Gość: gość
IP: *.toya.net.pl
24.11.13, 18:21
Witam,
Jestem młodym mgr inżynierem automatyki i robotyki. Pracowałem kilka miesięcy w DUR ale strasznie mi się to nie podobało. Od około roku zajmuję się systemami sterowania opartymi na PLC. Zabiera mi to około 70% czasu w pracy (pisanie programów i uruchomienia).
Reszta to projektowanie sterowania w eplanie i sporządzanie zestawień elementów automatyki niezbędnych do budowy maszyn.
Widzę, że ,,kręci mnie to". Mam z tego ,,frajdę" i dość często biorę komputer na weekend do domu w celu poprawy czegoś tam.
Nie zajmuję się elektromonterka - robią to u mnie w firmie elektrycy.
Jest rzeczą oczywistą, że czasami podłączę do szafy jakiś czujnik, przyciski lampki, sygnały sterujące falownika itp ale nie ,,szyję szaf".
Jest to rzecz która mnie nie kręci a dodatkowo szef kazał mi zajmować się sterowaniem, zabezpieczeniami, szukaniem innowacyjności i cięcia kosztów a gdybym nie miał co robić mogę coś podłączyć.
Jest to według mnie jak najbardziej ok bo zdaję sobie sprawę, że lepiej w przyszłości zarobię jako automatyk niż jako elektromonter.
Mimo wszystko montażem zajmuję się tak naprawdę sporadycznie - powiedzmy godzinę/dwie w miesiącu. Zastanawiam się czy za jakiś czas nie będę postrzegany jako automatyk teoretyk? Czy nie lepiej pomimo słów szefa kilka dni w miesiącu poświęcić na ,,szycie" szaf czy podłączanie urządzeń?
[Jest rzeczą oczywistą, że skoro rysuję schematy wg których elektrycy montują okablowanie wiem jak to robić, ale czy nie powinienem zatroszczyć się o praktykę?]
Poproszę o opinię osoby wiedzące o czym piszę.