Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni?

    IP: 178.73.48.* 06.12.11, 16:54
    winę za ten stan rzeczy ponosicie szanowny Panie wy- naukowcy- którzy dajecie dyplom każdemu, kto zapłaci. to dlatego jest za dużo ludzi z wyższym wykształceniem. drugim powodem jest korupcja. jestem pracownikiem pewnej poważnej instytucji, gdzie pracuje człowiek, który dostał pracę, bo śpiewał w lokalu, do którego uczęszczał jeden z naczelników. cały czas bierze sobie zwolnienia lekarskie i więcej go nie ma w pracy niż jest. poza tym nie skończył studiów. w ten sposób zajmuje etat pracownik bezużyteczny i niekompetenty podczas, gdy wartościowi młodzi ludzie nie mają pracy. pozdrawiam xur
    Obserwuj wątek
      • Gość: marta Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.11, 11:46
        Zobaczcie tylko gdzie pracuje wypowiadający się w artykule Pan Wenzel, w kolejnej fikcyjnej szkole wyższej, która produkuje bezrobotnych.
        Mam 27 lat szukam pracy od 3 lat skończyłam kierunek zamawiany (OŚ) nie jestem wartościowym pracownikiem. Szukając stażu 3 lata temu miałam kłopoty, bez znajomości nie masz stażu, bez stażu nie masz pracy. Popracowałam chwile a agencji rządowej, skończyłam podyplomówkę ,która miała mi ułatwić start. Nie zrobiła tego jest jeszcze gorzej, jedyne oferty jakie dostaje to telemarketing, 5 lat takiej pracy twój mózg zamienia się w galaretę.
        Studenci są bierni.... poznałam kilku takich biernych studentów studiują zaocznie lub dzienne ,są wolontariuszami, uczą się języków zaawansowanych technik komputerowych, szukają pracy to się nazywa ''biernością'' a pracodawcy jedyne co oferują to praca na słuchawce przez 8 godzin.
        Ja przy nich nie mam żadnych szans na znalezienie pracy, jestem aktualnie w bardzo trudnej sutuacji.....
        Było pytanie co zrobić żeby młodzi szybciej startowali w pracę zawodową, nie kujcie im do głów głupot nie omamiajcie. A co z tymi którzy są w takiej sytuacji jak ja?
        Ja weszłam na rynek pracy gdy uderzył w Polsce "Kryzys" i przez to już nie mam szans na inną pracę jestem przegrana?? ludzie ja mam dopiero 27 lat, nie mam dzieci, jestem zdrowa i gotowa do podjęcia pracy.
        Z mojej uczelni corocznie wychodzi ok 100 absolwentów tego kierunku zamawianego. Recepta jest prosta w przypadku wszystkich kierunków gdzie jest nadwyżka należy ograniczyć ilość osób studiujących może stali by się bardziej wartościowi?? i lepiej wykształceni? Po zatym dostosowanie kierunku do potrzeb rynku pracy to jest kwestia ważna. Na uczelniach wykładają zazwyczaj ludzie którzy na tej uczelni studiowali i tam zostali a gdzie praktycy??? Specjaliści.
        Staże i praktyki może warto znaleźć inny sposób zachęcania pracodawców do zatrudniania na staże niż przymuszenie przez PUP (obowiązkowe zatrudnienie po stażu)
        • kot_w_butach84 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 07.12.11, 19:52
          Witam,
          opowiem z perspektywy osoby, która pracuje w podobnej branży i tego co opowiadał mi szef. Mianowicie: do niego do firmy przychodziły osoby po Ochronie Środowiska i w zasadzie (branża budownictwa wodnego) nie wiele mogły zrobić bo np nie umiały AutoCADa, nie mogły zrobić uprawnień budowlanych, konstrukcyjnych czy projektowych np do instalacji (po inżynierii środowiska), mogły pracować w Cadzie po prostu jako kreślarz ale właśnie tego Cada nie umiały. Reasumując: w branży projektowej szukano osób o konkretnych umiejętnościach.
          Myślę, że to nie problem! Ja np patrzyłam po ogłoszeniach, które mnie interesowały i zaznaczałam sobie czego mi brakowało (jakich programów nie umiem) i się ich uczyłam, jest mase pomocy na internecie. Może język podszkolić? Albo do innego miasta spróbować?
          Powodzenia życzę i pozdrawiam :-)
          • Gość: marta Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 12:18
            Prawda jest taka że jak nie pracujesz to nie masz kasy żeby się szkolić.
            Co do autocada, o tym właśnie mówię gdyby do tego kierunku dołożyć trochę praktyki to może być coś wyszło. A Oesiowie (ochrona środowiska ) są szkoleni (przez uczelnię ) do pracy w jednostkach samorządowych gdzie praca jest tylko po znajomości. A firmy konsultingowe? tam też można ale też ponoć nie mamy odp. umiejętności a to nie prawda. Dlaczego nie doprecyzowuje się zagadnień na tym kierunku?? tzn nie uczy się ludzi tego czego wymaga pracodawca?? to mogło by połowicznie rozwiązać problem.
            Ja już przegapiłam swoją szansę za duża dziura od studiów, i praca nie związana z Oś tylko niestety na telefonie i w sprzedaży (gdzie tez mnie nie chcą) nie wiem co zrobię już próbowałam w urzędach,Fundacjach, firmach prod, konsultingowych (ukończyłam kurs pisania projektów i napisałam projekt ,który był potem wysłany do konkursu) teraz pracuje zdalnie dla fundacji ekologicznej ale dostaje marniutkie grosze, bo i pracy jest mało.
            To czego bym chciała to chyba zacząć od początku, zaczepić się gdzieś i przekwalifikować na nowy zawód. Bo ten nie ma szans. I tak ,żałuję że nie obudziłam się wcześniej, jakie miałam wyjście rzucić 5 letnie studia jednolite??
            Nic muszę być wytrwała, może szczęście się do mnie uśmiechnie w końcu.
            • kot_w_butach84 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 08.12.11, 12:35
              Mój narzeczony nauczył się AutoCADa sam. I umie go naprawdę dobrze. Na internecie dostępne są kursy tego programu (wiele innych też), można też wyszukać w google odpowiedzi na konkretne pytania.
              Piszę o mojej branży, bo często zgłaszają się osoby po Ochronie Środowiska szukające pracy i widzę, na co mój szef zwraca uwagę. Wiem też, że po Ochronie Środowiska zostawiali ludzi w urzędach po stażach z urzędu pracy. Tak został mój kolega.
              Myślę, że czasem nie potrzeba pieniędzy, żeby się szkolić w inetrnecie jest naprawdę bardzo dużo materiałów.
              Ale oczywiście zgadzam się z tym, że o pracę w tym zawodzie ciężko, może dlatego warto trochę poszerzyć możliwości?
              • Gość: marta Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 13:12
                Odbyłam staż w fundacji ekologicznej i urządzie ale w tym urzędzie nie było dla mnie miejsca, próbowałam startować do pracy w innych . Tylko układy, niedawno tu w kujawsko-pomorskim próbowałam do WUOŚiGW wysłałam dokumenty, było 8 osób na liście ja byłam czwarta ucieszyłam się i zaczęłam przygotowywać się do rozmowy, na trzeci dzień gdy nie było żadnego telefonu sprawdziłam stronę internetową, co się okazało?? ze właśnie ktoś kto już tam pracował został przeniesiony na to stanowisko... nóż w plecy nie było żadnych rozmów a ja byłam w stanie jeżdzić 40 kilometrów do pracy. Takich historii w moim życiu jest niestety więcej.
                • kot_w_butach84 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 08.12.11, 13:20
                  Kiepska sprawa, to może warto zastanowić się, co w tym CV jest? W Liście Motywacyjnym? Np wg mnie (nie jestem ekspertem oczywiście) warto napisać co możesz zaproponować pracodawcy, co umiesz dobrze, jakie masz plany na przyszłość itp.
                  A udaje się dostać na jakieś rozmowy kwalifikacyjne czy nie ma odzewu?
                  • Gość: marta Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 14:38
                    Chodzi o to ze w tym cv niewiele jest, dwa staże w tym jeden w urzędzie i po tym urzędzie już było mi ciężko cokolwiek znaleźć imałam się różnych prac obsługa klienta przede wszystkim i tak ciągnę od 2010 . W styczniu 2010 skończyłam podyplomowo BHP wielu to pomogło, mi nie, nie mogłam i dalej nie mogę znaleźć stażu po tych studiach tak samo jak i po pierwszych mieszkając we Wrocławiu ! (i naprawde chodziłam, wysyłałam,dzwoniłam ) chciałam nawet praktyki za darmo zrobić w firmie produkcyjnej, ale nie byli zainteresowani a wręcz zdegustowani.
                    Próbowałam już wszystkiego, nie wiem co mam robić.
                    Ostatnio dostałam propozycję aby pomagać w audycie bhp, ale nie wypaliło to w tym roku bo klient przeniósł termin, jest nadzieja na nowy rok ale dla mnie nadzieja.. matką...wiadomo o co chodzi i to tylko miesiąc na umowę o dzieło a co potem??
                    Jestem w kropce i nikt nie potrafi mi pomoc.


                    • kot_w_butach84 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 08.12.11, 14:46
                      A jak rozmowy kwalifikacyjne? Udaje się na jakieś dostać?
                      I jeszcze jedno: wysyłałaś CV do firm które nie dają ogłoszeń? Ja tak robiłam i mnie to pomogło.
                      Myślę że może warto nauczyć się jakiegoś programu, może tego Cada (czepiam się ale naprawdę dużo ludzi go nie umie), albo Zuzię do kosztorysowania?
                    • Gość: mm Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.11, 14:51
                      marta, wbrew pozorom masz co wpisać w CV: 2 staże, po drodze praca w obsłudze klienta i zdalna dla fundacji. wpisz to wszystko do CV, żeby nie mieć 3-letniej "dziury" i koniecznie na wstępie zrób profil, np pod kątem specjalisty ds. projektów (pisałaś, że skonczyłaś kurs i napisałaś projekt do konkursu), dla fundacji też piszesz projekty?
                      • Gość: marta Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 15:18
                        Próbowałam i próbuję pod tym kątem , projekt napisałam jeden i nawet zaangażowałam się w wolontariat w nowej org w Bydzi aby w nim móc pisać projekty, niestety organizacja padła jej pomysł był zbyt "fanaberyjny" . Obsługa klienta no tak to jest plus bo jestem dość komunikatywna, ale trafiam na firmy krzaki które sprzedają netię albo inne bzdety, albo mieszczą się gdzieś w podziemiach... ostatnio byłam na rozmowie na której zaproponowano mi sprzedaż telefoniczną tylko na prowizji.
                        Mam teraz kogoś z kim mogę pisać projekty i na pewno z tego nie zrezygnuję , ale to tylko w ramach praktyki może kiedyś się rozwinie.
                        Do firm bezpośrednio też próbowałam jak mieszkałam we Wrocławiu"0" odzewu z firm branżowych i jak przeprowadziłam się do Bydgoszczy to tak samo do firm branżowych i na ogłoszenia w służbie cywilnej, to powoduje ze już sama nie wiem co chcę robić, oddaliłam się od Oś zupełnie i właściwie to właśnie wolałabym się zająć projektami w jakiejś fundacji, ale za nic nie mogę się wbić.
                        • Gość: mm Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.11, 15:41
                          > chcę robić, oddaliłam się od Oś zupełnie i właściwie to właśnie wolałabym się z
                          > ająć projektami w jakiejś fundacji, ale za nic nie mogę się wbić.

                          masz solidne podstawy, żeby się tym zająć. masz profil zawodowy pod tym kątem w CV? pytam o ten profil, bo to jest ważne, zwłaszcza jeżeli masz różnorodność doświadczeń zawod., czyli np jak u Ciebie: projekty, obsługa klienta, 2 staże. jeżeli masz tak różne dośw. zawod. i nie masz profilu w CV, pracodawca będzie się zastanawiał, czego od niego chcesz :)
                          jeżeli nie masz profilu, zrób koniecznie, czyli zaraz pod danymi osobowymi wpisujesz profil i cel zawodowy. jeżeli robisz pod kątem specjalisty ds. projektów, wypisz wszystko, co wiesz/ umiesz w tej dziedzinie, napisz, że masz doświadczenie w projektach, robiłaś do konkursu, wpisz cel zawod: chcesz pracować na takim stanowisku w tej firmie. dopiero potem reszta CV.
                          jeżeli zrobisz sobie takie sprofilowane CV pod kątem projektów, nie powinno być problemu z odzewem, firmy szukają takich ludzi.
                          • Gość: Wojtek Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.46-29-144.tkchopin.pl 08.12.11, 18:48
                            Witaj Marto,
                            Coś jest z tą Ochroną Środowiska, bo nie tylko ty masz takie problemy. Ja mam 29 lat, więc kończyłem raptem te 1-2 lata przed tobą, ale efekt był taki sam. Urzędy to znajomości, a jak już doszło w ogóle do rozmowy, to jak pytali ile chcę dostawać - na ówczesne mówiłem 1400 PLN na rękę na zasadzie 1300 + 100 na bilet miesięczny na dojazd. Krzywili się i patrzyli jak na idiotę, a ja pracując w punkcie ksero na uczelni wyciągałem nawet 1200 i to normalnie licząc po 40 godzin w tygodniu. Jak szedłem na te studia, to liczyłem na to, że Polska wchodząc do Unii będzie potrzebowała takich osób. Interesowało mnie np. OOŚ. Po studiach rozesłałem setki CV po firmach w całym kraju (nie tylko na ogłoszenia, ale też po prostu patrząc po ich stronach internetowych i po tym czym się zajmują i czy jest to zbieżne z moim wykształceniem). Dostałem dosłownie 1 (JEDNĄ) odpowiedź o treście "bardzo nam przykro, ale nie prowadzimy rekrutacji w tym momencie". Reszta firm nawet nie odpisała, że nie szukają, albo nie są zainteresowani. Po roku szukania akurat się trafiło, że w firmie znajomego szukali asystenta do spedycji i jakoś mnie wkręcili mimo, że nie miałem wykształcenia. Obecnie pracuję już 3 lata w zawodzie spedytora pomimo tego, że nie mam wykształcenia w tej branży. Miałem styczność też między innymi z praktykantami po logistyce i niestety znikome pojęcie o zawodzie mieli (wiele się nauczyłem w tej pracy, a oni niestety ze studiów nie wynieśli absolutnie nic - nie ich wina, ale wina programów nauczania). No i pewnie bardziej przyszłość będę wiązać z nowym zawodem niż OŚ, choć bardziej by mnie ciekawiła praca w branży.
                            Jeżeli coś doradzić - skoro jakieś BHP kończyłaś, to zrób sobie szkolenie z zakresu ADR - wiele firm transportowych musi osobę z takim papierkiem zatrudnić, jeśli wozi towary niebezpieczne. Albo po prostu dokształć się w BHP, załóż firmę i prowadź szkolenia. Ja zamierzam pewnie też w tym kierunku pójść. No i też poważnie zastanawiałbym się, czy nie opuścić tego kraju w poszukiwaniu lepszej pracy.
                            pozdrawiam i walcz dzielnie, nie poddawaj się
                  • Gość: grom "W czym jest problem?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 17:22
                    "Młodzi, o których piszemy, są gotowi do pracy, wykształceni, znają języki,..."

                    Tylko gdzie oni są? Jest dokładnie jak piszesz. Młodzi nie mają czego zaproponować. Kończą szkołę/uczelnię i ze zdumieniem odkrywają, że świat wcale na nich nie czeka. Mają jakieś swoje kolokwialne wizje, za które nikt nie chce płacić. Pracą się nie interesują, papierek to dla nich wykształcenie, a języki? Szkoda słów. Obsługa komputera? 60% nie potrafiło przeciągnąć załącznika z jednego maila do drugiego. Tylko 10% odpowiedziało na pytanie ile metrów sześciennych ma magazyn o powierzchni 30 m2. To z czym oni startują? Mój kolega w Londynie szukał kogoś-Polaka, kto pogadałby z klientem, skrupulatnie wynotował, co klient oczekuje, a potem przekazał robotnikom do wykonania. Nie znalazł nikogo.

                    Tu ktoś kiedyś fajnie napisał o studentach Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie działacze studenccy zorganizowali warsztaty-targi pracy. Kiedyś student UW miał szerokie horyzonty oraz ambicję zdobywania świata. A dzisiaj studenci UW stawają w szeregu absolwentów szkół średnich i zawodowych w poszukiwaniu pracy. To właściwie czym oni między sobą się różnią?

                    kot_w_butach84 napisała:

                    > Kiepska sprawa, to może warto zastanowić się, co w tym CV jest? W Liście Motywa
                    > cyjnym? Np wg mnie (nie jestem ekspertem oczywiście) warto napisać co możesz za
                    > proponować pracodawcy, co umiesz dobrze, jakie masz plany na przyszłość itp.
                    > A udaje się dostać na jakieś rozmowy kwalifikacyjne czy nie ma odzewu?
                    • Gość: Bezrobotny Re: "W czym jest problem?" IP: *.play-internet.pl 08.12.11, 17:42
                      Mój kolega w Londynie szukał
                      > kogoś-Polaka, kto pogadałby z klientem, skrupulatnie wynotował, co klient ocze
                      > kuje, a potem przekazał robotnikom do wykonania. Nie znalazł nikogo.

                      Podaj namiary chętnie się zgłoszę.
                      • Gość: grom Re: "W czym jest problem?" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.11, 15:43
                        Dałeś się podpuścić ;-)
                        Jeżeli jesteś takim odpowiednim kandydatem, to nie szukaj mojego kolegi, tylko sam bierz robotników i obsługuj klientów.
                    • Gość: My.way.only Re: "W czym jest problem?" IP: *.centertel.pl 09.12.11, 07:01
                      Grom, racja. Dużo rozmawiam ze studentami i absolwentami - wielu z nich nie dość że nie znać angielskiego to fatalnie wypowiada się (ustnie i pisemnie) w języku polskim. CV wołają o pomstę do nieba (pisownia "klięt", "z kąd" na porzadku dziennym, o poprawnym użyciu słów nie wspominam). I jak tu zatrudnić ich chociaż do call center albo pracy z dokumentacją? Dodam, że ostatnio na rozmowie o pracę dziewczyna wspomniała że "zmienia chłopaków jak rękawiczki", inna przyznała że ściąga na egzaminach i to świetny sposób na radzenie sobie że studiami, chłopak przyznał, że pomagając w rodzinnej firmie zatrudniał na czarno (nie widząc w tym niczego zdrożnego)... Mogę wymieniać bez końca.
                      • Gość: absolwent a teraz punkt widzenia absolwenta IP: 195.82.180.* 11.12.11, 20:53
                        Każdy kij ma dwa końce.

                        Jestem tegorocznym absolwentem i przez dwa miesiące musiałem walczyć (sic!) na polskim 'rynku pracy' i wyrobiłem już sobie opinię o naszych rodzimych pracodawcach (a przynajmniej części z nich).

                        Fajnie jest ponarzekać na to jacy to 'młodzi' teraz są zepsuci, rozpieszczani i nieprzygotowani do pracy ( z drugiej strony, kiedy było tak, że starsze pokolenie chwaliło młodsze?), ale należałoby popatrzeć czasem na siebie.

                        Brak widełek cenowych, błędy w ogłoszeniach, lakoniczne oferty firmy to najczęstsze mankamenty większości ogłoszeń. Jak już zostaniemy zaproszeni na rozmowę to często okazuje się, że osoba rekrutująca w ogóle nie zadała sobie trudu, żeby przeanalizować cv i przygotować odpowiednie pytania, zamiast tego lepiej jest lecieć z oklepaną formułką. Przypomina mi się pan, który zapytał się mnie czy posiadam jakieś doświadczenie w branży X, mimo iż CV jasno informowało o tym, że takiego doświadczenia nie posiadam, a w ofercie pracy nie wspomniano słowem, że takie doświadczenie jest wymagane.
                        To czy moje umiejętności językowe pokrywają się z tymi które deklaruje w cv, sprawdzano może w 50% przypadków.

                        Nie wspomnę już o atmosferze panującej na większości rozmów, która przypomina bardziej inkwizycję niż rzeczywistą rozmowę, zmierzającej do poznania człowieka i oceny jego indywidualnych cech pod kątem przydatności do pracy na konkretnym stanowisku.

                        Później oczywiście próżno jest czekać na odpowiedź informującą o (negoatywnym) wyniku rekrutacji

                        Najlepiej podejście pracodawców do osób młodych, bez doświadczenia opisuje sytuacja jeszcze ze studiów. Byłem świadkiem sceny w trakcie targów pracy, jak pewien Pan reprezentujący dużą firmę (notowaną na GPW) tłumaczył studentom, że firma przyjmując stażystę ponosi starty....

                        Ja się w takim razie pytam czy jak firma kupuje maszynę za kilkaset tysięcy złotych to też ponosi stratę? A nie inwestuje przypadkiem tych pieniędzy mając świadomość, że ta maszyna musi najpierw się zwrócić, żeby rzeczywiście zacząć przynosić firmie zyski? To czemu inaczej ma być z ludźmi?

                        Całe szczęście, że już nie muszę się taplać (przynajmniej na jakiś czas) w tym bagnie zwanym potocznie 'polski rynek pracy'

                        • parasolka123 Re: a teraz punkt widzenia absolwenta 11.12.11, 21:06
                          ja kilkanascie dni po ukonczeniu studiow poszlam na rozmowe z jednym dyrektorem w sprawie STAŻU. mowie, ze chcialabym odbyc staż z tego i tego zakresu (funduszy europejskich, pisania projektow itp.), a on sie mnie pyta jakie mam doswiadczenie z tego zakresu? patrzac na niego nie wiedzialam, co mam powiedziec, bo nie poszlam tam po stala posade jako specjalista, tylko odbyc staz, gdzie chcialam sie tego nauczyc w praktyce, bo na studiach mialam, to zaledwie przez semestr i na 2gim roku gdzie na koncu 5 juz nic sie nie pamietalo, plus nowy okres programowania wiec troche sie pozmienialo. powiedzial, ze mam czekac na tel. i tak czekalam i czekalam... i sie nie doczekalam....
                        • Gość: my.way.only Re: a teraz punkt widzenia absolwenta IP: *.toya.net.pl 04.01.12, 20:09
                          Fakt, pracodawcy też powinni popracować nad jakością procesu rekrutacji.
                    • Gość: My.way.only Re: "W czym jest problem?" IP: *.centertel.pl 09.12.11, 07:12
                      Efekt jest taki że zatrudniamy 1 osobę na 30-40 CV (mam na myśli stanowiska skierowane do absolwentów), co mocno podnosi koszty rekrutacji, ale co robić? Już dawno nie patrzymy na kierunek studiów tylko czy kandydat ZNA JĘZYK POLSKI i czy ma JAKĄŚ motywację do pracuj i nauki. Dodam, że prawie nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie dlaczego wybrał dany kierunek studiów, pytanie wywołuje zaskoczenie, po czym pada: nie wiem... bo inni szli... bo coś musiałem zrobić...
                      • Gość: My.way.only Re: "W czym jest problem?" IP: *.centertel.pl 09.12.11, 07:14
                        Przepraszam za pisownię - piszę z telefonu
        • Gość: szczery Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.nasze.pl 08.12.11, 07:20
          Droga Marto
          Bezrobotnych produkuje nie tylko wyższa szkoła pana Wenzla. Twoja i wszystkie inne uczelnie wyższe również. Jesteś tego najlepszym przykładem.
          Kierunki zamawiane? To jedna z największych fikcji ostatnich lat jeśli chodzi o kształcenie na poziomie wyższym. Najbardziej mnie dziwi, że nasza młodzież, zdawałoby się inteligentna, skoro aspirująca do wykształcenia wyższego, dała się tak wrobić i wmówić sobie, że po kierunku takim a takim będzie miała gwarantowaną pracę, a po innym już nie. Daliście się omamić jak dzieci hasełkiem „kierunki zamawiane”, nie pytając, kto je zamawia i po co, komu konkretnie brakuje ludzi z tym zamawianym wykształceniem. Gdzie są ci mityczni pracodawcy, którzy czekają na inżynierów? Konkrety poproszę, firmy, nazwy, jakich inżynierów potrzeba.
          Wszędzie na świecie to student płaci za swoje wykształcenie (lub jego rodzice), a nie państwo. U nas doprowadzono do patologicznej sytuacji odwrotnej, marnotrawiąc miliony złotych na płacenie ludziom, byle tylko znaleźli się na liście studentów określonego kierunku. Wreszcie nie niepokoi was, droga młodzieży, fakt, że na jednej uczelni dany kierunek jest zamawiany, a na innej ten sam kierunek zamawiany nie jest? Przecież chociażby po tym ewidentnie widać, że to bujda na resorach.
          Studia zamawiane powstały wyłącznie po to, by napędzić klientów podupadającym jeszcze niedawno politechnikom. Uczelnie humanistyczne miały ich sporo, więc trzeba było im część zabrać. Rzucono więc w Polskę hasła typu „era inżyniera”, „brakuje inżynierów” i takie tam dyrdymały, a wy chwytacie jak ryba haczyk. Nawet nie zadajecie sobie trudu, by użyć doskonałego narzędzia, jakim jest internet, do sprawdzenia ofert pracy, przeanalizować je z kilku ostatnich lat i przynajmniej na tej podstawie spróbować odpowiedzieć na pytanie, gdzie to tak usilnie szuka się inżynierów. Można też przejść się do urzędu pracy i podpytać, ile jest ofert dla absolwentów uczelni technicznych. Nawet tego nie robicie. Wolicie wierzyć, że ktoś potrzebuje masowych absolwentów kierunków zamawianych. Wstyd mi za was.
          Przez kilka ostatnich lat co i rusz słychać o zamykaniu fabryk, o upadku przemysłu (najświeższy przykład: stocznie) i o otwieraniu zagranicznych montowni, w których większość prac wykonują automaty według planów opracowanych przez zachodnich inżynierów. Ciągle słychać o zwolnieniach i cięciach w branżach technicznych. W sieci jest pełno artykułów na ten temat i już one wystarczą, żeby wyciągnąć prosty wniosek: rynek pracy dla osób z wykształceniem technicznym kurczy się, i to coraz szybciej. Myślicie o tym idąc na kierunki techniczne?
          Marto droga, piszesz, że każdego roku z Twojej uczelni wychodzi około 100 absolwentów Twojego kierunku. Musiałaś przestudiować pięć lat, żeby to zauważyć? A wcześniej nie mogłaś się tym zainteresować? Przecież zdobycie takiej wiedzy nie wymaga wychodzenia z domu. Zamiast tego wolałaś uwierzyć w bajeczkę o kierunkach zamawianych.
          W Polsce nie ma pracy – to jest cała tajemnica. Jeżeli jest dobra koniunktura, mało kto pyta o wykształcenie, bo jeśli firmie zależy na pracowniku, gotowa jest go przeszkolić albo nawet wysłać na studia lub kierunkowe kursy. Wtedy nie jest ważne, czy ktoś skończył filologię polską czy mechanikę i budowę maszyn. W przeszłości widywałem takie sytuacje. Osoba po filozofii zostawała np. informatykiem i radziła sobie doskonale. Teraz informatykiem może być tylko osoba, która skończyła informatykę? A czy ta informatyka to jest jakaś tajemna wiedza, niedostępna dla osób z innym wykształceniem? Nie można się tego w razie potrzeby nauczyć? Oczywiście, że można. Ktoś rozdmuchał całkowicie sztuczny podział na humanistów i ścisłowców, jakby psycholog nie mógł mieć zdolności matematycznych, a inżynier mechaniki nie mógł pracować jako, dajmy na to, dziennikarz. Jeśli człowiekowi zależy, jest w stanie się wszystkiego nauczyć.
          Ofert pracy nie przybędzie od najdoskonalszego nawet systemu kształcenia młodzieży. Nasz jest beznadziejny, ale gdyby był najlepszy na świecie, niczego by to nie zmieniło, bo z tymi doskonale wykształconymi ludźmi i tak nie byłoby co zrobić, ponieważ NIE MA PRACY.
          Pytasz, gdzie są praktycy na uczelniach, dlaczego nie wykładają. Odpowiedź jest prosta: ludzie, którzy pracują w danej dziedzinie poza uczelnią, nie potrafią wykładać, bo nie są nauczycielami, tylko pracownikami, wyrobnikami, i najczęściej nie mają wykształcenia wyższego. Zresztą studiować można tylko i wyłącznie teorię, bo co chcesz studiować, obsługę maszyn? To kwestia wyłącznie praktyki. Możesz doskonale znać budowę urządzenia, wiedzieć, jak się fachowo nazywają jego poszczególne części, znać jego zasadę działania, metodę produkcji itd. itp. i to są studia. Jednak żeby zrobić z tego sprzętu właściwy użytek (czyli naprawdę pracować, a więc robić to, do czego tak dążysz), wystarczy, że będziesz umiała się nim posłużyć, a to kwestia praktyki, do której wyższe wykształcenie nie jest potrzebne.
          • kot_w_butach84 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 08.12.11, 08:09
            Witam,
            ze spora częścią listu się zgadzam, jednek: Oczywiście można się przekwalifikować, doszkolić, filozof może zostać informatykiem, nie bierzesz tylko jednego pod uwagę: większości ludzi nikt takiej szansy nie da. Pracodawca od razu zapyta czy jesteś tym informatykiem, a jeśli nie to po co aplikujesz na daną ofertę pracy? Większość pracodawców chce gotowy produkt. Raczje temu nieszczęsnemu filozofowi nie da szansy. Oczywiście zdarząją się wyjątki, może nawet bez znajomości. Ale wg mnie są to tylko wyjątki.
            W takim razie dlaczego ludzie idą na studia pomimo, że po nich jest tak źle dla absolwentów? Bo bez nich jest jeszcze gorzej i wielu ludzi nie chce przekreślać się na starcie.
            Inną sprawą jest wiek w którym podejmuje się te ważne życiowe decyzje jakie studia (i czy wogóle) wybrać. Często nie mają się oni kogo poradzić, uczelnie przyciągają szumnymi reklamami.
            Pozdrawiam!
            • Gość: szczery Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.nasze.pl 08.12.11, 08:27
              Większość pracodawców chce gotowy produkt. Raczje temu nieszczęsnemu filoz
              > ofowi nie da szansy. Oczywiście zdarząją się wyjątki, może nawet bez znajomości
              > . Ale wg mnie są to tylko wyjątki.


              Masz rację, ale ja pisałem o sytuacji hipotetycznej, w której jest dobra koniunktura, a nie obecnej, gdzie na jedno miejsce przypada 200 kandydatów. Poza tym filozof i informatyka to tylko przykład. Znam też dziennikarza, który z wykształcenia jest mechanikiem obróbki skrawaniem i radzi sobie rewelacyjnie. Koleżanka po polnistyce pracuje w ubezpieczeniach i jest znakomita. Nie przesadzajmy z wpływem kierunku kształcenia na późniejszą karierę zawodową.
              • Gość: fred Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.11, 08:45
                Szczery, masz całkowitą rację. Dziwi mnie podejście ludzi chcących na siłę zdobywać papierki, 90% prac wymaga wykształcenia zawodowego no może trochę średniego. Patrzę na tych biedaków z fakultetami i jest mi ich żal. A miejsca pracy i zapotrzebowanie na inżynierów będzie tylko wtedy gdy będziemy posiadać rodzimy przemysł. Zlikwidowano go a tym samym zlikwidowano miejsca pracy. Ale czy to aby nie nasza wina? To przecież naród stwierdził, że wszystko co komunistyczne należy zlikwidować lub oddać za "ajn ojro". Jesteśmy narodem samobójców, wieszamy się na sami na chińskim bądź zachodnim sznurze bo sami go nie potrafimy wyprodukować. Za kilka lat profesorowie sami się zaprzęgną do pługa i będą rolnikowi za konia służyć.
              • kot_w_butach84 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 08.12.11, 11:26
                Rozumiem i rzeczywiście dobrze by było otwarcie powiedzieć pracodawcy: umiem to i to a nie umiem tego i tego ale chętnie się nauczę. Na taki luksus (na ten moment, w takiej sytuacji w jakiej jest gospodarka) mogą sobie pozwolić tylko osoby z doświadczeniem, w pierwszej pracy raczej byłby to strzał w kolano (chyba, że pracodawca okazałby się przyszłościowy, chcący inwestować w pracownika, oczywiście, że tacy istnieją, podobno).
                A odnośnie gromadzenia papierków, to rzeczywiście całkowity bezsens, to trochę takie kowulsyjne zachowanie, może też strach? Myślę, ze lepiej by było zamiast tego zgromadzić doświadczenie (choć wciąż pozostaje kwestia kto da szansę to doświadczenie zgromadzić).
                Myślę, że najrozsądniej jest podczas studiów pracować, choćby na 1/2 1/4 etatu (ale w zawodzie), uczyć sie programów (mówię o inżynierach), języków i może jakiś staż zagraniczny? Takie doświadczenia nawet jeśli bolesne, bo "trafi się" na osobę, która takiego studenta chce wykorzystać to mimo wszystko może czegoś nauczyć.
                • Gość: szczery Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.nasze.pl 08.12.11, 11:58
                  A mnie się wydaje, że studia trwają za długo. Moim zdaniem wystarczą trzy lata intensywnej nauki, by dobrze przygotować młodego człowieka do wykonywania danej pracy. Potem już tylko praktyka, a jeśli już koniecznie studia magisterskie, to raczej zaocznie, by móc pracować.
                  • kot_w_butach84 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 08.12.11, 12:28
                    Zdacydowanie. Lub studia na których jest bardzo dużo obowiązkowych praktyk, które nie wyglądają tak, że ktoś sobie załatwia wpis do książeczki praktyk bez odbywania tych praktyk. Przede wszystkim konkretne umiejętności.
                    • Gość: marta Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 13:06
                      W końcu doszliśmy do sedna, studia są za długie (zamiast tworzyć śmieciowe przedmioty to może warto przekształcić programy i uczyć tylko tego co praktyczne)
                      Pozatym zgadzam się studia powinny być tylko płatne, dziś najlepiej wychodzą zaoczni. Jak ja zaczynałam studia to pracodawcy nie mieli dobrego zdania o zaoczniakach, (jak oni godzą pracę z nauką??) Dlatego ukończyłam dzienne i to jeszcze jednolite, nie mówię że nie pracowałam na studiach ale pracę w zawodzie na studiach dziennych to już luksus jak ktoś załapał.
                      Najlepszym przykładem jest moja siostra ( bankowiec) skończyła szkołę średnią (bez matury!!) i poszła do pracy do banku zaczynała od dysponenta, dopiero w wieku 30 kilku lat skończyła studia związane z zawodem i dziś jest zadowolonym doradcą klientów vip ( z grubym portfelem) dziś studiuje podyplomowo i nie wydaje mi się żeby miała kiedyś jeszcze problemy z pracą.
                      Chodzi o to że dziś do pracy na dysponenta wymaga się wyższego wykształcenia kierunkowego i to jest problem.
                      • Gość: szczery Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.nasze.pl 08.12.11, 13:25
                        To też nie do końca tak jest. Jeśli maksymalnie skrócimy studia i naładujemy do programu praktyk, wyjdą nam z tego nie studia wyższe, tylko zawodówka. Myślę, że kłopot tkwi gdzie indziej. Po pierwsze: trzeba ograniczyć liczbę kierunków, bo jest ich zdecydowanie za dużo. Po co studiować ochronę środowiska? Co tam jest tak naprawdę do studiowania? Wystarczyłoby porządne technikum poparte dobrymi praktykami. Przykłady można mnożyć: kosmetologia, pielęgniarstwo, logistyka - to dziedziny typowo praktyczne, w których nadmiar teorii tylko przeszkadza. Na co tu pięć lat nauki? To samo w pedagogice. Ten kierunek jest przeładowany teroią do niemożliwości, a absolwenci umieją mniej niż dawniej ludzie kończący dwuletnie Studium Nauczycielskie po maturze. Tak samo myślę o informatyce. To dziedzina wybitnie praktyczna, oczywiście ma wiele działów, jednak we wszystkich dominuje praktyka. Poza tym rozwój technologii informatycznych jest tak błyskawiczny, że coś, co jest nowoczesne w chwili zaczynania studiów, w momencie ich kończenia można znaleźć w muzeum techniki. Żadna uczelnia za tym nie nadąży, bo musiałaby zmieniać wyposażenie co rok albo i częściej.
                        • rikol Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 08.12.11, 16:39
                          Nauczyciel nie konczyl pedagogiki. Nauczyciel historii skonczyl historie, nauczyciel polskiego skonczyl polonistyke itd. A ty co skonczyles?
                      • Gość: Piotr Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 09.12.11, 11:59
                        Gość portalu: marta napisał(a):

                        > Chodzi o to że dziś do pracy na dysponenta wymaga się wyższego wykształcenia
                        > kierunkowego i to jest problem.

                        Myślę że jeszcze nie tutaj tkwi problem. Największy problem polega na tym, że osoba, która ma już to wykształcenie kierunkowe, ma bardzo duże ambicje i najchętniej zostałaby od razu prezesem banku. I mało kto decyduje się na pracę dysponenta - mimo, że jak sama napisałaś zaczynając od takiego stanowiska można sporo osiągnąć.
              • Gość: Marek Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 19:49
                Gdzie Ty masz 200 kandydatów na miejsce? Chyba do sprzątania. Jak za średnią krajową zgłoszą się 3 sensowne osoby, to jest święto.
                • Gość: mm Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.11, 20:54
                  > Gdzie Ty masz 200 kandydatów na miejsce? Chyba do sprzątania. Jak za średnią kr
                  > ajową zgłoszą się 3 sensowne osoby, to jest święto.

                  Marek, gdzie Ty mieszkasz?
                  • Gość: Marek Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 23:11
                    W woj. łódzkim. Podobno duże bezrobocie i niskie pensje.
                • Gość: Bezrobocie Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.play-internet.pl 08.12.11, 21:43
                  W dzisiejszej gazecie była liczba ofert na jedno miejsce pracy na Dolnym Śląsku-150.
                  • Gość: Marek Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 23:12
                    Jest prawda medialna i prawda obiektywna. Ja mówię po wynikach rekrutacji. Co z tego, że zgłosi Ci się 50 osób, jak obsługiwać komputer umie 5, a reszta to ciągle te same osoby, które nie nadają się do żadnej pracy i aplikują jak leci do wszystkich firm i na każde stanowisko. Więc masz 150 osób na miejsce, tyle że ciągle są to te same osoby i w dodatku aplikują wszędzie gdzie się da ;-)
            • Gość: heliogabal Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.dolsatbelchatow.pl 08.12.11, 15:49
              kot_w_butach84 napisała:

              > Witam,
              > ze spora częścią listu się zgadzam, jednek: Oczywiście można się przekwalifikow
              > ać, doszkolić, filozof może zostać informatykiem, nie bierzesz tylko jednego po
              > d uwagę: większości ludzi nikt takiej szansy nie da. Pracodawca od razu zapyta
              > czy jesteś tym informatykiem, a jeśli nie to po co aplikujesz na daną ofertę pr
              > acy?

              nie wiem po co ma pytać... Ja kończyłem botanikę a pracuję w IT (freelance), nikt mnie nigdy nie pytał o papier, pyta się o portfolio, a także o portfolio i portfolio. I czasem cv jakieś.

              Autorce postu polecam przekwalifikowanie się na java developera czy tam innego .NET deva. Chociaż jako web dev też można 5 cyfr miesięcznie zarobić.
              • Gość: mm Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.11, 16:39
                > Autorce postu polecam przekwalifikowanie się na java developera czy tam innego
                > .NET deva. Chociaż jako web dev też można 5 cyfr miesięcznie zarobić.

                przekwalifikować się zawsze możesz, problem jest ze zdobyciem doświadczenia zawod., którego zdobyć nie możesz, ponieważ pracodawca nie chce zatrudnić kogoś bez doświadczenia. koło się zamyka.
                • Gość: marta Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 17:55
                  Właśnie to jest tooo! koło się zamyka człowiek kształci się 5 lat a potem mu każą się przekwalifikować bo mentalność pracodawców to zamkniecie na młodego niedoświadczonego.
                  Ja rozumiem , że w urzędach mogą mieć ograniczone możliwości zatrudniania studentów, ale jak przychodzi ktoś młody i mówi dzień dobry jestem absolwentem chciałbym tu odbyć staż a kierownik tego wydziału mówi, to trzeba byłe przyjść tydzień wcześniej, albo idziesz do firmy konsultingowej (laboratorium + konsulting ) a tam ci mówią że na staż to przyjmują tylko zagranicznych studentów to ręce opadają, co o tym myśleć gdy za każdą próbą idzie ta sama odpowiedź nie bo nie i koniec.
                  Jak studiowałam to wiedziałam co chcę robić pracować w firmie konsultingowej zw. z Oś a nie projektować instalacje sanitarne. Ale znalezienie pracy w zawodzie na studiach dziennych graniczy z cudem! Jak wygrana 80 milionów w totka.
                  Czy takie duże firmy produkcyjne ogłaszają się ze stażami dla specjalistów d/s ochrony środowiska?? teraz jest ich troszke więcej tych ogłoszeń bo działa goldenline i tam można "czasem" coś znaleźć, za mojego absolwenctwa nie było tam nic. Ogłaszają się Banki, duże firmy konsultingowe finansowe czy podatkowe , handlowe i nic więcej wszystkim ekologia leży na sercu, ustanawiają polityki ekologiczne ale to jest tylko elementem p-ru czyli ściemą.
                  O tym mowa nie proponują, dlatego wszyscy lgną do urzędów a tam już nie ma miejsc, 300 osób na 1 miejsce pracy.
                  Dodajmy że taki specjalista to koszt dla firmy.
                  Pracy jest coraz więcej ale dla rekinów branży, HSE manager często znajduje takie ogłoszenia dla mnie to jest nieosiągalne bo brakuje mi podstawowej rzeczy DOśWIADCZENIA!
                  To uczelnie są bierne, jak chcą zarabiać na studentach to niech to wykształcenie będzie na miarę dzisiejszego rynku pracy (więcej specjalizacji, współpraca z pracodawcami) i konkretne praktyczne umiejętności.
                  Takie rzeczy jak outokad, rapoty ooś, decyzje środowiskowe, naliczanie opłat, audyt 14001, aspekty praktyczne handlu emisjami, ewidencja odpadów, REACH albo powinny być wpisane w przedmioty albo do wybrania jako przedmioty dodatkowe a w rzeczywistości jest tak że programy nauczania napisano 20 lat temu i wciąż trwa nauka na tych samych programach w których albo często tego nie ma albo tylko się ślizga o dany temat.
                  Ogólnie uważam ze ta sytuacja musi ulec zmianie, bo to co się dzieje jest chore a Państwo na to pozwala i jeszcze przyklepuje.


                  • Gość: CaptainHero Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.147.242.190.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 08.12.11, 19:23
                    Podobnie jak Ty kończyłem ochronę środowiska. Mgr zdobyłem w tym roku. Niestety, mam podobne doświadczenia jeśli chodzi o poszukiwania pracy. W trakcie studiów pracowałem w sprzedaży, oprócz tego robiłem praktyki i wolontariat w branży. Wiadomo, żeby zdobyć doświadczenie, poznać oś od strony praktycznej oraz żeby wzbogacić cv. Ale to nie jest nic warte. W urzędzie, nie ważne jakim, pracę dostają tylko znajomi królika. Mam na to wystarczającą liczbę przykładów. Sam staram się o staż w wydziale ochrony środowiska urzędu miejskiego. Jeżeli go dostanę (staż, nie pracę), to tylko dzięki wsparciu wysoko postawionej osoby w tym urzędzie. Ale i to nie jest pewne, bo nie wiadomo, czy urząd pracy będzie miał fundusze na staże. W zasadzie byłem gotów na podjęcie stażu od sierpnia, ale miła pani w UP poinformowała mnie, że fundusze na bieżący rok się wyczerpały. Podobnie ma się sprawa z firmami konsultingowymi. Przejrzałem dziesiątki stron takich firm. Na żadnej nie znalazłem informacji o wolnych wakatach ani o możliwości odbywania stażu. Na mejle żadna z firm mi nie odpowiedziała. Jeżeli w 2012 roku okaże się, że urząd pracy nie będzie miał środków, bądź po prostu nie przyzna mi stażu, to jestem w ciemnej doopie.
                    Według mnie, ochrona środowiska jest kierunkiem źle skonstruowanym. Teoretycznie przygotowuje ludzi do pracy w urzędach, laboratoriach, firmach projektowych (?), konsultingowych itd. itp. W rzeczywistości nie przygotowuje do pracy nigdzie. Wynika to z interdyscyplinarności kierunku. Wszystkiego jest po trochu. Jest trochę matmy, fizyki, nieco więcej chemii. Są zajęcia o zwierzątkach, jakieś zielarstwo, środki ochrony roślin. Ja miałem trochę projektowania na papierze, rysunki, obliczenia. Liznąłem nieco prawa, nauczyłem się jakie są rasy świń i krów mlecznych. Zbadałem w laboratorium kawę tchibo i sprita. I tak to wygląda przez całe studia. Nie spaja się to wszystko w jedną całość, jest za duży rozrzut jeśli chodzi o tematykę zajęć. Według mnie, zamiast ochrony środowiska powinny być np.: ochrona środowiska wodnego, ochrona środowiska glebowego, ochrona atmosfery, ochrona środowiska w administracji, chemia ochrony środowiska itp. I wtedy, przez bite 5 lat student kształci się tylko w wąskiej dziedzinie. Kończąc studia będzie mógł dajmy na to zaprojektować oczyszczalnię ścieków, albo opracować na komputerze porządny projekt rekultywacji, albo będzie w stanie wykonać dowolne oznaczenie chemiczne w laboratorium. Przypuszczam, że problemy z pracą byłby mniejsze niż teraz. Teraz, jako absolwent, żałuję, że zdecydowałem się TO studiować. Niby ciekawe, niby poszerza perspektywy...tylko co z tego, skoro na chleb nie zarobię. A ta cała paplanina o kierunkach zamawianych... Kto i z jakiego powodu umieścił tam ochronę środowiska?? Próbowałem to rozgryść i jedyne co przychodzi mi do głowy, to kasa. Ktoś, gdzieś, musiał z tytułu umieszczenia oś na tej liście zgarnąć niezły szmal.
                    Próbuję się nie łamać, jeżeli nie ochrona środowiska, to znajdę coś innego. Zastanawiam się nad wstąpieniem do policji albo wojska. Mam tam znajomych, nie narzekają. Wiadomo, raz lepiej raz gorzej, ale na życie mają. Pod uwagę biorę również emigrację. Język znam, wiem mniej więcej jak wygląda praca i życie na obczyźnie, bo dwa razy miałem okazję tego posmakować. Żałuję tylko, że poświęciłem 5 lat na coś, co prawdopodobnie do niczego nie będzie mi potrzebne.
                    • Gość: Absolwent OŚ 2002r Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 19:29
                      Najwyższy czas, by te nasza ochrone środowiska zaczęli wymieniać jednych tchem z kierunkami humanistycznymi, które produkuja zawodowych bezrobotnych. Aż dziw bierze, że obok róznych politologii, filozofii, pedagogik czy socjologii nie był ten kierunek dotąd wymieniany.
                    • kot_w_butach84 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 09.12.11, 14:07
                      "Kończąc
                      > studia będzie mógł dajmy na to zaprojektować oczyszczalnię ścieków"
                      Nie mógłby to to działka inżyniera środowiska, ewentualnie budownictwo wodne. Aby się pod tym podpisać trzeba też mieć uprawnienia.
                      • Gość: CaptainHero Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.180.13.48.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.12.11, 15:59
                        Heh, Kociewbutach, toż to przykład z powietrza wzięty, li tylko dla zobrazowania idei. Że do projektowania instalacji czy ciągów technologicznych trzeba mieć uprawnienia to wie chyba każdy :) Zresztą, zakładając teoretyczną przebudowę kierunku ochrona środowiska, czy nie byłoby możliwe wprowadzenie takich zmian, żeby po ukończeniu np. "ochrony środowiska wodnego", absolwent nie mógł uzyskać uprawnień budowlanych? Czy wprowadzenie odpowiednich przedmiotów na studiach i zmiana przepisów o uprawnieniach studentów danego kierunku nie byłaby wystarczająca do uzyskania możliwości projektowania oczyszczalni czy innych instalacji? Pytam z czystej ciekawości, mnie to już nie dotyczy, ja już z tego nie skorzystam.
                        • kot_w_butach84 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 09.12.11, 23:06
                          Witam, moim zdaniem ta ochrona środowiska z elementami projektowania byłaby po prostu inżynieria środowiska. Sądzę jednak, że projektowanie to nie tylko kilka przedmiotów, to wytrzymałość materiałów, mechanika teoretyczna, mechanika budowli, hydraulika, mechanika płynów, fundamentowanie, konstrukcje betonowe, żelbetowe, drewniane i masę innych, a to dopiero początek. Żeby zaprojektować "głupi" filarek między oknami trzeba przegryźć się przez Eurokody, sporo wzorów no i znać wytrzymałość materiałów, przydałaby się też znajomość materiałów budowlanych.
                          Podobnie jest z inżynierią środowiska. Sądzę jednak, że osoby po ochronie środowiska spokojnie poradziły by sobie z zawodem kreślarz AutoCAD. Moja koleżanka skończyła Ochronę środowiska i wg niej są to studia nieomal humanistyczne. Myślę, że nie wszystko stracone, trzeba znaleźć swoją niszę, Marta zrobiła BHP i to świetny pomysł.
                          Pozdrawiam!
                    • Gość: anonim Reklamujcie studia w UOKiK IP: 86.43.125.* 10.12.11, 19:20
                      Sprobojcie - jako poszkodowani konsumenci - zaskarzyc program studiow do UOKiK jako towar wybrakowany. Moze uda sie wywalczyc odszkodowanie. Jezeli wymieniona opona w rowerze okaze sie wadliwa, to w ramach reklamacji mozna wymienic nic nie placac.
              • kot_w_butach84 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 08.12.11, 17:12
                Myślę, że jednak pytają, bo nie wyobrażam sobie, że ktoś przyjmie do przychodni kogoś kto ma być lekarzem a medycyny nie skończył ale się może przekwalifikować. Podobnie w moim zawodzie, po prostu trzeba skończyć studia, żeby zaprojektować budowle która się nie zawali i spełni swoją funkcję, trzeba wiedzieć z czego to wynika (matematyka, wytrzymałość materiałów).
                Pozdrawiam
                • Gość: heliogabal Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.dolsatbelchatow.pl 08.12.11, 17:28
                  kot_w_butach84 napisała:

                  > Myślę, że jednak pytają, bo nie wyobrażam sobie, że ktoś przyjmie do przychodni
                  > kogoś kto ma być lekarzem a medycyny nie skończył ale się może przekwalifikowa
                  > ć.

                  no ale wiesz, nie ma czegoś takiego jak "chirurg amator", natomiast "webdeveloper amator" to i owszem. A potem tylko mały (?) krok do "full time job".

                  Natomiast faktycznie problemem może być owo błędne koło - "nie mam projektów, bo nie mam projektów, więc nie mam pf, itd.". I trzeba się napracować żeby to przeskoczyć. W praktyce kilka lat do statusu profi i sytuacji w której praca sama Cię znajduje. Chyba ze ktoś zdolny, to i zaraz po przysłowiowym stażu znajdzie dobrą pracę.

                  Branża IT jest o tyle fajna że nie jest zawodem zamkniętym, nie wymaga zdobywania zaufania społecznego na drodze egzaminów, papierów i komisji potwierdzających że nikomu nie zrobisz kuku jak się weźmiesz do roboty. Każdy może próbować. Z punktu widzenia pracodawcy to może i wada, ale w sumie łatwo odsiać na wstępnej rozmowie "nierokujące" przypadki.

                  A kasa? Kasa jest...
                  • kot_w_butach84 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 08.12.11, 17:47
                    Jednym słowem: i tu i tu szukają ludzi którym się CHCE. Potrafią usiąść, nauczyć się, porobić zadania po nocach, jeździć z angielskim w autobusie, ciągle się dokształcać, rozwijać.
                    Pozdrawiam!
          • Gość: gość Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.11, 19:04
            ewidentnie widać = masło maślane
      • Gość: tr Czy korelacja między IP: *.wifi.uit.no 08.12.11, 14:59
        stopą bezrobocia a elastycznością rynku pracy jest taka oczywista, bo z badań wynika, że korelacja jest bardzo słaba albo żadna, w rankingach elastyczności rynku pracy Polska jest bardziej elastyczna niż średnia dla krajów UE.
      • Gość: cc Czy umowa śmieciowa jest taka zła? IP: *.ip.netia.com.pl 08.12.11, 15:13
        Przecież za nią dostaje się normalne pieniądze i dodatkowo doświadczenie i wcale nie jest powiedziane, że umowy nie przedłużą, a może bezrobocie bez zasiłku jest lepsze? To może lepiej model np. francuski przywilej za zatrudnienie młodego co oznacza zwolnienie jak młody skończy pewien wiek. Urocze, w Polsce staże niech wystarczą.
        I jeszcze jedno co dotyczy biednego pokolenia młodych. Brak im poczucia odpowiedzialności co często starszych pracowników i szefa zniechęca do nich dokumentnie:/
        • Gość: marta Re: Czy umowa śmieciowa jest taka zła? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 15:34
          Umowa śmieciowa nie jest taka zła, bezrobocie bez zasiłku jest obrzydliwe.
          Nie mówię ze nie podejmę się tej pracy dla mnie ona znaczy wiele, ale gdy się skończy i nie zostanie przedłużona (szanse 50/50) nic nie będzie znaczyć dla kolejnego pracodawcy bo on i prawo wymaga 1-rocznego stażu na umowę o pracę.
          Po zatym ja juz nie jestem taka młoda nie mam przywilejów "Studenckich" ( 0 składek przy umowach zlecenie) i dlatego tez nie jestem chętnie zatrudniana. Nie chcę rezygnować z pisania projektów ani z edukacji ekologicznej ale wiem że na nich nie pociągnę, albo czeka mnie emigracja na zmywak.
      • Gość: ?! Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.11, 15:32
        to nie nepotyzm - to mafia
        po co tylko tej mafii płacić podatki?!
        • Gość: Cuda Tuska i Piter Cuda Tuska i Pitery: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.11, 15:33
          Cuda Tuska i Pitery:

          1. Mafia prawnicza (aplikacje po genach i tworzenie prawa sami dla siebie)
          2. Mafia spółdzielcza, czyli wyzysk 12 mln mieszkańców Polski (sm.mafia.mixxt.pl/networks/content/index.Definicja+mafii+spółdzielczej )
          3. Mafia piłkarska (pzpn i fryzjerzy)
          4. Córunia bohatera tego filmu europsłanką PO ( www.youtube.com/watch?v=dHXMILwtQTg )
          5. Orliki wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/315282,afera-wokol-orlikow-to-wola-o-pomste-do-nieba.html
          6. Budowa dróg (salomea-wolica)
          7. Modernizacja kolei (hehehe)
          8. Wykorzystywanie pracowników
          9. wysokość pensji
          10. Pewność zatrudnienia
          11. sobiesiakówna
          12. Pan Kierwiński - "apolityczny" ekspert od: kina, lotnisk i funduszy unijnych
          13. PSL = koalicyjny mafiozo bazujący na KUMOTERSTWIE I NEPOTYŹMIE !!!!
          14. Struzik - koalicjant budujący mosty w Płocku - do nikąd, zamiast wylotówki spod Warszawy (aleje jerozolimskie)
          15. KRUS = tryumf mafijnego koalicjanta PSL = wyzysk milionów obywateli uczciwych Polski przez zapijaczonych chłopków (niech oni robią dzieci)
          16. Mazowiecka Jednostka Wdrażania Funduszy Unijnych - sitwa i mafia oparta o PSL -owski nepotyzm
          17. Straż pożarna i wicepremier Pawlak
          18. Demografia
          19. Ekspertka Maja Rostowska: wiadomosci.onet.pl/kraj/zlamano-prawo-zatrudniajac-maje-rostowska,1,3739455,wiadomosc.html
          20. Nepotyzm w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej sięgnął granic absurdu ( forsal.pl/artykuly/513137,nepotyzm_w_polskiej_agencji_zeglugi_powietrznej_siegnal_granic_absurdu.html )
          21. Kraj sie wyludnia, dzieci nie rodzą, miliony młodych na zmywak!
          22. Desant SLD ze stolicy do wodociągów ( wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9609720,Nadlatuje_desant_z_Warszawy.html )

          23. Prawie 60% pracowników pracuje po godzinach za darmo ( praca.wp.pl/title,Prawie-60-pracownikow-pracuje-po-godzinach-za-darmo,wid,13410469,wiadomosc.html?ticaid=1c51a )

          24. Polacy - najbardziej zestresowani pracownicy na świecie ( praca.gazetaprawna.pl/artykuly/510677,polacy_najbardziej_zestresowani_pracownicy_na_swiecie.html )

          25. Narodowe Centrum Sportu (zamiast Centrum Budowy Dróg i Kolei) : Z raportu NIK wynika, że członkowie zarządu NCS w 2008 r. zarobili 377,3 tys. zł, w 2009 – 682,5 tys. zł, a w roku ubiegłym – 1,05 mln zł.

          26. Bajeczne oszczędności europosłów: zobacz, jak w krótkim czasie dorobić się na polityce: www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/525504,bajeczne_oszczednosci_europoslow_zobacz_jak_w_krotkim_czasie_dorobic_sie_na_polityce.html

          27. Okręgi jednomandatowe w sejmie

          28. "Likwidacja" senatu

          29. itd, itp

          Pitera - MÓJ TY CUDZIE!!!
      • Gość: Weteran. Otake Polske walczyliśmy!!! IP: *.dynamic.chello.pl 08.12.11, 15:52
        Otake Polske walczyliśmy w latach 80-tych!!!!
      • sselrats Mlodzi nie znajduja pracy bo nie maja znajomosci 08.12.11, 16:24
        I co robi wiekszosc? Wysyla krocie chorych CV i listow motywacyjnych. Tylko nieliczni logicznie myslacy ucza sie jak zawierac znajomosci mogace dac prace.
      • Gość: Bezrobotny Idiotyzm IP: *.play-internet.pl 08.12.11, 17:41
        Dzisiaj każdy, kto ma problem ze znalezieniem zatrudnienia, może szukać go chociażby w Niemczech czy Anglii. Tamci ludzie nie mieli jeszcze takich możliwości.
        Jak jestem bezrobotny to jak mam szukać pracy w Anglii czy Niemczech jeśli nie mam pieniędzy na wyjazd? Brak pracy=brak pieniędzy.
        I tacy ludzie się wypowiadają na łamach gazet....
        • kot_w_butach84 Re: Idiotyzm 08.12.11, 17:48
          Przez internet?
          • Gość: Bezrobotny Re: Idiotyzm IP: *.play-internet.pl 08.12.11, 21:41
            Co przez internet?
            Internet da mi pieniądze na przelot, mieszkanie i jedzenie?
        • Gość: Misiaczek Re: Idiotyzm IP: 178.73.48.* 08.12.11, 17:49
          zapisz sie so SOLIDARNOSCI i rodzieraj ryja precz z komuna! pomaga!
        • Gość: uncle good advice Weź pożyczkę z providenta! I kup one way ticket... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 09:47
          ... do Anglii!
      • Gość: Misiaczek jakie znajomosci? IP: 178.73.48.* 08.12.11, 17:47
        ja przepraszam ale to za dawnej starasznej mrocznej komumy trzeba bylo miec znajomosci. No tak mówili ci z pod zanku S jak obalali złego komucha! a potem miało byc juz tylko lepiej bo tak po Solidarnoscowemu i po kapitalistycznenemu czyli niech wyga lepszy! Wiec nie rozumiem - nie stoj nie czekaj - paszport i wolnosc masz więc do dzieła - bierz sprawy w swoje ręce!
        • Gość: Marek Żartujecie z tymi znajomościami. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 23:30
          Jeżeli ktoś uważa, że brak pracy wynika z braku znajomości, to przecież nic prostszego. Wystarczy je sobie wyrobić. W czasach Facebooka, LinkedIn i innych takich nie powinno to być nic skomplikowanego. Prawda jest taka, że po znajomości to można się dostać do budżetówki. Bo tam mają długie tradycje marnowania pieniędzy (z podatków/krwawicy takich podatników jak ja). Żaden prywatny przedsiębiorca nie będzie płacił paru tysięcy co miesiąc po to, żeby zrobić przyjemność nieprzydatnemu 'znajomemu'. Jak ktoś się nie nadaje, to wylatuje. Po znajomości można najwyżej dać szansę. Ale są takie braki sensownych pracowników (u mnie decyduje przede wszystkim zaangażowanie i uczciwość, umiejętności na drugim miejscu), że nawet jakby ktoś chciał zatrudniać samych znajomych, to po prostu tylu ich nie ma. No i jest cała gama zawodów, w których po prostu potrzeba fachowca. I co z tego, że lubię Zdzisia czy Rysia, jak Rysio nie potrafi zaprojektować mi kampanii reklamowej czy napisać programu komputerowego. Nie przesadzajcie z tymi znajomościami, bo to łatwa wymówka. One pomagają, ale absolutnie nie są niezbędne.
      • Gość: Marek Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.204.69.115.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 08.12.11, 18:09
        Zatrudniam bez żadnych układów. Tylko na podstawie kompetencji. Humaniści od razu po szkole dostają u mnie 2500 na rękę. Traktuję ludzi godnie. Pozwalam zarobić więcej niż w większych miastach. Jedyne, czego wymagam, to fachowość i uczciwość. Niestety z tym jest dramat. Ludzie nie znajdują pracy, bo albo nie chcą jej znaleźć, bo u mamusi wygodniej, albo nic nie umieją. I poza wysokim mniemaniem o sobie nie mają nic do zaoferowania. Ale łatwiej jest powiedzieć, że nie ma się pracy, bo nie jest się w układzie niż przyznać samemu przed sobą, że tak naprawdę nic się nie umie, prawda?
        • Gość: marta Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 18:27
          Pracodawco rozumiem cię troszkę przynajmniej, ale dlaczego ludzie myślą ,że nic nie umieją? Bo traktuje się ich jak śmieci, to tak się czują co sprawia ,że ktoś staje się fachowy ?

          Trening a nie wiedza ogólna, gdzie się trenuje? W Pracy.
          Jaką pracę oferujesz humanistom? To mnie ciekawi.
          Na rynku jest tylko telemarketing, czego taka praca uczy?? Komunikatywności?? A co pozatym?
          Tak i teraz mogę przyznać,ze już nie wiem co umiem a czego nie, ale gdzie miałam się o tym przekonać?

          • sselrats Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 08.12.11, 22:46
            Marto, przeczytaj jeszcze raz co Marek napisal. On nie pisal, ze ludzie mysla, ze nic nie umieja. Marek pisze, ze ludzie naprawde nic nie umieja - a to jest roznica. I ze jedyne co maja do zaoferowania to wysokie mniemanie o sobie.

            Szukasz moze pracy? Pomysl o tym co napisal Marek...
        • Gość: mm Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.11, 18:45
          > Zatrudniam bez żadnych układów. Tylko na podstawie kompetencji. Humaniści od ra
          > zu po szkole dostają u mnie 2500 na rękę. Traktuję ludzi godnie. Pozwalam zarob
          > ić więcej niż w większych miastach. Jedyne, czego wymagam, to fachowość i uczci
          > wość. Niestety z tym jest dramat. Ludzie nie znajdują pracy, bo albo nie chcą j
          > ej znaleźć, bo u mamusi wygodniej, albo nic nie umieją. I poza wysokim mniemani
          > em o sobie nie mają nic do zaoferowania. Ale łatwiej jest powiedzieć, że nie ma
          > się pracy, bo nie jest się w układzie niż przyznać samemu przed sobą, że tak n
          > aprawdę nic się nie umie, prawda?

          w jaki sposób człowiek ma zdobyć owe kompetencje i stać się fachowcem, jeżeli pracodawcy nie chcą zatrudniać bez doświadczenia? przecież od czegoś trzeba zacząć, nikt się fachowcem nie rodzi, umiejętności zdobywa się w praktyce, czyli w pracy/ na stażach.
          jestem w trakcie poszukiwania nowej pracy, na wszystkie oferty, z którymi się zetknęłam, w 95% wymagano doświadczenia na stanowisku min. rok czasu. i co ma zrobić człowiek, który CHCE pracować na danym stanowisku, chce zdobywać nowe umiejętności, które są potrzebne, żeby stać się fachowcem, ale nie może, bo nie ma doświadczenia i tym samym jest skreślony u pracodawcy?
          • Gość: Marek Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 19:44
            Można:
            1) uczyć się z książek ekspertów z zachodu, a nie bazować na wiedzy z uczelni
            2) pomęczyć się rok na stażu, ale takim, którym faktycznie czegoś uczy poza parzeniem kawy
            3) zgodzić się na pracę za pieniądze typu 1500 na rękę, a nie wołać od razu 5000, gdy - jak sama mówisz - taka osoba dopiero musi się wszystkiego od zera nauczyć.

            Ja chętnie biorę osoby bez doświadczenia, ale nie takie, które chcą od razu mieć 5000 zł, 13-ki, 14-ki, 15-ki, od pierwszego dnia urlop no i oczywiście pracę pod domem, a nie 30 km od domu. Uwierz mi, młodzież jest tak zmanierowana i tak niechętna do jakiejkolwiek pracy, że to jest dramat. A wymagania mają, że hoho. Pewnie nie wszyscy, ale jak trafić na tych właściwych, skoro na każdeo ogłoszenie odpowiadają debile?

            Bo jak nazwiesz osobę, która woli nie pracować niż dojeżdżać 10 km.
            Jak nazwiesz osobę, która na stanowisko, gdzie wymaga się biegłej znajomości angielskiego, przysyła CV, w którym pisze "znajomość podstawowa".
            Jak nazwiesz osobę, która wysyła list motywacyjny skierowany do zupełnie innej firmy?
            Co powiesz o kandydacie, który nie chce u Ciebie pracować za 3000 za 8 godzin za biurkiem bez stresu i bez kontaktu z klientami, bo "małe miasto nie daje prestiżu"?
            Nie wiem, w jakim świecie ludzie żyją.
            Problem z młodymi polega na tym, że nie znają życia. Myślą, że każdy od razu dostanie 5000, bo tak pokazywali w serialu. I że w Warszawie to są super firmy. Korporacje. I tam się super zarabia. No, 1000 zł na umowę o dzieło. Znam to. Ale tego dopiero dowiadują się po paru latach. Jak ma 30 lat, to już wie, jak wygląda życie i potrafi docenić dobrego pracowadcę. A gó...arze po szkole potrafią tylko narzekać i pluć, że dajesz im tylko 2500 a nie 10 000. A przecież im się należy. Przecież kolega ponoć tyle zarabia. Przecież on się ciężko uczył. Itd. itp.

            Jestem rozgoryczony. Naprawdę. Płacę dużo więcej niż inni, przestrzegam kodeksu pracy, daję urlopy, płacę za każdą nadgodzinę, jestem uczciwy, a i tak sensownych kandydatów jak na lekarstwo.

            Wiesz co? Tu już nawet nie chodzi o doświadczenie. Że ktoś nigdzie nie pracował. Mógł nie pracować, ale coś chyba robił. Chociaż hobbystycznie. Widzisz, problem polega na tym, że jedyne hobby tych, pożal się Boże, kandydatów, to najczęściej chlanie piwa i zaliczanie panienek. Tak wygląda teraz duża część tej elyty po studiach. Na szczęście są chlubne wyjątki.
            • Gość: adanelli Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.nfb.pl 08.12.11, 20:14
              przyjmiesz mnie?:))
              • Gość: Marek Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 23:15
                A co umiesz?
                • Gość: adanelli Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.nfb.pl 09.12.11, 10:20
                  Znam dobrze niemiecki(mieszkałam trochę w Niemczech), angielski gorzej,ale uczę się cały czas,moim problemem jest właśnie brak doświadczenia,nikt nie chce dać mi szansy,a przeciez pewne umiejętności można nabyć tylko przez pracę
            • Gość: mm Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.11, 20:37
              > Można:
              > 1) uczyć się z książek ekspertów z zachodu, a nie bazować na wiedzy z uczelni
              > 2) pomęczyć się rok na stażu, ale takim, którym faktycznie czegoś uczy poza par
              > zeniem kawy
              > 3) zgodzić się na pracę za pieniądze typu 1500 na rękę, a nie wołać od razu 500
              > 0, gdy - jak sama mówisz - taka osoba dopiero musi się wszystkiego od zera nauc
              > zyć.

              jak już pisałam, jestem na etapie poszukiwania nowej pracy, chcę się przekwalifikować i dokształcam się w tym kierunku, na razie korzystam z netu i książek, szkoleń ciekawych i w miarę tanich tu, gdzie mieszkam, brak. na staż mnie nie przyjmą, bo jestem już kilka lat po studiach. jeśli chodzi o punkt 3- mogłabym zacząć od 1500, pod warunkiem, że byłabym w stanie się z tego utrzymać. problem w tym, że na stanowiska, które mnie interesują, nie przyjmują bez doświadczenia (przeglądam oferty na cały kraj, wszędzie, jak do tej pory, wymagane było doświadczenie).

              co do reszty: jeżeli rzeczywiście jest tak, jak opisujesz, to nie dziwię się, że jesteś rozgoryczony. jak ja konczyłam studia, było trochę inaczej, nie było zblazowania, ale być może jest to też kwestia miejsca zamieszkania. mieszkam na podkarpaciu, z pracą tutaj jest i było ciężko, więc ludzie nie wybrzydzają.
              • Gość: Marek Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 23:18
                No i właśnie widzę, że najlepsi pracownicy to zazwyczaj tacy, którzy - jak już powiedziałem - są koło 30. i znają już trochę życie oraz właśnie ludzie z biednych rejonów, ze wsi itd. Ludzie, którzy szanują pracę. Oczywiście nie wolno wykorzystywać ich sytuacji. Ja zawsze płacę każdemu tyle, o ile poprosi, bo ludzie z reguły wiedzą, ile są warci i mówią trochę więcej, a ja im chętnie to trochę więcej daję, licząc, że będą się bardziej starać. Różnie z tym bywa, ale taki już jestem. Pewnie to brzmi nieprawdopodobnie :)

                A, i wiecie co, nie rozumiem pracodawców niechętnych zatrudnianiu kobiet. Moi najlepsi pracownicy to kobiety.
                • Gość: mm Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.11, 11:27
                  Ja zawsze płacę każdemu tyle, o ile poprosi, bo ludzie
                  > z reguły wiedzą, ile są warci i mówią trochę więcej, a ja im chętnie to trochę
                  > więcej daję, licząc, że będą się bardziej starać. Różnie z tym bywa, ale taki
                  > już jestem. Pewnie to brzmi nieprawdopodobnie :)

                  owszem, brzmi nieprawdopodobnie :), ale jest to dobre podejście. pracownik, który czuje się doceniony (również materialnie), będzie się bardziej starał.
            • Gość: Bezrobotny Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.play-internet.pl 08.12.11, 21:42
              "3) zgodzić się na pracę za pieniądze typu 1500 na rękę"
              Chciałbym taką pracę, ale od 3 lat na żadne moje CV w tej sprawie nie dostałem odpowiedzi.
              • Gość: Marek Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 23:19
                Nie pisz CV. Wielu ludziom kiepsko to wychodzi. Idź do szefa, albo zadzwoń. Powiedz mu, co on będzie miał z tego, że Cię zatrudni. Na czym się znasz, w czym mu pomożesz, jak przysporzysz mu więcej pieniędzy. A większość CV jest taka, że ludzie piszą ja, ja, ja, ja. Moim celem jest, pragnę tego i tego. Pracodawców naprawdę to nie interesuje. Z reguły skupiają się jedynie na czubku swojego nosa.
                • kot_w_butach84 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 08.12.11, 23:35
                  Witam,
                  Sądzę, że można można napisać w liście motywacyjnym (ja takie pisałam) co konkretnego można dla tej firmy zrobić, jakie się ma umiejętności a nie co by się chciało od nich nauczyć, że docenia się renomę firmy i tego typu "pitu pitu". Ja w wakacje szukałam stażu i napisałam do firmy co dla niej zrobię i jaka praca mnie interesuje. Nie chciałam tam tylko być i parzyć kawy, szkoda mojego czasu, mogę w tym czasie książkę poczytać. I szef do mnie zadzwonił jeszcze mnie nie znając mówiąc, że mnie na 100% przyjmie. I rzeczywiście. Dostałam staż (płatny). Pierwszego dnia już zasuwałam, potem dostałam umowę, a teraz szef mi ją przedłużył.
                  To chyba tak działa, albo ja miałam trochę szczęścia, nie wiem.
                  Pozdrawiam i powodzenia wszystkim
            • Gość: xt60 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetia.net.pl 08.12.11, 22:21
              Marek , w Warszawie jest chyba najniższe bezrobocie w Polsce.
              Rozsądny człowiek bez większych problemów tam znajdzie robotę za 2500.
              A przed przeniesieniem się do warszawy z innej części polski odstraszają koszty życia.

              P.S. mam kolegę "humanistę" który zostawił robotę w biurze za 3000, i zatrudnił się w budownictwie, bo to daje znacznie lepsze perspektywy rozwoju.
              • Gość: Marek Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 23:23
                Ależ oczywiście, że np. kładąc płytki można zarabiać 15 000, a po studiach 2000. Dla mnie to oczywiste, bo to prawa rynku. Oszukani mogą się czuć ludzie, którym rodzice nakładli po głowie, że jak skończą studia, to będą nie wiadomo kim, zamiast uczyć ich praw podaży i popytu. Ale wiesz, nie każdy ma zdrowie i predyspozycje i chęci do zasuwania na budowie. Ludzie chcą godnie zarabiać w swoim fachu. I to zrozumiałe.

                Nastomiast z tą Warszawą to są takie mity, że głowa mała. Każdy, kogo pytam, znajomi, rodzina, kandydaci do pracy do mnie - przeprowadzają się z Wawy do mieściny - mówią, że pracowali w wielce prestiżowych firmach po 14 godzin na dobę za 1200 na rękę na umowę o dzięło lub zlecenie. Naprawdę. A szefowie opływali w luksusy. Taki wyzysk, jaki jest w Warszawie, to w mniejszych miastach ludzie często by się wstydzili tak traktować pracowników. A za 1200 to tam sobie można wiesz ... Pewnie lepiej żyje się pracownikowi w małym miasteczku za 1500 niż w Warszawie za 3500, biorąc pod uwagę tamtejsze chore ceny. Za maleńkie mieszkanko w Warszawie to u mnie w mieście jest duży dom.
          • Gość: Piotr Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: 31.61.55.* 09.12.11, 14:27
            Gość portalu: mm napisał(a):


            >
            > w jaki sposób człowiek ma zdobyć owe kompetencje i stać się fachowcem, jeżeli p
            > racodawcy nie chcą zatrudniać bez doświadczenia? przecież od czegoś trzeba zacz
            > ąć, nikt się fachowcem nie rodzi, umiejętności zdobywa się w praktyce, czyli w
            > pracy/ na stażach.


            Ja zaczynaGość portalu: mm napisał(a):


            >
            > w jaki sposób człowiek ma zdobyć owe kompetencje i stać się fachowcem, jeżeli p
            > racodawcy nie chcą zatrudniać bez doświadczenia? przecież od czegoś trzeba zacz
            > ąć, nikt się fachowcem nie rodzi, umiejętności zdobywa się w praktyce, czyli w
            > pracy/ na stażach.


            Ja zaczynałem pracę od dużo niższego stanowiska niż planowałem - jako operator maszyny (z niewielką pensją) - praca na którą wymagane jest wykształcenie zawodowe, co i tak na tym stanowisku jest zbyteczne. Mimo tego że miałem już wyższe wykształcenie - podjąłem taką pracę, starałem się, w czasie awarii maszyn zamiast chować się gdzieś po zakładzie, pomagałem technikom naprawiać maszyny i cały czas się uczyłem, tego czego mnie nie nauczono na studiach. Dzisiaj - po 1,5 roku - pracuje w tej firmie w dziale technicznym, na stanowisku odpowiadającym mojemu wykształceniu inżynierskiemu, cały czas się uczę i rozwijam, mam przyzwoitą pensją. I nie straszne mi już gdy w ofercie pracy pracodawca wymaga doświadczenia. Więc - na wszystko jest sposób.
            • Gość: mm Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.11, 16:19
              > Ja zaczynałem pracę od dużo niższego stanowiska niż planowałem - jako operator
              > maszyny (z niewielką pensją) - praca na którą wymagane jest wykształcenie zawod
              > owe, co i tak na tym stanowisku jest zbyteczne. Mimo tego że miałem już wyższe
              > wykształcenie - podjąłem taką pracę, starałem się, w czasie awarii maszyn zamia
              > st chować się gdzieś po zakładzie, pomagałem technikom naprawiać maszyny i cały
              > czas się uczyłem, tego czego mnie nie nauczono na studiach. Dzisiaj - po 1,5 r
              > oku - pracuje w tej firmie w dziale technicznym, na stanowisku odpowiadającym
              > mojemu wykształceniu inżynierskiemu, cały czas się uczę i rozwijam, mam przyzwo
              > itą pensją. I nie straszne mi już gdy w ofercie pracy pracodawca wymaga doświad
              > czenia. Więc - na wszystko jest sposób.

              Piotr, zaczynałam tak samo, jak Ty :)
              zaraz po studiach, jak nie mogłam znaleźć pracy w zawodzie, pracowałam jako sprzedawca. niedługo potem załatwiłam sobie staż w zawodzie za niewielkie pieniądze. pierwszego dnia usłyszałam od kierowniczki, żebym nie liczyła nie zatrudnienie po stażu, bo oni nie mają etatów. OK, mimo wszystko zdecydowałam się na ten staż, bo zależało mi na zdobyciu upragnionego dośw. zawod. i zakładałam, że potem już będzie łatwiej ze znalezieniem pracy. po stażu pracy w zawodzie nadal nie mogłam znaleźć, więc zaczęłam pracę w innej branży. w ostatniej pracy też zaczynałam od najniższej krajowej, po przepracowaniu 3,5 roku pensja niewiele wyższa, szans na awans brak, rozmowy z kierownictwem o podwyższeniu płacy- bez efektu.

              dużo zależy na jaką firmę/ pracodawcę trafisz.

              wracając do dośw., chcę się przekwalifikować, więc zaczynam od początku. tyle, że stażu odbyć już nie mogę, jestem kilka lat po studiach i wątpię, żeby pracodawcy patrzyli łaskawym okiem na 30-tkę, która chce zdobywać dośw. zawod. od podstaw, od kogoś takiego wymaga się, żeby to dośw. już miał.
              • Gość: marta Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.11, 20:22
                Ja już szukałam jako sprzedawca taki bezpośredni- w sklepie z ciuchami czy innymi pierdołami (nie telemarketer-tego nie znoszę), jako pracownik biurowy wszelakiej maści, pracownik produkcyjny, Inspektor bhp (bo bhp tez mam, ale stażu brak za stara jestem na staż z urzędu i inne kryteria trzeba spełnić, takie jak rok od studiów, podyplomówka się nie liczy a płatny staż z takim samym prawd. jak po OŚ), fakturzystka, sekretarka ,asystentka, pracownik biurowy w szkole, w ARIMR jako inspektor, we wszelkich służbach jako cywilny tam zdarza się że wymagają średniego, asystentka handlowa, asystentka działu sprzedaży no pełno było tych ofert, specjalista d/s szkoleń, jako pr. biurowy w fundacji gdzie mogłabym pomagać w pisaniu projektów UE, nawet pracownik biurowy w firmie która zajmuje się szkoleniami bhp to i tam odrzucono moją aplikację (na niektórych portalach masz podgląd). Byłam na kilku rozmowach w tym roku ale one dotyczyły sprzedaży ubezpieczeń przez telefon doradztwa finansowego za prowizje i telemarketingu, byłam na dwóch sensownych as. handlowa i as.działu sprzedaży ale niestety się nie udało, byli lepsi rozumiem.
                Byłam nawet kasjerem w markecie spożywczym (tym dla zamożniejszych)ale to inna historia przez znajomość pracę dostałam i tak samo przez nią ją straciłam. Zostawiałam cv w sklepach typu obi, castorama inne duże hale. Dziś jestem jumperem bez celu w źyciu jak to rekruterzy oceniają. Prawda jest taka że dziś każdy łapie się czego może ABY PRZEŻYĆ.
                Lepiej procować na kasie w sklepie niż nie pracować w ogóle i szukam gdzie się da. Jak trafię w końcu na coś konkretnego mam nadzieję że szybko to się koniecznie przekwalifikuję.
                • parasolka123 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 09.12.11, 21:00
                  ja jak zaczynalam szukac prace, to tez podrzucilam do sklepow z ciuchami (na wszelki wypadek) zeby pracowac jakby moje szukanie czegos lepszego sie przeciagnelo. na kilka zlozonych aplikacji odzew na jeden. pojechalam 250km do wawy, po to zeby sie przekonac ze jestem "madrzejsza, bystrzejsza i znam sie na troche na fachu" (kiedys przez jeden rok akademicki pracowalam w zarze, bo mialam poniedzialek wolny i nie chcialam sie obijac w domu) Pani menager stwerdzila, ze na te stanowisko jestem za madra i zbyt wyksztalcona i sie w nim nie odnajde. potem wyslalam z braku laku (bo trzeba pracowac i tego bardzo chce) do orange na doradce w salonie. tez pojechalam do wawy. rozmowa z panem bardzo mila i elokwentna choc zadawal tyle pyt jak na te stanowisko az dziw. i po 50 min konwersacji pan zadal mi pyt czy tej pracy nie bede traktowac jako przejsciowej do szukania czegos lepszego. rozmowe prowadzilam tak zeby za zadne chiny ludowe tak nie wygladalo. i jeszcze kilka pyt tego typu i juz wiedzialam ze kariery tam nie zrobie. wynagrodzenie 1400zl w wawie.
                  staram sie wsylac na oferty pracy w miare rozsadku i moich mozliwosci. ale od telemarkerki bronie sie na razie rekami i nogami, ale nigdy nie mow nigdy. jak do konca roku bedzie dalej jak bedzie, to jade do swojego miasta wojewodzkiego i beda chodzic po sklepach z ciuchami i blagac, bo to juz bedzie 6 miesiac bez pracy.
                  wiec troche znam twoj bol i wiem jak sie czujesz. ja w ogole nie moge odrobic stazu, bo pracowalam podczas studiow dluzej niz pol roku na umowe o prace i oni to licza jako moje dosw zawodwe. nie wazne, ze to nie ma nic wspolnego z moim wyksztalceniem czy checia rozwoju w danej dziedzinie....
                  • Gość: marta Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.11, 22:14
                    Byłam na dwóch rozmowach na sprzedawcę do salonu mody męskiej i do cok firmy avon (jestem byłą konsultanką a tam potrzebowali na 1 miesiąc 3 osoby -dobra stawka była mogłabym sobie dorobić i miałam nadzieję że jak dobrze pójdzie to może pomyślą o dłuższym etacie dla mnie) obie rozmowy były w porządku ja czułam że byłam sobą, do salonu mody męskiej miałam nawet dod. kwalifikacje bo potrafię szyć i to był dodatkowy atut w razie gdyby ktoś poprawek potrzebował. Z obu rozmów nic nie wyszło... Przestanę pisać że mam studia to może znajdę pracę. I ja teraz jestem bezrobotna od września, a mój najdłuższy okres bez pracy to ok 1 roku ,więc przygotuj się na najgorsze.
                    Ten okres dla mnie jest naprawdę trudny choć wiem że stać mnie na wiele, niedługo podupadnę nerwowo.
                    • Gość: mm Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.11, 22:28
                      Przestanę pisać że mam studia to może znajdę pracę. I ja t
                      > eraz jestem bezrobotna od września, a mój najdłuższy okres bez pracy to ok 1 ro
                      > ku ,więc przygotuj się na najgorsze.

                      jak chcesz na sprzedawcę, to chyba rzeczywiście lepiej przemilczeć studia, bo zaraz usłyszysz od pracodawcy (albo i nie), że on się obawia zatrudnić, bo jak tylko znajdziesz lepszą pracę, wyfruniesz.
                    • parasolka123 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 09.12.11, 22:30
                      tez mi sie czasem wydaje ze ten mgr jest mala kula u nogi, ehhh
                      ja szukam od lipca i pierwszy raz w zyciu nic nie robie poza slenczeniem przed kompem, wertowaniem ofert, poprawianiem cv/lm, dzwonieniem do firm czy od czasu do czasu przejsciem sie do nich. od zawsze prowadzilam bardzo aktywne zycie, a teraz to sie odwrocilo i nie moge sobie juz z tym poradzic. bardzo sie staram cos znalezc. oparcia w rodzinie jako takiego nie mam, bo oni wychowani w innych czasach, pracujacy od zawsze w tym samym. znajomi tez czasem z dziwnym tekstem poleca, ze idz za kilka goroszy itp itp. pochodze z malego misateczka na wschodzie, gdzie nie ma mozliwosci znalezc prace. do duzego mista za kilk gorszy nie pojade, bo sie nie utrzymam. tez nie mam kasy zeby inwestowac i kolko sie zamyka... Moze w koncu los sie sumiechnie do mnie i cos znajde. nie mowie o gornolotnej posadzie za bog wie jakie pieniadze, tylko takia zeby sie utrzymac i kupic sobie jakies buty, aby miec w czym pojsc do tej pracy. nie jestem wymagajaca... Chce pracowac, cos robic i nie marnowac czasu i byc potrzebna...
                • Gość: mm Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.11, 22:19
                  Dziś jestem jumperem
                  > bez celu w źyciu jak to rekruterzy oceniają. Prawda jest taka że dziś każdy ła
                  > pie się czego może ABY PRZEŻYĆ.
                  > Lepiej procować na kasie w sklepie niż nie pracować w ogóle i szukam gdzie się
                  > da. Jak trafię w końcu na coś konkretnego mam nadzieję że szybko to się koniec
                  > znie przekwalifikuję.

                  marta, ja też jestem jumperem, mam różne dośw. zawod., każde inne od poprzedniego, ale dla mnie akurat to jest zaleta, nie wada. lubię się sprawdzać na różnych polach. cel w życiu mam, wiem, w którą stronę iść, chcę się przekwalifikować i wiem, że wcześniej czy później to zrobię. lepiej wcześniej :)
                  ale też mam sprofilowanych kilka CV-ek pod różne stanowiska, nie ograniczam się do jednego konkretnego.
                  a Ty próbowałaś z projektami do ngo? może daj tam ogłoszenie?
      • Gość: xxx Brednie IP: *.toya.net.pl 08.12.11, 18:50
        "Takie kiedyś dawał przemysł, a ten się akurat nie rozwija. Tak jest na całym świecie, nie tylko w Polsce. "

        Bzdura, rozwija się bardzo dobrze w chinach i całej wschodniej Azji.
        Również polskie firmy maja w tym udział przenosząc tam produkcję.
      • Gość: kama Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.11, 19:25
        Dziewczyna lat 23 zatrudniona na stanowisku sekretarki (pracowała od roku), nie chciałam jej zwolnić z pracy na 5 godzin (zgłosiła to w tym samym dniu), bo chciała iść wyrobić paszport ( na drugi dzień byłoby już ponoć za późno...), więc pobeczała się i poszła sobie w długą... po południu przyjechała powiedzieć, że już nie będzie przychodzić do pracy..., po co pracować skoro ma się dzianego chłopaka od pół roku, który właśnie zaplanował sobie wycieczkę ze swoją dziewczyną…
        • Gość: Marek Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.11, 23:26
          No u mnie pracownicy zrobili awanturę, że po roku pracy za normalne pieniądze (podkreślam to, bo nie jestem osobą, która płaci 1000 zł i wymaga nie wiadomo czego, tylko każdy ma u mnie w okolicach 2000 na rękę) zaproponowałem im podwyżki 25%. Jak ja śmiałem tak mało. Wiesz, wszędzie trąbią, że kryzys, że nie wiadomo, co będzie, że 30% bezrobocie wśród młodych, a wśród humanistów to już w ogóle, a pracę i dobrego pracodawcę naprawdę mało kto szanuje.
          • Gość: Emil Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.12.11, 02:32
            Witam, jeśli to co piszesz jest prawdą - imponujesz mi. Właśnie takiej osoby mi potrzeba jako autorytetu, ponieważ docelowo sam chciałbym być takim przedsiębiorcą z zasadami. Gdzie prowadzisz firmę? Chętnie bym się u Ciebie zatrudnił, aby dać Ci swoją ciężką pracę i jednocześnie nauczyć się dobrych wzorców zarządzania firmą. Mam 27 lat, jestem bystrą i szybko uczącą się osobą, mój email: emilch@op.pl, pozdrawiam
      • Gość: jateżnie Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.cdma.centertel.pl 09.12.11, 09:59
        @Marek
        Nie wiem skąd bierzesz informacje, że młodzi są leniwi, roszczeniowi i niezdolni do poświęceń. Mam 21 lat, studiuję zaocznie i od prawie 3 lat szukam pracy. Przez ten czas udało mi się załapać na 2 tygodnie na kelnera, gdzie musiałem dojeżdżać 70 km do pracy. Również jestem z małego miasteczka, w którym nie mam szans na jakiekolwiek zatrudnienie. Nie boję się dojeżdżać, nie boję się zmienić miejsca zamieszkania, nie boje się pracy. Problem jest w tym, że nie mam doświadczenia, nie mam zawodu, co wiąże się z tym, że nie mam konkretnych umiejętności. Jedyne co potrafię, to bardzo dobrze obsługuję różnej maści oprogramowanie biurowe, znam też bardzo dobrze angielski oraz podstawy niemieckiego. Z niemca próbuje się też samodzielnie dokształcać. Mimo gotowości do dojeżdżania i przeprowadzki nie mogę znaleźć pracy. Oferowano mi 7 zł/h, 70 km od domu, praca 6 h dziennie. Więcej wydałbym na dojazd niż bym zarobił. I tak siedzę prawie 3 lata w domu.
        • Gość: jateżnie Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.cdma.centertel.pl 09.12.11, 10:27
          Dodam jeszcze że prawdziwym powodem dlaczego młodzi nie chcą pracować i żyć w małych miastach nie jest brak prestiżu tylko trudny rynek pracy. Moje miasto uchodzi za rozwijające się, a pracy tutaj jak na lekarstwo. Zaczynać tutaj swoją karierę zawodową to jak próbować dotknąć językiem łokcia. Nikt nie da ci szansy gdy nie masz doświadczenia.
        • Gość: marta Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.11, 10:39
          Drogi pracodawco zadaj sobie pytanie.. Co umiałeś zanim przyjęto cię do pierwszej pracy?

          Dlaczego młodzi absolwenci OŚ lgną tak do urzędów?? Bo oś to jest praca z prawem (chyba że ktoś załapał się gdzieś do laboratorium) z ustawami dokumentacją, nikt nie powierzy absolwentowi zlecenia pomocy w procedurze OOŚ, tworzeniu raportu OOŚ gdy tylko liznął temat na studiach. Ja na studiach zarejestrowałam się na znanym portalu -społeczności skupionej na rozwoju kariery i życia zawodowego i tam szukałam możliwości dodatkowych praktyk, pamiętam takie ogłoszenie właśnie związane z OOŚ, szukali osób do pomocy ja byłam studentką 5 roku i jak "pracodawca" dowiedział się że opracowałam na studiach zaledwie 1 raport to już nie odpowiedział nawet za darmo nie chciał. Nie potrzebował żeby ktoś mu się pałętał pod nogami. Niestety nikt nie stanie się specjalistą bez kontaktu z praktyką.
          Przeczytaj wypowiedzi pozostałych absolwentów tego kier. (pewnie na każdym innym są takie problemy) ile szukali, gdzie szukali i jaki był tego skutek.
          Ja też miałam nadzieje, że jeśli weszliśmy do unii to będzie szansa na pracę w zawodzie i rozwój tego sektora. Po 3 latach bez kontaktu z OŚ mogę przyznać szczerze,że już 50% informacji nie pamiętam, bo prawo w tym zakresie jest zmienne i nawet eksperci miewają problemy z opanowaniem wszystkiego.
          Angielski znam komunikatywnie, niemiecki podstawowo i się dokształcam we własnym zakresie, zaczynam uczyć się francuskiego. Mam obiecaną umowę o dzieło pomoc w audycie BHP (50/50) i na tym będę bazować, a że bhp dziś łączy się z OŚ bardzo często to może kiedyś... ale jestem pozytywnej myśli.
          A propo dzisiejszych studentów, musieliście się spotkać z tymi niewłaściwymi.....
          A i 300 osób na miejsce było w tamtym roku w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy, ja byłam 111 i też nie byłam na rozmowie.
          Dla tego kierunku rozwiązanie jest proste, albo zlikwidować albo skrupulatnie zmodernizować poprzez specjalizację.
          Pozdrawiam poszukujących ,tych co znaleźli ale nie pracują w zawodzie i tych co pracują w zawodzie.
          • Gość: mm Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.11, 11:21
            > pod nogami. Niestety nikt nie stanie się specjalistą bez kontaktu z praktyką.

            wszystko rozbija się o brak doświadczenia :( kilka lat temu, jak konczyłam studia, nie było na to aż takiego nacisku, przyjmowano ludzi bez doświadczenia, pracodawca szkolił i się pracowało. człowiek dopiero startujący w branży dostawał szansę. obecnie brak doświadczenia dyskwalifikuje, pracodawca chce gotowego pracownika, który wie co i jak. a gdzie ten pracownik ma zdobyć to doświadczenie już nikogo nie interesuje. ma mieć i już.
            • parasolka123 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 09.12.11, 20:41
              hej mm,

              mam news odnosnie skarbowki dla ciebie. 500 os na 1 miejsce. jak chcesz dowiedziec sie wiecej szczegolow, a jest to dosc ciekawa sprawa, to moze jakos na priv. Załamka :(

              dzisiaj dzwonilam do jednej firmy z pyt. czy ogloszenie jest aktulane i do kiedy mozna jeszcze podsylac aplikacje. Branza malo zwiazana z moim wyksztalceniem. nie wymagaja jako takiego dosw, pisza, ze milo byloby (chec nauki itp). podstawa raczej bedzie ang. bo to jest obsluga klienta korporacyjnego. Ja w tej "rozpaczy" jestem w stanie nauczyc sie wszytkiego dot. tego przemyslu. nawet nie bedzie to stanowilo dla mnie wielkiego problemu bo lubie dziwne wyzwania. tylko moj pierwszy szczebel na te stanowisko jest taki ze nie wiem jak napisac LM zeby zwrocic na siebie uwage :(. na razie moim jedynym autem jest to ze znam ang. mam chec do nauki i znam kulture ludzi z usa i jak z nimi pracowac i postepowac bo tam mieszkalam 1,5roku. a ta firma wlasnie wspolpracuje z amerykanskim koncernem. moj mozg jest juz lekko wyplukany pisaniem tych glupich lm bo szczegolnych rezultatow nie widze....

              • Gość: mm Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.11, 22:38
                mam news odnosnie skarbowki dla ciebie. 500 os na 1 miejsce. jak chcesz dowiedz
                > iec sie wiecej szczegolow, a jest to dosc ciekawa sprawa, to moze jakos na priv
                > . Załamka :(
                >

                hmm, dlaczego nie jestem zaskoczona? a ktoś się tu dziwił, jak może być 200 osób na miejsce. okazuje się, że może być 500 :)

                > dzisiaj dzwonilam do jednej firmy z pyt. czy ogloszenie jest aktulane i do kied
                > y mozna jeszcze podsylac aplikacje. Branza malo zwiazana z moim wyksztalceniem.
                > nie wymagaja jako takiego dosw, pisza, ze milo byloby (chec nauki itp). podsta
                > wa raczej bedzie ang. bo to jest obsluga klienta korporacyjnego. Ja w tej "rozp
                > aczy" jestem w stanie nauczyc sie wszytkiego dot. tego przemyslu. nawet nie bed
                > zie to stanowilo dla mnie wielkiego problemu bo lubie dziwne wyzwania.

                parasolka, próbuj! zawsze możesz nauczyć się czegoś nowego, to jest fajne i rozwojowe, i kto wie- może się uda? :)

                tylko mo
                > j pierwszy szczebel na te stanowisko jest taki ze nie wiem jak napisac LM zeby
                > zwrocic na siebie uwage :(. na razie moim jedynym autem jest to ze znam ang. ma
                > m chec do nauki i znam kulture ludzi z usa i jak z nimi pracowac i postepowac b
                > o tam mieszkalam 1,5roku. a ta firma wlasnie wspolpracuje z amerykanskim koncer
                > nem. moj mozg jest juz lekko wyplukany pisaniem tych glupich lm bo szczegolnych
                > rezultatow nie widze....

                mogę spróbować Ci pomóc w skleceniu LM, chociaż nie wiem, czy jestem do tego kompetentną osobą :) co to za stanowisko? jak nie chcesz pisać tu, daj jakiegoś @, to napiszę do Ciebie. pzdr
                • parasolka123 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 09.12.11, 23:03
                  wlasnie mnie takie ciekawe wyzwania kreca. nie chce stac w miejscu i klepac jedno i to samo do konca zycia tylko robic ciagle cos nowego. a ta praca bylaby dla mnie mega wyzwaniem, bo musialabym sie nauczyc/uczyc duzo technicznych rzeczy, co mnie w zuplnosci nie przeraza. ja wiem i rozumiem, ze pracodawcy chca/wola kogos z dosw zeby nie wywalac na kogos kasy (szczegolnie w dobie "kryzysu") na szkolenia i zawsze taka osoba sie znajdzie. no ale co z reszra? strzelmy sobie kukli w leb i juz, jak jestesmy az tak zbedni ;/.
                  moj mail to dendolajed@interia.pl
                  • Gość: mm Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.11, 00:27
                    a ta praca bylaby dl
                    > a mnie mega wyzwaniem, bo musialabym sie nauczyc/uczyc duzo technicznych rzeczy
                    > , co mnie w zuplnosci nie przeraza.

                    ja tak w ostatniej pracy musiałam uczyć się techn. rzeczy, byłam zielona i myślałam, że nie dam rady, ale dałam :)
                    odezwę się na @
                    • Gość: marta Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.11, 09:22
                      Nie wiem czy to bhp to taki świetny pomysł, skoro skończone w 2010 i nigdzie do pracy czy staży nie chcą przyjąć. Dotąd uważałam ze np: na stanowisko sekretarki to jest atut bo mogłabym się tymi sprawami w mniejszej firmie zajmować zrobić okresowe szkolenie dla bhp-ców i szkolić nowo zatrudnianych i robić szkolenia okresowe (w firmie o profilu administracyjnym , gdzie nie ma jakiegoś ryzyka było by ok) ale wychodzi na to że nie jest. Po zatym mam (niestety tylko kilka miesięcy) doświadczenia w sekretariacie w dużej agencji rządowej, zastępowałam tam jedną z pracownic.
                      Będę próbować jeszcze do fundacji i stowarzyszeń (często sprawdzam ngo-wysyłam już nawet do Warszawy) wolę być weekendową żoną niż bezrobotną żoną.
                      A propo tych projektów jeden projekt nie czyni cię specjalistom i ci co szukają specjalistów dobrze o tym wiedzą.
                      • Gość: Pelargonia Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.ists.pl 10.12.11, 10:30
                        Witam! Byłam w podobnej sytuacji, skończyłam techniczny, podobno dobry kierunek i nie mogłam znaleźć pracy ze względu na to, ze jestem kobieta. Miałam propozycje pracy w sekretariacie ale nie chciałam, wiedziałam, że chcę być inżynierem, nie nadaję się do pracy biurowej, nie będę nikomu parzyć kawy. Mimo, ze miałam 27 lat podjęłam studia, znow techniczne, ale tym razem w znacznie szerszym zasięgu - budownictwo. Aktualnie jestem na drugim roku dziennych i pracuje na pół etatu w biurze projektowym. To było ryzyko, nie wiem co będzie dalej, ale czuję, że studiuję świadomiej i pomimo, ze jest to bardzo ciężkie łączę studia z praca.
                        Może to jest sposób? Drugie studia?
                        • parasolka123 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 10.12.11, 10:48
                          czy po 26 roku zycia mozna jeszcze startowac na studia dzienne (nie od poczatku, tylko II stopnia)?
                          • Gość: Pelargnia Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.ists.pl 10.12.11, 11:00
                            Można na 100% (w końcu ja tak studiuję), do tego uczelnia mnie ubezpiecza (tzn dopóki nie poszłam do pracy), musiałam tylko takie pismo uzupełnić. Poszłam na studia 1 stopnia bo gdybym tylko drugiego zrobiła to bym nie miała potem szans na uprawnienia budowlane pełne (nie jestem pewna dokładnie jakie, w każdym razie tak doradziła mi pani dziekan).
                            • parasolka123 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 10.12.11, 11:41
                              wiem, ze jak kiedys skladalam na 2gi kierunek na uj, to tam bylo napisane, ze na studia dzienne mozna skladac do 26 roku. wlasnie tak sobie mysle od jakiegos czasu, jak moze powroci do mnie status studenta, to bede miala lezej ze znalezieniem pracy, jak to mialm na studiach studiujac nawet dziennie! a teraz? porazka. choc studia podyplomowe spelniaja bardziej moje oczekiwania i specjalizacje niz studia "zwykle". na scisle kierunki nikt mnie nie przyjmie, bo moje oceny z lo z tego zakresu daja wiele do zyczenia plus nawet 1szego semestru bym nie przeszla, do tego jeszcze stara matura :P. ostatnio czytalam, ze inz. produkcji jest ok, ale na ile jest to prawda to nie wiem. ja zaluje jednego, ze poszlam na studia dzienne, bo patrzac sie na moich kuzynow, kotry studiowali zaocznie i od 2go rok pracowali, to teraz na rynku pracy maja silna pozycje, a nie to co ja :(. wtedy studia zaoczne byly z nizszego pulapu itp. ale czasy sie zmieniaja i nie przewidzi sie co bedzie od teraz np za 10 lat... Niby pl ma wysoki poziom nauczania, tlko niech mi ktos powie z ktrej strony?
                              • Gość: Pelargonia Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.ists.pl 10.12.11, 11:58
                                Nie wiem skąd takie przepisy, warto się dopytać, co chwile coś się zmienia. Jak dla mnie ten drugi kierunek to była dobra decyzja, ciężko było iść od pierwszego roku, dziwnie się czułam będąc najstarszą osobą w grupie (na szczęście wyglądam bardzo młodo), z drugiej strony bardzo świadomie studiuję, staram się brać udział w dodatkowych szkoleniach organizowanych przez uczelnie, znalazłam pracę (umowa o pracę, w zawodzie który studiuje), może za naprawdę małe pieniądze, ale praca jest i zdobywam doświadczenie. Jest bardzo ciężko bo to ciężkie studia ale zaciskam zęby i próbuję dalej licząc że odpocznę potem.
                                Sadzę, że ważne są konkretne umiejętności więc przykładam się do projektów (oddaję je często w późniejszych terminach, ze względu na tą pracę, ale robię je sama nie kopiując od innych), uczę się języków i mam chyba więcej pokory niż wielu studentów. Wiem, że pracodawca nie będzie na mnie czekał z czerwonym dywanem mówiąc: "pani Pelargonio - WITAMY"
                              • Gość: mm Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.11, 15:01
                                ja zaluje jednego, ze poszlam na
                                > studia dzienne, bo patrzac sie na moich kuzynow, kotry studiowali zaocznie i o
                                > d 2go rok pracowali, to teraz na rynku pracy maja silna pozycje, a nie to co ja
                                > :(. wtedy studia zaoczne byly z nizszego pulapu itp. ale czasy sie zmieniaja i
                                > nie przewidzi sie co bedzie od teraz np za 10 lat.

                                jak ja studiowałam dzienne stały wyżej niż zaoczne. gdybym miała teraz decydować, wybrałabym inny kierunek, ale nadal byłyby to dzienne. dobrze, że wchodzi doradztwo zawod. do szkół, to może ludzie będą lepiej wybierać kierunek studiów.
                                • parasolka123 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 10.12.11, 15:23
                                  raczej dalej bym obstawala przy zaocznych. no poza medycyna i moze prawem czy innym bardzo pracochlonnym kierunku. biorac pod uwage mase niepotrzebnych rzeczy ktorych sie uczymy i ktre nie maja potem zwiazku nawet z wyuczonym zawodem, bo teoria a praktyka, to 2 roznie rzeczy wiec wolalabym uczyc sie od pocatku praktyki i posilkowac sie teroria na zaocznych, miec 25 lat, skonczone studia i 5lat dosw zawodowego :)
                            • Gość: marta Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.11, 11:47
                              Ja mam 27 lat w lutym 2012 będzie 28 mieszkam pod Bydgoszczą, w Bydzi budownictwo jest na uniwersytecie technologiczno-przyrodniczym (czyli takim jak moja była uczelnia) , jak już miałabym próbować ponownie to raczej na lepszej uczelni , Gdańsk, Poznań, dopóki nie pracuję jak będę tam dojeżdżać? Studiujesz dziennie czy zaocznie?
                              • Gość: Pelargonia Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.ists.pl 10.12.11, 12:00
                                Dziennie w Krakowie więc na renomowanej uczelni. Sądzę, że jednak uczelnia ma znaczenie, np politechnika Opolska ma kiepską renomę
                        • Gość: mm Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.11, 14:49
                          skończyłam techniczny, podobno dobry kierunek
                          > i nie mogłam znaleźć pracy ze względu na to, ze jestem kobieta.

                          pracodawca Ci to zakomunikował?

                          Mimo, ze miałam
                          > 27 lat podjęłam studia, znow techniczne, ale tym razem w znacznie szerszym zas
                          > ięgu - budownictwo. Aktualnie jestem na drugim roku dziennych i pracuje na pół
                          > etatu w biurze projektowym. To było ryzyko, nie wiem co będzie dalej, ale czuję
                          > , że studiuję świadomiej i pomimo, ze jest to bardzo ciężkie łączę studia z pra
                          > ca.
                          > Może to jest sposób? Drugie studia?

                          chyba jednak coś się zmieniło w przepisach, bo swego czasu też myślałam nad drugim kierunkiem dziennie i można było do 26 r.ż., ja miałam przekroczone. obecnie wchodzi w grę tylko podyplomówka albo zaoczne. zbliża mi się 31 i nie wyobrażam sobie studiowania dziennie do 36, nie miałabym się z czego utrzymać, o kredycie nie wspomnę. na szczęście to, co mnie interesuje, można zrobić podyplomowo, ale sprawa jest na wstrzymaniu- brak kasy.
                          • Gość: corett Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.dynamic.chello.pl 10.12.11, 21:01
                            Nigdy nie było przepisu zabraniającego studiować po 26 roku życia, ktoś ciebie w błąd wprowadził. Gdy ja zaczynałem dzienne studia (publiczna uczelnia) w 2005 roku to ze mną w grupie był koleś 29-letni. A słyszałem też o starszych osobach.
                            • Gość: mm Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.11, 22:46
                              > Nigdy nie było przepisu zabraniającego studiować po 26 roku życia, ktoś ciebie
                              > w błąd wprowadził. Gdy ja zaczynałem dzienne studia (publiczna uczelnia) w 2005
                              > roku to ze mną w grupie był koleś 29-letni. A słyszałem też o starszych osobac
                              > h.

                              nie wiem, czy to jest ustalone odgórnie, czy może każda uczelnia ma swoje własne ustalenia. w każdym razie jak ja się dowiadywałam o dzienne na kierunku ceramika, interesowałam się Wrocławiem i tam był limit wieku. zaglądnęłam przed chwilą na stronę i nadal mają limit wieku: 27 lat. ale być może tak jest na ASP, a na innych uczelniach bez limitu. nie jestem w stanie Ci tego powiedzieć, bo mnie interesowała ceramika i sprawdzałam tylko ten kierunek.
                              • Gość: corett Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.dynamic.chello.pl 10.12.11, 23:24
                                Słyszałem, że jest jakiś wyjątek i zdaje się, że to chodziło o ASP lub Akademie Muzyczne. W każdym razie na większości uczelni żadnego limitu nie ma więc trochę wprowadzasz ludzi w błąd. Oczywiście ci powyżej 26 lat żadnych zniżek studenckich nie mają, natomiast studentami mogą być nawet i w wieku 90 lat.
                                • Gość: Pelargonia Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.ists.pl 11.12.11, 09:33
                                  W Krakowie mają zniżki na MPK. To trzeba się informować w rożnych miastach jak to jest z komunikacją miejska.
                                  • parasolka123 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 11.12.11, 13:28
                                    Tak, w krk sa znizki na mkp dla studentow powyzej 26r.z. Moja ponad 30letnia wspollokatorka studiujac zaocznie miala znizke na mpk, a to juz bylo dawno po wprowadzeniu tej nowej ustawy znizkowej.
                                    a co do zdawania na medycyne po 26 roku zycia, to moja kolezanka studiujaca medycyne w wawie mowi, ze na roku ma goscia, ktory jest dosc wiekowy. wiec moze faktycznie to zalezy od poszczegolnych rodzin..
                                    • Gość: Pelargonia Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.compower.pl 11.12.11, 14:40
                                      Mówiąc otwarcie to jest ciężka decyzja, bo to drugie studia, pierwsze miały niby coś dać a nic nie pomogły. Warto wybrać taki kierunek, który pozwoli nie chować tamtego dyplomu do szuflady. Ja miał dużo szczeście bo moi rodzice obiecali mnie wspierać, caly czas pracowałam najpier dorabiając sobie a teraz już normalnie na etacie. Oczywiście, że nie mogę sobie pozwolić na "radosne i beztroskie" studiowanie, inaczej na to wszystko patrze, caly czas jestem na bierząco z ogłoszeniami o pracę, patrzę czego szukają pracodawcy - jakich umiejętności. Uczelnie często pomagają studentom, są dodatkowe zajęcia, organizacje, staże, kursy. Cokolwiek z tego wyjdzie wiem, że spróbowałam i dałam z siebie wszystko.
                                      Pozdrawiam
                    • parasolka123 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 10.12.11, 10:46
                      ok to czekam na maila :)
                    • parasolka123 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 10.12.11, 12:08
                      ok, czekam
                      • Gość: marta Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.11, 13:24
                        No właśnie uczelnia ma znaczenie,musiałabym jeździć do Gdańska, nocować tam w weekendy a jak to zrobić bez pracy, ja już dawno o tym myślę żeby się przekwalifikować ale jak brak mi środków do życia to ciężko 3 kierunek zaczynać.
                        Nie mam szans....teraz już troszkę za późno.
                        • parasolka123 Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 10.12.11, 14:00
                          moim zdaniem malo ma do znaczenia. mowie, to z obserwacji mojego otoczenia...
                          • Gość: Pelargonia Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.ists.pl 10.12.11, 21:41
                            Sądzę, ze zalezy to od branzy, w mojej często spotykałam się ze stwierdzeniem, że osoby po politechnice opolskiej są słabo przygotowane, nieraz właśnie od studentów a także od pracodawcy. Oczywiście prawdziwy specjalista się wybroni na rozmowie ale na tą rozmowę trzeba zostać zaproszonym.
          • Gość: CaptainHero Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.182.123.14.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.12.11, 13:48
            "Bo oś to jest praca z prawem (chyba że ktoś załapał się gdzieś do laboratorium) z ustawami dokumentacją" - trafiłaś w samo sedno. A ile semestrów na studiach trwał przedmiot prawo ochrony środowiska? Bo u mnie jeden :) Za to sadownictwo, warzywnictwo i inne zielarstwa znacznie dłużej.
            "A i 300 osób na miejsce było w tamtym roku w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy, ja byłam 111 i też nie byłam na rozmowie" - ja już nie startuję w konkursach do urzędów. Praca i tak jest już komuś tam obiecana, a konkurs robią bo ich do tego prawo obliguje. Szkoda na to czasu.
            "Dla tego kierunku rozwiązanie jest proste, albo zlikwidować albo skrupulatnie zmodernizować poprzez specjalizację." Święte słowa. Potrzebna jest całkowita zmiana programu, specjalizacje od I roku, prawo ochrony środowiska przez całe studia, zajęcia z praktykami z urzędów i instytutów. I przede wszystkim, zdjęcie oś z listy kierunków zamawianych i wbijanie młodym do głowy jak to wygląda po studiach, że nie jest wcale kolorowo a pracy jak na lekarstwo.
        • Gość: Piotr Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: 31.61.55.* 09.12.11, 14:38
          > @Marek
          > Nie wiem skąd bierzesz informacje, że młodzi są leniwi, roszczeniowi i niezdoln
          > i do poświęceń.


          Niestety w większości przypadków tak właśnie jest. Obserwując swoich znajomych, którzy razem ze mną kończyli studia, czy nawet praktykantów jacy po studiach przychodzą do nas do firmy nie sposób mieć innego zdania. Choć oczywiście zdarzają się wyjątki, którym zależy na pracy i są skłonni do wielu poświęceń.
      • wycofany Re: Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? 09.12.11, 16:12
        Naukowcy zajmuja sie nauka.
        Ksztalceniem bezrobotnych zajmuja sie nauczyciele.
      • Gość: Stary Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.11, 14:44
        Młodzi po prostu są do bani i dostają to na co zasłużyli!
        I tyle w temacie
      • Gość: krotos Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.05.el1.ftnet.pl 11.12.11, 15:29
        Młodzi nie mają pracy a tak zwani " kombatanci" którzy walczyli o lepszą Polskę spoczęli na laurach i chcą by ich sławić . Tylko za co ? .PANIE I PANOWIE "KOMBATANCI" nie nadeszła jeszcze pora na świętowanie, bo ta walka jest jeszcze ni zakończona. Wasze dzieci i wnuki nie mają pracy ,mieszkania,a nawet perspektywy na " to lepsze życie"( mówię o dzieciach i wnukach szeregowych członków Solidarności, bo dzieci cwaniaków i kierownictwa są" ustawieni" przez swoich rodziców ).Jako szeregowy byłem po obu stronach "barykady" w Solidarności z wyboru i krótko, a w wojsku bo zostałem wcielony,i JA tam przesiedziałem prawie dwa lata , a nie jakieś kilka miesięcy.KOMBATANCI WALCZMY O LEPSZY BYT DLA NASZYCH DZIECI I WNUKÓW
      • Gość: go Młodzi na rynku pracy: są jacyś inni? IP: *.182.190.40.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 14.01.12, 21:22
        Witam wszytskich.
        Co do ludzi na rynku pracy od 2tyg szukam pracownika właściwie 2 prowadze sklep.
        Dałem ogłoszenie i tu moje zaskoczenie przyszło około 40 CV juz pierwszego dnia.
        Wstępna selekcja, która eliminuje :
        1.Zmiana pracy średnio co 3 miesiące.
        2.Błędy w CV
        3.Podawanie więcej niż 1numeru tel. komórki(Miałem juz taką pracownice, która posiadała 3 telefony na jednym miała bezpłatne połaczenia na 2 sms a 3 był normalnym telefonem. wyglądało to tak albo rozmawia albo i pisze a w przerwach pracuje)
        4.Fotki dołączone do CV jak z portali erotycznych
        5.Adres email np. buziaczek89, kasiuleczek, niecichawoda, itp

        Po wstępnej selekcji dzwonie rozumiem nie zawsze można odebrać ale dzwoniłem kilka razy.
        Odbieranie telefonu i przechodzenie na TY mimo iż z mojej strony jest jak najbardziej oficialne podejście PAN/PANI. Rozmowy Dzień Dobry przesłała Pani do mnie CV w sprawie pracy sprzedawcy pi pi pi rozłączanie się.
        No i ostatnie najlepsze nie przychodzenie na umówione spotkanie.

        Rynek jest pełen pracy młodzi nie chcą pracować!!!
        Sam na rynku pracy zaczynałem 12lat temu od 2lat mam działalnośc od początku nie bedzie się osobacałkowicie niezależna i decyzyjna.
        Myślałem, że może mało płace ale mam stałych 4 pracowników i nie narzekają. A rekrutowani nawet nie dadzą mi szansy na rozmowe o stawkach.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka