sfrustrowany69
12.12.12, 20:33
Pracuję w urzędzie miasta (miasto aspirujące, kiedyś ekstraklasa, obecnie II liga). Ludu co to za matrix, rzeczywistość równoległa. Otóż miałem już więcej nie wchodzić w to bagno i nie pisać o przekrętach, korupcji, urzędowych krętaczach i krętactwach, ale cóż. Skoro tylko zadeklarowałem, że zamilknę, okazało się, że wiele osób z urzędu odetchnęło z ulgą począwszy od skorumpowanych i pustogłowych dupolizów prezia i głównego kadrowego a skończywszy na urzędowych cichodajkach z biura prezia. No nie kochane urzedasy, tak łatwo nie będzie, bawią mnie te szepty na korytarzach i pozorowane ruchy w kierunku walki z korupcją , żeby odwrócić uwagę od prawdziwych przekrętów. Prezio co i raz zwołuje sztab kryzysowy, kilkudziesięcioosobowy "pijarowy" zespół wparcia wymyśla "inteligentne" opcje odwracające uwagę od rzeczywistych przepływów pieniężnych. Ostatni pomysł - nasłać kontrolę tam gdzie samemu sprokurowało się przekręt. Urzędnik wolał robić tak jak "pierwszy szef" każe niż stracić pracę, nie przypuszczał tylko, że "pierwszy szef" w obliczu spadku słupków popularności żeby mieć jakiś sukces medialny naśle na tegoż urzędnika kontrolę. No cóż nikt niczego preziowi nie udowodni, a lojalny urzędnik jeżeli nie sypnie w prokuraturze dostanie pro forma naganę a potem odpowiednią rekompensatę w postaci podwyżki lub posadę w spółce miejskiej. A tak swoją drogą to o czym teraz pisze jest publiczną tajemnicą, myślałem, że tylko urzędnicy taplają się w tym błotku, ale ostatnio nawet pewien pan profesor robiący jakieś doradztwo dla urzędu za grubą kasę w całej euforii że wreszcie zaakceptowano jego fakturę i myśląc, że jestem w tzw. "zaufanej grupie" zaczął mnie raczyć opowieściami z gabinetu prezia ... Nie wiedziałam, że władza i pieniądz aż tak ogłupiają, że można tak wrabiać uczciwych ludzi, że można tak szastać publicznymi pieniędzmi... to wszystko przerasta moje najśmielsze wyobrażenia a jestem przecież sceptykiem.