Gość: sfrustrowany
IP: 213.155.191.*
17.04.12, 19:27
Pracuję w urzędzie miasta (miasto aspirujące, kiedyś ekstraklasa, obecnie II liga). Ludu co to za matrix, rzeczywistość równloległa. Nepotyzm, korupcja, układy, totalny brak kompetencji - zainteresowani i zaangażowani nawet się z tym nie kryją, bo przecież nie ma bata na samorząd - to państwo w państwie. W domu i znajomym tego nie opowiadam, bo nikt nie uwierzyłby, chyba, że w kategorii "żale i zazdrości sfrustrowanego urzędasa". Ale na forum w kategorii "nie do wiary" można zamęczać innych forumowiczów. Kilka dni temu z urzędu odszedł jeden znajomy, nie wytrzymał ciśnienia głupoty, a w zasadzie dostał propozycję "nie do odrzucenia". Z gościem to w ogóle była przedziwna historia. Otóż jakiś czas temu nasz "pierwszy po Bogu" wzorem Wrocławia wyjechał na jakąś impro-konferencję w Londynie czu Lądku i zachęcał młodych ludzi do powrotu do naszego miasta. Specjalista od PR przewijał slajdy w prezentacji roztaczającej uroki i zachęty a Prezio nawijał (oczywiście akcja była wsparta odpowiednia kampanią promocyjną jak to miasto i Prezio czekają na powrót młodzieży z emigracji). A tu za jakiś czas w dziale kadr zjawia sie gostek z tekstem "oto jestem, kazaliście mi wrócić, to rzuciłem wszystko spakowałem rodzinę i ... od kiedy mam pracować?. Kadrówki strzeliły karpia, zaczęły się nerwowe ruchu połowy urzędników okołopreziowych, w końcu gościa wpakowali do jakiegoś wydziału na przeczekanie, a nuż może sam odejdzie - przecież blokuje etat dla jakiegoś znajmomego. Dla szybszej eliminacji posadzili go w pokoju ze Szpionem. Szpion, o czym wszyscy wiedzieli, bo nie krył się z tym, był w przyjacielskich relacjach z Preziem (robił mu kampanię wyborczą) i uprzejmie donosił, ale żeby nie było nudno część rzeczy dodawał od siebie. Kampania szambowa przychodziła mu z zadziwiającą łatwością bo służyła maskowaniu jego własnej niekompetencji. W każdym razie gostek z Anglii w pewnym momencie zaczął być gnębiony przez samą górę i w końcu poległ z pieśnią na ustach "co to ku... za szambo, nic dziwnego, że to miasto tonie".