Gość: dynek IP: *.bsipl.com.pl 13.05.04, 21:54 Po co jest ten caly reportarz? Zeby zniechcecic ludzi do szukania pracy w Anglii ? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: hmm zniechecanie IP: *.tarman.pl / 217.117.128.* 14.05.04, 08:54 a moze po prostu zeby uswiadomic ludzi, ze nie jest tak latwo? ja zupelnie nie rozumiem tej kobiety, ktora jedzie na Wyspy szukac pracy bez znajomosci jezyka w stopniu co najmniej srednim - przeciez to nie jest zbyt madra decyzja...sam wybieram sie na wakacje do pracy w Wlk. Brytanii ale staram sie zalatwic jak najwiecej rzeczy juz teraz - wysylam listy motywacyjne i cv do potencjalnych pracodawcow, jezyk angielski znam biegle, mam troche doswiadczenia w roznych rodzajach pracy, a i tak wcale nie jestem przekonany, ze mi sie uda - ten reportaz po prostu pokazuje ludziom, zeby nie nastawiali sie zbytnio na ten "British dream", bo wcale nie jest rozowo. Odpowiedz Link Zgłoś
romek.chelmnicki Re: zniechecanie 14.05.04, 10:18 Nie mam pojecia czemu nie poszli jeszcze do jakiejs agencji jesli nie moga niczego znalezc. W agencji jest prosciej i na bank ci wyplaca kase w porownaniu do jakis hotelikow, restauracji, barow, itp. Najlepiej to zalatwiac z Polski bo pozniej to sie straci zdrowie i kase blakajac sie tygodniami po miescie. Nic nie chce mowic ... ale ci ludzie wygladaja na lekko zdesperowanych ... ten facet juz nawet wylysial ze stresu w tak mlodym wieku :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Drab Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 5) IP: *.bas.roche.com 14.05.04, 10:31 dobrze ze ktos pisze takie rzeczy. Niech ludziska w Polsce sie opamietaja troche. Po jaka cholere jechac taki szmat drogi zeby w ten sposob szukac pracy? A internet? W samym Londku jest ponad 1200 agencji, ktore posrednicza w poszukiwaniu pracy i czesto sa pomocne. Z doswiadczenia wiem, ze jak ktos przychodzi do knajpy i mowi ze szuka pracy to sie go wyrzuca za drzwi prawie natychmiast. Jak sie szuka w UK pracownika to albo sie idzie do agencji albo wywiesza kartke - zalezy kogo sie szuka :) Najlepszy numer z oszczednoacia na autobusie.... a nie przeliczyli ile kalorii spala w tym spacerku i ile bedzie kosztowalo wyrownanie brakow bialka i witaminek w organizmie? Dobra rada - spadac z Edynburga, bo to ladne miejsce i roznym SA, NZ czy OZ tez tam sie podoba, a latwiej im jest sie poruszac po UK. Jechac do Glasgow, do Belfastu... Nasi bohaterowie sa romantyczni... moze GW by im zaczela placic jako korespondentom? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BeXa Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 5) IP: 193.115.168.* 14.05.04, 17:26 moje typy na prace: Pembrokshire, Devon, Kornwalia - za kazdym razem gdy tam jestem widze karteczki, ze szukaja ludzi do baru, restauracji, pubu BeXa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiks Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 5) IP: 213.25.168.* 14.05.04, 21:01 Wiecie co ja sobie myślę? Oni nie mogą znaleźc pracy zbyt szybko (pewnie się umówili z GW) bo wtedy szybko trzeba było by zakończyć tę gazeto-nowelę i spadła by sprzedaż. Ciekawe też dlaczego nie napisano dotąd nic o wykształceniu głównych bohaterów ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yorkshire lady Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 5) IP: *.acn.pl 15.05.04, 10:19 Ja myśle, ze oni dostaną solidne "honararium" za udział w tej pokazówce, bo jakos trudno mi uwierzyć, zeby ktos tak za free wplątał się z Gazetą na taki układ... Odnośnie pracy w UK. Tez zamierzam wkrótce wyjechać, bo dlaczego mam nie spróbować, nie mając nic do stracenia w kraju, gdzie mam chu**** pracę, chu**** płacę i brak szansy na własny pewny biznes, czy nawet (!) mieszkanie. Jednak staram się być realistką... Nie łudzę się, że moje wyższe wykształcenie czy doświadczenie w pracy umysłowej w czymkolwiek mi pomoże, zwłaszcza na wstępie. Jadę razem z mężem - i choć oboje znamy dośc dobrze angielski (ja mam CAE, on FCE) i kilkuletnie doświadczenie w gastronomii, handlu (a o taka pracę ponoć najłatwiej) - to i tak nie łudzimy sie, że od razu dostaniemy jakąś extra pracę, za Bóg wie jaką kasę. Naprawdę, będę zadowolona jak po miesiącu szukania uda nam sie znaleźć coś w miare pewnego za 5 Ł za godzinę ... I jeszcze jedno. Nie łudzimy się także, że uda nam się dorobić jakiejś strasznej kasy. Ale jeśli wytrzymamy tam jakis rok-dwa pracując w barze czy jakiejś kanapkarni za te 5 funtów,nie przymierając głodem;) i przez ten czas nie zwróca nam się koszty calej imprezy ;) plus nie odłożymy choćby z 30 000-40 000 i przede wszystkim-nie znajdziemy niczego sensowniejszego, ani nie pojawią się przynajmniej jakieś widoki na choćby minimalny awans;)naszej sytuacji - to będzie to dla nas znak, ze czas zapakować swoje 1-2 letnie doświadczenia plus wyszlifowany angielski w walizki i wracać :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AntekA Re: Anglosaksy w praktyce (odc. 5) IP: 81.26.13.* 17.05.04, 11:53 Tak, tylko do czego wracać... ? Myślisz że po posmakowaniu życia w dobrobycie zechce Ci się żyć w "polskim ZOO"? Szukać roboty, zarabiać za marne grosze, oglądać ekscesy premiera Leppera (bo za te kilka lat już nim będzie) itp itd. Odpowiedz Link Zgłoś