martinez25
29.07.11, 18:05
Czytając ten artykuł można odnieść wrażenie, że tytuł doktora to jedna wielkie pasmo nieszczęść w życiu zawodowym. Doktorantowi robiącemu obliczenia na serwetce proponuję "strzelić sobie w kolano", będzie miał zajęcie przez najbliższe kilka lat. Doktorzy, których znam odnoszą sukcesy i nie mają czasu pomagać w pisaniu prac magisterskich. Stojąc niedaleko kilku z nich, widać gdzie kupują garnitury. Może zamiast na stypendium, warto robić doktorat zaocznie i zdobywać praktykę. No ale tu trzeba być rozgarniętym i odnaleźć się na rynku pracy. Mieszkając w Lublinie nie mogłem znaleźć normalnej, dobrze płatnej pracy..... więc się wyprowadziłem!! Dziś mieszkam pod Warszawą i narzekam ...... na zbyt krótką dobę!