Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy,

    29.02.04, 22:38
    ale widzianych oczami pracodawcy.

    Ograniczam się do kandydatów do samodzielnych stanowisk w dziale sprzedaży,
    obsługi klientów kluczowych, obsługi sieci handlowej etc.

    1/. Wynagrodzenie – na ten temat można napisać całą książkę:
    - tytuł licencjata automatycznie według kandydata nobilituje
    jego do wyższego wynagrodzenia;

    - żaden nie będzie czekał 3-6 miesięcy (okres próbny), żeby szef ocenił
    przydatność dla firmy – przecież wystarczą papierki z jednej z kilkuset
    prywatnych uczelni w kraju, które już są „na każdym rogu ulicy”;

    - czasochłonne, kosztowne szkolenie – który podpisze zobowiązanie o zwrocie
    kosztów, jeżeli sam się wcześniej zwolni, bo znajdzie ciekawszą ofertę ?

    - no i oczywiście na początek wysokie wynagrodzenie stałe – a niska pensja i
    wysoka premia uzależniona od własnych osiągnięć i bieżących obrotów firmy to
    często rezygnacja i ewentualnie późniejsze krytyczne uwagi np. na forum GW :)

    2/. Załączone (lub wysyłane) CV – robione pod szablon, rzadko kto się skusi
    na opisanie więcej niż dwoma zdaniami, co robił w poprzednich firmach.
    I prawie zawsze w zainteresowaniach komputer i internet – to ma być nie w
    zainteresowaniach, ale w umiejętnościach !

    3/. Znajomość języków obcych:
    - „podstawowa” – w rzeczywistości zerowa;
    - „dobra” – potrafi z bólem i słownikiem napisać, przetłumaczyć proste pismo
    handlowe;
    - „bardzo dobra” – dobrze tłumaczy, ale boi się rozmawiać, nawet przez
    telefon;
    - i wreszcie (nawet ci podobno najlepsi) – straszna trema przed pierwszą
    rozmową telefoniczną lub realną i podobna trema jeszcze kilkanaście,
    kilkadziesiąt razy.

    4/. Znajomość komputera, programów edytorskich itp.:
    - „średnia” – potrzeba około miesiąca pracy, żeby wyszła prawdziwa średnia
    znajomość;
    - b.dobra – dobre pisanie, zapisywanie i nic więcej;
    - bałagan na komputerze – brak jakiejkolwiek koncepcji archiwizacji na
    komputerze np. na eksploratorze win.;
    - znajomość arkuszy kalkulacyjnych fatalna – opisanie komórki to już sukces,
    działań seryjnych trzeba uczyć praktycznie od początku.

    5/. Obietnice, najczęściej składane:
    - zero buszowania prywatnie po internecie;
    - zero dzwonienia na koszt firm w celach prywatnych;
    - zero udostępniania wszystkim znajomym skrzynki @ służbowej.

    P.S.: takie w/w obietnice na 99% świadczą zazwyczaj o sytuacji odwrotnej.

    6/. My natomiast na pierwszej, drugiej rozmowie musimy odpowiadać szczegółowo:
    - historia firmy do trzeciego pokolenia szefa/zarządzającego co najmniej;
    - są często pytania n/t średnich zarobków w firmie, o kluczowych kontrahentów
    itp.

    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

    To byłoby na tyle, w telegraficznym skrócie, w części I-szej – jak znajdę
    czas, to przedstawię opis pierwszych tygodni (miesiąca) pracy tych
    najlepszych, wybranych z kilkudziesięciu i więcej ofert.

    Pozdrawiam,
    Pracodawca, tj.:
    (dziwne zwierzę i nieuk)
    (wyzyskiwacz)
    ( wstrętny kapitalista)

    etc..:)
    Obserwuj wątek
      • Gość: gienek w pewnym sensie masz rację IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.02.04, 23:00
        Zdarza się, że ludzie świeżo po studiach mają zbyt wygórowane wymagania,
        nieadekwatne do zysków, jakie są w stanie przynieść firmie-bo taki jest główny
        cel zatrudnienia-pracownik ma przynosić firmie zysk, a pracodawca winien się
        tym zyskiem godziwie dzielić. Często ci którzy dobrze wypadają na rozmowach, są
        kiepskimi pracownikami-nie da się poznać człowieka w ciągu pólgodzinnej rozmowy
        (wiem z doświadczenia). Mam tylko uwage odnosnie tremy....jest sporo ludzi,
        którzy szukając pracy, wydali ostatnie pieniądze na bilet, aby przybyć na
        rozmowę...postaw się w takiej sytuacji...nie byłbys stremowany?
      • Gość: hermano Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.aster.pl / *.acn.pl 29.02.04, 23:09
        eeeeee, ja bym az tak drastycznie na to nie patrzyl...
        jak mam napisac w CV, ze znam jakis jezyk na tyle, zeby spokojnie sie
        wyprowadzic do danego karju, ale nie znam go na tyle, aby np. moc tlumaczyc
        pisma urzedowe?

        Np. komputer znam b.dobrze i nie oznacza to, ze znam poprawnie i nic nie
        popsuje... Jak napisze, ze znam super, to sobie pomysla, ze megaloman albo
        lepszy ode mnie bedzie i nawet nie zaprosza na rozmowe kwalifikacyjna...
        • kperlinska Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 01.03.04, 03:55
          Z mojej pracy jak do tej pory wszyscy byli zadowoleni. Jako stażystka z urzedu
          przyuczalam nowo przyjetą po znajomości pracownicę (argh!!! - oczywiscie
          przerwalam staż).
          Nawet jesli mam jakies braki, to szybko je nadrabiam. Nie obchodzi mnie, czy
          inni pisza w CV klamstwa. Prawdą jest, że początek nowej pracy wiąże się z
          uczeniem prawie wszystkiego od zera. Głównie powinno pracodawcy zależec na IQ i
          checi do pracy - z moich obserwacji wszyscy na to srają. Pewnie dlatego jest
          taki syf w tym kraju.
          • kperlinska Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 01.03.04, 04:17
            ...a swoja droga to rozmawianie po angielsku o poglądach na życie na rekrutacji
            do pracy jest moim zdaniem pewnym nieporozumieniem. Chyba ważne bym umiala
            przyjąc reklamację, zamówic towar, przedstawić ofertę firmy... Ale o to nikt
            nigdy nie pyta. Pytają o to, czy wole kluski czy ziemniaki, co sądzę o ruchu
            feministek... I like patatos with burakos and kotletos :>
            Szukacie chyba świrów, a nie pracowników. Egh - przepraszam - osób kretywnych,
            no tak.
            • Gość: lolo Re: brawo kaperlińska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.04, 05:15
              to co piszesz jest niestety przykrą prawdą, wspomniałaś o IQ i tu zacząć
              należało by od pracodawcy zazwyczaj pracobiorca ma je wyzsze od pracodawcy. A
              rozmowy kwalifikacyjne powinny przeprowadzać osoby które na danym stanowisku
              przepracowały przynajmniej 2 lata wtedy będą miały jakieś pojęcie o tym o co
              pytać. Z własnego doświadczenia wiem że pokazując pracodawcy że naprawdę coś
              potrafię i robię za dwoje wykazuję inicjatywę itd. odbija się to negatywnie na
              mojej osobie i szybko trzeba się żegnać z robotą bo stanowię zagrożenie dla
              kuzyna szefa albo innego kierownika czy bratanicy sekretarki albo nawet
              siostrzeńca ciecia.
              • commentator Re: brawo kaperlińska 01.03.04, 21:52
                Gość portalu: lolo napisał(a):
                > Z własnego doświadczenia wiem że pokazując pracodawcy że naprawdę coś
                > potrafię i robię za dwoje wykazuję inicjatywę itd. odbija się to negatywnie
                > na mojej osobie i szybko trzeba się żegnać z robotą bo stanowię zagrożenie
                > dla kuzyna szefa albo innego kierownika czy bratanicy sekretarki albo nawet
                > siostrzeńca ciecia.

                Rekruterom też niewiele brakuje.
                Wielkich kwalifikacji nie potrzeba do przeglądania e-maili z CV,
                przeprowadzenia testów i wstępnych rozmów.
                Tak więc można tam wcisnąć "znajomego królika".

                Rozmawiałem kiedyś z kolesiem który jako żaczek wyrobnik próbował przyjąć się
                przy rozładunku wagonów kolejowych.
                Praca ciężka i dobrze płatna. Ale pryncypał ( pokroju n_dyzmy)zastrzegł sobie
                płynną znajomość języka angielskiego.
                Rzecz tkwiła w opisie worków. Na jednych widniał napis rice a na drugich sugar
                i trzeba było płynnie posługiwać się tym językiem aby nie pomylić worków.




      • Gość: Krzyś Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 08:06
        >Załączone lub wysłane CV robione pod szablon.
        Zgadza się ale równiez osoby rekrutujące zadają pytania "pod szablon". Osoby
        które pojecia nie maja o rekrutacji pytania standardowe na ktore odpowiedzi
        można sobie ściągnąć w necie i na 99% być pewnym że pojawią się na rozmowie
        kwalifikacyjnej. Dlatego nie mów mi o kreatywności i innych bzdurach, bo żeby
        dostać pracę trzeba odpowiedzieć na te właśnie pytania.
        Co do jednej rzeczy zgadzam się w 100% a mianowicie wynagrodzenia. Ktoś kto
        szuka pracy jako sprzedawca a koniecznie chce wysoką podstawę i ewentualnie
        premię od obrotów bo boi się że nic nie sprzeda (a takich opinii na tym forum
        jest mnóstwo) to jakieś nieporozumienie
        to na razie tyle moich refleksji po przeczytaniu tego tekstu
        pozdrawiam
      • Gość: Krzyś Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 08:06
        >Załączone lub wysłane CV robione pod szablon.
        Zgadza się ale równiez osoby rekrutujące zadają pytania "pod szablon". Osoby
        które pojecia nie maja o rekrutacji pytania standardowe na ktore odpowiedzi
        można sobie ściągnąć w necie i na 99% być pewnym że pojawią się na rozmowie
        kwalifikacyjnej. Dlatego nie mów mi o kreatywności i innych bzdurach, bo żeby
        dostać pracę trzeba odpowiedzieć na te właśnie pytania.
        Co do jednej rzeczy zgadzam się w 100% a mianowicie wynagrodzenia. Ktoś kto
        szuka pracy jako sprzedawca a koniecznie chce wysoką podstawę i ewentualnie
        premię od obrotów bo boi się że nic nie sprzeda (a takich opinii na tym forum
        jest mnóstwo) to jakieś nieporozumienie
        to na razie tyle moich refleksji po przeczytaniu tego tekstu
        pozdrawiam
      • Gość: Rybka Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 08:59
        Ja krótko. Nie raz okazało się, że na rozmowie kwalifikacyjnej mój poziom
        języka przewyższał wyuczone pytania pytającego.
        Czy rzeczywiście po próbnym podpisujesz ludziom umowę na nieokreślony albo
        minimum rok? Nie sądzę, bo chcesz mieć furtkę. To się nie dziw,że zastraszeni,
        zdersperowani często ludzie chcą rozpaczliwie się zabezpieczyć rzucając czasem
        takie "niedorzeczne" propozycje. Oczywiście to głupota,, ale można ją
        zrozumieć "Bo tutaj jest jak jest". I jeszcze pytanie- jak już znajdziesz
        kogoś kto nie tylko przepisuje teksty ,ale ma kompa "w jednym palcu", egzamin z
        języka i nie licencjat to ile mu zapłacisz? Więcej niż tym po licencjacie? Bo
        to chyba pracodawcy kształtują wysokość pensji?
        I jeszcze jedno kandydaci są naiwni, ale Ty też jeśli wierzysz w obietnice
        pt.zero (Twój punkt 5). człowiek jaest całością i tylko SS potrafiło robić z
        ludzi maszyny. Ja w firmie pamiętam kim jestem poza nią i zdarza mi się
        zadzwonić do domu. Nie przeginam i to jest najważniejsze - nie odbywa się to
        kosztem mojej wydajności. To tyle.
        • elle_melle Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 01.03.04, 10:54
          piszesz tylko o absolewentach i pewnie jest w tym duzo prawdy - w koncu przez 5
          lat studiow wbija im sie do glow, ze beda podpora tego kraju - jak sie nie
          cenic w takiej sytuacji? :) Zgadzam sie, ze za brak doswiadczenia zawodowego
          nie ma co szalec z pieniedzmi, a brak obeznania w realiach stwarza pewnie
          dziwne sytuacje i wymagania (jak opisane przez Ciebie). Naprawde to, co
          opisales jest ok. Gdybys jednak mogl jeszcze napisac, dlaczego w podobny sposob
          traktujecie ludzi z doswiadczeniem i konkretnymi umiejetnosciami, to bede
          naprawde wdzieczna... "10 lat doswiadczenia, jezyki, komputer, zadnych
          szablonow, rozeznanie i on drogi panie chce 3 tys i jeszcze cholera nie chce na
          okres probny! no skandal!"

          Moze Twoj problem lezy w tym, ze zatrudniach TYLKO absolewntow. Nie dziwie ci
          sie wiec, bo ja od stazystow dostaje piany na ustach (zamiast uczyc wole sama
          zrobic). Do glowy jednak nie wpadloby mi, aby sie DZIWIC temu co robia... Ano
          taka ich natura. Jak kazdego z nas - na poczatku.
          • kperlinska Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 02.03.04, 01:10
            Z tym bywa różnie - ja odwalałam na stażu przez 3 miesiące robotę za dwie
            osoby. Były sytuacje, że zostawałam sama w dziale informacji... Potrafili mnie
            jeszcze opieprzać, za błędne informacje - które póżniej i tak okazywały się być
            popełniane w innych działach :> Druga stażystka obsługiwała jednocześnie 3
            działy i w każdym potrafili ją opieprzać, ze nie może się rozpuknąć na trzy. A
            w czasie pracy pyty latały na kawe i do slepu...
          • Gość: sceptyk Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 18:11
            Faktycznie, rzecz to niepojeta, że wszystkich traktuje się w naszym kraju tak
            samo. Nie jest wazne czy masz 10 lat doswiadczenia czy zero bo i tak pracodawca
            będzie się starał zatrudnić Cię za marne grosze i to najchetniej nie na umowe o
            pracę a w ramach prowadzenia własnej działalności gospodarczej. Jak masz
            znajomości to prace dostaniesz szybko i bez wysiłku natomiast jak nie masz, no
            to juz masz problem, przechodzisz przez testy, assestment center (który okazuje
            się picem na wode lub jakąś karykaturą , odpowiadasz na tysiące beznadziejnych
            pytań i w końcu po 2 latach starań dostajesz posade telemarketera za 800brutto.
            Beznadzieja. Oczywiscie szef zarabia i 10 razy tyle. Tylko jak będa ciąć koszty
            to nie zmniejsza mu pensji a raczej zwolnia Ciebie.:) Czysta proza zycia.
          • Gość: zdołowany Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 18:16
            Pracowałem kiedys w znanej polskiej firmie odzieżowej gdzie własciciel
            zatrudniał wszystkich za 850brutto. Niezaleznie jakie się miało doświadczenie.
            Tylko że wydajnośc takiego pracownika była żadna. Ciągłe uzalanie się na brak
            pieniędzy, kłopoty z debetami w banku, brak na cokolwiek i życie w stresie od 1
            do 1. Polska rzeczywistość czy maksymalny wyzysk?. Dodam dla jasnosci sytuacji
            że Prezes plus reszta osób zarzadzających (rodzina: ciotki, bracia etc) żyli w
            dobrobycie:)
        • lama100 Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 01.03.04, 15:12
          Gość portalu: Rybka napisał(a):

          Ja w firmie pamiętam kim jestem poza nią i zdarza mi się
          > zadzwonić do domu. Nie przeginam i to jest najważniejsze - nie odbywa się to
          > kosztem mojej wydajności. To tyle.

          Nie chodzi o wydajność, tylko o płacenie rachunków. Dlaczego twój pracodawca ma
          płacić za twój prywatny telefon do domu?
          ja moim pracownikom oddaje każde 30gr za wysłanie do mnie smsa z ich prywatnych
          komórek. Normalne. Gdybym tego nie robiła to podniósłby sie raban o wysysk.
          Dlaczego natomiast niektóre osoby pałają oburzeniem, gdy karzę sobie oddawać za
          prywatna rozmowę z tel służbowego?
          • Gość: Kawaler do wzięcia Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.aster.pl / *.acn.pl 03.03.04, 16:35
            TYLKO 30 groszy??? A dlaczego tylko połowe? ja mam Tak taka i tam płace za smsa
            61 groszy brutto! Wiec czemu Ty oddajesz tylko połowe (i to nie całą)?
            • lama100 Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 03.03.04, 19:01
              Gość portalu: Kawaler do wzięcia napisał(a):

              > TYLKO 30 groszy??? A dlaczego tylko połowe? ja mam Tak taka i tam płace za
              smsa
              >
              > 61 groszy brutto! Wiec czemu Ty oddajesz tylko połowe (i to nie całą)?

              rany, to był przykład. Jeden ma smsy na 50gr netto inny za 30gr netto i oddaje
              tyle, ile faktycznie za to płacą. Ani grosza mniej.
      • Gość: egon Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.icpnet.pl 01.03.04, 11:08
        To jest zwyczajna makabra, jeżeli chodzi o poziom kandydatów do pracy (głównie
        chodzi mi o absolwentów). Już kilka dni wcześniej czuję niopokój gdy mam się
        spotykać z tą całą "menażerią". 30% wcale nie przychodzi na umówione spotkanie
        (niektórzy przychodzą za kilka dni dziwiąc się, że już nie chcę z nimi
        rozmawiać), notoryczne są spóźnienia, traktują je jako coś normalnego.
        Większość z tych którzy przychodzą nie wiedzą nawet o jakie stanowisko się
        ubiegają. No normalnie to są jajca.
        W niektórych postach jest dużo nieprawdy, ponieważ ja zatrudniam tylko osoby,
        które posiadają umiejętności, których mnie brak, lub są ode mnie w czymś
        lepsze. Jeśli chodzi o stanowiska handlowców to jedynym miernikiem ich wartości
        jest sprzedaż i powinni być głównie na prowizji (jeśli chcą żeby było inaczej
        to odpowiadają na pytanie ile są warci sami dla siebie i próbują zrzucić
        odpowiedzialność za swoje poczynania dla innych). Sensem zatrudnienia
        pracownika są korzyści dla firmy. A mało kto zadaje sobie pytanie ile dzięki
        mnie zarobi firma lub jakie wymierne korzyści jej dam (radzę o tym porozmawiać
        z pracodawcą zanim zaczniecie rozmawiać o pieniądzach).
        • kperlinska Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 02.03.04, 01:15
          Zgadzam się, że prowizja jest motorkiem nakręcającym do działania, ale bez
          podstawowej pensji ciężko zastartować. To taka podstawa bezpieczeństwa...
        • Gość: zdenerwowany Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 18:26
          Makabrą to jest poziom rekrutujacych!, zadawanie bzdurnych pytań,
          przeprowadzanie testów managerskich na stanowiska zwykłych zjadaczy chleba,
          zupełnie nie czytanie życiorysów lub tylko ich powierzchowne przeglądanie.
          Kiedyś zaproszono mnie na rekrutacje prowadzoną w Katowicach. Rekrutacja
          dotyczyła miejsca pracy w Warszawie!Gdy przyjechałem na miejsce kobieta
          oświadczyła mi że życzyłaby sobie abym szczegółowo jej o sobie opowiedział bo
          nie zdazyła przejrzec mojego CV. W trakcie rozmowy cały czas dzwoniła jej
          komórka i prowadziła niustajace rozmowy tak że traciła wątek a w końcu zapytała
          mnie dlaczego straciwszy pracę (bo firma upadła)i nic nie robiąc nie zapisałem
          się na jakieś studia MBA!, jakoś nie chciało mi się tłumaczyć, że: brak kasy,
          pożyczki na studia żaden bank nie udzieli a rodzina biedna jak mysz kościelna i
          nie ma co do garnka włożyć!
        • Gość: adam Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 18:34
          Pracowałem w pewnej firmie, której prezes wychodził z założenia że wszyscy
          pracownicy to złodzieje i obiboki. Przekonałem się po roku cięzkiej pracy (żona
          prawie mnie na oczy nie widziała)mając jeden wolny dzień w tygodniu że to jakiś
          idiota. Wysłał mnie na urlop bo słoneczko...wypocznie pan etc. Jak wróciłem po
          tygodniu i przyszło do wypłaty pensji to dowiedziałem się że dostane tylko 1/3
          tego co mi się nalezy bo: nie było mnie w pracy i moja robotę musiał wykonać
          mój zastępca!, skoro mnie nie było to nic mi się tak naprawde nie nalezy a to
          co mi wypłaca to dzięki temu że mnie lubi!!!Paranoja. Jak chciałem odejść
          wymyslił że mam romans z jedna z jego pracownic i dawał mi do zrozumienia że
          odejście z pracy+telefon do mojej żony=osiągniecie dna społecznego. Na
          zebraniach zawsze wszystkich dołował i twierdził że takich kretynów to nigdy
          jeszcze w pracy nie miał etc etc.
        • Gość: michelle Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 14:42
          fajne życie. Zbijać kase , zbijac , zbijac i...nie płacić pracownikom. Niech te
          biedne głupole spadają na drzewo.Oto postawa pracodawcy polskiego.
          • Gość: pracodawca polski Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.wroc.zigzag.pl 03.03.04, 16:15
            Jestem pracodawca polskim, i generalnie zalezy mi na ukladach fair w dwie
            strony. Ale przyznam tez ze kiedy wiem ze masz takie podejscie, to nie
            chcialbym Cie zatrudnic. Chyba wole pracowac z ludzmi ktorzy niezaleznie od
            doswiadczen, oferuja mi pewien stopen zaufania na wejsciu, a ja moge odplacic
            im uczciwym ukladem w ktorym obie strony wygrywaja. Nie chce mi sie tracic
            czasu na zmiane czyichs zapieczonych stereotypow ktore wkrotce staja sie
            samosprawdzajacymi sie przeklenstwami. To jak myslisz o pracodawcach zamyka Ci
            drzwi na tych ktorzy sa inni.
            • Gość: michelle Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.itcomp.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 20:39
              odpowiadałam na post przedmówcy, który musi się spotykać z "menażerią", kiedy
              chce kogoś zatrudnić. No i chce płacić pensję w postaci jedynie prowizji, a to
              moim zdaniem nie jest fair. Pracownik ma prawo do jakiegoś minimum
              stabilizacji. Żle zrozumiałeś moje intencje. Ja przeszłam przez wiele firm i
              obiektywnie stwierdzam, że polskim pracodawcom brak umiejętności zarządzania
              ludźmi. To jest powodem obustronnych frustracji, niechęci i nierzadko
              stereotypów. Nie zamyka nikt przede mną drzwi, niejednokrotnie to ja je
              zamknęłam za sobą nie chcąc po prostu pracować dla pewnej kategorii
              ludzi.Pracuję dla "innych". I nerwowo się robi jak słyszę o potencjalnych
              pracownikach: "menażeria". A myślę o porzuconych pracodawcach tak, jak sobie na
              to zasłużyli.
              • kenneth.adams Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 04.03.04, 01:14
                Gość portalu: michelle napisał(a):

                > I nerwowo się robi jak słyszę o potencjalnych
                > pracownikach: "menażeria".

                A ja bym wielu z tych potencjalnych pracownikow nazwal duzo gorzej... po
                ostatnich probach zatrudnienia informatyka doszedlem do wniosku ze ponad polowa
                kandydatow nie specjalnie radzi sobie z czytaniem tresci ogloszenia. na
                stanowisko informatyka zglosil sie nawet specjalista od maszyn rolniczych. a ci
                ktorzy nawet zrozumieli tresc ogloszenia to nasciemniali w CV i tylko zawracali
                glowe. Podczas rozmowy mieli zrobic proste zadanko, ktore nie powinno im zajac
                wiecej niz 1-2 min. gdyby faktycznie znali sie na tym czego od nich
                wymagalismy. niestety - dla wiekszosci okazalo sie to za trudne, mimo ze w CV
                zapewniali ze sa w tej dziedzinie specjalistami. efekt calej procedury
                rekrutacji byl taki, ze z kilkudziesieciu kandydatow nie udalo sie wybrac
                nikogo. tylko zmarnowany czas. czy to tak trudno zglaszac sie na stanowiska, do
                których ma sie kwalifikacje?
                • Gość: michelle Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.04, 08:08
                  mam nadzieję, że nie jesteś z tych, co to dowartościowują się kosztem
                  bezrobotnych i innych poszukujących pracy. Jestem zdania, że profesjonalny
                  pracodawca nie rozpowiada na prawo i lewo o przywarach przesłuchiwanych
                  kandydatów w kategorii wyśmiewania. Szanujący się pracodawca wystrzega się
                  epitetów i niewłaściwych porównań choćby np "menażeria". Bo o profesjonalizm
                  chodzi.
                  • kenneth.adams Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 04.03.04, 10:21
                    Gość portalu: michelle napisał(a):

                    > mam nadzieję, że nie jesteś z tych, co to dowartościowują się kosztem
                    > bezrobotnych i innych poszukujących pracy. Jestem zdania, że profesjonalny
                    > pracodawca nie rozpowiada na prawo i lewo o przywarach przesłuchiwanych
                    > kandydatów w kategorii wyśmiewania. Szanujący się pracodawca wystrzega się
                    > epitetów i niewłaściwych porównań choćby np "menażeria". Bo o profesjonalizm
                    > chodzi.

                    Nie jest moja intencja wysmiewanie sie z kogokolwiek. Chcialem jedynie
                    zaznaczyc, ze to nie zawsze pracodawca jest tym "zlym". W moim przypadku
                    kandydaci wykazali sie jedynie niekompetencja, przez co ja i moi
                    wspolpracownicy, stracilismy bardzo duzo czasu. Mimo to, kazdy z kandydatow
                    zostal "przesluchany" w sposob profesjonalny i uprzejmy, bez wysmiewania sie i
                    obrzucania go epitetami. Denerwuje mnie jedynie fakt, ze poszukujacy pracy,
                    domagajac sie naleznego im szacunku, nie potrafia szanowac czasu pracodwacy,
                    wysylajac swoje CV gdzie popadnie, niezaleznie od tego czy ich kwalifikacje sa
                    wystarczajace.
                    • Gość: michelle Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.04, 10:34
                      Wniosek jest taki, że nikt nie jest doskonały i to zupełnie normalne, ze
                      zarówno pracownicy jak i pracodawcy poszukują dla siebie najlepszego
                      rozwiązania. Wiem , ze czas to pieniądz i jego utrata jest bez sensu. Ale
                      jednocześnie myślę, że na pewno znajdziecie odpowiednich dla siebie pracownikow
                      w kolejnych poszukiwaniach.
                      • kenneth.adams Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 04.03.04, 10:58
                        Gość portalu: michelle napisał(a):

                        > Wniosek jest taki, że nikt nie jest doskonały i to zupełnie normalne, ze
                        > zarówno pracownicy jak i pracodawcy poszukują dla siebie najlepszego
                        > rozwiązania. Wiem , ze czas to pieniądz i jego utrata jest bez sensu. Ale
                        > jednocześnie myślę, że na pewno znajdziecie odpowiednich dla siebie
                        > pracownikow w kolejnych poszukiwaniach.

                        Na szczescie udalo sie po drugiej turze poszukiwan i jestesmy bardzo zadowoleni
                        z nowego pracownika. Co smieszne, kilka osob, ktore odrzucilismy po pierwszym
                        naborze, zglosilo sie do nas ponownie. Zastanawiam sie czy wynika to z nadzieji
                        na zmiane zdania z naszej strony, czy tez z faktu ze ci kandydaci wysylaja CV
                        gdzie tylko sie da i nawet nie pamietaja gdzie. Mysle, ze druga opcja jest
                        bardziej prawdopodobna, tym bardziej ze kilka osob z pierwszego naboru nawet
                        nie wiedzialo gdzie znalezli nasze ogloszenie. I wez tu czlowieku sie nie
                        denerwuj :)
                      • Gość: wojtek Re: Do Michelle: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 11:08
                        bez urazy, ale w twoich wypowiedziach (nie tylko twoich) jest bardzo duzo
                        dwulicowości:
                        - krytykujesz tych, co wypowiadają się negatywnie o szukających pracy, ale sama
                        to robisz w drugą stronę. Czyli pracodawcy i ich pracownicy zajmujący się
                        rekrutacją mają siedziec cicho w imię kultury wypowiedzi, poszanowania itp., a
                        pracownicy maja prawo wylewać wszystkie żale, lzyć swoich szefów, bo mają do
                        tego jakieś dziwne, stworzone przez was "prawo". Sama przeciez to robisz -
                        poczytaj swoje wszystkie posty.
                        - pracodawca ma obowiązek płacić nowemu pracowników minimum (jakie ?), a co z
                        obowiązkiem pracownika zapracowania na to i odpracowania tego, co wyłożył
                        zakład pracy na początku ?
                        - no i ta demagogia, że polscy pracodawcy są do kitu, brakuje im wszystkiego -
                        przecież gdyby nie oni, to bezrobocie było jescze większe. To firmy polskie
                        zatrudniające po kilka, kilkanaście, ...dziesiąt osób utrzymuja polską
                        gospodarkę, płacą podatki, nie uciekają za granicę przy pierwszych oznakach
                        kryzysu, nie zamykają firm i nie wyrzucają na bruk przy pierwszych kłopatach
                        lub zalążku recesji.
                        - domagasz się dzielenia zyskami, piszesz, że bez pracowników nie ma zakładu
                        pracy, że inwestycja własnych pieniędzy to pestka - pamiętaj, że jeżeli
                        mianownik jest równy zeru, to efekt dzielenia tez jest równy zeru :)

                        "właściciel" jednoosobowej firmy
                        od 10 lat, wolny zawód.
                        • Gość: michelle Re: Do Michelle: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.04, 15:04
                          Nie czuję się urażona. Nie myl dwulicowości z chęcią sprawiedliwego
                          umieszczenia swoich pogladów gdzies pośrodku. Bo to taki wątek właśnie. Zauważ,
                          że ja nikomu nie zabraniam krytyki, a jedynie protestuje przeciw zbednym
                          epitetom. Nie ciepię wyzwizsk i przyrównywania do menażerii - ot i tyle. I sama
                          tez krytykuję, jak wszyscy tu obecni. I nie mów, że przyznaję pracownikom prawo
                          do lżenia pracodawcow, bo to nieprawda. Toż ja pisze, żeby nie uzywać epitetów
                          w stosunkach pracy!
                          Pracownik nie odpracowuje pieniędzy wyłożonych przez pracodawcę na jego firmę.
                          To jakieś dziwne myślenie. I jakoś tak despotycznie brzmi Pracownik otrzymuje
                          ekwiwalent za pracę wyswiadczoną pracodawcy.Pracodawca decyduje, jaki pracownik
                          jest mu potrzebny. I prosze nie przeinaczaj moich słów - kto tutaj powiedział ,
                          że inwestycja w tworzenie firmy to pestka? Inwestycja ta jest twoim wyborem tak
                          jak i zatrudnienie ludzi. I mam prawo mieć swoje zdanie na temat, że polscy
                          pracodawcy słabiej wypadaja w zestawieniu z zagranicznymi - i to przede
                          wszystkim w kwestii zarządzania. I zdecydowanie gorzej płacą. W końcu
                          przetestowałam kilka firm, przy czym z pensji zarabianej u ziomka nie byłam w
                          stanie opłacić mieszkania, telefonu i ubrać dziecka do przedszkola, żeby się
                          nie wstydzić.o sobie nie wspomnę. I nie pracowałam do piętnastej. Mam nadzieje,
                          że to się bedzie zmieniać . Prowadzisz działalność w swojej jedoosobowej
                          firmie, a jednak uważasz się za eksperta od zarządzania ludźmi. Dotychczas nie
                          zatrudniłeś nikogo.Więc skąd te uprzedzenia?Zbyt personalnie do tego
                          podszedłeś - najwyraźniej zostałam źle zrozumiana.
                          I że niby ziomkowie nie wyrzucają ludzi na bruk? - no co ty? Pochodze z
                          regionów restrukturyzowanego przemysłu i widzę, że kłopoty rozwiązuje się
                          poprzez zwolnienia, po prostu. Idealizujesz.
                          Ach te wolne zawody.
                        • temur23 Re: Do Michelle: 09.03.04, 19:19
                          Gość portalu: wojtek napisał(a):
                          >pamiętaj, że jeżeli
                          > mianownik jest równy zeru, to efekt dzielenia tez jest równy zeru :)
                          >
                          > "właściciel" jednoosobowej firmy
                          > od 10 lat, wolny zawód.
                          Oj, wojtek, wojtek... :) Efektem dzielenia przez zero jest nieskończoność (hehe, a matematykę miałem osatni raz jakoś cztery lata temu). No chyba, że chodziło Ci o licznik. :D
                          Mam nadzieję, że licząc np. koszty utrzymania swojej firmy nie popełniasz takich błędów. :)
                          • Gość: wojtek Re: Do temur23 !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.04, 09:50
                            Faktycznie się pomyliłem, chodziło mi o licznik, a nie mianownik.

                            Natomiast nie ma dzielenia przez zero - jest to działanie niewykonalne w
                            matematyce - TY TEZ SIE POMYLIŁEŚ Z Tą NIESKOŃCZONOŚCIĄ !!!

                            pozdrawiam :)
                • latajacy_czestmir Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 15.03.04, 02:16
                  w zeszlym roku bylem na stazu w agencji HR, asystowalem przy rekruatcji dyretkota prdukcji do polskiej firmy dzialajacej w moskwie. czyli j.rosyjski - perfekt, tazke znajomosc rosji itp, praktyka na podobnym stanowski, MBA itp..i splywaja CV-ki...i ubaw po pachy...jakies 10-15% calosci to pisma od absolwentow powiatowych szkl wyzszych(licencjaci a jakze!), bez praktyki itp ale twierdzacych ze sie szybko naucza i beda idealnymi dyrektorami..a potem tacy frustraci zala sie ze wysylaja 1000 CV i nitk im nie raczy odpowiedziec...
            • Gość: Lech Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.04, 20:44
              Witam.
              Jeżeli w Twojej firmie jest tak jak piszesz, to ja ten układ bardzo popieram.
              Pozdrawia pracownik najemny.
          • Gość: Kperlinska Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 06.03.04, 00:26
            Nie ze mna takie numery :>
            Wole jechac na truskawki, wole sprzedawac gacie na rynku niz robic na jakiegos
            uja.
      • Gość: gosc portalu praca Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.03.04, 11:37
        Hej,
        a co powiesz o pracodawcy, ktory:
        daje ci b. niska pensje, dodajac, ze oczywiscie mozesz sobie dorobic sprzedajac
        np. powierzchnie raklamowa (jestes tylko sekretarka i to nie nalezy do zakresu
        twoich obowiazkow), wiec sprzedajesz, dwoisz sie i troisz, a potem nagle
        okazuje sie, ze i tak dostaniesz pensje ponizej oczekiwan, bo szef obnizyl ci o
        polowe %procenty od sprzedazy bo okazalo sie, ze twoja pensja przekroczylaby
        magiczny prog 1250 na reke.
        co rusz zatrudnia nowych pracownikow, bo ci starzy nie chca u niego zagrzac
        miejsca, bo czuja sie niedoceniani, szpiegowani i mimo uplywu lat o poswyzce
        moga tylko sobie pomarzyc.
        To tylko takie dwa male przykladziki od jednego pracodawcy. On uwaza, ze to
        wszyscy pracownicy sa zli, on jest biedny pokrzywdzony, zada wysokich
        kwalifikacji typu:najlepiej dwa fakultety, dwa jezyki obce (obu musisz uzywac
        na co dzien), doswiadczenia, prawa jazdy, siedzenia po godzinach, bo przeciez
        dyspozycyjnosc to podstawa i w zamian pracujesz przez dluugi okers czasu za
        najnizsza pensje lub owe magiczne 1250 max. Ach, zapomnialabym, do wyjazdow
        sluzbowych musisz doplacac, bo przeciez otrzymujesz niesamowita szanse rozwoju
        zawodowego. Raz owa doplata wyniosla prawie cala pensje!!!!
        To nie jest wymyslona historia, az tak bujnej wyobrazni nie posiadam. Wiem, ze
        nie wszyscy pracodawcy sa tacy, ale jednak tacy lub podobni sie zdarzaja, bo
        maja swiadomosc, ze taki jest rynek pracy a nie inny, bo wiedza, ze jak
        odejdziesz, to na twoje miejce bedzie wielu chetnych. I jeszcze jedno: czasem
        sie ludziom nie dziwie, ze nie chce im sie pracowac, ze maja olewajacy stosunek
        do pracy, bo bez wzgledu na to, jak sie staraja i tak dostana glodowa pensje
        bez szans na podwyzke i awans.

        I nie moge doczekac sie czasów,kiedy pracownik bedzie traktowany jak czlowiek,
        a nie maszyna
        • Gość: Rybka Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 11:46
          Koniecznie podaj nazwę firmy - niech będzie przestrogą. Taki wątek już jest na
          tym forum. Takie gnoje nie mogą pławić się w samozadowoleniu i nieomylności.
          • yvona73pol Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 01.03.04, 12:57
            niestety wiele racji, pracodawcy przeginaja, w rownym, a moze i wiekszym
            stopniu niz pracownicy....
            ja mam doswiadczenia z pracodawcami glownie wiec z mojej strony powiem, ze jak
            sie umawiam, to przychodze, punktualnie, nie klamie, a jak czegos nie wiem to
            sie szybko ucze, bo mam taka "glupia" nature ze lubie sie uczyc po prostu, a
            praca generalnie sprawia mi przyjemnosc, o ile nie jest polaczona z obcowaniem
            z glupimi wspolpracownikami, no i bezsensowna organizacja pracy; no i co? i nie
            ma dla mnie pracy w kochanej ojczyznie....
            moze kiedys....
            Iwona
            • Gość: benny Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.lodz.dialog.net.pl 10.05.04, 01:10
              ciekawa dyskusja, ale bywałem na stażach w dużych firmach (banki, GE) i
              wszędzie odbywala się profesjonalna rozmowa, później nikt nikogo nie
              wyzyskiwał, czytelne reguły gry- na koniec ocena pracy- wszystko OK, przykro
              mi, ale nie zauważyłem ciągłego kopania sobie dołków
        • Gość: aga Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.ostrowiec.sdi.tpnet.pl 02.03.04, 19:21
          zgadzam się z Tobą w 100%, u mnie było tak: poszłam do pracy do prywatnej firmy
          na stanowsiko sprzedawca-fakturzysta. Nic wielkiego biorąc pod uwagę że jestem
          po studiach, kursie księgowości, dobra obsługa komputera itd. Mimo to cieszyłam
          się jak głupia jak dostałam tą pracę, bo u mnie w mieście sami wiecie
          jak......Pracowałam po godzinach i po godzinach ... uczyłam się szybko (w
          miesiąc to, czego inne pracownice uczyły się przez 3 miesiące). I zaczęło się:
          że umowę dostanę za miesiąc, w połowie miesiąca...itd. Aha, pensja na rękę: 700
          lub 750. Tak pracowałam 4 i pół miesiąca. Nic dziwnego że czytałam wszystkie
          możliwe ogłoszenia o pracę. Byłam załamana. Wreszcie dostałam inną propozycję
          pracy w dużej firmie i wielkimi możliwościami. Na nieszczęście mojego
          pracodawcy podpisał wreszcie ze mną umowę o pracę (oczywiście refundowaną z
          Urzędu Pracy) na 10 miesięcy w poprzednim tygodniu. Szkoda że nikt z was nie
          mógł widzieć jego miny, jak się okazało że zmieniam pracę i odchodzę gdzie
          indziej :)))) Nie mógł zrozumieć ......... przecież u niego miałam tak dobrze!
          Teraz pracuję z wielką radością , zarabiam 1200 -1300 na rękę, żadnych
          nadgodzin, jestem doceniana i z uśmiechem idę do pracy!!! To taka mała
          przestroga dla pracodawców: doceniajcie swoich dobrych pracowników!!!! I
          pociecha dla tych którzy mają podobne problemy: warto walczyć o swoje, bo może
          być lepiej :)
        • Gość: michelle Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 14:31
          tu jest Polska. Nie czekaj, bo sie nie doczekasz. Wyjedź
      • Gość: G. Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.idea.pl 01.03.04, 14:10
        Nie martw się drogi Pracodawco.

        Niebawem dojdzie do władzy Lepper - legalnie bądź nielegalnie (w drodze przewrotu) i da wszystkim zasiłki socjalne po co najmniej 900 zł. Wtedy będziesz miał większe kłopoty na głowie niż brak podaży na rynku pracy, bo Lepper zakaże Ci sprzedawać powyżej określonej marży, żebyś się krwiopijco jeden kosztem ludu nie wzbogacił.
        • Gość: lucyperek Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 15:01
          To długo nie potrwa. Szybko znajdzie sie ktoś kto tego żula po prostu
          zastrzeli. Nie wiem tylko jak jego wyznawców spakowac do wagonów i wywieźć do
          raju Łukaszenki
          • kperlinska Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 02.03.04, 01:30
            Swoją drogą ciekawe, dlaczego nagonka na Leppera jest tak modna. Lepper stał
            się tematem zastępczym, maskotką sejmową. Bezrobocie? Brak dostępu do opieki
            zdrowotnej? - Ooo! Patrzcie Lepper idzie ;/ Krytykowanie go stało się już tak
            popularne, że nawet, gdy przez pomyłkę powie coś mądrego zaraz pojawia się
            śmiech. A nasz kraj coraz bardziej zaczyna przypominac kraj Łukaszenki, no
            ba... U nas węgiel wykopują jak w XIX wieku... Mysle, ze Leppera nigdzie nie
            trzeba juz wywozić.
            Balcerowicz musi odejc ;-)))
      • commentator Re: Porozmawiajmy może pracodawcach 01.03.04, 15:11
        widziani oczyma poszukującego pracy

        1. Wynagrodzenie gwarantowane w wysokości 5 000 zł. (Amplico)
        2. Pracodawca oczywiście życzy sobie CV z informacjami do piątego pokolenia
        włącznie. Oczywiście kandydaci powyżej 35-roku życia odpadają.
        3. Znajomość języków obcych w stopniu większym niż pracodawca nie jest mile
        widziana. Po co robić z niego barana ? Oczywiście certyfikat CAE pracownika
        ma służyć do podniesienia prestiżu firmy oraz tłumaczeń instrukcji obsługi
        telefony komórkowego przyszłemu pracodawcy. Już to przerabiałem.
        4. Dodaj jeszcze SQL, Oracle, Java, SQL Server, PHP , C++,
        W zamian pracodawca może zaoferować zdezelowany sprzęt made in Taiwan
        (topowy model z roku 1990 stojący na sali wielkości boiska do kosza) i
        rewelacyjny produkt do sprzedaży w postaci karty kredytowej lub
        ubezpieczenia na życie.
        5. Panie pracodawco z doskonałą znajomością komputerów (moim zdaniem nawet nie
        średnią)
        ad1.- istnieją doskonałe oprogramowania do zaniechania takich procedur.
        ad2.- monitoring rozmów ( bilingi )
        ad3.- jakoś nie mogę pojąć tego zarzutu u ... przedstawiciela działu sprzedaży.
        To po kiego ma mieć tą skrzynkę jak nie do potencjalnych klientów ( którzy
        mogą być znajomymi i mieć dalsze kontakty? )

        6. Na pierwszej rozmowie kandydaci dowiadują się, iż muszą:
        - założyć własną działalność gospodarczą,
        - posiadać samochód – najlepiej reprezentatywny,
        - mieć komputer ( najlepiej laptop) z dostępem do Internetu,
        - telefon komórkowy i telefaks,
        - dostęp do kserokopiarki,
        - nienormowany czas pracy,


      • Gość: zdzich Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 18:18
        Jak zwykle prawda lezy po środku.
      • commentator Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 01.03.04, 22:12
        6/. My natomiast na pierwszej, drugiej rozmowie musimy odpowiadać szczegółowo:
        - historia firmy do trzeciego pokolenia szefa/zarządzającego co najmniej;
        - są często pytania n/t średnich zarobków w firmie, o kluczowych kontrahentów

        Szanowny Panie.

        Kreatywny (potencjalny pracownik) z historią firmy zapozna się poprzez stronę
        internetową - oczywiście jeżeli to nie będzie firma krzak handlująca na
        stadionie XX lecia w Warszawie lub jakieś MLM.

        Po drugie cóż w tym dziwnego że pracownik zapyta się o średnie zarobki ?
        Wg. Pana ma się dowiedzieć że otrzyma 800 zł. dopiero w momencie podpisania
        angażu ?


      • Gość: biało-czerwony Andrzej Lepper !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.04, 23:55
        ma racje G.pisząc , że nastanie teraz Lepper !
        bezrobotni dostaną po 900 zł socjalu , polecą głowy bandytów i krwiopijców,
        zdesperowany i upodlony naród wybierze wreszcie jednego z nas - Andrzeja !
        i jeszcze przebije "przefarbowaną" Platformę, za rok wspomnicie moje słowa ,
        kto bedzie chciał robic za 1000 zł jak za 900 bedzie mogł leżeć bykiem,
        chyba głupi
        pracodawcy-krwiopijcy - pójdziecie z Balcerowiczem do kamieniołomów !!!
        hipermarkety nie płacące podatków sie zlikwiduje !!
        biznesmenów wykorzystujacych pracownikow i płacących podatki
        w rajach - zakaz prowadzenia działalnosci !!

        "...nadejdzie jednak dzień zapłaty..."
        • Gość: AS Dobry Wątek!!! IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 02.03.04, 00:15
          Tylko nie zapominajcie pracodawcy o jednym. WY TEŻ MOŻECIE ZOSTAĆ BEZ PRACY!!!!
          A wtedy my srawdzimy wasz język, Wasze umjetności interpersonalne, jak radzicie
          sobie w stresie, jak obsługujecie komputer itp. A na końcu to popatrzymy z
          politowanem i powiemy" Odezwiemy się do Pana/Pani do 2 tygodni" . A wy
          będziecie sobie siedzieć i czekać i łudzić się że jesteście tacy świetni a nikt
          nie dzwoni.
          • Gość: Aragorn Re: Dobry Wątek!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.03.04, 00:18
            My, Wy....Normalnie Pan i Władca. A Ty nie możesz któregoś dnia zostać bez
            pracy?
          • krzysztofsf Re: Dobry Wątek!!! 02.03.04, 00:33
            Gość portalu: AS napisał(a):

            > Tylko nie zapominajcie pracodawcy o jednym. WY TEŻ MOŻECIE ZOSTAĆ BEZ
            PRACY!!!!
            > A wtedy my srawdzimy wasz język, Wasze umjetności interpersonalne, jak
            radzicie
            >
            > sobie w stresie, jak obsługujecie komputer itp. A na końcu to popatrzymy z
            > politowanem i powiemy" Odezwiemy się do Pana/Pani do 2 tygodni" . A wy
            > będziecie sobie siedzieć i czekać i łudzić się że jesteście tacy świetni a
            nikt
            >
            > nie dzwoni.


            Sam nie wiesz jaki to problem.
            Pracowalem razem z czlowiekiem, ktory po kilkunastu latach prowadzenia wlasnej
            dzialalnosci zlikwidowal ja z przyczyn ekonomicznych i najal sie jako normalny
            pracownik. Okazalo sie, ze ma staz pracy jak bezposrednio po szkole, poniewaz
            wlasna dzialalnosc nie wlicza sie do stazu do urlopu...ten jeden przyklad
            idiotyzmu naszych przepisow. jako czlowiek i wspolpracownik byl ok, tak przy
            okazji, mimo, ze mial w karierze chwile gdy krwiopijczo zatrudnial pare osob.
            • Gość: G. Re: Dobry Wątek!!! IP: *.idea.pl 02.03.04, 09:58
              Akurat minimalny wymiar urlopu został ostatnio podniesiony, więc nie wiem jak ktoś taki może narzekać.

              Natomiast okres dzgosp został mu zaliczony do okresu składkowego (oczywiście o ile opłacał składki) i to jest dużo ważniejsze niż te parę dni urlopu mniej, bo będzie miał większą emeryturę (chociaż i tak powinno się na nią oszczędzać w trzecim filarze).
            • Gość: Nika33 Re: Dobry Wątek!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 15:59
              Dobry przykład. Prowadzilam przez 4 lata dz. gosp. Ostatnio we własnej firmie
              pracowalam z dzieckiem, które najpierw mialo 2 miesiące, teraz już 1,5 roku
              (szkoda, że jemu nie liczy sie to do emerytury...). Dlaczego? Zeby utrzymać
              rodzinę. I jako pracodawcy nie obejmuje mnie ubezpieczenie wypadkowe, a
              pracownika tak! Dzialalnosc mnie wykancza: po pracowniku musze poprawiac bledy
              ortograficzne; klienci nie placą za wykonane zlecenia... Teraz szukam pracy
              (dzidzia do żłobka) i nikogo nie interesuje, co umiem (projekty graficzne,
              skład, poligrafia, znajomosc branzy). Wysokie IQ, uczciwosc, spora wiedza, chec
              pracy, optymizm, szybkie uczenie sie - to nie są cechy, jakich szukają
              pracodawcy. Ukonczone 4 lata z 6-letnich studiow (jedne z trudniejszych w tym
              kraju) to nie to samo, co pelny licencjat uzyskany jakkolwiek... Angielski musi
              byc plynny, bo inaczej... sie my Polacy w pracy nie dogadamy? To co mam robic?
              Dobrzy pracodawcy wszystkich krajów odezwijcie się !
              • Gość: G. Re: Dobry Wątek!!! IP: *.idea.pl 02.03.04, 21:12
                Roczne dziecko pracowało we firmie? Jestem pod wrażeniem :)

                I jednocześnie zasmucony, bo zamiast w tak młodym wieku
                zarabiać spędzałem czas przy jakieś grzechotce ;/
          • commentator Brawo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 25.03.04, 12:29
            Gość portalu: AS napisał(a):
            (...) Tylko nie zapominajcie pracodawcy o jednym. WY TEŻ MOŻECIE ZOSTAĆ BEZ
            PRACY!!!!

            Pierwszy maja tuż, tuż.
            Niedługo padnie wiele firm z branży transporowej z uwagi na zmianę podatu VAT
            od paliwa i zakupu środków transportu.
            Kierowcy znajdą pracę u zagranicznych przewoźników.

            Przykłady można mnożyć.
            Pozdrawiam jeszcze obecnych Prezesów


            A propos:
            Ostatnio otrzymałem wizytówkę polskiego pracodawcy:

            Nazwa firmy Ltd.

            Jan Iksiński
            PRESIDENT

            00-000 Warsaw
            ul. Porąbana 123 apt. 456 (ciekawi mnie czy anglik będzie wiedział co to ul.)

            Phone office: xx xxx xx xx
            Fax: taki sam jak phone office
            Home phone: taki sam jak phone office - tylko dlaczego home phone ?


            Myślałem że się zleję.
            Pisownia oryginalna.
            Dane zmienione.


        • Gość: wachi Re: Andrzej Lepper???? i on ma gwarantować uczciwo IP: *.in-addr.octava.net.pl 02.03.04, 15:13
          Ja bardzo dziękuję temu łaskawcy, dobrodziejowi za takie minimum socjalne.
          Zapomniał dodać tylko, że po likwidacji NBP i Balcerowicza na sam chleb
          przyjdzie mi wydawać 1500 zł.
          Jak to jest, że po tylu oszołomach jakich mięliśmy jeszcze się ludzie dają
          nabrać?
          • Gość: G. Re: Andrzej Lepper???? i on ma gwarantować uczciw IP: *.idea.pl 02.03.04, 21:14
            Przecież wiadomo, że jeśli dadzą wszystkim po równo,
            nieważne czy po 900 zł czy 100 milionów, to szybko
            przestanie to być warte.

            Mój tekst miał charakter ironiczny, jeśli nie
            zauważyłaś to trudno :)
      • michalfront Może autor wątku by się ustosunkował do komantarzy 02.03.04, 15:46
        w większości, niestety, słusznych
        Z mojego doświadczenia wynika, że wiekszość umiejętności o które pytaja
        pracodawcy w przyszłej pracy i tak się nie przydaje, zaś o te, które napradwę
        się przydają - nikt się nie pyta...
        A jeśli chodzi o szablonowe CV to skąd szanowny pracodawca to wie? przegląda
        to, co ludzie wysyłają do konkurencji?? :)
      • n_dyzma Re: UWAGI do KOMENTARZY, czyli 02.03.04, 18:43
        mogę z nimi polemizować:

        1/. Nie zatrudniam samych absolwentów, ale ich również. W końcu nie zawsze
        można podkupić wymarzonego pracownika z konkurencji i nie zawsze się to opłaca.
        Ci, co przychodzą z konkurencji to najczęściej są już wypaleni zawodowo, albo
        chcą zmienić zawód, styl pracy – wtedy ich też trzeba traktować prawie jak
        absolwentów.
        Posiadam kadrę ok. 15 osób, którzy pracują ze mną już 3-6 lat i większość z
        nich była absolwentami, albo osobami z krótkim stażem pracy. Pozostali
        pracownicy, a jest ich kilkadziesiąt przychodzą, odchodzą lub są zwalniani z
        różnych powodów.

        2/. A poza tym mamy nie zatrudniać absolwentów ? W końcu do nich należy
        przyszłość każdej firmy, oni wnoszą świeży oddech i świeżą krew do firmy, jak
        również powodują, że ci dotychczas pracujący budzą się często z letargu, złych
        nawyków itp.

        3/. Co do rozmów kwalifikacyjnych, rekrutacji to chyba jeszcze nikt nie
        wymyślił idealnego sposobu.
        Niezależnie jakie pytania się zadaje i daje testy (żąda pokazów etc.) zawsze
        jest ryzyko dla obydwóch stron, efekty będą negatywne.
        TYLKO, że finansowe koszty, w razie wyboru niewłaściwych kandydatów, ponosi
        tylko i wyłącznie pracodawca – biorąc pod uwagę okres próbny, ewentualne
        szkolenia źle trafiony wybór kandydata do pracy to koszty rzędu 5-15 tys.
        złotych i stracone 2-3 miesiące.

        4/. Co do znajomości języków obcych, to nie żądam na rozmowach wstępnych
        opowieści o pogodzie lub historii nowożytnej np. po angielsku – ale często jest
        tak, że pracownik piszący w cv o bardzo dobrej znajomości języka obcego boi się
        potem przez 1-2 miesiące normalnie porozmawiać np. z zagranicznym partnerem
        firmy.

        5/. Pracodawca nie musi być najlepszy i uniwersalny we wszystkim w firmie – od
        tego są pracownicy na stanowiskach kierowniczych i samodzielnych specjalizujący
        się w konkretnych dziedzinach ekonomicznych lub technicznych.
        Nie muszę się znać najlepiej na komputerach, znać doskonale 2-3 języki obce
        etc. – przecież wtedy nie szukałbym kandydatów do pracy z takimi
        umiejętnościami.
        Dlatego te różne wasze teksty typu „pracodawca się boi, jest zazdrosny o
        wiedzę ..” należy odłożyć na półkę z bajkami . firma należy do mnie, a nie do
        pracowników !:). Takie rzeczy mogą się zdarzać w bardzo dużych firmach lub w
        instytucjach budżetowych.

        6/. Obietnice pracodawców i co potem – uważam, że tutaj jest remis. Pracownicy
        tez bardzo często zapominają o złożonych obietnicach i umowach „niepisanych”.
        To zależy od charakteru osoby i jej uczciwości, a nie zajmowanego stanowiska.

        7/. Własna działalność gospodarcza itp. – tu akurat przodują firmy zagraniczne
        lub z udziałowcem zagranicznym. W polskich firmach zdarza się też, ale w dużo
        mniejszym stopniu.

        Osobiście lubię jedynie pracować z młodymi osobami, którzy kiedyś pracowali na
        własny rachunek – są oszczędni w pracy, potrafią dbać o niskie koszty firmy i
        nie patrzą się na zegarek, kiedy potrzeba dłużej zostać.

        Tym razem byłoby to na tyle

        Pozdrawiam,
        Pracodawca, tj.:
        (dziwne zwierzę i nieuk)
        (wyzyskiwacz)
        ( wstrętny kapitalista)

        etc..:)



        • groszek19 Re: UWAGI do KOMENTARZY, czyli 02.03.04, 21:19
          n_dyzma napisał:

          > mogę z nimi polemizować:
          >
          > 1/. Nie zatrudniam samych absolwentów, ale ich również. W końcu nie zawsze
          > można podkupić wymarzonego pracownika z konkurencji i nie zawsze się to
          opłaca.

          Właśnie, bardziej opłaca się zatrudnić absolwenta (osobę o niskich wymaganiach
          finansowych), często niezorientowanego w stosunku ilość obowiązków/płaca.

          > Ci, co przychodzą z konkurencji to najczęściej są już wypaleni zawodowo, albo
          > chcą zmienić zawód, styl pracy – wtedy ich też trzeba traktować prawie ja
          > k
          > absolwentów.

          Czyli wracamy do punktu wyjścia: "wypalony pracownik z 10letnim stażem" w cenie
          absolwenta.Zaczynamy urzeczywistniać marzenia.

          > Posiadam kadrę ok. 15 osób, którzy pracują ze mną już 3-6 lat i większość z
          > nich była absolwentami, albo osobami z krótkim stażem pracy. Pozostali
          > pracownicy, a jest ich kilkadziesiąt przychodzą, odchodzą lub są zwalniani z
          > różnych powodów.
          >
          > 2/. A poza tym mamy nie zatrudniać absolwentów ? W końcu do nich należy
          > przyszłość każdej firmy, oni wnoszą świeży oddech i świeżą krew do firmy, jak
          > również powodują, że ci dotychczas pracujący budzą się często z letargu,
          złych
          > nawyków itp.
          >
          Każdy pracownik ze stażem ma złe nawyki, zawsze jednak można go wymienić na
          świeżą krew.

          > 3/. Co do rozmów kwalifikacyjnych, rekrutacji to chyba jeszcze nikt nie
          > wymyślił idealnego sposobu.
          > Niezależnie jakie pytania się zadaje i daje testy (żąda pokazów etc.) zawsze
          > jest ryzyko dla obydwóch stron, efekty będą negatywne.
          > TYLKO, że finansowe koszty, w razie wyboru niewłaściwych kandydatów, ponosi
          > tylko i wyłącznie pracodawca – biorąc pod uwagę okres próbny, ewentualne
          > szkolenia źle trafiony wybór kandydata do pracy to koszty rzędu 5-15 tys.
          > złotych i stracone 2-3 miesiące.

          Nie wspomniał pan jednak o takich przypadkach, gdy pracownik, skuszony
          propozycją lepszej prac, składa wymówienie, zmienia pracodawcę i po 2-3 mies.
          okazuje się, że źle wybrał. Trudno w tym przypadku policzyć straty.
          >
          > 4/. Co do znajomości języków obcych, to nie żądam na rozmowach wstępnych
          > opowieści o pogodzie lub historii nowożytnej np. po angielsku – ale częst
          > o jest
          > tak, że pracownik piszący w cv o bardzo dobrej znajomości języka obcego boi
          się
          >
          > potem przez 1-2 miesiące normalnie porozmawiać np. z zagranicznym partnerem
          > firmy.
          >
          Nie lepiej od razu sprawdzić jego umiejętności? Czy poza nim nikt nie włada
          językiem obcym i nie jest w stanie przeprowadzić kilkunastominutowej rozmowy?
          Oszczędność kosztów bardzo duża.

          > 5/. Pracodawca nie musi być najlepszy i uniwersalny we wszystkim w firmie ̵
          > 1; od
          > tego są pracownicy na stanowiskach kierowniczych i samodzielnych
          specjalizujący
          >
          > się w konkretnych dziedzinach ekonomicznych lub technicznych.
          > Nie muszę się znać najlepiej na komputerach, znać doskonale 2-3 języki obce
          > etc. – przecież wtedy nie szukałbym kandydatów do pracy z takimi
          > umiejętnościami.
          > Dlatego te różne wasze teksty typu „pracodawca się boi, jest zazdrosny o
          > wiedzę ..” należy odłożyć na półkę z bajkami . firma należy do mnie, a ni
          > e do
          > pracowników !:). Takie rzeczy mogą się zdarzać w bardzo dużych firmach lub w
          > instytucjach budżetowych.
          >
          > 6/. Obietnice pracodawców i co potem – uważam, że tutaj jest remis. Praco
          > wnicy
          > tez bardzo często zapominają o złożonych obietnicach i umowach „niepisany
          > ch”.
          > To zależy od charakteru osoby i jej uczciwości, a nie zajmowanego stanowiska.
          >
          Co to za obietnice bez pokrycia ze strony pracownika?Nigdy nie składałam
          żadnych obietnic.

          > 7/. Własna działalność gospodarcza itp. – tu akurat przodują firmy zagran
          > iczne
          > lub z udziałowcem zagranicznym. W polskich firmach zdarza się też, ale w dużo
          > mniejszym stopniu.
          >
          Niestety, tu się pan myli.

          > Osobiście lubię jedynie pracować z młodymi osobami, którzy kiedyś pracowali
          na
          > własny rachunek – są oszczędni w pracy, potrafią dbać o niskie koszty fir
          > my i
          > nie patrzą się na zegarek, kiedy potrzeba dłużej zostać.
          >
          I może właśnie o to chodziło na samym początku: określmy więc profil idealnego
          pracownika: młoda osoba wolnego stanu, bez rodziny-żona lub mąż, dzieciaki
          czekające w domu; jeszcze bez kredytów-wysokie wymagania finansowe i potrzeba
          stałej pracy odpada, zatrudniana w systemie niska płaca+prowizja (popieram
          absolutnie pomysł pod warunkiem, że prowizja jest: realna do osiągnięcia i jej
          wysokość nie jest obniżana przed końcem miesiąca).Rozumiem, że za dodatkowe
          godziny Pana pracownicy otrzymują wynagrodzenie.No tak, nie lubimy ludzi
          żyjących od-do, takich którzy mają swoje prywatne życie.

          > Tym razem byłoby to na tyle
          >
          Też tak sądzę.

          > Pozdrawiam,
          > Pracodawca, tj.:
          > (dziwne zwierzę i nieuk)
          > (wyzyskiwacz)
          > ( wstrętny kapitalista)
          >
          > etc..:)
          >
          >
          >
        • commentator Re: UWAGI do KOMENTARZY, czyli 03.03.04, 13:58
          n_dyzma napisał:

          > mogę z nimi polemizować:
          >
          > 1/. Nie zatrudniam samych absolwentów, ale ich również. W końcu nie zawsze
          > można podkupić wymarzonego pracownika z konkurencji i nie zawsze się to
          opłaca.
          > Ci, co przychodzą z konkurencji to najczęściej są już wypaleni zawodowo, albo
          > chcą zmienić zawód, styl pracy – wtedy ich też trzeba traktować prawie ja
          > k
          > absolwentów.
          > Posiadam kadrę ok. 15 osób, którzy pracują ze mną już 3-6 lat i większość z
          > nich była absolwentami, albo osobami z krótkim stażem pracy. Pozostali
          > pracownicy, a jest ich kilkadziesiąt przychodzą, odchodzą lub są zwalniani z
          > różnych powodów.
          >
          > 2/. A poza tym mamy nie zatrudniać absolwentów ? W końcu do nich należy
          > przyszłość każdej firmy, oni wnoszą świeży oddech i świeżą krew do firmy, jak
          > również powodują, że ci dotychczas pracujący budzą się często z letargu,
          złych
          > nawyków itp.
          >
          > 3/. Co do rozmów kwalifikacyjnych, rekrutacji to chyba jeszcze nikt nie
          > wymyślił idealnego sposobu.
          > Niezależnie jakie pytania się zadaje i daje testy (żąda pokazów etc.) zawsze
          > jest ryzyko dla obydwóch stron, efekty będą negatywne.
          > TYLKO, że finansowe koszty, w razie wyboru niewłaściwych kandydatów, ponosi
          > tylko i wyłącznie pracodawca – biorąc pod uwagę okres próbny, ewentualne
          > szkolenia źle trafiony wybór kandydata do pracy to koszty rzędu 5-15 tys.
          > złotych i stracone 2-3 miesiące.
          >
          > 4/. Co do znajomości języków obcych, to nie żądam na rozmowach wstępnych
          > opowieści o pogodzie lub historii nowożytnej np. po angielsku – ale częst
          > o jest
          > tak, że pracownik piszący w cv o bardzo dobrej znajomości języka obcego boi
          się
          >
          > potem przez 1-2 miesiące normalnie porozmawiać np. z zagranicznym partnerem
          > firmy.
          >
          > 5/. Pracodawca nie musi być najlepszy i uniwersalny we wszystkim w firmie ̵
          > 1; od
          > tego są pracownicy na stanowiskach kierowniczych i samodzielnych
          specjalizujący
          >
          > się w konkretnych dziedzinach ekonomicznych lub technicznych.
          > Nie muszę się znać najlepiej na komputerach, znać doskonale 2-3 języki obce
          > etc. – przecież wtedy nie szukałbym kandydatów do pracy z takimi
          > umiejętnościami.
          > Dlatego te różne wasze teksty typu „pracodawca się boi, jest zazdrosny o
          > wiedzę ..” należy odłożyć na półkę z bajkami . firma należy do mnie, a ni
          > e do
          > pracowników !:). Takie rzeczy mogą się zdarzać w bardzo dużych firmach lub w
          > instytucjach budżetowych.
          >
          > 6/. Obietnice pracodawców i co potem – uważam, że tutaj jest remis. Praco
          > wnicy
          > tez bardzo często zapominają o złożonych obietnicach i umowach „niepisany
          > ch”.
          > To zależy od charakteru osoby i jej uczciwości, a nie zajmowanego stanowiska.
          >
          > 7/. Własna działalność gospodarcza itp. – tu akurat przodują firmy zagran
          > iczne
          > lub z udziałowcem zagranicznym. W polskich firmach zdarza się też, ale w dużo
          > mniejszym stopniu.
          >
          > Osobiście lubię jedynie pracować z młodymi osobami, którzy kiedyś pracowali
          na
          > własny rachunek – są oszczędni w pracy, potrafią dbać o niskie koszty fir
          > my i
          > nie patrzą się na zegarek, kiedy potrzeba dłużej zostać.
          >
          > Tym razem byłoby to na tyle
          >
          > Pozdrawiam,
          > Pracodawca, tj.:
          > (dziwne zwierzę i nieuk)
          > (wyzyskiwacz)
          > ( wstrętny kapitalista)
          >
          > etc..:)
          >
          >
          >
        • Gość: Dojrzała?? Re: UWAGI do KOMENTARZY, czyli IP: *.pl / *.pl 03.03.04, 14:03
          Hmm...mój przedmówca był trochę rozgoryczony, czemu sie jakoś nie dziwię!
          Jestem osobą dosyć zoorganizowaną, więc po kolei:
          1/2/. Może będę subiektywna, ale rozumię potrzebę i wszelkie uwarunkowania, mam
          córkę studentkę i wszelkimi sposobami pomogę jej wejść w tzw świat kariery
          zawodowej.
          3/. Tu się z Panem zgadzam (sama też takie przeprowadzałam), nie ma idealnego
          wzorca i być nie powinno...chcemy zatrudnić pracownika niestereotypowego, więc
          nie możemy go traktować szablonowo. Kilka razy też byłam "poddana" takim
          rozmowom i (pomimo wrodzonej przebojowości) zawsze miałam tremę, ale czasami
          było to też wielkie rozczarowanie, że potencjalny pracodawca nie przygotował
          się do spotkania ze mną tak, jak ja...nie szanujac przy tym swojego i mojego
          czasu (może też miał tremę?:) Wniosek z tego, że rozmów powinno być minimum
          dwie, wtedy każda ze stron ma szansę na autoprezentację.
          4/. Obecnie bardzo modne, a wręcz regułą stało się wymaganie znajomości języka
          obcego (nawet kilku!!). Rozumiem kryteria firm zagranicznych, ale absolutnie
          nie...typowo polskich, w dodatku nie mających powodów do określonych zachowań.
          Bardzo niewielu pracodawców zwraca uwagę przy naborze kandydatów na to,
          jak "władają" naszym językiem rodzimym. W interesach sam wdzięk nie wystarczy,
          trzeba się umieć dobrze i precyzyjnie porozumieć...i słychać na każdym kroku,
          może najbardziej żenujące jest to w branży usługowej. Czasami powinno się
          takiemu "kapitaliście" przypomnieć... słowa M. Reja "A niechaj narodowe wżdy
          postronni znają, iż polacy nie gęsi, iż swój język znają". Rozumiem, że
          wchodząc do Unii Europejskiej bez powszechnej znajomości języków obcych przez
          obywateli, sami siebie skazujemy na to, by zostać na uboczu...ale to juz jest
          inny temat:)
          5/.Jestem za...a nawet przeciw:)
          6/. Z tym remisem to róznie bywa...szczególnie, gdy się zatrudnia młodego,
          niedoświadczonego człowieka, ale to jest ścisła korelacja z obecną sytuacją na
          rynku pracy i wykorzystywaniem jej przez nieuczciwych pracodawców.
          7/. Hmm..nie jestem młoda osobą, ale absolutnie nie mam kompleksów z tego
          powodu , wprost przeciwnie:)) Od 10 lat pracuję w branży reklamowej, od kilku
          na własny rachunek. Celowo wspomniałam branżę, ponieważ akurat w niej trzeba
          być do końca dyspozycyjnym, komunikatywnym, mieć właściwą prezencję
          (aparycje?:) etc...od zawsze dbałam o interesy pracodawcy (jak i dbam teraz o
          swoje), byłam lojalna, bo jego sukces był dla mnie także opłacalny:) Jest to
          praca stresująca, więc bywały i konflikty...ale nigdy nie miały odniesienia do
          mojej wiedzy, czy źle wykonanej pracy. Myślę, że ludzie (nie tylko młodzi)
          posiadają już jakieś uwarunkowania, wyniesione z domu, które uformowały ich
          postawę wobec traktowania cudzej własności w ten lub inny sposób. Proszę
          wybaczyć, ale punktem wyjścia dla rozpoznania kryteriów oceny nie powinno być
          to, czy ma lub miał działalność gospodarczą... akurat ten fakt jest brany pod
          uwagę (obecnie), jako znaczna ulga w płaceniu podatku za pracownika:)
          pozdrawiam
          P.S.
          I jak Panie pracodawco, czy zaprosiłby mnie Pan na rozmowę kwalifikacyjną,
          pomimo, że nie jestem młodym absolwentem???:)))
          • commentator Chyba żarty sobie stroisz DOJRZAŁA !!!!!! 03.03.04, 14:12
            Gość portalu: Dojrzała?? napisał(a):
            (...) P.S. I jak Panie pracodawco, czy zaprosiłby mnie Pan na rozmowę
            kwalifikacyjną,pomimo, że nie jestem młodym absolwentem???:)))

            Pan pryncypał wyraźnie się określił iż jest zainteresowanym młodymi
            absolwentami (ale za to z dużym doświadczeniem i własną działalnością).
            Stetryczali emeryci zawodowi (30-40lat) nie wniosą świeżego oddechu do firmy i
            świeżej krwi. Jesteśmy bez szans.
        • commentator UWAGI do KOMENTARZY, czyli tautologia pracodawcy 03.03.04, 14:04
          n_dyzma napisał:

          (...) Posiadam kadrę ok. 15 osób, którzy pracują ze mną już 3-6 lat i większość
          z nich była absolwentami (...)

          Odp: Z drugiej strony zarzucasz iż w załączonym CV nikt nie pokusi się o
          szerokie referaty na temat doświadczeń w poprzednich firmach (sic!)

          (...) A poza tym mamy nie zatrudniać absolwentów ? W końcu do nich należy
          przyszłość każdej firmy, oni wnoszą świeży oddech i świeżą krew do firmy, jak
          również powodują, że ci dotychczas pracujący budzą się często z letargu, złych
          nawyków itp (...)

          Odp: Patrz wyżej + nie miej żalu że brak im doświadczenia i kontaktów.

          (...) TYLKO, że finansowe koszty, w razie wyboru niewłaściwych kandydatów,
          ponosi tylko i wyłącznie pracodawca – biorąc pod uwagę okres próbny,
          ewentualne szkolenia źle trafiony wybór kandydata do pracy to koszty rzędu 5-
          15 tys. złotych i stracone 2-3 miesiące (...)

          Odp: Przecież sam mówisz że zatrudniasz prawie samych absolwentów.
          Tak więc u kogo mają się wyszkolić.

          (...) Co do znajomości języków obcych, to nie żądam na rozmowach wstępnych
          opowieści o pogodzie lub historii nowożytnej np. po angielsku – ale częst
          o jest tak, że pracownik piszący w cv o bardzo dobrej znajomości języka obcego
          boi się potem przez 1-2 miesiące normalnie porozmawiać np. z zagranicznym
          partnerem firmy (...)

          Odp: Może jest to związane ze stresem młodego absolwenta którego zatrudniłeś
          a który nie ma doświadczenia praktycznego w takich kontaktach.
          Na uczelni tego nie nauczą.

          (...) Pracodawca nie musi być najlepszy i uniwersalny we wszystkim w firmie od
          tego są pracownicy na stanowiskach kierowniczych i samodzielnych specjalizujący
          się w konkretnych dziedzinach ekonomicznych lub technicznych.
          Nie muszę się znać najlepiej na komputerach, znać doskonale 2-3 języki obce
          etc. – przecież wtedy nie szukałbym kandydatów do pracy z takimi
          umiejętnościami. Dlatego te różne wasze teksty typu „pracodawca się boi, jest
          zazdrosny o wiedzę ..” należy odłożyć na półkę z bajkami . firma należy do
          mnie, a nie do pracowników !:). Takie rzeczy mogą się zdarzać w bardzo dużych
          firmach lub w instytucjach budżetowych.

          Odp: Z tym się zgodzę. Tylko musisz się zobligować do kogo wysuwać pretensje.
          Do absolwentów bez doświadczenia zawodowego i marnego (Twoim zdaniem) CV czy
          starego wyjadacza z szerokimi kontaktami i doświadczeniem.
          Jakoś nie mogę pojąć iż osoba z np: 10-15 letnim stażem pracy nie będzie
          mogła sprostać Twoim wymogom które zamieściłeś w pierwotnym wątku.

          (...) Własna działalność gospodarcza itp. – tu akurat przodują firmy zagran
          iczne lub z udziałowcem zagranicznym. W polskich firmach zdarza się też, ale w
          dużo mniejszym stopniu (...)

          Odp: BZDURA !!!!! Mam kilkunastoletnie doświadczenie zawodowe zdobyte w
          międzynarodowych koncernach branży telekom. ( zatrudnienie powyżej 3-4 tys.osób
          w Polsce )i śmiem twierdzić iż jest to zjawisko marginalne ( oprócz
          ubezpieczeń, funduszy, itp.). W 99% przodują firmy Polskie oferujące gruszkę,
          pietruszkę i oprogramowanie na zasadzie prowadzenia własnej działalności
          gospodarczej i prowizji od sprzedanych produktów.

          (...) Osobiście lubię jedynie pracować z młodymi osobami, którzy kiedyś
          pracowali na własny rachunek – są oszczędni w pracy, potrafią dbać o niskie
          koszty firmy i nie patrzą się na zegarek, kiedy potrzeba dłużej zostać.

          Odp: Dłużej tzn. ile ? Nie sądzisz że oprócz Ciebie młodzi ludzie też mogą mieć
          rodziny, dzieci .... Właśnie tu jest ta obłuda, że poszukiwani są młodzi
          absolwenci którzy bezgranicznie pochłoną się dla firmy , a potem ( kiedy się
          wypalą ) dostaną kopa w dupę.
          I jak to się ma do całokształtu zarzutów o nędznych CV ?

          (...) Pozdrawiam,
          Pracodawca, tj.:
          dziwne zwierzę i nieuk
          wyzyskiwacz
          wstrętny kapitalista

          Do charakterystyki pracodawcy możesz ( patrząc na Ciebie ) dodać iż
          jest on niezbyt zorientowanym w swoich wypowiedziach a osoby które chciałby
          zatrudnić winny być:
          1. absolwentami z działalnością gospodarczą (bo potrafią zadbać o niskie koszty
          firmy - moim zdaniem to bzdura - bo gdyby tak było to by nie zawiesili
          działalności)
          2. z szerokimi kontaktami handlowymi i bardzo dużym doświadczeniem w firmach
          miedzynarodowych

          Pozdrawiam
          Wg. pracodawcy - wypalony staruszek (36lat)
        • 1wiechman naprawdę wolisz takich, którzy pracowali na własny 05.03.04, 00:12
          pracowałem na własny rachunek(zresztą, jeśli kiedykolwiek pracowałem u kogoś,
          zawsze wynagrodzenie było zależne od mojej inwencji i działania. niestety
          ostatnio mam spory kłopot ze znalezieniem pracy(byłem na dwóch rozmowach, ale w
          obydwu wypadkach wymagali udokumentowanych sukcesów-plajta nie jest sukcesem-
          lub doświadczenia-tzn bazy klientów,których mozna przechwycić). Póki co ,jestem
          na bezrobotnym i zasuwam na czarno na budowie a wieczorami, w domowym zaciszu
          przeszukuję ogłoszenia w internecie.Jeżeli potrzebujesz pracownika, działasz w
          ciekawej branży....daj znać. Może akurat .....
          ps. mam wyższe wykształcenie, znajomość języków niemiecki i angielski na
          poziomie B1, dwa lata bolesnych zmagań z własną działalnością...
      • Gość: mysza Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: 195.150.116.* 02.03.04, 20:16
        Szanowny Pracodawco !!!

        Przez wiele lat pracowałam na managerskim stanowisku w firmie handlowej teraz
        straciłam pracę( z powodów ekonomicznych w firmie ) Od miesiąca przeglądam
        oferty pracy i stwierdzam, że większość pracodawców chce zatrudnić :
        1.ludzi młodych do 35 lat
        2.z biegłą znajomością języka
        3.mających doświadczenie i znających branżę

        Pytam więc Szanownych Pracodawców co z nami ludźmi po 40-ce ?????
        Mamy przecież duże doświadczenie,jesteśmy często bardziej dyspozycyjni niż
        młodzi(mamy już dzieci odchowane)
        Zastanawiam się też czy rzeczywiście w każdej firmie język angielski jest
        niezbędny, zwłaszcza dla przedstawicieli handlowych lub Managerów ds.kluczowych
        klientów.Przecież jesteśmy w Polsce i z klientami rozmawiamy po polsku.Ja
        akurat znam język ale przez całe lata pracy w Polsce do niczego nie był mi
        potrzebny.W pracy wykorzystywałam go jedynie wyjeżdżając na targi zagraniczne
        lub podczas kolacji biznesowych z zagranicznymi dostawcami.
        Znajomość branży owszem jest pomocna ale nie jest to wielki problem sprzedać
        inny produkt.Bardzo szybko można nauczyć się asortymentu(poza pewnymi wyjątkami)

        Jeżeli chodzi o chęć otrzymywania godziwych zarobków to nie ma w tym nic
        dziwnego,za wykonywaną pracę człowiek chce otrzymać wynagrodzenie.Ostatnio
        coraz częściej pracodawca proponuje minimalną pensję i prowizję od obrotu.
        W praktyce wygląda to tak ,że często tej prowizji nie ma lub jest płacona
        z kamizelki(bo firma nie płaci podatków i ZUS-u)
        Często ludzie się na to godzą bo nie mają wyboru,ja też przez ostatnie kilka lat
        się godziłam a teraz okazało się,że zaległy mi urlop za dwa lata wypłacono mi w
        stos.do pensji na papierze a nie rzeczywistej.Nie wspomnę już o podstawie do
        wyliczenia emerytury.Jest to ostatnio bardzo modna praktyka, młodzi to widzą
        i trudno im się dziwić, że się asekurują.Ja byłam bardzo oddana firmie przez
        wiele lat,wierzyłam w uczciwość pracodawcy, niestety okazało się inaczej.
      • Gość: mJentaa Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 21:08
        Nie trzeba powtarzać, że sytuacja na rynku pracy jest trudna dla szukających
        pracy.
        Pracodawcom poprzewracało się w głowie, ale na szczęście nie wszystkim :)zawsze
        się znajdą jakieś chlubne wyjątki.
        Póki co musimy wytrzymywać z rekrutującymi zadającymi idiotyczne pytania oraz z
        przerostem wymagań.
      • lama100 Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 02.03.04, 22:53
        Jest jeszcze jeden aspekt, którego chyba nikt nie poruszył (rany, jak to
        napisze, to posypia sie na mnie gromy, ale trudno zaryzykuję):
        prywatne firmy sa czyjąś prywatną własnościa, ktoś zainwestował w to swoje
        prywatne pieniądze, mnóstwo czasu, nierzadko wiele nerwów, odpowiedzialność
        jest niebagatelna, myslenie o własnym biznesie nonstop, w przypadku kłopotów
        bezsenne noce - więc czy to takie naprawde dziwne, że taki właścicel firmy chce
        przyjąc do pracy osobę akurat taką jaka jemu pasuje? mieć takie wymagania jakie
        ma ochote mieć? To jest jego prywatna firma i jego pieniądze. Pracownik
        wykonuje prace, podpisuje się umowę, więc z góry wiadomo, jakie otrzyma
        wynagrodzenie. Jeżeli pracownik czuje się wyzyskiwany, bo uważa że jego praca
        jest więcej warta, to niech nie podpisuje takiej umowy. Oczywiście, że są
        nieuczciwi, którzy obiecuja prowizje, premie itp. a potem udają głupa, ale tak
        samo sa pracownicy którzy kradną. Naprawde kradną. Wierzcie mi, przekonałam się
        na własnej skórze (PS od razu uprzedze - ten pracownik nie pracował za
        najniższą srednią krajową)
        • Gość: Tmp Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: 195.117.30.* 03.03.04, 12:37
          > Jest jeszcze jeden aspekt, którego chyba nikt nie poruszył prywatne firmy sa
          czyjąś prywatną własnościa, ktoś zainwestował w to swoje
          > prywatne pieniądze, mnóstwo czasu, nierzadko wiele nerwów, odpowiedzialność
          > jest niebagatelna, myslenie o własnym biznesie nonstop, w przypadku kłopotów
          > bezsenne noce - więc czy to takie naprawde dziwne, że taki właścicel firmy
          chce przyjąc do pracy osobę akurat taką jaka jemu pasuje? mieć takie wymagania
          jakie> ma ochote mieć? To jest jego prywatna firma i jego pieniądze.

          Tak, ma prawo mieć wymagania jakie chce, bo to jego firma. Ale tu chodzi o to,
          że te wymagania są całkowicie oderwane od rzezywistości. Na przykład wiek do
          25lat i kilkuletnie doświadczenie w branży, najlepiej u konkurencji, plus
          gotowość do zatrudnienia za płacę minimalną. No i nie znajduje takich
          kandydatów, potem na forum wypisuje, że w Polsce nie ma bezrobocia, tylko same
          lenie dookoła.

          > Pracownik wykonuje prace, podpisuje się umowę, więc z góry wiadomo, jakie
          otrzyma wynagrodzenie. Jeżeli pracownik czuje się wyzyskiwany, bo uważa że jego
          praca jest więcej warta, to niech nie podpisuje takiej umowy.

          Nie rozśmieszaj ludzi. Od kiedy to przed rozpoczęciem pracy człowiek podpisuje
          umowę z określoną płacą i zakresem obowiązków????? Nie znam takiego przypadku
          ani jednego. Najpierw gość zaczyna pracę, potem gdy bedzie się wystarczająco
          długo upominał dostaje do podpisania umowę (jeżeli w ogóle) z płacą minimalną,
          a o obowiązkach dowiaduje się codziennie nowych. Nawet w budżetówce jest tak
          samo, wprawdzie zgodnie z prawem umowę się podpisuje szybko i nie ma płacenia
          pod stołem, ale na tej umowie jest tylko nazwa stanowiska a zakres obowiązków
          to przepisywanka z regulaminu, na dodatek zawsze zawierająca formułkę: inne
          polecenia przełożonego, do tego wora zmieści się wszystko. A w prywatnych
          firmach to mówi się panience, że będzie sekretarką za 1200zł na rękę, ok,
          zgoda. Ona zaczyna pracę i zajmuje się fakturami, księgowością, obsługą klienta
          czyli sprzedażą, jest odpowiedzialna za pomieszczenia, sprząta itd. A potem
          okazuje się że na umowie jest 800zł brutto i 500zł na rękę. Jak to? No przecież
          reszta to prowizja, mogła pani bardziej się starać i więcej sprzedać, przecież
          ma pani prawo jazdy. Jakiekolwiek wyjaśnienia, że przecież musi być na miejscu,
          bo prowadzi biuro, w najlepszym wypadku powodują hasełko: jak się nie podoba to
          do widzenia... To jest reguła, droga lamo100.

          > Oczywiście, że są
          > nieuczciwi, którzy obiecuja prowizje, premie itp. a potem udają głupa, ale
          tak samo sa pracownicy którzy kradną.

          Drobna różnica: oszustwo pracodawcy to strata dla pracownika jego powiedzmy
          połowy dochodu, czasem to powoduje długi i bywa, że mu się cale życie sypie. A
          kradzież to dla pracodawcy jakiś mały ułamek jego dochodu, nikt nie ukradnie mu
          domu czy konta w banku, a każdą rzecz może ubezpieczyć.

          > Naprawde kradną. Wierzcie mi, przekonałam się na własnej skórze (PS od razu
          uprzedzę - ten pracownik nie pracował za najniższą srednią krajową)

          Co to za dziwadło: najniższa średnia krajowa??? To ile w końcu zarabiał? No
          cóż, dla pracodawcy to wszystko jedno, najniższa 800 brutto czy średnia 2170
          brutto, to pracownik zły, że czepia się takich dupereli, złodziej jeden...
          • lama100 Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 03.03.04, 13:44
            Gość portalu: Tmp napisał(a):

            .
            >
            > Tak, ma prawo mieć wymagania jakie chce, bo to jego firma. Ale tu chodzi o
            to,
            > że te wymagania są całkowicie oderwane od rzezywistości. Na przykład wiek do
            > 25lat i kilkuletnie doświadczenie w branży, najlepiej u konkurencji, plus
            > gotowość do zatrudnienia za płacę minimalną. No i nie znajduje takich
            > kandydatów, potem na forum wypisuje, że w Polsce nie ma bezrobocia, tylko
            same
            > lenie dookoła.

            zgadzam się, że niektóre wymagania są bzdurne i zupełnie niepotrzebne na dane
            stanowisko. Ale jeżeli pracodawca daje ogłoszenie na sekretarke z "normalnymi"
            wymaganiami, a miedzy innymi zgłaszają sie panie z za wysokimi kwalifikacjami,
            to on taka przyjmie. I jezeli potem taka pani sie zwolni/odejdzie, to nastepnej
            szuka juz z tymi wyzszymi kwalifikacjami. Bo taka miał, bo juz wie, że taka
            osobę znajdzie na takie stanowisko. Nie mówie, że to pochwalam, ale tak po
            prostu jest, tak to ukształtował nasz duzy rynek bezrobocia.


            >
            >
            > Nie rozśmieszaj ludzi. Od kiedy to przed rozpoczęciem pracy człowiek
            podpisuje
            > umowę z określoną płacą i zakresem obowiązków????? Nie znam takiego przypadku
            > ani jednego.

            No to właśnie poznałeś. Uwierz. Przez 5 lat pracowałam na etatach w róznych
            firmach i zawsze umowę podpisywałam pierwszego dnia pracy. Z taka pensją jaka
            miałam dostac. Tylko raz się zdarzyło, że kwota na rekę była w umowie kwota
            brutto, ale na koniec miesiąca ta różnice dostałam pod stołem. Nie wiem, może
            miałam szczęscie, może tylko tak trafiałam, ale zawsze pierwszego dnia pracy
            meldowałam się u kadrowego/prezesa z pytaniem o moją umowę. Najpóxniej
            nastepnego dnia ją miałam.
            Moi pracownicy również znali swoją pensję zanim w ogóle zaczeli pracować. Umowy
            podpisuję 1szego dnia pracy. Mnie nie stac na mandaty z PIP. I nie stac mnie na
            niezadwolonych pracowników. Bo jak już wcześniej napisałam, zadowolony
            pracownik to skarb. On widzi, ze ja dotrzymuje słowa, a ja moge na niego
            liczyć, gdy zajdzie taka potrzeba.
            > Drobna różnica: oszustwo pracodawcy to strata dla pracownika jego powiedzmy
            > połowy dochodu, czasem to powoduje długi i bywa, że mu się cale życie sypie.
            A
            > kradzież to dla pracodawcy jakiś mały ułamek jego dochodu, nikt nie ukradnie
            mu
            >
            > domu czy konta w banku, a każdą rzecz może ubezpieczyć.

            zależy o jakim pracodawcy mówisz, chyba tylko o wielkich firmach. Ja mówię o
            małej działalności. Nie mam wielkiego konta w banku, nie mam wielkiego domu ani
            nic. Kradzież produktów ze sklepu (przez mojego sprzedawcę), produktów za które
            zapłaciłam, spowodowała u mnie duże straty. Nie wystarczyło iść do banku i
            podjąć pieniądze, musiałam również zaciagnąć długi.
            >
            >
            > Co to za dziwadło: najniższa średnia krajowa??? To ile w końcu zarabiał? No
            > cóż, dla pracodawcy to wszystko jedno, najniższa 800 brutto czy średnia 2170
            > brutto, to pracownik zły, że czepia się takich dupereli, złodziej jeden...

            chyba źle sie wyraziłam, albo nie zrozumiałeś kontekstu. Napisałam to aby
            uprzedzić ewentualne posty, że pewnie ten pracownik zarabiał 600zł, więc musiał
            ukraść, żeby przeżyc.
          • zaholec Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 04.03.04, 08:42
            Gość portalu: Tmp napisał(a):

            > Nie rozśmieszaj ludzi. Od kiedy to przed rozpoczęciem pracy człowiek
            podpisuje
            > umowę z określoną płacą i zakresem obowiązków????? Nie znam takiego przypadku
            > ani jednego.



            Myślę, że winni takiego stanu rzeczy są pracobiorcy. Każda rozmowa, którą
            przeprowadzałem jako zatrudniający w imieniu pracodawcy kończyła się
            pytaniem ; " Czy ma Pani/Pan jakieś pytania, jakieś wątpliwości? Chętnie
            odpowiem" Jedna osoba zapytała o precyzyjny zakres obowiązków ( stanowisko
            Handlowca). Jedna !!!!! Rozmów przeprowadziłem w całej dotychczasowej karierze
            około 100-150.
            Podobna, ale już lepsza, jest sytuacja z pytaniem o zarobki.... To smutne ale
            wiele osób nie pyta o przyszłe wynagrodzenie. Wynika to ze skrępowania? tremy?
            nie wiem....
          • zaholec Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 04.03.04, 08:47
            Gość portalu: Tmp napisał(a):

            Drobna różnica: oszustwo pracodawcy to strata dla pracownika jego powiedzmy
            połowy dochodu, czasem to powoduje długi i bywa, że mu się cale życie sypie. A
            kradzież to dla pracodawcy jakiś mały ułamek jego dochodu, nikt nie ukradnie mu
            domu czy konta w banku, a każdą rzecz może ubezpieczyć.


            Rozbawiłaś/eś mnie do łez :))
            Skoro ma to można mu ukraść...... Nie wiem jak to nazwać ; naiwność jeszcze czy
            już prostacka arogancja? Zgroza , zgroza i przerażenie mnie ogarnia czytając
            takie sformułowania.
            Proszę wybaczyć ostre słowa ale brakło mi innych w tej chwili.
            --
            • Gość: michelle Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.04, 10:53
              popieram. Kradziez to kradzież. jedna sie od drugiej nie różni. Istotnie,
              argumenty tego rodzaju powalają z nóg. Zarowno pracownika i pracodawcę
              kradziez dyskredytuje calkowicie. Wielkość majątku każdego z nich nie jest
              tutaj żadnym kryterium.
              Współczuję moim wspolpracownikom tego potwornego traktowania przez naszego
              szefa, szkalowań , wyzwisk i wstrzymywania wypłat " dla zasady", ale gdyby
              któryś z nich kradł nie buntowałabym się przeciw zwolnieniu go z pracy.
        • Gość: michelle Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 13:50
          znam firme, gdzie nowo przyjety pracownik nigdy nie dostaje umowy o pracę z gory
          ( na rozmowach nic jeszcze nie wie o tym) Po miesiącu pracy z drżeniem czeka na
          pensje i nie wie, co go spotka, bo przeciez nie ma zadnego papiera.
          Rzeczywistość okazuje się inna niż na rozmowie i umowa też jest inna. A wtedy
          co robić? Pracę się przyjęlo, odrzuciło inne oferty, porzuciło inne kontakty.
          Szukać nowej? Trudna sprawa, zwazywszy że pracuje się po 12 godzin na dobę i
          nie ma czasu na szukanie. Nie ma się tez urlopu i żadnego innego prawa. Ma się
          rodzinę, dzieci w znoszonych ciuszkach i smutna zonę . Własna działalność
          powiecie? Za co? Ci co na umowe zlecenie mają jeszcze gorzej. Umowę dostają
          zawsze z dołu, przy wypłacie. Jak rachunek szefowi nie pasuje, to mowi którzy w
          tym miesiącu nie bedą mieli umowy zlecenia i nie podpisuje. A dom w górach
          rooośnie a nowy samochód lśni w promieniach słońca.
      • Gość: Mariusz Więcej obiektywizmu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 23:03
        Dla tych, którzy są lub będą pracownikami i nie próbowali nigdy otworzyć
        własnej działalności.

        Po tym co tutaj przeczytałem odnoszę wrażenie, że chcecie po prostu zarabiać
        uczciwe pieniądze, być docenianymi przez pracodawcę nie tylko słownie, ale
        też "premiowo". Mówicie o tym, że to pracodawca pławi się w luksusach podczas
        gdy pracownicy pracują za grosze. No i oczywiście, część pracodawców
        wykorzystuje swoją silniejszą pozycję, ale z drugiej strony - pomyślcie.
        Przecież to nie WY stworzyliście firmę, to nie WY znaleźliście klientów oraz
        rynek zbytu, to nie WY zaryzykowaliście swoimi pieniędzmi. Tymczasem ryzyko
        pracodawcy jest ogromne. Jeżeli przesadzi, a rynek się załamie to on poniesie
        praktycznie wszystkie konsekwencje. Postarajcie się znaleźć tę drugą stronę
        medalu. Dlatego też, jeżeli uda się pozyskać klientów i rozwinąć firmę trudno
        tutaj odmówić pracodawcy czerpania korzyści z działalności firmy. Oczywiście
        mądry szef podzieli się z pracownikami, ponieważ to oni tworzą firmę i są jej
        sercem. Aczkolwiek to pracodawca jest mózgiem, a bez niego wiadomo co się
        dzieje, albo raczej co się nie dzieje.

        Nikt nie jest idealny. Złego pracodawcy dosięgnie w końcu sprawiedliwość.
        Pamiętajcie jednak o tych, którzy się starają.
        • Gość: xxx Re: Więcej obiektywizmu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 09:21
          Drogi Pracodawco,

          Twe uwagi są zasadniczo ze wszech miar słuszne; podejrznie wygląda mi
          jedynie "nie patrzą na zegarek, kiedy trzeba dłużej zostać". Sprawa jest
          czysta, jeżeli pracownik był przed podpisaniem umowy poinformowany o tym, że
          taka sytuacja może się zdarzać i jeśli jest za to dodatkowo wynagradzany.
          Niestety, często pracodawcy uważają za coś oczywistego fakt, że teoretycznie
          półgodzinna przerwa skracana jest do 10 minut - tyle tylko, żeby pracownik
          zdążył w pośpiechu coś zjeść,a wyjście z pracy o 18.05 jest źle widziane, nawet
          jeśli nie ma naprawdę nic do roboty. Tego typu zachowania mają duży wpływ na
          życie prywatne pracownika - ja skutecznie oduczyłam sie umawiać ze
          znajomymi "po pracy", bo już kilkukrotnie musiałam w ostatniej chwili ich łapać
          i telefonicznie przekładać.Co więcej, chociaż to nie jest kwestia zasadnicza,
          najczęściej nie chodziło bynajmniej o to, że sprawa wynikła nagle, po prostu,
          przysypiający przez pół dnia szef nagle przypomniał sobie o tym, że musi coś
          tam ważnego zrobić.
        • Gość: lucyperek Powtórka z Lenina ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 13:17
          > Przecież to nie WY stworzyliście firmę, to nie WY znaleźliście klientów oraz
          > rynek zbytu, to nie WY zaryzykowaliście swoimi pieniędzmi. Tymczasem ryzyko
          > pracodawcy jest ogromne. Jeżeli przesadzi, a rynek się załamie to on poniesie
          > praktycznie wszystkie konsekwencje. Postarajcie się znaleźć tę drugą stronę
          > medalu. Dlatego też, jeżeli uda się pozyskać klientów i rozwinąć firmę trudno
          > tutaj odmówić pracodawcy czerpania korzyści z działalności firmy. Oczywiście
          > mądry szef podzieli się z pracownikami, ponieważ to oni tworzą firmę i są jej
          > sercem. Aczkolwiek to pracodawca jest mózgiem, a bez niego wiadomo co się
          > dzieje, albo raczej co się nie dzieje.

          I to są kolego Mariuszu święte słowa !!! Tylko, że nikt tego nie chce
          zrozumieć, a częściowo przyczyniły się do tego opowiastki z ubiegłych lat o
          równych żołądkach. W normalnych krajach pracodawca, a jeszcze lepiej
          chlebodawca jest noszony na rękach i darzony wielkim szacunkiem. Właśnie za to,
          że jako mózg i ten, który bierze na siebie 100% ryzyka (niejednokrotnie
          ryzykując całym swoim majątkiem !!!) umożliwa innym egzystencję. Wiem,
          powiecie, że tutaj marną. Więc kto wam kolesie każe iść do pracy ! Jest wolność
          i demokracja. Pozakładajcie sobie własne firmy i zacznijcie spijac krew skoro
          tak tego zazdrościcie. Tylko wtedy okaże się ilu z was nadaje się do tego i
          zobaczycie jak jest to trudne. Gdyby biznes był tak prosty i łatwy to robiliby
          to wszyscy i nikt nie byłby pracownikiem. A to jest zajęcie dla jedynie 10%
          populacji. Tak sie po prostu rozkłada wg Gaussa inteligencja w społeczeństwie.
          Jak Bin Laden walnął w WTC to we wszystkich radiach, telewizorach itd.
          nieprzerwanie funkcjonowało jedno pytanie : "jak przebiegają podziały wśród
          ludzi ?" I biedziły się tęgie głowy szukając, myśląc i nic. A odpowiedź jest
          prosta jak konstrukcja gaci. Ludzkośc się dzieli na tych , którym wyszło i tych
          którym nie wyszło. Ci drudzy organicznie nienawidzą tych pierwszych za
          całokształt. I myślą intensywnie jak im dokopać. Stąd już jesteśmy blisko do
          wyznawców lepera etcetera.
        • Gość: michelle Re: Więcej obiektywizmu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 14:20
          Mylisz się. Samo zainwestowanie nie jest tworzeniem firmy. Rozmawiałam kiedys z
          Amerykaniniem ktory tworzył w Polsce oddział jednej z najlepiej obecnie
          prosperujących firm w regionie, zatrudniejącej 2500 ludzi ( tylko
          Polacy).Zapytałam go gdzie tkwi ten ogromny sukces ( oddział ten jest
          najlepszym oddziałem w Europie)
          Odpowiedział jednym zdanie. "Ludzie, ludzie, ludzie - jesteście doskonali"
          To ludzie tworzą firmę. To o czym piszesz Mariusz już żeśmy mieli w poprzednich
          wiekach - nazywało się feudalizm.
          • Gość: Mariusz Re: Więcej obiektywizmu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 19:05
            Michelle. Spróbuj coś zrobić bez inwestowania (oczywiście własnych pieniędzy).
            Powodzenia.
            • Gość: michelle Re: Więcej obiektywizmu... IP: *.itcomp.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 20:43
              To jest jak to biblijne pomnażanie talentów. Jak talent zakopiesz w ziemi
              niczego nie zyskasz. Jak go zainwestujesz, a następnie powierzysz ludziom dla
              dalszego pomnażania - zyskasz. Ludzie też są twoją inwestycją. Są czynnikiem
              pomnażającym TWOJE talenty. Inwestujesz - brawo.Spróbuj jednak rozmnożyć te
              talenty bez ludzi. A przecież liczy się efekt.
        • zaholec Re: Więcej obiektywizmu... 04.03.04, 09:01
          Gość portalu: Mariusz napisał(a):


          > Przecież to nie WY stworzyliście firmę, to nie WY znaleźliście klientów oraz
          > rynek zbytu, to nie WY zaryzykowaliście swoimi pieniędzmi. Tymczasem ryzyko
          > pracodawcy jest ogromne. Jeżeli przesadzi, a rynek się załamie to on poniesie
          > praktycznie wszystkie konsekwencje.


          Panie Mariuszu, mniej animuszu.. :)
          Skoro to nie pracownicy znajdują klienta to po jaką cholerę chcemy by mieli
          własne kontakty i doświadczenie zawodowe?
          Skoro to nie pracownicy tworzą firmę to po jaką cholerę mówimy im, że sa
          kością , solą i w ogóle są najważniejsi? Jeśli to cała prawda i tylko prawda to
          po co w ogóle zatrudniać pracowników? ;) ?
          To prawda, że pracownicy nie ryzykują swoich pieniędzy. Myślę, że żadna strona
          nic nie ryzykuje, a inwestuje. Tak chyba należy rozumieć kontekst. Pracownicy
          nie ryzykują swoich pieniędzy ale inwestują własny potencjał umysłowy, własny
          czas, własną osobowość. Te wartości są inwestowane i nie wspominanie o nich
          jest, z Pana strony, nadużyciem, które powoduje, ze Pańska wypowiedź staje się
          nieobiektywna, a przez to mniej wiarygodna :) ;)

          Pozdrawiam serdecznie
          • Gość: beza_beza Re: Do Zaholca IP: *.net.autocom.pl 05.03.04, 14:55
            Nadal kosztorysujesz budowy???
      • Gość: juar Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: 5.3.1R* / 81.80.37.* 03.03.04, 10:49
        Inne, ciekawe pytanie typu :
        - czy ma pani dziecko, albo planuje (kiedy ?), nie wspominając o ciąży...
        Czy czasami nie jest lepiej wpisać to do CV ( dzieci brak, plany w 2010 r -
        synek, 2012 - córka ) ????????
      • Gość: michelle Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 13:31
        Jak ja mam byc wyrozumiała dla pracodawców? Ostatnio byłam na rozmowie.
        Wymagania: trzy języki, w tym dwa biegle, aplikacja w toku, doswiadczenie
        minimum trzyletnie w zawodzie, biegły komputer, prawo jazdy + wlasny samochód,
        żeby jeździc w sprawach służbowych. Pojechałam z ciekawości. Oferowana pensja:
        850 zlotych brutto. To kto jest walnięty? Bo ja już nie wiem, czy takie oferty
        to dowcipy czy komuś się w głowach pomieszało.
        Jeżeli kogoś nie stać na pracownika, bo składa właśnie na nowego mercedesa, to
        niech nikogo nie zatrudnia. Niech na swojego mercedesa zarabia sam.
        • yvona73pol Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 03.03.04, 14:18
          i to jest to, Michelle, nic dodac, nic ujac, niestety;
          ja widzialam ogloszenie - nawet sobie wydrukowalam, boby mi nie uwierzyli
          znajomi z Francji - Krakow, firma szuka pracownika, biegle trzy jezyki,
          znajomosc procedur celnych, jakiegos specjalistycznego programu, prawko,
          oczywiscie magiczny prog wiekowy, dyspozycyjnosc, a jakze, a pensyjka - 850
          brutto - to jakas moda czy co?? a najsmutniejsze jest to, ze pewnie kogos
          znalezli... zdesperowanego...
          Lucyperku, masz ty wiele racji, ale niestety, jestes wyjatkiem wsrod polskiej
          pracodawczej menazerii, co ze swieca takiego szukac, szczescie maja ci, co na
          ciebie trafili, inni niech pomarza dalej; ale uwazaj, wedlug prawa Murphy'ego,
          ty pewnie trafiasz, na, jakze liczne, niechlubne przypadki pracowniczej
          menazerii (coby rownowaga w przyrodzie zostala zachowana), ale pamietaj - nie
          trac nadziei, sa tez inni, tacy, ktorzy pracuja, bo lubia, bo chca sie
          rozwijac, sa lojalni, mysla logicznie, i co zabawniejsze - identyfikuja sie
          czesto z firma (to ja ;))
          pozdrawiam,
          Iwona
          dla ktorej raczej nie ma pracy w Polsce....
      • legal.alien Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 03.03.04, 14:33
        Moja firma, norweski oddzial miedzynarodowego koncernu z branzy naftowej,
        poszukiwal kiedys w Polsce przez ogloszenie w Wyborczej, inzynierow z dobra
        znajomoscia angielskiego. Podan przyszlo calkiem sporo. Czesc byla pisana
        odrecznie na swistkach papieru wyrwanych z zeszytu w kratke. Czesc swiadczyla o
        braku podstawowej znajomosci angielskiego, a czesc nawet byla po polsku.
        Inzynier potrafil napisac, ze skonczyl "Warsaw Politechnic". Wiekszosc przyszla
        jednak od ludzi, krorzy wogole nie byli inzynierami w specjalnosci, ktorej
        szukalismy, a nawet wogole nie miala technicznego wyksztalcenia. Szczytem bylo
        podanie absolwentki nieslawnego marketingu i zarzadzania z jednej z Akademii
        Ekonomicznych, ktora jako doswiadczenie zawodowe podala kursy nurkowania z USA
        i prace au-pair w USA, no i CV zaopatrzone bylo w kolorowe zdjecie kandydatki w
        bikini - zreszta nie bylo czym sie chwalic.
        Kandydatow, ktorzy spelnialiby chociaz minimum wymagan nie bylo zadnych, tak
        wiece nie dalismy nikomu oferty, a nawet nie zaprosilismy na rozmowe.
        • commentator No cóż. 03.03.04, 14:51

          Może przyszli pracownicy próbowali się dostosować do jakości świadczonych usług
          i paliwa oferowanych na stacjach Statoil.

          Nie jest z tym najlepiej na stacji Puławska/Poleczki
          • legal.alien Akurat to nie byl Statoil 03.03.04, 15:04
            Ani zadna z firm sprzedajacych paliwa, raczej koncern inzynieryjny.
            Poziom twiojej odpowiedzi byl wlasnie taki jak poziom kandydatow.....Nie wiedza
            o co chodzi, ale napisac mozna...
            • commentator Re: Akurat to nie byl Statoil 03.03.04, 21:44
              legal.alien napisał:
              (...) Ani zadna z firm sprzedajacych paliwa, raczej koncern inzynieryjny.
              Poziom twiojej odpowiedzi byl wlasnie taki jak poziom kandydatow.....Nie wiedza
              o co chodzi, ale napisac mozna (...)


              Odp:
              No cóż. Firmy nie podałeś, a z norweskim koncernem naftowym kojarzy mi się
              właśnie firma Statoil.

              Po drugie właśnie u Ciebie występuje przerost formy nad treścią.
              Śmiać się z przesłanych CV każdy potrafi.
              Jeżeli zajmujesz się HR'em w tej tajemniczej firmie to wiedz, że takie
              informacje winieneś zachować dla siebie - bez komentarza.
              Chcesz się w ten sposób dowartościować ?
              Może i Twoje CV było żenujące a tylko dostałeś posadę z racji znajomości ?

              Nie gań tych, co chwytają się ostatniej deski ratunku.
              Może w przyszłości i Ciebie to czekać.

              P.S. A teraz wykształcony człowieczku powiedz ile błędów zrobiłeś w swojej
              wypowiedzi. Błahahahahahaha..................








              • legal.alien Re: Akurat to nie byl Statoil 04.03.04, 08:01
                commentator napisał:

                >
                >
                > Odp:
                > No cóż. Firmy nie podałeś, a z norweskim koncernem naftowym kojarzy mi się
                > właśnie firma Statoil.
                >
                U Hlaski byl taki gosc co mu sie wszystko z d... kojarzylo....

                > Po drugie właśnie u Ciebie występuje przerost formy nad treścią.
                > Śmiać się z przesłanych CV każdy potrafi.

                Ja sie wcale nie smieje, raczej mi sie chcialo plakac jak je ogladalem i bylo
                mi wstyd, ze musza je innin ogladac.

                > Jeżeli zajmujesz się HR'em w tej tajemniczej firmie to wiedz, że takie
                > informacje winieneś zachować dla siebie - bez komentarza.
                Nie zajmuje sie HR, chociaz odpowiadam za nabor pracownikow w moim dziale.
                Informacji personalnych nie podalem. Podalem tylko przyklady. W Norwegii
                przychodzi na ogloszenie opublikowane w prasie kilkadziesiat podan o prace, ale
                az takich kwiatkow nie ma.

                > Chcesz się w ten sposób dowartościować ?

                O co ci chodzi??

                > Może i Twoje CV było żenujące a tylko dostałeś posadę z racji znajomości ?

                Tu raczej znajomosci nie obowiazuja.
                >
                > Nie gań tych, co chwytają się ostatniej deski ratunku.
                > Może w przyszłości i Ciebie to czekać.

                Alez oczywiscie, wszystko jest mozliwe.
                >

                >
                >
                >
                >
                >
                >
                >
                • Gość: lucyperek Re: Akurat to nie byl Statoil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 12:52
                  Cześć legalny,

                  ja tak samo miałem jak potrzebowałem asystenta(kę) w branży chemicznej.
                  Część tych wypocin wyrwanych z zeszytu i namazanych ołówkiem kopiowym
                  przechowuję do dziś. Wiem, że ten nieszczęśnik komentujący z leperystycznym
                  pozdrowieniem Twoje posty sie rozsierdzi i nazwie mnie bydlakiem, ale ja
                  trzymam te CV po prostu dla jaj i czasami niektórym czytam. Ludzie wywracają
                  się ze śmiechu. Tylko widzisz głupi commentatorze my sie nie śmiejemy z
                  ludzkiego nieszczęścia, jeno z ludzkiej głupoty. Jak znajdę chwilę czasu to wam
                  coś wrzucę na tapetę. To jest właśnie nasz polski paradoks, a może wcale nie ?
                  Niby bezrobocie, a jak szukasz kogoś z sensem to same lewusy. Cholera czy co ?
                  • commentator Bardzo butny jesteś matołku 04.03.04, 18:39
                    Gość portalu: lucyperek napisał(a):
                    (...) Tylko widzisz głupi commentatorze my sie nie śmiejemy z
                    ludzkiego nieszczęścia, jeno z ludzkiej głupoty. Jak znajdę chwilę czasu to wam
                    coś wrzucę na tapetę (...)

                    Nawet z głupoty inteligentni ludzie nie powinni się śmiać.
                    Chyba że dysponują takim samym poziomem inteligencji.
                    Poczekamy, zobaczymy .... na Twoje stanowisko też znajdzie się młodszy,
                    bardziej przebojowy i wredny. Może Twoje CV wtedy obublikuje (?)

                    Żal mi Ciebie. Ale po raz kolejny firmy dowodzą, że na stanowiskach
                    rekruterskich obsadza się osoby niekompetentne z brakiem ogłady i delikatności
                    w wypowiedziach. Już samo to że chcesz opublikować czyjeś CV świadczy o Twoim
                    matołectwie.

                    O tempora ! O mores ! Śniegi topnieją, a bałwany dalej się dobrze mają.



                    • Gość: lucyperek Nawet rozumiem twoje żale.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 14:23
                      wiesz, mógłbym po prostu powiedziec "no comment". Ale dwa słowa. Ja rekrutuję
                      nie jako palant na stanowisku tylko jako własciciel firmy. Więc rekrutuję nie
                      wg widzimisię, tylko wg kwalifikacji rzeczywistych, bo płacić będę własnymi
                      pieniędzmi, a nie cudzymi. Jeśli określam KONKRETNE wymagania i potrzebuję
                      faceta z umiejętnościami, a dostaję stos pierduł od sprzątaczek (z całym
                      szacunkiem dla sprzątaczek) to szlag mnie trafia, bo to moja strata czasu. W
                      ramach zapiekłej frustracji nie zrozumiałeś niczego co napisałem. Nie kpię z
                      kogoś dlatego, że ma np. niższe wykształcenie. Dla mnie każdy wykonujacy swoja
                      robote dobrze i fachowo zasługuje na szacunek. I taki w mojej firmie ma !
                      Nieważne czy magister, czy sprzątaczka. A głupota zawsze była, jest i będzie
                      tematem kpin. Bo jest to największa plaga ludzkości. Jeśli to cię obraża, no to
                      cóż, twoje prawo kwalifikowac siebie do grona głupków.
                      • commentator A jakie WŁAŚCICIELU ... 07.03.04, 23:04
                        .... znasz modele rekrutacji ?
                        Jest ich kilkanaście ogólnych i .... dziesiąt specjalistycznych.
                        Wiedziałeś o tym ?

                        Trochę się o to otarłem , ale o kwalifikacjach rzeczywistych nie słyszałem (?)
                        Może jakieś nowe pojęcie wymysliłeś ?

                        I drobna dygresja. Piszesz o kwalifikacjach,umiejętnościach .... ale popatrz na
                        wątek główny. Ja polemizowałem o .... zatrudnianiu absolwentów i stawianiu
                        wymagań. Pyszczysz i nic więcej.

                        No cóż. Jaka rekrutacja (wg.kwalifikacji rzeczywistych) taki i właściciel.
                        Mnie nie dziwi, że tylko sprzątaczki odpowiadają na ogłoszenia.

                        I wyluzuj. Okazywaniem pieniactwa nie pozyskasz wartościowego pracownika.





                        • Gość: lucyperek Zapisz się facet do lepera.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.04, 13:04
                          tam nic nie trzeba rozumieć, szczególnie ze słowa pisanego. Natomiast bełkot
                          mówiony jest w cenie
                          • commentator Jakim PRACODAWCO możesz pochwalić się ... 08.03.04, 22:31
                            ... wykształceniem ?

                            Szukasz wykwalifikowanych i wyuczonych pracowników a sam szkolne błędy robisz
                            z zakresu ortografii i stylistyki. Żenada. Fuj. Chyba wolę już swojaka Leppera
                            niż pseudo europejską demokrację niżu intelektualnego połączonego z wtórnym
                            analfabetyzmem i tautologią wypowiedzi.
                            • Gość: lucyperek Podstawowym fajfusie ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 13:30
                              czy facet po podstawówce nie może zatrudnić magistra ? Chyba magistrowi nie
                              spadnie pierdzielona korona z jasnie świętego łba ? A jak spadnie to niech mu
                              spada. Jego problem. Leć więc wielce oświecony magistrze na Białoruś i pław się
                              tam w wyżu intelektualnym. Od Polski wara.
                              • commentator Oczywiście, że nie spadnie & & #35 8230;. 17.03.04, 13:40
                                I już nie dziwią mnie Twoje poprzednie wypowiedzi.
                                Brak ogłady i elementarnych zasad taktu może li tylko nasuwać daleko idące
                                wnioski, dlaczego nikt do Ciebie się nie zgłaszał z odpowiednimi kompetencjami
                                poza wspomnianymi sprzątaczkami.
                                • Gość: lucyperek Telepatia istnieje ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.04, 14:43
                                  Jednak frapuje mnie nieustająco (w końcu prostak nigdy nie wpada na właściwy
                                  trop, bo za głupi) skąd u nich wszystkich z taką nieludzką precyzją zadziałała
                                  prekognicja ? Czyżbym faktycznie emanował supersilne pole informacyjne, którego
                                  bioodziaływanie wzbudziło wymuszone reakcje telepatyczne, i wszyscy od razu
                                  wiedzieli żem burak, prostak, cham zwyczajny i bydlę. Mój płaski umysł o
                                  ściankach sfałdowaniem przypominającym gładź cylindryczną może jednak o tym
                                  świadczyć. Jestemże skazany tylko na sprzątaczki ???
                                  • commentator Odp:Raczej interpretacja zamieszczonego ogloszenia 25.03.04, 12:07
                                    No cóż. Może psychokineza nie tylko dla pracodawców jest zastrzeżona.
                                  • commentator No cóż. 19.06.04, 12:33
                                    Sam sobie odpowiedziałeś na zadane pytanie.
              • Gość: Obieracz Re: Akurat to nie byl Statoil IP: *.crowley.pl 21.03.04, 15:50
                > Odp:
                > No cóż. Firmy nie podałeś, a z norweskim koncernem naftowym kojarzy mi się
                > właśnie firma Statoil.
                >
                No cóż, nie wiedziałeś o jaką firmę chodzi, ale na wszelki wypadek postanowiłeś
                zdyskredytować człowieka dyskredytujac firmę w której pracuje (bo akurat
                przypomniałą Ci się nazwa jakiejś norweskiej firmy, z której usług nie jesteś
                zadowolony).

                > Po drugie właśnie u Ciebie występuje przerost formy nad treścią.
                > Śmiać się z przesłanych CV każdy potrafi.
                W którym konkretnie miejscu legal.alien wyśmiewa się z przesłanych CV? On tylko
                na przykładach pokazuje przykry fakt, że kandydaci nie czytają ogłoszeń i nie
                dokonują elementarnej selekcji na poziomie umiejętności twardych. I to jest
                dramatyczne! Jeśli szukam spawacza z uprawnieniami to NIE SZUKAM magazyniera,
                który może się szybko nauczyć spawania. Ale jakoś kandydaci nie chca zrozumieć,
                że ich aplikacja wywoła raczej zniecierpliwienie niż zaciekawienie pracodawcy.

                > Jeżeli zajmujesz się HR'em w tej tajemniczej firmie to wiedz, że takie
                > informacje winieneś zachować dla siebie
                A jakie to poufne informacje ujawnia??? Nie ma przecież ani nazwy firmy,
                stanowiska, nazwy szkoły, którą ukończyła kandydatka, imienia, miasta. Niczego.
                Nawet jeśli ta laska po AE przeczyta post aliena to powinna być wdzięczna, że
                ktoś pokazał jej jak to wygląda z tej drugiej strony i może (jesli jest
                inteligentna) następnym razem zrobi coś mądrzejszego.

                Legal - życzę dużo cierpliwośći. Obawiam się, że się przyda.

        • Gość: d Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: 80.50.193.* 03.03.04, 15:03
          To widocznie słabo szukaliscie.ja mam ponad 4letnie doświdczenie w branży
          petrochemicznej jako konstruktor i nie mogę znaleźć pracy w tej branży(pracuje
          w innej branży)
          • legal.alien Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 03.03.04, 15:07
            Ogloszenie bylo na pol strony w Wyborczej. Znalezlismy chetnych w innych
            krajach.
            A jaka masz specjalnosc inzynierska?
            • Gość: d Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, IP: 80.50.193.* 03.03.04, 15:24
              inzynier mechanik , kierunek:mechanika budowa maszyn specjalność:technolog

              ale ponad 4 lata projektowałem dla przemysłu chemicznego i petrochemicznego:
              zbiorniki, wymienniki, separatory wg ASME,UDT,ISPESL a także elementy
              wewnetrzne kolumn destylacyjnych i absobcyjnych
              • legal.alien Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 04.03.04, 08:18
                Uwazam, ze powinienes poszukac dobrze pracy w branzy naftowej.
                Inzynierow w branzy caly czas potrzeba.
                My w tej chwili nikogo nie szukamy, a wtedy to nie bylo o mechanikach.
      • Gość: Pracodawca WYPOWIEDŹ PRACODAWCY IP: 134.146.212.* 03.03.04, 14:57
        Czytałem komentarze i z większością zgadzam się. Sam kiedyś przechodziłem przez
        rozmowy tego typu. Z racji mojego pokaźnego doświadczenia w dużych firmach
        potrafiłem miec 8 rozmów w miesiącu. I na każdej e same pytanie, już nie mogłem
        na nie odpowiadać z nudów :) Ale wracając do tematu.zostałem przyjęty do dużej
        firmy i jednoczesnie miałem oferte z mniejszej na stanopwisko asystenckie, ale
        kasa dwa razy większa niż w tym co wybrałem. W tym wielkim koncernie miałem
        dostać pełen etat po 3-4 miesiącach i samodzielne stanowisko.Skończyło się tak,
        że nie dostałem ani etatu ani samodzielnego stanowiska tylko asystenckie.Więc
        wyszedłem jak Zabłocki na mydle.bo za to samo stanowisko dostałem 2 razy
        mniejszą kasę. I w pewnym momencie miarka się przebrała.czułem, że już brakuje
        mi powietrza do rozwoju. Ani rozwoju ani pieniedzy, chodziłem na różne rozmowy
        i zdarzały się przypadki, że za odpowiedzialność na 5-6 państw europejkskich za
        konkretne grupy produktowe moje żadania w wysokości 3 tys. zlotych były za
        duże. Stwierdziłem, że otworzę swoją firmę, udało mi się uzbierać trochę kasy,
        zaryzykowałem sprzedałem samochód i wypaliło. I teraz patrzę na pracowników z
        pozycji pracodawcy. Jednak większość kretynów z tzw. pracodawców nie zauważa
        jednego. Pracownik to INWESTYCJA, a żeby inwestycja miała sens trzeba wydać
        odpowiednie pieniądze i mieć troche cierpliwości. Taki baran co handluje
        wymiętymi koszulami i ma ich całą hurtownie nie zastanawia się nad tym. Jeśli
        nie sprzedaż 5 tys. sztuk wypadasz. Więc skoro tak łatwo to sprzedać to
        sprzedawaj sam i płać sobie 800 zł. Żeby zrobić z człowieka dobrego sprzedawcę
        trzeba dać mu rok czasu. Oczywiście trzeba go monitorować, nie mówię że nie
        zdarzają się przypadki ketaczy i kombinatorów. Ale jeśłi człowiek ma 1000 zł
        pensji bazowej + prowizja to ma pewien komfort na początku, wie, że jeśli coś
        nie wypali to nie umrze z głodu. I widać po 3 miesiącach stały wzrost
        profesjonalizmu to jestem gotowy poczekać rok, półtora aż całkowicie taki
        człowiek się rozwinie. Częsta fluktuacja, zaniżanie pensji i wymysły nie
        prowadzą do niczego dobrego. Może wynika to z tego, że ja przez rok działania
        firmy nie muszę osiagnąć zysków, które pozwolą mi kupić merola i wille pod
        Warszawą. To tyle.
        • Gość: Pracodawca Re: WYPOWIEDŹ PRACODAWCY IP: 134.146.212.* 03.03.04, 15:36
          Tylko proszę nie twierdzić, że nie znam polskiego, te sprzedaż 5 tys. to przez
          pomyłkę. I ze 2 literówki też, pewnie już nie przeszedłbym testu do niejednej
          firmy z tego wzgledu, że się pomyliłem :)
          A co do ograniczeń wiekowych to uważam że to totalna bzdura. Jak ktoś ma 40 lat
          to teoretycznie może pracować wydajnie przez kolejne 25.myślę, że to wymyślone
          zostało z tego wzgledu, że doświadczonym pracownikom trzeba by zapłacić dużo
          więcej!I to chyba jedyny argument jaki przychodzi mi do głowy. Widać jestem
          dziwny.
          A co tekstów, że ktoś zainwestował pieniądze i osiągnął zyski to dobrze.tylko
          teraz zyski są generowane przez pracowników bo to oni budują firmę i są jej
          prawdziwą wartością.......Patrzcie firmy konsultingowe...płacą dużo
          pracownikom, wymagania na początku mają średnie w porównaniu z tym co oferują
          oni a wymaganiami pseudo pracodawców. A czemu płacą dużo i inwestują? Bo taka
          firma, jej biura, meble, wyposażenie, budynek jest niczym bez pracowników o
          odpowiednich kwalifikacjach, umotywowanych i zadowolonych. Wtedy pracownik
          zostaje po godzinach, co często było tutaj zarzutem, że nie. Zostaje jak wie,
          że to ma sens i przynosi korzyści a nie jest wymysłem jakiegoś cymbała, który
          albo lubi nękać ludzi albo jest średnio inteligentny i cały dzień patrzył na
          cycki pani Zosi aż wkur.. kontrahent zadzwonił do niego i przypomniało mu się,
          że coś trzeba zrobić a nie przekazał tego pracownikom. Takiego idiotę mam
          naprzeciwko.wszyscy siedzą do 20 - 21, zarabiają 800 zł.ale patafian jeździ
          samochodem, któr5y jest wart tyle co 4 moje firmowe. Jednak powoli umiera ten
          jego biznes i dobrze :)
          • groszek19 Re: WYPOWIEDŹ PRACODAWCY 03.03.04, 16:46
            Wreszcie jakaś ciekawa wypowiedź(ta pierwsza zdecydowanie lepsza::).Zwłaszcza
            fragment o tym, że firma to przede wszystkim ludzie. Szkoda, że tak mało osób
            to rozumie.

            Pa pa
          • l_zaraza_l Re: WYPOWIEDŹ PRACODAWCY 12.03.04, 18:43
            Jednak chyba nie jestes prawdziwy:(((
        • l_zaraza_l Re: WYPOWIEDŹ PRACODAWCY 12.03.04, 18:41
          Ale...
          Ale czy Ty jestes prawdziwy???
          :)))
      • Gość: wojtek Re: A co byłoby, gdyby pracodawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 11:17
        (to pytanie do piszących tutaj pracowników) zaczęli tutaj, na tym forum albo
        innym, publikować listy pracowników-oszustów, zwolnionych za kradzieże lub
        niszczenie mienia ?
        Przecież mogą to robic obchodząc ustawe o ochronie danych osobowych.

        Mam styczność coodziennie z wieloma firmami róznej wielkości i czasami za głowę
        sie łapię, co niektórzy pracownicy robią pod nieobecnośc swoich szefów, co
        gadają, jakie "propozycje" mnie składają.

        To taka mała dygresja po czytaniu róznych postów i wątków tutaj.
        • Gość: lucyperek Re: A co byłoby, gdyby pracodawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 13:19
          wówczas zostałbyś Wojciechu spalony (przynajmniej symbolicznie) na stosie i
          okrzyknięty zdradziecko-żydowską szują co to kala, pluje, niszczy (czyli
          złodziejsko prywatyzuje) i pasie się na pasku obcego kapitału manipulując przy
          tym pod płaszczykiem za plecami w interesie określonych kół.

          Może więc założymy bazę danych lewusów ? Ja też myślę o bazie danych wszystkich
          leperystów. Chcą nam wszystko pozabierać ? Więc przyjdzie czas i wyeksportujemy
          tych wyznawców do Korei Północnej. Spróbujcie spisywać wszystkich tych
          gorliwców od konfiskat, których znacie. Przyda się !

          z kapitalistycznym (fuj!) pozdrowieniem
          • Gość: wojtek Re: A najciekawsze jest (zabawne), jak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 13:52
            ta młodziez kocha wręcz firmy zagraniczne - "tam jest wszystko o.k., mądrzy
            szefowie i przełożeni, którzy nie wywyższają się przy każdej okazji, nie ciągna
            do wyrek młode pracownice na spotkaniach integracyjnych itp. ":)))

            I jeszcze wierzą, że jak przyjdzie ta socjaldemokratyczna unia do Polski, to
            będzie raj - czy się stoi, czy się leży, 2 tysiące euro sie należy..:)

            z minikapitalistycznym (fuj) pozdrowieniem
            • Gość: Kamille Rekrutacja w normalnym kraju IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.03.04, 16:14
              Czytam te wasze posty i wlos mi sie jezy na glowie... Tutaj w Niemczech nikomu
              do glowy by nie przyszlo, zwymyslac pracownika od kretynow albo przyjac go do
              pracy bez podpisanej umowy i wynagrodzenia/innych warunkow ustalonych na
              pismie. Pracodowcy potwierdzaja pisemnie albo emailowo, ze otrzymali dokumenty
              aplikacyjne, a jesli podanie spotka sie z odmowa przesylaja wszystko
              spowrotem. Same rozmowy (pisze z wlasnego doswiadczenia jako absolwentka po
              swiezo skonczonych studiach) przebiegaja w rzeczowej i milej atmosferze. Czesc
              pytan jest "standardowa" (co nie znaczy, ze nalezy udzielac standardowych
              odpowiedzi), czasem pojawiaja sie male "case study" (w moim przypadku z
              finansow/controllingu) albo trzeba w 30 minut przygotowac mala prezentacje np.
              wynikow finansowych dla zarzadu. Zazwyczaj takich rozmow trzeba odbyc dwie, w
              sumie trwaja one ok. 4-5 godzin. Kandydat ma okazje poznac nie tylko osobe z
              dzialu personalnego i swojego przyszlego szefa, ale rowniez przyszlych kolegow,
              ktorzy czesto biora udzial w rozmowach.
              W czasie moich rozmow nie uslyszalam nigdy zadnych glupich uwag i komentarzy
              (nawet w przypadku popelnienia bledu i opowiadania "glupot" co zdarzylo mi sie
              podczas pierwszej rozmowy), za to kiedy po odmowie zadzwonilam do firmy zeby
              zapytac o powody otrzymalam solidny "feedback" i wiele konstruktywnych rad na
              przyszlosc. Dodam jeszcze, ze firmy zwracaja zawsze koszty dojazdu na rozmowy,
              lacznie z noclegiem a nawet z biletami na tramwaj, autobus itp. Sama umowe
              pracownik dostaje na kilka tygodni przed rozpoczeciem pracy - do przeczytania i
              przemyslenia na spokojnie w domu.
              W czasie rozmow kwalifikacyjnych nigdy nie zadano mi pytania o moje plany
              rodzinne ani nie daj Boze ciaze. Jedynym osobistym pytaniem bylo pytanie o
              hobby i spedzanie czasu wolnego. Poza tym kilka firm znam rowniez jako pracownik
              (w sumie poltora roku) i... nawet wtedy, kiedy zdarzylo mi sie popelnic blad,
              moi koledzy/szef/szefowa podchodzili do tego w normalny, ludzki sposob - ze
              kazdemu moze sie czasem zdarzyc i jak dlugo pozostale wyniki pracy sa bardzo
              dobre, to jest OK i po prostu w przyszlosci trzeba bardziej uwazac.
              Zastanawialam sie niedawno, czy nie wyslac moich dokumentow do kilku firm w
              Polsce, ale chyba "daruje sobie". Wiele roznic to oczywiscie skutek roznych
              mozliwosci finansowych firm w Polsce i w Niemczech. Ale traktowanie pracownikow
              i kandydatow do pracy fair, w kulturalny, uczciwy sposob i z szacunkiem
              (podczas rozmowy i po rozpoczeciu pracy) nie ma przeciez z pieniedzmi nic
              wspolnego.
              Pozdrawiam serdecznie wszystkich na tym forum.
              • domaniewska41 Re: Rekrutacja w normalnym kraju 04.03.04, 19:01
                Sorki ale wydaje mi sie że Wy w ogóle się nie rozumiecie jedni piszą o czym
                innym a ci następni odpowidają z innej beczki , przecież normalne jest że inny
                jest sposób rekrutacji itd. do duzych firm na wyższe stanowiska a inny do firmy
                1-10 osób gdzie potrzebuja osoby z wymaganiami ogólnymi gdzie może aplikować
                prawie każdy
                • legal.alien Re: Rekrutacja w normalnym kraju 05.03.04, 08:58
                  domaniewska41 napisała:

                  > Sorki ale wydaje mi sie że Wy w ogóle się nie rozumiecie jedni piszą o czym
                  > innym a ci następni odpowidają z innej beczki , przecież normalne jest że
                  inny
                  > jest sposób rekrutacji itd. do duzych firm na wyższe stanowiska a inny do
                  firmy
                  >
                  > 1-10 osób gdzie potrzebuja osoby z wymaganiami ogólnymi gdzie może aplikować
                  > prawie każdy
                  A ajkie to ma znaczenie? Co to znaczy, ze moze skaldac podanie o prace kazdy??
                  Sprzataczka zlozy podanie o stanowisko ksiegowego?
                  Nabor jesli o chodzi o podstawowe standardy zachowani obu stron niczym sie nie
                  powinien roznic.
                  • domaniewska41 Re: Rekrutacja w normalnym kraju 05.03.04, 09:22
                    Chodzi mi o to że inne odczucia bedzie miał ktoś kto rekrutuje się na
                    stanowisko kierownicze , lub niższego szczebla , a inne ktoś kto stara się o
                    prace w firmie Pan Kazio i sp. , Jednak różnice w kulturze sa olbrzymie , w
                    swojej krótkiej karierze byłem na przeszło stu rozmowach niestety głównie w
                    małych firmach oraz w kilku dużych i naprawdę jest olbrzymia różnica , duża
                    jest róznica w przypadku kiedy rekrutuje właściel firmy , oraz gdy jest to
                    firma która jest własnością kapitału .
                    Miałem nieprzyjemnośc pracy z właścicielem firmy po szole zawodowej (bez
                    obrazy) oraz z osobami z wyzszym wykształceniem które prezentowały identyczny
                    poziom .

                    A teraz co do tego że o stanowisko moga się starać prawie wszyscy chodzi mi o
                    to że o stanowisko np w branży petrochemicznej bedzie bardzo wąska grupa
                    odbiorców ogłoszenie , a do stanowiska typu przedstawiciel handlowy , lub
                    obsługa klienta , czyli praktycznie z umiejętnościami które posiada teraz 50 %
                    ludzi w większych miastach może aplikować tysiące osób .


              • Gość: praktyk prośba do pracodawców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.04, 23:25
                b.dobrze kamille , że napisałaś tego posta,
                moze przejrzą choć troszkę na oczy ludzie pokroju lucyperka

                kolega bezrobotny od dłuzszego czasu z Rzeszowa zaproszony został -
                z uwagi na niezłe przeciez kwalifikacje jakie posiada - na rozmowy
                do Warszawy i Kostrzynia ;
                niestety - o zwrocie kosztów zapomnij ,
                skąd on ma wziąć pieniadze na bilety nikogo nie obchodzi ,
                kilka lat do tyłu był taki zwyczaj , że firmy szukające pracowników
                w drugim końcu kraju przeprowadzały rozmowy w danym okręgu,
                przyjeżdzał słuzbowo oczywiście dyrektor , kadrowiec etc,
                hotel , salka konferencyjna itp. oczywiście wszystko w koszta firmy .
                A teraz co - coraz częściej goni się biedaków w drugi koniec Polski
                po to tylko ,żeby się dowiedzieli,że praca jest , tylko trzeba mieć własną
                działalnosc , samochód, tel kom , komputer ze stałym łączem etc
                a jak coś sprzedadzą ,to od tego pan i zbawca im łaskawie "udzieli"
                5 czy 10 procent.

                Pracodawco jeden z drugim zrozum - ci biedni przeważnie ludzie niekiedy
                zapożyczją się , aby tam przyjechać , oszczędź im jeszcze jednego upokorzenia
                i zawodu , przekaż najważniejsze informacje telefonicznie, aby ten człowiek
                mógł podjąć tą dla niego bardzo kosztowną decyzję , ktora dla Ciebie pracodawco
                jest zapewne śmieszna i tyle na kolacyjke wydajesz niejednokrotnie ,
                co ten człowiek ma na miesiąc przeżycia

                pozdrawiam bezrobotnych i tylko uczciwych pracodawców
                • lama100 Re: prośba do pracodawców 05.03.04, 09:55
                  Gość portalu: praktyk napisał(a):

                  >
                  > Pracodawco jeden z drugim zrozum - ci biedni przeważnie ludzie niekiedy
                  > zapożyczją się , aby tam przyjechać , oszczędź im jeszcze jednego upokorzenia
                  > i zawodu , przekaż najważniejsze informacje telefonicznie, aby ten człowiek
                  > mógł podjąć tą dla niego bardzo kosztowną decyzję , ktora dla Ciebie
                  pracodawco
                  > jest zapewne śmieszna i tyle na kolacyjke wydajesz niejednokrotnie ,
                  > co ten człowiek ma na miesiąc przeżycia
                  >
                  > pozdrawiam bezrobotnych i tylko uczciwych pracodawców

                  Mam nadzieje, że to ostatnie nie było złośliwe.
                  Denerwuje mnie tylko jedna rzecz: że wrzucacie wszystkich do jednego worka. Ja
                  nie neguję, że są pracodawcy, którzy zachowują się nie fair, mają durne
                  wymagania, nie dotrzymują umów i zachowują się jak pan i władca. Sa tacy. Tak,
                  jak i są pracownicy, którzy są nieuczciwi i kłamia. Ale są też
                  pracodawcy "normalni" i w porządku. I są lojalni pracownicy, uczciwi.
                  a co do tych kolacyjek... jezu, czy wy naprawde myslicie, że jak ktos ma własny
                  biznes to automatycznie staje sie krezusem? Nic z tych rzeczy. Czasami wrecz
                  przeciwnie. Ja właśnie borykam sie z problemami finansowymi i jak nie wyjde na
                  prostą bede miała duże kłopoty. A moi pracownicy dostali pensje na czas i
                  niczym nie muszą sie martwić. Jeżeli podwyższą zusy dla prowadzących
                  działalność to koniec z moją firmą. I tyle. Wtedy bede w porządku bo też bede
                  bezrobotna, czy dalej bedę świnią, bo przeze mnie bez pracy zostaną też cztery
                  osoby? (no bo jak splatuje, to moi pracownicy też zostana bez pracy)
                • Gość: lucyperek Re: prośba do pracodawców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 14:29
                  > moze przejrzą choć troszkę na oczy ludzie pokroju lucyperka

                  Praktyku ! Dlaczego mam przeglądac na oczy ? Ja nikogo nie ganiam po całej
                  Polsce, żeby go zapytac jak się nazywa. Skąd to wziąłeś ?

                  pozdrawiam uczciwych kandydatów do pracy
              • legal.alien Re: Rekrutacja w normalnym kraju 05.03.04, 08:55
                Gość portalu: Kamille napisał(a):

                > Czytam te wasze posty i wlos mi sie jezy na glowie... Tutaj w Niemczech
                nikomu
                > do glowy by nie przyszlo, zwymyslac pracownika od kretynow

                Nie pracuje wprawdzie w Niemczech, ale w Norwegii. Sam zatrudniam ludzi do
                mojego dzialu. Politporawnosc pozwala tu, tak samo jak przypuszczam w Niemczech
                i innych krajach UE, moze z wyjatkiem Wielkiej Brytani, ze zly pracownik jest
                swieta krowa. Nie mozna mu powiedziec zlego slowa, otwarcie skrytykowac bo
                bylby to mobing. A nie wszyscy pracownicy sa wspaniali. Mam takiego jednego
                pracownika, zatrudnionego przez mojego poprzednika, ktorego nie moge sie nijak
                pozbyc. Od paru ladnych lat praktycznie nic nie robi i on sam o tym dobrze wie.
                Wie tez, ze praktycznie jest nie do ruszenia. Naprawde mam ochote mu powiedziec
                otwarcie, co o nim mysle, ale gosc jest chroniony. To jest chore.
                albo przyjac go do
                > pracy bez podpisanej umowy i wynagrodzenia/innych warunkow ustalonych na
                > pismie.

                To prawda, kandydata musi dostac na pismie oferte pracy wyszczegolniajaca jego
                zarobki, prawa i obowiazki.

                Pracodowcy potwierdzaja pisemnie albo emailowo, ze otrzymali dokumenty
                > aplikacyjne, a jesli podanie spotka sie z odmowa przesylaja wszystko
                > spowrotem.

                To jest wymog kultury, a nie nawet profesjonalizmu. Chociaz w Wielkiej Brytanii
                nie jest to zawsze praktykowane.

                Same rozmowy (pisze z wlasnego doswiadczenia jako absolwentka po
                > swiezo skonczonych studiach) przebiegaja w rzeczowej i milej atmosferze.
                Czesc
                > pytan jest "standardowa" (co nie znaczy, ze nalezy udzielac standardowych
                > odpowiedzi), czasem pojawiaja sie male "case study" (w moim przypadku z
                > finansow/controllingu) albo trzeba w 30 minut przygotowac mala prezentacje
                np.
                > wynikow finansowych dla zarzadu. Zazwyczaj takich rozmow trzeba odbyc dwie, w
                > sumie trwaja one ok. 4-5 godzin. Kandydat ma okazje poznac nie tylko osobe z
                > dzialu personalnego i swojego przyszlego szefa, ale rowniez przyszlych
                kolegow,
                >
                > ktorzy czesto biora udzial w rozmowach.
                > W czasie moich rozmow nie uslyszalam nigdy zadnych glupich uwag i komentarzy
                > (nawet w przypadku popelnienia bledu i opowiadania "glupot" co zdarzylo mi
                sie
                > podczas pierwszej rozmowy), za to kiedy po odmowie zadzwonilam do firmy zeby
                > zapytac o powody otrzymalam solidny "feedback" i wiele konstruktywnych rad
                na
                > przyszlosc.

                To podstawa, tylko, ze "feedback" dajemy tylko kandydatom odrzuconym po
                rozmowach. Pozostali dosataja standardowa odpowiedz na pismie, ze niestety nie,
                ale moze kiedys....

                Dodam jeszcze, ze firmy zwracaja zawsze koszty dojazdu na rozmowy,
                > lacznie z noclegiem a nawet z biletami na tramwaj, autobus itp.

                Tez to praktykujemy wlacznie z podrozami z zagranicy, ale np. w Wielkiej
                Brytanii nie jest to tak oczywiste.

                Sama umowe
                > pracownik dostaje na kilka tygodni przed rozpoczeciem pracy - do przeczytania
                i
                >
                > przemyslenia na spokojnie w domu.

                Roznie to bywa, czasami masz na podjecie decyzji pare dni, bo jesli nie ty to
                ktos nastepny z listy.

                > W czasie rozmow kwalifikacyjnych nigdy nie zadano mi pytania o moje plany
                > rodzinne ani nie daj Boze ciaze.

                Takie pytanie jest nie do pomyslenia, chocaiz czasami jest to istotne z punktu
                widzenia pracodawcy. Pracowala ze mna 10 lat mloda kobieta, ktora przez ten
                okres w pracy byla moze 2 lata. Pozytku z niej zadnego, wg. papierow miala 10
                lat doswiadczenia i takiej oczekiwala pensji, a pozytek z niej byl taki jak z
                absolwenta, albo i mniejszy.

                Jedynym osobistym pytaniem bylo pytanie o
                > hobby i spedzanie czasu wolnego. Poza tym kilka firm znam rowniez jako
                pracowni
                > k
                > (w sumie poltora roku) i... nawet wtedy, kiedy zdarzylo mi sie popelnic blad,
                > moi koledzy/szef/szefowa podchodzili do tego w normalny, ludzki sposob - ze
                > kazdemu moze sie czasem zdarzyc i jak dlugo pozostale wyniki pracy sa bardzo
                > dobre, to jest OK i po prostu w przyszlosci trzeba bardziej uwazac.

                Ale niektorzy robia bledy seriami i mimo delikatnych rozmow (positive feedback,
                born Boze negative - bo to mobbing) sa nie do ruszenia.

                > Zastanawialam sie niedawno, czy nie wyslac moich dokumentow do kilku firm w
                > Polsce, ale chyba "daruje sobie". Wiele roznic to oczywiscie skutek roznych
                > mozliwosci finansowych firm w Polsce i w Niemczech. Ale traktowanie
                pracownikow
                >
                > i kandydatow do pracy fair, w kulturalny, uczciwy sposob i z szacunkiem
                > (podczas rozmowy i po rozpoczeciu pracy) nie ma przeciez z pieniedzmi nic
                > wspolnego.
                > Pozdrawiam serdecznie wszystkich na tym forum.
                • Gość: juar Re: Rekrutacja w normalnym kraju IP: 5.3.1R* / 81.80.37.* 05.03.04, 14:12
                  odp do tego fr:
                  W czasie rozmow kwalifikacyjnych nigdy nie zadano mi pytania o moje plany
                  > > rodzinne ani nie daj Boze ciaze.
                  >
                  > Takie pytanie jest nie do pomyslenia, chocaiz czasami jest to istotne z
                  punktu
                  > widzenia pracodawcy. Pracowala ze mna 10 lat mloda kobieta, ktora przez ten
                  > okres w pracy byla moze 2 lata. Pozytku z niej zadnego, wg. papierow miala 10
                  > lat doswiadczenia i takiej oczekiwala pensji, a pozytek z niej byl taki jak z
                  > absolwenta, albo i mniejszy.

                  jest to pyt z którym spotkałam się niejednokrotnie podczas rozmowy o prace ( 10
                  lat doświadczenie w zawodzie, wyzsze, j ang biegle...). A pytali mezczyzni,
                  ktorzy chyba nie maja tej swiadomosci ze dziecka zaplanowac sie nie da w 100 %
                  w okreslonym czasie.
                  • legal.alien Re: Rekrutacja w normalnym kraju 05.03.04, 14:27
                    Ale trzeba pamietac, ze firma to nie ochronka. Zobowiazania sa z obu stron. Nie
                    mialem przez 8 lat pracownika, a etat byl zablokowany i nie mozna bylo nikogo
                    wiecej zatrudnic. Tu platne urlopy maciezynskie sa przez 12 miesiecy, a mozna
                    jeszcze dodatkowo wziac rok bezplatnego urlopu wychowawczego. Dziewczyna ma 4
                    dzieci, a w pracy jej nie prawie nie bylo, bo zawsze ktores z nich chorowalo.
                    Na szczescie odeszla teraz do innej firmy, bo stwierdzial, ze ona bedzie sie
                    dalej rozwijala, a u nas nie mzoe rozwinac skrzydel. Odetchnalem z ulga.
                    Powiem rzecz brutalna i nie polityczna poprawnie, ale niestety w wypadku wielu
                    kobiet nalezy sie zastanowic, co jest wazniejsze kariera zawodowa, czy
                    maciezynstwo. Nie ma sie co oszukiwac, jednego z drugim pogodzic sie nie da,
                    tak zeby byc uczciwym i wobec siebie i wobec pracodawcy. Nieszczesciem jest, ze
                    wiekszosc kobiet w Polsce musi pracowac bo z jednej pensji maz nie utrzyma
                    rodziny. Wiem, ze spadna na glowe moja gromy, ale coz takie jest moje zdanie.
                    • Gość: mały pracodawca pl Re: uroki polskiego krajobrazu i nie tylko :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 20:50
                      najpierw pracownik (często pracownica) godzi sie pracować za niską pensję, bo
                      prosi, mówi, że ma ciężką sytuację osobistą itd., a potem fru na zwolnionka.

                      • beata_ Re: uroki polskiego krajobrazu i nie tylko :) 06.03.04, 01:45
                        Gość portalu: mały pracodawca pl napisał(a):

                        > najpierw pracownik (często pracownica) godzi sie pracować za niską pensję, bo
                        > prosi, mówi, że ma ciężką sytuację osobistą itd., a potem fru na zwolnionka.

                        Miałeś, albo masz pecha i rozgoryczenie każe ci uogólniać... Pracownicy (i
                        pracownice) są różni - tak zresztą jak pracodawcy. Mnie ostatnio, jako
                        pracodawca trafił się wyjątkowo podły typ, ale nie twierdzę, że wszyscy są
                        tacy.
                        Wychowałam córkę, pracując właściwie bez przerwy, na zwolnieniu z jej powodu
                        byłam raz. Na zwolnieniu z powodu własnej choroby przez te lata byłam kilka
                        razy (nie wiem, może z 5 by się uzbierało) i tylko wtedy, kiedy rzeczywiście
                        nie dałabym rady pracować. U ostatniego pracodawcy na zwolnieniu nie byłam ani
                        razu - mogłam, a może nawet powinnam była pójść, kiedy solidnie stłuczony i
                        unieruchomiony w szynie miałam seredeczny palec u prawej ręki... Nie poszłam na
                        to zwolnienie (jeździłam przez dwa tygodnie samochodem z tą szyną), za to
                        dostałam opieprz, że wolniej robię to czy tamto, a palec boli mnie do dziś - po
                        4 latach... I nie mówię, że wszyscy pracodawcy to krwiopijcy i bestie są, choć
                        ten ostatni zalazł mi za skórę...dostał zresztą to, na co zasłużył, ale TYLKO
                        on.
                        Bądźmy ostrożniejsi w swoich sądach.


                      • Gość: Xenka Re: uroki polskiego krajobrazu i nie tylko :) IP: 62.233.191.* 06.03.04, 02:26
                        No po prostu rozwaliłeś mnie doprawdy mały pracodawco. Jeśli ktoś prosi, bo ma
                        ciężką sytuację osobistą itd., a potem dostaje pracę (wspaniałomyślnie) za
                        niską pensję, to rozumiem, że twoi pracownicy pracuję zazwyczaj za darmo?
                        I nie dziw się, że później zwolnionka, przecież kiedyś szukać innej pracy
                        trzeba.

                        Niestety taka nasza proletariacka mentalność malutki pracodawco: jak Kuba Bogu,
                        tak Bóg Kubie.:PPP

                        Dobrego pracownika trzeba szanować, tak samo jak dobrego pracodawcę.
                    • yvona73pol Re: Rekrutacja w normalnym kraju 06.03.04, 04:09
                      legal, masz racje, niestety, zyc jakos trzeba, sa tez kobiety, ktore sie tak
                      organizuja, ze mimo dzieci sa dobrymi pracownikami (na pewno znasz, nie
                      uwierze, ze nie), a jest im nielatwo, bo czesto maja 3 etaty - matka, wiadomo,
                      praca, a i czasami dom na glowie, teoria teoria, a zycie nie zawsze przystaje,
                      i wielu rzeczy nie da sie zaplanowac; jest takie rozwiazanie jak shared job,
                      czyli na jednym stanowisku pracuja dwie osoby, idealne dla matek, to tu w
                      Australii poznalam, wyglada na to ze dziala, ale nie wglebialam sie w temat,
                      pozrdawiam,
                      no i pozdrowionka dla Lucyperka i innych fajnych pracodawcow, prosperity
                      zycze...
                      Iwona
                      • Gość: Facet Prawda? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 06.03.04, 07:35
                        Najlepiej zabrońcie kobietom rodzić. Przeciez to idiotyzm. Poczytajcie jak jest
                        na zachodzie. Róznica polega na tym ze tam takie kobiety się zatrudnia a tu
                        nie. I zwolnić ich też tak łatwo nie mozna , ponieważ tam sa normalne kraje ,
                        normalne prawo które jest respektowane. Na zachodzie pracuje się żeby wydawać
                        kasę, oszczędzać, kupować, niektórzy się bawią , niektórzy inwestują.
                        !!!A w Polsce szukasz pracy żeby zarobić na opłaty i zeby przeżyć!!!!. No jak
                        można pracować przez 6 dni w tygodniu od 8-19. No sa takie przypadki i to
                        jeszcze za marną kasę. Tego nie ma na "zachodzie".
                        Polskim pracodawcom w głowach sie poprzewracało-Nie chodzi mi tylko o Polaków
                        ale o inwestujących w Polsce.
                        • Gość: mały pracodawca pl Re: Prwda, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.04, 08:09
                          na zachodzie pracodawca może sobie pozwolić na dodatkowe koszty związane z
                          pracownicą w ciąży, czy z małym dzieckiem - po prostu nie jest gnębiony przez
                          państwo makabrycznymi podatkami, pseudopodatkami typu zus (stale rosnącymi).
                          Nie musi pokrywać (w dużych i śrdnich firmach) wszystkich kosztów związków
                          zawodowych, wszystkich kosztów socjalnych - u nas państwo "lekką" rączką daje
                          pracownikom, ale nie ze swojej kieszeni.

                          pozdrawiam
                        • lama100 Re: Prawda? 06.03.04, 11:25
                          Gość portalu: Facet napisał(a):

                          Poczytajcie jak jest
                          >
                          > na zachodzie. Róznica polega na tym ze tam takie kobiety się zatrudnia a tu
                          > nie. I zwolnić ich też tak łatwo nie mozna , ponieważ tam sa normalne kraje ,
                          > normalne prawo które jest respektowane. Na zachodzie pracuje się żeby wydawać
                          > kasę, oszczędzać, kupować, niektórzy się bawią , niektórzy inwestują.

                          skoro juz porównujesz Polskę do zachodu, to porównaj wszystko! ile TAM
                          pracodawca musi odprowadzic zusu za siebie i pracownika, a ile u nas??? wiesz
                          chociaż? W polsce pracownik, który zarabia netto niecałe 1700zł, pracodawce
                          kosztuje ponad 3tys zł! Do tego dodaj zus dla prowadzacego działalność,
                          podatki, koncesje, sanepidy, i inne opłaty w zależności od prowadzonej
                          działalności. W wielu przypadkach jest tak, że pracodawca chciałby zapłacić
                          wiecej, ale naprawde nie jest w stanie. Jeżeli może płaci pod stołem, nie
                          dlatego, żeby wiecej zostało dla niego, tylko dlatego, że na oficjalne podwyżki
                          go nie stać. A jednak chciałby lepiej wynagrodzic swojego pracownika, więc
                          tylko tedy droga. W tym naszym kraju.
                      • Gość: lucyperek Ywonko, jestem w szoku.. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.04, 10:08
                        dziękuję za miłe pozdrowienia. Tym bardziej mi miło, że tu na tym forumie
                        niektórzy wylewają na mnie kubły pomyj. Ale taki już los, nas krwiopijców..
                        Kwestia szanowania dobrych pracowników jest sprawa czysto rynkową. Ja
                        stwierdziłem, że to sie po prostu opłaca. Mam fajnych ludzi i moge na nich
                        liczyć. Nie oram nimi gdy nie ma potrzeby, ale wiem, że jak nam walnie extra
                        zamówienie i trzeba przysiąść nocą, żeby je zrobić (rzadkie przypadki) to nie
                        odmówią. Natomiast generalnie w Polsce atmosfera i stosunki pracy są takie jak
                        cały kraj. Istnieje nerwowość, niepewność, leper za progiem i dwukrotnie
                        wybrany czerwony. Nie przez krasnoludki, tylko przez głupie polskie ludki. Więc
                        jak gospodarka leży to nie może być normalnych stosunków interpersonalnych. Są
                        chore i patologiczne. W obie strony.
                        Pozdrawiam miłą koleżankę serdecznie
                        • yvona73pol Re: Ywonko, jestem w szoku.. 06.03.04, 14:33
                          to gdzie oni maja oczy, przeciez na mile widac, ze ty, alien i inni nieliczni
                          maja jakis przyzwoity poziom oleju w glowie ;)) ...czego nie mozna powiedziec o
                          wielu, glownie cisnie mi sie na usta "pracodawcow", ale jako szef pewnie
                          moglabym tez conieco powiedziec o drugiej stronie, ludzie generalnie, w
                          swej "masie" nie sa nastrajajacy optymistycznie, myslenie boli, jak zauwazam
                          bezustannie i z ciaglym zdziwieniem (jako osoba nastawiona raczej
                          optymistycznie do bliznich i zycia); o chorych stosunkach w RP kazdy wie,
                          kwestia wyborow jest tym tragiczniejsza, ze wlasciwie wyboru nie ma, co jedni,
                          to lepsi, panowie poslowie i senatorowie to prawie przestepczosc, tyle ze
                          niezorganizowana, w gorszym wydaniu - chodzaca glupota, nie wiadomo czego sie
                          bardziej obawiac... no, ale nie o tym chcialam;
                          to o czym piszesz, respekt dla pracownika i tak dalej, na zachodzie tez kuleje,
                          ale nie az tak jak u nas, wieele pieter przed nami, a bardzo sie milo pracuje w
                          takiej atmosferze, gdzie szef i pracownicy stanowia zgrany team, i jak trzeba
                          to "szefu" zakasuje rekawy i zasuwa razem z reszta, a jak jest okazja to nie
                          tylko uznanie, ale i jakies male party sie zdarza...
                          niemniej jednak, nie trace nadziei, ze cos sie w tym chorym kraju ruszy,
                          chwilowo mnie tam nie ma, ale jak wroce, to mam zamiar cos rozkrecic, z
                          przyjaciolmi, wiec bedziemy po tej samej stronie baryakdy ;))
                          pozdrawiam,
                          Iwona
                      • Gość: goro jestem kobietą i co z tego IP: *.hipernet.ras.pl 06.03.04, 22:23
                        Właśnie, jestem odpowiedzialną kobietą i matką, postanowiliśmy z mężem mieć
                        dwójkę dzieci i ja chciałam być z nimi w domu do czasu gdy pójdą do
                        przedszkola, w międzyczasie cały czas się dokształcałam, teraz jestem 34 letnią
                        spełnionią matką, postanowiłam spełnić się w pracy, mogę i chcę w pełni z
                        nowymi siłami i energią zająć się pracą. To że mam dzieci wcale mnie nie
                        ogranicza, bo mam także męża, który w razie choroby dziecka też może wziąć
                        zwolnienie, już nie jestem małolatą i wiem czego chcę, szanuję pracę i
                        pracodawcę, już nie rzucę pracy z byle powodu, umiem zarzegnywać drobne kłopoty
                        (poprostu jestem dojrzałoą osobą)
                        i co z tego skoro na wstępie - bo właśnie jestem dojrzałą kobietą - moje CV
                        jest odrzucane!!! nawet nie chcą ze mną porzmawiać bo po co?
        • Gość: lolo Re: A co byłoby, gdyby pracodawcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 23:56
          Jestem jak najbardziej za.
        • n_dyzma Re: Czytam te różne post i widzę, że temat główny 09.03.04, 18:56
          poszedł sobie na lewo – czyli podobnie jak od kilku ostatnich lat w Polsce w
          relacjach pracodawca-pracobiorca .

          Kilka uwag do „dramatycznych” apeli-postów pracowników na tym wątku:

          1/. Umowę o pracę przedstawia się obecnie do podpisania najpóźniej w dniu
          rozpoczęcia pracy (do niedawna było siedem dni). Nie przeczę, że są pracodawcy,
          którzy tak nie robią, ale łamanie prawa, przepisów jest wszechobecne, a raczej
          uniwersalne – niezależne od branży, pochodzenia kapitału, nie tylko w omawianym
          temacie. Złodziej kradnąc tez podejmuje ryzyko..:).

          2/. Młodzi kandydaci do pracy żądają od pierwszego dnia pracy (a raczej już
          przy wcześniejszych rozmowach)
          olbrzymiego kredytu zaufania od pracodawcy.
          Jako zastaw pod ten kredyt dają jedynie dyplom uczelni i własne CV – dla mnie
          to za mało, nawet bank na same zapewnienia nie da złotówki kredytu.

          3/. Jest okres próbny (różny w różnych firmach) i to jest jedyny sprawdzian
          umiejętności i stopnia zaangażowania nowego pracownika – żadnego innego mili
          kandydaci do pracy nie wymyślicie. Świadectwa pracy, nawet z dużych znanych
          firm, nic tutaj nie pomogą – papier jest cierpliwy, wszystko można napisać.

          4/. Mało tego – pracownicy, którzy odeszli z dużych firm (kilkaset – kilka
          tysięcy osób) na skutek redukcji prawie zawsze muszą uczyć się pracy w
          mniejszych firmach od nowa. Nie potrafią objąć zasięgiem działalności całej
          firmy. Nie wiedzą, co się składa na zysk (ewentualnie stratę) takiej mniejszej
          firmy w każdym miesiącu lub kwartale.
          Czytają gazety o np. spadku lub wzroście kursu euro i to rozumieją – ale już
          nie mogą zrozumieć, że z tego powodu pracując u importera (lub eksportera) raz
          się otrzymuje premię, a innym razem nie.

          Pracownicy mający dodatkowo prowizję od sprzedaży, w czasie recesji (przy
          mniejszej sprzedaży) mają pretensje do pracodawcy z powodu niskich prowizji – i
          tak w kółko, wszystkiemu winien jest pracodawca, właściciel itp. WŁAŚCICIEL
          PRZYNIESIE KOLEJNY WOREK PIENIĄŻKÓW Z BANKU LUB PIWNICY I BĘDZIE O.K. !:)

          5/. Nigdy nie jest winna aktualna sytuacja polityczno-gospodarcza i aktualnie
          rządząca ekipa, która „daje Wam w prezencie” coraz to nowe przywileje,
          uprawnienia:
          - dłuższe urlopy;
          - dodatkowe dni wolne od pracy;
          - fundusze socjalne;
          - opodatkowanie coraz to nowych, pozapłacowych świadczeń dla pracowników;
          - finansowanie związkowców z kasy firmy (czyt. Z portfela pracodawcy).

          Wy się cieszycie z tego, że znowu udało się wyciągnąć dodatkowe pieniądze od
          pracodawcy, a w rzeczywistości to płacicie na to razem z nim.


          6/. Co do wieku i stażu kandydatów do pracy, to z zasady nie zatrudniam osób w
          wieku ponad 33-36 lat – postawa roszczeniowa, wypalenie się, pretensje do
          całego świata o brak dobrze płatnej pracy itp. – to doświadczenia praktyczne, 9
          na 10 przypadków.

          7/. Uczciwość i oszczędność pracowników to temat „woda”:
          - wzrastające zużycie papieru do drukarek i ksero w okresie różnych sesji na
          uczelniach;
          - zwiększone rachunki za telefony w okresie świąt;
          - praca na „pół gwizdka” przed i po świętach jak i długich, polskich weekendach;
          - zero oszczędności prądu na co dzień.

          Oczywiście można to wszystko kontrolować bardzo dokładnie, ale po co i
          dlaczego, gdzie te „odsetki od kredytu zaufania” ?

          Na szczęście są pozytywne wyjątki w każdej grupie wiekowej i takich osób
          szukam, znajduję, ale trwa to kilka lat – swoją ścisłą kadrę kompletowałem
          przez kilka lat.

          7/. Co do reszty, to nie będę udowadniał, że nie jestem wielbłądem, a poza tym:

          „Wolnoć Tomku w swoim domku” - i tym optymistycznym akcentem żegnam się z
          Państwem :))


          • Gość: Dar Re: Czytam te różne post i widzę, że temat główny IP: 80.50.193.* 10.03.04, 08:15
            /. Co do wieku i stażu kandydatów do pracy, to z zasady nie zatrudniam osób w
            > wieku ponad 33-36 lat – postawa roszczeniowa, wypalenie się, pretensje do
            >
            > całego świata o brak dobrze płatnej pracy itp. – to doświadczenia praktyc
            > zne, 9
            > na 10 przypadków.

            Wiadomo lepiej zatrudnic absolwenta za 700zł
          • Gość: dar Re: Czytam te różne post i widzę, że temat główny IP: 80.50.193.* 10.03.04, 12:00
            6/. Co do wieku i stażu kandydatów do pracy, to z zasady nie zatrudniam osób w
            > wieku ponad 33-36 lat – postawa roszczeniowa, wypalenie się, pretensje do
            >
            > całego świata o brak dobrze płatnej pracy itp. – to doświadczenia praktyc
            > zne, 9
            > na 10 przypadków.

            pewnie wszyscy by chcieli miec specjalistów za 700zł miesiecznie.
            Wk...a mnie jak ide na rozmowe do firmy która w ogłoszeniu podała wymagania
            dobry angielski, 5 lat praktyki, umiejetność obsługi unikalnych programów a tu
            gość mi wypala z pensją 700zł
            przeciez to jest chore....
      • l_zaraza_l Re: Porozmawiajmy może o kandydatach do pracy, 08.03.04, 22:59
        Temat baaardzo ciekawy a konflikt nieunikniony i stary jak swiat. Ja mam to
        szczescie, ze znam obie strony medalu - pracowalam dla kogos i mialam wlasna
        firme, w ktorej kogos zatrudnialam. Coż... Prawda jest taka i pracowdawcy i
        pracownicy sa tylko ludzmi i nie zawsze sa idealni. Jeszcze bardzo wielu
        pracodawcow rzadzi firmami bo nie ma pojecia o zarzadzaniu. Zbyt wielu sie
        wydaje, ze wiecej zarobia zartrudniajac wciaz nowych pracownikow za grosze, na
        krotki czas (bo recesja, bo mieska nie braknie) niz placac troszke wiecej,
        pracownikowi zzytemu z firma, zadowolonemu i dumnemu z faktu pracy dla firmy.
        Ale to fakt, ze nie jest latwo o dobrych pracownikow. Dziewczyna, ktora
        zatrudnilam u siebie (znajoma, w trudnej sytuacji itd) zwiekszyla moje rachunki
        telefoniczne dwukrotnie, zapraszala do biura stada znajomych na kawke i
        herbatke (ja walczyłam w terenie o kontrakty i kaske dla firmy) i przez blisko
        dwa miesiace nie zdolala nauczyc sie przedstawienia klientowi oferowanego przez
        moja firme urzadzenia (pol strony tekstu). Na szczescie pozostaje nam wszystkim
        mozliwosc szukania. Chociaz, przyznaje, nie jest to latwe:( Może sie okazac, ze
        majac naprawde duze doswiadczenie i bedac czlowiekiem doroslym i
        odpowiedzialnym jestescie praktycznie bez szans bo macie na przyklad hmmm...
        skonczone iles tam lat.
        • Gość: lucyperek Do Zarazy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 15:44
          z tymi latami to jest prosta sprawa. Zatrudniłem kiedys pięćdziesięciolatka
          (facet polecony, itd.). Uzgodniłem, że w każdy poniedziałek o 9.00 (zero zero!)
          wszyscy spotykaja sie w biurze celem dokonania podsumowań i rozdań
          tygodniowych. Za jakiś czas nadchodzi kolejny poniedziałek, 9, 9.10, 9.20, 9.30
          wreszcie włażą. Myślę sobie "cóż, bywa", czekam na jakieś wyjaśnienia. Nic.
          Pytam, o której umawiamy się na spotkania ? No, dziewiąta-parę minut po.. Mówię
          już lekko wściekły "nie parę minut 'po' tylko punkt, a poza tym jest 30 po". Na
          co baran, "panie Marku, wyluzuj pan, niedzielą trzeba żyć !". I w tym momencie
          facet dostał kopa w dupę. Niestety oni w tym wieku żyją starym systemem i są
          niereformowalni. Nawyki z komuny zbyt głęboko wrosły. I nie ma to żadnego
          znaczenia, co facet potrafi. Nikt normalny takiego nie zatrudni. Więc na
          wszelki wypadek piszemy w ogłoszeniach "wiek do 35 lat". Z takim jest nadzieja,
          że sie go wychowa.
          • Gość: dar Re: Do Zarazy IP: 80.50.193.* 09.03.04, 16:06
            nie możesz generalizowac że wszyscy po 50tce są tacy,takich samych typów
            możesz znaleźć w wieku 25 czy 30 lat, nie ma tu reguły.Młodszy nie znaczy wcale
            bardziej mobilny , punktualny itp.

            na poczatku mojej kariery zawodowej miałem okazję pracowac w zespole
            projektowym z ludzmi własnie w wieku 50-60 lat i wcale nie zauważyłem żeby
            mieli takie podejscie do pracy jak opisałeś,wrecz przeciwnie.
            • l_zaraza_l Re: Do Zarazy 10.03.04, 11:52
              Calkowicie sie zgadzam.
              Moj tata jest juz starszym czlowiekiem i calkowicie z TAMTEJ EPOKI a to on
              wlasnie wpoil mi zasadze, ze jesli mam cos zrobic byle jak, to lepiej bym sie
              za to wogole nie brala.
          • Gość: sand Re: Do Zarazy IP: 195.124.18.* 09.03.04, 17:05
            > facet dostał kopa w dupę. Niestety oni w tym wieku żyją starym systemem i są
            > niereformowalni. Nawyki z komuny zbyt głęboko wrosły. I nie ma to żadnego
            > znaczenia, co facet potrafi. Nikt normalny takiego nie zatrudni. Więc na
            > wszelki wypadek piszemy w ogłoszeniach "wiek do 35 lat". Z takim jest
            nadzieja,
            >
            > że sie go wychowa.

            To jest wlasnie doskonaly przyklad na "rekrutacje" w stylu naszych pracodawcow.
            Niby liczy sie doswiadczenie, podejscie do pracy i obowiazkow, ale
            jednoczesnie "nie ma zadnego znaczenia co facet potrafi" bo ma wiecej niz 35
            lat i "nikt normalny takiego nie zatrudni". Najlepsza metoda jest generalizacja.
            Zycze Ci jakiegokolwiek mlodego pracownika, ktory bylby tak odpowiedzialny jak
            moj ojciec (lat 60), o takim jak on doswiadczeniu, z jego wiedza, osiagnieciami
            i podejsciem do obowiazkow.

            Wychowywac to sobie mozesz swoje wlasne dzieci. Od pracownika mozesz wymagac
            wypelniania obowiazkow bo za to mu placisz.

            Sand
            • Gość: dosia Re: Do Zarazy IP: *.hipernet.ras.pl 09.03.04, 17:27
              Zgadzam się, doświadczony ale młody (to się kupy nie trzyma), żeby go wychować
              to jest zwykłe prostactwo! Młody nie myśli o przyszłej emeryturze, więc umowy
              mogą być nie z tej ziemi, w każdej chwili można go zwolnić, młody jest naiwny,
              itd. - i o to głównie chodzi!
              • l_zaraza_l Re: ... żeby go wychować ... 10.03.04, 12:17
                Gość portalu: dosia napisał(a):

                > Zgadzam się, doświadczony ale młody (to się kupy nie trzyma), żeby go
                wychować
                > to jest zwykłe prostactwo! Młody nie myśli o przyszłej emeryturze, więc umowy
                > mogą być nie z tej ziemi, w każdej chwili można go zwolnić, młody jest
                naiwny,
                > itd. - i o to głównie chodzi!


                Masz racje dosiu. Wydaje mi sie, ze problem w tym, ze to "wychowywanie" =
                lepienie z gliny.
                Czlowiek dorosly czesto ma juz jakies doswiadczenia, sukcesy i nie jest tak
                podatny na "lepienie". Bywa, ze nie godzi sie slepo ze swoim szefem. Ale czy to
                jest zle? Nikt nie jest nieomylny i byc moze to dobrze, ze trafi sie ktos, kto
                nie bedzie kiwal grzecznie glowka gdy dzieje sie cos zlego.
                twierdzi sie, ze ci starsi sa nieelastyczni a moim zdaniem poprostu trudniej
                ich zastraszyc i latwiej urazic dume. Pracowalam dla firmy, gdzie kazdy
                spozniony musial stanac na srodku i zaspiewac piosenke lub powiedziec wierszyk.
                Co dziwne, ja stara nie spoznilam sie nigdy, zawsze ci mlodsi:))) Czulam sie
                zazenowana taka procedura i szerze mowiac uwazalam, ze szkoda mojego czasu, bo
                zamiast patrzec na te glupoty moglabym popracowac i nie siedziec do nocy lub
                pospac dluzej.
                Tak... starzy sa gorsi bo mysla.
                Pozdrowionka :)
            • l_zaraza_l Re: Do Zarazy 10.03.04, 11:59
              Gość portalu: sand napisał(a):

              > > facet dostał kopa w dupę. Niestety oni w tym wieku żyją starym systemem i
              > są
              > > niereformowalni. Nawyki z komuny zbyt głęboko wrosły. I nie ma to żadnego
              > > znaczenia, co facet potrafi. Nikt normalny takiego nie zatrudni. Więc na
              > > wszelki wypadek piszemy w ogłoszeniach "wiek do 35 lat". Z takim jest
              > nadzieja,
              > >
              > > że sie go wychowa.
              >
              > To jest wlasnie doskonaly przyklad na "rekrutacje" w stylu naszych
              pracodawcow.
              > Niby liczy sie doswiadczenie, podejscie do pracy i obowiazkow, ale
              > jednoczesnie "nie ma zadnego znaczenia co facet potrafi" bo ma wiecej niz 35
              > lat i "nikt normalny takiego nie zatrudni". Najlepsza metoda jest
              generalizacja
              > .
              > Zycze Ci jakiegokolwiek mlodego pracownika, ktory bylby tak odpowiedzialny
              jak
              > moj ojciec (lat 60), o takim jak on doswiadczeniu, z jego wiedza,
              osiagnieciami
              >
              > i podejsciem do obowiazkow.
              >
              > Wychowywac to sobie mozesz swoje wlasne dzieci. Od pracownika mozesz wymagac
              > wypelniania obowiazkow bo za to mu placisz.
              >
              > Sand


              Sadze, ze generalizowanie jest latwe, wygodne...
              • l_zaraza_l Re: Sand 22.03.04, 16:42
                l_zaraza_l napisała:

                > Gość portalu: sand napisał(a):
                >
                > > > facet dostał kopa w dupę. Niestety oni w tym wieku żyją starym system
                > em i
                > > są
                > > > niereformowalni. Nawyki z komuny zbyt głęboko wrosły. I nie ma to żad
                > nego
                > > > znaczenia, co facet potrafi. Nikt normalny takiego nie zatrudni. Więc
                > na
                > > > wszelki wypadek piszemy w ogłoszeniach "wiek do 35 lat". Z takim jest
                >
                > > nadzieja,
                > > >
                > > > że sie go wychowa.
                > >
                > > To jest wlasnie doskonaly przyklad na "rekrutacje" w stylu naszych
                > pracodawcow.
                > > Niby liczy sie doswiadczenie, podejscie do pracy i obowiazkow, ale
                > > jednoczesnie "nie ma zadnego znaczenia co facet potrafi" bo ma wiecej niz
                > 35
                > > lat i "nikt normalny takiego nie zatrudni". Najlepsza metoda jest
                > generalizacja
                > > .
                > > Zycze Ci jakiegokolwiek mlodego pracownika, ktory bylby tak odpowiedzialny
                >
                > jak
                > > moj ojciec (lat 60), o takim jak on doswiadczeniu, z jego wiedza,
                > osiagnieciami
                > >
                > > i podejsciem do obowiazkow.
                > >
                > > Wychowywac to sobie mozesz swoje wlasne dzieci. Od pracownika mozesz wymag
                > ac
                > > wypelniania obowiazkow bo za to mu placisz.
                > >
                > > Sand
                >
                >
                > Sadze, ze generalizowanie jest latwe, wygodne...


                Ale Sand!
                Ty bardzo sie na mnie oburzesz, ale caly czas cytujesz nie moje wypowiedzi ale
                te, do ktorych sie odnioslam :))

                Pozdrawiam
                !_ZARAZA_!
          • Gość: beza_beza Re: Jeden dzień z życia Działu Zakupów IP: *.net.autocom.pl 09.03.04, 17:07
            Poniedziałek - cotygodniowe zebranie Działu Projektów i Techniki wraz z Działem
            Zakupów.
            7.00 jestem w pracy (Dział Zakupów)
            8.00 powinnam przyjść do pracy zgodnie z umową, (nieważne lubię wcześniej i bez
            stresu - przynajmniej rano).
            7.00 - 8.00 sala konferencyjna rozkładam wcześniej przygotowane zapotrzebowania.
            7.30 zjawiają się pozostałe osoby z Działu Zakupów, Działu Projektowego i
            Techniki.
            8.00 komplet podwładnych powinniśmy zacząć.
            Brak Dyrektora Handlowego, Technicznego, Marketingu. Odpowiedzialnych za
            akceptację dostawców i podwykonawców - podpisologię.
            8.30 czekamy.
            9.00 dzwonią telefony z budowy (terminy materiałowe i podwykonawcze)
            9.30 zaczynamy sami
            10.00 zjawiają się Dyrektorzy i zaszywają się w swoich gabinetach.
            10.30 udaje nam się wyprosić obecność Dyrekcji. Przynajmniej jednego.
            11.00 podpisujemy umowy i zamówienia biegiem. Zero pytań od Dyrektora. Zero
            odpowiedzi na nasze pytania. Automat.
            11.30 Dyrektor znika, my wracamy do zajęc.
            do 17.00 z "wywalonym językiem" biegamy do faksów, e-maili, telefonów.
            17.00 poszło ! ZDĄŻYLIŚMY! Terminy uratowane. Powinniśmy iść do domu.
            17.00 dzwonią telekomy - DYREKCJA.... Teraz będziemy omawiać dzisiejsze
            działania. Co, jak, dlaczego, komu, kto, o co rano chodziło?
            17.30 DYREKCJA - TRZEBA TO I TAMTO ZMIENIĆ LUB WYCOFAĆ !!!!!
            20.00 Udaje nam się wyjść do domu. Miny mamy super (wstydzimy się głównie za
            wysyłanie i wycofywanie zamówień i umów).

            Jeden dzień z życia Działu Zakupów firmy branży instalacji przemysłowych.


            • Gość: beza_beza Re: Szefowie z tego wątku czy możecie pomagać IP: *.net.autocom.pl 09.03.04, 17:17
              pracownikom a nie tylko utrudniać i narzekać na pracowników lub kandydatów do
              pracy????
            • losiu4 Re: Jeden dzień z życia Działu Zakupów 02.04.04, 12:55
              Gość portalu: beza_beza napisał(a):

              > Jeden dzień z życia Działu Zakupów firmy branży instalacji przemysłowych.

              współczuję... jakbym ju z gdzieś to widział. Tyle, że zazwyczaj u mnie zawala
              albo dyrekcja, albo dział zakupów, które "wiedzą lepiej" :)

              Pozdrawiam

              Losiu
          • Gość: Tmp Re: Do Zarazy IP: 195.117.30.* 09.03.04, 20:33
            > z tymi latami to jest prosta sprawa. Zatrudniłem kiedys pięćdziesięciolatka
            > (facet polecony, itd.).

            > "panie Marku, wyluzuj pan, niedzielą trzeba żyć !". I w tym momencie
            > facet dostał kopa w dupę.

            Z tymi POLECONYMI to jest prosta sprawa... Myślisz, że on dlatego miał
            olewające podejście, że miał 50lat? A może dlatego, że właśnie był POLECONY i
            wydawało mu się, że kop w dupę go nie dotyczy. Po znajomości to właśnie
            najczęściej się przyjmuje "luzaków", tylko co gorsza rzadko kiedy się ich potem
            wywala jak ty to zrobiłeś, najczęściej siedzą tacy jak te święte krowy, inni na
            nich zasuwają i tych innych się wyzywa od kretynów.

            > I nie ma to żadnego
            > znaczenia, co facet potrafi.

            Jednakże z drugiej strony zatrudniasz po to, żeby ci gość robił co należy.
            Jeżeli on ma stałe obowiązki i bez "rozdawnictwa zadań" robi swoje i robi
            dobrze - to może ma rację. W ten sposób powiedział ci, żebyś nie był takim
            panem i władcą, któremu wcale nie zależy na wykonanej pracy, a tylko na
            rozkazywaniu żeby poczuć władzę: ja każę przyjść wtedy i wtedy, ty masz
            słuchać, ja tu rządzę, ja każę, bez względu na to czy rzeczywiście na tych
            spotkaniach przekazujesz rzeczy ważne, czy upajasz się władzą. We wszystkich
            (!) znanych mi przypadkach podobne spotkania tylko po to służyły, więc stąd
            moje przypuszczenie, że i w twoim przypadku wystarczyłoby sprecyzowanie stałych
            obowiązków plus przekazywanie na bieżąco co wypadło nowego, wyznaczasz termin
            nieprzekraczalny i już. Potem tylko sprawdzasz czy w zadanym terminie została
            rzecz właściwie wykonana. Jeżeli tak - ok, i nie wkurzasz się za pięć wypitych
            kaw, albo spóźnienie. Jeżeli praca została źle albo wcale nie zrobiona, a gość
            pił sobie kawkę to wtedy ostrzeżenie, nie pomoże - kop w dupę. Nie twój interes
            jak sobie pracownik organizuje pracę, może jak patrzy w sufit to sobie wszystko
            w głowie układa, a potem robi wszystko za jednym zamachem. Większość
            pracodawców jednakże (a w znanych mi przypadkach wszyscy!) woli jednak gdy
            pracownik gania tam i z powrotem, najlepiej jeszcze udając zadowolenie z nowych
            wyzwań i miele ozorem jak najęty, wtedy to jest wzorem zaangażowania, a gdyby
            się przyjrzeć efektom, okazałoby się, że do wykonania tej samej pracy
            wystarczyłoby ćwierć z wykonanych ruchów i 10% wypowiedzianych słów.
            To było tak na marginesie, wiem że i tak pracodawcy tego nie rozumieją. Zresztą
            w Polsce badania nad rozumieniem związków przyczynowo-skutkowych wypadły na
            zatrważająco niskim poziomie...

            > Nikt normalny takiego nie zatrudni. Więc na
            > wszelki wypadek piszemy w ogłoszeniach "wiek do 35 lat". Z takim jest
            nadzieja, że sie go wychowa.

            Ech. Wychowanie człowieka kończy się w wieku lat 18-21, potem można już tylko
            tresować. Dobry pracownik to posłuszny piesek: uśmiecha się, przytakuje,
            wywraca gałami z zachwytu na pomysły szefa, siedzi po godzinach, mówi grzecznie
            dzień dobry i do widzenia, macha ogonkiem i nie szczeka. Jeszcze żeby nie
            trzeba było go karmić, a zadawalałby się samym głaskaniem, to już byłby ideał.
            Zadziwiające, jak wielu szefów (wśród mi znanych wszyscy!) dają się nabierać na
            takie zwykłe udawactwo - młody rzeczywiście po jakimś czasie dochodzi do tego,
            że najlepiej nie myśleć, być miernym i biernym, od czasu do czasu się podlizać,
            bo chodzi o tę miskę strawy...
          • l_zaraza_l Re: Do Zarazy 10.03.04, 11:49
            :))))))))))
            Z tym wychowywaniem to chyba przegiecie :)))
            Ale ja rozumiem o czym mowisz. Z tym, ze moim zdaniem rzecz nie w wieku i
            pozostalosciach z czasow zaprzeszlych a tylko w kulturze osobistej, poczuciu
            odpowiedzialnosci... Wiesz... pracowalam z mlodymi i wcale nie bylo inaczej niz
            z tym panem, o ktorym piszesz. Sesja - zwolnienia. Wakacje - zwolnienia.
            Poniedzialek rano - nawal katastrow transportowych i nieszczesc rodzinnych. To
            chyba jednak nie o wiek chodzi.
            Pozdrawiam :)
            • Gość: lucyperek Ale fajną burzę wywołałem.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 13:22
              Kotki, z tym palantem to juz miałem na pieńku dłużej, więc to nie było tak
              zaraz, że został wywalony. Oczywiście zgadzam się z Wami, że młodsi ludzie
              potrafią być tragiczni i rzeczywiście pełna generalizacja wskazana nie jest
              całkowicie. Jednak twierdzę, że młodszego człowieka (jak ma mózg oczywiście, a
              nie jelita zamiast) można ulepić. Tak na prawdę to myślący człowiek szlifuje
              sie przez całe życie. Jesli w mojej firmie potrzebne są okreslone nawyki, bo
              taki mamy system (może nieidealny, ale działający w danych warunkach), to
              szukam takich ludzi, którzy szybko te nawyki przejmą. I to wszystko na temat
              różnic wiekowych. Nie mam nic przeciwko ludziom starszym ode mnie z dużym
              doświadczeniem. Ale oni często przyjmują pozę :"a co mi będzie gówniarz
              rozkazywał". I tu tez często jest problem. Na koniec dodam, że cenię ludzi o
              innym, ale konstruktywnym własnym zdaniu. Nikt nie musi mnie głaskać.
              • Gość: D Re: Ale fajną burzę wywołałem.. IP: 80.50.193.* 10.03.04, 14:47
                > Na koniec dodam, że cenię ludzi o
                > innym, ale konstruktywnym własnym zdaniu. Nikt nie musi mnie głaskać.

                T widze że jesteś wyjątkiem bo ja mam w tym względzie jak najgorsze
                doświadczenia, pracowałem kiedys w jendnej firmie jako technolog i miałem
                dyrektora d/s technicznych który nie uznawał innych rozwiązań niż swoje, a
                musze nadmienic że jego rozwiazania techniczne wołały o pomste do nieba, i nie
                wolno był miec własnych pomysłów. Znów w drugiej z firm własciciel który
                delikatnie mówiąc niezbyt mial pojecie o sprawach technicznych kazał nam robić
                takie konstrukcje że nie miało to nic ze sztuką inzynierska ,ale musiało byc wg
                jego pomysłu i gosc nie przyjmował zadnych racjonalnych wytłumaczeń.W końcu na
                szczescie zwolniłem sie z tej firmy bo bałem sie firmowac tych pomysłów własnym
                nazwiskiem

                • Gość: lucyperek Re: Ale fajną burzę wywołałem.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.04, 14:06
                  > T widze że jesteś wyjątkiem bo ja mam w tym względzie jak najgorsze
                  > doświadczenia, pracowałem kiedys w jendnej firmie jako technolog i miałem
                  > dyrektora d/s technicznych który nie uznawał innych rozwiązań niż swoje

                  Zupełnie nie wiem jak jest gdzie indziej, ale jak trafisz na palanta i
                  pospolitego durnia, to zawsze tak będzie. Ja rzeczywiście cenię sobie swoje
                  pomysły najwyżej (tak to niestety sie ułożyło w przyrodzie), ale zdarzało się,
                  że ktoś z moich ludzi miał lepszy. W takiej sytuacji pomysł czy rozwiazanie
                  natychmiast wdrażam, a człowiekowi funduję ekstra flachę, czy cos w tym
                  rodzaju. Przecież to tylko podnosi nasze wyroby na wyższy poziom, a więc
                  przynosi wymierne korzyści. Tyle, że ja nie jestem dyrektorem u kogoś, komu
                  muszę wykazać, że jestem niezastapiony, tylko jestem sam u siebie. Nie muszę
                  więc obnosić się z nieomylnością. Działam po prostu racjonalnie.
              • Gość: wachi Re: Ale fajną burzę wywołałem.. IP: *.in-addr.octava.net.pl 10.03.04, 19:04
                Piszesz, że młodego człowieka można ulepić. Problem w tym, że ci co mają mózgi
                zamiast jelit ulepić się nie pozwalają. Oni tylko nie wchodzą szefowi w drogę,
                starają się wyciągnąć ze swojej pracy jak najwięcej dla siebie i cały czas
                obserwują jak się firmę prowadzi, albo jak się tego robić nie powinno.
                Zmieniają prcę żeby zarobić na kapitał początkowy własnego biznesu. I potem,
                bogaci w doświadczenie zakładają własną firmę.
                A ci co pozwalają się ulepić niestety koło 40 tracą pracę, bo szef uważa ich za
                myślących liniowo i ich zwalnia. Potem czeka ich tylko praca stróża na parkingu.
          • l_zaraza_l Re: Do Zarazy 10.03.04, 11:54
            Przepraszam :) czywiscie katasrof

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka