Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Szwedzki rząd chce pozwoleń na pracę dla Polakó...

    IP: 152.75.143.* 10.03.04, 19:54
    A może wyeliminować wizy turystyczne? USA tego nie zrobiły i teraz mają
    prawie 120 000 polskich rufiarzy i azbeściarzy na swym terenie.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Sven Nie tylko nie to !!!!!!!!!!!! IP: *.web.thalamus.se 11.03.04, 16:36
        To będzie katastrofa dla Szwecji a Polak potrafi tylko wykorzystywać system nic
        wiącej.
        • Gość: bart Masz racje sven... IP: *.trlabs.ualberta.ca 11.03.04, 18:51
          po co Polacy maja odbierac socjal szwedzkim leniom, ktorzy masowo odchodza na
          sjukskrivning bo sa utbranda w pracy, biedactwa:) Zreszta nie sadze, zeby az
          tylu Polakow chcialo jechac do tego socjalistycznego raju, ktory i tak skonczy
          sie za 16 lat jak pisalo niedawno Dagens Nyheter.

          Katastrofa dla Szwecji sa sowieckie rzady (s), (v) i (mp), na ktorych glosuja
          niedouczone przyglupy twojego pokroju czy tego blazna eddy.
          • Gość: kilimandzaro Re: BERT. IP: *.ip-pluggen.com 11.03.04, 18:56
            Bert, jeszcze cie tu nie bylo? Siedz w tej Kanadzie, a nie obsrywaj Szwecji za
            to, ze cie stamtad wyrzucono.
            Chyba ta Kanada juz tez ci sie przestaje podobac, wiec nastepny przystanek
            AUSTRALIA?

            A moze juz twoja szwedka cie rzucila i nie masz co robic?
            • Gość: bart Nie rozrozniasz E od A, polaczku ? IP: *.trlabs.ualberta.ca 11.03.04, 19:15
              Moj drogi prymitywie, widac, ze czujesz sie bardziej szwedem niz Polakiem skoro
              wyjezdzasz z pyskiem na mnie, a nie na svena. Co do Kanady, to jest mi tu
              bardzo dobrze, dziekuje za zainteresowanie. Moja Szwedka tez sie tu dobrze
              czuje i nie ma ochoty wracac do bezrobocia i wysokich podatkow.

              Ja bym sie bardziej martwil na twoim miejscu o np. projekt podniesienia
              opodatkowania emerytur dla pokrycia strat z podatku od zamoznosci. Ale prawda,
              o tym pisali w DN a nie w prasie bulwarowej, wiec pewnie nie wiesz o czym mowie.
              • eddy46 Re: Nie rozrozniasz E od A, polaczku ? 13.03.04, 07:42
                Tam gdzie Szwecja tam Bartus ze swoja geba!!!Wiesz co ja mysle ze ty siedzisz w
                Kanadzie na czarno,albo piszesz z Polski!Jak zwykle pieprzysz bzdury!Ty masz
                tak Szwedke jak papiez murzynke!Gdyby tak bylo to bys zostal na sambo!!!Ja
                podejrzewam ze zmywales gary i tyle!Jak sie zmywa 5 lat to sie troche
                Szwedzkiego zalapie!!Z takim bledami co ty robisz!!!(Oczywiscie ty studiowales
                w Szwecji po angielsku!!!Ha Ha Ha)W Kanadzie rozmawiasz po chinsku!!!Twoja
                inteligecje widac po sposobie jak piszesz!Szwedzkimi emerytami sie nie
                przejmuj!!Maja najlepiej na swiecie!!
              • eddy46 Re: Nie rozrozniasz E od A, polaczku ? 13.03.04, 13:17
                Kanadyjska legenda hokeja, Wayne Gretzky, zawarł trzyletnie porozumienie z
                koncernem Pepsi Cola Canada Ltd., na mocy którego firma ta wspomagać będzie
                stworzoną przez hokeistę fundację przeznaczoną dla dzieci z biednych rodzin -
                Wayne Gretzky Foundation. Fundacja ma za cel nieść pomoc w tym, aby takie
                właśnie dzieci mogły grać w hokeja.


                Dla wielu rodzin wysyłanie dziecka na hokej jest niewykonalne - jest to zbyt
                kosztowne. Je-żeli ma się wybór, czy zrobić zakupy albo zapłacić czynsz, czy
                grać w hokeja, nie ma wątpliwości, jaki wybór zostanie dokonany, mówi Gretzky.
                To znakomicie, że firmy takie jak Pepsi Cola chcą pomóc.

                Koncern Pepsi też jest zadowolony z układu. Wayne Gretzky to symbol hokeja,
                legenda. Jesteśmy bardzo dumni z naszej umowy, mówi Richard Burjaw, szef
                marketingu formy Pepsi Cola Canada. Chcemy pomóc dzieciom, aby mogły cieszyć
                się sportem, który jest także symbolem Kanady.

                Najnowsze badanie opinii publicznej wykazało, że 82 proc. Kanadyjczyków jest
                zdania, że wszystkie dzieci mieszkające w Kanadzie powinny grać w hokeja.
                Jednocześnie 66 proc. respondentów uważa, że gra ta stała się elitarna ze
                względu na koszty. Koszt roczny może wynieść do 1000 dolarów od dziecka - tyle
                kosztuje sprzęt, udział w zawodach, trener itp.

                36 procent ankietowanych jest zdania, że bogate firmy powinny wspomóc te
                rodziny, których nie stać na zapewnienie dzieciom dostępu do hokeja.

                Jak się okazuje, drożej kosztuje zapewnienie dziecku przez jeden sezon
                możliwości gry w hokeja, niż zaopatrzenie dziecka w odzież przez sześć miesięcy
                lub wyżywienie czteroosobowej rodziny przez miesiąc.

                Dzięki dotacjom Pepsi, która będzie w zamian za to reklamowana przez
                Gretzky'ego, możliwe będzie zakupienie sprzętu oraz zapłacenie za korzystanie z
                lodowisk dla wielu dzieci.

                Wayne Gretzky Foundation pomaga w uprawianiu sportu, a także w uczestniczeniu w
                meczach i rozgrywkach hokejowych.



                © Copyright 2003 by "Gazeta"
                opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"
                Prosimy nie kopiowac na inne
                Jak w Polsce
              • eddy46 Re: Nie rozrozniasz E od A, polaczku ? 13.03.04, 13:26
                Jak w... Polsce
                Włodzimierz Jędrzejczyk
                Jan 25, 2004 ) Wersja do drukowania
                ) Wyślij e-mailem

                Jeśli ktoś ma ochotę narzekać na stan państwa polskiego i rozlewać krokodyle
                łzy nad wszelką zgnilizną moralną i plagami, jakie nawiedziły naszą biedną
                katolicką Ojczyznę, to proponuję rozejrzeć się uważnie po jednej tylko
                prowincji, po Kolumbii Brytyjskiej, a uważny widz zapewne nie będzie żałował.


                Jest na co popatrzeć i co porównywać, mimo że Kanada to kraj ze światowej
                czołówki gospodarczej i pretendent do najwyższych laurów w kategorii dotyczącej
                szeroko rozumianych swobód obywatelskich, a III Rzeczpospolita Polska to kraj
                wprowadzający reguły demokratycznego państwa od około piętnastu lat.

                W kategorii skandale polityczne proszę bardzo... Polska - rządy
                postkomunistycznej partii SLD. Jak być może część czytelników jeszcze pamięta,
                miały to być rządy odmienne od solidarnościowych wybryków teamu Krzaklewski -
                Buzek uprawiających z upodobaniem taktykę TKM. Według obecnego szefa rządu w
                Warszawie, poprzednicy zostawili spaloną ziemię i nędzę buszującą po
                śmietnikach w poszukiwaniu niemowląt.

                Kanada to też z grubsza podobnie, choć po śmietnikach tu buszuje stado
                zawodowych bezdomnych, co jest stałą i nieprzemijającą troską lewicy i
                szerokiego spektrum miłosiernego lewactwa. Klownada poprzedniego premiera i
                granie na nerwach potężniejszemu sąsiadowi, który w odpowiedzi uwalił
                Kanadyjczyków po nerach, stosując najboleśniejsze uderzenia prosto w kanadyjską
                kasę, tak że trzeba było w przyspieszonym tempie zmieniać żartownisia Jeana Ch.
                na bardziej statecznego Paula M., któremu też serdeczni przyjaciele partyjni
                wyciągnęli niejasne finansowe ekstrawagancje z udziałem państwowego kapitału.
                Czyli nic nowego pod kanadyjskim słońcem. W końcu nie takie numery Kanada, a
                szczególnie Kolumbia Brytyjska w niedawnej przeszłości oglądała.

                W samej naszej prowincji podobieństw do nadwiślańskiej naszej ojczyzny
                szczególnie sporo. Po kryminalnych aferach rodzimych neokomunistów z NDP nastał
                czas na wyczyny liberałów i ich podwładnych. W naszej prowincji kolejny
                sylwester zaowocował sensacjami na lokalną miarę. W poprzednim emocjonowaliśmy
                się uchlanym w trupa premierem prowincji zatrzymanym przez amerykańską policję
                na Hawajach podczas jazdy samochodem. Obywatele przepięknej Kolumbii
                Brytyjskiej byli nie tyle oburzeni zawartością krwi w alkoholu u pierwszego
                ministra w rządzie, co ubawieni całą sytuacją i komediowym serialem w wykonaniu
                jednego aktora z Victorii, BC. Ten Nowy Rok zaprocentował kolejnymi numerami w
                politycznym latającym cyrku Gordona Campbella. Kolejny urlop premiera na
                Hawajach został u-wieńczony znacznie poważniejszą aferą, tym razem zupełnie
                pozbawioną elementów komediowych. W tym przypadku oskarżenia pod adresem układu
                rządowego są znacznie poważniejsze, bo dwóm wysokim działaczom partyjnym w
                strukturach liberałów zarzuca się udział w układach przestępczości
                zorganizowanej, niedozwolone praktyki werbunkowe w okręgach wyborczych, pranie
                pieniędzy, produkcja i handel narkotykami.

                W rankingu zamieszanych wymienia się nazwiska trójki członków gabinetu -
                ministra finansów, transportu i minister edukacji. I ich bliskich
                współpracowników. Wszystko zaczęło się od tego, że policja po wielomiesięcznym
                śledztwie dokonała przeszukań w domach i biurach najbliższych doradców ministra
                finansów. Zatrzymano dokumenty i komputery, w jednym z obiektów należących do
                jednego z podejrzanych policjanci odkryli całkiem przyzwoitą hodowlę marihuany.
                Wiele z komentarzy wskazuje na konieczność ponownej analizy całego procesu
                prywatyzacyjnego firmy kolejowej BC Rail należącej do niedawna do rządu
                prowincji. W procesie sprzedaży kolei aktywny udział brali ministerialni
                doradcy podejrzewani o ciężkie występki natury kryminalnej.

                Ciężarem gatunkowym ta afera nie daje się chyba porównać z żadnymi polskimi
                aferami, nawet z propozycjami łapówkowymi Rywina, czy tzw. aferą starachowicką,
                gdzie posłowie i ministrowie stali się informatorami wspólników powiatowych
                gangsterów. Jeśli już, to może tylko z ujawnieniem machloj w czasie uchwalania
                ustaw regulujących zasady opodatkowania automatów do gry.

                O takich historiach, jak niedawne orzeczenie sędziego, że policjanci nie
                powinni stosować w swojej pracy metod gangsterów i nie pałować zatrzymanych
                handlarzy narkotyków w lesie, nawet jeżeli ich nie lubią, bo oni są tylko tymi,
                którzy mają zatrzymanych doprowadzić przed oblicze Temidy, a nie samemu
                wymierzać sprawiedliwość w sposób pozaprawny, taki jaki sporo członków młodszej
                Polonii pamięta z czasów, kiedy sami byli zatrzymywani przez milicję - podobno -
                obywatelską i SB. Widać w wielu przypadkach nadaktywność organów ścigania ma
                podobne cechy bez względu na ustrój i długość i szerokość geograficzną. Polskie
                i brytyjskokolumbijskie przypadki pokazują wyraźnie, że bez względu na
                odległości pewne negatywne zjawiska w polityce występują wszędzie tam, gdzie
                wyborcy nie pilnują swoich przedstawicieli, którym dali mandat w czasie
                wyborów.

                Kolumbia Brytyjska i szerzej Kanada ma ten lepszy układ kontrolny w stosunku do
                systemu obowiązującego w Polsce, że tu policja działa bez żadnych dyrektyw
                rządzących.

                Kolejny już raz policjanci udowodnili, że mogą prowadzić swoje dochodzenia bez
                obawy o to, że rozpoczynając śledztwo przeciwko funkcjonariuszowi prowincyjnemu
                czy partyjnemu, nawet jeśli dotyczy to premiera i jego najbliższych
                współpracowników, narażą się na represje i zwolnienia ze służby. Główny szef
                policji jest wybierany na określony czas w drodze konkursu i taki kontrakt
                zapewnia mu niezależność w granicach prawa.

                Taki układ zapewnia mu również osłonę przed naciskami polityków. Warunek jest
                jeden - działanie w granicach wyznaczonych przez prawo. I coś jeszcze. Kto wie,
                czy nie najważniejsze przy porównywaniu polskich afer z brytyjskokolumbijskimi,
                a mianowicie to, że nikt z polityków i funkcyjnych w rządzie i parlamencie nie
                jest chroniony w specjalny sposób, czyli immunitetem zapewniającym członkowi
                rządu czy parlamentu nietykalność. W Kanadzie parlamentarzysta płaci mandaty na
                drodze, nie ma tzw. - R - będącej symbolem nietykalności w przypadku wykroczeń
                na drodze i specjalnych przywilejów. I co ciekawe, kanadyjska demokracja od
                takich braków się nie zawala, w przeciwieństwie do polskiej.

                Polski parlamentarzysta, pozbawiony uprawnień i specjalnej ochrony jego
                przywilejów sięgających jeszcze głębokiej komuny, zginąłby zapewne śmiercią
                samobójczą, bo wybraniec narodu pozbawiony specjalnych przywilejów jest, a
                raczej byłby inwalidą wymagającym specjalnej troski. Różnice w poselskich
                zachowaniach są więc znaczne. W Polsce parlamentarzysta chroniony specjalnym
                zestawem przywilejów może czuć się zupełnie bezkarny w przypadku naruszeń
                prawa. W Kanadzie oczywiście takie przypadki - co opisaliśmy powyżej - też się
                zdarzają, ale tu ich nie musi na światło dzienne wywlekać prasa, ale powołane
                do tego służby policyjne. Prasa otrzymuje wiadomości o toczącym się śledztwie
                już po fakcie, a nie jest jego inicjatorem wyręczającym policjantów, jak to ma
                miejsce w kraju nad Wisłą. Czy więc istnieją jakieś większe różnice w
                zachowaniach samych polityków w Polsce i Kanadzie?

                Tak naprawdę, to niewielkie. I tu, i tam pazernych na lewe dochody polityków
                nie brakuje. Nie zależy to ani od systemu wyborczego, ani od liczby wybieranych
                w okręgu posłów (bo niektórym w Polsce zdaje się, że wystarczy tylko zmienić
                system okęgów wyborczych na jednomandatowe - takie jak nasze w Kanadzie), żeby
                nastąpił koniec patologii. Naszym zdaniem, jest to kolejny mit, ale Polacy w
                kraju muszą się o tym przekonać na własnej skórze. Tak jak i o tym, że
                najskuteczniejszym sposobem na podniesienie morale wybrańców do parlamentu nie
                jest zaganianie ich do sejmowej kaplicy, a skuteczniej od modłów może zadzia
            • Gość: Piter Re: BERT. IP: 203.10.47.* 12.03.04, 04:45
              Ty kilimandzaro, zapraszam do Australii. SYfu aborygenow, ignorancji
              Australijczykow i skosnookich ulic. Dzieki Bogu znalazlem sie tutaj tylko na
              studiach, bo jakbym mial tutaj zostac, to bym sobie w leb szczelil.

              P.S. Pozdrowienia z Sydney :)
              • kruszt do Piter 12.03.04, 10:22
                wychodzi z tego,ze Polska nie jest taka zla.czekamy na Ciebie Piter...:)))
                • yvona73pol Re: do Piter 12.03.04, 11:14
                  a na jaka uczelnie chodzisz??
                  pozdrowienia z Sydney ;)
      • losiu4 Re: Szwedzki rząd chce pozwoleń na pracę dla Pola 13.03.04, 15:01
        Gość portalu: meerkat napisał(a):

        > A może wyeliminować wizy turystyczne? USA tego nie zrobiły i teraz mają
        > prawie 120 000 polskich rufiarzy i azbeściarzy na swym terenie.

        i wcale tego nie żałują, bo tej roboty nikt nie chciał podjąć. I podobnie w
        Szwecji będzie: dopóki nie będzie sie tam opłacać siedzieć na socjalu, dopóty
        Polacy i inni będa tam jeździć i dziury w rynku pracy zatykać. Szlaban będzie
        tylko na tzw. stanowiska dla pracowników "wykwalifikowanych" (czyt. osób z
        wyższym wykształceniem, ale niestety niewiele potrafiącym, po popularnych
        kierunkach). Bo pracownik fizyczny, czy naprawdę fachowiec w jakiejś dziedzinie
        będzie mile przyjmowany w każdym kraju.

        Pozdrawiam

        Losiu
      • Gość: rommanno Re: Szwedzki rząd chce pozwoleń na pracę dla Pola IP: *.cm-upc.chello.se 18.03.04, 15:22
        Bardzo nieladnie po raz kolejny zachod mowi nam spierdalajcie

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka