychodzi
                                              na mysl. Pogoda wiosenna. Trawa/piasek niemokra/y.
                                              Butelke wina jest miec dobrze. Bron Boze nie zapomniec o korkociagu.
                                              Faktycznie. Skubia, przebieraja, wydziobuja, wydlubuja, delikatnie zuja,
                                              prawie nie polykaja, kalorie licza. Piekna sprawa. Milo sie obserwuje.
                                              No, no Poeto nie wzruszaj sie za bardzo. Tak tylko troche.
                                              Swieta mina i bedziecie mieli nastepne przed soba.
                                              Jak one skubia, dziobia...
                                              • poetal_liryczny Re: Na Swieta sam jak palec... 07.04.04, 04:56
                                                ta, dzieki kolego. nie jest zle jest co odtwarzac nie powiem, co jednak mozesz
                                                dotknac, poczuc, zobaczyc to nie to samo. i jeszcze z tym jedzeniem,piknik
                                                dobra sprawa w plenerze, sami we dwoje. mnie od razu zaczyna chciec sie jesc, i
                                                nie tylko ;-) jak sobie przypomne. a jak kobiety oblizuja palce, ktore niechcay
                                                umocza w kremie, albo jak bawia sie kieliszkiem. chyba jednak przez nastepne
                                                dwa tygodnie umilkne bo chyba w moich erotycznych postach pobije na glowe nawet
                                                Pysia.
                                                • gunther_0 Re: Na Swieta sam jak palec... 07.04.04, 04:59
                                                  Matko Swieta i jeszcze o lizaniu, na Boga przestancie kochani, ja tu pracuje.
                                                  no tego, ale sie goraco zrobilo. Kazik ty jestes cenzor, zrob tu porzadek. na
                                                  przyklad prosze nie w godzinach mojej pracy, a tak poza tym welcome;)))
                                                  • mojito Re: Na Swieta sam jak palec... 07.04.04, 05:06
                                                    Gunther/Amigo,
                                                    moglem sie zalozyc, ze Ciebie tematem wywabimy.
                                                    Faktycznie, zle sie pracuje w takich klimatach.
                                                    Zupelnie niewydajnie :)))))))))))))))))))))))).
                                                • mojito Re: Na Swieta sam jak palec... 07.04.04, 05:03
                                                  Milo mi, ze nie jest zupelnie zle.
                                                  Wlasnie po to zyjemy aby bylo co odtwarzac :)).
                                                  Opisow erotyczno/poetyckich nam nie zaluj.
                                                  I nie zaslaniaj sie Pyskiem.
                                                  Dawno o erotyce nie pisalismy a wiec chyba czas.
                                                  Gdzie jest Asia?
                                                  Przy jakim daniu najbardziej lubisz Panie obserwowac?
                                                  • kazachstan Re: Na Swieta sam jak palec... 07.04.04, 05:16
                                                    Dzien dobry raz jeszcze,

                                                    Poeta jak ty blizej mojego wieku to powiem,ze w starym piecu diabel pali. ja tu
                                                    nie widze nic zdroznego w pisaniu o grzechach,czy o seksie, wszyscy trzymaja
                                                    sie kulturalnie pewnych granic Gunther, a ze ty pechowo w pracy. chyba nie
                                                    tylko ty. poczytaj wiec jak skonczysz prace.no i dlatego rola cenzora tu nie
                                                    potrzebna. wszystko bardzo grzecznie. a z jedzeniem to macie racje, kobiety
                                                    maja ten wdziek chyba we krwi, nawet jak trzymaja sztucce, albo nakladja
                                                    potrawy. moja Pani mimo wieku i zmarszczek ma bardzo piekne rece, nie ze jakies
                                                    mlode czy specjalnie zadbane, ale takie troskliwe. tak ze jaje na stol to ja
                                                    patrze nie na jedzenie tylko na jej rece.
                                                    i jak tak dalej pojdzie to sami tu bedziemy kontynuowac. teraz to jest hymn
                                                    pochwalny na czesc kobiet.
                                                    pozdrawiam
                                                    Kazik
                                                    • poetal_liryczny Re: Na Swieta sam jak palec... 07.04.04, 05:27
                                                      Kazik, moze i ten diabel pali, dla mnie to bez roznicy lata, mysle ze romans i
                                                      odczucia budujemy w glowie. mamy takie pewne meskie sensorki, bardzo specjalne.
                                                      Mojito, widzisz pewnie sam, wiesz z obserwacji i doswiadczenia w co nie watpie,
                                                      ze kobiety bez wzgledu na wiek sa zjawiskiem ulotnym. forma ich jedzenie,a
                                                      raczej bym powiedzial spozywania posilkow bo to bardziej poetycko, jest
                                                      wdzieczna cokolwiek spozywaja. czy to sa lody, ktore sa bardzo erotyczne, nawet
                                                      spozywane lyzeczka, czy pieczyste, ktore spozywaja drapieznie czasem, czy nawet
                                                      zwykly twarozek, w ktorym lowia kawalki szczypiorku, we wszystkich tych formach
                                                      jest poezja.
                                                    • mojito Re: Na Swieta sam jak palec... 07.04.04, 05:35
                                                      Kazik,
                                                      z Poeta nie jest zle. Tak tylko troche na skrzypeczkach melancholii
                                                      zawodzi/gra. My wszyscy tak lubimy od czasu do czasu.
                                                      Z Guntherem trudno. Ktos musi pracowac aby pisac mogl ktos.
                                                      Lepiej Gunther niz my :))).
                                                      Kazik, tym kobiecymi rekami zdarza nam sie byc karmionymi.
                                                      Tez bardzo wygodne i sensualne.
                                                      Mialem kiedys nieszczescie/szczescie leciec do Europy z dlonia w gipsie.
                                                      Wow, zastanawiam sie teraz czy sobie za dwa miesiace nie zlamac znowu.
                                                      Stewardessy kroily mieso i karmily mnie. I od czasu do czasu poily.
                                                      Praworeczny jestem i z lewej dloni wszystko mi lecialo.
                                                      Zastanawialem sie czy tego odlewu gipsowego sobie nie zostawic i z nim
                                                      podrozowac. Jedzenie smakuje lepiej. Nawet lotnicze. Ale nieopatrznie
                                                      koledze powiedzialem o przypadku. Pozyczyl gips bo lecial gdzies i nie
                                                      oddal. Tak to jest, pozyczysz gips - stracisz przyjaciela.
                                                      Mysle o opatentowaniu tego gipsowego odlewu podrozniczego.
                                                      Na prawa lub lewa reke.

                                                      Co slychac w ogrodzie Kazik?

                                                      Pozdrowienia dla Ciebie i Twojej Pani,
                                                      mojito. 23:35
                                                    • mojito Re: Na Swieta sam jak palec... 07.04.04, 05:40
                                                      Poeto,
                                                      absolutnie jest tak jak piszesz.
                                                      Dodam jeszcze, ze kobiety podobaja
                                                      mi sie nawet gdy nie jedza :))).
                                                      Mozna to poszerzyc do stwierdzenia,
                                                      ze lubie je gdy nawet nic nie robia.
                                                    • Gość: Pysiek13 wyglada na to ... IP: 210.50.68.* 07.04.04, 06:18
                                                      ze grzeszac i spozywajac sensualne potrawy dojezdzamy do kolejnego tysiaca :))))

                                                      pozdrawiam radosnie wszystkich
                                                    • poetal_liryczny Re: wyglada na to ... 07.04.04, 06:32
                                                      rzeczywiscie i jaki zbieg okolicznosci, bo przeciez poprzedni tysiac konczyl
                                                      sie okolo Nowego Roku a tu juz kwiecien i Swieta Wielkanocne. tempo jest
                                                      zaskakujace. no ja mysle ze temperatura juz opadla gunther mozesz wracac tu cos
                                                      napisac. do tysiaca grzeszac to pewnie bysmy dojechali gdybys nam odpisywala na
                                                      kazdy pojedynczy wpis :-)ciekawe co Asia nam by tu ladnie znow napisala na
                                                      temat grzeszenia, no mysle Asiu ze czasem robisz sobie przerwe z tymi kaflami.
                                                    • Gość: Asia Re: wyglada na to ... IP: *.akl.callplus.net.nz 07.04.04, 10:09
                                                      az mi przykro ze mnie tak dlugo nie bylo, tak pieknie pisaliscie o kobietach i
                                                      o grzeszeniu,,

                                                      podloga w lazience zrobiona, jutro sciany, Gunther z masazu chetnie bym
                                                      skozystala bo zaczynaja mnie bolec ramionka, mysle ze jutro moze byc gorzej

                                                      jezeli mialam jakies nie odkupione grzechy to chyba je wlasnie odkupilam tymi
                                                      kafelkami, to chyba nie jest praca dla kobiety, no ale to moje 4 gladzenie
                                                      kafalkow, i fugi juz wychodza coraz lepsze hihihi

                                                      jezeli jest tu jakis specjalista kafelkowy to niech mi powie czy powinnam
                                                      najpierw robic podloge czy najpierw sciany? wybralam podloge na pierwszy zut
                                                      ale pewnosci nie mam

                                                      tak tu slicznie piszecie, ciekawe czy umorusona kobieta, upaprana w kleju z
                                                      polamanymi paznokciami, bez makijazu, z marna fryzura tez moze sie Panom tak
                                                      milo i przyjemnie kojarzyc, pisaliscie pieknie o jedzeniu, o rekach itd, mowia
                                                      ze piekno jest w oczach patrzacego :)

                                                      poeta przerwy robie sobie nieduze, i tak mi to dluzej zajmnie niz myslalam
                                                      zdaje sie ze w dalszym ciagu licze sily na zamiary ale to nie te czasy
                                                      Arlekinie :)

                                                      no coz wiem ze po Waszych "wystepach" ja bardzo przyziemnie, ale ciesze sie bo
                                                      lazienka zaczyna wygladac lepiej a jak ja skoncze miejmy nadzieje ze bedzie
                                                      jeszcze lepiej, malzonek dzielnie kafelki przycina a ja ukladam, jednym slowem
                                                      pelna wspolpraca

                                                      pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie i piszcie bo naprawde z wielka
                                                      przyjemnoscia Was sie czyta , szczegolnie po ciezkim dniu :)
                                                    • tangerin Re: wyglada na to ... 07.04.04, 11:14
                                                      Ja tak cichutko sie wetne, bo widze, ze dyskusja na maxa. Ale sobie poczytałam,
                                                      ze hej.
                                                      No a ja caly weekend nurzalam sie historii milosnej, nie mojej, i
                                                      rozpatrywalismy pojecie grzechu, dobra, zla, prawdy, potegi i kruchosci
                                                      milosci. Plakalam razem z facetem wyplakujacym sie na moim ramieniu, bo mi bylo
                                                      tak cholernie smutno. I caly czas mam nadzieje, ze ta historia bedzie miala
                                                      pozytywny final. jesli nie, to i tak w to nie uwierze!

                                                      Na temat grzechu to moze ja nie bede sie doglebnie wypowiadac, bo tyle juz
                                                      zostalo powiedziane...Dodam tylko, ze kieruje sie w zyciu zasada, aby nikt
                                                      przeze mnie nie plakal. Podchodzi pod to i dekalog, i 7 grzechow glownych,
                                                      chociaz lakoma to i tak jestem, bylam i bede, bo jedzenie jest dla mnie wazne,
                                                      szczegolnie te pysznosci rozniaste, ktore mozna jesc bez konca, potem to juz
                                                      tylko placz i zgrzytanie zebow, ale moje, kiedy staje na wadze i ochhh...jak
                                                      typowa kobieta. Ale i tak na diecie wytrzymalam tylko 2 godziny (moj zyciowy
                                                      rekord), ale chyba wielkich powodow do narzekan i tak nie mam. A grzech
                                                      obzarstwa na koncie mam:(

                                                      A z tym 9 1/2 tygodnia to ciekawa historia, nie widzialam tego filmu w calosci.
                                                      tyle razy zaczynalam ogladac i niestety zasypialam,bo bylam zbyt zmeczona, albo
                                                      trafialam na koncowke, albo musialam gdzies wyjsc + 1000 innych dziwnych
                                                      powodow. teraz to i tak nie mam TV, o video nie wspomne;)

                                                      To troche jak z "Kubusiem fatalista", Diderota bodajze - a moze nie, zaczynalam
                                                      te ksiazke juz z kilkanascie razy w ciagu ostatich 15 lat i nigdy nie moge
                                                      doczytac do konca. A bo kilka razy mi ksiazke ukradli wraz z plecakiem, albo
                                                      zgubilam, albo ktos sobie pozyczyl na wieczne nieoddanie(tego to dokladnie 3
                                                      przypadki), albo powodz mi ja porwala...Nie bylo mi dane doczytanie historii
                                                      Kubusia, ale kiedys, na pewno!
                                                      No i takim sposobem doszlam z tematu grzechu na temat znaczenia przypadku i
                                                      przeznaczenia, chociaz w przypadku Kubusia i 9 1/2 to chyba przeznaczenie sie
                                                      wcielo, jakkolwiek w przypadku Kubusia moj zal jest wiekszy, oj wiekszy.

                                                      Nie mam ostatnio czasu, moje zycie przyspieszylo, nie wyrabiam na zakretach,
                                                      opracowuje powoli plan, ktory pozwoli mi ze wszystkim zdazyc na czas. I Mojito,
                                                      ja sie chyba w Tobie zakocham albo co, skad wiedziales kiedy pic? jesli to
                                                      Twoje chleptanie tak wplynelo na pomyslnosc wczorajszej audiencji to nie wiem,
                                                      jak dziekowac. I prosze o jeszcze, jeszce, jeszcze! jeszcze tylko jeden
                                                      podpisik dzisiaj i potem moge juz polegac na swojej glowie i uczyc sie i uczyc
                                                      do zatracenia, a raczej kuc do pomyslenego, mam nadzieje, konca w lipcu. Wiem,
                                                      ze przezywam te moja uczelnie jak mrowka okres, ale tak to juz bywa ze
                                                      sprawami, ktore ciagna sie za nami jak smrod po gaciach.

                                                      No, dopisze sie jeszcze przed Swietami zanim wyjade, bo wyjezdzam do rodzicow.

                                                      Kazik, Ty bedziesz poszukiwal kroliczkow z wnuczetami a ja bede odwiedzac
                                                      znajomych w celu "poogladania" sobie ich pociech, tych totalnie nowiutkich, a
                                                      takze tych podrosnietych nieco. I tylko sie martwie, bo nie dam rady obskoczyc
                                                      wszystkich i niektórzy obraza sie na bank.

                                                      Tizedik, ty nie mysl sobie, ze przez komputer przeziebienie nie przelazi na
                                                      innych, przelazi uwierz mi! No, mam nadzieje, ze juz czujesz sie lepiej!

                                                      nie, koncze juz, bo znowu sie rozgadalam, chyba sobie odetne jezyk, tfu, palce
                                                      w tym przypadku. Wpadne jeszcze pod wieczor, albo jutro rano.

                                                      Ps Asia, naucz mnie kladzenia tych kafelkow. Kiedys prosilam znajomych
                                                      kafelkarzy, ale mnie zabili smiechem i nic z tego nie wyszzlo;)

                                                      Ps Pozdroofka dla wszystkich bez wyjatku, wiosenne i cieplutkie, nagrzne
                                                      sloncem:)
                                                    • tangerin Re: wyglada na to ... 07.04.04, 11:18
                                                      Asiczko, bo zapomnialam, u mnie zawsze najpierw kladli na scianach, potem
                                                      podloga na koniec. nie wiem, jakie to ma znaczenie, moze nie ma? grunt, ze
                                                      lazienka super wyglada!
                                                      napisz cos o kolorach kafelków, please!
                                                    • Gość: Saba Re: wyglada na to ... IP: 213.144.225.* 07.04.04, 12:49
                                                      Ja znowu bedziecie pisac o jedzeniu to wylaczam sie z tego watku! Poetal mi tu
                                                      o twarozku, a tu w ogole NIE MA twarozka w calej Holandii, wiec co mam zrobic?

                                                      Asiu, moim zdaniem najpierw kladzie sie sciany, a potem podloge, ale
                                                      specjalista nie jestem, ja raczej jedna z tych, ktore takie sprawy pozostawiaja
                                                      w rekach mezczyzn i specjalistow, to nie robota dla mnie.

                                                      A ja jestem na etapie zachwycania sie pierwszym zdjeciem usg mojego dziecka.
                                                      Wyobrazcie sobie, ma 2,5 cm wielkosci, widzialam jak sie rusza, jak macha
                                                      minaturkowymi raczkami i nozkami, widzialam twarzyczke i bijace serduszko i w
                                                      ogole malo sie nie poplakalam. Za dwa tygodnie powtorka z rozrywki zeby na 100
                                                      % potwierdzic wiek dzidzi. Zdjecie zamiescilam w albumie Asi na onecie, chyba
                                                      wiecie gdzie, nie? Tam sa zdjecia Asi domu.

                                                      Pozdrawiam wszystkich
                                                      Saba
                                                    • Gość: Saba Imiona? IP: 213.144.225.* 07.04.04, 12:53
                                                      Aha, co do imion, to na razie wyczailam wasze propozycje jak nastepuje:

                                                      Tizedik - Piotr, Patryk
                                                      Tangerin - Lukasz
                                                      Ywona - Oliwier
                                                      Gunter - Gunter, Amadeusz, Kuba
                                                      Matrioszka - Jan
                                                      Ifa - Liam
                                                      Pysiek - Arystoteles
                                                      Kazik - Aleksander

                                                      Jesli kogos pominelam to z pospiechu, dajcie znac jesli cos przeoczylam!

                                                      Na pierwszy rzut wykluczam:
                                                      Jan
                                                      Amadeusz
                                                      Arystoteles :-)
                                                      Lukasz


                                                      kontynuujcie!

                                                      Pozdrawiam
                                                      Saba
                                                    • tizedik Saba - jedz czekolade! 07.04.04, 13:30
                                                      Fińscy naukowcy przeprowadzili badania, z których wynika , że dzieci kobiet,
                                                      które w czasie ciąży regularnie jadły czekoladę, są szczęśliwsze, bardziej
                                                      ruchliwe, częściej się śmieją, a także są odważniejsze i bardziej otwarte na
                                                      nowe sytuacje.
                                                      Lekarze fińscy przebadali ponad 300 kobiet - w czasie ciąży, po porodzie - oraz
                                                      ich potomstwo. Odkryli znaczne różnice w zachowaniu dzieci. Okazało się, że
                                                      wpływ miała na to właśnie czekolada – w zależności od tego, czy podczas ciąży
                                                      ich matki, aby złagodzić stres, jadły słodkie kakaowe tabliczki czy nie.
                                                      Co dziwne, do odkryć naukowców sceptycznie podchodzą producenci czekolady. Ich
                                                      zdaniem jest mało prawdopodobne, by poprawiające nastrój składniki były
                                                      przekazywane przez ciężarne matki swym dzieciom. Zwracają też uwagę, że kojące
                                                      działanie czekolady ma więcej wspólnego z psychologią niż zawartymi w tabliczce
                                                      produktami.
                                                      www.rmf.pl/wiadomosci/index.html?id=67364
                                                      W tej kwestii na pewno popra mnie tutejsi amatorzy (gorzkiej) czekolady ;-)

                                                      Do propozycji "imiennych" dorzucam Adama, bo tez jest ponadnarodowe. Od razu
                                                      informuje, ze zadnych osobistych konotacji zwiazanych z tym imieniem nie
                                                      posiadam.
                                                    • mojito Ze stolika post pomyka... w kierunku tysiaczka. 07.04.04, 13:59
                                                      Witajcie absolutnie bez wyjatku Wszyscy,

                                                      tempo coraz szybsze. Prawie czuje/slysze tam-tamy zblizajacego sie
                                                      lata. Summertime... Wczoraj na rogu facet tak przejmujaco ciagnal
                                                      to na trabce, ze oslablem sentymentalnie. Jak zwykle slabosc kosztuje...

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      z lotem do slonca/ognia uwazac nie mozna. Albo sie leci albo nie...
                                                      Plotka mowi, ze Ikar spadajac do morza mial usmiech na twarzy.
                                                      Ja go rozumiem...

                                                      Asienko,
                                                      tak jak piszesz kaflowo. Piekno jest w oczach widzacego.
                                                      Doprowadzanie kobiety do porzadku przedkaflowego moze byc przyjemnoscia.
                                                      Odmaczanie jej i ewentualnie masowanie utrudzonych raczek moze byc
                                                      przyjemne. Taka fuga na dwie osoby (rece).

                                                      Mandarynko,
                                                      milo mi, ze moje picie pomaga. Ja majac okazje pije i wiem, ze to
                                                      sie zawsze przyda. Zarumienilem sie oczywiscie. Tak mysle, ze to byl
                                                      rumieniec. Z miloscia trzeba bardzo ostroznie aby nie popsuc milo
                                                      rozwijajacej sie znajomosci. Milosc to cudowna sprawa. I jezeli trwa
                                                      do konca to po niej tylko smierc :)))). Wiesz, ze zycze Tobie powodzenia.
                                                      Dzisiaj mam taki zalatany dzien, ze przysiade na pewno gdzies poznym
                                                      wieczorem i lufa albo dwie... Poczujesz/poczujecie.

                                                      Pysiek,
                                                      dosc tego seksu/jedzenia :)). Napisz cos o moim kumplu Bossie.

                                                      Saba,
                                                      zdrowko. Zdjecie obejrze. Bardzo delikatnie.

                                                      Poeto,
                                                      z samotnymprawiejakpalec przedswiatecznym pozdrowieniem. Brodka do gory.
                                                      Masz z czego film odkrecac. Bedzie ok.

                                                      Dzisiaj bedziemy bogaci rowniez monetarnie. Co my zrobimy z taka duza
                                                      kasa? Jakos sobie poradzimy. Aha, mam skrzydla na e-bay/allegro kupic...

                                                      Piekny, slonecznie budzacy sie dzien, 12C. Z ufnoscia, bez prawie grzechu,
                                                      patrzac w srodowa przyszlosc serdecznie Was wszystkich bez wyjatku w czolko,
                                                      mojito. 7:59
                                                    • mojito Re: Ze stolika post pomyka...do tysiaczka. 07.04.04, 14:08
                                                      Yo, Tizedik,
                                                      piszesz a wiec czujesz sie.
                                                      Z czekolada czarna gorzka popieram.
                                                      Jest male prawdopodobienstwo, ze moge byc w ciazy
                                                      ale taka czekolade lubie. Lubie pozostalosc smaku zmyc jablkiem
                                                      lub pomarancza. Az sie spocilem z wrazenia. Chcialem napisac
                                                      mandarynka ktore tez lubie. Ale by byly plotki...
                                                      Pomarancza wiec smak zmywam.
                                                      Absolutnie czas na mnie,
                                                      mojito. 8:08
                                                    • tizedik Re: Ze stolika post pomyka...do tysiaczka. 07.04.04, 15:05
                                                      Czekolada i mandarynki(!) to moj ulubiony zestaw :-))))))
                                                      Zawsze mam w domu zapas madarynek. Mowie to po cichu, zeby Tangerin nie
                                                      uslyszala..;-)
                                                      Wlasnie musze z tego domu wyjsc, zeby zalatwic spraw pare, w tym te
                                                      najwazniejsza, czyli umozliwienie sobie wyjazdu do rodzicow na swieta. Robie to
                                                      z niechecia, bo nadal czuje sie niezbyt dobrze.

                                                      A teraz dolacze link z mala istotka, chociaz juz nie tak mala jak truskaweczka.
                                                      Zrobie to w nastepnym poscie, wiadomo, dlatego zeby podbic numerek kolejny....
                                                    • tizedik Re: Ze stolika post pomyka...do tysiaczka. 07.04.04, 15:09
                                                      Zgodnie z zapowiedzia:

                                                      foto.onet.pl/albumy/zdjecie.html?no=5&id=17225&q=Album%20Asi&k=8&nxt=0
                                                      No i co???? Widac ja/jego :-))))))))))0
                                                    • yvona73pol czekolada, czas i kafle ;)) 07.04.04, 17:01
                                                      Witam wszystkich bardzo, bardzo,
                                                      i cierpie, ze spoznilam sie na te pasjonujaca dyskusje grzeszno-winna i
                                                      spozywcza ;)
                                                      ale nie zgadzam sie z ta wina, nie wiadomo do konca, a poza tym mogl Adam nie
                                                      brac, i potem sie glupio tlumaczyc...
                                                      Mojito: masz doza buzke od mojej housemate Joanny, ktora koniecznie chciala
                                                      wiedziec natychmiast jaka godzina w Stanach teraz, tzn jak sie przelicza; no i
                                                      juz mialam slac super-urgent blagalny post, a tu twoja genialnosc mnie olsnila:
                                                      czasami dopisujesz godzine w postach, a jak wiadomo, u gory wyskakuje czas
                                                      lokalny-tutejszy, wiec juz wszystko wiemy, wyszlo nam 18h roznicy, prosze o
                                                      potwierdzenie;
                                                      czekam z utesknieniem na losy, losy slepe i niezbadane, a tymczasem
                                                      zafundowalan sobie aparat foto, taki z prawdziwego "zderzenia", jestem dumna
                                                      jak paw, choc jeszcze nie wyprobowalam nabytku - swieza sprawa...
                                                      Saba - co do imion bylo jeszcze Iwo jako "proste" ale to pozory - bedzie mial
                                                      chlopak klopot, jak ja, juz sie takich wersji swojego imienia nasluchalam, ze
                                                      nic mnie nie zdziwi ;)) no bo I wymawiaja angole inaczej, a juz W to masakra....
                                                      bardzo mnie cieszy twa sympatia okazana Olivierowi (wstepnie) ;)) truskaweczka -
                                                      przesliczna, jedz czekolade ;))
                                                      no i tu sie wylamie, wiem, ze gorzka jest "trendy", ale ja tylko mleczna, a
                                                      najchetniej z calymi orzechami laskowymi, i potem mozna je rozgryzac po
                                                      kawaleczku baardzo dlugo, caly wachlarz smakowy; bo ja prosze panstwa, smakosz
                                                      jestem (dlatego Francja to dla mnie piekny kraj ;))) z urodzenia, kolezanka
                                                      nawet wybadala, ze mam wiecej kubkow smakowych, niz "normalni" ludzie ;))) no
                                                      coz, to sie dziedziczy ponoc; ja po babci, posrednio - no i przez tate (a
                                                      wiecie, ze kobiety dziedzicza intuicje po ojcach?);
                                                      Tange, fajnie, ze idziesz jak burza, uczelnianie i nie tylko, widzisz, az mam
                                                      ochote i powiem - a nie mowilam.....
                                                      Asiu, nie mam pojecia jak sie kladzie kafelki, ani w jakiej kolejnosci, dziwi
                                                      mnie sciana najpierw, gdzie tu logika??? ale vivat anarchia i indywidualizm, ja
                                                      to bym nawet i dom od dachu zaczela jakby sie dalo ;)))
                                                      moja domowa lazienka w Polszy ma takie ceglanawe kafle, dosc wielkie (niestety
                                                      malych nie bylo) i do tego turkusowe fugi; kafle mialy byc buraczkowe, ale nie
                                                      bylo; ja dyrygowalam robota przez telefon - instrukcje kolorystyczne, wyszlo
                                                      nawet lepiej niz bym smiala pomarzyc, a na koniec mama przyznala sie, ze byla
                                                      przerazona ewentualnym efektem, ale bez szemrania wykonala polecenia - kochana
                                                      jest, no nie? ach te mamy.....
                                                      no i tyle na dzis, ide w objecia Morfa (nieerotycznie ;))) bo jutro egzamin, a
                                                      tu juz po pierwszej, zle bedzie, oj, zle,
                                                      caluski,
                                                      no i do rychlego...
                                                      Iwona
                                                    • mojito www.timeanddate.com/worldclock 08.04.04, 04:51
                                                      Witajcie Wszyscy,

                                                      Yo, Iwona,
                                                      dzieki. Sadze, ze miedzy nami (Sydney) jest 14h roznicy.
                                                      U mnie teraz bedzie dochodzila 23:00 a u Ciebie powinna
                                                      dochodzic 13:00. U mnie pojawia sie po napisaniu postu
                                                      czas GW (polski). Czasami podpieram sie strona podana
                                                      w temacie. Zobacz - tam natychmiast masz aktualny czas wszedzie.
                                                      Za buzke Joannie dziekuje. Chwilowo zloze ja do depozytu z mam
                                                      nadzieje, ze bedzie odsetkowala.
                                                      Zaczynam miec rozne interesy w tamtej stronie: pieniadze wygrane od
                                                      Asi, Pyska. Jacht (majtki) z Guntherem i chcialbym zobaczyc altanke
                                                      Kazika. No, i oczywiscie odwiedzic mojego towarzysza podrozy Bossa.
                                                      Za pol godziny byc moze bedziemy umawiali sie na podzial pieniedzy
                                                      u Asi w garazu a wiec do niewykluczonego zobaczenia.
                                                      Gratuluje nowego nabytku fotograficznego. Moze zrobisz zdjecia i umiescisz
                                                      obok Saby.
                                                      Pozdrowionka,
                                                      mojito. 22:51
                                                    • Gość: Asia Re: www.timeanddate.com/worldclock IP: *.akl.callplus.net.nz 08.04.04, 05:04
                                                      Mojito ja juz kurcze dawno te Twoje pieniadze przepilam :) ale jak wpadniesz
                                                      mam nadzieje ze rownowartosc z odsetkami wyskrobie :)

                                                      jakbysmy dzisiaj wygrali to bym sobie chyba w brode plula ze sie mecze z tymi
                                                      kafelkami zamist jakiegos fachowca zatrudnic lol no ale przynajmniej farma
                                                      bedzie :)
                                                    • Gość: Asia Re: czekolada, czas i kafle ;)) IP: *.akl.callplus.net.nz 08.04.04, 05:00
                                                      cos mi sie wydaje ze dzialam odstraszajaco na naszych Panow, jak ja nie pisze
                                                      to oni tak jak ja cos pisze to Oni milkna, a niech to

                                                      kochani urobiona jestem po lokcie, opuszki palcow pozdzierane do krwi co
                                                      poniektore, moze i dobrze ze malzonek sie zawzial i wiecej kafelkow przycinac
                                                      dzisiaj nie chcial, pogoda do bani, zimno i pada a on przycinal obok garazu
                                                      wiec sie nie dziwie ze sie caly wnerwil

                                                      swoja dorga powiedziaj mi nastepujacy komplement "Jaska ale ty to jestes
                                                      zawzieta baba, cholerne kielcowo" czyz to nie jest urocze :))

                                                      no coz ja bym te kafelki jeszcze pare godzin kladla, no ale jak nie to moze w
                                                      sobote dokonczymy, niech i tak bedzie, wola Boska i skrzypce coby powtorzyc za
                                                      Mojito

                                                      ulozone dwie sciany, praktycznie z podloga to jakies 6/8 zrobione nie liczac
                                                      fugowania, tam gdzie mniej rowno fuga sie wyrowna hihihi

                                                      zaczyna wygladac niezle , choc rano malzonek staral sie mnie przekonac zebysmy
                                                      nie kladli na scianach bo to dorze wygladac nie bedzie (podejrzewam ze jego cel
                                                      byl inny niz estetyka ale niech tam) no coz widac mnie moj malzonek ciutke zna
                                                      bo ja faktycznie uparta bestia jestem

                                                      swieta tuz tuz, ja chwilowo w lesie, ale jak troszke odpoczne to moze i co
                                                      upitrasze, malzonek zrobi zakupy a ja moze jakies warzywa na salatke nastawie
                                                      hihihi

                                                      ktos pytal czy go moge nauczyc ukladania kafelkow, ja jestem samoluk, i
                                                      wlasciwie to czego tu uczyc, smarowac klejem sciany i kafelki i rowno ukladac,
                                                      a jak wyschnie to zafugowac, ot i cala filozofia. Gdyby moja prace faktyczny
                                                      ekspert ocenil to podejrzewam ze ocena nie bylaby zbyt wysoka, ale znajac
                                                      kafelkowych domokrazcow moj wytwor nie jest zly, chociaz teraz duzo roznych
                                                      innowacji w dziedzinie kafelkowej ale jak ktos ma zeciecie i duzo cierpliwosci
                                                      to wszystko da sie zrobic :)

                                                      dobra dosyc o kafelkach

                                                      o grzeszeniu tez nie bede bo ja niewinna jak dziecie :)

                                                      o imionkach jeszcze sie wstrzymam

                                                      uczucia juz roztrzasalismy chociaz o tym mozna ciagle bo jak wiadomo uczucia
                                                      sie zmieniaja

                                                      chyba zaprzyjaznie sie z kanapa na jakas godzinke i wpadne pozniej :)

                                                      pozdrawiam wszystkich cieplutko

                                                    • mojito Re: czekolada, czas i kafle ;)) 08.04.04, 05:13
                                                      Asienko,
                                                      dobra wiadomosc i zla wiadomosc.
                                                      Nie bedziesz sobie w brode plula.
                                                      Troche niepomyslna - wygralismy tylko trzy dolary.
                                                      Chyba zainwestujemy i nie bedziemy dzielic?
                                                      Czym przepilas moje pieniadze?
                                                    • Gość: Asia Re: czekolada, czas i kafle ;)) IP: *.akl.callplus.net.nz 08.04.04, 05:39
                                                      Mojito no to i dobrze, bo dzis jak mnie tak raczki bola to bym chyba nie
                                                      przebolala ze mogly kogos innego bolec

                                                      Ty sie mnie nie pytaj czym ja Twoje pieniadze przepilam, alkoholem oczywiscie
                                                      ale jakim w zab nie pamietam bo bylam w dym pijana, w koncu cos tego chyba z
                                                      dycha byla

                                                      mysle ze wszyscy sie zgodza zeby nie dzielic tych 3 dolcow, zainwestuj w
                                                      jakiegos drinka albo co :) tylko kafelkow nie kupuj bo nastepnych ukladac
                                                      szybko nie bede, no moze za jekies pol roku sie zgodze jak sobie opuszki
                                                      wylecze , niestety jeszcze pralnia zostnie grrrrrrrrrrrrrrrr

                                                      dziewczyny jakies ciekawe potrawy na swita szykujecie? cos smacznego, innego i
                                                      malo pracochlonnego? moze jakis przepis :)
                                                      (Panowie moze od Was jakis przepis, Wy znacie te malo czasochlonne :))
                                                    • mojito Prawie Swieta. 08.04.04, 05:47
                                                      Asiu,
                                                      dobrze ze alkoholem i o tyle jest mi lzej.
                                                      Najpierw przepilas moje pieniadze czy dopiero
                                                      pod koniec? Pamietasz?
                                                      Wygrana zainwestujemy w losowanie sobotnie.
                                                      Nie wiadomo jeszcze jaka bedzie pula.
                                                    • kazachstan Re: Prawie Swieta. 08.04.04, 06:34
                                                      Dzien dobry,

                                                      wczoraj tak tu glosno bylo a dzis przycichlo jakos. Asia, ty rzeczywiscie
                                                      jestes uparta kobieta i jaka utalentowana. moja Pani nawet jakby umiala te
                                                      kafelki polozyc to i tak by nie ulozyla, bo ona sie szanuje.nie to ze robotna
                                                      nie jest, bo jest. gdyby to byla sprawa zycia i smierci to nie wiem.no chyba
                                                      zeby to byla wazniejsza sprawa, ale jak niemusi to nic jej nie zmusi.
                                                      pozdraiwam
                                                      KAzik
                                                    • mojito Re: Prawie Swieta. 08.04.04, 06:46
                                                      Czesc Kazik,
                                                      Twoja Pani ma uznane talenty kulinarne. A Asia to wojownik budowlany.
                                                      Kaflowy ostatnio.
                                                      Dzisiaj cichutko poniewaz lekko oslabilismy sie teoretyczna wymiana
                                                      opinii o Paniach, grzechu i zmyslowosciach kulinarnych.
                                                      I srodek tygodnia przedswiatecznego. Wiekszosc ma Swieta na glowie.
                                                      Nieoficjalnie podam, czekajac na Tizedika, ze jedziemy nadal z farma/studio.
                                                      Nikt nie trafil i jest do rozbicia 57 milionow. My w tym tygodniu gramy
                                                      za darmo.
                                                      Kolyszac sie lekko spiacy sam bede musial lodeczke wprowadzic do
                                                      przystani. Bez pomocy Morfeusza. Iwona trzyma go nawet nieerotycznie.
                                                      Ah, te kobiety. Ide spac i obudze sie pewnie w nowym tysiacposcie.
                                                      Dobranoc i dzien dobry,
                                                      mojito. 00:46.
      • numbat Re: Tak daleko i tak blisko :) 08.04.04, 06:39
        Wszystkich serdecznie pozdrawiam, 2.40 pm. Czas na pomalowanie,
        jajeczek,:))) pobniewaz to juz prawie 1000 post!!!!
        Wszystkiego najlepszego dla wszystkich.
        Zobaczymy kto wpisze 1000 post???
        Na Gold Coast tlumy....knajpy przygotowuja potrawy...
        ludziska przed-swiatecznie zapraszaj sie do knajp.
        Ryba juz przygotowana....i tak wogole cieplo w naturze,

        AQchoj do nastepnego klikniecia
        • pysiek13 a ja piepsze Swieta ... 08.04.04, 06:41
          najmocniej przepraszam, nic personalnego ...
          jestem troche prze-meczona
          zdrowko wszystkim
      • numbat Re: Tak daleko i tak blisko :)chyba to 1000 post:) 08.04.04, 06:40
      • numbat Re: Tak daleko i tak blisko :)10001 08.04.04, 06:49
        Poniewaz na chwile wpadlem:)))
        Jeszcze raz wszystkiego pomyslnego...zaczynamy kolejne 1000-letnie:))) inne
        myslenie.
        Asiu milych fajnych swiat....oczywiscie nie udalo mi sie (na razie
        wylecic...ale to pewnikiem nastapi).
        Zycze wszystkim dobrych...kolorowych i w barwach optymistycznych jajeczek...
        Zdrowej swiezej rybki....w roznym gotowaniu...inny potraw....wyprawy w
        nature...goscinnych dusz...troche zamyslenia nad czasem...zlotych mysli...
        dobrych dusz towarzyszacych...fajnych potraw swiatecznych......dobrych
        win...tudziez innnych trunkow- ku pokrzepieniu...opatrznosci tej -i tamtej....
        gwiazd ktore przyniosa dobrej wiesci...
        Niech trwa pamietanie,
        i radosc w istnieniu...
        Wszystkiego Najlepszego

        do nastepnego klikniecia.
        • kazachstan Re: a ja pieprze Swieta 08.04.04, 06:53
          no cos podobnego, juz mialem sie wylaczyc. pysiek to nie podobne do Ciebie,
          przeciez do kosciola chodzisz prawda. co to sie porobilo, jak to tak mozna.
          to przeciez tradycja. mysle ze odpoczniesz i wszystko wroci do normy. do
          kosciolka pojdz pomodl sie, moze potrzebujesz troche odpoczac, ale takie
          oswiadczenie to mi sie nie podoba
          pozdrawiam
          Kazik
          • poetal_liryczny Re: a ja pieprze Swieta 08.04.04, 07:02
            ha ha kochani, jakie to uczciwe!
            ja sie pod tym podpisuje, no bo kazik dlaczego powiedz zmuszac sie i dreptac za
            tradycja, kiedy nie mam tej przyjemnosci juz wiecej. no dobra jajka, baba,
            swieconka, ale ja juz z tego wyroslem. owszem lubie z rodzina sie zobaczyc, ale
            to niekoniecznie z okazji swiat.
            • kazachstan Re: a ja pieprze Swieta 08.04.04, 07:04
              to wiecie co jestescie chyba jacys heretycy. jak tak mozna.ja jestem oburzony.
              wiecej z wami nie bede rozmawail jak tak dalej bedzie.
              zawsze byla mowa Bog, Ojczyzna, Rodzina i tak ma byc i tak mi dopomoz Bog.
              Kazik
              • gunther_0 Re: a ja pieprze Swieta 08.04.04, 07:13
                Witajcie,

                fiuu, Pysiek Ciebie to trzeba na kolano.....
                Kazik Ty sie tak nie denerwuj, spokojnie, forum jest po to zeby sobie pogadac i
                wymienic opinie. mysle ze chodzi tu bardziej o swietowanie niz o sam Kosciol.
                take it easy. ja tez powiem, ze jak jestem sam to potrafie cale swieta przespac
                i za przeproszeniem opierdzielac sie. pewnie ze zrobie sobie jakis obiad
                niekoniecznie swiateczny, albo skocze do znajomych. ciagle mnie zapraszaja
                gdzies ludziska wiec nie jest zle. wiec Kazik nie obrazaj sie tutaj, kazdy ma
                prawo tak swietowac jak lubi, albo nie swietowac wcale.
                Numbat, najlepszego dzieki za wymyslne zyczenia, chociaz ty wedlug tradycji i z
                jajem;)))
                zdrowko
                • kazachstan Re: a ja pieprze Swieta 08.04.04, 07:27
                  dobra, dobra Gunther nie tlumacz tu mi sie za pysika. ja tam takiego podejscia
                  nie rozumiem i tyle. samotny czy nie samotny dzien swiety swiecic
                  pozdrawiam
                  kazik
                  • gunther_0 Re: a ja pieprze Swieta 08.04.04, 07:40
                    Kazik,
                    ja tam za nikogo sie nie tlumacze. tlumacze ci moj punkt widzenia. ja tez jak
                    Poeta sam jak ten palec;) powiedz po cholere mam przygotowac te Swieta i dla
                    kogo? oczywiscie sprzatam, nawet mam zielone od Ciebie zreszta, zeby bylo
                    przyjemnie. zarcia specjalnie nie szykuje, bo i dla kogo. nikogo sie nie
                    spodziewam, w piatek jade na grzyby ze znajomymi i tam robimy rybke na BBQ. w
                    sobote ide motor show i zjem cos po drodze. w niedziele bede u innych znajomych
                    na lunch, a w lany poniedzialek wyjezdzam w Snowy Mountains, na Kosciuszko. dla
                    mnie wielkie swietowanie brachu, take it easy;)))
                    trzymaj sie graba
                    • zuzka09 Re: a ja pieprze Swieta 08.04.04, 07:53
                      czesc Wam wszystkim,

                      czasem do was zagladam czytajac i smiejac sie. nie nie z Was samych, ale czasem
                      dowcipnie niektorzy wypisuja, az boki mozna zrywac.
                      ladne wejscie z tymi Swietami, od razu widac, ze ktos "smie" powiedziec to co
                      mysla inni ludzi. bo taka prawda, trzeba miec odwage, zeby powiedziec ze Swieta
                      sie pieprzy. ja tez jestem samotna, no moze nie jak ten palec, ale dzieci
                      odchowane i jestem sama, ale nie samotna. nie szykuje Swiat tak jak tradycja
                      kaze. biore picnick basket i jade w plener, chociaz pogoda jeszcze niezbyt. to
                      swietowanie wszystkim kojarzy sie z pojsciem ze swieconka do Kosciola. ale co
                      to za obraza, dla niektorych kilka dni swiatecznych moze byc jedynym
                      odpoczynkiem, po co wiec szarpac sie aby nagotowac kupe jedzenia i wypolerowac
                      dom do blysku. te Swieta sa bardzo krotkie, wiec mozna tez swietowac w sercu
                      Kazik.
                      pozdrawiam Was wszystkich na te Swieta, lubie was poczytac naprawde, chociaz
                      nie mam tyle czasu zeby pisac regularnie jak wy tutaj
                      bynajmniej bez urazy o tym pieprzeniu, z usmiechem na ustach
                      zegnam was tymczasem
                      • kazachstan Re: a ja pieprze Swieta 08.04.04, 08:02
                        rozumiem co chcecie mi powiedziec. ze jestem stary i malo nowoczesny. no
                        dobrze, taki jestem nie wypieram sie. a dla mnie kto nie chodzi do Kosciola to
                        bezboznik i tyle.
                        nie obrazam sie tu na nikogo chociaz jestem zaskoczony opinia niektorych osob.
                        pozdrawiam
                        kazik
                        • Gość: Melody Re: a ja pieprze Swieta IP: *.13.240.220.rns02-kent-syd.dsl.comindico.com.au 08.04.04, 08:25
                          Witajcie,
                          ja napewno lubie Swieta, a juz bardzo lubie jak ktos ladnie przygotuje i poda.
                          Kazik, my wszyscy Polacy bardzo kojarzymy Swieta z tradycja koscielna, a
                          popatrz tez jak inni ludzie i nie-katolicy zyja. czy oni tak Swietuja jak my
                          Polacy ? nie i napewno to akceptujesz. Tobie trudno jest zaakceptowac ze Polak,
                          czy Polka nie ma ochoty na to swietowanie, to sie w glowie nie miesci. moj
                          sasiad Belg nie swietuje, ale cieszy sie na pare dni wolnych od pracy.
                          no wiec wesolego swietowania wszystkim zycze cokolwiek to znaczy dla was
                          • Gość: Saba Re: a ja pieprze Swieta IP: 213.144.225.* 08.04.04, 08:29
                            Kazik, ty chyba nie na powaznie z tym besztaniem Pyska???
                            I mam nadzieje, ze sie nie wykrecisz od odpowiedzi teraz (bo sam zaczales o
                            heretyzmie) - powiedz mi Kazik, czy malowanie pisanek, swiecenie i pojscie do
                            kosciola czyni cie lepszym czlowiekiem od wszystkich innych ktorzy nie obchodza
                            Swiat Wielkiej Nocy???

                            Saba
                            • kazachstan Re: a ja pieprze Swieta 08.04.04, 09:51
                              Witaj Saba,

                              widzisz, jesli ktos deklaruje sie jako katolik a potem taki statement, ze
                              pieprzy swieta, to mi nie pasuje, albo jest sie katolikiem i zyje wedlug Bozych
                              przykazan albo nie. ja do Pyska nic nie mam, uwazalem zawsze ze jest bardzo
                              wartosciowym czlowiekiem, ale takie oswiadczenie bardzo mi nie podoba.nie
                              uwazam Saba, ze katolik ze swoim swietowaniem jest lepszy albo groszy to tez
                              czlowiek nie katolik. chodzi mi tu akurat o indiwidualne podejscie.
                              Pozdraawiam wa s oboje
                              Kazik
                              • tangerin Re: a ja pieprze Swieta 08.04.04, 10:11
                                A ja nie pieprze, tylko sole;)
                                Pysiek pewnie tez!

                                Nie wiem, czy ja to heretyczka jestem, ale ostatnimi laty jakos ciezko mnie w
                                kosciele spotkac. Jakos ciezko mi sie pogodzic z tym, co kosciol = ludzie +
                                ksieza wyprawiaja. To taki bunt od wczesnej mlodosci. Chodze sobie czasami,
                                kiedy nikogo nie ma, aby mysli zebrac, czasem poprosic o cos, czasem
                                podziekowac. nie przeszkadzaja mi ludzie innych wyznan, przeraza mnie
                                jakakolwiek forma fanatyzmu, czasem zal mi ludzi, ktorzy w nic nie potrafia
                                wierzyc, bo im jest jakos ciezej czasami.

                                A Swieta lubie, bo to czas dla mnie i mojej Rodzinki, rzadko jestesmy wszyscy
                                razem. jakos specjalnie zywieniowo nie widziwiamy, ale barszczyk bialy na
                                zakwasie z jajeczkiem jest:) I jajka farbujemy luskami cebuli najczesciej, tzn
                                jesli jestem w PL, to ja to robie. Poswiecic koszyczek tez chodze.

                                A w tym roku zaszalejemy i chcemy zrobic z mama tiramisu prawdziwe, wprawdzie
                                bez wina Marsala, ale na pewno bardziej prawdziwe niz te nedzne podroby z
                                kafejek. Jak ktos raz zakosztowal oryginalu, to go pozniej byle co nie
                                zadowoli:) A ja nie wiem, czy kubkow smakowych mam wiecej, ale dzialaja
                                sprawnie, bo robilismy taki test na zajeciach kiedys i jako jedyna wlasciwie
                                odgadlam wszystkie smaki porzadkujac je wg natezenia.

                                I ogolnie ciesze sie, bo moj maz przyjezdza do PL! Maz tzn moja psiapsiolka, z
                                ktora kiedys dzielilysmy malzenskie loze, bo innego w wynajmowanym pokoju nie
                                bylo. I tak zostalo do dzis, ja zostalam zona, bo bylam mniejsza, tak jakos
                                stereotypowo wyszlo. I teraz bedziemy robic wiosenne porzadki, czyli odkurzac
                                wspomnienia. Jej prawdziwy maz jakos zaakceptowal fakt, ze jego zona ma zone, a
                                raczej dwie, nawet chyba sie cieszy po kryjomu;)

                                Mojito, Ty sie zajadaj czekolada i przegryzaj mandarynkami, plotek nie bedzie.
                                A nawet jesli, to przyprawimy to forum troszeczke, chociaz tu tyle pieprzu
                                ostatnio;)Innych tez do zagryzania czekolady mandarynkami zapraszam, bo to
                                pycha...

                                Saba, Malenstwo jest sliczne i madre, to sie az rzuca w oczy!
                                Tizedik, dzieki za linka, bo sie az zaplatalam szukajac:)

                                Nie wiem, czy jeszcze zajrze, postaram sie, ale dla pewnosci zycze Wam
                                wszystkich Wesolych Swiat, takich jakich chcecie, z jajkami lub bez, z
                                kosciolem lub bez, z sola lub z pierzem;)
                                Nie wiem, czy wymienie wszystkich:
                                Asia, Ifa, Iwona, Tora, Mojito, Saba i Malenstwo, Pysiek/Boss, Gunther, Kazik +
                                jego Pani, Numbat, Matrioszkaa, Poeta, Tak_o, Iza, Peter/Przemek i wszyscy
                                ktorych pominelam, i prosze o wybaczenie;)

                                Mandarynka Swiateczna
                                • Gość: ifa WIELKANOC z przymruzeniem oka ;-)))))))))))))))))) IP: 192.11.224.* 08.04.04, 16:08
                                  Blisko Wielkanoc, nadchodza Swieta, wiec niechaj kazdy o tym pamieta, by w tym
                                  okresie, starym zwyczajem zrobic porzadek kolo swych jajek, bo nabial meski,
                                  mowiac logicznie, musi raz w roku wygladac slicznie. Z tejze okazji kazdy chlop
                                  wszedzie, czysci do
                                  glancu swoje narzedzie. Ale nie kazdy - przyznacie sami - umie obchodzic sie z
                                  jajeczkami, wiec naszym czlonkom wpadl pomysl nowy, by powstal taki punkt
                                  uslugowy. W nim panny Jola, Zuzia i Maja malowac beda fachowo jaja: Takim, co
                                  maja jaja jak wory -
                                  malowac beda w piekne kolory, a tym, co maja male kuleczki - to pomaluja w
                                  groszki, kropeczki ... Kto chce miec wzgledy u swej kochanki, powinien stroic
                                  jaja w pisanki, a kto ma jaja niczym granaty - temu radzimy pisanki w kwiaty.
                                  Obsluge reczna tez
                                  polecamy, wszystko bezplatnie - w ramach reklamy. Gdy do nas przyjdziesz,
                                  siadziesz wygodnie, dziewczyny same sciagna Ci spodnie, potem mistrz jaja
                                  wyperfumuje i elegancko je pomaluje. Zas po obsludze pozegna grzecznie, a Ty do
                                  domu wrocisz swiatecznie.
                                  Bedziesz z nabialu dumny jak basza, bo tak pracuje Spoldzielnia nasza. Wiec
                                  popierajcie nasza Spoldzielnie, ktora maluje jaja rzetelnie. (W ramach promocji
                                  i tej reklamy, po jajach jeszcze lekko smyramy). Wesolych jaj wielkanocnych
                                  Zyczy Zarzad Uslugowej
                                  Spoldzielni Pracy "KRASZANKA
                                  • mojito Pisanki, kraszanki i Spoldzielnia Pracy :))))). 08.04.04, 17:21
                                    Witajcie przedswiatecznie Wszyscy,

                                    mialem przeczucie, ze skonczy sie tak elegancko. Numbat/Meteoryt zaczal.
                                    Przypomnial ze, "czas na pomalowanie jajeczek".
                                    Nieomylny znak wiosny, zblizajacych sie Swiat i ogolnej elegancji (Ifa).
                                    Wowczas nie przypomnialem dowcipu na czasie ale teraz to zrobie.
                                    Przyjaciolka zwraca sie do przyjaciolki i mowi: moj maz maluje jajka
                                    na Swieta. Zazdroszcze pada odpowiedz - moj nie jest taki elegancki.
                                    Francja Elegancja. W czasie lunchu zajrze do yellow pages byc moze
                                    Spoldzielnia Pracy "Kraszanka" ma gdzies w poblizu filie. Perfumowal nie bede.
                                    Milego dnia, wieczoru, nocy. Wroce jeszczez zyczeniami,
                                    mojito. 11:21
                                    • Gość: Asia Re: Pisanki, kraszanki i Spoldzielnia Pracy :))) IP: *.akl.callplus.net.nz 09.04.04, 03:09
                                      Kochani Zycze Wam Wszystkim wspanialych Swiat, zeby je kazdy spedzil tak jak mu
                                      pasuje.

                                      Tym potrzebujacym - duzo odpoczynku
                                      Wszystkim duzo duzo radosci

                                      Ja osobiscie jestem wykonczona wiec te pare dni bardzo mi sie przyda.

                                      Numbat nawet dobrze ze teraz akurat sie nie wybrales, nie wiem czy wlasnie w
                                      tym momencie bylabym w stanie cieszyc sie Twoja wizyta

                                      Pozdrawiam Wszystkich bardzo cieplutko
                                      • Gość: Asia Re: Pisanki, kraszanki i Spoldzielnia Pracy :))) IP: *.akl.callplus.net.nz 09.04.04, 05:50
                                        z wielu powodów i dla smutków wielu,
                                        chcialbym dzisiaj mieć poduszkę z chmielu.
                                        zapach tych lekkich,siwo-złotych szyszek
                                        sprowadza sen mocny- zjednywa ciszę

                                        gdzieś to słyszałem,albo mi sie śniło
                                        "chmiel na bezsenność, a sen-na bezmiłość"
                                        poduszke z chmielu gdy sobie wymościsz
                                        zaśnij,bo na cóż życie bez miłości


                                        taki sliczny wierszyk dostalam choc moze troszke smutku z niego przebija,,
                                        dlatego Zycze Wam Wszytkim duzo duzo milosc :))
                                        • kazachstan Re: Pisanki, kraszanki i Spoldzielnia Pracy :))) 09.04.04, 07:26
                                          Dzien dobry,

                                          no widze ze duch w narodzie nie ginie. Ifa tak ladnie tu nam napisala rymowanke
                                          i Asia tez. takie sliczne rymy az milo poczytac. powiem, ze bardzo humor mi
                                          dzisiaj sie poprawil, bo Pysiek widocznie bardzo przejela sie moim pisaniem i
                                          wpadla nas odwiedzic. wprawdzie nie wpadla na placki, tylko taka niespodzianke
                                          nam zrobila przy Wielkim Piatku. przyniosla w doniczce swiezy szczypiorek i w
                                          szczypiorku 3 pieknie recznie malowane pisanki, ale takich ladnych to nie
                                          widzialem. no chyba w Polsce. porozmawialismy sobie i wszystko wyjasnione.i to
                                          dobrze bo przed Swietami wszystko w zgodzie.ale Gunther ja juz niczego nie
                                          dziwota teraz.
                                          to dolacze sie tez do zyczen Swiatecznych, spedzajcie je jak wam wygodnie, ale
                                          z Bogiem w sercu. milego wypoczynku i milej swiatecznej atmosfery wszystkim
                                          zycze.
                                          pozdrawiam
                                          Kazik
      • tangerin Re: Tak daleko i tak blisko :) 09.04.04, 07:30
        To jeszcze raz ja:)
        Wyslalam Wam kartke swiateczna, wiec marsz do skrzynek gazetowych lub innych,
        jesli ktos podal:)
        Wyslalam 2x, bo cos smtp dziwnie chodzi dzisiejszego ranka. Wyslalam tez nie z
        tego konta, co powinnam i teraz juz wszyscy beda znac moje imie, he hehe, wiec
        sie nie przerazcie, jak jak w adresie bedzie cos dziwnego, to nie wirusy z
        zalacznikami, tylko ja;)

        Jesli uraze czyjs gust estetyczny, to sorry ogromne.
        To cos jest mojego wykonania, niestety, wykonane na samym poczatku pracy z
        Corelem (nie zebym teraz byla lepsza) wg schematu zamieszczonego w ksiazce dla
        dzieci(sic!), ale doszlam do wniosku, ze lepsze fatalna wlasna niz super kartka
        z netu:) Kolorki troche mi sie zmienily po przekonwertowaniu:(, ale to pewnie
        dlatego, ze ja jescze niewiele umiem.

        Tlumacze sie jak glupia, ale tu niektorzy mi tu na estetów wygladaja, a ja, no
        coz.
        jesli o kims zapomnialam, to sorki, ale ja troche kiepsko funkcjonuje ostatnio:)

        jeszcze raz wesolych swiat, odezwe sie po powrocie:)
        pa,pa
        • yvona73pol Zyczonka... 09.04.04, 11:52
          jak juz wszyscy, to i ja...
          jakos nie mam nastroju swiatecznego, bo coz to za swieta bez koszyczka
          przystrojonego zielonym, malowania pisanek przez caly piatek u babci, hurtem,
          coby obdarowac rodzinke cala ("bo ty takie ladne malujesz..."), swiecenia no i
          zuru, porannego sobotniego sniadania ze wszystkimi...
          a tu jutro praca, wczoraj tez, az do zmeczenia, dzis odsypianie....
          no, ale mam nadzieje, ze wy wszyscy, moi drodzy, macie super swieta, takie jak
          trzeba, rodzinne i swiateczne wlasnie... i z kroliczkami, kurczaczkami,
          zielonym i tak dalej;
          caluski, no i do nastepnego klikniecia,
          dzieki za zyczonka, Tange, fajna karteczka :)))
          Iwona
          • Gość: Asia Re: Zyczonka... IP: *.akl.callplus.net.nz 09.04.04, 12:17
            Iwonka, no coz tak to w zyciu bywa ze nie zawsze mozemy spedzac swieta w gronie
            najblizszych, a czasem nawet bywa tak ze nie chcemy swiat spedzac z rodzina,
            podejrzewam ze wszystko ma swoj glegoki sens, i to ze Ty akurat tym razem
            spedzasz te swieta daleko od swoich najblizszych pewnie tez. Nie zawsze tak
            bedzie, wtedy kiedy Ty bedziesz mogla spedzic swieta tak jakbys chciala inni
            bede z daleka od domu, i Ty bedziesz ta osoba ktora bedzie mogla cieplo o kims
            pomyslec tak jak wiele osob cieplo mysli o Tobie i innych w tej chwili.

            Zycze wszystkiego co najlepsze i trzymaj sie cieplutko

            Tangerin dzieki za kartke i zyczenia, trzymaj sie i zycze wesolych swiat i
            lepszego samopoczucia :)
            • Gość: ifa Re: Zyczonka... IP: 192.11.224.* 09.04.04, 12:34
              Tym Razem Zyczenia od mnie,nie Spoldzielni;-)))

              Zycze takze Wszystkim Zdrowych,Spokojnych Swiat!
              Wesolego Jajeczka,Kicajacego Kroliczka,Milego Zajaczka,Niesmutnego Baranka i
              Mokrego Dungusa tym co mokra tradycje poniedzialkowa podtrzymuja ;-)

              Pozdrawiam pisankowo-czekalodowo-jajkowo-serdecznie-swiatecznie-bajecznie
              pa
              ifa
              • tizedik Re: Zyczonka... 09.04.04, 12:43
                Ja tylko na moment... Wlasnie sie pakuje, a jak zawsze odbywa sie to w duzym
                deficycie czasowym...;-)
                Dziekuje za kroliczka (jest sliczny), za pisane tutaj zyczenia :-)))
                A wam zycze, zeby te swieta uplynely bez smutkow (co wlasnie mnie sie
                przytrafilo), czyli na wesolo, z pisankami, jajeczkami, wiosennie ( jesiennie),
                czyli na zielono.

                Pozdrawiam wyjazdowo - przedswiatecznie :-)))
                • mojito Re: Zyczonka... 10.04.04, 03:05
                  Witajcie absolutnie Wszyscy,

                  dzisiaj pogodny i sloneczny dzien. Moje Swieta beda jednodniowe.
                  Niedzielne. Jedyny plan to odespanie zaleglosci.
                  Byc moze w poniedzialek wieczorem pojade z szybkoscia mandatu
                  lub dwoch do siostry na caly ftorek.
                  Dzisiaj udalo mi sie wyslac na poczcie podatki stanowe. Alleluja.
                  Zostaly mi jeszcze te cholerne stanowe. Wolalbym chyba wyrwac sobie
                  dwa przednie zeby niz je robic. Zrobie to w przyszlym tygodniu.
                  Podatki chyba jednak. Wola boska i skrzypce.

                  Z okazji nadchodzacego weekendu zycze Wam wszystkim zdrowia i pogody ducha.
                  Wszystkim tym ktorzy celebruja Swieta i wszystkim tym ktorzy je lekko
                  szeleszczac piepsza. Lub sola. :))))))))))))))))).

                  Do naszego wspolnego wirtualnego koszyka wkladam realne losy totolotkowe.
                  Z okazji Swiat piec:

                  09 10 13 22 50 PB 19,
                  12 13 41 43 48 PB 06,
                  01 20 27 33 43 PB 25,
                  03 19 26 28 39 PB 03,
                  13 27 35 45 46 PB 23.

                  Do wygrania 57 milionow. Byc moze zajaczek/kurczaczek bedzie nam przychylny.

                  Mandarynce (Slodkiej) dziekuje za kartke. Kurczaczek przeuroczy.

                  Raz jeszcze zdrowka, slonca i usmiechu,
                  mojito. 21:05
                  • Gość: Pysiek13 Re: Zyczonka... IP: 210.50.68.* 10.04.04, 17:25
                    Witajcie,

                    ... tak jak Kazik napisal ;)))) Swiat z Bogiem w sercu Wam zycze, a reszta to
                    juz sprawa individualna.
                    Tangerin, dziekuje za karke :))))
                    pozdrawiam wszystkich
                    • Gość: Tora Re: Zyczenia świąteczne IP: *.tvsat364.lodz.pl 10.04.04, 20:48
                      Cześć wszystkim!

                      Żeby śmiały się pisanki,
                      uśmiechały się baranki,
                      mokry śmingus zraszał skronie,
                      dużo szczęścia sypiąc w dłonie.

                      Z okazji Świąt Wielkiej Nocy nalepsze życzenia, dużo zdrowia i spełnienia
                      marzeń tych dużych i tych przyziemnych,wygrania mnóstwa $-baniek, wspaniałego
                      przelotu balonem, więcej wolnych dni w pracy, samych porządnych szefów, udanych
                      zbiorów, pięknych kwitnących kwiatów, szczęcia w miłośi i w przelotnych
                      związkach,samych idealnych partnerek i porządnych facetów, pogody ducha w
                      chwilach radosnych, ale najbardziej w chwilach trudnych - dla absolutnie
                      wszystkich forumowiczów - śle Tora.

                      Tangerin!
                      Bardzo dziękuję za wspaniałe jajo i życzenia!!!!
                      • yvona73pol Re: Zyczenia świąteczne 11.04.04, 08:59
                        Moi kochani,
                        w nieco lepszym nastroju, choc wlasciwie to juz swieta w pelni, chcialam
                        wszystkim serdecznie podziekowac za mnostwo przepieknych zyczen, i bardzo mi
                        jest przykro, ze nie "dopisalam"; bede sie starala sprawowac lepiej, obiecuje :)
                        tymczasem jakas spiaczka mnie dopadla, im wiecej spie, tym wiecej moge, sila
                        zwloklam sie dzisiaj, bo cos trzeba zrobic pozytecznego, albo chociaz
                        zaplanowac na dalsze dni...
                        inercja wydarzeniowa nie pozwala mi tu rozwinac skrzydel pisarskich, i w
                        zwiazku z tym wszystkim przesylam calusa i zmykam ;))
                        Iwona
                        • Gość: Asia Re: Zyczenia świąteczne IP: *.akl.callplus.net.nz 11.04.04, 09:54
                          Witam Swiatecznie

                          wczoraj i dzisiaj mielismy naprawde sliczna pogode, wczoraj jak dobrzy kiwisi
                          wybralismy sie na spacer po sklepach

                          dzisiaj wybralismy sie do lasu, nazbieralam pelno maslakow mmmmm uczta dla
                          podniebienia, swierze maslaki w Wielkanoc tego jeszcze nie bylo :))czesc
                          udusilam w sosie smietankowo koperkowym yum yum , nawet udalo mi sie
                          zamarynowac jeden sloiczek i czesc sie suszy :) bardzo sie ciesze bo tu poza
                          pieczarkami innych grzybow sie nie kupi a przemycic tez sie nie da , maslak to
                          taki zyslny grzyb ze do wszystkiego sie nadaje, napewno doda troche smaku i
                          zapachu to wigilijnych potraw :)

                          pogadalismy przez telefon z rodzina w Polsce, smutne to wszystko no ale takie
                          zycie

                          lazienka w dalszym ciagu czeka na dokonczenie ale chyba poczeka do przyszlego
                          weekendu :)

                          mam nadzieje ze jutro tez bedzie taki piekny dzionek jak dzisiaj

                          pozdrawiam wszystkich cieplutko :)


                          • gunther_0 Re: Zyczenia świąteczne 11.04.04, 10:50
                            Witajcie kochani,

                            ja tak na szybko, bo jutro wyjezdzam w Snowy Mountains i nie bededo Was
                            zagladal kochani jakis czas. ale bede myslal, napewno.w tych ichniejszych
                            gorach podobno nawet mobile nie odbiera.
                            Tangerin, dzieki serdeczne za kartke, jestes bardzo mila dziewczyna:)))
                            w piatek tak jak Asienka, bylem na grzybach, troche maslaczkow przywiozlem, ale
                            za to zatrzesienie rydzy;)))czesc od razu smazylismy na blaszce a reszte
                            przywiozlem do domu. miod w gebie, a raczej rydz w gebie.las taki inny, suche
                            podszycie, choinki jak chocholy a nie nasze smreki, pod nogami trzeszczy bo
                            okropnie sucho w lesie. miedzy chojakami smigaja kangury i widzialem nawet
                            wombata, jaki to sympatyczny zwierzak, mowie wam, taki spioch idzie i spi.
                            wczoraj bylem na Motor Show i naprawde mi sie podobalo, takie wyglupy rozne
                            samochodowe. Australijski Holden to calkiem dobre auto, pisalem juz wczesniej,
                            bardzo podoba mi sie Holden Rodeo 4WD.
                            a dzis u znajomych na swiatecznym sniadanku lunchu, bylo przyjemnie, ale nic z
                            tradycji, zadne tam zurki, biala kielbasa, czy salatki. bylo troche seafood,
                            potem wjechala zupa, italian minestrone, chicken kebabs i 3 rozne rodzaje
                            swiezych salatek. desery i owszem tez byly, byl Black Forest Cake, z wisniami i
                            salatka owocowa serwowana w przekrojonych polowkach melona. WOW !!! czyli lol.
                            obzarlem sie okropnie i mimo ze nie bylo to polskie menu, czuje sie absolutnie
                            rozgrzeszony. Swietowalem cala geba !!!
                            tyle ode mnie kochani, wyjezdzam jutro i po powrocie opisze Wam wrazenie z
                            tubylczych najwyzszych gor. serdecznie zdrowka wszystkim zycze
                            i do nastepnego
                            • Gość: Asia Rydze??? IP: *.akl.callplus.net.nz 11.04.04, 11:55
                              rane ja tez chce rydzow,, tutaj tylko maslaki widzialam, :((( ale z maslaczkow
                              tez sie ciesze bardzo ,, Gunther zycze Ci milego pobytu i koniecznie napisz
                              sprawozdanie po powrocie :)
        • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 13.04.04, 05:02
          Dzien dobry,

          no i juz po Swietach, jakos cicho tu dziwnie. ja mialem bardzo przyjemne
          Swieta, troche dzieci i wnuki porozrabialy i bylo bardzo wesolo.pogoda nam
          sprzyja to wygonilem towarzystwo do ogrodu i po kolei zlalem woda zeby tradycji
          bylo zadosc. dzieciaki dopiero mialy frajde.moja Pani przygotowala wspanialy
          sernik i babe swiateczna, a ja zrobilem dla wszystkich BBQ, to nazywaja ozzie
          barbie i nie nalezy mylic z lalka Barbie. po sniadaniu pojechalismy do Berrima
          do Ojcow Paulinow na msze i bylo bardzo sympatycznie. tam tez jest bardzo
          ladny las ale o tym bylo pisane. Gunther i Asia wspomnieli grzyby, to ja tez
          dodam cos od siebie.maslaki owszem sa, a nawet bym powiedzial ze tylko i to w
          nadmiarze. rydze za to zatrzesienie jak Gunther pisal. sa tylko dwa miejsca
          gdzie one rosna ale Polacy znaja je doskoanle. australijczycy grzybow nie znaja
          i nie jedza, wiec mamy tylko konkurencje w zbieraniu ze strony Jugoslawian,
          czechow i Libanczykow. najlepsze rydze sa tak Gunther napisal, zrobione na
          blaszce zaraz po zerwaniu, ale moja Pani robi tez rydze malutkie w marynacie i
          sa wysmienite. no chyba narobilem wam wszystkim smaka.
          to tymczasem pozdrawiam i czekam az tu bedzie pisane cos
          kazik
          • yvona73pol gdzie na grzyby???? 13.04.04, 05:10
            hej, hej,
            Kazik, a ja nie wiem, gdzie na grzyby, wiecej, nie mam zielonego pojecia;
            mozesz mi napisac, pliss??
            a, jak z dojazdem, czy dla osob bez samochodu to w ogole wykonalne?? bo ja nie
            posiadam (i sie nie zanosi );
            tymczasem, caluski,
            musze pedzic,
            Iwona
            • kazachstan Re: gdzie na grzyby???? 13.04.04, 06:03
              Oj nie Iwonka,
              bez auta to trudna rada. czasem to autobus do Berrimy, ale las jest kawalek
              dalej i trzeba wiedziec gdzie. przykro mi, ale ja sam nie jezdze a jestem
              wozony, bo mam problem z kregloslupem. ale jak znowu bedziemy jechac to dam znac
              pozdrawiam serdecznie
              Kazik
              • Gość: Asia Re: gdzie na grzyby???? IP: *.adsl.xtra.co.nz 13.04.04, 06:56
                kurcze Kazik ale mi smaku tymi rydzami narobiliscie, jak mi sie uda kiedys do
                Sydney przyjechac to chyba bede sie jesienia wybierac zeby na rydze sie
                zalapac :)

                moje maslaczki tez byly calkiem calkiem, w sosie smietankowym i z koperkiem yum
                yum
                Dzisiaj pierwszy dzien w pracy od 10 dni, moze to i dobrze ze ten urlop juz mi
                sie skonczyl bo sie narobilam jak kto glupi, no ale jak to mowia robota
                glupiego lubi

                w weekend mam nadzieje znowu sie wybrac na maslaczki
                mam nadzieje ze naszych rodakow w kraju od internetu nie odcieli bo faktycznie
                jakos tu cicho sie zrobilo,

                Mojito co u ciebie? czyzbys w bardzo bliskie kontakty 3 stopnia wszedl na
                powrot ze swoja kanapa?

                pozdrawiam Wszystkich cieplutko
                • matrioszkaa wrocilam 13.04.04, 07:30
                  Czesc i czolem
                  Wrocilam. A bylo tak:
                  Moskwa, -10, pociag, stol pelno zastawiony, jak milo, eee, podpucha, za wszystko
                  trzeba placic, jedziemy, kolacja, ubikacja, pielucha, sok, mleko, spijcie,
                  leeeeee, no juz, leeeee, spijcie spijcie, 5 rano, paszporty, spij, spij, ne, ne,
                  pobudka.
                  Ryga, slonce.
                  Hotele drogowate, reszta nie (w porownaniu z Moskwa), ludzie mili, jezyk na oko
                  prostszy od litewskiego, duzo zapozyczen; zreszta wszyscy mowia po rosyjsku.
                  Ladne stare miasto z uliczkami, dwa nowe centra handlowe, mala miescina.
                  Do Estonii. Pociagiem nie dojedziesz, tylko autobus. Unikam autobusow, bo
                  cierpie na paskudna przypadlosc zwana oglednie choroba lokomocyjna. Mus to mus,
                  jedziemy do pierwszego miasta w Estonii. Okazuje sie, ze coreczka odziedziczyla
                  po mnie to co nie trzeba: im bardziej my z Rygi, tym bardziej ona do...Poza tym
                  droga piekna, po jednej stronie morze, po drugiej las. Estonia-las zabielal
                  brzozami.
                  Parno-misteczko nadmorskie, pieknie. Rano mgla, zamarzniete morze w mgle.
                  Autobus. Droga dobra tam, gdzie wisi informacja ze unia europejska sie do tego
                  dolozyla. Tallinn. Z perspektywy dworca autobusowego niezachecajacy,
                  kolejowego-juz lepiej. Sredniowieczne miasteczko, zupelnie urocze, uliczki, psia
                  kostka, sklepiki, restauracyjnki, wszystko-klasa. I tak moze na podstawie tych
                  dwoch miast wynioslabym jak najlepsze wrazenie o Estonii, gdyby nie to, ze
                  przypadkiem zanioslo nas tam, gdzie wzrok turysty nie siega - a tam, ech, szkoda
                  gadac- zwaly smieci, rozwalone domy, koszmar. Przypadkiem tez odkrylismy targ
                  dla tubylcow mieszczacy sie tuz obok dworca, a szczelnie zakryty przed
                  przyjezdnymi z absolutnie niskimi cenami(zwlaszcza z powownaniem z dworcowymi).
                  Ha, tu cie mamy Estonio! (W podrozy powrotnej potwierdzilo sie to drugie
                  wrazenie: rozburzone domy, krajobraz powojenny!) Mimo wszystko warto Tallinn
                  zobaczyc, na weekend przyjezdzaja tu tabuny Finow (ciezko znalezc hotel), w
                  celach alkoholizacyjnych jednakze.
                  Do Helsinek stateczkiem, eh-Helsinki, eh. Spodobalo mi sie, co tu duzo gadac.
                  Moze by tak nas zeslali do Helsinek, gdy po 3 latach przyjdzie amnestia na
                  Moskwe? Zwlaszcza, ze napatoczylismy sie na szkole dla naszej dziatwy i
                  zasiegnelismy jezyka od wychodzacej wlasnie zen nauczycielki finskiego. Jedyny
                  mankament to ceny, ufff, takich cen to ja jeszcze nie widzalam.
                  Coz, podrozuje z mezem, ktory ma takiego bzika, ze lubi jezdzic do krajow, w
                  ktorych moze sie porozumiec, i to koniecznie w jezyku panstwowym. Jesli estonski
                  cechuje sie duza iloscia takich samych liter w slowie, to w finskim jest tych
                  liter jeszcze wiecej, wygladaja mi na trudne. W Parno porozumiewanie sie jest
                  nieco klopotliwe, w Tallinnie z rosyjskim, wzglednie angielskim mozna sobie
                  poradzic, a Skandynawia wiadomo-angielsko wyedukowana.
                  No dobra, trzeba wracac, pociag, ubikacja, pielucha, sok, mleko, spijcie,
                  leeeeee itd. itp.
                  Moskwa, slonce.
                  Kwiaty wyrosly, zasiane wykielkowaly (poza lobelia zagraniczna, rosyjska
                  wzeszla), umywalnik naprawiony, sasiadka wszystkiego dopilnowala, tym razem
                  zaden kwiat nie przyplacil rozlaki zyciem, ha-za 2 dni ona wyjezdza na dluzej i
                  mialabym rozlegle pole do zemsty, poza kwiatami bowiem posiada ona 2 koty i
                  spora ilosc rybek.

                  Widze, ze zycie na forum razno sie toczy. Saba, przykro mi niezmiernie, ze Jan
                  zostal wykreslony i to po raz drugi, przez rozne Jasie Fasole maz tez go z
                  naszej listy wykreslil definitywnie. No dobra drugie podejscie: dziadek moj mial
                  fajerskie imie: Klemens (niestety tez wykreslone zostalo; zreszta: dobrze miec
                  tych imion pod reka kilka i przyjzec sie dziecku, do naszego i tak nie pasowalo).
                  Pozdrowionka
                  zdecydowanie bardziej piegowata Matrioszka

                  aha-Asia-ja tez jestem zdecydowanie budowlana, niestety samotnie sie tym param,
                  za to na grzyby z cala rodzinka

                  Tangerin-kiedy wybywac zanierzasz z Wroclawia? zastanawia mnie zbieznosc Twoich
                  wypowiedzi z moimi myslami, moze by to kiedys skonfrontowac life (tylko w
                  sprawie Londynu sie nie zgadzam-ja i Londyn jestesmy zdecydowanymi nieprzyjaciolmi)
                • poetal_liryczny Re: gdzie na grzyby???? 13.04.04, 07:33
                  o tej porze grzyby, a podobno tak mialo byc sucho w Australii i zadnych
                  grzybow. Kazik Ty widocznie masz dobre przecieki grzybowe.
                  u mnie za to erotyczna posucha. ale nie bede sie powtarzal, narazie sobie radze
                  towarzysko, odswiezam stare znajomosci i nadrabiam braki w poczcie internetowej.
                  pogoda jeszcze u nas bardzo zmienna, raz wiosennie raz jesiennie, ale ma sie ku
                  lepszemu.
                  • yvona73pol Re: gdzie na grzyby???? 13.04.04, 10:42
                    Hej, hej,
                    no to ja sie bardzo chetnie pisze na grzyby, o ile czasowa bede, na razie
                    troche tak, bo wakacje, wiec moze, moze... (mniam);
                    Matrioszka, fajnie macie, ze zwiedziliscie takie egzotyczne okolice, jakos mnie
                    tam nie zanioslo nigdy, coz czlowiek zawsze teskni do tego, czego nie ma, a jak
                    jest pod nosem, to juz mniej...
                    no, ale to nie takie hop siup, zawsze powroty do kraju wiaza sie u mnie z
                    wielka pustka w kieszeniach, nawet na podroz do "stolycy" nie bardzo mozna
                    sobie pozwolic (do znajomych) a coz dopiero dalsze wojaze; coz, takie zycie,
                    raz na wozie, raz pod wozem....
                    i tak zle nie jest, moze jedynie troche pokrecone jak na moj gust ;)))
                    ale moze i tak fajniej?....
                    caluski, zmykam poszperac po necie w poszukiwaniu perspektyw i wielkich
                    szans ;))
                    Iwona
                    • Gość: Asia ahhh the podroze IP: *.akl.callplus.net.nz 13.04.04, 11:13
                      Matrjoszka, barwnie opisales swoje wojaze, sama uwielbiam podrozowac i gdybym
                      mogla to bym zycie na walizkach spedzila, mnie zawsze na wszystko czasu
                      brakuje, czasami sie zastanawiam jak to jest jak ludzie sie nudza , tyle jest
                      rzeczy do zrobienia lub poznania ze zupelnie nie mam pojecia jak mozna sie
                      nudzic

                      w okolicach Moskwy pewnie masz duzo wiekszy wybor grzybow niz ja tutaj, ale
                      ciesze sie ze chociaz jakies sa

                      Bedac w Polsce, jezdzilismy do Golunia,, znalezlismy takie tam miejsca na
                      grzyby ze po nocach mi sie snia, czerwonych kozlakow zbieralismy po 300, a
                      wszystkie wielkosci akurat do octu,, chyba mi zadne marynowane grzyby tak nie
                      smakuja jak takie male kozlaczki, czasem sie trafialo na 10-15 wokol jednej
                      brzozki tylko trzeba bylo dobrze poszukac

                      z tymi budowlanymi sprawami to chyba musze pomalu (pomalu) dac sobie spokoj,
                      dalam sobie w kosc ta lazienka a i tak jeszcze nieskonczona, ale ten dzien
                      kiedys nastapi,, mysle juz o pralni hihihi ale chyba poczekam do wiosny
                    • Gość: Asia ahhh the podroze IP: *.akl.callplus.net.nz 13.04.04, 11:20
                      Matrjoszka, barwnie opisales swoje wojaze, sama uwielbiam podrozowac i gdybym
                      mogla to bym zycie na walizkach spedzila, mnie zawsze na wszystko czasu
                      brakuje, czasami sie zastanawiam jak to jest jak ludzie sie nudza , tyle jest
                      rzeczy do zrobienia lub poznania ze zupelnie nie mam pojecia jak mozna sie
                      nudzic

                      w okolicach Moskwy pewnie masz duzo wiekszy wybor grzybow niz ja tutaj, ale
                      ciesze sie ze chociaz jakies sa

                      Bedac w Polsce, jezdzilismy do Golunia,, znalezlismy takie tam miejsca na
                      grzyby ze po nocach mi sie snia, czerwonych kozlakow zbieralismy po 300, a
                      wszystkie wielkosci akurat do octu,, chyba mi zadne marynowane grzyby tak nie
                      smakuja jak takie male kozlaczki, czasem sie trafialo na 10-15 wokol jednej
                      brzozki tylko trzeba bylo dobrze poszukac

                      z tymi budowlanymi sprawami to chyba musze pomalu (pomalu) dac sobie spokoj,
                      dalam sobie w kosc ta lazienka a i tak jeszcze nieskonczona, ale ten dzien
                      kiedys nastapi,, mysle juz o pralni hihihi ale chyba poczekam do wiosny

                      Poeta to ze chwilowo masz posuche zwiekszy tylko Twoja przyjemnosc pozniej,
                      wiec nie martw sie na zapas tylko zbieraj sily :)
                      Rozstania dobrze robia bo powroty sprawiaja nam duzo frajdy

                      Iwona jakich perspektyw szukasz? myslalam ze przylatujesz do NZ zeby popracowac
                      przy King-Kongu, brakiem gotowki sie nie przejmuj jak juz wygramy to sobie
                      wyrownasz, kazdy przez to przechodzi :) jak to mowia pieniadze to rzecz nabyta,
                      trzeba w to swiecie wierzyc i tak bedzie :)

                      Mojito jeszcze jestes w scislym zwiazku z kanapa czy tez w barze probujesz sie
                      pozbyc pudelka po butach? jezli tak to mam nadzieje ze przy okazji opijasz
                      nasza przyszla wygrana :)

                      • yvona73pol Re: ahhh the podroze 13.04.04, 14:31
                        Ano, Asienko, z tym King-Kongiem to tak prosto nie jest, nie moge opuszczac
                        zajec bo mnie wydeportuja do Tokio, a tego nie chce, na razie chcac nie chcac
                        (chcac glownie ;))) obracam sie w okolicach Sydney, ale plany i projekty
                        siegaja daleko dalej, ze tak sie wyraze... ;)))
                        licze na nasza dobra passe, to sobie zaszalejemy, pierwsze co to obejrze twoja
                        lazienke i ogrodek ;))))
                        i cos pysznego ugotuje.....
                        a tymczasem sobie vinko popijam w sympatycznym towarzystwie, wiec zle nie
                        jest ;))
                        caluski dla wszystkich i do tymczasem....
                        papa,
                        Iwona zwana czasami Ariss
                        • tizedik ach podroze za 65 baniek...;-) 14.04.04, 12:04
                          Melduje poslusznie, ze wrocilam. U rodzicow komputera niet, wiec dlatego glosu
                          nie dawalam. No i zaniedbalam swoje obowiazki :-( Tymczasem pula wzrosla az do
                          65 baniek. www.powerball.com Niezla liczba!
                          Nie bylo mnie w pracy dosc dlugo, nie tylko z racji swiat, wiec wybaczcie, na
                          razie tyle, bo trzeba robote podgonic.
                          No i wypadaloby zadbac, aby nasz watek nie spadl w niebyt....
                          Pozdrawiam wszystkich.
                          T.
          • tangerin Re: Tak daleko i tak blisko :) 14.04.04, 12:02
            Hop hop,
            witam poswiatecznie.Wrocilam wczoraj, a wlasciwie dzis, w srodku nocy;
            no coz, przezylam to malutkie swiateczne "obzarstwo", ale ja zawsze staram sie
            jesc na zapas te pysznosci ugotowane przez Mame:) I w jakis cudowny sposob
            zniknelo nam cale ciasto, nie zostal nawet okruszek, a dodam, ze nie wszystkich
            slodkosci sprobowalam osobiscie przed owym tajemniczym zniknieciem. Eh...
            A tiramisu wyszlo rewelacyjnie jak na pierszy raz i zostalo zaliczone w poczet
            domowych przepisikow.

            No, to ja spadam, bo proza zycia czeka, odezwe sie pozniej. Wlasciwie to
            chcialam podbic nasz spadajacy watek i dlatego wpadlam na sekunde:)
            I ciesze sie, ze wszyscy przezyli:)
            Tylko MOjito zaszyl sie gdzies ze swoim pudelkiem po butach...

            Pozdroofka dla wszystkich:)))))))))
            • matrioszkaa Re: Tak daleko i tak blisko :) 14.04.04, 13:11
              teraz rozumiem dlaczego tak cicho tu bylo-wszyscy swietowali tak dlugo
              a juz sie balam, ze przeniesliscie sie po cichu na inny watek
              w moskwie tradycyjnie pogoda kijowa, wczoraj sypnelo sniegiem
              na pocieche dostalam przesylke od litosciwej kolezanki z wycinkami gazetowymi to
              sobie poczytam dzisiaj w wannie
              jesli sa tu wielbiciele/lki musierowicz to obwieszczam, ze oddala ona swoja
              najnowsza powiesc do druku
              a mojito pozbyl sie pudelka i teraz swietuje to wydarzenie
              • mojito Poswiatecznie i prawie bezpudelkowo. 14.04.04, 18:05
                Witajcie absolutnie Wszyscy,
                w poniedzialek po poludniu pojechalem do siostry. Okolo 180 km - stan
                New Jersey. Dobrze jest opuscic od czasu do czasu duze miasto i zblizyc
                sie do natury. Moglem zobaczyc budzacy sie kolor zielony lasow
                i towarzyszacy mi wzdluz drogi zolty kolor forsycji.
                I jeszcze jeden taki rozowo/fioletowy krzak. Niby forsycja ale kolor
                inny. Nie wiem co to mogloby byc. Zapytam przy okazji Kazika.
                Jechalem ostroznie ciagle w pamieci majac bolesny mandat sprzed paru lat.
                Postanowilem zaoszczedzone na mandacie pieniadze przepic a nie zasilac
                kasy municypalnej.
                Odespalem i jadlem. Ftorek deszczowy ulewnie. Jadlem i spalem. Mandarynka
                mi po brodzie sciekala. Nie pilem. Siostra i jej maz prawie nie pija.
                Az wstyd o tym pisac. Niby bliska rodzina a taki przypadek. Wola boska i
                skrzypce. Powrot w nocy nieciekawy. W strugach ulewnego deszczu.
                Ciezko sie jechalo. Przywiozlem jak zwykle jedzenia na tygodnie i nie bede
                musial teraz z domu wychodzic :)))). Wizyta bardzo udana. Siostre dobrze miec.

                Z pudelkiem wiekszym (federalnym) uporalem sie. Dzisiaj lub absolutnie
                jutro zalatwie mniejsze pudeleczko - stanowe.
                I od piatku swieto lasu - wracam do picia. Margarita na wysokiej nozce
                zaczyna mi sie snic. Leciutko pozostawiajaca smak soli przy pierwszym
                kontakcie splukany wzmocnionym sokiem z limetki. Ah, te rzeczowniki damskie.

                Dzisiaj w nocy bedziemy monetarnie bogaci jak cholera.
                Tizedik pokazala dlaczego i jak bogaci bedziemy.
                Nasze lucky numbers to:

                01 18 24 40 46 Powerball 05,
                03 04 06 29 47 Powerball 35,
                20 28 29 39 48 Powerball 36.

                Do trafienia 65 milionow. Przystojna suma. Good luck to us.

                Matrioszka, opis podrozy bardzo interesujacy.
                Ciastowe orgie Mandarynki i nurzanie sie w tiramisu tez mnie
                przyjemnie podekscytowaly. A grzyby, rydze szczegolnie, bardzo lubie
                ale rzadko jem. Nie zbiera sie tutaj.

                POzdrowionka sloneczne mimo deszczu. Co z tym deszczem do cholery!
                mojito. 12:05, 11C.
                • matrioszkaa Re: Poswiatecznie i prawie bezpudelkowo. 14.04.04, 19:12
                  „Nie pilem. Siostra i jej maz prawie nie pija.
                  Az wstyd o tym pisac. Niby bliska rodzina a taki przypadek“

                  Ha! Zalkaj Moijito nade mna, a lepiej wspomnij w jakims barze: moj wlasny maz
                  jest abstynentem. Calkowitym. Nawet czekoladki nie ruszy, nie mowiac juz o
                  tiramisu (chyba ze w wersji dzieciecej). Nie lubie przesady. W niczym. Kieliszek
                  czerwonego wina wieczorem w swoim wlasnym towarzystwie to nie to, a jeszcze gdy
                  ktos spoglada przy tym bazyliszkowo na mnie jakbym staczala sie w dno
                  alkoholizmu?! Eh.
                  • mojito Abstynent? Jak to sie pisze, wymawia? 14.04.04, 19:53
                    Hola Matrioszka,
                    ciezka sprawa. Nie wiem zupelnie jak Ciebie pocieszyc.
                    W barze z przestrachem i cichutko wspomne.
                    Na optymistyczna nute to Twoj maz musi miec kupe innych zalet mimo
                    tej malej abstynenckiej niedoskonalosci.
                    Inaczej nie bylby Twoim mezem :))). Z ewentualnymi innymi
                    niedoskonalosciami - niczyim. Kobiety maja oko. No, i intuicje.
                    Abstynenta z innymi jeszcze niedoskonalosciami/wadami wyczuja.
                    Alkoholowo zadumany,
                    mojito.
                    • tangerin Re: Abstynent? Jak to sie pisze, wymawia? 14.04.04, 20:54
                      Tak jak napisales:)A co, zupelnie nowe slowko w Twoim slowniku, he he he?

                      Matrioszka, wiem o czym mowisz:( Ach ci abstynenci... (Ale to milion razy
                      lepsze niz w odwrotna strone, co?)
                      Rany, i ten wzrok bazyliszka, kiedy zamawiasz drugiego ciderka, albo jakiegos
                      drinka, albo kolejna lampke wina. A z drugiej strony nic i nikt mnie nie zmusi
                      do wypicia czegokolwiek, jesli ochoty nie mam i wtedy tak siedze sobie i sacze
                      mineralna ku wscieklosci i rozpaczy innych;)A bo ja jestem zlosliwe bydle...

                      Ale najgorszy "abstynent" z ktorym przyszlo mi zyc nie cierpial slodyczy.
                      Wyobrazcie sobie ten wzrok jego, kiedy wpychalam kolejna czekoladke do ust. O
                      czekoladowych muffinach nie wspomne. Juz dawno powinnam byc martwa! Ale
                      pozniej, jak zamawialam tiramisu lub inna pychotke na deser, cholernik prosil o
                      dwie lyzeczki, usmiechajac sie niewinnie: "wiesz, moglabys przytyc odrobine, a
                      tak, to sie rozlozy po rowno, na ciebie i na mnie" No, ale prawdziwy szok
                      przezylam, kiedy odpakowal moja czekolade z orzechami i sam zjadl w calosci. Na
                      raz! Z wrazenia nie bylam w stanie powiedziec ani slowa. No, ale ja to potrafie
                      doprowadzic faceta do takiego stanu;) Taaak, talent mam. Ale tych hektolitrow
                      lodow waniliowo- sietankowo-czekoladowych wchlonietych przez niego nawet nie
                      policze. Wiec jestesmy kwita:)

                      A u nas wiosenka cala geba, magnolie cudnie kwitna, trawka zielona, obudzily
                      sie komary, mrowki tez skads wylazly na powierzchnie i gryza. Tylko jeszcze
                      troche zimno, ale juz niedlugo.
                      Dzis zaczelam hartowanie kwiatkow, wystawiajac je na pare godzin na zewnatrz.
                      Jakos przezyly moja nieobecnosc, chociaz niektore zmarnialy odrobinke; tak to
                      jest, jak sie opuszcza biedne roslinki i pozostawia bez czulych slowek na
                      doranoc, brak wody przezyja...

                      A ja mam zaleglosci z czytaniem waszych postow, jutro rano nadrobie.
                      • Gość: Asia Meskie niedoskonalosci IP: *.adsl.xtra.co.nz 14.04.04, 23:53
                        Mojito tak sobie przeczytalam co napisales do Matriszki i sie zadumalam chwile,
                        rozumiem ze Ty zony nie masz czyzbys uwazal ze nie masz zadnych zalet tylko
                        same niedoskonalosci? czy tez jestes tak doskonaly i masz doskonale wymagania w
                        stosunku do partnerki? :)
                        • kazachstan Re: Meskie niedoskonalosci 15.04.04, 00:15
                          Dzien dobry,

                          to wszyscy wrocili z wielkiego obzarstwa, swietowania i podrozowania. cale
                          szczescie bo rzeczywiscie ostatnio cicho tu bylo. mnie sie wydaje, ze jak
                          Pysiek czegos nie strzeli to temperatura tu opada gwaltownie. chcialem wiec
                          podkreslic, ze sobie juz pewne sprawy wyjasnislismy i nie gniewamy sie. mysle
                          wiec Pysiek ze moglabys pisac czesciej, ja naprawde nie obrazam sie.
                          matrioszka bardzo podobaja mi sie Twoje opisy zycia codziennego. maz abstynent,
                          to nie taki feler jak sama zauwazylas jak go wybralas i jeszcze dzieci macie,
                          to naprawde musi byc dobry czlowiek.
                          Asia z mezczyznami to chyba trudno doszukac sie w kazdym doskonolasci, malo kto
                          jest supermanem. ja to widze tak ze pewne meskie zalety sa lepsze inne gorsze.
                          i teraz jak sie dobieramy to dobieramy sie wlasnie wedlug tych prostych regul,
                          mojej Pani akurat niektore moje cechy charakteru sie podobaja a inne nie i
                          dlatego tak dobrze nam sie uklada. bo jak by bylo wszystkio takie doskoanle to
                          pewnie by bylo okropnina swiecie.
                          pozdrawiam
                          Kazik
                          • Gość: Asia Re: Meskie niedoskonalosci IP: *.adsl.xtra.co.nz 15.04.04, 01:49
                            Witam Kazik

                            masz absolutna racje, nikt nie jest doskonaly ani mezczyzni ani kobiety,
                            zreszta jendym podoba sie to innym cos innego wiec to co dla jednych wada dla
                            innych moze byc zaleta.
                            Poprostu chcialam sie troche podroczyc, bo po przeczytaniu postu Mojito taka mi
                            sie mysl nasunela :)
                            Ja sie juz od ponad 20 lat zastanawiam jak moj malzonek ze mna wytrzymuje bo
                            mam zdecydowanie wiecej wad niz zalet ale widac wady tez daja sie polubic lub
                            chociazby do nich przyzwyczaic. Swoja droga gdybysmy wszyscy tylko zalety mieli
                            to ilez do roznych biznesow musialoby splajtowac, chociazby kosciol :) a tak to
                            sowicie oplacamy swoje wady w taki czy inny sposob i mozemy spokojnie spac

                            Gunther a Ty juz wrociles ze swoich wojazy? jezeli tak to opisz nam swoje
                            przygody :)

                            pozdrawiam Wszystkich bardzo cieplutko
                          • mojito Re: Meskie niedoskonalosci 15.04.04, 01:56
                            Witajcie przed milionowo jeszcze,

                            Asienko,
                            po napisaniu do Matrioszki spodziewalem sie ewentualnego poruszenia
                            tego tematu. Temat jak temat. Nic sobie nie mysle. Niedoskonalosci
                            mam ale ze zrozumialych wzgledow nie bede ich reklamowal.
                            Po dodaniu niedoskonalosci i innych podobno balans wychodzi czasami ok.
                            Oczywiscie, ze garne sie do kobiet jak czas pozwala. A w wakacje/lato
                            to nie mozna mnie sie pozbyc tak sie garne.
                            Na moim mocno sfeminizowanym pietrze (osmym) wytwarzala sie sytuacja.
                            Panie widzac ciezko pracujacego, nie awanturujacego sie i uprzejmego
                            mezczyzne co jakis czas zapraszaly na jakies uroczystosci.
                            Powstalo wyzwanie dyplomatyczne poniewaz przyjecie jednego zaproszenia
                            pociagalo koniecznosc innych bez urazania. Zaczelo to byc uciazliwe.
                            Po dokladnym przeanalizowaniu za i przeciw baknalem tej najbardziej
                            wscibskiej i towarzyskiej, ze chyba jestem gej. Po powiedzeniu przestraszylem
                            sie bardzo tym "chyba". Poniewaz kobiety majac dobre serca chca sie upewnic
                            ponad wszelko miare co do "chyba". Na szczescie to otwierajace furtke
                            "chyba" zostalo w moim zawstydzonym szepcie niezauwazone.
                            I jakisz czas bylo super. Klanialismy sie sobie usmiechnieci.
                            Za plecami i w lustrze czekajac na winde widzialem porozumiewawcze spojrzenia.
                            Ale teraz lekko podejrzewam, ze ten doskonaly opatentowany sposob na
                            duza doze spokoju w miejscu zamieszkania zaczal byc popularny wsrod
                            mezczyzn. I kobiety sa teraz podejrzliwe i nie zawsze przekonane do konca.
                            Mowie Ci Asiu, mezczyzni to dranie i lobuzy... Wstydu nie maja.
                            Co do wymagan do kobiet to innych z wyjatkiem aby byla kobieta nie mam :))).

                            Mandarynko,
                            zawsze czytam z mieszanym uczuciem o tej meskiej checi posiadania, zaborczosci
                            i mowienie kobietom co powinny robic, jesc itd.
                            Nie bede tego komentowal. Policze do dziesieciu i niesmialo spytam:
                            Co jest qrwa?

                            Kazik,
                            uspokoiles mnie z ta meska niedoskonaloscia. Jezeli jest ok to nie bede
                            sie za bardzo staral. Moze tak tez bede w miare w porzasiu.

                            Tak sobie myslac nad przyjemnymi meskimi niedoskonalosciami,
                            slonecznie pozdrawiam,
                            mojito.
                            • Gość: Asia Re: Meskie niedoskonalosci IP: *.adsl.xtra.co.nz 15.04.04, 02:26
                              Mojito nie wiem czy bys sie u mnie przeslizgnol czy tez wywinol od zapraszania
                              na kawe bo widzisz ja mialam pewna historie w swoim zyciu. Pamietam jednego
                              razu (a bylo to za krola Cwieczka) wybralam sie ze swoim kolega na cos w
                              rodzaju prywatki, tyle ze okazalo sie ze ja bylam jedyna niewiasta a reszta
                              towarzystwa to faceci. Muzyka grala, jakies alkohole sie strumieniami, co raz
                              to ktorys z panow mnie do tanca porywal, jeden jakos czesciej niz inni i
                              bardziej sie przytulal. Po pewnym czasie to jego przytulanie zaczelo mnie
                              niepokoic wiec mowie do kolego ze mozebysmy juz poszli, on pyta dlaczego,

                              opowiedzialam mu ze mnie to przytulanie jakos lekko niepokoi, na co kolega mi
                              szpnol do uszka zebym sie nie martwila bo to jest gey, no wiec przestalam sie
                              martwic a zaczelam z facetem wiecej rozmawiac

                              okazal sie przeuroczym facetem i bylismy w przyjazni przez wiele lat. Kazdemu
                              zycze takieg przyjaciela, szkoda ze nasze drogi gdzies tam sie rozeszly
                              • mojito Re: Meskie niedoskonalosci 15.04.04, 02:47
                                Asienko,
                                nie probowalbym sie wymigac od zaproszenia na kawe. Uchowaj Boze!
                                Wrecz przeciwnie. Ale broniac swojego wolnego czasu udaje sie nam
                                zawsze cos chwilowo kobiety odstraszajacego wynalezc.
                                Tez mamy inwencje tforcza. Ten pomysl z gejem byl kiedys bankowym ale
                                teraz to juz nie to.
                                Raz, ze medycyna zrobila duzy postep i kobiety maja ciagle nowe
                                i uaktualnione sposoby aby to dokladnie sprawdzic i zakwestionowac.
                                Dwa, ze nagminne deklarowanie w czasie zagrozenia tej preferencji seksualnej
                                wzbudzilo w kobietach podejrzenia. Podobno jest to 10% meskiej populacji.
                                A zaslanianie sie gejem spowodowalo, ze wygladalo to jak 50%.
                                Mezczyzni to przewrotni dranie i tyle...
                                Jak tam kaflowanie?
                                Zdrowenko,
                                mojito.
                                • Gość: Asia Re: Meskie niedoskonalosci IP: *.adsl.xtra.co.nz 15.04.04, 04:16
                                  Mojito co zes sie tak naparl na to ze mezczyzni to przewrotni dranie? Nie moge
                                  potwierdzic Twojej opinii na ten temat wrecz mam inne doswiadczenia, no ale jak
                                  tak mowisz to niech Ci bedzie tyle ze to Twoja opinia czyzbys sie naktknol na
                                  jakiegos przewrotnego drania?

                                  Dla mnie faceci to calkiem przyzwoity gatunek ludzki do tej pory a moze nawet
                                  teraz bardziej niz kiedys zaskakuja mnie swoim dobrym sercem :)

                                  Jak ze wszystkim punkt widzenia zalezy od puntku siedzenia, moze ja sobie
                                  zawsze wybieram takie miejsce do siedzenia skad mam dobry widok

                                  a to czy geyow jest 15 czy 50% to i tak sie pewnie rownowazy biorac pod uwage
                                  ze damska populacja tez miewa rozne upodobania sexualne
                                  • mojito Re: Meskie niedoskonalosci 15.04.04, 04:50
                                    Yo, Asienko,
                                    takie stwierdzenie budzi mniej kontrowersji niz odwrotne.
                                    i bardzo dobry temat do konwersacji.
                                    Im mniej sie po nas spodziewa tym lepiej sobie radzimy :))).
                                    Fakt, ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia/lezenia.
                                    Zlosliwi mowia, ze lepiej niewygodnie stac niz dobrze usiasc.
                                    Cieszy mnie Twoja dobra opinia o mezczyznach.
                                    Zawsze ja podejrzewalem u Ciebie :))).
                                    Cieple pozdrowionka,
                                    mojito.
                                    • Gość: Asia Re: Meskie niedoskonalosci IP: *.adsl.xtra.co.nz 15.04.04, 05:59
                                      zawsze podejrzewalam ze faceci sa podejrzliwi hihihi i to na ogol bez powodu
                                      • mojito Re: Meskie niedoskonalosci 15.04.04, 06:44
                                        :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))).
                                        • tangerin uppsss! 15.04.04, 11:16
                                          Cholera, to byl tez moj sposob na odstraszanie facetow:)

                                          Nasi Polscy chlopcy/mezczyzni na slowko "nie" reaguja ucieczka z pola widzenia
                                          i potem nawet nie mowia "czesc", ale przynajamniej problem z glowy. A ci faceci
                                          z GB, co dziwne tutaj narodowosc nie ma znaczenia, wazne jest miejce akcji, sa
                                          okrutnie namolni. Na text "ale ja mam chlopaka" reagowali "ale przeciez go
                                          tutaj nie ma, wiec jak?". Dosc szybko opanowalam wiec umiejetnosc mowienia
                                          slodkim tonem "ale ja jestem lesbijka" i dyskusja sie urywala, jedni wiali,
                                          inni z usmiechem polykali gorycz porazki i zostawali qumplami. Ale widocznie
                                          ilosc pan pochodzaca z wyspy Lesbos gwaltownie sie zwiekszyla i panowie
                                          postanowili jakos sie z tym uporac. Mnie jeden zaczal przekonywac, ze jesli
                                          jestem homo, to widocznie nie mialam okazji sprobowac z facetem i nie wiem, ze
                                          jestem bi, bo moze jestem; i ze on sie poswieci(sic!) i moge poeksperymentowac.
                                          Rece mi opadly, ale goscia splawilam, mowiac, ze w sumie to czemu nie, i tak
                                          chodzi mi o jego brytyjski paszporcik. prawie wylecial z tego baru, potem to
                                          juz zawsze kupowal swoje G&T u kolegi-barmana.

                                          Ale zauwazylam tez pewna interesujaca prawidlowosc, gdziekolwiek bym nie byla.
                                          Nie nalezy mowic facetom, ze jest sie mezatka, bo ich to w dziwny sposob
                                          rozpala. I swiadczy to o doskonalosci, czy niedoskonalosci? Ale pan czy panow?

                                          A co do wad i zalet u potencjalnych partnerow. Ci doskonali nudni sa i nie ma
                                          sie co z nimi zadawac. Czlowiek sklada sie wad i zalet wlasnie, ukladajacych
                                          sie w mozaike. I od nas zalezy, czy ten wzor nam sie podoba, czy nie. I nie ma
                                          znaczenia, czy to kobieta, czy mezczyzna, z pewnymi ludzmi nam dobrze sie
                                          przebywa, z innymi nie.

                                          eh, to temat gleboki i szeroki jak rzeka, a moze morze. Usmiecham sie do
                                          wszystkich i juz mnie nie ma.
                                          • tizedik Re: uppsss! 15.04.04, 11:37
                                            tangerin napisała:
                                            > Ale zauwazylam tez pewna interesujaca prawidlowosc, gdziekolwiek bym nie
                                            byla.
                                            > Nie nalezy mowic facetom, ze jest sie mezatka, bo ich to w dziwny sposob
                                            > rozpala. I swiadczy to o doskonalosci, czy niedoskonalosci? Ale pan czy panow?

                                            To jednoznaczny dowod na niedoskonalosc mezczyzn. Uwierz mi, ja wiem, co
                                            mowie....;-)
                                        • tizedik Re: Meskie (nie)doskonalosci...;-) i 75 baniek! 15.04.04, 11:34
                                          Obowiazki, obowiazki, same obowiazki... I w pracy, i na forum...

                                          Z obowiazku wiec informuje, ze:
                                          - Mojito wybral dla nas takie lucky numbers:

                                          01 18 24 40 46 Powerball 05,
                                          03 04 06 29 47 Powerball 35,
                                          20 28 29 39 48 Powerball 36.

                                          Wylosowano zas takie:
                                          4/14/2004 1 6 20 22 38 22

                                          Czyli zero, null, niczewo..:-(
                                          Tym razem tylko oczywiscie :-)

                                          Przed nami natomiast juz 75 baniek, czyli 41.7 Million Cash Value !!!!!!!!!!
                                          Czy juz wiecie, co za to chcecie?

                                          Informuje, ze napisanie tego posta zajelo mi jakies 15 - 20 minut, bowiem w
                                          miedzyczasie wykonalam ladnych kilka rozmow telefonicznych.

                                          Pozdrawiam.
                                          Wasza T.
                                        • matrioszkaa Re: Meskie niedoskonalosci 15.04.04, 13:18
                                          „Oczywiscie, ze garne sie do kobiet jak czas pozwala. A w wakacje/lato
                                          to nie mozna mnie sie pozbyc tak sie garne.”

                                          Mam przyjaciolke, ktora ma podobne zwyczaje (jeno w miejsce kobiet, nalezy
                                          wpisac mezczyzn), jak praca to praca, jak wakacje to wakacje. Na typowa
                                          zaczepke: skad pochodzi, bo ma taki ciekawy akcent, odpowiada ze z Chin. Mojito,
                                          gdzie w tym roku spedzasz urlop? Podesle tam te przyjaciolke, ona tez lubi
                                          cieple kraje, od alkoholu nie stroni (mysle ze dluzszy juz pobyt we Francji
                                          utrwalil i rozszerzyl te zalete) i latwo ja rozpoznac, bo kobieta jest, tak jak
                                          lubisz najbardziej.

                                          A tak w ogole to pada deszcz, groszek slania mi sie po oknach, a do polowy maja
                                          mam nie myslec o wystawianiu roslin na dwor, za to przez Was mysle od rana o
                                          meskich niedoskonalosciach w odniesieniu zwlaszcza do tego egzemplarza, z ktorym
                                          mam zawarty pakt o wiernosci itd. Ogolnie wydaje sie, ze abstynencja alkoholowa
                                          jako taka uwazana jest za zalete, zobacz: ogloszenia matrymonialne. Jako Polacy
                                          z krwi i kosci rozumiecie jednak moje meki. Nawet zalety bywaja wadami:-) ;-)

                                          Rozmyslajac nad wadami ktore moga zostac nazwane zaletami zegnam was w
                                          pochmurnym nastroju
                                          matrioszka

                                          Tangerin:-), podobno Rosjanie do dziewczyny kolegi nawet czesc nie powiedza tak
                                          dlugo jak ona jest jego dziewczyna, z obawy by nie byc napranym po gebie
                                          Z przykroscia donosze Paniom, ze nie zdazylo mi sie uwidziec zdjes zadnego
                                          interesujacego mezczyzny marodowosci rosyjsiej (mowie o wrazeniach estetycznych).
                                          Panowie zas, mysle, byliby zadowoleni, zwlaszcza, ze jak by nie bylo idzie ta
                                          wiosna i kobiety zdejmuja szuby. Ojjjjjjjjj, zdejmuja.
                                          W ogole stwierdzilam, niepotwierdzone to naukowo, ale to tylko kwestia czasu, ze
                                          rosyjskie kobiety na drodze ewolucji wyprzedzily mezczyzn: sa od nich znacznie
                                          wyzsze. No tak: wojny, rewolucje, hitlery, staliny, a jak nie to wodka, a praca
                                          zajmowaly sie kobiety. Koooooniec.

                                          A, nie jeszcze - Saba, widzialam zdjecie, ktos tam bardzo milutki rosnie:)))
                                          I chalupke Asi. Sa gdzies jeszcze jakies inne zdjecia?
                                          • mojito Re: Meskie niedoskonalosci 15.04.04, 15:22
                                            Dzien doberek Wszystkim,

                                            Bosze, przestancie z tym zdejmowaniem szub od rana. Dzien sloneczny,
                                            optymistyczny, hormony wiosennie graja a Wy sprawy nie ulatwiacie.
                                            Kiedy to cholerne losowanie? Pracowac sie nie da. Z rownym powodzeniem
                                            moglbym siedziec w parku na lawce. Chociaz takie wczesne siedzenie w parku
                                            mezczyzny jakos odstrasza kobiety. A siedzenie w parku nie to ma na celu.

                                            Tizedik,
                                            nie wybralem (numerow). Komputerowo generowane. Nie jestem odpowiedzialny
                                            za wybor. Jestem tylko przedluzeniem slepego losu. Nie chce abyscie mieli
                                            niechec do mnie za nieodpowiednie wybieranie. Nie chce juz dorzucac
                                            kolejnej mojej niedoskonalosci. Jest pewna granica ktora kobiety toleruja.

                                            Dzien sie przyjemnie i slonecznie budzi,
                                            bedzie pogodny dzien, czuje to,
                                            :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))),
                                            mojito. 9:22 - 10C
                                            • ewa_mg Wiosna ! 15.04.04, 16:38
                                              Hej, hej, piszę do was z Polski i chciałam powiedzieć, że dzisiaj jest to
                                              najwspanialsze miejsce na ziemi. Cieplutko, żółte forsycje na tle soczystej
                                              zieleni młodziutkiej trawki, wszystko skąpane słońcem. Pąki na drzewach coraz
                                              większe i coraz zieleńsze. Za chwilę, wiosna „buchnie majem”- bzy, kasztany
                                              itp. sami wiecie. Od razu inaczej patrzy się na świat. Pewnie żeby odczuć te
                                              wszystkie wspaniałości przedtem trzeba przebyć naszą dłuuugą zimę poprzedzoną
                                              dłuuugą jesienią. Ale doczekaliśmy się!!! (he, he, rodzaj euforii pozimowej)
                                              Pozdr. :)
                                              • mojito Forsycja. 16.04.04, 03:01
                                                Witajcie Wszyscy,
                                                czesc Ewa,

                                                lubie forsycje. Pogodny, slonecznie zolty, optymistyczny krzak.
                                                Wyglada dobrze zarowno w sloncu jak i w deszczu.
                                                Deszcz splukuje kwiaty i pozostawia polyskujaca wilgoc.
                                                Spotkalem sie rowniez z nazwa zloty deszcz. Nazwa rowniez budzaca
                                                przyrodnicza wyobraznie.
                                                Swiat rzeczywiscie wyglada lepiej widziany poprzez galazke forsycji.
                                                Sloneczniej i optymistyczniej. Po pietnastym kwietnia szczegolnie.
                                                Po zaplaceniu tych cholernych podatkow. Wierze, ze poczatkowy bol bedzie
                                                teraz z kazdym dniem prowadzacym do lata ustepowal, ustepowal, ustepowal...

                                                Slonecznie pozdrawiam z lekkim, zmniejszajacym sie wolno bolem,
                                                mojito. 21:01/15C
                                                • matrioszkaa Re: Forsycja podatkowa i martwa cisza. 16.04.04, 12:37
                                                  A ja sie zastanawiam, czy nie popelnic przestepstwa podatkowego, skoro jestesmy
                                                  na wygnaniu; hm, podatki place w kraju, ktory za morderstwo skazuje na mniej
                                                  wiezienia, jeszcze miesiac sie pozastanawiam...

                                                  W Moskwie powstal klub wygladajacy jak wiezenie stalinowskie (pod szklana
                                                  podloga biale szczury-zywe, brrrrrrr), kelnerzy w pasiakach, kraty, itp., przy
                                                  wejsciu ochrona z psem. Nie bylam, w telewizji widzialam, podobno oblegany przez
                                                  mlodziez.

                                                  Dziwnie cicho tutaj, nie uwazacie?
      • Gość: Saba Jak zwykle ja o niczym IP: 213.144.225.* 16.04.04, 13:58
        Matrioszka,
        Takie knajpy to nie nowosc, w Krakowie Bastylia stoi juz chyba z 5 lat.. :-)

        A tak w ogole to u nas wiosna, pieknie :-) Zrobilo sie gwarno na tarasach i w
        ogrodkach, dzisiaj 20 stopni :-) Niedlugo sie zacznie sezon urlopowy, nasz
        watek wakacyjny jakos ugrzazl w martwym punkcie, a ja wlasnie jestem na etapie
        wybierania gdzie by tu jechac w czerwcu na urlopik. Niestety ambitne plany
        dalekich podrozy poszly sie pasc, jako ciezarna mam sie podobno oszczedzac,
        wiec wybor padnie w tym roku na cos europejskiego..

        Wczoraj najadlam sie tak, ze do dzisiaj czuje sie jak slonica :-) Wszystko
        przez meza mojego, ktoremu znudzilo sie gotowanie i zabiera mnie do restauracji
        twierdzac, ze musze sie dobrze odzywiac.
        Ogladalismy kolejny dom na sprzedaz, ale jakis taki byl ciemny i ciasny,
        szukamy nadal, cos sie w koncu trafi.

        Moja truskawka podobno zaczyna przybierac wielkosci brzoskwinki :-) Jeszcze
        poltora tygodnia i mam nadzieje, ze bede mogla uaktualnic zdjecie w albumie Asi.

        Pozdrawiam wszystkich
        Saba
        • matrioszkaa Re: Jak zwykle ja o niczym 16.04.04, 17:00
          Jak to o niczym, jak to o niczym - a wiosna, a urlopowe plany, dom i truskawka
          vel brzoskwinia? U nas tu wiosna jeno w kalendarzu i marzeniach, ale i jakies
          podejrzane wiosenno-macierzynskie odruchy sie i we mnie budza: a moze by tak
          trzeci raz? Hm, zobaczymy co wiosna przyniesie?!
          Pozdrowionka
          • Gość: ifa tak pusto i tak cicho IP: *.dsl.netsource.ie 17.04.04, 01:19
            Pozdrawiam wszystkich nieobecnych,
            musze przyznac ze tak pusto i smutno bez Was tutaj,
            jak widac mozna sie przywiazac nawet wirtualnie do ludzi!

            wiosna tu,jesien tam,ale i tak jak wiosna.....
            Humory szaleja na skali w dol i gore z duzymi odchyleniami(Mojito w ostatnich
            postach szczegolnie),Matrioszka chetnie by popostowala ale nie ma z kim,Asia
            poszla znow na grzyby,Kazik siedzi ze swoja Pania w altance i patrza na nowe
            siejki,Yvette szuka King-Konga i pisze eseje dla Kevina,Pysiek pracuje-
            pracuje,Mandarynka Pasjonatka sie zawieruszyla miedzy pasjami a
            obowiazkami,Guther na voyazach po Kangurowie,Numbat-wiadome jak meteoryt
            spadnie nie wiadome kiedy,Tizedik-dyrektor naczelna jak zawsze trzyma reke na
            pulsie,Poeta wciaz zapatrzony w okno czeka na powrot z Austrii swojej trudnej
            ale glebokiej milosci,Saba planuje wakacje w troje juz .....
            a ifa siedzi i mysli o was wszystkich bo akurat ma czas,bo jak nie ma czasu to
            tylko siedzi;-))))))

            cheerio
            Ifa
            • yvona73pol ano pusto... 17.04.04, 03:07
              ...a i pusciej bedzie bo weekend nadszedl :((
              Witajcie niemniej ;))
              zebralam sie i pisze, potwierdzam, przywiazanie forumowe zostalo wytworzone i
              zafiksowane, a nawet powiem wiecej, nie cierpie, jak mi ktos zaglada przez
              ramie i czyta posty, mimo, ze teoretycznie kazdy moze ze swojego kompa; nie
              zdarza sie to czesto (to "przez ramie", znaczy sie), na szczescie, nastepnym
              razem cos chyba powiem (ostatnio po prostu zamknelam "okno" i powrocilam do was
              pozniej ;)))
              a w ogole to pragne poinformowac, ze aussie jesien nas oszczedza, nie wiem, czy
              to typowe, ale pogoda od tygodnia piekna, jakies 30C, no, wieczorami chlodniej,
              wiadomo, jesien ;)) ale i tak radosc dla mojej jaszczurczej osoby ;)))))
              ja mam caly lykent wolny, bede chodzic i foty pstrykac, zostalo jeszcze z 10,
              bo wczoraj rowniez mala sesja, glownie Botanic Garden, ale i dzik przy szpitalu
              na McQuaire St. ten, co ponoc przynosi szczescie jak sie go poglaszcze po nosku
              i da datek (mowie wam, jaki on ma wyswiecony nos, ze ho, ho !!!! ;)))))) ja
              oczywiscie tez sie do tego przyczynilam ;))))
              no i czas wizowo-ponowny sie zbliza, co mnie nieco stressuje i nie nastraja
              wybitnie literacko, wiec to rowniez niejako przyczyna malego udzielania sie na
              wateczku....
              ale sledze, codziennie ;)))
              caluski, pozdrowionka, i mkne szykowac sie do wyjscia, bo przeciez caly
              sloneczny dzionek przede mna,
              pa, pa,
              Iwona
      • numbat Re: Tak daleko i tak blisko :) 17.04.04, 03:53
        Witajcie absoluteni wszyscy bliskie i dalekie dusze:))
        Asia wiesz jezeli chodzi o mesko- damskie sprawy....
        to kiedys w pewnym kabarecie- bylo takie powiedzenie
        " Nie wazna plec , liczy sie jeno uczucie"))) i tej wersji sie trzymajmy.
        Coz u mnie zaczelo padac wiec czas na, ranna kawe- w tym momecie
        niebo bardzo zachmurzone, coz to juz koniec lata- ale jeszcze
        slonce, daja troche cieplosci. Fale w pewnych chwilach bardzo grozne.
        Biegam sobie po plarzy chociaz ocean coraz bardziej podmywa brzeg.
        Ale fantastycznie to wyglada i groznie.
        Asiu wczoraj otrzymalem taka wiadomosc :'
        " I am out the front"))))
        poniewaz byla kompetna noc ( wrocilem z takiej symaptycznej knajpki...w stylu
        pop-art)...muzyka deliryczna..wino czerwone...deszcz..swiece...(
        fenomenalnie - udekorowana knajpka- dom przerobiony na wlasnie taki styl..,
        mozna ,sobie usiasc w ogromnych fotelach lub na kanapie...w tle muzyka...)
        i kiedy wrocilem to otrzymalem ta wiadomosc:))))
        (ps. jak kiedys wpadniesz w te strony to zapraszam do tej knajpki bo naprawde
        rewelacyjna. Zreszta mysle ze ja chyba pierwszy wpadne, na New Zeland...ale
        jeszcze chwila...jeszcze chwila...)
        ps. jezeli z forum ,jakas dusza bliska lub daleka ,zawita w moje strony,
        to zapraszam, prosze wczesniej tylko mnie poinformowac, Gold-Coast ma kilka
        ciekawych sprawa, chociaz jest przeladowany ogromnymi wiezowcami ale,
        to inna inszosc., Serdecznie pozdrawiam wszystkie bliskie i dalsze dusze
        coz pada...pada...pada...ale ten kontynent potrzebuje deszczu.
        do nastepnego klikniecia.
        ps. Asia pare dni wczesniej dzwonilem,
        ale byla cisza w eterze. Moze sprobuje przy najblzszej okazji.
        Bo znowu zbliza sie ogromna pelnia ksiezyca, a jak jest pelnia
        to kompeltnie nie moge spac....oczywiscie nie wyje do kiezyca:)))
        ale mnie oslabia i taka jasnosc ze, widac plamy na ksiezycu:)))
        • mojito Wczesnie i sobotnio. 17.04.04, 13:50
          Witajcie absolutnie sobotnio Wszyscy,

          wczoraj padlem wczesnie i zasnalem bez pomocy kropli alkoholu.
          Kumulacyjny deficyt snu. Nawet nie snilem. Dzisiaj wyspany patrze
          na swiat optymistycznie i slonecznie. Nawet bez galazki forsycji.
          W czwartek przylecialy poczta moje nowe skrzydla (paszport).
          Takie dziewicze jeszcze. Nie perforowane wjazdami i wyjazdami.
          Razem ze skrzydlami starymi (anulowanymi) ale wazna wiza (brazylijska).
          Wiem juz, ze pierwszego czerwca (ftorek) laduje w Londynie.
          I po dwoch dniach aklimatyzacji wcisne sie do Unii. Rzeczownik uni-sono
          przychodzi natychmiast na mysl. Unita, unitka - odkrylem, ze to pojecia
          religijne a wiec ostroznie i z uwaga z nimi.

          Ifa, teraz wahniec bedzie mniej. Mysle, ze nastroj bedzie sie tylko wznosil.
          Up, up i up... Jak chcesz, pozdrowie Waly Chrobrego od Ciebie.

          Numbat, plec dla mnie jest bardzo wazna. Uczucie swoja droga :))).

          Iwona, wizowo trzymam kciuki. Bedzie wszystko ok. Tarcie nosa pomaga.

          Saba, cieszy mnie Wasze zdrowko.

          Matrioszka, z cieplym akcentem.

          Kazik, co w ogrodzie?

          A teraz nasze wakacyjne fundusze na dzisiaj. Do wygrania 75 milionow.
          Byloby za co podrozowac :))).

          08 11 27 33 35 PB 31,
          06 14 16 21 28 PB 26,
          06 15 30 31 37 PB 06.

          No, ale do tego czasu: hej ho, hej ho do pracy by sie szlo.
          Cudownie wyspany.
          Ze slonecznym akcentem pozdrawiam wszystkich,
          mojito. 7:50/9C.




          • Gość: ifa juz nie tak wczesnie ale wciaz sobotnio. IP: *.dsl.netsource.ie 17.04.04, 15:12
            Hey Mojito,
            jak to do pracy by sie szlo? pracujesz w sobote ;-((( czyzbys zyl w
            kapitalistyczno-krwiopijczym kraju:USA????
            to nie to co Unia,Unitka,tutaj weekend to swietosc,a 5min po 17 nie ujrzysz juz
            nikogo w biurze,a jak sam siedzisz dluzej,bo na przyklad lubisz swoja prace
            albo chcesz naprawde lojalnie wykonac to co zaczales to patrza na czlowieka jak
            na jakas frajera "no tak przyjechala z Eur.Wsch i sie musi wykazac"
            ale czlowiek szybko uczy sie sposobu pracy od miejscowych!
            troche sie zmienia w miedzynarodowo obsadzonych firmach,ale tam gdzie wiekszosc
            to miejscowi to raczej sie nie zmienia i praca w pracy to czynnosc nr 2 ;-)))

            Cos ostatnio te skrzydelka wizowo-paszportowo po niebie fruwaja dla
            wszystkich,bo my tez wlasnie bylismy granted rezydentami Kangurowa,to znaczy
            otrzymalismy juz wszystkie pelne prawa rezydenta Aussie do 2009!!-;))))),
            no coz!milo jest miec kolejne drzwi szeroko otwarte!
            chetnie bym sie toba Iva podzielila rezydentura,ale jak????
            Teraz juz nam pozostalo jak to moj malzonek mowi:"pozamiatac" na jednej wyspie
            i przeniesc sie na druga,mysle ze sierpien/wrzesien...bedziesz tam jeszcza Iva?

            Mojito ftorek Londyn?bedziesz tak blisko,a potem moze jeszcze blizej,moze sie
            pukniemy ramieniem nieswiadomi gdzies na Wyzwolenia,bo ja do naszego miasta
            portowego wybieram sie za 2 tygodnie,weselisko w rodzince...ach juz nie moge
            sie doczekac...szczegolenie po tym jak uslyszalam jakie menu bedzie na weselu,
            musze nadrobic luki w barszczu z uszkami,krokiecikach,przepysznych wedlinach itp
            a potem w pierogach,pyzach,no i moj ukochany,jedyny,najwspanialszy polski
            chlebek!!!!Alleluja!

            no nic lece na zakupy sobotnie!

            Numbat dzieki wielkie za zaproszenie!

            zycze wszystkim wysmientego lykednu!
            ifa

            Ps przepraszam,ale w moim poprzednim poscie zapomnialam o Torze,ale pewnie na
            tej dzialce Tora nie ma laczy,ale jestem pewna ze czasami laczy sie z nami
            telepatycznie:czasami slysze jakies glosy w glowie jakby z Lodzi ;-)))))))))))
            szczegolnie po drugim Guinnesie ;-))))))))...........
            nie nie zartuje Guinessa nie pije!

            no to cmok!
            pa
            • Gość: Tora zielono i działkowo IP: *.widzew.net / *.widzew.net 17.04.04, 16:14
              Witam wszystkich!!

              No cóż! Działka wciągnęła mnie absolutnie. Każdą wolną chwilę staram się
              spędzić wśród drzew i krzaków wszelakich. Jest to jedyny sposób na ukojenie i
              odreagowanie wszystkich "dobrodziejstw" wielkomiejskich. Nie mniej jednak jak
              tylko mam dostęp do komputera, to regularnie tu zaglądam i czytam wszystkie
              posty z przyjemnością. Urzekają a mnie wasze dylematy zyciowo-damsko-męskie.
              Życie płynie tak szybko, że czasami człowiek nie ma czasu zastanowić się nad
              tym, dokąd tak na prawdę pędzi. Jeśli na szali własnych dokonań kładziesz
              sukcesy i porażki i te pierwsze przeważają - to już jest dobrze.No a jeśli
              trafi się super-sukces to człowiek cieszy się jak dziecko!!
              Przedemną jednak trudne chwile. Właśnie przybrałam barwy ochronne (ufarbowałam
              włosy na szaro-popielato-siwy blond)Żeby mój starszy nie zorientował się, że
              osiwiałam na myśl o jego niezdanej maturze. To oczywiście na wszelki wypadek,
              bo mam nadzieję, że wszystko pójdzie OK! Ale co się człowiek nadenerwuje to
              jego! Przy czym starszy przejawia nader stoicki spokój i mówi: mamcia, spoko!!!

              No i jeszcze jedno! Troszeczkę Wam tu wszystkim zazdroszczę, że możecie sobie
              podróżować tu i tam. Mnie nie jest to w najbliższej przyszłości dane. Dlatego z
              wielka uwagą i przyjemnością czytam Wasze relacje z wędrówek.Piszcie więc
              proszę kochani jak najwięcej!

              Pozdrawiam otymistycznie!!!!!!
            • tangerin popoludniowo witam 17.04.04, 16:52
              i o zdrowie pytam;)

              No, na dzisiaj szkolki mam dosc, jeszcze tylko jutro, he he, a potem od
              poniedzialku do dwoch kolejnych sie wybieram:) Ja to mam fajnie:(
              Ostatnio znowu dalam czadu i kolejna audiencja poszla super i nie musze chodzic
              na pewne zajecia, mam tylko sie zglosic na egzamin na poczatku czerwca. Jak bym
              miala pisac kolejny projekt, to bym chyba padla i kwiczec zaczela, a tak to mi
              tylko przepisza zeszloroczna ocene. panstwowa, nawiasem mowiac, bo przy
              przepisywaniu pietro nizej, ale ja na nadmiar ambicji ocenowych nie cierpie.

              Ale najgorszy egzamin mam na poczatku maja, ten, z ktorego powodu tak strasznie
              panikowalam. jak odpadne, to juz powtarzac nie bede, bo nie mam sily:( Juz mi
              nawet inzynierskie wydaja sie banalne przy tym "egzaminku" kochanym. Ale bedzie
              dobrze, nie? BO nie moze byc inaczej.

              Mam juz nowa kuchenke, tzn plyte. Starej sie nie dalo uratowac, bo nie
              znalazlam elektryka i gazownika w jednym. Na dokladke serwisu nie ma, infolinia
              piszczy i tyle. A w sklepach pelno towaru owej firmy. Coz, nigdy juz nie kupie,
              nie zebym byla zlosliwa, albo co. Ale za to pan, ktory mi montowal nowa plyte
              prawie wysadzil nas w powietrze i sprawil sobie nowa fryzurke jednoczesnie, a
              wiadomo, z gazem mozna sie zabawic raz a dobrze, i skutecznie. W tym przypadku
              skutecznosc siadla i chwala Temu na Wysokosciach.

              Tak wiec emocji roznego rodzaju nie brakuje. Na dokladke, albo siostra, albo
              brat sie na mnie obrazaja, a ja balansuje pomiedzy, obliczajac w myslach, co mi
              sie lepiej oplaca, tzn. czyje obrazanie bedzie mniej mnie kosztowac w danym
              momencie. Dodam, ze nie da sie zadowolic obojga jednoczesnie, ale zmierzam w
              dobrym kierunku;) Rozwijam swoje zdolnosci mediacyjne, he he.

              Co Wy mi tak o tych skrzydlach piszecie, ja juz na tylku nie moge wysiedziec!
              Nosi mnie okropnie, oj nosi. A musze wytrwac na miejscu do polowy lipca
              :( Paszport mi sie konczy w sierpniu i chyba najwyzsza pora zlozyc podanie o
              nowy, juz unijny. I zaczac planowac nowe zycie od sierpnia, zalatwianie
              papierkow wyjazdowych gdziekolwiek. Jednak do miasta na literke L sie nie
              wybiore, bo wszyscy na ten pomysl wpadli, mysle intensywnie nad Australia albo
              Japonia ostatnio. Ivonne, ta moja kolezanka naprawde oszalala z tym krajem
              kwitnacej wisni i mnie zaraza powoli i skutecznie. Tylko ze ja po japonsku ani
              be, ani me. Stany jakos mnie nie pociagaja, wybacz MOjito, turystycznie tak,
              ale jakos nie czuje tego miejsca na tyle, aby marzyc o zyciu tam, to chyba nie
              moje miejce na ziemi.
              No, nastawiam sie pomalu na rok szalenstw (w koncu), ale jednak tez musze
              myslec o odkladaiu kasy, bo te studia w Londynie od przyszlej jesieni
              rozpalaja moja wyobraznie. Wypadaloby je zaczac przed 30-cha, nie? A swoj
              dyplom inzyniera, ten polski, skopiuje, zalaminuje, oprawie w ramki i powiesze
              nad lozkiem, i bede sie napawac tym widokiem. Kolejna kopie zrobie dla mojego
              taty, bo jemu ten moj dyplom na ambicji siedzi. Nie ma to jak miec
              wyksztalconych rodzicow;)

              Dobra, wchlonelam juz wszystkie kanapki (tego posta pisze juz od ogdziny) i ide
              na jakis spacer, albo cos, bo wczoraj i disiaj tylko w ponurych murach siedze.

              Papatki
              T

              ps. Saba, nie pisz, ze piszesz o niczym, bo to nieprawda. och, juz wkrotce
              zobaczymy kolejne zdjecie Malenstwa:)))))))))))
              • tangerin Re: popoludniowo witam 17.04.04, 17:05
                Tora, Ty sie ta matura nie martw, zda na pewno, wszyscy zdaja!
                pociesze Cie tez, ze dzieci dziedzicza inteligencje po mamusi w wiekszym
                stopniu niz po tatusiu, wiec chyba nie masz powodow do zmartwien:) No, polski
                pojdzie mu super, przeciez Ty pisac calkiem fajnie umiesz:)

                A dla moich rodzicow moja matura to byla tak noramlna rzecz, jak oddychanie,
                nawet sie nie zdziwili, ze zdalam. Bo przeciez inaczej byc nie moglo. A ja sie
                poniekad zdziwilam, bo pisalam dwie prace( dla siebie i kolezanki,
                wychowawczyni nam to zalatwila) i nawet dobrze mi poszlo.

                pozdrawiam Cie dzialkowo-ogrodowo- balkonowo
                I ide na ten spacer, bo jutro tez bede w murach kwitlta do samego wieczora. (no
                chyba, ze pojde na wagary)
                • mojito Sobotnio i pracowicie. 17.04.04, 20:59
                  Zdrowko absolutnie Wszystkim,

                  cudowny, cieply i sloneczny dzien. Dziewczeta prawie nagie. Chodza,
                  siedza i leza (na trawie w parku). Dwadziescia jeden stopni tych na Ce.

                  Ifa,
                  absolutnie tak jak piszesz. Mieszkam i pracuje w centrum czystego i
                  wyjalowionego kapitalizmu. Wyrazenia takie jak "to go for a jugular" i "to stab
                  (someone) in the back" to chleb z maslem. Plecy mam porysowane i wielokrotnie
                  zabliznione. W soboty tez pracuje. Bywa, ze odrobine w niedziele.
                  Ale jestem napedzany motywacja na cztery kola. Mam dlugie i krolewskie
                  wakacje. Cudownie wyczerpujace. I tak wlasnie lubie.
                  Londynski ftorek to dopiero 1.06. Na Wyzwolenia bede od 8 czerwca (7 sa
                  imieniny Roberta i facet u ktorego wynajmuje mieszkanie (wlasnie na Wyz.)
                  prosi mnie o wprowadzeni sie po siodmym). Wierze, ze nie zdemoluje mi
                  letniego mieszkania :))).

                  Tora,
                  wszystko bedzie ok. Spoko Tora. Matura jest nie od zdawania tylko od
                  denerwowania sie. Przez nie tych co zdaja. Prosze, denerwuj sie mniej.
                  Czy dzialka Twoja tylko kwiatowo/roslinna? Bez warzyw?

                  Mandarynko,
                  kto mowi o zyciu w Stanach? Ja jestem turysta ktory czasowo pracuje
                  na wakacje tutaj. Jak tylko uzbieram kupke to zaraz wypierniczam w swiat.

                  Bosze, taka pogoda!!! Trzeba bedzie pracowac z zamknietymi oczami.
                  Chociaz to tez nie pomaga. Obrazy wciskaja sie pod powieki.

                  Wracajac do wyscigow i pogoni za dolarem
                  slonecznie Was wszystkich pozdrawiam,
                  mojito. 14:59/21C.
                  • Gość: ifa wieczornie i deszczowo-jaka wiosna? IP: *.dsl.netsource.ie 17.04.04, 22:07
                    hey Mojito,no prosze jak trafilam z tym Wyzwolenia ;-))))))))tyle jest ulic w
                    Sz.a ja akurat trafilam na Wyzwolenia!;-)gdzie bedziesz mieszkal,
                    O Boshe zeby tak trafic w Lotto!!!
                    zobaczysz co teraz stoi w centrum zwane "Galaxy" ,hahaha!ciekawa jestem twoej
                    oceny,
                    stab in the back- mowisz,o sweet Lord!!! Mojito musisz byc bogatym facetem,bo
                    ci co pracuja w takich powiedzmy "warunkach" sa zawsze przy niezlej kasie!!!
                    However,no judgment,whatsoever!

                    ej Tora,wiedzialam ze czytasz dlatego dopisalam post scriputm powyzej,tak jak
                    wszyscy,nawet jak nie pisza to czytaja,zreszta ja takze,no moze z przerwami,ale
                    pozniej nadrabiam,

                    u nas cholera jasna pada deszcze,ot irlandzka wiosna,ale coz wymagac od wiosny
                    jak lato tez jest takie,
                    dziewczyny-owszem tak jak w Filadelfii tez rozebrane,ale irladnki maja inna
                    wrazliwosc na pogode,14C i jeden promien slonca dla nich to juz lato i krotkie
                    rekawki na ulicach,

                    wrocilismy wlasnie z kina,widzialam "Monster"z Charlize Theron,bardzo mi sie
                    podobal,bardzo.....znow okazuje sie ze nothing is how it seems!
                    a Charilze w tej roli- mistrzostwo absolutnie swietnie zagrana rola!
                    polecam kto nie widzial!

                    koncze,bo maz wola ze pstrag gotowy,kolacja czeka....
                    pachnie slicznie....czujecie???;-)

                    ciao,bye,doswidania,arideverci,pa
                    Ifa
                    • tangerin Re: wieczornie i deszczowo-jaka wiosna? 17.04.04, 23:09
                      Pachnie, pachnie!
                      Ifa, ladnie to tak, robic innym smaka?
                      A ja dzis zadnego obiadku, na kanapkach jade. Len mi sie wlaczyl.
                      Ten zapach rybki zniewala.

                      Cholera, Mojito, ja ekonomiczny glab jestem, uczylam sie tego, co mi sie
                      podobalo, a nie tego, co daje kase i teraz mam.:( A ze mi sie te kasiaste nauki
                      ciezko ladowaly do glowy, to odpuscilam sobie na wieki amen. A motywacje do
                      ciezkiej pracy w niewolniczych warunkach rozumiem i podziwiam - i jak sie potem
                      mozna fajnie i aktywnie w Rio pobyczyc:))))))Albo gdzies tam w swiecie...

                      Tez pracowalam w weekendy, ale nie w kazdy, jakos mi nie przeszkadzalo.
                      najgorsze byly te warunki i "stab in the back", a prawde mowiac "przypadkowe"
                      szturchance wielkiej zazdrosnej Marie(ona sie nigdzie nie miescila!!), ciagle
                      chodzilam w sincach. Nawet nie moglam sie odplacic, bo po niej to chocby i
                      walec, i no problem.
                      However, no extra money, whatsoewer, he he
                      Za to Marie, to i owszem - samotna matka z dodatkami - obywatelka UK

                      A swoja droga, to oni tam cholerny socjal maja, u nas za starych dobrych czasow
                      tak nie bywalo. MOj Qumpel mial doplate 3/4 do mieszkania, bo byl samotnym
                      mezczyzna "on his own" + zasilek + zwrot podatku. Nie oplacalo mu sie pracowac
                      wiecej niz +/-20 godzin tygodniowo. I facet totalnie zdrowy i nie ulomek. I
                      jakos mi go bylo zal, bo takie nudne zycie mial, nawet nie pijal procentow, a
                      jesli juz, to bardzo byl ekonomiczny, jedno pifko i ooodjaaazd!

                      Ide poczytac ksiazke, ale najpierw kanapki jakies zjem! Ifa, to przez Ciebie!
                      I chyba przejde na tryb czytajacy troche i dam Wam odpoczac od moich
                      rozgadanych wypocin.

                      Ivette, tzymam kciuki za wizowe sprawy, bedzie oki.

                      Matrioszka, jak tam Twoje zielsko?

                      Ifa, a u nas pogoda wiosenna bardzo, ponizej 20C, ale robi sie zielonkawo:))))

                      Ps. Jak bedziecie zahaczac o Wroclaw przez przypadek, to dajcie znac, pokaze
                      Wam pare knajpek:)))
                      • Gość: ifa nocnie juz IP: *.dsl.netsource.ie 18.04.04, 00:45
                        no cos ty starenka,Tangerin nie odchodz na dlugo,bo nudno tu bedzie bez ciebie!
                        pstrag byl wysmienity,moj facetos potrafi,musze przyznac!jak kanapki?
                        ja jezdze do pracy public transport kolo 1h w jedna strone,razem to 2 dziennie
                        i naprawde mozna niezle nadgonic zaleglosci gazetowo-ksiazkowe,
                        stojac w korku a siedzac za kierownica bym nie mogla,
                        w warszawie tak bezsenswonie marnowalam czas przez 2 lata w korkach z- i do-
                        pracy za kierownica,dlatego teraz staram sie enjoy lektury w Dublin Area Rapid
                        Transport ;-)))))
                        Boshe zatrzymaj te 20C przynajmniej do konca kwietnia w tym great country of
                        Poland!!! u nas 20C to w lipcu i to jesli bedzie naprawde ladne lato!
                        ale juz niedlugo viva Australia!!!viva SSS!!!czyli SAND - SEA (ocean) - SAN!
                        a potem jeszcze moze czwarte S - son ;-)))...... ach rozmarzylam sie!

                        a dzis piate S - serdecznie pozdrawiam,
                        takze lece pograzyc sie w lekturze,czytam Maga John Fowlesa
                        Ifa
                      • tizedik Re: wieczornie i deszczowo-jaka wiosna? 18.04.04, 00:47
                        Wiosna, powiadacie? Jak pare dni temu dostalam dreszczy wieczorowa pora, to
                        nawet wspaniale poranne slonce nie odwiodlo mnie od powzietego wieczorem
                        zamiaru pojscia do lekarza! No i lykam teraz antybioyk, bo innego wyjscia nie
                        mam. To caly czas ta sama choroba, o ktorej juz pisalam. Po dwoch tygodniach
                        chrypienia zdecydowalam sie na "mocniejsze" leczenie. To wszystko przez to, ze
                        Mojito ostatnio unika mocniejszych napojow! I nawet sie tym tutaj chwali! Nie
                        ma czym, bo wiadomo, ze moj nastroj i zdrowie zaleza od ilosci wchlonietych
                        przez niego procentow, ha! Dzisiaj wiec moze spokojnie wypic za powodzenie tzw.
                        elementu rodzinnego. Jej sie to przyda, a o moje zdrowie "zadba" antybiotyk.
                        Mojito, wypijesz?
                        Natomiast nastroj mam podly, a to wszystko przez Unie E. Dlugo by wyjasniac,
                        dlaczego, powiem tylko, ze w zwiazku z moja praca. Inni sie boja, wrecz
                        szaleja, a ja cierpie. I roboty mam wiecej. Cholera, weekend, a ja nawet dzis o
                        tym mysle :-( Powiem wiecej, to mnie dreczy, tym bardziej, ze przez najblizsze
                        tygodnie, a moze i pare miesiecy, zapewne nie bedzie lepiej.
                        Bylam we Wroclawiu w fajnej knajpce :-) A moze to byl Poznan...? Wiecie,
                        pojechalabym do Pragi :-) Nawet jutro! To wspaniale miasto.
                        Powodzenia wszystkim zycze.
                        T.
                        • yvona73pol wiosna-jesien???? a moze lato...... 18.04.04, 03:57
                          ...bo jakos mi sie wszystko poplatalo ;))
                          a to dlatego, ze w S. od tygodnia piekna pogoda, wczoraj bylam na... plazy, w
                          kostiumie, a jakze, nawet kopytka zmoczylam, choc plywania nie ryzykowalam, bo
                          nie mialam przy sobie nic w postaci reczniczka, a w torbie aparat foto, wiec
                          nie chcialam sie oddalac od niej zbytnio; ale i tak bylo super, szum fal,
                          widoki... slonko, piasek, mmm, zyc nie umierac.....
                          no to teraz ja wam zrobilam smaka ;))) niekulinarnego co prawda, ale jednak....
                          Ifa, powinnam byc w sierpniu-wrzesniu i dluzej, chyba ze szacowna DIMIA
                          zadecyduje inaczej, co nie bardzo by mi bylo na reke....
                          pozyjemy, zobaczymy....
                          dzialka Tory budzi we mnie mile wspomnienie naszej rodzinnej dzialeczki, a
                          wlasciwie dwoch - naszej (zdaje sie, ze sprzedana, lub na dniach :(( ), no i
                          tej dziadkow, ktora stala sie nasza, gdzie wszystko rosnie - swego czasu nawet
                          rodzynki!!!!! i bardzo przyjemna dzialeczka, mowie wam, i leszczynka, i wloski,
                          i czeresnia, jablonki, wisnie, sliwki, arbuzy, papryka, dynia, kabaczki,
                          poczeczki ( czarne, mniam, czerwone, biale), kukurydza, rzodkieweczka, warzywka
                          przerozne no i TRUSKAWKI wiadrami!!!! a to wszystko na zadziwiajaco malej
                          przestrzeni - moi dziadkowie to magicy, naprawde!!!!
                          szkoda ze mango w Polsce nie rosnie, moze w szklarniach???? a swoja droga, jak
                          rosnie mango?? czy to krzak, drzewko, plozaca sie liana (niczym passionfruit);
                          musze sie zainteresowac tematem, bo takie braki w edukacji, toz to wstyd ;)))))
                          no, dobra, caluje was wszystkich mocno i pedzie na playe, bo juz pozno sie
                          robi.... dzis wezme ze soba dyktafon ;))))
                          Iwona
                          • tizedik a moze lato za 90 baniek? 18.04.04, 13:40
                            Ciekawe, jakie mozna by miec lato za 90 baniek (46,7 w gotowce)?
                            www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
                            Nie bardzo potrafie sobie wyobrazic...;-)
                            Ale na pewno nie chcialabym, zeby to bylo tylko i jedynie lato na plazy.
                            Padlabym z nudow!
                            • matrioszkaa Re: a moze lato za 90 baniek? 18.04.04, 16:43
                              Czemu nie? §:-)))
                              Niedzielnie, popoludniowo witajcie!

                              Mandarynko-boj sie Boga, Ty inzyniem zostaniesz?! Od czego? I co czytasz zamiast
                              forumowac? Zawiadamiam, ze zielsko rosnie, zastanawiam sie wlasnie czy nie
                              podzielic wszystkiego na pol i polowe wyrzucic na dzialana atmosferyczne, bardzo
                              zmienne ostatnio. Nabylam miniaturowe narzedzia ogrodnicze, moge sobie
                              podziabac. Swoja droga wolalabym Tora, na Twojej dzialce; zawsze buntowalam sie
                              przeciwko pracom rolniczym, krew przodkow najwyrazniej plynie we mnie w
                              ilosciach wiekszych niz mi to mile.

                              Musze poczynic na tym cieplolubnym forum straszne wyznanie: dla mnie gorna
                              granica C przy ktorym moge normalnie funkcjonowac to 25, potem klapa. Tlumacze
                              to sobie tym, ze sama wytwarzam dostateczna ilosc ciepla. Niewazne, chcaialam
                              tylko powiedziec o wzglednosci tego pojecia: wyspiarze, a zwlaszcza wyspiarki
                              przy marnych plusikach pokazuja swoje biale ciala; zawsze przygladalam sie im
                              uwaznie, czy aby nie maja gesiej skorki. Nie maja, o dziwo.

                              Coreczka dostala wozek dla lalek. Lalka do wozka i juz mozna bawic sie w
                              tata-mama-dziecko. Zaborczy ojciec prowadzi wozek decydujac pojedynczo o trasie
                              spacerow, a matka w pampersie reaguje na to zawlaszczanie obowiazkow
                              rodzicielskich od wrzasku, poprzez be be i ne ne, do rozpaczy. Slyszycie ten
                              krzyk? To od nas.

                              Czytac (zwlaszcza bladym switem)w srodkach lokomocji nie polecam, nieco slepawa
                              jestem przez takie zwyczaje.

                              Pozdrowionka

                              Matrioszka


      • gunther_0 Re: Tak daleko i tak blisko :) 19.04.04, 02:25
        Witajcie kochani,

        cos towarzystwo przycichlo, Mojito Amigo polewaj coby tu niektorych rozweselic,
        co tu tak jakos dziwnie.ale chociaz zdazylem na te celebracje, Tizedik mowisz
        ze 90, no tego ladna cyferka. absolutnie z Toba zgadzam, tylko na plazy caly
        czas, nie to odpada, to byloby zdecydowanie zbyt monotonne;)
        no i kochani, bylem w Snowy oblecialem cale gory wszerz i w poprzek i wzdluz.
        takie gory nie wysokie, zadne Tatry. widoki i owszem, Yvonka pewnie by
        powiedziala'kupa smiechu', ale mnie sie podobalo, bo zupelnie inne niz polskie
        gory. taki krajobraz jak na Marsie, kupa kamieni, roslinki gdzies tam sie
        pokarza i gdzie okiem siegnac kamieniolomy. na Kosciuszko idzie sie taka man
        made sciezka, coby i inwalidzi wozkami mogli sie przejechac o poogladac.
        gdzieniegdzie jakis potoczek, rzeczka dla urozmaicenia. na wysokosci Kosciuszko
        snieg, pozjezdzalem na tylku kilka razy, hamowalem na trawie. snieg tu
        utrzymuje sie dosc dlugo, bo w porownoaniu z Sydney temperatura tu cholerka
        dosc niska, a juz w gorze to ubieralem moja kutalke ocieplana. nocowalem w
        Thredbo taka 'alpejska' miejscowosc bardzo malownicza. pare lat tutaj wlasnie
        obsunelo sie jedno schronisko i zginelo kupe ludzi. popatrzylem okiem fachowca
        na te domki uczepione tarosowo stromego zbocza i pomyslalem, ze to nic
        dziwnego. oni nie maja tu gdzie wkopac sie w skale z solidnymi fundamentami, o
        nieszczescie nie trudno. tylko tutaj tak jak wszedzie na swiecie, dulary
        przeslaniaja oczy agentom z insurance, dulary smaruja gdzie trzeba i wielu usta
        sie zamykaja.no i tego, to nie moj business.
        ale o weselszym. powiem ze wypoczalem, poznalem kupe fajnych ludzi, mnostwo w
        tych ichniejszych gorach Austriakow i Niemiaszkow.znaczy prowadza rozne
        businessy. w zime nawet sa dobre warunki na narty, ale to jeszcze zobaczymy.w
        roznych knajpach podaja doskonalego pstraga, mozna tez samemu zlowic, ale sobie
        tym razem odpusicilem.
        Tangerine, to rzeczywiscie zaskoczylas mnie od czego jestes inzynier ?
        Matrioszkaa, fajnie piszesz o swojej rodzince, wytlumacz mi prosze jak to jest
        jak sie ma instynkt macierzynski, cos wspomnialas ze masz ochote na trzecie ?
        jak to jest, to nie to samo co ochota na seks, wybacz za niedyskrecje, czuj sie
        wolna do odpowiedzi;)))ja jakos tego nie moge poczuc, czy jestem mutant?
        Mojito Amigo, zdrowko, tez przycichles, a Pysiek jak popieprzyla Swieta tak
        zniknela, odezwij sie prosze chociaz czasem.
        Sabcia, skarbie jak tam truskaweczka ? mysle ze w porzasiu, czego tez Wam
        zycze. mowisz ze juz brzoskwinka, nonie chyba sliweczka, nie zapas dziecka;)
        Asienko, Bubu, Ciebie tez gdzies wcielo z tymi kafelkami, moze wpasc do
        pomocy ? mam praktyki na budowie, a co nie mysl sobie, nie zawsze mialem tyle
        szczescia zeby mi dali prace w biurze projektowym jak w Australii, kurde no
        tego. ale jestem lucky, jak sobie pomysle, co to by bylo, gdyby ktos mi nie
        pomogl, to az siadam z wrazenia;)))sure, przed Australia to glownie zasuwalem
        po budaowach na czarno, experience sie ma jakby kto pytal. ale wiecie to tez
        taka asekuracja, jak mnie z biura wywala, to miekko laduje.
        Kazik, Poeta a wy to co nic tu nie piszecie. Tora na dzialce to rozumiem,Ifa tu
        przyjezdza to sobie pogadamy, co nie ;)ale ze chlpy tu kobiet nic nie zabawiaja
        to nie rozumiem
        trzymajcie sie wszyscy cieplo, chlopy graba i do pisania zabrac sie tu
        zdrowko
        • mojito Niedzielna inercja. 19.04.04, 06:34
          Witajcie Amigos wszyscy absolutnie,

          bardzo ciepla i sloneczna niedziela. Slupek termometru ocieral sie
          i flirtowal z 25C. Zgadzam sie, ze niewakacyjnie wyzsza temperatura
          przeszkadza. Na wakacjach niech sobie bedzie. Co mi tam. Poruszam sie
          wowczas niespiesznie od jednego zacienionego i wilgotnego miejsca
          do drugiego. Z okiem na trzecie...

          Znowu nie bylem w kosciele. Pojde do piekla. Absolutnie pojde.
          Jedynym dla mnie pocieszeniem jest to, ze spotkam tam przyjaciol.
          Zastanawialem sie kto z moich przyjaciol potencjalnie do nieba moze
          sie dostac. Nikogo nie widze. No, moze N. Ale on ma szczescie.
          Wszedzie sie dostanie i wie zawsze komu i ile dac. Taki ma talent :))).

          W parku tlumy. Kobiety prawie rozebrane. Mezczyzni nie wiem. Nie zwrocilem
          uwagi. Jest w parku dluga polokragla lawka i malutki placyk z mosieznym
          odlewem koziolka. Tutaj zawsze sie gromadza mamy ze swoimi oczkami w glowie.
          Bylo sporo nowych wozkow. Milo wiedziec, co robia ludzie jak ich w parku nie ma.
          Odliczylem od kwietnia dziewiec miesiecy do tylu. Zapomnialem jaki miesiac mi
          wyszedl...

          Zadzwonil dawno nie widziany/slyszany kolega. Chcial pogadac.
          Umowilismy sie w Bleu w Sheratonie. Nic sie nie zmienil. Nadaje caly czas
          bez przerwy. Zadaje pytania retoryczne i sam sobie odpowiada.
          Zaczela bolec mnie glowa. Zatesknilem do malomownosci Matrioszki.
          Przeszedlem z cuba libre na tequile. Potakiwalem ze zrozumieniem
          i aprobata i pilem Wasze zdrowko. Tizedik, powinno teraz byc ogolnie
          lepiej. I elementowi familijnemu tez. Cichutki toast wizowy i absolutoryjny
          tez zaliczylem. Nagle bar zaludnil sie (zakobiecil) duza iloscia dobrze
          bawiacych sie Pan. Zapytalem i dowiedzialem sie, ze odbywa sie w miescie
          zgromadzenie American Society of PeriAnesthesia Nurses. Okolo trzech tysiecy
          pielegniarek. Od razu bol glowy minal. Wiem co to jest anestezja. Co znaczy
          Peri nie wiedzialem. Niestety nie moglem sie dowiedziec poniewaz kolega
          koniecznie domagal sie uwaznego sluchania i potakiwania. Pijem na jego koszt
          wiec bylem, cholera, zobowiazany. Iza, moze Ty wiesz, :))))?

          Gunther/Amigo,
          :)))))))))))))). Juz sie troche niepokoilem. Myslalem, ze Ciebie te goralki
          niskogorskie mogly na dluzej zatrzymac i molestowac do wyczerpania.

          Ifa,
          masz precyzyjnosc neurochirurga. Galaxy widze z balkonu. W zeszlym roku
          nie zdazyli otworzyc do poczatku wrzesnia i nie moglem obejrzec.
          Zrobie to w czerwcu. Gunther i Twoj maz rozdrapali moja pstragowa rane.

          Tizedik,
          suma nam przystojnieje. Mysle, ze jezeli zdarzy sie jej przekroczyc 100
          to zaczniemy grac na piec losow. Potrzebuje Twoja Dyrektariatowa aprobate.

          Mandarynko,
          eee tam, zaraz glab. Nie jestes nawet glabkiem. Ludzie , ktorzy tak mowia
          sa zawsze ok. Mysle, ze juz w piontek bedziemy mieli kasy az do obrzydzenia.
          Trzymaj kciuki :)))).

          Iwona,
          wizowo bedzie ok. Tequila dobrej jakosci. Anejo. Jak nie pomoze, zjem
          robaczka (guzano) z mezcalu. Wowczas bankowo.

          Matrioszka,
          o zbieznych temperaturach podczas pracy (niewakacyjnie) pisalem.

          Asiu,
          jak z kaflami?

          Yo, Pysiek/Boss,
          how are yuz (poludniowofiladelfijskie) doing? Are yuz ok?

          Wow, poniedzialek juz sie zakradl.
          A wiec poniedzialkowo pozdrawiajac Was wszystkich,
          mojito. 00:34/13C.
          • poetal_liryczny Re: Niedzielna inercja. 19.04.04, 10:49
            co wy tutaj o pstragach, sloncu i wygranej, jak moja ukochana na zaden post mi
            nie odpisala. komorke wylaczyla, chociaz o tym mnie uprzedzila,wiem o tym bo
            powiedziala ze chce odpoczac, rozumiem, albo na sile usiluje wtloczyc
            slowa: "rozumiem", "tolerancja","cierpliwosc"i inne zblizone, do mojej
            rozkolatanej mozgownicy. czy ktoras z kobiet tutaj moze mi wytlumaczyc dlaczego
            tak lubicie nam grac na nerwach?i co ja mam tym samym odwdzieczyc, czy czekac
            cierpliwie i udawac ze nic sie nie stalo?
            • gunther_0 Re: Niedzielna inercja. 19.04.04, 10:59
              Witaj Poeto,

              az oczom nie wierze, ale psiakrew cierpisz, hoho kolego, ciezka sprawa,
              zaawansowana. wiem cos o tym, bo..tez cierpie;))))ja ci powiem po mesku, ze
              czasem pomaga jak sie tym samym obronisz: nie pisz a zobaczysz ze sama sie
              odezwie.chociaz choroba jasna, to nie regula, znam taka co za cholere to jej
              nie rusza;)albo napisz ze masz cos dla niej, tez jest szansa ze bedzie ciekawa,
              chociaz znam taka co jej nie interesuje, twarda sztuka, mowie ci.albo czekaj
              cierpliwie, to ostatecznosc, ale pomaga i w koncu jak dlugo ci zostalo? do
              konca tygodnia? to pestka, kolega, ja to nie wiem czy do smierci nie bede
              czekal;))))
              zdrowko i graba,trzymaj sie i nie dawaj sie tak latwo
              • mojito Roztrzepana jajecznica. 19.04.04, 16:48
                Witajcie Amigos,
                czesc Poeto,
                powiedziala, ze chce odpoczac. Moze nabrac perspektywy?
                Przyjmij to za dobra monete. Dba o Ciebie poniewaz wyjasnia.
                Czekaj cierpliwie. Zadzwoni. Stawiam swoja czesc wygranej.
                Absolutnie zadnych dasan sie i prob odwetu. Do niczego to
                nie prowadzi. Marnuje wspolne bycie razem.
                Gdy zadzwoni,uciesz sie. Autentycznie. Bo przeciez sie ucieszysz, prawda?
                Cierpienia, wahniecia, uklucia, szarpniecia, troche niepewnosci to integralne
                skladniki tego procesu. Optymistycznie przypomina nam to, ze zyjemy, zyjemy,
                zyjemy... Jak zacznie nam to wszystko wisiec to dopiero bedzie smutne :))).
                Mysl o tym jak milo i radosnie bedzie gdy zadzwoni. Pamietaj, zadnych...
                A zadzwoni na pewno. Cierp prosze tylko troche i optymistycznie.
                Pamietaj o swoim cierpieniu i dlatego uciesz sie (autentycznie) gdy
                zadzwoni. Do upojenia powtorze! Zadnych tam takich malych niecheci.
                Nawet jak Ciebie niezupelnie przekonalem rozwaz moja sugestie.
                Zobaczysz, bedzie warto! Czekasz przeciez na telefon. I nie poruszaj sprawy
                czekania z wyjatkiem, ze teskniles :))).
                Pstragi tez sa wazne.

                Gunther/Amigo,
                piatka/graba :)))))).

                Patrzac z przyjemnoscia na lekko ubrane potencjalne zrodla naszych cierpien
                ale i oceany duzych przyjemnosci,
                solidarnie Was pozdrawiam w cierpieniu obecnym, przyszlym i tym pomiedzy,
                mojito. 10:47/18C.



                • matrioszkaa Nieskladny traktat o instyntach-dla Guntera §:-) 19.04.04, 19:46
                  Macierzynskie inatynkta raczej sie w Tobie nie obudza, co innego ojcowskie a to
                  juz inna inszosc :)))
                  (Bardzo nawiasem mowiac, gdyby nie ojcowski instynkt Clintona to moze juz dawno
                  nie byloby Bin Ladena (hustawka)

                  Intynkt o jakim mowie to jakby tesknota za kims, kto dzieki mnie moze pojawic
                  sie na swiecie. Nie wiem tylko, kto teskni bardziej: ja czy moze ktostam; a owa
                  tesknota tylko we mnie sie pojawia.
                  Swoja droga moja babcia, gdy ktoras kura zaczela bezpodstawnie kwokac wsadzala
                  ja na pare dni pod miednice, dopoki kwokanie jej nie wywietrzalo z glowy.
                  Sa kobiety, ktora maja cos co nazywam syndromem Krystyny, corki Lawrensa (to
                  takie czytadlo dkla kobiet), ktora to szczesliwa sie czula jednie majac dziecko
                  pod sercem, albo przy piersi. W obecnych czasach rzadko spotykany syndrom.
                  Na dziecko lapie sie meza, albo przywiazuje, gdzieniegdzie dostaje sie ulgi
                  podatkowe, albo dodatki socjalne-ale tu juz o w/w instynktach mowy byc nie moze.

                  U mnie to chyba dzialania uboczne wiosny, bo czasami to ja z ta dwojka nie wiem
                  co robic; czytalam, ze ludzkosc chce wyslac swoich przedstawicieli na Marsa.
                  Ekspedycja ma trwac 2-3 lata, bywaja chwile, ze zastanawiam sie, czy ludzkosci
                  nie zaproponowac mojego potomstwa.

                  No i w ogole Gunter, powiem Ci szczerze, dobrze, ze wrociles i poganiasz
                  towarzystwo do forumowania, tak, tak czytac by kazdy chcial, a pisac nie ma komu.
                  • tizedik Re: Nieskladny traktat o instyntach-dla Guntera § 19.04.04, 19:59
                    Matrioszka, fundnij sobie to trzecie! A co tam....!

                    Panowie, informuje lojalnie, ze was czytam...;-)
                    I musze przyznac, ze - moim zdaniem - zdrowsze podejscie "do sprawy" przejawia
                    Mojito. Ale podejrzewam, ze teoretyzuje...;-) Natomiast Gunther chyba sie
                    zapomnial...;-) Albo inaczej - chyba powinien zapomniec.
                    Jako ze bezkrytyczna nie jestem, mam swiadomosc, ze latwo sie pisze o cudzych
                    problemach, znacznie trudniej je przezywac.
                    C'est la vie!

                    Pozdrawiam i kciuki trzymam za powodzenie :-)
                    • mojito Cudze problemy. 19.04.04, 20:08
                      Yo, Tizedik,
                      ile w tym prawdy. Moja babcia zwykla mowic, ze ludzie cudze problemy
                      jednym palcem rozwiazuja. Kochana byla...
                      Spadam,
                      mojito. 14:08/26C.
                      • tizedik Re: Cudze problemy. 19.04.04, 20:25
                        Mojito, przeczytalam, co napisales i zaczelam sie zastanawiac.
                        Zastanawiam sie, zastanawiam.... I raz mysle, ze mnie ucieszylo co napisales, a
                        za drugim razem - calkiem inaczej...;-)
                        Mysle, ze twoja decyzja o szybkim napisaniu posta i oddaleniu sie z forum w tym
                        momencie byla calkiem wlasciwa!!!
                        ;-)
                        • mojito Re: Cudze problemy. 19.04.04, 21:53
                          Pssst, Tizedik,
                          czy juz bezpiecznie jest sie zblizyc do forum?
                          Sztuka zblizania sie i oddalania w odpowiednim
                          czasie jest czescia ogolnego powodzenia :))))).
                          Oddalam sie wiec i nadsluchuje,
                          zdrowko,
                          mojito. 15:53/goraco - 28C.
                          • tizedik Re: Cudze problemy. 19.04.04, 23:54
                            No dobra Mojito, znaj moje cham... DOBRE serce! Kwarantanny wystarczy. Mozesz
                            wracac! Przeszlo mi...;-)
                            I nie kokietuj! Na powodzenie na tym forum naprawde nie mozesz narzekac :-)

                            Naszym dwom cierpiacym(?) panom nadal wspolczuje. A nie mowilam juz wczesniej,
                            ze wielka milosc to zyciowe zdarzenie z gatunku negatywnych a nie odwrotnie?

                            Alez cieplutko w PA! U mnie bylo 18 st. C w powietrzu i 27 st. na nawierzchni
                            jezdni, gdy wracalam po pracy do domu.

                            Jaka temperatura w Australii? Tak sobie pytam... Moze odpowie Gunther.. A moze
                            wlasciciel ogrodka...?
                            Pysiek, co z toba? Zaczynam sie niepokoic.
                          • kazachstan problemy z zebami 20.04.04, 01:06
                            Dzien dobry,

                            Gunther jak to dobrze ze sie odezwales, bo juzek myslol zes przepodl.no i juz
                            tak nie rozpaczaj, przeston ino czekoc na ta Twoja wybranke, bo za ladna i za
                            madra dla Ciebie, tylko rozglodnij sie ino za insza.
                            co wy to chlopy, czekac nie czekac, a jakby tak robic swoje jak nigdy nic. jak
                            pojechala to i przyjedzie, no a jak nie ma ochoty wrocic to i zadna sila.
                            ja tu troche znowu o zdrowiu. nie wiem czy to tak wszedzie, ale w Australii
                            dentysci sa okropnie kosztowni. mam ciagle swoje zeby dzieki Bogu, wiec dbam o
                            nie, ale taki koszty, ze az strach jak zab zaczyna bolec.
                            i co tu jeszcze chcialem napisac. Matrioszka napisala o instynktach
                            macierzysnkich. to zupelnie tak jak ja mysle: Bog, ojczyzna, rodzina.wszystko
                            na miejscu a nie jakies tam siu bziu, planowanie wszystkiego a dziecka na
                            koncu.
                            pozdrawiam
                            Kazik
                            • yvona73pol zeby i instynkty... 20.04.04, 01:33
                              no wlasnie, Kazik, ja, jako osoba o zebach sklonnych do czestego buntu,
                              nazwijmy to tak oglednie, i w dodatku z dentystofobia - i to ostra jak
                              cholera!!!! - zastanawiam sie bardzo powaznie, czy to jest madry pomysl ta
                              Australia.... no bo jak mam wydawac wszystko co posiadam na zeby i nie daj boze
                              sie jeszcze zadluzac.... musze wam znow w tym momencie wyjechac z Francja, no,
                              ale tam wlasnie zwracaja koszty leczenia zebow (moze nie rzeczy
                              skomplikowansze, ale samo leczenie, kanalowe rowniez, placisz dentyscie, a
                              potem dostajesz refundacje, pewne jak w banku :)))))))
                              wiec kolejny plus dla kraju Zab ;)))))
                              donosze tez uprzejmie, ze slyszalam o syndromie Krystyny, choc nie wszystkie
                              Krystyny nan cierpia (moja mama nie), osobiscie nie znam;
                              dodam tez, ze instynkty moga pojawic sie rowniez nieproszone, i w kazdym
                              momencie, przy czym osoba, ktora dawniej na widok dzieci dostawala alergii i
                              nazywala je "te bachory", nagle uwaza ze to najpiekniejsze istoty pod sloncem
                              (moim skromnym zdaniem, ma niewiele doswiadczenia z tymi istotami, i nie ma
                              pojecia, co tez one moga wymyslic ;))))
                              ale potwierdzam, najprzyjemniejsze sa we wszesnej fazie tzw. krzyczacego
                              zawiniatka, z tym, ze dobrze "opiekowane" zawiniatko nie ma prawa krzyczec, no,
                              moze sporadycznie..... klopoty zaczynaja sie wraz z chodzeniem, ale to inna
                              historia ;)))
                              i tu wazne jest rozsadne chowanie od wczesniaka, by potem nie polec w boju...
                              a swoja droga, jak to jest z instynktami ojcowskimi??? bo to dla mnie wielka
                              niewiadoma, czasami zastanawiam sie, czy to nie przypadkiem pic na wode, lub po
                              prostu dewiacja, jak to sie objawia procentowo, co to jest i z czym to sie
                              je??? ktos doswiadczony??? prosze o wyjasnienie.... moze Kazik ??? :))))
                              pozdrawiam i spadam w nadchodzacy dzien,
                              caluski,
                              Iwona
                              ps. Mojito, dziekuje za gotowosc spozycia kontrowersyjnego bialka, dam znac ;)))
                              a co z instynktami o. w teorii? tzn. hipotetycznie??
                              • poetal_liryczny Re: zeby i instynkty... 20.04.04, 05:28
                                zeby w Niemczech leczy sie za darmo praktycznie, potracaja z pensji na
                                ubezpieczenie ktore pokrywa leczenie. jesli sie nie pracuje, to jest troche
                                inaczej ale bezrobotni widze maja wszystkie i zdrowe zeby, stad wnioskuje, ze
                                tez maja darmowe panstwowe ubezpieczenie.
                                dziekuje za meskie wsparcie Mojito, Gunther. kazik, ty to typowo po slasku
                                myslisz. nie obraz sie, ale na slasku to sie mowilo: kobieta powinna byc biala
                                jak ges, tlusta jak ges i ...glupia jak ges!stary powiem szczerze, to tak bylo
                                w sredniowieczu. ale moje czekanie nagrodzone, odezwala sie kochana kobieta i
                                wraca w sobote. kupie wiec szampana i pare niespodzianek.lubie szampan, a
                                jeszcze bardziej jak wszystko na miejscu, szczegolnie moja kobieta :-)
                                • gunther_0 Es ist das Leben 20.04.04, 06:11
                                  W porzasiu kochani, witajcie,

                                  czytam Ciebie rowniez Tizedik, dziekuje ale nie zapomnialem sie;)mam ciagle
                                  (glupia?)nadzieje.
                                  ladnie mnie tu zalatwiliscie, Mojito od roztrzepanej jajecznicy przezywa, Kazik
                                  kaze sobie znalesc inna, Poeta przestal sie ze mna jednoczyc w cierpieniu.....
                                  w porzasiu, bede cierpial w milczeniu i nie skarzyl sie wiecej:(
                                  co do zebow i leczenia to racja. w Australii charguja jak za mokre zboze i
                                  nawet jak sie ma prywatne ubezpieczenie, to i tak czesc kosztow trzeba pokryc,
                                  nigdy 100% zwrotu nie dostalem.
                                  szmapan Poeto na przywitanie?no i widzisz co te kobiety z nami robia. dobra
                                  celebruj, lucky man jestes
                                  ide sie posmecis do pubu w lunch
                                  czolko Wam wszystkim
                                  • matrioszkaa Re: So ist das Leben 20.04.04, 06:48
                                    Gunther §:-)))
                                    Rozpaczaj, placz, lamentuj, smec sie i narzekaj. Tylko prosze-nie za dlugo.
                                    A potem spojrz prawdzie w oczy - woz albo przewoz. Kobiet na swiecie nie brak.
                                    Chlopow do rzeczy cosik mniej.
                                    O instynktach ojcowskich niech sie panowie wypowiedza, ja moge wtracic, ze
                                    widzailam na wlasne oczy osobnikow posiadajacych.

                                    Podrowionka rankiem z wyraznie zapowiadajaca sie sloneczna pogoda
                                    • Gość: Numbat Re: So ist das Leben IP: 203.3.65.* 21.04.04, 04:32
                                      Witam absolutnie wszystkich....jest piekna pogoda ( chociaz to juz koniec
                                      lata)..." a mnie jest szkoda lata...to byly slowa takiego jednego utworu.
                                      Zrobilem sobie dzien wolny....od wolnosci....poniewaz moj "szef" z ktorym
                                      wspolpracuje- zwyczajnie "znudzil" sie Australia- zapakowal ( jedna ogromna
                                      walizke:))) mnostwo nalepek i polecial na 2- miesiace na Bali- buduje sobie tam
                                      chalupke na starosc...starosc nie radosc chalupka drewniana i Bali znowu odzywa,
                                      poniewaz praktycznie ta wyspa "utrzymuje " sie z turystyki...ale , ale gdzie
                                      jest Asia??? pytanie do dedektywa Rutkowskiego:))) podobno najlepszy dedektyw w
                                      Rzeczpospolitej:)))) ale moga to byc tylko ploteczki ze, najlepszy. W koncu
                                      Polska- 1 maja "wchodzi" do Europy.
                                      Nie tak dawno na pewnym spotkaniu...zakrapianym jakas iloscia "wody pitnej- z
                                      procentami ,,,,oklolo 40% wody...reszta chyba "swiecona woda"...albo winko
                                      :))"zawiazal" sie taki dialog-
                                      Australijczyk- powiedz mi, czy Polska jest w Europie?
                                      ja- pewnikiem jest, i to nawet od wielu wiekow.
                                      Australijczyk- ale dlaczego, Oni pisza ze Polska dopiero wchodzi do Europy,
                                      nic z tego nie rozumiem....przeciez Polska nie jest w Afryce???:))
                                      ja- wiesz ja tez paru sprawa nie ,rozumiem ale w koncu 1-maja bedzie okazja,
                                      zeby wzniesc toast za Polske w Europie.
                                      Australijczyk- to powiedz mi gdzie, wczesniej znajdowal sie Polska?
                                      ja- wiesz w zaleznosci od tego, kto drukowal mapy...to tez tak wygladalo,
                                      kiedys na pewnych mapach nie istniala.
                                      australijczyk- co ty powiadasz taki duzy kraj i nie istnial.
                                      ja-...istnial...istnial tylko byl "wymaznay" z map- ale bylo to bardzo dawno
                                      temu.
                                      Poniewaz bylo troche procentow- "wody ognistej"....pozniej opowiem dalszy ciag.
                                      W koncu Australijczyk podrapal sie po glowce...i powiedzial
                                      to teraz rozumiem dlaczego kiedys Afryka byla Australia:)))
                                      W niedziele mam ogromne party...bedzie pianino....gitary wino...kobiety....spiew
                                      a jednak zycie i planeta kreci sie.
                                      Wszystkich optymistycznie pozdrawiam.

                                      ps. Gunter moze w ciagu 2-3 tygodni bede w Sydney, to moze jakies zgrabne
                                      piwko???...oczywiscie zostawiam temat otwarty...
                                      ach jednak kobiety.....chcialoby sie "jesc" garsciami")))
                                      oczywiscie kobiece instynkty sa inne, niz meska duma:))) ale to temat na inna
                                      dyskusje:))))
                                      trzymajcie sie okraglego swiata...
                                      podobno kiedys twierdzono ze, jest swiat plaski...pozniej ze kwadratowy...a w
                                      koncu znowu zapanowal teoria ze jest okragly:))
                                      i tym okraglym akcentem zegnam do nastepnego klikniecia:))
                                      ps..Asia!!Asia!Asia!!!!!!...
                                  • matrioszkaa Re:So ist das Leben 20.04.04, 06:49
                                    artykul o czasie w duzym formacie
                                    serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,2007289.html
                                • mojito Re: zeby i instynkty... i pstragi. 20.04.04, 06:28
                                  Witajcie Amigos, wszyscy absolutnie,

                                  ostatnie dwukrotne wzmianki o pstragach cofnely mnie melancholijnie
                                  do ubieglego lata. Znajomi z Polanczyka (Bieszczady) zabrali mnie
                                  do znanej w okolicy smazalni/wedzarni ryb. Adres chyba Terka 3.
                                  Tak przynajmniej informowal wypalony napis na drewnianej chacie.
                                  Stala posrodku niczego. Miala chyba dwa dlugie drewniane stoly na
                                  zewnatrz i chyba dwa stoliki wewnatrz. Bardzo niepozorna. Dzialajaca
                                  tylko w lecie. Ale ryby miala, moj Bosze, sama erotyka i grzech.
                                  Pani w nieokreslonym wieku zagladala kazdemu klientowi w oczy i nie
                                  sluchajac ich zamowien zamawiala dla nich ryby - chyba u corki.
                                  Dla mnie bez mojego slowa zamowila dwa pstragi jeden wedzony na zimno
                                  i drugi robiony inaczej. Usiadlem, sprobowalem i oslablem z wrazenia
                                  kulinarnego. Moje kubeczki smakowe krzyczaly z rozkoszy. Dlugo i przeciagle.
                                  Bez slowa Pani przyniosla tez kawalek wedzonego suma. Nigdy wczesniej nie
                                  jadlem. Ale wole pstragi. Oh, moj Bosze, co za ryba to byla.
                                  Tam postanowilem nigdy nie jesc pstraga nad morzem. Poniewaz pstrag podrozujac
                                  z naturalnego srodowiska gorskiego nad morze meczy sie podroza i nigdy juz
                                  nie smakuje tak samo cudownie. Moze w tym roku uda mi sie powtorzyc
                                  to wspaniale kulinarne erotyczne wydarzenie.

                                  Kazik,
                                  w Stanach zeby i ich utrzymanie jest kosztowne. Wiekszosc ubezpieczen
                                  nie pokrywa calosci kosztow. W wiekszosci przypadkow ma sie pewna
                                  ubezpieczeniowo przyznana kwote i do tej sumy mozna sie bezplatnie leczyc.
                                  Powyzej tej sumy placi sie z wlasnej kieszeni.
                                  Tak najogolniej i srednio : plomba - 75 $, czyszczenie ok. 100,
                                  leczenie kanalowe (dwie wizyty) u specjalisty - 750, korona 1000.
                                  Ubezpieczenie rozlicza sie z dentysta. Kosmetycznych uslug nie pokrywa
                                  i aby bardzo promiennie sie usmiechac placi sie samemu.

                                  Iwona,
                                  oferta ciagle otwarta. Tatuowany barman Al w tej "zakazanej" dziurze w murze
                                  schowal dla mnie pod barem butelke Guzano de Oro (mezcal). Gdy uslyszal,
                                  ze ewentualny toast bedzie imigracyjny rozejrzal sie niespokojnie dookola
                                  i powiedzial, ze on tez sie ze mna napije i larwa przegryzie. O nic nie pytalem.

                                  O instynkty o. pytasz. Hipotetycznie. Czasami wynurzaja sie z podswiadomosci
                                  i cos tam mrucza/szepcza/kwila. Nie w lecie. W lecie schodza do
                                  podziemia. I kazdy instynkt jest na drukach scislego zarachowania.
                                  Wynurzaja sie i do glosu dochodza zwykle na jesieni i kolo Swiat.
                                  Po Swietach znowu znikaja. Nie przepadaja za tropikiem. Lubia luty i marzec.
                                  Troche podatkowego kwietnia i poczatek maja. I tak cyklicznie.

                                  Poeto,
                                  ciesze sie, ze juz nie cierpisz. Chociaz troche cierpienia upoetycznia.
                                  Sadze, ze od soboty przez tydzien nie bedziesz nic pisal.
                                  Moze nie bedziesz mial sily :)))))).

                                  Tizedik,
                                  :)))))).

                                  I juz ftorek. Tego tam. Lodke sam przycumuje. Obejdzie sie bez pomocy Morfa.
                                  Milego dnia Wam zycze i komu noc, nocy.
                                  Moze pstragi erotycznie mi sie przysnia a moze...
                                  mojito. 00:28/24C.
                                  • mojito Re: zeby i instynkty... i pstragi. 20.04.04, 06:40
                                    Hi Gunther/Amigo,

                                    jajecznica bez zadnej zaluzji. Wiesz przeciez, ze z uczuc Amigo
                                    nie zartuje. Tak jakos ta jajecznica wypadla. Byl jakis powod i mysl
                                    nieukryta. Teraz oczywiscie nie moge sobie przypomniec.
                                    Wierze, ze wierzysz, ze jajecznica byla bez zadnych podtekstow.
                                    Jak w totka chce wygrac. Troche sie pozniej balem, ze ornitologicznie
                                    mozesz interpretowac. Absolutnie nieuzasadnienie.

                                    To Tizedik splyca i lekce sobie wazy nasze meskie uczucia.
                                    Latwo jej tak. Nie byla nigdy mezczyzna. Pewnie nie wie co to
                                    prawdziwe meskie cierpienie i katusze. Szyderczyni. :))))))).

                                    Oh, nie latwo jest byc mezczyzna. Walnij jednego w barze za nasze trudnosci.

                                    Pozdroofka Amigo,
                                    mojito.
                                    • pysiek13 Kszywy zzzgryzzz... bable i 20.04.04, 11:23
                                      Witajcie wieczorowa pora,

                                      tyle tu dzieje, ze nie wiem czy teraz za Wami nadaze ...
                                      Kazik,
                                      na ogol mamy 32 zeby (?). gdyby dentysta potrafil liczyc do 32 byloby jeszcze
                                      OK, lecz on liczy w nieskonczonosc. czasem nawet w tysiacach ;))))
                                      ludzie wiec kupuja sobie private insurance od zebow i mozna wtedy leczyc
                                      zawsze, ale tez niezupelnie za darmo. w stosunku do zebow slowo 'zawsze' bywa
                                      niewlasciwe. bo czy zeby mamy 'na zawsze' ? na sama mysl, ile trzeba zaplacic
                                      za wizyte u dentysty, zab sam zaczyna bolec. warunki ubezpieczen czasem
                                      przystaja do zycia jak kszywy zgryz ;)))) drozyzna Kazik panuje wszedzie, a w
                                      ubezpieczeniach szczegolnie. nigdy nie udalo mi wyleczyc zeba sama sila woli.
                                      jak to nieraz czytam w roznych magazynach, ze ktos gdzies SAM cudownie wyleczyl
                                      z nowotwor jelita grubego na przyklad. nie wierze w takie bajki. mnie tam nigdy
                                      nie udalo, nawet z zebem, moze mam slaba wole ? wole miec slaba ... im bardziej
                                      odkladalam wizyte u dentysty, tym wiecej pozniej przychodzilo zaplacic. zab
                                      mozna wyrwac pod znieczuleniem, za to bez znieczulenia wyrywa sie nam pieniadze
                                      z konta ;))))

                                      ale co tam :)))) mili zarzadcy Klubu Zawrotnie Bogatych, przez jakies
                                      zaczadzenie (chyba mieli ten sam model kuchenki co Ty Tangerine), czy pomylke,
                                      przyslali mi karte klubowicza, kon by usmial :)))) EEEEEHAHHAAAAAA
                                      bylo to wielko-dusznym gestem z ich strony, choc ja jakos nigdy nie umialam
                                      uznac bogactwa za honor, a businessu za temat. w mysl zasady trafnie
                                      wypowiedzianej przez Marxa ( nie, nie tego okropnego karola, ale Groucha).
                                      kiedys przez ciekawosc postanowilam udac sie do bogatego klubu na impreze,
                                      ktora zapowiadala sie na WYTWORNA. zycie mnie w rozne zakatki swiata, salony i
                                      pustynie prowadzilo, wiec dlaczego niby nie ?
                                      wszyscy goscie bardzo wytwornie byli ubrani, posiadali oni PRZEDMIOTY i o nich
                                      tylko rozmawiali. a ci co ich jeszcze nie posiadali zamierzali je nabyc w
                                      najblizszej przyszlosci. no i do czego zmierzam ? a mianowicie zmierzam w
                                      kierunku szampana, ktory Poeta bedziesz serwowal swojej ukochanej. na tym
                                      wytwornym party tez podali szampan ;)za ktorym ja osobiscie nie przepadam, bo
                                      po szampanie boli mnie brzunio. szampan jest produkowany w najbardziej jalowej
                                      Szampanii, gdzie nie rosnie nic innego, oprocz najgorszej winnicy w calej
                                      Francji. trzeba bylo najzupelniejszego przypadku, by skladowane w piwnicach
                                      zacnego proboszcza Dom Perignon okrutnie kwasne winsko, nadajace sie tylko na
                                      wino mszalne , sfermentowalo i wydalo bable, co proboszcz uslyszal po
                                      strzelaniu korkow. od tego czasu chytrzy chlopi z Szampanii zawracaja nam glowe
                                      bablami za tak zwana straszna cene. ja, jesli juz, przyznaje z prostackim
                                      chichotem, moge ewentualnie wypic pol kieliszka rosyjskiego pol-slodkiego
                                      szampana. ale to tylko moja opinia, Poeto, absolutnie nic nie sugeruje ;))))

                                      Gunther,
                                      co Ty taki cierpliwy ;)))) usmiechnij ladnie :))))
                                      mysle sobie, ze wszystko co wazne w zyciu, a wiec o kobiecie i mezczyznie,
                                      zostalo napisane przez dwoch panow: Honorius Balzac i Milan Kundera ;))))
                                      a tu rozmowa na instynkty rozne zjechala ...
                                      przeczytalam niedawno, ze na poczatku XXII wieku jednym z anjbardziej
                                      popularnych zawodow bedzie profesja psychoteraupety, a na drugim miejscu
                                      psychiatry ;)))) wedle wyzej wymienionych przerazajaco szybko rosnie liczba
                                      sexualnych nerwic u mezczyzn !!! ma zwykle postac panicznego leku przed nie-
                                      chciana ciaza ;))))dlatego powstal ruch 'muskulistyczny', ktory walczy o
                                      stworzenie praw, ktore zabronia kobietom podstepnego lowienia meskich plemnikow
                                      ha! pikietowane, a nawet atakowane sa banki spermy jako symbole miejsc, gdzie
                                      mezczyzna ostatecznie traci wladze nad swoim nasieniem.jedno z hasel tego ruchu
                                      meskiego brzmi: 'z kazdym uderzeniem meskiego serca dojrzewa tysiac plemnikow.
                                      to sa MOJE plemniki !!!!
                                      no i prosze, co my tu o instynktach. Gunther, future isn't like it use to
                                      be :)))) nie martw tak bardzo, ze nie masz. ja tez nie, a jesli juz to chyba
                                      psi instynkt - jestem mutant :)))) dawno juz mowilam, ze jestem model wycofany
                                      z produkcji. jedno jest pewne wobec przyszlosci, ze bedzie inaczej niz
                                      myslimy ...

                                      Tizedik,
                                      ja Ciebie lubie naprawde, Ty nie tylko prace chyba masz o podobnym profilu, to
                                      jeszcze w innych profilach bys my zgodzily :))))

                                      Mojito,
                                      wiesz co Ci powiem, ze ostatnio jestes taki prze-slodzony, ze powinnies
                                      przestac wreszcie z ta czekolada !!! nie mozna tego czytac, z wszystkimi
                                      zgadzasz, na wszystko masz odpowiedz, cos za slodko kolego, absolutnie ;))))
                                      albo, albo ... znajdz sobie jakas dziewczyne, co ? OK ?

                                      Saba+, Ifa, Yvona, Tangerin, Tora, Matrioszkaa, Iza, Aaaa ...a gdzie Asia ?
                                      trzymajcie sie cieplo
                                      pozdrawiam wszystkich absolutnie :))))
                                      • gunther_0 Re: Kszywy zzzgryzzz... bable i 20.04.04, 11:48
                                        Pysiek,
                                        sind Sie wirklich unmoglich ! ich kann nicht es stehen !

                                        w porzasiu, moge nie miec instyktu ladnie to wytlumaczylas, jestem wiec mutant.
                                        cierpliwy mutant, jak wolisz;)))
                                        Mojito, w porzasiu, rozumiem nie bylo to nic personalnego;)
                                        wyglada ze lowienie ryb najlepiej mi wychodzi.
                                        a gdzie jest moja Asia, no tego, chociaz Ty nie jestes kaprysna i dasz sie
                                        nosic, co nie?
                                        zdrowko wszystkim
                                        • poetal_liryczny Re: Kszywy zzzgryzzz... bable i 20.04.04, 12:00
                                          hallelujah, to dopiero Pysiek wysmarowalas. co do plemnikow to zgadzam sie
                                          absolutnie. niedawno bylo pisane o tym, ze kobiety wybieraja sobie dawce spermy
                                          zupelnie anonimowo, wedlug sprawdzonych referencji, rodza sobie same dziecko i
                                          wychowuja same. to po co my mezczyzni w takim razie, jeszcze troche i nasza
                                          rasa bedzie na wymarciu. Gunther z instynktami to moze u ciebie nie tak zle,
                                          ale z ta twoja wybranka, to rzeczywiscie. ciagniesz te smutki prawie przez caly
                                          watek. nie wiem kto to jest, ale czy to warto?ja staram sie ciebie zrozumiec,
                                          bo widzisz sam jak to u mnie jest. zniknie mi kobieta z oczu i juz tesknie.
                                          moze ty sprobuj zniknac.jak masz ochote to napisz na moja skrzynke, moze we
                                          dwoje cos wymyslimy.
                                          • poetal_liryczny Re: Kszywy zzzgryzzz... bable i 20.04.04, 12:04
                                            no i jak z tym szampanem? ja tam wole wino, ale myslalem ze szampan bardziej
                                            elegancki i podkresli okazje.to taka mala celebracja, wiec chcialem cos
                                            specjalnego.
                                            • Gość: Saba Ah te zeby! IP: 213.144.225.* 20.04.04, 14:33
                                              A propos zebow - od razu przypomina mi sie swoisty dentysta z ulic Jaipur
                                              (Indie), "stoisko" mial niemal identyczne do urzedujacego nieopodal dentysty,
                                              czyli: taborecik, lusterko i zamiast brzytwy kleszcze (!) Gdyby nie fakt, ze
                                              trafilismy na ekstrakcje na zywo to nie zwrocilabym uwagi sadzac ze mijam
                                              najzwyklejszego fryzjera.. Ale wolelibyscie nie widziec ani tego fotelika ani
                                              pacjenta ani mojej reakcji na caly proceder.. brr
                                              Saba
                                        • tangerin Tryb czytajacy... 20.04.04, 12:15
                                          ...bardzo mi odpowiada, he, he...
                                          czytam i odpowiadam na glos, a moj komputer kochany tylko miga z politowaniem
                                          kursorem;)

                                          Wersje pisana a raczej klikana moich przemyslen udostepnie Wam, albo i nie, po
                                          moim powrocie. Zobaczymy jaki bede miala nastroj:) kiedy wroce, nie wiem, sie
                                          zobaczy, moze juz jutro? A moze nie? Szkoda tylko, ze bede musiala obejsc sie
                                          nawet bez trybu czytajacego...A to czytanie, to mi juz na uzaleznienie wyglada;)

                                          na razie donosze, ze sie u nas zazielenilo, nawet drzewa przybraly kolor
                                          nadziei. Slonca brak, ale bedzie, moze dostarcza juz jutro.

                                          Caluski kluski dla Was wszystkich,

                                          Mandarynka w pomaranczach (sweterku i skarpetkach tej barwy)
      • Gość: Saba Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 213.144.225.* 20.04.04, 14:30
        A propos zebow - od razu przypomina mi sie swoisty dentysta z ulic Jaipur
        (Indie), "stoisko" mial niemal identyczne do urzedujacego nieopodal dentysty,
        czyli: taborecik, lusterko i zamiast brzytwy kleszcze (!) Gdyby nie fakt, ze
        trafilismy na ekstrakcje na zywo to nie zwrocilabym uwagi sadzac ze mijam
        najzwyklejszego fryzjera.. Ale wolelibyscie nie widziec ani tego fotelika ani
        pacjenta ani mojej reakcji na caly proceder.. brr

        Saba
        • mojito Ja i wszystkie moje plemniki. 20.04.04, 15:19
          Witajcie Amigos,

          kurde, nie mam szczescia. Siedze sobie spokojnie jak w temacie, licze
          dni do wakacji, ludzi nie zaczepiam, raczej przytakuje pamietajac, ze
          kto chce spokojnie na wakacje odleciec powinien nie draznic kucharza,
          czlowieka z nozem, no i kobiety. I tak mi sie dostaje w leb. Raz z Warszawy
          i raz jescze skads. Bycie uprzejmym zawsze jest podejrzliwe.
          Ludzie zaraz domniemuja ze cos sie chce. Kobiety szczegolnie.
          Moj kolega, gbur niesamowity, postanowil zmienic troche styl na wiosne
          i przyszedl do pracy mowiac wszystkim dzien dobry i usmiechnal promiennie
          do kolezanek. Natychmiast uslyszal, ze maja bol glowy i zapytanie:
          Co? Z zona wczoraj nie wyszlo? Zupelnie bledne kolo. Poniewaz nie bedac
          uprzejmym zupelnie na nic nie mozna liczyc. Skolowac sie mozna.
          Mowie Ci Gunther sam nie wiem co robic. Jak siedziec, zeby kobietom
          nie przeszkadzac? Czekolady juz nie zre. Fakt, ze sie przeslodzilem
          i nie moge na nia teraz patrzec. Podobno jedzenie czekolady zastepuje
          chwilowo czegos tam. Jakiegos wyzszego uczucia. Niestety, tego nizszego
          nie zastepuje. O jedzeniu mandarynek znowu boje sie wspomniec.
          Szampana tez nie lubie. Niezaleznie od pochodzenia i ceny. Brzuch
          wzdety i w glowie nic. Do dupy z szampanem. Poeto, jedz z butelka
          wina lub dwoma. Mozelskie lub renskie. Co bedziesz francuski import popieral.
          Zwroc uwage na Chile i czerwone argentynskie (Tora przychodzi na mysl).
          Australijskie sa, niestety, tez dobre. No, chyba, ze musi byc szampan.

          Tu tez sie z tym piepszonym szampanem zgadzam zakret jego mac. Szlag by to
          trafil. Nawet poklocic sie ostatnio nie umiem. Pysiek, pomoz moze jednak?
          Jest mala nadzieja, ze przed wakacjami sie nam uda? Zupelnie glupia sprawa.
          Cudownie erotyczna pogoda i perspektywa wakacji takim bezbronnym mnie robia.
          Ale jak tylko wroce... Jak tylko wroce... Bede tak wqrwiony, ze hej!

          Slonecznie Was wszystkich bez wyjatku,
          mojito. 9:19/20C.
          • yvona73pol w obronie szampana.... 20.04.04, 16:46
            no, skoro Mojito polegl, to ja staje do boju;
            aczkolwiek historyjka o proboszczu i sprytnych chlopach bardzo pasuje do
            zabojadow, to jednak obstaje przy tezie, ze dobry szampan, to szampan w
            kieliszku, najchetniej moim, popijany jak najczesciej ;)))
            a pierwszy "prawdziwy" zdarzyl sie na Korsyce, w Ajaccio, bardzo przyjemne
            miejsce.... pozniej zdarzal sie czesciej :)))
            teraz jakos mniej :((((
            ale jeden taki czeka na mnie w domku i dojrzewa, no i na pewno warto czekac...
            o dolegliwosciach gastryczno-poszampanskich nic mi nie wiadomo, czasami sennosc
            ogarnia; ale to juz inszy problem;
            Poeto, szampan ok! ;)))
            a co do samosiejstwa i kwestii bankow, to nigdy nic nie dzieje sie bez
            przyczyny, tu siegamy w przeszlosc i wyciagamy wnioski... i wszystko staje sie
            nagle jakze jasne, choc nie mowie, ze wizja ta zadowala, smiem twierdzic, ze
            wrecz przeciwnie i to, przyslowiowe juz, obie strony;
            a tu piekna pogoda, wakacje wielkanocne jeszcze sie tla w powietrzu, az do
            Anzac Day, humorzascie bywa roznie, a nawet bardzo roznie, za noz jednak nie
            chwytamy (jeszcze ;)))))
            tymczasem do szampana dorzucam jeszcze lososia i znikam,
            caluski - kanguruski (a co tam!!! ;)))))
            Iwona
            • mojito Dorzucony losos. 20.04.04, 18:00
              Witajcie w cudownie sloneczny i nie za cieply dzionek,

              chcialem z niechecia wrocic do pracy ale na szczescie Iwona
              rzucila lososiem. Kochanym lososiem.
              Temat lososia zawsze podejme. Z innymi tematami uwazam.
              Lososia lubie. Z grila bez zadnych sosow. Z wycisnieta cytryna.
              Reszta na talerzu moze nie istniec. Wino pomaga w trawieniu.
              Norweski jest tutaj popularny i cieszacy sie powazaniem. Powazanie
              wiaze sie z cena. Dobrze i cieniutko jest krojony. Grubsze platki
              mnie szybko zapychaja.
              Jak bumerang powroce do Avanti w Sz. Bardzo dobrze robili carpaccio
              z lososia. Z wolowiny tez bylo odlotowe. Ale ile mozna jesc.
              Te z lososia cieniutkie, cieniusienkie rozlozone na duzym talerzu
              i przycisniete kaparami i przyproszone tartym parmesanem.
              Zaczalem sie slinic i musialem sie wytrzec.
              Martwi mnie troche wiadomosc, ze szef odszedl do innej, nowo otwartej
              restauracji i teraz bede rozdarty jak sosna. Avanti i nowa jeszcze
              nieznana mi restauracja. Dobrze jest miec troche zmartwien...

              Ciekawym studium psychologicznym jest obserwowanie duzej grupy
              posiadaczy w towarzysko/businessowo klimacie klubowym, rautowym
              no, i jachtowoklubowym.
              Mimo pewnych zdolnosci w prowadzeniu konwersacji o niczym ciezko
              mi sie wiodlo. W wiekszosci nie mialem tego co miala wiekszosc i miec
              nalezalo a mialem akurat to co niekoniecznie nalezalo miec i inni
              nie mieli. Kiedys zapytalem starsza usmiechnieta Pania jak to jest,
              ze czesto sie usmiecha nie majac duzo. Odpowiedziala, ze za duzo
              posiadanych przedmiotow nas obciaza i zmusza do martwienia sie
              o kazdy przedmiot osobno. Po latach calkowicie sie z nia zgadzam.
              Zeby nie bylo zupelnie zgodnie to uwazam, ze troche pieniedzy dobrze
              miec. Pomagaja w paru sprawach. Glownie wakacjach...

              Co nieuchronnie i koniecznie przypomnialo mi, ze musze zabrac sie do
              pracy. Iwona, dziekuje za tego dorzuconego lososia. Pozwolil moim
              myslom peregrynowac lekko i przyjemnie.

              Wracajac do realnosci slonecznie pozdrawiam,
              mojito. 12:00/20C.

              • Gość: ifa struga estrogenow i testosteronu. IP: *.dsl.netsource.ie 20.04.04, 20:21
                O cie Florek!!!(jak to moja babcia mowila w roznych niezwyczajnych sytuacjach)
                jak bylo cicho i troche mrocznie na watku przez pare dni tak teraz posypalo sie
                szturmem,poplynela dluga i obszerna struga estrogenow i testosteronu!!!!

                Szampan - pijany zwykle nie dla smaku,ale podkreslenia wyjatkowosci sytuacji

                Losos- bardzo zdrowy i pyszny Norweski is the best,podobno zbija zly cholesteor
                i podwyzsza ten dobry

                Leczenie zebow-chorobliwie drogie w na zielonej wyspie,lepiej kupic sobie bilet
                do Polski,zrobic zabki, odwiedzic rodzinke i wciaz jeszcze miec w kieszeni to
                co nie wydane na dentyscie w Zielonkowie,

                Milosc Poety- potwierdza regule iz mezczyzna im mnie pewny swojej wybranki tym
                bardziej jej pragnie

                Mojito-wydawlo mi sie ze ostatnio huczal i gromil,wiec potem nadrabial,ale
                zgadzam sie z Pyskiem,frustracja seksualana Mr Philadelphia widoczna na watku
                wprost proporcjonalnie do odkrytych cial na trawce w parku ;-)

                Guther- z psychologicznego portretu jaki kreuje sie na watkach wygladasz mi na
                przystojnego,fajnego faceta,taki co zdanie swoje ma ale czuly i zgodny partner
                jest....a jednak jest ktos kto tego niedostrzega mimo ze chcialbys???!!!
                jaka szkoda!

                Yvona-powodzenia w zmaganiach z DIMiA ,

                a moze bysmy sie tak wszyscy spotkali,Guther,Kazik,Pysiek,Yvonka,Ifa i jej
                mezulek (maz - zupelne przeciwienstwo abystynencji);-))))

                pozdrawiam z deszczowej wyspy (f**** deszcz,ze sie tak wyraze)
                juz brak mi slow do tej pogody, wszedzie cieplo i wiosennie a tu 8C i to
                straszne szaro-bure niebo!!!
                kazdy ma swoje frustracje a moja jest ewidentnie pogoda i zaczyna sie wlasnie w
                okolicach deszczowego maja...dreary Dublin!
                ifa
              • Gość: Tora Re: Dorzucony losos, a kawior? IP: *.widzew.net / *.widzew.net 20.04.04, 20:22
                Hejka wszystkim absolutnie!!!
                Łosoś? Toż to sama poezja!! A do szampana pasuje mi kawior.Koniecznie czarny!
                Mogę konsumować w absolutnie każdej ilości.
                Wątek wybierania sobie przez osobników rodzaju żeńskiego plemników, jako żywo
                przypomina mi zabawnie przedstawione lecz koszmarne wizje przyszłości
                z "Seksmisji".Brrr!!! Osobniki rodzaju męskiego jednak się do czegoś przydają.
                Można mieć z nimi dziecko,można pójść na piwo, posprzeczać się dla sportu lub
                na przykład razem wędrować po górach. Pomocni są też w takich czynnościach jak:
                wymiana uszczelki w kranie, zmiana opony w samochodzie, wieszanie firanek,
                dźwiganie jabłek z działki. No można jeszcze zakochać się w takim bez pamięci i
                mieć "przechlapane" do końca życia. Ja wybrałam to ostatnie, no i kurcze nie
                żałuję!! Z moim facetem to choćby na koniec świata - boso i o chlebie i wodzie.
                (kurcze, żeby On tylko tego nie przeczytał bo Mu pawie pióra z dumy urosną!)
                Kochani! A więc łączmy się w pary! Tak jest przyjemniej, weselej i bezpieczniej!
                I co najważniejsze - nie będziemy samotni! Samotność niszczy, rujnuje i wypala
                najwspanialszych ludzi! Samotnicy im dłużej trwają w swym beznadziejnym stanie,
                tym bardziej fiksują. Każdy na swój sposób, indywidualnie i niepowtarzalnie. I
                niech mi tu nikt nie wciska kitu, że mu dobrze być samotnym.Akurat!!!!Ja tam
                swoje wiem!

                I tym bojowym akcentem - pozdrawiam -"Niesamotna"!!!!!
                • tizedik dorzucam 20.04.04, 21:43
                  O rany!!!!
                  Ale sie usmialam :-)))))))))))))))

                  Jeszcze pare postow wstecz mialam ochote prowokacyjnie dorzucic cos w temacie
                  zasadniczym, ale zdanie zmienilam. A chcialam napisac o robionej przez mezczyzn
                  propagandzie, podpartej (rzekomo) historycznie i genetycznie. Jak oni ladnie
                  potrafia naukowo uzasadnic swoje sklonnosci do wielu partnerek (koniecznosc
                  przekazania jak najwiekszej ilosci swoich genow), czy tez do ciagle mlodszych
                  kobiet (tez koniecznosc reprodukcji)... I powtarzaja te naukowe fakty mimo
                  rownie naukowych doniesien o coraz slabszej zdolnosci rozrodczej, o spadajacej
                  od lat zdolnosci ich nasienia do zapladniania.
                  A rownoczesnie chyba kazda kobiete, ktora im usiluje przypomniec, ze ona to
                  tez czlowiek, wyzywaja od feministek, co oczywiscie ma wedlug nich tylko
                  negatywne konotacje.
                  Ale przeciez nie moge im tego zrobic.... Prawda?

                  Nasi tutejsci panowie maja swoje problemy, ciezka sprawa. Nie bede diagnozowac,
                  czy to sprawka wiosny, jesieni, braku damskiego towarzystwa w ogole czy tez
                  bardziej konkretnie...
                  Chlopaki, moge cos dla was zrobic? Za kazdego z was, za wasze powodzenie walne
                  porzadnego kielicha! Mowie to calkiem powaznie! TERAZ naprawde mowie powaznie.
                  Akurat szykuje mi sie imprezka w niewielkim, ale fajnym gronie, wiec moge tego
                  dokonac. (Co oczywiscie nie zwalnia Mojito z danej mi juz obietnicy picia co
                  ktoregos drinka za powodzenie tzw. elementu, od razu zastrzegam!)
                  Swietna kontynuacja tego milego tematu moze byc wrzucony tu jakas chwile temu
                  przez Mojito Polanczyk. Ba, on zwykle jest! Nawet nie musi to byc pod rybke, bo
                  na grila wrzuca sie co dostepne, a kolejna doskonala zakaska jest wyjatkowe tam
                  powietrze. I czy oddaje sie czlowiek tym przyjemnosciom nad sama woda, czy na
                  gorce w Polanczyku (moje ulubione kwatery), tak samo milo spedza sie czas.
                  Moj "element" dorzucilby jeszcze niezbedny element samej wody, po ktorej sie
                  plywa na zaglowce, co mnie osobiscie juz nie przeszkadza, poniewaz robie za
                  calkiem niezle wyedukowany balast. O zesz qrcze, jakie piekne bywaja tam
                  wakacje... :-)
                  Kto bywal, ten wie! I moze sie domyslec, ze ciezko w tym milym kontekscie sie
                  wypowiedziec w kwestii co lepsze: szampan czy wino. Racjonalnie do sprawy
                  podchodzac, co teraz mi latwo nie przychodzi (ach, te wspomnienia...;-),
                  doradzalabym szampan, jako napitek na specjalne okazje. Potem poeto mozesz
                  zaserwowac inny napoj, a POTEM znowu ten sam :-)

                  Wracajac do obowiazkow: My, Dyrektoriat, oglaszamy, ze ze wzgledu na mile
                  rosnaca stawke w naszej ulubionej grze mozna (nawet juz teraz, nie czekajac na
                  setke banieczek) zwiekszyc nasze szanse do 5 losow.

                  A poza tym pozdrawiam wszystkich. I zapijajac sokiem pomaranczowym zycze
                  powodzenia :-)
                  • kazachstan Re: dorzucam 21.04.04, 00:07
                    Dzien dobry,

                    ja juz po wizycie u dentysty, lzejszy o ladna sumke. tak to prawda, ze dentysci
                    niestety kosztowny wydatek i nie ma na to rady. no chyba ze sobie wstawic te
                    nowowczesne implanty.
                    ja za szampanem nie przepadam, nie pijalo sie takich wytwornych napojow na
                    Slasku, Gunther potwierdzi.ale kazdy ma inny gust i na specjalna okazje uwazam
                    ze dobrze podac szampan. tutaj Poeta musisz sam zdecydowac, ale ja nie uwazam
                    ze powrot po dwoch tygodniach wakacji to specjalna okazja. napewno sie
                    wyteskiniles, ale zaraz robic takie z tego wielka celebracje, to jej w glowie
                    zupelnie przewrocisz. ja tam nie wiem, dbam o moja Pania i zawsze jej okazuje,
                    ze jest wazna, no moze jakby wyjechala na kilka miesiecy to bym jej powrot
                    celebrowal.
                    Gunther a juz myslalem ze ci przeszlo.przedtem to nic nie rozumialem ale teraz
                    to rozumiem Ciebie,ale nic nie mowie, Ty swoj rozum masz.jak masz ochote to
                    skoczymy na jednego, dlugi weekend wolny poniedzialek, to mozemy troche
                    pobalowac.jak tam z czasem?
                    a sprawa meska, to powiem ze chyba nie jest az tak zle z meskim narodem i
                    ciagle kobiety nas potrzebuja, napewno nie tylko zeby przykrecic uszczelke, ale
                    obecnosc nasza tez sie liczy. bardzo ladnie Tora napisalas ze trzeba zyc razem
                    w parach.co to za zycie samemu, albo jak sie przeskakuje z galezi na galaz.
                    pozdrawiam
                    Kazik
                    • poetal_liryczny Re: dorzucam 21.04.04, 00:29
                      kazik masz racje, ale tylko czesciowo. celebrowac warto i przelotne chwile. z
                      szampanem jednak dam sobie spokoj, zrobie dobra kolacje i wino.moze cos extra
                      jakas mala niespodzianke. Gunther jestes tam? Kazik pisze ze cie rozumie, ale
                      ja nie bardzo. moze jestem za daleko. jak masz ochote napisz. nie rozumiem, bo
                      wszyscy tu potwierdzili ze jestes facet w porzadku, przystojny i wyksztalcony,
                      masz poczucie humoru, chociaz ostatnio w zaniku, nie obraz sie.ale to trzeba
                      odreagowac.miales krotki wypad w gory, teraz zajmij sie czyms kokretnym,
                      najlepiej jakas dziewczyna z sasiedztwa i pomalu wyjdziesz. Mojito, napewno to
                      znasz.to wypowiedz Sigmund Freud:pytanie ktore nigdy nie zostalo odpowiedziane
                      i na ktore ja nigdy nie bede w stanie odpowiedziec, pomijajac moje 30 letnie
                      badania kobiecej duszy "What does a women want?"
                      Tora glosisz pochwale zycia malzenskiego i nawolujesz do laczenia sie w pary, a
                      przeciez tu na tym watku nie ma samotnych, albo nie potrafisz analitycznie
                      patrzec.
                      • Gość: TRO Re: dorzucam IP: *.mar.wi.charter.com 21.04.04, 05:36
                        Nowy w dyskusji: czy ktos z was moglby strescic/otworzyc tematy tej wymiany? U
                        mnie w Laplandii, tundrze, zmarzlinie rozrywka sprowadza sie do znalezienia
                        bardziej uciazliwej wlosiennicy; dla odmiany, ja latarnik i spragniony nie
                        lososia tylko dorsza, chcialbym poznac teamty poety i Gunther'a i innych,
                        TRO
                        • mojito Frustracja seksualna i farma/studio. 21.04.04, 07:24
                          Witajcie juz srodowo Wszyscy absolutnie,

                          dlugi i uciazliwy dzien zawodowo. Sliczny, sloneczny i prawie rozebrany
                          inaczej. Potrafie juz na podstawie odkrytych ramion Pan okreslic
                          temperature powietrza. Z tolerancja bledu trzech stopni :))).

                          Zahaczylem o Alma de Cuba po dluzszej przerwie. Kot Tracy wrocil.
                          Marzec sie skonczyl. Tak przewidywalem. Radosc Tracy z powrotu kota
                          wyparta zostala obecnymi klopotami sercowymi. Niemedycznymi.
                          Margarita, cuba libre i tequila. Znam juz mantre toastow na pamiec.
                          Tizedik, dziekuje za sprzezenie zwrotne.

                          Ze Szmaragdowej Wyspy od mojej sympatycznej kompatriotki/szczecinianki Ify
                          nadeszla dla mnie kliniczna diagnoza - frustracja seksualna. Wola boska
                          i skrzypce. Jako ze perception is reality nie bede polemizowal z opinia.
                          Kazdy ma prawo do swojej. Dorzuce tylko pare uwag, ktore byc moze
                          moj profil na Wyspie ukolorowia i kalejdoskopowo uloza pelniejsza mozaike.
                          Byc moze nawet diagnoze frustracji s. rozwodnia/rozciencza.

                          Z przyjemnoscia przeczytalem Twoj panegiryk na temat Waszego szczescia
                          malzenskiego. To duza sprawa. I cudownie, ze tak jest. Bywa czasami, ze
                          osoby modelowo bardzo szczesliwe z dobroci swojego serca chca dac wskazowki
                          osobom szczesliwym niemodelowo. I chwala im za to.

                          Moje pisanie o kobietach na forum to forma mojej sygnaturki. Temat zawsze
                          mily i wdzieczny. Moge o nim nieskonczenie. Moje natezenie pisania erotycznego
                          lub okolicznego nie ma zadnego przelozenia na osobiste natezenia.
                          Tak samo pisze gdy moge i tak samo bym pisal nie majac sily pisac.
                          Z cieplem i sympatia. Nie swiadczy to o niczym innym z wyjatkiem tego
                          ze mam olbrzymia sympatie dla kobiet.

                          Moja definicja frustracji to wielokrotne i uporczywe proby osiagniecia
                          czegos i konczace sie niepowodzeniem. Frustracja. Sadze, ze konsekwentna
                          uporczywosc w dazeniu do celu musi ewentualnie zakonczyc sie sukcesem.
                          Przelecialem Atlantyk, poradzilem sobie z frustrujacymi podatkami,
                          polecialem wirtualnie z Bossem do Brazylii i gleboko wierze, ze z ewentualna
                          frustracja seksualna tez bym sobie poradzil gdyby mi zaczela przeszkadzac.
                          Pomoglaby mi w tym statystyczna wiekszosc interesujacych kobiet do
                          mniejszosci interesujacych mezczyzn (luzna interpretacja tego co napisala
                          Matrioszka).

                          W wydaniu diagnozy Ifa podparla sie Pyskiem. Pysiek, tez napisala, ze o seks
                          zupelnie dobry i ten ponadsredni nie jest trudno. I nie stanowi to praktycznie
                          duzego wyzwania. Ludzie pochlonieci soba w wiekszosci tego nie widza.
                          Ja widze i zgadzam sie z Pyskiem.

                          Polaczenie paru elementow z satysfakcjonujacym seksem jest do pewnego
                          stopnia wyzwaniem. Ale to temat na inne opinie. Pisze teraz tylko o
                          diagnozie frustracji seksualnej.

                          Pisanie o kobietach tez wymaga zygzakujacego balansu. Powierzchowne oceny
                          moga laczyc cala game odcieni. Nic o kobietach - gej. Za malo - szowinista.
                          Za duzo - frustrat seksualny. Duzo ze szczegolami bez szczegolow - erotoman
                          gadula. Same wiec widzicie...

                          Meatloaf spiewa: I would do anything for love, but I won`t do it.
                          Byc moze jest jakis powod...

                          Gunther/Amigo,
                          przypomnialem sobie co z ta cholerna jajecznica. Przywiozlem od siostry
                          tuzin jajek i zamierzalem zrobic jajecznice. Twoje szesc cholernie mi imponuje.
                          Dotychczas mi sie nie udalo. Moze maniana :))).

                          Poeto,
                          powiedzenie Zygmunta znam. Kobiety mniej. Ale uwazam, ze wiem czego
                          chca na krotsza mete. Wiem w 80%. I 100% tych 80% udaje mi sie czasami
                          dostarczyc. Zyczenia z czasem sie zmieniaja i wowczas moja procentowosc spada.

                          Tizedik,
                          nie chce byc nozycami ale ja na pewno nigdzie nie pisze, ze kobiety to
                          podludzie. Uwazam, ze sa tak samo fajne jak my. A czasami fajniejsze :))).

                          TRO,
                          czesc. Witaj. Strescic nie sposob. Angielskie slowo - miscellaneous,
                          polskie - roznosci. Ogolnie w wiekszosci o erotyce i seksie. Czasami
                          o zupie. Pisz o czym chcesz. Dorsza tez lubie.

                          Nasze numerki na dzisiaj:

                          01 09 29 38 48 Powerball 04,
                          03 17 29 38 50 Powerball 31,
                          13 14 15 16 25 Powerball 36.

                          Do wygrania 90 milionow. Buena suerte dla nas.

                          Kiwajac sie sennie dobranoc i dzien dobry Amigos,
                          mojito. 1:24/11C.
                          • mar_za Wtracenie 21.04.04, 10:36
                            Witajcie
                            Buszując po przeroznych forach natrafilam na Wasz (Asi) watek „tak daleko i tak
                            blisko”. Tak mnie zainteresowaliscie i zaintrygowaliscie, ze wszystkie te ponad
                            1000 postow przeczytalam jednym tchem. No moze nie calkiem, ale udalo się to
                            dzieki efektywnemu udawaniu, ze pracuje. Zajelo mi to caly zawodowy dzien. Nie
                            wiem co na to moj pracodawca, w kazdym razie ja jestem pod wrazeniem. Pewnie
                            niejedna osoba ma takie odczucia, ze wyglada to jak powiesc, która sie tworzy
                            on-line. Bede Was podpatrywac regularnie z nadzieja, ze nie bedziecie mieli nic
                            przeciwko. Pozdrawiam wszystkich cieplo i smiem twierdzic szczytnie, ze prawie
                            juz rozpoznaje "glownych bohaterow" watku.
                            Mar_za
                          • Gość: ifa Re: Frustracja seksualna i farma/studio. IP: *.proxy.lucent.com 21.04.04, 14:43
                            Mojito drogi

                            Dziekuje bardzo za wyjasnienie i probe rozmycie opinii,
                            ja mam taka przypadlosc ze nazywam rzeczy po imieniu (i wielu za to wlasnie
                            mnie lubi) a opinie i sady wydaje raczej trzezwo i szczerze niemniej nie
                            bezpodstawnie.
                            Przynajmniej staram sie aby tak bylo,
                            W tym konkretnym przypadku byla to tak jak to ujelas: perception,bo coz innego
                            to mogloby byc? Jesli rzeczywiscie byla bledna zupelnie to zwracam honor z
                            drugiej strony prosze pamietac ze kiedy czytamy i analizujemy slowa napisane
                            przez nas samych zawsze brzmia inaczej niz kiedy czytamy i analizujemy slowa
                            innych,szczegolnie kiedy odbywa sie to przez dosc dlugi okres czasu i dosc
                            regularnie,
                            rowniez wowczas swiadomie lub nie, rysujemy obraz i osobowosc piszacego
                            Piszac byc moze niezamierzenie szkicujemy nasz wizerunek (bo ten kreujemy
                            zawsze bez wzgledu na to czy robimy to swiadomie czy nie)w taki a nie inny
                            sposob naprowadzajac innych do takich a nie innych wnioskow i byc moze teraz
                            tak sie stalo
                            Niemniej jesli wiecej niz jedna osoba zaczyna miec te same wnioski nie moze byc
                            to przypadkowe,perception jest ta sama,wiec gdzie jest pomylka? w umysle
                            czytajacego? czy nieswiadomosci piszacego,ze podswiadomosc wkrada sie w palce
                            stukajace w klawisze klawiatury

                            Przyznaje sie takze bez bicia ze tak dalece postawiona diagnoza czesciwowo
                            miala sluzyc "nazwaniu rzeczy" a czesciwowo malej prowokacji - i to akurat
                            widze sie udalo calkiem niezle,ale to chyba dozwolone od lat 18-stu??


                            Mojito pieknie piszesz o kobietach,ale byc moze ta sama kobieta w kazdej twojej
                            wypowiedzi jest po prostu uosobieniem tego czego pragniesz i znow gdzies tam
                            slychac w oddali echo lekko sfrustrowane w kilku bardzo ostatnich
                            tygodniach.....ale to znowu perception znowu moze byc bledna???............

                            dziekuje za zyczliwe slowa do mojego panegirku i generalnie dziekuje za
                            czytanie mnie generalnie,
                            uwielbiam osoby szczesliwe niemodelowo,a tak w ogole to kto powiedzial ze
                            szczescie musi byc modelowe?? chyba znow wrong perception,tym razem nie moja
                            nie partycypuje rowniez do dawania wskazowek (nie przypominam sobie abym dawala
                            je komukowiek chocby na tym watku)chyba ze wyraznie widze iz ktos wlasnie tego
                            ode mnie oczekuje???-chyba znow wrong perception,takze tym razem nie moja
                            a szczescie malzenskie rozne twarze ma i frustracja seksulana tez bywa jedna z
                            nich czasami wiec nie koniecznie musi to byc rozmowa sytego o glodzie!!

                            co do Twojej z kolei daleko posunietej opini:
                            "Ludzie pochlonieci soba w wiekszosci tego nie widza" - bardzo niesprawiedliwy
                            osad drogi Mojito
                            swiat zewnetrzny zawsze bardziej mnie pochlanial niz moja osoba,jestem
                            przykladem naczystszego modelu osobowosci zwana "ekstrawertyk"!!!!
                            i ksztaltuje wlasne opinie o wszystkim poczynajac od sexu i zycia malzenskiego
                            po poglady na temat wyzszosci bytu nad posiadaniem bazujac takze na swiecie
                            zewnetrznym i innych ludziacha nie wlasnym zyciu tylko!!!

                            reasumujac Mojito twoje sygnaturki o kobietach czyta sie z przyjemnoscia z
                            czymkoliwek one sa uosobiane w twoim umysle i jesli rzeczywiscie to cos piszesz
                            nie ma nic wspolnego z tym co czujesz i myslisz to jestes mistrzem piora bo
                            brzmi jak z glebi serca i umyslu

                            pozdrawiam Szmaragdowo
                            wszystkiego dobrego
                            Ifa
                            • yvona73pol pijanie..... 21.04.04, 17:14
                              witam wszystkich z bardzo glosnej impressski, i nowych i starych ;)))))
                              napisalam wam dzis pieknego poscika, ale moj glupi komp mi zezarl, wkurzylo
                              mnie to niepomiernie, i juz niestety nie odtworzylam, bo rozpacz, wyjscie do
                              pracy i inne rozne niedogodnosci nastaly...
                              ale widze ze tu sie odbywa powaznie frustrujaca dyskusja, fru, fru.....
                              ja chwilowo sie nie opowiadam, bo nie wiem co powiedziec, a ilosc procentow
                              szczegolnie nie nastraja ;)))
                              ale oczekuje na suite ;))))
                              ale jednak dorzuce to, co w pieknym posciku - NIE dla kawioru!!!!!!! i kozich
                              wyrobow mleczarskich.... reszta podlega dyskusji;
                              lekkiej ;)))
                              a tymczasem ide nadal odabstynentniac sie (oj, Matrioszka, oby twoj maz tego
                              nie czytal;)))!!!) i troche sie jednak pobawic,
                              sle pijane caluski i odplyyyywam ;))))
                              papa,
                              Iwona
                              • mojito Suplement loteryjny. 21.04.04, 18:02
                                Absolutne zdrowenko Wszystkim,

                                piekny, sloneczny i cieply dzien.
                                Na oko 21C (caliente), w realu 18C.

                                Zgodnie z zyczeniem Dyrektoriatu dwa dodatkowe losy na dzisiejsza
                                Wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeelka Noooooooooooooooooc (90 milionow):

                                03 07 23 33 50 Powerball 20,
                                15 17 25 41 50 Powerball 33.

                                Ifa, Iwona, Mar_za :))))))))))))))))))))))))))).

                                Spadam na zupe,
                                mojito. 12:02/18C.
                                • mojito Yo, Ifa! 21.04.04, 18:13
                                  Tak tez dopuszczalem. Moje zdanie : Ludzie pochlonieci soba
                                  w wiekszosci tego nie widza - bylo nieprecyzyjne.
                                  Mialem na mysli pochloniecie Wasze soba. Nie Twoje soba.
                                  Zgodzisz sie, ze to zmienia wydzwiek.
                                  :)))))))))))))))),
                                  mojito.
                              • matrioszkaa Re: pijanie..... 21.04.04, 19:45
                                Hallllllo!
                                Wlasnie wrocilam z..... , co to bylo?, z jakies oj´kazji,ykk, przyjcie, nie
                                pamietam, dawali jesc i piiiiiic, oj
                                napisze jutro cos chyba
                                cudownie zalkoholizowana Matrioszka
                                • Gość: ifa Re: pijanie..... IP: *.dsl.netsource.ie 21.04.04, 22:46
                                  alez cie smaku narobily babki!
                                  ja mam takie spokojne ostatnie weekendy i malo procentujemy,ale czas to
                                  zmienic ;-))),zimny Heineken w lodowce slysze krzyczy:open up,open up!
                                  -zaraz,zaraz juz ide!

                                  Mojito
                                  ;-)))))))

                                  Spokojnej nocy jednym,milego dnia innym
                                  ifa
                                  • tangerin Re: pijanie..... 21.04.04, 23:25
                                    He,he...
                                    Nie ma co otwierac, lodowka pusta...
                                    Tak to jest, jak sie ja zostawia na pastwe losu i paru facetow o wielkich
                                    zoladkach. Ale juz wrocilam i uzupelnie zapasy:)

                                    Zostal tylo rzad butelek o pustych brzuszkach.

                                    Ale i tak pijana jestem wiosna:)))))))

                                    night
                                  • tizedik Re: pijanie..... 21.04.04, 23:31
                                    Ech...:-( Takie sa skutki lenistwa:-( W lodowce zero zapasow piwnych, a w
                                    barku... Polecialam zobaczyc i co? Mocno przerzedzony przeglad podrozy. Pyszni
                                    sie dotychczas nie rozpakowana butla Jameson'a (Ifa, wiesz, gdzie jest
                                    produkowany?), cos rozowego z Francyji, do tego Unicom (tylko dla zdrowotnosci -
                                    skad jest, pytam w ramach konkursu) i Wurzelpeter (no skad?), dla ktorego
                                    jakos trudno znalezc jakiekolwiek praktyczne zastosowanie :-(
                                    Zostal mi sok z kartonu, jaki pijam pol na pol z mineralna, bo inaczej za
                                    slodki.
                                    No to ide spac, pamietajac jednak, ze niedlugo imprezka z czyms nadajacym sie
                                    do uzytku.

                                    Pozdrawiam :-)
                                    • yvona73pol Re: pijanie..... 22.04.04, 03:00
                                      no prosze,
                                      jaka reakcja lancuchowa ;))))
                                      wszyscy jak jeden maz rzucili sie do lodowek w celach upojnych ;))))
                                      a Matrioszka nawet uprzedzila/antycypowala? i zgrala sie z Sydney ;)))
                                      tymczasem dzien nasteopny nastal, no, moze dzis!???
                                      i z lekko szumiaca jeszcze glowa wkraczam w obowiazki pracowe niebawem;
                                      wiec zakladam oponcze i koncze ;)))
                                      szykowania sie nadszedl czas.....
                                      caluski,
                                      Iwona
                                      • pysiek13 Re: pijanie..... 22.04.04, 05:09
                                        Hi,

                                        I am not that thrink as you dhrunk I am ...
                                        party time in the middle of the week ?
                                        czyz-bysmy wygrali ????

                                        Ifa :))))))))))))
                                        pozdrawiam wszsystkich
                                        • kazachstan Re: pijanie..... 22.04.04, 05:22
                                          Dzein dobry,

                                          widze ze tu kobiety bawia sie bardzo dobrze i nie zauwazylem czy przegapilem
                                          okazje, czy to bylo tak spontanicznie. najwazniejszy dobry humor.
                                          bylo tu pisane o malzenstwie i niektorzy bardzo ladnie chwala trwale malzenskie
                                          zwiazki, inni ciesza sie samotnoscia. ja mysle, ze rodzine dobrze miec, bo w
                                          tych roznych zwiazkach to wszysyc wiemy ze nie ma reguly. widze po sobie,
                                          staralem sie bardzo po Bozemu dotrwac do grobowej deski ale potem moje
                                          malzenstwo zamienilo sie w biale malzenstwo i na dodatek milczace malzenstwo.
                                          no wiec to juz nie bylo po Bozemu i rozstalismy sie. mysle tylko ze wiele ludzi
                                          za bardzo koncentruje sie na rodzinie nie widzac co wokol sie dzieje. w Polsce
                                          gdzie rodzina jest popierana i przez kosciol i przez rzad, jest inaczej. mysle
                                          wiec ze nawet majac bliska rodzine trzeba widziec troche wokol siebie i jak
                                          mozna to tez pomoc. napisalem tak, bo niedawno w okolicach Annandale umarla
                                          kobieta samotna i nikt nie zauwazyl ze umarla. bylo o tym wzmianka w gazecie. i
                                          mysle, ze ta kobieta juz nikogo nie miala, a ludzka znieczulica doprowadzila,
                                          ze nikt sie nia nie interesowal. zostala znaleziona przez sasiadow po tygodniu,
                                          kiedy z jej skrzynki na listy zaczely wypadac listy. takie to smutne a i
                                          zachecajace zeby ludzie jednak nie decydowali sie zyc samotnie. dobrze jest
                                          kogos miec.
                                          pozdrawiam
                                          Kazik
                                          • gunther_0 calkiem trzezwo piszac i myslac albo mi sie wydaje 22.04.04, 06:41
                                            Hola Amigos,

                                            dziewczyny tutaj widze daly rowno, jak jeden maz, czy raczej jeden ZON szaleja
                                            i pija;)bardzo to budujace, czuje sie calkiem usprawiedliwiony, bo ja tez nie
                                            powiem lubie.
                                            Tizedik Twoje trivia questions to pewnikiem Mojito odpowie, on jest tutaj alfa
                                            i omega, ja nawet nie jestem beta. ale wcale sie tym nie przejmuje, radze
                                            sobie, no tego.
                                            Kazik, ty brachu, to zawsze jakis temat spod ziemi wygrzebiesz, kogo to
                                            pogrzebano,to znowu o umarlakach?ja tam nie wiem, samotnosc i bycie samym to
                                            dla mnie dwie rozne sprawy. ostroznie wiec oddzielajac, samotnym mozna byc w
                                            malzenstwie, ale ktos to chyba juz napisal. samotnym mozna byc z wyboru jak to
                                            Amigo napisal, zamiast utknac w niepewnym zwiazku lepiej zostac samemu.i dalej
                                            jestem sam ale nie jestem samotny;)
                                            a z zyciem rodzinnym to tez roznie bywa, napewno fajnie jest miec blisko
                                            rodzine.moja jest troche rozpirzona po swiecie,widujemy sie rzadko.kazik chcesz
                                            tu powiedziec, ze trzeba sie ogladac wokol, ze znieczulica.to prawda, ludzie
                                            sie zamykaja w czterech scianach i co obok, to pal szesc. sa takie przypadki
                                            tez.w Polsce to wyjatkowo drastycznie, bo ludzie nawet kradna dla dobra
                                            rodziny. nie smiejcie sie, ale czytalem nawet niedawno, ze policjant bral
                                            lapowki bo musial kupic coreczce na komunie ladna sukienke.
                                            zeby nie bylo ze sie znowu skarze i narzekam, lubie was wszystkie dziewczyny:)))
                                            Amigo, takzes tu sie rozpisal, ze chyba z Poeta sie zamienisz na role.
                                            zdrowko wszystkim
                                            • mojito Bar Noir i Fuzzy navel. 22.04.04, 08:40
                                              Zdrowko lekko podrypane Amigos,

                                              cos musi byc w powietrzu z tym alkoholem.
                                              W kazda srode wieczorem centrum miasta zaprasza promocyjnie
                                              mieszkancow do odwiedzenia sklepow, restauracji, galerii, takich
                                              tam roznych, no i barow. Miasto stara sie atrakcjami zubozyc obywateli.
                                              Wiekszosc atrakcji mnie nie rusza. Ale bary...
                                              Dzisiaj postanowilem zobaczyc te srodowe poznootwarte atrakcje.
                                              Owszem sa. Polaczone z barami, stolkami, otwartymi na zewnatrz oknami
                                              roznych miejsc do jedzenia i lekkimi strojami konsumentek.
                                              Gunther jestes Amigo wyzszy wiec moglbys dalej/glebiej zajrzec chociaz
                                              i ja widze niemalo. Chce czy nie chce. Przeciez oczu sobie nie wykluje.
                                              Taki religijny to ja nie jestem. Wolno godze sie z mysla o piekle.

                                              Od dawna zamierzalem wsadzic glowe do Baru Noir na Osiemnastej ulicy
                                              w French Quarter. Widzialem tam rozny tlum. Byl kolczykowy i tatuazowy tez.
                                              Taka byla percepcja. Dzisiaj/wczoraj glowe wsadzilem. Bar w "suterenie".
                                              Nad barem napis Prescriptions. Zachecajaco. Dluga kiszka.
                                              Wiekszosc stolkow okupowana. Ale tam. Znalazlem wolny. Obok damskiego
                                              tatuazu na niskich plecach. Poczatkowo nie moglem od razu calego przeczytac.
                                              Byl dwuwyrazowy i pare literek bylo przeslonietych wysoko i bolesnie
                                              podciagnietymi czarnymi w biale groszki G-stringami (thongs).
                                              Zaczalem sylabizowac. Animal Liberation. Pomyslalem o donacji. Ale nizej
                                              niezupelnie juz widocznie bylo cos jeszcze wytatuowane. Mialem tylko czesc
                                              obrazu. Najprosciej byloby zapytac ale nie bylismy sobie przedstawieni.
                                              Pytanie wykluczylem jednak poniewaz moja ciekawosc nie byla erotyczna.
                                              Przyszedlem sie napic i nie chcialem sie uwiklac w percepcje banalnego
                                              zaczepiania dziewczat. Dalem sobie siana z tatuazem i niejasnosciami.
                                              Chociaz majtki ladne. Groszki lubie. Te pachnace tez.

                                              Nie chcialem sie dzisiaj piepszyc z czestym zamawianiem poniewaz widzialem,
                                              ze barman byl very busy. Long Island Iced Tea wydawal sie slusznym
                                              wyborem. I mocnym. Gin/wodka/bialy rum/tequila. Nie polecam wiecej niz dwa.
                                              Paniom z calym szacunkiem - pol. Bez obrazy prosze. Wiem co pije.
                                              Groszki obok pily fuzzy navel. Ladnie sie nazywa. Pepuszkowo.
                                              Wyglada tez ladnie i damsko. Brzoskwiniowy schnapps i sok pomaranczowy
                                              w wysokiej szklance z lodem i plasterkiem pomaranczy. Sprobujcie Panie
                                              i podzielcie sie wrazeniami. Dla mnie na oko juz za slodki.
                                              Niech barman bron Panie Bosze nie pomyli z fussy navel. Nieladnie sie kojarzy.
                                              Bar funkcjonuje od czterech lat. Tam sie nie je. Maja tylko hot-dogi.
                                              Wygodnie otwarty do 2:00. Nad barem salon fryzjerski Liquid. Przed
                                              zamowieniem upewnilem sie czy jest juz zamkniety. Nie chcialem sie ostrzyc
                                              po dwoch/trzech LI Iced Tea. Zamkniety. Spokojnie zaczalem pic.
                                              Bar atmosfera troche przypominacy Bar 2/3 w Sz. Nie wiem jak tam teraz.
                                              Od dwoch lat nie bylem. Zle sie tam parkuje.

                                              Tizedik,
                                              tego leczniczego nie znam. Chwala Bogu nie musze pic dla zdrowia.
                                              Ten Wurzelpeter wachalem kiedys w Monachium. Pomaranczowy.
                                              Nie przepadam za owocowymi niemieckimi kombinacjami. Pamietam butelke.
                                              Czarna z czyms czerwonym zatloczonym na etykiecie (?).

                                              Gunter/Amigo,
                                              w sprawie Jamesona pytanie jest slusznie skierowane do kompetentnej
                                              jurysdykcji Ify i jej meza.
                                              Dzisiaj, Amigo, nic nie bede pisal o milosci. Nawet jej nie musne.
                                              O zauroczeniu moglbym troche ale moze przy innej okazji. Zauroczenie
                                              jest fajne. Optymistyczne. Z miejscem na rozwoj. Milosc to constant.
                                              Trzeba ja utrzymywac i trudno rozwinac. Zreszta co ja tam wiem o milosci.
                                              Cholera, jajecznicy nie zrobilem. Dzisiaj tez nie bede mial apetytu rano.

                                              Ifa,
                                              Twoj szmaragdowy usmiech dotarl do mnie. Dziekuje.
                                              Na swoj nalepiam znaczek i przesylam wzajemnie.
                                              :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))).

                                              Kochaniutccy,
                                              od soboty wzrosnie oficjalnie nasz podatek od marzen.
                                              Nikt nie rozbil puli i nadela sie do 103 milionow.
                                              Tizedik podciagnie G-stringi, tfu, co ja pisze, linki oczywiscie

                                              Ide spatulu, jutro/dzisiaj tez jest dzien.
                                              Przyjemnie tracony alkoholowo, zegnam myszke i Was/Amigos,
                                              krotkie dobranoc i sloneczne dzien dobry,
                                              mojito. 2:40 (juz cholera) i 11C.
                                              • Gość: Saba O rany.. blah IP: 213.144.225.* 22.04.04, 10:19
                                                Na moich oczach sie tu alkoholizujecie? Moze niedlugo zaczniecie palic
                                                papierosy zeby mi do konca popsuc humor?

                                                A tak na serio, to nie jest normalne, ze tu na tym watku sie wszyscy lubia i
                                                nikt sie z nikim nie kloci, nie wprowadza zametu, nie burzy atmosfery, nawet
                                                nie wiem czy mozna by tu znalezc jakas ostrzejsza polemike..
                                                Za pieknie mi to wszystko wyglada, swiat wcale nie jest taki przyjazny i ludzie
                                                sie tak swietnie nie dogaduja, gdyby nie moj szczegolny stan to bym sama
                                                wymyslila jakas intryge :-) ale w tej sytuacji nikt mnie nie wezmie na powaznie.

                                                Ide
                                                Saba
                                                • pysiek13 Re: O rany.. blah 22.04.04, 11:04
                                                  Hoi Saba :))))

                                                  na acht uur, olifanten (zwangere vrouw) zijn niet toegestaan in de bar :))))

                                                  u bent juist. iedereen hier is zeer en aardige :)))) zoals u waarschijnlijk
                                                  opmerkte heb ik vaak geprobeerd ...

                                                  ik moet gaan :((((
                                                  alle beste voor drie van u :))))))))))))
                                                  • Gość: Saba Re: O rany.. blah IP: 62.234.179.* 25.04.04, 17:15
                                                    Oh Pysiek, musialabys sie znacznie bardziej wysilic zeby mnie obrazic :-)

                                                    <<tu dzwiek jaki wydaja ciezarne slonice>>

                                                    Saba
      • Gość: Numbat Re: Tak daleko i tak blisko :) IP: 203.3.65.* 22.04.04, 10:28
        Witam kochane dusze:))) bliskie lub dalekie.
        Coz u mnie juz 6 wieczorem , a jak jest 6 wieczorem to czas na, dobry lyk
        czerwonego winka- i oczywiscie rybka do tego: kawalek lososia- ach zycie
        w kapeluszu rybnym. Juz wieczor, widac powoli droge mleczna..."Krzyz Poludnia'
        fenomenalnie wyglada- bo jak wieczorem staje czlowiek nad oceanicznym wybrzezem,
        to widac fenomenalne gwiazdy, galektyki gdzies tam swiecace i pulsowanie gwiazd.
        Coz mam nadzieje ze Asia sie odezwie- mozliwe ze duzo pracy w domku.
        Asia cieplo pozdrawiam (wiamy).
        Jutro biore taka- ogromna wedke i ide zlapac ??? tak wielka rybe...
        bo ocean ma fantastyczne ryby. Sa takie miejsca gdzie ludzie stoia prawie w
        oceanie i czasmi naprawde lowia takaaaa!!!!! rybe.
        Kochani trzymajcie sie cieplo ,i oczywiscie pozytywnie, bo zycie jest ciaglym
        odkrywaniem innych gwiazdozbiorow.
        do nastepnego klikniecia.
        Achoj
        ps., cos czuje ze z tego forum moze powstanie, jakis serial z cyklu
        "Tak daleko i tak blisko"....oczywiscie trzeba bedzie poszukac
        producentow , ewetualnie jak grupa wygra w power-ball to zrobimy film albo
        opowiesc zyciem pisanym:))) achoj!!
        • tizedik zlosliwie, ale a propos...;-) 22.04.04, 13:50
          No, przyznaje sie od razu, ze ten cytat z prasy zamieszczam jako kontynuacje
          tematu, nad ktorym tak bardzo lubimy deliberowac....;-)
          Ale ciekawy ten tekst jest...
          serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2033298.html
          Myszy mogą rozmnażać się bez samców

          "Maks, one nie znają pojęcia ojciec! Apokalipsa". Czy ta fraza z
          kultowej "Seksmisji" jest prorocza? To możliwe - twierdzą naukowcy. Właśnie
          bowiem padł kolejny bastion przyrody.

          Już maluchy wiedzą, że do stworzenia dziecka mamie potrzebny jest tata. Ludzie
          nie pączkują jak drożdże i nie dzielą się jak bakterie. Do rozmnażania
          konieczne jest jajo i plemnik. Z połączenia tych dwóch komórek rodzi się nowy
          Homo sapiens, ale jak długo tak będzie? Większość zwierząt i roślin potrafi
          obejść się bez udziału dwóch płci przy tworzeniu potomków. Rozmnażać się z
          samych tylko matczynych komórek jajowych potrafią mszyce, żaby, a nawet ptaki.
          Takie rozmnażanie nazywane jest partenogenezą. Tylko jeden rząd kręgowców nie
          może zrezygnować z samców - to ssaki. Tak było przynajmniej do dzisiaj.

          Genetyczne puzzle

          Biolodzy nie pierwszy raz rzucili wyzwanie temu co niemożliwe. Choć wielu
          uczonych poświęca mnóstwo energii na odkrywanie tajemnic życia, coraz częściej
          przełomowe prace pochodzą z dalekiej Azji (np. niedawne doniesienia o
          stworzeniu sklonowanych zarodków człowieka). Teraz japońscy i koreańscy
          naukowcy udowodnili, że wystarczą dwie komórki jajowe, dobry sprzęt, pomysł i
          trochę szczęścia, by stworzyć mysz bez udziału samca. Jak to zrobili?

          Zarówno komórka jajowa, jak i plemnik niosą w sobie dokładnie połowę instrukcji
          o tym, jak stworzyć człowieka czy (w tym przypadku) mysz. Każdy gen
          dziedziczymy w dwóch wersjach, z których jedna pochodzi od matki, druga od
          ojca.

          Kiedy obie komórki rozrodcze łączą się ze sobą, ich materiał genetyczny tworzy
          funkcjonalną całość tak jak dwie połowy układanki. Obie jej części (matczyna i
          ojcowska) mają taki sam zestaw różnokolorowych klocków. Różnią się tylko
          częściami odpowiedzialnymi za cechy płciowe. To ważne zabezpieczenie. W razie
          uszkodzenia jednego genu może pomóc jego odpowiednik na drugim chromosomie. Dla
          rozwijającego się organizmu w zasadzie nie powinno mieć znaczenia, który klocek
          z układanki pochodzi od mamy, a który od taty - oba są przecież tego samego
          koloru. A jednak ssakom nie jest wszystko jedno. Z jakiegoś powodu pewne klocki-
          geny muszą pochodzić od mamy, a inne od taty. Kilka lat temu naukowcy odkryli,
          że niektóre klocki są specjalnie znaczone. To tzw. piętna genomowe. Nie
          zmieniają one genetycznej układanki, ale w znaczący sposób wpływają na
          odczytywanie informacji zawartej w jej poszczególnych częściach.

          Jajo o jajo

          Myszy podobnie jak ludzie i wszystkie inne ssaki w swoich komórkach rozrodczych
          noszą takie właśnie piętna. Niektóre z nich sprawiają, że w zarodku pewne
          białka powstają wyłącznie z genów ojca, a nie z ich odpowiedników u matki. Tego
          procesu nie można oszukać - wszelkie ingerencje kończyły się dotąd porażką.
          Naukowcy próbowali np. wytworzyć mysi zarodek zawierający tylko geny samca.
          Mimo że podwoili ich liczbę, by zastąpić w ten sposób brakujące geny samicy,
          potrafiły one wytworzyć tylko część zarodka. Podobnie zakończyła się próba
          wyhodowania embrionu myszy z genów samicy.

          Zespół naukowców pod kierunkiem prof. Tomohiro Kono z Tokijskiej Akademii
          Rolniczej podjął próbę oszukania natury i zamiast plemnika podsunął jaju...
          drugie jajo. Obie komórki zostały pobrane od myszy - jedna w pełni dojrzała, z
          dorosłej samicy, druga z mysiego noworodka płci żeńskiej, nie do końca
          rozwinięta. Następnie naukowcy wykorzystali niedojrzałe jajo pozbawione
          fragmentu DNA odpowiedzialnego za odmienną aktywację genów pochodzących od ojca
          i matki. Tak zmienione jajo zadziałało jak pseudoplemnik. Po połączeniu obu
          komórek rozwinął się normalny zarodek i w konsekwencji urodziła się zdrowa
          myszka, którą nazwano Kaguya. Co więcej, kiedy zwierzę dorosło, skrzyżowano je
          z samcem i już drogą naturalną powstały i narodziły się jego zupełnie normalne
          dzieci.

          Co wy macie z tej kobiecości

          Kaguya narodziła się, bo pracowały nad jej powstaniem rzesze naukowców. Jednak
          w naturze taka rzecz nadal nie będzie możliwa. Z jakichś powodów ssaki chronią
          istnienie płci męskiej, mimo że w gruncie rzeczy jest to utrudnienie sobie
          życia. Przyroda zaś zazwyczaj wybiera najprostsze rozwiązania. Po co więc tyle
          zabezpieczeń? Dlaczego nie możemy się od czasu do czasu rozmnożyć bez samców
          jak inne zwierzęta?

          Na razie udana partenogeneza u myszy jest tylko sukcesem poznawczym
          odkrywającym przed nami kolejne podstawy funkcjonowania życia. Znikoma
          wydajność tego procesu (mniejsza niż przy klonowaniu) powoduje, że trudno sobie
          nawet wyobrazić podobną sytuację przy próbie poczęcia dziewczynki tą metodą.
          Zastępczym mysim matkom wszczepiono w sumie 246 zarodków. Przyjęło się 28, 18
          obumarło podczas ciąży, osiem rozwinęło się, ale obumarło zaraz po porodzie.
          Cały ten proces przeżyły tylko dwa noworodki. Z jednego wyrosła Kaguya, drugą
          przeznaczono do badań genetycznych. Naukowcy nie wiedzą jeszcze, dlaczego
          skuteczność mysiej partenogenezy jest tak znikoma, jak również nie mają
          wystarczającej wiedzy o piętnach genomowych.

          - Co wy z nowej generacji macie z tej swojej kobiecości? Nie warto być kobietą,
          kiedy nie ma mężczyzn - tłumaczy Lamii z "Seksmisji", najstarsza mieszkanka
          podziemnego państwa kobiet.

          - Do czego oni byli potrzebni?

          - Do rozrywki, hm.

          Czy w przyszłości odbędzie się taka rozmowa? Nie wiem, ale na wszelki wypadek
          może zacząć szukać panów chętnych do hibernacji?

          Margit Kossobudzka
          • tizedik zlosliwie, ale a propos...;-) 2. 22.04.04, 13:52
            Jak wyzej...;-)

            www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=1032&news_id=37323


            Męskie klimakterium

            Mężczyźni drżą ze strachu przed czterdziestką

            40 lat to magiczna bariera dla męskiej psychiki. Mężczyźni wydają majątek na
            operacje plastyczne, garderobę i rozmaite terapie - wynika z najnowszych badań.

            Paniczny lęk przed dochodzeniem 40 lat wprawia ród męski w popłoch graniczący z
            histerią. Faceci zaczynają koncentrować się na swoim wyglądzie (bijąc kobiecą
            próżność na głowę), w drobnych dolegliwościach upatrują chorobowych dewastacji
            organizmu, a o karierę trzęsą się, jakby miał nastąpić koniec świata. Nie chcą
            słuchać zapewnień, że życie zaczyna się po czterdziestce. Ponad 50 proc.
            mężczyzn wynajmuje prywatnych trenerów lub chodzi na siłownię. Jedna trzecia
            decyduje się na drastyczne zabiegi odmładzające - operacje plastyczne,
            zastrzyki z jadu kiełbasianego lub inne tortury. Czterech na 10 wymienia całą
            garderobę, 42 proc. kupuje skuter, a 18 proc. chodzi do psychoanalityka.

            Największym zmartwieniem prawie 40 proc. mężczyzn jest zdrowie. 23 proc.
            największą uwagę przykłada do kariery zawodowej. Troską 20 proc. jest wygląd, a
            10 proc. wpada w obsesję niemocy seksualnej. Brytyjski psycholog Cary Cooper
            twierdzi, że mężczyźni, osiągając szczyt możliwości, zdają sobie sprawę, że
            praca ich przerosła, a sukces osiągnęli kosztem zdrowia, miłości i książek,
            których nie zdążyli przeczytać.

            MAN, SkyNews
            • tangerin Re: zlosliwie, ale a propos...;-) 2. 22.04.04, 14:08
              Pysiek, Ty sie opanuj i nie strasz ludzi! Tankuje sobie pomalutku od rana
              (Martini bianco + soczek z czerwonych grapefruitow), otwieram Twoj post i
              qurde, mam wrazenie, ze oszalalam i oczka mi psikusa plataja. Dopiero po paru
              sekundach zajarzylam, ze to po prostu inny jezyk, ktorego nie znam,i jestem
              nadal trzezwa i przytomna i wszystko jest ok. Przynajmniej teoretycznie.

              I nie myslcie sobie, ze ja to juz jakis pijak jestem, ze pijam sama i do
              lustra, i to od samego ranca;) Popijam od 9, to fakt, ale w zboznym celu -
              uczcenia pewnego radosnego wydarzenia w zyciu mojego przyjaciela, tzn
              popijalismy razem, on i ja, ale juz sobie poszedl a ja wciagam duza czarna z
              mlekiem. Zeby nie bylo, kawal dobrej roboty odwalilam przy okazji, bo
              przepikowalam czesc mojego zielska balkonowego. Czyli ranek spedzony
              pracowicie. nawet pranie zrobione i suszy sie pieknie. A ze w dobrym
              towarzystwie i procentowo przy okazji, to juz inna sprawa:)

              czytam ja Was teraz, staram sie dokladnie, ale z ta dokladnoscia to roznie
              bywa. Ledwo wlazlam na watek, a juz wykipialy roznego rodzaju frustracje
              seksualne, szczescie modelowe i niemodelowe, impressski, kawiory, szampany,
              lososie, plemniki niewijace sie, bo zamrozone w bankach spermy, 90 baniek do
              wygrania, wiosenne pozbywanie sie odziezy... Tak, Was to wystarczy spuscic na
              chwile z oczu...

              Na temat frustracji seksualnych jednego pana Mikolaja nie bede sie wypowiadac,
              dostrzegam jedynie gleboka tesknote za latem i golymi ramionkami kobiecymi, o
              nozkach i brzuszkach nie wspomne. Tez czekam na lato, nie wiem, czy w celu
              ogladania przystojnych i porozbieranych mezczyzn, ale milo byloby miec na czym
              zawiesic oko w trakcie wizyt w Parku Poludniowym na przyklad.

              A jesli chodzi o frustracje, to moze wspomne o swojej, bo jej jestem pewna jak
              amen w pacierzu. Otoz nosi mnie coraz bardziej, totalny wloczykij mi sie
              wlaczyl, juz bym gdzies leciala, biegla, do pociagu wpadala. A tu siedziec na
              wlasnej pupie musze i tak przynajmniej do polowy lipca:(((((( Nawet walizke do
              przedpokoju wstawilam, zeby miec ja na oku. Dotykam ja niby przypadkowo i
              delikatnie, aby uspokoic drzemiace w niej instynkty i zapewnic, ze juz wkrotce,
              razem, na pewno, gdzies, daleko...

              Kazik, bodajze Bridget Jones cierpiala katusze, aby nie znalazl jej kiedys
              bodajze owczarek, bodajze alzacki i nie wyzarl co nieco z jej pulchnego ciala,
              zanim znajda je inni, mniej glodni, i pochowaja w spokoju. Uwierz, desperacja i
              strach przed samotnoscia to najgorszy doradca. Na wszystko przyjdzie czas i
              pora, chciaz z tymi malenstwami to mozna juz nie zdazyc faktycznie, bo zegar
              biologiczny jest nieublagany. Przeciez nie zafunduje sobie dziecka ze strachu
              przed samotnoscia, poki jeszcze byc moze moge - jakos nie mam pociagu do
              bankow, tych spermy w szczegolnosci, metody naturalne sa przyjemniejsze:))) No
              i jeszcze pozniej problem z prawami autorskimi, he hehe. No, moje szczescie
              niemodelowe jest, ale jest i dobrze mi z tym, zyje w zgodzie z wlasnym
              sumieniem i sercem.

              Ifa, MOjito, Tizedik - Wasza dyskusja o frustracjach i nie
              tylko :))))))))))))))))

              Tizedik, mam nadzieje, ze wylykalas juz ten antybiotyk i chorobsko poszlo precz!

              Poeto, spero che problem szampan vs wino zostal rozwiazany i randka sie udala.
              Rad dotyczacych zwiazkow dawac nie bede, bo sama niewiele wiem, po tym jak mi
              Taki Jeden wykrzyczal kiedys miedzy jednym gryzem czekolady a drugim, ze fakt,
              ze nigdy nie chcialam go zmieniac, ze jak chcial isc z qumplami na meskie pifko
              to mowilam "have a good fun", ze nie stosowalam kobiecych sztuczek swiadczyl,
              ze mi na nim nie zalezalo. Qurcze, tak to jest, jak sie trafi egzemplarz
              tresowany kiedys przez jakas durna babe

              Gunther, powodzenia w czekaniu, oby nie za dlugim:))))

              Asia, gdzie Ty sie zawieruszylas?

              Matrioszka, jak tam Twoje Rozrabiaki Dwa? Czasem slychac w tle Twoich
              wypowiedzi, jak sie bawia radosnie i glosno:))))

              Mojito, tez uwielbiam lososia prosto z grilla z cytrynka:)))
              Tizedik, soczki tez rozcienczam, bo cholerstwa za slodkie sa. To dziwne, bo
              slodkosc czekolady mi nie przeszkadza.

              Ifa, szmaragdowy kolor czasem mi sie po nocach sni:)))

              Aaaa, Mojito, zapodaj jakies procenty na intencje Waznej Audiencji jutrzejszej,
              please.

              Cholera, ja sie chyba naprawde schlalam, bo kreci mi sie w glowie, chyba sie
              troche poloze. A w piatek mam impresssske wesola... Obiecuje, ze wypije za Was
              i to niejednego procencika

              mandarynka kompletnie zalana

              Ps. Cos jeszcze chcialam, ale nie pamietam.
              ps2.Jesli chodzi o to, od czego inzynierem mam szanse zostac, to napisze Wam w
              polowie maja, aby nie zapeszac, ale to raczej nic powaznego

              Bosh, ja prwie 45 minut tego posta smarowalam
              • tangerin Re: zlosliwie, ale a propos...;-) 2. 22.04.04, 14:13
                Pozwol Tizedik, ze Twoje zlosliwosci przeczytam pozniej, jak wroce do normy.
                Gdzie jest ta moja kawa? No gdzie?
                • matrioszkaa bez tematu albo kobiety, ryby, buty 22.04.04, 14:59
                  Mojito, zaimponowales mi swoja wiedza na temat kobiet. Powiedz no nam
                  kochanienki czegoz to chca kobiety?

                  Co wy tu wszyscy o tych rybach? No nie powiem, kiedys lubilam, ale od kiedy
                  jestesmy w Moskwie i mamy tu zatrzesienie wszelkiej masci ryb, wylaza mi juz
                  bokiem; jest to bowiem glowna strawa mezowska. Bllllle. Na dodatek karmie jedne
                  u sasiadow. Jako zywe podobaja mi sie bardziej:)))

                  Ifa, jaka jest Twoja profesja, jesli wolno spytac; sadzac po rozbieraniu Mojito,
                  jakis psycholog albo filolog, czy myle sie gleboko?

                  Wczoraj wybralam sie na zakupy. Mozliwosc sa z grubsza trzy:
                  1. sklepy dla „nowych Ruskich” –poza cenami charakteryzuja sie tym, ze za
                  klientem chodzi ktos z obslugi, co mnie osobiscie drazni
                  2. sklepy jak sprzed zmian ustrojowych w Polsce, z lada, i pania za lada, wybor
                  co prawda wiekszy niz u nas przed laty, ale ze tak sie wyraze, niezyczliwe, by
                  nie uzywac brzydkich slow, traktowanie klienta odstrecza mnie od tego typu
                  „magazynow”
                  3. i targi/rynki z ogromnym wyborem i rozsadnymi cenami, gdzie ludzie chca
                  faktycznie cos sprzedac, czasem jednak tylko hurtem; nie znam jednak zadnej
                  kobiety, ktora kupywalaby jakiekolwiek czesci garderoby w ilosciach hurtowych,
                  facetow o podobnych dewiacjach znam.
                  Wybralam sie zatem na targ, w celu uzupelnienia wiosenno-letniego
                  zapotrzebowania rodziny, mus to mus; tzw. moda, od dziecinstwa wczesnego ku
                  zgrozie rodziny, mnie nie rusza, co innego buty (jest pozycja ksiazkowa,
                  objasniajaca fenomen ciaglego kupywania obowia przez kobiety, jeszcze nie
                  przeczytalam, wiec nie wiem co mna kieruje).
                  Panuje tu moda na buty z noskiem, czy lepiej powiedzawszy ze szpicem. sa nawet
                  modele wygladajace jak lodz wikinga. Normalny but trudno znajezc, az tu
                  nagle,oh, eh, poezja....., poezja awangardowa. Niestety skonczyla sie mi
                  wydolnosc finansowa. Poza tym byly grzesznie drogie. Teraz rozmyslam. Cholera,
                  niedlugo mam urodziny. A moze by jednak...

                  pozdrowka m.

                  • mojito Tesknota za latem 22.04.04, 16:54
                    Witajcie slonecznie,

                    piekny dzionek. Dwudziestostopniowy. Zielony. Slonecznozamglony.
                    Aaa, co mi tam. Oczywiscie, ze w duzej mierze rozebrany.
                    Prawie slysze znowu rytmiczne tam-tamy nadciagajacej armii lata.
                    O jego zmyslowym oddechu na karku nie wspomne.
                    Milo mi, ze moja tesknata za latem jest zauwazalna. Tesknoty za zima
                    nie zauwazycie. Niech policze na palcach. Jeszcze "tylko" trzydziesci
                    dziewiec oczekujacych dni. I lato. Kochane sloneczne lato...

                    Eeeeeee, Matrioszka kochanienka,
                    drugi raz w tak krotkim czasie nie dam sie podpuscic :)))))))))).
                    Sama wiesz co chca. Ja wiem w 75-80%. Wystarczajacy procent aby funkcjonowac.
                    Buty chca zawsze, wszystkie i wszedzie. Sympatie tez lubia.

                    To soup or not to soup today wolno zacznie sie wylaniac pytanie.
                    Dobrze jest miec wybor...

                    Dywagujac slonecznie pozdrawiam,
                    mojito. 10:54/o stopniach wspomnialem.

                    • Gość: ifa Znani mowia o seksie ;-)))))))) IP: *.proxy.lucent.com 22.04.04, 17:19
                      Troszka smieszna-troszka straszna jak to u matroiszki mowia ;-)))

                      "Moim zdaniem seks to jedna z najpiękniejszych, najbardziej naturalnych,
                      najzdrowszych rzeczy, jakie można kupić za pieniądze."
                      -Tom Clancy

                      "Znacie to spojrzenie, które rzuca wam kobieta, kiedy ma ochotę na seks? ...Ja
                      też nie."
                      -Steve Martin

                      "Uprawianie seksu przypomina grę w brydża. Jak się nie ma dobrego partnera, to
                      lepiej mieć dobrą rękę."
                      -Woody Allen

                      "Biseksualizm podwaja twoje szanse na randkę w sobotni wieczór."
                      -Rodney Dangerfield

                      "Pozwolić feministkom decydować o seksie to jak zafundować psu wakacje w
                      Chinach."
                      -Matt Barry

                      "Seks po dziewięćdziesiątce jest jak gra w bilard przy pomocy sznurka."
                      -Camille Paglia

                      "Seks jest jednym z dziewięciu powodów do reinkarnacji. Pozostałych osiem się
                      nie liczy."
                      -George Burns

                      "Kobiety umieją udawać orgazmy. Za to mężczyźni potrafią udawać całe związki."
                      -Sharon Stone

                      "Moja dziewczyna zawsze się śmieje podczas uprawiania seksu - wszystko jedno,
                      co akurat czyta."
                      -Steve Jobs

                      "Moja matka zdawała się nie dostrzegać ironii w nazywaniu mnie sk.rwysynem."
                      -Jack Nicholson

                      "Clinton kłamał. Mężczyzna może zapomnieć, gdzie zaparkował samochód albo gdzie
                      mieszka, ale nigdy nie zapomni seksu oralnego, nawet jeśli był bardzo kiepski."
                      -Barbara Bush

                      "A, tak, ?rozwód?. To słowo pochodzi od łacińskiego ?wyrwać mężczyźnie jaja
                      przez portfel?."
                      -Robin Williams

                      "Kobiety narzekają na zespół napięcia przedmiesiączkowego, a dla mnie to jedyny
                      czas w miesiącu, kiedy mogę naprawdę być sobą."
                      -Roseanne

                      "Kobiety potrzebują powodu, żeby uprawiać seks. Mężczyźni potrzebują jedynie
                      miejsca."
                      -Billy Crystal

                      "Jak wynika z najnowszych badań, kobiety twierdzą, że czują się mniej
                      niezręcznie, kiedy rozbierają się przed mężczyznami, niż gdy rozbierają się
                      przed innymi kobietami. Według nich kobiety są zbyt krytyczne, podczas gdy
                      mężczyźni, rzecz jasna, są
                      zwyczajnie wdzięczni."
                      -Robert De Niro

                      "Mamy nowy kryzys w medycynie. Lekarze alarmują, że wielu mężczyzn jest
                      uczulonych na lateksowe prezerwatywy. Jako reakcja alergiczna występuje u nich
                      duża opuchlizna. No to w czym problem?"
                      -Dustin Hoffman

                      "W pismach dla mężczyzn jest niewiele porad, bo mężczyźni myślą: ?Wiem, co
                      robię. Pokażcie mi tylko jakieś gołe ciałko?."
                      -Jerry Seinfeld

                      "Zamiast żenić się po raz kolejny, znajdę jakąś kobietę, której nie lubię, i
                      podaruję jej dom."
                      -Rod
                      Stewart


                      "Rozumiecie, problem polega na tym, że Bóg dał mi mózg i penisa, lecz krwi
                      tylko tyle, żeby zasilać jedno."
                      -Robin Williams





                    • yvona73pol Re: Tesknota za latem 22.04.04, 17:50
                      Matrioszka,
                      jesli chodzi o profesje Ify, to jest ona niebezpieczna dla otoczenia, wiem co
                      mowie, tez mam taka, wtedy inni jak na dloni.... psycholog przy tym odpada w
                      przedbiegach, hie, hie ;))))))
                      ale to juz takie skrzywienie zawodowe, i co zabawniejsze, czym bys sie nie
                      parala i jak daleko nie odbiegla, to i tak silniejsze od ciebie;
                      z tym sie czlowiek chyba rodzi, co nie Ifa?? ;))))
                      a tymczasem bede szla spac, bo juz druga dobija, w nocy, a ja jutro mam
                      wycieczke, wiec wypadaloby wstac o jakiejs rozsadnej porze....
                      a tu w TiVu wlaczyli piekna mozyczke na kanale 45 (SBS) w dodatku po francusku,
                      mmmm, az sie nie chce wylaczyc....
                      impressska zabawna, konsekwencji brak, no, moze wieksza niechec udania sie do
                      pracy, no, ale c'est la vie ;)))
                      chwilowo prowokacji nie podejme i nie wypowiem sie na temat samorozmnazania,
                      trwalych zwiazkow i szczesciu inaczej, ale co sie odwlecze.... ;)))
                      no, wylaczam "technike" i ide psiac;
                      papa,
                      Iwona
                      ps. Saba, to prawda, takie dziwne forum, co nikt nie wylewa pomyj, no, ale
                      czasami mielismy odwiedziny, pamietasz przeciez......
                      ech, az nostalgia ogarnela ;))
                      caluski spiace bardzo....
                      I.....
                      • tangerin Re: Tesknota za latem 22.04.04, 23:43
                        Mam taka mala prosbe do Was, moi drodzy, obcujecie z angielskim na co dzien, a
                        ja ma taki maly problem. Poproszono mnie o przetlumaczenie paru CV i przepadlam
                        z kretesem w momencie praktyk zawodowych i stazy. Znam takie slowka jak
                        internship i work placement, ale jak to dopasowac, aby mialo rece i nogi? Co
                        jest czym? A moze mam pisac o wolontariacie? Znajomi z UK kiedys cos takiego
                        mieli w swojej CeValce. Poradzcie prosze, bo utknelam, please!

                        A ja dzis popelnilam takie male szalenstwo i zakupilam 2 sunsatie: lemon i
                        cranberry, och cudne sa! Tym, co nie wiedza, powiem tylko ze to hybrydy
                        nemezji, moje sa akurat plozace. Och.....
                        Skusilam sie tez na bazylie i tymianek, przesadze do doniczki i bede uzywac,
                        dopoki moje malenstwa nie urosna do rozsadnych rozmiarow. Stoi to teraz
                        wszystko na kuchennym parapecie i zapiera dech w piersiach. I jak pachnie!

                        I pragne poinformowac, ze widzialam dzis totalnie porozbierane dzewczyny -
                        mialy gole ramiona i gole nogi, pojawialy sie wersje sportowe, jak i te b.
                        eleganckie w spodniczkach i bucikach na obcasach.
                        Mojito, tylko sie nie slin prosze, naprawde fajnie wygladaly, tak letnio...

                        E, Matrioszka, Ty sie butami w szpic nie przejmuj, u nas tez kroluja od kilku
                        sezonow, zalamac sie idzie, najgorsze sa te wersje kowbojkowe:((((ble. Teraz na
                        dokladke pojawily sie rozne wersje balerinek i totalnie okragle noski. No i
                        obcas "kaczuszka" Kolory akurat mi sie podobaja, moze poza tymi rozowymi
                        paskudztwami. Ale i tak nie mam w czym chodzic, bo nic dla siebie znalezc nie
                        potrafie, eh..

                        Zycze slodkich snow i milego dnia, Morf juz czeka i kiwa na mnie palcem. to
                        przez to poranne pijanstwo, nie ma co.

                        Ps, Yvette, a gdzie ta wycieczka?
                      • tangerin Re: Tesknota za latem 22.04.04, 23:47
                        A, jeszcze jedno, czym Wy sie dziewczyny zajmujecie, ze odwaze sie zapytac,
                        skoro psycholog przy Was wysiada?

                        Moze fotografia, moze w operatorskim fachu siedzicie, skoro wszystko "jak na
                        dloni" No, chyba ze psychiatria, ale jakos nie bardzo...
                        • mojito Numery totolotkowe. 23.04.04, 04:54
                          Zdrowko,
                          nasze numery na sobote:

                          04 20 34 40 49 Powerball 34,
                          17 18 22 40 43 Powerball 13,
                          04 27 30 39 49 Powerball 11,
                          07 15 17 19 31 Powerball 16,
                          10 31 33 35 43 Powerball 12. Do wygrania 103 miliony.

                          Mandarynko,
                          rozumiem, ze szukasz okreslenia/definicji wymienionych slowek.
                          INTERNSHIP to zatrudnienie kogos na stanowisku interna (an intern)
                          w celu zdobycia praktyki zawodowej.
                          (The position of an intern in professional training.)

                          VOLUNTEER - wiadomo (to work/enlist as a volunteer).

                          WORK PLACEMENT raczej bym nie uzywal dlatego, ze niekoniecznie musi to
                          oznaczac prace w zawodzie lub przedluzeniu nauki.
                          Firmy ktore zwalniaja pracownikow zatrudniaja agencje ktore pomagaja
                          znalezc inna prace zwolnionym pracownikom. Nie zawsze w tym samym zawodzie.
                          W Polsce Urzad Pracy (?) zajmuje sie WORK PLACEMENT.

                          Byc moze to pomoglo troche Tobie w CV rozterkach. W Stanach CV nazywa sie
                          resume. I jest jeszcze INTERLUDE - cos krotkiego w przerwie :))))))))))).
                          Ale tego nie uzywaj w CV.

                          Pozdrowionka,
                          mojito.
                          • pysiek13 interludium? 23.04.04, 05:55
                            Hi Mojito,

                            i jeszcze moje ulubione 'impromptu' czyli bez przygotowania ... ;))))
                            cheers
                            • mojito Albo preludium :)))))))))))))))))))))))))) 23.04.04, 06:17
                              Yo, Pysiek,
                              moze tez byc "ad hoc" i w windzie.
                              Bo jak mozna sie w windzie przygotowac?
                              Zdrowko,
                              mojito.
                              • pysiek13 Albo postludium :)))))))))))))))))))))))) 23.04.04, 06:54
                                Yo, Mojito :))))

                                w windzie to napewno impromptu ...
                                ale czemu winda chodzi Ci po glowie ? w moim budynku windy nee, piechotka :))))
                                zdrowko
                                Pysiek
                                • mojito Re: Albo postludium :)))))))))))))))))))))))) 23.04.04, 07:05
                                  Yo, Pysiek,
                                  postludium to pewnie bez ograniczen czasowych.
                                  U mnie mozna winda wjechac na 32 pietro. Nudno sie jedzie samemu.
                                  We dwojke mozna winde zatrzymac i odpoczac od jazdy.
                                  Bez windy czyli walk-up. Tutaj do czterech pieter.
                                  Na schodach nie duzo mozna zrobic :))).
                                  Czolko,
                                  mojito.
                                  • pysiek13 OK, niech bedzie muzycznie ;)))))))))))))))))))) 23.04.04, 07:19
                                    Yo, Mojito

                                    glodnemu chleb (znowu) na mysli ...
                                    nie, postludium to nie w nie-skonczonosc, to koncowka ;))))
                                    zdrowko
                                    • mojito Re: OK, niech bedzie muzycznie ;))))))))))))))))) 23.04.04, 07:28
                                      Hola Pysiek,
                                      cieniutki jestem muzycznie.
                                      Pomylilem najwidoczniej z symfonia. Ta bez konca. :(((
                                      Prosze nie zaczynaj z pieczywem bo znowu bede
                                      analizowany/klasyfikowany/katalogowany.
                                      I dowiem sie jak sie czuje, mimo ze czuje sie dobrze.
                                      Regards,
                                      mojito.
                                      • pysiek13 Re: OK, niech bedzie muzycznie ;))))))))))))))))) 23.04.04, 07:49
                                        Hola Amigo,

                                        muzycznie moze i jestes cieniutki ... ;))))
                                        a rozbieranie to sama przyjemnosc, calkiem wydaje mi, ze lubisz tylko tak
                                        sciemniasz dla forum :))))
                                        Best regards
                                        Pysiek
                                        • mojito Ok, niech bedzie ciemno :))))))))). 23.04.04, 08:07
                                          Yo, Amiga,
                                          pewnie ze sciemniam jak moge.
                                          Ale to tylko miedzy nami, zgoda?
                                          :))))))),
                                          mojito
                                          • tangerin Re: Ok, niech bedzie ciemno :))))))))). 23.04.04, 09:33
                                            Nie bede sie zaglebiac w szczegoly. Pysiek/Mojito :)))))))))))))) muzyczno
                                            sciemniarskie i nie tylo...(te rozbierane pomine, bo az tak perwersyjna ni
                                            jestem, dla mnie troje w windzie np. to juz tlum)

                                            dzieki za pomoc, Mojito, ale jeszcze poszukam... Kurcze, namnozylo sie
                                            ostatnio tych praktyk zawodowych i stazy ostatnio, bo to jeden z wielu sposobow
                                            na zdobycie pracy.Za pomoca stazy PUP, czyli urzad pracy, walczy z bezrobociem
                                            absolwentow. Staze moga trwac od miesiaca do nawet roku i sa marnie platne,
                                            tyle co "bezrobotne", czyli cos ok 400, nie wiem brutto czy netto. Praktyki sa
                                            zazwyczaj bezplatne i trwaja miesiac, czasem dluzej, czasem sa w trakcie
                                            studiow/szkoly, czasem juz po. O ile wiem, to w PL nie ma czegos takiego jak
                                            wolunteer, bo zgodnie z prawem musza cos zaplacic, no chyba ze naprawde chodzi
                                            o prawdziwy wolontariat, czyli pomaganie innym.

                                            Work placement- zetknelam sie z tym w jakims angielskim artykule o zdobywaniu
                                            wiedzy praktycznej przez absolwentow za marne pieniazki lub nawet bez, to
                                            wygladalo na staz w kontekscie tego artykulu.

                                            Apprenticeship w tym momencie nie wchodzi w gre, bo to nie sa praktyki u
                                            rzemieslnika.
                                            A moze training period, a wtedy ktos taki to trainee? Tylko czy na stazu, czy
                                            na praktyce?

                                            Cholera, jedna osoba miala i praktyki, i staz - musze jakos rozroznic obie
                                            sprawy, pominac nie moge, bo cholernie wazne sa - chodzi akurat o prawnika

                                            Ale tak to jest, jak czlowiek zajmuje sie robieniem przyslug - mam 5 cv
                                            czekajacych w mojej bazie danych. I musza byc perfect, bo to dla milych ludzi
                                            (nie chcialabym oddac im niedzwiedziej przyslugi, hehehe)

                                            moje cv akurat proste jest, bo ja praktyki dopiero bede miala, tych ze studiow
                                            nigdy nie umieszczalam, bo sa nic nie warte w moim przypadku:(((, ale problem
                                            mialam z glowy, he he he

                                            A moze Ty Tizedik, pisalas, ze zajmujesz sie czyms unijnym.

                                            Czekam na propozycje i obiecuje, ze odwdziecze sie jakos.

                                            A teraz spadam na Audiencje u Dziekana
                                          • tizedik szczytowanie 23.04.04, 15:58
                                            Caly (roboczy) dzien zajeta jestem wlasnie tym! Niemal wylacznie!
                                            We wlasciwej interpreteacji powinno wam pomoc to slowko w nawiasie ;-) Bo nic z
                                            tych rzeczy, o ktorych sobie od razu myslicie ;-)

                                            Chodzi tylko o europejski szczyt gospodarczy, ktory odbedzie sie w Warszawie w
                                            przyszlym tygodniu. No i bede miala tez (nie)watpliwa przyjemnosc ogladania
                                            demonstracji alterglobalistow, ktora przejdzie tuz kolo mnie. Mam nadzieje, ze
                                            obejdzie sie bez wiekszych emocji.
                                            Oczywiscie przekaze wam raport ze zdarzen we wlasciwym czasie.

                                            Acha, powinnam tez juz pokazac link do naszej milej gry. Moment, otworze i juz
                                            bedzie. Przypominam, ze gramy o stoweczke banieczek...:-))))))
                                            www.powerball.com/:-)))
                                            • Gość: ifa Re: szczytowanie IP: *.proxy.lucent.com 23.04.04, 17:41
                                              A ja dzis mam prawdziwe szczytowanie!!! jakkolwiek by to nie brzmialo;-)) tak
                                              naprawde jest! co za dzien,co za dzien!
                                              Podpisalam kontrakt o ktory zabiegalam od miesiaca,a ktory pozwoli mi wypic
                                              wiecej Fostersow niz myslam kiedy juz przyjade do Oz,!!!!!!!! ;-)))))
                                              ide to juz dzis uczcic dosc duza iloscia trunkow z dosc duza iloscia
                                              znajomych.....znow sobota z ciezka glowa........a co tam,niech tam!
                                              no i w koncu niebo mamy dzis blekitne i slonce,ojej slonce!!!!!i choc juz
                                              chmury widze nachodza i tak sie ciesze...

                                              Tizedik brzmi interesujaco to co robisz,naprawde mnie zaciekawilas,tak sobie
                                              wyobrazilam jak by to bylo jakby okazalo sie ze nasza Pani Dyrektor to nie
                                              tylko Dyrektor ale takze Minister lub Posel ;-)))))
                                              "demonstracji alterglobalistow, ktora przejdzie tuz kolo mnie"
                                              Tizedik pracujesz na Wiejskiej? ;-))

                                              Tangerin slyszalam ostatnio wlasnie o tzw.wolontariacie szerzacym sie w
                                              polsce,ktory tylko sie tak nazywa a tak naprawde to jest niewolinicze i
                                              perfidne wykorzystwanie ludzi w bezrobotnej polsce,czyli pracy za
                                              darmo,przedluzania tego w nieskoncznosc,bo maja obiecywane staze juz lada
                                              moment i ludzie pracuja dajac z siebie co moga za nic!!! karygodne!!

                                              Mojito,co do analizownia sorry Vinetou - tak zawsze i wszedzie, skrzywienie
                                              zawodowe owszem plus wrodzona predyspozycje, ale katalgowania i kwalifikacji
                                              sie nie boj,widac nawet przez ocean i wirtualnie ze jestes ponad kategorie,;-)

                                              Hej TRO ty jestes z Mikolajewa Gornego?widzisz renifery z okna? jak tam zyjesz?
                                              zimno i ciemno czy jeszcze nie? ;-)

                                              A Mar-za how are you,skad piszesz?

                                              Yva Mate ty ostatnio wciaz jakos przejazdem...

                                              Matrioszka moja mama tez narzeka ze butow nie moze kupic,bo wszystkie z czubami
                                              jak u wikingow lodzie;-)))

                                              Poeto udalo sie to co mialo sie udac,bo chyba w koncu nie dowiedzielismy sie
                                              czy bombelki zdaly egzamin?

                                              Pysiek:-)))))danke za niespodzianke!

                                              pozdrawiam wszystkich bardzo radosnie!
                                              Ifa



                                              • mojito Scotland arrives in Phila. (blond i muzycznie). 23.04.04, 20:47
                                                Zdrowenko Wszystkim,

                                                dzisiaj lunch pod kopula. Duza i szklana.
                                                Moja milosc do zup oslabla. Jakos tak. Nie wnikam. Moze za goraco.
                                                A moze... Wola boska i skrzypce.
                                                Siec Au bon pain ma dobre sandwicze. Podzielilismy sie. Dwoch kolegow
                                                zajelo stolik na galerii a nas dwoch poszlo cos kupic. Bez cudow.
                                                Cztery razy chicken sandwicze i woda, woda, woda. Kolega mial wczoraj
                                                szybkie barowe urodziny. Z frustracjami.
                                                Team work dzialal perfect. Miejsce zajete bylo doskonale.
                                                Z widokiem na okna wystawowe Victorii Secret z nowa reklama push-ups
                                                i widokiem na promocje miasta Glasgow (Scotland with style).
                                                Faktycznie stylowo. Grala para. On w spodniczce gral oczywiscie na kobzie.
                                                Ona szczupla blondynka w granatowym/czarnym kostiumie w spodniach.
                                                Miala jakas roslinke w klapie. Moze konwalie? Grala za skrzypcach.
                                                Wszyscy z muzyki jestesmy ciency ale skrzypce w polaczeniu z kobieta
                                                nas rozczulaja i cos z nami robia.
                                                Siedzielismy poza zasiegiem ustalenia jej koloru oczu. Zrobilismy maly
                                                zaklad na boczku co do koloru oczu skrzypaczki. Kolega zaoferowal sie
                                                podejsc blizej i zajrzec. Ale krecil, przez moment myslal, ze dostanie
                                                butelke szkockiej whiskey. Zrezygnowal. Zaklad pozostal nierozstrzygniety.
                                                Mezczyznom nie mozna wierzyc... Zjedlismy sandwicze co do okruszka
                                                zapatrzeni, tfu, zasluchani w muzyke:))). Szkocja promuje sie uroczo.

                                                Ifa,
                                                gratuluje sukcesu. Odetchnalem troche z ulga w sprawie katalogow.
                                                Boje sie szufladek. Zamykane moga mi cos przyciac :)).

                                                Tizedik,
                                                z daleka o globalistow (jak mozesz). Maske gazowa masz pod reka?

                                                Mandarynko,
                                                trainee tez mozesz szeroko uzywac. Trainee ma troche mniej wagi niz intern
                                                ale mozna to stosowac wymiennie. Jezeli nie znajdziesz odpowiedzi do
                                                poniedzialku napisz. Znowu pomyslimy. I nie tlumacz wszystkiego doslownie.

                                                Jade jutro nad ocean do kasyn Atlantic City. Byc moze uda sie mi
                                                utopic rzekowo widoczna frustracje na s. w oceanie. Ah, te puszczanie wiankow...

                                                Slonecznie Wszystkich pozdrawiajac i zyczac pogodnego i udanego weekendu,
                                                mojito. 14:46/23C.

                                                • mojito Yo, Mandarynko -CV 23.04.04, 21:16
                                                  Moze prawnika opisz jako professional trainig wczesniej
                                                  a pozniej internship?
                                                  Pozdroofka,
                                                  m.
                                                  • tangerin Re: Yo, Mandarynko -CV 24.04.04, 02:24
                                                    Witaj Mojito,
                                                    zbyt duzo procentow mam wwe krwi by zastanawiac sie nad cv. Tomorrow is another
                                                    day, czy jak to tam bylo, a wiec pomysloe o tym jutro, tzn dzis, ale jak sie
                                                    obudze, a kiedy sie obudze nie wiem, ale wiem, ze kaca nie bedzie, bo nigdy nie
                                                    ma...och pilam za Was wzystkich i za owe 100 baniek albo i wiecej, bo juz
                                                    stracilam orientacje.
                                                    dobranoc, qurde za duzo pisze i za duzo problemow egzystencjalncych mam na
                                                    tapecie. dobvranioc. mam nadzieje, ze mnie Ifa nie rozbierze na czesci
                                                    pierwdsze...
                                                    A jutro znowu ktos ma urodzinki i znowu te procnenty:)))))))))))
                                                    Chyba nie dam rady, wracam n a imprezkee, tym razem jest u mnie w
                                                    chacie:)))))), wiec nie mam daleko.
                                                    Slyszycie, teraz to Macy Grey daje czadu.

                                                    ps Tizedik masz fajna prace:)))) I meczaca.

                                                    Ps 2 Ifa, gratulacje, fajnei ze znowu wygralas cos, tym razem kontrakt.

                                                    A moze te miliony salaty tez wygrasz, i my przy okaxji tez. i zdradz, PLS,
                                                    profesje, bo juz nie wiem, co Ty mozezs robic:))))))

                                                    No, wszyscy sie na mnie dra, ide potanczyc, poki jeszcze moge...

                                                    caluski kluski , a co???
                                                    XXX
                                                    • yvona73pol trainee... 24.04.04, 05:33
                                                      jeszcze slowenko do Tange - jesli CV bedzie tlumaczone na francuski, na litosc
                                                      wszelaka nie wstawiaj tam slowka "trainee" bo bedzie draka i to wielka ;)))))
                                                      jest to niezbyt ladne okreslenie osoby, co to ma zapedy do najstarszej profesji
                                                      swiata, choc nie jest to jej zawodem/sposobem zarobkowania .....
                                                      a u mnie dzis na odmiane zupa, Mojito, ale moje zupy zawsze experymentalne,
                                                      nigdy nie wiadomo, co wyjdzie, ta jest niezla, nawet zapisalam skladniki i
                                                      procedure i wykonalam dokumentacje fotograficzna....
                                                      a jak ktos mi powie jak sie umieszcza fotki na necie to moze wstawie swoja
                                                      tfurczosc na stronki z Asi domkiem i Sabowa brzoskwinka ;)))))
                                                      caluski, jade zwiedzic "Straszny Most", czyli North Bridge w okolicach St.
                                                      Leonards - ktos zna??
                                                      papa, przyskocze tu nieco pozniej jak okolicznosci pozwola,
                                                      Iwona
                                                    • tizedik sukcesy 24.04.04, 14:01
                                                      Ifa,
                                                      nie, nie, nie!!! Zadna profesja z wymienionych przez ciebie. No i bardzo
                                                      dobrze, uwazam osobiscie!
                                                      Przy okazji ucieszylam sie, ze nie jest z ciebie taka znowu wiedzma, ktora wie
                                                      wszystko o ludzich. Odetchnelam z ulga. Uffff...;-)
                                                      No i gratulacje! Wreszcie (czyt. od czasu, gdy spotkamy sie na tym watku)
                                                      ktorejs z nas udalo sie osiagnac cel, o jaki walczymy. Super! Ciesze sie tez:-))
                                                      Czy nie zapomnialam o Iwonie? Ona tez powolutku zdaza do zyciowych celow. I
                                                      Mandarynka.... I... Poeta przeciez tez zalicza zyciowe sukcesy. No, nie jest z
                                                      nami - ogolnie rzecz ujmujac - wcale zle! Kto jeszcze sie dopisze do listy
                                                      osiagajacych wyznaczone zyciowe cele? Albo z nich korzystajacych...
                                                      Chyba trzeba by zalozyc liste z podzialem na tych, ktorzy do celu zdazaja,
                                                      ktorzy go osiagneli takich, ktorzy ciagle wyznaczaja sobie nowe.....

                                                      Och, nie dajecie mi spokoju pytaniami o zajecie. Ale to moja wina, bo pisze wam
                                                      czasem, czym sie aktualnie zajmuje. Ale ja biegam od sprawy do sprawy, od
                                                      tematu do tematu. A profesje mam dwie; jedna potwierdzona dyplomem z akedemii
                                                      rerum rusticarum i nigdy nie wykonywana, druga tez potwierdzona papierem, ale
                                                      taka, ktorej naprawde zadna szkola nie nauczy, bo z tym po prostu trzeba sie
                                                      urodzic...;-) I obecnie wykonuje ja niejako "w druga" strone ;-)

                                                      A propos szczytu - bede tylko obserwatorem, i to wlasnie demonstracji
                                                      alterglobalistow. Ida trasa dluga, sami zobaczcie
                                                      bi.gazeta.pl/im/2038/m2038111.jpg
                                                      Niestety, spotka mnie (nie)watpliwa przyjemnosc obserwowania samego jej
                                                      poczatku. Wiecej mozecie poczytac tutaj
                                                      miasta.gazeta.pl/warszawa/0,54181.html
                                                      Sie zobaczy, co bedzie....... Maski pgaz nie posiadam...

                                                      No i trafil Mojito ;-) Chetnie bym teraz dala noge stad gdzies dalej...
                                                      Najchetniej jeszcze dalej niz do Atlantic City, na przyklad na pustynie Nevady,
                                                      moze byc kolo Las Vegas. Co ja poradze, ze mi sie tak spodobala/o...:-) A w AC
                                                      tez bylam. Przezywalam wtedy swoj pierwszy szok Ameryka ;-) Przegralam malo, bo
                                                      czujnie wzielam ze soba malo kasy. No i zmusilam swoje towarzystwo do czekania
                                                      na mnie, bo zamiast wracac do auta, poszlam sobie plaza w dal...;-) A noc byla
                                                      gleboka wtedy... Ale mile cieplo.

                                                      Teraz u mnie 10 st. C i leje. Ech...
                                                    • tizedik Re: sukcesy 24.04.04, 14:04
                                                      Trzymajmy kciuki dzisiaj! Pula w PB wynosi 103 mln$.
                                                      Mile wyglada www.powerball.com/

                                                      $ 103 Million
                                                      $ 54.4 Million Cash Value

                                                    • mojito Re: sukcesy (hazardowe i inne). 24.04.04, 18:07
                                                      Yo, Tizedik,

                                                      przy okazji przybliz mi pojecie alterglobalistow.
                                                      Od czasu Twojego pobytu w AC dodano od zeszlego roku kasyno/hote/Spa
                                                      Borgata (mala wioska po wlosku). Siostra Bellagio w Las Vegas.
                                                      Bardzo ladne miejsce. Nie majace juz niczego wspolnego (z wyjatkiem
                                                      hazardu) z innymi wczesniejszymi kasynami ktorych ewentualny urok
                                                      jest polemiczny. Nie wiem, czy mialas okazje zobaczyc w Las Vegas
                                                      Bellagio i The Venetian. Ladne, stylowe i europejskie miejsca z
                                                      rozmachem amerykanskim. Bellagio mialo kolekcje oryginalnych Picasso.
                                                      Mozna bylo zdjac jeden ze sciany aby wyrownac sobie straty w kasynie :)).
                                                      W Wenecjaninie mozna usiasc na placu sw. Marka (?) wypic prawie wloskie
                                                      espresso i zobaczyc zmieniajacy sie kolor nieba (pod naturalna kopula).
                                                      Nawet gondolierzy sa i mozna byc serenada zaczepionym.
                                                      Bellagio tez daje duzo radosci zmyslom wizualnym. No, i ten balet fontann
                                                      o zmroku i podswietlony swiatlami urzekajacy. Mysle, ze jutro rano
                                                      mozesz zaczac sie pakowac :))).
                                                      W AC z wyjatkiem mola i kasyn nie ma nic. A wiekszosc kasyn nie podobala
                                                      mi sie. Nic z uroku filmowego Monte Carlo. Duzo starszych ludzi
                                                      dowozonych autobusami rozrywa sie tak. Czasami to lekko przygnebiajace.
                                                      Same miasto tez nijakie. Jest powiedzenie: Opuscilem AC z mala fortuna -
                                                      przybylem z duza. Mam swoja strategie. Wiem ile moge przegrac aby bylo
                                                      zabawnie i niebolesnie.
                                                      Dwa cocktaile (sa bezplatne - wiadomo) gora. I dotychczas najladniejszej
                                                      kelnerce koktajlowej nie udalo sie mnie namowic do trzeciego chociaz bywaly
                                                      blisko. Nie lubie nieszczerego zainteresowania sie moja osoba.
                                                      Z Filadelfii do AC jest okolo 80 mil ( ok. 130 km). Jest autostrada.
                                                      Miastu zalezy na latwym do niego dostepie.

                                                      Z sukcesami to ubezpieczam sie sukcesami malymi i na niedaleka przyszlosc.
                                                      Wowczas moj dobry nastroj utrzymuje sie dluzej.
                                                      Dalekosiezny cel to nauczenie sie koziolkow w basenie przy nawrotach.
                                                      Ten cel wyznaczylem sobie cztery lata temu i ciagle nad nim pracuje.
                                                      W tym roku uzdolniona ogolnopolsko plywacko corka moich przyjaciol
                                                      obiecala sie moim celem zajac. Obiecala byc cierpliwa.
                                                      Mam pewne zalozenia wakacyjne co do sukcesow wiekszych i mniejszych.
                                                      Zauroczenie sie jest zawsze bardzo milym sukcesem. Z wzajemnoscia oczywiscie.
                                                      Byc moze moj opis moich sukcesow jest niepowazny ale w takim dzisiaj
                                                      jestem nastroju. I to uwazam za sukces. Niemaly.
                                                      Za pare godzin jade po swoje zlote runo do AC. Postawie przy ruletce
                                                      na Wasze ulubione numery i kolor czerwony. W przypadku wygranej
                                                      wypije Wasze zdrowie i za Wasze sucesy wieksze i mniejsze. To moze zrobie
                                                      bez czekania na wygrana.

                                                      Zdrowka wiec i sukcesow Wszystkim,
                                                      mojito. 12:07/18C.


                                                    • yvona73pol Re: sukcesy (hazardowe i inne). 25.04.04, 03:36
                                                      hellou wszystkim,
                                                      no to odpalilam nowy aparat, bo musze wam powiedziec, ze pierwszy nowy sie
                                                      zepsul, wiec zwrocilam, dostalam bez szemrania kase (co mnie z dziwilo,
                                                      nastawiona bylam na naprawy w nieskonczonosc, jako ze zakup w tutejszym money
                                                      lent), poszlam trzy sklepy dalej i .... kupilam sobie taki sam, tylko tanszy i
                                                      z lepszym obiektywem (ale i tak musialam dokupic taki standard/makro, bo bez
                                                      tego ani rusz, ten nowy byl tele); lazega po North Sydney pierwsza klasa,
                                                      obejscie parku zajelo nam spora czesc popoludnia, no i dotarlysmy na most, nie
                                                      powiem, ladny, ale zeby od razu piac na jego widok.... kolezanka zobaczyla go
                                                      pierwszy raz o zmroku, sama, poprzez perspektywe parku, no i wyobraznia zrobila
                                                      swoje, horrory, sredniowiecze itp. Ja zobaczylam go w dzien, w towarzystwie
                                                      kolezanki, dzieki ktorej nastawilam sie na "niewiadomoco", no, ale i tak bylo
                                                      fajnie, a dzis jakies kino, zdaje sie Pasja, troche sie boje tego filmu, no,
                                                      ale tyle juz morza atramentu wylano, ze wstyd nie pojsc....
                                                      Tizedik, ale narobilas ciekawosci z ta profesja, cos z czym czlowiek sie
                                                      rodzi,no,no.... juz wymieniam potencjalne - kucharz (od razu kasuje),
                                                      malarz/fotograf/grafik=wszelkiej masci artysta (eee, nie za bardzo, zbyt
                                                      trzezwe wypowiedzi, prosze nie zrozumiec zle ;)))), dalej jedzie makler
                                                      gieldowy i tlumacz symultaniczny, i na to stawiam, dodajac tez lokalizacje
                                                      pracy ;))))
                                                      a, i mam pewna teorie Twojego nicka, zwiazana z inicjalami, czy slusznie?? bo
                                                      pochodzenie reszty nickow jest dla mnie w miare jasne, moj jest prosty jak drut
                                                      i wiele o mnie mowiacy, mam inne ale jest ich taka masa, ze ciezko wybrac, zas
                                                      ostatnio mam nowy, zdaje sie ze raz czy dwa go tu uzylam w zdrobnieniu, w
                                                      calosci to Aredhel - i teraz konia z rzedem kazdemu, kto odnajdzie skad i co
                                                      to?? ;))))
                                                      jakby kogos ciekawosc palila, to wyjasnie, nie ma strachu....
                                                      a, i jeszcze mnie ciekawi, Kazik, skad Kazachstan?? bardzo fajny nick, swoja
                                                      droga, zawsze przypomina mi moja roommate w akademiku, ona pisala magisterke o
                                                      Polakach wywiezionych do Kazachstanu.....stad m.in. wiem, ze to piekna kraina,
                                                      jakby to Fuentes rzekl - kraina najczystszego powietrza ;)))
                                                      dni sloneczne, wieczory chlodne, objaw ewidentny nadchodzacej zimy
                                                      australijskiej - wieczorem na dworze "uszy marzna" jak to zauwazyl pewien
                                                      osobnik wrociwszy do mieszkania....
                                                      a ja nawiazalam znajomosc z bardzo sympatyczna pania, Szkotka zdaje sie, maz
                                                      Dunczyk, albo jakis Holender (ale nie latajacy ;))) i prawdopodobnie bedzie
                                                      mile spotkanko przy kawie w przyszly weekend, troche sie boje, bo kobiety nie
                                                      znam, a ona taka serdeczna, nie chce zle wypasc, wezme ze soba cala baterie
                                                      fotek, to bedzie o czym gadac.... bo ja mam maly problem - nie umiem rozmawiac
                                                      o niczym, czyli prowadzic tzw. rozmowek towarzyskich, jak nie mam tematu, to po
                                                      prostu milcze.... no, chyba ze ze starymi znajomymi, to wiadomo, gada sie o
                                                      byle czym, a poza tym oni mnie znaja i moje dziwne tematy i skojarzenia nikogo
                                                      nie dziwia, no, ale to juz odrebny temat rzeka, na jakis inny watek ;)))
                                                      co do osiaganych sukcesow, to sa, sa, jest ich nawet wiele, a ile jeszcze
                                                      przede mna - cale mnostwo, az nie sposob policzyc....
                                                      bede sie chwalila na biezaco ;)))
                                                      Mojito, ja zawsze trzymam kciuki,
                                                      caluski dla wszystkich,
                                                      Iwona
                                                    • matrioszkaa Re: sukcesy (hazardowe i inne). 25.04.04, 11:55
                                                      Melduje, ze bylam wczoraj na koncercie z okazji 200-lecia urodzin niejakiego
                                                      Glinki, ktory ukrainskim kompozytorem byl, o czym do wczoraj nie mialam pojecia.
                                                      Najistotniejsze jest sam fakt wyjscia gdziekolwiek, po wielu, wielu latach.
                                                      Czyli moge sobie to zaliczyc na poczet sukcesow. Mysle tak sobie przynajmniej
                                                      (widzicie jak niewiele czlowiekowi do szczescia potrzeba?) Mala dygresja do
                                                      Saby: wyszalej sie jeszcze kulturalnie/towarzysko teraz oraz wyspij na zapas;
                                                      chyba, ze masz tam rodzinna rodzine, zastep chetnie ciotkujacych/wujkujacych
                                                      znajomych czy kogos w tym rodzaju.
                                                      Pytanie o profesje nie bylo oczywiscie kierowane do mnie, ale sie wypowiem. Co
                                                      tu duzo gadac, kazdy wie, ze Matrioszka jest jak mowia brzydko
                                                      niemieckojezyczni: Hausfrau, wladajacy angielskim ludkowie wymyslili lepiej
                                                      brzmiace okreslenie: full- time mother. I teraz powinniscie mnie skreslic z
                                                      forum, gdyz ma ono tytul praca! A praca jak sie nie myle nazywa sie czynnosc, za
                                                      ktora dostaje sie pieniezne wynagrodzenie. Gdyby zatrudnila mnie sasiadka, a ja
                                                      ja i wykonywalybysmy to samo, tylko nie u siebie, to juz by byla praca, a tak to
                                                      nie jest. Malo tego, zdaza sie, ze dostaje z Polski jakies zlecene czasem, ale
                                                      nie wiem, czy mozna powiedziec, ze pracuje, gdy przypatrze sie drugiej czesci
                                                      mojej definicji pracy, czyli pieniedza ;)))
                                                      Mojito, szkoda, ze nie chcesz sie drugi raz podpuscic, mozna by cie tak w maliny
                                                      wpuscic, w chrusniaki malinowe. Szkoda. Nigdy juz sie nie dowiem, czego chca
                                                      kobiety. Wielka szkoda!
                                                      Ile wygrales/przegrales?
                                                      Tangerin-pewnie trzymasz juz wszystko na balkonie, nie? A ja biegam jak kot z
                                                      pecherzem rankiem i wieczorami. Posialam palme, 2 ziarenka, czas kielkowania
                                                      6-12 miesiecy, kto chce moze trzymac kciuki:-))))
                                                      zgodnie z aura pogodowa sloneczne niedzielne pozdrowionka
                                                      matrioszka

                                                      PS pojawily sie na krotko nowe osoby, jak jeszcze czytaja to niech sie dopisza,
                                                      mam racje?

                                                    • yvona73pol uwaga - jestesmy obserwowani ;)) 25.04.04, 12:20
                                                      hej, Matrioszka,
                                                      smiem twierdzic, ze full-time mother i housewife to nader wyczerpujace zajecie,
                                                      niejedna pracujaca osoba odpadlaby w przedbiegach, a juz zwlaszcza faceci ;)))
                                                      tak, tak, to jest fakt...
                                                      nowe osoby na watku - alez tak, ale czasami czuje wrecz fizyczna obecnosc
                                                      czytaczy, obstawiamy ile osob regularnie "poczytuje"?? ja stawiam na stowke,
                                                      tak skromnie;
                                                      kto da wiecej ;))))???
                                                      pozdrowionka,
                                                      Iwona
                                                    • mar_za Re: uwaga - jestesmy obserwowani ;)) 25.04.04, 13:50
                                                      Witam waszystkich:-)
                                                      Zatem sie dopisuje zgodnie z zyczeniem Matrioszki.
                                                      Przyznalam sie od razu do podpatrywania Was, od kiedy wpadlam na ten watek.Od
                                                      tego czasu codziennie sprawdzam co u Was slychac nowego. Zaciekawiliscie mnie
                                                      Swoimi osobami, tym ze jestescie tak porozrzucani w roznych czesciach swiata,
                                                      jak tam Sobie zyjecie i czym to sie rozni od funkcjonowania tutaj.
                                                      Ostatnio zauwazam, bez wzgledu na szerokosc geograficzna absorbuja Was tematy
                                                      alkoholowe na przemian z hazardowymi i mozna sie nabawic kompleksow przy Waszej
                                                      znajomosci tematu:).
                                                      A "poczytuje" Was z Warszawy. Jestem pewnie niedaleka sasiadka Tizdezik, bo
                                                      marsz alterglobalistow tez bedzie sie odbywal calkiem niedaleko mojej pracy.
                                                      Fajne sa te posty Mojito, bo nawet o zwyczajnych sprawach potrafi tak ladnie
                                                      napisac:), Potem sie zastanawiam, ze dla mnie jedzenie to czynnosc
                                                      fizjologiczna, do ktorej specjalnej wagi nie przywiazuje. W wydaniu mojito to
                                                      nawet zwykla zupa jest poezja:)
                                                      Pozdrowienia z Warszawy
                                                      Mar_za
                                                    • mar_za Re: uwaga - jestesmy obserwowani ;)) 25.04.04, 13:55
                                                      Tizedik przepraszam za pomylke w nicku; niestety pisalam z "pamieci" a ta nie
                                                      przyswila jeszcze go sobie na dobre:)
                                                      pozdrowiam
                                                      Mar_za
                                                    • tizedik sukcesy hazardowe 25.04.04, 22:19
                                                      Ech, kasyna...:-) Czyzbym ja byla hazardzistka i nic o tym nie wiem?
                                                      W kazdym razie lubie/lubilam tam bywac. W tamtych kasynach, bo nasze polskie
                                                      jakies dla mnie za male, za ciasne; nie ten styl...:-(
                                                      W tych w Las Vegas bywalam troche czesciej niz to jest zwyczajem Amerykanow,
                                                      ktorzy przynajmniej raz w zyciu musza przejechac cale Stany w poprzek,
                                                      zahaczajac przy tym o LV. W Bellagio bywalam, tym czesciej, ze mi sie podobalo
                                                      tam z racji zapachow. Kiedy weszlam po raz pierwszy myslalam, ze mam jakies
                                                      omamy (ze strony osobistego nosa), bo niby skad ta oszalamiajaca wrecz won
                                                      kwiatow???!!!! A tam, wewnatrz budynku, cale uprawy, zmieniane ponoc okresowo.
                                                      Chodzilam tam dla przyjemnosci wachania :-) W Ventian na poczatku sie nabralam,
                                                      wlasnie na to niebo. Wchodze do budynku i wychodze... przeciez nie wychodze...
                                                      Hasla o kiczowatym LV oczywiscie slyszalam, ale stwierdzilam, ze ten kicz wiele
                                                      kosztowal; nie tylko kasy, ale tez wysilku projektantow i wykonawcow. Jak m.in.
                                                      ten balet z wody przed Belllagio; precyzyjna i duza robota! No a dla nas
                                                      przyjemnosc ogladania i sluchania.

                                                      Dziewczyny, pamietam tez inne zaskoczenie. Szlam sobie w tlumie dzienna pora po
                                                      ulicy w LV, a przede mna dziewczyna ubrana niemalze w takie same ciuchy.
                                                      Oczywiscie obydwie mialysmy dzinsy (moje kupione w Polsce), ale takze buty i
                                                      zakieciki sportowe mialysmy niemal identyczne. Fajnie bylo poczuc sie czescia
                                                      wiekszej calosci, chociaz Mojito zaraz powie, ze moda amerykanska to jest
                                                      raczej brak mody. I bedzie mial racje, niestety.
                                                      W Atlantic City kasyna amerykanskie widzialam po raz pierwszy i pamietam swoje
                                                      zaskoczenie wielkoscia hali z maszynami. Tak samo, jak przygnebiajace wrecz
                                                      wrazenie po odjechaniu na maly tylko kawalek od kasyn na widok miasteczka.
                                                      Szare i smutne. Czyzby podatki z tych kasyn nie trafialy chociaz w czesci do
                                                      lokalnej kasy?
                                                      A w kasynach, zarowno w AC, jak i w LV, ci sami ludzie. To znaczy glownie
                                                      emeryci. Jak maja czas i pieniadze, czemu nie...? Niech sobie graja!
                                                      Jakaz to jednak mizerna namiastka Las Vegas?!
                                                      Tam jeszcze jest pustynia!!!! :-)))) Piekna, mowie wam!
                                                      Ech...:-) ...:-(

                                                      Wracajac na ziemie... Matrioszka, ty nie mow, ze praca w domu, to nie praca! To
                                                      praca ciezka i odpowiedzialna, szkoda ze rzadko wyceniana, a jak juz, to raczej
                                                      nisko. Ja np. ostatnio nie moge sobie dac rady z pewnymi obowiazkami, ktore
                                                      wypelnial dotychczas ktos inny. I pewna sprawa jest tak zaniedbana, ze nie
                                                      wiem, jak z tego wybrnac. Nie umiem, a bede musiala. Meczy mnie to. Zostawienie
                                                      bez dzialan moze mnie zbyt duzo kosztowac.

                                                      Iwona, nie powiem - strzelaj dalej, bo juz bylas blisko mojej profesji :-)
                                                      Pysiek, co ty na to? Zgodne z twoimi podejrzeniami?
                                                      Od razu zastrzegam, ze nie potwierdze, gdy ktos trafi..;-)
                                                      A moj nick to liczebnik. Taki sobie... kolejny po prostu ;-)
                                                      Haslo do albumu na Onecie maja Saba i Asia, zapytaj je. Fajnie byloby popatrzec
                                                      na swieze fotki z drugiej polkuli :-)

                                                      Mar_za, ciesze sie, ze jestesmy juz dwuosobowa reprezentacja stolicy.
                                                      Niekoniecznie jednak jestesmy blisko siebie (miejsce pracy), bo popatrz, jak
                                                      dluga trasa beda szli demonstranci. Licze na spokoj i obym sie nie przeliczyla.
                                                      Mojito, antyglobalisci zmienili sie w alterglobalistow chyba dla propagandy;
                                                      pewno licza na wieksze poparcie. Gdzies wyczytalam, ze dlatego sa
                                                      teraz "alter", ze nie sa przeciwni globalizacji w ogole, a jedynie globalizacji
                                                      w wykonaniu swiatowych korporacji, dla ich celow realizowanej. Natomiast podoba
                                                      im sie idea "swiatowej wioski", chociazby na przyklad internetowej.
                                                      Nam chyba tez ;-)
                                                    • tizedik Re: sukcesy hazardowe 25.04.04, 22:21
                                                      Informuje, ze pula w naszej ulubionej grze wzrosla do 120 milionow!!!!!!
                                                      www.powerball.com/
                                                      Mojito, jakies sukcesy w hazardzie w AC?
                                                    • Gość: ifa Re: uwaga - jestesmy obserwowani ;)) IP: *.dsl.netsource.ie 25.04.04, 23:06
                                                      Wieczorowo witam wyczerpana!
                                                      tak wyczerpana,caly piekny sloneczny dzien spedzilismy chodzac po gorach,byl to
                                                      najpiekniejszy dzien w tym roku,czyste blekitne niebo nieskazone chmurka i
                                                      cieplo w powietrzu pozwalajca na pieszczenie cialka w promieniach.....
                                                      wkoncu taki cudowny prezent od natury!!! to niebywale jak sloneczny dzien i
                                                      zarumienione lekko policzki i ramiona moga cieszyc ;-)))))
                                                      mimo szoku tlenowego jaki sobie zafudowalismy,to czuje ze moge zaczac nowy
                                                      tydzien pelna energii,tak trzymac!;-)

                                                      Tizedik,
                                                      wiedzma? tak tak wlasnie strzal w dziesiatke,wiedzma jestem i czarownica co to
                                                      mieszka w zimnym-wilgotnym zamku irlandzkim na szczycie deszczowej gory,a wiem
                                                      to co wiem z moich szklanych kul,wszystkich was widze kochani,wszystkich!!!;-)
                                                      tylko ze teraz czarownice sa bardzo nowoczesne i swoje magiczne kule maja
                                                      podlaczone do monitorow telewizji plazmowej sprzezonej z komputerem i
                                                      internetem,i tak sobie pisze i patrze na kilknascie plaskich ekranow na scianie
                                                      i wszystko wiedze!!!!Orwel i jego 1984 przy mnie wysiada ;-))))))
                                                      Tylko wciaz mam jakies zaklocenia z Warszawy,pozwol ze zatem bede zgadywac,czy
                                                      jestes Pania Policjant????

                                                      Mojito,
                                                      twoj ostatni post przed wyjazdem do AC byl naprawde wzruszajacy,naprawde milo
                                                      ze tak mocno o nas myslisz i pamietasz,
                                                      tez trzymalam kciuki wygrales cos?

                                                      Yvette,
                                                      Szkoci sa fajnymi i bardzo serdecznymi ludzmi,mysle ze niepotrzebnie sie
                                                      niepokoisz,na pewno milo spedzicie czas,
                                                      wrzucenie fotek do albumu Asi to bardzo dobry pomysl,moze kazdy by ze swoich
                                                      stron jakies kilka widoczkow wrzucil,bylo by ciekawie mysle ;-)
                                                      zagladam czasem tego albumu ale nic nowego poza truskaweczka Saby tam nie ma

                                                      Mar_za pisz czesciej!

                                                      pozdrawiam wszystkich obecnych,nieobecnych i tych czytajacych i obserwujacych!
                                                      a ja w czwartek na kilka dni do Polski lece - yes yes yes!!!! i znow sie
                                                      ciesze ;-)))
                                                      cieszcie sie takze kochani czymkowiek mozecie
                                                      ifa
                                                    • Gość: ifa Tizedikowa profesja,grosse intryge! IP: *.dsl.netsource.ie 25.04.04, 23:12
                                                      Tizedik piszesz ze Yvona byla blisko...i bedziesz obserwowac marsz? jesli go
                                                      nie pilnowac to moze zeby go opisac? dziennikarka????????
                                                      no teraz to juz naprawde chyba nie zasne...;-)
                                                    • tangerin cze wiedzmy i czarownice... 26.04.04, 01:45
                                                      Fantastyczny gabinet masz Ifa, ta plazma sprzezona z komputerem...Tez tak chce.
                                                      Na razie mam tylko karty, brak szklanej kuli i kota, ale za to sprawdzajace sie
                                                      sny. Jestem starej daty, hehehe:)

                                                      A z wizyta u paru "zawodowych" wiedzm bylam pare razy, jako osoba towarzyszaca,
                                                      bo qmpela sama sie bala. Nie wspominam mile tych odwiedzin, bo wychodzilam
                                                      zawsze z siniakami na piszczelach i ze zmaltretowanymi stopami. Tak, to moja
                                                      kolezanka mnie kopala pod stolem przy kazdym watpiacym spojrzeniu lub
                                                      ironicznym "taaaak, a to ciekaweeee..." I dziwnym trafem, jakos nie szlo to
                                                      wrozenie mojej skromnej osobie, bo czesto "wychodzilam" z kart. Albo:

                                                      Wrozka: No, to ten blondyn bedzie cie nosil na rekach, kochal do
                                                      nieprzytomnosci.
                                                      Ja: Oooo, a mi sie akurat podoba taki szatyn, widzi go gdzies tam pani?No, moze
                                                      w szklanej kuli? (kop!!)
                                                      W po kolejnym rozkladzie: Widze, ale widze tez bruneta, obaj kochac beda cie do
                                                      nieprzytomnosci, ale ten brunet bardziej, bedzie bogaty!
                                                      ja: Hmm, a Ferrari bedzie mial? No, ten brunet, bo jak nie, to go nie chce..
                                                      (kopx2)
                                                      W: A co to jest Ferarri??? Ty sie na to Ferrari nie ogladaj, bo on bedzie sie
                                                      chcial zenic, jakies dzieci w drodze, duzo dzieci...
                                                      ja: O fuck, tylko nie to (kop), no a ten blondyn?
                                                      W: Eeee tam, biedny jak mysz koscielna, ty sie dziecko nie zastanawiaj, tylko
                                                      do oltarza z tym brunetem lec.
                                                      Ja: Ale ja go nie znam, to co bede z nim leciec, chce tego szatyna!
                                                      W: Ales ty uparta. No, szatyn tez jest, i kocha ogromnie. Ale ten brunet, o
                                                      poczekaj chwile, ten bruneet to ma jakies nalogi okropne, ty, dziecko, lepiej
                                                      na niego uwazaj..
                                                      Ja: No, a pani kazala mi za nim leciec, chciala mnie pani wkrecic w jakies
                                                      problemy z nalogowcem (kop, kop, kop)No, dobrze, to ja chyba sie zdecyduje na
                                                      tego blondyna..
                                                      W: Ale szatyn... On ma takie czule serduszko i kiedys tez fortune zarobi, dobry
                                                      maz z niego bedzie. I skrzywdzony byl juz przez kobiete kiedys...
                                                      Ja: Ale ja chce blondyna!!!! (kop, kop, kop, kop)Nie widzi tam pani jakichs
                                                      pieniedzy kolo niego?(kop)
                                                      W: No widze, calkiem sporo...Bo to starszy mezczyzna, i jaki dostojny...
                                                      Ja: No to ktory zostanie moim mezem, blondyn, brunet, czy szatyn?
                                                      (zniecierpliwienie)
                                                      W: Nie wiem, Cos mi sie widzi, dziecko, ze ty trzech mezow bedziesz miala.
                                                      Ja: A moze pani jakiegos sympatycznego rudzielca widzi? (kop)
                                                      W: Widze, widze, on chyba nawet to Ferrkkkari ma..

                                                      I tak w kolo macieju, na tematy wszelkie, tylko bardziej rozwlekle i
                                                      szczegolowo.
                                                      Co dziwne, kolezance sie sprawdza, ale ona nie dyskutuje, ona slucha i wciela w
                                                      zycie. Bo moze to na tym polega:)))

                                                      Matrioszka, ty palme posialas? Bedziesz teraz czekac 6-12 miesiecy, aby kielka
                                                      zobaczyc? podziwiam Twoja cierpliwosc swieta:) Gdyby nie odleglosc, to
                                                      podeslalabym Ci kobee i/albo mina lobata, a tak, to caly nadmiar obiecalam juz
                                                      mamie i babci, bo my mamy ogromny i piekny ogrod:)))) A ta moja pasja
                                                      ogrodnicza czaila sie w ukryciu przez ponad cwierc wieku; jak bylam nastolatka,
                                                      to mi wszystki kwiatki jak jeden maz usychaly, a moje bliskie kontakty ze
                                                      swiatem roslinnym ograniczaly sie do wlazenia na drzewa:)))))

                                                      dziwczyny i panowie, jakie Wy macie ciekawe zawody/prace! W kompleksy chyba
                                                      wpadne:((( Matrioszka, to Twoje zajecie, to takze piekna i ciekawa praca!!!

                                                      A ja co? Obibok jakis jestem, zadni alterglobalisci, o zwyklych globalistach
                                                      nie wspomne, nie maszeruja mi pod oknami:(((((
                                                      A z wyksztalcenia to ja jestem wieczny student:(((, zawodow wykonywanych
                                                      mialam/mam kilka, wkrotce dojda mi dwa kolejne, a ja juz marze o kolejnych
                                                      studiach...(moze dlatego, ze swoich nie znosze)I pracy od 2 tyg. nie szkukam.
                                                      Tak bedzie juz do lipca, bo zakuwac musze:((( No i bede miec praktyki w maju.

                                                      A moze wpiszcie swoj zawod wyuczony, albo wykonywany, o ile to nie tajemnica
                                                      wagi panstwowej, bo tak jakos Tizedik sie zapiera, ze to na cos panswowego
                                                      najwyzszej rangi wyglada:))) A moze konkurs z nagrodami urzadzimy?

                                                      A moze Ty jestes szpieg, Tizedik? Hmmmm. Unia Cie wyslala, a Ty obserwujesz,
                                                      obserwujesz,inwigilujesz i donosisz:)))))))))

                                                      Yvonne, Ty umiesc te swoje cudne zdjecia na stronce, wszyscy bedziemy
                                                      podziwiac! One sie przeciez w albumach marnowac nie moga!

                                                      A ten nick Twoj, o ktorym pisalas, to mi wyglada na jakis elficki, albo cus w
                                                      tym stylu:)))

                                                      Mojito, mam nadzieje, ze wygrales!!

                                                      Mar_za, witam:)))))))))))))), bo sie do tej pory chyba nie przywitalam.

                                                      I ide spac, ciagnac za soba kordelke. Morf lojalnie mi pomaga;)
                                                    • mojito Powrot z tarcza. 26.04.04, 05:16
                                                      Witajcie Wszyscy,

                                                      powrot z AC udany. Nasz kolega, "zawodowy" karciarz gra z pasja w black
                                                      jacka (oczko). Ma dwie pasje. Zona i karciany hazard. Jakos to godzi.
                                                      I on nas namowil do wypadu do AC. Namowil mnie i jeszcze jednego kolege.
                                                      Chcial miec pewnie swiadkow, ze jego sobotni samotny wypad pozostal
                                                      scisle karcianie. Pojechalismy do Borgaty. Ladne miejsce.
                                                      Obecnie najelegantsze w AC. Z Tizedik zgodzilismy sie, ze AC poza kasynami
                                                      to smutne i szare miasto. Przygnebiajace. Dobrze jest wjezdzac do miasta
                                                      o zmroku. Wowczas kolorowe neony i swiatla kasyn na tle oceanu wygladaja
                                                      ciekawie i nie widac szarosci.

                                                      W kasynie rozdzielilismy sie zgodnie ze stylem grania. Inicjator wypadu
                                                      zaczal ogladac stoly z black-jackiem. Jest przesadny.
                                                      Kolega zniknal miedzy rzedami jednorecznych bandytow a ja znalazlem
                                                      automat z elektronicznym pokerem, wlazlem na stolek, zamowilem cuba libre
                                                      i zaczalem cykac. Z reguly nie licze na wygrana w kasynach. Podpieram sie
                                                      praca. Ubezpieczam sie tez od bolesnej przegranej. Mam zelazna zasade dzielenia
                                                      ewentualnej przyjemnej wygranej na pol i tylko polowe oddawanie ponownie kasynu.
                                                      Po godzinie Lady Luck przysiadla na momement obok i usmiechnela sie do mnie
                                                      sypnieciem dzwoniacych zetonow. Natychmiastowa proba prawie podwojenia
                                                      wygranej zakonczyla sie niepowodzeniem. Nadasany wstalem ze stolka,
                                                      zamienilem zetony na 75 dolarow i zmienilem stolek na barowy. Wole przepic
                                                      niz przegrac. Kontynuowalem z cuba libre. Barmanka okazala sie Wegierka.
                                                      Ten blond kolor wlosow mnie zmylil. Wszyscy z Europy Srodkowej jestesmy
                                                      spokrewnieni :)). Zaczelismy zachwycac sie Budapesztem. Wdrapalismy
                                                      sie na Wzgorze Gellerta. Poszlismy na zakupy na ulice Vaci.
                                                      Plywalismy w cieplych zrodlach na Wyspie Malgorzaty i wysychalismy
                                                      w ogrodzie japonskim. Nie pominelismy Egri Bikaver. Trzecia cuba libre
                                                      pilem na koszt kasyna :)). Przypomnialem sobie dawne zalecenie lekarza
                                                      aby przed snem konsumowac jedna wegierke (sliwke oczywiscie).
                                                      Zatrzymalem to przypomnienie dla siebie. Skonsumowalem mandarynka z baru.
                                                      Dolaczyl kolega nie zawodowiec. Wypilismy jeszcze jedna kolejke.
                                                      W Budapeszcie nie byl. Ale teraz zainteresowal sie.
                                                      Postanowilsmy odszukac pasjonata. Radzil sobie dobrze. Mial gorke chipsow
                                                      przed soba. Poprosil o dodatkowe pol godziny. Wrocilimy do Budapesztu.
                                                      Po godzinie zadowoleni w trojke wracalismy do Filadelfii.

                                                      Marioszka,
                                                      tylko uznanie. Masz wcisniete trzy i pol etatu w dzien. Chcesz odpoczac
                                                      idz do pracy :)).

                                                      Tizedik,
                                                      zapach lobby Bellagio tez pamietam. Hotel zatrudnia armie ogrodnikow.
                                                      Podlewanie kwiatow i trawy kontrolowane jest komputerowo. Robi wrazenie.
                                                      Wlot do LV noca jest dech zapierajacy. Orgia swiatel i kolorow.

                                                      Mar_za,
                                                      :)))))))))))))))).

                                                      Mandarynko,
                                                      obibok to wspaniale zajecie. Zazdroszcze Tobie troche. Moze od srody.
                                                      A napewno za miesiac z hakiem bede obijal boki. Dzisiaj slyszalem same
                                                      zachwyty na temat Wroclawia. Morf od Iwony czy sklonowany?

                                                      Ifa,
                                                      wiedzm i czarownic sie nie bam. Tez kobiety. Nie dzaznione i dobrze traktowane
                                                      do rany moga byc przylozone. Po znajomosci give me a break. Wylacz od czasu
                                                      do czasu monitor plazmowy skierowany na to wybrzeze. Pozwol mi sie
                                                      otulic czasami bezswiadkowoscia.
                                                      Bon voyage.

                                                      Iwona,
                                                      nie zostawiaj mi prosze miejsca na wyobraznie. Widze tam red, Hel, hell
                                                      i kiss ("er" nie widze). Powiedz nam. NIe trzymaj w niepewnosci.

                                                      Asienko,
                                                      buzka. Co u Ciebie?

                                                      Jutro nowy dzien. Od srody bedziemy rozgladac sie za malym miastem.
                                                      Serdecznie pozdrawiajac z lekkim dotknieciem fortuny,
                                                      mojito. 23:16/10C.
                                                    • kazachstan Re: Powrot z tarcza. 26.04.04, 07:05
                                                      Dzien dobry,

                                                      widze tylko Mojito tu trzyma meski dyzur a reszta gdzies sie rozeszla. Gunther
                                                      z toba to cos ostatnio kiepsko nic tylko pracujesz i nie dajesz glosu. Poeta to
                                                      rozumiem, ze musi teraz wysluchac opowiadan swojej kobiety ma ulge wiec.
                                                      Iwona pytalas o moj nick.ja to wiesz z komputerami nie bardzo jestem obeznany,
                                                      wiec jakies imie musialem wymyslec. kazachstan to jeszcze takie przezwisko ze
                                                      szkoly. kiedys przyspalem na lekcji geografi i nauczyciel spytal o cos czego
                                                      nie doslyszalem. i dalej to bylo jak w tym dowcipie ktos podpowiedzial
                                                      mi "Kazachstan" a ja jak ta papuga powtorzylem i bylo duzo smiechu, bo pytanie
                                                      bylo na inny temat.
                                                      Matrioszka ja mysle ze Twoja rola jest bardzo tradycyjna, zona i matka
                                                      dzieciom, wiemy juz jaka to trudna rola.czasy kiedy nasmiewano sie z housewife
                                                      to dawno minely. mysle ze o tyle jestes szczesliwa, ze nie musisz do tego
                                                      jeszcze pracowac. wiekszosc kobiet oprocz tego co Ty robisz w domu to jeszcze i
                                                      pracuje, jak Tora i Iza tutaj pisaly.
                                                      Tizedik napisala tak tajemniczo o swojej pracy ze nalezy domyslac sie ze w
                                                      polityce chyba pracujesz. o sukcesie tez nie bede sie rozpisywal, bo dla
                                                      kazdego ten sukces bedzie inaczej wygladal. powiem wam, ze po wypadku
                                                      samochodowym kiedy nie wiadomo bylo czy bede mogl chodzic, dla mnie bylo
                                                      sukcesem ze moglem usiasc o wlasnych silach, a potem jak zaczalem chodzic.
                                                      teraz tylko mam problem z prowadzeniem samochodu a wszystko reszta jest w miare
                                                      jak na moje lata w porzadku. no wiec sukces i sukces. dla niektorych to sukces
                                                      jak wstana rano i otworza oczy.
                                                      no i wielkim sukcesem bedzie jak wygramy, taka piekna suma urosla ze az oczy
                                                      sie ciesza. Gunther dzwon tu zaraz moze opijemy tak na szczescie brachu?
                                                      dzisiaj mamy wolny dzien tak zwany Anzac Day, ku pamieci poleglych w Turcji. to
                                                      tez jest bardzo Australijskie Swieto, bo zwazcie ze w Australii nie bylo wojny.
                                                      tradycyjnie wiec trzeba wypic piwo, za woajkow. a i za nasza wygrana przy okazji
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
      • Gość: Saba Kto robi co..? IP: 213.144.225.* 26.04.04, 08:31
        Kazik napisal:
        "Matrioszka ja mysle ze Twoja rola jest bardzo tradycyjna, zona i matka
        dzieciom, wiemy juz jaka to trudna rola.czasy kiedy nasmiewano sie z housewife
        to dawno minely. mysle ze o tyle jestes szczesliwa, ze nie musisz do tego
        jeszcze pracowac. wiekszosc kobiet oprocz tego co Ty robisz w domu to jeszcze i
        pracuje, jak Tora i Iza tutaj pisaly."

        Z gory uprzedzam, ze nie mam nic do houswife.. ale Kazik, ty sie grubo mylisz
        sadzac, ze wszystkie kobiety pracuja, bo musza i chetnie zamienilyby sie z
        niepracujacymi kolezankami. Podobnie jak smiales sie kiedys ze mnie i kobiet
        mojego pokolenia piszac o tym jak sie "meczymy" planujac powiekszenie rodziny
        zamiast zdac sie spontanicznie na to co los przyniesie.
        Otoz Kaziku, praca nie dla wszystkich jest zlem koniecznym i nie zawsze oznacza
        full-time poswiecanie sie kosztem rodziny. Oprocz matek i zon w rodzinie /
        partnerstwie jest jeszcze maz i ojciec, ktoremu raczki nie usychaja jesli
        pomoze w sprzataniu, gotowaniu, zmywaniu czy opiece nad dziecmi.
        W ten sposob oboje moga cieszyc sie i rodzina i realizowac na polu zawodowym.
        Nie wyobrazam sobie spedzenie calego zycia ograniczajac sie do wychowywania
        dzieci, choc wiem, ze moze to byc bardzo wdzieczne zajecie.
        W Holandii do niedawna panowala moda na nie-pracowanie dla kobiet, az w koncu
        sie zbuntowaly i obecnie wypracowano system, w ktorym i on i ona pracuja, oboje
        maja prawo do urlopu wychowawczego i nikogo nie dziwi jesli kobieta zarabia
        wiecej od mezczyzny. Nie twierdze, ze popieram system jaki wypracowano w
        komunizmie - Zoska na traktorze dobra do kazdej roboty, a potem wraca do
        chalupy, w ktorej musi nadrobic prace domowe, a jasnie-towarzysz maz czeka na
        zupe i papcie przy gazecie :-)
        Uwazam, ze partnerstwo polega na sprawiedliwym dzieleniu sie tak obowiazkami
        jak i dawaniu sobie wzajemnie przestrzeni do rozwoju.
        Podobaja mi sie reklamy w holenderskiej telewizji - starszy (wygladajacy na
        doswiadczonego) businessman umawia sie na spotkanie z mlodym tatusiem, trzy
        pierwsze podane terminy nie odpowiadaja tatusiowi, ktory twierdzi, ze zawozi
        coreczke do przedszkola codziennie.. na co ze zdziwieniem reaguje
        businessman : " to moze lunch - na lunch tez sie pan umawia z corka?" i oboje
        sie smieja, spotkanie umowione, jak sie chce to sie da.
        W ten sposob propaguje sie partnerskie podejscie do rodziny, wychowywania
        dzieci, dzielenia obowiazkami.

        Pozdrawiam Wszystkich
        :-)
        Saba
        • matrioszkaa Re: Kto robi co..? 26.04.04, 10:45
          A czy ja mowie, ze moja praca to nie praca? Inni mowia, inni mowia!!! Takie
          jedne panie posiadajace (jachty itp), albo karierujace zadaja mi pytanie, ktore
          jednoczesnie zamyka moje i tak milczace usta-czym sie zajmuje poza dziecmi?
          Moze ktos podpowie jakas dowcipna i nieobrazajaca odpowiedz?
          Mandarynko, szkoda, ze nie mozesz przyslac tych kwiatow! A palme posialam i
          wsadzilam do doniczki rysuneczek, to sobie na niego patrze i wyobrazam. Kiedys
          poslalam mamie z zagramanicy, ale nie rosyjskiej, kwiat juz wielki, po
          tamtejszemu to on sie nazywal anielskie traby, moze to ci cos powie, bo mam
          problemy z polskim nazewnictwem czasami, zwlaszcza kwiatowym. Mama startuje w
          nieformalnym konkursie na najpiekniejszy ogrodek kwiatowy, wiec podsylalam jej
          co ladniejsze nasionka, no a te traby byly tylko jako sadzonki, wsadzilam to w
          opakowanie jak dla wina, zaplacilam kupe forsy za ekspress i co? Konkurentki
          mialy juz takie kwiecie i na dodatek kolor ladniejszy ;-(
          Na Wegrzech bylam raz. Spodobalo mi sie. Popatrzylam na ludnosc, zwlaszcza
          kobieca, i doznalam olsnienia: wygladam jak Wegierki. Maz oczywiscie, okropny
          gadula, probowal porozumiec sie z tubylcza ludnoscia; po rosyjsku mogli oni
          powiedziec : Towarzyszu nauczycielu jestem nieprzygotowany do lekcji:))) A z
          innymi jezykami krucho.
          Tutaj uchodze za Ormianke. Cholera, musze chyba zaczac uczyc sie jezyka, bo mnie
          zagaduja i jeszcze obrazaja sie, ze sie zrusyfikowalam. Bede sie uczyc u pani
          sprzedajacej doniczki, i inne ogrodnicze utensylia. Czesto tam bywam.
          A Asia, matka nasza forumowa, uznala widocznie, ze dzieci juz dorosly i czasem
          mozna pozostawic je bez nadzoru. No nie wiem, czasem mam watpliwosci-Ty popatrz,
          co Mojito z Pyskiem w windzie wyprawiali...
          §:-)))))))))))))))))))))))
          • tangerin Re: Kto robi co..? 26.04.04, 12:41
            Saba, zgadzam sie! Partnerstwo to jest to! I dotyczy to dzieci, sprzatania,
            gotowania, pracy, zarzadzania finansami. Jak sie chce, to sie wszystko da!
            kazdy model rodziny i zycia jest dla ludzi, najwazniejszy jest swiadomy wybor.

            Matrioszka, ja to mam jeszcze gorzej:( Ostatnio kolezanka mnie dobila, mowiac:
            Ty ani kariery, ani rodziny nie masz! To co Ty robisz?
            Odpowiedzialam, ze nic, marnuje tlen:))))
            A Ty nic tym babom nie odpowiadaj, bo i tak nie zrozumieja.

            Ps. Moja prababcia byla Ormianka z pochodzenia, a ja ani be, ani me, jezyka
            nie znam, nawet nie wygladam:))))))))) Ale to byla super kobieta. Napisala list
            do armii, ze maz nie wrocil z wojazy wojennych i zeby go przyslali. Przyslali,
            a jakze, pradziadek, niebieskooki blondynek z rumiana cera, sie Wloszkami
            bodajze zajmowal, o zonie i dzieciach zapomnial. Ale sobie po powrocie
            przypomnial, bo musial:))))

            Ooooo, panowie sie odezwali, jak milo:)))))))))

            Kasyno: no coz, bylam, nawet gralam, ale nie wiem, o co chodzilo, poza oczkiem
            i ruletka. Nawet cos wygralam , ale nie przyjelam, bo gralam za czyjes
            pieniadze:)))
            • tizedik AC vs. LV 26.04.04, 13:40
              Zrobilam sobie przerwe w pracy na przyjemnosci :-)

              Pod pierwszym linkiem jest Atlantic City,
              www.worldfromtheweb.com/Parks/AtlanticCity/P3190440.html
              pod drugim Bellagio w LV
              www.americansouthwest.net/nevada/las_vegas/bellagio_l.html
              Klikajac na strzalki, albo wstecz/do przodu mozna obejrzec wiecej fotek.
              • yvona73pol zgadywanki 26.04.04, 14:15
                Tangerine, bravo, bravo!!!!!
                Aredhel to moje "elfickie" imie, znalezione na stronce internetowej, wpisalam
                swoje "ludzkie" imie i nazwisko i mam teraz dwa; a wlasciwie trzy, bo i
                hobbickie, ale jakos sie nie poczuwam ;)))
                chyba wole elfy....(tylko prosze sie nie smiac, rozmawiaja panstwo z FANKA
                Tolkiena)
                tak wiec, Mojito, masz odpowiedz....
                a co do Morfa, to zdaje sie jego odnaleziony brat-blizniak, bo nie zauwazylam
                nieobecnosci, a wrecz przeciwnie ;)))
                sprawa zdjec obiecuje sie zajac w niedalekiej przyszlosci, ale nie nastawiajcie
                sie za bardzo kochani, bo ja robie dziwne fotki.... moga sie nie podobac; no i
                mam dyskusyjne pojecie na ostrosc zdjecia (za bardzo ostre w szczegolach -
                niedobrze, znika magia ;))))
                Tizedik, no prosze, prawie trafilam...ale skoro i tak nie powiesz, to co to za
                zabawa.... a czy przypadkiem ten twoj "fach" nie zaczyna sie na literke b??
                choc bardziej mi na tumacza i okolice wygladasz, ale poszlam troszke w lewo i
                zapytuje ;)))
                w kasynach nie bywam, wrozka ostrzegala moja mame przed hazardem corki ;)))
                moja realistycznie stojaca obiema nogami na ziemi mame.... no, ale ona miala
                ciezki czas, no i cala nasza rodzina wtedy, taki "co czlowiek brzytwy sie
                chwyta"
                za to bylam wczoraj na "Pasji" i musze przyznac, ze troche mnie film
                sponiewieral, nie wiem, czy bym polecila, na pewno nie osobom o slabych nerwach
                bo po prostu nie dociagna do polowy i wyjda; sceny masakryczne, wyczerpalam
                kwartalny przydzial lez.....
                chyba jednak zbyt okrutny...
                Tange, nie lam sie, jakie tam zawody, to ja sie czasami czuje tu na forumie jak
                uboga krewna co nic nie widziala i nic nie wie o zyciu ;))) tacy swiatowcy tu
                siedza, Indie, Rio, kasyna, Wegry, ze o egzotycznych wyspach nie wspomne....
                realistycznie patrzac, mam zero przyszlosci w tym zyciu, ale ja nigdy nie
                patrze realistycznie, no moze jak przechodze przez ulice tudziez licze
                wyplate ;))))
                tynczasem posylam wszystkim caluski i podazam na saloony w celach....
                alkoholizacyjnych ;))) impressska - nie za fajny powod - zegnamy kolezanke,
                opuszcza Aussie, ale humorki dopisuja...
                papa,
                Iwona - Aredhel - Ariss
                • yvona73pol Re: zgadywanki 26.04.04, 16:44
                  yvona73pol napisała:

                  > zabawa.... a czy przypadkiem ten twoj "fach" nie zaczyna sie na literke b??
                  > choc bardziej mi na tumacza i okolice wygladasz, ale poszlam troszke w lewo i
                  >korekta - mialo byc tlumacza, wybaczcie,
                  a swoja co tu tak cicho???????
                  • mar_za Re: zgadywanki 26.04.04, 19:17
                    Juz po 19 a ja jeszcze w pracy i widokow na predkie wyrwanie sie stad nie
                    widac ...Okropnosc. Zajrzalam w przerwie, by sprawdzic co tu sie dzieje. Bloga
                    Cisza u Was...
                    Tak wiec mam roboty po dziurki w nosie i chetnie zaminilabym sie z Matrioszka i
                    byla kura domowa, housewife, czy jak tam mozna nazwac by to jeszcze:-)...Po
                    trosze msci sie na mnie to spedzanie czasu na czytaniu Waszych postow, a nie
                    pracy:-).Mam teraz za swoje...
                    Cos tak sobie mysle, ze Wy pouciekaliscie, bo ja sie tu pojawilam czy jak?:-),
                    ale chyba nie? Hmmm...sami mnie zachecaliscie bym sie nie krepowala:-)
                    Pozdrawiam, mar_za-kobieta pracujaca.


                    • Gość: ifa Re: zgadywanki IP: *.dsl.netsource.ie 26.04.04, 23:01
                      Hey Mar_za nic sie nie martw ani nie obwiniaj - no cus ty kobitko?!
                      czasem jest bardzo spokojnie na watku a potem sypia sie posty jeden za
                      drugim,ze trudno wszystko przeczytac i do tego nawiazac (przy okazji fajna
                      zabawa analizowania ludzi po tym na jakie szczegoly w poszczegolnych watkach
                      najwiecej uwagi zwracaja ;-))
                      ale obiecuje sie juz tak nie bawic,zgodne z zyczeniem wyzej-powyzej
                      robie break,duzo mam przygotowan przed wyjazdem,
                      a w srode Irlandia gra z Polska i to o 17.00 naszego czasu wiec wyrac sie z
                      biura trzeba wczesniej i biegniemy do pubu ogladac ta pewnie przegrana bialo-
                      czerwonych,aczkolwiek wciaz tak cicho-cichuteniko gdzies gleboko licze na
                      zwyciestwo,ale Zieloni sa dobrzy a nasi jak im sie uda,

                      Tange mowisz ze wrozka ci powiedziala:starszy i dostojny,a moze to spotkanie
                      wirtualne z Mojito wcale nie jest takie przypadkowe,;-))))
                      i znow nastepna zagadka na forum ;-).........

                      Ja takze wypije za was wszystkich kochani,tym razem tak prosto i swojska -
                      polska wodeczka,a co tam,tak normalnie nie pije,ale na polskim weselu a owszem,
                      bedzie czysta-czysciusienka przezroczyta,zimna pocieszycielka ;-)na szczescie
                      przeplatana z cieplymi i zimnymi posilkami,
                      kieliszeczek za kazdego z was oddzielnie - wkoncu bede miec na to cala noc!

                      cmok dla wszystkich
                      ifa

                      • tizedik Re: zgadywanki 26.04.04, 23:38
                        Ifa,
                        pozazdroscic wodeczki w dobrym towarzystwie :-)
                        No i wypij ten kieliszeczek za mnie tez, bo mnie tu z roznych powodow co chwile
                        zwykly szlag trafia!

                        Przy okazji: dosc zabawy w zgadywanki "kto co robi" ze mna jako ofiara! Za duzo
                        niemal jasnowidzacych wiedzm na tym watku! Moze teraz zabawimy sie w zgadywanie
                        profesji Ify wlasnie? Ja znalazlam w tej wszystkowiedzacej sieci np. cos takiego
                        212.17.35.157/ifa/section/main.cfm?SID=1&sitename=ifafrontdesk
                        Tam jest wszystko na temat IFY ;-)
                        Zebyscie nie uznali, ze robie uniki, podam tez ten link:
                        index.hu/gazdasag/magyar/gfk040402/
                        Na razie wystarczy! W ogole chyba wystarczy, bo w necie mozna znalezc zbyt
                        wiele. Mowie wam, czasem lepiej nie znalezc....
                        Ale zeby sprawa byla jasniejsza nieco, to wam mowie pod slowem, ze polityke to
                        ja po prostu pieprze!!! Nie jestem widzem w tym teatrze! Afery polityczno -
                        personalne w Polsce i afery gdzies dalej uwazam za rozrywke dla mas. I za
                        tematy zastepcze, ktore maja odwrocic uwage od spraw bardziej istotnych niz
                        wybryki tzw. klasy politycznej. Telewizor przelaczam wtedy na inny kanal, a w
                        gazetach omijam tytuly.
                        Informacja - a nie propaganda - to jest to, co mnie interesuje. I mysle sobie,
                        jak chce, a nie jak probuja mna sterowac.
                        Policjantka nie jestem, co pewno byloby tu widac po braku mojej obecnosci.
                        Polska policja juz od dzisiaj jest w stanie pelnej mobilizacji (straz miejska i
                        strazacy tez). Widac ich ich ulicach, nie da sie ukryc. Ba, nawet krazy nad
                        miastem smiglowiec, czego normalnie robic mu nie wolno, bo jest zakaz przelotow
                        nad miastem na malej wysokosci. Nie moge sobie przypomniec, z jakiej okazji
                        wisial nade mna ostatnio, ale pamietam swoj podziw dla umiejetnosci pilota, bo
                        takie wiszenie niemal w miejscu jest wyzsza szkola jazdy (latania).
                        Warszawa sie chowa przed szczytem za plytami pilsniowymi, blacha falista i
                        siatka. Kto moze (dykty juz zabraklo), ten tak ochrania okna sklepow, bankow,
                        urzedow. Ciemno(czarno) widze....
                        Juz od jutra pewno beda gigantyczne korki w miescie. No chyba, ze polowa
                        mieszkancow wyjedzie....
                        I tez jutro obiecuje kolejny raport ze szczytowania.

                        PS.
                        Ifa, mowisz, ze Mojito jest starszy i dostojny? Oj, nie jestem pewna ;-))))))
                        • Gość: ifa Re: zgadywanki IP: *.dsl.netsource.ie 27.04.04, 01:13
                          Hej Tizedik well done jak zawsze z linkami ;-)zdrowka i powodzonka twe bedzie
                          pite,bez obaw,
                          z drugiej strony take it easy,cos ty kobitko taka nerwowa!
                          to chyba ta demonstracja a moze Warszawa,jak mieszkalam w Warszawie i w Polsce
                          generalnie bylam tez klebikiem nerwow,ale bylo minelo i mam nadzieje szybko nie
                          wroci!
                          relax Lady relax ;-))))))))))))) juz lepiej widzisz,

                          mowisz ze Mojito nie jest dostojny i starszy?
                          a konkretnie chodzi ci o dostojny czy starszy? bo od Mandarynki starszy jest na
                          pewno i cos mi kobieca intuicja podpowiada ze sporo...no prosze nastepna
                          zagadka ;-)
                          Mojito a co ty o tym myslisz?

                          pozdrowionka
                          ifa
                          • Gość: Pollak Re: zgadywanki IP: *.dip.t-dialin.net 27.04.04, 02:10
                            A w sumie to powiedzcie o co tu chodzi bo bylem w ubikacji a tu
                            przeszlo ok 1000 postow????
                          • mojito Dostojnosc zakret jego mac! 27.04.04, 02:22
                            Witajcie Zaniepokojenie Wszyscy,

                            Tizedik, jestem zobowiazany za Twoja percepcje mojej niedostojnosci.
                            Za pol godziny wychodze na godzinke/dwie do zaprzyjaznionego baru
                            i strzele dwie tequile za pomyslnosc albo Twoja albo Twojego elementu
                            rodzinnego (czyli to samo). Oslabiony jestem troche po weekendzie
                            i balem sie troche walki z Ifa na percepcje.
                            Ta percepcja dostojnosci zaniepokoila mnie jak cholera.
                            Chyba zaden z przymiotnikow tak mnie nie zaniepokoil. No, prawie zaden.
                            Ify bym moze nie przekonal percepcyjnie co do mojej pozalowania
                            godnej (ohyda) dostojnosci :))). Ciesze sie troche, ze monitor Ify
                            jest niedoskonaly. A moze pokazuje kogos innego? Przekonac jej moze nie
                            przekonam ale swoje wiem.
                            Lekko kojace jest to, Tizedik, ze obrocilas to nadete slowko dostojnosc
                            dwa razy kwestionujac. Dwie a moze trzy tequile sa dzisiaj Twoje.
                            Cholera, jak sie przestraszylem... Percepcyjnie. Obejrzalem sie nawet
                            w lustrze robiac dostojne miny. Uspokoilem sie. Jestem niedostojny.
                            Reszta percepcji mnie nie niepokoi. Oczywiscie, ze jestem starszy
                            od Mandarynki. Jak mozna byc mlodszym od Mandarynki? No jak?


                            Zdrowko absolutne Wszystkim,
                            i pozdrowionka,
                            mojito. 20:22/14C/leje.
                            • yvona73pol Re: Dostojnosc zakret jego mac! 27.04.04, 03:48
                              no nie, dostojny Mojito, dobre sobie.... chyba ze to taka mala prowokacja ;)))
                              dostojnosc to w ogole slowo dalece odbiegajace od tego forum, tak ja to widze;
                              zebrala sie tu grupka wielce niedostojnych osob ;)
                              a dzis poimprezowo nie udalo mi sie wybrac na zajecia, sadze jednak, ze uda mi
                              sie wybrac do pracy, zwlaszcza, ze nie lubie zostawiac kogos na lodzie - a tak
                              by sie stalo....
                              no, no, Tizedik, ty to masz nosa w wyszukiwaniu ciekawostek w necie, sadze
                              jednak, ze na moj temat nic nie znajdziesz ;)))) malo nowoczesna kobieta ze
                              mnie jesli chodzi o elektroniczne media i poboczne.... w innych sprawach a
                              jakze ;)) taki maly misz-masz...
                              niepokoi mnie troche ta blacha falista w naszej stolicy, czyzby szykowaly sie
                              zamieszki?.... moja przyjaciolka wybiera sie natenczas w warszawski "plener" z
                              aparatem, nie wiem, czy mam ja odwiesc od tego zamiaru, czy jak.... bo
                              dotychczas popieralam...
                              moze jedynie zrobi fotki "przed" i "po" ????
                              no, zobaczymy...
                              tymczasem caluski i spadywuje niedostojnie, obowiazki wzywaja,
                              Ariss
                              • mojito Re: Dostojnosc zakret jego mac! 27.04.04, 05:32
                                Yo, Iwona,

                                jestes kochana. Moja sympatia do Ciebie jest uzasadniona.
                                Na pohybel dostojnosci.
                                Zapomne teraz nawet o Twoim uwiedzeniu i zabraniu mi Morfeusza.

                                Kliknij w Gazecie.pl na artykul "Warszawa oslania sie przed szczytem".
                                Zobaczysz sklejke w oknach. Czuje zadyme i zapach gazu lzawiacego :))).

                                Ciagle pada. Ide spac i rozgladam sie za kordelka,
                                pozdrowionka, dobranoc i dzien dobry,
                                mojito. 23:32/13C.
                            • Gość: TRO Re: Dostojnosc zakret jego mac! IP: *.mar.wi.charter.com 27.04.04, 06:07
                              Tylko na chwile, aby zapewnic Was wszystkich ze pula genetyczno-kreatywna
                              naszego (?) watku jest bezpiecznie szeroka: my, milczacy swiadkowie waszych
                              escalating, albeit interrupted interludia jestesmy wdzieczni za rozrywke (w
                              koncu interludium wyrasta z farsy, interruption jest bez konca, choc przed
                              koncem) i inspiracje (muzyczna, czasem literacka).

                              Z Mikolajowa Gornego do cieplych krajow na kilka dni, teraz z powrotem do
                              reniferow; zmarzly mi klematydy, za wczesnie sie wychylily, niecierpliwe. Do
                              pracy na nastepne 10 dni, do milego w maju.
                              • matrioszkaa Re: Dostojnosc zakret jego mac! 27.04.04, 08:22
                                Jestem pewna, ze:
                                -Tizedik pracuje w organizacji pozarzadowej (soorryyyyy, nie moglam sie powstrzymac)
                                -Mojito dostojny nie jest, moze by byl jakby bardzo sie postaral, ale mu sie nie
                                chce
                                -do 6 grudnia powinien te godnosc skas wytrzasnac, bo mu sie przyda
                                -u nas, cholera, tez pada
                                -Pollak, sami nie wiemy, o co chodzi, tak sobie piszemy, co komu slina na
                                jezyk..., nie to bylo dawniej, teraz chyba :gdzie komu palce na klawiature klepna.
                                Zaniepokoila mnie wypowiedz TRO: my tu o zyciu i smierci, a on ze dostarczamy
                                ludziom rozrywki??!! Chyba na ksztalt igrzysk rzymskich!
                                Poza tym Mojito pewnie zauwazyl te typowa kobieca tendencje do swatania go, no
                                przynajmniej propozycje i sugestie w tym kierunku. Nie bierz nam tego za zle. To
                                z dobrego serca-czasem trudno sie powstrzymac;-) Mysle nawet, ze powinnes byc
                                tym faktem mile polechtany. (Jakos nie podoba mi sie to slowo, sprawdze w
                                slowniku..., jest; no niby moze byc)
                                Pozdrowionka
                                m
                              • matrioszkaa Co kto robi? 27.04.04, 08:23

                                Saba, ciesze sie ze nie masz nic przeciwko kura domowym, naprawde. Pieknie tu
                                piszesz o partnerstwie, ale wydaje mi sie, ze nieco w tym wszystkim przeszkadza
                                fizjologia; o ile sie nie myle, to Ty jestes w ciazy, Ty urodzisz i Ty bedziesz
                                karmic dziecko, i zadne reklamy w telewizji tego nie zmienia.

                                Historyjka: idzie Indianin bodajze, z bialymi, skonczylo im sie jedzenie i
                                wszyscy zaczynaja opowiadac jacy sa glodni i co by mogli zjesc, Indianin milczy,
                                pytaja go: a ty nie jestes glodny, nie-odpowiada. Ida dalej, w koncu natkneli
                                sie na jakas cywilizacje, gdzie mogli najesc sie do woli; rzucili sie na jadlo,
                                patrza a Indianin zajada nie gorzej od nich, pytaja, jak to, prezciez mowiles,
                                ze nie jestes glodny; a on na to: nie jest madrze byc glodnym, gdy nie ma nic do
                                jedzenia.

                                Do rzeczy. Tak sie sklada, ze obydwoje nie jestesmy karierowiczami, a praca to
                                dla nas tylko sposob na zapewnienie rodzinie plynnosci finansowej. W wypadku
                                duzej wygranej/spadku mamy wystarczajaco duzo zainteresowan/hobby zeby sie nie
                                nudzic. Maz powtarza, ze chetnie zostalby z dziecmi w domu, niestety nie mam
                                szans na jego wyplate. Powtarza, ale jak sam z bachorkami zostaje, to wita mnie
                                z wyrazem ulgi na twarzy i lekkim obledem w oczach;-))) A dom w demolce. A
                                gdybysmy pracowali oboje mielibysmy wiecej obowiazkow w domu i mniej czasu i
                                pieniedzy(sic!), slowo. No i trzeba by bylo kogos zatrudnic do dzieci,
                                przedszkole jest do 13, a mlodsza coreczka nie dorosla jeszcze do wieku
                                przedszkolnego.
                                Pomijajac fakt, ze nie znam nikogo, kto pracuje zgodnie z nabytym przeze mnie
                                wyksztalceniem i ma z tego pieniadze;-)
                                Pozdrowionka dla wszystkich kobiet pracujacych od kury domowej
                                • tizedik tak daleko 27.04.04, 09:36
                                  WAW
                                  wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2042878.html
                                  Polecam szczegolnej uwadze zdjecia.

                                  LV
                                  www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=KCK&number=46

                                  • tangerin kolejna setka na koncie 27.04.04, 11:28
                                    Wow!!!
                                    • tangerin tak slonecznie... 27.04.04, 11:33
                                      W koncu wylazlo! Slonce, a nie szydlo z worka. Po paru dniach nieobecnosci
                                      przywitalam je z radoscia wielka:)

                                      Ifa, moja droga, Ty to jestes intrygantka;)))
                                      Ale sie ubawilam, Mojito, dostojny, he heh ehh ehhehe.
                                      Mojito, sorry za ten rechot:)))))
                                      To wrozka miala byc dostojna, nawet kota miala czarnego. A tak w ogole, to byla
                                      biedna babcia z polska emerytura i chciala sobie dorobic i jakos kota - pupilka
                                      wykarmic.
                                      I sie tylko martwie, czy Ty moja droga Ifo, potrafisz dochowac tajemnicy, i nie
                                      bedziesz opowiadac wszem i wobec, ze widzisz na tej swojej plazmie, jak ja
                                      czasem przed komputerm w pidzamce siedze, albo jeszcze mniej dostojnie. No i
                                      uppps, sama wygadalam....:))))))))))))))Ale wiesz, ciagle pozostaje jeszcze
                                      mnostwo innych, nieodkrytych tajemnic....Pssst.

                                      Kolezanki, co wy tak nerwowo na proby odkrycia zawodu reagujecie? ja nie mam,
                                      albo mam zbyt wiele, wiec nie reaguje;)Rzuce wam kiedys liste, posmiejecie
                                      sie:) Tizedik, czyli wychodzi na moje, Ty szpieg jestes, tyle ze gospodarczy,
                                      bo od polityki uciekasz:)))))))))))
                                      A tak troche powazniej, to linki super!!!! A jeszcze powazniej, mowisz po
                                      wegiersku? Jesli tak, to z wrazenia z podlogi dzis nie wstane. Z wrazenia i
                                      podziwu...

                                      Mialam napisac dzis o flirtowaniu, filtrowaniu itp, ale oliwy do ognia nie bede
                                      dolewac, he hehe, next time:)) I tak tu juz goraco.

                                      No i ci alterglobalisci podnosza teperaturke jak sie patrzy. Nie lubie
                                      demonstracji - mam dosyc tych pierwszomajowych pochodow sprzed lat, w ktorych
                                      musialam uczestniczyc,i tych cyrkow przy okazji. Pewnie stad ta niechec do
                                      wielkich skupisk ludzkich.
                                      Tizedik trzymaj sie, i nie daj sobie krzywdy zrobic!

                                      Tro, prosze sie nie nabijac, tylko przylaczyc:)))

                                      Numbat, dzieki za kawalek historii
                                • saba29 Re: Co kto robi? 27.04.04, 19:49
                                  matrioszko,
                                  Uderz w stol a nozyce sie odezwa.. nie wiem dlaczego odebralas mojego posta tak
                                  osobiscie, przeciez nie kierowalam go do ciebie, wrecz przeciewnie, bo do
                                  Kazika :-)

                                  Fizjologia fizjologia, chociaz nie mialabym nic przeciwko temu aby to ktore z
                                  partnerow zajdzie w ciaze bylo sprawa przypadku! Moj maz z mila checia
                                  zamienilby sie ze mna, tak przynajmniej twierdzi :-)
                                  Poki co twierdze, ze ciaza to nie choroba i rodzenie dzieci nie musi sie wcale
                                  wiazac z rezygnacja z wlasnych ambicji, marzen, czegokolwiek co dla kobiety
                                  moze byc (nie musi) wazne OPROCZ rodziny.
                                  Matrioszko, reklamy nie zmienia faktu, ze to ja urodze, ale moze beda mialy
                                  wplyw na wielu partnerow, ktorzy przyzwyczaili sie, ze ich zony po porodze
                                  zostaja w domach rezygnujac z wlasnego rozwoju, zycia, podczas gdy sami umywaja
                                  rece od udzialu w wychowaniu dzieci wykrecajac sie wymowka finansowania
                                  rodziny. I wlasnie o to mi chodzi, wcale nie musi byc tak, ze jedna osoba
                                  bierze na siebie caly ciezar zwiazany z zarobkami, a druga rezygnuje z pracy i
                                  i poswieca sie rodzinie. Komu tak pasuje - ok, ale jestem przeciwna
                                  stereotypom, ze mezczyzna zarabia wiecej i stad lepiej aby on pracowal, bo
                                  zonie sie nie oplaca. Tak wcale byc nie musi, ale wiem ze w wielu krajach jest.
                                  Dlatego podalam te reklamy jako zdrowy srodek, probe oddzialywania tak na
                                  samych ojcow jak i szefow, pracodawcow itd. Ale chyba nie zrozumialas o co mi
                                  chodzilo.
                                  I niech mi tu jedna z druga nie pisze, ze cos tam bakne za ostro, bo mam
                                  momentami juz dosc wzajemnej adoracji i uwazania na slowa aby bron Boze kogos
                                  nie urazic. Nikogo nie staram sie urazic. Mnie tez nie tak latwo urazic i nie
                                  boje sie wyzwisk od slonic itp.

                                  Matrioszka, tobie powodzenia zycze szczerze, fajnie chociaz ze jest z kim
                                  pogadac, na jakis konkretny temat, bo reszta to tylko albo o sobie pisze gdzie
                                  co zjadla, co wypila, gdzie balowala, albo ile NIE-wygrala na loterii. Co mnie
                                  to obchodzi? Nie dziwie sie, ze Asia coraz rzadziej tu bywa..

                                  No to spadam, co zlego to nie ja, to hormony

                                  Saba
                                  P.S. aha - na uaktualnilam zdjecie mojej brzoskwinki w albumie Asi na onecie,
                                  dzisiaj mierzyla 6cm ! Rosnie jak na drozdzach skubana(-y)
      • numbat Re: Tak daleko i tak blisko :) absolutnie 27.04.04, 11:25
        absolutnie pozdrawiam wszystkie dusze- te starsze( ach piekne-kobiety...
        mezczyzn...mlodziez pracujaca ciezko w pocie czola....robotnikow roznych
        krajow... rolnikow i farmerow...( zeby zbyt ,ciezko nie pracowali...bo oprocz
        pracy trzeba tez korzystac z zycie)....ant-globalistow zeby, nie zniszcyli
        za bardzo Warszawy...policjantow zeby tez ocaleli... tych ktorzy-
        beda na szczcie zeby podejmowali rozsadne decyzje.
        Tak i juz jestesmy po (ANZAC -day w Australii.) To ogromna tradycja, tutejsza...
        (dotyczy az 1-szej wojny swiatowej) kiedy na wybrezu w Turcji wyladowaly odzialy
        australijskie i z New Zeland. To bylo pieklo...poniewaz angielskie dowodztwo.
        Pewien general angileski-( chyba byl bardzo pijany wtenczas)....wyslal
        zolnierzy australiskich i z New Zeland....prosto na skarpy Turcji gdzie-
        byly doskonale ufortyfikownae wybrzeza- zginelo bardzo duzo zolnierzy.
        Tam australijczycy mieli doskonla jazde konna ( konie byly transportowane na
        wybrzeze Turcji az...z Zachodniej Australii...doskonale konie i naprade
        Australijczycy sa doskonlymi jezdzcami...zreszta pasjonua sie hazrdem konskim
        od pokolen).I dlatego ten tak wazny dzien w tutejszj historii tego kontynentu.
        Co roku...jak zo roku ( tym razem bylo to w niedziele)...od 4 rano!!!tak tak
        zbieraly sie juz tlumy by isc w pochodach - pamietajac o tych, ktorych juz nie
        ma. O godzinie 5.30 przed pomnikami zlonierzy australijskich odegrano na
        trabkach -marsz zlonierski i hymn Australii.
        Przy zaczynajcym sie wschodzie slonca. Romantycznie i tajemniczo.
        Pozniej wiekszosc udala sie do tutejsych specyjalnych klubow i oczywiscie
        zaczeto serwowac alkohol. Poniewaz byli tez ludzie ktorzy dostli powolanie
        do wojska kiedy zaczela sie wojna w Wietnamie. To byla ogromna historia,
        austrlijska poniewaz- mlodzi wtenczas chlopcy , ktorzy dostli powolanie do
        wojska w tym czasie- nie mogli sie "uchylic" od wylotu do Wietnamu -poniewaz
        poszliby do wiezienia , za bojkot weezwania do sluzby wojskowej.
        Tak to historie bolem-krwia pisane jak zycie.
        Ale w klubie nie bylo zbyt duzo placzu. Wspomnienia za tych ktorych juz ,nie ma
        i ogolnie jaks wspolna biesiada.
        Z pewnym czlowiekem z New Zeland ( w czasie wojny w Wietnamie mial 19 lat..
        i byl tam 12 miesiecy)...pilsmy i zomawialsmy o roznych sprawach. Wyjasnialem mu
        historie Rzeczpospolitej- 2 -wojne Swiatowa....Po kilkunstu piwkach...
        ach polalo sie piwka...polalo stwierdzlismy ze- wogole wojny sa nie potrzebne.
        To taka mala dygresja do calej sprawy. Ponym popoludniem w klubach graly
        zespoly muzyczne i bylo duzo tnczacych par w roznym wieku, Fajnie.
        Oprocz tego ( zeby pamiec istniala...wiekszosc poteznych sklepow- i tak dalj
        byla w tym dniu zamknieta)...( lany gest ku pamieci)...
        Wieczorem oczywscie ognie i petardy widac bylo ,nad horyzontem Oceanu.
        Coz szumialo glowie od...spraw, ale jakos udalo mi sie przetrzymac cale
        piwko:))) wszechswiata.
        serdecznie podrawiam wszystkich- do nastepnego
        klikniecia.

        ps. jak sie w koncu??? uporam z czasem ,to opracuje- strone fotograficzna-
        roznych spraw australijskich- ciekawe migawki...zyciem i pamietaniem pisane.
        Achoj
        • Gość: Pysiek13 Re: Tak daleko i tak blisko :) absolutnie IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 27.04.04, 15:12
          Witajcie,

          mialam nic nie pisac, ale jak Numbat napisal ;))))
          Numbat Ty z nami tu w kulki grasz: nic nie odzywasz i nagle wstrzymujesz oddech
          i SETA : Numbat jak meteor nam objawia, ale lepiej jak meteor niz jaki
          Jahwe ;))))

          OK, widze wiec ze zaliczyles patriotycznie Anzac Day ;) gdyby nie australijski
          hazard, zamilowanie do koni i angielskie pieklo, Anzac by nie bylo, skad. no i
          skad tu wzmianka o Vietnam ? czy mnie cos znowu popiepszylo ? no chyba ze
          lubisz wszsystko tak do jednego kapelusza, a raczej do jeden helm wrzucic ...
          w zwiazku i ku pamieci Anzac mamy wolny dzien, z okazji Vietnam nie mamy. to
          co ? zle walczyli, czy dlatego, ze nie pod dowodztwem anglikow ? a moze za malo
          ich poleglo ? w zwiazku z wojna ktora wygralismy (podobno ;) w Irak, tez nie
          mamy wolnego dnia ... zdecydowanie nie to dowodztwo ...
          a tu tymczasem co gazety pisza: the Australian Government has banned troops
          from visiting Gallipoli (turcja), saying that might be too dangerous. ha, ha,
          ha,
          oh ta natura szydercy, czy to ja tylko tak dziwnie mysle? to ostrzezenie rzadu
          wyglada na 89 lat za pozno ! to tak, jakby wyslac teraz email do JFK telling
          him to duck ;))))
          Napoleon powiedzial: in politics stupidity is not a handicap ...
          Tizedik, Ty wiesz co robisz, stay away from politics ;))))

          OK, Numbat rozumiem, ze piles piwo, czyli celebrowales dzien po australijsku,
          tak przykazano. on Anzac Day seems appropriate we steer clear of the mampy
          pampy world of wine. piwo jest dobre (ja zawsze chcialam to napisac) ale
          powinno byc delivered z tak zwanym 'caveat emptor', co znaczy w
          przyblizeniu 'buyer beware', kiedy wiekszosc piw jest dobrych, to niektore sa
          lepsze ;))))
          ja tez pilam (niestety)piwo: Matilda Bay Bohemian Pilzner, a potem bylam na
          rock opera. troche za duzo tego piwa i mozna zaczac myslec ze rzeczywiscie
          jestes Freddie Mercury ;)

          i wracajac do naszego wspanialego watku, to witam nowych :))))
          Mar_za, to jest watek: where people meet and mind compete ... sama widzisz co
          tu dzieje ;))))
          i tak szczerze powiem Wam, ze te analizy, rozbieranie, podgladanie przez
          monitory (!), sprawdzanie dowodow osobistych i dochodzenie zawodowe, to sama
          rozkosz ! czuje jak u Big Brother ...

          Ifa ;) napewno moj monitor jest w zygzaki, co nie ? patern zmienie jutro, beda
          mrowki ...

          Matrioszka, co to za wpychanie do windy i to z kim ? z Mojito ? nieeeeeeeee, tu
          romansu nie bedzie, bo my mamy poklocic, tylko jakos tematu nie mozemy jeszcze
          znalesc ;))))

          Tizedik, wyglada jednak ze mamy troche inne profile :)))) a juz myslalam ...
          ale pustynia i motorcross, I crossed my heart, w tym cos jest, a off road car
          rally ?

          Saba, ciesze ze odezwalas :)))) obiecuje, ze juz wiecej nie bede Ciebie
          przezywac ...

          Kazik, ja Ci powiem, ktos tu juz napisal, ze po slasku kobieta powinna: byc
          tlusta jak ges, glupia jak ges i biala jak ges, widzisz wiec, jest w tym troche
          prawdy ;)))) tylko wez poprawke, ze jestes w Australii ...

          Poeta L., Gunther ja dla was specjalny temat zaczne OK ?

          Mojito, jak zwykle z daleka od Ciebie, pamietasz nasze spotkanie across
          Africa ? widzisz, ja przewidzialam sytuacje. trzymam dobry dystans ;))))taka
          Matrioszka, tak wygladala bardzo sympatycznie, a jakie to skojarzenia ma, no
          no, okazala cicha woda ... i jeszcze to 'polechtanie', masz racje Matrioszka,
          ale zagladanie do slownika nic nie pomoglo, bo niestety slowo sie kojarzy :))))
          i wiesz co Mojito ? nie lubie tloku ;)))) taki jestes popularny, poczekam az
          wszyscy rozejda ...

          pozdrawiam wszystkich b.serdecznie
          • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) absolutnie 27.04.04, 15:28
            Dobry wiczor,

            no tak oberwalem od Saby, ale moze znowu nie napisalem tk jak chcialem. ja
            rozumiem ze partnerstwo to takie modne slowo, ale za zamknietymi drzwiami
            roznie to bywa. ja tez duzo zawsze pomagalem zonie, ale przyznacie ze co meska
            robota to kobieta nie poradzi. czemu wiec chlop ma pchac sie miedzy garnki.
            robimy chyba co mozemy, zeby to gniazdko rodzinne bylo przytulne.
            Anzac Day to przecietni ludzie rzeczywiscie swietuja bo wolny dzien, i
            rzeczywiscie pija piwo i chodza do RSL Club, ale Numbat nie zgodze sie z toba
            ze z australijczykiem pogadasz o patriotyzmie. oni nie wiedza co to znaczy,
            pomijajac Anzac, naprawde nie wiedza. a slyszeliscie, ze wlasnie weterani z RSL
            sprzedawali piasek z Gallipoli takie pamiatki ? to troche dziwne mi sie wydalo.
            dzis wieczor chlodny, w kosciach lamie, niedlugo bedzie trzeba wlaczyc
            ogrzewanie. troche nawet pochmurno sie zrobilo, ale to przejdzie.
            Gunther to rzeczywiscie dla ciebie trzeba nowy temat zaczac. zadzwon no czasem
            pozdrawiam
            Kazik
            • Gość: Pysiek13 Re: Tak daleko i tak blisko :) absolutnie IP: *.a.005.syd.iprimus.net.au 27.04.04, 15:57
              Witaj Kazik,

              piaskowa idea, tylko godna nasladowania Kazik. powinnismy zrobic nawet wiecej:
              how about sand exchange program ? za kazde wiaderko tureckeigo piasku, wiaderko
              naszego np. z Bondi Beach wypelnione piaskiem z syringes i condoms. piasek to
              nic, dla mnie byla bardziej disturbing wiadomosc, ze polowa naszego wojska are
              dabbling in recreational drugs.
              zdrowko
              • poetal_liryczny Re: Tak daleko i tak blisko :) absolutnie 27.04.04, 16:28
                co to Australia tak po nocy aktywnie dziala, u was chyba okolo polnocy.
                ja z Kazikiem akurat sie zgadzam na temat partnerstwa, bo duzo sie otym mowi a
                w praktyce to roznie bywa. wiadomo, ze majac dzieci prace i dom na glowie,
                trzeba te obowiazki jakos rozlozyc. ciagle w nas dzialaja pewne stereotypy, z
                ktorymi na pocztku partnerstwa jeszcze walczymy a potem ludzie osiadaja na
                laurach, a dokladniej w fotelu z gazeta i w bamboszach.wiadomo jednak, ze
                mezczyzna dziecka nie urodzi jak ktos slusznie napisal. pewnie i wielu innych
                rzeczy tak dobrze jak kobieta nie zrobi i to nie jest wygodnictwo, ze kobieta
                lepiej zrobi, to ja nie musze, nie.jest to kwestia wzajemnego podejscia do
                sprawy.
                na wakandzie u mnie jest Wieden obecnie, bardzo piekne miasto. duzo opowiesci
                przywiozla moja partnerka, troche zdjec i co mnie zdziwilo niewiele zakupow.
                miasto cholernie drogie. w Niemczech taniej mozna kupic, a po buty to moje
                kochanie jezdzi az do Italy. tak, nigdzie indziej takich butow nie ma.no ale
                dobrze, jak wraca niech jezdzi. ta posucha to dobrze mi zrobila.
                • mojito O milosci. 27.04.04, 17:11
                  Witajcie absolutnie Wszyscy,

                  cudowne sloneczne i czyste po deszczu przedpoludnie. Zielen w parku
                  splukana deszczem i soczysta.

                  Nasze numerki na jutro:

                  13 18 21 24 29 Powerball 09,
                  44 46 47 49 51 Powerball 12,
                  27 30 42 48 52 Powerball 16,
                  05 18 41 45 52 Powerball 09,
                  14 15 19 30 47 Powerball 34. Skumulowala sie olbrzymia suma - 120 milionow.
                  Zaczyna sie czuc w miescie goraczke zlota.
                  Odnosze wrazenie, ze ludziom nie chce sie [pracowac :))).

                  Matrioszka,
                  do lechtania mam ambiwalentne uczucie. Nie jestem do konca przekonany czy
                  chcialbym byc lechtany. Gdyby mozna to bylo zastapic innym czasownikiem :)).

                  Tizedik,
                  dla linkow jestem pelen podziwu.

                  Mandarynko,
                  Twoj rechot bardzo mnie cieszy. W pizamce sypiasz? Gorze i dole?
                  Czy wybiorczo?

                  Pysiek,
                  spotkanie (encounter) w Afryce pamietam. Jak moglbym zapomniec?
                  Do dzisiaj piasek w zebach mi zgrzyta :))).

                  Poeto,
                  o butach kobiecych koniecznie musimy wymienic uwagi. Koniecznie.
                  O wloskich i innych. O plaskich i na obcasach. Z naga pieta i zakryta.
                  O sandalach, adidasach i polslupkach. Sznurowanych, zapinanych i wsuwanych.
                  Absolutnie musimy. Co za wdzieczny temat buciany.

                  Slonecznie pozdrawiajac Was wszystkich,
                  zasluchany w odglosy butow (kobiecych),
                  mojito. 11:11/18C/cudownie.

                  P.S. Z ta miloscia w temacie cos mi sie popiepszylo :)).
                  m.
                  • yvona73pol Re: O milosci.i butach 27.04.04, 18:05
                    melduje, ze jak wygramy, nabede nieprzyzwoita ilosc butow ;)))) kto chce, moze
                    mi doradzac ;))))
                    ostatnio tzw. tongi, czyli klapki na niewielkim obcasie, na modle japonska
                    zainstalowane miedzy palcami.... do tego bardzo czerwony lakier na paznokcie...
                    i sloneczna pogoda ;))))
                    najchetniej.....
                    generalnie zle ostatnio znosze zakryte obuwie, jedynie gdy musze....
                    a tu jesien, liscie sciela sie po ziemi, pizamka wraca do lask ;)))
                    Kazik, to w Aussie sa domy z ogrzewaniem??? chyba tylko nie-australijczykow...
                    do tej pory sie nie spotkalam.... my mamy na szczescie jakis przenosny
                    grzejnik, to sie ratujemy w ten sposob;
                    wrazenie odnosnie niecheci do pracy sluszne i obserwowalne pod kazda
                    szerokoscia geograficzna, nawet bez goraczki zlota, aczkolwiek goraczka
                    eskaluje zjawisko ;)))
                    z tym lechtaniem to uwazac trzeba, bo niektorzy moga uszkodzic w porywach
                    obronnych ;)))
                    Afryka pozostaje nieodkryta, choc licze na ewentualny wypad do Cape Town,
                    byloby milo, no i odwiedzilabym znajoma, moze jeszcze jakies male safari?? z
                    dobrymi obiektywami, tele i makro; szkoda ze nie ma 2 w jednym (a moze jest, a
                    ja tu ignorancje wykazuje??)
                    pozdrawiam i naprawde ide spac, bo sie M. wkurzy i sobie pojdzie "na lofry"
                    (he, he, kto zna to powiedzonko?? to z kieleckiego ;))))
                    Iwona
                • yvona73pol Re: Tak daleko i tak blisko :) absolutnie 27.04.04, 17:12
                  no, to ja dorzuce "cusik" na temat partnerstwa - nie do konca jest prawda, ze
                  sa tzw. domeny, na przyklad moja mama nienawidzi gotowania i nie umie, a moj
                  tata umie gotowac jak przyslowiowa "stara baba", no, ale inna historia, ze mu
                  sie nie chce, ale jemu rzadko kiedy sie cokolwiek chce, no, moze oprocz
                  spania ;)))
                  i jeszcze jestem przeciwna meskim wymowkom, ze jak oni ciezko pracuja, to
                  kobiety "bawia sie" w domu zajmujac sie dzieckiem; i zadna proba wytlumaczenia
                  nie pomaga, bo jak sie zajmie raz to pamieta max. tydzien, po czym powraca text
                  o zabawie i nicnierobieniu.... i co wy na to, panowie tradycjonalisci?? albo na
                  kobiety, ktore uwielbiaja "meskie" roboty, typu majsterkowanie, kladzenie
                  kafli, i inna dlubanine?.....
                  a takie co to pala nawet wode na herbate...
                  no, Anzac jakos przeszedl bez echa, praca, praca, i po pracy, a jednak, troche
                  echa bylo, impressska do ktorej sie zreszta przyznalam ;)))
                  Mojito ;)))) Morf nic nie wie o uwiedzeniu, czyzby wybiorcza amnezja ? ;))))
                  potwierdzam, Wieden drogie miasto jest, moja przyjaciolka doswiadcza tego na
                  wlasnej skorze mieszkajac tam....
                  do Italy po buty nie jezdze, ale inaczej niz za granica butow nie dostane,
                  madre panie sprzedawczynie w Polsce zgodnie twierdza, ze kobieta nie posiada
                  takiej duzej stopy, moze powinnam zastartowac do Guinessa??? ale znam
                  wieksze ;)))
                  a ja znow bylam dzis na Lotrze, ostatni raz w quinie, rozmarzylam sie.....
                  zwlaszcza jednym aktorem (malo znanym)....
                  zdjecia Wawy zabitej dechami daja wiele do myslenia, zdjecia kasyna rowniez ;)))
                  ciekawe jak bedzie po... juz niebawem sie dowiemy ;)))
                  pozdrowionka, ide spac,
                  Iwona
                  • Gość: ifa SPROSTOWANIE!!!!!! ostro ale szczerze! IP: *.dsl.netsource.ie 27.04.04, 21:55
                    zaczne jak to coraz czesciej niektorzy pisza "mialam/mialem nie pisac" ale...
                    i tak wlasnie mialam nie pisac ale napisze,uparlam sie dzis z manikurzystka
                    wczesniej niz myslalam wiec moge mojimi ;-)))... moimi brand new french
                    manicure paznokciami wpisac ten post ;-)))))

                    Kochani zanim wyjade do ojczyzny jeszcze pozwolcie mi sprostowac co nie co,
                    nigdy mnie nie intersowalo i nie interesuje co kto robi (Tizedik),jesli ktos
                    nie chce tak informacja podzielic jaki ma zawod wykonywany czy wyuczony,a
                    wszystkie te pytanka i podchody sluza po prostu interakcji,nie jestem ani
                    wscibska ani klotliwa czy waleczna (Mojito) ani na perecepecje ani inne takie
                    tam,chyba ze w kontekcie konkurecyjnosci rynkowej,dazenia uparcie do
                    postawionego celu,
                    mam osobowosc jaka mam ale tych cech mi przypisac nie mozna z pewnoscia,mam
                    duzo przyjaciol i znam wiele tajemnic (Mandarynka)i jedno mozna o mnie
                    powiedziec ze dotrzymuje tajemnicy i nie plotkuje,bo inacznej bym czytala
                    jakies glupe plotkarskie gazety zamiast czytac co pisza inteligenti ludzi na
                    watku forum wyborczej!
                    i zawsze interesuje mnie czlowiek i jego osobowsc bardziej niz to gdzie pracuje
                    co ubiera i ile zarabia!!!!!!
                    Pozwole sobie takze nawiazac do wypowiedzi Saby choc wszyscy to taktownie
                    przemilczeli,ale mnie jednak tknelo,bo ja droga Sabo probowalam wielekrotnie
                    nawiazc do ciebie lub z toba ale nigdy mi sie nie udalo,wiec dalam sobie
                    spokoj,nie chce denerwowac kobiety w blogoslwionym stanie,ale kochana musisz
                    zrozumiec ze kazdy sie dzieli na tym watku tym co zyje,i nie mozna w ten sposob
                    pisac "co mnie to intersuje?" bo mnie chwilowo nie intersuja ani sprawy ciazy
                    (choc ci sekunduje jak najlepsza przyjaciolka co nie wiem czy tez zauwazylas)
                    ani kto jaka ma role w rodzinie bo moje malzenstwo jest SUPER partnerkie,(w
                    zyciu nie wyprasowalam mezowi koszuli bo on robi to lepiej) bezwzgledu na to co
                    mowi Kazik czy Poeta czy ktokolwiek inny
                    natomiast znajduje intersujace to czym inni sie tu dziela-co wypili,co jedli i
                    gdzie bywaja albo co im rosnie w doniczce albo gdzie robili zakupy lub w jakim
                    sa dzis humorze!
                    i masz racje droga Sabo bywa czasem monotemtycznie i slodko,dlatego wymienilam
                    sobie ostatnie calkiem ostro poglady z niejakim Moijto a ty dwa posty dalej
                    piszesz ze nudno tu i wszyscy sobie slodza (????)
                    chetnie powymieniam poglady o wszystkim z toba droga Sabo,bo lubie takie
                    konkretne osoby jak Ty,ale jak kochaniutka jak ty moich postow nie czytasz to
                    moje proby spalily na panewce

                    lubie tu wszystkich i to bardzo,choc wiem ze nie koniecznie z identycznym
                    odwzajemniem i bardzo sie ciesze ze trafialam na ten watek,a szczegolnie
                    poprzedni "wyjazd z kraju" bo trafialm na niego w kiepskim momencie zycia i
                    prawdziwym kryzysie a dokladna lektura bardzo mi pomogla ulozyc nowy projekt na
                    nowe zycie jakie zaczynam w nowym miejscu za kilka miesiecy i tchnela we mnie
                    optymizm!

                    Oczywiscie ze Mojito nie jest dostojny wiec po co ta piana Mr Antydostojny,a
                    szkoda bo kobiety lubia facetow z klasa,przynajmniej te kobiety ktore tez maja
                    klase!

                    teraz mam francuski manicure i zarumienione dla odmiany policzki,no coz
                    przynajmniej nie jest nudo i wszysycy sobie nie slodza!

                    pozdrawiam
                    ifa

                    • tangerin Re: SPROSTOWANIE!!!!!! ostro ale szczerze! 28.04.04, 00:08
                      No i uppssss! A ja tu wlazlam, aby sobie cos poczytac na dobranoc i ukoic
                      cholerny bol glowy.
                      Pierwsze koty za ploty, czyli ostro i szczerze.

                      Zaczne od paznokci, super sa, jak gladko suna po klawiszach, Ifo, chyba sobie
                      tez zafunduje french manicure. Ale na razie musze zapuscic co nie co, bo
                      obcinam na krotko moje szponki. Z lenistwa, ot co!
                      No i co? Nudne bylo? Moze i nudne, ale wlasnie natchnelam sie i moze zafunduje
                      sobie paznokietki. :)))

                      Nikt sie nie ustosunkowal do postu Saby, bo napisala "tuz" przed Toba, Ifo,
                      dopisujac sie powyzej gdzies tam do postu Matrioszki.Po zalogowaniu zmienia mi
                      sie uklad strony to i zobaczylam.

                      Ifa, Ty wiesz, ze ja sie Ciebie nie czepiam, (interakcje sa jak najbardziej
                      pozadane) tak na wszelki wypadek to pisze, bo mysle, ze wiesz, prawda? A
                      Twojego charakteru i osobowosci tez nie, jak i tez nikogo z obecnych. kazdy
                      jest inny i tak ma byc, jest kolorowo i mniej nudno! A ze ktos ma inne poglady
                      na pewne sprawy, to chyba nie zaden problem i nie przeszkadza w wyrazaniu
                      swoich.
                      I nie chodzi tu o slodzenie komukolwiek. A klocic sie nie lubie, obrazac nie
                      potrafie.

                      Jesli chodzi o ciekawosc, to jestem ciekawska, przyznaje sie bez bicia.
                      Interesuje mnie wiele rzeczy, zbyt wiele, wypisywac nie bede, ale wscibska nie
                      jestem. Jesli ktos nie chce czegos powiedziec to luz, zaden problem, nie
                      nalegam, nikogo nie zmuszam, tak jak nie chcialabym, aby zmuszano mnie. I
                      szanuje prawo kazdego do samostanowienia o sobie. Dla mnie tez liczy sie
                      czlowiek; zawod, pozycja spoleczna, ubior, pieniadze to sprawa trzeciorzedna.
                      nic dodac, nic ujac.

                      Moze chodzi Sabie o moje grafomanstwo, bo faktycznie, pisze duzo, za duzo,
                      ciagle o sobie. Taki mam okres w zyciu. Nie jest mi latwo ostatnio, miewam
                      wzloty i upadki, zalamania i chwile malych Triumfow, w jakims sensie zyje
                      przeszloscia i przyszloscia, terazniejszosc mnie meczy. Odliczam dni do polowy
                      lipca. Zeby nie bylo, sama swiadomie podjelam decyzje dot. obecnej
                      terazniejszosci, przemyslalam wszystkie za i przeciw, nikogo za nic nie winie,
                      wiedzialam, ze bedzie ciezko, nie wiedzialam, ze az tak.

                      Oprocz tego, ze sie mecze robie tez inne rzeczy, znacznie przyjemniejsze,
                      korzystam z zycia i wszelkich jego przejawow: jedzenie, picie, drobiazgi
                      codzienne, moj balkon i zielsko, spotkania z przyjaciolmi, imprezki, spacery,
                      maile, i to forum, ktore bardzo lubie. Moze dlatego, ze latwiej sie rozmawia z
                      ludzmi, ktorych sie nie zna? Moze dlatego, ze duzo sie od nich ucze? MOze
                      dlatego, ze realizuja jakies tam swoje marzenia, niektore podobne do moich,
                      opisuja radosci i smutki dnia codziennego, czasem abstakcyjne, czasem realne i
                      bolesne?
                      Jak marudze zbyt dlugo i monotonie, to prosze mi wyslac cos na skrzynke, moze
                      zrozumiem, a moze nie. Zawsze warto probowac. Albo upomniec na forum.
                      Akceptuje, ze nie wszyscy musza mnie lubic, nuczylam sie tego jako mala
                      dziewczynka. A ze pisac za dobrze nie potrafie, to tez wiem, liceum skonczylam,
                      mature z polskiego zdalam wcale nie najgorzej, czyli rozpaczac z tego powodu
                      nie bede. Pretensje i reklamacje na adres szkoly wysylac prosze.

                      Ton tego posta jest ironiczno-humorystyczny, takie mam ostatnio poczucie humoru.

                      Ifa, wychyl za mnie podwojna wodke na tym weselichu, ja nic nie moge, bo
                      antybiotyki biore:( I zedrzyj pantofelki w tancu! i tej swojej plazmy nie
                      wylaczaj!;)))

                      Ja sie tak grafomansko produkuje, a moze to podpucha byla? Jesli nie to ok,
                      jesli tak, to tez ok;)))))))))

                      Morf ciagnie mnie za pizamke, to chyba klon jeden;), ide spac!

                      Ps
                      A Ja/Jego obejrze jak Tizedik linka podrzuci, leniwa dzis jestem.

                      Tizedik, trzymaj sie tam n atej manifie tych alter. Nie daj sie zgniesc!

                      O pizamkach next time, albo i nie;)
                      • Gość: yvona Re: SPROSTOWANIE!!!!!! ostro ale szczerze! IP: *.rivrw5.nsw.optusnet.com.au 28.04.04, 01:04
                        nie, nie spodobalo mi sie to Saba, zupelnie....
                        jesli zadasz sobie trud i przeczytasz moje posty to zobaczysz, ze nie tylko o
                        jedzeniu, "rzucalam" wiele tematow, czesto powaznych, podejmowane sa niektore,
                        ignorowane inne, niekoniecznie moze wedlug moich checi i przewidzen;
                        zauwazylam, ze czesto ignorowalas moja pisanine, coz, nie musisz wszystkiego
                        czytac,
                        co do monotematyzmu, to rowniez masz co nieco na sumieniu, najpierw podroze,
                        teraz....
                        ale to przeciez kwintescencja forum, ze piszemy o wszystkim i niczym, a ze
                        zawiazuja sie tu pewne sympatie i obojetnosci (tak, tak, to widac nawet przez
                        ekran!) no to juz zycie w czystej postaci...
                        tyle gwoli wyjasnienia,
                        lece na zajecia...
                        Iwona
                      • Gość: TRO Re: manicure IP: *.mar.wi.charter.com 29.04.04, 05:15
                        Co to jest french manicure? Czy ja tez moge? Gdzie to i jak, i o co prosic, co
                        zamawiac? Czy tylko w Wawie, czy tak to byc moze ze i w Mikolajewie Gornym znaja
                        tez ta sztuke? Renifer tuz za oknem a pazurki moje niczem te kopytka: pomoz
                        mandarynko, pomoz mila Ifo bo przystoi mi tu tylko do korytka!
                        • pysiek13 Re: manicure 29.04.04, 06:34
                          Hoi TRO,

                          w Mikolajewie Gornym to tylko french kiss, a nie french manicure ...
                          zdrowko
                    • tizedik Re: SPROSTOWANIE!!!!!! ostro ale szczerze! 28.04.04, 00:33
                      Hmmm..........
                      Ifa, przybij piatke! To po pierwsze. Po drugie: nie moge sobie odmowic
                      przyjemnosci powtorzenia do ciebie slow, ktore pare postow wczesniej kierowalas
                      do mnie: take it easy! Ale rozumiem, ze swiezo naostrzone pazurki
                      predystynowaly ciebie do takiej reakacji...;-)
                      Generalnie: spoko dziewczyny :-)))))) Fajnie jest (bylo?) i niech tak zostanie.

                      Ale, qrde, nie moge sobie odmowic malej analizy tych dwoch ostro polemicznych
                      postow. Niejako bez lacznosci z osobami, a raczej jedynie z merytoryczna
                      zawartoscia. Takie osobiste skrzywienie. Otoz wczesniejszy przypomina troche
                      kopanie z zamknietymi oczami. Tak jakby silniejsza byla sama chec przywalenia
                      niz faktycznie istnialo uzasadnienie. Tym bardziej, ze zarzuty kierowane sa
                      wszem i wobec, a uznanie tylko w jednym kierunku. Moze byc, czemu nie, tyle ze
                      osoba uznawana za wyjatkowa w kwestionowanej materii ma takie same "grzechy" na
                      sumieniu jak pozostale. Bo tez pisze co pije, co sadzi w doniczkach, jakie robi
                      zakupy. Jak pozostali (niemal wszyscy). I co w tym zlego? Z mojego punktu
                      widzenia - nic. Bo dla mnie osobiscie np. bardziej egzotyczna jest calkowicie
                      nieznana Moskwa niz bardziej odlegle (i lubiane) USA i dlatego kazda informacja
                      dotyczaca tzw. samego zycia jest cenna.
                      W kwestii proby odkrywania naszych zawodow mam poglad taki sam jak Ifa -
                      uznalam to za zabawe. Takze w tym momencie, kiedy stwierdzilam, ze zupelnie dla
                      mnie niespodziewanie zdaza wyraznie w kierunku odkrycia mojego zajecia i zawodu
                      (ach, te wiedzmy...;-), a ze tego nie chce, to po prostu to powiedzialam,
                      wprowadzajac jednak dodatkowe elementy, ktore - mimo ze prawdziwe - jednak
                      powinny "sprawe" zaciemnic. Ale chwila zabawy byla, mam nadzieje.

                      Czytajac posty tez widze za nimi ludzi. Kazdy z nas po krotkim nawet czasie
                      daje sie ropoznac i poznac, nawet jak nie pisze bezposrednio o sobie, a o
                      innych na przyklad. Bo z tego pisania dosc szybko "wychodzi" prawdziwy
                      czlowiek, jego osobowosc, wiek, zainteresowania (nawet te, ktore moze chcialby
                      ukryc;-) Takze sympatie i antypatie do innych piszacych ;-)
                      Kiedys taka dorabiajaca na lewo niby-wrozka wzielam na spytki...;-) I co mi ta
                      zolza powiedziala? Ze tylko mi sie wydaje, ze mam jakis ponadnormalny zmysl, o
                      ktory siebie w skrytosci ducha podejrzewalam. To tylko informacje i obserwacje
                      sie we mnie kumuluja i potem latwo mi nawet jakies zdarzenia przewidziec. Nie
                      bardzo mi sie to spodobalo...;-)

                      W kwestii zasadniczej mam pytanie: po co psuc to forum, na ktorym sie spotykamy
                      bez przymusu, troche jak w klubie, w ktorym zawsze, gdy sie wpadnie, mozna
                      spotkac kogos sympatycznego? Roznice zdan sa mile widziane i nie powinny byc
                      przyczyna obrazania sie. Ale coz; erystyka jest sztuka trudna, a my Polacy nie
                      dosc, ze sie jej nie uczymy (nie jestesmy nauczani), to takze na pewno nie
                      dostajemy jej z mlekiem matki (to takie niewymuszone nawiazanie do przyczyny
                      [matki?] tego wlasnie tematu.....;-)

                      Pozdrawiam wszystkich :-)

                      PS.
                      Warszawa sie schowala za dechami... Jak my wypadniemy w telewizji...? ;-)
                      • pysiek13 little things affect little minds 28.04.04, 01:40
                        Witajcie wszyscy absolutnie i slonecznie i radosnie,

                        krotko pisze: fajnie jest jak jest :)))))))i dlatego jest ...
                        zdrowko
                        • poetal_liryczny Re: little things affect little minds 28.04.04, 02:58
                          wlasnie dlatego ten watek jest taki wyjatkowy, ze kazdy wnosi cos innego i
                          zwykle wszyscy bardzo toleracyjni,nikt tu nie kloci tylko opinie sie
                          wymieniaja. pelna kultura. Ifa, pazurki mozesz sobie ostrzyc ja i tak prywatnie
                          mysle ze Ty tak naprawde tylko chcesz rozruszac towarzystwo, bo ostanio jakis
                          marazm watkowy zapanowal.
                          to ja o Wiedniu i o butach. fakt ze drogie miasto, ale warte zwiedzania. mam
                          dokladne sprawozdanie z Kunsthistorische Museum, Michael Kirche katakumby i
                          Culinarium Osterreich, a takze o kawiarni Hawelka.smaki wiedenskie to slynny
                          tort Sachera, Apfelstrudel z bita smietana i popularna kawa melange, czyli pol
                          na pol z mlekiem.
                          o butach to moja prywatna opinia jest taka, ze ladna noga w kazdym bucie
                          wyglada dobrze.niektore kobiety, i do tych moja partnerka sie zalicza, nie
                          wyjda na ulice bez makijazu, i w butach innych niz na obcasie. ale ona jest
                          bardzo niska, to tym tlumacze, moze Asia moglaby cos dopisac? no i oddzielne
                          podroze to podroze buciane, jedziemy do Wloch bo butow na zime nie mozna dostac
                          w okolicy :-)
                          • mojito Kiepska ekonomia. 28.04.04, 04:12
                            Witajcie absolutnie Wszyscy,

                            dzisiejszy wspanialy sloneczny dzien pozwolil nam z kolegami zjesc
                            sandwicze w parku na murku. Zujac dokladnie indyka zauwazylismy z
                            niepokojem pogarszanie sie lokalnej ekonomii. Jest coraz gorsza.

                            Dziewczeta/kobiety maja coraz mniej na sobie. Tkaniny musialy drastycznie
                            podrozec. Czasami tkaniny nie wystarcza na rekawy. Niektore stroje takie
                            jakies kuse. Golfy i zabudowania dekoltow w zastraszajacym tempie zniknely.
                            Tkaniny z trudem okrywaja ciala kobiece. Z reguly udaje sie im dojsc
                            do dolnych plecow i na przedluzenia najwidoczniej nie starcza pieniedzy.
                            Spodnie tez przykrotkie. Widocznie od mlodszej siostry. Spodniczki podobnie.
                            Widzi sie pepuszki prowizorycznie skrecone drutem. Nie zlotym. Kolczyk tez
                            jeden. Nie do pary. Para pewnie drozsza. Zubozenie ekonomiczne niektorych
                            kobiet posunelo sie do tego stopnia, ze oszczedzaja bielizne.
                            Nie nosza jej w ogole...
                            Jezeli taki trend bedzie sie utrzymywal to trudno przewidziec jego wplyw
                            na lokalna gospodarke. Zubozenie kobiet jest coraz widoczniejsze
                            a to dopiero kfiecien. Az strach pomyslec co moze byc z ekonomia w lecie.
                            Zaniepokojeni tym zjawiskem wrocilismy do pracy.

                            Ifa,
                            szalenie milo mi jest nie zgodzic sie z Toba od czasu do czasu.
                            Utozsamiasz dostojnosc z klasa i uzywasz jednego parasola przykrywajac
                            te zjawiska. Ja rozpatrywalbym te okreslenia osobno.
                            Uzupelnie rowniez Twoja wypowiedz na temat co lubia kobiety.
                            Kobiety lubia facetow naturalnych. Wiem to na pewno. Te z klasa i te bez.
                            A tak przy okazji kto ta klase definiuje? Dajmy sobie siana z ta klasowoscia.

                            Mandarynko,
                            nie nudzisz. Milo sie Ciebie czyta.

                            Poeto,
                            byc moze zgodzisz sie ze mna, ze kobieca stopa bez buta tez wyglada bardzo
                            dobrze.

                            Pozdrowionka jeszcze ftorkowe,
                            mojito. 22:12/10C.
                          • Gość: Melody Re: little things affect little minds IP: 203.185.240.* 28.04.04, 05:00
                            Witajcie znowu,

                            ja chetnie tutaj was czytam od czasu do czasu i zgodze sie z Poeta ze wlasnie
                            na tym watku ludzie sa wyjatkowo tolerancyjni i nie obrazaja sie i nie kloca
                            sie z byle powodu. pare osob napewno mialo powod zeby sie obrazic, a dalej
                            pisza i to jest bardzo fajne.
                            nie moge nadazyc za wami dziewczyny, i tak dopasowalam sie bardzo do tego co
                            Tangerin pisze, ale nie jestem az tak wyluzowana. podoba mi sie twoje podejscie
                            do zycia. ja nie zawsze mam tyle odwagi.
                            tez mysle ze kazdy temat jest dobry, to tutaj sie sprawdzilo, ze wszsytko
                            prawie bylo poruszane i nikt tez nie byl urazony. prosze wiec piszcie dalej,
                            naprawde ten watek jest bardzo fajny.
                            • mar_za Pierwsze efekty forum europejskiego w Wa-wie 28.04.04, 10:22
                              Witam,
                              Chcialam podzielic sie z Wami moimi dzisiejszymi spostrzezeniami na temat forum
                              europejskiego. Od jakiegos czasu wszystkie media trabily i przestrzegaly co to
                              moze sie nie dziac. Poki co zaobserwowalam pozytywny aspekt tego wydarzenia.
                              Duza czesc Warszawiakow wziela sobie urlopy i po raz pierwszy od niepamietnych
                              czasow dotarlam do pracy w 20 minut (zwykle ok. 40). Zadnych korkow. Autobusy
                              leniwie sie slanialy zupelnie wyludnione. Mile uczucie mowie Wam. Puste miasto.
                              Duuuuzo slonca i w pracy "na pol gwizdka". Oby to tylko nie byla cisza przed
                              burza, bo manifestacje dopiero jutro.
                              A ciekawostka jest jeszcze to, ze nauczyciele doradzali rodzicom, by w tych
                              dniach nie posylali swoich dzieci do szkol, jesli moga sie nimi zaopiekowac. I
                              bynajmniej nie dotyczylo to szkol w centrum miasta, gdzie alter, czy
                              antyglobalisci grasuja. Nawet na obrzezach Warszawy. Moze to bledny osad, ale
                              mnie przemknela mysl, ze dla polskich nauczycieli kazdy pretekst jest dobry, by
                              nie pracowac. Jaka placa, taka praca? Przyznaje, ze tak sobie to tlumacze, bo
                              niby co wspolnego maja manifestacje w centrum miasta z nie posylaniem dzieci do
                              szkol w odleglych zakatkach? Moze ktos mi to wytlumaczy?

                              Ps. Ja do Was sie dolaczylam, bo wlasnie odebralam Was jako kulturalnych,
                              inteligentnych ludzi. Watek bez chamstwa, zbytniego wymadrzania sie itd. A tu
                              widze, ze dla niektorych to nudne, slodkie i nieciekawe. Niby to samo napisane,
                              a jednak kazdy moze co innego wyczytywac. Hmmm... ciekawe....
                              Pozdrawiam, Mar_za
                              • szkodnik1 Re: Pierwsze efekty forum europejskiego w Wa-wie 28.04.04, 10:31
                                No cóż. W takim razie ja również się z Wami witam.
                                Długi ten wątek i wątpię czy go przeczytam w całości. Widzę, że jesteście
                                inteligentną grupą ludzi, której nie chodzi o zaśmiecanie forum.
                                Życzę miłego kontaktu między nami.
                                Pozdrawiam.
                                • tangerin Re: Pierwsze efekty forum europejskiego w Wa-wie 28.04.04, 11:07
                                  Ooooo, Szkodnik:))))))))))))))))

                                  Poeto, jesli chodzi o Wiedeń, ceny, zabytki i buty, to w okresie wakacyjnym na
                                  pewno tam sie znajde, porownam, pochodze, pokonsumuje... Dobrego bede miala
                                  przewodnika, ktory oprocz zabytkow pokaze rowniez dobry sklep z bielizna i
                                  butami. Na zakupy sie nie nastawiam, bo mam tylko 200 euro w szufladzie, moze
                                  150 - wystarczy akurat na pare kaw, bilety wstepu i komunikacyjne, jakies
                                  zarelko miejscowe, moze male knajpiane szalenstwo. A jak cos zostanie, to
                                  wiadomo, do Pragi sie wybiore:))) Ale zanim to nastapi, to jeszcze ho ho....

                                  moja bazylia pysznie dzis smakowala na chlebku z maselkiem i pomidorkiem:)))))
                                  • matrioszkaa O rany 28.04.04, 14:50
                                    co tu sie dzieje!!!
                                    Chcialam sie dopisac, ale nie moge: na dole synek z przyjaciolka ogladaja
                                    "Sasiadow" b. czule objeci, calujac sie od czasu do czasu. Musze ich pilnowac,
                                    jeszcze babcia zostane... Wprawdzie przyjacoleczka reaguje na proby wdrapania
                                    sie do nich coreczki slowami: Nie chce zadnych dzieci, ale kto ich tam wie.....
                                    Leeeeeece
                                  • mar_za Re: Pierwsze efekty forum europejskiego w Wa-wie 28.04.04, 19:57
                                    No prosze :-)

                                    info.onet.pl/910067,11,itemspec.html
      • kazachstan Re: Tak daleko i tak blisko :) 29.04.04, 04:17
        Dzien dobry,

        widze ze podjelismy troche trudne tematy, na ktorych ja na przyklad sie nie
        wyznaje.mysle wiec ze dobrze jak wrocimy do starego rytmu i bedziemy pisac co
        nam w duszy gra. a po tym co Poeta napisal, to powiem ze mi gra. o jedzeniu
        slodyczy, ciastek i innych tortow, czekolady to ktos napisal, ze "jedzenie
        slodyczy jest seksem starszego wieku". no wiec ja taki seks bardzo chetnie
        uprawiam, bo moja pani jak juz wiecie bardzo dobre wypieki robi. samego Wiednia
        nigdy na oczy nie widzialem, wiec dobrze by bylo Poeta jakbys nam troche
        przyblizyl miasto.
        te wszystkie adresy co tu panie nam podaja bardzo interesujace, no i nawet wiem
        juz co w Warszawie sie dzieje. wszystko to dla mnie jednak bardzo odlegle, bo
        widzicie juz mnie nie dotyczy. nie znaczy to ze mnie nie interesuje, zastrzegam
        zeby tu ktos znowu na mnie nie naskoczyl.
        pozdrawiam
        Kazik
        • matrioszkaa Re: Tak daleko i tak blisko :) 29.04.04, 07:25
          Saba, zrozumialam. Chyba. Od kobiety, ktora sterootypowo poswieca sie rodzinie
          kosztem rozwoju duchowego nie mozna za duzo wymagac.

          Pysiek, ja wiecej nie bede, (wole dalej sympatycznie wygladac), albo ja mawial
          moj synek po kilkusekundowym pobycie za zle zachowanie w swoim pokoju: jus
          gzecny, jus gzecny

          Mojito, przeszukalam slowniki, zapytalam google, nie ma czym zamienic, przykro mi

          Wieden. Piekny. I spokojny. Wszystko przez Dunaj (rozczarowala mnie nieco jego
          barwa; pewnie od czasu, gdy byl piekny i modry, wiele sie zmienilo). Ech.
          Mieszkalam tam pol roku. I prawie co roku tam przyjezdzam. W tym juz bylam:-)))

          Iwona, na lofry chodzila moja kolezanka, z lodzkiego. Jak poszla to jej dlugo w
          domu nie bylo:-)

          Telewizje polska mi ukradli i nie zobacze jak Polska do Unii wejdzie. Moze inne
          telewizje pokaza.

          Tangerin, co Ty kobito-Ty pisz jak najwiecej. Bardzo lubie. Jak nie bedziesz to
          Ci skrzynke upomnienami zatkam:-)

          Wszystkim, ktorym podoba sie jak sie ludzie kloca, popychaja, i kopia w kostki,
          wyzywaja i pouczaja i ktorym jest przykro, gdy jest milo, nie tylko na forum,
          ale i w zyciu polecam przyjazd do Moskwy, nie do Trietakowskej i Teatru
          Wielkiego, a do jazdy metrem czy autobusem, zwlaszcza w godzinach szczytu, do
          zakupow w zatloczonym sklepie, do stania w kolejce na poczcie. Beda w pelni
          usatysfakcjonowani.

          Na koniec anegdotka a´propos: wyprawia sie uczen ze swoim rabinem w podroz,
          wsiadaja do przedzialu, a tam siedzi inny znamienity rabin; uczen uradowal sie,
          ze bedzie swiatkiem dysputy dwoch uczonych, a tu poza przywitaniem i pozegnaniem
          nie padly zadne slowa, rozczarowany, pyta swojego mistrza, dlaczego milczeli
          przez cala droge, a ten na to: ja wiem wszystko i on wie wszystko, to o czym tu
          jeszcze rozmawiac.

          Milczaco zegnam
          m
          • tizedik szczyt 29.04.04, 10:59
            Zgodnie z zapowiedzia melduje:
            Na razie mamy demonstracje sily. Jest cala masa wozow policyjnych, smiglowiec
            krazy nad nami bezustannie. A w kierunku ronda zdazaja powoli, ale od godziny
            caly czas, male grupki antyglobalistow. Komunikacja publiczna dziala, ulice
            przejezdne dla samochodow prywatnych.
            • tizedik szczyt cd. 29.04.04, 12:26
              Nieduzo ich, scisnieci przez policje mieszcza sie na odcinku miedzy Stawkami a
              Dzika. Rondo jest wolne caly czas. Atmosfera troche 1-majowa, bo i flagi, i
              transparenty, i muzyczka. Ale z bliska wygladaja inaczej, bo np. sa flagi
              czarno-czerwone, ubiory uczestnikow tez inne, a zwlaszcza fryzurki - kroluja
              dredy. Muzyczke puszczaja fajna, moze byc... saksofon tez slyszalam
              (uwielbiam :-).
              Ruch zatrzymany juz na obydwu kierunkach al. Jana Pawla.

              Tu macie oficjalne informacje z poludnia:

              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2048307.html
              Manifestanci wyruszyli z warszawskiego ronda Radosława w kierunku centrum. Na
              transparentach widnieją hasła: "Kapitalizm zabija - zabijmy
              kapitalizm", "Przeciw Unii szefów i generałów", "Szmal dla jednych - koszmar
              dla drugich". Zebrani mają flagi w czerwono-czarnych kolorach, rozdają pisma i
              ulotki przeciw globalizacji.

              um.warszawa.pl/v_syrenka/esg/event.php?nr=66&kategoria=2
              Według wstępnych szacunków policji, w Warszawie na Rondzie Radosława (dawne
              Rondo Babka) i w okolicach zebrało się ponad 1000 osób.
              • tizedik szczyt 3 29.04.04, 15:49
                Tak jak sie spodziewalam, informacje na portalu Gazety W. sa aktualizowane,
                wiec pod linkami, ktore zamiescilam, nie ma juz wiadomosci z rozpoczecia
                demonstracji, ale sa swieze, z trasy.
                • tizedik To dopiero jest szczyt! 145 baniek!!!!!! 29.04.04, 15:53
                  W naszej ulubionej grze pula urosla do 145 milionow w konkretnej walucie.
                  Nie powiem, ta kwota mi sie bardzo podoba...:-))))
                  $ 145 Million
                  $ 76.3 Million Cash Value
                  www.powerball.com/

                  No i odnotowalismy kolejny malutki sukces - znowu trafiona trojeczka :-)
                  Mojito, wyplata jest zawsze taka sama, czy rosnie w miare zwiekszania
                  puli/liczby graczy?

                  Pzdr
                  • mojito Szczyt szczytow. 29.04.04, 21:17
                    Yo, Tizedik,
                    yes, Madame. Zawsze tyle samo. Siedem dolarow.
                    Mamy wiec siedem strzalow w fortune w sobote. Numery pozniej.
                    U mnie wszystko teraz na dwunastu cylindrach grzeje/zasuwa.
                    Jeszcze miesiac z malym haczykiem. Caly piepszony miesiac.
                    Dobrze, ze ten piepszony miesiac to uroczy maj.
                    Spadam i zdrowko Wszystkim,
                    mojito.
                  • tangerin Re: To dopiero jest szczyt! 145 baniek!!!!!! 29.04.04, 21:31
                    I to jaki!!!!

                    Co tu tak cicho? Tylko Tizedik sie produkuje.
                    Ja dzisiaj jakos omijam wszelkie informacje z kraju i ze swiata, poza tym tv
                    nie mam, zamiast radia puszczam sobie plyte na uspokojenie skolatanych nerwow z
                    szumem morza, muzyczka, delfinami i ptasimi spiewami. Jak sie mieszka w
                    miescie, to wiadomo...

                    Mam nadzieje, Tizedik, ze przezylas najazd na Warszawe i dalej jestes w jednym
                    kawalku? Mar_za a Ty? Sprawdze jeszcze na necie, czy kibole dali czadu, czy tez
                    nie.

                    Ivette, ja bede miala do Ciebie taki maly romans. Wyczailam pare ciekawych
                    rzeczy w sprawie Australii i szkoly tam, zarysowalo mi sie pare opcji, ale
                    chcialabym zobaczyc to oczami osoby, ktora przezyla wszystko na wlasnej skorze
                    i wie, jak to od srodka wyglada. Moze w przyszlym tygodniu uda mi sie
                    przespacerowac sie do tego biura. jak jakos to sobie uporzadkuje, to zadam Ci
                    pare pytanek. Moge? Obiecuje, ze duzo czasu Ci nie zajme.
                    Te kangury snia mi sie po nocach od lat. Moze to jedyna okazja, wlasnie teraz?
                    Tak na pare miesiecy, aby liznac male co nie co...I sie rozsmakowac :))))

                    A moze jednak miasto wiecznych deszczow i mgiel?

                    Eeee, tak mi sie na marzenia zebralo. Siedze, zamiast kuc do egzaminu. A czas
                    ucieka...

                    Matrioszka, fajne masz dzieciaki! I ubaw po pachy! ))))))

                    Spring xxxx 4 all
                    • tangerin Re: To dopiero jest szczyt! 145 baniek!!!!!! 29.04.04, 21:34
                      Oooo, Mojito, nawet Cie nie zauwazylam. Sorki:)

                      Cale 7 dolcow... Eh, niektorzy to maja szczescie. Niektorzy, czyli my wszyscy:))
                      • poetal_liryczny Wieden ciag dalszy 30.04.04, 02:43
                        rowno dajemy z ta wygrana.
                        a ja tu swoje ciagne.jk wygramy zaraz pakuje walize, nie tylko ten Wieden do
                        zwiedzania. no wiec co jeszcze ciekawego, Matrioszka potwierdzi warto obejrzec
                        Schonbrunn palac. mieszkala tam swego czasu Maria Teresa, a teraz przebywa w
                        rownie ogromnym sarkofagu w kryptach Kaisergruft.warto tez zobaczyc Muzeumm
                        Narodowe ze sztuka, gdzie oprocz obrazow atrakcja jest dobra, ale cholernie
                        droga restauracja.
                        wracajac na ziemie, podziele sie z Wami czyms co moze juz nie szokuje juz tak
                        jak przed kilkoma latami, ale ciagle nie jest akceptowane w pelni. moje dwie
                        sasiadki lesbijki urodzily sobie dziecko.ja staram sie tez byc tolerancyjny i
                        myslec otwarcie na te sprawy, ale wychowanie dziecka bez mezczyzny no nie wiem
                        • mojito Re: Wieden ciag dalszy 30.04.04, 02:59
                          Poeto,

                          z ta k.m. wygrana kasa moglibysmy stateczny Wieden rozruszac.
                          Moglibysmy zagluszyc austriackie gadanie. Tort Sacher dla wszystkich!.

                          W Stanach rodzenie/wychowywanie dzieci w parach kobiecych
                          jest popularniejsze niz w parach odwrotnych (adopcja). Czesto sad nie
                          wyraza na to zgody.

                          Moja znajoma mieszkajaca obecnie w Paryzu zmienila od zeszlego roku
                          orientacje plciowa. Zauwazajac ze smutkiem strate dla rodzaju meskiego
                          chce uprzedzic ewentualne dociekania. Nie zdazylem miec najmniejszego
                          wplywu na jej decyzje :))).

                          Pozdrowionka,
                          mojito.
                          • pysiek13 Re: Wieden ciag dalszy 30.04.04, 04:12
                            Witajcie,

                            Wieden - leben und leben lasssen, to podobno zasada wiedenkow ?

                            hey, homeseksualna rodzina nie znaczy gorsza (chyba), jest po prostu inna ;))))
                            i podobnie jak w heteroseksualnym zwiazku najwazniejsza jest tam milosc i
                            wsparcie. nie wiem, nie mam takiego doswiadczenia, ale tak mi wydaje ;))))
                            jestesmy zaszokowani tego rodzaju ukladami, bo uderzaja one w wazne tabu
                            kultury, jakim jest rodzina. polskie spoleczenstwo nie jest spoleczenstwem
                            tolerancyjnym (wybaczcie), wydaje mi ze wrecz przeciwnie, jest zamkniete,
                            ksenofobiczne. czesto ludzie potepiaja, to co potepia kosciol, nie patrzac, czy
                            dzieje dobro, czy zlo. a zlo jest tam gdzie krzywda drugiego czlowieka. jesli
                            nie ma krzywdy, a tylko przelamywanie tabu i nie-stereotypowe formy wspolzycia,
                            to nie sadze, ze powinnismy mowic o zlo moralne.
                            ... a nic bardziej nie odmladza i nie dodaje uroku kobieta, niz upragnione
                            dziecko. wystarczy popatrzyc na Sabe, jaka ladna, co nie ? Matrioszka, to wrecz
                            kwitnie w swojej macierzynskiej euforii, a Tora ? no, pokaz tutaj znowu, dawno
                            Ciebie nie bylo ...
                            i dobrze nam brzydalom
                            zdrowko
                            • kazachstan Re: Wieden ciag dalszy 30.04.04, 04:39
                              Dzien dobry,

                              no cos podobnego, a co bys chciala pysiek, zeby potepiac, kosciol wszsytko
                              ustanowil i jest pewien uznany model rodziny. co wy ludzie tu wypisujecie. no
                              Poeta to juz lepiej o tych ciastkach pisz, a nie o jakis zboczeniach.tego to
                              juz nie lubie
                              pozrwiam
                              Kazik
                              • pysiek13 acceptance matters :)))) 30.04.04, 05:04
                                Witaj Kazik,

                                tak myslalam, ze oburzysz ... jestes najpierw katolik, a potem Kazik ;))))
                                specjalnie dla Ciebie cytuje powiedzenie pewnego Swietego
                                Saint Francis of Assisi:
                                Lord grant me the serenity to accept the things I cannot change,
                                the courage to change the things I can,
                                and
                                the wisdom to know the difference.

                                God bless you Kazik

                                • mojito Homoseksualizm i Cinnamon Babka. 30.04.04, 05:43
                                  Witajcie,
                                  czesc Pysiek, czesc Kazik,

                                  podobno nie ma jak to milosc dwoch zdrowych przystojnych mezczyzn.
                                  Tak mowi nasz roznosiciel poczty w pracy. Podobno... Nigdy sie nie dowiem.
                                  Z melancholia i lekko doza smutku patrze na niektore kobiece pary.
                                  Nie do konca wiem dlaczego. Meskie pary sa mi obojetne. I bez smutku
                                  na nie patrze.

                                  Kazik,
                                  pod nieobecnosc Poety podziele sie z Toba erotyka cynamonowej babki.
                                  Dostalem ja od siostry i dzisiaj ponownie ja odkrylem schowana w lodowce.
                                  Kokieteryjnie wygladala zza czegos jeszcze niedojedzonego.
                                  Mowie Ci Kazik, niebo/seks w ustach. Lekko opalona z paskami na ciele.
                                  Opala sie jednak w bieliznie. Taka marmurkowa. Dyskretnie zajrzalem jej
                                  pod koszulke: total fat - 12%, ten be be fat (saturated) - o%,
                                  cholesterol 0mg - 0%, sodium 130 mg - 5%. Total Carbohydrate 35g -12%.
                                  Kolor wlosow: high gluten bleached flour. Aby nas mezczyzn lekko uspokoic
                                  zawiera potassium bromate. Aby nas wzmocnic zawiera iron. Bardzo slodka
                                  i partially hydrogenated (ma to pewnie do czynienia z czesciowym rozebraniem).
                                  Historia medyczna wspomina cos o yeast. Nie zrozumialem dokladnie.
                                  Mowie Tobie Kazik, babka pierwsza klasa. Cholernie przystojna.
                                  Usmiechnij sie do swojej Pani. Byc moze podobna Tobie zrobi.
                                  Jestem zauroczony i byc moze w nocy ukradkiem ja odwiedze w lodowce.
                                  Nie dam jej spokoju do rana...

                                  Pozdrowionka Amigos,
                                  prawie sniac erotycznie o cynamonowej dziewczynie, tfu, babce,
                                  mojito.
                                  • tangerin Re: Homoseksualizm i Cinnamon Babka. 30.04.04, 10:02
                                    Eeeee, a ja sie nigdy chyba nie dowiem, co to znaczy byc homo. Nie wiem, czy to
                                    powod do radosci, czy tez nie, nie zmienie tego, no chyba ze mi cos na starosc
                                    odbije.

                                    A tak prawde mowiac, to powolutku zaczna sie u nas zmieniac mentalnosc. W
                                    parkach zdarzaja sie panie trzymajace sie oficjalnie za raczki i wymieniajace
                                    calusy, co czasem tak stresuje moje niektore kolezani, ze szok. Panowie
                                    ujawnili sie juz wczesiej i mimo to dalej wzbudzaja emocje. Sa tacy, po ktorych
                                    nie widac, bo sa bardziej mescy niz Apollo, ale tez tacy, ze no wiadomo, taki
                                    pan to najlepszy przyjaciel kobiety: zakupy bez konca, rozmowa o szamponie do
                                    wlosow bez konca, o szminkach, kremach, zmarszczkach i wszystko ze swietna
                                    znajomoscia tematu i bez znudzenia typowego dla innych mezczyzn po 10 sekundach.

                                    W sprawie dzieci sie nie wypowiem, bo na ten temat to ja moge teoretyzowac
                                    jedynie. Nie znam przypadkow z zycia wzietych. Powiem tylko, ze w Polsce ten
                                    temat wzbudza duze kontrowersje, czasami wrecz histerie zbiorowa. Panowie maja
                                    z tym problem - wiadomo adopcja niemozliwa, panie sie niczym nie przejmuja,
                                    tylo sobie malenstwo funduja, bo to zadna sprawa w ich przypadku. A jak pozniej
                                    z wychowywaniem potomstwa w takich rodzinach? U nas ciagle jeszcze niektorym
                                    trudno przelknac adopcje w "normalnej", tzn damsko -meskiej rodzinie. Ale
                                    powolutku, bardzo powolutku sie przyzwyczajamy do innosci, co nie ukrywam, mnie
                                    cieszy ogromnie.

                                    Tora, wylaz z tej dzialki, zadekowalas sie tam i siedzisz! Jak tam
                                    przygotowania do matury? Bede trzymac kciuki! Masz to jak w banku!

                                    Mojito, nad ta Twoja babka, to ja bym sie zastanawiala... Rozebrana na czynniki
                                    pierwsze przeraza nieco, lepiej nie czytac etykiet, tylko konsumowac, upajac
                                    sie smakiem i zapachem, moze byc i w nocy, przy swietle ksiezyca, mniam,
                                    mniam...Zostaly Ci jescze jakies okruszki niesmiale?

                                    Poeto, a moze zrob liste, tego co warto w Wiedniu zobaczyc i oczywiscie zjesc.
                                    Przyda sie:))

                                    No, to trzymajcie sie Amigos wszyscy zdrowo, ide w tango!!!!!!
                                    A potem caly dlugi weekend, w uniowstapienie i miesiac zmyslowy ogromnie, czyli
                                    maj...
                                    • matrioszkaa Krotki poradnik, dla tych, co do Wiednia 30.04.04, 12:12

                                      Jezyk:
                                      Dla tych, co znaja niemiecki: jak Wam powiedza, zeby usiasc na fotelu, to maja
                                      na mysli krzeslo.
                                      Co nie znaja: pozostaje sie zywic Kukuritz i Fisole.

                                      Ceny:
                                      -potwierdzam, drogo, ale warto, zreszta jak sie zamowi kawe i
                                      Sachertorte/Apfelstrudel i siedzi potem w kawiarni pare godzin to wychodzi
                                      tanio; Wiedenczycy maja mily zwyczaj siadywania w kawiarni i obdzwaniania
                                      znajomych z wiadomoscia, ze wlasnie sie w kawiarni siedzi, kto moze to sie dolacza
                                      -polecam Naschmarkt (sama nazwa juz jest smaczna), w soboty jest tam pchli targ
                                      (uwielbiam)
                                      -zoo+kwiaty to jakies 10% Twoich zaskorniakow eurowych, Mandarynko, ale warto
                                      odzalowac, mozna z misiem panda oprzec sie pleckami o szybke, po dwoch roznych
                                      stronach, ale i tak kontakt blizszy niz w innych zoo; tudziez lwu popatrzec
                                      gleboko w oczy

                                      Obcokrajowcy: najblizsi sasiedzi uwazani sa za polobcokrajow, najwiecej z bylej
                                      Jugoslawi, jesli ktos ma ciemny kolor skory musi w Austrii na siebie uwazac,
                                      polski jezyk slyszy sie tez czesto.
                                      Kiedys w sklepie jakas babcia nazekala na obcokrajowcow, wyzalala sie przed
                                      sprzedawca, ktory po 5 minutach nie wytrzymal i wrzasnal: a ja z Serbii jestem.
                                      W ogole babc jest duzo, dziadkow mniej. Spoleczenstwo starzejace sie. Babcie nie
                                      lataja w rozowych kurtkach z plecaczkiem w odroznieniu od innej Europy
                                      Zachodniej, babcie chodza w plaszczykach i z torebkami, jak na babcie przystalo.

                                      Poeto-Schonbrunn-potwierdzam. Dla chcacych zbaczyc Wieden z gory- Prater i
                                      Riesenrad. W katedrze-schody na ambone!!!
                                      No, chyba juz wystarczy tego latania po Wiedniu.

                                      1 maja o godzinie 10 zostanie uroczyscie powieszona flaga Unii Europejskiej w
                                      Ambasadzie RP w Moskwie. Nie zamierzam zrywac sie bladym switem na te podniosla
                                      uroczystosc, bede tam w poludnie na polskim obiadku, to Wam potem doniose, czy
                                      dobrze powiesili.
                                      poka
                                      m.
                                      • mojito Konsorcjum totolotkowe. 01.05.04, 06:06
                                        Hola Amigos,
                                        witajcie zunifikowani - najlepsze zyczenia.

                                        Nasze numery na dzisiejsze gigantyczne losowanie - 145 milionow dolarow:

                                        02 25 30 38 47 PB 09,
                                        06 38 46 48 50 PB 29,
                                        12 16 19 27 44 PB 04,
                                        05 15 21 25 53 PB 01,
                                        10 27 37 46 53 PB 34,
                                        03 05 10 13 45 PB 18,
                                        07 14 17 30 45 PB 37.

                                        Jak sie spalo po wejsciu i obudzeniu sie w Unii?

                                        Pozdrowionka dla Wszystkich absolutnie
                                        i dobranoc lub dzien dobry,
                                        mojito. 00:06/17C/ciemno :))).
                                        • poetal_liryczny Re: Konsorcjum totolotkowe. 01.05.04, 10:07
                                          widze Matrioszka, ze jestes bywalczyni w Wiedniu i znasz ciekawostki.
                                          rzeczywiscie tam w kawiarniach sie przesiaduje godzinami.bardzo lubie taka
                                          atmosfere. to jeszcze zadam Ci pytanie na inteligencje,powiedz mi kto otworzyl
                                          pierwsza kawiarnie w Wiedniu ?
                                          Kazik, ja wspomnialem o tym dziecku lesbijek jako ciekawostke i widzisz ze
                                          swiat pedzie szybciej od nas. my nalezymy do starej generacji i nie ma co tak
                                          bardzo protestowac przeciwko wszystkiemu co inne.
                                          Mojito no teraz to bijemy recordy, coraz ladniejsza suma rosnie do podzialu. i
                                          mamy juz 1 maja, ciekawe jak to stolica powita mnie w lipcu jak przyjade na
                                          urlop.Tizedik i Marza, zaczelyscie pisac i nagle sprawozdanie sie urwalo.
                                          poprosze o ciag dalszy.Marza, jak jestes z Warszawy tez to napisz cos wiecej o
                                          sobie. ja pracuje w chemii.
                                          • Gość: Tora Małe przypomnienie IP: *.widzew.net / *.widzew.net 01.05.04, 14:33
                                            Heej Tangerin!
                                            Bardzo Ci dziękuje za pamięć! To prawdziwy lek na moją chorą dusze!
                                            Ten wątek zaliczyłabym raczej do optymistycznych, wesołych i pogodnych i w
                                            związku z tym nie uchodzi mi tutaj za bardzo rozczulać się nad własnymi
                                            problemami. A ponieważ chwilowo zdominowały one moje życie - stąd moje
                                            milczenie! I nie z powodu niechęci nie w głowie mi teraz rozmowy o Wiedniu,
                                            butach, sprawach damsko-męskich. Wybaczcie i zrozumcie. Ostatnio przeżyłam
                                            pogrzeb, awanturę, maraton godzin spędzonych w pracy. O drobniejszych
                                            problemach nie mówiąc.
                                            Mam nadzieję, że szybko się pozbieram i znów z pełną radościa będę uczestniczyć
                                            w waszych dyskusjach!

                                            Pozdrawiam wszystkich!
                                            • yvona73pol Re: Małe przypomnienie 01.05.04, 16:20
                                              Tora,
                                              jestesmy z toba, bedzie dobrze...
                                              wszyscy mamy od czasu do czasu rozne smutki, wieksze i mniejsze, czasami niebo
                                              wali nam sie na glowe.....
                                              a czasami po prostu marazm i inercja, niechec do pisania, wrazenie, ze to co
                                              mamy do powiedzenia takie mialkie i nieciekawe, ze nic sie nie dzieje...chociaz
                                              wedlug slow piosenki "naprawde nie dzieje sie nic i nie stanie sie nic az do
                                              konca..." ;))) tak to bywa....
                                              witam wszystkich, Mar_za, Melody (ty chyba z Sydney piszesz, co??) i stalych
                                              bywalcow ;))))))
                                              sobota unijnie minela, za to moja mama straszy rozbiorem i Rosja, przykrecanym
                                              kurkiem od gazu (rurociag) i ogolnym kryzysem.... zobaczymy; na razie zostala
                                              zwolniona z pracy, oups, za porozumieniem stron, zdaje sie, ale tylko po to, by
                                              nie wyleciec na bruk za pare miesiecy bez zabezpieczen....tak to sobie
                                              Hiszpanie w Polsce poczynaja jako nowi wlasciciele przedsiebiorstwa; oczywiscie
                                              nadgodziny nieplatne i najnizsza krajowa jak najbardziej na miejscu.... ech,
                                              zycie, tania sila robocza i na razie nic wiecej.... taka Tajlandia tylko ze
                                              blizej, odpada koszt transportu...
                                              wiec ja juz nie bardzo widze moja przyszlosc tam, a najsmieszniejsze jest to,
                                              ze tesknie, mam sentyment, chyba jednak lubie ten nasz chory kraj (nie wiem,
                                              czy slowko kocham nie jest zbyt patetyczne, no i chyba jednak nie kocham, skoro
                                              tak chetnie opuszczam...) - zdaje sie uczucie nieodwzajemnione, no, ale ryzyk-
                                              fizyk...
                                              ja dzisiaj sprawilam sobie mala przyjemnosc - perfumki Shiseido, otacza mnie
                                              aromatyczny obloczek....
                                              Tange, pisz smialo, ja ostatnio malo rozpisana jestem, ale jak widzisz, marazm
                                              i wrazenie ze przynudzam to jednak silny hamulec, jak dla mnie; i jakos nie
                                              moge sie ostatnio pozbierac, wszedzie sie spozniam, nie docieram w zaplanowane
                                              miejsca, mam problem z wygenerowaniem czasu na cokolwiek, a jak tak sie
                                              przyjrze, to niewiele robie...
                                              taki jakis dziwny czas nastal...
                                              z wieloma wielokropkami..... ;)))
                                              Tizedik, na Dzikiej jest fajne studio fotograficzne, bardzo profesjonalnie
                                              wywoluja fotki, rowniez czarno-biale.... tylko drogo troszeczke, no, ale za
                                              jakosc sie placi ;))
                                              caluski dla wszystkich, spadam i juz wiecej nie przynudzam, bo i nudzic trzeba
                                              miec o czym, a tu pusciutko w lebku ;)))
                                              cmok, cmok,
                                              Iwona
                                              • mojito Re: Małe przypomnienie 01.05.04, 20:56
                                                Witajcie Wszyscy,

                                                Tora,
                                                zupelnie uchodzi pisac o swoim obecnym nastroju. Smutki i niepowodzenia
                                                sa integralna czescia naszego zycia tak jak radosci i powodzenia.
                                                Jezeli bedziemy pisali w naszych obecnych nastrojach to wypadkowa
                                                naszych nastrojow na forum zblizy sie do normalnego zycia.
                                                Moje kondolencje dla Ciebie. Milo Ciebie widziec ponownie :)))).

                                                Iwona,
                                                Shiseido (relaxing fragrance) znam. Bardzo przyjemny zapach.
                                                Jaki kolor ma Twoja buteleczka?

                                                Poeto,
                                                suma faktycznie przystojna. Goraczka w miescie odczuwalna.
                                                Przez Wieden (kawiarniane spoleczenstwa) powinienem przejezdzac w tym roku.

                                                Pozdrowionka serdeczne,
                                                mojito. 14:56/25C/gazpacho dzisiaj.
                                              • Gość: TRO Re: Małe przypomnienie IP: *.mar.wi.charter.com 02.05.04, 05:08
                                                "taki jakis dziwny czas nastal...
                                                z wieloma wielokropkami....."

                                                Ladnie to napisalas, dzieki
                                            • tizedik Za was :-))))) 01.05.04, 22:40
                                              Wlasnie pije wasze zdrowie :-))))))
                                              • Gość: Tora Re: Za was :-))))) IP: *.widzew.net / *.widzew.net 01.05.04, 23:06
                                                A ja zalewam mą "smutną trąbkę" drugą butelką piwa belgijskiego Palm.
                                                Jest smacznie, wirująco, kolorowo, unijnie!
                                                Jest.. kurcze..i te gwiazdki, kolorowe, nie!Żółte!
                                                Słaby ze mnie zawodnik! Wzrok m się psuje, klawiatura jest podwójna!
                                                A co tam! Otworzyłam trzecią! Ją wychłepcę już tylko za Wasze zdrowie!
                                                Chyba, że wcześniej małżonek wyekspediuje mnie na balkon! Zebym skruszała i
                                                doszła do siebie!

                                                Wasze szczęście i wygrana zostały właśnie totalnie opite!
                                                Sukces i powodzenie murowane!
                                                U wszystkich!
                                                Totalnie!
                                                Nieodwołalnie!
                                                Absolutnie!
                                                I na zawsze!
                                                Kurcze! Żegnam! Nie, nie!!!!!
                                                Do następnego klik!!!!
                                                • mojito Re: Za was :-))))) i na pohybel wirusom. 01.05.04, 23:38
                                                  :(((((((((((((((,
                                                  a ja napic sie nie moge. Nie teraz jeszcze. Co najmniej cztery
                                                  godziny bede o suchym pysku. Wirus wslizgnal mi sie do compa
                                                  i wylaczal system co jakis czas. Prowadzony instrukcjami telefonicznie
                                                  przez przemila Pania ze wsparcia technicznego z niemalym trudem dopadlem
                                                  go i rozdusilem psubrata.
                                                  Kobiety maja zdolnosci dydaktyczne i cierpliwosc godna podziwu :))).
                                                  Wyraznie odczulem picie za moja pomyslnosc miedzy innymi. Dziekuje pijacym.

                                                  Zdrowko bezwirusowe wiec,
                                                  mojito.

                                                  17:38/temp. bez zmian/cieplo/zielono/przyjemnie.
                                                  • yvona73pol zapachowo.... 02.05.04, 05:25
                                                    witajcie kochani ponownie,
                                                    otoczona dzwiekami Toma Waitsa pisze do was z chlodnego, acz slonecznego
                                                    Sydney; powietrze zrobilo sie takie ostre (przychodzi na mysl przymiotnik
                                                    mrozne, ale nie bede sie wyglupiac, przeca to o wiele stopni C powyzej
                                                    wzmiankowanego ;)))
                                                    mam ambitne plany wypoczynku polaczonego z lektura latwa i "anglojezyczna"....
                                                    Boze, alez ten Tom pieknie spiewa..... ;)))
                                                    a moze cos jeszcze zrobie ciekawego?... na razie w kuchni gotuje sie rosolek, i
                                                    zapowiada sie dalsze kucharzenie, bo postanowilam spreparowac sobie lancz na
                                                    jutro, a co, raz sie zyje...
                                                    Mojito, buteleczka ciemnofioletowa, choc co poniektorzy by ja pewnie nazwali
                                                    brazowa, co jest pomylka niewatpliwa, napis, i owszem, koloru czekoladowego,
                                                    nazwa cuda, wielce przyjemna "Feminite du bois", co jak sadze pasuje, bo ja
                                                    jestem lesny stwor, na to wskazuje moje imie, no i odczucia jakich doznaje
                                                    bedac w lesie, krotko mowiac, czuje sie jakbym wrocila po wielu latach do domu,
                                                    nie ukrywam, ze najbardziej cenie sobie polskie lasy, z dzieciolami, spiewem
                                                    ptakow, zupelna dzicza, krzaczkami jagod i poziomek, (niestety rowniez
                                                    kleszczami - brrrr!!!!!!), grzybami w sezonie, pieknymi muchomorami, ktorym
                                                    jeszcze nie mialam okazji wykonac portretu godnego ich tajemniczego i trujacego
                                                    piekna (moje ulubione grzyby ;))) i tak dalej, i tak dalej....
                                                    zapach troszke przypomina slynny "perfum" Diora, o jakze wymownej nazwie -
                                                    Dolce Vita, co jak sadze bliskie sercom naszym, tuz obok dolce far'niente ;)))))
                                                    a czego przedsmak zdarza nam sie doswiadczac podczas przeroznych urlopow i
                                                    wolnych dni ;)))
                                                    czego wszystkim i sobie zycze,
                                                    zegnajac sie dzwiekami Blue Valentine, ze slonecznego Sydney,
                                                    mowila do Panstwa
                                                    Ariss
                                                    • mar_za Poszczytowy spokoj 02.05.04, 09:16
                                                      Witajcie,
                                                      W Warszawie cisza. Nie specjalnie widac, ze cos sie zmienilo po wejsciu do Unii
                                                      (niektorzy twierdza nawet, ze do Europy). Duza czesc mieszkancow nadal jest
                                                      poza miastem. Podobno tlumy nad morzem. Tutaj spokoj... Ta czesc, ktora
                                                      uczestniczyla w uroczystych wstapieniach pewnie odsypia festyny nocne na
                                                      Starowce( zebralo sie tam kilka tysiecy ludzi).
                                                      Ja tej nocy balowalam w meksykanskim klubie (dla znajacych Wa-we podaje
                                                      lokalizacje-na tylach Nowego Swiatu). A jakze o polnocy wejscie do Unii zostalo
                                                      podkreslone pokazem ubiorow (tych na codzien mniej widocznych). Dziwne uczucie,
                                                      gdy roztanczony, zalkoholizowany tlum ma sie w jednej chwili przelaczyc na
                                                      bycie widzem. Reklamy w trakcie nocnych imprez to chyba nowy zwyczaj w
                                                      warszawskich klubach, bo czesc byla tym nieco zaskoczona. Czesc pasowala (jak
                                                      ja)) i zamiast ogladac wystepy modelek czym predzej zajmowala miejsce przy
                                                      barze.
                                                      A wczoraj bylam na nadwislanym spacerze (by ten gin z mojego organizmu szybciej
                                                      sie ulotnil:-)). Powiem Wam nasza Wisla jest naprawde piekna, wiosna jeszcze
                                                      bardziej (te kwitnace mlecze, soczysta zielen, kwitnace dzikie
                                                      wisnie,...ach...). Gdyby jeszcze nie byla taka ...martwa. Kilka tygodni temu
                                                      widzialam Sekwane i tam czuc jak miasto zwrocone jest ku rzece. U nas jakby
                                                      odwrotnie. Zadnych stateczkow, barek. Nic. Albo prawie nic.Moze dlatego Wisla
                                                      tak naturalnie obrasta roslinnoscia i jest taka dziewicza. Na polnocy miasta na
                                                      Tarchominie odkrylam prom (mieszczacy 15 osob), ktory przeprawia chetnych na
                                                      drugi brzeg do Lomianek, skad sciezkami rowerowymi mozna dotrzec az do
                                                      Wilanowa. Ciekawe odkrycie dla mnie:-)
                                                      Poeto - mieszkam i pracuje w Warszawie, ale pochodze z malenkiej wsi na
                                                      Podlasiu. Jestem ten rodzaj mieszkanca, co przyjechal na nauki i juz tu zostal:-
                                                      ). Ale dluzej mieszkam w stolicy niz gdzie indziej.To juz moje miasto. Choc
                                                      pewnie niektorym "rodowitym" Warszawiakom to sie nie bardzo podoba. A moja
                                                      branza to biznes-telekomunikacja.
                                                      Pozdrawiam cieplo... I udaje sie w odwiedziny do mamy, na podlaska wies (tam
                                                      tez niewatpliwie spotkam wiosne).
                                                      Mar_za

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka