Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      mam dylemat

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 14:52
    Nie wiem, czy na dobre forum trafiłam, ale może podpowiecie mi co
    zrobilibyście na moim miejscu.
    W mojej obecnej firmie pracuję już 7 lat i zaczynałam jako
    Asystentka/sekretarka biura. Na tym stanowisku przepracowałam ok. 5 lat w
    międzyczasie skończyłam studia (FiB na UW)i szef stwierdził (było to w maju
    2002) że po wakacjach dostanę awans, miałam przejść do działu finansowego i
    zająć się m.in. estymacją kosztów i sprzedażą. Wakacje minęły i o awansie ani
    słychu, w okolicach grudnia nieśmiało się przypomniałam, ale zostałam
    grzecznie zbyta, to samo było w następnych miesiącach. W końcu w maju
    zatrudniono nową asystentkę. A ja dostałam nowe wizytówki i pieczątkę ze
    stanowiskiem Office Manager(czyli stanowisko raczej w administracji niż w
    finansach)i podwyżkę, owszem nawet sporą ale dopiero trzy miesiące później i
    ŻADNYCH nowych obowiązków. Po prostu zmieniłam biurko, ale nadal robię to co
    robiałam, czyli żadnego rozwoju zawodowego. Taka sytuacja trwa już rok, raz
    na jakiś czas przychodzi do mnie szef i mówi, że w przyszłości zajmę się tym
    lub tamtym i na tym koniec. Co byście zrobili na moim miejscu? Szukać nowej,
    bardziej wymagającej pracy, czy cierpliwie czekać? Nadmienię, że genaralnie
    mam raczej komfortową sytuację: żadnych nadgodzin, pensję 5.000 brutto (ale
    Wa-wie to nic nadzwyczajnego), służbowy telefon i ogólnie atmosfera w firmie
    OK. Ale mam wrażenie, ze ten "awans" to jakieś pozorne działanie - a masz
    podwyżkę i nowe wizytówki i daj mi wreszcie święty spokój. Co o tym sądzicie?
      • Gość: magda010 Re: mam dylemat IP: 80.48.238.* 06.04.04, 15:07
        Masz swietne warunki pracy i ciesz sie, ze masz mila atmosfere w pracy i
        stabilna prace. Oczywiscie mozesz sie rozgladac za inna praca, jesli czujesz,
        ze sie nie realizujesz w tej pracy albo porozmawiaj z szefem na ten temat
        bardzo otwarcie, powiedz wlasnie, ze myslisz o rozwoju zawodowym powaznie, a
        teraz utknelas w miejscu i troche cie to gryzie. Ze nie chodzi o warunki
        finansowe, tylko o zajecie.
        • sea_dog Re: mam dylemat 06.04.04, 17:49
          alez ona sie z tego cieszy, tylko nie wie, czy wytrzyma tak kolejne 20 lat!!
          zreszta zaraz i tak ktos na nia naskoczy, ze ma przewrocone w glowie bo
          przeciez MA PRACE, wiec o co chodzi.

          Napisze tyle od siebie, za sa takie zajecia, z ktorych nic wiecej nie da sie
          wykrzesac ponad to, czym sa. Byc moze Ty masz taka prace i kazdy w niej awans
          bedzie pozorny - zmiana wizytowek, biurka, kwiatka na parapecie i byc moze
          kolejna podwyzka. Tylko tyle. Jesli tak jest to zacznij szukac czegos nowego.
          Szukaj jednak pracujac na swoim stanowisku - glupio byloby zostac z palcem w
          nocniku. Masz jeszcze inne wyjscie - samej znalezc w obecnym miejscu pracy
          zajecie, ktore chcialabys wykonywac na stanowisku, ktore jest nieobsadzone albo
          tez - nie istnieje i zaproponowac swojemu szefowi zamiane. Ryzykowne, ale
          zawsze to jakas proba.

          Gość portalu: magda010 napisał(a):

          > Masz swietne warunki pracy i ciesz sie, ze masz mila atmosfere w pracy i
          > stabilna prace. Oczywiscie mozesz sie rozgladac za inna praca, jesli czujesz,
          > ze sie nie realizujesz w tej pracy albo porozmawiaj z szefem na ten temat
          > bardzo otwarcie, powiedz wlasnie, ze myslisz o rozwoju zawodowym powaznie, a
          > teraz utknelas w miejscu i troche cie to gryzie. Ze nie chodzi o warunki
          > finansowe, tylko o zajecie.
          • Gość: Dominika Dzięki Sea_dog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 09:44
            Próbowałam wymyślać coś nowego, chociaż uważam, że w takiej firmie jak moja
            powinno to być jedną z podstaw działania, ostatnie 3 miesiące poświęciłam na
            analizę kosztów na promocję i reklamę oraz ich korelację z rzeczywistymi
            przychodami w 2003 roku. Wyliczyłam dokładnie ile zarobił "na czysto" każdy z
            handlowców ( a jest ich prawie 100) i wiesz co usłyszałam - "jaki wielki plik
            mi pani przesłała mailem". W takich momentach odechciewa się wszystkiego.
            Muszę jednak zebrać się na odwagę i porozmawiać z szefem o mojej sytuacji. Boję
            się po prostu, że kiedyś przyjdzie taki moment, że będę musiała rozstać się z
            firmą i jako 30-letnia osobą znajdę pracę jedynie jako sekretarka.
            • sea_dog Re: Dzięki Sea_dog 07.04.04, 10:03
              Dominiko, nie wiesz co przyniesie życie wiec nie zakladaj czarnego scenariusza!
              Moze faktycznie bedziesz musiala zmienic prace, ale nikt nie powiedzial, ze na
              gorsza. Z tego co piszesz, to wyglada mi na to, ze twoj szef zalozyl chyba
              sobie, ze nie bedzie powaznie traktowac ani Ciebie, ani tego co robisz.
              Zastanow sie dlaczego - moze boi sie konkurencji? Nie wyglada to zbyt ciekawie
              i nie wyglada na to, aby sytuacja diametralnie sie zmienila (zasady trzeba
              niestety ustalac na poczatku, potem trudno je zmienic). Jesli juz przecwiczylas
              wariant, ktory proponowalam tzn samodzielne wynajdowanie sobie zajec, to teraz,
              zamiast marnotrawic czas na cudze konto wykorzystaj go na szukanie nowej pracy.
              Nie masz nic do stracenia - jak juz znajdziesz cos odpowiedniego, a jednak
              dalej bedziesz chciala byc w starej firmie, zastosujesz wtedy lagodna forme
              szantazu pt " mam dokad odejsc no to jak bedzie z tymi zmianami". Powodzenia!


              Gość portalu: Dominika napisał(a):

              > Próbowałam wymyślać coś nowego, chociaż uważam, że w takiej firmie jak moja
              > powinno to być jedną z podstaw działania, ostatnie 3 miesiące poświęciłam na
              > analizę kosztów na promocję i reklamę oraz ich korelację z rzeczywistymi
              > przychodami w 2003 roku. Wyliczyłam dokładnie ile zarobił "na czysto" każdy z
              > handlowców ( a jest ich prawie 100) i wiesz co usłyszałam - "jaki wielki plik
              > mi pani przesłała mailem". W takich momentach odechciewa się wszystkiego.
              > Muszę jednak zebrać się na odwagę i porozmawiać z szefem o mojej sytuacji.
              Boję
              >
              > się po prostu, że kiedyś przyjdzie taki moment, że będę musiała rozstać się z
              > firmą i jako 30-letnia osobą znajdę pracę jedynie jako sekretarka.
            • Gość: omnata kolejna pracoholiczka ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 16:25
              zazdroszczę Ci ze masz pracę.Co chcesz udowodnić i komu?pewnie nie masz nic
              innego do roboty a praca to Twoje zycie,bo nie masz faceta ani życia
              prywatnego.To jest chore kobieto.Ludzie mają większe problemy.Chciałaś podwyżkę
              to ją dostałaś awans niby także,a może załóż swoją firmę u bądż w niej
              prezesem,zawsze jak się już wtedy nie poczujesz "spełniona" możesz wystartować
              ze swoją kandydaturą do polityki! brak mi słów,co za rozkapryszona paniusia
              • Gość: magda Re: kolejna pracoholiczka ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 16:50
                otóż to - droga koleżanko
                ja może nie jestem pacoholiczką, ale też żyje tylko pracą- a po pracy kapielą w
                wannusi mej..
                nie mam stałego faceta ani bachorów - a na cholere mam tyrać jeszcze na nich
                mam podobne stanowisko pracy - tyle tylko, że nie fikam - jak uznam że zdobyłam
                inne kwalifikacje (uprawniające mnie do wykonywania innego zawodu) to odejde ze
                swojej firmy - a wtedy prezesunio niech sie buja!!!!
                • Gość: omnata Re: kolejna pracoholiczka ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 18:34
                  znam takie jak ty, które zyją TYLKO pracą bo zadnej dziedzinie zycia nic im nie
                  idzie, a po pracy to już tylko wannusia bo kto by chciał się zadawać z babą
                  która na potencjalne potomstwo mówi "bachory".Kiedyś moją szefową była pewna
                  pani która też była podobnego usposobienia co TY droga "koleżanko" i ludzie
                  drżeli na sam widok tej twarzy ,połowa kobiet była molestowana psychicznie
                  (mobbing) przez tą kreaturę. Niedorozwinięte karierowiczki ! oczyma wyobrażni
                  widzę okularnicę w dobrze skrojonym kostiumiku z nosem zadartym do góry która
                  chce...WŁADZY.
                  • Gość: magda Re: kolejna pracoholiczka ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 23:52
                    eee - droga koleżanko - troche poczucia humoru...
                    bardzo żałuje, ale nie mam okularów - owszem w przeciwsłonecznych podobno
                    bardzo mi do twarzy - moja fizjonomia zbliżona jest bardziej do Renaty
                    Dancewicz ( takiej aktorki) niż do jakiegoś paszteta...
                    mieszkam w warszawie - i wiele kobiet myśli podobnie o posiadaniu bachorów...
                    jaka tam władza - to za dużo wysiłku kosztuje - a ja z natury jestem leniwa

                    buźka
                    magda
                    • Gość: omnata Re: kolejna pracoholiczka ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.04, 10:39
                      to fajnie sie masz jak do R.Dancewicz jesteś podobna, nic tylko pozazdrościć ja
                      trochę do S.Stone wiesz to taka pisarka,he he he ;-) co do
                      posiadania "BACHORÓW" to szczerze Ci życzę,ze gdy czas wystarczająco posunie
                      twoją posturę R. Dancewicz i żadna operacja plastyczna nie poprawi Ci humoru,
                      życzę ci moja droga żebyś jeszcze mogła miec te "BACHORY",a to ze mieszkasz w
                      stolicy nie czyni cię vip-em. buzka!
                      • Gość: magda Re: kolejna pracoholiczka ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 12:26
                        jezu no - rozmowa z głupim...
                        a któż twierdzi, że jestem jakimś vipem z powodu że mieszkam w warszawie - to
                        tylko fakt
                        o operacji nie pomysle - bo można cudnie sie zestarzeć patrz: beata
                        tyszkiewicz...i nie wiem doprawdy co w tym przypadku zmieniają bachory,
                        najwyżej dołożą zmarszczek - moje koleżanki bo urodzeniu dwóch czy jednego już
                        wyglądają o 10 lat starzej ode mnie - tak że nie wiem czy warto....
                        • stamp Re: kolejna pracoholiczka ... 08.04.04, 12:42
                          Takie właśnie są kobiety w Polsce. Żadnej potrzeby samorealizacji i tylko
                          zawiść wielka, gdy inna znajdzie bogatszego chłopa.
                          • paw_dady Re: kolejna pracoholiczka ... 08.04.04, 18:33
                            stamp napisał:

                            > Takie właśnie są kobiety w Polsce. Żadnej potrzeby samorealizacji i tylko
                            > zawiść wielka, gdy inna znajdzie bogatszego chłopa.
                            jaka zawisc widzisz czegos czego nie ma?
                        • paw_dady Re: kolejna pracoholiczka ... 08.04.04, 18:36
                          Gość portalu: magda napisał(a):

                          > tyszkiewicz...i nie wiem doprawdy co w tym przypadku zmieniają bachory,
                          > najwyżej dołożą zmarszczek - moje koleżanki bo urodzeniu dwóch czy jednego
                          już > wyglądają o 10 lat starzej ode mnie - tak że nie wiem czy warto....
                          >

                          a to dziwne bo slyszalem od lekarzy ze kobiety, ktore rodzily sa mlodsze bo ich
                          organizm ma extra hormony. no tak ale te kobiety rodzily dzieci a twoje
                          koelzanki bachory.

                          zreszta -> jako sekretarka wiesz wszystko i sie spelniasz.
                    • Gość: krzysiek Re: kolejna pracoholiczka ... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 08.04.04, 11:52
                      w przeciwsłonecznych podobno
                      > bardzo mi do twarzy - moja fizjonomia zbliżona jest bardziej do Renaty
                      > Dancewicz ( takiej aktorki) niż do jakiegoś paszteta...

                      paszteta? czy Ty dziewczyno wiesz co mówisz? gadasz jak najwiekszy męski szowinista. nie życze nikomu takiej dziewczyny, żony, która na inne mniej atrakcyjne dziewczyny mówi - "pasztety" a na dzieci - "bachory".
                      • Gość: magda Re: kolejna pracoholiczka ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 12:30
                        cudownie toczysz piane kolego - a ja mam przy tym niezły ubaw - jak sie tak
                        oburzasz!!
                        ty a może ty jesteś ortodoksyjny katolik - ze ci tak słowo bachory przeszkadza?
                        • Gość: do magdy Re: kolejna pracoholiczka ... IP: 134.146.212.* 08.04.04, 12:47
                          sama kiedyś byłaś bachorem i twoi rodzice pewnie sie wstydzą za to że cię
                          spłodzili.....albo byłaś wynikiem wypadku przy pracy...........pęknieta guma,
                          rozregulowany układ hormonalny itp. powstałaś ze śmierdzącej spermy i efektu
                          owulacji..........tragicznie.........powinni cię wyprodukować w probówce
                          • Gość: magda Re: kolejna pracoholiczka ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 13:03
                            oj, ja adresowałam swoją prowokację do inteligentnych ludzi - a nie do
                            totalnych półgłówków i prymitywów...
                            w związku z czym twoje toczenie piany jest poniżej minimum - i jako takie
                            uważam za bezwartościowe i niebyłe
                            • ikropka Re: kolejna pracoholiczka ... 15.04.04, 01:07
                              Nie pisz tak Magda. Przyjdzie czas, że bęziesz chciała tych "bachorów" jak
                              piszesz. A może nie, ale i tak to nie są bachory tylko dzieci. Czyjeś dzieci.
                              Ja swoje pierwsze miałam w wieku 15 lat. Potem następne jak już miałam 23. W
                              między czasie i skończyłam studia i pracowałam itd. I robię teraz podyplomowe.
                              Tak też można i je mam. I jest mi z nimi dobrze. I nie czuję się obciążona. Bo
                              dzieci to naprawdę nie jest straszny ciężar i nie są czymś strasznym czego
                              należy się wystrzegać.
                              • ikropka Re: kolejna pracoholiczka ... 15.04.04, 01:10
                                I nie jestem podobno "nie inteligentna". A jednak słowo "bachory" jest mi
                                przykre.
                    • paw_dady alez dancewicz jest pasztetem! 08.04.04, 18:32
                      > eee - droga koleżanko - troche poczucia humoru...
                      > bardzo żałuje, ale nie mam okularów - owszem w przeciwsłonecznych podobno
                      > bardzo mi do twarzy - moja fizjonomia zbliżona jest bardziej do Renaty
                      > Dancewicz ( takiej aktorki) niż do jakiegoś paszteta...

                      oczywiscie ze Dancewicz jest pasztetem, ale nie twoja wina ze tak wygladasz.
                      tak bywa.

                      > mieszkam w warszawie - i wiele kobiet myśli podobnie o posiadaniu bachorów...

                      nawet i dobrze bo jak znikna to pula genow cwiercinteligenckich wyparuje. ot
                      co!
                      Swiat bedzie lepszy! tak trzymaj.


                      > jaka tam władza - to za dużo wysiłku kosztuje - a ja z natury jestem leniwa

                      niec nie wiesz bo nic nie masz...
                      • Gość: magda Re: alez dancewicz jest pasztetem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 18:38
                        następny ortodoksyjny katolicki ćwierćinteligent...
                        wyskoczył jak filip z konopii - rzucił pare ochłapów - bo przecież nie
                        błyskotliwych odpowiedzi i chłopocyna zadowolony że głos oddał...hi hi
                        • paw_dady ha ha sekretareczka zabolalo? 08.04.04, 18:40
                          Gość portalu: magda napisał(a):

                          > następny ortodoksyjny katolicki ćwierćinteligent...
                          > wyskoczył jak filip z konopii - rzucił pare ochłapów - bo przecież nie
                          > błyskotliwych odpowiedzi i chłopocyna zadowolony że głos oddał...hi hi

                          spox, nie rodz bachorow. wygladaj pieknie i idz moczyc sie. eee zanurzyc w
                          wannie.

                          a smutno wracac do pustego mieszkania, prawda panienko?
                          • Gość: magda Re: ha ha sekretareczka zabolalo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 18:48
                            a gdzie tam chłopczyku!
                            jakie smutno - bakterie hoduje w nosie i na języku - cały czas dokazują!!!


                            co mnie miało zaboleć twoja głupota?
              • stamp Re: kolejna pracoholiczka ... 08.04.04, 12:35
                Gość portalu: omnata napisał(a):

                > zazdroszczę Ci ze masz pracę.Co chcesz udowodnić i komu?pewnie nie masz nic
                > innego do roboty a praca to Twoje zycie,bo nie masz faceta ani życia
                > prywatnego.To jest chore kobieto.Ludzie mają większe problemy.Chciałaś
                podwyżkę
                >
                > to ją dostałaś awans niby także,a może załóż swoją firmę u bądż w niej
                > prezesem,zawsze jak się już wtedy nie poczujesz "spełniona" możesz
                wystartować
                > ze swoją kandydaturą do polityki! brak mi słów,co za rozkapryszona paniusia

                Każdy ma prawo do realizowania własnego pomysłu na życie. Dlaczego to
                krytykujesz?
                • Gość: omnata Re: kolejna pracoholiczka ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.04, 13:40
                  Zgadzam się z tym jak najbardziej że kazdy ma prawo do własnego pomysłu na
                  życie ,wcale tego nie krytykuję ,rozumiem wewnętrzną potrzebę rozwoju
                  niektórych osób ,zazwyczaj są to ludzie którzy własną karierę stawiają nade
                  wszystko,nie liczą się z ludzmi,ich uczuciami(zaznaczam w większości przypadków
                  tak jest).Magda jest klasycznym przykładem osoby,która uważa się za
                  przebojową "dżagę",która idzie przez życie z zadartym nosem przepełniona
                  zachwytem co do swojej osoby(to że pisze iż podobna jest do sławnej,ładnej
                  aktorki niewiem czemu ma służyć).Podziwiam kobiety ,które pną się na szczyt
                  kariery robiąc to z KLASĄ, niestety dla buractwa też jest miejsce na ziemi i
                  trzeba poprostu sceptycznie to tego podejść.Nie podoba mi się ,że na dzieci
                  mówi "bachory" ponieważ sama jestem matką 5 latka którego kocham nad zycie.Nie
                  uważam się przez to nieatrakcyjna fizycznie lub upośledzona,ponieważ akurat w
                  moim wyglądzie zawnętrznym to nic nie zmieniło,ale nie o to tu chodzi.Liczy się
                  sam fakt podejścia tej kobiety do sprawy.Proszę sobie wyobrazić np. ze taka
                  osoba w pewnym momencie jest na kierowniczym stanowisku i ma za podwładne same
                  kobiety które mają dzieci.Aż strach poprosić o dzień opieki,lub nie daj
                  Boże "bachory" się pochorują to trzeba będzie pewnie do gazu z nimi.Albo
                  poprostu rekrutując potencjalne osoby do pracy przyjmować będzie tylko facetów
                  zeby było "miło" lub ewentualnie kobiety bez bachorów.
                  • Gość: iwetka Re: kolejna pracoholiczka ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 14:09
                    ależ ty jesteś niechlujna umysłowo - i do tego masz traumatyczne przeżycia z
                    kobietami na kierowniczych stanowiskach- stąd zapewne tyle jadu musisz z siebie
                    wyrzucić...
                    eh - nie do pozazdroszczenia.
                    • paw_dady kolejna sekretarka? czy ass-systentka ? 08.04.04, 18:39
                      Gość portalu: iwetka napisał(a):

                      > ależ ty jesteś niechlujna umysłowo - i do tego masz traumatyczne przeżycia z
                      > kobietami na kierowniczych stanowiskach- stąd zapewne tyle jadu musisz z
                      siebie wyrzucić...
                      > eh - nie do pozazdroszczenia.

                      a kim ty jestes dziewczynko? kolejan niedopieszczona umyslowo ass-ystentka? czy
                      niezrealizowany pracownik marketingu i zarzadzania?

                      myslisz kategoriami z tabloidow. i znow teza, ze lepiej ze cwoki wymra
                      bezpotomnie sie sprawdza.
                    • Gość: omnata Re: kolejna pracoholiczka ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.04, 14:22
                      ...ale fajnie się tutaj zrobiło...tak przedświątecznie :-) Nie jestem
                      niechlujna umysłowo ponieważ człowiek który własnie w tym momencie przeczyta te
                      posty,bez problemu obiektywnie stwierdzi kto tu jest niechlujny umysłowo.Nie
                      mam TYLKO przykrych doświadczeń z kobietami na kierowniczych stanowiskach,znam
                      także takie które do dziś mile wspominam ,o których bez urazy mogę powiedzieć
                      wiele dobrego.
                      • Gość: krzysiek Re: kolejna pracoholiczka ... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 09.04.04, 20:24
                        Nie martw się Omnata!! Zarówno ja jak i Ty w końcu trafimy na fajnych pracodawców!!
                        Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt!
                        • Gość: omnata Re: kolejna pracoholiczka ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.04, 21:41
                          dzięki :-) nawzajem. Dla ciebie Madziara też ! :-))
      • barythedog Re: mam dylemat 08.04.04, 13:49
        Ja mam tak samo. Też mieszkam w Warszawie, zarabiam 5000 brutto i niewiele
        robię. Przychodzę do pracy na wpół do 10-tej, w dwie godziny uwinę się z pracą,
        potem internet, za kwadrans czwarta już mnie nie ma. Parkuję na służbowym
        parkingu, w domu jestem dziesięć po czwartej. I........................ nie
        mogę tego znieść!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Czuję się czasem
        jak idiotka, wtyd mi, że mi płacą. Ja akurat nie mogę sobie stworzyć pracy, bo
        taka akurat specyfika pracy. Moi koledzy pracują, niezbyt ciężko, ale trzy razy
        więcej niż ja no i robią ciekawe, ambitne rzeczy. To, że nie dostaję
        wystarczającej ilości pracy, a jak dostaję, to pracę dla osoby bez kwalifikacji
        wynika z mojego małego stażu pracy (tylko 3 lata sic!) oraz braku formalnych
        kwalifikacji do wykonania zawodu (ten wymóg akurat w wielu instytucjach jest
        omijany, ale nie u mnie). Kwalifikacje te zaczęłam zdobywać i uzyskam dopiero
        za cztery lata. Oczywiście sfinansuje to mój wspaniały pracodawca, który nie
        widzi nic złego w tym, że robie tak niewiele. Czuję , że wpadłam w pułapkę.
        Szukałam pracy, ale mam wąską działkę. Raz mogłam zmienić za dużo mniejsze
        pieniądze, ale się nie zdecydowałam, może to był błąd.
        Dopóki ktoś nie jest w takiej sytuacji to taki problem wydaje się wydumany, ale
        spróbuj siedzieś na open space, gdzie wszyscy prócz ciebie pracują. Nawet nie
        muszę udawać, że coś robię. Czuję się jak osoba niewidoczna. Czasem wyjdę z
        pracy za dwie godziny lub trzy i nic.................. Nikt nie zwraca na to
        uwagi. Chyba podświadomie chcę by mnie wylali.
        Z nudów wymyśliłam, że od września zacznę działalność gospodarczą, taką w
        której moja rola będzie się ograniczać do kontroli pracy innych osób, więc może
        pogodzę ją z pracą, bo cóż nie chcę zostać bez środków do życia, a nie wiadomo
        jak mi pójdzie w tych recesyjnych czasach. Jeżeli działalność okaże się
        zyskowna to porzucę natychmiast tę pracę marzeń i za cztery lata rozpocznę
        również samodzielną działalność w obrzarze który studiowałam.
        • Gość: ania Re: mam dylemat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.04, 10:14
          słuchaj to może się zwolnij jak nie mozesz tego zniesc, ja z miłą chęcią zajmę
          TWOJE miejsce ,będę jednak się starała przynajmniej udawać ,ze coś robię.Mam
          problemy ze znalezieniem pracy i NIE MOGĘ znieść jak taka krowa pisze takie
          rzeczy!!!!!! ludzie trzymajcie mnie!!!!!
      • soup_nazi O magdzie 08.04.04, 18:24
        ma gdzie ale nie ma z kim, hehehe
      • Gość: Dominika DO OMNATY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.04, 09:41
        To prawda, nie mam dzieci, ale tylko dlatego, że uważam, że mam jeszcze czas.
        Mam natomiast wspaniałego męża, który wspiera mnie we wszystkich sprawach.
        Napisałam ten post ponieważ chciałam, aby ktoś ocenił moją sytuację
        obiektywnie, widzę jednak, że dla wielu osób mój problem jest niezrozumiały, co
        nie powinno dziwić przy obecnym poziomie bezrobocia oraz zawiści jaka panuje
        wśród Polaków. A tak na marginesie to przeprowadziłam z szefem długą rozmowę
        przed świętami i właśnie zobieram się za nowy i całkiem ambitny projekt. Mam
        nadzieję, że na tym się nie skończy. Pozdrawiam.
        • Gość: omnata Re: DO OMNATY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.04, 14:57
          Nie czuję zawisci kobieto.Gratuluję ambicji.pozdr
        • Gość: Szybki Re: DO DOMINIKA IP: *.proxy.aol.com 15.04.04, 05:59
          Zawisc jaka panuje wsrod Polakow to swietnie podsumowalas. Ja mieszkam w
          Stanach i ciagle to widze u Polakow.Jezeli chodzi o Twoja sytuacje w pracy to
          czesto sie zdarza a szczegulnie w duzych korporacjach.
          Ja pracowalem przez 33 lata w jednej korporacji i otrzymalem kilka awansow wiec
          moge na ten temat cos powiedziec.

          W Pani sytuacji trzeba jak najbardziej przeprowadzic rozmowe z szefem i szczeze
          powiedziec ze Pani ma wielkie ambicje i chce wieksza odpowiedzialnosc w tej
          firmie i zapytac sie szefa czy jest to mozliwe i jak moge to wykonac.
          W takich sytuacjach trzeba ciezko i czasami dlugie godziny popracowac aby
          wykazac swoja wartosc dla szefa jak i firmy.

          Nigdy nie mozna zapomniec ze zawod to nie jest spryntem lecz niestety maratonem.
          Ja w swoich 33 latach mieszkalem w kilku stanach i czesto w delegacjach po
          calym swiecie,wiec od zony i dzieci czasami na miesiac lub wiecej.Jest to
          trudne dla zony i dzieci lecz zawsze myslalem o przyszlosci nie tylko o swojej
          lecz rodzinnej.

          Powodzenia w zawodowym jak i prywatnym zyciu i pozdrowienia dla Pani jak i
          zrozumialego meza. Pozd. z Kaliforni
      • Gość: ruda Re: mam dylemat IP: 62.148.79.* 15.04.04, 08:21
        myślę, że można

        a) jeszcze raz uwierzyć szefowi o "ambitnych projektach", ale tylko jeśli twoja
        własna analiza sytuacji firmy wskazuje na to, że realne jest uzyskanie nowych
        obowiązków i nowej nazwy stanowiska (ja bym już nie wierzyła, to raz, a dwa,
        ile można w jednej firmie pracowac???)

        b) szukać nowej pracy - nie desperacko, ale dość intensywnie, i ze
        świadomością, że jeśli chcesz zmienić stanowisko (z administracji na dział
        finansowy), może to się na początek wiązać z gorszymi warunkami

        c) uznać, że właśnie czas pomyśleć o powiększeniu rodziny - masz porządną umowę
        o pracę, porządną podstawę na zasiłek macierzyński, nie masz na tyle ciekawych
        obowiązków, żeby było ci szkoda je zostawić na kilka, nawet kilkanaście
        miesięcy, a będąc w domu z dzieckiem można robić kursy, studia podyplomowe, i
        spokojnie szukać nowej pracy

        pozdrawiam
        ruda
        • Gość: Dominika Dzięki Ruda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 14:53
          od jakiegoś czasu sama myślałam nad opcją "C", ale chyba jeszcze trochę
          poczekam bo od września zaczynam studia podyplomowe a w ciągu dwóch
          najbliższych lat chce zdać CPE, ale niestety trzydziestka zbliża się dużymi
          krokami, więc kto wie... A od trzech dni zajmuję się całkiem ciekawą sprawą,
          więc chęci do pracy też wróciły :). Mam nadzieję, że moja rozmowa z szefem dała
          jakiś "długoterminowy" rezultat i to co obecnie robię będzie wykorzystane w
          firmie.
          A propos stażu to uważam, że tak naprawdę dobrym i kompetentnym pracownikiem
          jest ten, który pracuje ok. 2-3 lat na jednym stanowsku w jednej firmie, więc
          zmienianie pracy w tym momencie mija się z celem. Na jednym z pierwszych
          szkoleń wskazano mi etapy pracy:
          1) nieświadamość niekompetencji
          2) świadomość niekompetencji
          3) świadomość kompetencji
          4) nieświadomość kompetencji,
          i to się naprawdę sprawdza tylko wymaga czasu i oczywiście chęci ;)
      • Gość: tony Re: mam dylemat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 11:32
        Qrwa!
        albo głupia albo prowokacja!!
      • Gość: Ania Re: mam dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 12:59
        a ja mam dylemat bo nie mam pracy.......
        moze jest jakies puste biurko u Ciebie? ;)
        pozdrawiam

      • Gość: igi Re: mam dylemat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.04, 13:42
        Mam pomysł na zmniejsznie bezrobocia!! Zamiast jednej osoby za 5000 brutto można przecież zatrudnić 4 osoby po 1250 brutto! I wszyscy będa zadowoleni (będą mieć pracę, pieniądze, będą kupować więc gospodarka będzie się nakręcać).
        • Gość: Dominika oj, igi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 15:08
          nie masz racji, w ten sposób masz 4 osoby, które dostana jakieś 850 zł na rękę.
          Nie nakręcą gospodarki bo: nie kupią mieszkania, nie stać ich na samochód i tak
          naprawdę to nie stać ich nawet na parę dobrych skórzanych butów. Będą następne
          4 osoby "klepiące biedę". Zarabiając ok. 3.500 netto mam: 3 pokojowe
          mieszkanie, co prawda na kredyt, ale już całkiem niedługo będzie moje, samochód
          zmieniam co 3-4 lata, a co najmniej 850 zł wydaję miesięcznie na jedzenie, nie
          licząc innych drobnych przyjemności. Zdaję sobie sprawę z tego, że może nie
          jest to do końca sprawiedliwe, że ja odkładam co miesiąc kilkaset złotych, a
          inni nie mają na chleb, ale system - wszystkim mało ale po równo już
          przerabialiśmy i chyba się nie sprawdził.
      • Gość: olaf Re: mam dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 11:29
        :)
    Pełna wersja