Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Doktorat albo życie

    29.07.11, 18:05
    Czytając ten artykuł można odnieść wrażenie, że tytuł doktora to jedna wielkie pasmo nieszczęść w życiu zawodowym. Doktorantowi robiącemu obliczenia na serwetce proponuję "strzelić sobie w kolano", będzie miał zajęcie przez najbliższe kilka lat. Doktorzy, których znam odnoszą sukcesy i nie mają czasu pomagać w pisaniu prac magisterskich. Stojąc niedaleko kilku z nich, widać gdzie kupują garnitury. Może zamiast na stypendium, warto robić doktorat zaocznie i zdobywać praktykę. No ale tu trzeba być rozgarniętym i odnaleźć się na rynku pracy. Mieszkając w Lublinie nie mogłem znaleźć normalnej, dobrze płatnej pracy..... więc się wyprowadziłem!! Dziś mieszkam pod Warszawą i narzekam ...... na zbyt krótką dobę!
    Obserwuj wątek
          • pfg Re: Doktorat albo życie 02.08.11, 00:52
            Ale przecież ja nie twierdzę, że doktorat nie jest nic wart. Przeciwnie, wyliczam sytuacje, w których doktorat jest przydatny i takie, w których niezbędny. Przestrzegam jednak przed złudzeniem, że doktorat poprawia pozycję zawodową poza instytucjami akademickimi. Otóż - poza nielicznymi wyjątkami - nie poprawia, a niekiedy wręcz szkodzi.

            Jeśli chodzi o mnie, ja zrobiłem doktorat dawno temu, gdy sytuacja na rynku pracy była zupełnie inna, niż dziś. Zresztą akurat absolwenci mojej dyscypliny także i dziś nie muszą się martwić o pracę, choć często muszą się przekwalifikować.
            • Gość: traxxx Re: Doktorat albo życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.11, 01:16
              Bzdury pleciesz, bo jest mnóstwo instytucji (państwowych i nie tylko), w których doktorat poprawia sytuację zawodową. Choćby w awansie, już nie mówiąc o zarobkach. Oczywiście nie takim, którzy myślą, że sam papier wszystko załatwi.

              Więc jak nie wiesz, to nie pisz.

              > Jeśli chodzi o mnie, ja zrobiłem doktorat dawno temu, gdy sytuacja na rynku pra
              > cy była zupełnie inna, niż dziś.

              A co ty możesz wiedzieć o sytuacji na rynku pracy, jak ty całe życie przesiedziałeś na jednej uczelni w jednym gabinecie?
              • Gość: Pablo Re: Doktorat albo życie IP: *.hfc.comcastbusiness.net 03.08.11, 02:48
                ciekawi mnie dlaczego autor nie poruszyl tematu dokoratow technicznych - w czasie swojego (fizykochemia/elektronika) nie mialem czasu zeby szukac dodatkowej pracy bo pracowalem nie tylko w labie ale tez pozniej czytajac artykoly czy analizujac dane - przyznaje mialem stypednium.
                uwazam ze warto bylo - ciezka praca ale dwa dni po zlozeniu pracy pracowalem w labie R&D w UK i przylecialem do Polski na obrone. 5 lat pozniej jestem szefem labu R&D w USA - dziedzina troche ciagle naukowa chociaz nie ta w ktorej zrobilem dyplom ale PhD bylo warunkiem koniecznym do przeczytania mojego CV dalej niz kilka pierwszych linijek.

                Co ciekawe pracowawca nie sprawdzal mojego dyplomu.

                rekrutujac nowe osoby szukam kogos z pasja naukowa - niewazne gdzie zrobil doktorat, wazniejsze jest logiczne myslenie, wiedza (najlepiej nieograniczona tylko do waskiej specjalnosci) osobowosc i nie podkreslanie ze ma sie tytul doktora.

                warto ale wg mnie w dziedzinach technicznych
      • Gość: .. Re: Doktorat albo życie IP: *.dynamic.chello.pl 01.08.11, 14:24
        U mnie na roku było tak: kto znalazł w miarę szybko pracę, szedł dalej, do dzisiaj po 5 latach większość awansowała i nie narzeka. A ci co przesiedzieli np. cały rok na bezrobociu (bo ta praca mało ambitna, w tej nie będzie mógł awansować) szli na doktoraty. Dzisiaj po napisaniu doktoratu odkrywającego okrągłe koło narzekają że w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z ich "kwalifikacjami".

        A to wszystko po kierunku biotechnologia.

        Pozdrawiam.
        • professional_scoffer Re: Doktorat albo życie 01.08.11, 14:52
          Właśnie to jest problem tego systemu. Ja studiowałem ekonomię i widziałem, że na doktoranckie wcale nie szli ludzi najbardziej zdolni, a tacy 'nijacy', którzy nie za bardzo mieli pomysł co w życiu można robić. I później było na ćwiczeniach, że pan doktorant co chwila robi błędy i studenci muszą go poprawiać, bo 'on się czymś innym zajmuje'.
        • Gość: mm Re: Doktorat albo życie IP: *.guest.rug.nl 03.08.11, 11:05
          Z biotechnologii można zrobić dobry doktorat w niewielu niestety placówkach w Polsce, i wtedy też fajne stypendium jest zazwyczaj. Niby biotechnologia tak mówili - przyszłościowy kierunek - a niestety w Polsce dużo placówek jest po prostu marnych. Co ma swoje zalety, bo jest motywacja do wyjazdu:) Też zależy co się chce robić po tej całej biotechnologii, jak się nie chce zostać w nauce to nie wiem czy doktorat taki niezbędny, ale podobno daje lepsze perspektywy w firmach.
      • professional_scoffer Doktorat albo życie 01.08.11, 14:56
        Poza tym, cały temat można podsumować tak jak w przypadku pracy dla absolwentów: są doktoranci i doktoranci. Niestety, w dzisiejszych czasach skończenie studiów wyższych czy napisanie doktoratu wcale nie świadczy o inteligencji, więc wszelkie stopnie naukowe się dewaluują.
        • Gość: Toxic Re: Doktorat albo życie IP: *.toya.net.pl 01.08.11, 15:15
          Czytając ten artykuł można odnieść wrażenie, że tytuł doktora to jedna wielkie pasmo nieszczęść w życiu zawodowym.

          I niestety tak bywa. Często po doktoracie człowiek skazany jest całe życie pracy na uczelni za marne grosze, ciężką w sumie pracę zawodową i wypadnięcie z rynku pracy gdzie potrzebne jest doświadczenie zawodowe (nie mylić z doświadczeniem naukowym!), praktyka (a nie naukowe teorie), techniki negocjacji, sprzedaży, obycie biznesowe. Praca naukowa na uczelni a praca w firmie to dwa kompletnie różne światy.

          Są jednak i tacy którzy np. w branży językowej są recenzentami, tłumaczami, redaktorami w gazetach. Łącząc kilka fachów potrafią się doskonale trzymać pieniędzy i ustawić na lata. Sam znam kolegę po elektrotechnice z Politechniki, który opiniuje projekty dla wojska i czesze z tego przyzwoity pieniądz. A więc - układy i jeszcze raz układy....

          Może zamiast na stypendium, warto robić doktorat zaocznie i zdobywać praktykę. No ale tu trzeba być rozgarniętym i odnaleźć się na rynku pracy.


          Jeśli już to polecam studia MBA. Bądź co bądź zrobic doktorat to jakieś 4-5 lat a sam przez taki czas awansowałem od stanowiska specjalisty do stanowiska kierownika i często zarabiam "dwucyfrowo" na koniec miesiąca.
          • Gość: m. Re: Doktorat albo życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.11, 20:16
            toxic, w którym temacie bym nie zobaczyl twojej wypowiedzi, zawsze jest to jednostronna opinia "ja to widzę tak, wy gó... wiecie". Fajnie, że jesteś pewny siebie - wyrocznią za to nie jesteś.

            Uwierz, jest całkiem sporo miejsc niezwiązanych z nauką, w których doktorat to minimum, by cię chociaż zaprosili na rozmowę. No, paru zdolniejszych magistrów się znajdzie, ale to nie zmienia reguły. Ale do tego trzeba mieć szersze spojrzenie niż "obycie biznesowe" czy "układy". Przykładów doktorów z dwucyfrowo nie często, a zawsze, do tego bez układów, jest wystarczająco dużo - co nie zmienia faktu, że raczej niewielu takie coś się trafi ;)
            • Gość: www Re: Doktorat albo życie IP: 222.128.41.* 03.08.11, 04:28
              Podaj choc jeden przyklad?

              Bo poza laboratorium, gdzie doktorat z nauk scislych sie przydaje nie widze takich miejsc...

              Moim zdaniem w zyciu wystarcza tytul licencjata lub inzyniera... sensowny kierunek, ktory rozwija, czegos uczy...

              Doktorat z teologii to strata pieniedzy..



              Moja eks robila doktorat z matematyki i jakos byla w stanie sie utrzymac z pracy powiazanej naukowo (tlumaczenia specjalistyczne, drobne artykuly, recenzje...) Jak gosc siedzi w kawiarni to mu wspolczuje..
              • Gość: Pablo Re: Doktorat albo życie IP: *.hfc.comcastbusiness.net 03.08.11, 05:36
                nie ograniczam przydatnosci doktoartu technicznego do laboratorium

                w firmie w ktorej pracuje (ok 50 tysiecy pracownikow na swiecie) ogromna wiekszosc menadzerow ma doktorat techniczny (do poziomu VP, w zarzadzie tylko czesc osob) - po prosty wymagane sa podstawy techniczne zeby rozumiec o czym sie rozmawia z pracownikami (np zeby nie zblaznic sie) lub klientami (wazniejsze).

                osoby ktore nie maja tego maja szanse tylko w sciesle marketingowych dzialach chociaz tam tez sa preferowane osoby z wyksztalceniem technicznym, rowniez doktoraty.

                zgadzam sie ze stopien inz jest wystarczajacy do roznych karier -ale tez w nie jest pewien 'sufit' awansu powyzej ktorego moge byc wymagan dodatkowy stopien.

                Osobiscie widze doktorat jako potwierdzenie ze osoba potrafi rozwiazywac zlozone problemy techniczne/naukowe ale rowniez czesc logistyczna, prace w grupie etc.

                znam osobiscie kilka osob ktore po doktoracie technicznym pracuja w duzych firmach konsultingowych (BCG, McKinsey)

                doktoraty nie-techniczne jak ekonomi/finanse daja szanse na ciekawa prace ale typowo humanistyczne......przekwalifikowanie sie raczej wskazane
              • Gość: m. Re: Doktorat albo życie IP: *.aster.pl 03.08.11, 08:45
                Choć jeden przykład? To właśnie świadczy o wąskim oglądzie.

                Pablo podał dla ludzi z doktoratem technicznym. Dla ludzi z doktoratami biznesowymi jest dużo stanowisk w bankach, chociaż tu akurat jest to na równi z MBA.

                Ale doktoraty z matematyki/fizyki to prosta droga do pracy jako quantitative analyst w dużych instytucjach finansowych. Twoja eks powinna wiedzieć takie rzeczy :) Byłbyś zaskoczony ilu matematyków z doktoratem pracuje w bankach, funduszach, trade floorach czy innych KNFach czy NBPach. W R&D sam masters średnio wystarcza.
        • kazjenka Re: Doktorat albo życie 01.08.11, 18:37
          Poza tym, cały temat można podsumować tak jak w przypadku pracy dla absolwentów
          > : są doktoranci i doktoranci. Niestety, w dzisiejszych czasach skończenie studi
          > ów wyższych czy napisanie doktoratu wcale nie świadczy o inteligencji, więc wsz
          > elkie stopnie naukowe się dewaluują.

          No, dokładnie. Człowiek sam miał różne doświadczenia z doktorantami: z wiedzą jest różnie, ze zdolnościami dydaktycznymi różnie. Miałam zajęcia z doktorantami naprawdę zaangażowanymi, z chaotycznymi, a także doktorantami po jednolitych magisterskich studiach zaocznych, co nie przeszkadzało im uczyć studentów dziennych, którzy raz po raz wiedzieli więcej.

          Obok pasjonatów znałam też ludzi, którzy poszli na doktoranckie, bo byli bezrobotni albo nie chciało im się iść do pracy. Niekoniecznie mieli stypendium, po jakimś czasie znajdowali pracę. Uważam, że żeby zostać tanią siłą roboczą danej uczelni, trzeba mieć do tego prawdziwe przekonanie. I nie być na tyle naiwnym, że doktorat otworzy drzwi do kariery pozanaukowej.
          • Gość: marcel Re: Doktorat albo życie IP: 94.76.208.* 02.08.11, 00:09
            Z doktorantami jest tak, jak z pracownikami uczelni. Bez trudu da się znaleźć wśród nich na uczelniach wszystkie negatywne typy, o których napisałaś.

            Tyle, że taki doktorant-nieporozumienie zrobi sobie doktorat (albo i nie) i pójdzie. Z pracownikami naukowymi z takim podejściem już jest dużo poważniejszy problem.
          • Gość: poldek Re: Doktorat albo życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.11, 00:46
            kazjenka napisała:

            > Uważam, że żeby zostać tanią siłą roboczą danej uczelni, trzeba mieć do tego prawdziwe
            > przekonanie. I nie być na tyle naiwnym, że doktorat otworzy drzwi do kariery
            > pozanaukowej.

            Pierwsze zdanie ok, zgodzę się. Natomiast co do bycia naiwnym -> macie dosyć ograniczone widzenie na podstawie swoich działek (prawdopodobnie). Czemu? W przypadku kierunków medycznych, doktorat jak najbardziej (często, bo też nie zawsze) pomaga w karierze pozanaukowej i podnosi kwalifikacje :) wielu moich pacjentów korzysta na tym, że robię doktorat. Oczywiście pracuję i tak dodatkowo, ale same studia doktoranckie dają naprawdę dużo jeśli chodzi o praktyczną stronę zawodu. Także proponuję szerzej spojrzeć na kwestię, gdyż są dziedziny, gdzie doktorat niekoniecznie jest oderwany od praktyki i jednak te drzwi pozanaukowe otwiera, bez zbędnej dawki naiwności ;)
        • Gość: dominika Re: Doktorat albo życie IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.08.11, 19:16
          oj chyba swiadczy doktorat o inteigencji, nie sadze, zeby osoba majaca wynik ponizej sredniej w jakimkolwiek tescie inteligencji, np Wechslera mogla skonczyc studia magisterskie a coz dopiero doktorat. Chyba miales co innego na mysli, choc Twoja wypowiedz, lekko nieprzemyslana nie byla na miejscu i mogla kogos urazic, pomyslales/as o tym?
        • Gość: Kotek Re: Doktorat albo życie IP: *.ik-pan.krakow.pl 05.08.11, 13:21
          Fakt jest faktem dewaluują się ale przyczyna jak mi się wydaje leży zupełnie gdzie indziej, kiedyś (mam na myśli 20 lat temu) liczba uczelni a zatem i studentów była niewielka w porównaniu do dnia dzisiejszego. Konsekwencją tego była możliwość przeznaczenia relatywnie większych środków zarówno dydaktycznych jak i finansowych na jednego studenta. W dzisiejszych czasach kształci się studentów na sztukę (bo tak mówi algorytm to w przypadku uczelni państwowych, w przypadku uczelni prywatnych większa liczba studentów to oczywiście większy zysk). Czynniki te powodują nadprodukcję ludzi z tzw. "wyższym wykształceniem" dla których nie ma po prostu pracy. To też ludzie Ci muszą zajmować posady kelnerów, barmanów itp. Co gorsza niejednokrotnie - sam znam kilka przypadków - osoby dobrze wykształcone muszą robić z siebie kretynów usługując ćwierć inteligentom, którzy dostali się na stanowiska po znajomościach. Jak w tym kontekście wygląda doktorat. Otóż jest on jedynie obietnica dobrobytu w przyszłym życiu. (nasuwa mi się porównanie do średniowiecza) Tak naprawdę większość pracodawców boi się ludzi z tytułem dr jak ognia. Doktor jest postrzegany jako zagrożenie, dla potencjalnego szefa, który "ciężka pracą" i znajomościami dochrapał się stanowiska. Dlatego też prawda choć smutna jest następująca wysiłek poniesiony na zdobycie tytułu jest kompletnie bezsensowny z uwagi na ogólna sytuacje. Młodzi ludzie o wysokim potencjale intelektualnym są nabijani w balona a cała sytuacja po cichu popierana jest przez nasz fantastyczny kraj (brak ZUS-u, etatu a w ostatnich latach wprowadzenie trzystopniowego systemu studiów).
      • Gość: stan Doktorat albo życie IP: *.ptr.magnet.ie 02.08.11, 23:10
        Zdaje sie ze doktorat doktoratowi nie rowny.
        Nie chodzi mi bynajmniej o to ze sa lepsze i gorsze. Chodzi o to ze np w naukach przyrodniczych nie ma czegos takiego jak doktorat zaoczny na pol etatu, poniewaz pracuje sie w pelnym wymiarze w laboratorium.
        Ja jestem juz prawie dokladnie 10 lat po doktoracie w Biochemii.
        Owszech bylo to osiagniecie i satysfakcja i otwarlo mi to sporo drzwi. Jednak musze przyznac ze wiedzac to co wiem teraz doktoratu bym sie nie podejmowal.
        Doktorat bowiem rownie wiele drzwi przede mna zamknal co i otworzyl.
        O prace po doktoracie jest o wiele trudniej. Stanowisk do ktorych sie pasuje jest coraz mniej chocby z powodu specjalizacji. A zatem coraz wieksza konkurencja i coraz wieksza role odgrywaja znajomosci i nie mam bynajmniej na mysli Polski.
        W naukach przyrodniczych jak np biochemia czy biotechnologia ktore zapowiadaly sie bardzo obiecujaco jeszcze kilka lat temu teraz pracy jest bardzo niewiele.
        A przeciez jeszcze dotad zdarzaja sie artykuly w gazetach twierdzace ze to swietny kierunek studiow.

        Jeszcze jedna rzecz. Kiedy ktos zostaje sportowcem zawodowym albo aktorem czy muzykiem -kazdy zdaje sobie sprawe z tego ze miejsce w swiecie jest dla kilku osob ktorym sie powiedzie podczas gdy reszta konczy z niczym. Nikt jednak nie przestrzega ze podobny los czeka naukowca. Profesur jest niewiele. Miejsc w przemysle ktore wymagaja doktoratu jeszcze mniej a przeciez z czasem lata leca i coraz mniej chetnie przyjmuje sie kogos starszego z zewnatrz.
        To nie o to chodzi ze ja nie chce sie przekwalifikowac czy tez ze nie chce podjac pracy na nizszym poziomie. Ja chce ale nikt mnie na nizszym stanowisku nie zatrudni.
        Ja chce sie przekwalifikowac ale musze cos jesc tu i teraz a nawet na zmywak doktora chetnie nie przyjma bo nie ma doswiadczenia w sprzedazy czy czymstam jeszcze, a praktyce wiadomo ze bedzie szukal lepszej pracy i przy lada sposobnosci odejdzie.

        Gratuluje zatem tym doktorom ktorym sie w zyciu powiodlo. Ja mam 40 lat i nadal nie wiem co mnie czeka. Robilem doktorat w Niemczech, pracowalem w USA, Znam jezyki. Jestem wykladowca na swietnym zachodnim uniwersytecie. Ale co pare lat kontrakt mi sie konczy i nie wiem co dalej. Na spoczatku mnie to bawilo zmieniac kraj, uczyc sie czegos nowego. Teraz mam tego juz dosyc i chcialbym gdzies osiasc na stale. Niestety coraz trudniej znalezc prace i musze brac co daja.

        Jest owszem jeszcze pare opcji ktorych nie wspomnialem jak zalozenie firmy, no ale nie w kazdej dziedzinie jest to mozliwe. Firm jest juz setki czasami po kilka o tej samej specjalnosci. A przeciez nikt mi nie da kredytu na firme nie w mojej branzy.
        O ile zatem studia otwieraja horyzonty o tyle doktorat zaczyna mozliwosci zawezac.
        Patrzy sie na swiat inaczej. Szukam pracy nie w malej wiosce w Polsce ale na calym swiecie. Ale pracy nie ma.
        Co chwile dostaje odpowiedzi: nie nie masz doswiadczenia akurat w jakiejs tam metodzie. Ja mowie: umiem dziesiatki innych a tej szybko sie naucze. -Nie jest kilkudziesieciu kandydatow ktorzy umieja czegoi nie umiesz ty. Mlodsi. Mieszkaja juz na miejscu nie musza sie przeprowadzac. Maja odpowiednie pozwolenie na prace itp.

        Moja rada jest taka: chcesz sie rozwijac? Czytak ksiazki, studiuj jako hobby. Doktorat moze bardzo utrudnic ci zycie.
      • Gość: doktor upokorzenie - POlska 2011 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.11, 00:35
        Doktorat to 4 lata ciężkiej pracy - dniami, nocami, także w święta i weekendy. Czy mi się przydał? Tak. Doktorat nauczył mnie dyscypliny i analitycznego myślenia, a także argumentowania. Dzisiaj pracuję zawodowo (bo z czegoś muszę żyć) i naukowo (jako adiunkt zarabiam na rękę 2500 na dobrej państwowej uczelni). Moja uczelniana pensja, której nie podwyższano mi odkąd SLD straciło władzę w 2005 roku, to upokorzenie. Zarabiam na uczelnianym etacie mniej niż moja gosposia. Pracuję dużo - mam dużo publikacji, mnóstwo nadgodzin (płatnych jakieś 40 złotych za godzinę :)), udział w konferencjach itd. Czy praca na uczelni to satysfakcja? Tak, ale nie finansowa. Rządy PiSu i PO to pasmo upokorzeń dla polskiej nauki, a ostatnie reformy wprowadzane przez min. Kudrycką to policzek, którego polska nauka nigdy nie zapomni pani z prywatnej uczelni w Białymstoku. Polska zawsze będzie naukowym trzecim światem, jeżeli swoim kadrom naukowym będzie płacić mniej niż sprzątaczkom. Tak źle w nauce nigdy jeszcze nie było - jeżeli chodzi o wynagrodzenia. Podziękujemy Platformie w wyborach. Pracownicy naukowo-dydaktycznie chodzą bowiem na wybory :). Życzę tym rządom, żeby się skończyły.
        • Gość: Ewunia28 Re: upokorzenie - POlska 2011 IP: *.ghnet.pl 03.08.11, 01:44
          Jakbyś czytał moje myśli.
          2700 na rękę adiunkt z osiągnięciami. Od paru lat traktuję moją wybitną uczelnię jako narzędzie PR dla mojej działalności konsultingowej. Brak wolnego czasu- bo jednak wewnętrzne przekonanie że nie można pieprzyć czegoś, czego się podjęło.
          I nagle słyszę - Narodowe Centrum Nauki powstaje- urzędnik od początku tam pracujący- 3500 brutto, kierownik od 5000 do 8000...Pani w ZUS- 4000 na ręke...
          A przecież wielu z nas nie jest idiotami czy leniami, jak starają się nam wmówić najnowsi reformatorzy nauki- i my potrafimy opublikowac tekst za granicą- sęk w tym, żeby to zrobić, to trzeba mieć pieniądze na badania. A tych nie ma. Aby wejść w konsorcja na programy ramowe trzeba mieć kontakty- a tych mamy za mało- bo nie jedzimy na konferencje, bo pieniędzy nie ma...I jak zarabiamy 2500 na ręke, to wybaczcie, ale życia dla nauki nie zostawimy. Robimy co musimy w zależności od wewnętrznej uczciwości.
          Masz racje-nie pamiętam takiego upokorzenia jak za czasów Kudryckiej. Moi studenci zarabiają na swoich etatach więcej niż ja na Uczelni...Ok, nie narzekamy- ale zaraz nam przecież zabronią pracować....
        • wycofany daj daj daj ! ! ! 04.08.11, 18:02
          Polskie uczelnie produkujace niedouczonych albo bezrobotnych nie zasluguja na powazne traktowane i nie powinny byc finansowane z budzetu. Niech padaja, wykladowcy niech gloduja, jak zostanie z 10 najlepszych to moze poziom pojdzie do gory.
        • Gość: kotekpsotek Re: upokorzenie - POlska 2011 IP: 80.50.125.* 07.08.11, 22:54
          Prawda jest jaka jest w chwili obecnej kształci się wielu doktorantów, którzy stali się jednym z towarów z lepszych towarów eksportowych. Z własnego doświadczenia powiem że większość znajomych, którzy ze mną studiowali a potem znaleźli się na doktoracie, niestety opuścili ten padół łez rozpaczy, cen europejskich i pensji pakistańskich. Z przykrością przyznać muszę, że po przemyśleniu ogólnej sytuacji i zaznajomieniem się z rynkiem pracy, który jak mi się wydaje kreowany jest przez zastępy zakompleksionych kałmuków obawiających się o własne stanowiska a dzielnie wspieranych przez bandę zidiociałych rekruterów, którzy nie mają zielonego pojęcia na jakie stanowiska jakie kwalifikacje mogą być przydatne, postanowiłem dołączyć do swoich znajomych. Cieszę się tylko z tego że jestem absolwentem jednego z technicznych kierunków , który za naszymi granicami (w przeciwieństwie do naszego kraiku) rozwija się świetnie. Wiele można napisać na temat systemu tzw . polskiej nauki ale obawiam się, że większość udzielających się na tym forum dyskutantów ma trudności ze zrozumieniem tekstu, który jest dłuższy aniżeli dwie linijki.
          Pozdrawiam wszystkich
      • Gość: mk Zbrodniarze wojenni USA zmuszaja do nostryfikacji IP: *.dip.t-dialin.net 03.08.11, 01:52
        Amerykanscy zbrodniarze wojenni zmuszaja do legalizacji najlepszych
        doktoratow na swiecie w "kolchozach" Polski Ludowej:
        USA metodami mafii zmusza do legalizacji amerykanskich tytulow
        naukowych w Polsce zdewastowanej przez ZSSR do poziomu ponizej Meksyku:

        Stany Zjednoczone postawily mnie z PhD, obywatela Unii Europejskiej w
        2007 deportujac mnie po wizie F-1 w sytuacji bez wyjscia. Ustawa o
        Narodowosci i Imigracji mowi o wizie studenckiej w 101(a)(15)(F):

        (F) (i) 3/ an alien having a residence in a foreign country which
        he has no intention of abandoning, who is a bona fide student qualified
        to pursue a full course of study and who seeks to enter the United
        States temporarily and solely for the purpose of pursuing such a course
        of study consistent with section 214(l) at an established college,
        university, seminary, conservatory, academic high school, elementary
        school, or other academic institution or in a language 3/ training
        program in the United States, particularly designated by him and
        approved by the Attorney General after consultation with the Secretary
        of Education, which institution or place of study shall have agreed to
        report to the Attorney General the termination of attendance of each
        nonimmigrant student, and if any such institution of learning or place
        of study fails to make reports promptly the approval shall be withdrawn,

        lub

        (F) (i) 3 / cudzoziemca majacego pobyt staly w obcym kraju, z którego
        nie ma zamiaru rezygnacji, który jest w dobrej wierze studentem i
        kwalifikuje sie do wykonywania pełnego cyklu kształcenia i który chce
        wjechać do Stanów Zjednoczonych tymczasowo i wyłącznie w celu
        prowadzenia takich studiów zgodnie z sekcją 214 (l) w siedzibie szkoły,
        uniwersytecie, seminarium, konserwatorium, akademickich liceum, szkole
        podstawowej lub innej uczelni lub w języku 3 / program szkoleniowy w
        Stanach Zjednoczonych, szczególnie przez niego wyznaczony i
        zatwierdzony przez Prokuratora Generalnego po konsultacji z Sekretarzem
        Edukacji, którego instytucja lub miejsce studiów zgadza sie zgłosić do
        prokuratora generalnego o zakończeniu obecności każdego
        nieimigracyjnego studenta, i jeżeli taka instytucja nauki lub miejsca
        studiów nie może tego uczynić niezwłocznie to zatwierdzenie zostanie
        cofnięte,

        podczas kiedy Polskie prawo nie uznaje tytulow naukowych wydanych przez
        USA i mowi sprzecznie anulujac jakikolwiek „brak zamiaru rezygnacji z pobytu”
        w Polsce na rzecz USA

        Na podstawie art. 192 ust. 4 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyŜszym (Dz. U.

        Nr 164, poz. 1365) zarządza się, co następuje:

        § 1. Nostryfikacji dyplomu ukończenia studiów wyŜszych uzyskanego za granicą dokonują:

        1) rada jednostki organizacyjnej uczelni, uprawnionej do nadawania
        stopnia doktora określonej dziedziny nauki lub dziedziny sztuki oraz
        dyscyplin naukowych i artystycznych odpowiadających kierunkowi studiów
        wyŜszych, którego ukończenie potwierdzono dyplomem uzyskanym za
        granicą,

        2) (1) w przypadku dyplomu ukończenia studiów
        wyŜszych, które w polskiej uczelni są prowadzone na więcej niŜ jednym
        kierunku studiów albo jako studia międzykierunkowe – rada jednostki
        organizacyjnej uczelni uprawnionej do nadawania stopnia naukowego
        doktora, wyznaczona przez
        rektora jako wiodąca, w porozumieniu z
        radami jednostek organizacyjnych uczelni, które prowadzą studia
        odpowiadające studiom ukończonym za granicą,

        3) (2) (uchylony),

        zwana dalej „radą”.

        Polska jest postkomunistycznym krajem zdemolowynym przez Sowietow
        z nauka i technika opozniona do USA od 30 do 50 lat i zupelnie niepotrafiacym
        produkowac niektorych dobr wyzszych technologii ale amerykanskie tytuly naukowe sa tam nieuznawane.
        mkk.blox.pl
      • Gość: Edyta Doktorat albo życie IP: *.noname.net.icm.edu.pl 03.08.11, 10:21
        Nie wiem dlaczego ten artykuł jest tak stronniczy i malkontencki. Owszem uniwersytety niewiele oferują doktorantom, doktorom, profesorom, itd. ale w Polsce jest całkiem dużo instytutów badawczych, które prowadzą badania na światowym poziomie, uczestniczą w międzynarodowych projektach i oferują swoim pracownikom dobre zarobki. Robienie doktoratu pochłania dużo czasu, energii i środków, ale moim zdaniem warto. Po pierwsze robisz to co lubisz. Po drugie masz z tego wymierne korzyści. Ja po ukończeniu doktoratu dostałam kilka propozycji pracy, każda z nich dwukrotnie lepiej płatna niż mgr w jakiejkolwiek instytucji jaką znam (uwzględniając też firmy prywatne), nie wspomnę już, że o wiele bardziej interesująca. Może nie zawsze jest tak różowo jak piszę, ale tak czarno jak w tym artykule tez nie jest.
      • Gość: Doktor Doktorat albo życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.11, 10:55
        doktorat TYLKO I WYŁĄCZNIE wtedy gdy się planuje robić pełną karierę naukową
        czyli do prof. dr hab.
        w przeciwnym razie szczerze odradzam, bo z dr w CV szanse na znalezienia JAKIEJKOLWIEK pracy spadają do zera
        zbyt dużo doktorantów i doktorów na rynku
        i jakby nagle nikt się na studiach doktoranckich nie pojawił to tylko z korzyścią dla siebie
        i dla innych obecnych doktorów;)
      • Gość: Kasia Doktorat albo życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.11, 12:03
        Hej,
        wszystko by sie zgadzało, plusy i minusy doktoratów gdyby nie fakt, że od tego roku właśnie ustawowo zmienił się system stypendialny i zwykły doktorant nie uzyskuje żadnych pieniędzy. Dzisiaj aby dostać pieniążki za godziny wykładowych, konsultacje, zajęcia, które uniemożliwiają podjęcie pełnoetatowej pracy zawodowej trzeba się dostać do katedry która została wybrana przez dziekana wydziału jako katedra ze stypendium. Takie miejsca na wydziale można więc policzyć na palcach jednej ręki.
        Taki stan rzeczy podważa w ogóle sens dalszego kształcenia się, podchodzenia do studiów doktoranckich a to zamyka drogę do wyższych stopni wtajemniczenia niestety.
      • Gość: Maciej Kolejna bajka-zniechęcajka: nie wychodź poza ramy IP: *.internetia.net.pl 03.08.11, 12:24
        Szare masy Ciemnogrodu najchętniej karmią się opowieściami w stylu "jak to jest źle" i "jak to nie ma sensu wychylać się ponad standard, bo i tak ląduje się w czarnej d...". A ja się bardzo cieszę, bo media robią mi przysługę wycinając potencjalną konkurencję, mówiąc "nie warto". Jestem doktorem, mam na koncie kilka książek, zarabiam lekką ręką 15-20 tys. miesięcznie i śmieszą mnie opinie niespełnionych piewców teorii, jak to nam, doktorom, jest źle.

        A może zapytacie doktora Czarneckiego, czy jest mu kiepsko? A może doktora Dutkiewicza? A może jednak poszerzmy horyzonty, skorygujmy myślenie i wyjdźmy z szufladek?

        Ustalmy jedno: doktorat a sukces to sprawy, które wcale z definicji nie muszą się łączyć. Znam dziesiątki ludzi sukcesu, którzy nie skończyli ogólniaka. Znam też setki nieudaczników (w tym doktorów i profesorów), którzy osiedli na mieliźnie tytułów naukowych.

        Artykuł jest błędny z założenia, ponieważ przedstawia wyłącznie ciemną stronę Księżyca, a i to w błędny sposób. Pani Autorka raczej nie obroniłaby swojego doktoratu, tak stronniczo i wybiórczo przedstawiając problem:) Ale może to dobra podstawa, by coś poprawić i aby następny artykuł był lepszy? 3mam kciuki!
      • pfg Re: Doktorat albo życie 03.08.11, 14:10
        professional_scoffer napisał:

        > OMG, co za wieś...I to ma być przedstawiciel polskiej nauki?!

        Nie, nie. To znany spamer i frustrat, Lech "Lesio" Keller, specjalizujący się w podszywaniu się pod innych dyskutantów. Wszystkie posty w tym wątku, podpisane "dala.tata" lub "adept44_ltd", są w rzeczywistości autorstwa Lesia.
      • pfg Re: Doktorat albo życie 03.08.11, 15:44
        Lesiu, jużeśmy to brali: Gdy użytkownik pisze z własnego konta, jego nick publikuje się czcionką półgrubą i jest zarazem linkiem do jego profilu na forum. Gdy ktoś pisze jako "gość portalu", może w polu autor wpisać cokolwiek.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka