Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    hot-desking

    IP: 3.40.128.* 24.07.01, 19:43
    Slyszalem o takiej sytuacji: w firmie jest o jedno biurko mniej niz
    pracownikow! Kto przychodzi ostatni - sory, caly dzien musi sie krzatac, nie
    wiem segregtory ukladac etc. W ogole biurka nie sa przyporzadkowane pracownikom
    i taka jak ludzie przychodza to siadaja w miare wolnych miejsc. To ma
    zmobilizowac ludzi do przychodzenia wczesniej - wedlug mnie nie najlepszy
    sposob mobilizacji. Nie wyobrazam sobie czegos takiego. U mnie mozna
    przychodzic kiedy sie chce - nikt jeszcze nie probowal przez tydzien przychodic
    w poludnie, ale pewnie zwrociliby mu uwage. f.
    Obserwuj wątek
      • Gość: daag Re: hot-desking IP: *.*.*.* 25.07.01, 09:13
        dla mnie bomba! to jak stare dobre zabawy kolonijne albo weselne! pracodawca
        chyba sam nie zdaje sobie sprawy jak dywersyfikuje zaangażowanie pracownika na
        zupełnie nieistotne rzeczy. a jeśli walka idzie tylko o biurko to w najlepszym
        razie można przecież dosiąść się na przyniesionym z domu taborecie (krzesełku
        wędkarskim) do biurka kolegi... ;o)
        • Gość: facet Re: hot-desking IP: 3.40.128.* 25.07.01, 11:37
          daag napisał:

          > jeśli walka idzie tylko o biurko to w najlepszym
          > razie można przecież dosiąść się na przyniesionym z domu taborecie (krzesełku
          > wędkarskim) do biurka kolegi... ;o)

          no tak, tylko w XXI wieku praca polega glownie na walczeniu przy komputerze, wiec
          jak sie dosiadziesz do kumpla (nie wiem, czy w takich firmach sa w ogole kumple)
          to i tak niewiele zawalczysz...:(
          • Gość: daag Re: hot-desking IP: *.*.*.* 25.07.01, 14:42
            Gość portalu: facet napisał(a):

            > daag napisał:
            >
            > > jeśli walka idzie tylko o biurko to w najlepszym
            > > razie można przecież dosiąść się na przyniesionym z domu taborecie (krzesełku
            > > wędkarskim) do biurka kolegi... ;o)
            >
            > no tak, tylko w XXI wieku praca polega glownie na walczeniu przy komputerze,
            > wiec jak sie dosiadziesz do kumpla (nie wiem, czy w takich firmach sa w ogole
            > kumple) to i tak niewiele zawalczysz...:(

            czyli walka idzie nie tylko o biurko... hmmm... to może jakiegoś kompa pod serwer
            firmowy podłączyć i w ogóle z domu nie wychodzić? w końcu mówi się, że to ostatni
            będą pierwszymi...
            a czy w pracy są kumple? ja myślę, że są. osobiście raczej ograniczam kontakty
            towarzyskie z ludźmi z firmy (bo ile można słuchać tego nudnego kłapania o
            spółce, prezesach i innych pierdach? i to przy wieczornym piwie!!) ale z paroma
            osobami potrafię się dogadać. i bez wahania mianuję ich kumplami.
      • Gość: omen Re: hot-desking IP: 195.94.206.* 25.07.01, 12:52
        Gość portalu: facet napisał(a):

        > Slyszalem o takiej sytuacji: w firmie jest o jedno biurko mniej niz
        > pracownikow! Kto przychodzi ostatni - sory, caly dzien musi sie krzatac, nie
        > wiem segregtory ukladac etc.

        A firma nie jest przypadkiem zlokalizowana na warszawskim Żoliborzu ?? Sama
        miałam wątpliwą przyjemność wspólpracować z podobną... Kiedy przyjeżdżałam w celu
        podpisania kontraktu/ zmiany klauzuli/itp, okazywało się, że odpowiedzialny za
        nia facet ma akurat przymusową "przerwę na lunch", bo przy jego komputerze
        pracuje kolega... Słyszałam o pracy zmianowej, ale chyba nie o to chodziło
        ustawodawcy... Na marginesie dodam, że firma całkiem nieźle" przędzie" i nie ze
        względów oszczędnościowych nie ma wystarczającej liczby komputerów. Pod koniec
        wspólpracy mojej firmy z żoliborską sytuacja tak dalece była bliska absurdu, że
        wspomniany pracownik umawiał sie ze mną na 22.00, żeby móc coś załatwić (sam
        pracował do 17.00 !!!).
      • Gość: leniuch hot-desking - czt to nie pomysł A. Andersena ? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.07.01, 23:59
        Czytałem kiedyś, że to A.A rekomenduje biurka bez właściciela.
        Nie wiem czy wyścigi do biurka są ich pomysłem. U nas w firmie realizuje się to
        tak, że raz na tydzień ktoś pauzuje z komórką w domu (I linia serwisu
        komputerowego) i wszyscy są szczęśliwi, bo m2 to $50 ostatecznie. Oczywiście, jak
        dostanie zlecenie,to wskakuje w brykę i wio !
        • Gość: Monika Re: hot-desking - czt to nie pomysł A. Andersena ? IP: 157.25.119.* 27.07.01, 11:31

          Gość portalu: leniuch napisał(a):

          > Czytałem kiedyś, że to A.A rekomenduje biurka bez właściciela.
          > Nie wiem czy wyścigi do biurka są ich pomysłem.

          Wiem z pierwszej reki, ze takie cos dziala w Accenture, a przynajmniej dzialalo jak sie jeszcze nazywali Andersen Consulting. Czlowiek najpierw sobie rezerwowal biurko co najmniej z jednodniowym wyprzedzeniem zeby wogóle miec gdzie usiasc, a jak juz przyszedla danego dnia do biura to najpierw sie musial zalogowac w komputerze na recepcji, bo inaczej tak jakby nie istnial - telefony do niego nie przychodzily, komputer nie dzialal i takie inne. Zawsze uwazalam, ze konsultanci sa dziwni, ale jak to uslyszalam, to dostalam drgawek.

      • Gość: m. Re: hot-desking IP: *.centrala.pbk.pl 09.08.01, 14:34
        taki zwyczaj "goracych biurek" praktykuje sie w wielu firmach consulting''owych,
        np. w PWC. przychodzisz do pracy i logujesz sie na dowolnym=wolnym komputerze.
        odnosnie PCW; koledza, ktory pracuje dla nich w zaprzyjaznionym kraju czesto
        pojawia sie w pracy ok. 45 min. wczesniej celem przejrzenia swojej e-poczty czy
        przygotowania sie na spotkania w ciagu dnia. kierownictwo zwrocilo mu uwage, ze
        przychodzi za wczesnie do pracy (!!!). inna uwaga dotyczyla niekolezenskosci
        kolegi, bowiem nie chcial zawsze uczestniczyc w ogranizowanych przez
        kierownictwo tzw. spotkaniach integracyjnych czyli piatkowych wyjsciach do pubu
        itp. kolega odparl zarzut stwierdzajac, ze w swoim wolnym czasie to on bedzie
        sie spotykal z kim chce, a "kolegow" to ma tez poza PCW.
        • Gość: kwieto Re: hot-desking IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 29.08.01, 16:24
          Pracuje w BCG - Boston Consulting Group. Hot-desk? to absurd! u nas konsultanci
          maja po prostu sluzbowe laptopy, oczywiscie kazdy z nich ma wlasne biurko, itd.
          W kazdym razie, gdy mamy zlecenie np. w innym miescie i trzeba tam pojechac, to
          konsultant bierze laptopa i jedzie... Zadnych walk o biurko, komputer czy
          dlugopis... A co do Andersen Consulting, vel Accenture to chodzilo juz wiele
          dowcipow o tej firmie, mi sie najbardziej podobal plik .mp3 z parodia reklamy
          Accenture, w ktorej byl tekst w stylu: "We''ll destroy the things you spent your
          life for..." ("zniszczymy to nad czym spedziles cale zycie...)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka