nieznajomomi
18.05.14, 11:05
Witam,mój problem polega na tym,że pracuje z dwoma koleżankami a czuję się jakbym pracowała tam sama .. . Dziewczyny to typowe lenie, przychodzą do pracy, żeby podpierać ladę, niestety nie mamy kamer. Ostatnio wygarnęłam jednej z nich, że wzięła by się w końcu do pracy,bo tylko stoi za ladą a ja poprawiam sklep, a ona na to,że nie będzie cały dzień poprawiać sklepu jak ''poje*ana'' zaznaczam, że na wieczór też tego nie robi,bo często gęsto przesiaduje z nią jej chłopak. Nawet jak towar przychodzi to nie potrafią go dać w półkę ( bo przecież trzeba poprzekładać inne rzeczy,żeby zmieścić ten nowy towar, a to przecież takie pracochłonne) przychodzę ja za trzy dni i to ja muszę go tak umieszczać . Zaznaczam,że jak ja jestem na towarze, z którąś z nich ( zawsze jesteśmy we dwie ) to wszystko wykładam jak należy i nikomu nie zostawiam roboty. Na magazynie robią taki bałagan,że zawsze ja go muszę ogarniać,bo w takim syfie przecież nie da się pracować .. . Mam już tego powoli dość, pracuje tam już rok, jedna dziewczyna się zwolniła i kilka miesięcy temu przyszła nowa. Po prostu we dwie się tak zgrały, że szok. W dodatku jestem studentką i potrzebuję więcej weekendów wolnych,oczywiście one są o to wściekłe , potrafią dzwonić na moją uczelnie pytać czy mam zjazd, do mojego opiekuna czy jestem na zajęciach, jakiś koszmar ! Szef akceptuję moje studia,bo przecież to on nie zatrudnił a nie one ! W ogóle nie liczą się z moim zdaniem, rozmawiałyśmy kiedyś o urlopie i powiedziałam, że ja będę chciała wziąć wtedy i wtedy za jakieś 2 tygodnie nowa koleżanka OZNAJMIA mi, że bierze urlop akurat wtedy kiedy ja mówiłam, że go wezmę , więc jej powiedziałam, że przecież wiedziała,że ja wtedy chciałam wziąć, a ona na to, że już ma zarezerwowane wczasy .. . Nie robi mi to problemu,bo ja nic nie rezerwowałam, chodzi o sam fakt, że moje zdanie w ogóle nie jest brane przez nie pod uwagę. Nie wspominając o tym, że jak robimy grafik to oczywiście ja przychodzę tylko na gotowe, o dodatkowej niedzieli wolnej mogę zapomnieć ( bo przecież mam wolne na studia, studiuje zaocznie ). Musze je okłamać, żeby dostać dodatkowe wolne :/ bo inaczej nie ma szans. Kiedyś jak mi odwołali w sobotę zajęcia z niedzieli to napisałam do nich dwa razy, że mogę przyjść za którąś żeby ta miała wolne, odmówiły,bo powiedziały, że tak z dnia na dzień nie będą się zamieniać, więc od tego czasu nawet im nie piszę, przynajmniej mam wolną niedziele. Nie wiem czy poinformować o tym szefa ? Próbowałam już chyba wszystkiego , zostawiałam im taki sam bałagan na sklepie jak one mi, żeby dać im do zrozumienia, żeby zaczęły sprzątać - nie poskutkowało, próbowałam rozmowy(o ile można było to nazwać rozmową , koleżanka po prostu mówi 'nie będę z Tobą dyskutować'i w sumie była to kłótnia niż rozmowa) nie działa, więc co mam jeszcze zrobić ?? Zależy mi na klientach,bo w końcu dzięki nim ten sklep istnieje, cieszy mnie to jak jest duży utarg , lubię kontakt z ludźmi i podoba mi się moja praca. Zaczęłam je nagrywać na telefon, żeby w razie w mieć dowód jak 'pracują' podpierając się o ladę. Moja cierpliwość się już kończy,bo ileż można to znosić. Nie pracuję tu sama, a to ja odwalam za nie całą robotę. Mam jeszcze smsy z jedną z nich, w których napisałam,że podpiera ladę, że przesiaduję z chłopakiem itp nie zaprzeczyła, więc mam dowód, że nie ściemniam. Ale przecież nie będę szefowi pokazywała telefonu, co on sobie o mnie pomyśli .. . Szef nie przyjeżdża do Nas więc nie mam jak z Nim porozmawiać na żywo. Nie wiem co mam już robić, bo zależy mi na tej pracy, ale nie wiem ile ja wytrzymam jeszcze w takiej atmosferze , w dodatku pracując za trzy. :((( Bardzo bym chciała, żeby się dowiedział, że tak na prawdę płaci im za stanie . Do klientów rzadko kiedy podchodzą, częściej to oni je wołają i proszą o pomoc, potrafią powiedzieć. Starsza stażem ma chamski stosunek do klientów, nie raz słyszałam jak się odezwała 'jak Pani nie chce to niech Pani nie kupuje ' a ta nowa zamiast doradzić to mówi ' ojj nie wiem jaki ma Pani gust ' :/. One czują się pewnie na sklepie,bo wiedzą, że nikt do nas nie przyjeżdża, nie raz mi o tym powiedziały. Teraz nawet z nimi nie rozmawiam, bo szkoda moich nerwów . Mam nadzieję, że ktoś pomoże.